Dodaj do ulubionych

bliskosc....

17.03.09, 17:21
umiec dzielic się swoimi myślami i uczuciami, wtedy pojawi sie bliskość. ile o
sobie, czy może z siebie, jestem gotowa ujawnić drugiej osobie?

on wiedzial o mnie wszystko? on wiedzial o mnie prawie wszystko, bo nawet ja
sama nie wiem wszystkiego o sobie.
ale skonczylo sie, jestem uleczona a on zostal moim przyjacielem.

nie potrafie sie juz tak przed nikim otworzyc, chociaz tego chce, ale nie
potrafie, czuje ciagle jakis dystans.

potrzebuje tej bliskosci...

a moze wiecej czasu?


Obserwuj wątek
    • konrad.80 Re: bliskosc.... 17.03.09, 18:11
      a moze gdzies tam w glebi, chcialabys znowu tego co bylo?
      dlugo byliscie ze soba?
      ciezko powiedziec, czy tu chodzi o czas, czy moze o cos innego...
      • piekna_i_mroczna Re: bliskosc.... 17.03.09, 20:40
        konrad.80 napisał:

        > a moze gdzies tam w glebi, chcialabys znowu tego co bylo?
        > dlugo byliscie ze soba?
        > ciezko powiedziec, czy tu chodzi o czas, czy moze o cos innego...

        to byl dlugi zwiazek, wiem, ze to juz nie wroci....
        czy chcialabym? jakis czas temu tak, teraz juz sama nie wiem, chyba nie, ale
        jeszcze mysle o nim czasem....
        o tym jak bylo cudownie i jak to zepsulismy.....
        teraz ucze sie zyc, ucze sie byc sama
        chce dla siebie zrobic jak najwiecej......
        • konrad.80 Re: bliskosc.... 17.03.09, 21:18
          Sama widzisz, ze caly czas, zajmuje u Ciebie pewne miejsce i do czasu,
          kiedy nie poznasz kogos, to moze byc Ci ciezko, otworzyc sie przed nim,
          jako tylko przyjacielem...

          Kolezanka kiedys powiedziala mi, ze teraz bedzie myslala o sobie, zrobi
          cos dla siebie, bo jest sama, a wiec ma taka mozliwosc... Tak wiec
          korzystaj jak najwiecej, bo nie wiesz, kiedy cos sie zmieni wink
          Pozdrawiam
    • rumunska_ksiezniczka Re: bliskosc.... 17.03.09, 18:52
      napisałaś, że sama nie wiesz wszystkiego o sobie i to jest prawda. nikt do końca
      nie może poznać drugiego człowieka.
      bliskość między dwójką obcych ludzi rodzi się stopniowo.
      niczego nie ma od razu, na pstryknięcie palców - niczego cennego.
      daj czas sobie, swoim uczuciom, ranom, emocjom.
      wszystko sie ułoży i kiedy poczujesz, że nadszedł odpowiedni czas, sama sie
      otworzysz, rozkwitniesz przed kimś jak kwiat.
      a na początek otwieraj się tu.
      uchylaj się wink
    • mar-ek_001 Re: bliskosc.... 17.03.09, 19:30
      cześć fakt sami nie znamy się do końca,a jeżeli chodzi o bliskość hmmm poznasz
      faceta i jak to będzie to, to się otworzysz i nie będziesz miała z tym problemu
      a o dystansie zapomnisz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka