camelka_wik
01.07.11, 16:18
Mam takie pytanie ... robię rekonesans.
Mianowicie powiedzcie mi drogie mamy jak to jest ze spaniem u Waszych 2latków.
Mój synek za 2tyg skończy dwa latka.
Jako tako problemów nie mam z nim ale to spanie mnie troszkę zastanawia.
Niekoniecznie martwi ale chciałabym mieć porównanie.
Być może w naszym planie dnia jest coś co jest błędem.
Mianowicie synek wstaje koło 7.30- 8 rano.
W nocy śpi w swoim łóżku ('ala tapczan w kształcie auta z podwyższonymi bokami) a ja śpię w jego pokoju na zwykłym tapczanie. Budzi się w nocy i czasem przychodzi do mnie a czasem zasypia i śpi dalej sam. Wychodzą mu aktualnie 3ki a że wszystkie zęby przechodzi bardzo ciężko to po to by nie mieć niejednokrotnych marszów w nocy do niego śpię u niego w pokoju.
W ciągu dnia ma drzemkę. Najczęściej ok 14tej i śpi 2-3h. Ponieważ ja pracuję w domu potrzebuje tego czasu dla papierów i nie budzę go wcześniej niż jak sam się obudzi.
Następnie mamy wieczorem zasypianie nie jest łatwe.
Kąpie się koło 21... i niestety zasypia w salonie podczas gdy ja oglądam tv ale muszę z nim leżeć.
Przez długi czas kładłam się z nim u niego w pokoju na łóżku i zasypiał w ciągu 20 do max 40min u siebie przy wyłączonym świetle. Potem niestety ponieważ często taty nie ma jak on zasypia a był pewnego wieczoru synek stwierdził że nie będzie zasypiał u siebie tylko z tata w salonie. Odpuściliśmy wiedząc że tata jest rzadko w domu ale niestety kolejne dwa wieczory tata był w domu więc synek nie chciał iść zasnąć do siebie. I tak po 3 dniach usypiania w salonie mały uznał że u siebie spać nie będzie. Odpuściłam na trochę i po jakimś czasie namówiłam go na czytanie książeczek u niego. Jak już zasypiał przy bardziej oglądaniu niż czytaniu to gasiłam lampkę zostawiając małą gwiazdkę włączoną i tłumaczyłam że wszyscy śpią. Przez 3 dni nie bez płaczu tak zasypiał. Po 3 dniach znów tata miał wolny wieczór więc dziecko zanosząc się od płaczu stwierdziło że nie będzie usypiać u siebie tylko w salonie i nawet to że tata chciał z nim być u niego w pokoju nie pomogło.
I tym sposobem po 3 dniach znów odpuściłam i zasypia w salonie. I nie sam fakt zasypiania w salonie jest uciążliwy jak fakt że nie pozwoli wyłączyć tv bo krzyczy i w związku z włączonym telewizorem zasypianie trwa czasem i 1,5h. Zasypia koło 22.30 kiedy ja już zdążę przysnąć przy nim. Wiem że to jest moja wina ale ze względu na natłok obowiązków nie mam siły z nim walczyć. Jestem z nim sama przez 24h na dobę za wyjątkiem 3 weekendów kiedy jest mąż. Ja pracuję w domu i ilość spraw mnie na tyle wykańcza że nie chcę walczyć ze swoim dzieckiem. Zastanawiałam się żeby nie kłaść go spać w dzień żeby wieczorem szybciej był zmęczony ale to jest tak że nie pójdzie spać o 14 to np pojadę samochodem na zakupy o 17 czy później i on mi zaśnie w samochodzie... a potem jest cyrk na kółkach dopiero... raczej tej drzemki potrzebuje ale nawet nie umiem jej przesunąć na 12 na przykład bo wtedy to on wcale zmęczony nie jest ;/
Pytam Was o wasze "spania" bo jestem ciekawa czy jest jakaś lżejsza metoda niż walka z płaczem na zmianę tego sposobu.