Dodaj do ulubionych

Pomocy zanim oszaleje

02.08.11, 00:10
Moja mala ma 4 latka. Ostatnio budzi sie w nocy ok 4 nad ranem i koniecznie chce zeby do niej przyjsc albo zeby ona do nas. Potrafi plakac godzine ale wcale to nie nie oslabia jej postanowienia. Natomiast w ciagu dnia chce cos. Na moje: nie moge tego ci dac bo nie mam albo nie mozemy tam jechac bo jest zamkniete ona mowi : mozemy. I w placz i wrzask. Oczywiscie tlumaczenie nie pomaga. Mamo ja chce i koniec. Mowie; nie poejdzimy a ona na to : pojedziemy. Przyklady moglabym mnozyc kloci sie o kazde male gowno. Dzis apogeum myslalam ze odewre sobie glowe. Czy ktos wie jak sobie radzic z takim upartym??? Czterolatkiem? Jest jakas ksiazka madra albo moze ktos ma w tym doswiadczenie, zanim oszaleje i wylysieje???
Obserwuj wątek
    • k_pilarz Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 00:25
      Zastosuj jakąś karę za takie zachowania. U mnie samo tłumaczenie też nie dawało rezultatów, więc stosuję taką karę, że bez okazywania nerwów zaprowadzam córkę do drugiego pokoju i zamykam drzwi mówiąc, że jak jej przejdzie to może wyjść! U mnie się to sprawdza- bez nerwów i przemocy. Po minucie słyszę już za drzwiami "mamusia", a ja odpowiadam "jak będziesz grzeczna to możesz wyjść" i drzwi się otwierają...Córa przybiega i się przytula na znak przeprosin wink Jest tak kilka (a czasami kilkanaście) razy w ciągu dnia ale przynajmniej się uspokaja. Powodzeniawink
      • kicior812 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 04:41
        problem u mnie polega na tym ze ona dopowadza sie takiego stanu ze wali w drzwi wychodzi i dalej wrzeszczy. Etap szybkiego odprowadzania mamy jakies 10 mies za soba.Alesprobuje jeszcze raz moze akurat z zaskoczenia zadziala, dzieki!
      • martasz123 kara za co.... 03.08.11, 22:42
        kara za przychodzenie w nocy do rodziców, czy proszenie, zeby rodzic przyszedl do niej....? Wspołczuje dziecku
    • mruwa9 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 00:38
      a ubyloby ci lozka, gdyby mala mogla w nocy do ciebie przyjsc?
      Toczysz wojny o pierdoly, to czego sie po dziecku spodziewasz, jesli sama znizasz sie do jego poziomu?
      • kicior812 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 04:43
        do jakiego poziomu sie niby znizam? akurat spac mi sie w trojke slabo chce bo i miejsca malo i maz wstae wczesnie a ona tez razem z nim. wyobraz sobie ze jak jestem niewyspana totez malo mam cierpliwosci. szukalam rady a nie krytyki
        • ola_mi Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 09:24
          wyobraź sobie, że zanim pomyślałaś o chęci posiadania dziecka trzeba było pomyśleć o tym że czasami niewyspanie jest nieodłacznym towarzyszem macierzyństwa.
          Mój syna ma 4,5 roku. Czasami każdej nocy w ciagu tygodnia, a czasami sporadycznie woła: mama,mama,mama chodź tutaj, bo ktos stuka, chcę żebyś mnie uśpiła (czyt. spala ze mna) lub przychodzi do nas. Nie mam nic przeciwko temu. Nie raz na godzinę, dwie, a czasami i do rana śpię znim w jego łózku o wymiarach 160/70. Jest to wspaniały moment kiedy bez protstów mogę się do niego poprzytulać. Dodam że mam jeszeczi niespełna 11-miesieczna córe, która w nocy robi kilka pobudek. czasami mążnie jest w stanie zapanować nad małą, bo jest na etapie mamy i biegam między pokojami. Od rana muszę być na nogach, żeby zająć się szkrabem, drugiego wyprawic do przedszkola, ogarnąć mieszkanie, przygotować obiad,pójść z mała na spacer,pobawićsię z nią.... Bywa ciężko,ale sorki,korona zgłowy nikomu nie spadła, bo spał z 4-latkiem i się nie wyspał.

          Co do histerii, tez się zdarza,że nagle młody cos che i nalega aby jechac do sklepu. Kilka razy mówimy nie tłumaczymy, że jeste późno, że siostra teraz ma drzemkę, że sklezamkniety, jak nie pomaga,to młody idzie fopokoju. Wie że jak sięuspokoi może zniego wyjś, przeprosić zaawanture i zapominamy osprawie, do kolejnej.... ale to jest dziecko. Ty jesteś dorosła.
        • mruwa9 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 23:22
          kicior812 napisała:

          > szukalam rady a nie krytyki


          prosze bardzo, masz rade: kup szersze lozko.
          Wolisz wielogodzinne awantury i histerie dziecka zamiast szybkiego wpelzniecia pod koldre i zasniecia- twoja sprawa. Ale te awantury masz na swoje wlasne wylaczne zyczenie. Bo sie glupio upierasz przy swoim, bo tak. Dlatego nie licz na wspolczucie, bo masz dokladnie to, czego chcialas.
          Ja w nocy wole spac i dlatego np. spalam z dziecmi w jednym lozku. A w wieku 4 lat to dziecko wiedzialo, ze w razie nocnej pobudki, strachow czy checi przytulenia sie do rodzica ma cicho przyjsc, po prostu sie polozyc obok, najchetniej przytaszczyc jeszcze swoja koldre i szybko zasnac bez budzenia rodzicow, bo my chcemy spac. proste, szybkie i skuteczne. Zadnych awantur i histerii.
      • mamaigiiemilki Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 09:46
        zgadzam się; ja też bym pozwoliła w nocy przyjść do naszego łóżka; godzina płaczu o takie coś...natomiast co do zakazów i protestów w dzień- nie podejmuję się oceny, bo nie znam dziecka ani was, nie wiem jakie są między wami kontakty, czy dziecko słyszy cały czas absurdalne zakazy, czy może o czymś zadecydować, itp.
      • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 11:38
        A dlaczego ma ustępować? Czy matka nie ma prawa do tego żeby się wyspać?
        Mówiąc dziecku "nie" gdy próbuje ci wejść na głowe uczysz go szacunku dla potrzeb drugiego czlowieka.
        • bacha1979 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 11:56
          judytko a cóż złego jest w tym, że dziecko się chce przytulić do rodziców??Serio to jest "wchodzenie na głowę"?
          • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 13:35
            To już zależy czy rodzice chcą pozwolić na to czy nie. Ja też długo dzieliłam łóżko na troje ale było nam już tak ciasno i nie wygodnie że nie wyobrażam sobie żeby to miało trwać dalej, a synek ma dopiero 2,5 roku. Wytłumaczyłam więc małemu na czym polega problem i nauczyłam zasypiać samemu w swoim łóżeczku, teraz już nie przychodzi, na szczęście smile.
            Wychodzę z założenia że jeżeli mi coś bardzo przeszkadza, czy naprawdę nie chce czegoś dać dziecku to mówie NIE.
            Jeżeli coś nie robi mi różnicy to się nie upieram, proszę bardzo niech postawi na swoim.
            • bacha1979 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 15:08
              A gdzie w tym wszystkim racje i ewentualne potrzeby dziecka??
              • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 18:02
                No właśnie że trzeba wypośrodkować. Bo widzisz jak pozwolisz dziecku na coś czego tak naprawdę nie chcesz to prędzej czy później zaczynasz sama się denerwować i często odbija się to na dziecku.
            • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 23:14
              judytka01 napisała:

              > To już zależy czy rodzice chcą pozwolić na to czy nie.
              A Ty, kiedy jest Ci źle i chcesz się przytulić do męża albo do rodzica, to też uważasz że włazisz im na głowę?
              • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 03.08.11, 21:07
                Nie bede dzieliła włosa na trzy,a moje dziecko na szczęście przesypia noc smile
                Nie muszę się zastanawiać czy moje dziecko ma kaorysy czy faktyczną potrzebę bliskości.
                • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 03.08.11, 21:36
                  judytka01 napisała:

                  > Nie bede dzieliła włosa na trzy,a moje dziecko na szczęście przesypia noc smile
                  > Nie muszę się zastanawiać czy moje dziecko ma kaorysy czy faktyczną potrzebę bl
                  > iskości.
                  Zatem wnioskuję, że pisząc wcześniej teoretyzowałaś tongue_out Szkoda tylko, że n ie chciało Ci się odpowiedzieć na moje pytanie. Niech ono więc pozostanie retorycznym.
                  • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 03.08.11, 22:20
                    Ja wole konkretne przykłady, bo tak to można gdybać w nieskończoność. Jeśli chodzi o twoje pytanie to owszem mam prawo się do kogoś przytulić gdy jest mi źle, pod warunkiem że ta osoba ma na to ochotę.
                    To ja mam pytanie, a co twoim zdaniem należy zrobić gdy np dziecko nie chce iść spać, domaga się czytania kolejnych bajek itd? Co robisz wtedy? Pozwalasz mu bawić się do nocy, czy w końcu przerywasz zabawy,ku wielkiem niezadowoleniu dziecka kładziesz je do łóżka?
                    • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 03.08.11, 23:10
                      judytka01 napisała:

                      > Ja wole konkretne przykłady, bo tak to można gdybać w nieskończoność. Jeśli cho
                      > dzi o twoje pytanie to owszem mam prawo się do kogoś przytulić gdy jest mi źle,
                      > pod warunkiem że ta osoba ma na to ochotę.
                      Słusznie. Tylko że Ty jesteś pewnie kilka razy starsza od swojego dziecka a zatem nieco dojrzalsza. Nie sądzisz?

                      > To ja mam pytanie, a co twoim zdaniem należy zrobić gdy np dziecko nie chce iść
                      > spać, domaga się czytania kolejnych bajek itd? Co robisz wtedy?
                      Musiałabym teoretyzować, bo nie zaznałam takich sytuacji. Moja córka chodzi spać kiedy jest senna (godzina zależy od tego ile spała w dzień i o której wstała). Czasem próbuje przeciągnąć trochę, ale spokojnie z nią pertraktujemy. Czasem zasypia od szybko, a czasem godzinę się tłucze po łóżku. Czasem wystarczy jedna bajka a czasem trzeba przeczytać więcej. Tylko ja nie widzę w tym żadnego problemu.

                      > Pozwalasz mu bawić się do nocy
                      No zdarzyło mi się, że dziecko poszło spać koło północy. No wielkie rzeczy...
            • memphis90 Re: Pomocy zanim oszaleje 08.08.11, 10:28
              Lęki nocne to nie fanaberia dziecka i chęć wejścia rodzicom na głowę. To nie jest powód do toczenia walk. A zmuszanie malucha codziennie w nocy do godzinnego płaczu w imię "moje na wierzchu, będzie tak, jak mowią rodzice" to katowanie dziecka.A jeśli zdecydowanie nie chcą dzieciaka w łózku, to pozostaje siedzieć przy nim, aż zaśnie- czego tez córka autorki wątku się domaga. Ale nie można tak, że dziecko ma zakaz przychodzenia do mamy i mama też do niego nie pójdzie- bo nie, bo chce spać. To nieludzkie.
        • gladys_g Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 15:12
          Ja tam nie wiem, jakby mnie ktoś wrzeszczał w domu przez godzinę o 4 rano codziennie to raczej bym się nie wyspała...
          Ustąpiłabym choćby po to, żeby mieć tę godzinę snu dla siebie.
        • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 23:12
          judytka01 napisała:

          > A dlaczego ma ustępować? Czy matka nie ma prawa do tego żeby się wyspać?
          > Mówiąc dziecku "nie" gdy próbuje ci wejść na głowe uczysz go szacunku dla potrz
          > eb drugiego czlowieka.
          Uważam, że należy umieć rozróżniać kiedy dziecko próbuje wejśc na głowę a kiedy potrzebuje wsparcia rodzica bo jest małe i nie ze wszystkim sobie radzi. Uważam ponadto, że rodzice zbyt często upierają się dla tak zwanej zasady i zupełnie bez sensu i bez racjonalnego powodu.

          Osobiście bardziej się wysypiam śpiąc z dzieckiem niż gdybym miała co noc słuchać godzinnego płaczu.
    • rulsanka Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 02:05
      Dziecko potrzebuje się w nocy przytulić do matki, może ma lęki, a może potrzebuje więcej bliskości, bo ma skok rozwojowy. Matka pozwala córce płakać przez godzinę a potem się dziwi, że dziecko się źle zachowuje w dzień.
      Dzieci są marudne gdy jest nie zaspokojona ich podstawowa potrzeba: gdy sa glodne, śpiące, spragnione. Twoja corka jest spragniona uczuc.
      • kicior812 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 04:47
        ciekawe, cale dnie spedzamy razem, nie pracuje. Jest jedynaczka rozmawiamy ze soba non stop, przytula sie kiedy czuje potrzebe, ja tez. za malo? skok rozwojowy rozumiem, noc ok, ale nie moge pozwalac na rozkazy w ciagu dnia, niestety to nie wrozy dobrze. i skoki rozwojowe nic do tego nie maja
        • klara-poisencja Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 05:49
          łączę się w bólu..
          moja też prawie 4 lata,ośli upór na każdym kroku,darcia,awantury,obrażanie się o byle gó...,fochy i szarpaczka o wszystko.nie pomagają kary,ignorowanie,rozmowy,w zasadzie nie wiem co może pomóc.
          aha-moja też w nocy wstaje ale ja się z nią po prostu kładę do jej łóżka i wtedy spokojnie zasypia.to tyle o teorii,że dziecko nie przytulane w nocy ryczy w dzień.
          • kicior812 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 06:57
            zdaje misie ze wlasnie to jest istota problemu: wszytko sie musi zgadzac, dzien i noc. wstawilam mala kanapke do naszej sypialni i malej obiecalam ze moze przyjsc kiedy chce. zobaczymy
        • ola_mi Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 09:26
          zastanów się, skąd te rozkazy się zrodziły w tak małej główce. dzieci najczęściej naśladują dorosłych.
        • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 09:59
          kicior812 napisała:

          > ciekawe, cale dnie spedzamy razem, nie pracuje.
          OK, ale ona cię potrzebuje w nocy.

          > przytula sie kiedy czuje potrzebe,
          ..ale nie w nocy.

          > skok rozwojowy rozumiem, noc ok, ale nie moge pozwalac na rozkazy w ciagu dnia,
          No ale skąd wiesz, że nie będzie lepiej w ciągu dnia jesli będzie mogła spokojnie spać w nocy?
        • dzoaann Re: Pomocy zanim oszaleje 03.08.11, 17:22
          no, pewnie za malo...
          to ze przytulasz dziecko w d\ien nie oznacza, ze zaspokajasz jego potrzebe bliskosci. Bo ono te potrzebe bliskosci ma w nocy i w nocy sie chce przytulic i w doopie ma, ze mamam go przytulala w dzien. Chce tu i teraz... bo cos sie przysnilo, bo sie obudzilo i szie boi ciemnosci itp.
          Nigdy w zyciu nie pozwolilabym dziecku plakac godzine w nocy z takiego powodu. Niektore dzieci nie potrzebuja w nocy rodzicow, a inne bardzo i tyle.
          co do wchodzenia na glowe w dzien to inna bajka i jak dla dla mnie to za malo przykladow i opisow konkretnej sytuacji... ale cos mi sie wydaje, ze Twoja corka ma za duzo zakazow, a za maly wybor decydowania same, dlatego tak sie zachowuje. Dzieci rosna i nie zawsze beda robic wsztystko tak jak chce mamusia. Zaczynaja myslec i stad wojna.
          • memphis90 Re: Pomocy zanim oszaleje 08.08.11, 10:33
            He, he, ciekawe, że nikt nie mówi dziecku "masz tyle czasu w dzień, możesz sobie sikać do woli, więc niby czemu zachciewa ci się akurat w nocy!"? tongue_out
    • obasic Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 09:46
      Co do nocy to bym nie radziła się droczyć, to normalne że dziecko może chcieć w nocy być razem z rodzicem.
      Co do upierania się przy swoim - ja stosuje metodę przytakiwania, zgadzania się ale .... np. jutro, później, po obiedzie. Oczywiście gdy mogę te prośby spełnić - dotrzymuję obietnic.
      Chodzi o to że słowo NIE działa na dziecko jak płachta na byka, więc spokojnie trzeba się na coś tam zgodzić tylko ustalic termin dla nas dogodny, lub zgodzić się pod jakimś tam warunkiem.
      Jeżeli życzenie dziecka nie możemy spełnić to dajcie mu do zrozumienia że rozumiecie jego potrzebę ale nie jest możliwe, nawet można powiedzieć że ja też tak bym chciała ale nie można. Karanie to często zaostrzanie konflktu.
    • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 09:54
      kicior812 napisała:

      > Moja mala ma 4 latka. Ostatnio budzi sie w nocy ok 4 nad ranem i koniecznie chc
      > e zeby do niej przyjsc albo zeby ona do nas. Potrafi plakac godzine ale wcale t
      > o nie nie oslabia jej postanowienia.
      A dlaczego każesz jej płakać godzinę zamiast się zgodzić?

      > nie moge tego ci dac bo nie mam albo nie mozemy tam jechac bo jest zamkniete on
      > a mowi : mozemy. I w placz i wrzask. Oczywiscie tlumaczenie nie pomaga.
      No nie pomaga. Trzeba przytulić i pomóc się uporać z frustracją.

      > Czy ktos wie jak sobie radzic z takim upartym??? Czterolatkiem?
      Luzować. Godzić się na to na co tak naprawdę można się zgodzić (czasem łatwo zauważyć, że to nasz upór jest bez sensu). A jak się nie da to nie ustępować ale wspierać młodego człowieka w przezywaniu frustracji. No i nie wchodzić w niepotrzebną dyskusję, bo po co? Tłumaczenie ma sens jak się dziecko uspokoi.
      • siejeczka Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 11:14
        joshima zgadzam się z tobą w całej rozciągłości ;D
        To małe dziecko zapewne już przedszkolak, który potrzebuje bliskości i czułości ze strony rodziców a jak się budzi w nocy to się pewnie boi i ciągnie do was po poczucie bezpieczeństwa...
    • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 11:33
      kicior812 napisała:

      > Na moje:
      > nie moge tego ci dac bo nie mam albo nie mozemy tam jechac bo jest zamkniete on
      > a mowi : mozemy. I w placz i wrzask. Oczywiscie tlumaczenie nie pomaga. Mamo ja
      > chce i koniec. Mowie; nie poejdzimy a ona na to : pojedziemy.

      No ale jak to w końcu jest dostaje to co chce czy nie?
      Bo jak dostaje to waidomo dleczego tak się awanturuje, bo wie że w końcu cię przełamie.
      Na twoim miejscu w razie ataku płaczu zastosowałabym izolacje w swoim pokoju, niech się tam drze aż w koncu się uspokoi.
      • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 23:16
        Powiedziałabym, że to barbarzyńskie metody, ale obraziłabym barbarzyńców, bo jest to niestety wymysł naszej cywilizacji.
        • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 03.08.11, 21:14
          Przeprzam joshimo że cię podważę, ale jak ty sobie wyobrażasz wychowywanie. Uważasz, że wystarczy dziecku wytłumaczyć i od razu jest grzeczne? Czasami trzeba zastosować bardziej rygorystyczne metody.
          • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 03.08.11, 21:38
            judytka01 napisała:

            > Przeprzam joshimo że cię podważę, ale jak ty sobie wyobrażasz wychowywanie. Uwa
            > żasz, że wystarczy dziecku wytłumaczyć i od razu jest grzeczne?
            Oczywiście, że n ie. Trzeba powtarzać aż do skutku. Jeśli koniecznie trzeba, w wyjątkowych sytuacjach to należy dziecko powstrzymać (jeśli to co robi np zagraża jego bezpieczeństwu), a poza tym powtarzać i tłumaczyć do skutku.

            > Czasami trzeba zastosować bardziej rygorystyczne metody.
            Pewnie mogłabym się z tobą zgodzić tylko mam wrażenie, że to co dla Ciebie jest metodą bardziej rygorystyczną, dla mnie jest już metoda niedopuszczalną.
            • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 03.08.11, 22:28
              joshima napisała:


              > > Czasami trzeba zastosować bardziej rygorystyczne metody.
              > Pewnie mogłabym się z tobą zgodzić tylko mam wrażenie, że to co dla Ciebie jest
              > metodą bardziej rygorystyczną, dla mnie jest już metoda niedopuszczalną.
              >
              Nie stosuje przymusu czy kar fizycznych. Moją najlepszą metodą, gdy mały jest niegrzeczny i upominania nie skutkują jest odizolowanie, tzn wychodzę do innego pokoju/ na bok/ i pytam czy się uspokoi i zmieni zachowanie, jeśli mówi nie, to odpowiadam że jeszcze tu trochę posiedzimy, jak pytam po raz 5 to zazwyczaj się ze mną zgadza, wracamy a dziecko jest nie do poznania. w naszym przypadku stawianie do kąta nie skutkowały.
              Jeśli chodzi o płacz to nie zawsze jestem w stanie mu pomóc, a kiedy mnie już uszy bolą od jego płaczu to mówię żeby poszedł płakać do drugiego pokoju.
              • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 03.08.11, 23:13
                judytka01 napisała:

                > Nie stosuje przymusu
                A wyprowadzenie do drugiego pokoju i izolacja to czym jest?

                > Moją najlepszą metodą, gdy mały jest n
                > iegrzeczny i upominania nie skutkują jest odizolowanie, tzn wychodzę do innego
                > pokoju/ na bok/ i pytam czy się uspokoi i zmieni zachowanie,
                No rzeczywiście to nie jest przymus... To raczej szantaż.

                To pójście po linii najmniejszego oporu. Powiedzenie dziecku. Nie obchodzi mnie co czujesz, obchodzi mnie, żebyś był grzeczny bo chcę mieć święty spokój. No. Każdy robi jak uważa.
                • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 04.08.11, 08:35
                  joshima napisała:

                  > A wyprowadzenie do drugiego pokoju i izolacja to czym jest?


                  > To pójście po linii najmniejszego oporu. Powiedzenie dziecku. Nie obchodzi mnie
                  > co czujesz, obchodzi mnie, żebyś był grzeczny bo chcę mieć święty spokój. No.
                  > Każdy robi jak uważa.

                  No to zdradz mi swoje magiczne zaklęcie na dziecko. Zaklinaczem dziecka nie jestem,a moje dziecko nie urodziło się aniołkiem, nie należy do tych że się mu raz powie nie ruszaj i już usłucha.
                  • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 04.08.11, 09:36
                    judytka01 napisała:

                    > No to zdradz mi swoje magiczne zaklęcie na dziecko.
                    Ja nie twierdziłam, że mam magiczne zaklęcie na dziecko po którym ono się natychmiast uspokaja. Ja po prostu mam magiczne zaklęcie na siebie. Dla mnie dziecko nie musi od urodzenia umieć panować nad swoim gniewem i ma prawo go wyrażać tak jak potrafi. Moim zadaniem jest je nauczyć stopniowo innych spokojniejszych sposobów. To nie magiczne zajęcie tylko systematyczna praca.

                    > a moje dziecko nie urodziło się aniołkiem,
                    Moje też.

                    > nie należy do tych że się mu raz
                    > powie nie ruszaj i już usłucha.
                    Nie ma takich dzieci (no może poza tresowanymi) i ja tego od dziecka nie oczekuję.
                • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 04.08.11, 08:48
                  joshima napisała:

                  > judytka01 napisała:
                  > > Moją najlepszą metodą, gdy mały jest n
                  > > iegrzeczny i upominania nie skutkują jest odizolowanie, tzn wychodzę do i
                  > nnego
                  > > pokoju/ na bok/ i pytam czy się uspokoi i zmieni zachowanie,
                  > No rzeczywiście to nie jest przymus... To raczej szantaż.

                  No sory ale jak dziecko bije inne, to chyba należy mu się jakiś rodzaj kary, dzieci nie przychodzą na świat grzeczne i trzeba im pokazać które zachowania się popiera a które nie.


                  Albo masz super grzeczne dziecko albo wręcz przeciwnie.

                  • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 04.08.11, 09:41
                    judytka01 napisała:

                    > No sory ale jak dziecko bije inne, to chyba należy mu się jakiś rodzaj kary,
                    Nie pisałaś o biciu a o niegrzecznych, Twoim zdaniem, odzywkach i o pyskowaniu. A i z biciem można sobie poradzić kierując do dziecka nico inne komunikaty.

                    > dzieci nie przychodzą na świat grzeczne i trzeba im pokazać które zachowania się
                    > popiera a które nie.

                    Owszem. Co do tego jesteśmy zgodne. Wybieramy tylko bardzo różne metody.

                    > Albo masz super grzeczne dziecko albo wręcz przeciwnie.
                    Nie znoszę słowa 'grzeczne' ono dla każdego to oznacza coś innego a więc nie oznacza nic. Ja mogę sądzić, że moje dziecko jest grzeczne a Ty uznasz, że nie, bo ma prawo powiedzieć, że coś mu się nie podoba i tupać kiedy się złości, albo wołać do mnie 'sio'. Twoje pewnie za coś takiego wylądowałoby w kozie.
                    • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 04.08.11, 14:10
                      joshima napisała:

                      > Nie pisałaś o biciu a o niegrzecznych, Twoim zdaniem, odzywkach i o pyskowaniu.
                      > A i z biciem można sobie poradzić kierując do dziecka nico inne komunikaty.

                      Jakie?

                      > Owszem. Co do tego jesteśmy zgodne. Wybieramy tylko bardzo różne metody.
                      >
                      Jestem otwarta na inne metody, pytam jeszcze raz, jakie metody twoim zdaniem są najlepsze?

                      > Ja mogę sądzić, że moje dziecko jest grzeczne a Ty uznasz, że nie, b
                      > o ma prawo powiedzieć, że coś mu się nie podoba i tupać kiedy się złości, albo
                      > wołać do mnie 'sio'. Twoje pewnie za coś takiego wylądowałoby w kozie.

                      Nic takiego nie napisałam.
                      • joshima Re: Pomocy zanim oszaleje 04.08.11, 17:26
                        > Jestem otwarta na inne metody, pytam jeszcze raz, jakie metody twoim zdaniem są
                        > najlepsze?
                        Jesteś otwarta, tylko nie czytaszu ważnie. Przecież mówię, tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. A do tego nie oczekiwać efektów natychmiastowych.

                        > Nic takiego nie napisałam.
                        Nazwałaś zachowanie dziecka założycielki wątku pyskowaniem i użyłaś określenia niegrzeczne. Stąd wniosek, że dla Ciebie moje dziecko byłoby równie niegrzeczne. Zaleciłaś izolację dziecka żeby się wykrzyczało i poradziło sobie samo ze złością więc sądzę, że i mi byś tak zaleciła.
                        • judytka01 Re: Do joshima 08.08.11, 09:36
                          joshima napisała:


                          > Jesteś otwarta, tylko nie czytaszu ważnie. Przecież mówię, tłumaczyć, tłumaczyć
                          > i jeszcze raz tłumaczyć. A do tego nie oczekiwać efektów natychmiastowych.

                          Moje oczekiwania na efekty są zależne od wieku dziecka. U dwulatka trudno o efekty- jest na takim etapie rozwojowym że pewne zmiany w zachowaniu nie są możliwe, nie ma co się łudzić że bedzie kontrolować swoje emocje. Ale już u po 5 latku powinno się spodziewać innych zachowań.

                          > Nazwałaś zachowanie dziecka założycielki wątku pyskowaniem i użyłaś określenia
                          > niegrzeczne. Stąd wniosek, że dla Ciebie moje dziecko byłoby równie niegrzeczne
                          > . Zaleciłaś izolację dziecka żeby się wykrzyczało i poradziło sobie samo ze zło
                          > ścią więc sądzę, że i mi byś tak zaleciła.
                          >
                          Nie jestem pewna czy użyłam słowa pyskowanie, bo w ogóle tego słowanie używam, a nie potrafie tego znaleźć. A o izolacji to poczytaj, jest to najlepsza metoda wyciszenia zalecana nawet dorosłym, tak więc chyba masz zaległości w lekturze ;p
                          • joshima Re: Do joshima 08.08.11, 09:45
                            judytka01 napisała:

                            > A o izolacji to poczytaj, jest to najlepsza metoda
                            > wyciszenia zalecana nawet dorosłym.
                            Pominę złośliwe uwagi, bo jako osoba otwarta na dyskusję mogłaś sobie je darować. Ja poprostu rozwóżniam psychikę dorosłego, który powinien już umieć panować nad swoimi emocjami od psychiki dziecka, który może jeszcze tego nie umieć i może bardziej potrzebować pomocy niż izolacji. Poza tym dorosły sam podejmuje decyzję o tym, że potrzebuje wyjść i się wyciszyć. Dziecko jest wyprowadzane na ogół wbrew jego woli, często bez możliwości wyjścia nim opiekun o tym nie zadecyduje (słynna izolacja na tyle minut ile ma lat albo do wykrzyczenia/wypłakania). To kolosalna różnica dla mnie.
                            • judytka01 Re: Do joshima 08.08.11, 10:09
                              joshima napisała:

                              >J a poprostu rozwóżniam psychikę dorosłego, który powinien już umieć panować
                              > nad swoimi emocjami od psychiki dziecka, który może jeszcze tego nie umieć i mo
                              > że bardziej potrzebować pomocy niż izolacji. Poza tym dorosły sam podejmuje dec
                              > yzję o tym, że potrzebuje wyjść i się wyciszyć. Dziecko jest wyprowadzane na og
                              > ół wbrew jego woli, często bez możliwości wyjścia nim opiekun o tym nie zadecyd
                              > uje (słynna izolacja na tyle minut ile ma lat albo do wykrzyczenia/wypłakania).
                              > To kolosalna różnica dla mnie.
                              >
                              U dorosłego to kwestia samodyscypliny, z którą człowiek się nie rodzi, a jej się uczy, a dowodem na to jest fakt że nie wszyscy dorośli opanowali taką alternatywę wyładowania złości na kimś.
                              Ja uważam że samo tłumaczenie dziecku to za mało. Zresztą izolacja jest czasami jedynym wyjściem, np gdy moje dziecko wpada złość to nie mam innego wyjścia jak go przytrzymać bo inaczej zrobi sobie krzywdę albo coś rozbije w złości. Każdy ma swoje metody, ta mi się wydaje skuteczna i wcale nie ingeruje w poczucie własnej woli czy samostanowienia dziecka.
                              • joshima Re: Do joshima 08.08.11, 17:20
                                judytka01 napisała:

                                > U dorosłego to kwestia samodyscypliny, z którą człowiek się nie rodzi, a jej si
                                > ę uczy,
                                Owszem, dojrzewa do takich zachowań ale to nie oznacza, że należy go do tego od najmłodszych lat przyuczać.

                                > a dowodem na to jest fakt że nie wszyscy dorośli opanowali taką alterna
                                > tywę wyładowania złości na kimś.
                                A czego to dowodzi? Że źle byli wychowywani, bo się ich nie zostawiało w dzieciństwie, żeby sobie popłakali w samotności?

                                > Ja uważam że samo tłumaczenie dziecku to za mało.
                                A ja nie i tu się nie zgodzimy.

                                > Zresztą izolacja jest czasami
                                > jedynym wyjściem, np gdy moje dziecko wpada złość to nie mam innego wyjścia ja
                                > k go przytrzymać bo inaczej zrobi sobie krzywdę albo coś rozbije w złości.
                                Ale to nie jest izolowanie dziecka tylko chronienie go, przecież to nie to samo. A izolacja jest dobrym wyjściem jedynie dla rodzica, który chce mieć święty spokój i idzie po linii najmniejszego oporu.
                                • judytka01 Re: Do joshima 09.08.11, 12:50
                                  Nie jestem pewna czy to dobra droga, raczej kojarzy mi się z ustępowianiem dziecku, czego konsekwencją bedzie dziecko, które nikogo nie słucha. Zaraz pewnie napiszesz że to dziecko w sumie nie powinno nikogo słuchać, ale to oprócz uciążliwości dla rodziny i społeczeństwa jest też i niebezpieczne dla dziecka. No bo skoro rodzic nie powinien niczego narzucać, to dziecko równie dobrze nie bedzie wypełniać poleceń nauczyciela itp.
                                  • joshima Re: Do joshima 09.08.11, 14:32
                                    judytka01 napisała:

                                    > Nie jestem pewna czy to dobra droga, raczej kojarzy mi się z ustępowianiem dzie
                                    > cku,
                                    A co jest w tym złego? Nigdy w życiu nikomu w niczym nie ustępujesz? Ja ustępując dziecku uczę je takiego zachowania. Kiedy mogę ustępuję. Kiedy nie mogę oczekuję, że ono mi ustąpi.

                                    > czego konsekwencją bedzie dziecko, które nikogo nie słucha.
                                    Jakoś Twoja teoria nie sprawdza się w wypadku mojego dziecka. Dogadujemy się świetnie. Ja się nie napinam, ona umie negocjować. Wiadomo, że są sytuacje w krórych ustąpić nie mogę i dziecko uczy się wtedy godzić z tym, że nie zawsze ma czego chce, ale jest takich sytuacji naprawdę niewiele.

                                    > Zaraz pewnie napiszesz że to dziecko w sumie nie powinno nikogo słuchać,
                                    Bo?

                                    > ale to oprócz uciążliwości dla rodziny i społeczeństwa
                                    Moje dziecko nie jest uciążliwe ani dla rodziny ani dla społeczeństwa. Wyobraź sobie, że nawet chodzi do żłóbka i nie stwarza problemów. Mieści Ci się to w głowie? Wychodzi na to, że snujesz jakieś teorie, które nie są poparte żadnymi faktami.

                                    > jest też i niebezpieczne dla dziecka.
                                    Moje dziecko doskonale rozumie podstawowe kwestie bezpieczeństwa. Pasy w samochodzie, kas na rowerze, ostrożna jazda rowerem po ulicy i ostrożnie zachowanie gdy zbliża się samochód. Ogarnia takie niebezpieczeństwa jak gorący piekarnik, ostry nóż i wysoka drabina. I nie musiałam do tego stosować innych metod niż te o których tu piszę.

                                    Zachodzę w głowę skąd wyciągasz takie wnioski i teorie. I czemu próbujesz mi wpierać coś czego nie pisałam. To tylko niezrozumienie?
                                    • judytka01 Re: Do joshima 09.08.11, 23:02
                                      joshima napisała:

                                      >
                                      > Moje dziecko nie jest uciążliwe ani dla rodziny ani dla społeczeństwa. Wyobraź
                                      > sobie, że nawet chodzi do żłóbka i nie stwarza problemów. Mieści Ci się to w gł
                                      > owie?
                                      Nie wiem dlaczego odnosisz to do siebie i swojego dziecka.

                                      > Moje dziecko doskonale rozumie podstawowe kwestie bezpieczeństwa. Pasy w samoch
                                      > odzie, kas na rowerze, ostrożna jazda rowerem po ulicy i ostrożnie zachowanie g
                                      > dy zbliża się samochód. Ogarnia takie niebezpieczeństwa jak gorący piekarnik, o
                                      > stry nóż i wysoka drabina. I nie musiałam do tego stosować innych metod niż te
                                      > o których tu piszę.
                                      Chodziło mi o inny rodzaj niebezpiecznych sytuacji. Gdy nie słuchające poleceń/ próśb 8 letnie dziecko szaleje na rowerze obok malców. Tłumczy mu się że ma jeździć w innym miejscu i że jest to niebezpieczne dla innych,a wszystkie metody są bezskuteczne, co wtedy??

                                      > I czemu próbujesz mi wp
                                      > ierać coś czego nie pisałam. To tylko niezrozumienie?
                                      Nie zamierzam ci nic wpierać, to tylko luźna wymiana poglądów. I niewiem dlaczego bierzesz to do siebie, czy twojego dziecka. Po prostu draże temat bo daje mi to nowy pogląd na wychowywanie.
                                      • joshima Re: Do joshima 10.08.11, 11:00
                                        judytka01 napisała:

                                        > Nie wiem dlaczego odnosisz to do siebie i swojego dziecka.
                                        Może dlatego, ze próbujesz mi wpierać, że metody stosowane przeze mnie dadzą jakieś niepożądane rezultaty. Więc tłumaczę, że nie dają złych rezultatów. Wręcz przeciwnie.

                                        > Chodziło mi o inny rodzaj niebezpiecznych sytuacji. Gdy nie słuchające poleceń/
                                        > próśb 8 letnie dziecko szaleje na rowerze obok malców. Tłumczy mu się że ma je
                                        > ździć w innym miejscu i że jest to niebezpieczne dla innych,a wszystkie metody
                                        > są bezskuteczne, co wtedy??
                                        Nie widze problemu, proponuję jazdę w innym miejscu, jakieś atrakcyjne zadanie i idziemy jeździć w innym miejscu. Moja córka jest jednym z najstarszych dzieci w żłobku i potrafi się zachowywać wobec młodszych. Rozumie, że z nimi trzeba delikatnie, Nie trzeba jej tego wpajać brutalnymi metodami.


                                        > Nie zamierzam ci nic wpierać, to tylko luźna wymiana poglądów. I niewiem dlacze
                                        > go bierzesz to do siebie, czy twojego dziecka.
                                        Bo rozmawiamy o metodach, które ja stosuję wobec mojego dziecka. To do czego mam to odnosić? Szczególnie, że efekty są bardzo dobre, a Ty próbujesz mnie przekonać, że z pewnością są albo będą bardzo złe, bo doprowadzą do tego, że będę mieć rozwydrzone dziecko.

                                        Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie teoretyzuję. Mówię jak wychowuję swoje dziecko i jakie mam rezultaty. Mówię o faktach a nie o wydumanych teoriach. Rozumiesz?

                                        Nigdy nie izolowałam dziecka nie stosowałam nieszczęsnych karnych jeżyków, nie wprowadzałam bezsensownych nakazów i zakazów. Nie upierałam się przy swoim jedynie dla zasady pokazania kto rządzi. Zawsze staram się unikać niepotrzebnych nerwów i konfliktów i mam dość zrównoważone dziecko, które zachowuje się na ogól w sposób poprawny bo jest to dla niego normalne i oczywiste a nie dlatego, że inne zachowanie grozi karą.

                                        I nie jest tak, że moje dziecko z natury jest spolegliwe. Często naprawdę muszę sporo negocjować, ale nie metoda straszenia karą, czy obiecywania nagrody. Co więcej, moje dziecko dość często ponosi konsekwencje swojego zachowania. Kiedy na przykład idziemy na dwór połazić po kałużach proszę ją, żeby nie wchodziła w bardzo głębokie kałuże, bo naleje jej się wody do butów i będziemy musieli wracać do domu. Tylko raz mnie nie posłuchała. Nie było kary, po prostu musieliśmy wrócić do domu bo w kaloszach chlupotało błoto. Oczywiście była złość i łzy, ale akcja nigdy więcej się nie powtórzyła.

                                        A jak chcesz coś więcej poczytac o takim wychowaniu to polecam świetną stronę dzikiedzieci.pl
    • judytka01 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 11:35
      Ponadto, jak dziecko ma atak płaczu i złości to się do niego nie mówi, bo to do niego nie dociera. Jak się uspokoi wtedy można wytłumaczyć.
    • bacha1979 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 11:36
      Moja też w nocy często chce by iść do niej, bądź ja zabrać do nas. I albo jedno z nas idzie do niej,albo ona przyłazi do nas. O to toczyć boje??? Nie szkoda Ci nerwów?
    • matka_karmiaca Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 11:38
      Książka: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły".

      Clue książki: unikać słowa "nie", mówić dziecku, że się je rozumie.

      Np.

      Źle:
      - Mamo, jedźmy do zoo!
      - Nie.
      - [ryk]
      - Teraz zoo jest zamknięte.
      - [ryk]
      - [bezskuteczne tłumaczenie i przekrzykiwanie]

      Dobrze:
      - Mamo, jedźmy do zoo!
      - Masz ochotę pojechać do zoo, pooglądać zwierzaki?
      - Taaaak!
      - Też bym chętnie pooglądała zwierzaki, ale teraz zoo jest zamknięte. Może teraz poprzypominamy sobie, jak tam było ostatnim razem i zaplanujemy, które zwierzaki odwiedzimy?
      • dagmara-k Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 14:39
        to tylko jeden jakis tam przyklad, ale popieram, ta ksiazka jest naprawde swietna. teksty wydaja sie moze troche sztuczne zanim sie je wprowadzi w zycie, ale jak sie poczyta rozdzial o granicach i rozdzial o karaniu, to wszystko staje sie prostsze. i przyjemniejsze dla wszystkich.
      • kicior812 Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 15:53
        Ksiazke mam przy lozku. wlasnie zastosowalam konwersacje nr 2 i nie pomoglo, ona byla po porstu na nie bez wzgledu na to co bym powidziala, na szczesie w nocy lepiej wiec moze i w dzien bedzie latwiej
      • kaskahh Re: Pomocy zanim oszaleje 08.08.11, 11:04
        wlasnie tak, ja pisze matkakarmica.
        madre ksiazki mowia, zeby nie uzywac NIE lecz konwersacje...
        ja nie zawsze wpadne na takie madre dialogi podane w ksiazkach, ale staram sie wlasnie nie mowic tego
        N I E

        u nas ta sama faza.
        ale
        albo ryczy i nikt z nas nie spi, albo spi z nami
        nie ma zlotwgo srodka mysle
    • leneczkaz Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 14:05
      A Ty jej do siebie nie wpuszczasz do łóżka? A może się mała boi.. Weź się ogarnij kobieto!
      NT. drugiego problemu to wszystkie dzieci czegoś chcą i próbują wymuszać. Norma.
      • madzia-linka Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 21:52
        Mój synek też woła mnie do swojego łóżka i zawsze idę on zaśnie i wracam do siebie. Kiedyś jeszcze nie zasnął dobrze poszłam pod prysznic wychodzę po 5 min i słyszę jego płacz pytam czemu płacze a on: bo coś z szafy wychodzi. Nie pozwoliłabym żeby dziecko płakało godzinę a ja uparcie leże na swoim łóżku.
        Co do drugiego problemu ja na swojego ogromnego uparciucha zawsze mam jakiś sposób w zależności od sytuacji. Nie zawsze się i udaje więc arie i wycie jak syrena nie są mi obce. Myślę że trzeba to przetrwać i tyle.
    • mika_p Re: Pomocy zanim oszaleje 02.08.11, 22:21
      O 4 rano, to ja nie negocjuję. Zwłaszcza, jak mam rano wstać. Albo mąż.
      Jeżeli szybki buziak i odprowadzenie do łózka nie pomaga, to dziecko śpi z nami, tudzież śpi w rodzicielskiej sypialni, a to z rodziców, które oprzytomniało, idzie na łóżko dziecka.
      Moje dzieci grubo przed 2. urodzinami miały pełnowymiarowe łóżka, na których dorosły nie cierpiał z niewygody.

      Starsze z tych dzieci ma 13 lat. Raz na kilka miesięcy budzi się po północy w celu pójścia do toalety. Informację o celu pobudki uzyskuję na własne żądanie, bo o tej porze jestem dziecku zbędna. Jedyna okoliczność, do której w środku nocy rodzic jest potrzebny, to zatrucie pokarmowe / grypa żołądkowa - wymiotów nie przechodzi samodzielnie.
    • silje78 Re: Pomocy zanim oszaleje 03.08.11, 08:39
      a może ona się w nocy boi?
      moja (prawie czterolatka) czasami (kilka razy w miesiącu) woła mnie w nocy i mówi, że się boi. oczy jak spodki, przykryta głowa kołdrą. wtedy zabieram ją do naszego łóżka, a jedno z nas idzie spać do drugiego pokoju. nie wiem czy kombinuje czy naprawdę się boi, ale sama mam w pamięci swoje nocne lęki więc nie będę sprawdzać.
      co do afer o byle co to u nas też zdarzają się takie dni. generalnie córce ciężko przyjąć jakiekolwiek "nie", z wytłumaczeniem bywa trudniej niż wtedy gdy miała dwa lata wink
      jak zaczyna wrzeszczeć to ja mówię, że nie będę z nią rozmawiać do czasu aż się uspokoi i zaczynam zajmować się swoimi sprawami. wystawiam do jej pokoju tylko wtedy kiedy zaczyna przeginać ponieważ wystawianie jej powoduje eskalację krzyków. jak ją zostawię bez ingerowania to szybciej się uspokaja.
    • zebra12 Re: Pomocy zanim oszaleje 09.08.11, 15:39
      Nie wiem w czym problem. Dzieci w tym wieku miewają starszne sny i się boją. Moja córka ma prawie 5 lat i nieraz przychodzi do mnie w nocy. Nie przyszłoby mi przez myśl ją odesłać. To okrutne gdy dziecko potrzebuje wsparcia, a dostaje samotność, strach i odrzucenie. Ty jesteś z męzem, ona sama...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka