Dodaj do ulubionych

Co jest mojemu synkowi?

08.04.11, 09:52
Synek ma roczek. Od 3 m-ca silne bóle brzucha w trakcie i po jedzeniu, awersja do jedzenia. Badania w normie (usg brzucha, posiew kału, ogólne bad. moczu, morfologia, bad. kału na substancje redukujące). Od 5 -ca dodatkowo suche placki na skórze. Diagnoza - alergia na bmk. Przechodzimy na Nutramigen - nie pomaga (brzydkie kupki, bóle brzucha, odparzona pupa, biegunki). Przechodzimy na Bebilon Pepti MCT - jest wyraźna poprawa, wszystko wraca do normy. Po 7 m-cu próby rozszerzania diety - niepowodzenie. Wysypka po ziemniaku, marchewce, kleiku ryżowym i kukurydzianym. Zgodnie z zaleceniem przerywamy rozszerzanie diety i nadal jesteśmy na samym Bebilonie Pepti MCT. W międzyczasie testy alergiczne skórne - alergia na mleko, kurze jajo, marchew, ziemniaka, kalafiora, roztocza, candidę i pyłki drzew. Synek poza wysypkami po w/w pokarmach i bólami brzucha po mieszankach mlekozastępczych nie ma innych objawów. Nigdy nie chorował, nie kaszle, nie ma kataru. W 9 m-cu próba przejścia na zwykły Bebilon Pepti - niepowodzenie - bóle brzucha, niechęć do jedzenia, prężenie podczas karmienia. W 9 m-cu stwierdzone cysty lamblii w kale i candida ++. Rozpoczynamy kurację (Pyrantelum, Furazolidon, Nystatyna). Obecnie jesteśmy w końcówce kuracji Nystatyną. W międzyczasie synek zaczął jeść Nutriton, małe ilości i dobrze go toleruje. Od 3 dni próbujemy przejść na Bebilon Pepti. Synek dostaje minimalne ilości - pierwszego dnia jedną miarkę na dobę, drugiego dnia - dwie miarki na dobę, trzeciego dnia trzy miarki na dobę (dosłownie - po jednej miarce do 3 wybranych karmień w ciągu doby). Trzeciego dnia na klatce piersiowej pojawia się wysypka, która znika po kilku godzinach. Synek jest osłabiony, bardzo się poci (od jakiegoś już czasu), źle zasypia, gorzej je (przerywa jedzenie mleczka, wypja mniejsze ilości), jest marudny, więcej odbija, puszcza więcej bączków.
Nie wiem, co mu jest :(
Moje podejrzenia:
1. lamblie nie do końca wybite (ale dlaczego uaktywniają się przy podaniu Bebilonu Pepti właśnie - może dlatego, że lamblie powodują problemy z trawieniem tłuszczów, a zwykły Pepti ma zwykłe tłuszcze - ale czy mogą powodować aż takie problemy? Mimo kuracji?)
2. toksyny, które wydzielają się podczas kuracji na pasożyty i candidę mogą wywoływać pogorszenie samopoczucia, wysypki (tylko dlaczego dopiero pod koniec kuracji, dlaczego zbiegło się to z podaniem nowego mleczka, czy one mogą powodować bóle brzucha)
3. nie toleruje większych ilości Nutritonu (zwiększyliśmy ilość ostatnio, zjada max. 100 ml na dobę, teraz znów zmniejszyliśmy. Z tym, że Nutriton je już od miesiąca i dobrze tolerował)
4. jest inny problem - np. niedobór lipazy. (mukowiscydoza chyba nie, bo nie ma żadnych problemów oskrzelowych, nie choruje, nie kaszle, nie ma kataru)
5. alergia na któryś ze składników Bebilonu Pepti1 (ale różnica w składzie w stosunku do MCT jest bardzo niewielka, a ilości Pepti, które pije są śladowe)
6. Ostatnio bardzo się poci przed zaśnięciem - na co go przebadać? Może to być niedobór wit D3? Mały wypija ok 800 ml mieszanki, w której jest wit D3 i co ok 3 dni podaję mu dodatkowo wit D3. Ale ponoć przy złym wchłanianiu tłuszczów również źle są przyswajane witaminy rozpuszczalne w tłuszczach. Ale jeśli dostawał MCT to również upośledzone jest wchłanianie tych witamin?
Proszę o pomoc, kto ma pomysły co to może być? Jakie jeszcze badania mogę zrobić? 30 maja mamy iść na gastroskopię (nie wiem jakie jeszcze badania porobią dokładnie). Może mogę jeszcze coś zbadać? Załamałam się, miałam wielką nadzieję, że po kuracji na pasożyty i candidę będzie poprawa. Synek nie może być dłużej na MCT - tak lekarz powiedział. A prawdopodobnie nie toleruje nawet minimalnych ilości Bebilonu Pepti. (Nutramigenu wcześniej też nie tolerował).
Co Pani doktor radzi zrobić? Podawać dalej małe ilości Bebilonu Pepti? Jest szansa, że to przejściowa reakcja? Czy jest możliwe, że to pogorszenie ma związek z toksynami, które organizm wydala w wyniku kuracji (ale dopiero pod koniec?) Czy toksyny + nowe mleko mogą dawać łącznie taką reakcję? Dodam, że przed podaniem mleka brał Nystatynę przez 7 dni i nic się nie działo. W trakcie kuracji natomiast zniknęły suche placki, skóra jest gładka teraz.
Obserwuj wątek
    • k.plata-nazar Re: Co jest mojemu synkowi? 10.04.11, 00:23
      prosze zakonczyc leeczenie;
      ile dziecko wazy?
      bad ogólne kalu, kal- krew utajona;
      chlorki w pocie
      • kotkowa Re: Co jest mojemu synkowi? 19.04.11, 12:32
        Odpowiadając Pani Doktor - synek waży 9300, dobrze się rozwija. Badania kału możemy oczywiście wykonać, chlorki w pocie będzie miał robione przy okazji badania w szpitalu. Choć test przesiewowy na mukowiscydozę miał robiony jako noworodek. Mam nadzieję, że to nie to :(
    • Gość: kowalik Re: Co jest mojemu synkowi? IP: *.polimex-mostostal.pl 12.04.11, 10:33
      Przesledzilam twoje wypowiedzi na różnych forach. Męczysz dziecko wymyślonymi kuracjami, prawdopodobnie poważnie osłabiłaś dziecku wątrobę, stąd problemy z trwieniem tłuszczy. Pomimo iż dziecku szkodzi mleko krowie to odstawiłaś od piersi i karmisz mlekiem krowim, nie ma znaczenia jak zmodyfikowanym, zawsze to będzie krowie mleko.Znalazłaś alergologa o wątpliwych kompetencjach i teraz będziesz leczyła lekami antyhistaminowymi, nie wiem po co robić testy uczuleniowe tak małemu dziecku. Kiedyś dzieci cierpiały z braku dostępu o leków a teraz z nadmiaru. Bardzo współczuje twojemu dziecku.
      • Gość: gość mama Re: Co jest mojemu synkowi? IP: *.xdsl.centertel.pl 14.04.11, 11:02
        ja już ci napisałam na innym forum,co sądzę o twoich metodach leczenia synka,widzę,że dalej ciągasz dziecko od lekarza do lekarza,kompletnie zwariowałaś na punkcie leczenia i ładowania w to małe ciałko tabletek.tak bardzo szkoda mi twojego dziecka,że padło ofiarą matki,która zamiast cieszyć się cudem jakim jest dziecko to mami go byle czym,wyszukuje najrozmaitszych lekarzy(a oni -owszem leczą ,tym co mają)i wciąż szuka przyczyny tam,gdzie jej brak.kobieto!!twoje dziecko już dosyć wycierpiało,nakręciłaś się szukaniem alergii,pasożytów,grzybów-w małym organiźmie-wytrułaś już wszystko-naturalną florę jelitową(no tak-przecież faszerujesz go pro i prebiotykami-jakież to wzniosłe),karmisz go mieszaniną związków chemicznych,zamiast konkretnym pokarmem i dziwisz się,że mu to szkodzi...
        • Gość: gość mama Re: Co jest mojemu synkowi? IP: *.xdsl.centertel.pl 14.04.11, 11:12
          ...prawdopodobnie twojemu dziecku nic nigdy nie było,ale stało sie biedactwo eksperymentem matczynej nadgorliwości i w niedługim czasie wyniszczyłaś jego organizm.smutne to,że nadal krązysz po sieci i pytasz-co jest twojemu synowi i nadal będziesz szukać i wierzyć w mądre rady typu-usuń lamblie,usuń grzyby,usuń migdały,usuń jelito i co tam jeszcze mądre ciotki klotki ci napiszą.i zamiast cieszyć się dzieckiem i patrzeć jak rośnie wleczesz go po lekarskich izbach i szpitalach.opamiętaj się zanim będzie za późno!!opamiętaj się!przestań to dziecko wlec od lekarza do lekarza,daj mu spokój,pomyśl nad racjonalną dietą,powoli,nie wszystko na raz,spraw,by ten mały człowiek rósł na zdrowego dorosłego w domu,a nie w szpitalu.ty chyba myślisz,że po tych wszystkich lekach to on nagle będzie zdrowy jak ryba...
          • Gość: gość mama Re: Co jest mojemu synkowi? IP: *.xdsl.centertel.pl 14.04.11, 11:26
            ...a tak nie jest,bo ze zbyt silną chemią wyjechałaś.kurcze jaka ty jesteś dziewczyno tępa i gdzie w tym wszystkim ojciec dziecka,że tak godzi się na faszerowanie syna całą aptekarską mocą, a potem na analizowanie przebiegu procesu leczenia w punktach na łamach forum.no brak mi słów,po prostu brak słów na twoją głupotę.tutaj pani doktor ci napisała-ZAKOŃCZYĆ LECZENIE!!!- a ja jeszcze raz ci dopiszę-PRZESTAŃ KOBIETO SZUKAĆ CHOROBY U DZIECKA,ZACZNIJ SZANOWAĆ JEGO ZDROWIE A RACZEJ TĘ NAMIASTKĘ,KTÓRA MU JESZCZE ZOSTAŁA I NIE ŁADUJ JUŻ W TO BIEDNE DZIECKO KOLEJNYCH LEKÓW!!zacznij dawać mu coś normalnego do zjedzenia i kochaj go takim jakim jest bez wynajdywania robali i grzybów.naprawdę szkoda mi twojego syneczka,a Ty Boże widzisz i nie grzmisz..nie do wiary,nie do wiary.
            • Gość: kowalik Re: Co jest mojemu synkowi? IP: *.polimex-mostostal.pl 14.04.11, 12:52
              mnie tez zastanawia, gdzie jest ojciec dziecka oraz czy kotkowa to nie typ patologi tego typu aby doprowadzic dziecko na skraj wytrzymałości, zrdobić przewlekle chore a później zbierać kondolencje i współczucie "jaka to ona biedna matka ma tak chore dziecko a tyle wysiłku wkłada aby było zdrowe" a ta matka perfidnie niszczy zdrowie własnego dziecka. Kotkowa, ty nie słuchasz racjonalnych argumentów a podchwytujesz wszystkie gdzie jest mowa o nowych lekach, chorobach i metodach badań. Twoje wyciąganie wniosków jest bardzo ułomne delikatnie mówiąc, bo jeżeli ty wypowiadasz się na forum karmienie piersią, że skoro dziecko ma uczulenie na białko mleka krowiego to należy odstawić je również od piersi i dawać mieszanki bo na białko mleka kobiecego też jest uczulone, bo oba białka to to samo, to wniosek nasuwa sie jeden, ty tez krowa?
              Raz jeszcze powiem, że bardzo współczuję twojemu dziecku, że mu się trafiła taka matka.Biedny chłopczyk.
      • kotkowa Re: Co jest mojemu synkowi? 19.04.11, 13:26
        Kowalik - gdzie ty wyczytałaś o tych kuracjach? Kurację na lamblie i candidę miał dopiero niedawno, przedtem nie brał żadnych leków. Problemy z trawieniem tłuszczów miał od dawna, a nie teraz po lekach. Czym osłabiłam mu wątrobę? Karmieniem piersią? Bo wtedy zaczęły się jego problemy. Poza tym bzdury piszesz - ma znaczenie jak "modyfikowane" jest krowie mleko. Hydrolizaty są właśnie dla dzieci z alergiami i mój mały właśnie na Pepti MCT czuł się najlepiej - czyli nie ma na nie alergii. A Ty jesteś alergologiem, że się znasz na testach? Moja lekarka uważa, że jeśli dziecko było karmione piersią, to testy mogą już coś wykazać i to się sprawdziło. Nie wiem skąd wzięłaś ten stek bzdur o nadmiarze leków? Czytać nie umiesz? Moje dziecko nie dostawało żadnych leków przez 10 m-cy, nie było nigdy w szpitalu, nie miało żadnych stresujących badań i nie było ciągane po stu lekarzach. To ja bardzo współczuję Twojemu dziecku, bo jesteś nakręcona i nawiedzona i nie wiesz co czytasz.
    • naana26 Re: Co jest mojemu synkowi? 19.04.11, 09:42
      Co ty się w Housa bawisz, odbiło ci?


      Od 3 m-ca silne bóle brzucha w trakcie i po jedzeniu

      Od 5 -ca dodatkowo suche placki n
      > a skórze.


      historia mojego dziecka jest identyczna. I popełniłam taki sam błąd - poszłam do lekarza, (pediatry i alergologa) zastosowałam pepti a potem usłyszałam 50 diagnoz, w tym AZS, skaza, alergia na to i tamto itd itd.

      Tylko że ja sie wkurzyłam i prostu zostawiłam go w spokoju i uznałam ze pewnie jak wszystkie dolegliwości wieku niemowlęcego minie samo. Dziś ma 8 miesięcy, je super i wszytko i od kilku miesięcy nic go nie boli po jedzeniu a placki po prostu znikły.

      Radzę ci zrób to samo i skończ krzywdzić własne dziecko. Nie wiem ile jeszcze osób ma ci to napisać żeby wreszcie dotarło. Przypuszczam że wszelkie dolegliwości które teraz ma syn nie wynikają z dolegliwości w wieku 3 miesięcy, tylko z tego jakie spustoszenie siejesz w jego organiźmie lekami, mieszankami i tym co robisz. Afera w okół jedzenia i to co się dzieje buduje też chorą atmosfere wokół czegoś tak naturalnego jak posiłek i uwierz mi że roczniak to wyczuwa.

      A gastroskopię którą zaplanowałaś polecam - może na własne oczy zobaczysz co zrobiłaś swojemu dziecku.

      • kotkowa Re: Co jest mojemu synkowi? 19.04.11, 13:34
        naana26, jesteś bezczelna i nic więcej. Historia Twojego dziecka najwyraźniej nie jest identyczna, bo mój w wieku 8 m-cy nie mógł jeść wszystkiego tak, jak Twój, chociaż podobnie jak Ty, dawałam mu jedzenie.
        Uwaga: nie głodzę dziecka, nie faszeruję lekami (poza jedną jedyną kuracją), nie ciągam po szpitalach - jeszcze tam nie był i nie latam co rusz po lekarzach.
        Jedyne, do czego się przyznaję to, że owszem, konsultuję się z lekarzami i próbuję pomóc dziecku. Nie ma żadnej afery wokół jedzenia, nie sieję żadnego spustoszenia lekami, obawiam się, że moje dziecko należy do nielicznego procenta dzieci, które prawie nie brały leków w 1 roku życia.
        A odbiło chyba Tobie, że śmiesz się w ogóle w tak arogancki sposób wypowiadać na temat, na który zielonego pojęcia nie masz. Jak można kogoś osądzać, pisać takie rzeczy, że na gastroskopii zobaczę, co zrobiłam dziecku - dostałabyś w pysk gdybyś tu stała. Co z Ciebie za matka/kobieta/człowiek??
    • kotkowa Re: Co jest mojemu synkowi? 19.04.11, 11:42
      Moje dziecko praktycznie przez cały rok swojego życia nie brało żadnych leków i nie było męczone żadnymi szczególnymi badaniami. Kilka miłych wizyt u lekarza, bezbolesne i bezstresowe badania kału i ze 2 razy morfologia. Jedyne leki, jakie dostało, to te na pasożyty (które wyszły w kale, więc raczej ich nie wymyśliłam) - z tych leków Pyrantelum i Nystatyna działają miejscowo i nie obciążają zbytnio organizmu, jedynie Furazolidon to antybiotyk. Inne dzieci na anginę, czy większe przeziębienie też dostawały antybiotyk i nie wiem, czy ktoś po ich matkach tak jeździ. Mój synek nie choruje i nie dostaje żadnej szczególnej chemii, powtarzam, że jedynym poważniejszym lekiem w jego życiu był Furazolidon brany 2 x przez 7 dni i to dopiero w 10 m-cu życia, przedtem NIC, więc nie mogłam wytłuc mu flory bakteryjnej.
      Co do tego, czy nie był nigdy chory, to błagam, niech się nie wypowiada ktoś o zerowym pojęciu. Synek płakał z bólu brzucha podczas karmienia piersią i dokarmiania również. Ja sobie to wymyśliłam? Ty jesteś chora, czy beznadziejna?
      Powtarzam, że próbowałam podawać mu różne rzeczy do jedzenia i na wszystko źle reagował. Miałam dalej podawać i doprowadzić do zniszczenia kosmków jelitowych i strasznej alergii?
      Synek może ma alergię na krowie mleko, ale NIE MA alergii na hydrolizat białka zawarty w Bebilonie Pepti, bo Pepti MCT, które świetnie toleruje, ma identyczny hydrolizat, więc nie w tym rzecz.
      Nie rozumiem tego ataku, w końcu wszystko co robię, jest w uzgodnieniu z lekarzem - i to nie jednym.
      Synek nie jest biedny, ale coś mu dolega lub dolegało - chyba, że dla Ciebie choroby nie istnieją, tylko zawsze to jest głupota matki.
      Na razie zaczyna być lepiej, ale jeszcze boję się cieszyć.
      Na pewno nie pomagasz swoimi postami, nie wiem w ogóle co Ty masz na celu.
      • kotkowa Re: Co jest mojemu synkowi? 19.04.11, 12:01
        Jeszcze się nie spotkałam z tak podłymi osobami. W życiu. Nie ma sensu pytać na forach. Mam nadzieję, że Wasze dzieci nigdy nie będą miały poważniejszych problemów. NIC dziwnego z moim dzieckiem nie robiłam, karmiłam piersią i dokarmiałam Enfamilem, bo musiałam. A mały prężył się, płakał z bólu i nie chciał jeść. Co miałam robić wg Was?
        Udawać, że tego nie ma? Wy nie czytacie tego, co piszę, tylko się nakręcacie i sobie wmawiacie, że wtykam w niego setki leków, męczę badaniami. Nic takiego nie miało miejsca. Nie brał żadnych leków, na nic nie chorował, nie miał żadnych stresujących badań, poza morfologią. To taka patologia? Przez 10 m-cy tak się bujałam, rozszerzałam dietę i nic się nie udawało. Problem BYŁ, a nie ja go wymyślałam. Wszyscy to widzieli, mój mąż również rozkładał ręce z bezsilności - tylko WY wiecie najlepiej, że jesteśmy idiotami, którzy wmawiają sobie, że dziecku coś jest.
        Lamblie i candida to był jedyny trop - jedyny nieprawidłowy wynik, a objawy się zgadzały. Dlatego podaliśmy leki - to taka zbrodnia? Pierwsze i jedyne leki, jakie synek przyjmował.
        Teraz czekamy, czy będzie już lepiej. Na razie pije 1/3 Bebilonu Pepti, który ma zwykłe tłuszcze i mamy nadzieję, że przejdziemy na niego całkowicie. To by oznaczało, że skończył się problem z nietrawieniem tłuszczów. Jeśli się nie uda, to jest to poważna sprawa, bo nietrawienie tłuszczów to np. jeden z objawów mukowiscydozy - a tu wczesne rozpoznanie jest niezwykle ważne. I Wy się dziwicie, że szukam wciąż co się dzieje???? Chcę pomóc dziecku, wiedzieć w czym problem, żeby móc w końcu coś z tym zrobić, a Wy ze mnie robicie jakąś patologiczą matkę, które chce mieć chore dziecko i wymyśla jego problemy. Naprawdę żal i ręce opadają. I nie jest tak, ze na widok jednej krostki odstawiam pokarm, albo jak mi się wydaje, że coś mu dolega. On się wił z bólu brzucha, nie chciał w ogóle jeść, a po stałych pokarmach miał duże wysypki, które z dnia na dzień się nasilały. Już widzę Was w tej sytuacji, jak ze spokojem dalej karmicie dziecko i nie idziecie do lekarza. Dziękuję za pomoc i wsparcie.
        • anet01 Re: Co jest mojemu synkowi? 27.04.11, 15:53
          Ludzie jak nie maja podobnych problemów to nie wiedza jak jest i co czuje wtedy matka.Kochana poszukaj mleczka innego,naprawde zachęcam Elecare mój to pije juz 1rok i jest ok,potem jak dobierzesz mleczko to juz powoli diete zaczniesz rozszerzać.Duzo dzieci nie toleruje Peti i Nutramigenu.Teraz pyli brzoza ,moga byc też takie reakcje(wysypka)Daj znać co w szpitalu zadecydowali na priva
    • martszym Re: Co jest mojemu synkowi? 30.04.11, 18:48
      Kochana dobrze wiem jak się denerwujesz takim stanem rzeczy. Nie przejmuj się bzdurnymi opiniami,że szukasz choroby u dziecka. Tylko kochająca, troskliwa matka potrafi zauważyć , że dzieje się coś niedobrego. Miałam podobne problemy z małym też miał lamblie, ale teraz jest ok. Kup w aptece krople probiotyczne Bio Gaia lub Dicoflor 30 to takie dobre bakterie, które korzystnie wpływają na układ pokarmowy. Ja odkąd zaczęłam stosować to była znaczna poprawa. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka