ekopiryna 02.02.14, 12:16 Polecam do poczytania: zielonyzagonek.pl/mleko-modyfikowane/ Nie boi się głośno mówić tego, co myśli. Świetnie napisane, bardzo odważne Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ekopiryna Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 12:35 "Wpis powstał dzięki inspiracji Ani, wspaniałej i oddanej swojej profesji położnej. Ania, na co dzień walczy z wszechobecną ignorancją o godny poród jak i start w życiu wielu matek i ich nowo poczętych dzieci. Z jej opowiadań wiem, że nie jest to łatwe, bo historie, które często przytacza mrożą krew w żyłach. Matki domagające się odpoczynku od dziecka, dokarmiania dziecka mlekiem modyfikowanym, aby dłużej spało są na porządku dziennym. Lekarze i spora część osób pracujących na oddziałach noworodkowych nie jest lepsza i sama bardzo często wychodzi z inicjatywą dokarmiania. TAKIE DZIAŁANIE PERSONELU POWINNO BYĆ ZABRONIONE i KARANE! Nie obawiam się tego głośno mówić, ponieważ badania pokazują, że mleko modyfikowane to bomba z opóźnionym zapłonem, szkodliwy wymysł człowieka, który chciał być ‘Bogiem’. Jestem świadoma, że moje słowa oburzą sporą część czytelników i wiem, że podniesie się wrzawa. Karmienie piersią jest tematem tabu, tematem mniejszości. Wbrew powszechnej opinii mam, które karmią mlekiem modyfikowanym, to kobiety karmiące piersią częściej ‘podkulają ogon’ i nie wyrażają swoich przekonań. Bardzo często kobiety karmiące mlekiem modyfikowanym mówią o nagonce kobiet, które karmią piersią, o tym, że nazywają je gorszymi matkami, osobiście jednak nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. W czasach powszechnego i nieograniczonego dostępu do informacji, ignorancja to kwestia wyboru. W ‘poprawnym’ politycznie kraju, za jaki uchodzi Polska, mniejszość nie powinna się wypowiadać na temat tego, co robi większość społeczeństwa, ponieważ to zwyczajnie nie wypada. Należę do mniejszości, jestem mamą już niedługo trójki dzieciaczków. Pierwsze było karmione wyłącznie piersią, bez dopajania glukozą, czy formułą. Będąc w drugiej ciąży nie zrezygnowałam i karmiłam dalej. Drugie dziecko, o wadze 4100, przyszło na świat całkowicie zdrowe i do tej pory jest karmione piersią, pomimo, że noszę już pod sercem trzecie maleństwo. Mleko modyfikowane powstało na potrzeby sierocińców, gdzie małe dzieci po prostu umierały z braku pokarmu matki. Idąc tym tokiem myślenia, obecnie większość dzieci zachodu to „sieroty”, zaś ich matki nie są w stanie wykarmić własnego potomstwa. W krajach ubogich, na przykład trzeciego świata wszystkie kobiety karmią swoje dzieci piersią (chyba, że jest epidemia głodu lub matka jest fizycznie niezdolna do karmienia piersią, a jest tak jedynie w przypadku 4% całej populacji kobiet na ziemi). Chcę przypomnieć głośną historię BABCI w podeszłym wieku, która musiała opiekować się swoim wnukiem/wnuczką, ponieważ jego mama umarła. Kobieta ta była w stanie wyprodukować pokarm dla dzieciątka, jednak z racji na jej podeszły wiek było go niewiele, i prosiła o pomoc w postaci mleka modyfikowanego, gdyż nie było ej na nie stać. Właśnie w takich sytuacjach mleko powinno być używane, kiedy nie ma wyjścia i tylko wtedy. Żyjemy w czasach wygody i luksusu. Dziecko, które chce być przy mamie, na jej rękach, chce również być karmione piersią non stop w pierwszych miesiącach życia. Niestety takie noszenie na rękach, ciągłe karmienie piersią czy budzenie się w nocy do karmienia jest według społeczeństwa niewygodne, rozpieszczone i złe. O naturo złośliwa. Teraz w kwestii wyjaśnienia, obarczam winą za ten stan rzeczy lekarzy mówiących, że ma Pani duże dziecko i trzeba je dokarmić, czy personel medyczny, który daje mleko modyfikowane, tylko po to, aby dzieci były cicho. Babcie, które na siłę chcą napoić dziecko herbatką podczas upału, tatusiów, którzy nie są w stanie zająć się domem, kiedy kobieta uczy się karmić swoje dziecko czy znajome, które w „pomocnych” dłoniach czy ustach niosą ‘jedyne’ rozwiązanie – mleko modyfikowane. Czy kiedy uczyłaś się chodzić, czytać czy jeździć na rowerze zrobiłaś to od razu? Ja nie żałuję żadnej blizny na kolanie i tygodni z siniakami, bo było warto. Tutaj mówimy o czymś poważniejszym, ceną jest zdrowie Twojego dziecka. Przyszła mama powinna wiedzieć, że nie jest łatwo i że potrzebna jest ogromna determinacja i chęć, aby naturalnie wykarmić potomstwo. Poddanie się przy pierwszym czy drugim problemie nie jest tutaj wyjściem. Początkowo mała ilość mleka (dziecko ma żołądek wielkości paznokcia Twojego kciuka i potrzeba mu wyłącznie kilka kropli, za to bardzo często, ponieważ je szybko trawi), bolące brodawki, potem nawał mleka, ewentualne zapalenia piersi, które sama przechodziłam już kilkakrotnie, nie powinny zniechęcać młodej mamy, bo naprawdę warto. Pamiętajcie, że to tylko okresowe i przejściowe niedogodności a wpłyną na całe życie twojego dziecka. Kiedyś karmienie piersią było naturalną wiedzą przekazywaną z pokolenia na pokolenie, obecnie spora część kobiet będąca teraz babciami nie posiada już takiej wiedzy, dlatego trzeba poszukać gdzieś indziej. W każdym szpitalu są DORADCY LAKTACYJNI, nie wstydźmy się do nich chodzić. Ukrywane fakty o mleku modyfikowanym, czyli bomba z opóźnionym zapłonem Wiele osób twierdzi, że karmienie piersią podnosi iloraz inteligencji, że sprawia, iż dzieci są zdrowsze lub bardziej odporne na choroby, jednakże mało które badanie wspomina, że grupą kontrolną (normalną) takich badań są dzieci karmione mlekiem modyfikowanym. Przez takie badania fałszowana jest rzeczywistość. Powinno być na odwrót, to dzieci karmione piersią muszą być traktowane jak naturalna norma w takich badaniach. Wtedy w końcu ujawniono by, że dzieci na piersi wcale nie są inteligentniejsze czy zdrowsze. Takie badania by w końcu ukazały, że dzieci karmione mlekiem modyfikowanym są bardziej chorowite, zaś choroby „dziecięce”, na przykład biegunka, zapalenie płuc, zapalenie ucha wewnętrznego, kolki, zaparcia, infekcje górnych dróg oddechowych czy zapalenie jelit lub żołądka, traktowane, jako „normalne w tym wieku” wcale normalne nie są. W obecnych czasach, matki stają przed wyborem karmienie piersią lub butelką. To kobieta decyduje o tym, którą metodę wybierze i nikt nie powinien zmuszać jej do karmienia piersią. Jednakże, fakty o ryzykach związanych z niekarmieniem dziecka mlekiem matki nie powinny być zatajane. Każda mama powinna mieć prawo do świadomego wyboru. W kwietniu 2007 roku grupa naukowców na zlecenie Amerykańskiej Agencji Badań i Jakości Opieki Zdrowotnej przeanalizowała 9000 różnych badań naukowych przeprowadzonych w latach od 1966 do 2006, traktujących temat karmienia dziecka mlekiem modyfikowanym jak i piersią. Badacze doszli do wniosków, że dzieci karmione formułą mają: - 72% więcej szans na poważne infekcje dolnych dróg oddechowych, takich jak zapalenie oskrzeli czy zapalenie płuc, - 64% więcej dzieci ma poważne problemy z układem pokarmowym, - od 23-50% więcej dzieci na mleku modyfikowanym zachoruje na zapalenie ucha wewnętrznego, - o 36% jest zwiększone ryzyko umieralności z powodu syndromu Nagłej Śmierci Łóżeczkowej, - 40% większe ryzyko zachorowania na cukrzyce pierwszego stopnia (regulowaną zastrzykami insuliny), - o 19% większe zagrożenie zachorowania na białaczkę Dodatkowo inne badania wykazały, że: - o 61% wzrasta śmiertelność dzieci karmionych wyłącznie mlekiem modyfikowanym w pierwszych trzech miesiącach życia (Chen i Rogan,, 2004), - o 60% wrasta prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę 2 typu (Steube, 2009), - dzieci karmione mlekiem modyfikowanym mają o 50% więcej szansy, że zachorują na astmę (AsthmaUK, 2012), - 30% więcej dzieci karmionych mlekiem modyfikowanym będzie otyłych (Steube, 2009), - o 30% zwiększa się śmiertelność dzieci po wykluczeniu wypadków, chorób i SIDS (Steube, 2009), - dzieci karmione mlekiem modyfikowanym częściej chorują i są bardzo często hospitalizowane (Cunnigham i inni 1991). Co więcej Jones wraz z innymi naukowcami (2003) stwierdził, że jeśli matki karmiłyby swoje dzieci piersią, co roku ocalono by 13% dzieci na całym świecie, to jest 1.3 miliona dzieci rocznie! Ponadto u ma Odpowiedz Link Zgłoś
kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 13:43 Faktycznie w środowisku medycznym wiedza na temat karmienia piersią jest praktycznie zerowa. Na studiach jak również w trakcie specjalizacji jest to zagadnienie traktowane po macoszemu, ledwo się wspomina przy okazji położnictwa i pediatrii. Sama karmiłam córkę 2,5 roku i w tym czasie nasłuchałam się wielu bzdur od kolegów z pracy Wiele moich koleżanek szybko wprowadzało mm bo lekarz nagadał im o chudym pokarmie. Obserwuję,że dzieci karmione piersią mniej chorują, ale samo karmienie nie gwarantuje sukcesu jeśli dziecko nie jest od początku hartowane. Niedługo czeka mnie niestety CC, znalazłam taki oddział, w którym karmienie piersią jest priorytetem i personel pomaga mamom, nie dokarmia na siłę, a dziecko jest przy mamie najszybciej jak sie da. No ale każdej się nie dogodzi, mnóstwo mam jest niezadowolonych, bo wolałyby odpocząć po porodzie, a te wredne położne przynosza dziecko do karmienia Odpowiedz Link Zgłoś
gabrysias Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 09.02.14, 16:52 Być mmoże... u nas wygląda to jednakowoż tak: pierwszy syn, od ur wyłącznie na piersi, pierwsze zapalenie ucha w 3 tyg. życia, słabe przyrosty, anemia , następnie regularne zapalenia ucha i migdalow do 5 r.z., kolki, candida , problemy zywieniowe , zapalenia oskrzeli i płuc. Drugi syn od ur karmienie mieszane, od 3 miesiąca na mm, zdrowy jak rydz, szczupły, katar miał raz i żadnej innej infekcji mimo zasmmarkanego przedszkolaka w domu,morfo super, rozwój też, ma prawie 2 lata. Nie wiem czy mleko ma na to jakikolwiek wpływ, ale jeśli by się okazało,że tak, to mając za sobą wczesne dzieciństwo pierwszego i drugiego synka, wszystkie moje następne dzieci, jeśli takie będą, będę karmić mm. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 15:36 Ja się odniosę tylko do kilku kwestii z początku tego wywodu, bo nie są prawdziwe. 1. karmienie sztuczne to nie jest wymysł tylko "naszych czasów". Już w czasach prehistorycznych, zanim wymyślono najprostsze naczynia gliniane, karmiono dzieci rogami zwierząt obciętymi na końcu, a czym - to różnie bywało. W każdym razie dzieci dokarmiane były od zawsze. Polecam lekturę "Dziecko w dawnej Polsce" Doroty Żołądź Strzelczyk 2. Nie tylko dla sierot, bo też dla podtuczenia dziecka zbyt chudego. Korczak prawie 100 lat temu pisał o dokarmianiu niemowląt "mączkami" czyli tym, co dziś nazywa się "formuła/mleko modyfikowane": "Należy odróżnić naukę o zdrowiu od handlu zdrowiem. (...) Fabrykant zapewni mączkę i normalne stolce; i efektowną wagę, da to, co cieszy matkę a dziecku smakuje. Ale nie da tkankom sprawności w przyswajaniu, może je rozleniwi, nie da żywotności, może otłuszczając, obniży nawet, nie da odporności przeciw zarazie. A zawsze dyskredytuje pierś, wprawdzie oględnie, budząc wątpliwości, podkopując z wolna, kusząc i dogadzając słabostkom tłumu. Powie ktoś: nazwiska o wszechświatowej sławie wyrażają uznanie. Ale uczeni też są ludźmi: są między nimi mniej i więcej przenikliwi, ostrożni i lekkomyślni, uczciwi i fałszerze. (...). Nie" kto pochwalił mączkę, a kto jej nie chciał pochwalić, mimo zabiegi agentów. A oni umieją silnie nalegać. Milionowe przedsiębiorstwa mają wpływy; to siła, której nie każdy sie oprze." 3. to nieprawda, że "wszystkie matki z "trzeciego świata" karmią swoje dzieci piersią. Nie wiem, jaki procent, ale duży, karmi mlekiem modyfikowanym, przez co narażają swoje dzieci na biegunki, infekcje, niedożywienie, bo ani nie mają najczęściej czystej wody, ani nie stosują się do zaleceń i np. z biedy rozrzedzają mleko - wystarczy poczytać o tym w kampanii anty-Nestle. Ja swoje dzieci karmiłam piersią, i to długo, ale jak czytam artykuł z podobnymi nieprawdziwymi informacjami, to jest on (i jego autor) dla mnie zupełnie niewiarygodny, a informacje wyssane z palca. Odpowiedz Link Zgłoś
boo-boo Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 15:46 Odniosę się do punktu 3.- te matki z trzeciego świata co karmią mm bo tylko chcą, a nie muszą to karmią tylko dlatego mm, że to nadaje im inny status społeczny- są "lepsze i bogatsze" niż inne te co karmią piersią- to samo tyczy się cc na życzenie za które trzeba płacić, a przeprowadzane w prywatnych klinikach- i tak błędne koło się zamyka. Jak zwykle chodzi o kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
illegal.alien Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 16:14 Otóż to - w Afryce, a przynajmniej w Zimbabwe, ktore znam dosc dobrze zarówno w pierwszej, drugiej jak i trzeciej ręki mleko modyfikowane, wózek, pampersy i wisiadla to oznaka bogactwa i postepowosci. Niestety, od tradycyjnych metod sie odchodzi. Chociaż jak ktos pieniędzy nie ma, to niespecjalnie ma tez wybór, bo wszystkie te rzeczy są naprawde drogie (nie tylko w porównaniu do zarobków, ale nawet na moja 'zachodnia' kieszeń). Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 16:25 Przyznam, ze zauwazylem w tym roku bardzo duzo wisiadel.. faktyzcnie. WOzkow w RPA czy NAmibii w zasadzie nie widziaoem..moze poza 1-2-3 .. w sumei ludzi stac na nie, ale jakos sie nie przyjely. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 16:23 nie..karmia mm bo same maja niewiele pokarmu, jezeli pochodza z biednych regionow... Odpowiedz Link Zgłoś
boo-boo Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 17:53 Przeczytaj mojego posta jeszcze raz- ze zrozumieniem. Info mam nie tylko z pierwszej ręki. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 18:15 nie wiem z ktorej reki masz..co nie zawsze sie niestety sparwdza w praniu. Odpowiedz Link Zgłoś
boo-boo Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 19:15 Z Ghany- od rodziny- prościej już nie mogę chyba napisać-chyba, że chcesz zdjęcia tych rąk... Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 18:34 camel_3d napisał: > nie..karmia mm bo same maja niewiele pokarmu, > Nic nie wiesz o karmieniu piersią, bzdury pleciesz, nie będę z tobą dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
toya666 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 21:37 Jeśli camel miał na myśli to, że kobiety pochodzące z biednych regionów są niedożywione i w wyniku tego mają mało pokarmu, to jak najbardziej się zgadza. Pytanie tylko co autor miał na myśli? Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 08:23 no wlasnei to autor mial na mysli Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 11:17 Niedożywienie nie wpływa na ilość kobiecego pokarmu, bo nie powstaje on z treści jelit, czyli tego, co i ile kobieta je, tylko z krwi, a krwi ludzie mają mniej więcej tyle samo, niezależnie od tego, ile jedzą (nie mamy mniej krwi jeśli jemy mniej). Na ilość pokarmu wpływa odwodnienie co najwyżej. Niedożywiona kobieta może mieć bardzo dużo pokarmu, tylko oczywiście odbije się to na jej zdrowiu jeszcze bardziej i ją wyniszczy. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 16:27 a co z jakoscia pokarmu? Odpowiedz Link Zgłoś
illegal.alien Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 17:04 Czytalam kiedys ksiazke na ten temat (ale nie siegalam do pierwotnych zrodel, o ktore sie opierala), autorka pisala, ze aby pokarm nie byl wystarczajaco pozywny dla dziecka, to matka musialaby byc naprawde super skrajnie niedozywiona. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 17:14 camel_3d napisał: > a co z jakoscia pokarmu? Bez zmian. Jak nie ma dostaw składników odżywczych z zewnątrz, organizm zużywa własne zapasy - tłuszcz a nawet mięśnie. Taka ciekawostka - na Animal Planet leci dokumentalna seria "Animal Cops" z różnych miast amerykańskich. Nie raz widziałam, jak policjanci dla zwierząt znajdowali porzucone w pustych budynkach bez jedzenia lub bezdomne suki karmiące szczenięta - suki to skóra i kości, ledwo żywe, a szczeniaki okrągłe i wypasione jak trzeba, zdrowe i wesołe. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 18:21 > > a co z jakoscia pokarmu? > > Bez zmian. Po sobie wiem, że to nieprawda. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 18:25 Byłaś skrajnie niedożywiona i oddałaś swoje mleko do badania? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 15:15 Nie denerwuj się, nie atakuję świętości, tylko podaję fakty (dokumentacji medycznej mojej córki skanować i wrzucać na forum nie będę, wybacz). Anemia mojej kilkutygodniowej córki nie wynikała z niedoboru żelaza, tylko niektórych witamin z grupy B, a na ich obecność w pokarmie matki ma wpływ jej dieta. Jestem - do spółki z dzieckiem - dowodem, że pewne elementy pokarmu są jednak zmienne, a dieta eliminacyjna, zwłaszcza ta 'na wszelki wypadek', jest do bani, to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 15:23 Mój syn też miał anemię (zdiagnozowaną w 6tc, ciągnęło się to z przerwami do skończenia roku), wylądował nawet w szpitalu, miał masę różnych badań, w końcu okazało się, że przyczyną była lamblioza. Po odrobaczeniu anemia minęła. Dodam, że nie mamy żadnych zwierząt, ani nikt z rodziny, a mimo to syn miał pasożyty. powodują one kiepskie wchłanianie, nie tylko makroelementów, ale też mikroelementów - w tym żelaza i witamin. I u was też mogło tak być. W mleku było wszystko, co potrzebne, a dziecko tego nie mogło spożytkować. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 17:52 Anemia mojego dziecka skończyła się wraz z suplementacją witamin i kwasu foliowego, co trwało niecały miesiąc od wyjścia ze szpitala - nie sądzę więc, że to były pasożyty. W różnych publikacjach podkreśla się, że matki weganki czy wegetarianki karmiące piersią powinny zwrócić uwagę na to, czy ich pożywienie zawiera wystarczająco dużo witaminy B12, ponieważ witaminy z grupy B, jako jedne z nielicznych zresztą, nie robią się same niezależnie od diety matki. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 21:01 Ale anemia fizjologiczna jest czyms normalnym u dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 08:23 a to nie bylo do ciebie tylko do boo Odpowiedz Link Zgłoś
illegal.alien Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 12:02 No coz, z mojego doswiadczenia i z opowiesci siostry mojego partnera (ktora w Zim mieszka) wynika, ze wlasnie kobiety, ktore nie maja na MM (ergo mieszkaja w biednych rejonach) karmia piersia. Te, ktore maja pieniadze, karmia MM, bo to takie 'postepowe'. Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 09:49 Widzisz a ja mam zupełnie inne doświadczenia szpitalne. Ze mną leżała dziewczyna której dzieciak pogryzł sutki do krwi. Każde karmienie to była męka. Pielęgniarki kazały jej karmić piersią na siłę i cierpieć- w końcu jest przecież matką! Sytuacja się poprawiła gdy mąż zamówił prywatnie położną laktacyjną. Ta kazała dziecko odstawić od piersi, odciągać pokarm,jak trzeba to na zmianę z mm karmić, wygoić sutki i dopiero znów przystawić dziecko. I wszystko się jakoś ułożyło. Ale do dziś pamiętam łzy tej dziewczyny i ten zarzut że jest zła matką bo dziecka wykarmić nie chce. Natomiast mój syn miał strasznie silny odruch ssania. Wisiałby na cycu bez przerwy. Dostał smoczek. Myślałam, że położne na zawał zejdą. Olałam ich zdanie- w końcu to moje dziecko. Bez problemu ssał zarówno z piersi jak i z butelki, smoczka się pozbył ok. 6 miesiąca życia. Żyje? Żyje! Ślepy fanatyzm to nic dobrego... Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 14:26 kannama napisał: > Natomiast mój syn miał strasznie silny odruch ssania. Wisiałby na cycu bez prze > rwy. Dostał smoczek. Myślałam, że położne na zawał zejdą. Olałam ich zdanie- w > końcu to moje dziecko. Bez problemu ssał zarówno z piersi jak i z butelki, smoc > zka się pozbył ok. 6 miesiąca życia. Żyje? Żyje! Ślepy fanatyzm to nic dobrego. > .. to nie slepy fanatyzm zakazuje smoczka przy karmieniu piersia. Bo wielu dzieciom przygoda ze smoczkiem konczy sie porzyceniem piersi. Poniewaz nigdy za wczasu nie wiadomo, czy tO dziecko da rade po smoczku ssac piers, to zabrania sie podawanaia kazdemu. Zrozumialas powod czy dalej bedziesz obrazala tych, ktorzy pomgaja karmi piersia? Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 18:14 Ale ja nie obrażam tych które pomagają. Ale nie uważam za pomoc słów: "dobra matka karmi dziecko piersią" do dziewczyny której krew z piersi płynie. Jakoś położna laktacyjna potrafiła tak na chwilkę odstawić dziecko co by piesi się wygoiły i pomóc matce karmić naturalnie a nie ograniczać się tylko do "DOBRA MATKA"...I to uważam za fanatyzm. Każemy karmić piersią ale pomóc jak to robić to już nie pomożemy. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 09:54 kannama napisał: > Ale ja nie obrażam tych które pomagają. Ale nie uważam za pomoc słów: "dobra ma > tka karmi dziecko piersią" do dziewczyny której krew z piersi płynie. Jakoś poł > ożna laktacyjna potrafiła tak na chwilkę odstawić dziecko co by piesi się wygoi > ły i pomóc matce karmić naturalnie a nie ograniczać się tylko do "DOBRA MATKA". > ..I to uważam za fanatyzm. Każemy karmić piersią ale pomóc jak to robić to już > nie pomożemy. Ja pisalam o smoczku. I tymi opowiesciami jak to twoje dziecko i piers i smoczka na pewno nie pomagasz a mozesz wrecz zaszkodzic. Zrozumialas. To co sie dzieje w szpitalach, jaka pomoc tam moze otrzymac matka chcaca karmic dziecko to juz inna historia a nie fanatyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 18:24 Raczej nie podejrzewam co by mnie ktoś cytował w podręcznikach o wychowywaniu noworodków, więc nie musisz się tak ekscytować moja wypowiedzią. Wiem, że czasem smoczek może wpłynąć na KP, natomiast człowiek w życiu powinien być plastyczny i dostosowywać środki do potrzeb i sytuacji. Podanie mojemu dziecku smoczka od ręki uleczyło kolki, więc sens był jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
levoonia Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 14:43 Kannama popieram. Przesadna panika z podawaniem smoczka tez matkom nie służy. Trzeba mieć świadomość, ze może zaburzyć ssanie ale tez nie demonizować skoro czasem może pomoc. U mnie z pierwszym dzieckiem było jak u ciebie - smoczek sie przydał od pierwszych dni, mały karmiony ko bez problemu do roku. Smoka porzucił sam w 6 miesiącu. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 15:06 urodziłam córkę przez cc, kiedy przyniesionio mi ją do karmienia leżałam jak kłoda, nie mogłam sie za bardzo ruszyć i nie potrafiłam jej dobrze przystawić. położna najpierw mnie opieprzyła, później zostawiła mi ją na łóżku (bałam się ze z niego zleci) i poszła. Dzięki temu przez Młoda przez kilka godzin ciućkała z tego cycka do którego mogła sie dorwać. w niecałą dobę zmasakrowała mi pierś (jedną) niby ściągałam pokarm zanim pierś się wygoiła ale laktacja w jednej piersi zanikła. Przez następne kilak miesiecy karmiałm jedną piersią i dokarmiałam butlą - bo na potrzeby mojej córki ta ilość pokarmu była niewystarczająca. zabawa trwała przez kilak miesiecy aż w koncu młoda sie sama odstawiła. Dodam że szpital miał rózne tytuły i ceryfikaty - akcji "rodzic po ludzku" i opnię bardzo pro-karmienie piersią. W PRAKTYCE WYGLĄDAŁO TO JAK WYZEJ Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_henryka Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 07:57 Treść w ogólności i słuszna , ale.... Boże broń mnie o spotkania takiej położnej, która walczy... mogę ci gwarantować, że skuteczniej zniechęci do karmienia naturalnego. Ja miała taką w szpitalu, która nie uznawała odstępstwa od normy ani na milimetr i dopiero lekarzowi udało się spacyfikować. Dziewczyny na sali tylko dzięki niej płakały bo potrafiła tak szpilę wbijać. Mnie dopiero do karmienia piersią zachęciła położna domowa, która wobec normalnych trudności początkowych doradziła karmienie mieszane i dzięki temu dociągnęliśmy płynnie do 7 miesiąca. Do dziś z przyjemnością ją wspominam, że nie oceniała tylko pomagała i nie postrzegała MM jako samo zło, ale środek do osiągnięcia właściwego celu. Gdyby mm było tak szkodliwe jak piszesz to całe moje pokolenie lat 70 byłoby schorowanym i ociężałym umysłowo wysokim odsetkiem społeczeństwa. właściwie, to dzięki śmierci łóżeczkowej to nas w większości by już nie było - wtedy właściwie wszystkie dzieci były karmione mm. i to nie takimi mieszankami jakie są dostępne dzisiaj, bardzo dobrze zbilansowanymi tylko zwykłym mlekiem rozpuszczalnym w proszku albo o zgrozo - mlekiem krowim. Nie jestem miarodajna, ale widząc przykłady z najbliższego mi otoczenia raczej dobrze się mamy, ja jestem zdrowa i nawet udało mi się skończyć studia i jeszcze więcej. I na koniec - jak świat światem istnieje oszołomskie i spiskowe teksty trafiają tylko i wyłącznie do tych już przekonanych, a w tych nie przekonanych, czy nie mających zdania wywołują reakcje raczej odwrotne. Następnym razem proponuję przemyśleć formę inwokacji, bo co do tego że karmienie piersią jest zdrowe dla dziecka to przecież wszyscy się zgadzamy. Odpowiedz Link Zgłoś
tata.po.30 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 13:20 > Badacze doszli do wniosków, że dzieci karmione formułą mają: > - od 23-50% więcej dzieci na mleku modyfikowanym zachoruje na zapalenie ucha we > wnętrznego, > - o 36% jest zwiększone ryzyko umieralności z powodu syndromu Nagłej Śmierci Łó > żeczkowej, > - 40% większe ryzyko zachorowania na cukrzyce pierwszego stopnia (regulowaną za > strzykami insuliny), > - o 19% większe zagrożenie zachorowania na białaczkę > - o 61% wzrasta śmiertelność dzieci karmionych wyłącznie mlekiem modyfikowanym > w pierwszych trzech miesiącach życia (Chen i Rogan,, 2004), Taaaak, ja jeszcze słyszałem o: Odpowiedz Link Zgłoś
ifsien Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 09.02.14, 18:52 Przeczytałam tutaj sporo część wypowiedzi, które bronią mm podajac za przykład zdrowe i bystre dzieci na mm. Zapominamy, ze mleko to nie sok z gumi jagód, ktory cokolwiek gwarantuje. ale mimo to jest znacznie LEPSZYM sposobem odzywiania niz mm i warto o tym mowic. Po to sa badania statystyczne by na odpowiedniej grupie ludzi stwierdzic działanie jakiegos srodka, leku substancji czy tak jak tutaj porownac mm i kp. Kp zawsze wygrywa z mm jesli porownamy dzieci z podobnych domow biorac pod uwage status rodzicow czy ich zdrowie. Okazuje sie, ze dzieci kp lepiej sie rozwijaja i mniej choruja. Natomiast jesli porownujemy biedna sasiadke kp i bogata z mm to pozornie moze sie wydawac ze mm jest lepsze ale to jest nienaukowe porownanie. Tak samo ja mialam sasiadke, ktora palila cale zycie najtansze papierosy. Palila 3 paczki dziennie i umarla majac 98 lat. I co? Ktos odwazy sie powiedziec, ze to zdrowe? Nie. Nie krytykuje mam karmiacych mm czy to z koniecznosci czy z wyboru. Jestem za tym by kazdy wybral to co mu pasuje ale pod warunkiem, ze w temcie udzieli mu sie rzetelnej porady. A na to niestety dzis nie mozna liczyc i wiele mam decyduje sie na mm myslac, ze to nic takiego. Dobrze, ze coraz wiecej mowi sie o tym, ze jednak wcale sposob karmienia nie jest bez znaczenia. Nich kobiety wiedza na co sie decyduja. Odpowiedz Link Zgłoś
annnnia Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 23.02.14, 03:47 A ja karmilam butelka z mm, z wyboru bo karmienia piersia nie lubie I mnie drazni. Dwie cesarki Na zycxzenia tez mialam, zeby dopelnic czary wyrodnosci. I mam dwoch zdrowych, bardzo inteIigentnych synow, oboje juz dorosli. Jeden z doktoratem z ivy league, drugi swoetnie sobie radzi w swojej wybranej dyscyplinie. Tyle w temacie jak to mm niszczy dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
annnnia Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 23.02.14, 03:48 Przeraszam za literowki. Odpowiedz Link Zgłoś
owianka Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 15:31 Wrzuć to na "Ciążę i poród". Tutaj są matki 2-latków i przedszkolaków. Odpowiedz Link Zgłoś
ekopiryna Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 15:42 Na niemowlu od razu usunęli, ciekawe dlaczego? Może dlatego, że to niewygodna wiedza? Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 15:46 jesteś kolejną wyznawczynia teorii spiskowych ten pożal się boże artykuł to oczywiste oczywistości z lekko fanatycznym naciągniem faktów nikt nie kwestionuje zalet karmienia piersią -ale ile można o bić pianę na ten temat. poza tym to jest forum o dzieciach blizej przedszkolaka niż niemowlaka Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 18:43 Chyba ze ktos dkp Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 20:08 ekopiryna napisała: Cytat Na niemowlu od razu usunęli, ciekawe dlaczego? Może dlatego, że to niewygodna wiedza? dlatego, ze nie dubluje sie tematow na wszelkich mozliwych forach. Odpowiedz Link Zgłoś
agrypina6 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 16:15 A co to ma do rzeczy? Moje dziecko ma prawie dwa lata i jest karmione piersią. I mam nadzieję karmić jeszcze długo. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 16:26 no..byle nie do 18 Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 22:34 camel - widocznie nie zrozumiałeś tego "artykułu" - do 18, a jak się da to i dłużej... a co... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d jak gdzies jest "amerykanskie"... 02.02.14, 15:54 to zaraz wlacza mi sie "autokontrolka"... mam wrazenie, ze kiedy ktos chce uwiarygodnic swoje wpisy to zaraz popiera sie "amerykanskimi" zrodlami... Tak samo jak reklamy atestymi instytutu zrowia i czegos tam... w internecie jest masa tekstow mowiacych dokladnie cos innego, ze dzieci karmione mm wcale nie sa slabsze, mniej inteligentne czy bog wia co tam jeszcze.... Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: jak gdzies jest "amerykanskie"... 02.02.14, 16:55 no własnie ja byłam karmiona mm, a jestem zdrowa i inteligentna! Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: jak gdzies jest "amerykanskie"... 02.02.14, 22:37 kannama - ja to jeszcze gorzej - byłam karmiona mlekiem krowim (a jak sie dowiedziałam na tym forum to biała śmierć jest) i też jakoś nie mam deficytów Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: jak gdzies jest "amerykanskie"... 03.02.14, 08:24 a ja jechalem na bebiku Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: jak gdzies jest "amerykanskie"... 03.02.14, 09:39 ale z drugiej strony może gdyby nas karmili naturalnym to już po Noblu byśmy miały.... Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: jak gdzies jest "amerykanskie"... 04.02.14, 22:22 nam mama dawala manne bez ekspozycji to dopiero przestepstwo Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: jak gdzies jest "amerykanskie"... 05.02.14, 07:59 Kiedyś dzieci jeździły bez fotelików- swoim też nie kupuj bo "kiedyś".... Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: jak gdzies jest "amerykanskie"... 05.02.14, 17:35 a tak na marginesie to kiedys bylo rowniez 9 lat temu wtedy dzieciom tez nie robiono espozycji, ale coz jak ktos ma klapki na oczach widzi tylko to co chce widziec. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: jak gdzies jest "amerykanskie"... 04.02.14, 22:21 ja jak slysze ''amerykanskie'', ''niemieckie'' itp to mam odczucie ze ktos ma niska samoocene i sie zagranica podpiera. wg mnie inteligencja i rozwoj dziecka zalezy od genow i wycgowania a nie od sposobu karmienia. znam osobe ktora jest lekko uposledzona dzieci kp na mm nie stac ja a jakos one szczegolnie inteligentne nie sa. zreszta chodzac z dzieckiem na WWR do osrodka szkolno wychowawczego zaobserwowalam ze chodza tam do szkoly cale rodziny a i juz nastepne pokolenie. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 19:04 Szkoda, że orędownicy karmienia piersią są tak nierzetelni w podawaniu danych statystycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
calineczkafu Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 19:52 Ja byłam karmiona mm, podobnie moja siostra, jej dzieci i moje też - niczego nam nie brakuje i w ogóle nie czujemy się przez to gorszymi. Ja bardzo chciałam karmić piersią ale niestety, jak się nie ma po prostu mleka, a o nawale pokarmu co najwyżej czyta się w Internecie to co począć? Teraz jestem w drugiej ciąży i też chciałabym karmić piersią, ale czy się uda? Nie wiem. I nie zarzekam się, że nie przejdę na MM. Siostra karmiła swoje MM z własnej wygody i nie dlatego, że butlę może podać dziecku każdy, bo i tak każde karmienie należało do niej. Ale po prostu łatwiej jakoś zorganizować sobie czas, bo i te posiłki są bardziej regularne. I co ma się przez to czuć gorsza? Opowiadała jak to w szpitalu na siłę zmuszały ją położne do KP i dopiero wzbudziły w niej awersję do tego. Także, każda matka ma wybór. Każda wybierze to co będzie jej najlepiej odpowiadało i tyle. I nie ma co wywoływać burzy, bo to prawie jak rozmowa o wyznaniach religijnych Odpowiedz Link Zgłoś
kluska77 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 22:36 A ja byłam karmiona piersią i wcale nie jestem super inteligentna, a związana z mamą jestem raczej słabo, właściwie cieszę się, że jej za często nie muszę oglądać. Odległość 40km to akurat tyle, ile mi potrzeba. Za to jestem emocjonalnie związana z teściową, która znam zaledwie 4 lata, a czuję się tak, jakbym znała całe życie. Teściowa oczywiście karmić piersią mnie nie miała szans Odpowiedz Link Zgłoś
jugutka Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 08:11 Kluska ) Cudowny dystans do świata masz Odpowiedz Link Zgłoś
mamciunia_kamciunia2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 11:17 > Ja bardzo chciałam karmić piersią ale niestety, jak się nie ma po prostu mleka, nastepna klamczucha wstyt! Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 14:32 calineczkafu napisał(a): . > Ja bardzo chciałam karmić piersią ale niestety, jak się nie ma po prostu mleka, Ma sie tylko ze tego nie widac jak w butelce. > a o nawale pokarmu co najwyżej czyta się w Internecie to co począć? ja nie mialam ani nawalu pokarmu, o czym tez czytalam w internecie, nie mialam nawet tzw. Pelnych piersi. A karmilam i wykarmilam mala tylko na piersi przez 6 miesiecy. No tak, wg takich jak ty, ktore nie wiedza jak powstaje mleko tylko czytaja internet, moja mala zyla powietrzem, bo nie mialam pokarmu.... Odpowiedz Link Zgłoś
calineczkafu Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 22:05 ponponka1 napisała: > calineczkafu napisał(a): > > . > > Ja bardzo chciałam karmić piersią ale niestety, jak się nie ma po prostu > mleka, > > Ma sie tylko ze tego nie widac jak w butelce. > No tak się składa, że w mojej butelce po 6h przerwy w karmieniu po odciągnięciu mleka było z dwóch piersi (!!!) raptem 120ml. I co to miało wystarczyć? I to nie był mój wymysł tylko doradcy laktacyjnego, żeby zrobić tak jak zrobiłam. Nawet doradca laktacyjny zasugerował, że jeśli się to nie zmieni to nie ma sensu katować dziciaka, który darł się w niebogłosy leżąc przy cycku z którego nic nie leciało a on chciał jeszcze!!! Na produkcję mleka wpływa znacząco stres, którego mnie nie brakowało po porodzie, niestety dlatego też obstawiam, że to był jedyny "winowajca" mojego niepowodzenia. Nie wiem czy doczytałaś, ale ja chcę karmić piersią drugie dziecko i nie potępiam matek ani tych karmiących butelką ani tych karmiących piersią. Więc nie wiem po co zaraz te ataki na mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:00 a z moich 10 ml (slownie - dziesiec) i wystarczylo. Ale co ja tam wiem, Wg was moja corka przezyla te 6 miesiecy powietrzem. A tak na serio - wez ty sobie poczytaj jak powstaje mleko..... fizjologie powstawania mleka....poczytaj to nie bedziesz mi butelka i 120 ml wywijala przed nosem i stresem jako dowodem na brak mleka. I poczytaj sobie o piersiach odpornych na laktator. Odpowiedz Link Zgłoś
calineczkafu Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:42 A gdzie napisalam ze twoja corka zywila sie powietrzem? A gdzie ci niby ta butelka macham? Bo z tego co widze to jedyne co mam w rece to mysz od komputera. Atakujesz mnie bezzasadnie. Gdybys doczytala uwaznie co pisze to wyczytalabys ze CHCE KARMIC PIERSIA niezaleznie od tego czy za pierwszym razem sie udalo czy nie. Ale ty oczywiscie musisz swoje madrosci szerzyc. Ja cie nie zaatakowalam ani razu. Nie skomentowalam tez negatywnie twojego karmienia. Natomiast ty znawco wszystkich tematow i dziedzin zycia probujesz zarzucic mi niedouczenie w temacie KP. Moze i nie woem wszystkiego tak jak ty bo jakze moglabym w ogole probowac ci dorownac ale tez nie obrazam cie w taki czy inny sposob. I jak juz tutaj nie raz sie pojawiło stwierdzenie ze w zasadzie to ani dzieciom karmionych piersia ani tych mm niczego nie brakuje. Wiec daruj sobie swoje dalsze wywody. A na marginesie gdybys ty byla na tyle oczytana to wiedzialabys ze nawet mozna zyc z energii slonecznej wiec moze warto sie zainteresowac wowczas podejrzenie ze twoje dziecko zywilo sie powietrzem byloby calkiem zasadne. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:47 calineczkafu napisał(a): > > A na marginesie gdybys ty byla na tyle oczytana to wiedzialabys ze nawet mozna > zyc z energii slonecznej ale to chyba kwiatki bo my póki co zdolności do fotosyntezy nie mamy (?) to o zyciu powietrzem odnosi się po prostu do argumentu o 'braku pokarmu, bo laktator nie wyciąga ile trzeba', a okazuje się, że nie wszystkie kobiety 'mają' pokarm, jeśli odciąga się go laktatorem, natomiast dziecko super sobie radzi z ssaniem i wyssysa ile mu trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:18 To nie ataki, tylko Ty nie rozumiesz nadal,ze nie masz żadnej wiedzy o laktacji. Ściąganie mleka laktatorem NIGDY nie jest miarą laktacji, ponieważ działa tu inny mechanizm. Mleko w piersiach jest produkowane na bieżąco, podczas ssania dziecka. Swoja drogą 120 ml to niezły wynik, ja ściągałam jednorazowo góra 30-40 ml gdy wracałam do pracy i cud normalnie bo karmiłam córkę niemal do trzech lat Swoją drogą doradca laktacyjny powinien natychmiast wylecieć z pracy jeśli prezentuje taką wiedzę. Nie dziwi mnie to zresztą, moja koleżanka dowiedziała się w poradni laktacyjnej,że ma przystawiać noworodka co 3 godziny i zmieniać piersi podczas karmienia. Pamietaj,że takie pojęcia jak za mało pokarmu czy chudy pokarm nie istnieją! Odpowiedz Link Zgłoś
calineczkafu Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:49 Nie bylam w temacie, poradzil mi doradca. W jego kompetencje nie wchodzilam. Robilamco mi kazal. Ale tutaj nikt nie czyta uwaznie. Napisalam tez ze mleka nie bylo nie dlatego ze go po prostu nie bylo, pokarm zanikal z dnia na dzien i nikt nie powie mi ze na zanikanie pokarmu nie wplywa stres na ktory niestety bylam narazona zaraz po porodzie. Nie probuje nikomu udowadniac ze wiem duzo o KP bo wtedy bym klamala. Wiem tyle co powoedzial mi doradca laktacyjny. Stalo sie jak sie stalo karmilam mm i synowi nic nie brakuje co wcale nie oznacza ze traktuje matki karmiace piersia gorzej czy inaczej. Ale tu ewidentnie widac ze te KP zaraz przyjmuja atak. A ja osobiscie w zadnym ze swoich postow nie napisalam zeby kp bylo zle, gorsze czy nie wiem jeszcze jakie. Nie rozumiem tylko dlaczego matki kp tak szykanuja te karmiace mm. Kazdy ma wybor, wolny kraj, po co zaraz komus pokazywac wyzszosc jednego nad drugim. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 12:24 calineczkafu napisał(a): > Kazdy ma wybor, wolny kraj, po co zaraz > komus pokazywac wyzszosc jednego nad drugim. jeśli kobieta nie chce karmić i jej nie zależy, to jakby jej sprawa, ale jeśli chce i jej zależy, to temu właśnie służą takie posty - pokazaniu, że nie ma czegoś takiego jak 'brak pokarmu' albo jego 'samoistne zanikanie' ( chyba, że wynika z tzw. kryzysu laktacyjnego albo z odstawienia karmienia, albo ze zwiększenia czasu między karmieniami) - uświadomieniu o faktach i 'wyśmiania' mitów. Temu to służy, moim zdaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 12:53 A co powiesz o sytuacji, kiedy pokarm teoretycznie jest, ale dziecko ssie bezskutecznie i z niechecia, wrzeszczy z glodu i chudnie? Kiedy po ponad 3 tyg. od porodu nawet nie zbliza sie do wagi urodzeniowej? Kiedy nie pomaga przystawianie caly dzien, karmienie w roznych pozycjach, a polozne i doswiadczone konsultantki laktacyjne rozkladaja rece? Do tego ciagle bole i zastoje (a dziecko odmawia picia z tej piersi), druga piers prawie pusta i sporo mniejsza. Wtedy rzeczywiscie bardzo pomocne sa teksty, ze "karmienie jest w glowie" albo ze nie ma sie wiedzy o laktacji. Czemu nie mowi sie o tym, ze i tak moze byc i ze wtedy nie ma innego wyjscia niz mm? Dodam, ze po wprowadzeniu mm syn przekonal sie do piersi na tyle, zeby ssac ja max. 5 min. na jedno karmienie, potem calkiem ja odrzucil i pozostalo odciaganie. Po pewnym czasie nawet polozna laktacyjna popukala sie w glowe, ze tak sie morduje zamiast cieszyc sie dzieckiem. Odpouscilam i przeszlam w 100% na mm, dziecko jest zdrowe, duze, silne i swietnie sie rozwija, a ja nie czuje zadnych wyrzutow sumienia, wrecz zaluje, ze wczesniej nie odpuscilam, bo zaoszczedzilabym nam obojgu sporo stresu. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:20 hmm..miałam podobne doświadczenia przy pierwszym dziecku. chyba w takiej sytuacji trzeba oszacować, co ma większy sens - nam ostatecznie pomógł SNS ( z mm, bo ja nie odciągałam zbyt wiele pokarmu). I po 2 tygodniach udało się wrócić tylko do piersi. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:28 Mnie nie pomoglo nic i dziecko przeszlo wylacznie na mm, a probowalam chyba wszystkiego, co mozna zrobic. Bezskutecznie. Dlatego wkurza mnie niezmiernie pisanie, ze to problemy wynikajace z niewiedzy lub z wiary w mity i za kazda matka moze karmic piersia, jesli sie odpowiednio postara. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 09:36 ashraf napisała: > Mnie nie pomoglo nic i dziecko przeszlo wylacznie na mm, a probowalam chyba wsz > ystkiego, co mozna zrobic. Bezskutecznie. Dlatego wkurza mnie niezmiernie pisan > ie, ze to problemy wynikajace z niewiedzy lub z wiary w mity i za kazda matka m > oze karmic piersia, jesli sie odpowiednio postara. Nie, nikt tu nie pisal o tym ze kazda matka moze jak sie odpowiednio postara. My piszemy TYLKO i wylacznie, ze nie ma czegos takiego jak MALO mleka. Mleko jest, zawsze jesli dziecko ssie. Jesli miedzy ssaniami daje sie dziecku MM (a na penwo dawalas bo by trzech tygodni nie przezyl powierzem, juz po dobie by padl z odwodnienia) to dzieko ssie mniej i coraz mniej efektywnie....i konczy sie mleko w piersi. To droga bez odwrotu. I tak bylo u ciebie. Choc trzeba to wyczytywac miedzy wierszami. Dlaczego miedzy wierszami, bo choc ci tlumaczymy jak powstaje mleko ty nadal wierzysz ze go nei mialas. Nie piszemy tu NIC o twoch cheicach czy mozliwosciach. Zrozumialas? Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 09:52 Widze, ze swietnie wiesz czemu nie moglam karmic i nawet czy i w jakich ilosciach podawalam mm! Wyobraz sobie, ze nie jestem kolkiem i nie podawalam dziecku w domu mm (a w szpitalu dostal raz i to nie z butelki), bo wiem, jak to wplywa na lakatacje. Dziecko bylo na piersi, a mimo to chudlo. Nie ma potrzeby czytania miedzy wierszami, wystarczy czytac to, co zostalo napisane. I tak, sa kobiety, ktore fizycznie nie sa w stanie karmic piersia, nie wiem czemu trzeba to powtarzac po raz tysieczny... Ciekawe, ze jakos tego samego zdania sa lekarze na co dzien zajmujacy sie diagnostyka gruczolu piersiowego ze szpitala uniwersyteckiego, a nie potrafi do dotrzec do forumowych ekspertek, ktore sa pierwsze w stawianiu diagnoz na odleglosc. Proponuje poczytac np. o wplywie uszkodzenia przewodow mlecznych na kp, a potem madrzyc sie i diagnozowac czemu to niby nie moglam karmic piersia. Zenada... Odpowiedz Link Zgłoś
tata.po.30 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 10:34 > My piszemy TYLKO i wylacznie, ze nie ma czegos takiego jak MALO mleka. > Mleko jest, zawsze jesli dziecko ssie. I widzisz: nawet w tak podstawowej sprawie się mylisz. Nie u każdej kobiety tak jest, jak napisałaś. No, ale ja rozumiem, że wiele poradni laktacyjnych i ekspertek żyje z poczucia winy tych pozostałych paru-parunastu procent kobiet... Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 10:56 tata.po.30 napisał: > > My piszemy TYLKO i wylacznie, ze nie ma czegos takiego jak MALO mleka. > > Mleko jest, zawsze jesli dziecko ssie. > > I widzisz: nawet w tak podstawowej sprawie się mylisz. Nie u każdej kobiety tak > jest, jak napisałaś. > Ok, ale w takim razie wychodziłoby, że w tych 4% kobiet 'bez mleka, z róznymi przypadłościami, uniemożliwiającymi kp' jest 100% dziewczyn z forum - no, powiedzmy 90%. Więc co? same 'wyjątki' na forum? Odpowiedz Link Zgłoś
tata.po.30 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 11:16 > Ok, ale w takim razie wychodziłoby, że w tych 4% kobiet 'bez mleka, z róznymi p > rzypadłościami, uniemożliwiającymi kp' jest 100% dziewczyn z forum - no, powied > zmy 90%. 1) 90% na forum to nie 90% w realu. Przecież wiadomo, że na ten temat wypowiadają się głównie te mamy, które temat porusza. 2) Nie przeinaczaj: 90% z przypadłościami "uniemożliwiającymi" jedynie ortodoksyjne kp. Normalne kp jedynie utrudniającymi. > Więc co? same 'wyjątki' na forum? Tak, w większości. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 11:20 tata.po.30 napisał: > > 2) Nie przeinaczaj: 90% z przypadłościami "uniemożliwiającymi" jedynie ortodoks > yjne kp. co to jest ortodoksyjne kp.? > Tak, w większości. jak same wyjątki, to już nie wyjątki. Odpowiedz Link Zgłoś
tata.po.30 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 11:27 > > 2) Nie przeinaczaj: 90% z przypadłościami "uniemożliwiającymi" jedynie > > ortodoksyjne kp. > > co to jest ortodoksyjne kp.? Ojej, przecież dobrze wiesz: zero mm, tylko pierś. > > Tak, w większości. > > jak same wyjątki, to już nie wyjątki. Ok, przekomarzać się możemy długo. Odpowiedz jednak wcześniej, czy zrozumiałaś, że na forum dyskutujesz nie ze "statystyczną mamą" a z mamą, która z różnych powodów miała problemy z karmieniem piersią i zazwyczaj już pielgrzymowała po tabunach specjalistek i ekspertek? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 11:37 tata.po.30 napisał: > > Ojej, przecież dobrze wiesz: zero mm, tylko pierś. Jak dla mnie to nie jest ortodokcyjne kp, a po prostu kp. Jeśli moje dziecko, mając 16mcy jest karmione wyłącznie piersią i zero mm przez całe jego zycie, to znaczy, że karmię ortodoksyjnie? nie sądzę. po prostu nie widzę powodu podawania mu mm (co nie znaczy, że nie je nabiału). > a z mamą, która z różnych p > owodów miała problemy z karmieniem piersią i zazwyczaj już pielgrzymowała po ta > bunach specjalistek i ekspertek? albo podała butlę jako rozwiązanie problemu karmienia albo dostała się do słabej doradczyni laktacyjnej (takie też są, nieprawdaż?)...opcji jest sporo. Odpowiedz Link Zgłoś
kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 12:53 Pokaż mi, w którym miejscu zmuszam Cię do karmienia piersią,czy tez obrażam w związku z karmieniem mm? Mam to gdzieś w jaki sposób inne matki karmią swoje dzieci. Natomiast mam prawo do tego,żeby wyrazić swoją opinię gdy czytam kompletne bzdury. Dlaczego uważasz,że przytoczenie prawdziwych faktów o laktacji to szykanowanie? Odpowiedz Link Zgłoś
boo-boo Hahahahaha........ 04.02.14, 19:29 "No tak się składa, że w mojej butelce po 6h przerwy w karmieniu po odciągnięciu mleka było z dwóch piersi (!!!) raptem 120ml. I co to miało wystarczyć? " No tak się składa, że w moich po podłączeniu do laktatora nic nie było- pewnie i dojarka do krów nie dałaby rady. Dwoje dzieci wykarmiłam, a starszy na samej piersi tylko prze pierwsze 6 miesięcy to miał takie przyrosty wagi, że w Polsce pewnie polecono by mi go wodą poić żeby tak dużo nie przybierał. To ile odciągnie laktator ma się nijak do tego ile może dziecko zjeść aktywnie ssąc. Zmień doradcę laktacyjnego. To, że dzieciak się "darł" może oznaczać, że nie potrafi aktywnie ssać i najeść się- zatem potrzebowałaś kogoś kto ci pokaże jak dziecko przystawić albo po prostu taki marudny typ ci się trafił i mimo tego marudzenia z powodzeniem byś go wykarmiła. Sprawdza się tygodniowe przyrosty masy ciała jak są takie kłopoty z karmieniem. I ten stres- nie wiem jaki by musiał być żebyś mleka nie miała- dziecko się często do piersi przystawia-umiejętnie- to i mleko jest. Odpowiedz Link Zgłoś
calineczkafu Re: Hahahahaha........ 04.02.14, 20:49 boo-boo napisała: > I ten stres- nie wiem jaki by musiał być żebyś mleka nie miała- dz > iecko się często do piersi przystawia-umiejętnie- to i mleko jest. > Urodzenie niepełnosprawnego dziecka jest dla ciebie wystarczającym dowodem na ogromny stres jakiemu byłam poddana? Trzecia ciąża, pierwsze dziecko, wyczekane, wyproszone, wymodlone i co? I dopiero po porodzie okazuje się, że na 90% będzie niepełnosprawne. Nie wiedziałam co nas czeka, jak będzie dalej wyglądać nasze życie. Ale to chyba też dla ciebie nie jest wystarczający dowód... A to że miałam ogromną anemię (Hgb - 6) i nie byłam w stanie nawet na siedząco zjeść bo zaraz mdlałam, co też dodatkowo mnie stresowało, to tez nie ma znaczenia. Pisałam że chciałam, nie udało się nie robię sobie z tego powodu wyrzutów. I po raz kolejny dodam, że drugie chciałabym karmić piersią, ale nie zapieram się czy się da. Liczę tylko na to, że tym razem będzie lepiej po porodzie i może psychika nie będzie płatać mi figla. Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: Hahahahaha........ 04.02.14, 21:46 Przykro mi z powodu przeżyć jednak nie wierzę w to, że laktacja tak zanikła z powodu stresu i to jeszcze z dnia na dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Hahahahaha........ 04.02.14, 22:49 Ależ oczywiście, że to jest możliwe, w połowie artykułów o laktacji porusza się ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenca78 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 11:05 Możliwość odciągnięcia mleka a karmienie bezpośrednie dziecka to dwie różne sprawy. Ja karmiłam 15 m-cy. Dziecko, gdy było tylko na piersi, przybierało na wadze jak szalone i momentami wyglądało jak mały budda Co jakiś czas odciągałam pokarm, żeby mieć zamrożoną rezerwę na wypadek wyjścia itd. I za każdym razem to była katorga. Miałam dobry laktator (Medela), ale zdarzało się, że ściągałam ledwie po 20-50 ml i to nie w ciągu dnia, tylko np. po nocy, gdy piersi były pelne. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 23:23 ponponka1 napisała: > calineczkafu napisał(a): > > . > > Ja bardzo chciałam karmić piersią ale niestety, jak się nie ma po prostu > mleka, > > Ma sie tylko ze tego nie widac jak w butelce. > > > a o nawale pokarmu co najwyżej czyta się w Internecie to co począć? > > ja nie mialam ani nawalu pokarmu, o czym tez czytalam w internecie, nie mialam > nawet tzw. Pelnych piersi. A karmilam i wykarmilam mala tylko na piersi przez 6 > miesiecy. No tak, wg takich jak ty, ktore nie wiedza jak powstaje mleko tylko > czytaja internet, moja mala zyla powietrzem, bo nie mialam pokarmu.... > sory ponponka, ale nie masz zielonego pojecia, co to znaczy nie moc wykarmic wlasnego dziecka, wiec sie nie wypowiadaj. tobie sie udalo, ale to nie znaczy, ze wystarczy chciec. otoz nie wystarczy. nawet nie masz pojecia, ile razy ryczalam przez takie wszystkowiedzace jak ty, ktore nie maja pojecia, jak to jest stawac na rzesach, zeby pobudzic laktacje, a tu ni chu...a. dziecko przez 2 tygodnie od porodu nie bylo w stanie nawet osiagnac wagi porodowej i darlo sie non stop. kiedy zasugerowalam, ze moze jest glodny, to uslyszalam, ze musi "przerobic" porod. taaa, jasne. dobrze, ze w wieku 2 tygodni mial kontrole w szpitalu, bo pewnie zakarmilabym go ta piersia na smierc dzieki mojej "doradczyni laktacyjnej". skutki tego doradzania odczuwam do dzis, choc moj syn ma juz ponad 4 lata. te 2 tygodnie glodowki i nieustannego placzu tak mu sie wdrukowaly w mozg, ze do tej pory pierwsza jego reakcja wlasciwie na wszystko jest ryk. masz racje, mleka w piersi nie widac, ale jesli przez cala dobe z obu piersi uda sie sciagnac 40 ml, podczas gdy dziecko na jeden raz wypija 80 ml, to jednak cos tu chyba nie tak, prawda? myslisz, ze starczyloby mojemu synowi 40 ml mleka na dobe? na jak dlugo? nigdy nie doswiadczylas walki o pobudzenie laktacji, wiec zachowaj swoje glupiomadre uwagi dla siebie, bo zwyczajnie nie wiesz, o czym mowisz. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_siochi Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 08:52 eliszka25 napisała: > > masz racje, mleka w piersi nie widac, ale jesli przez cala dobe z obu piersi ud > a sie sciagnac 40 ml, podczas gdy dziecko na jeden raz wypija 80 ml, to jednak > cos tu chyba nie tak, prawda? myslisz, ze starczyloby mojemu synowi 40 ml mleka > na dobe? na jak dlugo? nigdy nie doswiadczylas walki o pobudzenie laktacji, wi > ec zachowaj swoje glupiomadre uwagi dla siebie, bo zwyczajnie nie wiesz, o czym > mowisz. Mi się nie udało ściągnąć nawet 10 ml, a karmiłam ponad rok. Ale pewnie nie wiem, o czym mówię... Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 09:40 mia_siochi napisała: > Mi się nie udało ściągnąć nawet 10 ml, a karmiłam ponad rok. > Ale pewnie nie wiem, o czym mówię... ja karmię już 16miesięcy młodszego syna (przez pierwsze 7miesięcy tylko na piersi), a odciągałam średnio 10-20ml przez kilka 'ściągnięć' w ciągu dnia. Starszego karmiłam podobnie - pierwsze 2miesiące mieszanie (mm i naturalnie), później tylko piersią - do 6mca był wyłącznie na piersi. Laktatorem nie byłam w stanie ściągnąć nawet 10ml. Też powietrzem żyły te moje maluchy. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 witaj w klubie zapowietrzonych :) 04.02.14, 10:03 U mnie tez rekord po 30 minutach pompowania elektrycznym laktatorem - 15 ml!!!! Nic tylko isc sie zapic tymi mililitrami. A mala zyla i rosla jak na zlosc mililitrom Odpowiedz Link Zgłoś
kosa.bar Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 04.02.14, 11:25 A moja jak rosła Teraz też jedna z najwyższych w przedszkolu,a 3 lata piła moje chude, nic nie warte mleko Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 04.02.14, 13:42 kosa.bar napisała: > A moja jak rosła Teraz też jedna z najwyższych w przedszkolu,a 3 lata piła m > oje chude, nic nie warte mleko nastepna madra inaczej i czytajaca wybiorczo. gdybys przeczytala cala moja wypowiedz, a nie tylko hejtowala przyklaskujac innym madrym inaczej, to wyczytalabys, ze moje dziecko NIE ROSLO. ty tez uwazasz, ze to normalne, zeby zdrowy, najadajacy sie noworodek nie przybral ani grama na wadze przez 2 tygodnie? to gratuluje. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 06.02.14, 09:43 eliszka25 napisała: > kosa.bar napisała: > > > A moja jak rosła Teraz też jedna z najwyższych w przedszkolu,a 3 lata > piła m > > oje chude, nic nie warte mleko > > nastepna madra inaczej i czytajaca wybiorczo. gdybys przeczytala cala moja wypo > wiedz, a nie tylko hejtowala przyklaskujac innym madrym inaczej, to wyczytalaby > s, ze moje dziecko NIE ROSLO. ty tez uwazasz, ze to normalne, zeby zdrow > y, najadajacy sie noworodek nie przybral ani grama na wadze przez 2 tygodnie? t > o gratuluje. Gratuluje noworodka, ktory przezyl trzy tygodnie bez jedzneia i picia. To rekord swiata. A tak na serio to napisz, ze balas, sie ze jak nie przybiera to nie masz mleka i go dokarmialas mm. A jak nie dokarmialas mm to jednak na czyms zyl przez trzy tygodnie. Czy ty sama nie widzisz, ze potwierdzasz to co piszemy, ze mleko jest Tylko znajmosci jak powstaje nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 04.02.14, 13:40 ponponka1 napisała: > U mnie tez rekord po 30 minutach pompowania elektrycznym laktatorem - 15 ml!!!! > Nic tylko isc sie zapic tymi mililitrami. A mala zyla i rosla jak na zlosc mil > ilitrom tak, to chyba ty sie zapowietrzylas i kolezanki wpisujace sie powyzej. czepilyscie sie tych 40 ml, bo to najlatwiej obsmiac. a jak wysmiejesz argument, ze noworodek przez 2 tygodnie nie przybieral w ogole na wadze? myslisz, ze zdrowe dziecko, ktore sie najada nie rosnie? przeczytaj cala wypowiedz, a potem poprosze o rzeczowe wyjasnienie zjawiska paranormalnego pod tytulem dieta odchudzajaca noworodka, ktora sam sobie wprowadzil, choc matka miala pokarmu na peczki. czekam masz racje, nie trzeba miec nawalu pokarmu, zapalen czy wielkich piersi. male piersi tez moga wykarmic dziecko, a nawet blizniaki, bo mam taki przyklad w najblizszym otoczeniu. natomiast duze piersi, jak moje, moga nie dac sobie rady z jednym dzieckiem. ciesz sie, ze nigdy nie musialas przechodzic przez to, co ja, zeby nakarmic wlasne dziecko, ze nigdy nie czulas sie wybrakowana, bo przeciez "karmienie piersia, to najnaturalniejsza rzecz na swiecie", tylko u mnie jakos nie chcialo przyjsc naturalnie oraz, ze na dokladke nie wysmiala cie zadna pomponka, dla ktorej to bylo bezproblemowe. gratuluje, ciesz sie. tylko czasem sie troszke zastanow, zanim cos klepniesz, bo mozesz komus wyrzadzic krzywde. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 04.02.14, 15:33 eliszka25 napisała: czepilys > cie sie tych 40 ml, bo to najlatwiej obsmiac. bo sprawdzanie, ile się ma pokarmu na podstawie tego, ile się odciąga laktatorem, to jakby mechanik kazał ci ocenić, ile wyciąga twój samochód na podstawie tego, jak szybko go pchasz. a jak wysmiejesz argument, ze now > orodek przez 2 tygodnie nie przybieral w ogole na wadze? po prosze o rzeczowe wyjasnienie zjawiska paranormalnego pod tytulem dieta > odchudzajaca noworodka, ktora sam sobie wprowadzil, choc matka miala pokarmu na > peczki. czekam > Był pewnie źle przystawiany, nie umiał dobrze ssać, może podawano mu smoczek i to zaburzyło mechanizm ssania. To tak, jakby przed głodnym człowiekiem postawić michę pożywnej zupy i dać mu widelec do jedzenia - ma jedzenie, ale nie może się najeść, bo mu przelatuje. Proste. I niestety smutne, że kobietom się "nie udaje", a być może gdyby poszukały informacji, poczytały lub trafiły na profesjonalną pomoc, spokojnie mogłyby karmić. Że jeszcze raz zacytuję mojego ulubionego Korczaka (pediatra, psycholog, pedagog, pracował z rodzinami, dziećmi, matkami, więc raczej wiedział, co mówi) "Każda matka może karmić, każda ma dostateczną ilość pokarmu; tylko nieznajomość techniki karmienia pozbawia ją tej przyrodzonej zdolności". Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 04.02.14, 16:16 budzik11 napisała: > bo sprawdzanie, ile się ma pokarmu na podstawie tego, ile się odciąga laktatore > m, to jakby mechanik kazał ci ocenić, ile wyciąga twój samochód na podstawie te > go, jak szybko go pchasz. mozesz mi zacytowac, gdzie ja napisalam, ze odciagalam pokarm, zeby spradzic ile go mam? probowalam pobudzic laktacje rowniez za pomoca odciagania laktatorem. tylko i wylacznie po to uzywalam laktatora, a ilosc mleka odciagnietego wyszla przy okazji. > > Był pewnie źle przystawiany, nie umiał dobrze ssać, może podawano mu smoczek i > to zaburzyło mechanizm ssania. zadna z tych rzeczy. przystawiany byl dobrze, co stwierdzilam nie ja, ale kilka roznych doradczyn laktacyjnych m.in. w szpitalu, jeszcze przed wyjsciem do domu, polozna w domu i lekarz. ssal dobrze, bo ciagnal jak szalony, a smoczek dostal, ale juz po podaniu butelki. poza tym nie bylam zielona w temacie, bo to bylo moje drugie dziecko. To tak, jakby przed głodnym człowiekiem postawić > michę pożywnej zupy i dać mu widelec do jedzenia - ma jedzenie, ale nie może s > ię najeść, bo mu przelatuje. Proste. I niestety smutne, że kobietom się "nie ud > aje", a być może gdyby poszukały informacji, poczytały lub trafiły na profes > jonalną pomoc, spokojnie mogłyby karmić. i tu sie zgodze w czesci. jestem prawie pewna, ze gdyby polozna, ktora przychodzila do mnie do domu i miala byc tez niby doradczynia laktacyjna naprawde umiala mi pomoc, to byc moze udaloby mi sie przynajmniej powalczyc troche dluzej. najwiecej zalu mam wlasnie do niej. Że jeszcze raz zacytuję mojego ulu > bionego Korczaka (pediatra, psycholog, pedagog, pracował z rodzinami, dziećmi, > matkami, więc raczej wiedział, co mówi) "Każda matka może karmić, każda ma dost > ateczną ilość pokarmu; tylko nieznajomość techniki karmienia pozbawia ją tej pr > zyrodzonej zdolności". ja chcialabym tylko zapytac, ile dzieci korczak wykarmil wlasna piersia, zeby w ogole uwazac go za eksperta w temacie. teoretycznie oczywiscie, ze wszystko mozna. niestety, praktyka czasem bardzo odbiega od teorii. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:31 tabakierka2 napisała: > ja karmię już 16miesięcy młodszego syna (przez pierwsze 7miesięcy tylko na pier > si), a odciągałam średnio 10-20ml przez kilka 'ściągnięć' w ciągu dnia. Starsze > go karmiłam podobnie - pierwsze 2miesiące mieszanie (mm i naturalnie), później > tylko piersią - do 6mca był wyłącznie na piersi. Laktatorem nie byłam w stanie > ściągnąć nawet 10ml. Też powietrzem żyły te moje maluchy. moze najpierw przeczytaj wypowiedz, z ktorej sie smiejesz. twoje dziecko przez te 16 miesiecy caly czas ma wage taka, jaka mialo na wypisie ze szpitala po porodzie? bo moje przez caly czas, poki bylo wylacznie na piersi mialo wlasnie taka wage. uwazasz, ze to normalne, ze noworodek, ktory sie najada nie przybiera na wadze? Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 18:33 Ja własnie nie wiem od czego to zależy...ja miałam cc, przyniesli mi syna do przytulenia, bo położne nie wierzyły, że po cc będzie mleko, syn sie od razu sam przyssał i ssał. Ze względu na konflikt serologiczny początkowo kazano mi mleko odciągać i podgotowywać- 3 dnia miałam w butelce już 100ml. W porach karmienia mogłabym chyba kubek podstawiać- i tak by leciało. A piersi mam jak z kawałów: masz piersi?mam. to czego nie nosisz? Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 19:15 kannama napisał: > Ja własnie nie wiem od czego to zależy...ja miałam cc, przyniesli mi syna do pr > zytulenia, bo położne nie wierzyły, że po cc będzie mleko, bosszzz... co za położne... "Mleko w piersiach już jest! Droga mamo, jeśli urodziłaś, to mleko już masz! Dla przypomnienia: laktacja zaczyna się około 16/17 tygodnia ciąży, ważnym momentem dla hormonów laktacyjnych jest oddzielenie łożyska od macicy"*. O ile wiem, to po cc kobieta nie chodzi do końca życia z łożyskiem w macicy Współczuję położnych... *stąd: www.nowamatkapolka.pl/plugins/_newsedit/news/74/index.php?lang=pl - swoja drogą warto przeczytać ten i inne felietony na stronie, bo mądrze i przystępnie babka pisze Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 19:57 No ogólnie złe te położne nie były, tylko z tym KP miały problemy. Była dziewczyna której dzieciak po porodzie wylądował w szpitalu dziecięcym. Matki nie chcieli wypuścić bo gorączke lekką miała. I nie mogły ustalic czy ona ma odciagac mleko co by laktację utrzymac, czy nie odciagac, bo ma nabrzmiałe piersi i od tego gorączkę. A dziewczyna i tak w strasznym stresie żyła. Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 19:58 tzn. nie odciągać co by dodatkowo laktacji nie pobudzać Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:27 mia_siochi napisała: > Mi się nie udało ściągnąć nawet 10 ml, a karmiłam ponad rok. > Ale pewnie nie wiem, o czym mówię... ale twoje dziecko przez ten rok uroslo czy wazylo ciagle tyle samo? bo moje przez 2 tygodnie nie przybralo ani grama, za to bardzo pieknie stracilo na wadze. syn nie byl w stanie osiagnac nawet wagi urodzeniowej. pewnie diete trzymal, choc mialam wystarczajaco duzo mleka. myslisz, ze chudniecie, to jest wlasciwy rozwoj noworodka? bo mnie sie wydaje, ze niekoniecznie. i nie, jesli nie przezylas walki o laktacje na najprzerozniejsze sposoby, to nie wiesz o czym mowisz. wyznacznikiem dla mnie nie bylo to 40 ml, ktore sciagnelam, tylko to, ze dziecko nie przybieralo na wadze i non stop darlo sie w nieboglosy, bo placzem tego juz nazwac nie mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 09:59 Jeszcze raz, spokojnie przeczytaj to co napisalas. I potem sie zastanow czym zylo twoje dziecko albo lepiej napisz, kiedy dostal butelke... A moja przybierala malo, bo 400 - 450 gr na miesiac, choc waga urodzeniowa byla 3900. Pierwszy tydzien spadla do 3500 by potem powoli nadrabiac stracone gramy. Powoli! Ty pewno myslisz, ze glodzilam moje dzecko i bys podala butelke.... Ale wiesz co oprocz ml i gr sie liczy? Jak dziecko sie zachowuje, czy jest aktywne, czy widac, ze sie rozwija. Bo to tez oznaki czy pokarm jest czy go nie ma. Potem z takich co to mierza i waza beda matki krzyczace ze dziecko nic nie je, tzw. forumowe niejadki. Ech......i tak napiszesz mi ze nie znam twojej sytuacji. nie znam, ale z tego co piszesz i nie pieszesz widac, ze trafilas na zlych doradcow a i teraz probujesz bronic mitow bo tobie sie nie udalo. Szkoda, bo moglabys ze swojego dosmiadczenia wyciaganac inne wnioski i pomagac a nie szkodzic Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:08 eliszka25 napisała: nigdy nie doswiadczylas walki o pobudzenie laktacji, wi > ec zachowaj swoje glupiomadre uwagi dla siebie, bo zwyczajnie nie wiesz, o czym > mowisz. Nawet nie wiesz jak sie mylisz. Pogryzione sutki, bol przy przystawianiu, zero mleka przy pompowaniu.....na szczescie nie trafilam na towje wnioski ale na forum chusty.info i tam dowiedzialam sie jak powstaje mleko w piersi. Tobie tez to polecam: www.czarodziej.pl/serwis/d/serwis_karmienie_jak_powstaje_pokarm.html Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:16 ponponka1 napisała: > eliszka25 napisała: > > nigdy nie doswiadczylas walki o pobudzenie laktacji, wi > > ec zachowaj swoje glupiomadre uwagi dla siebie, bo zwyczajnie nie wiesz, > o czym > > mowisz. > > Nawet nie wiesz jak sie mylisz. Pogryzione sutki, bol przy przystawianiu, zero > mleka przy pompowaniu..... I ja się dopisuję - walka trwała 2,5 miesiąca, próbowałam wszystkiego, ostatecznie uratował moją laktację SNS. I po tym czasie ostatecznie wywaliłam butlę. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:46 Niestety, jak się zwykle okazuje, "niemożność" karmienia piersią wynika z niewiedzy matki czy nawet (o zgrozo!) doraczyni laktacyjnej. Co to za doradczyni, która każe matce odciągnąć mleko laktatorem, żeby zobaczyć, ile go jest? Toż to średniowiecze, wiadomo, że to, co się odciągnie sztucznie nijak ma się do tego, co może wyciągnąć prawidłowo dostawione dziecko. No ale po co psuć samopoczucie tym, którym się "nie udało" - jakby to była jakaś loteria - niech sobie wierzą, że to jakieś czynniki zewnętrzne, niezależne od nich to spowodowały. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:57 budzik11 napisała: > No ale po co psuć samopoczucie > tym, którym się "nie udało" - jakby to była jakaś loteria - niech sobie wierzą > , że to jakieś czynniki zewnętrzne, niezależne od nich to spowodowały. z drugiej strony po co je dołować, skoro 'było minęło'. Warto tylko zadbać o odpowiednią edukację laktacyjną, żeby kobiety, które NA PRAWDĘ chcą karmić, uchronić od "doradców", którzy mogą tylko napsuć. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 14:07 tabakierka2 napisała: > z drugiej strony po co je dołować, skoro 'było minęło'. > Warto tylko zadbać o odpowiednią edukację laktacyjną, żeby kobiety, które NA PR > AWDĘ chcą karmić, uchronić od "doradców", którzy mogą tylko napsuć. jasne, zaczarowalam wage poloznej, zeby zatuszowac, ze tak naprawde to wcale nie chce mi sie karmic. nawet wage w szpitalu zaczarowalam, a co. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 07:04 eliszka25 napisała: > tabakierka2 napisała: > > > > z drugiej strony po co je dołować, skoro 'było minęło'. > > Warto tylko zadbać o odpowiednią edukację laktacyjną, żeby kobiety, które > NA PR > > AWDĘ chcą karmić, uchronić od "doradców", którzy mogą tylko napsuć. > > jasne, zaczarowalam wage poloznej, zeby zatuszowac, ze tak naprawde to wcale ni > e chce mi sie karmic. nawet wage w szpitalu zaczarowalam, a co. ??? Nie pisałam o Tobie, tylko o tzw. doradcach laktacyjnych, którzy dają rady 'od czapy'. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 14:05 budzik11 napisała: > Niestety, jak się zwykle okazuje, "niemożność" karmienia piersią wynika z niewi > edzy matki czy nawet (o zgrozo!) doraczyni laktacyjnej. Co to za doradczyni, kt > óra każe matce odciągnąć mleko laktatorem, żeby zobaczyć, ile go jest? mozesz dokladnie zacytowac, w ktorym miejscu napisalam, ze sciagalam pokarm, zeby zobaczyc ile go jest? i na dodatek, ze doradczyni laktacyjna kazala mi to zrobic w tym celu? konkretne zdanie poprosze. dla twojej wiadomosci - laktator poszed w ruch, zeby sprobowac pobudzic laktacje. jako jeden z wielu sposobow, ktore wyprobowalam Toż to ś > redniowiecze, wiadomo, że to, co się odciągnie sztucznie nijak ma się do tego, > co może wyciągnąć prawidłowo dostawione dziecko. No ale po co psuć samopoczucie > tym, którym się "nie udało" - jakby to była jakaś loteria - niech sobie wierzą > , że to jakieś czynniki zewnętrzne, niezależne od nich to spowodowały. samopoczucie psulo mi tylko i wylacznie to, ze moje dziecko nie przybieralo na wadze, choc ty wiesz lepiej i dobrze wiesz, ze jestem totalna idiotka i pokarmu mialam tyle, ze moglabym obdzielic pol dzielnicy. na dodatek moj dzieciak tez jakis glupi kompletnie, bo nie wiedzial, ze powinien sie najadac i chudl zamias przybierac na wadze. walnij sie w leb swoim cycem, a potem przeczytaj cala moja wypowiedz. wtedy mozesz sobie pisac na temat sredniowiecza. acha, dla twojej wiadomosci, w sredniowieczu wprawdzie mleka w proszku nie bylo, ale za to byly mamki, bo tez zdarzalo sie, ze kobieta miala niewystarczajaca ilosc pokarmu, za to sasiadka mogla obdzielic pol kompanii wojska, wiec sobie pomagaly. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 15:40 eliszka25 napisała: > mozesz dokladnie zacytowac, w ktorym miejscu napisalam, ze sciagalam pokarm, ze > by zobaczyc ile go jest? i na dodatek, ze doradczyni laktacyjna kazala mi to zr > obic w tym celu? konkretne zdanie poprosze. Ale ja nie pisałam w ogóle do ciebie. Skąd taki wniosek? Zacytowałam cię gdzieś i się do tego odniosłam? Widać "uderz w stół, a nożyce się odezwą". > walnij sie w leb swoim cycem, To już wiadomo, czemu twoje dziecko było głodne - zamiast mleka miałaś jad. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 16:19 budzik11 napisała: > > Ale ja nie pisałam w ogóle do ciebie. Skąd taki wniosek? Zacytowałam cię gdzieś > i się do tego odniosłam? Widać "uderz w stół, a nożyce się odezwą". > podpielas sie bezposrednio pod moja wypowiedz, wyzwalas od sredniowiecza na podstawie tego, ze sciagnelam 40 ml laktatorem, wiec sory, ale raczej mialam podstawy sadzic, ze pijesz do mnie. teraz natomiast wykrecasz kota ogonem. > To już wiadomo, czemu twoje dziecko było głodne - zamiast mleka miałaś jad. taaaaak? a podobno kazda matka zawsze moze karmic bez wzgledu na wszystko, to jak to jest? faktycznie argument wart eksperta Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 18:22 eliszka25 napisała: > podpielas sie bezposrednio pod moja wypowiedz, wyzwalas od sredniowiecza pisałam pod postem tabakierki, nie twoim, ogarnij się, bo się gubisz. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:58 tabakierka2 napisała: > I ja się dopisuję - walka trwała 2,5 miesiąca, próbowałam wszystkiego, ostatecz > nie uratował moją laktację SNS. I po tym czasie ostatecznie wywaliłam butlę. ja walczylam 2 miesiace, a moje dziecko nie przybieralo na wadze. do tego mialam jeszcze 3 latka w domu, wiec naprawde nie bylo latwo. skoro walczylas, to chyba wiesz, ze moze sie zdarzyc tak, ze mleko nie tryska z piersi na sama mysl o slodkim niemowlaczku? tobie sie udalo, a mnie nie, ale poddalam sie glownie dlatego, ze moj synek nie przybieral na wadze. wyrzuty sumienia mam do tej pory, myslisz, ze co osiagniesz swoja wypowiedzia? ciesze sie, ze tobie sie udalo. ja nie mialam tyle szczescia, to co mam sie teraz isc powiesic? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 07:02 eliszka25 napisała: wyrzuty sumienia mam do tej > pory, myślisz, że powinnaś? zrobiłaś wszystko, co mogłaś (jak sama twierdzisz). nie wyszłaś z założenia :nie, nie będę przystawiać, bo i tak nie mam pokarmu. myslisz, ze co osiagniesz swoja wypowiedzia? myślę, żę może niektóre osoby uwierzą, że nie tylko one przechodziły przez zmorę karmienia bezskutecznego (myślisz, że u mnie pokarm tryskał na myśl o dziecku? nie, nie tryskał, do tego nasłuchałam się 'mądrych' porad od mamy <pielęgniarka, więc można zakładać, że wie, o czym mówi> - że dziecko jest niedożywione i wychudzone, mimo, że przybierał na wadze, nie jakoś mega dużo, ale zawsze, od pediatry "a po co pani będzie kp - zęby pani się zepsują i wlosy wypadną", od mojego taty "im rzadziej będziesz karmić, tym lepiej, bo więcej pokarmu 'napłynie'". Do tego wyjące dziecko (on nie płakał, on WYŁ!), ciągłe siedzenie 'pod laktatorem'. SNS to była moja ostatnia deska ratunku. Założyłam, że jeśli to się nie uda, to olewam to. Baby blues i każdy niemal dzień przepłakany, każda podana butelka z mm - przepłakana... wiem, o czym piszę, bo sama to przeszłam. ciesze sie, ze tobie sie uda > lo. ja nie mialam tyle szczescia, to co mam sie teraz isc powiesic? Nie, teraz możesz sobie powiedzieć, że chciałaś, że próbowałaś i że udało się Tobie karmić dziecko piersią przez x czasu. A to zawsze lepsze niż nic. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 11:19 tabakierka, mnie nikt karmienia nie odradzal, wiec przynajmniej tyle dobrego. zrobilam co bylo w mojej mocy, a przynajmniej taka mam nadzieje. nie jest latwo walczyc o laktacje, kiedy w domu oprocz noworodka ma sie jeszcze 3-latka, ktory z kazdym dniem poswieconym na walke o kp staje sie coraz bardziej zazdrosny, bo im bardziej walczylam, tym mniej czasu mialam dla starszaka. to bylo bledne kolo i moze za wczesnie sie poddalam. bardzo chcialam karmic mojego synka piersia, bo mial wade ukladu moczowego, a mowi sie, ze mleko proszkowe obciaza nerki. dlatego do tej pory po prostu boli mnie, kiedy czytam pod swoim adresem jaka to jestem niedouczona i glupia, a tak naprawde, to dalam butelke, bo wcale mi sie karmic nie chcialo. wiem, w niektorych wypowiedziach przesadzilam troche z emocjami (albo czasem bardziej niz troche), ale to jest dla mnie bardzo emocjonalna sprawa. mialam nadzieje, ze moze coponiektore forumki wypowiadajace sie w tym watku zastanowia sie troche, zanim zaczna wyzywac innych od sredniowiecza i inne takie, ale chyba prozny trod i szkoda moich nerwow. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:52 ponponka1 napisała: > > Nawet nie wiesz jak sie mylisz. Pogryzione sutki, bol przy przystawianiu, zero > mleka przy pompowaniu.....na szczescie nie trafilam na towje wnioski ale na for > um chusty.info i tam dowiedzialam sie jak powstaje mleko w piersi. Tobie tez to > polecam: > www.czarodziej.pl/serwis/d/serwis_karmienie_jak_powstaje_pokarm.html ja nie mialam pogryzionych sutkow ani bolu przy przystawianiu, bo z przystawianiem nie mialam najmniejszego problemu. takie problemy, to jest skutek niewlasciwego/nieumiejetnego przystawiania do piersi oraz nieprzyzwyczajenia piersi. przechodzi po kilku dniach, kiedy mama nauczy sie przystawiac dziecko prawidlowo i dziecko zacznie porzadnie ciagnac. natomiast zadne forum ani inne madre porady nie sa w stanie sprawic, zeby dziecko prawidlowo przystawiane i ciagnace piers niemal non stop przybieralo na wadze. moje nie przybieralo, mimo najprzerozniejszych porad, doradczyni laktacyjnej w szpitalu oraz doradczyni laktacyjnej przychodzacej do domu. to nie bylo tak, ze zaczely mnie bolec piersi, wiec doszlam do wniosku, ze nie mam pokarmu. walczylam o pokarm z pomoca roznych osob przez 2 miesiace. w koncu sie poddalam, bo mialam w domu jeszcze 3-latka, ktory tez potrzebowal uwagi i w koncu nie dalam rady. do tej pory mam wyrzuty sumienia, ze moze poddalam sie za szybko, moze moglam jeszcze sprobowac, ale wtedy po prostu nie mialam juz sily i po prostu noz mi sie w kieszeni otwiera, kiedy czytam takie "madrosci", jak twoje. acha, to nie bylo moje pierwsze dziecko, wiec mysle, ze jakas tam wiedze na temat karmienia noworodkow jednak juz mialam . Odpowiedz Link Zgłoś
libretinka Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 07.02.14, 20:42 A ja mleka miałam w brud. Dosłownie, jak mały miał 2-3 mce to non stop miałam nadprodukcję, tylko co z tego , jak mały reagował histeria na każda próbę przystawienia. Późny wczesniak z silna żółtaczka, niska masa urodzeniowa, przez 3 tyd nie przybrał nic, i jeszcze chudl, mimo, ze mleka było pod dostatkiem. Dopiero po wprowadzeniu butli ( z moim mlekiem) zaczal przybierać po 400 gram tygodniowo. W 5 mcu miałam dość spędzania 6 h dziennie z laktatorem przy cycu, przeszliśmy na mm. Mały rozwija sie książkowo, a ma 19 mcy już, Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 07.02.14, 21:26 a ja jestem wdzieczna ze nie trafilam na zadno forum i sie nie naczytalam ze dziecko ktore pozna mm z butelki nigdy niebedzie jadlo z piersi, ze trzeba sciagac pokarm laktatorem w celu pobudzenia laktacji itp. dzieki temu kp dluzej niz kilka dni. Odpowiedz Link Zgłoś
libretinka Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 07.02.14, 21:30 Pudło. Ja na forum trafiłam jak mały był już na butli. Żałuje, ze tak późno. Naprawdę tak trudno uwierzyć, ze własna matka zna dziecko lepiej niż obca bab- z forum? Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 07.02.14, 22:13 wlasnie mama zna lepiej swoje dziecko i sytuacje w jakij sie znalezli niz przemadrzale fanatyczki kp. npmlodsza byla wywieziona do innego szpitala jako wczesniak, moja piers poznala ddopiero w 3 dobie, pokarmu bylo malo wiec nadal byla dokarmiana mm, nie uzywalam laktatora i mamy z sali byly zszokowane dlaczego, moje wyjasnienie bylo proste, w czasie przerwy w karmieniu leze i odpoczywam a gdy jest pora ide do dziecka i przystawiam je do piersi, po 2 dniach zadzialalo tak ze na sama mysl o malej bylam mokra od mleka o one dalej mialy problem bo dziecko nie chcialo chwycic piersi wypompowanej przez laktator, tak zgadzam sie mleko produkuje sie na biezaco ale gdy piers ma chwile odpocznki dziala jak maluch przy niej Odpowiedz Link Zgłoś
kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:23 Kolejna, która nie ma pojęcia o laktacji. Po pierwsze ściaganie laktatorem nie jest miarą laktacji, mleko powstaje na bieżąco podczas ssania dziecka. Po drugie ja ściągałam 40 ml robiąc zapasy, córkę karmiłam prawie 3 lata. Po trzecie moja córka również darła się jak opętana, miała zwyczajnie kolki, nic się jej nie wdrukowało w mózgu, jest uśmiechniętą, spokojną pięciolatką. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 14:12 kosa.bar napisała: > Kolejna, która nie ma pojęcia o laktacji. Po pierwsze ściaganie laktatorem nie > jest miarą laktacji, mleko powstaje na bieżąco podczas ssania dziecka. Po drugi > e ja ściągałam 40 ml robiąc zapasy, córkę karmiłam prawie 3 lata. Po trzecie mo > ja córka również darła się jak opętana, miała zwyczajnie kolki, nic się jej nie > wdrukowało w mózgu, jest uśmiechniętą, spokojną pięciolatką. a twoja corka przybierala na wadze, czy nie? bo myslisz, ze co innego moglo spowodowac to, ze noworodek, ktory sie najada nie przybiera na wadze? mozesz to jakos logicznie wytlumaczyc? bardzo poprosze o konkretne przyklady. a co do kolek, to rozumiem, ze twoja corka miala kolki od dnia narodzin do 4 lat? to bylo moje drugie dziecko i naprawde potrafilam rozpoznac, kiedy dziecko ma kolki. noworodki dzien po porodzie raczej kolek nie miewaja. jestem ciekawa, jak by sie twoja corka zachowywala, gdyby przez 2 tygodnie praktycznie nie dostawala jedzenia, czy nadal bylaby pogodna, usmiechnieta i spokojna 5-latka. chcesz sprobowac? Odpowiedz Link Zgłoś
kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 16:31 A Ty nadal nic nie rozumiesz i bredzisz. Istnieją pewne stany chorobowe ze strony noworodka, które powodują spadek lub brak przyrostu masy ciała,np przedłużająca się żółtaczka,nasilony refluks,ZUM. To nie ma nic wspólnego z fizjologią laktacji a już tym bardziej pojęciem braku pokarmu lub chudego mleka,bo takie nie istnieją.Nie dziwię się też,że twoje dziecko darło się i nadal ryczy,w swoich wypowiedziach prezentujesz wysoki poziom stresu,a to z pewnością wpływa na dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 16:47 o widze, ze oprocz eksperta laktacyjnego jestes tez psychologiem, albo i nawet psychiatra. tylko czytac nadal sie nie nauczylas. napisalam wyraznie ZDROWE DZIECKO. dla mnie to oznacza, ze nie ma zadnej jednostki chorobowej noworodka. nic z tych rzeczy, ktore wymienilas u mojego dziecka nie stwierdzono. poza tym byloby to bardzo ciekawe, gdyby lekarstwem na ktorakolwiek z tych chorob bylo podanie mleka. jesli moj syn byl chory, to wyleczyl sie w momencie, gdy najadl sie do syta. hm, ciekawa sprawa, moze nawet cud. na dodatek nawet dziecko mi zdiagnozowalas przez internet. po prostu geniusz. a poziom stresu podnosi mi sie, kiedy czytam o tym, co to ja nie zrobilam zle i jaka to jestem glupia i jak bredze od ludzi, ktorzy nie maja zielonego pojecia o tym, jak wygladala sytuacja, ba nawet mnie w zyciu na oczy nie widzieli ani mojego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 18:32 eliszka25 napisała: > napisalam wyraznie ZDROWE > DZIECKO. dla mnie to oznacza, ze nie ma zadnej jednostki chorobowej noworod > ka. nic z tych rzeczy, ktore wymienilas u mojego dziecka nie stwierdzono. (...) jesli moj syn byl chory, to wyleczyl sie w momencie, gdy naja > dl sie do syta. hm, ciekawa sprawa, moze nawet cud. a niżej... eliszka25 napisała: > dodam jeszcze, ze moj syn urodzil sie z wada ukladu moczowego, to się zdecyduj, czy miałaś w 100% zdrowe dziecko, czy też miało "wadę układu moczowego" - co mogło być przyczyną jego "darcia się" i nieprzybierania na wadze. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 19:13 wada ukladu moczowego mojego dziecka polega na tym, ze ma dodatkowa nerke. nie przeszkadzalo mu to w jedzeniu. zostal zbadany na wszystkie strony, ze tak powiem i placz nie byl skutkiem tego, ze mial nerki w nadmiarze. nic go nie bolalo. przybierac zaczal po tym, jak zaczal sie najadac. raczej nie sadze, ze po podaniu mleka z butelki trzecia nerka mu zniknela. nie sadze tez, ze przeszkadzalaby mu ona w najadaniu sie z piersi, jeslibym miala wystarczajaca ilosc pokarmu. nadal czekam na odpowiedz, jak to jest mozliwe, ze zbyt mala ilosc pokarmu nie byla przyczyna tego, ze nie przybieral na wadze, skoro zaczal przybierac niemal w oczach zaraz po tym, kiedy dostal oprocz piersi butelke i zaczal sie wreszcie najadac. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 20:48 eliszka25 napisała: > nadal czekam na odpowiedz, jak to jest mozliwe, ze zbyt mala ilosc pokarmu nie > byla przyczyna tego, ze nie przybieral na wadze, skoro zaczal przybierac niemal > w oczach zaraz po tym, kiedy dostal oprocz piersi butelke i zaczal sie wreszci > e najadac. Zgłoś się do jakiegoś instytutu naukowo-badawczego, bo jesteś chyba fenomenem. I jak już będziesz wiedziała, to napisz na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 20:58 budzik11 napisała: > Zgłoś się do jakiegoś instytutu naukowo-badawczego, bo jesteś chyba fenomenem. > I jak już będziesz wiedziała, to napisz na forum. to ty twierdzisz, ze nie jest mozliwe, zeby przyczyna byla zbyt mala ilosc pokarmu matki, wiec poprosze o konkretne argumenty na poparcie twojej tezy. Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 21:56 Zbyt mała ilość pokarmu ? Poczytaj ty sobie na temat laktacji- skoro twierdzisz, że dziecko przystawiane było na żądanie i prawidłowo ssało - to nie ma czegoś takiego jak zbyt mała ilość pokarmu- no litości.... Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 23:26 najwyrazniej moje dziecko nie czytalo ksiazek o laktacji i nie wiedzialo, ze nie ma czegos takiego, jak zbyt mala ilosc pokarmu i dlatego sie nie najadalo. Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 07:43 Przecież ty wyraźnie napisałaś, że się najadał ale na wadze nie przybierał. Nie brnij dziewczyno bo już sama nie wiesz co piszesz. "ze zdrowe dziecko, ktore sie najada (bo matce tylko sie wydaje, ze nie ma pokarmu) nie przybiera na wadze ani grama " Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 11:26 jezuuuuuuu!!! tlumacze jak abel na rowie.... napisalam to pod wplywem calej dyskusji w tym watku. zostalam zakrzyczana, ze nie jest mozliwe, zebym miala za malo mleka i wysmiana przez czesc forumek, jak to ich dzieci pewnie powietrzem zyly, skoro sciagaly niewielkie ilosci, a ich dzieci przezyly na samym kp pol roku czy dluzej. zadalam wiec pytanie, jaka jest przyczyna tego, ze moje dziecko nie roslo, skoro ich zdaniem nie jest mozliwe, zeby mialo za malo mleka, a co za tym idzie powinno sie najadac prawda? problem minal po podaniu mleka z butelki. jesli cytujesz, to moze laskawie cale zdanie, to moze wtedy zalapiesz jego sens. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Napisze, kiedy podalas butelke 06.02.14, 10:33 Bo ten szczgol ciagle pomijasz. Raz piszesz, ze dziecko glodzilas piersia dwa tyodnie innym, ze dwa czy trzy miesiace (nie che mi sie juz szukac jak dkoladnie). Wazny jest moment kiedy podalas butelke - napisz kiedy to bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Napisze, kiedy podalas butelke 06.02.14, 15:02 ponponka1 napisała: > Bo ten szczgol ciagle pomijasz. Raz piszesz, ze dziecko glodzilas piersia dwa t > yodnie innym, ze dwa czy trzy miesiace (nie che mi sie juz szukac jak dkoladnie > ). > > Wazny jest moment kiedy podalas butelke - napisz kiedy to bylo. odpowiem zbiorczo, bo nie chce mi sie skakac po watku. choc moze ty powinnas najpierw przeczytac uwaznie i ze zrozumieniem, to nie zadawalabys tylu zbednych pytan. od poczatku pisalam, ze przez pierwsze 2 tygodnie od porodu karmilam tylko piersia i dziecko nie przybieralo na wadze. nigdzie tez nie napisalam, ze moje dziecko przez 2 tygodnie nic nie jadlo. jesli znajdziesz choc jedno takie zdanie w moich wypowiedziac, to bardzo prosze, mozesz mnie wysmiac. od poczatku pisze, ze dziecko sie nie najadalo, czyli nie jadlo do syta. rozumiesz, ze to nie to samo, co nie jesc nic? dzieci niedozywione zyja latami, a nawet dozywaja doroslosci, wiec jest to naprawde bardzo powolna smierc, jesli juz. smieszne jest twoje nonszalanckie, "niedbale" krecenie datami w taki sposob, zeby mnie wysmiac. od poczatku pisalam wyraznie, ze przez 2 tygodnie moje dziecko bylo tylko na piersi i w tym czasie tracilo na wadze, a walczylam w sumie 2 miesiace. robisz z siebie taka ekspertke i wszystkowiedzaca, ale chyba nie masz pojecia, jak wyglada dokarmianie dziecka butelka, wiec ci wytlumacze. glodne dziecko najpierw przystawia sie do piersi i dziecko ssie tak dlugo, jak dlugo chce. dopiero potem proponuje sie butelke i dziecko moze z niej wypic cos lub nie, jesli sie najadlo, to nie ma potrzeby pic z butelki. moj syn mial taka potrzebe. poczatkowo probowalam odciagac swoje mleko i dokarmiac go z butelki przynajmniej czesciowo swoim, bo mialam nadzieje, ze moze nabierze sily i bedzie lepiej. to nie wypalilo, poniewaz przez cala dobe nie udawalo mi sie nigdy sciagnac wiecej niz 40 ml, a moj synek po jakims czasie potrzebowal na jeden raz 80 ml z butelki. i nie mam tu na mysli, ze przez cala dobe zebralo mi sie w piersiach 40 ml, jak to najprawdopodobniej zrozumialas za pierwszym razem (choc podejrzewam, ze tylko odgrywalas glupia, zeby mnie osmieszyc, ale niech ci bedzie). otoz przez cala dobe sciagalam mleko 5-6 razy i z obu piersi lacznie wychodzilo tego 40 ml. dla ciebie to moze smieszne, ale zapewniam cie, ze mi nie bylo do smiechu, kiedy dzien po porodzie dowiedzialam sie, ze moje dziecko ma wade wrodzona, bedzie jeszcze szczegolowo diagnozowane i byc moze trzeba bedzie w trybie pilnym zrobic operacje, ktora moze skonczyc sie uszkodzeniem nerki. zaleceniem lekarza bylo tez, zebym kontrolowala, czy synek wystarczajaco duzo pije. w tym celu dostalam specjalne pieluchy z paskiem, ktory zmienial kolor, kiedy tylko do pieluchy wpadlo kilka kropel moczu. fakt, w oczy zaczela mi zagladac panika, kiedy pielucha zostawala sucha przez pol dnia, a kilka razy i przez caly dzien. zwlaszcza, ze mialam w domu jeszcze 3-latka, ktory w pierwszych dniach po porodzie potrzebowal zmiany pieluchy najrzadziej przy kazdym karmieniu, wiec wiedzialam ile sika takie dziecko. teraz kilka danych z ksiazeczki zdrowia mojego syna, zeby nie byc goloslowna. moj syn urodzil sie z waga 3520 g, dostal 9, 10 i 10 pkt apgar. dokladnie w 14 dobie zycia mial kontrole w szpitalu, podczas ktorej pobrano mu mocz, krew, zrobiono rtg z kontrastem oraz dokladnie obmierzono i zwazono. mocz pobrano bezposrednio z pecherza za pomoca cewnika, ktorym wprowadzano kontrast. wtedy wazyl 3340 g, czyli de facto nie przybral nic, bo do wagi urodzeniowej wciaz brakowalo mu prawie 200 g, a 14 dni, to jest ostatni dzwonek dla dziecka, zeby osiagnac wage urodzeniowa. jesli dziecko sie najada, to nie stanowi to dla niego problemu. najwyrazniej wiec moje sie nie najadalo. 2 dni po tej wizycie zostalismy wezwani do szpitala, poniewaz lekarze z naszego szpitala klinicznego skonsultowali sie z jednym z wiodacych w kraju urologow dzieciecych w sprawie niepokojacych wynikow moczu naszego syna. ponownie pobrano mu krew i mocz oraz przeprowadzono bardzo szczegolowy wywiad z nami. okazalo sie, ze mocz mojego syna jest zbyt mocno skoncentrowany. na podstawie wywiadu lekarz doszedl do wniosku, ze to oraz fakt, ze moj syn wciaz nie osiagnal wagi urodzeniowej swiadczy o tym, ze sie nie najada. dostalam wiec zalecenie, zeby zaczac dokarmiac dziecko. po drodze do domu kupilismy butelki aventu i mleko, ale syn nie chcial ssac z butelki. od bratowej dostalam rade, zeby sprobowac butelek tomee tippe (nie wiem, czy dobrze napisalam), bo maja bardzo szeroki smoczek. nastepnego dnia maz kupil taka butelke i synek zalapal. wtedy wlasnie, czyli dokladnie w 17 dobie zycia mojego dziecka po raz pierwszy przestalo ono plakac na dluzej niz 5 minut oraz ucielo sobie drzemke miedzy karmieniami w ciagu dnia. na dodatek podczas drzemki wypelnil pieluche, a mnie spadl ogromny kamien z serca. w 25 dobie zycia moj syn wazyl 3900 g i od tej pory przybieral juz normalnie na wadze. w wieku roku wazyl dokladnie 10320 g. faktycznie tluszcz sie z niego wylewal. zadne z moich dzieci nigdy nie bylo pani pulpetem ani niejadkiem. odkad jestem na forum, czyli ponad 8 lat mniej wiecej, nigdy nie napisalam ani razu, ze moje dzieci sa niejadkami. mozesz przejrzec wszystkie moje wpisy i poszukac, jesli masz ochote. obecnie moj syn ma prawie 4,5 roku i jest ociekajacym tluszczem pulpetem, ukarmionym mm o wadze niespelna 16 kg przy wzroscie 110 cm. Odpowiedz Link Zgłoś
mad_die Re: Napisze, kiedy podalas butelke 07.02.14, 23:20 eliszka25 napisała: > dla ciebie to moze smieszne, ale zapewniam cie, ze mi nie bylo do smiechu, kied > y dzien po porodzie dowiedzialam sie, ze moje dziecko ma wade wrodzona, bedzie > jeszcze szczegolowo diagnozowane i byc moze trzeba bedzie w trybie pilnym zrobi > c operacje, ktora moze skonczyc sie uszkodzeniem nerki. zaleceniem lekarza bylo > tez, zebym kontrolowala, czy synek wystarczajaco duzo pije. w tym celu dostala > m specjalne pieluchy z paskiem, ktory zmienial kolor, kiedy tylko do pieluchy w > padlo kilka kropel moczu. fakt, w oczy zaczela mi zagladac panika, kiedy pieluc > ha zostawala sucha przez pol dnia, a kilka razy i przez caly dzien. zwlaszcza, > ze mialam w domu jeszcze 3-latka, ktory w pierwszych dniach po porodzie potrzeb > owal zmiany pieluchy najrzadziej przy kazdym karmieniu, wiec wiedzialam ile sik > a takie dziecko. > I to wtedy już powinnaś była reagować! czyli dokarmić, swoim mlekiem lub sztucznym, bez użycia smoczka. Maluch po porodzie powinien moczyć minimum 6 pieluch na dobę i robić jedną kupę. To jest wyznacznikiem "najadania się". Nikt CI wtedy tego nie powiedział? Zresztą, skoro mały urodził się z jakąś wadą, to powinnaś była go częściej kontrolować - nie robiłaś tego? Być może mały nie miał siły ssać, stąd Twój "brak mleka" - bo to ssanie piersi pobudza laktację. Umiał pierś złapać? > teraz kilka danych z ksiazeczki zdrowia mojego syna, zeby nie byc goloslowna. m > oj syn urodzil sie z waga 3520 g, dostal 9, 10 i 10 pkt apgar. dokladnie w 14 d > obie zycia mial kontrole w szpitalu, podczas ktorej pobrano mu mocz, krew, zrob > iono rtg z kontrastem oraz dokladnie obmierzono i zwazono. mocz pobrano bezposr > ednio z pecherza za pomoca cewnika, ktorym wprowadzano kontrast. wtedy wazyl 33 > 40 g, czyli de facto nie przybral nic, A tu się mylisz. Przybrał, przybrał, bo po porodzie spadł z wagi na pewno. Nie piszesz, jaka była najniższa waga spadkowa, bo to od tej wagi liczy się przyrosty, nie od urodzeniowej. A dzieci na dobicie do wagi urodzeniowej mają nawet 21 dni. Każde robi to w swoim tempie. Warunkiem są jednak pełne pieluchy, Twój nie sikał, więc to już powinno Cię zaniepokoić. > karz doszedl do wniosku, ze to oraz fakt, ze moj syn wciaz nie osiagnal wagi ur > odzeniowej swiadczy o tym, ze sie nie najada. dostalam wiec zalecenie, zeby zac > zac dokarmiac dziecko. ok, mogłaś to robić za pomocą strzykawki, drenu, kubeczka, pipety - jest WIELE możliwości dokarmienia, nawet sztucznym mlekiem, bez użycia smoczka i butelki. i można wtedy karmić piersią dalej. Miałaś gorszy start, bo syn urodził się z wadą. I szkoda, że nie dostałaś pomocy wcześniej i że w szpitalu nikt nie wsparł Cię w kp. Ono na tym etapie było z pewnością do odratowania. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Napisze, kiedy podalas butelke 08.02.14, 02:27 mad_die napisała: > I to wtedy już powinnaś była reagować! czyli dokarmić, swoim mlekiem lub sztucz > nym, bez użycia smoczka. Maluch po porodzie powinien moczyć minimum 6 pieluch n > a dobę i robić jedną kupę. To jest wyznacznikiem "najadania się". Nikt CI wtedy > tego nie powiedział? po pierwsze kup nie musi byc jedna na dobe. w normie jest nawet jedna na tydzien. po drugie, wez sie zastanow, co ty probujesz tu insynuowac. myslisz, ze po co dostalam te pieluchy w szpitalu, zeby sobie popatrzec jaki maja ladny paseczek? to cie rozczaruje, nie nie po to, tylko wlasnie w celu kontrolowania, ile moje dziecko sika. > Zresztą, skoro mały urodził się z jakąś wadą, to powinnaś była go częściej kont > rolować - nie robiłaś tego? Być może mały nie miał siły ssać, stąd Twój "brak m > leka" - bo to ssanie piersi pobudza laktację. > Umiał pierś złapać? opisalam tu tylko okolicznosci, ktore sprawily, ze moje dziecko dostalo jednak butelke. oczywiscie, ze reagowalam. w szpitalu po porodzie spedzilam 5 dni. skad ci sie wzielo, ze go nie kontrolowalam? m.in. wlasnie po to mialam przeciez te pieluchy. juz w szpitalu przychodzily do mnie 3 rozne doradczynie laktacyjne (to nie bylo moje zyczenie, po prostu kazda z nich miala inna zmiane). wszystkie zgodnie twierdziy, ze dziecko przystawiam do piersi dobrze, ssie ladnie. z reszta wygladalo to wlasnie tak, jak na tym filmiku, ktory chyba ty mi zalinkowalas. sluchac bylo nawet odglos przelykania. co ciekawe wygladalo to tak, ze na poczatku synek przelykal za kazdym pociagnieciem, po jakims czasie co 2-3 pociagniecia, az w koncu musial ciagnac kilka razy, zeby cos przelknac. normalnie mozna bylo wychwycic moment, kiedy zaczynal jakby mniej wyciagac z piersi, choc ssal tak samo caly czas. nie wiem, czy faktycznie tak bylo, ale tak to wlasnie wygladalo. w szpitalu byl tez dokarmiany, choc z tego, co pamitam, nie po kazdym karmieniu. jednak jesli noworodek zaraz po karmieniu wyciagal z butli 30 ml, to jednak za wiele z piersi nie wyciagnal. dokarmiany byl mm, bo jak juz pisalam, z moich piersi prawie nic nie moglam odciagnac. wiem, ze ssanie pobudza laktacje, ale moj syn ssal czesto, dlugo i bardzo chetnie, wiec naprawde nie wiem, co nie zadzialalo. zwlaszcza, ze zarowno polozne i doradczynie w szpitalu, jak rowniez potem polozna przychodzaca do mnie do domu ani zaden lekarz nie mieli zastrzezen co do mojej techniki przystawiania i jego techniki ssania. > A tu się mylisz. > Przybrał, przybrał, bo po porodzie spadł z wagi na pewno. Nie piszesz, jaka był > a najniższa waga spadkowa, bo to od tej wagi liczy się przyrosty, nie od urodze > niowej. > A dzieci na dobicie do wagi urodzeniowej mają nawet 21 dni. Każde robi to w swo > im tempie. > Warunkiem są jednak pełne pieluchy, Twój nie sikał, więc to już powinno Cię zan > iepokoić. > rozumiem, ze jestes swiatowej slawy ekspertem pediatra, ze podwazasz slowa naszych lekarzy? to od lekarza wlasnie uslyszalam, ze po 14 dniach od porodu zaczyna byc to niepokojace. oczywiscie wszystko zalezy od stanu dziecka, ale moje najwyrazniej nie bylo w dobrym stanie. pisalam juz, ze mam w domu tez starsze dziecko, wiec wiem, ze niemowle sika i mniej wiecej ile sika. masz racje, nie martwilo mnie to wcale i wlasnie z tego powodu mojego syna w ciagu 14 dni jego zycia widzialo dwoch roznych pediatrow ze szpitala, lekarz urolog, cala masa poloznych oraz pediatra w naszym osrodku i polozna, ktora przychodzila do mnie do domu przez 10 dni po wyjsciu ze szpitala. teoria z moim lenistwem nie wyszla, to teraz probujesz mi udowodnic co, ze zaniedbalam dziecko i stad te problemy? > > > > karz doszedl do wniosku, ze to oraz fakt, ze moj syn wciaz nie osiagnal w > agi ur > > odzeniowej swiadczy o tym, ze sie nie najada. dostalam wiec zalecenie, ze > by zac > > zac dokarmiac dziecko. > ok, mogłaś to robić za pomocą strzykawki, drenu, kubeczka, pipety - jest WIELE > możliwości dokarmienia, nawet sztucznym mlekiem, bez użycia smoczka i butelki. > i można wtedy karmić piersią dalej. > a wyobraz sobie, ze dokarmialam syna na wiele roznych sposobow. nie wiem, czy wszystkie jeszcze pamietam bo to bylo 4 lata temu, ale podawalam mu mleko m.in. specjalnym kubeczkiem, ktory przyniosla doradczyni laktacyjna, strzykawka z silikonowa koncowka, "po palcu", zeby sie upewnic, czy dziecko faktycznie ssie i jeszcze pare innych metod. probowalas kiedys karmic dziecko strzykawka? zapewniam cie, ze tylko latwo sie o tym pisze, a w rzeczywistosci to meczarnia dla obu stron. zeby nakarmic kilkudniowe dziecko kubeczkiem, tez trzeba sie niezle nagimnastykowac, bo dziecko chce automatycznie ssac, a kubeczka possac sie za bardzo nie da. zaluje tylko, ze nie probowalam sns, o ktorym pisala jedna z forumek, ale wtedy o tym nie wiedzialam, a nikt mi tego nie zaproponowal. > > Miałaś gorszy start, bo syn urodził się z wadą. > I szkoda, że nie dostałaś pomocy wcześniej i że w szpitalu nikt nie wsparł Cię > w kp. Ono na tym etapie było z pewnością do odratowania. > > w szpitalu wlasnie otrzymalam dobre wsparcie i w szpitalu moj syn przybral na wadze chyba z 200 g przez te 5 dni. nie mam w domu tych wszystkich szczegolowych danych, bo to zostalo w karcie szpitalnej mojego syna. w ksiazeczce mam to, co napisalam. to w domu nic nie przybieral. najwiecej zalu mam wlasnie do poloznej, bedacej jednoczesnie doradczynia laktacyjna, ktora przychodzila do mnie do domu. byla chyba ortodoksyjna maniaczka kp, bo wmawiala mi, ze wszystko jest w porzadku, ja mam przystawiac na zadanie, sprobowalam metod, ktore mi pokazala, ale nie chciala, zebym dokarmila butelka i mm, a ja glupia sie sluchalam i o to tez mam zal do siebie. jednak bylam wystraszona stanem zdrowia dziecka, tym, ze nie sika i nie przybiera na wadze i chyba rozpaczliwie chcialam komus zaufac. sytuacja zaczela wygladac lepiej, kiedy za rada lekarza podalam wreszcie te butelke, ale wtedy chyba juz bylo troche pozno na odwrocenie tego wszystkiego. moze gdybym walczyla troche dluzej, to by sie udalo, ale te 2 miesiace mnie po prostu tak wymeczyly, ze nie mialam juz sily na wiecej. moj syn mial w tym czasie cala serie roznych badan, jego karmienie, odciaganie mleka i wszystko wokol tego zajmowalo mi strasznie duzo czasu, maluszek prawie non stop plakal, a ja mialam pod opieka jeszcze 3-latka. nauczylam sie robic wszystko jedna reka, bo w drugiej trzymalam najczesciej dziecko przy piersi lub laktator, ewentualnie mialam dziecko w nosidle na brzuchu, bo tylko wtedy nie plakalo, jesli nie bylo przy piersi. jedna reka obslugiwalam trzylatka, robilam obiad, a nawet potrafilam isc do ubikacji trzymajac dziecko przy piersi. fizycznie i psychicznie bylam tym wszystkim tak wymeczona, ze po prostu dluzej nie dalam rady. naprawde tak trudno uwierzyc w to, ze nie wyszlo mimo moich staran i checi? naprawde zawsze i jedynym wytlumaczeniem jest leniostwo matki, ktora wolala dac butle niz meczyc sie z kp? Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 male sprostowanie 08.02.14, 08:47 eliszka25 napisała: jednak jesli noworodek zaraz po karmieniu wyciagal z butli 30 ml, to > jednak za wiele z piersi nie wyciagnal. dokarmiany byl mm, bo jak juz pisalam, > z moich piersi prawie nic nie moglam odciagnac. tutaj zamieszalam. w szpitalu moj syn dostawal mm, ale nie z butelki. przynoszono nam porcje mleka w takiej jakby butelce, z podzialka, ale zakrecane to bylo dekielkiem, jak sloik, bez smoczka. mleko podawalam dziecku z takiego wiekszego kieliszka lub lyzeczka. Odpowiedz Link Zgłoś
kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 21:44 Odpowiedź dostałaś już wielokrotnie, widocznie była zła technika karmienia, innego wyjścia nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 23:34 kosa.bar napisała: > Odpowiedź dostałaś już wielokrotnie, widocznie była zła technika karmienia, inn > ego wyjścia nie ma. trzy rozne doradczynie laktacyjne w szpitalu, polozna w domu, lekarz pediatra w szpitalu i nasz lekarz pediatra domowy zgodnie twierdzili, ze przystawiam prawidlowo. szukalam pomocy, bo dziecko nie przybieralo na wadze, stad tyle osob wmieszanych w sprawe. jakas przyczyna musiala byc. w kazdym razie dziecko sie nie najadalo, skoro waga stala w miejscu. ruszyla, gdy wspomoglam sie butelka. tyle jest pewne w tym temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 09:21 Daj spokoj, nie znajdziesz zrozumienia w tym temacie, po prostu bylas leniwa, niedouczona i zle karmilas. Niewazne, ze innego zdania byli lekarze, polozne i konsultantki laktacyjne, to twoja wina (oraz glupota) i juz. Przeciez jest NIEMOZLIWOSCIA zeby matka nie mogla wykarmic swojego dziecka. A do wszystkich madrych i uczonych mam jedna uwage: nikt tutaj nie pisze o "chudym pokarmie" i innych bzdurach. Zwracamy uwage na to, ze zdarzaja sie przypadki, kiedy dziecka prostu nie da sie wykarmic piersia. Zgoda, moze "wina" lezy po stronie dziecka, bo ssie nieefektywnie (co prawdopodobnie mialo miejsce u mnie, bo 2 operacje spowodowaly uszkodzenie przewodow mlecznych, co moze utrudniac ssanie), ale co to zmienia w ogolnym rozrachunku? Rozumiem, ze panie ekspertki po prostu czekalyby, az dziecko umrze z glodu (albo nauczy sie jesc, cos w koncu nastapi pierwsze), ze spokojem patrzyly, jak dziecko z waga ur. 3,5 kg spada do 2,8 kg i dalej leci w dol, placze z glodu, chudnie w oczach? Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 11:41 masz racje, niepotrzebnie sie tylko zdenerwowalam, ale po prostu przykro jest czytac o sobie takie rzeczy od kogos, kto nie ma zielonego pojecia o tym, jak naprawde bylo. moze u podstawy lezal jakis moj blad, ktory wywolal efekt lawinowy. nie wiem. wiem za to, ze nie jest mozliwe, zeby dziecko, ktore sie najada przez 2 tygodnie nie przybieralo na wadze, a spadalo. do tego dochodzil strach o zdrowie, albo moze i zycie mojego dziecka, ktore urodzilo sie z wada ukladu moczowego i pediatra bardzo uczulal na to, zeby dostawal odpowiednia ilosc plynow. on natomiast potrafil miec sucha pieluche przez caly dzien. u noworodka, ktory najada sie mlekiem matki to raczej nie jest mozliwe. problemow z siusianiem nie mial, ale nie mial czym sikac. pewnie on tez byl leniwy. najwiecej zlego wyrzadzila nam polozna, ktora przychodzila do mnie do domu po wyjsciu ze szpitala. tez byla fanatyczka karmienia za wszelka cene. przez 2 tygodnie twierdzila, ze wszystko jest ok. dziecko duzo placze, bo musi "przerobic porod". trzeba czekac i przystawiac na zadanie. dzieki jej "pomocy" pewnie zakarmilabym synka na smierc. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 12:23 Nie przejmuj sie, w kontekscie macierzynstwa bardzo latwo wpasc w poczucie, ze jest sie wszystkowiedzacym i lepszym od innych kobiet, bo urodzilo sie sn w 3 h/karmilo piersia do 2 rz, a mleko tryskalo jak z fontanny/dziecko zaczelo chodzic w 10 mcu zycia itd. Wazne, zeby podchodzic do tego z dystansem A swoja droga to "przerabianie" porodu jest bardzo szwajcarskie, ja tez o tym slyszalam od poloznej, ktora jednak byla bardzo sympatyczna i pomocna. Tez bardzo pro kp, ale bez glupiej ideologii. Kiedy powiedzialam jej, ze nie zycze sobie zadnych porad dot. zastosowania medycyny alternatywnej/antropozoficznej itd., nie zajaknela sie ani slowem i spelnila moja prosbe. Odpowiedz Link Zgłoś
tata.po.30 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 13:26 > masz racje, niepotrzebnie sie tylko zdenerwowalam, ale po prostu przykro jest c > zytac o sobie takie rzeczy od kogos, kto nie ma zielonego pojecia ... Spokojnie. Tego typu "ekspertki laktacyjne" raczą matki mądrościami typu "stres nie ma wpływu na laktację, bo inaczej nasze babki nie mogłyby karmić w czasie wojny". No tak, niby prawda: babki mogły karmić. Te kobiety, które karmić z powodu stresu nie mogły po prostu babkami nigdy nie zostały, bo im niemowlęta umarły. Takich przypadków było bardzo dużo. Widziałem też taką zawodową "ekspertkę" od laktacji w akcji na oddziale: uparła się, że i u niej "nawał musi być". Personelowi w końcu udało się ją ubłagać o pozwolenie na dokarmianie jej odwodnionego dziecka, które przez mądralińską matkę spędziło w szpitalu po porodzie dwa tygodnie dłużej. Odpowiedz Link Zgłoś
matka.madzi Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 20:40 Kultura dyskusji w wydaniu pani poniekąd doktor po prostu oszałamia. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 08:37 o tak... zastanawiam się czy pacjentów w swoim ewentualnym gabinecie też od razu sprowadza do parteru i zmywa nimi podłogę, czy na dzien dobry przy przeprowadzaniu wywiadu mówi im że opowiadają bzdury... niestety w realu chodzi takich sporo Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 21:46 Czy ty potrafisz zrozumieć, że ilość ściągana laktatorem ma się nijak do tego ile dziecko potrafi wypić bezpośrednio z piersi ? Ja z moich nic nie byłam w stanie odciągnąć- dwoje dzieci wykarmiłam. I jak to się ma do tej teorii o ściąganiu i ilości mleka.......... Odpowiedz Link Zgłoś
nauboczu Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 20:33 Ale przecież nikt nie zabrania karmić piersią całe życie Mam ponad 42 lata, byłam wychowana na mm, moje dziecko też. Nie choruję, przez całe życie miałam 3 antybiotyki, moje dziecko jako jedyne w przedszkolu ma 90 % obecność od września. I wiesz co ? Członkowie mojej rodziny dożywają 90 lat, bez ciężkich chorób. Może jednak ważną sprawą są geny ? I tak prędzej czy później dzieci karmione mlekiem zaczną jeść to wszystko co my, czyli produkcję BASF i nie wiadomo jak to się skończy. Bardziej obawiałabym się przypadków raka w rodzinie niż tego, że byłam karmiona mm. A najbardziej podoba mi się wpis o nagłej śmierci łóżeczkowej... O Matko Odpowiedz Link Zgłoś
leeah Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 21:10 zapomniano tu dopisać, że matki, które z różnych względów nie mogą karmić swoich dzieci piersią powinny je zatłuc zaraz po porodzie...! Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 09:51 i siebie też, po co wyrodne kobiety mają psuć wizerunek matki! Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 00:32 jestem wielka oredowniczka karmienia naturalnego. Ale te wypociny sa napisane tak pretensjonalno-patetycznym jezykiem ( te "dzieciatka"), ze tego nie dalo sie czytac. Nawet, jesli tresc jest sluszna, to forma jej przekazania pewnie niejedna osobe zniesmaczy i zniecheci. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 14:34 Jestem za KP ale takie artykuly robia wiecej szkody niz pozytku. Zobacz post Budzik Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 17:01 Jeden z bardziej pretensjonalnych i skutecznie odstraszajacych od kp tekstow, ktore czytalam. Wiedza, ze mm jest mniej wartosciowe od mleka kobiecego nie jest tajemnica, ale po co dorabiac do tego teorie godne Smolenska? Odpowiedz Link Zgłoś
ta_karola Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 17:49 Ten wpis to nic nowego. Zaraz po porodzie położne bardzio się starały utrzymać moją laktację i wszystkie twierdziły łącznie z lekarzem, że to lepsze niż mm. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 19:55 No tak, wiemy już, że kobiety w Afryce (większość) karmią piersią swoje dzieci, i nie rozstają się z nimi przez pierwsze miesiące (rodzicielstwo wielkiej bliskości). I jakie wypływają z tego tytułu przewagi tych dzieci nad tymi karmionymi mm i wożonymi w wózeczkach? Intelekt, odporność na choroby, siła psychiczna? Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:52 A potem te same kobiety które przecież idealnie dbają bo karmią piersią i noszą w chuście bora 3-4 letnie córki i je obrzezują starą żyletką. Dzieki bogu dzieciaki karmione piersią są odporne że hoho i będą miały szansę "doskonale" wychować swoje córki. To tyle o podawaniu za wzór wychowania afrykańskich matek... Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:58 beataj1 napisała: > To tyle o podawaniu za wzór wychowania afrykańskich matek... Też się zastanawiam jakim 'wzorem' dla nas są afrykańskie matki i dlaczego są podawane nam za wzór...Bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:05 No właśnie biorąc pod uwagę co się dzieje w Afryce (gwałty, przemoc, ciągłe bratobójcze wojny itd) afrykańskie matki bardzo kiepsko sobie radzą i są raczej antybohaterem i trzeba robić odwrotnie niż one. Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 22:14 No ale co- to te afrykańskie matki gwałcą i toczą wojny ? Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 22:35 Nie matki a dzieci czułe wychowane na długim cycku noszone w chuście itd. Przecież oni wszyscy mieli matki prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 22:14 A wiesz dlaczego je obrzezają ? Pojęcia nie masz o ich kulturze. To tak jak by napisać, że polskie matki KP, a potem mimo, że nie wierzące lecą i chrzczą w KK. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 10:54 I jeszcze uszy przekłuwają. Sorry, przekuwają. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 22:40 Naprawdę porównujesz przeklucie uszu z wycięciem lechtaczki i zszyciem warg sromowych wykonywanym na żywca przy użyciu starej zyletki albo stluczonej butelki? Myślałam że już mnie nic nie zdziwi... Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 22:43 Ale kto tworzy tą kulturę. Kosmici czy te matki? Przecież to one są najpilniejszymi strazniczkami tej kultury. One dbają o to by nic się nie zmieniło i kolejne pokolenia kobiet były okaleczane. Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 22:12 Nie myl KP z rodzicielstwem bliskości. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 09:33 rodzicielstwo wielkiej bliskości? zastanowiłaś się nad tym ze to ze te kobiety karmia piersią lub tachaja swoje dziecko wszędzie nie jest kwestią świadomego wyboru ale tylko absolutnej konieczności. w przypadku KP - po prostu braku innego pokarmu, w kwestii tachania w chuście - braku innej alternatywy czy w ramach rodzicielstwa bliskości praktykują też rytuał obrzezania kilkutygodniowych dziewczynek okaleczajac je na zawsze lub uśmiercając natychmiast - w wyniku zakażenia np. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 do ekspertek laktacyjnych 04.02.14, 14:37 ktorych w tym watku jest na peczki. dziekuje wam za uswiadomienie mi, ze jestem glupia, nie ma zielonego pojecia o karmieniu dzieci (choc mam 2 i zyja) oraz moj syn tez glupi jakis, na to wychodzi. no i jeszcze leniwa tez jestem, bo tylko z lenistwa walczylam przez 2 miesiace o pokarmi, ale poniewaz jestem leniwa, to sie w koncu poddalam. wszystko to juz ustalilysmy, wiec bardzo prosze o nie wracanie do tego. mam tylko jedno pytanie. zupelnie bez zlosliwosci, tak tylko z ciekawosci chcialabym konkretnie wiedziec - jaka waszym zdaniem jest przyczyna tego, ze zdrowe dziecko, ktore sie najada (bo matce tylko sie wydaje, ze nie ma pokarmu) nie przybiera na wadze ani grama i przez 2 tygodnie od porodu nie jest w stanie osiagnac nawet wagi urodzeniowej. nadgania jednak wszystko w tydzien, kiedy oprocz piersi zaczyna dostawac tez butelke. dodam jeszcze, ze moj syn urodzil sie z wada ukladu moczowego, wiec przez pierwszy okres swojego zycia byl ogladany przez kilka roznych poloznych, naszego lekarza pediatre oraz lekarza ze szpitala dzieciecego i polozne z oddzialu dzieciecego oraz doradczynie laktacyjne w szpitalu i polozna przychodzaca do mnie do domu, ktora byla tez doradczynia laktacyjna. z tej ostatniej faktycznie nie jestem zadowolona, bo wlasnie od niej oczekiwalam najwiekszej pomocy, ale sie zawiodlam. w kazdym razie wszyscy twierdzili, ze z przystawianiem do piersi nie mam problemow, przystawiam idealnie, a dziecko ssie ladnie i mocno. no wiec, jaka przyczyna? Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: do ekspertek laktacyjnych 04.02.14, 20:08 Gdyby wszystko było takie proste w przyrodzie, to większość chorób diagnozowana by była w 30s. Na pewno był jakiś powód dla którego Twoje dziecko się nie najadało, może nie tak oczywisty jak sugerują dziewczyny, ale jakiś był. Generalnie mogłabyś jeszcze wydłużyć czas poszukiwania rozwiązania problemu, ale czy to byłoby z korzyścią dla kogokolwiek? Szczególnie, że stawka była bardzo wysoka. Nie wątpię, że dziewczyny maja ogromną wiedzę na temat KP, ale i profesorzy medycyny znają się na wielu sprawach a czasem bezradnie rozkładając ręce nie są w stanie postawić diagnozy. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: do ekspertek laktacyjnych 04.02.14, 21:18 kannama, masz 100 % racji. musial byc jakis powod. probowalam wszystkiego, co przyszlo do glowy mnie i calemu sztabowi roznych ludzi. nie pomagalo nic. ostatecznie pomoglo podanie mleka z butelki. dziecko zaczelo sie najadac i rosnac. byc moze moglam walczyc jeszcze dluzej, ale naprawde nie odwazylam sie ryzykowac zyciem wlasnego dziecka, bo nikt mi nie wmowi, ze nieprzybieranie na wadze przez 2 tygodnie u noworodka jest oznaka najadania sie. problem minal jak reka odjal, gdy zaczelam dziecko dopajac butelka. utrzymywalam laktacje, jak dlugo sie dalo, ale oczywiscie forumowe ekspertki zaocznie uznaly, ze wszystko bylo ok, tylko ja czytac nie umiem. w przyrodzie zdarzaja sie najprzerozniejsze rzeczy i takie autorytarne orzekanie, ze "kazda matka jest w stanie to czy tamto" jest po prostu smieszne. porod to tez najbardziej naturalna rzecz na swiecie. ciekawe dlaczego zdarza sie tyle powiklan, cesarek, kobiety wciaz czasem umieraja przy porodzie lub w pologu, a dzieci na wskutek porodu zostaja czasem kalekami. przeciez porod, to sama natura i kazda matka moze urodzic swoje dziecko bez zadnej pomocy. ja urodzilam dwoje bez znieczulenia, bez nacinania, bez jednego pekniecia, wiec te co mialy cc najwyrazniej za malo o porodach czytaly i zle polozne mialy. ja nie twierdze, ze karmienie piersia nie jest mozliwe. po prostu zdarzaja sie w zyciu sytuacje, kiedy rzecz naturalna przestaje byc taka naturalna i trzeba o nia walczyc, a czasem sie i tak nie udaje. z bardzo roznych przyczyn, ale oczywiscie najprosciej jest okrzyknac taka matke idiotka, co to nawet o laktacji poczytac nie potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: do ekspertek laktacyjnych 04.02.14, 22:10 Na mój gust miałaś złych doradców odnośnie techniki ssania bo nie ma możliwości, żeby dziecko, które się najada nie przybierało na wadze- chyba logiczne- najada sie to prybiera na wadze. Nie najada się to nie przybiera na wadze. Twoja wypowiedź odnośnie KP : "ze zdrowe dziecko, ktore sie najada (bo matce tylko sie wydaje, ze nie ma pokarmu) nie przybiera na wadze ani grama i przez 2 tygodnie od porodu nie jest w stanie osiagnac nawet wagi urodzeniowej." I teraz kolejna twoja wypowiedź : "ostatecznie pomoglo podanie mleka z butelki. dziecko zaczelo sie najadac i rosnac." Czyli wychodzi na to, że w piersiach musiałaś mieć wodę skoro dziecko się nią najadało, anie rosło. Jak dla mnie coś kręcisz, a najgorsze jest to, że przeczytają to jakieś inne mamy co sobie wkręcą ideologię o chudym i mało wartościowym mleku po którym to dziecko nie będzie rosło. I na koniec- widocznie twoje dziecko nie potrafiło efektywnie ssać piersi i się nie najadało bo nie mogło otrzymać odpowiedniej ilości pokarmu- dlatego na wadze nie przybierało i kluczem było NIE EFEKTYWNE SSANIE. Problem zniknął jak podałaś butelkę bo w tym przypadku nie musi być efektywnego ssania- dziecko nie musi się tyle napracować żeby zjeść-łatwo leci to i je szybciej i więcej - dlatego potrafił nadrobić na butelce w tydzień zaległości w wadze. Za dużo znam mam co to przy KP poległy z prostych i w gruncie rzeczy błahych powodów, a ich tłumaczenia samych siebie zakrawały o pomstę do nieba- jak to walczyły i co to nie robiły byle KP- tyle, że żeby walczyć to trzeba jeszcze wiedzieć jak, a nie klepać jakieś urban legend. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: do ekspertek laktacyjnych 04.02.14, 23:25 blagam dziewczyno pomysl choc przez chwile logicznie, zanim zaczniesz odpowiadac. wiesz chociaz na co odpowiadasz i dlaczego? moze wyjasnie, dlaczego to napisalam w taki sposob. otoz napisalam to w odpowiedzi na wszystkie "madre" stwierdzenia, ktore padly pod moim adresem. kiedy probowalam tlumaczyc, ze moje dziecko sie nie najadalo, to zostalam wysmiana, bo przeciez "kazda kobieta jest w stanie wykarmic swoje dziecko" i "nie ma czegos takiego jak za malo pokarmu". inne sie nasmiewaly, ze wykarmily dzieci powietrzem, bo mleka u nich w piersiach nie bylo widac. w zwiazku z tym, skoro zdaniem forumowych ekspertek mialam wystarczajaco pokarmu (one to wiedza, choc mnie na oczy nie widzialy), problemow z przystawianiem nie mialam, dziecko ssalo prawidlowo (to wiem z kilku roznych zrodel, poza tym to bylo moje drugie dziecko) to jakim cudem nie przybieralo na wadze? chcialabym po prostu, zeby ktos mi wytlumaczyl ten fenomen. no ale oczywiscie, tak jak sie tego spodziewalam, jedynym "argumentem" jest urban legend. skoro twierdzisz, ze przyczyna bylo nieefektowne ssanie, to zapytam jeszcze: czy laktacja niepobudzana utrzymuje sie w nieskonczonosc? bo jesli moj syn nie ssal efektywnie, znaczy nie pobudzal laktacji, wiec w efekcie nie bylo tak, ze laktacja zanikala? latwo jest wysmiac kogos, stwierdzic, ze klepie urban legend. tylko wyobraz sobie, ze nawet jesli kobieta nie ma zielonego pojecia o laktacji i probuje karmic dziecko piersia i meczy sie miesiacami, placze z bezsilnosci, to jej problem jest jak najbardziej realny i prawdziwy. to nie jest urban legend i wysmianie takiej kobiety na forum w niczym nie pomoze nikomu. gloszenie gornolotnych teorii tez nikomu w niczym nie pomoze, ale oczywiscie co niektore poczuja sie z tego powodu lepsze i madrzejsze od tych glupich, co to zielonego pojecia nie maja. ja nigdzie nie pisalam, ze brak pokarmu jest powszechny. pisalam tylko, ze zdarzaja sie problemy, ktore powoduja, ze kobieta nie jest w stanie swojego dziecka wykarmic. mimo najszczerszych checi i wielu miesiecy staran. nawet, jesli u podstaw tych problemow lezy jej niewiedza, to myslisz, ze najlepsza metoda na to jest wysmianie jej i wdeptanie jej w ziemie? myslisz, ze powinnam sie samobiczowac czy lepiej powiesic, bo bylam taka glupia, ze nie dalam rady wykarmic swojego dziecka? masz do ciezkiej cho.lery pojecie, co czuje taka kobieta, ktora niemalze stawala na gowie (nawet, jesli tylko w swoim mniemaniu i tak naprawde popelnila mnostwo bledow), zrobila wszystko, co byla w stanie zeby zapewnic dziecku "najnaturalniejsza rzecz na swiecie", ale jej sie nie udalo, a potem czyta pod swoim adresem takie rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: do ekspertek laktacyjnych 05.02.14, 07:52 "poza tym to bylo moje drugie dziecko" I czego to dowodzi ? To tak jak byś napisała, że pierwsze dziecko chodziło jak miało 9 miesięcy i była zdziwiona, że drugie skończyło już dawno roczek i jeszcze nie chodzi. Tak jak ci napisałam- fakt, że na piersi dziecko nie przybierało, a nagle na butelce zaczęło jak dla mnie dowodzi tego, że nie ssało efektywnie z piersi, a z butelki nie trzeba się napracować- to dowodzi, że dziecko nie miało problemu z przyswajaniem pokarmu tylko ze ssaniem i otrzymaniem odpowiedniej ilości pokarmu z piersi. I z całym szacunkiem dla dobrych doradców laktacyjnych bo tacy są- ale większość z nich w Pl to konowały- jak słyszę te porady "dobrych doradców" to krew człowieka zalewa na te głupoty co wygadują, a o wiedzy większości położnych na temat KP to już nawet nie wspomnę bo szkoda mi czasu. I zrozum w końcu- nikt się z ciebie nie naśmiewa, że nie byłaś w stanie dziecka piersią wykarmić- jedyna rzecz jaka jest wyśmiewana to te głupoty o "za chudym pokarmie etc."- potrafisz rozróżnić te dwie sprawy czy to jest za trudne dla ciebie..... Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: do ekspertek laktacyjnych 05.02.14, 11:48 nie mieszkam w polsce i mialam do czynienia nie z jedna osoba, a z calym szeregiem osob. zadna nie byla w stanie powiedziec, jaka jest przyczyna tego, ze moj synek sie nie najada. teoretycznie, z zewnatrz wszystko bylo ok. przystawialam dobrze, ssal ladnie, niemozliwe, zebym pokarmu miala za malo i tylko nie przybieral na wadze. ktoras z tych rzeczy najwyrazniej tylko wygladala ok, a bylo inaczej. nie wiem, skad ci sie wzielo, ze pisalam o za chudym pokarmie? mozesz zacytowac, gdzie ja cos takiego napisalam? caly czas powtarzam tylko, ze podalam w koncu butelke, bo moje dziecko sie nie najadalo, a dowodem na to bylo jego tracenie na wadze. jednak forumowe ekspertki postawily "diagnoze", ze jestem glupia, niedouczona, a nie karmilam piersia, bo mi sie zwyczajnie nie chcialo. Odpowiedz Link Zgłoś
mad_die Eliszka!! 05.02.14, 21:49 A mogłabyś podać z jaką wagą się mały urodził, jaka była spadkowa i jakie były kolejne ważenia? Jak często karmiłaś? Z ilu piersi? Jak długo przy piersi trzymałaś? Jak syn sikał? Kupy robił? Czy ssał tak jak na filmie? www.nbci.ca/index.php?option=com_content&view=article&id=124:good-drinking&catid=6:video-clips&Itemid=13 Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Eliszka!! 05.02.14, 22:52 A co to teraz zmieni. Da wam szanse pojeździć na niej jeszcze trochę bo może jednak coś gdzie źle zrobiła? Dziewczyno nie musisz niczego udowadniać. Jakąkolwiek decyzję podjekas była dobra i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
mad_die Re: Eliszka!! 07.02.14, 23:24 Skąd w Tobie tyle złości? Chciałam znać szczegóły, bo - podobnie jak inne tu uczestniczki - wiem, że nie ma czegoś takiego jak brak pokarmu lub dziecko się nie najada. Tzn inaczej, jest, ale przyczyny tego braku pokarmu i dziecka, co się najeść nie może leżą zupełnie gdzie indziej. Gdzie? A to już zależy do szczegółów, które właśnie poznałam wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
tata.po.30 te ekspertki przecież z tego żyją... 05.02.14, 13:32 > blagam dziewczyno pomysl choc przez chwile logicznie, zanim zaczniesz odpowiada > c. wiesz chociaz na co odpowiadasz i dlaczego? > latwo jest wysmiac kogos, stwierdzic, ze klepie urban legend. Spokojnie. Te "ekspertki od laktacji" żyją z właśnie takich matek jak Ty. To proste: należy wmówić matce, że coś robi źle i potem tylko brać kolejne pieniądze za wypożyczane laktatory, wizyty, porady... Odpowiedz Link Zgłoś
niuniek3 Re: do ekspertek laktacyjnych 04.02.14, 22:37 A może to właśnie te nerwy i stres. Za dużo stesu i dziecko zamiast ssać to się darlo. Sama piszesz że się darlo - no to kiedy ssalo? No jak się darlo to rozumiem że nie chciało ssać? A może twój przypadek jest wyjątkowy - ale napewno nie jest tak że aż tak dużo matek nie ma pokarmu jak to jest przedstawiane.nie mają zwykle wsparcia. I tyle. I aż tyle. Ale niech każdy karmi jak chce. Tyle wojny a potem taka zapalczywa obronczyni kp podaje swojemu 5m dziecku sinlac i inne kszki a potem danonki i sztuczne barwniki w soczkach i zelkach i parówki itp... Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: do ekspertek laktacyjnych 04.02.14, 22:41 bo potem taka maniaczka kp mysli ze dziecko jest tak zakonserwowane jej pokarmem ze sztuczne jedzenie mu nie zaszkodzi Odpowiedz Link Zgłoś
1mzeta Re: do ekspertek laktacyjnych 05.02.14, 07:56 A ty myślisz, że twoje którekolwiek wpisy forumowe są mądre- i to jest jeszcze gorsze...... Do maniaczki KP mi daleko- niech sobie każdy karmi jak chce ale jak słyszę albo czytam te głupoty na temat KP to mnie krew zalewa. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: do ekspertek laktacyjnych 05.02.14, 17:01 nie wiem czym cie urazilam, ale mam kilka znajomych mam ktore karmily tylko piersia, mm to bylo samo zlo a teraz ich kilkuletnie dzieci wcinaja chipsy, pija cole a kiedys na pytanie czy nie boi sie ze dziecko zachoruje jedzac codziennie chiosy popijac cola uslyszlam odp ze przeciez bylo kp do 2 lat. to ja powinnam sie martwic o swoje dziecko bo kp tylko kilka miesiecy. mnie krew zalewa jak slysze glupoty no mm, smoczka itp Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 15:26 a można od razu tak fakty.tvn24.pl/fakty-ekstra,52/mleko-matki-prawem-dziecka,394269.html Odpowiedz Link Zgłoś
jugutka Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 16:53 hehe jak czytam to forum to mam wrażenie, że u nas właśnie tak jest .. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 08:40 no wątek rozwija się w stronę planowej jatki ale mam wrazenie że ten temat jak mało który nadaje się do leczenia kompleksów licytacja w pełni - która dluzej, która lepiej która więcej Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 09:09 annubis74 napisała: > ale mam wrazenie że ten temat jak mało który nadaje się do leczenia kompleksów jakiego typu? Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 09:28 nie mam zamiaru bawić się w psychoanalizę zastanawiam się po co tylko ta licytacja? przecież w tym wątku absolutnie nie chodzi o to by opisem własnego doświadczenia komuś pomóc - tylko o to by dowalić tak ze w piety pójdzie, by wykazać że ta druga jest złą - lub gorszą matką bo karmiła o ileś miesiecy krócej. każde inne doświadczenie niż własne jest gorsze, każde inne zdanie jest warte potepienia, każdy kto pisze inaczej - pisze bzdury myślę że mało co tak źle służy karmieniu piersią - jak terror laktacyjny tu i w realu Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 09:48 annubis74 napisała: > nie mam zamiaru bawić się w psychoanalizę ale rzucasz 'dziwnym' zarzutem. Po co? > zastanawiam się po co tylko ta licytacja? jaka licytacja? przecież w tym wątku absolutnie nie c > hodzi o to by opisem własnego doświadczenia komuś pomóc - tylko o to by dowalić > tak ze w piety pójdzie, by wykazać że ta druga jest złą - lub gorszą matką bo > karmiła o ileś miesiecy krócej. ja mam raczej wrażenie, że odbywa się tutaj zabawa w 'tak, ale...' Nie dyskutuję z argumentem o wadze dziecka - pewnie gdyby mój syn nie przybierał albo tracił, w nosie miałabym kp, bo to nie miałoby dla mnie żadnego znaczenia. Nie czuję się lepszą matką dzięki temu, że karmiłam piersią (i karmię), niemniej jestem z siebie dumna, że mi się udało, że się zaparłam, i pomimo trudności dałam radę - dzięki wsparciu mojego męża, doradczyni laktacyjnej i własnej determinacji. Oczywiście, mogłam powiedzieć 'nie mam pokarmu ( bo dziecko się szarpie przy piersi, bo płacze). Młody faktycznie nie chciał ssać, nie mial 'cierpliwości', bo mleko z butli leciało łatwiej i szybciej i mniej musial włożyć w to wysiłku. SNS z mm nas uratował - młody ssał, bo mleko z pojemnika mu leciało do paszczy i na początku wypijał całe mm, które wlałam do SNS, a po tygodniu już tylko połowa znikała, po 2 tygodniach laktacja się u mnie rozkręciła, a ja nie dawałam mu butli, coby nie zaburzać odruchu ssania. nie tracił na wadze tylko dzięki mm w SNSie. Próbowała któraś z Was tej metody? Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 10:54 > > nie mam zamiaru bawić się w psychoanalizę > > ale rzucasz 'dziwnym' zarzutem. Po co? zarzutem... a dlaczego wzięłaś go akurat do siebie? nie będę się bawić bo nie jestem psychologiem ani terapeutą - ale to co się rzuca w oczy to straszna agresja i frustracja tych wszstkich rzekono zrealizowanych w roli karmicielek kobiet > > > zastanawiam się po co tylko ta licytacja? > > jaka licytacja? a czytałaś ten wątek bo ja tak... swoje doswiadczenia w zakresie karmienia opisywałam - nie będę się powtarzać. fajnie że karmicielki są z siebie dumne i słusznie... ale czy do osiagnięcia dobrego samopoczucia potrzebne jest im obrażanie innych? Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 11:04 annubis74 napisała: > zastanawiam się po co tylko ta licytacja? przecież w tym wątku absolutnie nie c > hodzi o to by opisem własnego doświadczenia komuś pomóc a owszem - tym, które szukają pomocy, żeby nie wierzyły w cuda typu "mleko mi zanikło", "nie miałam mleka po cc", "miałam za małe piersi", "przystawiałam prawidłowo, ale dziecko nie rosło, trzeba było dokarmiać". Bo to są bzdury, ZAWSZE jest jakaś przyczyna i chodzi o jej znalezienie. Swoją drogą mam znajomą, która miała problem z karmieniem swojej córki - walczyła jak lwica, naprawdę, ale nie szło, dziecko się złościło przy piersi, nie ssało, ona płakała itd. Poddała się w końcu, bo ileż można, przeszła na mm. A po kilku latach jej teściowa powiedziała mi w tajemnicy, że po kryjomu dokarmiała wnuczkę mm w trakcie, kiedy jej mama tak walczyła o kp, bo "nie mogła patrzeć, jak mała godzinami lży taka skręcona przy matce i wisi na piersi", szkoda jej było i matki i córki, więc tak dyskretnie "pomagała" Ja swojej znajomej tego nie powiedziałam, bo teraz nic by to nie zmieniło a miałaby tylko żal do teściowej. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 11:14 No to ciekawe, ze jakos u mnie rozwiazania problemu (innego niz mm) nie znalazly konsultantki laktycyjne, polozne (przychodzilo ich kilka, bo moja polozna prosila o wsparcie bardziej doswiadczne kolezanki), pediatra, ginekolog ani lekarka z poradni leczenia chorob gruczolu sutkowego. I co tu zmieni przyczyna? Mialam wybor: zaglodzic dziecko albo przejsc na mm. I dziecko samo z siebie do slabo przybierajacych nie nalezalo, bo z chudziny na kp wskoczylo blyskawicznie na 97 centyl po przejsciu na mm i trzyma sie na nim do dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 11:21 ashraf napisała: > I dziecko samo z siebie do slabo > przybierajacych nie nalezalo, bo z chudziny na kp wskoczylo blyskawicznie na 9 > 7 centyl po przejsciu na mm i trzyma sie na nim do dzisiaj. Mojej znajomej też różne lekarki/położne radziły 'dokarmiać! bo ma pani mało treściwy pokarm (sic!)' Jej mama również pielęgniarka. Mała żarłoczna ( a może tak łagodzi stres, nie wiem) odrzucała smoczek, więc dziewczyna wciąż jej pakowała do paszczy butlę z mm. Dziś mała ma 7miesięcy a waży tyle, że mój 16miesięczniak (ok11kg, waga wyjściowa podobna). I wiesz, co teraz jej mówią te 'mądre głowy'? że trzeba dziecko 'odchudzać'. Ciekawe jak... Dla mnie to, że dziecko jest na 97centylu nie jest powodem do hurra optymizmu. Fajnie, ale co w związku z tym, kiedy mówi się pladze otyłości wśród dzieci? Waga dorosłego też inaczej się zachowuje, kiedy je produkty nisko przetworzone i zdrowe niż jeśli je fast foody... Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 12:17 Nie zrozumialas - napisalam o przyrostach nie w kontekscie "chudego" mleka, tylko po to, zeby wykazac, ze dziecko nie mialo naturalnie slabych przyrostow (co sie zdarza), tylko bylo glodne. Za niedouczenie matki twojej znajomej nie odpowiadam. Podobnie jak za pomysly ciaglego podawania dziecku butelki - nie wiem w ogole skad ten pomysl, skoro mm karmi sie w regularnych i nie za krotkich odstepach czasu. I nie podniecam sie faktem, ze dziecko jest w 97 centylu, wazne, ze jest zdrowe, tak samo cieszylabym sie, gdyby bylo w 20 centylu. Patrz pierwszy akapit. Otylosc synkowi raczej nie grozi, bo wzrostem tez idzie 97 centylem, wyglada po prostu na sporego poltoraroczniaka (a nie na 11miesieczniaka), maz ma 190 cm, wiec to pewnie dziedziczne. A wyzsza waga moze byc tez zaleta - ostatnio tylko wyjsciowa waga 12 kg uratowala synka przed szpitalem i sonda zoladkowa, kiedy w ciagu tygodnia spadl do 9.8 kg przy adenowirusie. I nie rozumiem po co te komentarze o fast foodach, czyzbys uwazala, ze mm to to samo co hamburgery i cukierki? I ze matki karmia mm, zeby dzieci szybko przybieraly na wadze? Super, ze tobie udalo sie przejsc na wylaczne kp, ale nie dowartosciowuj sie kosztem innych (ze niby jestes taka wspaniala, poswiecajaca sie mama, ktora karmi pelnowartosciowym mlekiem, a nie sztucznym g...m). Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 13:03 ashraf napisała: > I nie rozumiem po c > o te komentarze o fast foodach, czyzbys uwazala, ze mm to to samo co hamburgery > i cukierki? I ze matki karmia mm, zeby dzieci szybko przybieraly na wadze? nie, absolutnie tak nie twierdzę, choć wiem, że niektóre mamy wolą karmić dziecko mm, bo 1.lepiej przybiera ( w sensie na piersi mniej przybierało) 2. lepiej śpi (przesypia jednym ciągiem ileś tam godzin). No i w dyskusjach często przewija się motyw, że dziecko zaczęło lepiej przybierać dopiero po podaniu mm ( a wcześniej różni fachowcy uważali, że dziecko za mało przybiera - a jak analizuje się przyrosty, to okazuje się, że przybiera wystarczająco, ale mało 'pucołowate' jest, a przecież niemowlę powinno być 'okraglutkie') Sup > er, ze tobie udalo sie przejsc na wylaczne kp, ale nie dowartosciowuj sie koszt > em innych (ze niby jestes taka wspaniala, poswiecajaca sie mama, ktora karmi pe > lnowartosciowym mlekiem, a nie sztucznym g...m). nie dowartościowuję się kosztem innych. A, że cieszę się, że udało mi się ( z pierwszym synem, bo z drugim nie musialam się na szczęście wysilać w ogóle) to źle? na mm aż tak się znam, choć któraś dziewczyna napisała, że obciąża nerki (więc chyba to nie aż taki cud miód) - mój pierwszy syn też mm pił, jakby co. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 13:14 Czyli rozumiem, ze wg ciebie spadek o 700 g od wagi urodzeniowej i brak jakichkolwiek (anwet o 20 g) przyrostow przez kolejne tygodnie to norma i po prostu zaczelam dokarmiac, bo chcialam miec puculowate dziecko? Rece opadaja... Widze, ze nie pojmujesz po prostu, ze niektore matki karmic nie moga, chocby chcialy. Szkoda, ale perspektywa zmienia sie w zaleznosci od doswiadczen... nie zycze ci, zebys przekonala sie, ze 2 tyg. staran o wylaczne kp to nic w porownaniu z tym, co przechodza inne matki, finalnie decydujace sie na mm. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 13:18 ashraf napisała: Widze, z > e nie pojmujesz po prostu, ze niektore matki karmic nie moga, chocby chcialy. chyba szkoda naszej dyskusji, bo nie zrozumiałaś co napisałam. Jedne nie mogą inne nie chcą a jeszcze inne widzą same plusy i przewagę mm nad kp (o takich pisałam). I zakończmy tę wymianę zdań. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 13:25 A na moje pytanie o przyrosty nie odpowiedzialas, za to uparcie przypisujesz mi wiare w przesady, "chude mleko" i w to, ze tluste dziecko=zdrowe dziecko. Samych plusow nie ma ani przy kp ani przy mm. Mm jest mniej wartosciowe niz mleko kobiece i z tym nikt nie dyskutuje. Natomiast wszystko inne, w tym chocby wygoda, sen dziecka, mozliwosc wyjscia z domu czy koszty to kwestia indywidualna i zapewne dla czesci matek wygrywa kp, a dla innych mm. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 20:59 Ashraf jak zwykle czytanie bez zrozumienia, znajomosci tematu, dorabianie ideolo i wywyzszanie sie. ma-sa-kra. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 21:45 A masz cos konkretnego do powiedzenia w temacie, czy tylko zwyczajowe dop...alanie? Ale wiesz, mam dobry humor - zacytuj proszę gdzie się wywyższam (swoja droga absurd w temacie karmienia) i dorabiam ideologie? Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 10:45 ashraf napisała: > Nie zrozumialas - napisalam o przyrostach nie w kontekscie "chudego" mleka, tyl > ko po to, zeby wykazac, ze dziecko nie mialo naturalnie slabych przyrostow (co > sie zdarza), tylko bylo glodne Kontekst chudego mleka i przyrostow i glodowki dziecka. Litosci, dziecko, ktore sie najada z piersi, nie jest glodne. Jak jest glodne to je az sie na je. No chyba z emu po 15 minutach wyciagalas sutka z piersi. Dzieci sa rone i roznie ssa. Jedne w minute inne w 20 minu (moja) na kazdej piersi. Jedne domagaja sie jedzenia po trzech godiznach inne juz po pol godzinie. Mleko z piersi - pierwsze lyki sa (najchudsze) - np. latem dzieci pierosiowe sa piers czesciej i krocej. A ty jakies normy. Norma nie jest waga czy ml w laktatorze. Norma jest dziecko. jak widac, ze jest pogodne to co? Dac butelke bo przybeira tylko 300 gram na miesiac? Moze ten typ tak ma..... Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 10:57 Ty chyba masza jakas misje, bo z wiedza u ciebie kiepsko... ale powoli: 1. Przyrosty u dzieci piersiowych sa nizsze niz u tych karmionych mm, ale regula jest, ze w ogole SA. Jezeli dziecko chudnie i taki stan sie utrzymuje, trudno mowic o jakiejkolwiek normie. 2. Obserwacja dotyczy nie tylko wagi, ale tez skory, oczu, aktywnosci dziecka. Dlaczego zakladasz , ze nie zwracalam na to uwagi? 3. Po raz setny - zapoznaj sie z konsekwencjami uszkodzenia przewodow mlecznych. Moze cos ci sie rozjasni. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 10:59 czy tylko ja mam wrażenie, że jedna mówi o zupie a druga o d*pie? chyba kązdy z powstałych tu obozów mówi o czym innym... I stąd nieporozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 15:15 > a owszem - tym, które szukają pomocy te które szukają pomocy to są ewentualnie na forum noworodek... co z tego że uświadomisz komuś kto w tej chwili jest matka przedszkolaka że kilka lat temu to i tamto zrobił źle - pomijając formę w jakiej to zrobisz nikt się tu nie spiera co do tego że kp jest słuszne, dobre dla dziecka itd. (ja takich opinii nie widziałam) ale ani Ty ani inne karmicielki nie jesteście w stanie zrozumieć że są matki które o karmienie również walczyły i im nie wyszło. MOja córka odstawiła ię od piersi sama bo miała dośc eksperymentu pod tytułem KP. Prawie od początku była minimalnie dokarmiana butelką bo pokarmu w jednej piersi było ZA MAŁO (niezależnie od przytaczanej tu wiedzy teoretycznej). Próby karmienia trwały jakoś do 4-5 miesiaca później to młoda znudziła się zabawą. I niezależnie od tego co Ty i pozostałe tu twierdzicie - to ja wiem jak to wyglądało w naszym przypadku. Żałuję że nie mogłam karmic jej dłuzej bo myślę ze przynajmniej w kwestii odporności KP zadziałałoby lepiej. ale nie mam zamiaru do końca życia dać się ponosić frusdtracji ze było jak było Forma w jakiej Ty i inne karmicielki przedstawiacie tu swoje racje - NIKOGO nie zachęci a juz napewno nie zachei młodej matki z problemem laktacyjnym bo dla niej będziesz kolejnym frustrujacym ja głosem że jest głupia i sobie nei radzi Chcesz zachęcic inne - napewno w Twoim otoczeniu kobiety rodzą dzieci - umów sie z taką mamą i pomóż jej, naucz ją jeśli to wiesz. Mozesz zostać laktacyjna wolontariuszką, załozyć klub/stowarzyszenie. To jest konstruktywne i cenne a nie jad płynacy w tym wątku Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 19:30 annubis74 napisała: > te które szukają pomocy to są ewentualnie na forum noworodek... Jak ktoś wpisze w google "karmienie piersią" to trafia w różne miejsca, tu też może trafić. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 08:50 annubis74 napisała: > Chcesz zachęcic inne - napewno w Twoim otoczeniu kobiety rodzą dzieci - umów si > e z taką mamą i pomóż jej, naucz ją jeśli to wiesz. To jest konstruktywne i cenne a nie > jad płynacy w tym wątku wiesz, moja bliska koleżanka niedawno urodziła dziecko. wiedząc jakie ja miałam przeboje z karmieniem, zadzwoniła do mnie po 'radę' (pomoc?). bardzo chciałam pomóc, dziecko miało raptem tydzień - laktacja do uratowania. pytam czy daje smoczek/butlę, ona, że tak bo jej DZIECKO MA OLBRZYMIĄ POTRZEBĘ SSANIA. Mówię 'to podawaj jej wtedy pierś' odpowiedź 'nie, bo nie mam tyle pokarmu, a po smoczku ona się uspokaja'. I tłumacz kobiecie... Mówi, że 'teorię to ona zna' ale w praktyce to wszystko wygląda inaczej i ona chyba po prostu nie ma pokarmu. po 2 tygodniach bodajże zaczęła podawać swój pokarm wyłącznie w butli (dokarmiając mm), bo przecież nie ma pokarmu i mała się przy piersi denerwuje. a jak ma się nie denerwować, skoro z butli łatwiej i szybciej, a tu jej każą trochę wysiłku włożyć w ssanie...Teraz, kiedy mała ma miesiąc, koleżanka praktycznie w ogóle jej nie przystawia (bo się denerwuje mała przy piersi), tylko odciąga i podaje mleko w butli + mm. Podrzuciłam jej swój SNS, ze wskazówkami. Po tygodniu pytam 'jak tam SNS?' 'a wiesz, jeszcze go nie próbowałam'. Super, w sumie nie moje dziecko, nie moja sprawa. Problem tylko taki, że ona w świat puszcza bajeczkę o 'braku pokarmu' a inne nie-mamy- jeszcze, w to wierzą. I tyle w temacie pomocy laktacyjnej. Odpowiadajac na pytanie o przekarmieniu dziecka mm - dziewczyna założyła, że jej dziecko płacze, bo głodne, skoro smoczka nie chce. Więc dawała córce butlę z mm, a mała piła (łagodziła stres?). A teraz kłopot, bo jak odmówić dziecku butli skoro nadal płacze (głodne pewnie), a pediatra każe ograniczyć mleko? Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 09:02 t > > Odpowiadajac na pytanie o przekarmieniu dziecka mm - dziewczyna założyła, że je > j dziecko płacze, bo głodne, skoro smoczka nie chce. Więc dawała córce butlę z > mm, a mała piła (łagodziła stres?). A teraz kłopot, bo jak odmówić dziecku butl > i skoro nadal płacze (głodne pewnie), a pediatra każe ograniczyć mleko? wiesz mnie zawsze irytuje mnie twierdzenie ze mm dziecko sie przekarmia a podajac piersc nie. moze ja mam dziwnepiersi ale kazdorazowa kiedy dziecko zaczynalo ssac od razu lecialo mleko i to w sporej ilosci, gdy dziecko nie bylo glodne jeszcze bardziej sie denerwowalo i byl ryk a nie zaspakajane ssania. moje piersi nigdy nie sluzyly jako smoczek bo tak decydowaly dzieci. niestety sa mamy pod presja babc, cioc ktore wmawiaja ze dziecko placze tylko zglodu i trzeba je karmic , niewazne czym ale ma jesc bo to lek na cale zlo. ten problem dotyczy nie tylko niemowlakow ale i wiekszych dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 09:48 aniaurszula napisała: niestety sa mamy pod > presja babc, cioc ktore wmawiaja ze dziecko placze tylko zglodu i trzeba je kar > mic , niewazne czym ale ma jesc bo to lek na cale zlo. ten problem dotyczy nie > tylko niemowlakow ale i wiekszych dzieci tak, wiem, niestety masz rację. Ja jeszcze spotkałam się z podejściem babć, że dzieci praktycznie wystarczy ciepło ubrać i nakarmić jak gęś (co to znaczy, że nie głodne? na pewno głodne, ale kłamie) - i innych potrzeb dziecko nie ma. Więc karmienie = miłość. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 23:28 Czytałam ten artykuł, kiedy go zalinkowałaś na karmieniu piersią - ale musiałabym zobaczyć te badania w większych szczegółach, zanim uwierzę. Tak na oko wyglądają mi na niestaranne albo zmanipulowane. Najprostszą metodą manipulacji byłoby niewyłączenie z badanej grupy wcześniaków, które są częściej dokarmiane mieszkanką, bo mają problemy ze ssaniem a matki z laktacją i które mają wiele problemów zdrowotnych. Jednak ich problemy zdrowotne nie wynikają z karmienia mieszanką, tylko zarówno karmienie mieszanką, jak i problemy zdrowotne wynikają z bycia wcześniakami. Z prostego kojarzenia liczbowego płyną wnioski w stylu, że bociany przynoszą dzieci - bo na wiosnę jest dużo dzieci i bocianów. Odpowiedz Link Zgłoś
jugutka wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 05.02.14, 11:02 a mnie dziwi to, że temat karmienia jest taki drażliwy i tak was emocje ponoszą szarpiecie się i czepiacie słówek bo ktoś coś ubrał w słowa bez zastanowienia czy wg was źle itd bo ktoś karmi mm z lenistwa a ktoś ma za mało pokarmu a wy wiecie, że na 100% tak nie było ja robię dla swojego dziecka to co uważam za najlepsze ) (odnośnie karmienia, odnośnie szczepienia, odnośnie noszenia czapki itd) i wcale mnie nie obchodzą inne dzieci i nikomu nic do mojego dziecka ))) Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 05.02.14, 12:07 jugutka napisała: bo ktoś karmi mm z lenistwa a ktoś ma za mało pokarmu a > wy wiecie, że na 100% tak nie było wiesz, gdyby ktoś wprost napisał - nie karmiłam piersią, bo mi się nie chciało, wybrałam mm - to ok, wolna wola, nic bym nie powiedziała. Ale jak te wszystkie biedne mamusie, którym sie nie udało tłumaczą, że to właśnie one są tymi wyjątkami, które nie mogły wykarmić dziecka, bo miały za mało pokarmu, pokarm bezwartościowy czy podobne bzdety, to nóż się w kieszeni otwiera. Moim zdaniem trzeba prostować takie mity, nie dla tych, którym się nie udało, ale dla tych, które kiedyś tu może trafią i będą czytały wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 08:41 To, co odbywa się w tym wątku, to naginanie faktów do teorii, a nie pomoc. Kiedy cztery lata temu miałam problemy z karmieniem, pomoc na forum wyglądała tak, że ktoś napisał do mnie na priv, bez osądzania, bez komentarzy i 'naprostowywania', i dał kontakt do doradcy laktacyjnego. Zero osądzania, złośliwości, przytyków. Da się? Da. Serdecznie NIE życzę nikomu trafienia tutaj w poszukiwaniu pomocy przy karmieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 08:54 kawka74 napisała: > Serdecznie NIE życzę nikomu trafienia tutaj w poszukiwaniu pomocy przy karmieni > u. cóż, można też w drugą stronę. Czytając o kp na forach internetowych można nabrać przekonania, że bycie w 4% kobiet, które nie mogą karmić p wcale nie jest takie rzadkie i można mieć poczucie, że jest się w gronie 'wyjątków' (nie mówię o nieprawidłowym przybieraniu na wadze, o którym pisała jedna z dziewczyn - pomimo pomocy sztabu specjalistów) Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 09:09 Czytając o kp na forach internetowych można nabr > ać przekonania, że bycie w 4% kobiet, które nie mogą karmić p wcale nie jest ta > kie rzadkie No i? Czy w związku z tym czujesz się upoważniona do butowania tych, które twierdzą, że nie mogą? Dlaczego trzy doradczynie laktacyjne, do których zgłaszałam się z pytaniami, potrafiły wyjaśnić wszystko bez przytyków i gnojenia? Co w tym trudnego? nie mówię o > nieprawidłowym przybieraniu na wadze, o którym pisała jedna z dziewczyn - pomi > mo pomocy sztabu specjalistów) A ja właśnie o tym mówię. Próbujecie jej udowodnić, że ona się myli, wszyscy ci, którzy widzieli karmienie, mylą się, ale rację mają ekspertki, które dziecka i matki na oczy nie widziały, ale za to przeczytały dwie książki i trzy artykuły. Do du...y taka pomoc, wybacz. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 09:47 > Do du...y taka pomoc, w > ybacz. zgadzam się kawka i dlatego uważam ze nie chodzi tu o żadna pomoc tylko chęć zgnojenia adwersarza. nikt nie dokopie kobiecie tak jak inna kobieta. a e-matki to prawdziwe specjalistki Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 09:52 annubis74 napisała: > zgadzam się kawka i dlatego uważam ze nie chodzi tu o żadna pomoc tylko chęć zg > nojenia adwersarza. nikt nie dokopie kobiecie tak jak inna kobieta. a e-matki t > o prawdziwe specjalistki czemu dokopie? uważasz, że o to chodzi? mnie wkurza pisanie bzet i wmawianie kobietom, że nie mają pokarmu. Może faktycznie pisanie po fakcie ma średni sens, ale z drugiej strony wiara w mityczny 'brak pokarmu' wiele kobiet zniechęciło i odwiodło od kp (mnie o mały włos również, bo jakto możliwe, że pokarm jest, skoro dziecko się drze i nie chce ssać. Znaczy, pokarmu nie ma.) To błędne koło. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 09:57 > mnie wkurza pisanie bzet i wmawianie kobietom, że nie mają pokarmu. To poproś o adresy tych, co wmawiają, i powiedz im, co myślisz. wiara w > mityczny 'brak pokarmu' wiele kobiet zniechęciło i odwiodło od kp Czasem ten brak pokarmu jest mityczny, czasem nie. Dlaczego uważasz, że wirtualne byty mają prawo i obowiązek rozsądzać - na odległość, nie widząc matki ani dziecka, czy to prawda, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 10:10 A czemu uwazasz, ze potrafisz lepiej ocenic sytuacje forumek, ktorych na oczy nie widzialas, niz lekarze i polozne? Urodzilam w kraju, gdzie kp jest szeroko promowane, a poziom wiedzy na ten temat wysoki. Podczas cc podano mi dziecko krotko po wyjeciu z brzucha, a zaraz po zaszyciu przystawiono do piersi, potem przez caly czas bylam pod opieka fachowcow, ktorzy dwoili sie i troili, zeby udalo sie z kp. Naprawde nikt tutaj nie rozprzestrzenia mitow o malych piersiach, diecie eliminacyjnej (2 h po cc dostalam normalny, trzydaniowy obiad), dokarmianiu mm zeby dziecko szybciej roslo itd., polozna przychodzi do ciebie codziennie tak dlugo, jak potrzebujesz - u mnie chyba ze 3 tyg. I mimo wszystko nie zawsze i nie wszystkim udaje sie karmic piersia. Przyczyn (fizycznych) jest sporo i mozna sie w tym temacie doksztalcic, zamiast oceniac z gory wszystkie przechodzace na mm kobiety jako ciemne i niedouczone. Przynosi to dokladnie odwrotny skutek od zamierzonego... Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 10.02.14, 21:18 Tabakierka, kiedy wejdziesz na forum o depresji, to też znajdziesz więcej z depresją niż bez, co się nie zgadza ze statystykami. Tak samo na forum rówieśniczym - wszystkie moje koleżanki mają termin na maj . Statystycznie niemożliwe. Forum o karmieniu piersią przyciąga kobiety, które mają z tym problemy, więc prawdopodobne jest, że trochę więcej niż te statystyczne 4% będzie tam siedziało. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 11.02.14, 07:55 asia_i_p napisała: > Forum o karmieniu piersią przyciąga kobiety, które mają z tym problemy, więc pr > awdopodobne jest, że trochę więcej niż te statystyczne 4% będzie tam siedziało. ale te 4% to kobiety, które z przyczyn obiektywnych nie są w stanie wykarmić dziecka, a nie kobiety z 'problemami' bo i te z 'problemami' często nie mają problemu jak się później okazuje Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 11.02.14, 20:16 Nie zmienia to mojej głównej tezy, że na forum, gdzie omawia się problemy, te 4% karmiących będą stanowić więcej niż 4% forumujących. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 09:45 > wiesz, gdyby ktoś wprost napisał - nie karmiłam piersią, bo mi się nie chciało, > wybrałam mm - to ok, wolna wola, już to widzę. wtedy wirtualnie wszystkie karmicielki wydziobałyby takiej wątrobę i przyległości była kiedyś dyskusja na CiP albo na Niemowlę i pamiętam to święte oburzenie i darcie piór ale przy okazji tej dyskusji przypomniało mi się że jak rodziłam córkę i ok. tygodnia czekałam na poród przewinęło się tam kilka różnych dziewczyn. najpierw była położna - cc na życzenie po porodzie leki hamujace laktację (nie oceniam tego, ale taki fajny rozdzwiek między teoria a praktyka) później lekarka (co prawda dermatolog ale jednak lekarz) analogiczna sytuacja. Na forum wszystkie licytują się witualnie swoja doskonałością w realu sytuacja wygląda inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 10:12 Nie karmiłam piersia bo nie chciałam. Wkurzało mnie to było niewygodne i nieporęczne. Dziecko też bez specjalnego entuzjazmu podchodziło do mojej piersi (miałam ze trzy podejścia) i wolało butle. Podałam butle i zapanował spokój i harmonia Na początku mówiłam że mm to był mój wybór a nie przymus. I ZAWSZE znalazła się jakas kobieta która po prostu musiała mi poopowiadać że mleko matki to jedyny dobry wybór że kochająca matka MUSI karmić piersią i koniec. Nigdy nie prosiłam o komentarze. Nigdy sama nie wyskakiwałam z tym jak karmię ale widziałam że moje zadowalanie z karmienia MM wywoływało jakąś dziką potrzebę wytłumaczenia mi że powinnam karmić piersią. Bo ja powinnam być przygnieciona poczuciem winy a tymczasem jestem cala zadowolona. W ten sposób też uwolniłam z poczucia winy koleżankę która tez spokojnie zrezygnowała z KP. To było jej trzecie dziecko i KP ją tak przeczołgało (łącznie z operacją na zapalenie kanalików w piersiach) że nie chciała zdecydować się na kolejne dziecko bo jej się słabo robiło na myśl o KP. Nie chciało mi sie walczyć z ludźmi których nie uważałam za partnerów w dyskusji dlatego przygotowałam łamiącą serce historię o wcześniaku, inkubatorze walce o laktacje itd. Ja mam spokój a apologetki KP za wszelką cenę dają mi spokój. Może część kobiet tez tak ma. Nie chcą wchodzić w jałowe dyskusje mówią że nie miały mleka i mają spokój. Nie muszą wysłuchiwać kolejnego niepotrzebnego nikomu wykładu o wyższości mleka matki... Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 i co, czekasz na krytyke? No to jej nie bedzie 06.02.14, 10:55 Twoje dziecko twoj wybor Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: i co, czekasz na krytyke? No to jej nie bedzi 06.02.14, 11:05 Nie czekam na krytyke ponieważ opinie w necie nie mają i nie miłały wpływu na mój wybór. Mało tego jestem z mojego wyboru bardzo zadowolona i błogosławie go każdego dnia. Prubuje pokazać że są osoby które po prostu zdecydowały o MM bez jakiejś strasznej historii w tle. Ale nie pozawala im się na ten wybór próbując namawiać i wpakować w poczucie winy. I radzą sobie tak że opowiadają o braku mleka itd. Są tez takie które zrobiły wszystko co mogły i wiedziały by karmić i im się nie udało. I pytanie teraz jest takie. Co da wam rozpatrywanie kiedy jak i w jakiej pozycji któraś z dziewczyn podała pierś że jej się nie udało. Już pozamiatane. Nic się nie da zmienić . Co to da poza niepotrzebnym pakowaniem w poczucie winy. Przecież one czasu nie cofną. Nie podadzą tej piersi butelki czy co tam jeszcze inaczej. Mało tego przy kolejnym dziecku sprawa może wyglądać zupełnie inaczej więc złote rady znowu będą nieprzydatne. Po co to robicie jakie swoje potrzeby realizujecie w ten sposób bo w chęć pomocy nie wierze z uwagi na to że nie macie czarodziejskiej różdżki która cofnie czas. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: i co, czekasz na krytyke? No to jej nie bedzi 06.02.14, 11:19 beataj1 napisała: > > Mało tego przy kolejnym dziecku sprawa może wyglądać zupełnie inaczej więc złot > e rady znowu będą nieprzydatne. Po co to robicie jakie swoje potrzeby realizuje > cie w ten sposób bo w chęć pomocy nie wierze z uwagi na to że nie macie czarodz > iejskiej różdżki która cofnie czas. no niestety, niemniej można na pewne kwestie zwrócić uwagę w przyszłości ( w moim przypadku - nie podawanie smoczka, butelki, przystawianie od razu do piersi, a także karmienie na życzenie, bron Boże zwiększanie czasu między karmieniami, coby pokarm napłynał <sic!>a także, u mnie, wybór takiego szpitala, w którym może zostać mama, jeśli dziecko np. chore po porodzie <u nas okazało się to istotne, bo drugi syn też został w szpitalu tydzień po porodzie, z powodu żółtaczki> i nie powielać dziwnych i nieprawdziwych historii, w które młode mamy mogą uwierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: i co, czekasz na krytyke? No to jej nie bedzi 06.02.14, 11:25 Ale taka rozmowa miałaby sens na Ciązy i porodzie albo nawet na niemowlu. Na małym dziecku już bez sensu. Dyskusja o tym co wydarzyło się kiedyś jest bez sensu. I tyle. Te dziewczyny nic już nie zrobią. Mogą się tylko bardziej gryźć z myślami że jednak mogły zrobić coś inaczej. Jaki w tym sens? Skoro im nie pomoże co daje wam od dobrych rad? Skąd się bierze ta dzika potrzeba udowodnienia im (po fakcie) że jednak jakby bardziej chciały to by mogły? Odpowiedz Link Zgłoś
jugutka Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 15:53 beataj1, ja zupełnie podobnie. dlatego dziwią mnie takie dyskusje tylko współczuje dziewczynom, które nie karmią z różnych przyczyn, czytają takie przepychanki i niesprawiedliwe sądy i biorą to do siebie za mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 11:01 annubis74 napisała: > > wiesz, gdyby ktoś wprost napisał - nie karmiłam piersią, bo mi się nie ch > ciało, > > wybrałam mm - to ok, wolna wola, > > już to widzę. wtedy wirtualnie wszystkie karmicielki wydziobałyby takiej wątrob > ę i przyległości Jak na razie to ty dziobiesz Twoje dziecko, twoj wybor. Malo mleka natomiast nie jest wyborem ale mitem, ktory obalamy. Odpowiedz Link Zgłoś
tata.po.30 Mylisz się. 06.02.14, 11:20 > Malo mleka natomiast nie jest wyborem ale mitem Mylisz się. Wiele kobiet (choć oczywiście nie wszystkie, które tak twierdzą), z różnych powodów ma naprawdę mało mleka. Zbyt mało, by wykarmić dziecko jedynie piersią, jednak wystarczająco dużo, by karmić piersią, równolegle z mm, nawet przez 2-3 lata. To nie mit, to rzeczywistość, droga ekspertko. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mylisz się. 06.02.14, 11:23 tata.po.30 napisał: > Mylisz się. Wiele kobiet (choć oczywiście nie wszystkie, które tak twierdzą), z > różnych powodów ma naprawdę mało mleka. tak? z jakich? może z powodu zbyt rzadkiego przystawiania? albo dokarmiania mm, albo podawania smoczka... Zbyt mało, by wykarmić dziecko jedynie > piersią, jednak wystarczająco dużo, by karmić piersią, równolegle z mm, nawet > przez 2-3 lata. Nie znam żadnej dziewczyny, która po wprowadzeniu mm karmiła dłużej niż kilka tygodni. Pokarm po prostu zaczął zanikać i było go za mało, więc więcej pojawiło się mm, a jeśli dziecko miało wybór butelka vs piersi, wolało butelkę. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mylisz się. 06.02.14, 11:32 Ja znam akurat sporo kobiet dokarmiajacych piersia przy mm, wiec akurat teraz ty rozsiewasz mity, ze to niemozliwe. Nawet jesli dziecko nie chce ssac, mozna odciagac. Inna rzecz, ze ja nie mialam na to po pewnym czasie ochoty, bo to byla dla mnie meczarnia. Laktacja jednak wcale sie nie skonczyla, wrecz musialam w pewnym momencie siegnac po leki na zatrzymanie laktacji, co do przyjemnych nie nalezy. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mylisz się. 06.02.14, 11:40 ashraf napisała: > Ja znam akurat sporo kobiet dokarmiajacych piersia przy mm, wiec akurat teraz t > y rozsiewasz mity, ze to niemozliwe. nie twierdzę, że to niemożliwe. Ja też znam sporo kobiet dokarmiających, ale najczęściej to się kończy powolnym (lub szybszym) zmniejszaniem się pokarmu, aż do jego zaniku. Mnie też męczyło odciąganie, więc rozumiem zmęczenie i decyzję (wóz albo przewóz). Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Mylisz się. 06.02.14, 11:45 Jezeli nie odciagaja, to pokarm zanika - logiczne, jednak wielu udaje sie laktatorem dlugo podtrzymac laktacje. Zdarza sie i tak, ze dziecko, ktoremu kilka razy podano mm, dostaje zastrzyk energii i zaczyna aktywnie ssac piers, wiec nie zawsze podanie mm = koniec karmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mylisz się. 06.02.14, 11:50 ashraf napisała: Zdarza sie i tak, ze dziecko, ktoremu kilka ra > zy podano mm, dostaje zastrzyk energii i zaczyna aktywnie ssac piers, tak, zdarza się. wiec nie > zawsze podanie mm = koniec karmienia. nie, nie zawsze. Jednak często wprowadzenie butli z mm oznacza zmniejszanie liczby kp. a to z kolei zmniejszanie liczby pokarmu, zwiększanie porcji mm itd. Odpowiedz Link Zgłoś
tata.po.30 Re: Mylisz się. 06.02.14, 11:33 > tak? z jakich? może z powodu zbyt rzadkiego przystawiania? albo dokarmiania mm, > albo podawania smoczka... > > Nie znam żadnej dziewczyny, która po wprowadzeniu mm karmiła > dłużej niż kilka tygodni. No widzisz: powielasz schematy i - Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mylisz się. 06.02.14, 11:46 tata.po.30 napisał: > No widzisz: powielasz schematy i - Odpowiedz Link Zgłoś
levoonia Re: Mylisz się. 07.02.14, 16:16 > Nie znam żadnej dziewczyny, która po wprowadzeniu mm karmiła dłużej niż kilka t > ygodni. Pokarm po prostu zaczął zanikać i było go za mało, więc więcej pojawiło > się mm, a jeśli dziecko miało wybór butelka vs piersi, wolało butelkę. cześć tabakierka! oczywiście, że znasz - ja tak miałam co do meritum zgadzam się z Tobą i mimo, że nie zazdroszczę autorce wątku, sama mam na koncie różne "przegrane" przy dziecku sprawy (tzn,rzeczy, które wyobrażałam sobie,że będą wyglądały inaczej ale z różnych przyczyn nie wyszło) to podejrzewam,że cała ta fala świętego oburzenia wynika z tego,że autorka nie zakłada błędu osób, które jej pomagały w utrzymaniu laktacji, a jednocześnie bazuje na mitach laktacyjnych dot. np ilości pokarmu ściąganego laktatorem a możliwości wykarmienia dziecka (dlaczego żaden z ekspertów nie wyprowadził jej z tego błędu?). Sama i przy pierwszym, i przy drugim dziecku miałam z kp pod górkę, więc dziwne wydaje mi się, żeby przy zainteresowaniu tematem i pomocy fachowych osób, po przebyciu takiej walki niektórych rzeczy nadal nie wiedzieć.. Ale ja nie o tym chciałam, autorkę wątku jeśli jeszcze ma nerwy go czytać zapewniam, że nie chcę niczego udowadniać, ani oceniać. wracam do kwestii zaniku pokarmu bo przeżyłam to na sobie, bezpośrednio po mega stresującej sytuacji życiowej, jakoś w 4tym miesiącu karmienia kp chyba, przy drugim dziecku. Efekt dużo bardziej przerażający niż występujące naturalnie kryzysy laktacyjnie bo w ciągu jednej doby piersi zmniejszyły się o połowę, dziecko zaczęło wyć przy każdym karmieniu a ja razem z nim., próbując odzyskać spokój, o niczym nie myśleć i zrobić cokolwiek, by dalej działały jak wcześniej. Mimo codziennego odciągania pokarmu nocami, bo wtedy przerwy między karmieniami były dłuższe i byłam w stanie coś odciągnąć, musiałam dorzucić mm bo nie starczało. Dokarmiałam przez dwa miesiące, na szczęście coraz mniejszymi ilościami mm. Po rozszerzeniu diety w 6 miesiącu mogłam już mm odstawić i pozostać tylko przy kp. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: Mylisz się. 07.02.14, 16:33 ale i tak nikt tobie nie uwoerzy ze mimo podania mm dalej kp. u mnie stres zwiazany z konaniem i smiercia taty nie zabil laktacji, ale byly trudne dni jak dzien pogrzebu i wtedy dziecko mialo mm Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Drogi tato po 30 06.02.14, 11:31 Czy ja pisze, ze nie mozna karmic mieszanie? Ja pisze, ze nia ma czegos takiego jak malo mleka bo mleko powstaje w czasie ssania. Czysta fizjologia. Nie ma ssania nie ma mleka. A jak daje sie mm to nie ma ssania piersi (albo jest mniej) Przy karmieniu mieszanym jak odstawisz butelke da sie wykarmic dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
tata.po.30 Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 11:35 > Ja pisze, ze nia ma czegos takiego jak malo mleka bo mleko powstaje w czasie ss > ania. Czysta fizjologia. Zgoda. Ale czasem nie wypływa. Albo z powodu stresu jednak powstaje go za mało. Albo... Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 11:48 tata.po.30 napisał: > Zgoda. Ale czasem nie wypływa. a skąd wiesz, że nie wypływa? bo nie sika ciurkiem? dziecko ssie prawidłowo, to pokarm wypływa, ale nie tak, jak z butli, to oczywiste. Albo z powodu stresu jednak powstaje go za mało. ale skąd wiesz, że z powodu stresu powstaje go za mało. No i co to oznacza dla Ciebie 'za mało'? jest podaż jest popyt - dziecko ssie, to sobie 'zamawia' pokarm. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 12:37 www.ftk.home.pl/cnol/index.php?option=com_content&view=article&id=74&Itemid=44 Proszę bardzo, uwzględnione czynniki leżące po stronie matki, od stresu począwszy. Proponuję dwie rzeczy, skoro tak bardzo chcecie pomagać - po pierwsze poszerzcie swoją wiedzę, po drugie nauczcie się ją przekazywać. Póki co, żadnego z Was pożytku. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 12:46 I tak zaraz sie dowiesz, ze to "niemozliwe", zeby piersi produkowaly niewystarczajaca ilosc mleka. Chociaz moze argumenty naukowe do kogos przemowia i zastanowi sie nad tym, co pisze... Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 12:57 No, kurczę, przecież to jest tekst Nehring-Gugulskiej, która jest specjalistką od kp, doradcą, konsultantem, szkoli innych, propaguje kp, zachęca, pomaga i tak dalej. Dla mnie jest to ostatnia osoba, która mogłaby udzielać błędnych informacji na temat karmienia piersią. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 13:02 Ucięło mi ostatnie zdanie Jeśli nie ona przekona, to ja już nie wiem, kto. Odpowiedz Link Zgłoś
awidyna Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 12:56 A najgorsze jest to, że wsparcia psychicznego na takich forach nie znajdzie. Jestem nawet gotowa uwierzyć w to, że może po radach, które wcale nie są złe, ale są przekazywane w taki sposób, że nawet ja, która przestałam karmić dziecko w wieku 11 miesięcy mam moralniaka, że nadal tego nie robię. I o ile, co niektórym mamom taki "kopniak" może pomóc o tyle u innych powoduje obniżenie własnej wartości. A można by inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 20:27 awidyna napisała: Cytat o tyle u innych powoduje obniżenie własnej wartości. to sie nazywa brak dystansu do forum i wirtualnego swiata. jakies zaburzenia osobowosci i te klimaty. Odpowiedz Link Zgłoś
awidyna Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 21:24 Zgadza się, ale te mamy chyba nie mają czasu na wyjście i kontakty z ludźmi twarza w twarz i szukają pomocy na forum w wirtualnym świecie. Po to chyba te fora są? Coś doradzić, podpowiedzieć. A dystansu nabiorą po czasie jak się z rozumem ogarną Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Drogi tato po 30 07.02.14, 07:44 Nie, Murwa, to jest dawanie przyzwolenia na chamstwo i zasłanianie się brakiem dystansu drugiej, obrażanej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Super naukowe dowody - obalam, wredna jesten 06.02.14, 14:58 Jak rozpoznać? O niedoborze pokarmu u matki mogą świadczyć poniższe wskaźniki: – stwierdza się brak stolca lub rzadziej niż dotychczas Moja, za przeproszeniem, srala raz na dwa tygodnie - mala plamka – przyrost masy ciała: w pierwszych 3 mc - mniejszy niż 500g/miesiąc, Moja 400-450 gram (to liczenie przyrostow na dobe to zupelna pomylka.....!!! wystarczy zwazyc przez sikaniem lub po i co?) Wynika z tego naukowego wywodu, ze powinnam moja mala dokarmiac. Pomimo, ze moje dziecko bylo pogodne i aktywne. A ja werdna matka, ppstanowilam ze ja bede glodzila w imie KP. Taka zaparta jestem To pewno przez to glodzenie przez pierwszych 6 miesiecy zaczela chodzic jak miala 16 miesiecy a mowic jak miala 2,5 roku. To sa naukowe wyniki niedozywienia niemowlecia. Zaraz uslysze, ze to jednak naukowe. Dobrze, ze nie slyszala tego moja norweska polozna w przychodni, gdzie przychodzialm wazyc. Bo by mnie te naukowe wywody nabily w butelke Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Super naukowe dowody - obalam, wredna jesten 06.02.14, 15:04 Jaki masz problem, opowiedz nam. Kwestię problemów z czytaniem i rozumieniem możesz pominąć, bo to już wiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Super naukowe dowody - obalam, wredna jesten 06.02.14, 15:17 Nie jestes wredna, jestes tylko niedouczona i na dodatek uparta... poczytaj sobie o wplywie PCOS, cukrzycy, hypoplazji gruczolu sutkowego, zabiegow chirurgicznych w obrebie piersi czy nawet permanentego przemeczenia i stresu na produkcje mleka. Rozumiem, ze z wynikami badan naukowych tez bedziesz dyskutowac, bo ty karmilas piersia i wiesz lepiej? Ponizej jeszcze kilka innych medycznych przyczyn, podanych nomen omen przez doswiadczona (nie tylko w wyglaszaniu madrosci na forum) ekspertke laktacyjna: www.motherandchildhealth.com/Breastfeeding/Becky/hindrances.html Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Super naukowe dowody - obalam, wredna jesten 06.02.14, 15:29 ashraf napisała: > Nie jestes wredna, jestes tylko niedouczona i na dodatek uparta... poczytaj sob > ie o wplywie PCOS, cukrzycy, hypoplazji gruczolu sutkowego, zabiegow chirurgicz > nych w obrebie piersi czy nawet permanentego przemeczenia i stresu na produkcje > mleka. Rozumiem, ze z wynikami badan naukowych tez bedziesz dyskutowac, bo ty > karmilas piersia i wiesz lepiej? Ponizej jeszcze kilka innych medycznych przycz > yn, podanych nomen omen przez doswiadczona (nie tylko w wyglaszaniu madrosci na > forum) ekspertke laktacyjna: Czytalam. Nie neguje, ze sa choroby zaburzajace lub wstrzymujace produkcje mleka. Tak samo jak wiem, ze sa dzieci, ktore z powodu chorob nie jedza. Dzieki za uswiadamianie. Jednak oprocz tabeleke powinnismy uzywac glowy i obserwowac dziecko. Gdybym opierala sie na tabelkach naukowych to bym moja mala od 2 tygodnia karmila butelka. Bo nie robila stolca, przybierala ponizej podanej w naukowym wywodzie granicy. No po prostu ja glodzilam wg tych danych. Na szczescie mieszkam w karju w ktorym, o dziwo, przetrwala tradycja KP i mity typu nie mam mleka bo nie mam (nie mylic z podanymi przez ciebie chorobami). Swoja droga, to jak myslicie, jak widzialam ze moje piersi nie daja mleka do laktatora, ze moja mala nie robi kupy, nie przybierala wg norm.... to bylam zrelaksowana? No pomyslcie w jakim stanie moze byc matka, gdy wszystkie tabelki wokol krzycza - DOKARMIAJ - a jednoczesnie bardzo chce KP? I na dodatek dzicko pogodne i aktywne? Jak pisalam, mialam bardzo zdroworozsadkowo myslac polozna, ktora nie wpatrywala sie w tabelki ale w dziecko....i wam to polecma przy nastepnym maluchu Stres jest dla mnie tylko i wylacznie wytlumaczeniem ze sie przeszlo na MM zamiast Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Super naukowe dowody - obalam, wredna jesten 06.02.14, 15:37 Pare postow wyzej pisalam o obserwacji mojego dziecka, ale nie raczylas tego zauwazyc, bo bylas zbyt zajeta zarzucaniem wszystkim dookola, ze podali butelke (i nie chca sie przyznac), wiec laktacja padla. Super, ze tobie sie udalo i dziecko zaczelo przybierac bez mm. Moje moglo umrzec z glodu, ale przynajmniej bylabym dobra kp matka, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
awidyna Re: Super naukowe dowody - obalam, wredna jesten 06.02.14, 16:07 ponponka1 napisała: No pomyslcie w jakim stanie moze byc matka, gdy wszystkie tabelki woko > l krzycza - DOKARMIAJ - a jednoczesnie bardzo chce KP? I na dodatek dzicko pogodne i aktywne? Jak pisalam, mialam bardzo zdroworozsadkowo myslac polozna, ktora nie wpatrywala sie w tabelki ale w dziecko....i wam to polecma przy nastepnym maluchu No właśnie - pomyśl w jakim stanie są te mamy, które szukają pomocy na forum a zostają tak potraktowane jak zostają. My jesteśmy w innym kraju niż Ty, mamy inne doradczynie i mamy: mamy, teściowe, babcie, a za ich czasów mleko było w piersi jak tryskało i samo leciało, jak były sflaczałe to mleko się skończyło a mleko tworzyło się z treści żołądkowej. Dołóż to do Twojej listy i pomyśl jak tu kobiety się dopiero stresują. > Stres jest dla mnie tylko i wylacznie wytlumaczeniem ze sie przeszlo na MM Stres potrafi uniemożliwić wiele rzeczy, ja np jak widzę pająka to odbiera mi to zdolność chodzenia, a uwierz mi potrafię Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Super naukowe dowody - obalam, wredna jesten 06.02.14, 20:22 > > Nie jestes wredna, jestes tylko niedouczona i na dodatek uparta.. Nie da się ukryć. Dlatego lepiej, żeby kobiety potrzebujące pomocy szukały jej u doradców laktacyjnych, a nie na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 20:24 tabakierka2 napisała: Cytatale skąd wiesz, że z powodu stresu powstaje go za mało. No i co to oznacza dla Ciebie 'za mało'? no jak to skad wie? miarka na piersi jest. identyczna jak wskaznik beznyny. a jak mleka za mało - sutek swieci sie na czerwono. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotek83 Re: Drogi tato po 30 06.02.14, 20:56 Dla mojej córki za mało oznaczało, że wyła z głodu i znalazła się na granicy odwodnienia. Ja, mimo wsparcia ze strony męża, pielęgniarek i lekarzy córki, byłam przez pierwszy tydzień w fatalnym stanie psychicznym. Bo miałam potężne poczucie winy, że przez moją chorobą córka dostaje antybiotyk i wciąż czaił się lęk, że jednak córka nie jest zdrowa, pomimo zapewnień lekarzy. Odbijał się na mnie cały przeżyty stres w ciąży, gdzie lekarze nie potrafili mi udzielić informacji na temat zdrowia córki. W momencie kiedy wszystko okazało się w porządku, ja się rozkleiłam. Dlatego szlag mnie trafia jak słyszę tekst, że stres jest tylko wymówką do podania mm. Bo wiem, że w moim przypadku niewiele brakło aby z powodu stresu nie udało się kp. Tylko dlatego, że miałam odpowiednie wsparcie ze strony męża i pielęgniarek karmię już 9 miesięcy. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Przeczytaj to co napisalas 11.02.14, 12:56 bo napisalas to o czym mi tu caly czas piszemy. Nie ma czegos takiego jak niemanie mleka (poza rzeczywistymi chorbami). Jest TYLKO i WYLACZNIE cicia dobra rada. Ty takiej nie mialas i dlatego karmisz. I na dodtaek zylas w stersie a mleko mialas. Zatem tym postem potwierdzasz to co piszemy i niemaniu mleka w piersi. Kropka Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Mylisz się. 06.02.14, 20:16 tata.po.30 napisał: CytatMylisz się. Wiele kobiet (choć oczywiście nie wszystkie, które tak twierdzą), z różnych powodów ma naprawdę mało mleka. Zbyt mało, by wykarmić dziecko jedynie piersią, jednak wystarczająco dużo, by karmić piersią, równolegle z mm, nawet przez 2-3 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 14:27 i tu sie mylisz brak mleka wcale nie jest mitem ale wysteoujacym faktem. piersze cc, moja reanimacja, pobyt na IOMIe, leki, krwotok, walka o to bym zyla spowodowalo to ze w piersi zero mleka, mija 9 lat i dokladnie nie pamietam kiedy dziecko pierwszy raz najadlo sie do syta moim mlekiem. drugie cc 34tc rowniez ratowanie dziecka, przez pierwsze 2 dni piersi puste, potem laktacja sie rozkrecila i kp normalnie ale oboje dzieci byly dokarmiane mm i dzieki temu zyja Odpowiedz Link Zgłoś
niuniek3 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 14:50 To ze reanimowana chora matka ma problem z karmieniem to jest argument na to ze nie zawsze jest mleko cha ... no ale się dyskusja rozwinęła. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 15:05 niuniek3 napisała: > To ze reanimowana chora matka ma problem z karmieniem to jest argument na to ze > nie zawsze jest mleko Dyskusja sie rozinela dzieki takim jak ty co to nie rozrozniaja problemu z karmieniem od niemania mleka. To poierwsze wystepuje powszechnie, u mnie tez. To drugie jest mitem, ktory wciskaja polozne, tutejsze forumki i wywody naukowe.....Mit niemania mleka jest po to by nabijac w butelke. I wiele takich co to wierza w niemanie mleka, nieswiadomie nabily siebie i teraz moga nabic inne w butelke. Oczywiscie bez swiadmosci ze to tak dziala. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 18:36 wg mnie sa matki ktore chca kp i pomimo problemow kp, i sa matki ktore nie chca kp i szukaja powodow aby tego nie robic i w tym tkwi sedno sprawy Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 20:45 Nie sa tez glupie laski. A. Kolezanka najpierw wyrazila zdziwienie zu udalo mi sie utrzymac laktacje. Po czym nakarmila dIecko (dzieciak odpadl klasycznie) podaje dziecko mezowi i mowi "zrob jej butelke za malo zjadla" B. dzieciak przybiera jak wsciekly. Na wazeniu puelegniarka mowi za duZo wazy niech pani przepaja. Matka probuje przepajac woda ale dzieciak nie chce. Wiec daje mu herbatke hippa pokarm niknie. Odpowiedz Link Zgłoś
niuniek3 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 21:26 To był sarkazm..chyba zapomniałam uśmieszkow.bo dla mnie to że tak chora mama może mieć problem z karmieniem nie dowodzi mitycznego 'miałam mało mleka'. A zrozumiałam że taki przypadek jest opisany jako przykład że można nie mieć pokarmu. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 08.02.14, 09:14 wiesz tylko jakbym napisala ze nie mialam pokarmu to zaraz by mnie tu zlinczowali. moze ktos by uwierzyl ze tak naprawde bylo. mi sie udalo i pokarm produkowaly moje piersi ale sporo czasu dziecko bylo karmione mm Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 18:33 wlasnie dla ciebie to smieszna dla sporej ilosci matek juz nie. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotek83 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 15:05 Tyle że brak mleka zdarza się. U mnie laktacja rozkręciła się dopiero w 5 dobie. I do tej pory jestem wdzięczna pielęgniarkom, że dokarmiały córkę mm. U mnie po cc po tym jak znieczulenie puściło, okazało się że środki przeciwbólowe nie zadziałały. Chwilę trwało zanim dostałam morfinę, w międzyczasie okazało się że córka będzie dostawała antybiotyk, mój i jej pobyt w szpitalu przedłużył się do 2 tygodni (ja bardzo źle znoszę pobyt w szpitalu). No i w tym momencie siadłam psychicznie, hormony też swoje zrobiły. Córka na początku pogryzła mi piersi do krwi, gdzieś koło 3 doby okazało się, że jest bliska odwodnienia, a mi laktacja jeszcze nie nadążała za jej potrzebami. Do tego córka wyła z głodu, co mi wcale nie pomagało. Pielęgniarki podczas podawania antybiotyku dokarmiały ją, dzięki czemu ona robiła się spokojniejsza, a ja chwytałam drugi oddech. W momencie jak przyszedł nawał nie było już potrzeby dokarmiania jej. Córkę karmię już 9 miesięcy. Pamiętam oburzenie koleżanki, że jak one śmiały mi dokarmiać córkę w szpitalu, że ona by się na to nie zgodziła. I pamiętam swój płacz jak córka wyła z głodu, a ja mimo przystawiania jej co kilka minut nie byłam jej nakarmić. Do tej pory jestem wdzięczna pielęgniarce, która słysząc wycie córki w nocy, przyszła zaproponować butelkę, bez narzucania i osądzania. Pamiętam swoją ulgę jak w końcu córka zasnęła i pocieszanie innej pielęgniarki, że to że dałam butelkę, wcale nie wyklucza kp. Takie posty jak Twój nie pomagają w kp. Bo to jest po prostu chamskie dowalanie. fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,55502810.html Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 18:39 podanie mm nie wyklucza kp ale sa takie ktore tego nigdy nie zrozumieja Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 rozumieja, rozumieja 11.02.14, 14:35 To ty nie rozumiesz, ze my rozumiemy, ze podanie mm nie zonacza dla wszystkich pozegnanie z piersia. Jednak, dla tyhc, ktore w tym watku pozostaly na butelce, oznaczalo to droge bez powrotu.... Czy rozumiesz dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: rozumieja, rozumieja 11.02.14, 15:35 bo uwierzyly ze podanie mm rowna sie zakonczenie kp. sporo czytalam waszych wypowiedzi nt kp, dokarmiania mm i nie trafilam nigdy ze ktoras z was napisala ze pomimo podania mm nadal mozna kp, nikt nie umial zrozumiec mlodej mamy jej desperacji z glodnym dzieckiem i ze podalal mm i cud dziecko przestalo plakac i usnelo a mama miala chwile chocby na umycie sie czy zjedzenie. jestem zwolenniczka kp ale wiem ze mm podane z butelki nie zabija mozliwosci kp. powtorze to co juz wczesniej napisalam , mialam szczescie ze wczesniej nie czytalam waszych madrosci nt kp bo zapewne nigdy by mi sie nie udalo kp dzieci, zwlaszcza ze naprawde nie mialam pokarmu, dzieci byly na mm z butelki ale moja wiara i podejscie personelu sprawily ze kp Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: wieczne zdziwienie emocjami mam :)))) 06.02.14, 20:56 obal coś innego bo to co aktualnie obalasz ci szkodzi a poza tym przeczytaj moje wypowiedzi zanim skomentujesz cokolwiek Odpowiedz Link Zgłoś
nena20 Re: z własnego doświadczenia 06.02.14, 13:28 od razu napiszę, karmiłam 2,5 roku. Z perspektywy czasu uważam to za swój wielki sukces, juz w szpitalu wredne położne czy tez pielęgniary stwierdziły, że nie będę karmiła bo prosiłam o mm. Początki byłe koszmarne, oczywiście tez poleciałam i kupiłam mm, z czasem jakoś się ułozyło. Piersi wygoiły się, a miałam okropne rany, a i pewność siebie wróciła. Przyznam - czasem nienawidziłam kp, te noce gdzie tylko ja musiałam wstawać do malca, i przez pół roku byłam przywiązana (nie mogłam odciągać pokarmu) albo tylko moje mleko przez pierwszy rok zycia. Często powtarzałam, że przy następnym dziecku nigdy tak długo nie będę kp, teraz jednak myślę, jeśli będę jeszcze miała dziecko, też będę kp. Większość kobiet poddaje się na początku, jak zwykle z braku mleka, ale uwierzcie to nie jest prawdą, trzeba czasu, cierpliwości i spokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Podsumowanie niemania mleka :) 11.02.14, 14:30 Z dyzkusji rodza sie takie wnioski. (pomijam przypadki prawdziwych chorob) Niemanie mleka postaje z powodu stresu - pelna zgoda, ze to to przyczyna pierwotna. Z powodu stresu matka podaje mm i zaczyna miec faktycznie malo mleka. Co jest powodem stresu? Niemanie mleka. A skad upieczona mama wie, ze nie ma mleka? - polozne/personel w szpitalu - rodzina i znajomi - internet Czy to sa wiarygodne zrodla informacji? Niech sobie same te ktore sluchaly, z dobra wiara, sobie teraz odopowiedza, gdzie te rady je zaprowadzily... koljan dana - WAGA Waga np. typowo, ze spada a potem, w zaleznosci od dziecka, rosnie. U mnie np. mala rosla ok 400-450 miesicznie. Zatem SREDNIO ok 100 g tygodniowo. Podkreslam SREDNIO bo ta srednia to wiadomo jak sie liczy. A jak sie nie wie jak sie liczy to od wagi prosze z daleka. No i ostatnia dana wplywajace na niemanie mleka, ktora jest BARDZO skrzetnie pomijana, przez te, ktore w tym watku pisza, ze nie mialy mleka: - podanie mm. Kiedy i w jakiej ilosci - podanie smoczka Pytanie, czemu nie piszecie o tym kiedy i w jakiej ilosci podalyscie MM. Piszecie o stresie, o wadze, nie piszecie o butelce. Czemu? Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Podsumowanie niemania mleka :) 11.02.14, 14:44 Ja pisalam, ale jakos nie pofatygowalas sie odpowiedziec... moze dlatego, ze nie pasowalo do twojej teorii? Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Podsumowanie niemania mleka :) 11.02.14, 14:47 A w ogole post jest w takim tonie, ze odechciewa sie wszystkiego, a juz najbardziej karmienia... zignorowalas zalinkowane wypowiedzi specjalistow (prawdziwych, wyksztalconych i doswiadczonych w rozwiazywaniu problemow z kp, w przeciwienstwie do "specjalistki" ponponki), wysuwasz wstretne insynuacje do obcych kobiet, a teraz z pogarda i wyzszoscia pokazujesz, jaka to niby nie jestes madra i domyslna, a inni glupi (sluchajacy sasiadek i internetu) i niedouczeni. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotek83 Re: Podsumowanie niemania mleka :) 12.02.14, 11:44 W ciąży zdiagnozowano u mnie chorobę, która może mieć poważny wpływ na zdrowie dziecka. Z tego powodu przez 6 miesięcy przeżywałam piekło nie wiedząc do końca co będzie z dzieckiem. Nie pomagali mi lekarze, który nie potrafili (nie chcieli) mi udzielić jasnych informacji, większość informacji miałam z internetu. Przez 6 miesięcy nie miałam pewności czy córka urodzi się zdrowa. Ulga pojawiła się po porodzie gdzie okazało się w końcu, że nic jej nie będzie, tylko musi być jej podany antybiotyk. Pediatra córka, która rozmawiała ze mną parę godzin później, jasno i klarownie wytłumaczyła, jak będzie przebiegało jej leczenie. Jedyna niejasność była, jak długo będzie podawany antybiotyk. ponponka1 napisała: > Niemanie mleka postaje z powodu stresu - pelna zgoda, ze to to przyczyna pierwo > tna. > > Z powodu stresu matka podaje mm i zaczyna miec faktycznie malo mleka. > l > Co jest powodem stresu? Niemanie mleka. Nie stresowałam się czy mam wystarczającą ilość mleka czy nie, więc Twoja teoria nie ma racji bytu u mnie. Miałam poważniejsze zmartwienia. Przeżyłam moment niepokoju w momencie kiedy nie mogłam w nocy uspokoić córki, która wyła z głodu, mimo iż praktycznie wisiała mi na piersi cały czas. Wtedy też w końcu dostała butlę i zasnęła, a ja odpoczęłam. A skad upieczona mama wie, ze nie ma mleka? > - polozne/personel w szpitalu > - rodzina i znajomi > - internet Ani jedna położna/pielęgniarka nie powiedziały mi, że mam za mało mleka. Cały czas radziły mi przystawiać córkę jak najczęściej, to laktacja szybciej ruszy. Raz mi powiedziano, że córka ma podwyższoną temperaturę i lekkie objawy odwodnienia, i zasugerowano mi od razu abym córkę częściej przystawiała, mniej się denerwowała i więcej piła wody. Córkę wiem że dokarmiono mm chyba 2 razy, ponieważ jak był podawany jej antybiotyk, pomimo iż była wcześniej przeze mnie karmiona, wyła z głodu. A że podawanie antybiotyku trwało koło 30 minut uznano, że nie będzie się dziecka męczyć. Taka uwaga na temat smoczka. Pielęgniarki gdzieś 3 dnia zasugerowały, żebym zaopatrzyła się w smoczek, bo córka ma mocny odruch ssania. Mąż i ja stwierdziliśmy, że jednak nie damy, bo to może zaburzyć kp. I męczyłam się jak głupia przez kolejne 2 dni, nie dając jej smoczka. Bo córka od samego początku uznała, że pierś to tylko jedzenie, jako uspokajacz w ogóle się nie sprawdzał. 5 dnia poszłam po rozum do głowy, dałam smoczek, dziecko się uspokoiło (ja też). I wtedy okazało się, że mam wystarczającą ilość mleka, a smoczek nie zaburzył jej ssania. Ze smoczka zresztą córka zrezygnowała jak miała 3,5 miesiąca (ku głębokiemu żalowi męża i mojemu). Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Podsumowanie niemania mleka :) 12.02.14, 21:20 ponponka1 napisała: > Z dyzkusji rodza sie takie wnioski. (pomijam przypadki prawdziwych chorob) > > Niemanie mleka postaje z powodu stresu - pelna zgoda, ze to to przyczyna pierwo > tna. > > Z powodu stresu matka podaje mm i zaczyna miec faktycznie malo mleka. > > Co jest powodem stresu? Niemanie mleka. A skad upieczona mama wie, ze nie ma ml > eka? > - polozne/personel w szpitalu > - rodzina i znajomi > - internet > > > Czy to sa wiarygodne zrodla informacji? Niech sobie same te ktore sluchaly, z d > obra wiara, sobie teraz odopowiedza, gdzie te rady je zaprowadzily... ponponka, ty naprawde uwazasz, ze po latach, przez internet jestes w stanie lepiej stwierdzic niz polozna czy lekarz obserwujacy matke i dziecko? wow, no gratuluje wiary w siebie . ja nie szukalam nigdzie informacji o niemaniu mleka. nikt mi tego nie mowil. slyszalam za to, zeby czesciej przystawiac, sprawdzano jak dziecko ssie, jak przystawiam do piersi i cala mase innych rzeczy. nie wiem, co spowodowalo ostatecznie, ze moj syn sie nie najadal. > > koljan dana - WAGA > Waga np. typowo, ze spada a potem, w zaleznosci od dziecka, rosnie. U mnie np. > mala rosla ok 400-450 miesicznie. Zatem SREDNIO ok 100 g tygodniowo. Podkreslam > SREDNIO bo ta srednia to wiadomo jak sie liczy. A jak sie nie wie jak sie licz > y to od wagi prosze z daleka. i znow uwazasz, ze wiesz lepiej niz lekarz ze szpitala dzieciecego, ktory zalecil dokarmianie butelka, bo dziecko jest za male i ma poczatki odwodnienia? > > No i ostatnia dana wplywajace na niemanie mleka, ktora jest BARDZO skrzetnie po > mijana, przez te, ktore w tym watku pisza, ze nie mialy mleka: > - podanie mm. Kiedy i w jakiej ilosci > - podanie smoczka > Pytanie, czemu nie piszecie o tym kiedy i w jakiej ilosci podalyscie MM. Piszec > ie o stresie, o wadze, nie piszecie o butelce. Czemu? napisalam bardzo dokladnie. wysmazylam calkiem dlugi i wyczerpujacy wpis, wlacznie z danymi z ksiazeczki zdrowia dziecka. oczywiscie nie pasuje pewnie do twojej teorii, wiec go nonszalancko nie zauwazylas. poza tym od poczatku pisalam, ze moj syn 2 tygodnie byl na piersi. dla mnie na piersi oznacza na piersi, czyli ssal mleko z piersi, nie z butelki. dawno juz nie spotkalam sie z taka iloscia zadufania w sobie i wiara we wlasna nieomylnosc. wychodzi na to, ze studia medyczne, specjalizacje i cale to wyksztalcenie poloznych i lekarzy nie jest potrzebne. ponponka wykarmila piersia az jedno dziecko i jest madrzejsza od wszystkich lekarzy razem wzietych na calym swiecie. cuda panie. zdradze ci pewna tajemnice - dzieci sa rozne i z kazdym moze byc inaczej. ja mam dwoje i mialam z kazdym inaczej. mozesz sie jeszcze niezle zdziwic. na koniec jeszcze przyklad mojej sasiadki, matki trojki dzieci. otoz wyobraz sobie, ze pierwsze dziecko karmila piersia. nawet w ciazy bedac z kolejnym dzieckiem, karmila starsze. drugie dziecko karmila piersia przez pierwsze 3 miesiace. potem okazalo sie, ze musi dokarmiac butelka. karmila w sumie ponad rok, ale musiala dokarmiac butelka. potem miala trzecie dziecko, ktore tez dala rade wykarmic tylko piersia. myslisz, ze przy srodkowym dziecku zapadla na pomrocznosc jasna i zapomniala, jak sie karmi piersia, a przy najmlodszym jej sie znow polepszylo? Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: Podsumowanie niemania mleka :) 12.02.14, 21:54 eliszka szkoda pisac itak fanatyczki nie zrozumieja, one mysla ze matka jak podaje mm to jej sie nie chce kp, mysla ze idzie na latwizne. nie karmiac mm nie wie ile trzeba miesiecznie kuic mleka, ile razy dziennie gotowac wode, szorowac butelki, smoczki. przeciez to zajmuje ''mnie'' czasu nic kp tak przynajniej fanatyczki kp mysla. uwazaja sie za super matki ktore poswiecily sie dla dziecka a przeciez kp to milosc nie poswiecenie, Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Podsumowanie niemania mleka :) 12.02.14, 22:11 masz racje. mialam sie juz w tym watku nie udzielac, bo uznalam, ze szkoda moich nerwow. jednak kiedy watek znow mi wyskoczyl na pierwsza strone, zajrzalam i przeczytalam podsumowanie ponponki. no nie wytrzymalam, ale prawde mowiac nie licze na to, ze w ogole zauwazy moj wpis . Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Podsumowanie niemania mleka :) 13.02.14, 12:41 ponponka ma klapki na oczach z każdej strony więc będzie Ci dalej wmawiała że to jest absolutnie Twoja wina, lenistwo i głupota a swoja droga tak mi się przypomniało często uważa sie ze matki które karmiły dziecko piersia zwłaszcza długo maja z nim fantastyczny, bliski ciepły kontakt. akurat mam w rodzinie taką karmicielkę (do 3lat kp) ciekawe, ze w chwili odstawienia dziecka od piersi zainteresowanie dzieckiem znikło. podobnie jak zainteresowanie dziecka matką (chyba mała traktowała matkę jak coś pomiędz smoczkiem a butelką) nieustannie mnie to dziwi. ale przecież na takim jednostkowym przykładzie i jednej własnej obserwacji nie powinnam wysnuwać wniosków że wszystkie długotrwale karmiące maja problem z relacją z dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: Podsumowanie niemania mleka :) 14.02.14, 07:54 tez mam taka karmicielke w rodzinie, dla niej bylo to super wygodne brala dzieciaka na rece i awala cyca, maly sie bawil, sporadycznie ssal a ona miala ekstra wymowke zeby nic nie robic bo przeciez dziecko karmi. ja mam jedno piersiowe i jedno butelkowe obydwie przytulasne i blisko zwiazane ze mna. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 12.02.14, 22:58 No to czekamy, aż wybuchnie! Mój brat 52 lata temu był karmiony mlekiem modyfikowanym. Ciekawe, kiedy wreszcie zaczną się objawiać te straszliwe skutki, bo do tej pory jakoś ich nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 13.02.14, 10:55 ja też jako dziecko mm powinnam przygotować się na jakieś wielkie bum - podobnie jak większość rówieśników - kiedy karmienie mm było ZALECANE przez PEDIATRÓW jako nowoczesny, higieniczny i pełnowartościowy pokarm dla dzieci. nie zauważyłam u siebie niedoborów fizycznych ani intelektualnych żałuję ze córkę karmiłam krótko bo moze to wpłynęłoby dobrze na jej odporność - ale nie wiem napewno bo znam takze ciężko chorujące, alergiczne dzieci kp. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 13.02.14, 14:20 Wnioskując z mojego własnego (tzn. mojego i mojej córki) przykładu, a i pewnie z wielu innych, wpływ kp na odporność to loteria i wielka niewiadoma. Może dzięki kp rotawirus, który się przyplątał, kiedy moje dziecko miało półtora miesiąca, przeszedł w miarę łagodnie, ale z drugiej strony jednak się przyplątał, i to w komplecie z zapaleniem płuc (ale za to zaoszczędziłam kasę w szpitalu, jako karmiąca piersią płaciłam niższą stawkę za pobyt, niż kobiety karmiące mm). Brutalna prawda jest taka, że statystyki dotyczące zdrowia i intelektu dzieci karmionych piersią i mlekiem modyfikowanym to sztuka dla sztuki i nijak się mają do prawdziwego, nie statystycznego życia. Ale jeśli już chce się jakieś statystyki podawać, to nie tak przekłamane i przekombinowane, tylko pełne, dokładne informacje. Odpowiedz Link Zgłoś
anusia_magda Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 13.02.14, 12:59 Mój chrześniak, karmiony piersią, superalergik, chorowity ect. , córka koleżanki na mm bez problemów zdrowotnych. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 13.02.14, 22:36 annubis74 napisała: > kiedy karmienie mm było ZALECANE przez PEDIATRÓW > jako nowoczesny, higieniczny i pełnowartościowy pokarm dla dzieci Czy masz dowody na to? Przecież to są bajki, tworzone przez dzisiejszych fanatyków kp. Mam jeszcze w domu książki i broszury o karmieniu niemowląt, wydane w latach siedemdziesiątych. I wszędzie, absolutnie wszędzie, już na pierwszych stronach napisane jest, że najlepszym pokarmem dla dziecka jest mleko matki. W porównaniu z dzisiejszymi schematami żywienia różnica jest taka, że dużo wcześniej wprowadzano do diety dziecka inne pokarmy. Soki owocowe - pod koniec pierwszego miesiąca życia, zupa - w czwartym miesiącu (na Śląsku w trzecim), potem kasza manna, dość szybko mięsko z ziemniakami i jarzynką. Roczny dzieciak jadał "jak stary". A teraz pół roku tylko mleko. A alergików jak była cała masa tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 14.02.14, 08:45 otóż mam jeszcze w domu rodzinnym na strychu takie periodyki które to zalecały z tego co pamiętam "pielęgnacja noworodka" albo coś takiego - miałam w rękach kiedy corka się urodziła bo było tam wiele sensownych rad oprócz całkowicie bezsensownych. Tak twierdziły dość zgodnie moja mama, teściowa, mamy moich koleżanek i teściowe moich koleżanek często zniesmaczone procederem kp (że nie wiadomo ile dziecko zjada, czy sie najada, że to niehigieniczne itd) no chyba że pokolenie naszych matek zawiązało jakiś spisek a co do alergików to kompletnie sie nie zgadzam - pierwszy raz o czymś takim jak alergia usłyszałam w liceum (moja koleżanka była uczulona na pyłki). w podstawówce nie kojarzę dzieci alergicznych - pewnie były ale w znikomej ilości - bo z tego co teraz słyszę prawie cały świat ma alergie. myślę ze kp jest bez zadnego związsku z alergią - decydują o tym geny, zaneiczyszczenie środowiska, żywność - konserwanty i ulepszacze. mam koleżankę ktora karmiła syna do 5 roku życia (i ona i prawie dorosły już dzieciak są alergikami) ja - mm chociaż nawet bardziej mleko od krowy - nie mam zadnej alergii. sorry świat nie jest czarno-biały Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 16.02.14, 18:39 annubis74 napisała: > otóż mam jeszcze w domu rodzinnym na strychu takie periodyki które to zalecały > z tego co pamiętam "pielęgnacja noworodka" albo coś takiego - miałam w rękach k > iedy corka się urodziła Autentycznie proszę cię - poszukaj, pokaż, udowodnij! Ja mam te wydawnictwa na półce w pokoju, nie na strychu. "Małe dziecko" , "Żywienie niemowląt i dzieci starszych", "Będę matką", "Co należy wiedzieć o ciąży, porodzie i pielęgnacji niemowląt". No i miesięcznik "Twoje dziecko" - mam wszystkie numery, od pierwszego miesiąca mojej pierwszej ciąży. Mało tego - w "Twoim Dziecku" od zawsze była akcja rodzić po ludzku, czyli dr Fijałkowski propagował naturalny poród, aktywny, świadomy, z odpowiednim oddychaniem. Gdy tylko jakaś młoda mama wyjeżdża z zarzutem, że kiedyś zalecano mm, natychmiast sięgam po źródło i wykazuję, że się myli - bo niczego takiego nigdy nie zalecano. Zawsze kp było na pierwszym miejscu. Były tabelki "Schemat sztucznego żywienia niemowląt", gdzie jako posiłek mleczny widniało "mieszanka I, II lub III, ale to po wstępnej uwadze, że ta mieszanka to jest wtedy, gdy dziecko nie dostaje piersi. Mało tego - zalecano, by nie podejmować decyzji o przejściu na mm bez konsultacji z pediatrą. Ja chciałam dodać synowi butlę, bo wydawało mi się, że dziecko jest głodne - ssał pierś przez godzinę co 2 godziny - ale u lekarza okazało się, że jest przekarmiony. Przybył 1,5 kg w miesiąc. Pani doktor kazała karmić piersią, ile młody chce. Trzydzieści kilka lat temu. Podwoił wagę urodzeniową po dwóch miesiącach. Mogłam sobie pozwolić na takie karmienie dziecka, bo miałam go jednego, brak innych obowiązków, mąż "chodził koło mnie". Byłoby to niemożliwe, gdyby sytuacja powtórzyła się przy młodszych. Musiałabym dać im butlę. Na szczęście dziewczynkom wystarczył kwadrans karmienia. > Tak twierdziły dość zgodnie moja mama, teściowa, mamy moich koleżane > k i teściowe moich koleżanek często zniesmaczone procederem kp (że nie wiadomo > ile dziecko zjada, czy się najada, że to niehigieniczne itd) no chyba że pokole > nie naszych matek zawiązało jakiś spisek To chyba jednak fakt, że plotka powtórzona 200 razy staje się prawdą. Zawsze proszę o dowód, że kiedyś oficjalnie zalecano mm zamiast kp. Jeszcze nigdy takiego dowodu mi nie pokazano. (Nie wykluczam, że taki istnieje, ale nie widziałam nigdy, ani wtedy, ani teraz). >było tam wiele sensownych rad oprócz całkowicie bezs > ensownych. Jak wszędzie. Najmniej sensowne było zalecanie, by dziecka nie karmić w nocy. Noworodka! Czyli godziny karmień w pierwszym miesiącu: 6, 9, 12, 15, 18, 21, 24. A w drugim? Cytuję : "W drugim miesiącu opuszczamy karmienie o 24". Sic! Czyli kilkutygodniowe niemowlę miało mieć przerwę w karmieniu od 21 do 6 rano! Zawsze miałam ochotę spytać autora/ autorkę, jak to zrobić. Drugą "sensowną" radą był zakaz spania z rodzicami w łóżku. Moja koleżanka pediatra wytłumaczyła mi, że gdybym pojeździła po ludziach i zobaczyła te łóżka, to zakaz kazałabym obwarować surowymi karami. Takie były czasy, poziom higieny niespecjalny, pewnie miała rację. Każde z moich dzieci (3) miało łóżeczko, i wszystkie do rana przychodziły do nas na tapczan. Z drugiej strony karmienie "na żądanie" też jest bez sensu, bo skąd wiesz, że ono "żąda" jedzenia a nie czego innego? Nie piszcie mi, że matka wie. Matka nie wie, młoda matka płacze z bezsilności, bo nic nie wie. > a co do alergików to kompletnie sie nie zgadzam - pierwszy raz o czymś takim ja > k alergia usłyszałam w liceum (moja koleżanka była uczulona na pyłki). w podsta > wówce nie kojarzę dzieci alergicznych - pewnie były ale w znikomej ilości - bo > z tego co teraz słyszę prawie cały świat ma alergie. No toż o tym piszę! KP takie popularne, powszechne wręcz, a alergików nie ubyło. Czyli nie ma dowodu, że kp zmniejsza rozmiary alergii, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
agrypina6 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 13.02.14, 23:32 Ja uważam, że każdy niech karmi własne dziecko tak jak chce. Myślę, że każda matka chce dla dziecka jak najlepiej. Dyskusje czy kp jest lepsze, czy mm jest bez sensu, bo oczywiste jest dla przeciętnie inteligentnego człowieka, że mleko matki jest najlepsze. Ale mm to nie trucizna. A w oczach moich teściów, mm ma przewagę nad kp. No bo moje mleko to może za chude, a może za mało. Tak więc wiele matek kp musi walczyć z ignorancją otoczenia, które jednak preferuje sztuczny szajs. Ja jestem dumna z mojego dziecka i z siebie, że karmię nadal prawie dwulatka. A że ktoś inny karmi mm, to mnie nie interesuje. Niech każdy robi jak lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
sengas Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 16.02.14, 14:56 Hmm no to normalnie mam chyba dziecko wyjątek. Karmione od pierwszych dni MM, zero kolek, całe noce przespane bo dziecko najedzone, dziecko nauczone że tata, mama, babcia opiekują się nim na zmianę, bo nie było uwiązane do matczynej piersi, zero problemów z pójściem do żłobka, przedszkola i adaptacją, choruje 2-3 razy w roku na lekkie przeziębienia, poza tym zdrowe jak rydz, nie widziało na oczy antybiotyku a ma prawie 4 lata. Cuda normalnie - polecam Enfamil przy okazji (nie jestem przedstawicielem) Bosh... dwa lata i jeszcze na piersi - podziwiam samozaparcie Odpowiedz Link Zgłoś