Ostatnio bylem w kinie na life of pi... Obok mnie siedziala para i doslownie zarla popkorn, pila pepsi itd... Ten halas byl taknieznosny, ze az zapytalem czy oni sa na prawde tacy glodni czy tylko sobie orgie zarcia urzadzili... Przestali..jedli juz ciszej.... Ae tak sobie przypomnailem.... Kilka tygodni temu bylem z dzieckiem w kinie. Chodze kolo poludnia w srodku tygodnia, wtedy najczesciej jestesmy sami i kiedy mlody ma ochote moze wstac czy cos powiedziec glosniej.nie przeszkadzajac nikomu... Ale akurat byly feris i niestety kino bylo pelne. Rodzice i dzieci. To co widzialem to bylo szokiem. Dzieciaki z wiadrami popcornu,chipsami, napojami. Choczily miedzy siedzeniami, niektore rzucaly w siebie popkornem, sirorbaly i smialy sie z tego. Rodzice...zero reakcji...zreszta. Zescsam miala wiadra z popcornem...
I tak sie zastanawiam...czy idac do kina niemozna sie najesc orzedfilmem? Rozumiem, ok..komedia..no przezyc mozna..ale kurde sa filmy, gdzie czlowiek sie chce skupic, a nie sluchac zarcia i szeleszczenia... No i czy w zasadzie dziecko do takiej prostackiej kultury trzeba przyzwyczajac od poczatku? Moze jednak sobie mozna odpuscic zarcie w kinie..na rzecz ok..czegos malego..a nie kubla szeleszczecego popcornu....
Ja chyba kurde jakis konserwatywny jestem..

))
Bo jakos pasuje mi takie powiedzienie... Tylko swinie, jedza w kinie

))