Dodaj do ulubionych

Pies bez kagańca

19.05.04, 10:13
Nie do końca wiem, gdzie umieścić ten post, więc wybór trochę przypadkowo
padł na dziecko. Wczoraj wychodziłam ze swoją 14-miesięczną pociechą z dużego
sklepu osiedlowego. Kuba grzecznie siedział w wóziu i cieszył się do ludzi.
Podjechalismy do wyjscia, drzwi zrozsunęły się...a tuż przy nich stał sobie
miły wielki wilczur. Bez obroży, nie uczepiony, oczywiście bez kaganca.
Czekał na właściciela/właścicielkę. My przez drzwi, a on do drzwi... I co?
Moje cudo wyciągnęło rączkę, nawet nie za bardzo, bo pies sam podszedł i
złapało bestię za pysk, niemal wsadzając mu paluszki do nosa. Działo się to
tak szybko, że w zasadzie nie mogłam nic zrobić poza rozpaczliwym krzykiem :
Kuba, zostaw! Ludzie patrzyli na mnie jak na głupią, a ja tzrąsłam się ze
strachu. Oczyma duszy widziałam już jak wielkie zebiska zaciskają się na
małej łapce. wiem, histeria. Ale z drugiej strony... to tylko zwierzę, nie
wiem, co mu siedzi we łbie. Czy nie powinien być na smyczy i w koagańcu? Mam
chyba prawo się bać i wymagać czegoś od właściciela? A jak by się coś niedaj
Boże stało, to czyja byłaby wina? Matki, co zle pilnuje dziecko???
Obserwuj wątek
    • polusiewka Re: Pies bez kagańca 19.05.04, 10:22
      J też uważam że psy powinny być w kagańcu, zresztą taki jest chyba teraz
      obowiązek. Rozumiem że miłośnicy i właściciele psów uważają,że ich psy wtedy
      się męczą i nie mogą swobodnie wybiegać, a już na pewno nie są grożne. Tylko co
      ztego, że polowa psów jest milusia i nieagresywna, co z tą drugą połową. Poza
      tym nie znając psa jak można ocenić jego zachowanie i wiedzieć czy nam zagraża
      czy nie. Uważam ,że to brak odpowiedzialności i brak wyobraźni kieruje ludźmi,
      którzy bezpańśko puszczają swoje nieraz naprawdę ogromne psy
    • mama1974 Re: Pies bez kagańca 19.05.04, 10:36
      Witam.
      To jest problem. walczyłam z wolno puszczanymi psami , a właściwie z ich
      niefrasobliwymi właścicielami, kiedy jeszcze mieszkałam w mieście. Za każdym
      razem musiałam uciekać z córciąz placu zabaw, bo stawał się on miejscem na
      spacery z psami, także tymi puszczanymi luzem ( i a jakże bez kagańca! ).
      Place zabaw na gdańskim Niedźwiedniku usłane były psimi odchodami! Nie wiem
      jak jest teraz, bo omijam te miejsca będąc w miescie.
      Mieszkamy teraz we własnym domu na wsi, mamy swój ogród i podwórko, ale
      problem psów tutaj równiez istnieje. Psy biegaja po całym osiedlu a ich
      właściciele wyznaja zasadę: "jeśli nie ogrodziłes posesji to twój problem!"
      Nie mają jednak racji - nie ma obowiazku grodzenia, istnieje natomiast
      obowiązek tzrymania psa na smyczy.
      Nie wiem czy kiedys ludzie zrozumieja, że są odpowiedzialni za swoje zwierzaki.
      Inny problem to wyprowadzanie psa, grzecznie na smyczy, aby pod płotkiem, czy
      bramą dalszego sąsiada zrobił k...
      Pozdrawiam Dorota.
    • maadzik3 Re: Pies bez kagańca 19.05.04, 10:54
      A ja wsadze kij w mrowisko (i pewnie oberwe od wszystkich) ale...
      Mam dziecie i mam psa (malego). Moge tylko podzielic sie wlasnym zdaniem:
      - wyprowadzanie psow na place dla dzieci jest karygodne, gdy ide na plac z
      maluszkiem i sunia przywiazuje ja do lawki z daleka od piaskownicy i trudno,
      czeka,
      - sprzatac po swoim psie (zwlaszcza na osiedlowych trawnikach) nalezy i
      odpowiedni sprzet jest do kupienia w sklepach zoologicznych),
      - w miejscach zatloczonych (parkingi, srodki komunikacji publicznej, chodniki
      wzdluz ulic itp.) psy dla wlasnego i innych bezpieczenstwa powinny byc na
      smyczy,
      ALE:
      - pies wybiegac sie musi, prowadzone stale na smyczy i w kagancu zacznie robic
      sie agresywny i wpadnie w chorobe psychiczna,
      - kaganiec w upal na dlugim spacerze moze sie skonczyc dla psa nawet
      smiertelnym udarem cieplnym - psy sie nie poca jak ludzie, a nadmiar ciepla
      wydzielaja "dyszac", co wiekszosc kagancow skutecznie utrudnia,
      - pies tez ma prawo zjesc troche trawy, powachac patyk itp.
      W zwiazku z powyzszym uwazam - badzmy rozsadni, dbajmy o swoje czworonogi, ale
      myslmy o innych (patrz wyzej). Pies nie ma prawa ludzi zaczepiac, straszyc,
      podbiegac gwaltownie do nich, gonic rowerzystow itp. i tego trzeba go nauczyc,
      ale tez patrzmy na prawa psow - rowniez we wlasnym interesie (patrz wyzej). W
      niektorych zachodnich parkach jest np. prawo ze do godziny np. 9 i po godzinie
      np. 19 psy moga biegac, w pozostalym czasie musza byc na smyczy, to jakis
      kompromis.... A przede wszystkim potrzebna jest odpowiedzialnosc (przyznaje ze
      glownie wlascicieli zwierzat).
      Pozdrawiam cieplutko.
      Mama Macka i wlascicielka Daisy, ktora na ogol chodzi bez smyczy (nie umiem na
      raz jej trzymac i prowadzic wozka na dluzsza mete), ktora nie tylko nie gryzie,
      ale nie podchodzi do obcych, nie zaczepia i obojetnie patrzy na rowerzystow,
      jesli dziecko chce jej zabrac ukochana pileczke to cofa sie i patrzy z prosba o
      ratunek na mnie)
      • aprze Re: Pies bez kagańca 19.05.04, 12:57
        Czasami głupota ludzka je ogromna. Mój Bartuś jak był malutki siedział w cpacerówce jadł jakieś ciastko - buzia cała w okruszkach - podbiegł bokser bez kagańca i zaczą moje dziecko lizać po buzi. Nakrzyczałam na właścicielkę a ona strasznie oburzona spytała się mnie po ca narobiłam tyle krzyku, jej piesek jest bardzo spokojny nie ugryzł dziecka i bardzo lubi dzieci bo ona ma wnuki
        Ja osobiście bardzo lubię psy i sama planuję kupić ale są jakieś granice
        pozdrawiam, Agnieszka
    • triss_merigold6 Re: Pies bez kagańca 19.05.04, 13:46
      Zdecydowanie pies powinien być przywiązany tak by nie stał w przejściu. Co do
      kagańca to mam mieszane uczucia. Swojego wilczura wyprowadzam bez ale placyki
      zabaw dla dzieci omijam. Mój pies ignoruje dzieci, rowerzystów, spacerowiczów
      do momentu gdy ktoś obcy życzy go sobie pogłaskać - wtedy odsunie się i
      warknie. Ponieważ ja nie życzę sobie żeby obcy ludzie czy dzieci głaskali
      mojego psa więc go nie karcę tylko spokojnie zabieram.
      W opisanej sytuacji mój pies na 100 kłapnąłby zębami bo takich pufałości nie
      lubi.
      • miranda3 Re: Pies bez kagańca 20.05.04, 11:50
        triss_merigold6 napisała:

        > Zdecydowanie pies powinien być przywiązany tak by nie stał w przejściu. Mój
        pies ignoruje dzieci, rowerzystów, spacerowiczów
        > do momentu gdy ktoś obcy życzy go sobie pogłaskać - wtedy odsunie się i
        > warknie. Ponieważ ja nie życzę sobie żeby obcy ludzie czy dzieci głaskali
        > mojego psa więc go nie karcę tylko spokojnie zabieram.
        > W opisanej sytuacji mój pies na 100 kłapnąłby zębami bo takich pufałości nie
        > lubi.

        Moge sie pod tym podpisac, nasz pies jest bardzo spokojny, poza tym taki z
        niego puchaty misiek, ze czesto ktos chce go glaskac i na pytanie czy moze
        zawsze odpowiadam "nie" i moje dzieci takze ucze, ze absolutnie nie wolno im
        wyciagac rak do psow, dotykac obcych psow, nawet znajomych bez zgody
        wlasciciela i nie mowie im tego dlatego ze pies to jakies strasznie
        niebezpieczne zwierze ale tlumacze, ze jak by je nagle dotknal ktos obcy to sie
        przestrasza i zaczna plakac, a pies jak sie przestraszy moze uryzc, uderzyc
        kagancem (a metalowym to naprawde boli) jesli podbiegnie do nich jakis pies to
        bez krzyku, uciekania.

        A nieodpowiedzialnych wlascicieli jest niestety multum chociazby ostatnio
        mialam pieknego siniaka bo jakis bezmozgowiec, wypuscil psa na spacer w
        metalowym kagancu niestety samego, pewnie spal sobie spokojnie w przekonaniu ze
        pies nikogo nie ugryzie crying

        A tak w ogole to psy kocham, nie boje sie ich nawet tych uznane za grozne jesli
        maja normalnego i odpowiedzialanego wlasciciela smile

    • jagusia7 Re: Pies bez kagańca 19.05.04, 14:14
      Mój pies, kaleki kundelek, zawsze chodzi na smyczy. Mimo, że jest przyjacielem
      całego świata i na pewno krzywdy nikomu nie zrobi. Robię tak, bo szanuję
      odczucia innych osób, które po pierwsze niekoniecznie muszą psy lubić(wolno im
      w końcu), po drugie mogą się bać(o siebie albo o swoje dzieci, nikt nie jest
      wróżką, żeby wiedzieć, który pies może ugryźć, a który nie), po trzecie tak
      jest bezpieczniej dla niego samego. Po osiedlu w końcu chodzą różne psy, po co
      mam ryzykować, że mój do któregoś podbiegnie i zostanie pogryziony? Na codzień
      nie chodzi natomiast w kagańcu. Ale kiedy przechodzę koło kogoś, to
      przytrzymuję go, żeby nie zaczepiał, on bardzo lubi lizać, a przecież nie
      każdemu to się podoba.
      A jak chcę, żeby sobie pobiegał luzem, to zabieram psa za miasto.
      I szczerze powiem, chociaż sama lubię psy, już w dzieciństwie nauczyłam się, że
      lepiej nie lecieć do każdego z łapami. Idąc z dzieckiem i widząc dużego psa
      puszczonego samopas, bez właściciela na horyzoncie, na wszelki wypadek dziecko
      zasłaniam sobą lub biorę na ręce.
      Nie można też popadać w przesadę, kiedyś strażnik miejski chciał wlepić karę
      dziewczynie z 12 tygodniowym jamniczkiem za brak kagańca i smyczysmile Na
      szczęście odpuścił.
      Pozdrawiam
    • mackowy4 Re: Pies bez kagańca 19.05.04, 14:43
      Nie mam psa, mam za to małe dziecko i szlag mnie kiedy widzę psy biegające
      sobie swobodnie po osiedlowych chodnikach. Tak się jakoś porobiło, że w często
      małych mieszkaniach w blokach ludzie trzymają psy duże i niebezpieczne, które
      wymagają pożądnego wybiegania każdego dnia. Siłą rzeczy biegają sobie te
      niebezpieczne stworzenia po chodnikach i placach zabaw dla dzieci. Uważam, że
      obowiązkiem właściciela jest trzymanie psa na smyczy i w kagańcu. A jak nie, to
      taki właściciel powinien zostać ukarany dużym mandatem. Jak się to komuś nie
      podoba wyprowadzanie psa w kagańcu i uważa, że jego pies cierpi - niech zabiera
      go na spacery gdzieś, gdzie nie będzie zagrażał ludziom i będzie go można
      swobodnie spuścić ze smyczy.
      Najbardziej denerwuje mnie bezmyślność właścicieli i tłumaczenia - mój pies nie
      gryzie, on nic pani nie zrobi itd.- to słyszę najczęciej.
      Ostatnio na teren ogrodzonego placu zabaw dla dzieci (oczywiście tablica z
      napisem, że tu nie wolno wprowadzać psów i przekreślonym psem na dodatek przy
      wejściu) weszła pani z jamnikiem. Kiedy zwróciłam jej uwagę, że tu nie wolno
      wprowadzać psów, nawet tak małych i pozornie mało grożnych, była naprawdę
      zbulwersowana. Najgorsze, że na placu bawiło się jeszcze kilkoro dzieci pod
      opieką rodziców i nikt z dorosłych mnie nie poparł. Chyba było im obojętne, czy
      ich dzieci bawią się w piasku czy w psich odchodach ... To smutne, że żyjemy w
      społeczeństwie, w którym ludzie boją się walczyć o swoje prawa do czystych
      trawników i zadbanej zieleni przed blokiem, czystych piaskownic dla swoich
      dzieci, czy odrobiny czystego powietrza na klatce schodowej (to odnośnie
      robienia sobie z klatki schodowej palarni).
      • agunia38 Re: Pies bez kagańca 20.05.04, 14:59
        mackowy4 napisała:

        > Nie mam psaweszła pani z jamnikiem. Kiedy zwróciłam jej uwagę, że tu nie
        wolno
        > wprowadzać psów, nawet tak małych i pozornie mało grożnych, była naprawdę
        > zbulwersowana. Najgorsze, że na placu bawiło się jeszcze kilkoro dzieci pod
        > opieką rodziców i nikt z dorosłych mnie nie poparł.

        może po prostu ci ludzie lubią zwierzęta, w przeciwieństwie do ciebie? może nie
        przeszkadza im, jak ich dzieci bawią się z psami? może chcą, żeby z ich dzieci
        wyrośli sympatyczni, przyjaźni przyrode ludzie, a nie histerycznie wrzeszczący
        na widok psa i narzekający na "odchody" malkontenci?
        • brn Re: Pies bez kagańca 21.05.04, 12:49
          Agunia38,
          żartujesz, prawda?
          Powiedz, że to był żart, albo uznam, że tak głupiej i bezmyślnej osoby to
          jeszcze nie spotkałam.
          Psy mają zakaz wstępu na plac zabaw!
          Chciałabyś, żeby Twoje dziecko bawiło się w zasikanej przez psy piaskownicy,
          albo, żeby zostało potarmoszone trochę przez miłego pieseczka, albo oblizane po
          twarzy? Czy też wolisz, żeby spokojny, niegroźny przecież piesek zdenerwował
          się, że dziecko wsadziło mu paluszek w oko i dotkliwie pokąsał pociechę.
          Trochę wyobraźni!
        • le_lutki Re: Pies bez kagańca 25.05.04, 14:14
          No przepraszam bardzo, ale po pierwsze: jesli jakis przepis jest to nalezy go
          respektowac, u licha ciezkiego, a nie udawac, ze sie nie widzi, ze jest zakaz
          (nagminna postawa wiekszosci Polakow, niestety), po drugie tak jak Ty masz
          prawo kochac psy (i wszystko, co sie z nimi wiaze!) tak ja mam prawo ich nie
          lubic. I koniec dyskusji. Ani ja nie mam prawa Ci zakazac miec psa, ani Ty mi
          go narzucac. A juz na pewno w piaskownicy dla dzieci. To, ze nie lubie psow nie
          oznacza, ze toleruje aby ktokolwiek czynil im krzywde- zaznaczam. Ale nie
          znosze kiedy pies lize mnie po rekach czy po twarzy, jeszcze bardziej nie
          znosze gdy robi to mojemu dziecku (chocby jego wlasciciel uwazal to za nie wiem
          jak cudowne), za przeproszeniem szlag mnie trafia kiedy musze omijac psie
          odchody (tak tak - odchody, bez cudzyslowu)zwlaszcza kiedy pcham wozek,ale nie
          tylko, a juz najbardziej mnie denerwuje, ze przy stosunkowo niklej ilosci
          terenow zabaw dla dzieci, nawet te, ktore sa musza byc
          zapackane/obsikane/okupkane przez psy. Wiec kochajacy psy - kochajcie je sobie
          calym sercem, na pewno na to zasluguja, ale nie narzucajcie ich innym, robcie
          po nich porzadek w miejscach publicznych, bo sami nie chcielibyscie aby ktos
          Wam narzucal cos, czego nie lubicie. To by bylo na tyle. Pozdrawiam.
          • anetaopieka Re: Pies bez kagańca 28.05.04, 11:44
            Niedługo ludzie też zaczną "srać"- przepraszam za wyrażenie - na ulicy, bo
            uznają że w domu brak im miejsca na toalety. Polecam film "Dzień Swira"
            wszystkim właścicielom psów, po których nie sprzątają. Oby wam zapaskudzali
            wycieraczki.
    • aleksandraantek Re: Pies bez kagańca 19.05.04, 18:20
      Ja też mam psa - kundla ale dość dużego! Łagodny jest jak baranek i bardzo lubi
      dzieci ale na dwór zawsze wychodzi na smyczy i w kagańcu (chyba że idę z nim
      sama w nocy to mu zdejmuje kaganiec).
      Co do lizania to nie pozwalam psu lizać mojego synka a gdyby zrobił to jakis
      obcy pies to poprostu zrobiła bym awanture bo uważam że psy nie są za
      bardzo "higieniczne".
      A co do spacerów to na placu zabaw pies siedzi przy ławce a na place zamknięte
      go poprostu nie zabieram!
      Pozdrawiam Ola & Antek & pies Filon
    • sebmama Re: Pies bez kagańca 20.05.04, 11:04
      Witam!Jestem mamą 2-letniego brzdąca i włascicielką 2-letniej bokserki.Mój pies
      jest łagodny i towarzyski wobec ludzi, ale wychodząc na spacer zawsze trzymam
      go na smyczy a spuszczam z niej np w parku gdy w poblizu nie ma ludzi za kazdym
      razem obserwując uważnie otoczenie.Nieraz zdarzyło mi się zabrać psa na plac
      zabaw idąc na niego wraz z synkiem ale za każdym razem przywiązuję Sarę do
      ławki lub drabineksmilez dala od dzieci.Co do kagańca - nigdy go nie używałam -mój
      pies bedąc na spacerku lubi się trochę popaść na zielonej trawcesmilei popodgryzać
      patyczki albo bawić się kamykami- staram się po prostu nie dopuszczać do tego
      aby ktoś nieznajomy podchodził do mojego psa.Co zaś do odchodów to przyznam
      się,że nie sprzątam po swoim psie ale staram się aby załatwiał się w miejscach
      w których nikomu nie będzie to za bardzo przeszkadzać-nie daj Boże na placu
      zabaw..w końcu moje dziecko też się tam bawi.A poza tym podsumowując nie należy
      przesadzać z zagrożeniem ze strony psów-staram się patrzyć obiektywnie gdyz
      sama mam małe dziecko i psasmilepozdrawiam
      • agunia38 Re: Pies bez kagańca 20.05.04, 14:53
        abstrahując od kagańca, zachowałaś sie najgorzej jak mogłaś - wystraszyłas
        dziecko i zdenerwowałaś psa, cud, że nie zareagował agresją! na drugi raz nie
        krzycz, raczej wróć do sklepu i zawołaj właściciela lub poproś o pomoc ochronę.
        • jagusia7 Re: Pies bez kagańca 20.05.04, 19:50
          Masz rację, że przy psie należy zachować spokój, ale trudno być opanowaną,
          kiedy widzi się, dużego, obcego psa z głową w bezpośrednim sąsiedztwie własnego
          dziecka. Trudno jest też w takiej sytuacji odwrócić się i spokojnie udać się na
          poszukiwanie ochrony, zostawiając dziecko(o ile w ogóle ochrona w tym sklepie
          była). Myślę, że nie można zrzucać na autorkę wątku odpowiedzialności za
          zaistniałą sytuację. To właściciel nie dopilnował psa, a to jest jego
          obowiązkiem.
          Nie masz też racji pisząc, że jak ktoś czuje się źle w takiej sytuacji, od razu
          nie lubi zwierząt, lub co gorsza wychowuje swoje dziecko na niesympatycznego i
          nieprzyjaznego przyrodzie człowieka! Nawet, jeśli ktoś reaguje histerycznie, to
          ma do tego prawo. Nie jest to zabronione, w przeciwieństwie do puszczania psów
          luzem.
          Natomiast nie powinno Cię dziwić, że komuś przeszkadzają psie kupy w okolicy
          piaskownicy i placu zabaw. Jak daleko sięga Twoja tolerancja? Naprawdę
          pozwoliłabyś swojemu dziecku łazić po psich odchodach lub bawić się w zasikanym
          piasku??? Sama lubisz siedzieć na ławce, z widokiem na kupy? Mnie też to
          przeszkadza, mimo, że mam psa i bardzo lubię zwierzęta.
          Szanujmy innych ludzi, nie zmuszajmy ich do podzielania naszych poglądów.
          Naprawdę nie każdy musi być miłośnikiem psów.
          Pozdrawiam
          • izams Re: Pies bez kagańca 21.05.04, 10:40
            szkoda , że u nas nie ma takich placów dla psów . Jako właścicielka 2- óch
            dużych łagodnych ogarów napiszę coś...dla mnie niesamowitego .
            Kiedy psy chodzily bez kagańców - nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi. Od dwóch
            lat , kiedy je noszą ( prawde mówiąc po to , zeby je ochronic od chorób , żeby
            nie zjadały tego g.... co ludzie wyrzucaja przez okna , czy tez zostawiaja na
            śmietnikach ) bez przerwy ktos , kto mnie nie zna lub widzi po raz pierwszy
            wrzeszcy na mnie , że mam natychmiast zabrac te agresywne psy - no i właśnie
            tak teraz mam stresująco.
            dobrze , ze większośc osób mnie zna i wie , że " dziewczyny" są spokojne,
            ale taka sytuacja nie miała miejsca nigdy " przed kagancami"
            Ale jestem za:
            za kagańcami i za respektowaniem pewnych ustaleń.
            Ale ostatnio zaskoczyła mnie taka sytuacja :widok starej malutkiej suczki ,
            która leży przez godzine pod ławką na placu zabaw prze nikkogo nie zauważona -
            a nagle jedna z mam ją zauważa i ...panika, wzywać straż miejską , pożarna ,
            policje itd. - histeria, wyzywanie mamy od pieska od najgorszych...
            Co dziwne nie zauważyłam , żeby zwracano uwage tym co trzeba : np.
            łysemu "elementowi" ze stafodem , który codziennie straszy na łąwce pod blokiem,
            poz,
            Iza

    • judytak Re: Pies bez kagańca 21.05.04, 08:50
      ja pilnuję siebie, żeby nikomu krzywdy nie robić (nie grożę nikomu, nie
      dotykam, nie obwąchuję nikogo, nie śmiecę na ulicy)

      ja pilnuję moich dzieci, żeby nikomu krzywdy nie robiły (nikogo nie zaczepiają,
      nie dotykają, nie oblizują, nie obrażają, nie zabierają innym dzieciom zabawek,
      nie robią kupy na ulicy)

      i wymagam, żeby właściciel psa też pilnował swoje zwierze (żeby mnie nie
      zaczepiało, nie obwąchiwało, nie straszyło, nie brudziło na ulicy itd.)

      nie mogę zakładać, że małe dziecko samo te zasady zna i stosuje, więc takie
      dziecko ja osobiście, w sensie fizycznym pilnuję (trzymam za rękę, nie
      spuszczam z oczu)

      nie mogę też zakładać, że jakiekolwiek zwierze samo te zasady zna i stosuje,
      więc wymagam, żeby każde zwierze w moim otoczeniu było pilnowane fizycznie
      przez właściciela (mniejsza o formę, czy to smycz, czy kaganiec, ważne, żeby
      właściciel był obecny i śwadomie pilnował tego psa)

      bo każdy pies, i duży, i mały, w sensie fizycznym jest w stanie zrobić krzywdę
      tak dziecku, jak i dorosłemu

      moją córkę ugryzł doberman, trzynany na smyczy, obok którego przechodziliśmy na
      ulicy (dziecko nie dotykało psa)
      co prawda, nie ugryzł do krwi, ale dziecko miało siniaka na pół pośladka przez
      trzy tygodnie i paniczny strach przed psami przez rok

      ja osobiście psów nie lubię, a dużych psów się boję, i mam do tego prawo
      i nikt nie ma prawa narzucać mi bliższego kontaktu z jego psem, jeśli ja sobie
      tego nie życzę

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S.
      w Budapeszcie, gdzie moi rodzice mieszkają, zwykłe osiedle z blokami, są place
      zabaw dla dzieci, i są place zabaw (ogrodzone, z jakimiś tam płotami,
      drabinkami itp.) dla psów
      J.
      • miranda3 Re: Pies bez kagańca 21.05.04, 11:55
        Judytak napisala :moją córkę ugryzł doberman, trzynany na smyczy, obok którego
        przechodziliśmy na
        ulicy (dziecko nie dotykało psa)
        co prawda, nie ugryzł do krwi, ale dziecko miało siniaka na pół pośladka przez
        trzy tygodnie i paniczny strach przed psami przez rok


        Dlatego ja zawsze jak zblizamy sie do jakiegos dziecka , skracam maksymalnie
        smycz i pies wedruje na przeciwna strone niz ta po ktorej idzie dziecko.

        A Budapeszt to przpiekne i bardzo cywilzowane miasto smile)
    • anetaopieka Re: Pies bez kagańca 21.05.04, 12:02
      Takie rzeczy radzę zgłaszać na najbliższym posterunku policji. Sprawnie się tym
      zajmują. Ja tak zrobiłam, bo mam sąsiada, który swojego agresywnego psa puszczał
      w kagańcu ale bez smyczy. Wyobraźcie sobie sytuację, gdy czekam na dole na
      windę. Nagle otwierają się drzwi i na moje dzieci rzuca się z wściekłym
      ujadaniem 100 kg bydlę. Zona tego pana kiedy wychodziła na spacer z tym
      bydlakiem, który z ujadaniem rzucał się na wszystkich udawaa że to nie jej pies.
      Jedna z sąsiadek opowiadała, że pies rzucił się na nią kiedy wracała ze szkoły i
      kagańcem uderzył w rękę tak mocno, że na pogotowiu założono jej potem 8 szwów.
      Ja zgłosiłam agresywnego bydlaka na policję i psa już nie ma. Inny problem to
      wyprowadzanie psów gdzie popadnie. Mamy ogrodzony plac zabaw dla dzieci. Nie
      wolno tam wprowadzać psów, ale ostatnio psia kupa spoczywała sobie w samej
      piaskownicy dla maluchów poniżej 5 lat. Mamy też pod blokiem parking. Wysiadam z
      dziećmi z samochodu prosto w psie kupy. Zimą na trawniku lepiliśmy bałwanka.
      Moje dzieci wróciły do domu oblepione psimi kupami. W innych krajach właściciele
      psów mają obowiązek sprzątać po swoich podopiecznych pod groźbą wysokiej kary
      pieniężnej a u nas nie. Ale kiedy dziecko wysika się pod drzewkiem to najwięcej
      hałasu robią włściciele psów, kŧóre dopiero co pod to drzewko za przeproszeniem
      nasrały. Nie wiem czy wtym kraju potrzebna jest epidemia holery, żółtaczki czy
      pomór dzieci, żeby ktoś wreszcie się ocknął.
    • 4ever_young Re: Pies bez kagańca 21.05.04, 12:23
      Jak urodzil sie moj synek, w domu byl juz dorosly rottweiler, bardzo zazdrosny
      zreszta ale poza tym lagodny i mily. Jak synek zaczal chodzic, to odrazu tez
      zaczal meczyc niemilosierdnie tego psa! Pies znosil wszystko! Na poczatku sie
      balam ale potem sie przyzwyczailam, juz tylko leniwie powtarzalam: Zostaw psa!
      do dziecka i Zostaw dziecko! do psa. Tylko raz sie zdarzylo, ze pies lekko
      uszczypnal synka, ale lekkie uszczypniecie przez rottweilera, to oczywiscie
      niezly siniec na policzku malucha! Pies zostal ukarany. Pare tygodni potem
      zmarl i wszyscy znajomi zgodnie stwierdzili, ze to conajmniej jakis Znak!
      Ale... Na jutro jestem juz umowiona z hodowca rottweilerow i zamierzam kupic
      szczeniaka.
      Moj rottweiler nigdy nie wychodzil w kagancu, ale jak widzialam, ze zbliza sie
      male dziecko, to zawsze bralam psa na smycz. Jak wychodze z dzieckiem na ulice,
      to caly czas mu powtarzam, ze do obcych psow zblizac sie nie wolno, nawet
      jezeli jest to jakis malutki piesek.
      Mieszkalam w Warszawie na osiedlu, gdzie wszystkie place zabaw dla dzieci byly
      ogrodzone, na bramkach napisy "Zakaz wprowadzania psow" i bylo swietnie!
      Wiedzialam, ze dziecko napewno nie wdepnie w psia kupe i zaden pies go nie
      ugryzie. Sadze, ze kazdy kto ma psa powinien miec odpowiedzialnosc za wszystkie
      jego czyny i wyczyny ale my, mamy, tez powinnysmy uwazac na wszelki wypadek. To
      tak jak z samochodem: prowadzisz dobrze ale nie wiesz kto jedzie obok.
      • triss_merigold6 Re: Pies bez kagańca 21.05.04, 12:32
        Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią obiema rękami.
        Mieszkam na osiedlu gdzie placyki dla dzieci są ogrodzone, wewnętrzne place
        zabaw zamknięte dla nie-mieszkańców (z zakazem wprowadzania psów,
        przestrzeganym zresztą). Psy nie straszą dzieci i nie brudzą a dzieci nie są
        narażone na kontakt z odchodami czy agresywnym zwierzakiem.
        Mój własny pies chodzi bez kagańca ale - podobnie jak TY - widząc zbliżające
        się małe dziecko, mamę z wózkiem - biorę owczarka na smycz i trzymam go b.
        krótko, przy nodze. Nie chcę żeby kogoś przestraszył, nie chcę też awantury czy
        uwag ani prób głaskania przez obcą osobę.
        Chodniki są na tyle szerokie i jest tyle miejsca, że w imię komfortu i poczucia
        bezpieczeństwa wszystkich (i ludzi z dziećmi i psiarzy z pupilami) można się
        jakoś omijać.
      • anetaopieka Re: Pies bez kagańca 24.05.04, 23:34
        4ever_young napisała:

        > Jak urodzil sie moj synek, w domu byl juz dorosly rottweiler, bardzo
        zazdrosny
        > zreszta ale poza tym lagodny i mily. Jak synek zaczal chodzic, to odrazu tez
        > zaczal meczyc niemilosierdnie tego psa! Pies znosil wszystko! Na poczatku sie
        > balam ale potem sie przyzwyczailam, juz tylko leniwie powtarzalam: Zostaw
        psa!
        > do dziecka i Zostaw dziecko! do psa. Tylko raz sie zdarzylo, ze pies lekko
        > uszczypnal synka, ale lekkie uszczypniecie przez rottweilera, to oczywiscie
        > niezly siniec na policzku malucha! Pies zostal ukarany. Pare tygodni potem
        > zmarl i wszyscy znajomi zgodnie stwierdzili, ze to conajmniej jakis Znak!
        > Ale... Na jutro jestem juz umowiona z hodowca rottweilerow i zamierzam kupic
        > szczeniaka.
        > Moj rottweiler nigdy nie wychodzil w kagancu, ale jak widzialam, ze zbliza
        sie
        > male dziecko, to zawsze bralam psa na smycz. Jak wychodze z dzieckiem na
        ulice,
        >
        > to caly czas mu powtarzam, ze do obcych psow zblizac sie nie wolno, nawet
        > jezeli jest to jakis malutki piesek.
        > Mieszkalam w Warszawie na osiedlu, gdzie wszystkie place zabaw dla dzieci
        byly
        > ogrodzone, na bramkach napisy "Zakaz wprowadzania psow" i bylo swietnie!
        > Wiedzialam, ze dziecko napewno nie wdepnie w psia kupe i zaden pies go nie
        > ugryzie. Sadze, ze kazdy kto ma psa powinien miec odpowiedzialnosc za
        wszystkie
        >
        > jego czyny i wyczyny ale my, mamy, tez powinnysmy uwazac na wszelki wypadek.
        To
        >
        > tak jak z samochodem: prowadzisz dobrze ale nie wiesz kto jedzie obok.

        Gratuluję odwagi. Ta rasa jest genetycznie skażona z powodu krzyżowania
        osobników blisko spokrewnionych. Moi znajomi uśpili swojego, kiedy po pół
        godzinnej walce udało im się wyciągnąć z jego paszczy ... głowę ich dwuletniego
        synka. Chłopiec ma dziś lat 6, ale blizna po 16 szwach na twarzy i uraz
        pozostaną do końca życia.

    • 2003a02 Re: Pies bez kagańca 24.05.04, 22:37
      Z jednej strony doskonale Cie rozumiem mimo ze sama jestem wlascicielka sporego wilczur i mam 14 miesieczna córke. Mój pies jest bardzo miły i wyrozumiały jeśli chodzi o dzieci, jadnak zdaje sobie doskonale sprawe ze nie kazdy rodzic ma ochote by jego dziecko bylo lizane przez psa, dlatego staram sie takich sytuacji unikac (choc nie zawsze skutecznie). Co do kaganca to sprawa ma swoje minusy i plusy, fakt pies na pewno polize buzie, ale gdy ma kaganiec na pysku a jest miły i lubi podchodzic do dzieci to uwieżcie moze nim zrobis dziecku krzywde a juz napewno wystraszyc ( my uzywalismy długo kagańca ale pies stał sie agresywny na spacerach ). oczywiscie omijamy ogródki i piaskownice, ale wieczorami i tak z piaskownic naszych dzieci korzystaja psy i koty, ale oczywiscie zgadzam sie ze psy powinny byc pod stała kontrola włascicieli i rozumiem mamyu które czasem mówia na nas psiarzy ze jesteśmy nieodpowiedzialni.
      • mgurniak Re: Pies bez kagańca 25.05.04, 07:32
        u mnie jest plac dla psów .....ogrodzony nawet ławeczki sa dla właścicieli //////plac OBOK placu zabaw dla dzieci.....i co? TEN PLAC DLA PSÓW to NAJCZYSTSZE miejsce na ziemi.....bo psy z niego nie korzystają - własciciele przyzwyczajeni sa do łazenia po osiedlu i "srania" na trawe parkową niż specjalnie do tego wydzieloną ................MAKABRA
    • czarodziejka11 Re: Pies bez kagańca 25.05.04, 08:31
      Ja też jestem za tym żeby psy chodziły na smyczy i w kagańcu (nawet te małe,
      niby nie mogące zrobić krzywdy). Mam psa w domu, owczarka niemieckiego, moje
      dziecko jest z nim bardzo zaprzyjaźnione i niestety tak samo traktuje inne psy.
      Zawsze staram się, żeby nie podchodziła do obcych psów ale niestety wystarczy
      chwila nieuwagi i mała jest już koło psa, a ja wtedy zamieram, bo nie wiem jak
      się zachować. Niestety bardzo wielu ludzi uważa, że jego pies nie ugryzie bo
      jest łagodny jak baranek. Mój pies też jest łagodny do dzieci, ale ja
      wyprowadzam go zawsze w kagańcu i na smyczy i nie staram się wychodzić z nim
      jak idę z dzieckiem na spacer.
      Ostatnio mojego męża jadącego na rowerze ugryzł pies sąsiadki. Niestety pani
      stwierdziła, że jej pies nie mógł tego zrobić, bo przecież on nigdy nikogo nie
      ugryzł (mamy teraz nauczkę że takie sprawy od razu trzeba zgłaszać odpowiednim
      ludziom). A pani nadal wyprowadza swojego "łagodnego" pieska bez smyczy i
      kagańca.
      Niestety najgorsze jest to że to zawsze matki są winne, bo źle pilnują dzieci.
      Pozdrawiam
    • agawa79 Re: Pies bez kagańca 25.05.04, 08:59
      Też jestem właścicielką psa i mam małe dziecko.
      Psa zawsze, ale to zawsze trzymam na smyczy - a kiedy widzę, że ktoś się
      zbliża, zwłaszcza ktoś z psem, od razu ściągam smycz i trzymam psa przy nodze.
      Mój mąż chodzi z psem na wybieg dla psów (tzn. łysą polankę między blokami,
      gdzie wszyscy wyprowadzają psy i raczej nikt oprócz właścicieli psów się tam
      nie pojawia) i tam puszcza psa bez smyczy, ale cały czas go pilnuje i stara się
      go zająć - rzuca mu patyki, piłkę itd.

      Denerwuje mnie jednak, kiedy do mojego trzymanego na smyczy psa zbliża się
      jakiś wolno puszczony. Z daleka widać, że szykuje się jatka, a na ogół
      właściciel próbuje przywołać psa, zamiast wziąć go i przytrzymać. A ja wtedy
      tylko trzymam mojego psa przy sobie i mam w nosie, że może pogryźć tego wolno
      puszczonego.

      Niedaleko mnie jest park, w którym jest ogrodzony wybieg dla psów. Zamknięty na
      amen. Właściciele upodobali sobie puszczanie psów na trawiastym boisku do gry w
      piłkę. Kiedyś chłopcy korzystający z boiska skombinowali tabliczkę "Zakaz
      wyprowadzania psów na terenie boiska". Tabliczkę usunęli panowie sprzątający w
      parku...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka