Synek (4,5) od jakiegoś czasu przeżywa fascynację potworami.
Uwielbia rysować (oczywiście potwory), opowiadać historie (o potworach) itp.
Im groźniejsze, tym lepiej. Jak rysuje, to oczy muszą być odpowiednio groźne, skośne i świecące...itp. Przy tym jest super bystrzakiem, radosnym, twórczym itp. Może nie za bardzo lubi się integrować z dziećmi, ale ma swoją ulubioną kumpelkę

i z nią szaleją jak dzicy.
Wycina potwory z gazetek lego, zażyczył sobie gazetkę scooby doo...oczywiście z groźnymi potworami. Na co dzień czytamy, oglądamy Puchatka i ew. mini mini. Nie "karmimy" go bajkami o potworach.

Jak myślicie, czy to taki etap?