Dodaj do ulubionych

Czy to norma? P-kole

20.01.12, 08:25
Czy u Was też jak idziecie do nauczycielki zgłosić jakis problem (np. agresję innego dziecka wobec waszego) to z miejsca słyszycie, ze wasze dziecko wcale nie jest takim aniołkiem i że de facto samo jest sobie winne? Bo ja już kolejny raz usłyszałam coś takiego (raz zgłaszałam uderzenie pięścią w nos, ten sam chłopiec podczas zabawy urodzinowej uderzył innego kolegę pięścią w twarz tak mocno, że krew z nosa poszła; drugi raz kopanie i zrzucanie z ławki w szatni). W odpowiedzi usłyszałam że moje dziecko nie jest grzeczne, bo rzuca rękawiczkami, workiem itp. Tylko, ze wydaje mi się że to nie bardzo jedno z drugim ma coś wspólnego. To że mój jest roztrzepany i robi takie rzeczy to wiem.
Po prostu mam wrażenie, że jak próbuję o czymś porozmawiać to pani od razu murem się otacza i zwala problemy na nas...
A, mówimy o 5-6 latkach.
Obserwuj wątek
    • shellerka Re: Czy to norma? P-kole 20.01.12, 09:51
      nie. ale nasza pani wychowawczyni to anioł.
      już się boję ewentualnej zmiany.
      w tej chwili, jeśli mam jakieś pytanie, to zaraz dostaję wyczerpującą odpowiedź, a jeśli jest jakiś problem, a na początku było kilka, zaraz zostają podjęte odpowiednie srodki.
      • melancho_lia Re: Czy to norma? P-kole 20.01.12, 09:54
        No właśnie, a ja mam wrażenie wielkiego oporu ze strony Pań. Ja też nie przychodzę z jakąś awanturą czy pretensjami. Po prostu informuję, bo wydaje mi się to istotne...
        • mojemieszkanie24 Re: Czy to norma? P-kole 20.01.12, 10:02
          Nie jest to norma i dziwię się,że nauczycielka zgłasza problem z zachowaniem twojego dziecka ( bo widać takowy jest) dopiero wtedy, gdy ty na coś zwracasz uwagę.
          • melancho_lia Re: Czy to norma? P-kole 20.01.12, 10:05
            No własnie, wczesniej nic nie mówi o moim synu (ja akurat spodziewam się takich zachowań po nim, ale od nauczycielki sygnał jest dopeiro wtedy kiedy ja zgłaszam się z jakimś innym problemem.
    • mimka23 Re: Czy to norma? P-kole 20.01.12, 16:35
      Takie odbijanie piłeczki zamiast załatwienia odpowiednio problemu świadczy o kiepskich kompetencjach pani nauczycielki. Piszę to i jako mama i jako koleżanka po fachu. Jak do mnie przychodzi rodzic z takim problemem to skupiam się na nim, a jak mam zastrzeżenia do jego dziecka to mówię na bieżąco a nie wywlekam żeby się zasłonić murem. Jako matka idąc do nauczycielki z podobną sprawą też nie daję się zbyć tekstami typu: a za to pani syn... Jestem w przedszkolu codziennie przecież więc niech mi mówią o moim synu gdy coś wywinie od razu.
    • canuck_eh Re: Czy to norma? P-kole 20.01.12, 17:31
      Pierwsze co bym sie zapytala to kiedy to bylo.Jak tydzien temu to mnie to teraz nie interesuje bo zrzucanie rekawiczek i worka nie ma nic wspolnego z pobiciem mojego dziecka.I ze moj syn/corka nie jest aniolkiem i potrafi pokazac rogi to wiem i mozemy porozmawiac potem na ten temat, ja przyszlam w tej chcwili zglosic problem pobicia mojego dziecka i co pani chce teraz z tym zrobic.Prosze sie nie zaslaniac faktem ze tydzien temu dziecko zrzucilo komus worek.Krotko i zwiezle.Na koniec rozmowy poprosic o zglaszanie tego typu incydentow zebys mogla na biezaco z dzieckiem rozmawiac a nie z tygodniowym czy nawet dluzszym poslizgiem o czymkolwiek.no i jest roznica kopniecie przedmiotu a uderzenie przez kogos.
      Jezeli pani jest nieudolnym pedagogiem to sprawe bezpieczenstwa dzieci w placowce zostanie zgloszona do dyrekcji i wyzej.Nic tak nie dziala jak postraszenie.

      A odpowiadajac na twoje pytanie - NIGDY nie mialam takich problemow.Dopiero jak sym poszedl do 4i5 klasy kiedy to trafila mu sie najgorsza nauczycielka pod sloncem.W tym roku uslyszalam ze ja nie mam pojecia co sie dzieje w klasie, wiec nie wiem o czym ja mowie.Wiec powiedzialam na spotkaniu z dyrektorem, nauczycielem wspomagajacym( dla uczniow z dysleksja) i owa nauczycielka, ze ja pene pojecie co sie dzieje w klasie mam bo syn jest w klasie i mi mowi co bylo w klasie, natomiast ona nie ma zielonego pojecia co ja musze przechodzic i z czym musze walczyc jak dziecko mam sfrustrowane bo ona ma jakis idiotyczny pomysl i nie przychyla sie do wytycznych psychologa albo nie wyjasni mu porzadnie jak ma byc zadanie zrobione i zanim ja sie do owego zadania zabiore mam ponad godzine walki ze zestresowanym dzieckiem. Spotkanie sie skonczylo tak ze ja mam dosyc walki o to co dziecku sie nalezy, bo jak notka ze szkoly przyjdzie ze trzeba cos z nim zrobic to my w domu z nim pracujemy, ale jak ja prosze o pomoc czy o dodatkowy czas to jakos ona to olewa.Wiec jak moje dziecko bedzie za to karane i ona bedzie mi pomnownie dziecko karac za wyjscia do toalety a potem go pospieszac to kolejna moja reakcja nie bedzie wizyta w szkole tylko skarga do teacher Collage i do School Board.poki co podzialalo i kobieta chodzi jak w zegarku i dziecko dostaje wyrazne wskazowki co ma zrobic.Jednak mozna.Mimo wszystko odlicza dni do konca roku bo z koncem roku zmienia mu sie nauczyciel.Uff
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka