melancho_lia
20.01.12, 08:25
Czy u Was też jak idziecie do nauczycielki zgłosić jakis problem (np. agresję innego dziecka wobec waszego) to z miejsca słyszycie, ze wasze dziecko wcale nie jest takim aniołkiem i że de facto samo jest sobie winne? Bo ja już kolejny raz usłyszałam coś takiego (raz zgłaszałam uderzenie pięścią w nos, ten sam chłopiec podczas zabawy urodzinowej uderzył innego kolegę pięścią w twarz tak mocno, że krew z nosa poszła; drugi raz kopanie i zrzucanie z ławki w szatni). W odpowiedzi usłyszałam że moje dziecko nie jest grzeczne, bo rzuca rękawiczkami, workiem itp. Tylko, ze wydaje mi się że to nie bardzo jedno z drugim ma coś wspólnego. To że mój jest roztrzepany i robi takie rzeczy to wiem.
Po prostu mam wrażenie, że jak próbuję o czymś porozmawiać to pani od razu murem się otacza i zwala problemy na nas...
A, mówimy o 5-6 latkach.