magda-28
16.04.11, 02:59
Moja córeczka ma 16 miesięcy i od niedawna zaczęłyśmy chodzić na osiedlowy plac zabaw, wcześniej raczej to były spacerki w wózku. Obserwowałam ten placyk zawsze, atmosfera sielankowa, rodzice rozgadani, dzieci bawiące się spokojnie - raj... Dziś na dłużej poszłyśmy z córeczką do piaskownicy. Oprócz mojego dziecka jeszcze dwójka bawiła się w piasku. Tzw. starszaki, może mieli po 4-5 lat. Od razu usłyszałam "idźcie stąd"! Moja mała chciała się bawić i podchodziła do tej dwójki, raz do chłopca raz do dziewczynki - tamte dzieci zaczeły reagować krzykami i piskami, bo niby miały pozaznaczane jakieś swoje pola, tereny w piaskownicy. Tłumaczyłam, że malutka chce się tylko pobawić, niestety dostało nam się po głowie piaskiem. Wściekłam się, ale nie będąc pewna czy te dzieci są z rodzicami, opiekunami (nikt sie nimi nie interesował, jakiś tatuś tylko siedział sam, ale nie reagował, to pomyślałam że to nie ich ojciec, opiekun) dałam sobie spokój i wyszłyśmy z córeczką w końcu z tej piaskownicy. Usłyszałyśmy za plecami zdanie" dobrze, że poszły".
Proszę was o rady, jak zachowywać się (oprócz ucieczki i rezygnacji z zabawy) w takich sytuacjach. Nie chcę kłócić się z rodzicami, bo wiadomo każdy rodzic będzie bronił swojego dziecka, w dodatku to małe osiedle i chcę żyć z każdym dobrze - zdarza wam się często spotykać na placach zabaw podobne zdarzenia?