red-truskawa
22.08.12, 10:16
Byłam wczoraj w markecie z moim Grochem (niecałe 3 lata), od razu poleciał do zaparkowanego koszyka-samochodzika i wsiadł i czekał az go wyporzyżyczę. Stały dwa, przywiazane do sciany, różowy i żółty, ale Groch wlazł do pierwszego z brzegu, a to był akurat zólty. Przede mna jakis osioł tez płacił za samochodzik (dlaczego osioł to bedzie za chwile), tez miał synka gdzies w wieku mojego Grocha. Podchodzimy do koszyków, a ten facet zaczyna robić awanturę, ze on pierwszy płacił wiec chce zólty samochodzik, bo nie bedzie "pedalił swojego syna różowym kolorem". Zamurowało mnie. Przesadziłam Grocha do różowego samochdzika, a debilowi powiedziałam, ze mojemu synowi rózowy kolor meskosci nie ujmuje i ze trzeba być prawdziwym mezczyzna z odpowiednim poczuciem własnej męskości aby nie bac sie tego koloru czego widac panu brakuje.
No kurcze, wiecie co, az mnie zatkała rekacja tego kretyna ojca. Nadmienie, ze jego synek nie awanturował sie o kolor samochodzika.