Dodaj do ulubionych

W ramach słodyczy, deserów itd

13.03.11, 13:16
Zainspirował mnie wątek o paoli, czy jakoś tak.
Co podajecie swoim dzieciom w ramach deserów, słodkich przekąsek?
Moje dzieci zjadają:
owoce na surowo, w kawałkach lub zmielone z jogurtem naturalnym/kefirem / maślanką , rodzynki (trzeba sprawdzać żeby były bez siarki), żurawinę suszoną, śliwki kalifornijskie, mrożone truskawki lub jagody w postaci mlecznego koktajlu, naleśniki z jogurtem owocowym, twaróg z makaronem i cukrem, kisiel z torebki, dżem z chlebem (ale baaardzo rzadko). W ramach słonych przekąsek daję marchewkę, kalarepę, zielony seler pokrojone jak frytki z jakimś sosem też samorobionym.
no właśnie i co jeszcze?
Przyznam, ze wolę sama przyrządzać deserki moim dzieciom, bo nawet jeżeli ląduje w nich cukier to ja decyduję ile go jest. Nie wspomnę, ze nie dodaję barwników, polepszaczy smaku, syropu kukurydzianego, itd. U nas nie uświadczysz danonków, słodkich jogurtów, Monte, cukierków, żelek, czekoladek i tym podobnych.
Zapodacie jakieś pomysły?
Obserwuj wątek
    • paliwodaj Re: W ramach słodyczy, deserów itd 13.03.11, 16:49
      masz wyjatkowe dzieci, moje gdyby poczuly kawalek czegos w jogurcie to jogurt musialabym sama dokoczyc.
      Z surowymi warzywam i to samo sad, ale pija soki z domieszka warzyw wiec ujdzie, no i z owocami tez nie mamy problemow
    • aleksandra1357 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 13.03.11, 17:04
      Ja kupuję dzieciom czekoladę, żelki i mambę smile
      Z wszystkich rzeczy, które wymieniłaś moje dzieci zjedzą ewentualnie owoc jakiś.
      Chyba Ci nie pomogłam wink
    • mmmmmmag Re: W ramach słodyczy, deserów itd 13.03.11, 18:43
      ze "slodyczy" je tylko owoce ze sloiczka - maja cukier smile ma 9,5 mies i nie je slodkich posilków.
      • manala Re: W ramach słodyczy, deserów itd 13.03.11, 18:52
        ja też kupuję żelki, monte i takie tam
        szczerze mówiąc jak czasem próbowałam coś sama robić (jakiś budyn, kisiel, galaretkę czy placuszki) to młoda najczęściej i tak się wypinała...więc pies jej mordkę lizał - nie mam aż tyle czasu aby go marnować...domowe ciasta tylko uwielbia smile
    • budzik11 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 13.03.11, 18:56
      W tygodniu jedzą w przedszkolu podwieczorek - placuszki bananowe, drożdżówki, lubisie itp. W weekend - prawie zawsze mam domowe ciasto, bułeczki, bezy, ciastka, gofry itp. Sklepowych słodyczy prawie nie kupuję. Czasem jedzą rodzynki, suszone morele, suszone figi itp. Świeże owoce zarówno w przedszkolu jak i w domu w weekend jedzą na II śniadanie.
    • donkaczka Re: W ramach słodyczy, deserów itd 13.03.11, 20:23
      jogurty miksowane z owocami, rozne kombinacje
      podobnie kefir czy maslanka, takze nie miksowane z niczym, naturalne lubia, czasem dorzucam suszone owoce, morele, rodzynki, orzechy itp
      placuszki, wafle, muffinki, nalesniki na slodko
      budyn, kisiel, galaretka, z owocami czy bez
      w lecie lody, czesto ze zmiksowanymi owocami do polania, lody waniliowe najczesciej
      drozdzowki, lubie norweski rolki z cynamonem, ale pieke jak mamy inne dzieci w gosci, bo to spora blacha wychodzi
      kasza jaglana z owocami suszonymi
      ryz zapiekany z jablkami polany jogurtem z cynamonem
      ciasteczka rozne - w tym roku przebojem byly cantuccini

      generalnie roznie, duzo zalezy od tego jaki obiad byl, jaka pogoda, czasem podwieczorek jest maly, czasem dosc solidny
      dzieci nie jadly zadnych monte, deserkow gotowych, budyniow itp, batonikow, paluszkow, czipsow czy cukierkow, jakos sie doskonale bez tego obywamy
      czasem kupuje dobra czekolade, ja jestem fanka lindta akurat, czasem ich cukierki czekoladowe w okolicy swiat czy jakichs okazji
      i tyle
      a nie, czasem kupuje herbatniki walkersy, sa boskie smile musze znalezc dobry przepis na nie
    • emitka1.1.9 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 11:11
      a moja zadnych takich nie tknie uncertain z owocow to tylko banan i rodzynki, jablko od swieta przy dobrym humorku, warzywa to ziemiaczki, szparagowka, zielony groszek, marchewka(czasem). nie ma mowy o zadnych domowych ciastach itp i nic nie moge zrobic aby zachecic
      jesli znajdzie cos w jogurciku to po jedzeniu sad
      ze slodyczy za to je wszystko i nie marudzi. sama nie kupuje ale za to tatus zawsze cos z pracy przyniesie tak wiec je czekoladki, lizaczki, monte i wszystkie inne swinstwa ktorych dzieci jesc nie powinny...
    • monia76 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 11:35
      nie jestem aż tak rygorystyczna w pilnowaniu diety córki, ale najczęściej daję jej jogurt naturalny bez cukru z odrobiną dżemu domowej roboty lub owocami z kompotu, czasem rozgniecionego banana. przekąskowym przebojem jest u nas twarożek piątnicy (ma mniejsze grudki, jest bardziej kremowy) albo saute albo z dodatkami typu suszone owoce, domowy dżem, ewent. szczypiorek. ze zdrowszych słodyczy mała lubi też zapiekaną mieszankę owoców (mogą być mrożone) z odrobiną kruszonki dla smaku. poza tym, córka dostaje czasem ciastka typu biszkopty, ciasteczka maślane bez dodatków, lu go pełnoziarniste, czasem kawałek czekolady.
    • yuka12 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 12:02
      Ja duzo pieke i staram sie jak najczesciej zastepowac bialy cukier cukrem z melasa lub sama melasa oraz biala make maka pelnoziarnista. Pieke rowniez chleb, robie domowe lody. Ostatnio zaczelam nawet domowa produkcje kremu czekoladowo-orzechowego, zeby nie kupowac wiecej nutelli uwielbianej przez syna. Jogurty kupuje slodkie ale tylko probiotyczne do picia. Zadnych slodkich deserkow, gum, zelkow, czipsow itp itd. Zarowno ze wzgledu na dodatki jak i problemy z apetytem dzieci. Jedynie od czasu do czasu dostaja kawalek czekolady (mlecznej). Jednak gdy dzieci kogos odwiedzaja lub sa na urodzinach albo dostaja w prezencie, nie bronie im jedzenia tych wszystkich rarytasow, w koncu zdarza sie to dosc rzadko (gora raz na miesiac). Moje dzieci nie jedza rowniez budyni z torebek ani innych podobnych ustrojstw. Wola owoce lub domowe ciastka.
      • lupa_87 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 12:14
        W ramach podwieczorku: surowe owoce (jabłka, banany, pomarańcze, mandarynki, kiwi, winogrona, nektarynki, brzoskwinie) / owoce suszone mieszanka / Lu petinki GO 4 zboża / ciasto / herbatniki / paluszki / lody
    • mama-ola Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 12:55
      Zazdroszczę zdrowych obyczajów smile Moje dzieci jedzą wszystkie słodycze świata: czekoladę, ciastka, ciasteczka, herbatniki, lizaki (to rzadko), mambę, delicje, danonki, danio i jeszcze długo mogłabym tak wymieniać... smile Owoce też chętnie jedzą.
      • yuka12 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 15:35
        Moje tez by jadly, gdybym im pozwolila. Corka miala juz zadatki. Ale wpierw przyplataly sie jej problemy z trawieniem mleka (bo ona jako niejadek jadala glownie produkty mleczne i niewiele wiecej), co spowodowalo mocne ograniczenie podazy tegoz (do porannego kakao i 1-2 malego jogurtu pitnego). Nastepnie przestalismy kupowac ciasteczka i inne przekaski dla siebie, dzieci przestaly od nas wyciagac. Ograniczenie slodyczy i slodkiego nabialu przynioslo wymierne korzysci, gdyz zaczely nieco wiecej jesc innych produktow np. domowe obiady smile . Poniewaz pieke dosc duzo (nawet 3-4 x w tygodniu), czesto z czekolada (np. ciasteczka z czekolada), mlode nie maja wielkiej ochoty na kupne ciastka i slodycze, a ja im przemycam w wypiekach pelnowartosciowe produkty. Zamiast lizakow nauczyly sie jesc np. suszona zurawine. Lizaki i tp. jedza rzadko i raczej w formie prezentow od kogos. Chyba ze zaczne domowa produkcje. Podkreslam jednak, ze moje dzieci nie sa wyjatkiem i moglyby zyc na slodyczach od rana do wieczora. Chociaz ostatnio coraz czesciej twierdza, ze kupne slodycze sa za slodkie i po sprobowaniu reszte wywalaja.
    • zazou1980 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 13:34
      serki danio, kaszki smakija, jogurty jogobella, kulki nesquik same albo z jogurtem, wszelkie mi znane ciastka, czekolady, żelki, chrupki kukurydziane i smakowe, chipsy, paluszki, soki kubuś, lizaki, cukierki czekoladowe wszelkiej maści, batoniki, itp. generalnie co mi wpadnie w oko a to lubię to daję młodej jak zechce...
      btw, z owoców je głównie banany i jabłka od wielkiego dzwonu...
    • ancymon123 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 13:46
      UUUuuu, to żeś sie pochwaliła. Brawo, cudowna mama, cudowne dzieci smile
      Mój je - paluszki, orzeszki solone i niesolone (kupuje mieszanke studencką, zeby zjadł rodzynki, ale gdzie tam), wafle ryżowe, ciasteczka/herbatniki takie z "ciasta francuskiego" (cudzysłów, bo bez masła), jogurt sojowy truskawkowy czasem, czasem pudding sojowy czekoladowy lub waniliowy (daje do przedszkola kiedy inne dzieci maja w menu budyń), żelki haribo, tictaki pomarańczowe (szał). Je owoce i lubi ogórki i pomidory (w sezonie najchętniej).
      • ma_niusia Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 14:15
        Mój w ramach słodyczy ma na stałe wystawioną miseczkę z suszonymi owocami (banany, żurawina, śliwki i morele - rodzynek i winogron nie może alergik). W drugiej miseczce ma "flipsy" kukurydziane, wafelki ryżowe i bezglutenowe precelki (coś jak słone paluszki). Bo on bezglutenowy jest. To są jego "słodycze".
        Czasami zje żelka, galaretkę jak zrobię czy kisiel ale bez szału. Codziennie je jogurty naturalne - z owocami nie tknie. Owoce je, ale ma na nie okresowe tylko fazy, za to soki owocowe (rozcieńczane) pije codziennie. Warzywa je gotowane, surowych nie tknie, za to obżera się prawie codziennie kiszona kapustą smile
        Kilka razy w życiu jadł bezglutenowe wafelki lub ciastka (sama piekłam), placuszki z jabłkami (mojej roboty). Tydzień temu dostał pierwszy raz w życiu lizaka i pokochał gorąco, do dziś zjadł już 4 sztuki, ale na razie wystarczy i jak nie widzi (w sklepie przy kasie) to się nie dopomina smile
        • twitti Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 14:27
          U nas sie je slodycze, a to dlatego ze sama jestem fanka. Ale staram sie dawac w malych ilosciach i obowiazkowo owoce pare razy w ciagu dnia. Na deser robie albo budyn z musem malinowym, albo jogurt ze zmikosanymi roznymi owocami (najlepsze sezonowe).
          Ale corka dostaje tez 1-2 ciasteczka dziennie, jak jem czekolade, to kostke tez dostaje.
          Na podwieczorek czasem dostaje kakao, jako slodycz. Owoce do raczki, typu jablko. Ostatnio jest fanka winogron. Na razie obieram ze skory. Nie wiem czy jest jakis wiek, od kiedy moga jesc bez skorki.
          • mariela1987 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 15:31
            przypomina mi się histeria mojej koleżanki. Od dziecka tylk suszone owoce, surowe owoce czyli zero slodyczy. Nie wiem jak to rodzice zrobili ale NIGDY jak byla mala nie jadla czekolady, chipsów itd. No i do czego to doprowadzilo- jak tylko poszła do szkoły to zobaczyła,ze inne dzieci jedzą i zaczela je jeść ale w takich ilościach jakby chciała przez te wszytskie lata nadrobić, probowała roznorodnych słodyczy ktorych n9gdy nie miala w ustach no i ma teraz problemy z wagą. Dlatego ja mysle,ze wszystko jest dla ludzi , tylko w odpowiednich ilościach
            • cora73 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 15:58
              Wlasnie: wszystko jest dla ludzi.....i dzieci tezsmile Wazne aby dziecko od malego wiedzialo ze slodycz, owszem np raz dziennie itp.Calkowite wykluczenie slodyczy z jadlospisu dziecka moze prowadzic wlasnie do podobnych skutkow: dziecko nad ktoym nie bedziemy mieli juz calkowitej kontroli bedzie "nadrabialo" opychajac sie tymi "zabronionymi" slodyczamisad
              • aihnoa Re: W ramach słodyczy, deserów itd 15.03.11, 10:36
                uwielbiam takie grubo ciosane historie wink A moja do 3 r. ż. jadła właśnie mniej więcej to, co dzieci halapty, poszła do przedszkola, gdzie słodyczy co niemiara, a nadal najbardziej uwielbia mrożone owoce i kefir. Wcale na słodkie się nie rzuca.
                Po co uczyć na starcie niezdrowych nawyków żywieniowych, nie rozumiem. Szczególnie przy wszechobecnych "chorobach cywilizacyjnych" typu cukrzyca/kandydoza. Łatwiej nauczyć dziecko jeść zdrowo, niż potem odstawiać wszystko na gwałt.
                A najmniej rozumiem, co Cię obchodzi obce dziecko obcej Forumki wink Niech sobie każdy je, co chce smile
                • aihnoa Re: W ramach słodyczy, deserów itd 15.03.11, 10:42
                  przepraszam, podłączyłam się z nie tam gdzie trzeba - część do marieli, ostatnie 2 zdania do innego wątku smile
            • donkaczka Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 17:35
              no troche bez sensu historia twojej kolezanki, bo czym innym jest calkowite ograniczenie, a slodkie to smak fajny i nie ma potrzeby go wywalac z jadlospisu, a czym innym podawanie slodkosci na swoich warunkach - wlasnej roboty, malo przetworzonych itp

              jak czytam o dwulatkach wcinajacych dluga liste cudownosci ze sklepow, to mi sie lekko miekko robi
              po co tak malym dzieciom pokazywac caly syf tego swiata
              a juz chipsow nie pojmuje, rakotworcze swinstwo

              rodzic lubi to i dziecku da, fajke tez dajecie i wodeczki? tongue_out
            • halapta Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 19:40
              mariela1987 napisała: jak t
              > ylko poszła do szkoły to zobaczyła,ze inne dzieci jedzą i zaczela je jeść ale w
              > takich ilościach jakby chciała przez te wszytskie lata nadrobić,


              To pewnie jak skończyła "18 lat" to została nałogową alkoholiczką, palaczką, narkomanką itd bo wcześniej było zakazane - hehe rozśmieszają mnie takie teorie.
              Zauważ, że moje dzieci jedzą słodkości, ale serwuję im tylko te zdrowe.

              ja mysle,ze wszystko jest dla ludzi
              Nie wszystko
      • halapta Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 21:26
        ancymon123 napisała:
        > UUUuuu, to żeś sie pochwaliła. Brawo, cudowna mama, cudowne dzieci smile


        Słusznie wyczuwam ironię?
        Nie rozumiem, czemu moje pytanie tak wrogo zostało odebrane, nie chodziło mi o dopieczenie innym, autentycznie pytam, bo mi już pomysłów brakuje, o ile moje dzieci nie narzekają, o tyle ja bym chciała jakiegoś urozmaicenia w przyrządzanych potrawach. Pomyślałam, że matki małych dzieci, będą na topie wymyślania zdrowych słodkości, żeby nie skazywać od małego na próchnicę zębów, brak apetytu, nadpobudliwość, alergie, a w przyszłości cukrzycę, wrzody / nadkwasotę żołądka, nadwagę, choroby serca, wątroby, nerek...etc.
        Nic mi do tego, ze dajesz swojemu dziecku jedzenie nafaszerowane E-cośtam, dlaczego krytykujesz mnie, że pytam bo chcę zapewnić mojemu dziecku zdrowy start?
    • maeve_binchy Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 15:29
      suszone owoce, chrupki kukurydziane, wafle ryzowe, od wielkiego dzwonu paluszki (z sezamem)
      cukru/slodyczy w innej postaci nie zna i sie nie domaga
      • mamu-tka Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 16:20
        maeve_binchy napisała:

        > suszone owoce, chrupki kukurydziane, wafle ryzowe, od wielkiego dzwonu paluszki
        > (z sezamem)
        > cukru/slodyczy w innej postaci nie zna i sie nie domaga

        O i ja też tak robię. Czekolada tak ale tylko ta prawdziwa i bez owocowych wsadów.
    • mikams75 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 16:27
      placki z jablkami
      omlety z czymkolwiek w srodku posmarowane miodem
      pieczone jablka, z orzechami albo bez

      co do slodkich serkow - do jogurtu naturalnego dodaje lyzke serka waniliowego i zjada. Z owocami domowymi nie ma szans. Choc kiedys tak jadala....
      w jakim wieku jest twoje dziecko?
      moja do 2gich urodzin jadala naturalne jogurty, z owocami a pozniej sie wycwanila i teraz woli niestety sztuczne.
    • q_fla Re: Czipsy jabłkowe 14.03.11, 18:03
      Trzy sredniej wielkości słodkie jabłka (albo wiecej, jak kto woli) obrać ze skórki, usunąć gniazda pestkowe i pokroić na bardzo cienkie plastry ( ja kroje na takiej tarce, wychodzą bardzo cienkie). Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia, wyłożyć plastrami jabłek i piec w piekarniku w temp. 180 *C ok 15 - 20 minut (do wyschnięcia). Posypać cynamonem.
      Smacznego!
      • halapta Re: Czipsy jabłkowe 14.03.11, 21:30
        O dzięki super pomysł, jutro zrobię.
    • krolowanocy Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 19:49
      halapta napisała:

      > Zainspirował mnie wątek o paoli, czy jakoś tak.
      > Co podajecie swoim dzieciom w ramach deserów, słodkich przekąsek?

      lody, lizaki i czekoladę
      • batutka Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 20:40
        serki homogenizowane czekoladowe, czekoladę, banany, jabłka, paluszki
        i prawie codziennie przygotowuję im (sobie również) koktajl owocowy na bazie mleka: mleko+truskawki (maliny lub to i to)+banan+wyciśnięty sok z pomarańczy+trochę cukru
        uwielbiają to (koniecznie piją przez słomkę wink)
        często też wyciskam soki (pomarańcze, jabłka, marchew)
        kochają też lody, ale zimą rzadko daję
        • halapta Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 21:10
          a właśnie zima to najlepsza pora na jedzenie lodów, ale nie na dworze oczywiście.
          • batutka Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 21:12
            halapta napisała:

            > a właśnie zima to najlepsza pora na jedzenie lodów, ale nie na dworze oczywiści
            > e.
            >

            niby tak, ale kurczę: jak tylko jadły lody zimą, to potem bach: choroba krtani
            może przypadek,ale wolę dmuchać na zimne wink
            • halapta Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 21:28
              Gardło nieprzyzwyczajone. Ja regularnie jadam rzeczy z lodówki, piję mleko i wodę prosto z lodówki i nie mam problemów z gardłem. Moje dziecko od niemowlaka dostaje wszystko prosto z lodówki i też nie ma problemów.
              • krolowanocy Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 21:41
                halapta napisała:

                > Gardło nieprzyzwyczajone. Ja regularnie jadam rzeczy z lodówki, piję mleko i wo
                > dę prosto z lodówki i nie mam problemów z gardłem. Moje dziecko od niemowlaka d
                > ostaje wszystko prosto z lodówki i też nie ma problemów.

                no właśnie ja pamiętam przez całe dzieciństwo mantrę "nie możesz zjeść tego jeszcze, musi się ocieplić". i jakiś jogurt czy sok czy cokolwiek stało wyjęte z tej lodówki z pół godziny, zanim mogłam. a moje dzieci teraz jedzą serki Danio prosto z lodówki i nic im się nie dzieje, lody uwielbiają, zwłaszcza córka, ona może nawet kostki lodu zjadać jak cukierki - na gardło nie choruje, syn właściwie też nie.
              • batutka Re: W ramach słodyczy, deserów itd 15.03.11, 20:53
                halapta napisała:

                > Gardło nieprzyzwyczajone. Ja regularnie jadam rzeczy z lodówki, piję mleko i wo
                > dę prosto z lodówki i nie mam problemów z gardłem. Moje dziecko od niemowlaka d
                > ostaje wszystko prosto z lodówki i też nie ma problemów.
                >
                wiesz co, u mnie to jest tak tylko z tymi lodami, bo generalnie jedzą sporo zimnych rzeczy prosto z lodówki: typu jakieś serki, koktajle
                ale z tymi lodami to może być też tak,że dałam parę razy w sezonie chorobowym, córka w przedszkolu się od kogoś zaraziła, a ja wszystko zwaliłam na lody wink
                no, ale mimo wszystko zimną nie podaję
                napoje fakt: tylko w temp.pokojowej
          • memphis90 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 14.03.11, 21:42
            Moja i na dworze wcina smile CHoć ostatnio porzuciła lody na rzecz drożdżowek z kruszonką.
            • elan-o100 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 15.03.11, 08:50
              w ramach słodyczy: czekolada, delicje, pierniki w czekoladzie i ptasie mleczko (uwaga: tylko wedlowskie!) smile
              na moje wypieki sie wypina, nie chce nawet sprobowac.
              żadnych innych ciastek i cukierków nie chce. taki mi sie trafił smakosz wink
            • ancymon123 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 15.03.11, 14:55
              A mój nie chce lodów, są za lodowate.
              Zęby ma wrażliwe czy jak? Bo gorącego też nie tknie.
              • leneczkaz Re: W ramach słodyczy, deserów itd 16.03.11, 10:57
                Mój też.. A tak miałam nadzieję na fana lodów tongue_out, a mój prosi tylko o wafelka ...
    • aihnoa Re: W ramach słodyczy, deserów itd 15.03.11, 10:23
      W sumie w ramach śniadania wink ale podchodzi pod słodkie: owsianka z rodzynkami/migdałami/tartym jabłkiem, oprócz tego wafle suche lub posmarowane dżemem, andruty, z własnego dzieciństwa przypomina mi się jeszcze kaszka manna z sokiem np. wiśniowym (mniam), jabłka pieczone z żurawiną/cynamonem, ryż zapiekany z jabłkami, no i różne domowe ciasta...
    • leneczkaz No więc.. (długie :D) 15.03.11, 11:19
      - Kinder jaja
      - Kinder czekoladę
      - Kinder Bueno
      - Kinder kanapkę
      - Duplo
      - czekoladę
      - chrupki czekoladowe
      - wafelki
      - chipsy
      - paluszki
      - ciastka wszelakie
      - Misie Lubisie
      - pączki (dziś w ramach odmiany zjadł świderka, w sumie tlyko ugryzł, bo po Duplo już mu nie chciało wchodzić)

      hmmm. W sumie to je wszytko. Czasami nawet ciasta spróbuje (lubi sernik babci).

      Suszonym owocem nie pogardzi. Jogurtu naturalnego w naszym domu nie jada nikt, ale na 99% by wyrzygał. Naleśniki uwielbia, makaron także.

      O smile

      Dostanę order z ziemniaka? Słodkiego oczywiście...
      • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 11:20
        Kurcze zapomniałam, że wczoraj wsunęliśmy Delicja z Milki czekoladowe a dziś otwieramy Ptasie Mleczko mmmmmmm big_grin
        • halapta Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 12:21
          hehe ordery z ziemniaka dostaniesz w wątku obok, tu rozmawiamy o zdrowych deserach, nie wiem czemu tak was porusza, że niektóre z nas poświęcają więcej czasu na przygotowanie przysmaków dla swoich dzieci?
          Nikt was nie krytykuje, a na mnie ciągle sypią się pociski z jadem, nawet konkurencyjny wątek założono, żeby obśmiać matki dbające o zdrową dietę swoich dzieci. Szkoda (dla was, nie dla mnie), ze nie macie lepszych zainteresowań.
          • karro80 Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 12:54
            o czekaj czekaj koleżankowink - ja tu u Ciebie widzę dość znaczącą nieścisłość - kisielek z torebki? A fujwink Bardziej rozumiem na mieście dzieciora princessą zapchać niż w nabyć ów kisielek z premedytacją i przyrządzić go w chałupie jak mam mąkę ziemniaczaną i jakikolwiek sok(a malinowe mam zawsze w słoikach, takie zboczenie).
            A wiesz, ze to nie kwestia odżywiania a podejścia osoby powoduje owo ciskanie jadem? Bo ludzie nie lubią jak się ich naciska, a jak nie naciskasz to sami pytająwink - mnie w tamtym roku jak młoda miała jazde na "suszki" non stop mamy pytały gdzie kupujemy chipsy bananowe czy inne cuda, bo młoda czestowała dzieci, dzieciom smakowało to i matki kupowały.
          • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 13:27
            Mój ma zdrową dietę. Codziennie od 2 lat pije sok świeżo wyciśnięty. Codziennie także zupka (lub zupa- krem, czyli już sam gęsty mic warzywny), obiadek, czasami słoiczek jak ma ochotę. Je kanapki, omlety.. Lubi sosy warzywne na makaronie. Je banany, jabłka, (jadł mandarynki, ale ma alergię), winogrona, gruszki. Owoce suszone jak już pisałam. Do kanapek paprykę..

            Ale je też kupne słodycze, pizzę i bułki.

            Równowaga to klucz do sukcesu.


            Bo także osobiście znam dziewczynkę, której rodzice zabraniali słodyczy i od ludzi z buzi gumy prosiła (w 3 r.ż. lapis czarny na wszystkich zębach).
            Serio. Zrównoważone matki wychowują zrównoważone dzieci..
            • donkaczka Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 14:05
              leneczko przepraszam, ale twoje pojecie rownowagi i sukcesu w odzywianiu, przez polaczenie zdrowego odzywiania z syfiastymi slodyczami wybiloby mnie z kapci, gdybym je nosila...

              gdzie przepraszam widzisz nierownowage w calosciowym dbaniu o zdrowa diete? przeciez nikt tu nie pisze, ze slodkie to zlo, wrecz przeciwnie, sama lubie slodycze i dzieciom im wsciekle nie ograniczam, za to nie ma takiej sily, ktora by mnie zmusila do dania dziecku kinder-syfa, ktoregokolwiek z twojej listy
              pomijam kwestie, ze jak podniebienie nawykle do dobrego slodycza, to uwierz mi, kinder jajo jest niezjadliwe bo wygryza gardlo watpliwej jakosci czekolada i cukrem

              z teoria innej forumki, o smiertelnej w skutkach biegunce po zjedzeniu nieeko marchewki przez dziecko zbyt zdrowo zywione nie wygralas, ale wyznam, ze twoja teoria o zrownowazeniu jest u mnie w scislej czolowce idiotyzmow na temat zywienia big_grin
              • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 16:58
                Wiesz, ja mam gdzieś Twoje zdanie wiec nie urzekła mnie Twoja historia smile
                Ja Kinder czekoladę uwielbiam - słodka i taka mleczna mmmmmm, choć mój syn ostatnio wybiera Lubisia. Cóż, może się jeszcze nawróci. Uwielbiam też Milkę bo słodka i mleczna (znowu mmmmmm). Więc moje podniebienie jest ciut inne od Twego a rodzice baardzo mi ograniczali w dzieciństwie słodkości i syfy. Więc powinnam wyrosnąć na pro eko i jeść kotlety schabowe (z domowej świni) na deser. Tyle, że ja mięsa nie lubię big_grin
                Próbowałaś kiedyś mleka z cycka? To dopiero jest słodki ulep..
                • donkaczka Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 17:49
                  a po coz sie tak zastrzegasz, gdzie tez masz moje zdanie?
                  ograniczanie rozne moze miec postacie, cokolwiek robili twoi rodzice najwyrazniej twoje rozeznanie w jakosci zywienia kiepsciutkie jest, a juz teoria o zrownowazonej diecie pieknie to podkresla
                  jedz co chcesz, po co sie wpisalas do tego watku po prostu nie rozumiem smile
                  • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 17:59
                    Wypowiedziałam swoje zdanie w temacie 'co daję na deser'. A o żywieniu wiem więcej niż niejedna bio eko mamusia. Tylko jestem praktyczna i więcej widziałam niż formu gazety.
                    • donkaczka Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 20:29
                      noo na pewno wiesz duzo, twoje wpisy swietnie o tym swiadcza big_grin
                      • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 20:42
                        bla bla bla
            • ancymon123 Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 10:45
              Równowaga to klucz do sukcesu.
              Dokładnie tak.
              Mój wczoraj dla równowagi pożarł (dosłownie) pól wielkiej czerwonej papryki.
              Dałam mu kanapki z wędlina i papryką, a on zjadał tylko tą papryke, co dokroiłam to "jeszcze", no więc w końcu dałam mu całą i sobie gryzł. Niezła kolacja...ale skoro mu smakowało smile
              Acha, kanapek nie zjadł.
              A dziś rano uznał, że gruszka ma ziarenka i niteczki, więc nie zje. A jak nie to nie.
              Chce tic taca- dostaje, chce żelka- też dostaje. Nie widzę problemu, że zje jednego lub dwa smile
      • aihnoa Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 16:37
        a to nie Ty leneczka pisałaś niedawno, że Twoje dziecko jest niejadkiem i obiadów nie jada? No to być może masz odpowiedź dlaczego. Dzieci to mądre bestie i umieją dawkować sobie kalorie, po takiej bombie kalorycznej jak np kinder kanapka nie dziwię się, że nie chce więcej jeść.
        • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 16:53
          No właśnie nie czytasz mnie uważnie (wybaczam) odkąd moje dziecko zaczęło jeść słodycze to zaczęło jeść normalnie obiady, śniadania, próbuje mięsa, jajek i innych cudów, na które nie patrzył jak 'odżywałam zdrowo'. Przytył 1,5 kg i w końcu wygląda jak chłopiec (waży 13,5 kg. i ma 95 cm)
          • q_fla Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 19:50
            odkąd moje dziecko zaczęło jeść
            > słodycze to zaczęło jeść normalnie obiady, śniadania, próbuje mięsa, jajek i in
            > nych cudów,

            big_grin

            Przytył 1,5 kg i w koń
            > cu wygląda jak chłopiec (waży 13,5 kg. i ma 95 cm)

            Nic dziwnego, skoro wchrzania prawie same proste węglowodany.
            • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 20:09
              Lepsze niż nie jedzenie niczego, anemi itd.
              I nie dorabiajcie sobie głupich opisów, bo on zjadł dziś jak pisałam Duplo i gryza pączka. Wczoraj 2 delicje a przedwczoraj 'cośtam'. Same węglowodany puknij się w czółko. Pisałam o zupach, owocach, warzywach itd. Nie lubi jedynie mięsa. I ma do tego prawo.
              • halapta Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 20:38
                leneczkaz napisała: > Lepsze niż nie jedzenie niczego, anemi itd.

                tusza nie uchroni go przed anemią, nie bądź naiwna.

                I nie dorabiajcie sobie głupich opisów, bo on zjadł dziś jak pisałam Duplo i gr
                > yza pączka. Wczoraj 2 delicje a przedwczoraj 'cośtam'.


                No niezły jadłospis, pogratulować jak długo zamierzasz tak go tuczyć? Bo to wygląda jak tuczenie świni przed ubojem. Daleko tak nie zajedzie, anemia się szykuje jak nic.
                • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 20:42
                  Duplo i gryz pączka to tuczenie? O_o
                  A paszła owsem karmić.
                  • halapta sic 15.03.11, 21:03
                    A paszła owsem karmić.

                    A ty zza Buga? To trzeba było od razu się przyznać, miałabym większą tolerancję na twoją wrednotę.
            • karro80 Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 20:29
              Będę lizodupnie Leneczki bronićwink
              Ale fakt jest taki, że
              -proste węglowodany w niewielkich ilościach dają "kopa" metabolizmowi - tak się rozkręca wczesniaki przynajmniej(nie muszą być słodycze, mogą być 2-3 łychy przecierów owocówych pomiędzy posiłkami, koleżance pediatra np powiedziała, że może być malutki cukierek)
              -"tucząc" swoje własne dziecię, jedzące naprawdę więcej wówczas ode mnie i to zdrowo-bezcukrowo(dużo węglowodanów złożonych), urozmaicone - dzieć jadł nie przesadzam w dzień co 40 min a w nocy co 2 godziny, porcje solidne - i nie daj Boże mu nie dać - dzieć nie tył w ogóle, niedoborów nie miał, wyniki tego co trza było nam badać modelowe - a przybierać powinien nawet w kwestii medycznej było to porządane, no i żreć tak na okrągło też nie zdrowo, bo to już dobrze ponad rok miała.
              I nic. A potem mnie naszło, że moje dziecię na spalanie tego mało przetwoworzonego żarcia potrzebuje więcej energii, którą też musi zjeść i młoda zaczęła dostawać a to zwykłą kaszkę z cukrem(albo po prostu tą co zawsze ale z łychą brązowego cukru, melasą, miodem) słodycze, może nie w astronomicznych ilościach i przewaga białego pieczywa. Zaczęła jeść mniej(z 1/3 co jadła wcześniej) mieć normalne przerwy między posiłkami - w dzień co najmniej 2 godziny i mimo jedzenia mniej faktycznie przybrała na wadze-wyniki się nie pogorszyływink.
              Wiadomo, że nie każde dziecko tak "działa" niektórym przy przybieraniu na wadze brakuje tłuszczy innym białka(jeśli chodzi o żarcie nie inne przyczyny), ale wbrew pozorom proste węglowodany mogą zdziałać takie ciuda jak pisze Leneczka.
              • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 20:46
                Dobrze, że mnie bronisz, bo to wszytko Twoja wina tongue_out
                Ale serio mój zje 1 Duplo dziennie, kilka winogron, 5 chrupek (tak, słodkich), wypije sok i nagle 3 obiady wciągnie, kanapki polubił, zupy.. Ja jestem bardzo zadowolona. Najlepiej to by było mieć np. takie Ptasie Mleczko i po 1-2 cukierki dziennie wydzielać. Tyle, że ciężko się opanować nie tylko synkowi ale mi i mężowi także wink
              • donkaczka Re: No więc.. (długie :D) 15.03.11, 20:53
                mechanizm dzialania cukrow prostych na metabolizm pewnie zna kazdy, kto sie troche zywieniem interesuje, a na pewno kazdy, kto sie odchudzal - przy spowolnieniu spadku wagi dobrze jest dac kopa jakims ciastkiem czy kawalkiem czekolady
                a przedmiotem uwag do leneczki nie byly cukry proste, bo glownie tymi watek stoi, a to CO ona podaje w ramach slodkich przekasek
                i jej urocza teoria o zrownowazonej diecie smile
                • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 07:01
                  Nie pojęłaś. Równowaga diety miała być psychiczna a nie bilans cukrów/tłuszczy itd.
                  Chodzi o to że dzieciak który słodycze ma w szufladzie, które nie są nie wiem jakim rarytasem, nie będzie ludziom gum z buzi wyjadał ani objadał się do upadłego w szkole.
                  Widziałam ostatnio jak syn jadł jajo a dumna mama obok, że jej je kiełbasę i ogórka jako deser. Mała dostała histerii na widok synowego jaja i 2 ją trzymało żeby się nie wyrywała w kierunku naszym big_grin. Mama pewnie dumnie na forum pisze o pieczeniu chlebów i pędzeniu zapojek
                  • donkaczka Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 09:25
                    leneczko, najwyrazniej ty nie zrozumialas
                    watek jest o deserach, nie o schabowym i kielbasie, a ty dumnie podajesz imponujaca jak na dwulatka liste sklepwego syfu i jeszcze podsumowujesz "Bo także osobiście znam dziewczynkę, której rodzice zabraniali słodyczy i od ludzi z buzi gumy prosiła (w 3 r.ż. lapis czarny na wszystkich zębach). "
                    a co ma piernik???


                    jesli ktos sie zdrowym zywieniem interesuje, to sam cos upiecze, zrobi, da dziecku naturalny jogurt z owocami a w sklepie kupi lody czy misie haribo, omijajac szerokim lukiem reklamowene kindercostam, ktore slodkie sa do bolu, podrasowane dodatkami i nic poza tym

                    w teorie o wielkiej mocy przyciagania reklamowania wynalazkow wybacz nie uwierze, bo dziecko ktore slodkie zna i dostaje, ale w dobrym wydaniu, nie rzuci sie z radoscia na kinder jajo, moje dzieci sa tego dobrym przykladem

                    co do plucia jogurtem naturalnym - tez nie dziwne, przy takim wyborze slodkosci
                    moje znow sa dziwne, bo i jogurt i kefir i maslanke pociagna, wiecej niz slodkiego jogurtu

                    zreszta, niemcy najwyrazniej maja podobne do mojego zdanie, bo w przedszkolach jest ZAKAZ dawania dzieciom wlasnie kinder kanapek itp do posilkow
                    a do picia dzieci moga przynosic TYLKO wode
                    w polsce pewnie by afera byla w przedszkolu, co?
                    • q_fla Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 09:36
                      > w polsce pewnie by afera byla w przedszkolu, co?

                      I to jaka!
                      Na zebraniu rady rodziców przed mikołajem ktoś mądry rzucił pomysł, żeby zamiast góry marnej jakości słodyczy (kinder i inne badziewie) kupić dzieciom np grę planszową, lub książkę. I co? Zaraz podniosły się głosy, że jak to: bez słodyczy? Książka? Gra? Nic dzieci nie cieszy tak jak słodycze. Wszystko przy akompaniamencie szanownej dyrekcji ważącej chyba 150kg. uncertain
                      • halapta Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 12:22
                        q_fla napisała: Nic dzieci nie cieszy tak jak słodycze.

                        Właśnie, myślę, ze samo podejście dorosłych do słodyczy uczy dzieci stosunku do słodyczy. Znalazłam fajny artykuł, który wyjaśnia od strony psychologicznej nasze uwielbienie dla słodyczy.
                        - Już od wczesnego okresu dzieciństwa słodycze kojarzą nam się z pewną formą nagrody
                        - Otrzymywaliśmy słodycze w świątecznych paczkach i z okazji ważnych dla nas uroczystości.
                        - Ale jednocześnie mieliśmy kodowane, że słodyczy nie należy jeść, ponieważ są nie zdrowe. Zakazany owoc.
                        - Niejednokrotnie widzieliśmy jak pyszne słodkie wypieki towarzysza różnym uroczystościom

                        Nie chcę izolować dzieci od cukru i słodkości, chcę nauczyć je wybierania zdrowych wariantów, bez robienia wielkiego halo typu: "ooooo ciachooo!!!! big_grin" Ot jedna z wielu zjadanych potraw, a w nagrodę daję np naklejki smile (no i teraz będzie, że sknera ze mnie, hehe
                        • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 14:30
                          > Nie chcę izolować dzieci od cukru i słodkości, chcę nauczyć je wybierania zdrow
                          > ych wariantów, bez robienia wielkiego halo typu: "ooooo ciachooo!!!! big_grin"

                          I uczysz je tego karmiąc prosem? Ile one mają, że się jeszcze nie zmądrzyły? Mój podchodzi w sklepie do pułki, otwiera sobie 'cośtam' i wraca do mnie zajadając big_grin. Albo spyta czy może jak batonik jest na styku z ustami.
                          • halapta Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 20:09
                            leneczkaz napisała: Ile one mają, że się jeszcze nie zmądrzyły? Mó> j podchodzi w sklepie do pułki, otwiera sobie 'cośtam' i wraca do mnie zajadają> c big_grin. Albo spyta czy może jak batonik jest na styku z ustami.

                            Muszę się pochwalić, ze moje dzieci (trochę ponad 2 i 4 lata) są kulturalniejsze. W sklepie nie konsumujemy, bo ręce nieumyte, oni to wiedzą i respektują. Nie ma awantur "ja to chcę" W gościach ciastka (ah tak, w gościach czasem pozwalam zjeść kupne) w zasięgu ich ręki mogą spokojnie leżeć, jeżeli zechcą, proszą kogoś dorosłego o podanie.
                            • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 20:13
                              Pfffffff. My wszyscy jemy w sklepie big_grin. Potem kupujemy papierki.. W gościach to mój pytać nie musi bo jest taki uroczy że mu każdy pod nos podstawia. BTW w sklepie też często różne rzeczy dostaje za darmo. Taki jest cudowny.. smile
                              • halapta Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 20:28
                                Pozostaje uśmiechnąć się pobłażliwie. Popracuj nad sztuką retoryki i argumentacji.
                                • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 17.03.11, 07:41
                                  Pomyliłaś słowa. Nie pobłażliwie a zazdrośnie big_grin
                    • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 09:54
                      Ooo to Cię zdziwię, bo nie tak dawno wypełniałam papiery do przedszkola (prywatne to mogę wymagać), że dziecko ma mieć ograniczone i konsultowane z rodzicom słodycze i do picia tylko woda (uwielbia wodę).
                      Co wolno wojewodzie... wink
                      Ja dozuję słodycze i chcę mieć pełną kontrolę nad tym co je moje dziecko. Żadnych słodkich bułek czy kulek na śniadanie, chleba z dżemem (wątpliwej jakości) i ciastek na deser. To na co mogę sobie pozwolić ja, świadomie, nie ma się stać podstawą żywienia mojego dziecka w przedszkolu czy też gdziekolwiek indziej.
                      Wbrew pozorom (lub Twojej opinii nt. żywienia mojego dziecka opartej na mych 3 ironicznych postach) dbam o to co je mój syn. Twoja wyobraźnia Cię podgoniła i napędziła emocje, ale moje dziecko nie dostaje codziennie Kinderów i żelek. Na co dzień zjada kilka maleńkich ciasteczek pełnoziarnistych, batonik owocowy lub .. banana czy inny owoc.
                      Ale jestem silnie przeciwna matkom które chowają dziecko w koszu coby nie zobaczyło półki ze słodkościami. Nie zabierają do znajomych, bo może będzie cukierek. A jak ktoś poczęstuje ich dziecko trującym cukrem to wszczynają płacz i lament i biegną dziecia odrobaczać.
                      • donkaczka Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 18:14
                        masz wyrazny problem z odnoszeniem sie do wypowiedzi rozmowcy i dorabiasz p$#@dzie uszy - kto tu przepraszam dzieci prosem karmi? czy histeryzuje na temat cukru i robakow? jesli kogos ponosi to wlasnie ciebie..

                        ja tez kupuje slodycze, ale robie selekcje co warto i naprawde nie pojmuje, jak ktos dbajacy o zywienie moze kupowac kindersyfy, bo chyba gorszego szajsu nie uswiadczysz
                        moje dzieci po to nie siegaja, bo nie znaja, jak im cos wpadnie w oko, bo kolorowe, mowie po prostu ze to niezdrowe i juz, po problemie
                        nie mam problemu z kupowaniem lodow, gumisiow, czekolady czy batonikow - ale wiem co kupuje, mam produkty, ktore sa ok, a dzieciaki nie jedza slodyczy codziennie, bo bez przesady, ale tez nie wydzielam co pol roku
                        • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 18:41
                          Czyli podejście mamy podobne tylko ja i mój syn lubimy Kinder i Nutellę. No to pogadały.. big_grin
                    • anettchen2306 Re: No więc.. (długie :D) 17.03.11, 22:13
                      ... teraz to nie wierze! Ty podajesz miski Haribo za przyklad "zdrowej" slodyczy?
                      W 60 g miskow jest 28 g cukru (fruktoza, ktora je slodza to tez CUKIER), co odpowiada 10 kostkom cukru ...

                      W jajku-niespodziance wcale nie chodzi dzieciom o czekolade! Caly trik, dlaczego dzieci sie na nie "rzucaja" to zawartosc jajka. Moja tez sie "rzuca", bo ciekaowsc ja zzera, co jest w srodku. Jajco rozwali, czekolade da mnie albo brat/tacie a sama zajmnie sie tylko i wylacznie "niespodzianka" ...

                      W niem, przedszkolu nie ma zakazu, sa prosby ...
                      Prosby do rodzicow, by nie dawac dzieciom slodyczy do sniadania. Mile widziane jest natomiast ciasto wlasnego wypieku. Tak samo we wszystkich szkolach podstawowych.
                      W okolicznych przedszkolach dzieci do picia maja do wyboru: wode, nieslodzone herbatki ziolowe i owocowe oraz wode z sokiem jablkowym - do wyboru.
                • karro80 Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 11:24
                  ja się własnie odniosłam li tylko i jedynie do tego, że laski wyraziły wątpliwość, że cud w postaci polepszenia apetytu i wagi przy wprowadzeniu słodyczy/cukru/czy po prostu weglowodanów prostych może mieć miejscewink
                  Bo wszędzie trąbią, że nie może, a przeca jest różnica między żywieniem dzieciora drożdżówką, danio i bananem, ew parówką(tzw żelazny zestaw niejadka) i podawaniem słodyczy jeszcze na "deserek" a poczęstowaniem słodyczem dziecia który ma normalną dietę(zdrową).
                  Ja znów mam też"teorię"(uczciwie sie przyznamwink), że około 70% żarcia domowego powino być zdrowe najlepiej eko albo slow, a 1/3 każdego posiłku(plus minus bo jak raz nie zje to można "nadrobić" w drugim, albo po prostu młoda je jabłko bo ma ochotę, bo ostatnio polubiła a mamy od znajomego) ma być warzywna lub owocowa. Te 30% to taka rezerwa na rzeczy które lubię a które zdrowe nie są(uwielbiam colę i redbule, zdrowe to nie jest ale cożwink).
                  • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 16.03.11, 14:27
                    Tylko o tej porze roku te owoce to ani bio ani eko uncertain
                    Za to pomidorki coraz lepiej smakują.
                    Też uważam tak jak Ty dlatego gotuję w domu, siaty warzyw i owoców zjadamy każdego tygodnia. Jak już coś słodkiego pijemy to sok 100% (nie z koncentratu)- ostatnio jabłko chempion tongue_out.
                    Tyle, że ja nie popadam w przesady i nie myślę każdego dnia, że tuupiec chleb, tu wyhodować cebulę, tu natrzepać bio eko ciasta marchewkowego (mmmmniam). A jak dzieć zgarnie z półki przesłodkiego Kinderka to mu ręki nie ucinam... baaa nakazuję się dzielić! wink
                    • halapta Re: leneczkaz czytaj co ty piszesz 16.03.11, 20:17
                      leneczkaz zauważ, ze tu tylko ty i twoje "lizodupne obrończynie" piszecie tekty w stylu: popadam w przesady i nie myślę każdego dnia, że tuupiec chleb, tu wyhodować cebulę, tu natrzepać bio eko ciasta marchewkowego (mmmmniam). A jak dzieć zgarnie z półki przesłodkiego Kinderka to mu ręki nie ucinam...
                      Propagandę siejesz.
                      • leneczkaz Re: leneczkaz czytaj co ty piszesz 17.03.11, 07:40
                        Zapomniałaś o nie.. ja NIE piekę chleba i NIE piekę ciasta.
                    • girasole01 Re: No więc.. (długie :D) 18.03.11, 00:38
                      "Tyle, że ja nie popadam w przesady i nie myślę każdego dnia, że tuupiec chleb,
                      > tu wyhodować cebulę, tu natrzepać bio eko ciasta marchewkowego "

                      Rany, leneczka, ale gdzie tu jest przesada jesli jakas mama ma czas i ochote, zeby to wszystko robic? Czy szkodze swojemu dziecku piekac dla niego chleb lub ciasto marchewkowe, ktore uwielbia (a ja lubie to robic i mam na to czas - jestem na wychowawczym)? Czy szkodze mu tym, ze warzywa, ktore mu podaje pochodza z ogrodka mojej tesciowej, a jajka od jej kur? Kinderka dziecku nie daje, bo ma alergie i nie moze jesc niczego co zawiera w sobie mleko lub jego przetwory - czy tym szkodze swojemu dziecku? Zaznaczam, ze podaje mojemu dziecku slodycze - tylko robie je samodzielnie ze wzgledu na jego alergie. Napiszesz mi sensownie co jest w tym zlego?
                      • leneczkaz Re: No więc.. (długie :D) 18.03.11, 07:05
                        Napiszesz mi sensownie c
                        > o jest w tym zlego?

                        A w życiu nie napiszę smile
                        Złego nic nie ma jak ktoś ma chęci i czas lub takie hobby i równoważy to z 'normalnością' w innych dziedzinach. Chodzi mi tu o Reni Jusis -typ- pranie w orzechach, jedzenie tylko tego co wyhodujesz, zamiast kremu siemię lniane na twarz i 0 ale to 0 słodyczy.. A niektóre mamy tutaj mają wielkie zadatki na bio- eko- matkę- wariatkę.
                        • halapta Re: No więc.. (długie :D) 18.03.11, 11:34
                          leneczkaz napisała: > A w życiu nie napiszę smile...A niektóre mamy tutaj mają wielkie zadatki na bio- eko-
                          > matkę- wariatkę.

                          Gadać ci do du.y bo cie głowa boli.
                          leneczkaz dziewczyno jesteś typowym analfabetą wtórnym i w twoim przypadku to żadne puste hasło. Idź lepiej rozwijać te sreberka dla swego maleństwa a nie bruźdź tu ludziom, którzy najzwyklej o radę pytają.
                          Większość twoich postów na tym forum to wściekłe szczekanie, współczuję ci bo pewnie tu na forum rekompensujesz swój żal do wszystkich i wszystkiego. Zobacz ile czasu tylko w tym wątku zmarnowałaś na puste docinanie innym forumkom. Wzięłabyś przeczytała jaką książkę.
    • karro80 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 15.03.11, 12:39
      U nas ostatnio ze słodyczy kupnych rządzi gorzka czekolada, którą młoda naprawdę lubi(w wedlu zamiast jeść co innego a mieliśmy kilka fajnych deserów, to zeżarła wszelkie "gorzkie" ozdóbki z naszych i swojegowink) i sezamki. Na wyjście tylko i wyłacznie lody.
      Owoce normalnie, ale same - czasem w sałatce owocowej(jabłka, banan, kiwi i pomarańcza, plus łycha miodu - proste a pyszne), ale to na zasadzie, ze mama jewink
      Z domowych ciasta i placki - w zasadzie z deserkami nie kombinuję, bo młoda średnio lubi słodkie serki, budynie czy galaretki, - ew jak mam mrożone truskawki to trochę je rozmrażam do kruchości i miskuje z cukrem i jog. greckim - młoda lubi lody zawsze i wszędzie. Cukru nie unikam, ale też czesto kupuję syropki daktykowe czy agawowe do słodzenia.
      A w lidlu teraz były batony z daktyli.
      • karro80 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 15.03.11, 12:43
        aaa i zdrowo niezdrowo ale młoda co jakiś czas spożywa torbę nesqika kulek, oczywiście bez mleka - potem ma przesyt na jakieś 3-4 mies i znów ma ochotę.
      • anettchen2306 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 16.03.11, 18:53
        Ja tez za rada dietetyka dzieciecego dawalam mlodej cos pomiedzy posilkami na zab, przewaznie wlasnie cos z weglowodanow lub cukrow (maly herbatnik lub kawalek owoca, tak na jeden lub dwa hapsy). I faktycznie apetyt sie poprawil. Gdy jadla zybt zdrowo okazywalo sie, ze jest to wlasnie okupione zbyt duzym zuzyciem kalorii na trawienie tego "zdrowego". Np. chleb pelnoziarnisty, makarony razowe, platki razowe powodowaly u niej koszmarne wzdecia, biegunke i zamiast tyc od tych weglododanow, tracila na wadze. No i wtedy poszlam do dietetyka. Powiedzial mi, ze myle zdrowa diete dziecka ze zdrowa dieta doroslego.
        To, ze cos jest "zdrowe" dla organizmu osobnika doroslego nie oznacza, ze tak samo bedzie sluzylo dziecku.
        Powiedzial, ze mam odpuscic te pelnoziarniste produkty, bo moja corka na ich strawienie potrzebuje mase kalorii, a po drugie, wiecej przez nia przeleci niz w niej z tego "zdrowia" zostanie ...
        Ja uwazam, ze nie mozna popadac w zadna skrajnosc. Jezeli dziecko je posilki urozmaicone, nie przeslodzone, wowczas zaden "syf" w umiarkowanej ilosci mu nie zaszkodzi.
        Jak najdzie ja ochota na kielbaske a la parowka, to ja dostanie.
        Kinder jajca kupuje, otwiera, matka pozera czekolade (albo brat, jak jest akurat obok) a ona patrzy, co ma za niespodzianke w srodku ...
        Papkowatych deserow nigdy nie lubila. Odpasaly budynie, twarozki, kisiele. Po tak zachwalanym twarozku bieluch, zwymiotowala. Myslalam, ze to tylko przypadek, wiec proby ponawialam, z tykim samym efektem.
        Ze slodkosci najbardziej lubi galaretke wylana na mrozone owoce jagodowe.
        Jogurt naturalny owszem zje, ale z pokruszonymi amarettini smile (matka do kawy se sypie ...)
        Batona do ust nie wezmie. Czekolade lubi ale zje kostke czy dwie i ma dosc. Gotowy jogurt tylko o smaku truskawkowym lub malinowym, ewentualnie pieczonego jablka z rodzynkami i cynamonem (sa w sezonie zimowym jedynie do kupienia).
        Slodzimy miodem albo cukrem brazowym.
        Z domowych ciast najlepiej muffinki jej wchodza, potem sa faworki i kruche ciasteczka migdalowe.
        O, ostatnio lubi pic kakao z kawalkami pokrojonego marsmallow ... (kakao nieslodzone, marshmallow slodkie - zamiast "cukru" smile)
        • donkaczka Re: W ramach słodyczy, deserów itd 16.03.11, 19:04
          kazdy syf szkodzi, niezaleznie od ilosci, gdyby tak bylo, to i fajeczke moznaby dziecku dac
          dla mnie to kwestia pokazywania dziecku co zdrowe co nie, nie wychodze z zalozenia, ze co jest w sklepie to nadaje sie do jedzenia i kupowac nalezy, wrecz przeciwnie, ucze dzieciaki, jak wybierac - poki co ogolnie, wiadomo, ale kompletnie nie widze sensu uczenia jedzenia rzeczy, ktorych wolalabym, zeby nie jadly
          i tak skosztuja w gosciach tostow z nutella, kinderjajek i innych cudow, w domu tego byc nie musi

          a co do blednych pojec o zdrowym zywieniu nie jestes sama, widzialam mamy, ktorym sie diety mylily ze zdrowym zywieniem i przekonywaly ze ziemniakow i miesa nie nalezy dawac dzieciom razem a frytki to tez zlo wcielone
          • anettchen2306 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 16.03.11, 19:15
            Troche roznicy w podaniu jednej parowki na dwa tygodnie a wcisnieciu do ust tlacego sie peta jednak jest ...
            Masz racje, ze dziecko predzej czy pozniej sprobuje "zakazanych" rzeczy.
            I dlatego wlasnie staram sie nie przeginac takze ze slodyczami: sa dla ludzi, mozna sie nimi od czasu do czasu delektowac. Nie chcialam, by moje dzieci na widok cukierka, lizaka, czy czekolady u innych (np, w odwiedzinach) lapczywie sie na nie rzucaly. Jezeli kupuje cos z lakoci, to tez wybieram te z "wyzszej" polki. Lindt ma porzadne wyroby.
            Sama lubie jakis "syf" od czasu do czasu zjesc, bo po prostu lubie, a nie to, ze jest zdrowy lub niezdrowy smile
            Moja mlodsza w sklepie rzuca sie glownie na gotowe antipasti i oliwki ...
            Nie lubie w zyciu skrajnosci smile
            Lepiej grzeszyc i zalowac, niz zalowac, ze sie nie grzeszylo.
            Moim dzieciom tez czasem "zgrzeszyc" pozwalam.
            • donkaczka Re: W ramach słodyczy, deserów itd 16.03.11, 19:32
              ale wytlumacz mi, dlaczego dzieci mialyby sie rzucac na lizaka? cukierka? jesli slodkie jedza normalnie, tylko niekoniecznie kazdy wynalazek ze sklepu, ktory czasem niewiadomoco ma w sobie

              mi glownie idzie o to co sie wybiera, zupelnie nie rozumiem, jak mozna od czasu do czasu kupowac cos, co zasadniczo uwaza sie za zly produkt, w imie czego?
              ja nie kupuje lizakow, landrynek, twardych cukierkow, dzieciaki bywaja czestowane i jakos im palma nie odbija, czesto wypluwaja niedojedzone, jakos nie maja zwichniecia tak czesto prorokowanego na forum

              ja oprocz milosci do dobrego jedzenia nie mam na szczescie upodobania do "syfu" kompletnie nic mnie nie pociaga smile

              i naprawde nie rozumiem, w czym widzisz skrajnosc..
              • leneczkaz Re: W ramach słodyczy, deserów itd 16.03.11, 19:42
                Lizaki i twarde cukierki mój zawsze wypluwa. Większości słodkości nie dojada. To chyba norma u małych dzieci..
            • leneczkaz Re: W ramach słodyczy, deserów itd 16.03.11, 19:44
              Jezeli kupuje cos z lakoci, to tez wybieram te z "wyzszej" polk
              > i. Lindt ma porzadne wyroby.

              Lindt jest błeeeeeeeee .. Taka margaryna z cukrem. Mój mąż jest ich fanem a ja zawsze dumam jak można to jeść nie mając odruchu wymiotnego. Pewnie o to chodzi d-kaczce. Jej Kinder nie smakuje to nazywa to syfem i ohydą i spoko.. Każdy czegoś nie lubi. Ale nie ma co nadawać niektórym produktom śmiertelnych mocy.
              • anettchen2306 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 16.03.11, 20:54
                No dokladnie! Zalezy, kto co pod nazwa "syf" rozumie. Dla innych to parowka, dla jeszcze innych chips, lizak, batonik ... Wsio rawno!
                Ja lubie do szklanki piwa miec kilka paluszkow lub chipsow (obydwa to "syf").
                Lubie zjesc smietanowy jogurt z "owocem" w srodku = "syf". Choc na liscie skladnikow nie znajduje niczego, co "syf" by przypominalo (cukier mleczny, mleko odtluszczone, sok owocowy, maczka chleba swietojanskiego, to tak w skrocie)
                Lubie pilizac lizaka z "kwiatkiem" (wspomnienie dziecinstwa) = "syf".
                Lubie zjesc hot-doga z "poarowka" ("syfem") i chrupiaca cebulka (tez gotowy "syf").
                Nie uwazam, zeby to odbijalo sie skrajnie na moim zdrowiu.
                Znam bardzo wiele dzieci, ktorym rodzce slodycze "wydzielali", kazali spozywac tylko okreslony gatunek ... Jak dzieciaki te przychodzily do nas, rzucaly sie wlasnie na niedojedzony/wypluty cukierek moich dzieci ...

                Ja po powachaniu wyrobow Goplany dostaje mdlosci ... Tak naszpikowane "aromatami".
                A porownanie slodyczy do papierosow/alkoholu (tak czesto robione przez mamy) uwazam za zupelnie nietrafione: jakos na zadnym z powyzszych "syfow" (czekolada, parowka, wedlina ze sklepu) nie zauwazylam, by 1/3 miejsca na opakowaniu zajmowal napis "powoduje ciezkie choroby a nawet zgon" ...
                kazdy ma inne podniebienie, kazdy ma wlasne upodobania. Zapewne to, co donkaczka uwaza za rarytas ja lub ty nazwalybysmy "syfem" i sie dziwily, jak mozna "toto" jadac wink
                Dla mnie szpinak to "syf" - pod kazda postacia smile
                • donkaczka Re: W ramach słodyczy, deserów itd 17.03.11, 08:51
                  rozmawiamy o "syfie" w kontekscie zdrowia czy upodoban kulinarnych?
                  bo jak juz szpinak na "syf" awansowal to znaczy ze calkiem watek z torow wyprowadzilyscie...

                  kinderki beda zawsze syfem, bo gorszego zestawu cukru, minimalnych ilosci kakao i podrasowywaczy ciezko znalezc..
                  • leneczkaz Re: W ramach słodyczy, deserów itd 18.03.11, 07:06
                    Żelki są lesze od Kinderka?
                    Cukierki twarde?
                    Lindt?
                    Lizaki?
    • stypkaa Re: W ramach słodyczy, deserów itd 15.03.11, 13:05
      Czasami gotuję kisiel z kompotu i zawsze do kiślu dodaję starte jabłko, dzięki temu nawet jak jedzą kisiel z torebki to jest tam jeszcze coś zdrowego.
      Poza tym gofry. U nas swego czasu zrobiły furrorę. Zakupiłam jakąś tanią gofrownicę i od czasu do czasu robię dzieciakom gofry. Najbardziej lubia posypane cukrem pudrem.
      Poza tym jedzą też słodycze kupowane w sklepie, ale mamy zasadę, że raz w tygodniu.

      A ze słonych przekąsek robionych w domu to w zasadzie tylko popcorn, ale nie taki do mikrofali, tylko standardowo na patelni z mikroskopijną ilością oleju.

      Aha, no i wszelkiego rodzaju ciasta domowe, ciasteczka etc. Uwielbiają.
    • walasia1 Re: W ramach słodyczy, deserów itd 15.03.11, 23:25
      Jak większość dzieci ma zmienne preferencje, ale z owoców mandarynki, winogrona, gruszki, jabłka, rodzynki, czasem banany. Z warzyw tarta marchew z jabłkiem lub z cukrem i cytryną, fasolka, groszek, kukurydza, ziemniaki w postaci frytek lub pieczone.
      Lubi serki homo owocowe, jogurty i słodycze ... To ostatnie staramy się ograniczać, bo jak widzi nutelle lub inne czekoladowe cuda to piszczy i skacze.
      Robię kisiele, budynie i galaretki, tez zje.

      https://www.suwaczki.com/tickers/tb73px9i1mo0zojx.png
    • maderta Re: W ramach słodyczy, deserów itd 17.03.11, 22:41
      Niestety ja raczej nie pomogę, bo moja córka wchłania wszystko - ciastka, czekoladę, wafelki, owoce, marchew surową, żelki, jogurty itd. Jest jadkiem, więc jej nie bronię. Nie mamy problemów ze zjadaniem posiłków głównych, jest wysoka i szczupła, więc jej nie żałuję smakołyków. Ona sama wie, że jak przesadzi, to skończy się bólem brzucha i wymiotami (już to przerabiała). Nawet jak ma gorszy dzień i nie chce obiadu, to pozwalam zjeść np jogurt zamiast zupy, na który ma akurat ochotę, bo wiem, że za dzień lyb dwa sytuacja się odwróci i będzie wąchała w kuchni, co tak ładnie pachnie i "kiedy ten obiad?"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka