Dodaj do ulubionych

Takie pytanie dotyczace kultury...

30.01.13, 20:30
Ostatnio bylem w kinie na life of pi... Obok mnie siedziala para i doslownie zarla popkorn, pila pepsi itd... Ten halas byl taknieznosny, ze az zapytalem czy oni sa na prawde tacy glodni czy tylko sobie orgie zarcia urzadzili... Przestali..jedli juz ciszej.... Ae tak sobie przypomnailem.... Kilka tygodni temu bylem z dzieckiem w kinie. Chodze kolo poludnia w srodku tygodnia, wtedy najczesciej jestesmy sami i kiedy mlody ma ochote moze wstac czy cos powiedziec glosniej.nie przeszkadzajac nikomu... Ale akurat byly feris i niestety kino bylo pelne. Rodzice i dzieci. To co widzialem to bylo szokiem. Dzieciaki z wiadrami popcornu,chipsami, napojami. Choczily miedzy siedzeniami, niektore rzucaly w siebie popkornem, sirorbaly i smialy sie z tego. Rodzice...zero reakcji...zreszta. Zescsam miala wiadra z popcornem...

I tak sie zastanawiam...czy idac do kina niemozna sie najesc orzedfilmem? Rozumiem, ok..komedia..no przezyc mozna..ale kurde sa filmy, gdzie czlowiek sie chce skupic, a nie sluchac zarcia i szeleszczenia... No i czy w zasadzie dziecko do takiej prostackiej kultury trzeba przyzwyczajac od poczatku? Moze jednak sobie mozna odpuscic zarcie w kinie..na rzecz ok..czegos malego..a nie kubla szeleszczecego popcornu....

Ja chyba kurde jakis konserwatywny jestem..smile))

Bo jakos pasuje mi takie powiedzienie... Tylko swinie, jedza w kinie smile))
Obserwuj wątek
    • budzik11 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 30.01.13, 21:18
      Nie ma nic złego w jedzeniu w kinie. Gdyby tak było, to w kinowych barach nie sprzedawaliby jedzenia przeznaczonego do wniesienia na seans. W teatrze się nie je, a kino to cóż - rozrywka dla gawiedzi, więc nie spodziewaj się Wersalu, zwłaszcza na seansach dla dzieci. Oczywiście nie mówię o rzucaniu popkornem, szeleszczeniu torebkami czy siorbaniu - ale o normalnym, cichym jedzeniu.
      Bardziej mnie wkurza buractwo w postaci włączonych telefonów i głośnych rozmów i śmiechu (wszystkich, nie tylko dzieci).
      • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 30.01.13, 22:05

        Przeciez to po prostu dodatkowy zyska dla kina.. Z tego co wiem, to nie chocdzi o jedzenie w kinie tylko o jedzenie jedzania, kupionego w kinie, bo. W wielu kinach nie mozna nic wniesc, co zostalo kupione na jzawnatrz. Nie wiem jak wpl, ale tu mala butelka wody kosztuje 3 €.. W sklepie 80 centow.

        Poza tym o ile kojarze, kultura zarcia w kinie przywedrowala zza oceanu... A czy nie ma w tym nic zlego? Jezeli zastanowisz sie ile kalorii ma taka cola, chipsy i kublo popkornu to juednak duzo zlego ma.. No i jednak swiadczy o kulturze. Powiedzmy, ze kretynska komedia czy horror..ok..no dla gawiedzi, ale sa filmy, ktore wymagaja skupienia... Moze warto zrezygnowac z zarcia. Przeciez przez poltorej godziny z glodu sie nie zejdzie...prawda? A takie szeleszczeni przeszkadza innym. Rownie dobrze mozna sobie rozmawiac przez telefon czy grac na ipadzie...kurde..niezly pomysl..nastepnym razem wyjme telefon i sonie bede gral smile))


        Poza tym...wlasnie od dzieci powinnismy zaczynac... Kino=film.. A nie kino=zarcie. Szczegolnie, ze to zarcie na prawde zdrowe nie jest..no i z tych dzieci wyrosna taca odorosli, dla ktorych kino=automatycznie zarcie...taki odruch psa pawlowa.
        • drzewachmuryziemia Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 30.01.13, 22:27
          dlatego ja nie chodzę do duzych kin tylko do małych, w ktorych w ogóle popcornu nie sprzedają i jest inny typ widza - jesli juz cos zajada, to tak, by nie hałasowac
          • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 09:20
            u nas niestety w malych nie ma raczej filmow dla dzeici...
    • mruwa9 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 30.01.13, 22:26
      programowo nigdy nie kupuje zadnego popcornu ani coli w kinie. Idziemy na film, nie na wyzerke, co do ktorej mam takie sam stosunek, jak ty. Moje dzieci tez wiedza, ze w kinie nie naciagna mnie na zadne przekaski. Nie ma sensu jeczec, nie kupie, bo tego zwyczaju nie akceptuje. I moim dzieciom to sie udzielilo: wkurza je widok i odglosy jedzenia/picia w sali kinowej.
      • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 30.01.13, 22:51
        Uffa..a ja juz myslalem, ze mamutem jestem smile))
      • zona_mi mruwa9 01.02.13, 22:15
        > I moim dzieciom to sie udzielilo: wkurza je widok i odglosy jedzenia/picia w sali kinowej.

        A w jakim są wieku?
    • sajgonetka Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 08:52
      w kinie nie kupuję niczego do jedzenia..
      wodę czasami, albo sok, a i tak wypijam po seansie, bo głupio mi w trakcie.
      dziecko [4 l.] też tak nauczone, że jak idziemy do kina, to je albo przed, albo po filmie. fakt, jeżelli mu się bardzo chce pić, to daję, ale nie siorbie wink

      ogólnie - unikam chodzenia do multipleksów, bo tam sama atmosfera jest przesiąknięta popkornem i tymi oparami; wybieramy kina studyjne, kameralne, gdzie na sali jest max. 50 miejsc.
      a z dzieckiem - najczęściej chodzimy na poranki rodzinne, są same dzieci z rodzicami, film dostosowany do wieku, i tak naprawdę nie ma tam popkornów, czasami maluch przegryzie herbatnika, ale nie ma takiego czegoś jak rzucanie jedzeniem, czy łażenie po sali [no, chyba, żę to pierwsza wizyta; przy koljenej dzieci wiedzą, że się siedzi i ogląda, a na łażenie przyjdzie czas później..]
      • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 09:19
        no ja bylem w szoku... dziaciaki doslownie chodzily po sali..nie wszytskie ale kilkoro, 2-3 rzucala do siebie popcornem - koledzy albo rodzenstwo...

        nie wiem jak jest w Polsce, ale tu chyba niestety juz taka kultura u dzieci jest... choc i tak pewnei to duzo zalezy gdzie i jakie kino. Fakt, ze byly wtedy w kilku landach feria i bylo duzo turystow z przedmiesci smile))
        • budzik11 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 02.02.13, 13:33
          camel_3d napisał:

          > no ja bylem w szoku... dziaciaki doslownie chodzily po sali..nie wszytskie ale
          > kilkoro, 2-3 rzucala do siebie popcornem - koledzy albo rodzenstwo...


          Ale ty wiesz, że np. w Multikinie są seanse dla rodziców z małymi dziećmi, podczas których z założenia dzieci mogą chodzić po sali, gadać, bawić się (są zabawki pod ekranem), płakać itp? To sa takie rodzinne seriale, kiedyś to się nazywało Multibabykino. Może byłeś na takim właśnie seansie? Rodzice nie zawsze mają z kim zostawić dziecko, na normalnym seansie dla dorosłych np. 2-latek umarłyby z nudów i wykończył nerwowo innych widzów, więc są seanse (z dorosłym repertuarem) przygotowane na dzieci. A swoją drogą to właśnie a'propos popcornu, coli i rzucania jedzeniem, to Multikino tak się własnie reklamuje jako kino "prawdziwie rodzinne" - megakubkami coli, wiadrami popcornu i fotelami uwalanymi w tymże: https://media.multikino.pl/cms_page_media/89/4vg7jtqwadeuzrur.jpg
    • mikams75 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 09:11
      nie bylam od wiekow w kinie i nie wiedzialam, ze jest az tak zle.
      Ja generalnie nie mam zwyczaju kupowania przekasek i napoi gdzies tam - zazwyczaj biore cos z domu i nie jest to nigdy popcorn czy czipsy, slodkich napojow nie pijamy i mnie zawsze szokuje widok malego dziecka z flaszka coli. Ja nie wiem, jak mozna wlasnemu dziecku serwowac taka dawke kofeiny, nie wspominajac o innych skladnikach.
      Jednak znajac moje dziecko, jak zobaczy inne wcinajace, to zacznie natychmiast umierac z glodu i po krotkim fochu, ze nie jest to ten sam syf co maja inne, zje co podam, albo i nie jesli jednak nie jest glodne.
      Mysle jednak, ze ciche jedzenie w kinie by mi tak nie przeszkadzalo. Rzucania jedzeniem nie toleruje. A co do ilosci kalorii - przeciez dziecko nie da rady wciagnac wiadra popcornu, zje troche i sie nasyci i pewnie dlatego reszta jest do zabawy.
      Choc z drugiej strony moze i przezwyczajenia robia swoje. Znam taka jedna, co sadza dzieci przed tv i daje miche popcornu lub czipsow i ma spokoj. Z tymze moje dziecko nieprzezwyczajone do takich akcji zjada pare czipsow (a bywa, ze pluje bo jej nie smakuje) i po paru minutach zaczyna sie krecic i rozgladac za atrakcyjniejsza zabawa.
    • mama_amelii Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 09:28
      Nie wiem w jakim kinie byłeś,bo my chodzimy często do kina i kupujemy popcorn i colę.Na sali jest cisza,każdy je popcorn,pije cole i wszystko odbywa się w ciszy,bez siorbania i mlaskania.Dzieci nie biegają,ani nie rzucają popcornem.
      Jakiś czas temu byłam z córką w Teatrze lalek i tam tylko jedna mamuśka(a może aż) co chwilę wyjmowała z torebki ciasteczko dla córeczki,szeleszcząc papierkiem,podawała napój,który dzieciak pił,żę aż mi uszy się trzęsly.wyszłam strasznie poirytowana.
      Moje dziecko wie,że w teatrze się nie je,ze względu na szacunek do aktorów,a w kinie może dostać popcorn i jeść po cichu(kino samo oferuje,zachęca dodatkowym gadżetem w postaci kubka z postacią bajkową).Myślę,zę jak się samemu je dany popcorn to mniej przedszkadzają jedzący oboksmile
      Wolę taki popcorn,niż to co się działo za moich czasów.Czarne pestki zakręcone w gazetę sprzedawane przez panie pod kinem(za 2,5smile)Wydaje mi się,że było jeszcze większe chamstwo,bo bilety były tańsze i więcej osób było stać na kino,nie było programów do śiągania filmów itp.Pamiętam chamskie zachowania,kładzenie nóg na krzesła,kopanie w tył krzesła i tony łupin pod siedzeniami i zwiniętych w kłębuszek gazet po pestkach..
      • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 10:22
        mama_amelii napisała:

        > Nie wiem w jakim kinie byłeś,bo my chodzimy często do kina i kupujemy popcorn i
        > colę.Na sali jest cisza,każdy je popcorn,pije cole i wszystko odbywa się w cis
        > zy,

        no nie wiem, czy wogole jest mozliwe wyjmowanie popcornu z tego wiadra w ciszy...

        wiezs..o ile za naszych czasow..faktycznie bylo tez buractwo..to bylo i tak w stopniu mniejszym niz teraz ciamkanie w kinie i grzebanie w tych wadrach z popcornem.

        Jak pisalem wczesniej..nie wiem jak wyglada to w PL, bo tu (Niemcy), jest to katastrofalne...
      • nauboczu Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 11:11
        pop corn w ciszy ??? od kiedy to pop corm nie chrupie i nie szeleści ....
        • mama_amelii Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 11:16
          nauboczu napisała:

          > pop corn w ciszy ??? od kiedy to pop corm nie chrupie i nie szeleści ....

          No dobra może z tą ciszą to przesadziłam,ale mnie nie irytuje trochę chrupiący popcorn.Na pewno byłby bardziej irytujący gdybym sama nie jadła,a wszyscy dookoła tak.
          Każdy sobie w miare cicho bierze ten popcorn i nie słyszałam,zeby ktoś jakoś specjalnie mlaskał,siorbał.
          • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 11:55
            no ale problem w tym ze nie wszyscy jedza... nawet jestem w stanie sie pokusic o stwierdzenie, ze wiekszosc nie je. choc pewnie to zaley od filmu..

    • w.matni Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 09:58
      Mam takie samo zdanie co camel. Mój mały w kinie jeszcze nie był (3,5), ale byliśmy w teatrze, mała sala, kameralnie, przedstawienie dla maluchów. Syn miał wtedy 2 i 8 miesięcy, tłumaczyłam, że w teatrze się nie je itd. Wchodzimy na salę a tam... chipsy, cola, no przyjęcie!

      Zaczął pokazywać palcem dzieci, które jadły i wołać, że też chce. To ja cierpiliwie znowu tłumaczę, że w teatrze się nie je, 5 mam odwróciło się i zabiło mnie wzrokiem, jedna szyderczo wysmiała. Opad rąk.
      • lileigh Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 10:05
        Ponieważ ja jestem "uczulona", na dźwięk mlaskania i siorbania, w ogóle unikam multipleksów, bo to, co tam się dzieje spowodowałoby u mnie nerwice po 3 razach. I zamiast odpocząć i zrelaksować się, denerwowałabym się wszechogarniającymi dźwiękami. Myślałam, że tylko ja tak, mam, ale widzę, że na szczęście nie smile
        • fantomka44 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 10:13
          Czepiasz się. Dla mnie obejrzenie filmu w kinie ściśle wiąże się z jednoczesnym jedzeniem popcornu i piciu coli. Sprawia mi to przyjemność i nikomu to nie przeszkadza. Nie mlaskam, nie siorbię, nie szeleszczę. Nie ma znaczenia gdzie się jje, tylko jak się jje.
          Jak pójdziesz do restauracji, a obok ktoś będzie mlaskał, siorbał i bekał, to też będziesz narzekał, a przecież będziesz w miejscu, które jest przeznaczone do spożywania jedzenia.
          • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 11:02
            >. Sprawia mi to przyjemność i nikomu to nie prz
            > eszkadza.

            pytasz? czy tylko tak myslisz?

            >Nie mlaskam, nie siorbię, nie szeleszczę. Nie ma znaczenia gdzie się
            > jje, tylko jak się jje.

            wyjmowanie tego popcornu z wiaderka juz raczej zwazane jest z szeleszczeniem..coc mozna cicho.. mlaskac nie trzeba..on jest dosc chrupiacy.... wierz i, dla kogos kto chce obejzec film takie ciamkanie obok jest wkurzajace...

            > Jak pójdziesz do restauracji, a obok ktoś będzie mlaskał, siorbał i bekał, to t
            > eż będziesz narzekał, a przecież będziesz w miejscu, które jest przeznaczone do
            > spożywania jedzenia.

            Jak pojde do restauracji to pojde tam jesc..a nie ogladac film...
            • mama_amelii Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 11:22

              > > Jak pójdziesz do restauracji, a obok ktoś będzie mlaskał, siorbał i bekał
              > , to t
              > > eż będziesz narzekał, a przecież będziesz w miejscu, które jest przeznacz
              > one do
              > > spożywania jedzenia.
              >
              > Jak pojde do restauracji to pojde tam jesc..a nie ogladac film...

              Widzisz,a ja nie znoszę w restauracjach ciamkających dorosłych i dzieci;wypluwających do talerza,biegających wokół stolików i zaglądających do mojego talerza,a bywa i tak.
              W kinie jest bardzo głośno(muzyka i ogólnie nagłośnienie takie,że skupiam się na tym,a nie na tym,że ktoś coś je z boku.)Natomiast w restauracji chciałabym spokojnie zjeść.Jestem przewrażliwiona na punkcie siorbania,mlaskania,gadania z jedzeniem w ustach i nawet moja 2 latka już świetnie sobie radzi zjedzeniem z zamkniętą buzią.
              • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 12:15

                > Widzisz,a ja nie znoszę w restauracjach ciamkających dorosłych i dzieci;wypluwa
                > jących do talerza,biegających wokół stolików i zaglądających do mojego talerza,
                > a bywa i tak.

                no..to wlasnie mniej wiecej tak to wyglada, jak sie chce obejzec film, a ktos obok wlasnie si ena piknik zdecydowal smile)



                <Natomiast w restauracji chciałabym sp
                > okojnie zjeść.Jestem przewrażliwiona na punkcie siorbania,mlaskania,gadania z j
                > edzeniem w ustach i nawet moja 2 latka już świetnie sobie radzi zjedzeniem z za
                > mkniętą buzią.

                no to ja mam ogolnie, nie moge sie skupic na filmie, jezeli ktos kolo mnie grzebie w kuble z popkornem i chrupie.. i tu chyba by musial byc film o wojnie z wybuchami co sekunde, zeby mi to nie przeszkadzalo smile))
              • mikams75 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 13:34
                co do restauracji - sa takie, w ktorych jest cicho i sterylnie i kazd ymowi szeptem a sa restauracje, gdzie jest wiekszy luz, halas i dzieci. Idac z dzieckiem, albo jeszcze z innymi dzieciatymi znajomymi wybieramy restauracje, gdzie nikt sie nie bedzie krzywo patrzyl jak dziecko np. zacznie sie glosno smiac czy cos glosniej powie, czy wstanie od stolu. Nie przeszkadzaja mi wowczas inne dzieci halasujace wokolo.
                Ale jak ide na biznesowy lunch czy romantyczna kolacje z partnerem to wybieram spokojniesze miejsca i tam rzadko spotyka sie dzieci a jesli juz to beda sie wszyscy krzywo patrzec jak dziecko czkawki dostanie.

                Podobnie w kinie jak ktos wyzej napisal - jak ktos je popcorn to mu chrupanie obok nie przeszkadza.
      • ingusionek Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 10:14
        Naoglądali się amerykańskich filmów i przenieśli ten chłam do nas. Dla mnie to ewidentny brak kultury i poszanowania dla filmu i ludzi którzy chcą ten film obejrzeć!
        Kiedyś poszliśmy z mężem na "1408"-nie o jedzeniu ale też wkurzające-a w rzędzie przed nami usiadł gostek który co kilka sekund ciągał nosem! Ale nie delikatnie tylko tak z grubej rury. No myślałam że mnie szlak trafi. Wytrzymałam może 15min. Po tym czasie stuknęłam tego gościa delikatnie w plecy i jak się odwrócił to z zabójczym gromem w oku podałam mu paczkę chusteczek i powiedziałam że może się przydadzą! Chyba zrozumiał o co chodzi bo zużył od razu chyba z 3 i do końca filmu był spokój.
        Dopiero później pomyślałam że mogłam w papę zarobić ale czekałam na ten film z wielką niecierpliwością i wytęsknieniem i to było pierwsze wyjście po porodzie.
        • mikams75 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 13:38
          hahaha, mnie tez draznia pociagajace osoby albo ciamkajace gume do zucia. Nie trzeba byc w kinie - wystzarczy ze ktos usiadzie za mna w autobusie czy w jakiejs a ja juz czytac nie moge big_grin
    • alpepe Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 11:29
      mnie to w ogóle osłabia niemieckie (nie)wychowanie, a co do kina, to niestety koncepcja multikin polega właśnie na zarobku na gastronomii. Film to dodatek, nie na odwrót. Linda byla ze mną raz na księżniczce Lilifee, akurat spóźniłyśmy się, i dla niej to nie był pobyt w kinie, bo nie kupiłam popcornu. Następnym razem mąż zabrał córki i niestety popcorn był obowiązkowo.
      • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 14:47
        > k
        > oncepcja multikin polega właśnie na zarobku na gastronomii. Film to dodatek, ni
        > e na odwrót.

        no fakt..przy cenie np..5€ za cole i drugie tylle z popcorn..to faktycznie mozna zarobic.. bilet tyle nie kosztuje smile)
    • aagnes Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 13:18
      Bo z dzieckiem trzeba isc do KINA a nie multi mega super ekstra galerii kinowej, gdzie glowny zarobek jest na zarciu.
      • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 14:48

        > Bo z dzieckiem trzeba isc do KINA a nie multi mega super ekstra galerii kinowej
        > , gdzie glowny zarobek jest na zarciu.


        problem w tym, ze tu nie ma malych kin gdzie sa filmy dla dzieci.... tam sa gloenwi powazne produkcje dla mnie...

        zreszta nawet w tych malych kinach jest stoisko z popcornm juz... plus picie itd...
    • anel_ma Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 14:39
      ja ostatnio byłam z córką w dzielnicowym osrodku kultury na spektalu teatralnym, na widowni starsi państwo (dziadkowie?) z małą chyba wnuczką, ok. roczną, płacząca i chyba bojąca się przedstawienia - bylo raczej dla 3-5 latków - otworzyli paczkę czipsów i pogryzali sobie smiejąc się nieco ze strachu wnuczki (dziecko ryczy, przeszkadza to innym, a oni zamiast wyjść i uspokoic dzieciaka, to jeszcze czipsy otwierają)
      szczęka mi opadła uncertain
    • klubgogo Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 17:19
      Nie rozumiem tego kinowego żarcia, mlaskania, szeleszczenia, siorbania.
      To ewidentny brak kultury. Rozumiem natomiast, że oglądając film, miło jest sobie pochrupać, ale można to zrobić cicho.
      Pomijam fakt, że popcorn z torebki za 3 zł kosztuje 20.
      • mojemieszkanie24 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 17:43
        No niestety w Polsce jest tak, że przed kinem sprzedaje się popcorn, colę i ludzie to jedzą. Tak już jest.

        Dla autora wątku mam rozwiazanie: Istnieje możliwość wynajęcia CAŁEJ SALI KINOWEJ żebys mógł obejrzeć film bez mlaskania.
        • mikams75 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 18:34
          istnieje tez mozliwosc odczekania i obejrzenia filmu w domu.
        • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 01.02.13, 12:43
          mojemieszkanie24 napisała:

          > No niestety w Polsce jest tak, że przed kinem sprzedaje się popcorn, colę i lud
          > zie to jedzą. Tak już jest.

          nie tylko w Polsce....


          > Dla autora wątku mam rozwiazanie: Istnieje możliwość wynajęcia CAŁEJ SALI KINOW
          > EJ żebys mógł obejrzeć film bez mlaskania.

          najczesciej chodze do kina kolo 12-13 ..wtedy jest pusto..ale czasem mam czas tylko wieczorem smile
    • slonko1335 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 31.01.13, 19:49
      Chodzimy do kina, dzieci biegających po sali i rzucających się popcornem nigdy nie widziałam. Siorbania, ciamkania, mlaskania nie słyszę,dźwięk jest tak głośny, że to niemożliwe albo na kulturalnie jedzących trafiam, którzy potrafią to robić jak ludzie...Nie przeszkadza mi jak ktoś je i pije w multipleksieno ale takich akcji nie widuję o jakich piszesz, wiec moze dlatego...
    • annubis74 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 01.02.13, 09:29
      myślę że to część takiego "stajlu" Idziesz do kina, kupujesz popcorn i colę (a co stać cię) i ciumkolisz przez cały seans. To niestety zmora wszelkich multipleksów i dużych kombajnów kinowych. Dlatego jak mogę wybieram bardziej offowe kina gdzie popcornu nie sprzedają.
      Myślę że chodzi o "stajl" bo dorosły człowiek naprawdę nie musi żreć non-stop.
      A swoją drogą najbardziej zdumiewający był dla mnie wiele lat temu seans "Pianisty" - na którym para obok nas cały czas żarła - nie wiem jakim sposobem nie stanęło im w gardle
      • camel_3d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 01.02.13, 10:28
        >"Piani
        > sty" - na którym para obok nas cały czas żarła - nie wiem jakim sposobem nie st
        > anęło im w gardle

        to mamy podobne przezycie..tylko u mnei nie zarli...ale bylo 3 Azjatow, ktprzy rozmawiali przez telefon. Co jakis czas pinkal SMS, albo ktos dzwonil.
    • magata.d Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 01.02.13, 16:48
      Tak czytam ten wątek i się zastanawiam, dlaczego niektórzy akceptują jedzenie i picie na wykładzie (był ostatnio taki wątek na emamie), ale już w kinie absolutnie. No nie mogę tego zrozumieć.

      Jak studiowałam, raczej nie piło i nie jadło się na wykładach (było to jakieś 16 lat temu). Teraz jestem po drugiej stronie i też nie ma powszechnego jedzenia i picia na wykładach, a już w ogóle na ćwiczeniach. Oczywiście można napić się wody dyskretnie, i nikomu to nie przeszkadza (czy ugryśc kanapkę, bo ktos umiera z głodu wink), wykładowcy nie zwracają uwagi (przynajmniej ja), ale na blatach nie stoją kubki z kawą/herbatą itp., a studenci nie mlaskają i nie szeleszczą.
      Wydaje mi się, że jest to kwestia kultury osobistej i pewnych niepisanych zasad. W teatrze też się bezwzględnie nie je i już.
      Niestety utarło się, że w kinie można jeść i pić, ale trzeba to robić kulturalnie, o czym niektórzy zapominają i stąd problem. Sama nie jadam w kinie, a jak już mam ochotę na coś (rzadko) to robię to bardzo dyskretnie, zwykle zanim zacznie się film dopiję herbatę i dojem czekoladki czy odrobinę popcornu. A swoją drogą zastanawiam sie, ile trzeba by było tego zjeść, żeby jeść przez cały film, chyba bym z fotela nie wstaławink
    • tarantula_75 Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 01.02.13, 17:53
      Oj tam oj tam...czepiasz sięsmile dla mnie seans bez popcornu i wiadra coli się nie liczy. Na całym świecie ludzie kupują taki zestaw, a Tobie przeszkadzawink jakbyś sam jadł to byś nie zwracał uwagi na innych, a tak to Ci pewnie smaka robili smile dodam, że popcorn jadam tylko w kinie, poza kinem już mi tak nie smakuje.
    • shellerka Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 01.02.13, 18:05
      big_grin
      Ten halas byl taknieznosny, ze az zapytalem czy
      > oni sa na prawde tacy glodni czy tylko sobie orgie zarcia urzadzili... Przestal
      > i..jedli juz ciszej....

      bossskie!

      odpowiem za siebie. lubię popcorn, albo raczej "naczosy" podjadać w trakcie seansu w kinie. po pierwsze na codzień nie jadam świństw, po drugie, to robi kinowy klimatwink

      ale...

      ja jem po cichu, a przynajmniej staram się i tak na ten przykład, kiedy są sceny bezdźwiękowe, nie żuję, nie połykam, czekam do scen głośniejszych, jakkolwiek idiotycznie by to brzmiało. serio.

      krępuje mnie, że ktoś mógłby słyszeć moje chrupanie, przełykanie i inne odgłosy paszczowe. dziwi mnie, że kogoś to nie krępuje zupełnie,.

      i tez nie lubię całkowicie luzackiego zachowania w kinie. nadal mimo skomercjalizowania tych miejsc, uważam że jednak jest to w jakimś tam stopniu przybytek kultury?
    • kaskahh Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 01.02.13, 19:45
      Kaja byla w kinie raz, w malym kinie, na polskim filmie, wiec Niemcow nie bylo.
      Dziec jadly, owszem, bo i rodzice cos kulili badz przyniesli (ja gumisie, dalam troche do reeki, paczka w moje torbie, by nie szelescila)
      w duzym kinie, gdzie sprzedaja popcor nie byla, wiec nie wiem

      teatr to dla mnie zupelnie inna bajka. nie biore. ic do jedzenia, chupania, na przerwie jemy

      a ja sama... chodze do kina raz na ruski rok, mam nadzieje, ze sie frekfencja poprawi ale uwielbiam nachos, oh z serem zawsze kupuje
      nie mlaskam, jem ladnie. mam nadzieje ze nie siedze obok ciebie, camelsmile
      • angelsik Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 02.02.13, 13:54
        Ja tam do jedzenia nic nie mam. Niech dzieciaki jedzą. Byle jak mówisz nie przeszkadzać innym.
        Ja za to miałam inny problem ostatnio w kinie. Siedział za mną jakiś wysokaśny chłopak, który przez cały film wbijał mi kolana w fotel ( opuścił się na swoim fotelu maxymalnie i zaparł się nogami o mój)l!!!! Wiercił się niemiłosiernie, kopał po oparciu mojego fotela i nie reagował w ogóle na moje uwagi (pózniej już męża bo myślałam, że oszaleję!) Najgorsze, że sala po brzegi była wypełniona i nie mieliśmy możliwości zmiany miejsca, film był naprawdę dłuugi.
        • dzieciuchowo Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 05.02.13, 13:01
          Ja mam sposób na takie dylematy. Jak mam ochotę obejrzeć ambitny film, wybieram kameralne kina, gdzie mało kto wchodzi na salę z jedzeniem. A na komercyjną komedię jadę do multipleksu i kupuję popcorn.

          Zapraszam na mojego bloga:
          karuzelazblizniakami.blogspot.com
          Tu też co nieco o kulturze (szczególnie dla dzieci).
          • angelsik Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 05.02.13, 14:48
            hmm tylko nie każdy mieszka w W-wie, k-kowie...w moim mieście kino mamy od miesiąca (55 tys mieszkanców), na senanse jezdzilismy do pobliskich miasteczek.
    • mama-ola Re: Takie pytanie dotyczace kultury... 05.02.13, 15:06
      Jak byłam dzieckiem i nastolatką, to nie jadało się w kinie. I było w porządku przecież. To nastało wraz z multipleksami. Więcej zarabiają na popcornie niż na filmie. Popcorn kinowy kosztuje koszmarne pieniądze w porównaniu z tym ile płacę, jak sobie sama z ziarna w domu uprażę. A co do picia - tak mnie ostatnio suszyło na filmie, że dużą colę wysączyłam. Może specjalnie tak wysuszają powietrze czy coś tam (teoria spiskowa), żeby się chciało pić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka