Dodaj do ulubionych

:)porady teściowej:)

27.07.04, 21:05
Czy u Was jest tak samo jak u mnie?
Chodzi mi o ciągłe niekończące się porady ze strony mam, albo pretensje. Z
własną jakoś sobie daję radę, gorzej z teściową. A to, że dziecko nie ma
odpowiednio długiej przerwy nocnej (bo je cycka). Że jeszcze nie na nocniku,
chociaż skończyło już 10 miesięcy i dlaczego do tej pory nie obgryzało skórki
od chleba. Przez pierwsze sześć miesięcy to mówiła do męża, że głodzę
dziecko, bo flachy na noc nie daję. A do papmersów to do tej pory nie jest do
końca przekonana, bo nie z tetry i dużo kosztują.
bla, bla, bla
Obserwuj wątek
    • bejsi Re: :)porady teściowej:) 27.07.04, 22:06
      Muszę Cię zmartwić na takie zachowanie nie ma rady. Jedyne co możesz zrobić to
      przytyakiwac i robić po swojemu. Bo nikt lepiej nie wie co dobre dla Twojego
      dziecka niż Ty sama.
      • kssia Re: :)porady teściowej:) 28.07.04, 17:23
        Nie ma na to rady. Teściowa jest zawsze najmądrzejszasmile)) Moja jest ekspertem w
        wychowywaniu dzieci ponieważ wychowała 1 słownie:jednosmile 30 lat temusmile))
        Ja mam inną metodę , nie przytakuje tylko wyjasniam że ja robie inaczej . W
        moim przypadku poskutkowało choć czasami musiałam powtarzać po kilka razy.
        Tesciowa dała sobie ostatcznie spokój z dobrymi radami po wymianie zdań w
        sprawie nocnikasmile))Nie przychodziła do nas przez miesiąc ale teraz jest ok.
        pozdrawiam
    • ulisa Re: :)porady teściowej:) 28.07.04, 19:21
      Czesc.
      U mnie bylo podobnie, ale ja nie jestem dobra synowa. Moja mama nie zyje, wiec
      rad mi nie daje, a tesciowej powiedzilam na samym poczatku, ze rad to bede
      szukac u fachowcow lub kolezanek, ktore maja malutkie dzieci, bo w ciagu 30 lat
      duzo sie zmienilo. Troche sie gniewala, ale teraz jest spokoj.
      Pozdrawiam Ula.
      • gyokuro Re: :)porady teściowej:) 28.07.04, 20:44
        Taaak... U mnie też teściowa wie wszystko, bo wychowała jedno dziecko i to przy
        wydatnej pomocy swojej babci(!). Na dodatek dziecko mam alergiczne i jak dała
        mu polizać ogórka kiszonego to mnie i męża mało coś nie trafiło. Wtedy
        powiedział jej że jak chce żebyśmy izolowali od niej dziecko ot niech dalej tak
        robi...
        Ale jednak z nocnikiem było najgorzej. Bo Julek jest już taki duży, przecież
        ma już rok! Jak dałam jej broszurkę do poczytania, to owszem przeczytała, ale
        potem stwierdziła, że skoro sponsorem jest producent pieluch, to ona jest i tak
        nic nie warta... Była ostra dosyć wymiana zdań i się skończyło. Teraz kupiliśmy
        nocnik, żeby się mały oswajał, i nawet jej nie powiedzieliśmy.
        Ja też nie jestem dobrą synową - mam swoje zdanie i nie waham się go wygłosić.
        I na szczęście wspiera mnie mąż!
        Pozdr.
      • renika5 Re: :)porady teściowej:) 09.08.04, 14:04
        Nie przytakuj, tylko nie to! Rob swoje i zdecydowanum tonem mow, ze ty uwazasz
        inaczej, na poczatku bedzie ciezko ale sie przekona, ale tu potrzebna
        konsekwencja. Przydalby sie tez czasem Twoj maz do przekonania jako dyplomata.
        Ale dasz rade tylko nie przytakuj i nie dawaj skorki od chleba moj syn o malo
        sie nie udlawil taka skora, a poza tym czy juz dajesz glutenowe pieczywo?
        Bedzie dobrze, sa tesciowe podobno fajowe, ciekawe gdzie?!
    • renata.s Re: :)porady teściowej:) 28.07.04, 21:00
      Porady nie należą do najlepszych chwil w kontaktach teściowa - synowa. Jednak,
      gdy stosunki są średnio przychylne, a 3 - 4 latkowi buzia się nie zamyka i mówi
      co ślina na język przyniesie, to wtedy zaczyna się jazda.... nie wiadomo gdzie
      schować głowę, "bo takie małe dziecko samo sobie nie wymyśliło, słyszało,
      słyszało" Moja koleżanka skłonna była izolować swojego "pyskacza" od babci.
    • poleczka2 Re: :)porady teściowej:) 28.07.04, 21:18
      Moja teściowa jest święta pod tym względem natomiast moja mama jest tą która
      ciągle ma inne zdanie ode mnie na temat wszystkiego. Np nocnik też bo powinno
      sadzać się od ósmego miesiąca (syn ma prawie 27 miesięcy), że nie powinno dawać
      się sera żółtego bo nie ma wartości odżywczych za to dużo kalorii (!), że za
      dużo daję na śniadanie itd. Ja się nie przejmuję bo mieszkamy za granicą i
      widzimy się rzadko.
      • gyokuro Re: :)porady teściowej:) 28.07.04, 21:38
        Kurcżę, a moja mama jest chyba ideałem jeśli o to chodzi. Wiem, że ma własne
        zdanie, ale nigdy go nie wygłasza, chyba, że zapytam. Ciekawe dlaczego teściowa
        tak nie możesad
    • saba76 Re: :)porady teściowej:) 28.07.04, 21:52
      a slyszalas
      -niekomp bo chore,ciekawe ze wtedy trzeba dbac szczegolnie o czystośc i spocone
      cialko raczej niejest higieniczne
      -nocnik-dla swietego spokoju kupilam i stoi i kurzy sie( Wera ma 14,5mc)
      -tylko rampers,bez skarpetek ,sweterka(26stopni w cieniu,bezwietrznie-z
      rajstopkami daly sobie spokij przy 1 corce teraz ma 5lat)
      - zamykaj na noc okno bo przeziebisz dziecko(jak ma zamknięte przez przypadek
      to mała budzi sie co chwile,a jak otwarte spi smacznie do rana)
      -niepownna już mieć tylko 1 spania ( 2x drzemie po 1h)Zabronie jej?!!Nie
      napewno nie
      - fee te proszkowe kaszki(bobovita,nestle) daj mleko albo kaszke mnanna na
      zwykłym mleku to jest sama chemia i brak witamin smile)))) hehehehee to jest
      ciekawe
      - z tetrą przerabilaiśmy przy starszej corce
      -spanie w łózeczku też( tylko wiek noworodkowy spały z nami)
      -oczywiście w chłodniejsze dni mamy zagłodzić sie a niewyjśc po zakupy
      -moja mam zawsze w upal zaklada dodatkowo podkoszulek starszej- Natalce


      i tak dalej i td i tp

      {Pozdrowienia Sabina
      Wpuszczaj jednym wypuszczaj 2 a rób co innstynkt każe i zalecenia
      pediatry /lekaży
    • dana1977 Re: :)porady teściowej:) 28.07.04, 22:16
      Cześć!
      To ja chyba jako nieliczna aż tak bardzo to nie narzekam na moją teściową.
      Jedyne co mnie u niej denerwuje to to, że on by cały czas karmiła Łukasza.
      Obłęd. Kiedy byśmy nie przyszli to ona odrazu wciskała mu jedzenie. Jak był
      malutki (4-5 mies.)to mówię jej, żeby nie dawała mu czekolady. Przychodzę za
      godzinę ona jak gdyby nigdy nic. Wieczorem w domu patrzę a pod śliniakiem na
      koszulce czarna plamka, na drugi dzień brak kupki. Pytam teścia(który jest
      świetny) czy babcia dawała mu czekoladę on nic nie wie ale wyczułam, że nie wie
      co powiedzieć. Powiedziałam teściowej, że jeśli da mu coś bez mojej zgody nie
      będę go u niej zostawiała. Poskutkowało. A teraz kiedy maluch jest większy i
      może jeść wszystko to jak ona chce mu coś dać z czym się nie zgadzam bo np.
      jadł już w domu obiad i po co mu drugi to mówię półżartem, że my w domu dajemy
      mu jeść. I jakoś mam 15 min. spokoju z tematem jedzenia a potem jabłko, banan,
      chrupek, paluszek bez przerwy by coś musiał jeść ale jak chce to niech je a
      nie, że ona włączy mu bajkę i jak on się zapatrzy to mu prawie wszystko wciśnie.
      Ale trzeba dużo cierpliwości...
    • marysiaur Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 00:38
      U mnie teściowa jest idealna- jeśli ma swoje zdanie to głeboko je ukrywa i
      twirdzi, że my wiemy najlepiej. do tego mieszka 300 km stąd(ale czasem
      przyjeżdza np na tydzień). Natomiast moja mama, niestety, jest pod wzdlędem
      upierdliwości straszna. Jestem jej bardzo wdzięczna, bo gotuje nam obiady,
      natomiast trudno mi czasem gdy słyszę wciąż (przynajmniej kilka razy na dzień):
      że mój pokarm jest za chudy (na początku), że jest za tłusty (jak okazało się
      że mała przytyła 1 kg w miesiąc), że pownny być przerwy nocne dłuższe niż 6
      godz (a karmię piersią, tłumaczenie nic nie daje), żeby dziecka nie męczyć na
      brzuszku i nie zakraplać soli fizjologicznej do noska(jak miała katar to ją
      kładliśmy, bo inaczej kaszlała, i mała nic a nic nie protestowała)), że kupy są
      za żadkie (mimo zapewnień pediatrów, że tak jest przy mleku matki)i w związku z
      tym trzeba zbadać mój pokarm, że nie powinnam jeść serka homogenizowanego ani
      śmietany( za tłuste), ale za to pić dużo mleka ( mama nie wierzy w alergie), że
      pediatra dała skierowanie do neurologa bo pewnie to przez to że karmię piersią
      ona tą główkę czasami odgina ( bo kiedyś dzieci się karmiło sztucznie i nie
      było tylu skierowań do neurologów), no i to przez to, że ją kładliśmy na
      brzuszku przy katarze.No i żebym koniecznie dopajała, koniecznie dawała smoczek
      zamiast cycka(chyba boi się że za gruba będziesmile)no i generalnie zawsze jak ja
      się boję, że małej za ciepło, to moja mama, że jej zimno oraz na odwrót.
      No i jak mi nerwy puszczą czasem to mam wyrzuty sumienia, no bo przecież
      niewdzięczna córka jestem. Dodam, że mojej mamy nie sposób obrazić, choć czasem
      to bym chciała, żeby tak np przez jeden dzień noic nie mówiła smile. Nie da
      się.Ale jakoś żyjemy razem. I dziadkowie szaleją za wnuczką, świadomość tego
      pozwala znieść te utarczki.
    • zlewozmywak1 Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 09:21
      Pewnego dnia jak miarka sie przebierze stań na przeciw teściowej i zaśpiewj jej
      prosto w oczy: GÓÓÓÓÓWNO TO MAAAME OOOBCHODZIIIIIII. Weźmie cie za wariatke i
      moze wtedy przestanie ględzić.
    • sylwia.ax Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 10:31
      Ja nie mam ża tak, jak ty. Ale ostatnio pojawiło się pytanie, czy ja w ogóle
      nie gotuję dla dziecka (ma 7 mc i zjada ze smakiem Gerbery i bobovitę, więc nie
      widzę sensu gotować - poza tym skąd ja wezmę warzywa ekologiczne i kurczaki bez
      hormonów wink))).
    • ik.stokrotka2001 Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 10:47
      Porady teściowej, też takie mam, ale ostatnio moja mama mnie trochę
      zdenerwowała, bo mówi tak mały już umie chodzić, to można go sadzać na nocniku,
      a mały ma 10 i pół miesiąca, ja mówię, że jeszcze za wcześnie, że tak okolo 14
      miesiąca, albo poźniej, na co mama mówi, że mnie sadzała właśnie tak około 10
      miesiąca, a nawet wczesniej, że jak ja nie chę kupić nocnika to ona kupi i ona
      będzie go uczyć... .brrr...
      pozdrawiam
      • sylyah Re: :)porady teściowej:) 06.08.04, 08:01
        U mnie tesciowa wyskoczyla z takim tekstem.Odpowiedzialam jej ze dziecko musi
        samo wiedziec i chciec powiedziec ze chce mu sie siku a nie mam za nim
        latac.Tym bardziej ze 10 miesieczny bobas nie powie ze chce mu sie siku.Moja
        mala tez ma 10,5 miesiaca.Pozdrowienia.Trzymajmy sie.
        • sylyah Re: :)porady teściowej:) 06.08.04, 08:03
          wysadzanie na nocnik.
    • triss_merigold6 Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 10:52
      Rób jak uważasz i ewentualnie nie komentuj dobrych rad żeby nie wywoływać
      absurdalnych sporów. Generalnie to zgadzam się z uwagami jakie miały dziewczyny
      z wyjątkiem jednej: będę sadzać dziecko na nocnik jak tylko zacznie porządnie
      siedzieć (pewnie coś koło 9-10 miesiąca) żeby jak najszybciej wytrenować odruch
      i pozbyć się pieluchy. I proszę nie komentować, że to nienowoczesne.
      • emilka_emilka Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 11:31
        U mnie jest podobnie. Mama (teściowa) też ma trochę uwag, co do mojego
        zajmowania się małym.
        One(nasze mamy) wszystko miały poukładane. Był jeden podręcznik dla młodych
        matek, gdzie były wypisane wszystkie przykazania (bardzo sztywne reguły) jak
        należy zajmować się dzieckiem. Rzadko która karmiła piersią, bo które
        nowonarodzone dziecko wytrzymałoby trzy, a w nocy sześciogodzinną przerwę. Na
        nocnik było przykazane sadzać dziecko od momentu, gdy nauczy sie siedzieć.
        Skórkę od chleba dziecko ssało już od 6 miesiąca, kiedy miało już pierwsze zęby
        (nikt glutenem się nie przejmował). Moja siostra piła mleko krowie już od 4
        miesiąca. Miała okropnie czerwone i szorstkie policzki, ale nikt wtedy nie
        wiedział co to skaza białkowa i nikt się też taką nie przejmował (no chyba,że
        były jakieś poważniejsze objawy). Teraz jest to nawet obsesja, że nie wolno
        tego i tamtego. I dobrze. Każda epoka ma swoje sposoby. A w dobie tak częstych
        alergii i uczuleń jest to wręcz wskazane.
        Staram się zrozumieć moją teściową (choć czasem przysparza mi nawet łez), że
        przecież zostałyśmy wychowane według starych reguł i żyjemy. Była
        większa "musztra". Musiało być według podręcznika.
        Teraz natomiast jest duża dowolność, wręcz poleganie na własnym instynkcie, ale
        przecież krzywdy naszym dzieciom nie wyrządzimy. Zgadzam sie z triss_merigold6,
        że nie należy wywoływć absurdalnych sporów, ale apeluję to teściowych TROCHĘ
        ZAUFANIA dla swoich synowych smile)))))
      • anecik1 Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 11:31
        to ja opowiem o wczorajszej rozmowie telefonicznej z moja teściową. Zadzwoniłam
        powiedziec o wizycie z 7- miesięczną córeczką u kardiologa- ma podejrzenie
        chorego serduszka i wkońcu mieli to zdiagnozować. A teściowa to po co lekarza
        jak można w domu sprawdzić czy dziecko ma chore serce. jak? Trzeba nalac do
        wanny gorącej wody, tak żeby w całej łazience unosiły sie obłoki pary i wejść
        tam z dzieckiem. jak nie zemdleje- to znaczy, że ma zdrowe serce. jak zemdleje-
        to pod zimną wodę, to się ocuci , no i to znaczy, że jest chore. I co wy na to?
        • mamania Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 11:52
          o boże, to okropne brrrr
          stąd już tylko krok do wstawiania do pieca na pięć zdrowasiek
          generalnie z innymi rzeczami wyznawanymi przez teściowe można się zgodzić
          (choćby na przykład porządne jedzenie dla rocznego dziecka zamiast obrzydliwych
          kaszek z proszku ze sztucznymi dodatkami, albo innych słoików pfuj - wiadomo
          babcie zawsze są zwolenniczkami domowego jedzenia smile
          ale dusić dziecko w parze to już jest chyba zabronione przez prawo
      • zlewozmywak1 Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 12:24
        Po co chcesz pozbywac sie pieluchy. Przeciez to nie tetra. Łatwiej wyrzucic
        taka obsraną pigułę do smieci niz oprózniać nocnik. Moim zdaniem to co
        proponujesz jest very nowoczesne. Jak dodasz do tego usypianie na rozkaz
        bedziesz przenowoczesna i trendy absolutnie. Urodziłas juz? Czy mi sie zdaje.
        • vieshack Re: :)porady teściowej:) 06.08.04, 22:52
          Nowoczesne? Teraz nowoczesnie jest trzymac dziecko z pielucha do 3 roku
          zycia smile))) Ja tam wole szybciej nauczyc dziecko- wyobrazasz sobie 2-3 latka
          ktory jeszcze sika w pieluchy? Bez przesady....
          • mamania Re: :)porady teściowej:) 06.08.04, 23:17
            vieshack napisała:

            >wyobrazasz sobie 2-3 latka
            > ktory jeszcze sika w pieluchy? Bez przesady....

            widzę dużą różnicę między 2 a 3-latkiem
            twój łącznik świadczy o tym, że ty nie
            może warto sie troche zorientować w etapach rozwoju małego dziecka?
      • wana Re: :)porady teściowej:) 02.08.04, 11:20
        Nie powiem, żę to nie nowocześnie, ale... że nie efektywnie i stresująco dla
        dziecka. Ale to nie ten wątek wink
        Pozdrawiam
        wana
      • barbulka Re: :)porady teściowej:) 05.08.04, 13:58
        Popieram!!! Tak zrobiłam, m.in. przy wsparciu obu babć i dzięki temu w wieku 18
        mies. pożegnaliśmy pieluchę (oprócz nocy). Jaś jest jedynym wśród znanych mi
        dzieci, które pozbyły się tak wcześnie pieluchy i inne mamy podziwiały jak mi
        się to udało osiągnąć (!!!). A to właśnie zaczęło się w tym okresie!!!
        • gumitex Re: :)porady teściowej:) 08.08.04, 12:52
          Rzeczywiście dobry wynik. Jeśli dobrze zrozumiałam zajęło to 6 miesięcy (od 10
          do 18), żeby dziecko nauczyło się załatwiać do nocnika. Ja podejmowałam 3
          próby: w 12 miesiącu, 18 i 26. Przy ostaniej próbie Maciek załapał w ciągu
          kilku dni, a po 3 tygodniach pieluchy nie były potrzebne nawet na noc, czy na
          podróż. Przy wcześniejszych próbach nie bardzo chciał współpracować, ale jak
          bym próbowała przez 6 miesięcy, na pewno by się nauczył.
      • aszar.kari Re: :)porady teściowej:) 06.08.04, 21:27
        triss_merigold6 napisała:

        > Rób jak uważasz i ewentualnie nie komentuj dobrych rad żeby nie wywoływać
        > absurdalnych sporów. Generalnie to zgadzam się z uwagami jakie miały
        dziewczyny
        >
        > z wyjątkiem jednej: będę sadzać dziecko na nocnik jak tylko zacznie porządnie
        > siedzieć (pewnie coś koło 9-10 miesiąca) żeby jak najszybciej wytrenować
        odruch
        >
        > i pozbyć się pieluchy. I proszę nie komentować, że to nienowoczesne.


        I bardzo slusznie. Bawie sie doskonale czytajac ten watek - moge sobie tylko
        wyobrazic jak swietnie dzieci wpisujacych sie tu mam beda sie kiedys dogadywac
        z babciami i krytykowac swoje mamy za nienowoczesne podejscie do pieluch,
        nocnika itp. To wszystko juz bylo, wraca nowe ;]
        A ser zolty faktycznie jest niezdrowy - za duzo tluszczu i chemii, ilosc bialka
        nie kompensuje tych wad. Te tesciowe nie sa az takie niewyksztalcone ;]
    • emilkaq Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 13:36
      Miałam to samo przez pierwszy rok. Teraz mieszkamy daleko i choć jest problem z
      opieką nad Synkiem to mam spokój. Przez pierwszy rok:
      1. Niedożywiony bo jak mozna samą piersią
      2, Czemu czekam do pół roku z dokarmianiem obiadkami
      3. Po co dieta, umorze dziecko - Synek jest alergikiem
      4. troszke czekoladki nie zaszkodzi, dokarmiała Mikołaja jak nie widziałam
      5. czemu nie sadzam na nocnik
      6. Czemu w samym body bez skarpetek - środek upalnego lata...itd

      A ja tłumaczyłam, ze uważam że robę dobrze i robiłam swoje, ale wspominam to
      koszmarnie. pozdrawiam Aga mama Mikołaja
      • iwonaw2 Re: :)porady teściowej:) 20.08.04, 13:04
        Witam,

        no kropka w kropkę jakbym moją mamę i teściową słyszała.
        One chyba wszystkie do tej samej szkoły rodzenia chodziły wink.


        Pozdrawiam

        Iwona
        • kasia_de Re: :)porady teściowej:) 20.08.04, 13:30
          u mnie gorsza jest moja mama, teściowa się mnie boi, więc się nie odzywasmile
          Natomiast moja mama mnie dobija (dobrze że mieszka 300 km od nas więc mam ją
          tylko telefonicznie).
          Ostatnio zaczęła (przez telefon) tłumaczyc mi, żebym kupiła ciepłą kołderkę
          (jestem w 21 tyg ciąży) bo noworodek musi mieć ciepło. Ja na to, że myślałam
          raczej o śpiworku... Dowiedziałam się, że śpiworek, owszem, ale do tego
          kołderka, no i koniecznie czapka. Nie pomogły argumenty że u nas w mieszkaniu,
          nawet przy wyłączonych kaloryferach jest w zimie 25 stopni i śpimy przy
          otwartych oknach. Od słowa do słowa, tak się pokłóciłyśmy, że powiedziałam jej
          że jak będę chciała porad to zadzwonie na jakąś infolinię smile taniej mnie
          wyjdziesmile
          Nie dajmy się zwariować, nie mam nic przeciwko radom, ale kurde, nie na silę!
          jak będę chciała to zapytam
          Kasia
    • sylyah Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 18:48
      Tezmam tak samoalbo i gorzej.Ostatnio tak dba o swoja wnuczke ze wyslala nas na
      badania okulistyczne do olsztyna,ktore(i dobrze wiedziala,czego potem sie
      wyparla)odbyly sie pod narkoza,dziecko 10 miesieczne glodzilam od 4 w nocy do
      18 po poludniu.wylo mi na rekach a ja nic nie moglam zrobic.O 14 probowalam
      nakarmic ja to zwymiotowala.A maz potem mi mowil ze ona tez koszmar przezyla
      (niby plakala).A ja to niby co olalam wszystko.w koncu to ja przy niej
      bylam,caly dzien nosilam ja na rekach i z nia plakalam i tulilam ja do
      siebie.Dziecko jest zdrowe jak ryba,ma tylko jedna powieke mniejsza.Oczko jest
      super zdowe.Ostatnio wyjechala mi z tekstem ze z nia jest cos nien tak bo nie
      raczkuje az sie zagotowalam.Olejcie ich slowa.
    • p_swiat Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 22:48
      TAK i niestety tego się już nie zmieni - ja podeszłam do tego tak mama mnie zna
      więc wie co robię i twierdzi, że ona już wychowała swoje i do mojego nie bedzie
      sie wtrącać jedynie może mi pomagać i dawać cenne rady , ale nic na przymussmile a
      Tesciowa słucham jednym uchem , a drugim wypuszczam bo też sie biedaczka czepia
      o głupstwa jakby w życiu wazniejszych spaw nie było.
      Dobra rada słuchaj albo udawaj , że słuchasz ibedzie oksmile a rób swoje bo Ty
      jesteś matką
      Pozdrawiam
      • tjoanna Re: :)porady teściowej:) 29.07.04, 23:48
        A ja sobie poradziłam, chociaż mam teściową, która UWIELBIA dawać rady i generalnie myśli, że jak czegoś nie dopilnuje to się zawali.
        Po prostu każdej rady wysłuchiwałam z uwagą, dziwiłam się i mówiłam coś w rodzaju "Taaak?? A teraz piszą (ew.lekarz powiedział), że to i tamto. Ale się przez ten czas pozmieniało!" No i teściowa przestała doradzać, ale nie przestała mnie lubićsmile
        Pozdrawiam!
        Joanna
    • moniacz1 Re: :)porady teściowej:) 30.07.04, 21:51
      witam wszystkie niepoprawne synowe.!!
      Kochane to jeszcze nic co ja przeszlam z moja.Mieszkalam u niej dwa i pół roku
      bo nie mielismy gdzie sie podziac.W tym czasie urodziła sie Gabrysia no i sie
      zaczeło.Juz w dniu kiedy wrócilam "bog raczył wiedziec " czemu sobie
      poplakiwałam czesto tłumaczylam sobie ze to depresja porodowa na co moja
      tesciowa"jaka depresja dziewucho mialas 9 miesiecy na przygotowanie sie do
      bycia matka."i ciagle ze zle karmie zle przewijam zle nosze zle ubieram no i
      zle kapie czyli ogolnie rzecz biorac bylam w jej oczach "wyredna" zaraz po
      macierzynskim wróciłam do pracy a "kochana" babcia stwierdzila ze zajmie sie
      wnuczka.ja rano ubieralam ja na rozowa ona ja jak tylko wyszlam na niebiesko .I
      tak ciagle .Najgorsze bylo jak Gabrysia zachorowała na nowotwór a miala własnie
      2,5 roku --kobieta powiedziala tylko"macie natychmiast sie z ta wyprowadzic --
      ten bachor nie ma prawa tu mieszkac"nie wiem czy ktos jest w stanie sobie
      wyobrazic to co wtedy przeszłam.Zycie córki na włosku a my bez dachu nad
      głowa.w trakcie leczenia po chemi stracila wloski miala usunieta gałke oczna --
      babcia ani razu nie pojawila sie ani u nas w domu ani w szpitalu.
      Dzis Gabi ma 5 latek jest zdrowym dzieckiem nieliczac usunietej gałki ocznej i
      TERAZ babci sie przypomnialo ze ma Jedyna wnuczke.Teraz jak jest zdrowa i mozna
      przed sasiadkami sie chwalic jaka ona madra i piekna a jak wiele wycierpiala .
      Załuje jednego ze nie wyprowadzilam sie wczesniej i wiele nerw kosztował mnie
      pobyt u niej a dzis nawet nie mowimy sobie dzien dobry --wedłóg mnie nie
      zasługuje na to.
      Przepraszam za tyle tresci ale naprawde mi lepiej . dziekuje kochane i
      pozdawiam
      • p_swiat Re: :)porady teściowej:) 30.07.04, 22:11
        to sie w głowie nie mieści jak można być takim złym człowiekiem, zabroniłabym
        jej widywać dziecko po czymś takim
        Zaszokowało mnie to co napisałaś, ale najważniejsze jest to , że masz cudowna
        rodzine czyli TY, córka i mążsmilesmile
        • moniacz1 Re: :)porady teściowej:) 30.07.04, 22:18
          dziekuje za zrozumienie
          Jest złą kobieta i podobnych przykładów mozny by pisać i pisac ale ...coz
          kobieta nie warta tego wink)).Jestesmy szczesliwy masz racje a jej stopa w moim
          domu nie powstanie a Gabi odwiedza ja tylko w swieta i tylko z tata .
          Buzia wielka
          monika i Gabi
          • dominatka Re: :)porady teściowej:) 03.08.04, 21:52
            Monika ja bym tej starej lampucerze nawet spojrzeć nie dała na małą. Jak lalka
            się zepsuła to trzeba ją wyrzucić. A jak już naprawili to można dalej się
            bawić. Wstrętna, cyniczna świnia. Potraktowała Twoje dziecko jak przedmiot. Jak
            lalkę.Mimo , że jej nie znam to nienawidzę jej razem z Tobą.Pozdrawiam i życzę
            zdrówka. Ewa
    • aga173 Re: :)porady teściowej:) 31.07.04, 12:29
      HAHAHAHAHAHAHAHAHA skąd ja to znam,tyle że moje dzieci mają już 3 lata a drugi
      1,5 roku i dalej źle z nimi wszystko robię.
      Aga
      • epako Re: :)porady teściowej:) 01.08.04, 12:25
        A moja teściowa powiedziała nam: a po co wam drugie dziecko? przecież was na
        nie nie stać! Dodatkowo to ona wszem i wobec twierdzi, ze się do nas nie
        wtrąca, ale to tylko słowa. Prawda jest zupełnie inna. Zresztą jest to typ
        człowieka, który generalnie co innego mówi, a co innego robi. Ostatnio obraziła
        się na swojego syna, bo nie chciał jej dać ponosić wnuka, kiedy wypiła kilka
        drinków i ją troszeczkę zarzucało!
    • ibulka Re: :)porady teściowej:) 02.08.04, 00:23
      Taaak, my też z mężem to znamy. Na szczęście i nieszczescie - moi rodzice już
      nie żyją, za to mama i tato Michała przekonali się, że to ja i mąż wiemy co dla
      naszego dziecka jest najlepsze. Jednak bardzo chętnie korzystamy z porad
      teściów - często się one przydają. A teściowie udzielają porad delikatnie, nie
      wtrącając się w nasze życie.
    • renata14 Re: :)porady teściowej:) 02.08.04, 10:21
      Ja tych rad obawiałam sie od samego początku, bo w ciaży juz sie z nimi
      spotykałam. A opowieści jak to ona robiła 30 lat temu (przy jednym dziecku)
      miałam dosyć. Dużą zasługę muszę tutaj przypisać mężowi, który studził jej
      zapały (ja mówiłam jemu a on swojej mamie, jemu przecież wszystkie uwagi
      wybaczy). Nie mieszkamy razem, ale w weekendy nas odwiedzali. Rozwiązanie
      przyszło dość nieoczekiwanie. Babcia zaczęła czytać czasopisma (min Dziecko),
      które oczywiście miałam pod ręką. Jakie było moje zdziwienie, gdy kiedyś
      powiedziała coś co wyczytała w gazecie. Sama wtedy stwierdziała, że faktycznie
      teraz inaczej wychowuje sie dzieci. Od tej pory regularnie zostawiałam jej
      gazety (wyciagnełam nawet stare). Cieszyła się że może się dokształacić. Nie
      pouczałam jej ja, a specjalisci, a to zupełnie co innego.
      • kocianna Re: :)porady teściowej:) 02.08.04, 11:08
        Moja zacznie się poważnie wtrącać za kilka miesięcy, kiedy już będzie miała do
        czego smile A na razie ostrożnie ją przyuczam do tego, że się metody wychowawcze
        zmieniły, opowiadam, co przeczytałam w "dziecku" albo na forum, co nam mówili w
        szkole rodzenia (ze szkoły to ona się śmieje - "tak, tak, wszystko to ładnie
        pięknie, ale jak będzie to się przekonasz na porodówce"), czy o problemach
        moich koleżanek z maleństwami. A ona opowiada - nie sprzeczając się, ale jakby
        dając do zrozumienia, że każde dziecko jest inne i że z niektórymi trzeba
        postępować "delikatniej" - jak prasowała mojemu malutkiemu mężowi skarpetki po
        prawej i po lewej stronie, bo inaczej go gryzły i płakał, albo jak gotowała
        obiadki wg książki, ale w potrójnej ilości, bo miał zwyczaj zwracać pierwszą
        albo i drugą porcję.

        A w ogóle... wyobrażacie sobie czasy bez pampersów, z pralką wirnikową (o ile w
        ogóle była), bez słoiczków, za to z cielęciną, którą trzeba było trzy razy
        przetrzeć przez sitko, jeśli już ją się zdobyło, z tą koszmarną przerwą nocną i
        ryczącymi z głodu dziećmi, które zmęczone płaczem w końcu nie jadły, kiedy
        nadeszła już "właściwa" pora... a na dodatek czasy, w których znacznie więcej
        małżeństw, niż teraz, mieszkało z rodzicami/tesciami i w których nie było
        forum, na którym można się było wyżalić?

        Ja te nasze mamy i teściowe podziwiam.
        • iwles Re: :)porady teściowej:) 06.08.04, 10:41
          Twoja teściowa ma po częsci rację: każde dziecko jest inne. Ja w ciąży tez
          miałam wiele, wiele pomysłów na zajmowanie sie dzieckiem. Życie to
          zweryfikowało: dziecko miało swoje wymagania a mi nie zostało nic innego jak
          tylko się dostosować smile
          Ale...... zresztą sama zobaczysz smilesmilesmile
          Pozdrawiam Ciebie i Twoje przyszłe Bobo.
          • iwles Re: :)porady teściowej:) 06.08.04, 10:45
            Zapomniałam dopisać, że mój poprzedni post dotyczył tylko
            teściowej "kocianny" smile
    • weronikarb Re: :)porady teściowej:) 02.08.04, 12:57
      Ojej kochane ja juz z tesciowym (tesciu i tesciowa) radamimecze sie 10 m-cy.
      Maly za malo je (do 4 m-ca wg tabeli, nieraz nawet ciut wiecej). Jak zaczelam
      wprowadzac malemu jedzenie to wg tesciowej powienien jesc odrazu wszystko.
      Zreszta moja mama tez tak mowila ale ja jej powiedzialam "ze jak nas chowala to
      nikt jej sie nie wtracal, to teraz niech nie wtraca sie do mnie ja wychowuje
      jak ja chce bo to moje dziecko". Niestety tesciowej tak powiedziec nie moglam :-
      ( Teraz jak malemu spadl apeteyt to do mnie ma pretensje, ze powinnas mu dawac
      jak najczesciej i jak najwiecej to zoladek by mial rozepchany i by jadl teraz.
      Maly (10 mcy) obecnie zjada od 5.00 do 20.00 ok 700 ml mleka, jogurt, serek,
      skibke chleba, talerz zupy i jakis owoc i to jest malo??? Grrrrrrrr
      • kssia Re: :)porady teściowej:) 02.08.04, 15:15
        o rany to ja jestem jednAK OKROPNA SYNOWĄ bo ja tak powiedziałam mojej
        tesciowej jak Weronikarb swojej mamie.wink
        • weronikarb Re: :)porady teściowej:) 03.08.04, 10:31
          no mojej przy ostatniej ostrej wymianie zdan powiedzialam: "ze to moje dziecko
          i ja je wychowuje" - bylo to przy tym jak ona sie upierala ze wezmie malego na
          noc (byl chory i marudny), a ja niechcialam bo w chorobie przeciez najbardziej
          jest potrzebna mama i tata. No nie?
      • dominatka Re: :)porady teściowej:) 03.08.04, 21:58
        Jak ona lubi tuczyć. To niech sobie kupi świniaka.
    • miska77 Re: :)porady teściowej:) 02.08.04, 17:58
      w lutym br opisywalam moje stosunki z tesciami. Zawsze wszystko bylo OK, a gdzy
      na swiecie pojawil sie Grzes, ja nagle jestem bezradna... zaczeli mi przynosic
      beznadziejne prezenty, ubranka, ktorych nigdy mu nawet nie zalozylam, koczowali
      u nas w domu calymi dniami a my nie moelismy chwili prywatnosci. Popadlam w
      depresje i wszystko odbijalo sie na Grzesiu sad
      Ja zaczynalam przewijac synka, pojawial sie tesciu, przesuwal mnie i mowi: "ja
      bede przewijal".
      Poszlismy w walentynki do knajpki, Grzes mial 3 tygodnie, ledwo zaczelismy z nim
      spacerowac, powiedzialam, zeby nigdzie nie wychodzili "dobrze, dobrze, nie
      wyjdziemy, masz racje za duzo nie mozna". Wracamy a okazuje sie, ze tesciu byl
      na spacerze z Grzesiem...
      opadaly mi rece, cycki i szczeka czasami...
      Nie wiedzialam jak im powiedziec, zeby nie przychodzili, ze wystarcza nam
      spotkania jakie byly w ciazy albo przed ciaza - raz w tygodniu na obiedzie.
      Napisalam maila do tescia w imieniu Grzesia, w ktorym wyjasnilam, ze nie chce
      dostawac prezentow, ani ubranek bo mamusia ma inny gust (mamusia=ja) i pod
      koniec napisalam dozobaczenia w sobote (a byl to poniedzialek).
      Chyba zrozumieli...
      Chociaz jak jedziemy na dzialke to czasami sa spiecia... dziecko lezy i marudzi
      a ja obok (wiem, ze zaraz zasnie) a tu wpada tesciowa wyjmuje Grzeska z
      llozeczka i go zabiera...
      Teraz lustruje ich za kazdym razem... o wszystko pytaja...
      • miska77 Re: :)porady teściowej:) 03.08.04, 10:11
        zapomnialam dodac, ze byli obecni takze podczas porodu chociaz kilkakrotnie
        kazalam im isc do domu... pielegniarki gonily tesciowa bo "sobie piknik"n a
        korytarzu zrobila a ona jak boomerang wracala... A ja mowilam cala ciaze ze
        porod tylko z mezem bedzie... i co ??? zwsze mowili "tak Ewuniu, masz racje,
        tak..."
        tak tez bylo z 2 tygodniami zwolnienia, ktore dostal moj maz po porodzie... w
        szpitalu powiedzialam tesciowej, jak wpadla na genijalny pomysl, ze beda u nas
        dyzury, ze maz ma 2 tygodnie zwolnienia i chcemy byc tylko sami a jak bedziemy
        mieli jakies problemy to zadzwonimy... odpowiedz "tak, Ewuniu, oczywiscie..." i
        zjawili sie pierwszego dnia jak wrocilam ze szpitala...

        Teraz ich nawet nie zapraszam, stalam sie wobec nich zimna - duzo stracili w
        moich oczach i nie wiem czy to sie uda kiedys zmienic...
        A jak dzwonilam do swojej mamy, zeby mnie wsparla w problemie z tesciami to mi
        mowila" nie przejmuj sie coreczko, szybko im sie zbnudzi, z tesciami trzeba w
        zgodzie zyc..."
        Ale ja wole zyc w zgodzie z sama soba, z synem i mezem a nie z tesciami...
        nie pamietam kiedy ostatni raz u nas byli... i wcale nie czekam na nich...
        Teraz jest mi dobrze jak sie nie plączą smile

        Pozdrawiam,
        Ewa
    • aniaw27 Re: :)porady teściowej:) 05.08.04, 16:34
      Witam
      Też należę do grona złych synowych tylko u nas to się nazywa SAMODZIELNYCH.
      Ogólnie polega to na tym, że często wspominana T. opowiada wszystkim dookoła
      jaka to bardzo chce nam pomagać itd., ale że niby my nie pozwalamy bo jesteśmy
      właśnie samdzielni. A w rzeczywistości zjawia się raz na tydzień, pozagląda po
      kątach czy czysto i po pół godzinki szybciutko do domku. Z radami skończyła
      szybko jak tylko zauważyła, że i tak robimy swoje (inteligentna bestia). Bycie
      babcią polega w jej przypadku na opowiadaniu wszystkim dookoła jaki to jej
      wnuczek jest silny itp. a do spełnienia swoich babcinych potrzeb wystarczą
      telefony co drugi dzień i wizyta raz w tygodniu pół godzinki przed spaniem
      maluszka. I to nas trzyma przy życiu.

      pozdrawiam

      p.s. no i oczywiście miała bawić maluszka żebym mogła wrócić do pracy, ale
      zmieniła zdanie kiedy się urodził. Będąc na emeryturze przecież można pracować
      za kasę - a nie z miłości do dzieci, wnuków itd. Ale oczywiście wszytscy dokoła
      słuchają jaka to jej synowa jest zła bo nie pozwala siedzieć z Jasiulkiem.
      Zostałam w domu i narazie nie idę do pracy.
      • moniacz1 Re: :)porady teściowej:) 05.08.04, 21:30
        kochana
        teraz mi sie przypomnialo jak napisalas ze babcia woli inne dzieci za
        pieniadze pilnowac.Moja tesciowa kiedys mi awanture zrobila ze nie placimy jej
        ani grosza za pilnowanie wnuczki.choc dostawal wystarczajaco duzo
        innych "upominków i prezentów"

        buzia
        m
      • asiarol Re: :)porady teściowej:) 08.08.04, 18:11
        Aniu, chyba mamy ta samą teściową!
        tylko,że moja dzwoni i przyjeżdza rzadziej ( oficjalnie jest to na pewno
        motywowane tym ,że ja nie pozwalam etc)
        pozdrawiam
    • lika13 Re: :)porady teściowej:) 05.08.04, 18:12
      Moja jak zobaczyła pampersa to ryknęła gromkim głosem zalewając się łzami,że tu
      morduje się jej wnuka i jej noga wiecej w tym domu nie postanie!
      Słowa nie dotrzymała-a tak się ucieszyliśmy....
    • polibius Re: :)porady teściowej:) 05.08.04, 22:31
      a moja teściowa nie jest w ogóle zainteresowana wnuczką.. pomimo, że ta już ma
      5 miesięcy.. Nie daje rad - pozytyw. Ale pomimo wszystko przykro mi., o mężu
      nie wspomnę.
    • gandzia4 Re: :)porady teściowej:) 05.08.04, 23:27
      Dobre rady mojej teściowej mam w d... Zresztą próbowała mi je dawać tylko po
      urodzeniu córki (15 lat temu). Przy synku już mi ich nie dawała i ogólnie nie
      przejawiała małym zainteresowania. Ostatnio wywineła razem z teściem moim
      dzieciom wstrętny numer, po czym zadzwoniłam opieprzyłam i zapowiedziałam, że
      skoro tak postępują to koniec mojego zabiegania o to by dzieci miały z nimi
      kontakt i nie życzę sobie ich wizyt i telefonów (zresztą bardzo sporadycznych).
      Obrazili się hura!!!!!!!
      • miska77 Re: :)porady teściowej:) 06.08.04, 10:46
        > Ostatnio wywineła razem z teściem moim dzieciom wstrętny numer,

        powiesz nam jaki ?

        pozdrawiam,
        Ewa
        • sudestra Re: :)porady teściowej:) 06.08.04, 23:15
          Nie bedę sie wielce rozwodzic,ale niestety kiedy wyszlam ze szpitala moje
          Kochanie konczyło remont,wiec na dwa dni( mial byc jeden bez nocy) trafilam do
          tesciowej do domu obok. Kobitki to byl horror. Uwiezcie,ze tesciowa jest do
          rany przyłóz,ale to co zaczela robic po narodzinach doprowadzalo mnie do lez i
          szewskiej pasji.Krotko: spalam z Malym w malutkim pokoiku. Mały ubrany, czapka,
          kocyk, na to moja kołdra i na maksa grzejnik. Wlosy kleiły mi sie do ciala,
          krwawilam,zeby isc do łazienki musialam przejsc przez pokoj z tesciem, co
          chwile ktos do nich wpadal ,wiec zapraszali go do pokoju gdzie bylam ja i
          Malutki. Obcy patzryli nawet jak karmie. Co ja go rozbierałam to ona
          ubierała.Co ja grzejnik off , ona on.Ląxcznie z tym,ze stwierdziła po 1
          miesiacu,ze zle go przystawiam do piersi(karmiłam juz miesiac i bylo nam
          dobrze).Nie pozwalal mi robic po swojemu, wieczne uwagi az Mały trafil do
          szpitala, bo byl przegrzany.Moja wina bo nie umialam sie postawic, mam taki
          chcarkter. AAA, nawet Tatuś nie mogl do nas za czesto zagladac, bo robil
          wiatr!!! Boze, potem złpałam wiatru w zagle i krotko załatwilam sprawe. Mam
          spokoj( z drobnymi probami ingerencji) a dziecko ani razu nie bylo chore i jest
          szczesliwe.
          trzymaj sie mocno, bo kto w koncu ma wiekszy instynkt mama , ktora rodzila
          niedawno czy babcia, ktora rodzila pewnie conajmniej 25 lat temu? słuchaj
          siebie i forum smile)))))
          Pozdrawiam
          • miska77 Re: :)porady teściowej:) 07.08.04, 13:26
            wspolczuje ci bardzo...
            ja swoje zdjecie z cycem na wierzchu znalazlam u tesciow w albumie jak wzieli
            negatywy bo chcieli miec kilka fotek... teraz poluje, zeby dorwac tewn album i
            wykrasc foto.
            • gandzia4 Świński numer teściów 21.08.04, 00:00
              Sory że dopiero dzisiaj ci odpowiadam na pytanie o podły numer wywiniety moim
              dzieciom. Robimy z mężem generalny remont mieszkania, ja jestem w zaawansowanej
              ciąży (33tc) i żeby jakoś przyśpieszyć robotę sama malowałam łazienkę i
              ubikację, zrywałam tapety w pokoju córki itp. Równocześnie zajmuję się
              2,5-latkiem robię zakupy i gotuję obiady. Oczywiście córka pomaga mi jak może
              ale trudno wymagać żeby 15-latka przesiedziała całe wakacje w domu lub na placu
              zabaw z maluchem. Pewnego dnia zadzwonił telefon, była to teściowa i
              zaproponowała, że przyjadą z teściem po południu i zabiorą dzieci do siebie
              (jeśli mały nie będzie płakał) na kilka dni. Ucieszyłam się z tej propozycji i
              chętnie zgodziłam. Córka też była zadowolona a mały nie mógł się doczekać
              przyjazdu dziadków, na każdy dzwonek gonił do drzwi i wołał: BABCIA DZIADZIO!!!!
              Ale minęło popołudnie nadszedł wieczór a dziadków nie widać i nie dzwonią.
              Dzieciaki zawiedzione, nosy na kwintę. Pomyślałam, że może źle zrozumiałam
              teściową i chodziło jej o następny dzień, ale nadszedł kolejny wieczór i nic.
              Wtedy zadzwoniłam i opieprzyłam, za to że zawiedli nie mnie ale moje dzieci. To
              one czekały z taką radością na dziadków a ci nawet nie raczyli zadzwonić i
              odwołać bo im się odechciało gościć wnuki.
              Pojawili się pomimo mojej zapowiedzi, że nie życzę sobie ich wizyt trzy tygodnie
              później. Był to dzień po 15 urodzinach córki, złożyli jej życzenia i wręczyli
              jako prezent pół arbuza z jeszcze przyklejoną ceną 2,35PLN. Nie rozmawiałam z
              nimi, wyszłam do drugiego pokoju. Ponowili propozycję zabrania dzieci, tym razem
              odmówiłam. A do mojego męża skomentowali, że córka była smutna bo nie pozwoliłam
              jej jechać do nich. Córka natomiast faktycznie była smutna, ale z powodu
              prezentu.... Ona nie lubi arbuzów.... Dzisiaj teść zadzwonił i zapraszał nas na
              grilla w niedzielę. Rozmawiał z nim mąż, ja stwierdziłam, że absolutnie tam nie
              pojadę a on i córka niech robią jak uważają, synka natomiast na pewno nie
              puszczę. Córka powiedziała, że nigdzie się nie wybiera, a małżonek stwierdził że
              sam nie pojedzie. Mam żal do teściów o ten prezent dla córy, ponieważ są to
              ludzie zamożni i uważam, że w tym momencie przesadzili w swoim sknerstwie. Taki
              prezent świadczy o lekcoważacym stosunku do osoby obdarowanej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka