Dodaj do ulubionych

Mówi, że jest dobrym pedofilem

01.05.06, 13:20
Czy redakcja uważa swoich czytelników za kretynów? Dlaczego została zmieniona
nazwa strony (na "Piotruś Pan")? Niejednokrotnie GW pisała o tej stronie na
stronach ogólnopolskich i lokalnych używając prawdziwej nazwy. Skoro
postanowiła zapoznać czytelników z problemem "pozytywnej pedofilii" w
artykule to dlaczego postanowiła utrudnić dostęp do strony, aby czytelnicy
ew. sami zapoznali się z jej treścią, która zresztą jak sama pisze "nie łamie
prawa"? Nie chodzi oczywiście o podanie pełnego adresu - to nie byłoby
właściwe, ale tu jest przeginanie w drugą stronę.
A może redakcja uważa swoich czytelników za pedofilów? "Jeszcze znajdą i się
podniecą?".
Takie zachowanie to obraza dla czytelnika - traktowanie go domyślnie jako
kretyna i zboczeńca.
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 13:24
      kiedys zastanawialam sie nad tym problemem...szczegolnie po
      przeczytaniu "Lolity"

      o ile moglam zrozumiec, ze mezczyzn moga pociaglac takie 14 letnie
      dziewczynki (bo przeciez ja wi wieku 14 lat mialam juz piersi i bylam calkiem
      duza) i ,ze przeciez kilkaset lat temu takie zwiazki to bylo cos normalnego...

      moge zrozumiec,ze sa mezczyzni ktorym podobaja sie kragle kobiety....sa tacy
      ktorym podobaja sie plaskie i wychudone...jaka roznica jest miedzy wychudzona
      bezbiusciaska 19-latka o wzroscie 156 a taka sama 14 latka? W kwestii
      estetycznej nie jest az tak wielka.

      Kompletnie nie rozumiec jak mozna czuc pociag do 7 latka...i to w dodatku
      chlopca ktory nawet zeby chcial to jest niezdolny sexualnie

      Rozumiem, ze 14-latka moze chciec kontaktow sexualnych z mezczyzna bo sama
      znalam dziewczyne ktora w tym wieku stracila dziewictwo z niemal
      roznowiesnikiem.....bo sama w tym wieku juz interesowalam sie sexem, a nawet
      wczesniej troche

      ale jak mozna tlumaczyc namawianie 7-latka do czynnosci sexuanych i jeszcze
      mowic,ze to jego wybor...przeciez taki maly chlopiec jeszcze nie wie czy
      podobaja mu sie mezczyzni czy kobiety...nie wie kogo wolalaby piescici i
      przytulac...

      Ten pan powiedzial o sobie, ze nie jest chory, bo to co on robi to jest
      dewiacja...

      Ja dewiacja nazwalabym pociag wpelni rozwienietego sexualnie mezczyzny do
      innego mezczyzny rownie rozwinietego....pociag wpelni rozwinietego mezczyzny
      do nierozwinietej sexualnie dziewczynki..ale pociag do nierozwinietego
      sexualnie chlopca to jest juz tak ciezka dewiacja,ze moze byc chyba nazwana
      choroba
      • iwpal Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 14:07
        Oczywiście, ze nie ma dobrej pedofilii, a ten Misiaczek, to manipulator
        pierwszej wody: >'Poproś rodziców, aby wycofali oskarżenie, i wyjaśnij im
        dlaczego. Mów szczerze, co czujesz i myślisz. Np. że go kochasz, chcesz z nim
        nadal być, dlaczego was krzywdzą i inne rzeczy, które przyjdą ci do głowy.
        Najprawdopodobniej nie posłuchają cię, ale warto spróbować. (...) Jeśli twój
        starszy przyjaciel został aresztowany, musisz liczyć się z tym, że rodzice
        zabiorą cię do psychologa, aby ten nakłonił cię do zeznawania przeciwko niemu i
        abyś przestał go lubić! (...) Oni uważają, że robią to dla twojego dobra!
        Pamiętaj - słuchaj własnego rozumu i własnego serca! (...) Pamiętaj, że dorośli
        (a zwłaszcza psycholodzy) często okłamują dzieci i potrafią za pomocą
        podstępnych sztuczek słownych i przymilania się zmusić cię do powiedzenia tego,
        co chcą usłyszeć'.< Rewelka, sama bym na to nie wpadła.
        Oczywiście, ze sam był ofiarą pedofila, bo róznica wieku 7 lat między dziećmi,
        to jest już taka, która ma znamiona pedofilskie, zwłaszcza, ze te dzieci były w
        zupełnie róznych fazach rozwoju psychoseksualnego.
        • tygrysio_misio Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 14:23
          Mi najbardziej wpadl w oko ten fragment:


          >>Ale miałem jednego przyjaciela. Gdy szedłem do pracy i wracałem do domu,
          zawsze mi towarzyszył. Czasami siadaliśmy na ławce i rozmawialiśmy. Kładł mi
          głowę na kolanach, ja go głaskałem, kilka razy przytulił się do mnie bokiem.
          Piękne chwile. Chłopiec miał dziesięć lat i rodziców alkoholików. Powiedziałem
          mu, że jestem pedofilem, pytał, czy mógłbym go zaadoptować. Kiedy się
          dowiedział, że to niemożliwe, zniknął. Szukałem go, uciekł z domu. Nikt nie
          wie, gdzie teraz jest'.<<

          Chłopiec szukal kogos kto zapewnil by mu w miare normalne
          rodzicielstwo...Pewnie byl by w stanie zgodzic sie na wszystko czego Misiaczek
          by zazadal, zeby tylko utrzymac to co ma...co mu sie wydaje szluszne bo jest
          troche lepsze niz alkoholizm rodzicow...a on to nazywa dobrym pedofilstwem
          • piternet nie wpadła na pomysł wspólnego sturlania się z gór 02.05.06, 09:25
            Dokladnie. Jak to zderzyc z taka wypowiedzia:

            > Nie boję się dorosłych. Nawet byłem kiedyś zakochany w kobiecie. Nie mam
            > pojęcia dlaczego. Nie uprawiałem z nią seksu, bo nie chciała. Wyrzuciłem wtedy
            > wszystkie >zeszyty ze zdjęciami dzieciaków, przestałem się nimi interesować.
            > Ale kobieta >odrzuciła moje oświadczyny i wróciłem do pedofilii.

            To wychodzi, ze gosc raczej dorabia sobie ideologie. Pewnie w momencie, jak sie
            oswiadczal to ta kobieta go pierwszy raz na oczy widziala. A potem gosc dodaje, ze:

            > Dorośli są nudni, poważni, palą papierosy i pieprzą o polityce. Dorosła
            > kobieta nigdy by nie wpadła na pomysł wspólnego sturlania się z górki.

            ...wiec chyba nie za wiele kobiet musial znac. Jestem przekonany, ze nawet na
            tym forum znalazla by sie niejedna kobieta, ktora umie sie bawic i chetnie
            sturlala by sie z gorki smile
            Ciekawe jakich ten gosc mial rodzicow, skoro uznal ze dorosli sa tacy nudni...
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Przewrotność 02.05.06, 11:13

              Jedno słowo przychodzi mi na określenie tej strony www: PRZEWROTNOŚĆ.

              Teksty dla "histeryków wszędzie węszących pedofilię" są w rzeczywistości
              poradami dla pedofili, jak usprawiedliwić się w sytuacji podbramkowej: kąpię
              dziecko, bawimy się w policjantów i bandytów, wykonuję dziecku masaż leczniczy...

              Porady "dla dzieci, które są zmuszane do seksu" i jakoby zachęcające dziecko do
              zgłoszenia przestępstwa - w istocie są listą sposobów, jak dziecko od tego
              odstraszyć: bo będą cię badać ginekolodzy i inni lekarze, bo będą nieprzyjemne
              przesłuchania, ...bo jak zamkną pedofila, to współwięźniowie będą go bedaczka
              gwałcić!

              Śmiech pusty ogarnia, gdy się czyta stwierdzenia o partnerstwie i pozostawianiu
              wszelkich decyzji dziecku: "Zapytaj go o zgodę, czy chce, żebyś jego zdjęcie
              opublikował w internecie"... Autor strony podsuwa naśladowcom sposoby
              skutecznego mamienia siebie i innych. Że np. dziecko - z jego nikłym
              doświadczeniem i wiedzą o świecie - może podejmować wszystkie decyzje z taką
              samą odpowiedzialnością jak dorosły.



              → → → → → → → → → →
              Odkryjmy Białoruś!
              odkryjmybialorus.blox.pl
              • el_ruhatero Nie ma co generalizować... 02.05.06, 12:09
                sam nie wiem co o tym sądzić, ale jeżeli ten koleś nie krzywdzi dzieci, to wolę
                go od rodziców alkoholików bijących własne dzieci...

                nie pochwalam jego upodobań, ale i nie potępiam - bo za mało wiem o tym
                człowieku... z artykułu wnioskuję, że ma swoje skrzywienia, ale może to naprawdę
                dobry człowiek, który chce dobra dla dziecka - więc nie chcę go osądzać - ludzie
                są różni i nie lubię wrzucać wszystkich do jednego worka smile

                nasuwa mi sie jednak bardzo ważne pytanie - wszyscy tu piszecie źle o tych
                pedofilach, w sumie się nie dziwię (choć mnie ten artykuł raczej zaciekawił niż
                oburzył) ale jak odróżnić pedofila od opiekuna i przyjaciela dziecka?? czy
                opiekunki do dzieci w pewnym sensie nie są pedofilami? (i czemu uważa się że
                pedofil musi być mężczyzną?) jeżeli nie dojdzie między dorosłym a dzieckiem do
                aktu płciowego a będzie to tylko przyjaźń to to też jest pedofilia? w ten sposób
                można oskarżyć o pedofilię bardzo wiele osób... stąpamy tu po bardzo grząskim
                gruncie, więc apeluję, by każdy kto chce domniemanego pedofila "spalić na
                stosie" zastanowił się - bo zaczyna mi to przypominać właśnie średniowieczne
                polowanie na czarownice smile

                a na koniec coś co mnie rozśmieszyło:

                "Nie wierzę w pana samokontrolę. Człowiek to istota słaba. Jak długo wytrzyma
                pan jeszcze we wstrzemięźliwości seksualnej?"

                Taaa czyli pan dziennikarz nie wierzy w celibat? tongue_out Zakłada, że NIKT długo nie
                wytrzyma więc wg. tej teorii żaden ksiądz nie jest "czysty" w tej materii smile no
                ładnie, to może kolejny artykuł w Wysokich Obcasach będzie o pedofilii w
                Kościele? big_grin

                ech każdy manipuluje, nie tylko ten pedofil, ale i dziennikarz smile
                • jb93 Re: Nie ma co generalizować... 02.05.06, 13:08
                  Wszedzie widzisz "agentow Watykanu"? smile Nie powinno mnie to dziwic, skoro widzisz pozytywne strony
                  pedofilii badz wrecz jej usprawiedliwienie to wniosek moze byc tylko jeden - zglos sie do szpitala
                  psychiatrycznego i juz w nim pozostan smile
                  • pozlotemu [...] 02.05.06, 16:37
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • nick3 W obronie Misiaczka. 02.05.06, 19:18
                      Stawiam pytanie:
                      Czy seks, jak to się często powtarza, zostawia szkody w psychice dziecka?

                      Chodzi mi o to, czy seks z dorosłym, już przez sam fakt swojego zaistnienia,
                      czyni w psychice dziecka jakieś spustoszenie?

                      Nie o to, czy czyni je np. gwałt (bo ten - na pewno czyni), ale - seks w ogóle
                      (np. z osobą serdeczną, czułą, pozytywnie do dziecka nastawioną).

                      Jeśli czyni - to nie ma możliwości istnienia pozytywnej pedofilii.

                      Jeśli nie czyni - nie wolno pedofili potępiać hurtem.

                      OTÓŻ:

                      Na zlecenie Kongresu USA jego eksperci psychologowie przeprowadzili szeroko
                      zakrojone badania w tej kwestii.

                      Zaskakujący wynik, który uzyskano sprawił, że Kongres odrzucił raport
                      najwyższej przecież klasy naukowców - z powodów obyczajowych.

                      Wniosek był następujący:

                      TO NIE SEKS SZKODZI PSYCHICE DZIECKA.

                      SZKODZI JEJ SPOŁECZNA AURA POTĘPIENIA WOKÓŁ PEDOFILII.

                      Wiele dzieci, które doświadczyły seksu z pedofilami, ale sprawa nie wyszła na
                      jaw,
                      nie wykazywało (w krótkim, ani w długim terminie) niepokojących symptomów.

                      Spośród tych dzieci, dla których seks był sam w sobie doświadczeniem przyjemnym
                      (nie - tych zgwałconych czy nagabywanych), wykazywały je te, których "krzywdą"
                      zainteresowało się moralnie przejęte
                      społeczeństwosmile

                      Dziecko, którego niby się nie potępia, ale przecież daje całym zachowaniem
                      odczuć, że uczestniczyło w czymś "strasznym", "potwornym" i "obrzydliwym"
                      rzeczywiście doznaje trwałych psychicznych szkód!

                      Tak więc to pewni siebie normalsi ze swoimi stanowczymi pryncypiami moralnymi,
                      nawet tego nie podejrzewając, czynią dziecku tę krzywdę, o którą oskarżają
                      pedofili!

                      Świat jest bardziej skomplikowany niż się myślismile

                      PS. Nie jestem (ani nie byłem) pedofilem, partnerem pedofila, ani żadnym
                      innym "zwyrodnialcem"smile) (Ani nie znam żadnych.)
                      Nie, nie jestem "Misiaczkiem"smile

                      Bronię możliwości istnienia "pozytywnych pedofili", bo nie lubię hurtowych ocen
                      potępiających, które pozwalają wielu poczuć się "moralną większością",
                      wielce "odpowiedzialną i zatroskaną". I głównie do tego służą.

                      Nie bronię wszystkich - ani nawet większości - pedofili.

                      • krytyka.org Watpliwe te badania... 02.05.06, 22:36
                        Z tego co pamietam, te badania wskazaly tylko na fakt, iz bardzo trudno jest
                        ROZROZNIC jaki czynnik wplywa negatywnie na dziecko. Nie ma to nic wspolnego z
                        wyltumaczeniem pedofilii - dzieci sa w niej po prostu wykorzystywane, nie majac
                        rozwinietego zmyslu moralnego, nie potrafiac rozrozniac co jest dobre, a co zle
                        (kohlberg).
                        • bluemisiu Re: Watpliwe te badania... 02.05.06, 23:20
                          dzieci sa emocjonalnie niedojrzale, co moim zdaniem jest absolutnie
                          najwazniejsze w tej kwestii. Sa badania ktore potwierdzaja ze obecnosc fizyczna
                          i emocjonalna najpierw matki a pozniej i ojca sa dla niemowlaka kluczowe dla
                          rozwoju emocjonalnego. Pierwsze lata zycia to czas gdy dziecko nie jest w
                          stanie istniec bez opieki fizucznej i emocjonalnej. Jest wiec zupelnie
                          bezbronne wobec osob doroslych ktore mu to oferuja, tym bardziej ze nie potrafi
                          rozroznic czy ta "opieka" pochodzi z dobrego zrodla (np. kochajacy rodzice) czy
                          ze zlego (np. od osoby ktora czerpie z tego wlasna korzysc, bez wzgledu na to,
                          jak to opisuje i usprawiedliwia).
                          To jest niemoralne i niewlasciwe - oferowanie dzieciom takich zwiazkow
                          emocjonalnych z podtekstem. To tak jakby proponowac doroslemu powietrze do
                          oddychania z dodatkiem tlenku wegla.
                          Dziecko chlonie uczucia od doroslych bo musi, bo tego potrzebuje, i nie ma
                          mozliwosci ani umiejetnosci tego kontrolowac. Nie jest wiec rownorzednym
                          partnerem doroslego, nawet jesli przystaje na propozycje i nie dzieje mu sie
                          widoczna krzywda.
                          Jesli nauczy sie kojarzyc zaspokojenie potrzeby emocjonalnej z podtekstem
                          seksualnym jako bezbronne i otwarte dziecko, to ma w doroslym zyciu przesrane.
                          • nick3 Re: Watpliwe te badania... 03.05.06, 00:08
                            Możecie na mnie być oburzeni, że nie jestem pewien czy należy potępiać
                            wszystkich pedofili, ale - nie jestem.

                            I nie wynika to z mojego jakiegokolwiek zaangażowania życiowego w sprawę
                            pedofilii.

                            Ale: to, co piszesz, bluemisiu, bazuje głównie na słowach wywołujących pewien
                            klimat emocjonalny.

                            Tam, gdzie stawiasz jakieś tezy wychodzisz z założeń, które masz dopiero
                            udowodnić.

                            > rozroznic czy ta "opieka" pochodzi z dobrego zrodla (np. kochajacy rodzice)
                            czy
                            >
                            > ze zlego (np. od osoby ktora czerpie z tego wlasna korzysc, bez wzgledu na
                            to,
                            > jak to opisuje i usprawiedliwia).

                            Tak, jakby matka nie czerpała "własnej korzyści"!

                            "Własną korzyść" czerpie ten, kto jest przez opinię zbiorową zmuszony wierzyć,
                            że chodzi mu tylko o "własną korzyść"smile))

                            Po prostu jesteśmy nauczeni nie mówić o macierzyństwie w ten sposób, a o
                            erotyce - tak.
                            Bo macierzyństwo jest pożyteczne dla instancji społecznych, a erotyka (poza
                            prokreacjąsmile - nie.

                            Przykład nieoczywistości twoich sądów:

                            > Jesli nauczy sie kojarzyc zaspokojenie potrzeby emocjonalnej z podtekstem
                            > seksualnym jako bezbronne i otwarte dziecko, to ma w doroslym zyciu przesrane.

                            Nie wiem. Może tak i jest. Ale mój post sugerował, że nie tyle pedofil jest
                            temu winien, co powszechne wyobrażenia i wartościowania.

                            Bo jak inaczej wytłumaczysz, że w Chinach, gdzie od wieków panował (i nadal
                            panuje?) obyczaj masturbowania małych chłopców przez mamy (jest to w
                            społeczeństwie chińskim normalny wyraz macierzyńskiej troski), dorośli
                            mężczyźni nie "mają w życiu przesrane".
                            • fakopis Ale wielki problem znalezc ta strone !!! Prosze ! 03.05.06, 00:31
                              jezeli kogos to interesuje oto jest : malyksiaze.b4.to/
                              • jakubowska100 K T O ze znanych ludzi jest pedofilem? 03.05.06, 00:46
                                wiadomo o psychologu Samsonie, o tym kolesiu z chóru w Poznaniu, o arcybiskupie
                                Petzu. Słyszałem też dużo o Zanussim. Podobno ma jakiś zameczek - miejsce do
                                którego zaprasza młodcyh obiecyjących i zdolnych pod pozorem dobrych warunków
                                rozwoju. Czy ktoś wie coś jeszcze? Może miał doświadczenie pedofilskie (tzn był
                                molestowany albo ktoś go próbował molestować)
                                • jw5 Re: K T O ze znanych ludzi jest pedofilem 03.05.06, 16:59
                                  W TVP pokazali kiedyś film o pedofilach z dworca w Warszawie.Opowiadano tam o
                                  pewnym słynnym reżyserze(nie podano nazwiska,być może ten wspomniany Z.),który
                                  kazał przyprowadzać sobie biednych małych chłopców i godzinami kąpał ich w
                                  wannie.Często najbardziej zdemoralizowani wypowiadają się na temat moralności.
                                  • nick3 Właśnie Stróże Prawa (?) przeskanowali mi kompa:) 04.05.06, 20:36
                                    Niby dobrze. Z założenia ma to służyć ochronie dzieci.

                                    Ale z drugiej strony to trąci państwem policyjnym. Wprawdzie, jak twierdzi
                                    partia rządząca - w państwie policyjnym uczciwy obywatel nie ma się czego baćsmile

                                    Ale np. do rewizji mieszkania musi być nakaz. A prywatny komputer stróże prawa
                                    mogą rewidować nawet bez powiadomienia właściciela!

                                    Kraj szeryfówsmile
                                  • rikol Re: K T O ze znanych ludzi jest pedofilem 16.11.09, 16:29
                                    Zanussi bronil ostatnio gwalciciela Polanskiego, wiec wszystko jest mozliwe. Jak
                                    wiadomo, artystom wolno wiecej, bogatym wolno wiecej -stac ich na dobrych
                                    prawnikow, a ofiare latwo zastraszyc. Kto stawi czola rezyserowi slawnemu na
                                    calym swiecie? A najlepszym 'towarem' sa dzieci biedne i zaniedbane, bo nie
                                    tylko nikt sie o nie nie upomni, ale i one same beda wdzieczne za odrobine
                                    ciepla i jedzenie. Wykorzystywanie tego jest po prostu ohydne. No i potem mowia
                                    'sama chciala'. Za usmiech czy dobre slowo niektore dzieci naprawde sa gotowe na
                                    wszystko, niestety, jesli pochodza z rodziny patologicznej. To nie
                                    usprawiedliwia w kazdym razie gwaltu czy nawet sklonienia do dobrowolnego seksu
                                    dziecka, ktore jest z definicji niedojrzale i nie zdaje sobie sprawy z tego co
                                    sie dzieje. To wlasnie ta roznica w rozwoju jest najbardziej bulwersujaca.
                                    Wiadomo o zabawach rowiesnikow, gdzie dzieciaki zagladaja sobie w majtki - to
                                    jest akurat normalne, ze sa ciekawe drugiej plci; ale one sa na tym samym
                                    poziomie emocjonalnym. Natomiast w przypadku ukladu dorosly - dziecko
                                    nierownowaga sil jest zbyt wielka, zeby tu mowic o partnerstwie; to jest tylko i
                                    wylacznie wykorzystywanie dziecka.
                                    • bagdo ze znanych ludzi (juz teraz jest znany)-misiaczek 19.11.09, 21:48
                                      nowy artykul o pedofilii bez mozliwosci komentowania. Prosze bardzo Misiaczek
                                      slawny, znany i bezkarny.
                            • bluemisiu Re: Watpliwe te badania... 03.05.06, 12:17
                              Nick3,

                              OK, zgadzam sie. Matka i ojciec tez maja swoj zyciowy bagaz i dziecko na tym
                              korzysta albo traci. Przytoczony gdzies powyzej przyklad alkoholizmu i bicia to
                              pokazuje.
                              Mowisz o Chinach i masturbacji malych chlopcow przez matki - nie wiem czy to
                              prawda, zakladam ze wiesz co mowisz, ale jakos trudno mi uwierzyc ze matka sie
                              tym podnieca seksualnie. Moze w Chinach ma to podtekst religijno duchowy - kto
                              tam wie, chociaz watpie.
                              To ze zyjemy w takim a nie innym spoleczenstwie ma wbrew pozorom ogromne
                              znaczenie, bo bagazu pokolen nie da sie po prostu wyrzucic przez okno. Nie
                              pochwalam ekstremalnej paranoi wokol pedofilii, bo wszelkie opinie gdy
                              przyjmuja charakter ekstremalny staja sie szkodliwe. Pochwalam publikacje na
                              ten temat i dyskusje - bo otwarta wymiana opinii to pierwszy krok do oswojenia
                              sie z tematem tabu i do zrozumienia.
                              Ale w zyciu nie stane w obronie czlowieka ktory dorabia sobie misterna
                              ideologie do wlasnej dewiacji, czy jak to tam nazwac, czy to opiekun czy
                              gwalciciel.
                              • nick3 Można sprawdzić, czy "wątpliwe". Były 0,5roku temu 03.05.06, 21:44
                                Nie pisałem, że chińskie matki podniecają się tym seksualnie (o zwyczaju
                                czytałem w wiarygodnej książce).

                                Oczywiście też nie polecałbym przenoszenia praktyki do Polski.

                                Trudność w dyskusji na jaką natrafiam, bierze się chyba stąd, że ja biorę temat
                                dość abstrakcyjnie ("czy zawsze i wszędzie pedofilia musi być krzywdą?"),
                                ludzie zaś w większości nie widzą potrzeby zadawania tak ogólnego pytania.

                                Pytają: "Co byś zrobił, gdyby twoje dziecko...?"

                                Oczywiście nawet nie chcę myśleć na ten temat (mam 2,5 roczną córeczkę).

                                Ja uważam, że pytanie ogólne (uwzględniające np. inne kultury) jest jednak
                                pożyteczne - także życiowo. Nie po to, żeby zachęcać pedofili, ale po to,
                                żeby "żyjąc w takim a nie innym społeczeństwie" rozumieć jakiemu uwarunkowaniu
                                jesteśmy poddani np. w kwestii seksualności dziecięcej.

                                Pozdrawiam.

                                Niewielu zdobyło się na to, by potraktować mój post bez konwencji "oburzonej".
                                • donq We wlasnej sprawie kazdy pedofobem 04.05.06, 14:25
                                  > Oczywiście nawet nie chcę myśleć na ten temat (mam 2,5 roczną córeczkę).

                                  Na poczatek serdeczne pozdrowienia dla coreczki.

                                  A przy okazji - zawsze mnie ciekawilo jak "wolnosciowcy" wychowuja swoje dzieci
                                  (wroc, wroc, wroc, to nie wychowywanie, po "wolnosciowemu" nazywa sie to
                                  inaczej; poniewaz nie wiem jak, pozostane przy wychowywaniu). Dzieci zadaja np.
                                  duzo pytan "dlaczego"; co odpowiadasz, gdy coreczka spyta "tatusiu, dlaczego
                                  nie wolno robic kupy w kuchni" (albo moze nie uzywa "tatusiu", bo to opresyjne
                                  wpajanie zniewalajacych rol rodzinnych ale mowi do Ciebie po imieniu, tzn.
                                  np. "nick3" albo "ej, ty, ktorego czesto widuje")? Odpowiadasz "nie
                                  wiem", "wymysl sobie sama", "nie dazy sie do tego, zeby powiedziec, ze zawsze i
                                  wszedzie robienie kupy w kuchni jest niewlasciwe, bo np. u ludu Trurabura
                                  to...", "pokieruj sie swoja wolnoscia" czy jeszcze cos innego?

                                  "Wolnosciowcy" maja tendencje do myslenia "abstrakcyjnego" (choc ja bym
                                  powiedzial raczej "absurdalnego") i nie klopotaja sie konsekwencjami swoich
                                  abstrakcji w swiecie rzeczywistym. No chyba np. w tym wypadku chodzi o ich
                                  dzieci (patrz temat postu).

                                  Interesuje mnie rowniez, dlaczego napisales:

                                  > Oczywiście też nie polecałbym przenoszenia praktyki do Polski.

                                  Przeciez to zamordyzm! Wszelkie zwyczaje i "praktyki" nas przeciez zniewalaja,
                                  bo poddaja nam pomysly, ktore nie maja zrodla w naszej wolnosci i naszych
                                  pragnieniach. Zatem, jesli komus strzeli do lba pomasturbowac sobie swoje
                                  dziecko, to dlaczego nie moglby tego zrobic, niezaleznie od tego, gdzie i kiedy
                                  zyje? I dlaczego chcesz go zamordysto obrzydly pozbawic czastki wolnosci "nie
                                  polecajac" takich zachowan?

                                  DonQ

                                  • nick3 Pedofilo-fobem, jeśli już:) 04.05.06, 17:16
                                    Wygadanie cwanej przekupki mylisz z inteligencją dyskutanta.

                                    (Ale za pozdrowienia dla córki dziękujęsmile

                                    Nie chciałbym, aby moja córka znalazła się w jakiejkolwiek sytuacji pedofilnej
                                    i nie jestem w tym niekonsekwentny.
                                    Jakbyś czytał mój post z elementarną uwagą, zauważyłbyś, że w obecnym
                                    społeczeństwie destruktywna dla psychiki dziecka jest każda sytuacja pedofilna -
                                    m. in. z powodu sensu, jaki społeczeństwo takiej sytuacji nadaje (tabu).

                                    Rozważam sprawy abstrakcyjnie - z szacunku dla konkretu!

                                    To właśnie dlatego, że zdaję sobie sprawę z indywidualności i
                                    niesprowadzalności do ogólnych formuł realnej sytuacji międzyludzkiej - mówię o
                                    systemie, a nie o konkretnym życiu.

                                    To właśnie potoczne myślenie "konkretne" zdradza konkret, bo w rzeczywistości
                                    niepostrzeżenie wstawia na jego miejsce stereotyp i szablon.

                                    Przykład:

                                    Pytasz mnie
                                    > co odpowiadasz, gdy coreczka spyta "tatusiu, dlaczego nie wolno robic kupy w
                                    > kuchni"

                                    Jest to fikcyjny "konkret" ustawiony pod antyliberalną tezę (no, bo coś ten
                                    nick3 będzie musiał dziecku odpowiedziećsmile.

                                    Ale właśnie w realnym życiu nie ma takiej sytuacji!

                                    No, nie masmile Bez powoływania się na rózgę, Bozię czy Babę Jagę dziecko samo
                                    załatwia się do nocnika!

                                    Robi to i wiele innych rzeczy ponieważ (o ile go nie "zbiesić" zakazami dla
                                    samego posłuchu. Tak, tak, donciu! "Prawo weszło na świat, a grzech ożył"smile
                                    jest z natury zasadniczo prospołeczne.

                                    Możesz się tym niesmaczyć, pogrobowcu Hobbesa i Augustyna, ale dziecko lubi
                                    cieszyć rodziców i sprawia mu przyjemność, kiedy potrafi się satysfakcjonująco
                                    włączyć we wspólne działania.

                                    Kończę. (Właśnie przyniosła mi nocnik do wylaniasmile)

                                    Prawie nie uczyłem jej tego. Tak samo, jak dziecko umie powiedzieć o wiele
                                    więcej, niż w swoim krótkim życiu usłyszało (Chomsky), tak samo potrafi zrobić
                                    o wiele więcej niż mu pokazano.

                                    Porozmawiaj z kimś, kto ma dzieci. Konkret naprawdę wiele daje.

                                    • donq Re: Pedofilo-fobem, jeśli już:) 04.05.06, 22:53
                                      Proszę bardzo. Pozdrowienia takoż dla małżonki/partnerki/konkubiny (nie wiem jak
                                      zwać), tzn. tego kogoś, z kim wspólnie jesteście egzystecjalnymi lokajami grając
                                      opresyjne role społeczne "rodziny".

                                      Czyli jeśliby istniało społeczne przyzwolenie dla pedofilii (tzw. "brak
                                      opresji"), sam woziłbyś dziecko na spotkania z misiaczkami, niech dziecko
                                      realizuje swoje pragnienia?

                                      Czyli jesteś konformistą (ze strachu przed opinią społeczną boisz się realizować
                                      swojej, lub swojego dziecka, wolności). Zniewalasz swoje własne dziecko z
                                      najczystszej wody tchórzostwa. Cała ideologia "wolnościowa" jest przesiąknięta
                                      duchem tchórzostwa - ludzie, którzy boją się palcem kiwnąć z obawy "co powie
                                      sąsiad" domagają się akceptacji dla każdego swego widzimisię ("afirmacja
                                      człowieczeństwa"), byleby nie odczuć "presji społecznej". Wy nie macie cojones,
                                      "wolnościowcy"!

                                      Ty mówisz, że ja uciekam od odpowiedzi. Pozwól, że zdiagnozuję Twoją postawę zatem.

                                      Wszelkie niewygodne pytania kwitujesz stwierdzeniami "życie dowodzi x" lub
                                      "sytuacji y nie ma". To oczywiście z braku racjonalnych argumentów, bo takich z
                                      filozofii "wolnościowej" wywieść się nie da. Wywieść się da jedynie mętne
                                      myślenie życzeniowe, że jeśliby wszystkie "opresje" zlikwidować, "niewidzialna
                                      ręka wolności" wszystko wyreguluje i będzie pięknie, bo ludzie są z natury
                                      prospołeczni i w ogóle fajni.

                                      Zaś "sytuacje y" są, ja też mam dzieci (dwójkę) i znam inne dzieci, potrafią
                                      pytać o różne rzeczy (także niewygodne dla "wolnościowców"). Rzeczywiście
                                      pytanie jest "ustawione", jak mówisz, tzn. niewygodne dla Ciebie, no ale
                                      dlaczego mam Ci zadawać pytania wygodne?

                                      Zaś Twoje twierdzenia "dowodów z życia" są jedynie sensowne dla Ciebie, bo
                                      wymagają Twojego spojrzenia na świat. Nie przefiltrowawszy faktów przez różową
                                      gąbkę nie sposób zaakceptować tych dowodów.

                                      Zaś w ogóle unikasz odpowiedzi na pytania zasadnicze - jak to z ostatniego
                                      akapitu poprzedniego postu. A ja naprawdę chciałbym się dowiedzieć, czemu.

                                      Dodatkowo, co masz na myśli mówiąc: "o ile go nie "zbiesić" zakazami dla samego
                                      posłuchu."? To sugeruje, że istnieją "zakazy nie dla samego posłuchu". Jeśli
                                      tak, to jakie są to zakazy i jak zakazywanie czegokolwiek ma się do zasady
                                      "zabrania sie zabraniać"? W jaki sposób te zakazy nie są "opresją"?

                                      DonQ

                                      P.S. Pedofob to nowomowa, która niedługo zapewne będzie w użyciu na
                                      transparentach marszów "wolnosci". Można sobie budować rożne tego typu nowomowne
                                      konstrukcje, one i tak nic nie znaczą, a są jedynie batem na oponentów. Czy
                                      "homofob" coś znaczy? Zarówno słowotwórczo (powinno się stworzyć wg Twojego
                                      wzoru homoseksualisto-fob) jak i znaczeniowo jest bez sensu.

                                    • donq Re: Pedofilo-fobem, jeśli już:) 05.05.06, 12:50
                                      Jeszcze jedna interesujaca rzecz: pewna zasadnicza niespojnosc mi sie jawi w
                                      Twoich wynurzeniach.

                                      Otoz, wedlug jednej z Twoich interpretacji, spoleczenstwo (jego normy,
                                      zwyczaje, predefiniowane role spoleczne) jest zrodlem zniewolenia, gdyz narzuca
                                      czlowiekowi (urodzonemu wolnym) pewne wzorce pozbawiajac go mozliwosci
                                      samodzielnej realizacji jego wolnosci. Dlatego nalezy dazyc do
                                      likwidacji "przymusu" wynikajacego z "presji" spoleczenstwa. Ta interpretacja
                                      zdaje sie lezec w centrum Twojej filozofii.

                                      Co nie przeszkadza Ci radosnie zapewniac, ze Twoja coreczka (i dzieci w
                                      ogolnosci) sa z natury "prospoleczne", co przeklada sie na to, ze z natury sa
                                      raczej egzystencjalnymi lokajami, a nie wolnymi istotami, ktore spoleczenstwo
                                      zniewala potem stosujac zakazy, narzucajac normy, zwyczaje i role spoleczne.

                                      Przeciez, jesli Twoja coreczka "lubi cieszyć rodziców i sprawia jej
                                      przyjemność, kiedy potrafi się satysfakcjonująco włączyć we wspólne działania."
                                      (nie watpie, ze tak jest) to znaczy tyle, ze "z natury" jest predysponowana do
                                      wykonywania spolecznej/rodzinnej (zniewalajacej, jak kazda rola spoleczna) roli
                                      szczesliwej corki swoich szczesliwych rodzicow, a nie do afirmacji swego
                                      czlowieczenstwa. Nieprawdaz?

                                      DonQ
                                      • nick3 Re: Pedofilo-fobem, jeśli już:) 05.05.06, 21:00
                                        Don, nie odpowiem ci na te dwa posty.

                                        Jeśli tak to czujesz, możesz odczytać to jako kapitulację.
                                        • donq Re: Pedofilo-fobem, jeśli już:) 05.05.06, 22:09
                                          Szkoda, bo ja w zasadzie nie chcę Twojej kapitulacji. Ja naprawdę chcę tylko
                                          poznać Twój tok myślenia, bo jesteś jednym z najbardziej świadomych swych
                                          poglądów "wolnościowcem", jakiego na tym forum spotkałem.

                                          Anyway, pozdrawiam Ciebie i rodzinę. Jeśli w czymś uchybiłem lub obraziłem -
                                          wybacz, to tylko forumowa zapiekłość.

                                          DonQ
                                          • acsis Re: Pedofilo-fobem, jeśli już:) 26.11.06, 02:07
                                            panom powyżej gratuluje kultury mimo wszytstko- bo zazwyczaj taka wymiana zdań
                                            kończy się wylewaniem pomyj-a tu sie jednak powstrzymano. ciekawa dyskusja-jako
                                            mama, i magistrantka (pedagogika)pisząca akurat trochę na temat wolnosći i
                                            liberalizmu w wychowaniu-dziękuję za W Miarę rozsądne wypowiedzismile
                                            Dodam jeszcze,że kryteria normy seksualnej (tzw norma partnerska obok normy
                                            rozwojowej-dot. wieku! i normy klinicznej)zakłada min.
                                            1)obustronną akceptację(ciężko mówić o akceptacji seksu przez kilkuletnie
                                            dziecko, które jeszcze nie wie o co w tym chodzi-mówiąc w skrócie)
                                            2)dążeniu do obustronnej rozkoszy(i patrz nawias wyzej, zreszta z powodów
                                            biologicznych dziecko takiej rozkoszy nie odczuwa, moze odczuwać przyjemność ze
                                            ktoś go przytula-ale to może -i powinien osiagać bez podtekstu seksualnego)
                                            3) najważniejsze-bo najbardziej czytelne- nieszkodzenie zdrowiu-akt płciowy z
                                            niedojrzałym fizycznie dzieckiem szkodzi mu fizycznie.Robienie zdjęć niby
                                            nie-ale jakos nie chce mi sie wierzyc w wyniki przytoczonych badań. Jak napisał
                                            donq -dowodzą one tylko, ze cieżko wyznaczyc czynnik odpowidzialny za traumę u
                                            dziecka po kontakcie pedofilnym.Zreszta materia jest tak delikatna ,że nie
                                            bardzo wierzę w możliwość dowiedzenia sie czegoś w miarę pewnego na ten temat.

                                            A jeśli chodzi o to, ze "posiadanie" dziecka daje cos również rodzicom- i to ma
                                            być argument, na rzecz tego, ze nikt nie jest bezinteresowny wiec pedofila za
                                            próby kontaktu nie nalezy potepiać, to dodam tylko ,ze jeśli jedynym motywem
                                            decydowania sie na dziecko jest realizacja własnych pragnień, to to też nie jest
                                            zdrowa sytuacja.

                                            I jeszcze jedno-dawno temu słuchałąm reportażu w radio-wypowiadał sie pedofil
                                            leczony nowatorska w Polsce metodą tzw kastracji farmakologicznej(leki min
                                            obnizajace popędowość itp).był on skazany za gwałt na chłopcu. wszystko pięknie
                                            poddaje sie resocjalizacji i terapii, niedłgo pewnie wyjdzie(o Boże-chyba juz
                                            wyszewdł, bo to dawno było)A jak ten facet podsumował swoja wypowiedx?na pyt.
                                            czy zrobiłby to jeszcze raz powiedział ze nie!Teraz by zabił tego chłopca bo on
                                            sie wygadał!!!!!!i kolo musi w więzeniu siedzieć!jaaa-no po prostu boska
                                            resocjalizacja...
                                            • syn_jana Re: Pedofilo-fobem, jeśli już:) 13.11.09, 13:37
                                              Też chciałem przyklasnąć panom, i wyrazić swój niepomierny zawód tym, że Nick3
                                              wstrzymał się od odpowiedzi. Była to jedna z ciekawszych rozmów, jakie zdarzyło
                                              mi się czytać na forum GW (zupełnie abstrahując od tematu artykułu, który już
                                              kilkakrotnie był poruszany i nic z tego nie wynikło).
                            • anaimie Re: Watpliwe te badania... 05.05.06, 08:03
                              Tak w Chinach dorośli mężczyźni nie "mają w życiu przesrane"... to kraina
                              mlekiem i miodem płynąca, a wszyscy są szczęśliwi. To że porzucone dzieci
                              (głównie dziewczynki) umierają na ulicy to tylko propaganda.... To co do Chin
                              bardziej, niż do pedofilii, ale przyznaję, że ile jest rzeczy interesujących w
                              tej kulturze, tyleż samo jest patologicznych. Może to masturbowanie przez matki
                              synów - a dalej miejsca mężczyzn i kobiet - jest źródłem tych patologicznych.
                      • siasiuszek Re: W obronie Misiaczka. 03.05.06, 08:52
                        No proszę Misiaczek jest na tym forum. „Witaj” zboczeńcu.
                        • nick3 Re: W obronie Misiaczka. 03.05.06, 21:46
                          Czy jesteś tego pewien?

                          Bo ja - nie.
                      • mamamax Re: W obronie Misiaczka. 23.05.06, 14:56
                        jezu!!! o czym wy tu piszecie, jak można w ogóle zastanawaić się czy jest coś
                        złego w seksie z dziećmi?!? to jest oczywiste!!! seks z dzieckiem to jest
                        wynaturzenie, chore niemoralne zachowanie!! w jaiekij obronie misiaczka??!
                        jeśli zaczniemy się nad takimi reczami zastanawiać to za chwilkę zaczniemy to
                        popierać= nic co niedozwolone nie jest zabronione, strach pomyśleć kto może
                        mieć doczynienia z moim dzieckiem, rozsądnym rodzicom polecam
                        książeczkę "powiedz komuś", bo tylko my możemy nauczyć nasze dzieci jak sie
                        bronić przed "misiami", czy jest tu ktoś jeszcze kto myśłui głową i sercem a
                        nie...?
                      • syllo Re: W obronie Misiaczka. 15.11.06, 10:21
                        Jestem pegagogiem, od lat pracuję z dziećmi, również miałam do czynienia z
                        dziećmi wykorzystywanymi seksualnie przez osoby starsze(czy to rodzica, czy to
                        brata, wujka, srarszego kolegę), były to maluchy od 7 roku życia i dzieci -
                        młodzież 16-18 lat, zawsze takie przeżycia pozostawiały traumę. Jeszcze głębszą
                        gdy dziecko czuło się współuczestnikiem, ponieważ odczuwało z tego przyjemność.
                        Ludzie z takimi przeżyciami w dzieciństwie mają w przyszłośći problemy z
                        wchodzeniem w normalny związek, często sa niedojrzali i nie potrafią dorosnąć,
                        mają zaniżone poczucie własnej wartości i maja problem ze swoją seksualnością.
                        Dzieciństwo to czas zakładania fudamentów, ustalają sie mechamnizmy na całe
                        życie, trudno potem je przekształcić na inne, zmienić. Można rozbudzić w
                        dziecku seksualność, owszem, ale to nie jest zdrowe- seks jest zarezerwowany
                        dla osób dorosłych, dojrzałych emocjonalnie. Dziecko samo z siebie nie wykazuje
                        chęci seksualnych, jakis dorosły osobnik musi je rozbudzić. Inaczej sie ma z
                        osobami dorosłymi, każdy w pewnym momencie dostrzega swoją seksualność, ona się
                        rozwija, to są etapy, poziomy.
                      • marta406 do nick3 26.07.07, 00:43
                        > Wiele dzieci, które doświadczyły seksu z pedofilami, ale sprawa nie wyszła na
                        > jaw,
                        > nie wykazywało (w krótkim, ani w długim terminie) niepokojących symptomów.
                        >

                        Jeśli sprawa nie wyszła na jaw to skąd o niej wiadomo? "Na jaw" przecież nie
                        musi oznaczać programu w tv. Wiele takich spraw wychodzi dopiero po czasie, bo
                        dzieci "dziwnie się zachowują". Słyszałam o przynajmniej kilku sprawach (a nie
                        śledzę tematu na bierząco), gdy pedofilia w rodzinie wyszła na jaw, bo dzieci
                        nadmiernie interesowały się seksem. Np. pewna mała dziewczynka która nachalnie
                        dobierała się do dorosłych mężczyzn (bo tak była nauczona przez tatę).
                        Amerykanie i te ich badania... Poza tym doskonale wiem, jak bardzo można
                        manipulować statystykami i wnioskami. A z amerykańskich badań, już ciekawsze
                        wnioski wyciąganosmile


                        > Spośród tych dzieci, dla których seks był sam w sobie doświadczeniem
                        przyjemnym

                        Zgadza się, małe dzieci moga odczuwać przyjemność płynącą z seksu z dorosłym.
                        Jednak nie zmienia to faktu.
                        Dziecko czerpie przyjemność bo zaspokoiło potrzeby seksualne ojca/wujka, ojciec
                        jest szczęśliwy, dumny itp. Dziecko odbiera komunikat że sex jest warunkiem aby
                        zasłużyć na czyjąś miłość i szacunek. Rzutuje to póżniej na całe przyszłe
                        życie, nie tylko seksualne. Nawet jeśli był dobrym ojcem czy "przyjacielem"!
                        Wiele nimfomanek to ofiary pedofili... To samo dotyczy pedofili, którzy sami w
                        dzieciństwie mogli być molestowani.
                    • eptesicus ty jesteś nienormalny, przeciez to tekst anty... 02.05.06, 22:34
                      ...pedofilski. Czy nienawidzisz Wyborczej az tak, ze kazdy jej tekst rozumiesz
                      na opak?
                    • bob_arctor Re: Kim dla GWna sa pedofile? Ich przyjaciolmi? 04.05.06, 12:52
                      "A moze tylko chca tak zwyczajnie jak kazdy sprzedawca
                      > pornografii, przyciagnac do tego swojego biznesu klientele?!"
                      A może tylko chcą tak zwyczajnie ostrzec rodziców przed niebezpieczeństwem,
                      jakie grozi ich dzieciom? I zwrócić uwagę na fakt, że pedofilia, zawsze
                      moralnie obrzydliwa i nie do przyjęcia, niejedno ma imię?
                      I na jakiej podstawie wyciągasz wniosek, że GW "kocha pedofilów"? Bo o tym
                      pisze? Lepiej by było nie pisać?
                • tredve94 Re: Nie ma co generalizować... 02.05.06, 21:22
                  el_ruhatero napisał:

                  > sam nie wiem co o tym sądzić, ale jeżeli ten koleś nie krzywdzi dzieci, to wolę
                  > go od rodziców alkoholików bijących własne dzieci...

                  Ciekawa alternatywa. Czy chcesz być gwałcony czy bity? Ja wiem co o tym sądzic.
                  To zaden wybór drogi dyskutancie. Żaden.

                  >
                  > nie pochwalam jego upodobań, ale i nie potępiam - bo za mało wiem o tym
                  > człowieku...

                  Nie pochwalam i potepiam z cała stanowczością. Wykorzystywanie seksualne dzieci
                  jest jedną z najgorszych zbrodni. Nic, czegoś takiego nie usprawiedliwia.
                  Dorosły ma wybór, dziecko niestety nie.


                  > nasuwa mi sie jednak bardzo ważne pytanie - wszyscy tu piszecie źle o tych
                  > pedofilach,

                  Tak, pisze się źle, tak samo jak pisze się źle o kryminalistach, choc przecież
                  ci ostatni potrafią byc również mistrzami poezji lub malarstwa, mieć normalne
                  rodziny. Przestępstwo pozostaje jednak przestępstwem i krzywdą bardzo głeboką
                  człowieka, który niedojrzały emocjonalnie, musi niemal całe życie borykac sie z
                  poszarpaną psychiką.


                  > ale jak odróżnić pedofila od opiekuna i przyjaciela dziecka??

                  Dojrzały, dorosły człowiek nie oferuje seksu dzieciom, nie szuka go wśród
                  dzieci, bo dzieci dla takie człowieka są tylko dziecmi, a nie partnerem do
                  łózkowych igraszek.



                  > Taaa czyli pan dziennikarz nie wierzy w celibat?

                  Kochany, mylisz niebo z gwiazdami odbijającymi się na dnie studni. Bardzo
                  głebokiej studni.

                  • el_ruhatero naucz się czytać ze zrozumieniem... 02.05.06, 22:25
                    tak jak myślałem, temat pedofilii zasłonił niektórym trzeźwe myślenie, ledwo się
                    powstrzymuję, by nie rzucać inwektyw...

                    tredve94 jak zwykle nic nie rozumiejąc z czytanego tekstu wypocił:

                    > Ciekawa alternatywa. Czy chcesz być gwałcony czy bity? Ja wiem co o tym sądzic.
                    > To zaden wybór drogi dyskutancie. Żaden.

                    NAPSIAŁEM: "wolę go od rodziców alkoholików bijących własne dzieci JEŻELI TEN
                    KOLEŚ NIE KRZYWDZI DZIECI!!!!" gdzie tam mowa o gwałcie?? przecież Misiaczek
                    nikogo nie gwałcił, inaczej siedziałby pewnie dziś w kiciu... na samym wstępie
                    dyskusji od razi widzę, że trafiłem na człowieka z klapakmi na oczach...


                    > Dojrzały, dorosły człowiek nie oferuje seksu dzieciom, nie szuka go wśród
                    > dzieci, bo dzieci dla takie człowieka są tylko dziecmi, a nie partnerem do
                    > łózkowych igraszek.

                    no ale przecież cały czas jest mowa o pedofilu, który nie uprawia seksu z
                    dziećmi tylko LUBI przebywać z dziećmi... napisałem o tym na początku, i tego
                    się trzymałem... Misiaczek twierdzi, że nie uprawiał seksu, a jednak wszyscy go
                    opluwa... a czy opiekunki nie lubią przebywać z dziećmi? skąd wiemy czy one nie
                    robią tego z tych samych intencji co Misiaczek? on przecież jest w porządku,
                    może to nawet Twój sąsiad, który daje lizaki Twojemu DZIECKU... nie zrobił nic
                    złego, ale jednak większość stąd chce go posadzić na krześle elektycznym...

                    > > Taaa czyli pan dziennikarz nie wierzy w celibat?
                    >
                    > Kochany, mylisz niebo z gwiazdami odbijającymi się na dnie studni. Bardzo
                    > głebokiej studni.

                    nie zrozumiałeś, chodziło mi o głupotę pytania postawionego przez dziennikarza -
                    skoro zakłada, że człowiek nie może wytrzymać bez uprawiania seksu, to co w
                    takim razie z kapłanami? albo oni też nie wytrzymują i gwałcą co popadnie, albo
                    nie są ludźmi...


                    na koniec chciałbym zaznaczyć, że nie jestem pedofilem, nie znam żadnego i ich
                    wcale nie lubię, czuję wręcz odrazę na myśl o nich, co jednak nie oznacza, że
                    muszę, każdego kto lubi dzieci sadzać na krześle elektycznym... chciałem tylko
                    podkreślić, że nie ma co wszystkich wrzucać do jednego worka - może faktycznie
                    istnieją "dobrzy pedofile" tylko czy wówczas nadal można ich nazywać pedofilami?
                    ta granica jest bardzo cienka, szkoda że tego niektórzy nie potrafią dostrzec...
                    • tredve94 Re: naucz się czytać ze zrozumieniem... 02.05.06, 23:45
                      el_ruhatero napisał:

                      > tak jak myślałem, temat pedofilii zasłonił niektórym trzeźwe myślenie, ledwo si
                      > ę
                      > powstrzymuję, by nie rzucać inwektyw...

                      Bardzo proszę, nie krepuj się ....

                      >
                      > tredve94 jak zwykle nic nie rozumiejąc z czytanego tekstu wypocił:
                      >
                      > > Ciekawa alternatywa. Czy chcesz być gwałcony czy bity? Ja wiem co o tym s
                      > ądzic.
                      > > To zaden wybór drogi dyskutancie. Żaden.
                      >
                      > NAPSIAŁEM: "wolę go od rodziców alkoholików bijących własne dzieci JEŻELI TEN
                      > KOLEŚ NIE KRZYWDZI DZIECI!!!!"

                      Rozumiem. "Dobry pedofil" nie krzywdzi dzieci. Sorry, ale to tak jak "dobry
                      kryminalista" nie popełnia przestepstwa. Tak była taki jedne. Nazywał się
                      Janosik i zył w ludowych legendach.


                      >gdzie tam mowa o gwałcie?? przecież Misiaczek
                      > nikogo nie gwałcił, inaczej siedziałby pewnie dziś w kiciu... na samym wstępie
                      > dyskusji od razi widzę, że trafiłem na człowieka z klapakmi na oczach...

                      Wiesz, słyszałem o noenazistach, którzy równiez nikogo nie przesladowali, nie
                      dyskryminowali. Oni TYLKO propagowali swoje "zdrowe" poglady. To co ów Misiaczek
                      ma do zaproponowania sprwowadza sie do jednego- seks z dzieckiem. Może jemu na
                      razie wytarcza matstrbacja i fantazje, ale przepraszam o czym? Kodeks dobrego
                      pedofila? Sorry wyatarczy jeden punkt- nie zbliżaj się pod żadnym pozorem do dzieci.


                      > no ale przecież cały czas jest mowa o pedofilu, który nie uprawia seksu z
                      > dziećmi tylko LUBI przebywać z dziećmi...

                      To wiemy tylko z jego wypowiedzi. Tak się składa, że miałem do czynienia z
                      takimi osobami. Wybacz, ale prawda bywa okrutna. Żaden nie stosował abstynencji.
                      To zbyt silne, jak alkohol dla alkoholika, który pozostaje z butelką sam na sam.
                      Skoro gośc przyznaje- lubię byc z dziećmi, interesuje mnie seks z dzieckiem, raz
                      zakochałem się wkobiecie, ale to nie to samo, to o czym to świadczy? Gdyby nie
                      groźba karalna, gość dawno zrobiłby, może już zrobił, to o czym marzy. Kosztem
                      dziecka, bo przeciez nie swoim.



                      > on przecież jest w porządku,
                      > może to nawet Twój sąsiad, który daje lizaki Twojemu DZIECKU... nie zrobił nic
                      > złego, ale jednak większość stąd chce go posadzić na krześle elektycznym...

                      Propagowanie pedofilii to już pierwsze zło jakie wyrządza. To co mogliśmy
                      przeczytac w artykule- jak się zachować w przypadku aresztowania, jak wpłynąć na
                      dziecko, aby nie zeznawało przeciw takiemu człowiekowi. Równie niewinne są
                      strony dla innych kryminalistów, pouczające jak nie wpaść, jak się ukrywać co
                      zrobić w razie aresztowania.

                      Seks dorosłego z dzieckiem nie jest czymś normalnym, nie jest normą. Dorosły
                      pedofil korzysta, dziecko potrzebuje nieraz połowy, albo i całego życia, aby się
                      od tego uwolnić. Jesli nie widziałeś 50 letniej koniety, która nie jest w stanie
                      zapomieć gwałtu ojca sprzed 40 lat, która nie może normalnie żyć, to nie wiesz
                      czym to jest dla małego dziecka i jakie spustoszenie robi to w psychice
                      człowieka. Małego, bezbronnego człowieka.
                      Misiaczki i im podobni, moga preferować "dobra pedofilie" albo rasizm. Obie
                      rzeczy sa niebezpieczne i zawsze odbywają się kosztem słabszego i niewinnego.
                      Przkro mi, ale swoich "klapekna oczach" nie zamierzam porzucać na rzecz tak
                      wykoslawionych relacji z otoczeniem, jak ów bohater reportażu.
                • siasiuszek Re: Nie ma co generalizować... 03.05.06, 08:48
                  Twój komentarz jest poniżej poziomu. Nie przypuszczałam, że tutaj będą tak
                  głupie komentarze typu porównywanie opiekunek do pedofilii. Najwyraźniej
                  misiaczkowi udało się na twoim przykładzie usprawiedliwić zło, które dorośli
                  wyrządzają dzieciom.
                • bitch.with.a.brain Re: Nie ma co generalizować... 04.05.06, 13:45
                  tez sie zastanawiam gdzie tu lezy granica. Tak jak Misiaczek opisywal kontakty
                  ze swoim przyjacielem;dzieciak mu kladł glowe na kolanach, przytulal się. Dla
                  mnei takei zachowanie jest normalne,też tuliłam sie do rodzicow.Jedyna roznica
                  jest tu w tym,czy dorosłemu to sprawia seksualna przyjemnosc. Jesli nei dochodzi
                  do seksu to dziecko nei jest krzywdzone.w samym pociagu seksualnym do dzieci
                  (jesli nei jest on realizowany) nie ma nic zlego.
                  I jak rozgraniczyc kiedy trzymanie dziecka za reke jest dobre a kiedy złe?
                  Ja mam powazne podejrzenia co do paniuś ciumkajacych nad wozkami, obłapiajacych
                  wszystkie dzieci, bioracych na kolana, obcalowujacych i gadających 'o jakie
                  sliczne maleństwo, no choć do cioci".Czy sa pedofilkami?
              • jb93 Kolejna manipulacja lewakow z wyborczej 02.05.06, 13:03
                Caly ten artykul jest kolejna manipulacja wyborczej. GW podajac obszerne fragmenty z pedofilskich stron,
                propaguje pedofilie i podsuwa pedofilom recepty na to jak zachowac sie w sytuacji podbramkowej. Jedno
                jest pewne. Legalizacja "slobow" dla pederastow to kolejny krok w kierunku legalizacji pedofilii i innych
                zboczen (sic!).
                • el_ruhatero hahahaha 02.05.06, 13:07
                  taaaa to czemu nie podali adresu strony i zmienili jej nazwę?

                  hehehh śmieszą mnie tacy ograniczeni ludzie smile
                  • jb93 Re: hahahaha 02.05.06, 13:10
                    Jesli zmiana nazwy strony stanowi dla ciebie problem intelektualny to znaczy, ze jestes nie tylko
                    kryptopedofilem (vide twoj post o "nie generalizowaniu pedofilii") ale masz IQ wedzonego dorsza.
                    • nick3 Brawo dla Wyborczej za odwagę podjęcia tematu! 02.05.06, 19:41
                      Problem pedofilii jest jednym symptomów konfliktu wewnętrznego, jaki przechodzą
                      współczesne społeczeństwa w związku z przemianami naszego stosunku do seksu w
                      ogóle.

                      Wcale nie twierdzę, że pedofilia - taka, jaką ją obecnie znamy - jest czymś
                      zdrowym. Nie jest.

                      Ale nie załatwimy sprawy krzykami gromkiego oburzenia. Pedofilia jest owocem
                      przemian obyczajowości, których cofnąć się nie da (ani nie należy!).

                      Należy je starannie prowadzić dalej, w kierunku upowszechnienia się
                      humanistycznego rozumienia erotyzmu w skali społecznej.

                      Artykuł Wyborczej - jako zachęta do wyjścia poza konwencjonalną mowę "moralnego
                      oburzenia" w kierunku bardziej indywidualnego namysłu - jest krokiem w dobrą
                      stronę.
                      • evon Re: Brawo dla Wyborczej za odwagę podjęcia tematu 11.11.09, 22:10
                        Pedofilia nie jest "owocem przemian w obyczajowości" tyko aberracją.
                    • el_ruhatero buahahahaha do sześcianu 02.05.06, 22:36
                      jb93 użył swych 3 moherowych komórek mózgowych i usiłował napisać:

                      > Jesli zmiana nazwy strony stanowi dla ciebie problem intelektualny to znaczy, z
                      > e jestes nie tylko
                      > kryptopedofilem (vide twoj post o "nie generalizowaniu pedofilii") ale masz IQ
                      > wedzonego dorsza.

                      taaaaaa ale żeś mi dopiekł, aż mi się moje dziecięce pedofilskie krzesełko
                      złożyło smile
                      gdzie pisałem że zmiana nazwy stanowi dla mnie problem?
                      i czy naprawdę w twoim maleńkim zabitym dechami i wypełnionym falami Radia Ma
                      Ryja (Niech Będzie Błogosławiony Boski Rydzyk Zawsze Dziewica!) móżdżku tkwi
                      przekonanie, że pedofile są tak głupi, by potrzebować Gazety, by znaleźć tą
                      stronę? marna teoria spiskowa, tym razem nie udało ci się wykryć spisku
                      Żydo-Pedofilo-Murzyno-Komuno-Masonerii... przykro mi...

                      a tak w ogóle to nie jestem pedofilem - mali chłopcy nie mają tego co mnie kręci
                      - włosów na klacie! tak lubię dojrzałych mężczyzn, czy Ty Moherowy Berecie,
                      Patrioto, Prawdziwy Wesz-Polaku zechesz może wysłać mi maila ze zdjęciem swojego
                      pindola? może sie umówimy, podniecają mnie takie twarde prawicowe typy jak ty big_grin

                      żegnając się po czesku "ahoj ci w dupę" nie oczekuję odpowiedzi smile
                  • roomzeiss <a href="http://malyksiaze.b4.to/" target="_blank">malyksiaze. 03.05.06, 00:30
                    jestem wrogiem pedofilow, ale cenzury tez.

                    malyksiaze.b4.to/
                • paoloigna Re: Kolejna manipulacja lewakow z wyborczej 02.05.06, 19:09
                  bosz, Wy mohery wszedzie widzicie manipulacje!!!
                • eptesicus to źle że GW pokazuje zagrożenie i realne zło? 02.05.06, 22:37
                  lepiej zeby - jak RM - pokazywac zlo FIKCYJNE I BAJKOWE, jak np. spisek
                  żydowsko-masoński?

                  od kiedy to lewacy sa pro-rynkowi? Lewacy sa anty-rynkowi i antyfinansowi -
                  tacy jak Samoobrona i LPR
        • hvannadalshnukur Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 09:28
          a wszystkie te rady dla dzieci na stronie, gdzie przy wejściu napisane jest
          "Wejście tylko dla osób dojrzałych psychicznie, pełnoletnich, które sobie tego
          życzą i których moralność na tym nie ucierpi!"
        • photo8 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 12:08
          "Pamiętaj, że dorośli a zwłaszcza psycholodzy często okłamują dzieci i potrafią
          za pomocą podstępnych sztuczek słownych i przymilania się zmusić cię do
          powiedzenia tego, co chcą usłyszeć."

          Jeżeli nie pod pedofilię, to pod demoralizację społeczną małoletnich da się to
          podciągnąć? Nie znam sie na tym ale ten cytat to chyba to!
      • xxxxyyyyzzzz Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 09:57
        tygrysio_misio napisała:

        > Kompletnie nie rozumiec jak mozna czuc pociag do 7 latka...i to w dodatku
        > chlopca ktory nawet zeby chcial to jest niezdolny sexualnie

        I tu dochodzimy do sedna sprawy: pedofilia jest bardzo blisko zwiazana z
        homeseksualizmem. Legalizacja pedofilii jest prowadzona w dwu etapach. Pierwszy
        z nich to bardzo agresywna nagonka na przeciwnikow pederastii, legalizacja
        zwiazkow pederastow, adopcja dzieci (!!!) przez pederastow itp. Nie dajcie sie
        zwiesc "autorytetom medycznym", twierdzacym, ze pederastia to tylko inna
        orientacja seksualna. Homoseksualizm to gleboka dewiacja, ktora koniecznie
        trzena leczyc.
        • xtrin Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 11:49
          > I tu dochodzimy do sedna sprawy: pedofilia jest bardzo blisko zwiazana z
          > homeseksualizmem.

          Bzdura, teza nie poparta żadnymi dowodami ani logiką. Stąd cała reszta wywodu
          nic niewarta.
        • krytyka.org Homoseksualizm i pedofilia? 02.05.06, 22:37
          Gej w szkole, czyli homoseksualizm a pedofilia:
          krytyka.org/pokaz_opinie.php?id=27
          • xxxxyyyyzzzz Re: Homoseksualizm i pedofilia? 03.05.06, 01:16
            Niestety, wiekszosc pederastow (pedalow) ma wielki pociag do osobnikow
            mlodocianych. To sa fakty naukowo zbadane i opublikowane w tzw. Liscie
            Filadelfijskiej.
            • pirania9 Re: Homoseksualizm i pedofilia? 12.11.09, 18:39
              Jestes idiota!
              Nie wiekszosc, ale wszyscy pederasci odczuwaja pociag do mlodych chlopcow, co
              wynika z deninicji, ale to wymagalo by zajrzenia do slownika.
              Pederastia to nie to samo co homoseksualizm
      • xtrin Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 11:55
        > jaka roznica jest miedzy wychudzona bezbiusciaska 19-latka
        > o wzroscie 156 a taka sama 14 latka?
        > W kwestii estetycznej nie jest az tak wielka.

        Estetycznej niewielka, ale w kwestii dojrzałości emocjonalnej jest to zwykle
        przepaść. Oczywiście, dawniej taka dziewczynka byłaby uznawana za w pełni gotową
        do małżeństwa, ale to były zupełnie inne czasy i inne środowisko.
        Dla mnie różnica pomiędzy kontaktem dorosłego mężczyzny z przeciętnie rozwiniętą
        fizycznie i psychicznie czternastolatką, a siedmiolatkiem jest niewielka.
        • bobrus.boberek Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 22:47
          inne czasy inne srodowisko? tzn jakie? 100 lat temu ludzie byli az tak inni? To
          co? Piłsudski byl inny?
          poza tym te dzisiejsze 14 latki sa o wiele zbyt rozwiniete...to chyba przez te
          kurczakitongue_out
      • gosky Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 19:22
        tak to się zaczyna, najpierw kampania na rzecz pedałów, teraz pedofilów, jak
        widać pierwsza juz odniosła sukces - słowa mówią same za siebie "przeciez taki
        mały chłopiec jeszcze nie wie czy podobaja mu sie mezczyzni czy kobiety...nie
        wie kogo wolalaby piescici i przytulac..." - tak, chłopcy lub dziewczynki, co
        za różnica, a czemu nie "dobry pedofil"? potem przyjdzie tez czas na zoo i
        nekro...
      • bobrus.boberek sprostowanie 02.05.06, 22:37
        małe sprostowanie: wedle danych statystycznych średni wiek kobiet (raczej
        dziewczynek) w momencie zawierania małżeństw rowno 100 lat temu wynosił 13,5
        a z tego co sie orientuje 17 latka uznawana byla za stara panne.

        dane są dla Europy

        zatem średnio rzecz biorąc europa 100 lat temu to wyłącznie pedofile.
        • el_ruhatero hehheheh 02.05.06, 22:51
          bobrus.boberek napisała:
          > małe sprostowanie: wedle danych statystycznych średni wiek kobiet (raczej
          > dziewczynek) w momencie zawierania małżeństw rowno 100 lat temu wynosił 13,5
          >
          > zatem średnio rzecz biorąc europa 100 lat temu to wyłącznie pedofile.

          buahahahahahahha no to teraz się rozpocznie "pranie brudów" okaże się, że
          prapradziadek Tuska był pedofilem!!!

          Ojcze Ry-Dziku do boju, knuj spiskuj i dalej ogłupiaj swoich zwolenników, masz
          nowy temat do wyeksploatowania tongue_out

      • agami18 Pedofile - czyli chłopcy do bicia XXI wieku 10.01.07, 21:01
        Problem w tym, że w naszym chorym świecie homoseksualizm uzyskał status
        praktycznie normalnej praktyki seksualnej.

        Prawo pozwala na kontakty seksualne między dwoma facetami, a jednocześnie
        traktuje jako przestępstwo kontakty 24 letniego faceta i 13 latki!

        Wszystkich pedofilów wrzuca się do jednego worka:
        zgwałcił 7 letniego chłopca i zabił go - PEDOFIL !
        kochał się z trzynastolatką przy jej aprobacie - PEDOFIL !
        ma na komputerze zdjęcia gołej 14 latki ściągnięte z sieci - PEDOFIL !

        Wyrok – zamknąć do więzienia !

        Nakłanianie dzieci do nienormalnych praktyk seksualnych powinno być zabronione.
        Nienormalną praktyką seksualną jest homoseksualizm. Ciała dziewczyny i chłopaka
        stworzone jest do współżycia, a z seksu analnego uprawianego przez
        homoseksualistów można jedynie nabawić się hemoroidów. To homoseksualizm jest
        zboczeniem i zaskakuje mnie, że zdobywa on tak wielką tolerancję w momencie
        kiedy wsadza się ludzi do więzienia za to że ściągnęli na komputer film z 14
        latką uprawiającą seks z własnej woli !

        Cóż, kiedyś też w majestacie prawa palono na stosach „czarownice” – oczywiście
        przy całkowitym poparciu kościoła.

        Dzisiaj to pedofile są chłopcami do bicia – niezależnie czy są dobrzy, czy źli,
        czy gwałcą, czy tylko się podniecają zdjęciem trzynastolatki z monitora – wyrok
        ludzkiego stada:

        SPALIĆ NA STOSIE !

        • falka_85 Re: Pedofile - czyli chłopcy do bicia XXI wieku 12.11.09, 21:35
          > Prawo pozwala na kontakty seksualne między dwoma facetami
          A co z kontaktami pomiędzy dwoma kobietami? Też takie straszne są?
          > a jednocześnie
          > traktuje jako przestępstwo kontakty 24 letniego faceta i 13 latki!
          Może dlatego, że 24-latek to dorosły facet a 13-latka to jeszcze dziecko. Może
          zrobić sobie makijaż i założyć puszapa i mini ale emocjonalnie to jeszcze
          dziecko. Nie wyobrażam sobie żeby np w przyszłości jakiś dorosły facet obmacywał
          moją 13-letnią córkę. I tak samo jak nie chcę żeby przed moim zdjęciem jakiś
          zbok walił konia tak samo nie chcę żeby robił to przed zdjęciem mojego dziecka
          ściągniętym z sieci.
    • anik801 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 14:52
      Wiem,że zaraz ktoś napiszę,że jestem okrutna,ale muszę to napisać!Dla takich
      zwyrodnialców powinna być kara śmierci!!!!!Pedofil to najgorszy gatunek!Nie
      wierzę,że można ich wyleczyć,a poza tym po co?W Stanach dawno kążdy pedofil
      trafiłby na krzesło,a u nas?Szkoda gadać!Taki potem wychodzi i robi swoje i
      znów cierpi dziecko!Kobieta,która wykłada u nas przedmioty dotyczące przemocy i
      agresji była ostatnio na konferencji dotyczącej wykorzystywania seksualnego
      dzieci.Pokazano im slajdy 3mies.dziewczyni,która została zgwałcona.Ludzie
      płakali,a ona nie może przestać o tym myśleć,choć wiele już w życiu widziała.
      • robot.obibok [...] 01.05.06, 15:25
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • yrte Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 07:28
          Dla mnie są to piękne zdjęcia ojca lub dziadka z synem,czy wnukiem.Przeraża
          mnie fakt,że mogą być odbierane w innym kontekście,obrzydliwość,aż się
          zdenerwowałam...
        • kamolek22 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 10:16
          nie wiem, po co ta zmiana nazwy strony, skoro i tak już wcześniej Gazeta podała
          prawidłowa... można na nią wejść w ciągu minuty bez żadnych problemów, niestety
          sadsad.. nie wiem jak to działa, ale może chociaż można by ten dostęp utrudnić!!!
          jeśli nie da się tej strony zamknąć!

          kam
      • acorns Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 16:31
        Strona Misiaczka jest na topliście "bez cenzury", a link bezpośredni ktoś już
        tu podał.

        Prezentujesz typowe ignoranckie podejście do tematu pedofilii. Nie obraź się,
        ale tak jest. Patrzysz na to przez pryzmat 3 miesięcznej zgwałconej
        dziewczynki. To tak jakby patrzeć na heteroseksualizm przez pryzmat brutalnego
        gwałtu na kobiecie. Rozumiem wściekłość w takich przypadkach. Sam bardzo
        chętnie spotkałbym się z takim zboczeńcem na ringu, gdzie wchodzi dwóch a
        wychodzi tylko jeden. Gnoja zatłukłbym na śmierć pięściami.

        Misiaczek, autor strony "Mały Książę" prezentuje inny pogląd na pedofilię. Po
        prostu jej nie demonizuje. Nie odczłowiecza pedofia i nie przedstawia go w
        sposób typowy dla mediów - czyli jako śliniącego się obleśnego faceta, który
        tylko czeka na okazję, żeby zgwałcić dziecko. Przegina natomiast w drugą
        stronę. Przedstawia nam pedofilię w sposób przesłodzony aż do wyżygania. I
        przedstawia swoje pobożne życzenia jako rzeczywistość: "Jeśli dobrze się
        zastanowić, najlepsi dla dzieci są pozytywni pedofile i dobrzy rodzice.
        Najkorzystniejszymi dla nich układami społecznymi są "dobrzy rodzice + ich
        dzieci" lub "pozytywni pedofile + zwykli rodzice i ich dzieci". Właściwie oba
        układy są sobie równoważne biorąc pod uwagę efekty wychowawcze i potrzeby
        uczuciowo-dotykowe dzieci". Widać jak mało wie na temat psychiki dziecka. Ja
        twierdzę, że jak dziecko ma dobrych rodziców, to nie potrzebny jest im żaden
        dobry wujek. Niby kim on miałby być? Trzeci do tandemu? Czytając stronę
        Misiaczka odnoszę wrażenie, że ta cała "pozytywna pedofilia" bazuje na
        niespełnionych potrzebach emocjonalnych dziecka i jest to tylko ładnie ubrane w
        słowa. Wręcz wynika z tego, że każdy kto chce sprawić przyjemność dziecku
        innemu niż swoje jest "pozytywnym pedofilem". Ja na przykład spełniam prawie
        wszystkie punkty "kodeksu pozytywnego pedofila", oprócz II połowy punktu 9 i
        punktów 17 i 21 i podejrzewam, że jest wiele osób, które je spełniają wcale nie
        będąc pedofilami ani pozytywnymi, ani negatywnymi ani w ogóle żadnymi. Ja
        przynajmniej się nie czuję pedofilem.

        Jestem jak najbardziej za istnieniem tej strony głównie dlatego, żeby bronić
        wolności wypowiedzi. W wolnym kraju każdy ma prawo głosu. Pedofil także. "Mały
        Książę" oferuje też bardzo interesujący dział - "Etyka mediów" bezlitośnie
        wytykający manipulowanie informacjami w wykonaniu między innymi
        szmatławca "Fakt". Skoro "Fakt" ma prawo w tak karczemny sposób atakować
        pedofilów, to strona "Mały książę" czy "Lolitabu" ma prawo ich bronić. Próba
        zamknięcia gęby jednym lub drugim to jest zamach na demokrację i wolność słowa.
        • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 17:04
          "Jestem jak najbardziej za istnieniem tej strony głównie dlatego, żeby bronić
          wolności wypowiedzi. W wolnym kraju każdy ma prawo głosu. Pedofil także"

          uwazasz, ze pozwalac zwyrdonialcom na taka wolnosc to dobry pomysl? ja tez
          wysoko sobie cenie demokracje, ale jestem przeciwna wolnosci TAKICH wypowiedzi!
          szczegolnie w formie stron internetowych, do ktorych dostep maja dzieci.
          dlatego owszem, jestem za tym, zeby zamykac im geby i w zarodku dusic wolnosc
          wypowiedzi! mysle, ze gdybys znal sprawe z autopsji, nie stawalbys w
          jakiejkolwiek ich obronie.
          • acorns Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 18:03
            "Takie" wypowiedzi nie namawiają do popełnienia przestępstwa. Autor strony
            będący pedofilem w jego mniemaniu pozytywnym przedstawia swój punkt widzenia. I
            w przeciwieństwie do pismaków z "Faktu" przynajmniej próbuje jakoś argumentować
            i uzasadniać to co pisze. W artykułach "Faktu" natomiast znajduję głównie
            epitety typu "zboczeńcy, obrzydliwe, plugawe, bezczelne, pozbawieni sumienia
            degeneraci". Kąpanie się dzieci nago w rzece i opalanie bez majtek zostało
            przez pismaka skomentowane "cóż za ohydztwo". Czyli naturyzm (bo takie kąpanie
            się i opalanie jest naturyzmem) jest ohydztwem. Ignoranctwo nie zna granic.
            Oczywiście redaktorek "Faktu" uzurpuje sobie prawo do wydawania wyroków
            autorytarnie twierdząc, że strona (działająca zgodnie z polskim prawem) powinna
            być natychmiast zablokowana, a autorzy wsadzeni za kratki. No cóż - demokracja
            w stylu Łukaszenki. Co tam sąd, co tam prawo - Maciuś Glinka z "Faktu" wie
            najlepiej. I nawet dopatrzył się pornograficznych zdjęć na tej stronie. Nie
            wiedziałem, że zdjęcie dziecka w kąpielówkach jest pornografią. W ten sposób
            Maciuś chce zapuszkować wszystkich rodziców mających w swoim albumie rodzinnym
            równie "pornograficzne" zdjęcia. Czyli większość jak sądzę.

            Ja jestem zdania, że nie należy zamykać nikomu gęby, tylko dyskutować na tematy
            nawet tak drażliwe jak pedofilia. Ale dyskutować na argumenty, a nie na
            przeplatany inwektywami bełkot. Tym samym pedofil o pseudonimie "Misiaczek"
            jest bardziej odpowiednim partnerem do dyskusji niż redaktor Maciej Glinka
            z "Faktu".
            • iwpal Z Misiaczkiem jest inny problem 01.05.06, 18:17
              niż z gwałcicielem - on pięknie manipuluje, gra na emocjach (pozytywnych), jest
              taki dobry, taki milusi i tak każde dziecko chce sie do niego przytulać. Tu nie
              chodzi tylko o seks, ale o zmanipulowane emocje dzieci, które dostaną sie w
              jego pobliże, o zmanipulowane ich spojrzenie na siebie, o podatność na bycie
              wykorzystanym w dalszym, dorosłym życiu - to potencjalne ofiary przemocy
              domowej i nie tylko, to rodzice, którzy bedą sie zgadzać na krzywdzenie swoich
              dzieci.
              Czy tego chcemy w imię wolności wypowiedzi??
              Jak ktoś tak pięknie mówi, to trudno jest oddzielić ziarno od plew i uruchomić
              zdrowy rozsądek; zaraz sie myśli, a może on naprawdę kocha te dzieci i chce ich
              dobra??
              Niestety, on kocha tylko swoje wyobrazenie o sobie.
              • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 01.05.06, 18:35
                Ja ziarno od plew oddzieliłem od razu i nie miałem z tym najmniejszego
                problemu. Ziarnem jest "kodeks dobrego pedofila", który powinien być także
                kodeksem dobrego rodzica. Natomast plewy (w większości) to "O pozytywnej i
                negatywnej pedofilii", gdzie autor wręcz uważa, że pedofile mają jakąś misję do
                spełnienia. A rozwaliło mnie totalnie użycie obrazu przedstawiającego składanie
                przez Abrahama ofiary z syna jako ilustracji "złej pedofilii".
                • tora99 Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 01.05.06, 20:14
                  no tak, ty potrafisz oddzielic ziarno od plew.. ale czy twoje dziecko rowniez
                  bedzie potrafilo?
                  • nie_trawie_glupcow Holla, CO za brednie? To rodzic, nie panstwo, jest 02.05.06, 06:22
                    od pilnowania tego, by dziecko nie wchodzilo na potencjalnie szkodliwe dlan
                    strony.
                    • tom.niewierny Re: Holla, CO za brednie? To rodzic, nie panstwo, 02.05.06, 20:11
                      Zgadzam sie. I tej samej mysli: to rodzice nie panstwo powinni kolektywnie
                      skazywac pedofilow, wymyslac dla nich kare i ja wykonywac. Proponuje ucieranie
                      pewnych czlonkow cila na tarce milimetr po milimetrze przy czym po karzdym
                      milimetrze posypywanie sola lub pieprzem.
                    • mathillde Manipulator! 22.05.06, 17:21
                      Właśnie oglądam stronę Misiaczka.
                      Po przeczytaniu kilku opowiadań , histori oraz wypowiedzi autora widzę jakim
                      potwornym manipulatorem jest ten człowiek.
                      Przedstawia on "pozytywnych pedofili" jako dobrych, kochanych wujaszków.
                      Dzieci same do nich lgną.Wszyscy inni , którzy nie rozumieją ich "miłości" są
                      nietolerancyjni, źli, patologiczni.
                      Co ciekawe wszystkie "przyjaźnie" rodzą się pomiędzy mężczyznami i dziećmi z
                      rozbitych, patologicznych rodzin. Pedofile wykorzystują potrzeby dzieci , ich
                      pragnienia miłości,stabilizacji. Miłości , ale nie o podtekście seksualnym.
                      Jestem nastolatką i nigdy nie pragnełam , żeby mój ojciec zaspokajał mnie w ten
                      sposób. To jest chore.
                      Jak siedmiolatek może inicjować kontakty płciowe?? Obrzydliwe jest dla mnie
                      takie tłumaczenia pana Misiaczka "dzieci same tego chcą".

                      I co teraz? Może pedofile zrobią paradę równości , może będą domagać się praw?
                      Może będziemu legalizować związki ośmioletnich chłopców i czterdziestoletnich
                      mężczyzn?

                      Jestem tolerancyjna, ale tym o czym mówi Misiaczek poprostu się brzydzę.
                • izamoyska Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 01.05.06, 22:21
                  ["kodeks dobrego pedofila", który powinien być także kodeksem dobrego rodzica.]

                  nie ma czegos takiego jak "dobry pedofil"! normalnie nie wierze wlasnym oczom.
                  poza tym czy sadzisz, ze jedyna droga do uswiadamienia rodzicow,jest pozwalanie
                  pedofilom na zakladanie takich stron? rany...
                  • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 01.05.06, 22:59
                    > nie ma czegos takiego jak "dobry pedofil"!

                    OK, nazwijmy więc to po prostu kodeksem. A więc przedstawiony na stronie
                    Misiaczka kodeks powinien być także kodeksem dobrego rodzica. Czytałaś ten
                    kodeks?

                    > poza tym czy sadzisz, ze jedyna droga do uswiadamienia rodzicow,jest
                    > pozwalanie pedofilom na zakladanie takich stron? rany...

                    W tym momencie pedofil jest obywatelem na takich samych prawach jak Ty.
                    Pedofilia nie jest karalna. Karalne jest wprowadzanie jej w czyn.
                    "Taka strona" również jest legalna, nie nawołuje do popełnienia przestępstwa,
                    nienawiści na tle razowym, etnicznym, wyznaniowym, ani ze względu na orientację
                    seksualną. Nie zawiera pornografii dziecięcej. Pod względem prawnym jest więc
                    czysta.
                    • tora99 Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 00:19
                      <nazwijmy więc to po prostu kodeksem. A więc przedstawiony na stronie
                      > Misiaczka kodeks powinien być także kodeksem dobrego rodzica. Czytałaś ten
                      > kodeks?

                      czyli rozumiem, ze my, jako rodzice powinnismy brac przyklad z pedofila
                      misiaczka?
                      a wiesz jak to sie dzieje ze mlodziez trafia do sekty? zgodzisz sie chyba ze
                      mna, ze nie jest to najlepsze miejsce dla dzieciakow, wlasnie poprzez
                      manipulacje.. obiecuja zlote gory, udaja przyjaciol..

                      W tym momencie pedofil jest obywatelem na takich samych prawach jak Ty.
                      > Pedofilia nie jest karalna. Karalne jest wprowadzanie jej w czyn.
                      > "Taka strona" również jest legalna, nie nawołuje do popełnienia przestępstwa,
                      > nienawiści na tle razowym, etnicznym, wyznaniowym, ani ze względu na
                      orientację
                      >
                      > seksualną. Nie zawiera pornografii dziecięcej. Pod względem prawnym jest więc
                      > czysta.

                      no i wlasnie na tym polega manipulacja, bardzo ladnie w nia weszlas..
                      • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 01:03
                        > czyli rozumiem, ze my, jako rodzice powinnismy brac przyklad z pedofila
                        > misiaczka?

                        W przypadku kodeksu jak najbardziej tak. Oto ten kodeks:

                        1. Nie okłamuj dziecka i uczciwie odpowiadaj na jego pytania.
                        2. Dotrzymuj złożonych dziecku obietnic.
                        3. Słuchaj dziecka i nie odkładaj rozmów na później.
                        4. Nie wyśmiewaj się z dziecka i nie odrzucaj jego najdziwniejszych prezentów.
                        5. Nie lekceważ problemów dziecka, nawet gdy wydają się banalne, i pomagaj je
                        rozwiązywać.
                        6. Chwal dziecko za sukcesy i to, co ci się w nim podoba.
                        7. Nie ukrywaj przed dzieckiem swoich uczuć, niech wie, że je kochasz.
                        8. Traktuj dziecko jak równorzędnego partnera, a nie podwładnego.
                        9. Przytulaj dziecko zawsze, gdy ma na to ochotę. Nie każ chłopcu być "męskim"
                        a dziewczynce "kobiecą". Niech będzie sobą.
                        10. Nie nadużywaj zaufania dziecka, nie szantażuj go, nie wywieraj presji i
                        pytaj o zgodę, gdy chcesz np. zamieścić jego zdjęcie w internecie.
                        11. Nie bierz udziału w dziecięcej pornografii - nie wspieraj przestępców i
                        złych pedofili.
                        12. Baw się z dzieckiem, a na wycieczki - jeśli to możliwe - zabieraj za zgodą
                        rodziców.
                        13. Edukuj dziecko, pomagaj odrabiać lekcje i rozwijać jego zainteresowania.
                        14. Cokolwiek robisz, musisz mieć zawsze na względzie dobro i przyszłość
                        dziecka.
                        15. Dbaj o dziecko - niech zawsze będzie zdrowe, najedzone i czyste.
                        16. Nie bij dziecka i nie krzycz na nie nawet wtedy, gdy zrobi coś złego.
                        Pouczaj je łagodnym tonem i nie dłużej niż minutę. Jeśli zrobi ci krzywdę,
                        powiedz mu o tym i wyjaśnij dlaczego.
                        17. Uświadamiaj dziecku kim jesteś i co grozi wam za waszą przyjaźń. Niech
                        będzie przygotowane psychicznie na ingerencję w wasz związek.
                        18. Nie zmuszaj dziecka do robienia rzeczy na które nie ma ochoty i które
                        sprawiają mu ból.
                        19. Zaspokajaj potrzeby dziecka fizyczne i psychiczne - prezenty niech będą
                        formą sympatii.
                        20. Przeproś dziecko, gdy zrobisz coś nie tak.
                        21. Nie nastawiaj dziecka przeciwko rodzicom, nie umniejszaj ich roli i
                        autorytetu - bądź ich partnerem a nie wrogiem.
                        22. Nie popełniaj karalnych czynów pedofilskich!

                        Ja go spełniam w 88,64% Rodzic z przyczyn oczywistych nie może spełnić p. 17 i
                        21, tak więc max. wynikiem dla rodzica jest 90,91% Osiągnąłem bardzo dobry
                        wynik i wcale nie przeszkadza mi to, że mam takie samo zdanie w tym konkretnym
                        temacie jak pedofil. Nie obchodzi mnie kim jest człowiek, który w danym
                        momencie ma rację. Może być zawszonym dziadem, może codziennie taplać się w
                        odchodach własnych i cudzych przeżywając przy tym orgazmy. Nie obchodzi mnie
                        to. Mnie obchodzi to co w danym momencie powiedział.

                        > no i wlasnie na tym polega manipulacja, bardzo ladnie w nia weszlas..

                        WszedŁEM. Jestem facet. Nie uważam się za ofiarę manipulacji. Misiaczek
                        powiedział to, co ja mówię już od dawna. Choćby to: "Psychoza strachu przed
                        pedofilami moze byc znacznie grozniejsza w skutkach dla spoleczenstwa od czynów
                        wszystkich negatywnych pedofili razem wzietych. Ludzie zyja w strachu, dzieci
                        moga doznac powaznych zaburzen psychicznych wywolanych strachem przed
                        jakimkolwiek dotykiem". On pisze to z perspektywy pedofila kochającego małych
                        chłopców, ja pisałem to z perspektywy ojca dziesięcioletniej wówczas córki, a
                        pisałem to tu:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=26599778&a=26607016
                        Czytając stronę Misiaczka zwracaj uwagę przede wszystkim na to na czym on
                        bazuje. Po co ten dzieciak miałby się z nim przyjaźnić? Po co mu taki dorosły
                        przyjaciel? Kogo on ma zastąpić? Jak to wyłapiesz to będziesz wiedziała jak
                        uchronić swoje dzieci przed pedofilem nie popadając w jakąś paranoję ani nie
                        podzielając psychozy wywoływanej przez tą bandę hien zwanych dziennikarzami.
                        • izyda353 Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 01:17
                          Nie ma idealnych rodziców. Dobrze jeżeli są wystarczająco dobrzy, ale zdarzają
                          się rodzice niewydolni wychowawczo. Czy ich dzieci mają być skazane na Misiaczków?
                          • nie_trawie_glupcow Przy pedofilskiej histerii - tak, niestety! Bo nie 02.05.06, 06:43
                            znajdzie sie na tyle odwazny dobry wujek, by za opieke nad dzieckiem
                            zaryzykowac odsiadke za pedofiliesmile
                          • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 12:19
                            > zdarzają się rodzice niewydolni wychowawczo. Czy ich dzieci mają być skazane
                            > na Misiaczków?

                            Załóżmy, że jest sobie jedenastoletnia Sandra, której rodzice piją i nie
                            zajmują się nią należycie. Chodzi w brudnych ciuchach, głodna nieraz, brakuje
                            jej bliskości drugiej osoby. Na rodziców w tej kwestii nie ma co liczyć.
                            Poznaje więc 35 letniego Grześka, który zabiera ją do kina, na pizzę, kupi jej
                            jakiś ciuch, przytuli jak ona tego potrzebuje, pozwoli jej się wypłakać na
                            swoim ramieniu. Dzięki niemu Sandra nie skończy na ulicy jako ćpunka i
                            osiedlowy lachociąg tak jak kończy wiele dziewczyn ze Starej Pragi. Pytanie co
                            jest dla niej lepsze? Przyjaźń z pedofilem czy ulica albo pogotowie opiekuńcze?
                            Na uczucie ze strony pedofila liczyć może. Ulica jest niestety bezwzględna i
                            rządzi się twardymi prawami. A jak chcesz przeczytać o pogotowiu opiekuńczym to
                            masz link tu:
                            serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,3298237.html
                            Jak dla mnie najkorzystniejsza w tym momencie dla wspomnianej dziewczyny będzie
                            przyjaźń z taz. pozytywnym pedofilem. Brzmi strasznie, ale taka jest prawda. I
                            wcale nawet nie trzeba być pedofilem, żeby takiego obcego dzieciaka wziąć pod
                            opiekę, zaprosić na obiad, wrzucić jego ciuchy do swojej pralki, pozwolić mu
                            się wykąpać, pomóc w nauce jak ma problemy, na weekend zabrać. Tylko może być z
                            tym problem, bo pomagając komuś ryzykuje się oskarżenie o pedofilię bo jakiemuś
                            kretynowi się zaraz będzie wszystko z jednym kojarzyło.
                            • el_ruhatero Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 12:41
                              > Załóżmy, że jest sobie jedenastoletnia Sandra, której rodzice piją i nie
                              > zajmują się nią należycie. (..) Pytanie co
                              > jest dla niej lepsze? Przyjaźń z pedofilem czy ulica albo pogotowie
                              > opiekuńcze?
                              (...)
                              > Tylko może być z
                              > tym problem, bo pomagając komuś ryzykuje się oskarżenie o pedofilię bo jakiemuś
                              > kretynowi się zaraz będzie wszystko z jednym kojarzyło.

                              brawo, świetny przykład, mam identyczne przemyślenia i nawet chciałem coś
                              podobnego napisać, ale już mnie wyręczyłeś smile też uważam, że taki pedofil jest
                              lepszy, że to jest w pewnym sensie "lepsze zło" ale czy tak naprawdę zło?
                              domyślam się, że spora część dzieciaków (nawet z normalnej rodziny) by nie
                              chciała mieć takiego "dobrego wujka" (nie mówię pedofila, bo niekoniecznie
                              musiałoby się to łączyć z seksem...) dla którego byłoby "oczkiem w głowie"...

                              wiem, że to niemożliwe, ale moim zdaniem "dobry wujek" mógłby odegrać ważną rolę
                              w naszym społeczeństwie, gdyby tylko było bardziej tolerancyjne:
                              raz, pomagając dzieciom opuszczonym - wolałbym nawet (i myślę, że te dziecko też
                              - CHOĆ ZARAZ ZOSTANĘ ZJEDZONY PRZEZ FORUMOWICZÓW) by dziecko uprawiało
                              "pozytywny" (tzn. z własnej woli i nieprzymuszony) seks z opiekunem niż żeby
                              było gwałcone nogą od krzesła przez kolegów z ośrodka opiekuńczego...

                              dwa, że istanienie takich pedofili zmusiłoby rodziców do lepszej opieki nad
                              swoimi dziećmi (coś na zasadzie konkurencji tongue_out)

                              myślę, że nagłaśniając "dobrych pedofili" można dać do myślenia rodzicom - "czy
                              moje dziecko jest ze mną szczęśliwe? czy nie ucieknie do >>dobrego wujka<< bo on
                              będzie dla niego lepszym opiekunem??"

                              w ten sposób, gdyby każdy rodzic tak pomyślał, wszedł na stronę Misiaczka i
                              preczytał kodeks, problem sam by się rozwiązał - każde dziecko miałoby swojego
                              rodzica i nie potrzebowałoby "starszego przyjaciela"...

                              oczywiście to nigdy nie nastąpi, dlatego dzieci zagubione zawsze będą znajdować
                              swoich "dobrych wujków"...

                              jeżeli chcemy temu przeciwdzaiałać, zwalczmy przyczyny a nie skutki - i zajmijmy
                              się rodzicami a nie pedofilami - bo ich nie wyleczymy...

                              • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 13:12
                                Ja przez wiele lat mieszkałem na Pradze Północ na Szmulkach. Rudery, slumsy,
                                gdzieniegdzie smętne blokowiska. Siedlisko marginesu społecnego pod różnymi
                                postaciami. To naprawdę przykro było patrzeć jak taka ładna dziewczynka,
                                pięciolatka bawi się z dzieciakami na podwórku, jest wesoła, radosna, nie
                                przejmuje się tym syfem naokoło. Potem idzie do szkoły, do I Komunii św. A za 2
                                lata widzę tę samą dziewczynkę z papierosem i włóczącą się z lumpami, a moja
                                osobista córka mówi mi, że tamta już ćpa, że o seksie nie wspomnę. I to jest
                                przykład nie taki zmyślony, tylko jeden z wielu autentycznych. I nie będę tego
                                rozpatrywał w sposób politycznie poprawny, tylko realny. Realny, czyli jaki
                                rodzaj seksu będzie dla niej najlepszy? Seks z dresiarzem, który obstawi jej
                                brauna albo jakieś zioło, seks z nogą od stołka (tzw. feluś") w pogotowiu
                                opiekuńczym albo na izbie dziecka, czy seks z opiekunem, który ją kocha i nie
                                chce jej skrzywdzić. I paradoksalnie - w przypadku posiadania takiego "dobrego
                                wujka" prawdopodobieństwo uprawiania przez nią seksu w wieku 11 czy 12 lat jest
                                najmniejsze.

                                > jeżeli chcemy temu przeciwdzaiałać, zwalczmy przyczyny a nie skutki - i
                                > zajmijmy się rodzicami a nie pedofilami - bo ich nie wyleczymy...

                                Dokładnie tak. I problem nie dotyczy tylko rodzin dysfunkcyjnych, ale też
                                takich gdzie oboje rodzice pracują, a dzieckiem od zawsze zajmuje się jakaś
                                pani Stenia, pani Lesia, Pani Oksana. Panie się zmieniają, rodzice się tylko z
                                tym dzieckiem mijają. Co więc stoi na przeszkodzie, żeby w którymś momencie
                                zamiast kolejnej pani Larysy nie pojawił się pan Grzesio, który da dziecku to,
                                czego nie dają mu rodzice - choć trochę uwagi, zrozumienia, bliskości?
                                • panikira Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 13:40
                                  a co taki "dobry pedofil" robi ze swoim "przyjacielem" kiedy on przestaje byc
                                  slodkim 7 latkiem a staje sie zbuntowanym 14, 15 latkiem ? kiedy zaczyna mu sie
                                  sypac was, pojawia tradzik ? Kiedy zaczyna sie burza hormonow? Oddaje go
                                  innemu "dobremu pedofilowi", ktorego interesuja nastalotki ? Szuka sobie
                                  nowego "dzieciecego przyjaciela"?
                                  • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 13:43
                                    O to to już trzeba by spytać samego pedofila. Mi się wydaje, że jak oboje mają
                                    ze sobą dobry kontakt tak jak ja mam z Młodą, to nastolatek się nie zbuntuje bo
                                    i przeciw czemu? Albo będzie to bunt taki jak w przypadku Młodej - przeciw
                                    systemowi.
                                    • panikira Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 14:24
                                      sory - ale nie chodzi o bunt tylko o to, ze tego "dobrego pedofila" (brr co za
                                      oksymoron) przestanie interesowac jego mlody przyjaciel - bo juz nie bedzie
                                      mlody i niewinny. Bedzie skrzywionym psychicznie nastolatkiem, ktory - co jest
                                      bardzo mozliwe- tak jak jego opiekun niezbyt dobrze bedzie sobie radzil w
                                      kontaktach emocjonlanych z innymi - vide "Lolita" Nabokova.

                                      • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 14:35
                                        Myślę, że jeśli nie sprowadzimy tej całej przyjaźni czy związku wyłącznie na
                                        płaszczyznę fizyczności, to problemu nie będzie. Przecież jakaś relacja jest
                                        nawiązana i uczucie istnieje. Czy mężczyzna zostawia swoją żonę tylko dlatego,
                                        że już nie jest ładną i gładką 26-latką tylko ma lat 40 i dziewczęca uroda już
                                        przeminęła?
                                        • panikira Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 14:42
                                          hehehehe OCZYWISCIE, ze mezczyzni pozyczaja zony, szukaja sobie mlodych
                                          kochanek - bo ich dziewczeca uroda przeminela.
                                          W przypadku pedofili - jak sama nazwa wskazuje milosnikow dzieci - dzieciecosc,
                                          niedojrzalosc jest NAJWAZNIEJSZYM elementem osoby. Jesli ta dzieciecosc mija co
                                          ciekawego pozostaje dla "dobrego wujka" ?

                                          Ta strona i prezentowane tam podejscie do pedofilii to obrzydliwa manipulacja.
                                          Wyraz skrajnego egoizmu pedofili.
                                          • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 15:21
                                            > hehehehe OCZYWISCIE, ze mezczyzni pozyczaja zony, szukaja sobie mlodych
                                            > kochanek - bo ich dziewczeca uroda przeminela.

                                            Czasem też gwałcą kobiety, zabijają, je, znęcają się nad rodziną co w żadnym
                                            wypadku nie czyni z tego normy.

                                            > Jesli ta dzieciecosc mija co ciekawego pozostaje dla "dobrego wujka" ?

                                            Patrząc na to z ludzkiego punktu widzenia, to jeśli mam przyjaciela albo
                                            przyjaciółkę i wiele razem przeszliśmy, mamy co wspominać to przecież tak z
                                            dnia na dzień nie zerwiemy przyjaźni bo coś tam. Nawet jeśli będziemy z różnych
                                            powodów spotykać się rzadziej, to jednak coś pozostaje. Dziś jesteśmy bliżej
                                            siebie, za rok bedziemy dużo dalej, ale jednak będziemy. Zmiany w tej kwestii
                                            odbywają się płynnie a nie gwałtownie.
                                            • piotr.lewandowicz Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 22:04
                                              Acorns, jesteś zwyczajnym debilem, bo cały swój wywód opierasz na tym, że
                                              Misiaczek, jako synonim "dobrego pedofila," nie współżyje ze
                                              swoimi "dziecięcymi przyjaciółmi" Skoro tak twierdzi, to znaczy, że nie
                                              współżyje ... Skoro nie publikuje niedozwolonych treści na swojej stronie, to
                                              znaczy, że nie ma z dziećmi kontaktów seksualnych... Jesteś sztandarową ofiarą
                                              manipulacji misiaczka, któremu udało się przekonać kolejnego naiwnego.
                                              • izamoyska Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 22:45
                                                to samo mu powiedzialam na poczatku. uwierzyl manipulacjom. to przykre, ze na
                                                doroslego, zdawaloby sie, logicznie i zdrowo myslacego czlowieka z bagazem
                                                doswiadczen zyciowych, majacego (?) mala corke, brednie "misiaczka" tez
                                                dzialaja....naprawde zastanawiajace. chociaz ide o zaklad, ze on to wszystko
                                                pisze dla prowokacji.
                                              • el_ruhatero o szeryf się trafił... 02.05.06, 22:46
                                                > Acorns, jesteś zwyczajnym debilem

                                                jeżeli on jest debilem to ty człowieku-śmieciu nawet nie mieścisz się w skali...
                                                zero absolutne to za dużo...

                                                nic nie zrozumiałeś z naszej dyskusji a szkoda, bo w ogóle o Misiaczku już nie
                                                mówimy... Misiaczek jest tylko synonimem...

                                                szkoda, że ten naród jest taki ograniczony, tylu tępaków z klapkami na oczach
                                                nawet na tym, wydaje się w miarę trzymającym poziom forum... fajnie tak czasem
                                                podyskutować z takimi ludźmi jak Acorns niestety rzadko się na takich ludzi
                                                trafia... uncertain
                                                • piotr.lewandowicz Re: o szeryf się trafił... 03.05.06, 11:47
                                                  Jak dobrze, że są jeszcze ludzie na poziomie...

                                                  Dalej będę się upierał, wywody acornsa mają sens pod warunkiem, że misiaczek,
                                                  jako synonim "dobrego pedofila," nie współżyje z dziećmi. Nawet policja widzi,
                                                  że ma do czynienia z przebiegłym typem, z mocno rozwiniętym instynktem
                                                  samozachowawczym (i to jest sedno całej sprawy), który doskonale wie, że przy
                                                  pierwszym nierozważnym kroku poszedłby do pierdla. Dlatego otwarcie musi
                                                  potępiać pedofilię, to przykrywka, która pozwoli mu ściągnąć do siebie niewinne
                                                  ofiary. Przecież pedofile, i nie tylko, kiedy upatrzą już sobie ofiarę, próbują
                                                  z początku wzbudzić w niej zaufanie, oswoić się, zaprzyjaźnić. To co prezentuje
                                                  misiaczek na swojej stronie internetowej to właśnie etap oswajania. Nie nazywaj
                                                  kogoś tępakiem z klapkami na oczach, zostaw w spokoju ten ograniczony naród.
                                                  Spokojnie mógłbyś zostać ich guru.
                                                  • acorns Re: o szeryf się trafił... 03.05.06, 19:36
                                                    > Dalej będę się upierał, wywody acornsa mają sens pod warunkiem, że misiaczek,
                                                    > jako synonim "dobrego pedofila," nie współżyje z dziećmi.

                                                    Ja wychodzę z takiego samego założenia. Nie opieram tego bynajmniej na pięknych
                                                    słowach. Tylko po pierwsze - nie odczłowieczam pedofila, a więc jako człowiek
                                                    nie tylko z nazwy ma uczucia i tak jak ja kocham swoją dziewczynę, tak on kocha
                                                    małych chłopców. Po drugie - jeśli się kogoś kocha, to się go nie krzywdzi. Po
                                                    trzecie - Misiaczek jest w dużo gorszej sytuacji niż ja, ponieważ obiekty
                                                    mojego erotycznego zainteresowania wiedzą już o co chodzi i prokurator nie
                                                    ściga. Ja więc się nie męczę. A Misiaczek owszem, ponieważ jako chciałby, ale
                                                    nie może bo jak nie prokurator to wyrzuty sumienia, że skrzywdził osobę, którą
                                                    kocha.
                                                • acorns Re: o szeryf się trafił... 03.05.06, 19:37
                                                  > podyskutować z takimi ludźmi jak Acorns niestety rzadko się na takich ludzi
                                                  > trafia... uncertain

                                                  Dzięki za słowa uznania. Aż się zawstydziłem smile
                                    • kamel_leon Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 14:28
                                      Jesli najwazniejsza jest wolnosc slowa (dla niej nie chcesz zboczencu zamykac
                                      tej strony) to ciekawe czy dla tej wolnosci slowa zgodzilbys sie zeby ktos
                                      publikowal artykuly w gazecie namawiajace do obciecia ci fi.ta
                              • jb93 Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 13:43
                                Zboczencami, popierajacymi pedofilie jako "mniejsze zlo" waszego pokroju powinna zajac sie policja.
                                Mam nadzieje, ze to forum jest monitorowane (!).
                              • tom.niewierny Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 20:22
                                Co wy ty pieprzycie? Czy ja to dobrze czytam? Rozwiazywac problemy
                                zaniedbanych dzieci poprzez oddawianie je do odchowka dla pedofila? To jest
                                wasz alternatywa dla niefunkcjonalych pogotowan dla dzieci? Z jednej
                                skrajnosci w druga? Dobra materialne poprzez pozwalanie na wykorzystywanie
                                dziecka dla przyjemonsci zbocznenca? Bo to jest "siadomy" wybor siedmiolatka?
                                Chyba mnie szlag trafi nad ta wasza tolerancja i waszym zboczonym argumentom.
                              • komputerowiec Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 03.05.06, 03:44
                                Chyba nigdy nie czytałeś książek o dorastaniu dzieci i nastolatków.
                                Zastanów się przez chwilę, czy jakiekolwiek dziecko w okresie dorastania, w
                                okresie buntu młodzieńczego nie szuka innych przyjaźni, autorytetu niż z
                                rodzicem/rodzica, choćby miało najlepszego z możliwych? Zwłaszcza widoczne jest
                                to u chłopców.
                                Przy dorastaniu chłopców warto wspomnieć, że chłopiec w wieku około 6 lat
                                nastawia się na mężczyznę, tzn. np. zaczyna częściej przebywać z ojcem niż z
                                matką, chce robić wszystko, tak jak on. Jak nie ojca, to bierze za autorytet
                                starszego kolegę. A jak trafi na "dużo starszego" "kolegę"?
                                Na stronie Misiaczka nie widzę zbyt wiele artykułów o przyjaźni i miłości w
                                takich "związkach". Głównie mowa jest o "uświadomieniu" innym, że kontakty
                                seksualne dzieci ze starszymi, to coś naturalnego, czego i dziecko potrzebuje.

                                No to jak w końcu jest z tą miłością i przyjaźnią?
                                To dlaczego na rozmowie o miłości i przyjaźni Misiaczek nie kończy?!

                                Mass
                            • xtrin Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 14:17
                              > Pytanie co jest dla niej lepsze?
                              > Przyjaźń z pedofilem czy ulica albo pogotowie opiekuńcze?

                              Proponujesz leczenie cholery trądem. To jak pytać, czy lepiej być
                              sparaliżowanym, czy tylko ślepym. Pewnie lepsze to drugie, ale nie życzyłabym
                              nikomu ani tego, ani tego.

                              > Jak dla mnie najkorzystniejsza w tym momencie dla wspomnianej
                              > dziewczyny będzie przyjaźń z taz. pozytywnym pedofilem.

                              Najkorzystniejszy dla tej dziewczyny będzie normalny, zdrowy dom lub opiekun
                              którego nie będzie interesować seks z nią, a pomoże jej on z chęci niesienia
                              pomocy i sympatii, a nie by zaspokoić własne popędy i dziwaczną "miłość".
                              • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 14:32
                                > Najkorzystniejszy dla tej dziewczyny będzie normalny, zdrowy dom lub opiekun
                                > którego nie będzie interesować seks z nią, a pomoże jej on z chęci niesienia
                                > pomocy i sympatii, a nie by zaspokoić własne popędy i dziwaczną "miłość".

                                To na pewno. ale w tym momencie rozpatrujesz sprawę na poziomie abstrakcyjnym.
                                Przecież wiadomo, że z meliniarzy nie zrobisz nagle normalnej, zdrowej rodziny.
                                Opiekun? Jaki opiekun? Kto miałby nim być? Pomagałem koleżankom Młodej z chęci
                                niesienia pomocy właśnie. Ale ja miałem możliwość, ponieważ mam córkę i nikt
                                się nie przyczepi, że przychodzą do niej koleżanki nawet na noc. Ale gdybym jej
                                nie miał i chciał pomóc, to bałbym się kłopotów, żeby nie stać się ofiarą
                                obsesji społecznej. Jestem jak najbardziej za wdrożeniem programu pomocy takim
                                dzieciom z rodzin dysfunkcyjnych. Ale program ten musiałby przebiegać bez
                                uprzedzeń i nie być obwarowany bzdurnymi przepisami typu warunki lokalowe,
                                dochody, wiek, stan cywilny itp. No i najważniejsze - bez uprzedzeń pod
                                względem płci. Czyli opiekunem może być i kobieta i mężczyzna, a dziecko może
                                być w dowolnym wieku i dowolnej płci bez żadnych ograniczeń. Ale żeby tego
                                dokonać, nie można patrzeć na każdego mężczyznę lubiącego dzieci jak na
                                pedofila.
                                • xtrin Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 15:00
                                  > Jestem jak najbardziej za wdrożeniem programu pomocy takim
                                  > dzieciom z rodzin dysfunkcyjnych. Ale program ten musiałby przebiegać bez
                                  > uprzedzeń i nie być obwarowany bzdurnymi przepisami typu warunki lokalowe,
                                  > dochody, wiek, stan cywilny itp. No i najważniejsze - bez uprzedzeń pod
                                  > względem płci. Czyli opiekunem może być i kobieta i mężczyzna, a dziecko może
                                  > być w dowolnym wieku i dowolnej płci bez żadnych ograniczeń.

                                  Opiekunami może też być i para homoseksualna, jeżeli już przy tym jesteśmy smile.
                                  Oczywiście pełna zgoda co do tego, że powinna być prowadzona szeroka pomoc dla
                                  takich rodzin i dzieci, co niestety wymaga pieniędzy (to o wiele lepszy sposób
                                  na wydatkowanie pieniędzy budżetowych niż "becikowe"), ale przede wszystkim
                                  chyba zmian w prawie, choćby uproszczenia procedury odbierania/ograniczania praw
                                  rodzicielskich, jak i wszystkiego tego o czym piszesz.
                                  Ale brak czy kiepska funkcjonalność takiego systemu nijak nie usprawiedliwiają
                                  pedofilii.

                                  > Ale żeby tego dokonać, nie można patrzeć na każdego mężczyznę
                                  > lubiącego dzieci jak na pedofila.

                                  Tak to już niestety jest, że często za chęcią pomocy kryją się niecne
                                  przesłanki. Nie musi to być pedofila, może być to też np. chęć zarobku (handel
                                  żywym towarem, zmuszanie do prostytucji, narkotyki). Dlatego tym bardziej ważna
                                  jest organizacja takiej pomocy przez odpowiednie (niekoniecznie państwowe)
                                  instytucje.
                                  Nie jest to miłe, że jak pan daje dziecku lizaka to już może to się wydać
                                  podejrzane, ale niestety czasami lepiej dmuchać na zimne.
                                  • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 15:15
                                    > Opiekunami może też być i para homoseksualna, jeżeli już przy tym jesteśmy smile.

                                    W tym przypadku jak najbardiej tak, jako że orientacja seksualna nie byłaby
                                    brana pod uwagę. Program byłby dla chętnych.

                                    Masz rację, że na to potrzeba pieniędzy. Może nie aż tyle ile jak można
                                    przypuszczać jako, że tym powinny zajmować się organizacje pozarządowe, a więc
                                    różne fundacje i ich wolontariusze. Ale jak one mają działać skoro prawo jest
                                    jakie jest? Prawo adopcyjne i te procedury to jakiś absurd i rzeczywiście od
                                    tego trzeba zacząć zmianę na lepsze.

                                    > Nie musi to być pedofila, może być to też np. chęć zarobku (handel
                                    > żywym towarem, zmuszanie do prostytucji, narkotyki). Dlatego tym bardziej
                                    > ważna jest organizacja takiej pomocy przez odpowiednie (niekoniecznie
                                    > państwowe) instytucje.

                                    To właśnie leży w gestii państwa, żeby ukrócić te procedery. To wszystko jest
                                    przestępstwem. Fundacja organizująca taką opiekę może mieć co najwyżej prawo
                                    kontroli czy aby dziecku nie dzieje się krzywda i w przypadku popełnienia
                                    przestępstwa (np. obecność narkotyków w organizmie dziecka) powiadamiać
                                    Policję.

                                    > ale niestety czasami lepiej dmuchać na zimne.

                                    I to jest właśnie złe i niebezpieczne i prowadzi do obsesji. Każdy człowiek
                                    inaczej pewne rzeczy odbiera. I może to prowadzić do sytuacji gdy do ojca
                                    przytulającego córkę albo wysadzającego ją na siusiu pod krzakiem przyjeżdża
                                    Policja bo ktoś dopatrzył się czynów lubieżnych.
                                    • xtrin Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 15:29
                                      > To właśnie leży w gestii państwa, żeby ukrócić te procedery. To wszystko jest
                                      > przestępstwem. Fundacja organizująca taką opiekę może mieć co najwyżej prawo
                                      > kontroli czy aby dziecku nie dzieje się krzywda i w przypadku popełnienia
                                      > przestępstwa (np. obecność narkotyków w organizmie dziecka) powiadamiać
                                      > Policję.

                                      Najważniejsza jest chyba współpraca organizacji pomagających z odpowiednimi
                                      organami państwowymi i odpowiednie przepisy.

                                      > I to jest właśnie złe i niebezpieczne i prowadzi do obsesji. Każdy człowiek
                                      > inaczej pewne rzeczy odbiera. I może to prowadzić do sytuacji gdy do ojca
                                      > przytulającego córkę albo wysadzającego ją na siusiu pod krzakiem przyjeżdża
                                      > Policja bo ktoś dopatrzył się czynów lubieżnych.

                                      Wyobraźmy sobie taką (czysto hipotetyczną i "laboratoryjną") sytuację... Ktoś
                                      widzi, jak dorosły mężczyzna ściąga w lesie majtki małej dziewczynce. Zawiadamia
                                      policję, ta przyjeżdża (odpowiednio szybko), dyskretnie (tak, aby nie wzbudzić
                                      podejrzeń dziecka) wypytuje o szczegóły, mężczyzna okazuje się być ojcem małej
                                      wysadzającym ją na sisiu, policjanci odjeżdżają przepraszając za kłopot. Czy
                                      komuś stała się krzywda? Czy nie lepiej, by setka ojców spotkała się z takim
                                      incydentem, niż żeby jeden pedofil wykorzystał dziecko bez wzbudzania podejrzeń?
                                      Oczywiście, we wszystkim należy zachować umiar i zgadzam się z tym, że czasami
                                      strach przed pedofilią prowadzi do absurdalnych sytuacji. Ale sprawa jest na
                                      tyle poważna, że nie wolno bagatelizować pewnych jej objawów.
                                      • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 18:44
                                        A jeśli nie jest to ojciec, tylko obca dla dziecka osoba? No bo owszem,
                                        zdarzyło mi się parę razy zabrać czteroletnią córeczkę sąsiada jak jechałem po
                                        zakupy czy gdzieś. Na spacerze wiadomo, że zachciało jej się nie raz siusiu i
                                        grubsze sprawy. No więc podjeżdża Policja, sprawdza, dziecko obce, nijak nie
                                        idzie udowodnić, że ona się przed chwilą wysikała pod tym drzewkiem. I co
                                        wtedy? Zresztą spójrzmy prawdzie w oczy - zanim Policja do tego lasu dojedzie i
                                        znajdzie pedofila, to on już dawno zrobi co swoje i odjedzie. Na wezwania w
                                        Warszawie potrafili przyjechać po ponad godzinie to co dopiero mówić o jakimś
                                        lesie. Ja raczej myślałem o sytuacji w parku. Przecież pedofil też człowiek
                                        myślący a nie jakiś idiota i chyba nie będzie nic z tym dzieciakiem robił tam
                                        gdzie go mogą widzieć, a i człowiek który widzi jak facet ściąga dziewczynce
                                        majtki i ją trzyma tyłkiem nad ziemią to chyba wiadomo co robi. Tu już się
                                        zaczyna gdybanie. A trzeba zajrzeć w statystyki przestępstw na tle pedofilskim.
                                        Zdecydowana większość dzieje się w domach, a pedofil jest z najbliższego
                                        otoczenia dziecka a tu sprawa się już naprawdę komplikuje.
                                        • xtrin Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 19:28
                                          Dlatego pisałam, że przykład czysto "laboratoryjny".
                                          Problem jest niewątpliwie złożony i trudny, dlatego wymaga specjalnej uwagi i
                                          delikatności.
                                          Jedno jest dla mnie jasne - nie można traktować "dobrej pedofilii" jako
                                          mniejszego zła.
                                          • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 20:12
                                            Dobra pedofilia nie powinna być mniejszym złem. Ale są sytuacje, w których
                                            jest. rozpatrzmy przykład Emilki z atrykułu o Pogotowiu Opiekuńczym na ul.
                                            Krokusowej w Łodzi:

                                            cyt:
                                            "Emilka jest przerazliwie chuda. Ma brudny, podarty na ramieniu polar, o wiele
                                            za duzy. Buty tez za duze.
                                            Siedzi obok wychowawczyni, nagle bez powodu zaczyna plakac. Pani ja obejmuje. -
                                            Wytnij sobie maske - namawia.
                                            Emilka nie chce. Wstaje, podchodzi do stolu, robi sobie kanapke z zóltym serem.
                                            Pózniej, przyciskajac kromke do polaru, biegnie do przedpokoju i chowa sie
                                            wsród kurtek. Je lapczywie - w ukryciu, zeby nikt jej nie zobaczyl. Boi sie, ze
                                            ktos jej zabierze."
                                            "Emilka tez nie ma swojego kata, wiec spi z Monika. Od niej dostala wszy.
                                            Wychowawcy nie zauwazyli.
                                            Dzieci maja kapiel raz w tygodniu. - Czasem ciezko je domyc, gdy sa u nas -
                                            opowiada Aneta ze swietlicy"
                                            "Emilka je zachlannie batony i M&M. Do pokoju nic nie chce zabrac. - Ukradliby.
                                            Nie mamy papieru toaletowego - mówi nagle.
                                            - To czym sie podcieracie?
                                            - Niczym... Albo kradniemy wychowawcom z pokoju."

                                            koniec cytatu.

                                            Rodzice Emilki piją i nie interesują się nią. Emilka jest więc w Pogotowiu
                                            Opiekuńczym. Czy gdyby Emilka przyjaźniła się z takim pedofilem jak Misiaczek
                                            czy miałaby wszy, chodziła w brudnym podartym polarze, kąpała raz w tygodniu i
                                            chowała kanapki, żeby jej nikt nie ukradł? Zakładamy, że Misiaczek pisał prawdę
                                            i żadnego seksu by nie było. Co najwyżej spaliby razem i Emilka miałaby się do
                                            kogo przytulić. Ale nawet mając z nim seks na który dałaby przyzwolenie, to czy
                                            jej psychika ucierpiałaby bardziej niż przez pobyt na Krokusowej i
                                            niezaspokojone potrzeby emocjonalne? Co byłoby dla niej lepsze w tym momencie?
                                            Ja wiem dobrze, że pisząc to w taki sposób podnoszę ciśnienie obrońcom
                                            moralności. Ale ja nie bronię moralności, tylko bronię tej Emilki. Zresztą
                                            gdybym mógł, to bym ją wziął do siebie i przynajmniej dziewczyna by jakieś
                                            normalne życie miała.
                                            • tom.niewierny Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 20:28
                                              Tak Micheal Jackson tez sie tak tlumaczy.
                                              • izamoyska Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 20:40
                                                dobra uwaga. mysle, ze po czesci uniewinnienie mj pokazalo, ze mozna byc
                                                pedofilem i wychodzic z tego calo.
                                            • xtrin Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 21:45
                                              > Ale nawet mając z nim seks na który dałaby przyzwolenie

                                              Nie ma mowy o przyzwoleniu dziecka na seks. Można tylko mówić o mniej lub
                                              bardziej brutalnym kontakcie, ale zawsze będzie to gwałt.

                                              > Ale nawet mając z nim seks na który dałaby przyzwolenie, to czy
                                              > jej psychika ucierpiałaby bardziej niż przez pobyt na Krokusowej i
                                              > niezaspokojone potrzeby emocjonalne? Co byłoby dla niej lepsze w tym momencie?

                                              Ciężko ocenić, nie jest to dla mnie oczywiste co byłoby lepsze.
                                              • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 03.05.06, 10:04
                                                > Nie ma mowy o przyzwoleniu dziecka na seks. Mozna tylko mówic o mniej lub
                                                bardziej
                                                > brutalnym kontakcie, ale zawsze bedzie to gwalt.

                                                I w tym momencie spróbujmy to odnieśćdo dwunastolatki, która się maluje po to,
                                                żeby wyglądała na starszą i szuka faceta pod wiejską dyskoteką. Jako bywalec
                                                wiejskich festynów i dyskotek widzę takich całkiem sporo. Czy seks z taką
                                                dwunastolatką to gwałt w momencie kiedy ona sama tego chce? Zakładając, że to
                                                co mówisz jest prawdziwe, to na logikę wychodzi, ze skoro gwałtu nie ma (no bo
                                                gdzie tu gwałt jak oboje chcą tego samego?), to ta konkretna dwunastolatka nie
                                                jest już dzieckiem. I znów sprawa się komplikuje. Zmierzam do tego, że nie da
                                                się wszystkiego ująć w jakieś ramy. To są sprawy tak złożone, że nie opierają
                                                się na żadnych regułach. Jadna dwunastolatka chce seksu, druga chce się bawić z
                                                dziećmi. Jedna dojrzewa szybciej i w wieku 12 lat ma wszystko na miejscu, a
                                                druga jest dzieciaczek i płaska jak deska. To jest chaos tak naprawdę. Moje
                                                zdanie jest takie, że to nie państwo powinno decydować za obywatela kiedy mu
                                                się dzieje krzywda, tylko sam obywatel powinien o tym decydować i w razie
                                                potrzeby zwrócić się do państwa o pomoc.

                                                Powałkujmy dalej przykład Emilii. Wiadomo, że powinna mieć normalny dom i
                                                kochających rodziców. Ale tak nie jest. To dziewczyna pokrzywdzona przez los i
                                                z przyczyn od siebie niezależnych znalazła się w kiepskim położeniu. Kwestia
                                                czy lepsza ulica i Pogotowie Opiekuńcze, czy przyjaciel w stylu Misiaczka to
                                                nie jest wybór między pobiciem a zgwałceniem. Tu stawką jest dobro Emilii.
                                                Zakładając, że dorosły przyjaciel nawet będący pedofilem co najwyżej Emilię
                                                przytuli, pocałuje i będzie z nią spał, to co w tym złego? To pozwoli uratować
                                                jej choć część dzieciństwa.
                                                • izyda353 Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 03.05.06, 11:14
                                                  acorns napisał:

                                                  > I w tym momencie spróbujmy to odnieśćdo dwunastolatki, która się maluje po to,
                                                  > żeby wyglądała na starszą i szuka faceta pod wiejską dyskoteką. Jako bywalec
                                                  > wiejskich festynów i dyskotek widzę takich całkiem sporo. Czy seks z taką
                                                  > dwunastolatką to gwałt w momencie kiedy ona sama tego chce? Zakładając, że to
                                                  > co mówisz jest prawdziwe, to na logikę wychodzi, ze skoro gwałtu nie ma (no bo
                                                  > gdzie tu gwałt jak oboje chcą tego samego?), to ta konkretna dwunastolatka nie
                                                  > jest już dzieckiem. I znów sprawa się komplikuje. Zmierzam do tego, że nie da
                                                  > się wszystkiego ująć w jakieś ramy. To są sprawy tak złożone, że nie opierają
                                                  > się na żadnych regułach. Jadna dwunastolatka chce seksu, druga chce się bawić z
                                                  >
                                                  > dziećmi. Jedna dojrzewa szybciej i w wieku 12 lat ma wszystko na miejscu, a
                                                  > druga jest dzieciaczek i płaska jak deska. To jest chaos tak naprawdę. Moje
                                                  > zdanie jest takie, że to nie państwo powinno decydować za obywatela kiedy mu
                                                  > się dzieje krzywda, tylko sam obywatel powinien o tym decydować i w razie
                                                  > potrzeby zwrócić się do państwa o pomoc.

                                                  Tu nie ma chaosu. Dwunastolatka raczej naśladuje dorosłych w swoim zachowaniu
                                                  niż chce seksu, również ta która "ma wszystko na miejscu". Z jej stony to poza,
                                                  kreowanie się na dorosłą, a ty w tym widzisz to co ci wygodnie widzieć czyli
                                                  pełną seksu kobietę. Poczytaj trochę o okresie dojrzewania nastolatków nie tylko
                                                  od strony fizycznej, ale również psychicznej. Z zwenątrz być może kobieta, ale
                                                  wenątrz jeszcze dziecko.


                                                  >
                                                  > Powałkujmy dalej przykład Emilii. Wiadomo, że powinna mieć normalny dom i
                                                  > kochających rodziców. Ale tak nie jest. To dziewczyna pokrzywdzona przez los i
                                                  > z przyczyn od siebie niezależnych znalazła się w kiepskim położeniu. Kwestia
                                                  > czy lepsza ulica i Pogotowie Opiekuńcze, czy przyjaciel w stylu Misiaczka to
                                                  > nie jest wybór między pobiciem a zgwałceniem. Tu stawką jest dobro Emilii.
                                                  > Zakładając, że dorosły przyjaciel nawet będący pedofilem co najwyżej Emilię
                                                  > przytuli, pocałuje i będzie z nią spał, to co w tym złego? To pozwoli uratować
                                                  > jej choć część dzieciństwa.

                                                  Uważasz, że jeżeli dziecko jest z rodziny dysfukcyjnej to można sobie pozwolić z
                                                  nim na "małe co nieco"? Jego rodzicom nie zależy na dziecku, to można z nim
                                                  robić co się chce?
                                                  • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 03.05.06, 18:58
                                                    > Dwunastolatka raczej naśladuje dorosłych w swoim zachowaniu
                                                    > niż chce seksu, również ta która "ma wszystko na miejscu".

                                                    To już jest jej sprawa i jej rodziców. Jeśli sama się na ten seks godzi to
                                                    chyba nie robi tego wbrew sobie. W Holandii jakoś to zauważyli. To w naszej
                                                    kulturze się tak przyjęło, że dwunastolatce to w głowie jeszcze lalki i misie.
                                                    Tyle tylko, że nie ma to pokrycia w rzeczywistości, a małolaty ru..ą się po
                                                    klatkach schodowych i piwnicach co mieszkając na Pradze widziałem nie raz.
                                                    Dlatego jestem za wprowadzeniem rozwiązania holenderskiego - jak ma między 12 a
                                                    16 lat to sama decyduje czy stała jej się krzywda i czy państwo ma ścigać
                                                    faceta.

                                                    > Uważasz, że jeżeli dziecko jest z rodziny dysfukcyjnej to można sobie
                                                    > pozwolić z
                                                    > nim na "małe co nieco"? Jego rodzicom nie zależy na dziecku, to można z nim
                                                    > robić co się chce?

                                                    Ja pisałem tu o braku seksu, a Ty wmawiasz już "małe co nieco". Za dużo się
                                                    Puchatka naczytałaś czy jak? I gdzie ja napisałem "można z nim robić co się
                                                    chce"? Przeczytaj jeszcze raz wszystko uważnie bez klapek na oczach.
                                                • xtrin Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 03.05.06, 15:53
                                                  > I w tym momencie spróbujmy to odnieśćdo dwunastolatki, która się maluje po to,
                                                  > żeby wyglądała na starszą i szuka faceta pod wiejską dyskoteką. Jako bywalec
                                                  > wiejskich festynów i dyskotek widzę takich całkiem sporo. Czy seks z taką
                                                  > dwunastolatką to gwałt w momencie kiedy ona sama tego chce?

                                                  Jesteś pewien, że ona rzeczywiście tego chce? Że dwunastolatka jest w stanie w
                                                  pełni świadomie podjąć decyzję o aktywności seksualnej? Że nie jest po prostu
                                                  tak, że naśladuje starsze koleżanki, nie wiedząc tak do końca co to wszystko
                                                  oznacza?

                                                  > Jedna dojrzewa szybciej i w wieku 12 lat ma wszystko na miejscu, a
                                                  > druga jest dzieciaczek i płaska jak deska.

                                                  Są też takie co są płaskie jak deska w wieku lat 30. To nie biust, biodra czy
                                                  nawet miesiączkowanie stanowią o dojrzałości i gotowości do seksu, a psychika.

                                                  > Moje zdanie jest takie, że to nie państwo powinno decydować
                                                  > za obywatela kiedy mu się dzieje krzywda, tylko sam obywatel powinien
                                                  > o tym decydować i w razie potrzeby zwrócić się do państwa o pomoc.

                                                  Przepraszam, nie wie czy dobrze zrozumiałam. Postulujesz usunięcie zakazu
                                                  współżycia z nieletnimi, niech sami nieletni decydują?!
                                                  Państwo oczywiście nie powinno decydować za dorosłego i zdolnego do podejmowania
                                                  decyzji obywatela. Nie wszyscy jednak obywatele tacy są, w szczególności dzieci,
                                                  jak i np. osoby niedorozwinięte umysłowo - państwo często podejmuje decyzje za
                                                  nich, bo sami nie są w stanie tego zrobić. Oczywiście, sytuacją optymalną jest
                                                  gdy jest ktoś bliski, kto będzie się w stanie osobą taką zająć (w szczególności
                                                  rodzice dla dziecka), ale jeżeli nie ma takiej osoby to odpowiedzialność spada
                                                  na państwo.
                                                  Żaden rodzic nie powinien pozwolić swej dwunastoletniej córce "szukać faceta pod
                                                  wiejską dyskoteką". A jeżeli nie ma wystarczająco odpowiedzialnego rodzica to
                                                  wkracza państwo, m.in. poprzez karanie faceta który to wykorzysta.

                                                  > Powałkujmy dalej przykład Emilii. Wiadomo, że powinna mieć normalny dom i
                                                  > kochających rodziców. Ale tak nie jest.

                                                  I należy zapewnić jej normalny dom, a nie "przyjaciela"!

                                                  > Kwestia czy lepsza ulica i Pogotowie Opiekuńcze, czy przyjaciel w stylu
                                                  > Misiaczka to nie jest wybór między pobiciem a zgwałceniem.

                                                  To jak wybór między dżumą a cholerą.

                                                  > Tu stawką jest dobro Emilii.

                                                  Dobro?! Uważasz, że facet spełniający swoje chore fantazje jej kosztem to jest
                                                  jej "dobro"?!

                                                  > Zakładając, że dorosły przyjaciel nawet będący pedofilem co najwyżej Emilię
                                                  > przytuli, pocałuje i będzie z nią spał, to co w tym złego? To pozwoli uratować
                                                  > jej choć część dzieciństwa.

                                                  Część dzieciństwa? Czy uważasz, że zabawa "w dom" z dorosłym facetem to jest
                                                  dobry sposób na dzieciństwo?
                                                  • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 03.05.06, 19:18
                                                    > Jesteś pewien, że ona rzeczywiście tego chce? Że dwunastolatka jest w stanie w
                                                    > pełni świadomie podjąć decyzję o aktywności seksualnej?

                                                    Nie każda, ale są takie, które mogą i to robią. I te przypadki są właśnie nie
                                                    do oganięcia przez prawo. A czy naśladuje? Pewnie i naśladuje. Ja naśladując
                                                    ojca nauczyłem się prowadzić samochód. Dwunastolatka naśladując starsze
                                                    koleżanki zaczyna uprawiać seks. Chronienie jej przez prawo to absurd, ponieważ
                                                    jak ona będzie chciała to zrobi to z piętnastolatkiem, któremu nikt nic nie
                                                    zrobi i nawet mogą to zrobić na biurku u prokuratora i on nie będzie mógł
                                                    podjąć środków prawnych.

                                                    > Przepraszam, nie wie czy dobrze zrozumiałam. Postulujesz usunięcie zakazu
                                                    > współżycia z nieletnimi, niech sami nieletni decydują?!

                                                    Jeśli o to chodzi, to ja osobiście jestem za obniżeniem AOC do 12 lat, tak jak
                                                    jest to między innymi w Holandii, Meksyku, Paragwaju. W Holandii jeśli
                                                    małoletni w wieku 12-16 lat zdecyduje, że nie stała mu się krzywda to państwo
                                                    nic do tego nie ma. Powyżej 16 lat to już w ogóle nic nie ma. A poniżej 12 ma w
                                                    każdym przypadku. Jakoś nie widzę różnicy między polską, holenderską czy
                                                    meksykańską dwunastolatką. To jest tylko kwestia regulacji prawnych.

                                                    Odnośnie AOC weźmy jeszcze inny przykład. Taki wymyślony, aczkolwiek realny.
                                                    Misiaczek twierdzi, że nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę i takim
                                                    uszczęśliwianiem można kogoś skrzywdzić. On to pisze jako pedofil, a ja jako
                                                    ojciec jedenastolatki. Ja jestem przeciw decydowaniu za człowieka w jego
                                                    własnych sprawach. Różne sytuacje mogą się w życiu zdarzyć. Załóżmy, że moja
                                                    córka mając 12 lat poznaje 20sto letniego chłopaka i zachodzi z nim w ciążę.
                                                    Rodzi w wieku 13 lat. Młoda kocha tego chłopaka i pokochała też swoje dziecko.
                                                    Chłopak okazał się dojrzały do ojcostwa, pokochał swoje dziecko i kocha Młodą.
                                                    Pracuje i chce ponosić także finansowe koszty utrzymania dziecka. Ja nie mam
                                                    prawa stawać własnemu dziecku na drodze do szczęścia bez względu na mój pogląd
                                                    na związek dwudziestolatka z dwunastolatką. Młodzi są szczęśliwi i zadowoleni,
                                                    choć nie było im łatwo znieść takiej zmiany w życiu. W końcu oboje chcieli
                                                    jeszcze się trochę pobawić i mieli do tego pełne prawo. Ale sprawa jest
                                                    automatycznie ścigana z urzędu i chłopaka wsadzają za kratki za seksualne
                                                    wykorzystanie nieletniej. Młoda traci na kilka lat ukochaną osobę, dziecko
                                                    traci ojca i jest źle. Ja się pytam jakim prawem jakiś urzędas ma decydować o
                                                    tym czy mojej córce stała się krzywda? Jeśli zdanie nieletniej się w tym kraju
                                                    nie liczy, to chociaż zdanie jej prawnego opiekuna powinno się liczyć. Ale nie.
                                                    Państwo w tym momencie z buciorami wchodzi nieproszone w nasze życie i
                                                    unieszczęśliwia naszą rodzinę. I temu jestem przeciwny. Oczywiście można
                                                    napisać "takie coś nie powinno się stać". I zgoda. Wypadki też się nie powinny
                                                    zdarzać a się zdarzają. Więc co byłoby najlepsze w przypadku takim jak
                                                    napisałem? Załóżmy, że się tak już stało, nieważne dlaczego. Aborcja nie
                                                    wchodzi w grę. Co proponujesz?

                                                    > Dobro?! Uważasz, że facet spełniający swoje chore fantazje jej kosztem to jest
                                                    > jej "dobro"?!

                                                    Jakie fantazje? Pisałem o braku seksu. Nic się nie odbywa jej kosztem.

                                                    > Część dzieciństwa? Czy uważasz, że zabawa "w dom" z dorosłym facetem to jest
                                                    > dobry sposób na dzieciństwo?

                                                    Zdecydowanie lepszy niż przemoc w pogotowiu opiekuńczym i chowanie jedzenia,
                                                    żeby ktoś nie ukradł. Ale ja o czymś innym. Załóżmy, że moje życie potoczyło
                                                    się inaczej. Nie poznałem matki Młodej, a więc Młoda jeszcze się nie urodziła.
                                                    Mam 30 lat, nie mam żony, nie mam dzieci. Czytam sobie artykuł o pogotowiu
                                                    opiekuńczym na Krokusowej. Szkoda mi tych dzieciaków i chętnie bym im pomógł.
                                                    Wszystkim się nie da, ale wybieram Emilkę. Zabieram ją do siebie, mieszkamy
                                                    razem, utrzymuję ją, zabieram na wakacje, jesteśmy coraz bardziej zżyci ze
                                                    sobą. Ona poznaje moją rodzinę, wszyscy ją polubili i jest fajnie. Emilka
                                                    pomału zapomina o tych gorszych latach swojego życia bo ma teraz nowy dom. Nie
                                                    taki jak być powinien, ale jednak dom. Ma osobę, która ją kocha, wspiera,
                                                    przytuli, pocieszy jak potrzeba, opieprzy jak potrzeba i z pomocą tej osoby
                                                    wchodzi w dorosłe życie. Co w tym złego? SEKSU MIĘDZY NAMI NIE MA. Celowo
                                                    podkreślam to zdanie.
                                                  • izyda353 Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 03.05.06, 20:41
                                                    Ciąg dalszy:
                                                    Emilka jest wdzięczna za pełną miskę i modne ubrania. Chciałaby jakoś się
                                                    zrewanżować. Czuje, że jest sposób, aby sprawić ci przyjemość. Przełamując
                                                    wstręt do twojego tłustego, owłosionego ciała wsuwa się nocą do twojego łóżka.
                                                    Dla odwagi wcześniej wypija trochę wódki.

                                                    Ech, jesteś taki duzy i taki naiwny (lub cyniczny)
                                                  • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 03.05.06, 21:04
                                                    Zacznijmy od tego, że nie jestem ani tłusty, ani owłosiony, ani brudny, ani
                                                    śmierdzący. Wódki u mnie w domu się nie pije. Od prawie roku mam w lodówce tę
                                                    samą flaszką 0,7 Chopina i ona służy tylko do robienia drinków jak ktoś sobie
                                                    zażyczy.

                                                    Jeśli Emilka czułaby potrzebę zrewanżowania się, to jest na to sposób. Po
                                                    prostu powiedziałbym, żeby nie zawiodła moich oczekiwań i z własnej
                                                    nieprzymuszonej woli nie wróciła do tego, od czego ją uratowałem. Nagroda dla
                                                    mnie to jej szczęśliwe dzieciństwo i normalny start w dorosłe życie. Na tyle
                                                    szczęśliwe, na ile mogło być w jej sytuacji. I tyle.
                                                  • acorns Źle podpiąłem. To miało być do Izydy /bt 03.05.06, 21:28
                                                  • izyda353 Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 03.05.06, 21:53
                                                    Przeprasam za ten tłusty brzuch. Zasugerowałam się kampanią marketingową
                                                    przeciwko pedofilom w internecie.
                                                    Mieszkam w dzielnicy podobnej do Pragi, moja czteroletnia córeczka czasami bawi
                                                    się w piaskownicy z dziewczynkami z rodzin patologicznych. Widzę jak duża jest
                                                    między nimi różnica już na stracie. Nie są chronione przez rodziców w takim
                                                    stopniu jak moje dziecko. Jest bardzo prawdobodobne, że jak tylko wejdą w okres
                                                    dojrzewania, szybko znajdzie się ktoś kto zechce je wykorzystać.
                                                  • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 04.05.06, 00:41
                                                    > Przeprasam za ten tłusty brzuch. Zasugerowałam się kampanią marketingową
                                                    > przeciwko pedofilom w internecie.

                                                    Jako były pracownik agencji reklamowej mam poważne zastrzeżenia co do
                                                    profesjonalizmu tej kampanii. Tak jak zwykle to w branży reklamowej bywa,
                                                    twórcy nie mają zbyt dużego pojęcia o produkcie, który reklamują, a w przypadku
                                                    kampanii społecznych o istocie sprawy. Prawda jest taka, że na widok takiego
                                                    dwunastoletniego Wojtka, Ania miałaby odruch wymiotny i prędzej zwaliłaby się w
                                                    gacie ze strachu niż poszła z takim typem w ustronne miejsce.
                                                  • xtrin Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 03.05.06, 23:43
                                                    > Nie każda, ale są takie, które mogą i to robią. I te przypadki są właśnie nie
                                                    > do oganięcia przez prawo.

                                                    Dwunastoletek gotowych psychicznie do seksu jest garstka, w dodatku w większości
                                                    będą to zapewne przypadki dzieci przedwcześnie dojrzałych ze względu na ciężką
                                                    sytuację. I też tragedii nie będzie jeżeli prawo zmusi je do powstrzymania się
                                                    jeszcze kilka lat.

                                                    > Pewnie i naśladuje. Ja naśladując ojca nauczyłem się prowadzić
                                                    > samochód. Dwunastolatka naśladując starsze
                                                    > koleżanki zaczyna uprawiać seks.

                                                    Niezły przykład. Czy to, że dzieciak w wieku lat 12 świetnie naśladuje ojca
                                                    prowadzącego samochód jest podstawą do tego, by dać mu prawo jazdy?

                                                    > Jeśli o to chodzi, to ja osobiście jestem za obniżeniem AOC do 12 lat,

                                                    Jeżeli chodzi o regulacje prawne, to moim zdaniem AoC powinno zależeć również od
                                                    różnicy wieku pomiędzy partnerami. 14 jeżeli partner ma do 18 lat, 16 jeżeli ma
                                                    do 20 i 17 dla partnerów starszych.

                                                    > Załóżmy, że moja córka mając 12 lat poznaje 20sto letniego
                                                    > chłopaka i zachodzi z nim w ciążę.
                                                    > Rodzi w wieku 13 lat. [...]
                                                    > Ja się pytam jakim prawem jakiś urzędas ma decydować o
                                                    > tym czy mojej córce stała się krzywda? Jeśli zdanie nieletniej się w tym kraju
                                                    > nie liczy, to chociaż zdanie jej prawnego opiekuna powinno się liczyć. Ale nie.

                                                    A ja się pytam co to za ojciec, który pozwala na to, by jego dwunastolatka
                                                    zaszła w ciążę. Miałabym poważne wątpliwości, nie tylko czy jego zdanie się
                                                    tutaj liczy, ale czy wogóle jest odpowiednim i odpowiedzialnym rodzicem.
                                                    Jeżeli dwudziestolatek (człowiek dorosły) idzie do łóżka z dwunastolatką to
                                                    wykazuje się skrajną nieodpowiedzialnością i także wątpiłabym w jego zdolność do
                                                    bycia dobrym ojcem. Popełnia wielki błąd i musi za to ponieść konsekwencje (to
                                                    jeden z elementów bycia dorosłym), w tym i konsekwencje prawne. A że dotyka to
                                                    też owe dziecko - cóż, tak to już niestety jest, że często cierpią niewinni.

                                                    > Państwo w tym momencie z buciorami wchodzi nieproszone w nasze życie i
                                                    > unieszczęśliwia naszą rodzinę. I temu jestem przeciwny. Oczywiście można
                                                    > napisać "takie coś nie powinno się stać". I zgoda. Wypadki też się nie powinny
                                                    > zdarzać a się zdarzają. Więc co byłoby najlepsze w przypadku takim jak
                                                    > napisałem? Załóżmy, że się tak już stało, nieważne dlaczego. Aborcja nie
                                                    > wchodzi w grę. Co proponujesz?

                                                    Dziecko będzie musiała wychować młodociana matka wraz z współodpowiedzialnymi za
                                                    to dziadkami. A nieodpowiedzialny ojciec musi podjąć konsekwencje swoich durnych
                                                    czynów. W szczególnych przypadkach (ojciec jest jedynym żywicielem nowej
                                                    rodziny) sąd powinien pójść młodym na ręke i np. zastąpić więzienie pracami
                                                    społecznymi (byle nie w sierocińcu, bo dwudziestolatek sypiający z dwunastolatką
                                                    śmierdzi pedofilem).

                                                    > Jakie fantazje? Pisałem o braku seksu. Nic się nie odbywa jej kosztem.

                                                    Rzeczywiście sądzisz, że to "żaden koszt" dla dziewczynki być uzależnioną od
                                                    śliniącego się do niej pedofila, nawet jeżeli powstrzymuje się od seksu?

                                                    > Zdecydowanie lepszy niż przemoc w pogotowiu opiekuńczym i chowanie jedzenia,
                                                    > żeby ktoś nie ukradł.

                                                    Jeżeli chodzi o szkody psychiczne - nie jestem wcale pewna czy lepsze.

                                                    > Mam 30 lat, nie mam żony, nie mam dzieci. Czytam sobie artykuł o pogotowiu
                                                    > opiekuńczym na Krokusowej. Szkoda mi tych dzieciaków i chętnie bym im pomógł.
                                                    > Wszystkim się nie da, ale wybieram Emilkę. Zabieram ją do siebie, mieszkamy
                                                    > razem, utrzymuję ją, zabieram na wakacje, jesteśmy coraz bardziej zżyci ze
                                                    > sobą. Ona poznaje moją rodzinę, wszyscy ją polubili i jest fajnie. Emilka
                                                    > pomału zapomina o tych gorszych latach swojego życia bo ma teraz nowy dom. Nie
                                                    > taki jak być powinien, ale jednak dom. Ma osobę, która ją kocha, wspiera,
                                                    > przytuli, pocieszy jak potrzeba, opieprzy jak potrzeba i z pomocą tej osoby
                                                    > wchodzi w dorosłe życie. Co w tym złego? SEKSU MIĘDZY NAMI NIE MA. Celowo
                                                    > podkreślam to zdanie.

                                                    To co opisujesz, to zwykły przykład opiekuna, adopcyjnego ojca, a nie pedofila.
                                                  • acorns Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 04.05.06, 00:35
                                                    > Niezły przykład. Czy to, że dzieciak w wieku lat 12 świetnie naśladuje ojca
                                                    > prowadzącego samochód jest podstawą do tego, by dać mu prawo jazdy?

                                                    Młoda kilka razy prowadziła ze Szczytna do Nidzicy, do Olsztyna, raz nawet
                                                    gdańską siódemką do Warszawy jak kumpel jechał przed nami. Jakby stali gdzieś
                                                    po drodze to ostrzegłby nas i zamieniłbym się z Młodą. Naprawdę nie ma
                                                    przeciwwskazań żeby dać jej prawko pomimo, że ma 11 lat (tylko trochę jazd po
                                                    mieście). Ale ona trenuje na naszej łączce i jednym z punktów treningu jest
                                                    przejechanie przy ok 100 km/h przez bramkę o 40 cm szerszą od samochodu. I
                                                    udaje jej się to. Zakładałem też trailera i jeździła. Z pewnością jadąc stwarza
                                                    mniejsze zagrożenie niż wielu kierowców z prawkiem.

                                                    > Jeżeli chodzi o regulacje prawne, to moim zdaniem AoC powinno zależeć również
                                                    > od różnicy wieku pomiędzy partnerami. 14 jeżeli partner ma do 18 lat, 16
                                                    > jeżeli ma do 20 i 17 dla partnerów starszych.

                                                    A co to ma do rzeczy? Szczerze mówiąc gdyby Młoda miała uprawiać seks w wieku
                                                    14 lat to wolałbym żeby to było z dorosłym facetem a nie jakimś szczawiem.
                                                    Dorosły facet z reguły wykazuje się większą odpowiedzialnością za swoje czyny i
                                                    jak nie ma gumki to potrafi utrzymać fiuta na wodzy. Co prawda Młoda wie skąd
                                                    się biorą dzieci, ale w takich sytuacjach czasem traci się zdrowy rozsądek.
                                                    Warto więc by jedna strona przynajmniej była dojrzalsza. Takie jest moje
                                                    zdanie. Ja Młodą spłodziłem mając lat osiemnaście i różne myśli chodziły mi
                                                    wtedy po głowie. Na pewno nie była to decyzja przemyślana. Nie chciałem wtedy
                                                    mieć dziecka. Chciałem tylko sobie poru... Wyszło jak wyszło.

                                                    > A ja się pytam co to za ojciec, który pozwala na to, by jego dwunastolatka
                                                    > zaszła w ciążę.

                                                    Ile potrzeba na to? 10 minut? A jak pojedzie na obóz i ulegnie jakiemuś
                                                    przystojnemu instruktorowi. Mam do niej zaufanie i jestem pewien na 99%, że
                                                    będzie odpowiedzialna. A wiesz co to jest 99%? To jest na 5 milionów wysłanych
                                                    maili dziennie 50 tysięcy niedoręczonych na przykład. 1% to jest wbrew pozorom
                                                    bardzo dużo i niestety zawsze będzie ten procent niepewności. I jeśli Młoda
                                                    wróci mi w tym roku z obozu z brzuchem (jeśli dostanie okres do tego czasu),
                                                    nie będę miał sobie nic do zarzucenia. Mamy wiele godzin przegadane na temat
                                                    seksu, ciąży i różnych przypadków. Młoda jest osobą inteligentną i
                                                    odpowiedzialną.

                                                    > Dziecko będzie musiała wychować młodociana matka wraz z współodpowiedzialnymi
                                                    > za to dziadkami. A nieodpowiedzialny ojciec musi podjąć konsekwencje swoich
                                                    > durnych czynów. W szczególnych przypadkach (ojciec jest jedynym żywicielem
                                                    > nowej rodziny) sąd powinien pójść młodym na ręke i np. zastąpić więzienie
                                                    > pracami społecznymi (byle nie w sierocińcu, bo dwudziestolatek sypiający z
                                                    > dwunastolatką śmierdzi pedofilem).

                                                    I znów ten interwencjonizm państwowy. Czemu aż tak go potrzebujesz? A ja jako
                                                    przyszły teść dam przyszłemu zięciowi robotę w mojej firmie, gdzie zarobi na
                                                    przykład 4 tysiące a nie tysiąc i pozwolę zamieszkać w swoim domu. Młodociana
                                                    matka i tak już w momencie urodzenia dziecka pożegnała się z dzieciństwem, więc
                                                    jako przedwcześnie dorosła niech dzieli trud wychowania dziecka z jego ojcem.

                                                    > Rzeczywiście sądzisz, że to "żaden koszt" dla dziewczynki być uzależnioną od
                                                    > śliniącego się do niej pedofila, nawet jeżeli powstrzymuje się od seksu?

                                                    Czemu od razu "śliniącego się pedofila"? Ja bazuję an tym co pisze Misiaczek.
                                                    Nie wydaje się takim typem jak ten zapuszczony koleś Wojtek ze spotu piszący
                                                    maila do Ani. Myślisz, że by się tak ślinił do pozostającego pod jego opieką
                                                    chłopca?

                                                    > To co opisujesz, to zwykły przykład opiekuna, adopcyjnego ojca, a nie
                                                    > pedofila.

                                                    To samo mniej więcej masz na stronie Misiaczka, który pedofilem jest.
                                                  • xtrin Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 05.05.06, 02:06
                                                    > Młoda kilka razy prowadziła ze Szczytna do Nidzicy, do Olsztyna, raz nawet
                                                    > gdańską siódemką do Warszawy jak kumpel jechał przed nami. Jakby stali gdzieś
                                                    > po drodze to ostrzegłby nas i zamieniłbym się z Młodą.

                                                    Nie przyszło ojcu do głowy, że dzieci nie prowadzą nie dlatego, że policja za to
                                                    wsadza mandaty, ale z nieco innych powodów?

                                                    > Naprawdę nie ma przeciwwskazań żeby dać jej prawko pomimo, że ma 11 lat.

                                                    W tym momencie mnie przerażasz.

                                                    > A co to ma do rzeczy? Szczerze mówiąc gdyby Młoda miała uprawiać seks w wieku
                                                    > 14 lat to wolałbym żeby to było z dorosłym facetem a nie jakimś szczawiem.

                                                    Choćby to, że zainteresowanie nastolatka nastolatką jest w zupełni naturalne i
                                                    zdrowe, podczas gdy dorosły facet interesujący się dwunastolatką jest w
                                                    najlepszym przypadku niedorozwinięty. Czymś zupełnie innym jest zbliżenie dwójki
                                                    dzieci wzajemnie poznających swoje ciała i własną seksualność, a czymś innym
                                                    dorosły, doświadczony facet i niegotowa na taki "dorosły" seks nastolatka.

                                                    > Dorosły facet z reguły wykazuje się większą odpowiedzialnością
                                                    > za swoje czyny i jak nie ma gumki to potrafi utrzymać fiuta na wodzy.

                                                    O tak, dorosły facet dobierający się do nastolatki wykazuje się wyjątkową wręcz
                                                    odpowiedzialnością...

                                                    > Ja Młodą spłodziłem mając lat osiemnaście i różne myśli chodziły mi
                                                    > wtedy po głowie. Na pewno nie była to decyzja przemyślana. Nie chciałem wtedy
                                                    > mieć dziecka. Chciałem tylko sobie poru... Wyszło jak wyszło.

                                                    Zakładam, że Tobie się udało jakoś wyjść z tej sytuacji. Ale pomyśl o tych
                                                    wszystkich, którym się nie udało. Ile takich dzieci jak Emilka o której
                                                    wcześniej pisałeś jest właśnie wynikiem wpadki niedojrzałych i niegotowych
                                                    rodziców? Szukasz sposób na rozwiązanie takich cięzkich sytuacji jak jej i
                                                    dobrze, jeżeli się zdarzają to należy szukać ich rozwiązania, ale chyba jeszcze
                                                    ważniejszym jest zapobieganie im i świadome rodzicielstwo w odpowiednim wieku
                                                    jest jednym z najważniejszych tego elementów.

                                                    > Ile potrzeba na to? 10 minut? A jak pojedzie na obóz i ulegnie jakiemuś
                                                    > przystojnemu instruktorowi.

                                                    Dlatego rodziców nie wsadzałabym z miejsca do kryminału, a jedynie polecała
                                                    bliższe się im przyjrzenie. Oczywiście, ciąża nastolatki może zdarzyć się w
                                                    "najlepszej rodzinie", ale zwykle jednak jest wynikiem domu patologicznego.
                                                    A "przystojny instruktor", który doprowadza do ciąży podopiecznej powinien
                                                    zostać odpowiednio ukarany i nigdy więcej nie być dopuszczony do pracy z
                                                    dziećmi. Gdyby to zdarzyło się mojej córce to z dwojga złego wolałabym by
                                                    wychowywała dziecko sama niż z takim osobnikiem.

                                                    > Czemu od razu "śliniącego się pedofila"? Ja bazuję an tym co pisze Misiaczek.
                                                    > Nie wydaje się takim typem jak ten zapuszczony koleś Wojtek ze spotu piszący
                                                    > maila do Ani. Myślisz, że by się tak ślinił do pozostającego pod jego opieką
                                                    > chłopca?

                                                    Tak, myślę że by się ślinił. Poczytaj te wypociny Misiaczka, pojmij różnicę
                                                    między podejściem rodzica/opiekuna, a dewianta, który dziecko traktuje jako
                                                    obiekt (pseudo)seksualny, partnera życiowego, obiekt fantazji i niespełnionych
                                                    pragnień.

                                                    > To samo mniej więcej masz na stronie Misiaczka, który pedofilem jest.

                                                    Tu nie chodzi nawet o to, czy wierzymy w to, że Misiaczek nie będzie z dzieckiem
                                                    uprawiał seksu. Problem w tym, że on wogóle jest w stanie widzieć dziecko jako
                                                    obiekt seksualny, nawet jeżeli się powstrzymuje od realizacji tych pragnień to i
                                                    tak je posiada i akceptuje. Chodzi też o całe jego podejście, o przyczyny dla
                                                    których interesuje się dziećmi, o jego emocjonalne zwichrowanie. Dziecko, naiwne
                                                    i podatne na wpływy, a jednocześnie bardzo wrażliwe i zdolne wychwycić
                                                    najdelikatniejsze niuanse emocjonalne w opiekunie, będzie pod taką opieką pod
                                                    swoistą emocjonalną torturą i emocjonalnym "praniem mózgu". Będzie na swój
                                                    sposób świadome specyficznego podejścia opiekuna, pewnie z czasem uznając je za
                                                    naturalne i normalne. W pewnym momenie może też zauważyć, że opiekun potrzebuje
                                                    pewnych seksualnych zachowań i z wdzięczności, dla zapewnienia sobie jego
                                                    uczucia może rzeczywiście samo zacząć do nich dążyć (co nijak nie oznacza, że
                                                    świadomie je wybiera). I tak naprawdę wtedy wszystko jedno, co ten opiekun zrobi
                                                    będzie źle - jeżeli wbrew wcześniejszym zapewnieniom ulegnie popędowi to dojdzie
                                                    do zbliżenia którego złe konsekwencje są chyba oczywiste, a jeżeli nie ulegnie
                                                    to w ten sposób dziecko zrani w inny sposób. Taki związek to granat z
                                                    wyciągniętą zawleczką i prędzej czy później dojdzie do skrzydzenia dziecka.
                                                  • acorns Do xtrin 05.05.06, 15:19
                                                    > Czyms zupelnie innym jest zblizenie dwójki dzieci wzajemnie poznajacych swoje
                                                    > ciala i wlasna seksualnosc, a czyms innym dorosly, doswiadczony facet i
                                                    > niegotowa na taki "dorosly" seks nastolatka.

                                                    Jak napalony piętnastolatek wsadzi trzynastolatce to porusza małym parę razy,
                                                    spuści się i jak dziewczyna zajdzie w ciążę no to jest problem. Jak zamiast
                                                    piętnastolatka będzie dwudziestotrzylatek, to wówczas jest większe
                                                    prawdopodobieństwo, że zachowa się bardziej odpowiedzialnie i założy gumkę albo
                                                    wyciągnie małego zanim się spuści i dzieciaka nie spłodzi. A jak spłodzi to ma
                                                    większe możliwości niż taki piętnastolatek. I takie jest moje zdanie. Ja nie
                                                    zapomniałem jaki byłem jako nastolatek i dlatego zalecałbym większą ostrożność
                                                    w tym temacie.

                                                    Zostawmy temat praw jazdy i seksu nastolatków bo pomijamy w ten sposób kwestię
                                                    najważniejszą, czyli co zrobić żeby było lepiej. Z jednej strony mamy dobrych
                                                    pedofilów według Misiaczka, z drugiej strony dzieci, które są zaniedbane,
                                                    porzucone, krzywdzone. Pomiędzy nimi stoją obrońcy moralności, którzy cierpią
                                                    na pedofilofobię i wszędzie dopatrują się pedofilii i w dodatku nie mają
                                                    pojęcia o problemach dzieci. Niestety, Ty również jesteś dotknięta
                                                    pedofilofobią. Jest to w pełni zrozumiałe w obliczu faceta brutalnie gwałcącego
                                                    małą dziewczynkę, ale pedofilofobia to także dopatrywanie się
                                                    spełniania "chorych fantazji" tam gdzie tego nie ma. I niestety, skazujesz
                                                    takim podejściem wiele dzieci na cierpienie. Spójrz na możliwośći zaopiekowania
                                                    się dzieckiem z domu dziecka. Jakie one są? Praktycznie żadne. Obrońcy
                                                    moralności chcieliby zapewnić tym dzieciom dom idealny, a takiego nie ma i nie
                                                    będzie, więc dzieci spędzają dzieciństwo w bidulu, który z domem idealnym ma
                                                    tyle wspólnego co krzesło z krzesłem elektrycznym.
                                                    Wiele dzieci wychowuje się w domach rodzinnych dalekich od ideału i po
                                                    opuszczeniu rodzinnego domu idzie w świat pozbawione umiejętności budowania
                                                    relacji międzyludzkich jako, że w rodzinnym domu nigdy nie były one prawidłowe.
                                                    Wiele dzieci w rodzinnych domach jest krzywdzona w inny niż pedofilia sposób.
                                                    Jerzy Urban napisał to brutalnie, ale prawdziwie: "Otóż pedofilia - nie
                                                    brutalna, lecz czułostkowa lub oparta na przekupstwie - odbywa się za
                                                    zgodą "ofiar" i ku ich zadowoleniu. To katolicka fobia antyseksualna sprawia
                                                    zaś, że wszystkich pedofilów uważa się w Polsce za zbrodniarzy. Natomiast inne
                                                    formy krzywdzenia dzieci, np. bicie, rygoryzm wychowawczy, dyktatorstwo domowe,
                                                    moralne i fizyczne znęcanie się nad nimi, społeczeństwo toleruje lub pochwala.
                                                    Jeśli tylko nie przekracza pewnych granic, np. rodzice nie zrobią z dziecka
                                                    kaleki lub trupa.". Ja uważam, że dziecko odczuwa przyjemność płynącą z seksu
                                                    wyłącznie w sferze fizyczności i od samego tego krzywda mu się nie dzieje.
                                                    Krzywda się zaczyna dopiero w momencie zderzenia z presją społeczną, kiedy
                                                    dziecko zaczyna się zastanawiać czy aby na pewno nie robi źle i gdy dojdzie do
                                                    wniosku, że robi źle. Zaczyna się poczucie winy i dalej to już z górki.
                                                    Wpędzanie dziecka w poczucie winy może jednak odbywać się nie tylko za
                                                    pośrednictwem smyrania go po narządach. To jest także obarczanie go
                                                    odpowiedzialnością choćby za kłótnie rodziców "widzisz??? wszystko przez
                                                    ciebie!!". Patząc na to z ludzkiego punktu widzenia mniej barbarzyński wydaje
                                                    się pierwszy sposób, bo dziecko ma mniej stresów a więcej przyjemności. Gdyby
                                                    ktoś zechciał mnie zabić, wolałbym zginąć przez przedawkowanie narkotyków niż
                                                    przez poderżnięcie gardła. Tym samym się kończy, ale w pierwszym przypadku
                                                    przynajmniej umierałbym szczęśliwy. Oczywiście nie popieram żadnego sposobu
                                                    unieszczęśliwiania, krzywdzenia czy zabijania. Miałem na celu wyłącznie
                                                    pokazanie hipokryzji i niekonsekwencji obrońców moralności. Jak ustalamy, że
                                                    nie krzywdzimy dzieci i chcemy ich dobra, to rzeczywiście nie krzywdźmy i róbmy
                                                    dobrze dla nich a nie tylko dla swojego poczucia moralności.
                                                    Samo czynienie dobra dla takich dzieci jak Emilka nie może się odbywać na
                                                    jednej tylko płaszczyźnie. To mają być działania na szeroką skalę zmierzające
                                                    do tego, żeby jak najmniej dzieci wychowywało się w placówkach opiekuńczych.
                                                    Jeśli są chętni, zeby się tymi dziećmi zająć, to trzeba dać im szansę i
                                                    zapomnieć tu o rozważaniach nad motywami tego działania. Ponieważ dzieci te są
                                                    po przejściach, więc niezbędne byłoby odpowiednie szkolenie dla opiekunów.
                                                    Takie szkolenia są prowadzone dla rodzin zastępczych i adopcyjnych. Na tych
                                                    szkoleniach oni się uczą jak z takim dzieckiem postępować, żeby go nie ranić.
                                                    Jest sporo o uczuciach i miłości bezwarunkowej. Ty natomiast piszesz "W pewnym
                                                    momenie moze tez zauwazyc, ze opiekun potrzebuje pewnych seksualnych zachowan i
                                                    z wdziecznosci, dla zapewnienia sobie jego uczucia moze rzeczywiscie samo
                                                    zaczac do nich dazyc". To ciekawe spostrzeżenie. Faktycznie tak może być, ale
                                                    zapominasz o jednym - dziecko dopiero się wszystkiego uczy i może więc
                                                    pobłądzić. Opiekun powinien więc wskazać dzieciakowi właściwą drogę. Powinien
                                                    dać dziecku odczuć, że kocha je bezwarunkowo. Dopuszczanie do sytuacji w
                                                    których dziecko zabiega o uczucia jest niezbyt dobre i trzeba wtedy mu
                                                    uświadomić czym jest miłość bezwarunkowa. I najważniejsze, to zapewnić
                                                    dzieciakowi taką miłość.
                                                  • sunny15 Re: Do xtrin 06.05.06, 00:29
                                                    .NIE chodzi o poczucie winy,a o zaburzenia hormonalne,które dewastują zdrowie
                                                    dziecka,wchodzącego w sferę życia seksualnego przed okresem dojrzewania. bardzo
                                                    wysoki u dziecka poziom hormonu melatonina dopiero w wieku dojrzewania
                                                    gwałtownie spada,umożliwiając wytwarzanie hormonów płciowych w organizmie.
                                                    zakłócona równowaga hormonalna powoduje zaburzenia w stanie fizycznym i
                                                    psychicznym organizmu. Z większością zaburzen psychicznych są związane
                                                    zaburzenia w wydzielaniu hormonów. znerwicowanie dziecka może spowodować,że samo
                                                    przedwcześnie zaczyna interesować się własną płciowością. ale to nie jest
                                                    rozwiązanie. CO ZA OBLESNOSC TWIERDZIC,ZE SAM FAKT SEKSU NIE WYWOLUJE U DZIECKA
                                                    KRZYWDY.
                                                  • sunny15 Re: Do xtrin 06.05.06, 00:39
                                                    I GLUPOTA
                                                  • xtrin Re: Do xtrin 06.05.06, 00:43
                                                    Jakikolwiek człowiek, który (jak Misiaczek) nie wyklucza seksu z dzieckiem jest
                                                    osobą o zwichrowanej psychice i nie powinien mieć z dziećmi do czynienia.
                                                    Kropka. Tu nie ma o czym duskutować.
                                                    Tak, jestem pedofilofobem, jak każdy w miarę wrażliwy człowiek, bo pedofilia to
                                                    potworna chorobna, która krzywdzi niewinnych i należy się jej bać.
                                                  • acorns Re: Do xtrin 06.05.06, 12:42
                                                    > Jakikolwiek człowiek, który (jak Misiaczek) nie wyklucza seksu z dzieckiem
                                                    jest
                                                    > osobą o zwichrowanej psychice i nie powinien mieć z dziećmi do czynienia.

                                                    Ale Misiaczek wyklucza seks z dziećmi. Tu masz cytaty jego autorstwa:

                                                    "Dobrzy pedofile nie korzystają z dziecięcych prostytutek. Powstrzymują się od
                                                    karalnych czynów pedofilskich."

                                                    "Nie uprawia z dziećmi seksu nawet wtedy, gdy one tego chcą"

                                                    "Pozytywni pedofile bardzo dbają o zdrowie i dobre samopoczucie dzieci i nie
                                                    popełniają karalnych czynów pedofilskich nawet, jeśli dzieci wykazują takie
                                                    inicjatywy. Potrafią łagodnie wytłumaczyć dlaczego."

                                                    "Pozytywny pedofil jest człowiekiem kochającym dzieci ponad wszystko. Utrzymuje
                                                    z dziećmi kontakty uczuciowe i emocjonalne wyrzekając się dla ich dobra
                                                    kontaktów seksualnych."

                                                    Jeśli Misiaczek naprawdę jest taką osobą jak o sobie pisze, to wolałbym puścić
                                                    Młodą na wakacje z dziesięcioma takimi facetami niż z jednym obrońcą
                                                    moralności.
                                                  • xtrin Re: Do xtrin 07.05.06, 06:49
                                                    > "Dobrzy pedofile nie korzystają z dziecięcych prostytutek. Powstrzymują się od
                                                    > karalnych czynów pedofilskich."

                                                    Czy normalny człowiek musi się "powtrzymywać" od seksualnego kontaktu z dzieckiem?

                                                    > "Pozytywny pedofil jest człowiekiem kochającym dzieci ponad wszystko. Utrzymuje
                                                    > z dziećmi kontakty uczuciowe i emocjonalne wyrzekając się dla ich dobra
                                                    > kontaktów seksualnych."

                                                    Czy normalny człowiek czuje, że się czegoś "wyrzeka" nie uprawiając z dziećmi seksu?

                                                    Pisząc, że Misiaczek "nie wyklucza" seksu z dzieckiem to miałam na myśli - może
                                                    i rzeczywiście powtrzymuje się od tego, ale wciąż jest to dla niego coś
                                                    atrakcyjnego. Przeciętny Kowalski nie musi wyrzekać się seksu z dwunastolatką,
                                                    on po prostu nie odczuwa takiej potrzeby. Misiaczek ją odczuwa (choć - ponoć -
                                                    jej nie ulega).
                                                    Wysłałbyś swoją "Młodą" na wakacje z człowiekiem, o którym wiesz, że odczuwa on
                                                    silną potrzebę mordowania niewinnych, tyle że - póki co - się jej nie poddaje?
                                                  • acorns Re: Do xtrin 07.05.06, 12:42
                                                    > Czy normalny człowiek musi się "powtrzymywać" od seksualnego kontaktu z
                                                    > dzieckiem?
                                                    > Czy normalny człowiek czuje, że się czegoś "wyrzeka" nie uprawiając z dziećmi
                                                    > seksu?

                                                    Ja tu bym nie używał pojęcia "normalny człowiek", tylko "heteroseksualista". Ja
                                                    jako heteroseksualista nie uprawiam seksu z dziećmi i wyrzekam się przez to
                                                    tego, co jest dla mnie ważne - gładkie ciało bez kłaków tam gdzie nie trzeba.
                                                    Na szczęście stać mnie wysłać moją dziewczynę na depilację laserową, więc tego
                                                    wyrzeczenia nie ma aż takiego smile
                                                    Dla mnie pedofilia to jest nieszczęście. Bo gej czy lesbijka znajdzie sobie
                                                    partnera bez problemu. Zoofil może sobie kupić klacz, kozę, owcę, krowę i
                                                    dobrze jest. Zawsze któraś z nich będzie miała ruję i bynajmniej się nie obrazi
                                                    za szybki numerek od tyłu. Od niedawna Młoda ma klacz i widzę co ona wyprawia
                                                    jak ma ruję (klacz oczywiście). Nie byłaby skrzywdzona na pewno smile Ale pedofil,
                                                    który kocha dziecko nie może zaspokoić swoich potrzeb seksualnych, bo musiałby
                                                    skrzywdzić osobę którą kocha. Nawet jeśli seks będzie za zgodą dziecka to potem
                                                    dzieciak zrozumie więcej i może czuć się skrzywdzony i zawiedziony tym, że
                                                    jednak dobry wujek myślał głównie o sobie a nie o nim. Jednak miłość to nie
                                                    jest tylko seks. To jest też potrzeba bliskości, to jest też przytulenie,
                                                    pocałowanie, udzielanie wsparcia kochanej osobie. I tu pedofil ma pole do
                                                    popisu bo zrobi coś z pożytkiem i przynajmniej częściowo zaspokoi potrzeby
                                                    wynikające z miłości do dziecka.

                                                    > Wysłałbyś swoją "Młodą" na wakacje z człowiekiem, o którym wiesz, że odczuwa
                                                    > on silną potrzebę mordowania niewinnych, tyle że - póki co - się jej nie
                                                    > poddaje?

                                                    Na pewno nie. Dlatego nie, bo potrzeba mordowania nie wynika z miłości. A jeśli
                                                    wynika ona z celów typu ochrona przed tym okrutnym światem albo przejście do
                                                    lepszego życia w innym świecie, to jest to zdecydowanie niezgodne z wolą Młodej
                                                    i z moją wolą. Póki co oboje wolimy się pomęczyć jeszcze trochę na tym świecie.
                                                  • jw5 Re: Do xtrin 07.05.06, 15:17
                                                    Nie tylko usprawiedliwia się na tym forum pedofilię, ale również zoofilę.
                                            • anja.h dziecko, a podejmowanie decyzji?! 03.05.06, 14:21
                                              ile Emilka ma lat?
                                              wystarczająco dużo, żeby ewentualnie podjąć decyzję, że chce sypiać z dorosłym
                                              facetem?
                                              naprawdę nie robi ci się niedobrze na myśl o tym?
                                              trudno mi uwierzyć, że tyle osób na tym forum uwierzyło w te bzdury, które
                                              głosi misiaczek
                                              jak można myśleć, że dziecko siedmio-, dziesięcio-, dwunastoletnie jest w
                                              stanie podjąć dobrą decyzję, która może zadecydować o całym jego przyszłym
                                              życiu?
                                              wolałabym, żeby moje dziecko, gdy mnie zabraknie albo kiedy stanie się coś, co
                                              odbierze mu szansę na normalne dzieciństwo kąpało się raz na tydzień i chodziło
                                              w łachmanach, niż żeby macał je jakiś zboczeniec.
                                              bo być może w przyszłości odbije się od dna, stanie się silniejsze i bardziej
                                              odporne. bo wtedy ma szansę na normalną przyszłość i może nie będzie miało
                                              wypaczonego pojęcia o stosunkach międzyludzkich.
                                              kontakt z pedofilem na zawsze pozostawi ślad w psychice dziecka, bo oznacza
                                              poznanie na wlasnej skorze spraw, na ktore jeszcze o wiele dla niego za
                                              wczesnie, ktorych nie rozumie i byc moze nigdy juz nie zrozumie we wlasciwy
                                              sposob.
                                              dziecko nie potrzebuje seksu, jak można myśleć inaczej..
                                              dziecko jest naiwne i wierzy w to, co mówią dorośli.
                                              pewnie misiaczek jest w stanie tak rozegrać rozmowę z dzieckiem, że jemu
                                              zacznie się wydawać, że chce czegoś, czego tak naprawdę do końca nie rozumie i
                                              co jest dla niego złe.
                                              wykorzystywanie tego jest podłe, a wykorzystywanie atmosfery, sprzyjającej
                                              mówieniu o takich sprawach do przekonywania nas o istnieniu dobrej pedofilii
                                              jest niebezpieczne, o czym świadczy liczba osób, które się na to nabrały.
                                              • acorns Re: dziecko, a podejmowanie decyzji?! 03.05.06, 19:31
                                                > ile Emilka ma lat?

                                                Tego w artykule nie napisali. Pewnie koło 10 - 11.

                                                > wystarczająco dużo, żeby ewentualnie podjąć decyzję, że chce sypiać z
                                                > dorosłym facetem?

                                                Spanie z kimś w jednym łóżku nie oznacza uprawiania z nim seksu. Taką decyzję
                                                może podjąć więc nawet dwulatka, która akurat chce spać z wujkiem. PRzyznaję
                                                się, że spędziłem kilkanaście nocy z trzyletnią siostrzyczką mojej dziewczyny
                                                bo po prostu weszła nam do łóżka, położyła się w środku przytuliła się i spała.

                                                > naprawdę nie robi ci się niedobrze na myśl o tym?

                                                O tak. Zawsze żygam jak Młoda ze mną śpismile

                                                > jak można myśleć, że dziecko siedmio-, dziesięcio-, dwunastoletnie jest w
                                                > stanie podjąć dobrą decyzję, która może zadecydować o całym jego przyszłym
                                                > życiu?

                                                Byłaś kiedyś w Domu Dziecka? Jak nie to jedż choć raz. Ja myślałem, że
                                                dziennikarze koloryzują w artykułach to wszystko, ale to akurat jest prawda. Te
                                                dzieciaki naprawdę podchodzą i się przytulają. Decyzja o pójściu z Tobą
                                                gdziekolwiek, nawet do zagrzybionego domu z wilgocią zajęłaby im poniżej
                                                sekundy. Wykorzystywanie tej sytuacji do uprawiania seksu z takim dzieckiem
                                                uważam za cios poniżej pasa i tylko najgorsza gnida mogłaby tak postąpić.
                                                Jednak Misiaczek pisał o braku seksu, a to co piszę odnoszę do jego słów. Nie
                                                wnikam czy kłamał czy nie bo po prostu nie da się tego stwierdzić.

                                                > dziecko nie potrzebuje seksu, jak można myśleć inaczej..

                                                Zgadza się. Dziecko nie potrzebuje seksu, ponieważ natura jeszcze go na to nie
                                                przygotowała. Dlatego argumenty pedofilów, że "dzieci inicjują seks" mnie nie
                                                przekonują. Pięciolatka łapiąca tatę za siusiaka w kąpieli robi to na pewno nie
                                                z myślą o seksie.

                                                > pewnie misiaczek jest w stanie tak rozegrać rozmowę z dzieckiem, że jemu
                                                > zacznie się wydawać, że chce czegoś, czego tak naprawdę do końca nie rozumie
                                                > i co jest dla niego złe.

                                                Misiaczek nie jest ponad prawem i jeśli będące pod jego opieką dziecko będzie
                                                wykorzystywane seksualnie, to Misiaczek pójdzie do pierdla na kilka lat. Poza
                                                tym skąd ta pewność, że to zrobi?
                                              • sylwynka Re: dziecko, a podejmowanie decyzji?! 13.05.06, 12:25
                                                a dlaczego uważasz że dwunastolatka nie jest w stanie podjąć decyzji???
                                                Sama mam 13 lat i coś już wiem.Nie jestem dzieciaczkiem którego trzeba wszędzie
                                                za rączkę prowadzać i to jest moja sprawa czy ja chce mieć sex czy nie chcę.
                        • tora99 Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 03:01
                          generalnie z tym co napisales w tamtym poscie sie zgadzam.

                          ale strona misiaczka dla mnie to cos troszke innego,

                          kodeks jest piekny, tylko nie potrzeba az strony misiaczka zeby o tym wiedziec,
                          jestem pewna ze w wielu ksiazkach dotyczacych wychowania dzieciakow mozesz
                          znalezc podobny.

                          <Nie obchodzi mnie kim jest człowiek, który w danym
                          > momencie ma rację. Może być zawszonym dziadem, może codziennie taplać się w
                          > odchodach własnych i cudzych przeżywając przy tym orgazmy. Nie obchodzi mnie
                          > to. Mnie obchodzi to co w danym momencie powiedział>

                          mnie obchodzi cel w jakim to powiedzial. czesto ludzie mowia to co
                          chcielibysmy uslyszec zeby uzyskac nasza akceptacje. ale niekoniecznie maja to
                          wlasnie na mysli.

                          ,<ja pisałem to z perspektywy ojca dziesięcioletniej wówczas córki>

                          ta dziesiecioletnia corka juz niedlugo osiagnie wiek, w ktorym zacznie sie
                          buntowac i szukac autorytetow poza wlasnym domem,(a i byntu do tego nie trzeba)
                          to normalny etap rozwoju, ale niestety bardzo latwo stracic wtedy kontakt z
                          dzieckiem.


                          <Po co mu taki dorosły
                          > przyjaciel? Kogo on ma zastąpić? Jak to wyłapiesz to będziesz wiedziała jak
                          > uchronić swoje dzieci przed pedofilem >

                          no wlasnie... szczerze mowiac nie do konca mnie to przekonuje. mozemy sobie
                          wiedziec, czytac i stosowac kodeksy i co tam jeszcze. ale uwierz mi i doroslego
                          mozna niezle zmanipulowac a co dopiero niewinne dziecko. wystarczy chwila,
                          dzieciak bedzie zly na ciebie o cokolwiek (niewierze, ze nie miewacie takich
                          chwil) i wpadnie na przemila osobe.
                          a ilu rodzicow pomino, ze stara sie jak najlepiej, nie potrafi nawiazac tak
                          bliskiego kontaktu z dzieckiem jak ty?


                        • tora99 ACORNS - cos mi tu nie gra.. 02.05.06, 03:33
                          ,< Myśl o
                          mojej córce całującej Misiaczka w ptaszka za cukiereczki spowodowała pojawienie
                          się w mojej głowie pytania "jak bardzo musiałbym ją zaniedbać, żeby to zrobiła,
                          jak ślepy musiałbym być, żeby nie wiedzieć co się dzieje i z kim się moja
                          pięciolatka spotyka?>

                          <On pisze to z perspektywy pedofila kochającego małych
                          > chłopców, ja pisałem to z perspektywy ojca dziesięcioletniej wówczas córki>

                          to ile ma ta twoja crka? 5...10... a moze 15?

                          a czy ty wogole masz dziecko? swoje...?
                          • acorns Re: ACORNS - cos mi tu nie gra.. 02.05.06, 12:07
                            W momencie w którym przedstawiasz wizję pięcioletniego dzieciaka całującego
                            Misiaczka w ptaszka, ja "cofam taśmę" do momentu gdy Młoda miała 5 lat,
                            umiejscawiam takie wydarzenie jak piszesz w tym czasie i zastanawiam się co bym
                            zrobił, co bym myśla. Dlatego pisałem o pięciolatce.

                            W momencie pisania posta na tamtym forum Młoda jeszcze nie miała skończonych 11
                            lat, więc pisałem o dziesięcioletniej wówczas córce.

                            do 15 lat brakuje jej jeszcze 3 lat i ok 5,5 miesiąca
                        • nie_trawie_glupcow Otoz to! Z jednej strony zli rodzice, zaganiajacy 02.05.06, 06:41
                          swe dzieci w lapy pedofila (bo ten daje im to, czego nie daje dom: zaklamana
                          czy prawdziwa ale jednak milosc, szczere zainteresowanie, szacunek,
                          partnerstwo, pieszczote), z drugiej zas pedofilska histeria.
                          Mielismy pare lat temu dokument BBC o owej histerii pedofilskiej w USA,
                          mieliesmy tez przypadki tej histerii w Wlk.Brytanii. I po obejrzeniu tych
                          dokumentow przysieglem sobie (ba, ale nie wiem czy wytrzymam!), ze juz nigdy
                          nie podniose z ulicy malucha, co zlecial z rowerka, nie wytre mu nosa, nie
                          opatrze obtluczonych kolan, by mnie jakos zolza nie podpieprzyla za pedofilie.
                          Do konca zycia tez nie zapomne amerykanskiego ojca, ktorego oskarzono o
                          pedofilie za to, ze na publicznej plywalni uczyl swa 12-letnia corke plywac.
                          Facet podkladal rece pod piersi i brzuszek dziewczynki, by ja asekurowac, pomoc
                          jej utrzymac sie na wodzie, z czego jakas kretynka na tejze plywalni zrobila
                          molestowanie seksualne. Szczesliwie i sad, i psycholodzy sadowi byli w tym
                          przypadku w miare normalni i najsilniejszym dowodem niewinnosci biednego ojca
                          okazalo sie stwierdzenie corki, ze ani przez moment nie czula sie zawstydzona
                          domniemana niestosownoscia sytucji badz co badz w publicznym miejscu (coz,
                          dziewczynka byla juz na tyle duza, by w pelni rozumiec ow wstyd i
                          niestosownosc). Niestety, wiez pomiedzy ojcem i corka zostala jesli nie
                          zlamana, to jakos tragicznie skrzywiona - facet ze lzami w oczach mowil, ze boi
                          sie poglaskac po glowce wlasne dziecko, a mala, ze boi sie przytulic do ojca,
                          by nie mial "przez nia" zadnych klopotow.
                          KTO i JAK ukarze te kretynke z plywalni za krzywde wyrzadzona ojcu i corce, za
                          totalna demolke ich bliskosc, zazylosci?
                    • fifi-75 Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 16.11.06, 11:09
                      Jestem rodzicem i żaden degenerat-Misiaczek nie będzie mi ustalał kodeksu
                      którego mam przestrzegać jako rodzic!
                  • bobrus.boberek Re: Z Misiaczkiem jest inny problem 02.05.06, 22:54
                    problemem jest jak widze tez definicja slowa pedofil - jak dla mnie to taki co
                    odbywa stosunki seksualne z dzieckiem. ale jesli kontakty nie maja zabarwienia
                    erotycznego to nie moze byc mowy o pedofilii - np w Japonii normalne jest ze
                    dzieci kąpią sie z rodzicami. z kolei w USA mozna za to dostac 15 lat...

                    jak widac kwestia kulturowa i tyle.
              • piternet manipulacja... 02.05.06, 09:50
                Kurcze, w takim razie powinni zamknac w wiezieniu wiekszosc politykow. Kazdy
                taki dobry, taki patriota...a potem pol narodu chodzi bez pracy wink

                Jak dla mnie, lepiej uczyc od malego co to manipulacja i jak sie przed nia
                bronic. Niech dzieci wiedza, kiedy sa manipulowane. A i w doroslym zyciu
                niektorym by sie to przydalo. Bo wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy jak
                wiele z ich, powaznych nawet, decyzji to wynik manipulacji.

                W praktyce widac to bylo w badaniach dzieci. Jak reaguja na manipulacje Te
                dzieci, ktore ogladaja w tv duzo reklam, a jak te ktore reklam nie ogladaja. I
                co sie okazalo? Dzieciaki przyzwyczajone do reklam, dobrze wiedzialy, ze w
                rzeczywistosci nie da sie przenikac przez sciany (tylko mozna guza zarobic) i ze
                plastikowe zabawki same nie wchodza na stol kuchenny by stoczyc bitwe o
                krakersa...wiedzialy, ze w reklamowkach wszystko jest naciagane.

                A niektozy do dzis wierza w znikajace pluszaki ... wink


                > Czy tego chcemy w imię wolności wypowiedzi??
                > Jak ktoś tak pięknie mówi, to trudno jest oddzielić ziarno od plew i uruchomić
                > zdrowy rozsądek; zaraz sie myśli, a może on naprawdę kocha te dzieci i chce ich
                >
                > dobra??
                > Niestety, on kocha tylko swoje wyobrazenie o sobie.
            • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 22:15
              "Ja jestem zdania, że nie należy zamykać nikomu gęby, tylko dyskutować na
              tematy
              nawet tak drażliwe jak pedofilia. Ale dyskutować na argumenty, a nie na
              przeplatany inwektywami bełkot."

              argumenty? czy sa jakiekolwiek argumenty przemawiajace po stronie pedofila!!??
              sam chyba nie wierzysz w to co piszesz.
              • acorns Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 23:04
                Choćby to:

                cytat ze strony Misiaczka

                - Wspomina pan o psychozie strachu przed pedofilami. Czy coś takiego w ogóle
                istnieje?

                - Istnieje. Wystarczy spojrzeć na wpisy w mojej księdze gości. Psychoza
                strachu, histeria w którą wpadają ludzie na brzmienie słowa "pedofilia" ma
                bardzo zgubne wpływ na ludzkie zdrowie psychiczne. Strach zaślepia ludzi tak
                mocno, że czytają moje teksty i nie rozumieją co czytają. Myślą, że zachęcam do
                popełniania przestępstw, bo taki wyrobił sie w nich odruch. Strach przed
                dotykaniem dzieci przez dorosłych w obawie o posądzenie o molestowanie
                seksualne, oraz strach dzieci przed dotknięciem ich, może wywolać epidemię
                fobii dotykowej, alienacji, nerwic i psychoz, które w USA są już na porządku
                dziennym. Tam rodzic nie może umyć dziecku włosów bez specjalnej rękawiczki, bo
                mógłby trafić do więzienia, a dziecko do sierocińca! Czy tak ma być i w Polsce?
                Jest jeszcze czas, by ludzie się opamiętali. Proszę też pomyśleć, co poczuje
                dziecko, które będzie chciało się przytulić do ulubionego dorosłego i
                usłyszy "odejdź", czy nie poczuje się odtrącone? Albo co poczuje dorosły, który
                będzie chciał pogłaskać z sympatii znajome dziecko i usłyszy "nie dotykaj mnie,
                pedofilu"?

                koniec cytatu
                • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 04:40
                  w USA są już na porządku
                  dziennym. Tam rodzic nie może umyć dziecku włosów bez specjalnej rękawiczki, bo
                  mógłby trafić do więzienia, a dziecko do sierocińca!

                  to jest obrzydliwe klamstwo, ktorego celem jest manipulacja takimi jak ty.
                  • acorns Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 12:28
                    Ale jednak facet odsiaduje 30 lat za umycie gołą ręką swojej córki al
                    pasierbicy, nie pamiętam już bo ktoś go zakapował.

                    Słyszałem też o siedmiolatku postawionym przed sądem za molestowanie
                    pięcioletniej koleżanki. I to nie jest tylko info na stronie Misiaczka, bo
                    czytałem o tym też na Onecie. Skala absurdu w USA osiąga niebezpiecznie wysoki
                    poziom, niedługo każą tam dzieciom chodzić ubranym w muzułmańskie czadory a
                    mężczyźni będą mieli zakaz zbliżania się do dzieci na odległość poniżej metra.
                    • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 15:50
                      nie chodzilo o umycie, dziewczynka trafila do spzitala z obrazeniami i
                      krwawiacym kroczem. sledztwo wykazalo, ze on ja molestowal. naprawde uwazasz,ze
                      za mycie dziecka dostalby taki wyrok? rany...
                      • acorns Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 18:45
                        Czy na pewno mówimy o tej samej sprawie? W artykułach na Onecie i WP nie było
                        nic o szpitalu ani krwawiącym kroczu.
                        • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 20:32
                          prosze o link w tej sprawie, bo nie slyszalam, zeby facet dostal w usa 30 lat
                          tylko za kapanie.
                          • acorns Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 21:04
                            Teraz to już ciężko będzie odnaleźć, bo to sprawa sprzed kilku lat. Ale masz tu
                            trochę na ten temat:

                            cyt: "Mną samym wstrząsnęła sprawa naszego rodaka w Ameryce, który został
                            skazany ma 30 lat więzienia za kąpanie swojej córeczki i mycie jej miejsc
                            intymnych gołą ręką. A przecież ja sam w ten sposób myłem moje dzieci; a czynią
                            tak miliony matek i ojców.."
                            venus.wsb-nlu.edu.pl/~ewiktor/fundacja/zly_dotyk.htm
                            • niepytana Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 21:25
                              Otoz to iza. Powiedziala baba babie. Akurat tak sie sklada ze z ta sprawa bylam
                              rowniez zaznajomiona. Stal sie ten caly cyrk w tym samym metro Dallas doslownie
                              o 2 suburbs dalej od mojego. Facetowi (Rafalowi) sie nie podobalo ze go
                              hamerykanie posadzili do pierdla gdzie jest zreszta miejsce na tego typu ludzi.
                              Sprawa sie miala wlasnie tak jak iza pisze. Facetowi udowodniono wine i nikt
                              sie nie uwzial na niego tylko dlatego ze jest Polakiem, co on bardziej lub
                              mniej stara sie udowodnic. Mamusia Rafala i sam Rafal przy pomocy mediow i
                              szlachetnych, naiwnych lecz jakze walecznych o wlasny honor Polakow probowali
                              Rafala wyciagnac ze slammer. Nie dla psa kielbasa. Nie z Texasu i to za
                              wykorzystywanie nieletnich. Oczywiscie acorns juz kilkakrotnie przytaczal te
                              zaslyszane w wiarygodnych polskich mediach bzdury. Tak, tak acorns, w USA
                              dziecka nie mozna umyc gola reka i to za to Rafal teraz siedzi. Acha, no i
                              jeszcze muszynuf bijom. Salwa smiechu. Daj facet spokoj, bo co Ty nie wiesz
                              mogloby stadion football'u zapelnic. Pojecia nie masz zielonego jakie dowody
                              mial przeciw Rafalowi lokalny DA i tylko jak ta kataryna powtarzasz te swoje
                              bzdury na prawie kazdym watku.
                            • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 22:40
                              Rafał Pietrzak, został skazany przez sąd w Teksasie na karę 30 lat więzienia
                              za "brutalne napastowanie seksualne dziecka". zainteresowalam sie i szukam
                              dalszych informacji, najlepiej tych z pierwszej reki, czyli orzeczenia sadu.
          • tygrysio_misio Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 18:19
            ja jestem rowniez za zamykaniem geb takim osobom jak ty ktore szerza nienawisc
            wsrod ludzi na stronach internetu (do ktorego moga miec dostep dzieci). Powinno
            sie takim ludziom w zarodku dusic wolnosc wypowiedzi i prawo do wychowywania
            przyszlych nacjonalistow i MłodziezyWszechpolskiej

            mysle,ze gdybys pomyslala troche to nie nazwalabys tego co powiedzialas
            slowami "ja tez wysoko sobie cenie demokracje"
            • iwpal Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 18:21
              Ja ja??
              Wyświetla mi sie "od najnowszego" nie drzewko, wiec nie wiem do kogo pijesz
              • tygrysio_misio Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 18:29
                do "izamoyska" ktora myli demokracje z tym co teraz uprawia jedynie sluszna
                wladza
                • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 22:25
                  zapytam wprost, czy jestes pedofilem!?
                  • tygrysio_misio Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 23:24
                    nie jestem

                    ja zapytam wprost

                    czy wiesz co to demokracja??
                    • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 04:33
                      wiem, wygrywa wiekszosc glosow.
                      • d_arek_d Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 07:02
                        izamoyska napisała:

                        > wiem, wygrywa wiekszosc glosow.

                        A wiesz, co wygrywa? Nie, nie Toyotę Corollę. Wygrywa możliwość uszanowania
                        głosu mniejszości przy jednoczesnym dążeniu do zaspokojenia swoich potrzeb. Ot,
                        co. Inaczej nie można mówić o demokracji.
                        • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 15:47
                          roznica miedzy nami polega na tym, ze ja bym nie nazwala takiej zaklamanej
                          manipulacji, glosem mniejszosci.
          • nie_trawie_glupcow A ty znasz sprawe z autopsji? Jako pedofilka czy 02.05.06, 06:19
            ofiara pedofila?
          • ylemai Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 10:03
            uważaj, bo w końcu ktoś wpadnie na pomysł by i Tobie zdusić gębę w zarodku.
            Informacja pragnie być wolna, myśl nie może znać sztucznych ograniczeń. Jeśli
            pozwolisz na cenzurę czegokolwiek, to otwierasz drogę do cenzury wszystkiego, bo
            cała dziedzina etyki oparta jest jedynie na konwencjonalnych uzgodnieniach.. i
            zawsze może znaleźć się ktoś, kto chciałby w następnej kolejności zamknąć gębę
            obrzydliwym gejom, potem obrzydliwym zakonnicom, potem obrzydliwym militarystom,
            potem obrzydliwym wegetarianom... i wszyscy skończymy z kneblami.

        • robot.obibok Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 17:50
          "Prezentujesz typowe ignoranckie podejście do tematu pedofilii. Nie obraź się,
          ale tak jest. Patrzysz na to przez pryzmat 3 miesięcznej zgwałconej... "
          -uwazasz ,ze dorabianie idelologii do pedofilii "z ludzką twarzą" jest w porządku?
          • acorns Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 18:14
            Można sobie dorabiać ideologię do czego się chce. Ktoś sobie może dorabiać
            ideologię do pedofilii z ludzką twarzą, ktoś inny może ją popierać, ktoś inny
            może się z nią nie zgadzać i na tym polega dyskusja. Nie na zamykaniu gęby tym,
            którzy ośmielają się mieć inne zdanie niż Jedyne Słuszne i Obowiązujące.

            Autor strony mówi wiele ciekawych rzeczy. Choćby to: "dziecko i dorosły
            nawiązują z sobą przyjaźń i więź emocjonalną. Dorosły nie okazuje mu wrogości i
            daje poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Dobry pedofil chroni dziecko, pomaga w
            rozwiązywaniu problemów i gotów jest stanąć w jego obronie narażając własne
            zdrowie i życie". Wszystko pięknie i zlachetnie, ale... po co? Przecież dziecko
            ma rodziców. To oni powinni być jego przyjaciółmi, nawiązać z nim więź
            emocjonalną, dawać poczucie ciepła i bezpieczeństwa itd. Żaden pedofil nie
            będize wtedy dziecku potrzebny. Zamiat ciskać się i pluć jadem i ymyślać
            najokrutniejsze kary dla osoby, która to głosi, należy zastanowić się nad sobą
            i nad swoimi relacjami z dzieckiem. Odpowiedzieć sobie na pytanie "czy mojemu
            dziecku potrzebny jest dobry pedofil?". Ja mogę ze 100% pewnością stwierdzić,
            że mojej córce żaden pedofil nie jest potrzebny, ponieważ ja daję jej wszystko
            to, co on ma jej do zaoferowania. Dlatego ta strona powinna istnieć i dawać
            ludziom do myślenia.
            • tora99 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 04.05.06, 08:25
              <Ja mogę ze 100% pewnością stwierdzić,
              że mojej córce żaden pedofil nie jest potrzebny, ponieważ ja daję jej wszystko
              to, co on ma jej do zaoferowania. Dlatego ta strona powinna istnieć i dawać
              ludziom do myślenia. >

              wiesz dalczego alpinisci gina w gorach?
              ano gubi ich zbytnia pewnosc siebie.

              a co sie stanie gdy twojej 5,10, 15 latce zabraknie tatusia? nikt nam przeciez
              nie dal gwarancji, ze bedziemy zyc wiecznie i ze napewno odchowamy swoje
              dziedki do ukonczenia pelnoletnosci.
          • tygrysio_misio Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 18:15
            dorabianie ideologi "zwyrodnialstwa" tez jest ok???

            jeszcze 500 lat temu facet zeniacy sie z 13-latka to byla norma...a teraz
            zwyrodnialstwo

            jak to inaczej nazwiesz jak "dorabianiem ideologii"??
            • xtrin Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 12:04
              > jeszcze 500 lat temu facet zeniacy sie z 13-latka to byla norma...
              > a teraz zwyrodnialstwo

              500 lat temu ta 13-latka mogła też być zmuszana np. do pracy. Cywilizacja
              przedłużyła nam okres dzieciństwa i zależności od rodziców, jednocześnie dając
              możliwość lepszego wykształcenia i ukształtowania młodego człowieka. Stąd
              porównywanie 13-latki wtedy i dziś nie ma większego sensu.
        • dagmaranowicka Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 11:21
          dla tych, ktorzy myla demokracje z anarchia.
          jak to sie dzieje, ze niemal na kazdym forum pada to glupie stwierdzenie, iz w
          ramach demokracji wolno wszystko. czy ludzie juz zapomnieli, ze deokracja jest
          zradem wiekszosci ogolu? skoro wiekszosc uznaje cos za zabronione, to
          mniejszosc siedzi cicho.i to jest demokracja, a nie jakies bzdury o wolnosci
          slowa i obronie dobrego pedofila...jakby taki istnial.
        • komputerowiec "Swoboda" wypowiedzi? 03.05.06, 03:27
          > Jestem jak najbardziej za istnieniem tej strony głównie dlatego, żeby bronić
          > wolności wypowiedzi. W wolnym kraju każdy ma prawo głosu. Pedofil także.

          Skoro wolność słowa, to może dałbyś swobodę wypowiedzi antysemitom, rasistom,
          faszystom??? Są jeszcze psychole-mordercy (a la Hannibal), którzy też przecież
          powinni mieć możliwość swobodnej wypowiedzi i wyrażenia swoich "uczuć"? A w
          ramach tej swobody wypowiedzi, np. opisania co bardziej krwawych akcji?
          Kto jest za?

          Aha. Nie zapominajmy o tolerancji (następnym modnym ostatnio słowie) -
          tolerujmy morderców, złodzieji, oszustów przecież to są zjawiska "naturalne",
          występujące od zarania dziejów, więc dlaczego je potępiać?

          A kto jest nietolerancyjny i nie uznaje pełnej swobody wypowiedzi, to na pewno
          nosi moherowy beret? ;>


          Mass

          P.S.: Cała moja wypowiedź jest ironiczna - to dla tych szybko czytających i
          szybko reagujących wink
      • viking2 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 04:34
        anik801 napisała:

        > Wiem,że zaraz ktoś napiszę,że jestem okrutna,ale muszę to napisać!Dla takich
        > zwyrodnialców powinna być kara śmierci!!!!!Pedofil to najgorszy gatunek!Nie
        > wierzę,że można ich wyleczyć,a poza tym po co?W Stanach dawno kążdy pedofil

        Anik801, masz 100% racji, sikac na te "lzawiace serca", niech sobie pisza! To
        juz jest nas dwoje okrutnych...
        • el_ruhatero Promocja! kara śmierci za 0,99zł tylko w Tesco! 02.05.06, 12:58
          > > zwyrodnialców powinna być kara śmierci!!!!!Pedofil to najgorszy gatunek!N

          > Anik801, masz 100% racji, sikac na te "lzawiace serca", niech sobie pisza! To
          > juz jest nas dwoje okrutnych...

          no a ja jestem za karą śmierci, dla tych, co chcą kary śmierci dla kogokolwiek!

          i co wy na to? smile

          a w ogóle za każde przestępstwo a nawet za myśl o przestępstwie bym wprowadził
          karę śmierci, a co tam! do tego wymordujmy wszystkich, którzy się od nas
          czymkolwiek różnią a nawet tych co się nie różnią smile
          • viking2 Re: Promocja! kara śmierci za 0,99zł tylko w Tesc 03.05.06, 03:14
            el_ruhatero napisał:
            > no a ja jestem za karą śmierci, dla tych, co chcą kary śmierci dla kogokolwiek!
            >
            > i co wy na to? smile

            Co my na to? A nic. Ty sobie gadaj, a my bedziemy dalej wieszali...
    • monia145 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 15:26
      Naprawdę tak Cię to ubodło, ze gazeta zmieniła nazwę strony, czy tylko uznałeś,
      że warto tu zrobić zadymę, jak na innych forach, bo jakoś tu nudno......?
      Z ciekawości pytam.......
      • robot.obibok Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 15:29
        monia145 napisała:

        > Naprawdę tak Cię to ubodło, ze gazeta zmieniła nazwę strony, czy tylko uznałeś,
        >
        > że warto tu zrobić zadymę, jak na innych forach, bo jakoś tu nudno......?
        > Z ciekawości pytam...
        zadyme?To zbyt powazna sprawa ,zeby bawic się w prowokację.
        • monia145 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 15:35
          Ok. ja nie uważam tego za prowokację, czytałam ten artykuł, więc wiem, że jest
          prawdziwy. Pedofilia sama w sobie jest poważnym problemem,zgoda, ale tu nie
          wiem, czy rzeczywistym problemem jest niechęć autora do pedofilii jako
          zjawiska, czy, że ma problem z własnym ego, jak to ktoś śmiał myśleć, że jest
          głupi i niczego nie potrafi znaleźć.
    • olikante Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 18:23
      Cała jego "filozofia" opiera się na tym, „Jeśli dziecko będzie chciało".
      Przepraszam, ale dziecko nie rozumie tego świata tak jak dorośli i sądzę, że to,
      co my nazwalibyśmy stosunkiem ono by uważało za nową zabawę. Nie mówie, że w
      takim razie pedofilia jest w porządku, ale mówie, że dziecko nie rozumie, co to
      znaczy kochać się z kimś i nie rozumie tego dopóki nie dojrzeje emocjonalnie.
      • robot.obibok Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 19:01
        wlasnie o to chodzi.
      • nick3 Czy seks zostawia szkody w psychice dziecka? 01.05.06, 22:10
        Chodzi mi o to, czy seks z dorosłym, już przez sam fakt swojego zaistnienia,
        czyni w psychice dziecka jakieś spustoszenie?

        Nie o to, czy czyni je np. gwałt (bo ten - na pewno czyni), ale seks w ogóle
        (np. z osobą czułą, pozytywnie do dziecka nastawioną).

        Jeśli czyni - to nie ma możliwości istnienia pozytywnej pedofilii.

        Jeśli nie czyni - nie wolno pedofili potępiać hurtem.

        OTÓŻ:

        Na zlecenie Kongresu USA jego eksperci psychologowie przeprowadzili szeroko
        zakrojone badania w tej kwestii.

        Zaskakujący wynik, który uzyskano sprawił, że Kongres odrzucił raport
        najwyższej przecież klasy naukowców - z powodów obyczajowych.

        Wniosek był następujący:

        TO NIE SEKS SZKODZI PSYCHICE DZIECKA.

        SZKODZI JEJ SPOŁECZNA AURA POTĘPIENIA WOKÓŁ PEDOFILII.

        Dzieci, które doświadczyły seksu z pedofilami, ale sprawa nie wyszła na jaw,
        nie wykazywały (w krótkim, ani w długim terminie) niepokojących symptomów.

        Wykazywały je te dzieci, których "krzywdą" zainteresowało się moralnie przejęte
        społeczeństwosmile

        Dziecko, którego niby się nie potępia, ale przecież daje całym zachowaniem
        odczuć, że uczestniczyło w czymś "strasznym", "potwornym" i "obrzydliwym"
        rzeczywiście doznaje trwałych psychicznych szkód!

        Tak więc to pewni siebie normalsi ze swoimi stanowczymi pryncypiami moralnymi,
        nawet tego nie podejrzewając, czynią dziecku tę krzywdę, o którą oskarżają
        pedofili!

        Świat jest bardziej skomplikowany niż się myślismile

        PS. Nie jestem (ani nie byłem) pedofilem, partnerem pedofila, ani żadnym
        innym "zwyrodnialcem"smile) (Ani nie znam żadnych.)
        Nie, nie jestem "Misiaczkiem"smile

        Bronię możliwości istnienia "pozytywnych pedofili", bo nie lubię hurtowych ocen
        potępiających, które pozwalają wielu poczuć się "moralną większością",
        wielce "odpowiedzialną i zatroskaną". I głównie do tego służą.

        Nie bronię wszystkich pedofili.
        • iwpal Do nick3 01.05.06, 22:47
          Niestety, cytaty z amerykańskich badań wyrwane z kontekstu - to, co pisał
          prof.Imieliński; 90% molestowania seksualnego nie wychodzi na jaw, nie ma szumu
          społęcznego i medialnego wokół nich, tylko, ze to właśnie ci pozostali mają
          rany na psychice i sa długoletnimi pacjentami w terapii.
          Inne badania mówią wyraźnie,że kara dla sprawcy - jest oczyszczeniem, zdjęciem
          z dziecka piętna winy.
          Niewłaściwe i krzywdzące jest natomiast wielokrotne przesłuchiwanie dziecka-
          ofiary, międlenie sprawy przez media - i tego własnie dotyczy raport z tych
          badań, które niby rzetelnie cytujesz.
          • nick3 Do iwpal. 02.05.06, 19:08
            Moja droga - gdzie, jak "wyrwane z kontekstu"?

            Ponadto: zwróć proszę uwagę, że nie pisałem nic, że gwałt lub nagabywanie
            podobne do gwałtu może nie szkodzić dziecku.

            Pisałem tylko, że istnieją przypadki w których nie seks z dorosłym szkodzi
            psychice dziecka, lecz aura jaką społeczeństwo roztacza wokół sprawy
            (jednoznacznie ją potępiając).

            > Inne badania mówią wyraźnie,że kara dla sprawcy - jest oczyszczeniem,
            zdjęciem
            > z dziecka piętna winy.

            Ale skąd w dziecku "piętno winy"? No, skąd?

            A no właśnie!!!

            > Niewłaściwe i krzywdzące jest natomiast wielokrotne przesłuchiwanie dziecka-
            > ofiary, międlenie sprawy przez media - i tego własnie dotyczy raport z tych
            > badań

            Nie. Nie tego, moja "niby rzetelna" polemistko.

            Proszę mi pokaż skąd wzięłaś podstawę do tego stwierdzenia. Wiesz coś o
            badaniu, o którym mowa?

            ???

            Kto tu jest "niby rzetelny"?
        • jjr44 misiaczek? 02.05.06, 20:40
          jak ja lubie takie teksty :
          > Na zlecenie Kongresu USA jego eksperci psychologowie przeprowadzili szeroko
          > zakrojone badania w tej kwestii.

          Kto i kiedy robił te badania? Gdzie jest dostępny raport? Co o tych badaniach
          sądzą inni specjaliści? Dlaczego nikt nie mówi o tym przewrocie w nauce?

          Nie tak dawno w Rzeczpospolitej doradca ziobry agitował za karą śmierci
          podpierając sie takimi metodami. Odpowiedziała mu promotorka jego pracy
          magisterskiej prostując nieuczciwe cytowania i przytaczając aktualną wiedzę na
          ten temat.

          Nie ma żadnego rzetelnego naukowca który wierzyłby w dobrą pedofilię. nie pisz
          bredni. Jest parę ksiązek z seksuologii i psychopatologii na rynku które
          możesz sobie przekartkowac i będziesz mógł sobie wyrobić na ten temat opinię.
          Tu oczywiscie zakłądam że jesteś w stanie rozumieć co czytasz co nie jest
          oczywiste bo wielu rodakom sprawia to kłopot....
          • nick3 we własnej osobie:) 02.05.06, 21:21
            Możesz sobie lubić lub nie lubić "takich tekstów".

            Napisałem jasno: Eksperci Kongresu USA przeprowadzili te badania. Raport oddali
            gdzieś pół roku temu. Sprawa była dość głośna, więc jeśli cię ciekawi, nie
            powinna być niemożliwa do znalezienia.

            (Jak nie będziesz umiał, a bardzo będzie ci zależało, sam ci znajdę. Musiałbym
            pokopać w szpargałach. Pedofilia nie jest głównym tematem moich zainteresowań.)


            > Nie ma żadnego rzetelnego naukowca który wierzyłby w dobrą pedofilię.

            Jak z kolei ja lubię takie teksty! Jak znajdę jakiegoś autora, który pisze
            pozytywnie o seksualności dziecięcej (a nawet o możliwości pozytywnej relacji
            seksualnej dziecko-dorosły) to ty mi powiesz, że "nierzetelny". Co to za
            rozmowa?

            Jest parę ksiązek z seksuologii i psychopatologii na rynku które
            > możesz sobie przekartkowac i będziesz mógł sobie wyrobić na ten temat opinię.

            Wiesz, we wszystkich podręcznikach z lat 70-tych (na nie powoływał się
            Niesiołowski) rozwodzą się nad tym, jaką to chorobą jest homoseksualizm.
            Wszystko się zmieniłosmile

            "Psychologowie często kłamią." - dobrze napisał Misiaczek.smile

            W tym wypadku nie tyle "kłamią", co mieszają fakty z obiegowym wartościowaniem
            (zresztą psychologia jest taką dziedziną, w której trudno uniknąć jakiegoś
            wartościowania. Ale dlaczego to musi być zaraz to - obiegowe?)

            Podobnie nieco robi w cytowanym tu komentarzu - Imieliński.

            > Dlaczego nikt nie mówi o tym przewrocie w nauce?

            Nie jest on żadnym "przewrotem". W USA jest histeria na punkcie molestowania i
            pedofilii, więc psychologowie prześcigają się w dostarczaniu teorii na temat
            ich wielkiej szkodliwości. Ale wiedza psychologiczna na temat ludzkiej
            seksualności pozwalała spodziewać się raczej takich wyników, jakich dostarczyły
            badania ekspertów Kongresu.

            Nikt nie mówi? Mówi, mówi.

            Tyle, że, jak pewnie sam rozumiesz, nie wyniki badań decydują tu o poglądach
            ludzi.
            • jjr44 szkoda czasu ale odpiszę 02.05.06, 22:17
              wiesz, zajmowałem się kiedyś nauką i z tych czasów zostało mi trochę
              odpowiedzialności w cytowaniu i umiejętności krytycznego czytania źródeł. dla
              mnie określenie "eksperci kongresu" nic nie znaczy. Nic nie znaczy też artykuł
              w popularnej prasie na ten temat czyli informacja co pan dziennikarz z badań
              zrozumiał. Identycznie nic nie znaczą twoje wnioski z raportu ekspertów bo
              możesz po prostu wyników tych badań nie rozumiec. Przeczytaj sobie artykuł w GW
              na temat ewangelii judasza - to jest przykłąd co dziennikarz może zrobić z
              nauki.
              Co do podreczników upewniam cię ze piszę o aktualnych podręcznikach
              akademickich. Poglądy na temat homoseksualizmu zmieniły sie w 1973 bodajże
              kiedy to w dsm-III przestano uważać za zaburzenie. Pedofilia nadal jest
              zaliczana do parafilii w dsm-iv.
              Co do stwierdzenia 'Nie ma żadnego rzetelnego naukowca który wierzyłby w dobrą
              pedofilię' to podtrzymuję je. Nie zajmujesz sie nauką wiec może tego nie wiesz
              ale są prestiżowe naukowe ośrodki i prestiżowe pisma do których można mieć
              zaufanie. Rzetelne prace i badania muszą być poprawne metodologiczne i musza
              być recenzowane przez specjalistów z danej dziedziny. I w takich pismach
              zapewniam cie że nikt nie napisał jeszcze że pedofilia jest czymś pozytywnym.
              Pedofilia jest jak już pisałem zaburzeniem.

              Możesz oczywiście sobie uzasadniać że zboczeniec zaspokajający swój popęd
              seksualny nie krzywdzi dziecka jeśli nie nakłąnia go do seksu przemocą. Dla
              mnie żałosne jest tłumaczenie że są dobrzy i źli zboczeńcy.

              dopiero teraz zauwazyłem że wklejasz ten tekścik kolejny raz, liczysz pewnie na
              dyskusję na ten temat. Nie chce mi się wiecej pisac bo nie sądzę żebyś miał
              coklwiek interesującego do powiedzenia.
              Na pl.sci.psychologia grasował swego czasu facet który wywodził że rodzice
              powinni inicjowac seksualnie swoje dzieci i bardzo szczegółowo to wyjaśniał
              powołując sie na freuda, fromma, maslowa i bóg jeszcze wie kogo. wielki erudyta
              z niego był, niektórzy nawet z nim dyskutowali co było jałowe.
              to co piszę też jest jałowe.
              co do Imielińskeigo to chyba udajesz że nie rozumiesz copowiedział.
              • nick3 Cenię twój czas, ale... 02.05.06, 22:43
                ...jeszcze chwilę pozwolę sobie "pograsować" po forum.

                Swój post rzeczywiście wkleiłem dwa razy, licząc na dyskusję. Nie na inwektywy.

                Post na forum nie ma obowiązku spełniać warunków ścisłości naukowej. Jest to
                swobodniejsza forma dyskusji niż na łamach pisma naukowego.
                Bardziej "popularna". Ale i wypowiedź na forum nie rości sobie pretensji do
                naukowej autorytatywności.
                Właśnie - "liczy na dyskusję".

                Jeśli rzeczywiście zajmowałeś się seksuologią od strony naukowej, jesteś bardzo
                cennym rozmówcą (nawet, gdybyś był osobą mocno stronniczą w omawianej kwestii)

                Niemal u źródła możemy się przekonać jakie można przytoczyć argumenty za
                destrukcyjnym dla psychiki dziecka charakterem seksu w tym wieku.

                I czy destrukcyjność ta wynika z samego przeżycia seksualnego czy też ze
                społecznej jego oceny.

                Co do zdania:

                > Nie ma żadnego rzetelnego naukowca który wierzyłby w dobrą pedofilię

                to dla przykładu zapytałbym cię o Samsona. Jak to z nim było. Wydaje się, że
                nie chodziło tu o sprawę zaburzeń psychicznych u samego psychoterapeuty, ale
                właśnie o jakąś próbę zastosowania seksu w terapii.

                A przecież Samson nie był szarlatanem, lecz jednym z solidniejszych terapeutów
                dziecięcych.

                Nie wiem, co znaczy nazwanie czegoś "parafilią w dsm-iv". Czy nie jest to aby
                bardziej prestiżowy ekwiwalent potocznego powiedzenia: "zboczeniec"?
                • jjr44 no cóz.... 02.05.06, 23:05
                  samson nie był naukowcem, był terapeutą. terapeuta oczywiście nie musi być
                  wybitnym teoretykiem (i odwrotnie). Nie wiem co tam się u niego działo - sąd to
                  rozstrzygnie.

                  obawaim sie ze parafilia wg. DSM-IV to w wersji potocznej rzeczywiście
                  zboczenie seksualne smile

                  nie zajmuję sie zawodowo seksuologią ani psychologią. czasami coś sobie
                  poczytuje ale tak dla siebie. Zajmowałem sie inną działką. zupełnie smile
                  • nick3 dziękuję:) 02.05.06, 23:46
                    To w sumie pozytywne podsumowanie.
            • krytyka.org Czy chcemy gejow w szkole? 02.05.06, 22:39
              Gej w szkole, czyli homoseksualizm a pedofilia:
              krytyka.org/pokaz_opinie.php?id=27
        • donq Chapeaux bas! 02.05.06, 21:13
          Zawsze w Ciebie wierzyłem, jesteś prawdziwym "wolnościowcem", chapeaux bas,
          wszyscy czytający. Co prawda niewola roli społecznej postępowego intelektualisty
          jest wyraźna, ale gdzie Ci tam do zniewolenia tych, co chronią swe dzieci przed
          dobrodziejstwem misiaczków.

          I jak pięknie demaskujesz - jak zwykle u przedstawicieli wolności obłuda i
          zacofanie demaskowane są za pomocą "obiektywnych badań naukowych".

          A jakie o trwogę przyprawiające i obrzydliwe "opresje" i całkowity brak
          tolerancji wyłażą na światło dzienne przy okazji tego artykułu, zauważyłeś?

          Np. ten oto cytat wołający o pomstę do nieba - tak przecież niewątpliwie
          argumentowali (a w polskim ciemnogrodzie jeszcze pewnie argumentują)
          homofobiczni zamordyści:
          "Childloverzy są szczególnie niebezpieczni, bo próbują oswajać pedofilię od
          strony etycznej."

          Albo ten prawnik (Najwyższy Architekcie zabierz do krainy wiecznej nietolerancji
          takich obskurantów):
          "Nie mam aż tak otwartego umysłu i nie jestem tak tolerancyjny, żeby czytać tę
          stronę ze spokojem"

          Nawet GW w osobie autorki artykułu nie afirmuje człowieczeństwa, ale oddaje się
          najczarniejszym niewolom umysłu:
          "'Nie wierzę w pana samokontrolę. Człowiek to istota słaba. Jak długo wytrzyma
          pan jeszcze we wstrzemięźliwości seksualnej?'"

          I te ciemne i zniewalające fundacje: "Nie istnieje pojęcie dobrej pedofilii.
          Zachowanie pedofilne zawsze szkodzi dziecku". Nie dość tego: wbrew wolności,
          powołują się także na "badania naukowe": "Badania naukowe pokazują, że
          jakiekolwiek zachowania seksualne dorosłych wobec dzieci są dla nich szkodliwe."
          To chyba jacyś mało zaznajomieni z "wolnością" naukowcy musieli je robić.

          Ale ten oto kwik zarzynanego systemu opresji: "Rodzice, strzeżcie swoich
          dzieci!" napawa otuchą! Pamiętajcie, zamordyści: no pasaran. Tzn. wy zamordyści
          no pasaran, nie pedofile. O nich można sympatycznie podebatować.

          No i trzeba zmienić (przed całkowitą likwidacją) prawo ("Dziecko nie może też
          zgodnie z prawem w sposób świadomy wyrażać zgody na propozycje pedofila."). Nie
          może być tak, że indoktrynując dzieci zabrania się im decydowania o sobie i
          realizacji pragnień.

          Ile jeszcze jest do zrobienia dla uświadomienia ludziom, czym jest prawdziwa
          wolność widać zaś po wypowiedzi forpoczty wolności: "'Czy są jakieś formy
          seksualne, których pan nie pochwala i uważa za chorobę?' 'Zoofilia i
          nekrofilia'." I te bastiony obskurantyzmu padną - kiedyś, by nie być po śmierci
          wykorzystanym jako obiekt realizacji pragnień nektofila trzeba będzie nosić przy
          sobie poświadczony notarialnie i zaakceptowany przez Radę Wolności dokument, że
          się tego sobie nie życzy.

          Naprzód, prowadź nas o Wolności droga ku świetle przyszłości i afirmacji
          człowieczeństwa! Ludzie, zróbcie jeszcze jeden krok, a będziecie naprawdę wolnymi!

          DonQ
          • nick3 Miło cię widzieć, don. 02.05.06, 21:32
            Właściwie zgadzam się z tobąsmile
            • donq Re: Miło cię widzieć, don. 02.05.06, 21:37
              Cieszę się, że Ci miło (i że się ze mną dla świętego spokoju zgadzasz) smile

              Wiem, że duch wolności daje wiele, ale nerwowo rozejrzawszy się dokoła nie
              wydaje mi się abyś mnie widział.

              Z postępowym pozdrowieniem,
              DonQ
              • nick3 Moralność 02.05.06, 22:00
                Don, tylko że jeśli tak jest, jak by wynikało z badań, na które się powołuję,
                to także ty - jako anonimowy członek masy podobnie myślących - jesteś
                współodpowiedzialny za krzywdę psychiczną dzieci, którym trafiło się współżyć z
                pedofilem.

                Bo jasno wynika, że to nie sam seks, lecz późniejsza presja moralna otoczenia
                czyni z kontaktu erotycznego z dorosłym sytuację traumatyczną dla dziecka!

                Traumą, z której jeszcze jako dorosłe często nie potrafi sobie poradzić, nie
                jest seks, lecz ocena społeczna, jaka go otacza.
                • donq Re: Moralność 02.05.06, 22:14
                  Wiem, wiem, największym problemem jest istnienie ocen moralnych otoczenia.

                  Gdyby nikt nic nie oceniał a wszyscy tylko afirmowaliby człowieczeństwo byłoby
                  wspaniale, n'est-ce pas?

                  Zrób pierwszy krok i przestań już cokolwiek oceniać. Poćwicz nieocenianie
                  reakcji na początek.

                  Co do "badań naukowych", już dawno pozbyłem się wrażenia, że jest to sensowny
                  argument w dyskusji. "Badania naukowe", szczególnie w dziedzinach takich jak
                  psychologia, socjologia itp., a najszczególniej jeśli chodzi o zagadnienia z
                  pierwszej linii frontu starć ideologicznych są tyle warte ile ten, kto je
                  finansuje i ile przekonania naukowców (lub "naukowców") je wykonujących. I są
                  używane jedynie jako bat na przeciników ideologicznych. Tak jak w "badaniach" o
                  wyższości masła na margaryną (choć tu nie o idee chodzi)...

                  Jesteś wolny, musisz używać swojego wolnego umysłu aby dojść do własnych
                  przekonań. Nie oddawaj się w niewolę wiary w "badania naukowe".

                  DonQ

                  • jjr44 upraszam o nie wycieranie sobie gęby badaniami 02.05.06, 22:27
                    badania naukowe są sensownym argumentem ale tylko wtedy kiedy dyskutują ludzie
                    którzy mają o tychże badaniach pojecie. Z całym szacunkiem równie nie znosze
                    pani psycholog katolickiej która wiąze oglądanie pornografii z psychopatią i
                    skłonnością do seryjnych morderstw (w tygodniku ozon był ten wstrząsający
                    tekst) i uzasadnia to badaniami naukowymi jak i zboczeńca który swoje
                    skłonności usprawiedliwia tym że dzieciom to dobrze robi (też niby badania
                    naukowe.
                    nauka nie służy do uzasadniania z góry założonych tez.
                    • donq Re: upraszam o nie wycieranie sobie gęby badaniam 02.05.06, 22:57
                      Jestem za (niewycieraniem sobie gęby badaniami naukowymi)! Sam tego nie robię.

                      Niestety nie podzielam Twego mniemania o sensowności argumentów "z badań
                      naukowych" w dyskusji ideologicznej, nawet jeśli są one "metodologicznie
                      poprawne" i "rzetelne". Chyba nie jest rzadkością dyskusja "prawdziwych
                      naukowców", z których każdy ma ze sobą swoje rzetelne badania (które są o
                      zaprzeczeniem równie rzetelnych badań adwersarza) i do ostatniego tchu
                      udowadniał będzie nierzetelność przeciwnika. Nauka jest tu tylko batem, niczym
                      więcej.

                      Mam dużo estymy dla nauki (bardziej dla fizyki niż socjologii i psychologii, to
                      fakt). Niemniej jednak uważam przydatność badań naukowych dla kształtowania
                      podstaw ideologicznych, aksjologicznych czy filozoficznych za mocno ograniczoną.
                      A twierdzenia, że zadekretowane prawdy "naukowe" np. o homoseksualizmie powinny
                      nas przekonać, że jest on "normalny" za czyste horrendum. To prawomocność nauki
                      wypływa z filozofii, więc nie da się nauką "pouczać" filozofii.

                      Twierdzenie, że "nauka nie służy do uzasadniania z góry założonych tez" jest nie
                      tylko idealistycznym marzeniem, jest także fałszem. Nauka polega na sprawdzaniu
                      teorii (czyli z góry założonych tez). Dobrze, jeśli sprawdzający jest choć na
                      tyle obiektywny, że potrafi zrobić minimum, tzn. uznać, że teoria jest fałszywa,
                      jeśli wyniki badań jej przeczą. Niestety często tak nie jest - wyniki badań są
                      naciągane, niewygodne wyniki pomijane lub szeroko komentowane jako
                      niewiarygodne, wygodne wyniki zaś bezkrytycznie akceptowane.

                      Ile ja mam radości czytając "naukowe" badania opinii publicznej, oczywiście
                      każde oparte na "reprezentatywnej próbce". Dumnie podawany "błąd statystyczny"
                      każdego wynosi np. 3% a różnią się one od siebie np. o 100%. Niech mnie ktoś
                      przekona, że nie istnieje korelacja między wynikami a zamawiającym.

                      DonQ
                      • jjr44 Re: upraszam o nie wycieranie sobie gęby badaniam 02.05.06, 23:21
                        no widzisz, naukę można uprawiać na róznym poziomie. niestety mało ludzi w
                        polsce działa w pierwszej lidze i stąd takie opinie jak twoja. Upewniam cię że
                        są jeszcze uczciwi naukowcy.

                        Dyskusja o pedofilii nie jest ideologiczna. Wg prawa czyny pedofilskie to
                        przestępstwo wg. psychologów pedofilia to parafilia. O czym więc my tu niby
                        mamy dyskutowac?

                        Nigdy nie miałem pomysłu że nauka powinna zadekr5etowac normalność
                        homoseksualizmu i żaden naukowiec nie pisze o tym w taki sposób.

                        Co do sondaży to naprawdę znam sie troche na tym i naprawdę uwierz mi twoje
                        zdziwienie wynika wyłacznie z tego że głąby dziennikarze nie rozumieją co
                        komentują. Przeczytaj sobei dowolną książkę o badaniach społecznych to
                        zrozumiesz co z tych sondaży wynika i nie będziesz maił takiego dyskomfortu smile

                        Fałszowanie sondaży sie nie opłaca. Firmy zarabiają na badaniach
                        marketingowych, sondaże są tylko prestiżowe. nie będę pisał ile kosztuje
                        wprowadzenie nowego produktu na rynek (tzn. ile kosztują same badania) bo byś
                        nie uwierzył. A ceny badań w polsce i tak są wielokrotnie niższe niż ceny
                        analogicznych badań w europie smile
                        • donq Re: upraszam o nie wycieranie sobie gęby badaniam 03.05.06, 01:31
                          Ja nie twierdzę, że nie ma uczciwych naukowców. Ja tylko twierdzę, że każdy jest
                          limitowany przez wiele czynników - sponsorów, własne przekonania i
                          doświadczenia, klimat czy mody intelektualne środowiska itp. Weź pod uwagę to,
                          że sam wybór tematów badań jest już znaczący - nie odkryje się niczego, czego
                          się nie szuka (lub czego się może nie szuka, ale da się odkryć prowadząc badania
                          tego, czego się szuka).

                          Powtarzam, że naukę darzę estymą nie dając jej prawa do roszczenia sobie statusu
                          zastępnika filozofii.

                          W zasadzie temat sondaży nie interesuje mnie (wspomniałem je tylko jako śmieszny
                          przykład), bo jeśli o mnie chodzi, nic z nich nie wynika. W zasadzie sondaży i
                          'badań marketingowych' za naukę w ogóle nie uważam, wprowadzanie produktów na
                          rynek jest dalekie od tego, co mnie zajmuje również. Sorry.

                          DonQ
                      • nick3 gęba gębie 02.05.06, 23:39
                        Według ciebie coś takiego jak "naukowość" jest po prostu pustym słowem.

                        Ja wcale nie twierdzę, że jest to coś ostro wyznaczonego. Nie - nie teoretyczna
                        definicja wyznacza co jest nauką, ale - praktyka.

                        Gdyby było tak jak mówisz, nauka byłaby zwykłą gadaniną.

                        Wybacz, ale 3 ostatnie wieki temu przeczą.

                        Nauka - co jest zagadką niewytłumaczoną przez zwolenników tezy,
                        że "prawomocność nauki wypływa z filozofii" - niemało odkryłasmile

                        Także - w XX wieku - psychologia.

                        Jej odkrycia zastosowane w praktyce (psychoanaliza, psychoterapia) przyczyniły
                        się w Europie Zachodniej m. in. do wyeliminowania patologii psychicznych
                        leżących u podłoża światopoglądu reakcyjnegosmile

                        Byłoż inaczej?

                        Jakież to straszliwe zbrodnie demonicznych, "komunistycznych" "wolnościowców"
                        złamały tam bohaterski opór wyznawców zdrowego i naturalnego spojrzenia na
                        rzeczy?smile))

                        Co do roli funkcjonujących w kulturze presji moralnych, myślę, że mógłbyś się
                        zdziwić jak wiele patologii w życiu ludzkim z nich wynika, gdyby Wielki
                        Architekt przypadkiem odsłonił ci kiedy oczy na to jak się rzeczy mają

                        (Nie robi tego - jest deistą. Może z pomocą przyszedłby tu demon Laplace'asmile
                        • donq Re: gęba gębie 03.05.06, 01:55
                          Ja jedynie mówię, że aby uważać jakiekolwiek rezultaty naukowe za sensowne,
                          trzeba poczynić pewne założenia filozoficzne. Nauki empiryczne są zdolne tylko
                          do tego, do czego są zdolne będąc empirycznymi - nie mogą się wyciągnąć za włosy
                          z bagna.

                          Czy ja twierdzę, że nauka nie odkryła? Ja tylko twierdzę, że nie da się ustalić
                          podstaw ideologicznych na podstawie odkryć naukowych (potrzebne jest coś "z
                          zewnątrz"), to wszystko.

                          Prawdą jest, jak już pisałem, że uważam za naukę głownie fizykę z
                          przyległościami. Psychologia jest już dużo mniej "naukowa".

                          Byłoż inaczej, byłoż. Do obecnego stanu rozedrganego umysłu człowieka "zachodu"
                          doprowadził nie rozwój nauki (w żadnym sensie), lecz rozwój, całkiem
                          pozanaukowych, lewackich filozofii. Na zasadzie "gorszy pieniądz wypiera lepszy"
                          dokonujących plebeizacji wszystkiego i skundlania ludzkiej myśli.

                          A Wielkiemu Architektowi wypada podziękować za funkcjonujące w kulturze "presje
                          moralne". Nie wiem tylko, jak to zrobić - może fartuszek rozpostrzeć na stoliku
                          i ofiarę z zaprawy murarskiej złożyć?

                          DonQ
                          • nick3 Re: gęba gębie 03.05.06, 21:22
                            Don, trudno z tobą dyskutować, bo jesteś zideologizowany na maxa (i oczywiście
                            natychmiast powiesz to samo o mniesmile.

                            Kłopot polega na tym, że masz swoje dogmatyczne pewniki, których w ogóle nie
                            chcesz poddać pod dyskusję. Powtarzasz intelektualne klisze prawicowej myśli
                            antyliberalnej, nie zastanawiając się choćby nad ich spójnością wewnętrzną.
                            Gdyby było w moim stylu moralizować (a nie jest, nigdzie nie potępiam reakcji,
                            co mi zarzucasz; ja ją krytykuję), powiedziałbym pewnie coś w
                            rodzaju: "oszukujesz innych i siebie". Nie zrobię tegosmile

                            Wciągasz w dyskusję stawiając racjonalne zarzuty, a potem znajdujesz frajdę w
                            odpowiadaniu inwektywami czy złośliwościami (słowa "plebeizacja" i "skundlanie"
                            odnosisz do poglądów, które - jak mniemasz - podzielam. Takie zachowanie nie
                            jest "wildly astray". Ono po prostu jest agresywne.) Tylko pozorujesz chęć
                            racjonalnej dyskusji.

                            Kiedy przypadkiem trafisz na argumenty przypierające do muru, mówisz, że ten
                            temat cię nie interesuje (przykładowo, jak jjr pokazał ci, że psychologia i
                            socjologia są skuteczne, bo na nich opiera swoją działalność reklama, a biznes
                            nie wrzuca kapitału w błoto - odpowiadasz, że temat reklamy cię mało obchodzi.
                            To nie jest rozmowa fair.)

                            Piszesz:
                            > Czy ja twierdzę, że nauka nie odkryła? Ja tylko twierdzę, że nie da się
                            ustalić
                            > podstaw ideologicznych na podstawie odkryć naukowych (potrzebne jest coś "z
                            > zewnątrz"), to wszystko.

                            Przeczytaj, co pisałeś. Mnie trudno w tej chwili wejść parę postów wyżej, więc
                            mówię z pamięci:

                            Pisałeś, że w nauce udowadnia się z góry przyjęte tezy. I że udowodnić można
                            praktycznie wszystko, co się chce.

                            To, co piszesz teraz - to i ja zaakceptuję. Nie jestem wyznawcą "światopoglądu
                            naukowego"smile

                            Kłopot w tym, że poprzednio pisałeś, że "nauka czerpie swoją prawomocność z
                            filozofii" i w związku z tym ma niby być "zupełnie nieprzydatna do
                            rozstrzygania sporów ideowych".

                            Tu jest subtelna różnica. O ile fakty naukowe nie dadzą nam gotowego
                            światopoglądu (nie twierdziłem tak), o tyle mogą niejeden światopogląd obalić
                            (lub uczynić go na tyle karkołomnym, że na jedno wychodzi).

                            A co do powtarzanej przez ciebie antynaukowej kliszy metafizycznej, że "nauka
                            czerpie uprawomocnienie z filozofii", to jest to właśnie przykład powtarzania
                            przez ciebie sloganu ideologicznego.

                            Jeśli jakaś filozofia jakoś sobie zdefiniuje "prawomocność", to rzeczywiście
                            może się ogłosić niezbędnym arbitrem tak rozumianej "prawomocności" naukismile

                            Nauka wcale jednak nie potrzebuje być w takim rozumieniu "prawomocna", by być
                            skuteczną i rozwijać się.

                            Jeśli powiesz, że bez "prawomocności" nauka nie zdoła oddzielić tego
                            co "naukowe" od tego, co "nienaukowe", powiem że może i do pewnego stopnia tak
                            jest.

                            W rzeczywistości bowiem zawsze rozstrzygała o tym "na ślepo" - praktyka.

                            Kiedy filozofowie próbowali ją zastąpić swoimi teoriami, zawsze wyjaśniali ex
                            post rozstrzygnięcia, których nauka dokonała sama bez nich.

                            Nigdy nie zdołali stworzyć kryterium, które działałoby w przyszłośćsmile

                            Ścisła definitywna formuła nie jest w stanie sprostać "wiecznie zielonemu
                            drzewu życia"!
                            Nie tylko w kwestii nauki, don!smile)

                            I decydujący argument przeciwko antynaukowej tezie metafizycznego dogmatyzmu:

                            Gdyby nauka czerpała swoją pewność z "uprawomocnienia" ze strony filozofii,
                            pojawiłoby się pytanie - której filozofii.

                            Otóż filozofii jest wiele, często ze sobą w nierozstrzygalnym sporze.

                            Tymczasem naukowcy, często ludzie różnych światopoglądów, potrafią trafić do
                            siebie nawzajem argumentami, tak że nauka zna możliwość rozstrzygnięcia i
                            posuwa się naprzód.

                            Czy widział ktoś dom, który stoi mocniej niż jego fundamenty!?smile)

                            Wniosek: to nie filozofia jest fundamentem pewności naukowej.

                            • donq Re: gęba gębie 04.05.06, 00:56
                              Pewnie, że powiem to samo o Tobie. I będę miał rację.

                              W zasadzie masz rację, nie zamierzam swoich "basic premises" poddawać po
                              dyskusje. Są one ustalone, ustaliłem je sobie dość dawno (w podobnych
                              dyskusjach jak z Tobą między innymi) i nie widzę powodu renegocjacji. Piszę tu
                              literki dlatego głównie, żeby trochę poćwiczyć erystykę (wiem, to głupi powód)
                              i poznać mentalność "wolnościowców" w praniu. Nie po to, by kogoś do czegoś
                              przekonać czy dać się przekonać.

                              Trudno jest utrzymać całość swych poglądów w absolutnej spójności; co do
                              spójności swoich jestem umiarkowanie zadowolony. Bardziej martwiłbym się na
                              Twoim miejscu o spójność Twoich.

                              Nic na to nie poradzę, że pewne rzeczy mnie nie interesują, nie dlatego, że są
                              nic niewarte, ale li tylko dlatego, że się nimi (w danym momencie) nie zajmuję.

                              Czy ja zaprzeczam, że psychologia czy też socjologia jest skuteczna w reklamie?
                              Czy ja zaprzeczam, że nauka, tak czy inaczej pojęta, skuteczna?

                              Skuteczność czy użyteczność jednak to nie prawda. Jeśli potraktować nauki
                              empiryczne jako poszukiwanie prawdy o świecie materialnym (a ja tak skłonny
                              jestem o nich myśleć), jest to pewna różnica.

                              Zatem, aby uważać wyniki nauk empirycznych za niosące cokolwiek wartościowego,
                              trzeba przyjąć parę założeń filozoficznych (że świat materialny istnieje,
                              możemy go badać, możemy polegać na naszym racjonalnym umyśle itp.; a także, że
                              obiektywnie istnieje prawda). Bez tych założeń cała nauka jest czystą
                              szarlatanerią. W tym sensie filozofia nadaje prawomocność nauce.

                              Tak, pisałem, że udowadnia się "z góry przyjęte tezy", bo tak to działa.
                              Naukowiec nie "szuka" jak ślepy kolorów, ale formułuje tezy (kierując sie
                              czymkolwiek w zasadzie, np. spadającymi jabłkami czy sennymi koszmarami) i je
                              sprawdza. Nie twierdzę, że wszystko da się udowodnić będąc uczciwym naukowcem.
                              Twierdzę, że wszystko da się udowodnić, jeśli się nie ma szacunku do
                              fundamentów filozoficznych. Np. nie można produkować wiarygodnych opisów świata
                              twierdząc, że on nie istnieje.

                              Nie można też oczekiwać od nauk empirycznych, że dadzą wyniki pozaempiryczne,
                              np. odpowiedzi na pytania filozoficzne. Nie może nam powiedzieć, co jest dobre
                              a co złe, bo to jest wynikiem naszych poglądów a nie cechą świata materialnego.
                              Nie można określić "naukowo", czy pedofilia jest zła.

                              Tak przypuszczałem, że jeśli chodzi o status nauki znajdziemy wspólne poglądy.
                              Różnica polega na tym, że ja unikam posługiwania się argumentem "ekspertów
                              Kongresu", Ty zaś demagogicznie się na nie powołujesz nie wiadomo w jakim
                              sensie, bo jednocześnie uważasz, że prawda nie istnieje. Jaki jest więc status
                              epistemologiczny tych badań według Ciebie? Zdaje się, że tylko i wyłącznie
                              propagandowy.

                              Rzeczywiście historycznie to, co określilibyśmy dzisiaj jako badania naukowe
                              było mocno związane z filozofią. Obecnie jednak żąda się dla nauk empirycznych
                              statusu "lepszej wiedzy". Akceptuję częsciowo takie żądanie; jeśli się je
                              jednak akceptuje, trzeba wiedzieć, że "lepsza wiedza" ma ograniczoną moc
                              generowania odpowiedzi. Trudno jednocześnie zaprzeczyć, że może generować
                              pytania filozoficzne. Ty mylisz zdolność zadawania pytań ze zdolnością dawania
                              odpowiedzi.

                              Jeszcze jedna uwaga - przetrwało, w potocznym rozumieniu, z czasów pierwszych
                              naukowych euforii przekonanie, że nauka jest "wiedzą pewną" (na czym jadą
                              propagandziści). Taką nie jest - jest jedynie tymczasowym (z konieczności)
                              stanem wiedzy na pewne tematy.

                              Dobrze zdawać sobie z tego sprawę, słysząc np. że "badania
                              naukowe" "udowodniły", że homoseksualizm jest wrodzony i "naturalny". Pomijając
                              nawet rzetelność i stopień naukowości tych badań, jedyne co one potrafią to
                              jest zadanie pytania w pozanaukowej sferze filozoficznej: "jaki jest status
                              homoseksualizmu z punktu widzenia filozofii". Nie powiesz mi chyba, że gdy
                              nowe "naukowe badania" stwierdzą (i zostanie to zapisane w odpowiedniej
                              księdze), że homoseksualizm jest nabytym zboczeniem, to przestaną
                              istnieć "marsze wolności"? Nie przestaną, bo ich uczestnicy odpowiedzieli sobie
                              filozoficznie (ideologicznie) na pytanie i ich pogląd jest już oderwany
                              od "badań naukowych", które wykorzystują w celach stricte propagandowych.

                              DonQ
                              • nick3 polisa od faktów: "wszyscy coś zakładają z góry":) 04.05.06, 22:06
                                Piszesz:
                                > Pewnie, że powiem to samo o Tobie. I będę miał rację.

                                Zamiast się przekrzykiwać (o autentyczności naszych przekonań i tak rozstrzyga
                                życie, a nie donośność głosu) proponuję zastanowić się wspólnie nad znaczeniem
                                słowa "ideologia".

                                Wygląda bowiem, że dokładnie to samo, co u siebie nazywasz "filozoficznym", u
                                oponenta określisz jako "ideologiczne". Twój dekret językowy (rys nowomowy) z
                                góry bowiem odmawia twojemu przeciwnikowi prawa do "filozoficzności" nie
                                dookreślanej natychmiast jako "ideologiczność":

                                > ich uczestnicy odpowiedzieli sobie
                                > filozoficznie (ideologicznie) na pytanie i ich pogląd jest już oderwany
                                > od "badań naukowych"

                                A przecież takie cechy jak: odmowa dyskusji, brak woli poszukiwania we własnym
                                zakresie kontrargumentów i mierzenia się z nimi ("myślenia przeciwko sobie"),
                                nieuznawanie obowiązku uzasadniania (choćby tymczasowego) głoszonych tez -
                                wszystko to są cechy przekonania dogmatycznego (tak chyba brzmi mój odpowiednik
                                znaczeniowy twojej "ideologii").

                                Otóż twoje "basic premises" właśnie wykazują te cechy. Moje zaś - n i e.

                                Ja czekam na dyskusję i nie powiesz mi chyba, że nie używam racjonalnych
                                argumentów. Ty argumentujesz racjonalnie tylko na początku. Kiedy zaś
                                przychodzi do momentu, gdy zaczyna się porównywać wagę argumentacji, uciekasz
                                bądź to w kpinę, bądź w sofistyczny nihilizm poznawczy ("Niczego i tak nie da
                                się rozstrzygnąć. Każdy może udowodnić, co chce.")
                                Z tego, że "nie można niczego rozstrzygnąć absolutnie", nie wynika, że nie
                                można zobaczyć w konkretnej sytuacji, kto miał lepsze argumenty.
                                Erystycznie żonglujesz poziomem wymagań poznawczych, by uniknąć rzetelnej
                                konfrontacji poglądów.

                                Piszę tu
                                > literki dlatego głównie, żeby trochę poćwiczyć erystykę (wiem, to głupi
                                powód)


                                No cóż, a ja myślałem, że ci chodzi o Prawdęsmile Ale teraz już wiem, że nie rzuca
                                się pereł przed lewackie wieprze.

                                > i poznać mentalność "wolnościowców" w praniu.

                                może ty tak widzisz swoją motywację.

                                Mnie się jednak wydaje, że jest ona nieco bardziej "solipsystyczna":
                                chcesz utwierdzić się w przekonaniu, że potrafisz nie dać sobie nic powiedziećsmile
                                że umiesz sprowadzić wszystko, co ci powie oponent, do znanych sobie "absurdów"
                                i nikt cię nie zmusi do uznania, że mówił coś innego, niż to, co ty "już z góry
                                wiedziałeś".

                                > Różnica polega na tym, że ja unikam posługiwania się argumentem "ekspertów
                                > Kongresu", Ty zaś demagogicznie się na nie powołujesz...

                                Primo: nie "ekspertów Kongresu", lecz: ekspertów Kongresu.

                                Secundo: cóż w tym demagogicznego? Jakbym się powoływał na pana Pypcińskiego,
                                to byś powiedział, że to tylko Pypciński. A jak na ekspertów Kongresu to -
                                "demagogia".
                                Więc jak? Kongres nie ma ekspertów? Albo może wiesz skądś, że badań, o których
                                mówiłem, nie przeprowadzili eksperci Kongresu? A może każdy, kto zgłasza fakty
                                niewygodne dla twoich zapatrywań, nie jest godny być "ekspertem Kongresu"?

                                Co do kwestii "prawdy" znów erystycznie żonglujesz poziomem wymagań
                                poznawczych. Relatywizm prawdy nie polega na tym, by - jak byś może sobie tego
                                życzył - siedzieć, nic nie mówić i tylko, jak pewiem starożytny sceptyk, kiwać
                                palcem.
                                Dobrze wiesz, że chodzi o krytykę idei "prawdy absolutnej", co w niczym nie
                                przeszkadza uznawać wiele "prawd lokalnych", np. że dziś jest 4-ty maja.

                                Ale ty nie chcesz przyznać, że rozumiesz takie stanowisko. Nie -
                                rozumiesz "absolutnie" (znów dogodne ustawianie poprzeczki wymagań), lecz -
                                "normalnie", choćby na tyle, by zadawać na ten temat dalsze pytania.
                                Bo tobie wygodnie twierdzić, że tu nie rozumiesz - nic. I odmówić dalszej
                                rozmowy.

                                > Nie powiesz mi chyba, że gdy
                                > nowe "naukowe badania" stwierdzą (i zostanie to zapisane w odpowiedniej
                                > księdze), że homoseksualizm jest nabytym zboczeniem, to przestaną
                                > istnieć "marsze wolności"?

                                Otóż gdyby badania pokazały - tak, jak tego chcą np. "chrześcijańscy
                                psychologowie" - że homoseksualne pożądanie jest w istocie tylko np. lękiem
                                przed kobietą, czy jakąś inną prostą nerwicową reakcją kompulsywną, której
                                można się pozbyć poprzez terapię. A więc niczym zdolnym do ugruntowania
                                głębszej więzi, bliskości, fascynacji; że są to tylko pozory, za którymi kryje
                                się inny interes psychiczny - to ja zmieniłbym swój stosunek do sprawy (nie
                                żebym przystał do wszechpolakówsmile.

                                Skądinąd, jest to prawie równie mało możliwe, co udowodnienie, że miłość
                                heteroseksualna nie istnieje i jest tylko zbiorem rytuałów nerwicowychsmile
                                Zbyt wiele przykładów głębokich i wartościowych relacji homoseksualnych
                                dostarcza życie.

                                Uogólniając: związek światopoglądu z faktami nie jest związkiem sztywnym. Ale
                                jakiś powinien być. Światopogląd otwarcie deklarujący brak potrzeby faktów jest
                                dogmatyzmem (w twoim języku chyba: "ideologią").

                                Myślę, że za twoim prowokacyjnym "gierojstwem" w dyskusji ze mną kryje się
                                jednak lęk przed rzeczywistym zapoznaniem się z moimi argumentami.

                                Dlatego właśnie zamiast poddać się regułom rzetelności, utrzymujesz, że "tak
                                naprawdę nikt ich nie przestrzega", "może i jestem nieprzemakalny na fakty, ale
                                tak naprawdę wszyscy są nieprzemakalni". Nihilizm poznawczy jest argumentem
                                tych, co mają słabe racjesmile

                                A ostatecznie uciekasz w styl zabawowy ("w gruncie rzeczy, ja nie chcę niczego
                                rozważać, tylko poćwiczyć erystykę") (czytałeś platońskiego "Gorgiasza"?)

                                • donq Re: polisa od faktów: "wszyscy coś zakładają z gó 05.05.06, 00:26
                                  Nie muszę się zastanawiać, w zasadzie używam wymiennie "filozofia" i
                                  "ideologia", rozumiejąc przez oba zestaw poglądów danej osoby albo system
                                  poglądów w ogóle.

                                  Rzeczywiście używam "ideologia" w stosunku do Tego, czego nie lubię, bo tak mi
                                  się podoba. Możesz sobie podczas czytania zamieniać sobie na "filozofia" bez
                                  straty sensu (robię ukłon w Twoim kierunku i sam będę zamieniał przy pisaniu).

                                  Oczywiście, że jest tak, że "wszyscy coś zakładają z góry". To, co nazywasz
                                  "życiem", czyli, jak rozumiem, fakty i informacje, które docierają do nas ze
                                  świata ulega przefiltrowaniu przez naszą filozofię.

                                  Wszystko podlega interpretacji (również teorie jak najściślej naukowe, bez tego
                                  są np. po prostu zestawem równań), mylisz się, że każdy interpretuje fakty jak
                                  Ty. Od biedy można się jeszcze zgodzić, że wszyscy zaakceptują np. wynik pomiaru
                                  linijką (choć to też nie jest oczywiste). Od tego do akceptacji "faktów" oglądu
                                  rzeczywistości (np. twierdzenia, że "demokracja liberalna" jest najbardziej
                                  wolnym z systemów politycznych) czy faktów ustalonych przez psychologię (która
                                  często jest silnie wsparta na nieuzasadnialnych z natury założeniach
                                  filozoficznych) baaardzo daleko.

                                  Nie bez kozery się mówi, że gdy ktoś wierzy w Boga, wszystko dokoła potwierdza
                                  Jego istnienie, a gdy jest ateistą, wszystko zaprzecza. Nie jest tak, że wierzy
                                  się w Boga, bo się go widzi dookoła, ale widzi się Go dookoła, bo się w niego
                                  wierzy.

                                  Nie bez kozery istnieją gazety, mniej czy bardziej słusznie określane jako
                                  "lewicowe" czy "konserwatywne". Obie mogą mówić prawdę o relacjonowanych
                                  faktach; interpretacje mogą być krańcowo różne.

                                  To ciekawe, bo ja (dogmatyczny "zamordysta" ponoć), mimo, że wierzę w słuszność
                                  swoich przekonań (jak każdy, drogi nick3, Ty też, tak, tak), jestem w stanie
                                  przyznać, że nie są one w żaden twardy sposób udowadnialne i jestem w stanie
                                  przyjąć do wiadomości, że ktoś ma inne (to się nazywa "tolerancja").

                                  Ty zaś, mimo gęby pełnej frazesów o wolności i tolerancji nie możesz
                                  zaakceptować, że istnieją ludzie, którzy nie podzielają Twojej interpretacji
                                  "życia", zwodząc wszystkich, że to nie interpretacja, ale ogląd "neutralny". W
                                  swoim ciasnym umyśle nie przyjmujesz do wiadomości, że to, co Ci się jawi "jasno
                                  i wyraźnie", tak się nie jawi innym. To jest zaprawdę prawdziwy dogmatyzm.

                                  Mówisz, że ja nie chcę "porównywać wagi argumentacji", domagając się, abym
                                  podzielał Twoje interpretacje. A ja tego nie zrobię, bo ich nie podzialam.

                                  Dawno ci już mówiłem (kierując się słowami reakcjonisty), że dyskusje między
                                  osobami, które mają różne "basic premises" są raczej monologami. Nie da się
                                  porównywać wagi argumentów opartych na innych założeniach - Ty się domagasz, bym
                                  porównywał je na Twoim gruncie, ja mam choć tyle przyzwoitości i tolerancji, że
                                  nie wymagam od Ciebie porównywania ich na moim.

                                  Podtrzymuję swoje twierdzenie, że klepię w klawiaturę głownie po to, by poznać
                                  Twój sposób myślenia, a nie dla porównywania wagi argumentów. Swoje
                                  psychoanalizy możesz sobie wetknąć zapewne wiesz gdzie.

                                  Owszem, powiem Ci, że nie używasz racjonalnych argumentów. Mówisz "życie
                                  pokazuje x" i, radośnie uznawszy swoją interpretację x za udowodnioną masz
                                  poczucie racjonalnego argumentu. Rzeczywiście nie chce mi się polemizować z
                                  takimi twierdzeniami, bo, jak już mówiłem, nie to mnie interesuje - interesuje
                                  mnie bardziej Twój monolog. Nie, nie chodzi mi na forum o przekonanie kogoś do
                                  Prawdy smile

                                  Nie jestem ani nihilistą poznawczym ani nie popadam w solipsyzm. Jednocześnie,
                                  jak już napisałem, przyznaję, że nie ma żadnych twardych argumentów mogących
                                  przekonać zatwardziałego nihilistę. I nie zgadzam się na przyjęcie za swoje
                                  Twoich interpretacji (to coś innego niż solipsyzm zauważ).

                                  Rzeczywiście podchodzę dość chłodno do różnej maści "ekspertów", także
                                  Kongresowych. Gdyż wierzę, najwyraźniej w przeciwieństwie do Ciebie, że człowiek
                                  jako istota wolna nie może brać za dobrą monetę wszystkiego, co eksperci
                                  wysmażą. Pozostając w szacunku dla ekspertów, ostatecznie wyboru dokonujesz sam.
                                  To "wolnościowcy" potrafią twierdzić jednym tchem, że nie uznają autorytetów i
                                  że "eksperci" wykazali, że coś tam (co jest oczywiście dowodem spójności przekonań).

                                  Nie rozróżniam "prawdy absolutnej" od "prawd lokalnych". Prawda jest jedna, tzn.
                                  albo coś jest prawdą, albo nie. Nie wymiguj się od odpowiedzi - jaki jest status
                                  poznawczy raportu ekspertów? Nie jest to prawda (czy jak chcesz, "prawda
                                  absolutna"), z tym się zgadzam. Więc co to jest? Porównanie z "prawdą" o 4 maja
                                  pięknie sugeruje właściwą odpowiedź (pokazując Twój sposób myślenia o tym, co
                                  nazywasz "prawdami lokalnymi"). Otóż to, że dziś jest 4 maja jest prawdą z
                                  konieczności, tautologią - jest 4 maja, bo tak został ustalony kalendarz, że
                                  dziś jest 4 maja. W Twoim umyśle z raportem ekspertów jest podobnie - masz swój
                                  zestaw poglądów (ustaleń) według których ten raport jest "prawdą lokalną", bo
                                  jego wyniki pokrywają się z Twoimi poglądami, czyli jest tautologicznie
                                  prawdziwy. Zrozum zatem, że ja nie mam takiego zestawu poglądów, w związku z
                                  czym raport ten nie jawi mi się jako "prawda lokalna"; na takiej samej zasadzie,
                                  jeśli posługiwałbym się innym innym kalendarzem, nie byłoby prawdą dla mnie, że
                                  dziś jest 4 maja. Aby 4 maja był dla mnie "prawdą lokalną", musiałbym przyjąć
                                  Twój kalendarz. A to jest dokładnie to, co ciągle masz mi za złe - że nie chcę
                                  przyjąć Twojego kalendarza (umysł dogmatyczny, widać jak na dłoni).

                                  > Skądinąd, jest to prawie równie mało możliwe, co udowodnienie, że ...

                                  Istotnie, jest to niemożliwe do "udowodnienia" z samej natury rzeczy. Tak samo,
                                  jak niemożliwe do udowodnienia jest, że homoseksualizm jest wrodzony i
                                  naturalny. Znowu - ludzie nie uważają, że homoseksualizm jest wrodzony i
                                  naturalny, bo tak "udowodnili" psychologowie z socjologami, ale dlatego uważają,
                                  że jest to "udowodnione", bo wierzą, że jest on wrodzony i naturalny.

                                  Zauważ, że deklarujesz chęć zmiany spojrzenia, gdyby się "okazało", że
                                  homoseksualizm jest nabyty, ale zaraz zastrzegasz (i słusznie), że jest to
                                  niemożliwe. Chęć zmiany jest czysto deklaratywna i spreparowana jako "generator
                                  spójności poglądów".

                                  A poza tym, z punktu widzenia "wolności", co to ma za znaczenie, czy
                                  homoseksualizm jest wrodzony czy nie? Jeśli ktoś sobie chce potrykać
                                  doodbytniczo osobnika tej samej płci (oczywiście wykazującego ten sam zapał) w
                                  ten sposób afirmując swoje człowieczeństwo, to chyba może to sobie robić i
                                  należy go w tej afirmacji wspierać niezależnie od tego, czy chęć takiego sposobu
                                  trykania jest wrodzona czy nie, nieprawdaż?

                                  Ja nie twierdzę, że mój światopogląd nie ma związku z faktami. Twierdzę, że
                                  fakty są interpretowane na gruncie światopoglądu. Co nie znaczy, że nie mają na
                                  światopogląd wpływu (nie jestem odporny na fakty, ale jestem odporny na Twoją
                                  ich interpretację, bo mam swoją). Znaczy tylko, że te same fakty mogą mieć inny
                                  wpływ na Ciebie i inny na mnie, ze względu na substancję filtrującą.

                                  DonQ



                                  • nick3 Re: polisa od faktów: "wszyscy coś zakładają z gó 05.05.06, 20:41
                                    No cóż, wychodzi na to, że jestem nietolerancyjny.

                                    Krzepi mnie nieco poczucie po przeczytaniu twojego postu, że jest to chyba -
                                    zarzutsmile

                                    (tak wyczuwam w tonie, ale zawsze możesz powiedzieć, że tylko wytykałeś mi
                                    niekoherencjęsmile

                                    > Nie da się
                                    > porównywać wagi argumentów opartych na innych założeniach - Ty się domagasz,
                                    by
                                    > m
                                    > porównywał je na Twoim gruncie, ja mam choć tyle przyzwoitości i tolerancji,
                                    że
                                    > nie wymagam od Ciebie porównywania ich na moim.

                                    Otóż domagasz się. Bardzo dyskretnie, nie mniej jednak bezwzględnie. Twierdzisz
                                    mianowicie, że prawda jest jedyna i tak właśnie rozumianą prawdziwość
                                    przypisujesz swoim przekonaniom (tym samym odmawiając jej - moim). Twierdzisz
                                    wręcz, że musisz tak robić (i przypisujesz taki mus każdemu).

                                    Nie jest to wprawdzie wymóg porównywania wagi naszych przekonań wobec
                                    ustalonego na twoim gruncie kryterium racjonalności, nie mniej jednak - jest to
                                    wymóg porównywania ich na gruncie probierza jakowejś Rzeczywistości
                                    Obiektywnej, którego istnienie i charakter czujesz się zdolny apodyktycznie
                                    stwierdzić sam, "na swoim gruncie" i stamtąd mi go narzucasz (choćby
                                    przekonaniem, które żywisz) jako obowiązujący.

                                    Ja natomiast wcale nie domagam się porównywania wagi argumentów "na moim
                                    gruncie" (gdzie!? twoje zarzuty są niesprawiedliwe!). Skłaniam cię do
                                    porównywania jej w ogóle! Owszem, w dyskusji, a więc na gruncie choćby
                                    częściowo "także moim". Dlaczego jednak u licha warunkiem wstępnym rozmowy z
                                    tobą ma być moje porzucenie zupełne "własnego gruntu"?

                                    Dyskusja wymaga niestety czegoś przypominającego jakby skrawek wspólnego gruntu.

                                    "Podejdź do płota jako i ja podchodzę"smile

                                    2. Z całym opisem poznawczej "filtracji" zasadniczo się zgadzam. Bo też i
                                    powtarzasz w nim opis epistemologii anty-absolutystycznej. (Jak się nie da
                                    czegoś pokonać, to się przyłączyć i przejąćsmile

                                    Tylko jakim cudem - jeśli tak wygląda poznanie ludzkie - możesz wiedzieć, że
                                    istnieje "Prawda Jedyna"?

                                    Ba! Jak możesz twierdzić, że masz cokolwiek zrozumiałego dla ciebie na myśli,
                                    gdy wypowiadasz te słowa ("Prawda Obiektywna", "Absolutna", etc.)!??

                                    To kluczowe wobec ciebie (i całego fundamentalizmu) pytanie.

                                    Co do możliwości "przyparcia kogoś do muru", masz rację. Nie ma takiej
                                    możliwości.

                                    Ale rzetelny i odważny dyskutant wystawia się (w mniejszym lub większym
                                    stopniu) na sytuację, w której jego światopogląd nabierze rysu "karkołomności".

                                    Zupełnie bez zgody na to, by argumenty "dały coś do myślenia", nie ma dyskusji.

                                    Tak. Wrogowie nie mają o czym ze sobą rozmawiać. Filozofia jest dla przyjaciół
                                    (Platon).
                                    (Dla wrogów jest politykasmile


                                    Moim zdaniem istnieje jednak ponadindywidualne kryterium prawdy (nie -
                                    obiektywnej, ale niezmiernie doniosłej).

                                    Jest nim ludzki ból.

                                    Nie wolno swoimi poglądami (i ich konsekwencjami) zadawać innym bólu i
                                    twierdzić np. że na gruncie twoich założeń (Jedynych Prawdziwych) to nie jest
                                    poważny ból, albo - że jest on dla twojego bliźniego pożyteczny (nie wolno
                                    zwłaszcza, gdy ten bliźni uważa co innego).

                                    Zwróć uwagę, że - choć ponadindywidualne - nie jest to jednak kryterium
                                    obiektywne.

                                    Staraj się, jeśli chcesz, mniej obrażać rozmówcę:

                                    > ja mam choć tyle przyzwoitości

                                    (to podobno my "lewacy" mamy być "plebejscy")

                                    PS. "Ideologia" i "filozofia" to nie są słowa wymienne. Myślę, że wiesz o tym.
                                    • donq Re: polisa od faktów: "wszyscy coś zakładają z gó 05.05.06, 22:01
                                      Tak jak podejrzewałem, mamy trochę wspólnego gruntu w ocenie "filtracji"
                                      poznawczej (choć myślę, że wnioski mamy inne). Widzisz, że mam niedogmatyczny
                                      myślący umysł, nie interesują mnie filozoficzne obozy i do żadnego nie należę;
                                      nie czuję psychicznej konieczności obrony do upadłego filozofii jakiegoś pana. W
                                      związku z tym niczego nie przejmuję od obozu przeciwnego bo nie istnieje dla
                                      mnie przeciwny obóz filozoficzny.

                                      Oczywiście z bełkotem lewackim nie chcę mieć nic wspólnego.

                                      Tak, twierdzę, ze prawda istnieje obiektywnie. Stwierdzenia "prawda jedyna",
                                      "absolutna" i podobne uważam za idiotyczne. Jeśli uważasz, że prawda nie
                                      istnieje, możesz to wprost powiedzieć, a nie mącić stwierdzeniami, że "prawdą
                                      jest ludzki ból" - to jest właśnie przykład lewackiego bełkotu, którego nie znoszę.

                                      >Twierdzisz wręcz, że musisz tak robić (i przypisujesz taki mus każdemu).

                                      Owszem, zupełnie dla mnie jest niezrozumiałe, że ktoś coś mówi twierdząc przy
                                      tym, że nie jest to prawda. To po co w ogóle cokolwiek mówić? Sam fakt
                                      posiadania jakichkolwiek przekonań świadczy o tym, że człowiek uważa je za
                                      słuszne/prawdziwe. Jeśli ktoś twierdzi, że prawda nie istnieje, można ze
                                      spokojnym sumieniem natychmiast przestać go słuchać.

                                      Oczywiście stwierdzenia o nieistnieniu prawdy (jeśli po tym stwierdzeniu mówca
                                      coś jeszcze mówi) znaczą tylko tyle, że "nie istnieje prawda oprócz tego, co ja
                                      mówię", inaczej jest to schizofrenia.

                                      Skąd wiem, że istnieje prawda? Ja nie wiem (niczego nie da się wiedzieć,
                                      nieprawdaż? to ludzka ułomność), ja w to wierzę. Jest to jedna z "basic
                                      premises", ktore ludzie sobie wybierają nie mogąc być niczego pewnym. Bo nie mam
                                      wyjścia, inaczej wszelkie myślenie nie ma sensu. Bo przekonują mnie argumenty,
                                      że tak jest. Bo wierzę w Boga i w to, że nie oszukuje.

                                      "Fundamentaliści", jak raczyłeś łaskawie mnie nazwać, to ludzie, którzy wierzą,
                                      że jest prawda bo tak wybrali. Mnie to wystarcza.

                                      A Ty na jakiej podstawie uważasz, że np. cierpienie ludzkie jest ważne? Jeśli
                                      nie ma "prawdy jedynej", to rownież nie ma jej o ludzkim cierpieniu, bólu,
                                      opresjach itp. - wszystkie te rzeczy są niczym, jak "tears in the rain".

                                      Lewactwo jest, jak już pisałem, oszustwem intelektualnym - twierdzi, że
                                      rozwiązało problem tego, że człowiek nie może być niczego pewien w ten sposób,
                                      że wyeliminowało prawdę. Jeśli by tak było, po tych słowach powinno zamilknąć.

                                      DonQ
                                      • nick3 "Cóż to jest prawda?" - debata Tischnerowska 07.05.06, 23:40
                                        Jutro, 8.V. w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego o godz. 17. 00

                                        Debatę pod takim tytułem poprowadzi Marcin Król. Wśród dyskutantów: Kołakowski,
                                        Michalski i inni

                                        Ja niestety nie bedę już dyskutował z tobą na forum.

                                        "Gdzie chodzi o szacunek dla kobiety, kończy się sceptycyzm." Pirron
                                        • donq Re: "Cóż to jest prawda?" - debata Tischnerowska 08.05.06, 10:15
                                          Gdybym mogl, mozebym przyszedl.

                                          A dlaczegoz nie chcesz juz ze mna dyskutowac? Braklo deklarowanej woli do
                                          otwarcia sie na inne poglady?

                                          Obrazalski wasc cos?

                                          DonQ
                                  • pirania9 Re: polisa od faktów: "wszyscy coś zakładają z gó 12.11.09, 18:52
                                    Rozumiem, ze Ty afirmujesz swoje czlowieczenstwo trykajac dopochwowo kobiete?
                    • nick3 Czy jesteś równie rygorystyczny wobec"moralistów"? 02.05.06, 22:59
                      Choćby na tym forum jest trochę rozmaitej jakości prób powoływania się na naukę.

                      Skoro potrafisz myśleć krytycznie "także o pani z tygodnika <Ozon>", dlaczego
                      oburzyło cię akurat tylko moje swobodne powołanie się na naukę?

                      Nie chcę powtarzać tego, co odpisałem ci oczko wyżej.

                      Powiem tyle: inny poziom rygoryzmu naukowego obowiązuje w piśmie fachowym,
                      inny - na forum gazety codziennej.

                      Nie uważam, by było coś niestosownego w moim mało fachowym powołaniu się na
                      badania (które przecież rzeczywiście miały miejsce).

                      Właśnie liczyłem - o czym piszesz niemal z oburzeniem - na wywołanie dyskusji.

                      Czy takie oburzenie jest zgodne z duchem nauki?
        • mkolaczynska Re: Czy seks zostawia szkody w psychice dziecka? 05.05.06, 10:54
          nie masz racji. Jest wiele kobiet które miały problemy z pedofilami i fakt ten
          nie wyszedł na jaw gdy były jeszcze dziewczynkami/a może i będac dorosłymi
          kobietami powiedziały o tym tylko np. lekarzowi a wiele z nich wykazuje różne
          zaburzenia w swerze emocjonalnej i seksualnej.
          Wymysliły to sobie???????żeby się zadręczać co?
          • nick3 Re: Czy seks zostawia szkody w psychice dziecka? 05.05.06, 19:41
            Masz rację. Ale:

            Po pierwsze: najczęściej dzieci spotyka pedofilia, którą nawet Misiaczek
            określiłby jako "złą" (taka występuje chyba niestety najczęściej, ale może nie
            zawsze. Misiaczek twierdzi, że nie zawsze. I ja sugerowałem, że tutaj warto
            rozważyć jego racje. To w tym celu przytoczyłem wyniki raportu.)

            Po drugie: z tego, co mówiłem, wynikałoby, że traumatyczne dla dziecka może być
            nie tylko wyjście sprawy na jaw, lecz także - już samo zrozumienie przez
            dziecko społecznego sensu zdarzeń, w których uczestniczyło.

            Po trzecie wreszcie: istnieje pogląd, że wiele osób skarżących się na
            wykorzystanie seksualne w dzieciństwie rzeczywiście "wymyśliło to sobie", "żeby
            się zadręczać". Lub konkretniej - że zrobiła to dla nich ich podświadomość (tak
            uważał, jak się zdaje, Freud).
            Jest potocznym błędem przekonanie ludzi, że psychika z natury dąży do
            przyjemności. Psychoanaliza twierdzi, że lubimy się dręczyć i ciężko jest nam
            się tego wyrzec.
            Nie jestem pewien, czy w kwestii rzadkiego występowania pedofilii Freud miał
            rację.
            Sądzę jednak, że w Stanach, kraju w wielu aspektach bardzo purytańskim,
            psychologowie poszli zgodnie z tamtejszym "zapotrzebowaniem społecznym" w drugą
            skrajność.
            Być może problem traumy wykorzystania seksualnego w dzieciństwie nie jest aż
            tak powszechny i głęboki, jak przyjęło się uważać w świadomości amerykańskiej,
            a co za tym poszło - w kulturze globalnej.

            Nie wiem. Nie chciałbym być zrozumiany w ten sposób, że bagatelizuję sprawę.

            Ja pytam. I to akurat uważam za pożyteczne i warte upublicznienia.

            Nagłówek mojego postu powinien brzmieć: "Czy seks zawsze zostawia szkody w
            psychice dziecka?"

            Ale to się nie mieściło. Mam nadzieję, że treść postu to jednak jakoś klarowała.
            • mkolaczynska Re: Czy seks zostawia szkody w psychice dziecka? 05.05.06, 22:27
              Zapewniam cię z doswiadczenia hmmm życiowego że nawet "pocałunek z jezyczkiem"
              którego istoty nawet dziecko nie rozumie może pozostawić trwały slad w psychice
              małego a potem dorosłego człowieka.
              • nick3 Re: Czy seks zostawia szkody w psychice dziecka? 07.05.06, 23:26
                Dzieci rozumieją dużo więcej, niż nam się wydaje. Choć oczywiście niektórych
                spraw też - nie rozumieją.

                A gesty seksualne, o których mówisz - jeśli są przeżywane jako niejednoznaczne
                (o co chyba dużo, dużo łatwiej w relacji dziecka z dorosłym niż między
                dorosłymi) - mogą być traumatyczne nawet dla dorosłych.

                Ja nie twierdziłem, że pedofilia, o ile nie wyjdzie na jaw, jest zawsze czy
                choćby często - "pozytywną pedofilią" (o ile taka jest możliwa).

                Nie. Także zdarzenia pedofilskie, jeśli nie wyjdą na jaw mogą i co oczywiste
                często są wyrazem "złej pedofilii".

                Ja tylko próbowałem znaleźć jakiś naukowy argument broniący czegoś z tego, co
                mówił Misiaczek o możliwości pozytywnie przeżywanego seksu pomiędzy dzieckiem a
                dorosłym.

                W warunkach naszej kultury, która przenika nas bardzo głęboko, jest to
                rozważanie mocno hipotetyczne.

                Pedofil wie przecież, że dziecko z dużym prawdopodobieństwem dowie się, co wg
                społeczeństwa "ma myśleć" o zdarzeniu i będzie straumatyzowane.

                W obecnej kulturze pedofilia, nawet "pozytywna", byłaby co najmniej brakiem
                troski o psychikę dziecka. A to przecież nie jest "pozytywne"!

                Wydaje się, że "pozytywny pedofil", nawet jeśli wspólnie z dzieckiem żywi mocne
                przekonanie, że to, co ich łączy, jest miłością - powinien być abstynentem, co
                najmniej do 13 roku życia dziecka (siódmoklasistka/a to już nie
                takie "dziecko").

                Potem mogą wyjechać do Danii, gdzie rzecz jest od tego wieku już legalnasmile
                • mkolaczynska Re: Czy seks zostawia szkody w psychice dziecka? 08.05.06, 07:04
                  Powiedz mi prosze jak ktoś ukradnie ci nowe auto na chleb dla swoich dzieci to
                  uważasz że to "dobra kradzież"?
                  A 13 letnie dziecko choćby nie wiem jak rozwinięte... no prosze cie przypomnij
                  sobie siebie jako 13 latka!
                  Ja się wtedy jeszcze skakanką bawiłam i gralam w "gume". Miłość seksualna w tym
                  wieku???????? Szczerze wątpie
    • madine1 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 01.05.06, 20:05
      Po lekturze tego artykułu (za ktory jako rodzic jestem bardzo wdzięczny, gdyż zwraca uwagę na pewne
      niebezpieczeństwa, z których nie wszyscy zdają sobie sprawę) nasuwa się jedno przykre pytanie: skąd
      taka popularność wspomnianych w artykule stron internetowych?
      Dlaczego dorośli, oficjalnie potępiając pedofilię, tak często jej poszukują? A przynajmniej jej namiastki.
      N.p każdy "szanujący się" serwis pornograficzny posiada dział typu "lolitki", w którym występują
      dziewczęta ustylizowane na 13-14 letnie uczennice. Żyjemy w kulturze, w której pełno jest takiej
      hipokryzji, i dlatego nie dziwi mnie, że jakiś chory człowiek może faktycznie uwierzyć w brednie o
      "dobrych pedofilach".
      Dopóki nie nauczymy się wszyscy traktować dzieci w sposób podmiotowy, szanując ich ludzką
      autonomię, tacy ludzie jak "Misiaczek" będą to wykorzystywać.


      ___
      Mądrość dedykowana braciom Kaczyńskim:
      Dwa półd*pki tworzą jedną d*pę, ale dwa półgłówki nie tworzą jednej głowy.
      • otis_tarda Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 09:36
        madine1 napisał: > Dopóki nie nauczymy się wszyscy traktować dzieci w sposób
        podmiotowy, szanując
        > ich ludzką
        > autonomię, tacy ludzie jak "Misiaczek" będą to wykorzystywać.

        A jak już zaczniemy szanować ich atonomię, to co wtedy? Co, jeśli autonomiczne
        dziecko uzna, że woli p. Misiaczka (lub ciut mniej zabawnych kolegów tegoż)
        zamiast tych nudnych, zmuszających do wielu nieprzyjemnych (jak np. szpinak,
        owsianka czy mycie rąk) rzeczy rodziców?
    • llnoba Spójrzcie na temat bez histerii! 01.05.06, 21:48
      Witam!

      Temat "pozytywnych pedofili" bardzo mnie zaciekawił, bo jest z aptekarską prezycją ulokowany gdzieś pomiędzy dopuszczalnym a niedopuszczalnym.
      Ja to widzę tak: (a - zaznaczam - jestem stuprocentowym niepedofilem, a 'w dodatku' heteroseksualistą wink

      Ludzie typu Misiaczka to nie są pedofile w takim znaczeniu słowa "pedofil", jaki się przyjęło stosować. Po pierwsze dlatego, że zdecydowanie sprzeciwiają się wykorzystywaniu seksualnemu dzieci, co zresztą jest expressis verbis wyrażone na stronie "Mały Książę": "[Pozytywny pedofil] nie uprawia z dziećmi seksu nawet wtedy, gdy one tego chcą", a dalej: "Pozytywni pedofile bardzo dbają o zdrowie i dobre samopoczucie dzieci i nie popełniają karalnych czynów pedofilskich nawet, jeśli dzieci wykazują takie inicjatywy. Potrafią łagodnie wytłumaczyć dlaczego."

      Domyślam się, że istnieją wśród "pozytywnych" również ludzie słabi, którzy nie potrafią się opanować, ale nie wątpię również, że istnieją ci silni, którzy postępują uczciwie. Punktem różnicującym "pozytywnych" i "negatywnych" jest chyba punkt ciężkości: są ludzie, których dzieci podniecają - czysto seksualnie - i są tacy, którzy po prostu kochają dzieci, lubią ich towarzystwo, zachowanie itp., tak jak heteroseksualista czy homoseksualistka lubią kobiety. Ci, których dzieci po prostu podniecają, to w moim odczuciu ludzie chorzy, a jeżeli wykorzystują seksualnie dzieci, to w dodatku zwyrodniali. Powinni wisieć. Ci drudzy jednak to jak dla mnie po prostu tacy sami -file, jak miłośnicy znaczków, jachtów, rudych kobiet albo adrenaliny; oczywiście o ile nikogo nie krzywdzą na drodze samorealizacji.

      Problem polega na tym, że
      A) Istnieją również pedofile-gwałciciele, którzy z oczywistych powodów traktowani są jako pierwsi na krzesło - ale którzy jednocześnie powodują, że dorosły człowiek "interesujący się dziećmi" automatycznie zaczyna się kojarzyć z tego typu chorym zwyrodnialcem. Tymczasem wyobrażam sobie sytuację, że po prostu uwielbiam dzieci za ich ładność itd. i staram się spędzać z nimi jak najwięcej czasu.
      B) Istnieje również wielki dystans pomiędzy mentalnością dorosłego i mentalnością dziecka, która każe być szalenie ostrożnym przy wszelkiego typu relacjach dziecko-dorosły innych niż dziecko-rodzic; uznajemy, że dzieci nie rozumieją wszystkiego, co się wokół nich dzieje, i tym samym dorosły może łatwo je omamić, okłamać, zwieść i przede wszystkim spaczyć ich psychikę. Na wszelki wypadek staramy się chronić dzieci przed "dorosłymi przyjacielami".

      Cały problem polega na tym, że czuję intuicyjnie, że faktycznie istnieją dorośli ludzie, którzy kochają dzieci - i tym samym czują wstręt do samego pomysłu zmuszania ich do czegoś siłą - ale którzy automatycznie uzyskują etykietę "pedofila", tylko dlatego, że interesują się dziećmi. Z drugiej strony nie jesteśmy w stanie poznać prawdziwej intencji człowieka interesującego się danym dzieciakiem -a lepiej dmuchać na zimne - przez co człowiek przymilający się do 5-latka jest potencjalnie zwyrodnialcem. Podczas gdy może być po prostu nieszkodliwym "dzieciolubem".

      Powiem szczerze, że to faktycznie pewien problem, bo zarówno "dziecioluby", jak i zboczeńcy jednako garną się do dzieci, a przynajmniej kilka razy głośno było ostatnio o ludziach, którzy w otoczeniu dzieci zostali przeciągnięci na ciemną stronę mocy i je skrzywdzili. Tymczasem jestem pewien, że w przedszkolach, chórach czy choćby w harcerstwie egzystują setki "uczciwych" dzieciolubów, z których niektórzy pewnie odczuwają coś na kształt seksualnego pobudzenia w otoczeniu dzieci, ale którzy właśnie z ich miłości do dzieci są jak najdalsi od ich krzywdzenia. I jestem skłonny przypuszczać, że Misiaczek jest przykładem na takiego właśnie człowieka.

      Ktoś w tej dyskusji już to powiedział: fakt, że mężczyźni gwałcą kobiety, nie sprawia, że heteroseksualizm jest zły. Z pedofilią jest ten problem, że o jego formach zwyrodniałych jest głośno, są one szczególnie warte potępienia i każą nam być hiperostrożnymi... ale wydaje się w sumie całkiem logiczne, że istnieją również "pozytywni pedofile".

      Pozdrawiam,
      llnoba
      • kosheen4 patrzę bez histerii 01.05.06, 22:18
        "pozytywny pedofil" to dmuchanie w bambus mniej więcej na tym samym poziomie co
        "skóra ekologiczna". mówiąc dosadnie: jeśli komuś staje na widok dziecka, to nie
        trafiają do mnie argumenty że rozładowuje to onanizmem i nie skrzywdzi.
        od tego misiaczka wieje patologią na kilometr i nikt mnie nie przekona że jest
        inaczej - a wszyscy ci którzy mają dzieci i jednocześnie coś bredzą coś o jego
        prawie do wypowiedzi, niech wyobrażą sobie własne dziecko w wieku lat pięciu,
        jak całuje misiaczka w ptaszka za cukiereczki.
        zemdliło?
        mam nadzieję, że tak.
        • izamoyska Re: patrzę bez histerii 01.05.06, 22:27
          dokladnie.
        • acorns Re: patrzę bez histerii 01.05.06, 22:54
          > zemdliło?
          > mam nadzieję, że tak.

          Przykro mi, że zawiodłem Twoje nadzieje. Nie zemdliło. Nie jestem misiaczkiem,
          nie jestem pedofilem, nie jestem boyloverem, nie jestem ofiarą pedofila. Myśl o
          mojej córce całującej Misiaczka w ptaszka za cukiereczki spowodowała pojawienie
          się w mojej głowie pytania "jak bardzo musiałbym ją zaniedbać, żeby to zrobiła,
          jak ślepy musiałbym być, żeby nie wiedzieć co się dzieje i z kim się moja
          pięciolatka spotyka?". I tyle. Ja po prostu nie uległem psychozie bo nie jestem
          podatny ani na manipulację dziennikarską, ani na manipulację pedofilską ani na
          jad szalejących z wściekłości ludzi, którzy ulegli psychozie nakręcanej przez
          dziennikarzy.
          • kosheen4 Re: patrzę bez histerii 01.05.06, 23:17
            acorns napisał:

            > > zemdliło?
            > > mam nadzieję, że tak.
            >
            > Myśl o mojej córce całującej Misiaczka w ptaszka za cukiereczki spowodowała
            pojawienie
            >
            > się w mojej głowie pytania "jak bardzo musiałbym ją zaniedbać, żeby to zrobiła,
            >
            > jak ślepy musiałbym być, żeby nie wiedzieć co się dzieje i z kim się moja
            > pięciolatka spotyka?". I tyle.


            tylko tyle? teoretyzujemy, i ty i ja. i w istocie żadne z nas nie wie jak by
            zareagowało, co nie zmienia faktu że śmiem poddawać w wątpliwość taką chłodną
            analizę własnego zachowania - kozaczyć można na każdym polu, ale w tym przypadku
            mam nadzieję że skończy się na kozaczeniu a nie na konfrontacji.
            • acorns Re: patrzę bez histerii 01.05.06, 23:25
              > i w istocie żadne z nas nie wie jak by zareagowało,

              A to inna sprawa. Gdyby to się stało, nie byłbym tak spokojny. Jednak w
              przypadku teoretyzowania jestem spokojny. Niektórzy ludzie się dziwią, że w
              ogóle nie wzrusza mnie sugestia, że jakiś obleśny typ może się podniecać
              patrząc na moją córkę. A mnie to nie wzrusza, ponieważ ten obleśny typ istnieje
              wyłącznie w mojej wyobraźni w tym momencie, a więc go nie ma. Walka z
              wyimaginowanym przeciwnikiem to już podchodzi pod szpital psychiatryczny, a w
              najlepszym wypadku pod pijackie derilium. Ja jestem za dyskusją. Jeśli problem
              pedofilii istnieje, to trzeba dyskutować nad tym co zrobić, żeby mu zapobiec a
              nie wywoływać psychozy strachu i miotać się z wściekłości. Psychoza jest bowiem
              groźniejsza niż sami pedofile i więcej szkód przynosi.
              • kaczkozerca Re: patrzę bez histerii 02.05.06, 03:31
                acorns,zgadzam sie z toba w 100% - podziwiam twoj wywazony ton i kompletny brak
                reakcji na prowokacje. pisze, zas dlatego, iz mialem kilkakrotnie okazję
                przeczytac w rzeczonym "fakcie" artukuły o ktorych zapewne wspominasz -
                najwieksze obrzydzenie wywołuje postawa dziennikarza. naprawde nie wiem za
                jakich prostaków trzeba uwazac swoich wlasnych czytelników aby pisac dla nich w
                taki sposob...

                druga sprawa, ktorej nikt tu jeszcze chyba nie poruszyl, to taki fakt ze ten
                obrzydliwy podofil to tez czlowiek. czytalem kiedys, jestem prawie pewien ze na
                lamach "GW" wstrzsające wyznanie pedofila, ktory prosil(!) aby go wykastrowano,
                poniewaz nie jest w stanie nad soba panowac, niestety w polskim prawie jest to
                ZABRONIONE. czy nie lepiej spróbowac jakos pomoc tym ludziom ciezko w sumie
                chorym, nizli potem skazywac ich na wieloletnie wiezienie za skrzywdzenie
                jakiegos dziecka (dzieci)? z tego co wiem w USA sa kompleksowe programy
                leczenia czy tez hamowania pedofilii, u nas sie tylko wsadza... a potem
                wypuszcza i w/g statystyk 80% wypuszczonych popelnia znow te same czyny.(pomimo
                iz wiedza ze w wieziennej hierarchii beda na samym dnie).
                • acorns Re: patrzę bez histerii 02.05.06, 12:48
                  No bo należy zachować spokój. Jak się go nie zachowa, to nie będzie miejsca na
                  konstruktywną dyskusję. Co najwyżej na plucie jadem a i to nie w tę stronę co
                  potrzeba. Ludzie walczą bowiem z wyimaginowanym uosobieniem diabła, czyli
                  pedofilem. Na przykład obecna tu Kosheen na w dyskusji na innym forum pisze "no
                  to proszę popatrzeć na zdjęcia tych uroczych dzieci i uzmysłowić sobie ilu
                  "pozytywnych pedofilów" się przed nimi onanizuje. a ilu z nich ogląda gazetowe
                  galerie dzieciaków? przerażające". No i czy nie jest to obsesja? A ilu
                  pedofilów ogląda jej zapewne również urocze dziecko i potem myśląc o nim się
                  masturbuje? Za chwilę dojdziemy do tego, że trzeba posiekać maczetą każdego
                  faceta patrzącego dłużej niż 1 sekunda na obce dziecko bo to pewnie pedofil. I
                  to jest tak naprawdę przerażające, ta psychoza która dotyka nie tylko dzieci,
                  ale też całe społeczeństwo. Właśnie realna i rzeczywista psychoza szkodzi a nie
                  potencjalny masturbujący się przy zdjęciach pedofil, bo on zrobi co swoje
                  nikomu nie szkodząc. Ja nie jestem oczywiście zwolennikiem pedofilów ani ich
                  obrońcą. Po prostu jestem przeciw idiotyzmom i tyle.
              • disperse Re: patrzę bez histerii 02.05.06, 20:14
                Masz racje. Nie wiem zupelnie po co piloci cwicza na symulatorach awaryjne
                ladowania. Pzreciez to tlyko teoretycznie sie moze stac...
      • madine1 Re: Spójrzcie na temat bez histerii! 02.05.06, 00:46
        Bez histerii:
        Niepotrzebnie mieszasz dwa zjawiska: zdrowych ludzi, którzy doskonale komunikują się z dziećmi i
        pedofilów.
        Oczywiście, dziecko potrzebuje bliskich relacji z dorosłymi, ale są one o tyle cenne, że dorosły w
        relacjach z dzieckiem nie powinien oczekiwać "wynagrodzenia". Układy dziecko-dorosły nie są oparte
        na tej samej zasadzie, co intymne układy w związku dwojga dorosłych. Nie panuje w nich stan
        równowagi. To dorosły bierze na siebie odpowiedzialność, przed którą nie wolno mu uciekać.
        W różnych kulturach istnieją różne progi osiągania dojrzałości. Jest wiele społeczeństw, w których
        dwunastoletnie dzieci zawierają związki małżeńskie. Ale - tak jak napisała autorka - wszędzie istnieje
        ten pierwszy okres ochronny, kiedy mały człowiek ma prawo oczekiwać że dorośli obdarzą je
        bezwarunkową miłością, nie oczekując niczego w zamian. Związek wyrażający się poprzez seksualność
        jest oparty na innych zasadach. Musi by oparty na wzajemnym dawaniu. Co będzie, kiedy zakochany
        pedofil poczuje się zdradzony? Zrobi swojemu siedmioletniemu "przyjacielowi" scenę zazdrości??
        Obalając tę normę społeczną podważylibyśmy podstawy na których funkcjonuje nasza kultura i
        musielibyśmy wyrzucić do kosza wszystko, co wiemy na temat ludzkiej psychiki.
        ___
        Mądrość dedykowana braciom Kaczyńskim:
        Dwa półd*pki tworzą jedną d*pę, ale dwa półgłówki nie tworzą jednej głowy.
      • doopa1 No masz rację tylko ciekawi mnie dlaczego 02.05.06, 18:21
        częściej pedofile wolą chłopców od dziewczynek (przynajmniej tak wynika z opisu
        tej strony)? Czyżby chodziło o ukrywane pedalstwo czy też może po prostu
        dlatego, że "mali i duzi chłopcy" lubią mieć swoje tajemnice i ci pierwsi nie
        wyiklepią niczego starym? Jak myślisz?
    • awo Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 00:07
      według mnie jest tu zupełnie niepotrzebne pomieszanie pojęć. Pedofil to człowiek
      z "zaburzeniem seksualne polegającym na kierowaniu popędu płciowego ku dzieciom"
      swo.pwn.pl/haslo.php?id=20695
      A człowiek, który lubi dzieci, to po lubi dzieci. Po prostu.
      Koleś za pomocą semantycznego pomieszania próbuje usprawiedliwić i oswoić coś,
      co jest dla dzieci złe.
      "W miarę pogłębiania się więzi między dzieckiem a pedofilem mogą (ale nie muszą)
      pojawić się nieagresywne, dobrowolne i sympatyczne zabawy seksualne, które
      cieszą obie strony'."

      I właśnie chodzi o to, że nie mogą.
      Posługiwanie się Korczakiem i innymi nazwiskami ma ukryć to, co i tak wiadomo:
      zabawa seksualna dorosłego z dziećmi jest zła, bo wyrządza dzieciom straszne
      szkody.
      Jest zasadnicza różnica pomiędzy kimś, kto "lubi dzieci" a kimś, kogo one
      podniecają.
      I nawet miły instruktor harcerski, który tylko się bawi z dzieciakami, ale ma na
      ich temat fantazje erotyczne, nie wzbudza zaufania.
      • katerina24 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 00:24
        Najśmieszniejsze i nastraszniejsze w tym wszystkim jest to że nie istnieje cos
        takiego tak "dobry pedofil"czy gwałciciel może być lepszy lub gorszy bo
        przystawiając Ci spluwę do głowy przed gwaltem powie proszę leżeć to co ma za
        to pójśc do nieba?
        Dziecko ,ten Pan [Misiaczek chyba zacznę mieć wstręt do tego słowa]już chyba
        nie pamięta jak to jest byc małym nie ma świadomości takowej jesli chodzi o
        seks ,uczucia podniecenie jak nazwijmy to zdrowy hetero[ rozpatruje tu stosunki
        na linii kobieta facet ,nie mam nic do lesbijek i gejów ale chodzi mi teraz o
        konkretne sprawy].
        Śmiesznejest to ze małoletnia osobe mozna traktować jako równorzednego partnera
        seksualnego.Skoro ten Pan uważa że dorośli sa denni to wg jego rozumowania nie
        ma niczłego w tym żeby przeleciało go stado dosrosłych facetów lub kobiet no to
        co że jemu się to niespodoba skoro ta druga strona[dorośli agresorzy]tego chcą?
        Facet jest śmieszny może w takim razie zalegalizujemy kazirodztwo etc
        Ja byłam molestowana jako 11/12 latka przez mojego Wujka tylko tyle ze już
        wtedy wiedziałam co to znaczy etc i to co on próbował zrobić wiedziałam że jest
        naganne.Wspominam to jako obrzydliwą rzecz jaką jest w stanie dorosły zrobić
        dziecku.Do niczego nie doszło etc ale czułam sie ponizona ,czułam wstret i
        niech ten Pan nie wmawia że to nic złego jak dziecko chce etc .Bo on wmawia
        dziecku że ono chce.
        Skoro gośc uważa ze nic zdroznego nie robi to czemu nie poda jak sie
        nazywa,wyglada etc ,moze dadzą mu jeszcze program w telewizji?Bo wie facet że
        jakkolwiek by nie nazwał tego co robi jest to usprawiedliwienie dla tego że
        czuje zwyrodnialec takie pociągi .Wisi mi co geje,hetero i lesbijki robia w
        łózku etc bo sa to ludzie dorośli ale stanowczo sprzeciwiam sie nazywaniu próby
        zgwałcenia dzieciak "dobrą pedofilią"
    • izyda353 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 01:08
      Po przeczytaniu artykułu poczułam strach, że za parę lat ktoś zażąda w imię
      demokracji i swobód obywatelskich zalegalizowania pedofilii.
      To są sprawy, gdzie nie powinna mieć miejsce dyskusja "czy pedofile mają prawo
      mieć strony propagujące ich upodobania", lecz "co należy zrobić, aby ofiar
      pedofilii było jak najmniej".
      • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 04:35
        zaraz jakis "wy-bitny" demokrata zapyta cie, czy wiesz co to jest demokracja? wink
      • shygay Tak 02.05.06, 06:22
        Kiedy czytałem ten artykuł, to to, co mnie przeraziło, to właśnie argumenty
        Misiaczka. Przypominają trochę te, których uzywają homoseksualiści. I to mi się
        nie podoba, bo abstrahując od zła pedofilii, może to ściągnąć dodatkową niechęć
        na przedstawicieli mojej orientacji seksualnej uncertain//// A przecież wiadomo, że
        istnieje zasadnicza różnica pomiędzy pedofilią a homoseksualizmem.
        Odczytałem Twoją wypowiedź również jako zachętę do postawienia tamy
        homoseksualistom uncertain
        • nie_trawie_glupcow Bo misiaczek celowo miesza kategorie, wprowadzajac 02.05.06, 06:57
          na swa strone lzawe historie typu homoseksualnej milosci dwoch nastolatkow, z
          ktorych jeden umiera na nowotwor mozgu (a jak to sie ma do pedofilii, na litosc
          boska?)czy milosci 16-letniej dziewczyny (a wiec juz i psychicznie bardzo
          mlodej, ale jednak kobiety) do sporo oden starszego mezczyzny.
        • izyda353 Re: Tak 02.05.06, 09:09
          Tamę należy stawiać tak, gdzie mogą być przekroczone granice. O ile w
          dobrowolnej seksualnej relacji dorosłych ludzi nie ma to miejsca, to w przypadku
          seksualnej relacji dorosły dziecko z pewnością granice dziecka są przekraczane.
        • donq Re: Tak 02.05.06, 21:24
          > A przecież wiadomo, że
          > istnieje zasadnicza różnica pomiędzy pedofilią a homoseksualizmem.

          Naturalnie, że wiadomo. Zostało to zadekretowane przez postępowe autorytety.
          Czyli inaczej rzecz ujmując, przez byt ponoć nieistniejący. Nowy problem
          filozoficzny - czy można dekretować nie istniejąc?

          DonQ
    • kinlej Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 01:16
      Misiaczek powinien znaleść sobie jakąś dziewczyne, jak zacznie z nią uprawiać
      normalny seks, to wtedy przestanie myślec o przytulaniu małych chłopczyków!
      Taka jest prawda.
    • gererd123 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 01:27
      Powiem tak. Strona jak juz to stwierdzono w niektorych wypowiedziach jest zbyt
      przeslodzona. Ale zalozmy, ze Misiaczek ma dobre intencje i chce przekonac
      osoby, nazywane przez siebie "zlymi pedofilami", lub tez mogace sie takimi stac
      do tego, aby swoje upodobania pokierowaly w taki sposob, aby nie krzywdzily w
      przyszlosci dzieci, czyli zeby postepowaly zgodnie z kodeksem "dobrego
      pedofila". Jezeli taki mialby byc zamysl omawianej strony, to nie widzialbym w
      niej zadnego problemu. Mysle, iz w Polsce i na calym swiecie jest dosc spora
      liczba osob o takich sklonnosciach jak ow Misiaczek, a samo pietnowanie ich przy
      kazdej okazji moze doprowadzic tylko do kolejnych tragedii, bo ludzie ci w koncu
      normalnie postradaja rozumy, poniewaz juz sama swiadomosc tego, iz jest sie
      pedofilem (chodzi o bycie, a nie popelnianie czynow karalnych) jest zapewne dla
      wielu z nich tragedia. A osoba, ktora staje sie niezrowazona psychicznie jest
      jak granat, ktory nie wiadomo kiedy wybuchnie. Zapewne same nie wiedza co ze
      swoja seksualnoscia zrobic, a raczej napewno nie zglosza sie do zadnej poradni,
      aby zostac nagrodzonymi etykietkimi pedofilow, takze pozostaje wskazac im
      jakiejs drogi, w ktorej osoby te moglyby sie jakos pozytywnie spelnic,
      wyrzekajac sie przy tym czynow niezgodnych z prawem, a wyladowywac swoj poped
      seksualny np. po przez masturbacje. Najgorsze moim zdaniem co moze sie stac, to
      zamiana ich pozytywnego nastawienia do dzieci (kochaja je, w taki czy inny
      sposob i nie chca ich skrzywdzic) na emocje negatywne (boja sie dzieci i ich
      unikaja, a przy tym obwiniaja je za wszystkie swoje krzywdy), bo wtedy drodzy
      panstwo, powstaje gwalcicel nie majacy zadnych skrupulow i nie jest to juz dobry
      wujaszek, ktory pobaraszkuje od czasu do czasu z dzieckiem i tylko z tego
      czerpie swoja przyjemnosc, takze seksualna.
    • oldbay Dla mnie to chore 02.05.06, 02:29
      To choroba psychiczna i nieodwracalna. Zamknac do psychiartyka.
      -
      oldbay
    • nomadsoul tylko prosze nie mylic tej NAMBLA 02.05.06, 03:21
      z Northern America Marlon Brando Lookalikes Association, trzeba uwazac by kogos nieslusznie nie pomowic
    • q_vw Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 03:24
      Wszedłem na www owego "misiaczka", poczytałem wpisy, artykuły itp poczytałem
      też krótkie opisy zamieszczonych innych stron www. Mam bardzo tolerancyjne
      przekonania, wyniesione z domu... nie zmienia to jednak faktu, że "misiaczka",
      jakby zbliżył się do moich dzieci, potraktowałbym tak, że żałowałby, że żyje...
      Nie jest tak, jak chce nam "misiaczek" udowodnić, że w przeszłości seks z
      dziećmi był dozwolony, bo nie był. Zawsze było kryterium wieku i oscylowało
      wokół 14 lat przynajmniej. Wszystkie czynnosci seksualne czynione z dziećmi
      poniżej 14 lat były surowo karane. Jakim trzeba być draniem, by nie pisać
      gorzej, by udowadniać, że seks z dziećmi jest fajny i dzieci mają z tego
      radość. Jak ktoś nie jest czegoś świadomy, to trudno mówić o radości, podobnie
      z wolną wolą, czy faktycznie dzieci tego chcą... Oczywiście jest to retoryka,
      taki seks jest zakazany, sprzeczny z moralnością, niezgodny z przyrodą, jednymi
      słowy, kwalifikujący się do ścigania i karania. Nie ma takich argumentów, które
      by mozna znaleźć i poprzeć się nimi dla wskazania dobrych cech pedofilii...
      Jaką hipokryzją jest wskazywanie przez "misiaczka" www Amnesty... prawa
      obywatelskie pedofili nie są naruszane, to pedofile naruszają prawa dzieci i
      prawa obowiązujące nas w społeczeństwie. Naprawdę, dziwię się, że wogóle jest
      możliwe, by taki "misiaczek" miał swobodę głoszenia swych poglądów... mało
      tego, dziwię się, że jest tak bezczelny i zakłamany, że chce nam udowodnić, że
      zło jest dobre...
      • kaczkozerca Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 03:40
        naprawde nie wiem czy nie lepiej ze energia misiaczka jest skierowana na
        przenoszenie swojej strony z serwera na serwer, niz na podrywanie jakiegos
        siedmioletniego "przyjaciela". a przy bzdurach, ktore ostatnio głosi kaczynski,
        to juz chyba wszystko ujdzie płazem.....
      • izamoyska Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 04:31
        Naprawdę, dziwię się, że wogóle jest
        > możliwe, by taki "misiaczek" miał swobodę głoszenia swych poglądów... mało
        > tego, dziwię się, że jest tak bezczelny i zakłamany, że chce nam udowodnić, że
        > zło jest dobre...

        niestety nawet niektorzy tu wypowiadajacy sie, wierza ze to zlo jest dobre. podobnie jak "misiaczek"
        wmawiaja nam, ze pedofile maja prawo do gloszenia swoich chorych pogladow. dla scislosci, na
        przyklad pogladow, ze seks z dzieckiem, ktore tego chce, jest okey. trzeba naprawde nie miec ktoregos
        z polaczen mozgowych, zeby tak twierdzic.
      • shygay Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 06:28
        q_vw napisał:

        > Jaką hipokryzją jest wskazywanie przez "misiaczka" www Amnesty...

        Nie przypominam sobie, aby AI broniła "praw" pedofilów.
        • q_vw Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 09:03
          shygay napisał:

          > q_vw napisał:
          >
          > > Jaką hipokryzją jest wskazywanie przez "misiaczka" www Amnesty...
          >
          > Nie przypominam sobie, aby AI broniła "praw" pedofilów.
          >

          ?! Ale co do mnie w związku z tym ? Ja właśnie pisałem o jego hipokryzji, czyli
          budowaniu pokrętnych, wyimaginowanych teorii, z jego linka, z podaniem www AI
          oraz opisu wynika, że pedofile moga się zwracać o pomoc do AI bo... narusza się
          ich prawa i swobody...
      • acorns Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 13:16
        > Naprawdę, dziwię się, że wogóle jest
        > możliwe, by taki "misiaczek" miał swobodę głoszenia swych poglądów

        Proponuję emigrację na Białoruś. Tam bowiem za głoszenie innych poglądów niż
        obowiązujące, trafia się do więzienia.
        • q_vw Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 23:12
          Jakby to było na Białorusi, to taki "misiaczek" nawet by nie pisnął, bo
          zaciukaliby go w celi w areszcie policyjnym... rzecz nie w wolności słowa, a w
          tym, że o wolność wypowiedzi dopomina się ktoś, kto łamie prawo i obyczaje. Co
          chce nam "misiaczek" udowodnić ? Co chce nam uwiarygodnić ?! Ma jakieś
          racjonalne argumenty, które nie stoja w sprzeczności z prawem i obyczajami ?!
          Facet łamie prawo, obyczaje, normy społeczne, które są obowiązujące i domaga
          się poszanowania swej inności oraz prawa do jej realizacji... Acorns, masz
          podobną przypadłość co "misiaczek" czy tylko jesteś "pożytecznym idiotą" ?!
          Jakbyś miał dzieci i był w pełni władz umysłowych, rozróżniał dobro i zło, to
          nie argumentowałbyś w obronie "misiaczka".
          • acorns Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 03.05.06, 10:15
            Misiaczek ma wiele racji, a przykład z życia wzięty podałem już tu:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=41124033&a=41162650
            > Facet łamie prawo, obyczaje, normy społeczne, które są obowiązujące

            A jakie to normy społeczne i obyczaje są obowiązujące? Czyje normy i obyczaje?
            Moherowych beretów czy dresiarzy? Pekiniar czy cnotek z chórku przykościelnego?
            Wolność mamy zdaje się i każdy ma swoją granicę obyczajową i swoje własne
            normy. Misiaczek wcale prawa nie łamie. Gdyby łamał to już dawno by go
            namierzyli i zapuszkowali.

            > Jakbyś miał dzieci i był w pełni władz umysłowych, rozróżniał dobro i zło, to
            > nie argumentowałbyś w obronie "misiaczka".

            Ale ja mam dziecko i dobro od zła na swój użytek odróżniać potrafię. Wariat to
            może i jestem, ale wcale mi to nie przeszkadza. Problem mają tacy ludzie jak
            Ty. Po prostu jak wiesz, że daną rzecz głosi pedofil, to nie przyznasz mu racji
            choćby ją miał w 100%. A mnie nie obchodzi kto daną rzecz mówi, czy to pedofil
            czy nekrofil, czy morderca, czy chory na egzemę. Jak ma rację to ma, a
            Misiaczek wiele prawdy napisał na swojej stronie. Jeśli jakaś debata na temat
            pedofilii ma być, to sami pedofile też powinni mieć możliwość wyrażenia swoich
            poglądów. Ja jestem za taką debatą. Dlatego, że ona wreszcie zdemaskuje
            dziennikarski bełkot i pokaże gdzie leży geneza problemu.
    • red.adam.michnik ale jaja LOL, koleś ma narombane;) ale... 02.05.06, 04:12
      ale ja tam zawsze marzyłem o jakieś ładnej pedofilcewink
      i te całe wielkie akcje polskiej policji rozbijania głęboko zakonspirowanych
      pedofilskich sieci, których członkowie mają raptem po kilka zdjęć na kompie.
      żenada. pare osób w policji za wszelką cenę chce się
      wypromować/awansować/polepszyć sobie statystyki
    • shygay Bleee... wstrętne 02.05.06, 05:43
      Strona jest mocno problematyczna. Oceniam na podstawie tego co przeczytałem
      tutaj, ponieważ nawet jej nie szukam... blee.... to nawet w starożytnej Grecji
      nie uprawiano seksu z 6, 7-letnimi dziećmi.
      Strona jest niebezpieczna poprzez to, że dzieli pedofilię na tę "dobrą" i złą, a
      wiadomo, że ingerencja w tak wrażliwą sferę dziecka może zaburzyć jego emocje.
      Pedofilia jest zła! Niebezpieczne jest również "bhp pedofila", bo daje wskazówki
      jak bezkarnie prowadzić swoją podłą działalność.
    • pc486 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 05:57
      Jakich 'zboczencow'. Pare marszy rownosci i bedzie to mniejszosc seksualna, bo
      tak jest.
      • shygay Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 06:29
        Zaczyna się.
    • kowbojzuzia Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 06:56
      Drodzy odmieńcy, geje, lesbijki i pedofile oraz Wy niemodni hetero. Strategia
      Piotrusia Pana jest w swej istocie taka sama jak gejów i lesbijek na początku
      drogi o rwnouprawnienie z hetero. Trzeba wykazać, że to taka odmienność z którą
      się wszak rodzimy. Już teraz GW ładnie pokazała że jest pedofilia zła ale i
      dobra. Ważnym krokiem będzie usunięcie przez WHO pedofilii z listy chorób; to
      tylko kwestia czasu i uporczywej walki pedośrodowisk i umiejętne wykorzystanie
      mechanizmów demokracji. Okaże się, że wiele znanych postaci od władców
      starożytnego Rzymu do czasów obecnych (Andrzej S) miało te
      nieszkodliwe "preferencje". Dalszy scenariusz już znamy. Marsze równości
      popierane przez obrońców demokracji z p. Żakowskim na czele (którego wszakże
      lubię i szanuję); no bo jeśli to nie choroba .... . Mne to ne vadi - jak mawiał
      p. Havranek - ale przyszłe pokolenia będą miały niezłą zabawę. W kolejce czeka
      sodomia - Panowie (pardon i Panie) Sodomici, nie poddawajcie sie, przecież
      takimi się urodziliście i to WY jesteście prawdziwymi przyjciółmi zwierząt!
    • tom1003 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 07:35
      taki sam sposób rozumowania jak w przypadku tzw. "gejów"
      ciekawe tylko, kiedy będziemy mieć parady pedofilskie i kiedy gazetka wybiórcza
      zacznie je popierac... gazetkowa logika prowadzi ku temu
      • shygay Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 07:49
        Wyborcza raczej przedstawia problem, niż pochwala czu propaguje "Misiaczka" i
        jemu podobnych typów.
        I nie zrównuj homoseksualizmu z pedofilią, bo wiesz, że te sprawy zasadniczo się
        różnią.
      • q_vw Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 09:07
        tom1003 napisał:

        > taki sam sposób rozumowania jak w przypadku tzw. "gejów"
        > ciekawe tylko, kiedy będziemy mieć parady pedofilskie i kiedy gazetka
        wybiórcza
        >
        > zacznie je popierac... gazetkowa logika prowadzi ku temu

        Masz ewidentny problem ze zrozumieniem czytanych treści... Homoseksualizm a
        pedofilia to dwie, całkiem odmienne sprawy, ich mieszanie wskazuje, że bladego
        pojecia nie masz, albo mieć nie chcesz. Ponadto, potepiasz Gazetę za wskazanie
        problemu "misiaczka" ? Przecież gdyby nie ten artykuł, wielu by nawet nie
        wiedziało, że jest taki ktoś.
    • vortex21 Dewiacja, dewiacji i raz jeszcze dewiacja ... 02.05.06, 08:09
      Mielśmy już 'dobrych homoseksualistów', teraz będą 'dobrzy pedofile', niedługo
      'dobrzy nekrofile' oraz 'zoofile'. Ludzie, jak dlaeko zmierza dewiacja? Jak
      długo bedziemy się jej przyglądać a dewianci będą promować swoją dewiację w imię
      praw mniejszości? tolerancja = akceptacja, czy chcemy akceptować dewiację? Są
      gdzieś granice tej tolerancji, są też szpitale i więzienia jeśli trzeba.

      Pzdr
      • shygay masz rację. jest granica tolerancji 02.05.06, 08:14
        tą granicą jest krzywda innej istoty. w przypadku pedofilii jest to krzywda
        dziecka, w przypadku zoofilii jest to krzywda zwierzęcia.
      • ginny22 Re: Dewiacja, dewiacji i raz jeszcze dewiacja ... 02.05.06, 09:12
        Nie widzisz róznicy między związkiem dwojga dorosłych, świadomych ludzi płci
        dowolnej a wykorzystywaniem dziecka? Naprawdę? Żal mi ciebie...
        • vortex21 A mi żal ciebie, bo nie rozumiesz jednej ... 02.05.06, 09:31
          podstawowej zasady - tolerancja = akceptacja. Jeżeli akceptujesz
          homoseksualistów jako coś normalnego, dlaczego nie zakceptujesz pedofili, tych
          'dobrych'? Zastanów się nad tym. Przecież takie właśnie jest przesłanie tego
          artykułu.

          Pzdr.
          • shygay Re: A mi żal ciebie, bo nie rozumiesz jednej ... 02.05.06, 09:36
            Bo:
            1)Nie ma "dobrych" pedofilów;
            2)Pedofile krzywdzą dzieci;
            3)Homoseksualiści nie krzywdzą nikogo.
            • vortex21 Homoseksualiści wyrządzają... 02.05.06, 09:42
              ... wielką szkodę społeczeństwu, które składa się z dorosłych i dzieci, zatem
              szkoda dotyka wszystkich.

              Pzdr.
              • shygay Na czym ta szkoda polega? 02.05.06, 09:44
                Precyzyjniej i konkretniej proszę!
                • vortex21 Przykład ... 02.05.06, 10:03
                  Teraz, dziecko mając lat kilkanaście, okres
                  pokwitania, zaczyna zastanawiać się nad sobą i czuje zdrowy pociąg ku płci
                  przeciwnej lecz, patrząc na własnych rodziców (para homoseksualna) stwierdza że
                  jest to chore i zaczyna szukać partnera własnej płci. Czy sądzisz że taki
                  scenariusz jest absolutnie wykluczony? Dzieci są przyszłością społeczeństwa.
                  Pary homoseksualne nie mogą z przyczyn biologicznych mieć potomstwa. To tylko
                  kilka przykładów, jest ich setki.

                  Pzdr.
                  • shygay Re: Przykład ... 02.05.06, 10:11
                    Przykład jest nierealny i śmieszny.
                    Nierealny, ponieważ zjawisko rodzicielstwa pary homoseksualnej praktycznie nie
                    występuje.
                    Śmieszny, ponieważ homoseksualizm z naukowego punktu widzenia jest pochodzenia
                    genetyczno-biologicznego, a nie środowiskowego. Przynajmniej w przytłaczającej
                    większości przypadków.
                    Heteroseksualnego pociągu seksualnego nie można się pozbyć oglądając geja.
                    Ludzie to mają w mózgach (różnice w pewnym obszarze mózgu).
                  • pavlikmedvid Homoseksualiści mogą mieć dzieci! 02.05.06, 11:54
                    "Pary homoseksualne nie mogą z przyczyn biologicznych mieć potomstwa. To tylko
                    kilka przykładów, jest ich setki."

                    -------------------------------

                    Jak to nie?! Istnieje metoda zapłodnienia metodą in vitro - wszczepienie
                    zapłodnionej komórki jajowej jednej partnerki drugiej - w rezultacie czego obie
                    są matkami dziecka. Stosowana swobodnie gł. w USA.

                    A więc mit o tym, że homoseksualiści nie mogą być biologicznymi rodzicami
                    został obalony!
                    • vortex21 Nic nie zostało obalone ... 02.05.06, 12:07
                      W sposób naturalny pary homoseksualne NIE moga mieć dzieci ... tyle ...

                      Pzdr.
                      • pavlikmedvid Tym postem obaliłeś swoją inteligencję :) 02.05.06, 14:19
                        I basta!
                        • vortex21 I basta? Rozumiem, ja mam rację i basta ... 02.05.06, 15:38
                          tak to można zawsze mieć rację. wink

                          Pzdr.
                    • kerebron Re: Homoseksualiści mogą mieć dzieci! 02.05.06, 16:03
                      pavlikmedvid napisał:

                      > Jak to nie?! Istnieje metoda zapłodnienia metodą in vitro - wszczepienie
                      > zapłodnionej komórki jajowej jednej partnerki drugiej - w rezultacie czego obie
                      > są matkami dziecka

                      A więc ZAPŁODNIENIE in vitro polega - twoim zdaniem - na wszczepieniu jednej kobiecie UPRZEDNIO ZAPŁODNIONEJ komórki jajowej innej kobiety. Przezabawne. I ktoś, kto tak żenująco gubi się we własnych wywodach, ma śmiałość byc recenzentem cudzej inteligencji! (Vide nastepny post pavlika)
                  • xtrin Skąd się biorą geje? 02.05.06, 15:49
                    vortex21 napisał:

                    > Teraz, dziecko mając lat kilkanaście, okres
                    > pokwitania, zaczyna zastanawiać się nad sobą i czuje zdrowy pociąg ku płci
                    > przeciwnej lecz, patrząc na własnych rodziców (para homoseksualna) stwierdza że
                    > jest to chore i zaczyna szukać partnera własnej płci. Czy sądzisz że taki
                    > scenariusz jest absolutnie wykluczony? Dzieci są przyszłością społeczeństwa.
                    > Pary homoseksualne nie mogą z przyczyn biologicznych mieć potomstwa. To tylko
                    > kilka przykładów, jest ich setki.

                    Dziecko mając lat kilkanaście, okres pokwitania, zaczyna zastanawiać się nad
                    sobą i czuje zdrowy pociąg ku własnej płci lecz, patrząc na własnych rodziców
                    (para heteroseksualna) stwierdza że jest to chore i zaczyna szukać partnera
                    odmiennej płci.
                    Hm... tylko skąd się biorą geje?
                    • vortex21 Czuje 'zdrowy pociag ku wlasnej plci' ... 02.05.06, 16:04
                      i naturalnie, jak Bog przykazal, zaczyna szukac sobie partnetra tej samej plci.
                      Tylko skad od niepamietnych czasow biora sie ludzie?

                      Pzdr.
                      • xtrin Re: Czuje 'zdrowy pociag ku wlasnej plci' ... 02.05.06, 16:19
                        Homoseksualizm nie jest od lat uznawany za chorobę, czyli jest "zdrowy".

                        > i naturalnie, jak Bog przykazal, zaczyna szukac sobie partnetra tej samej plci.

                        A co ma Bóg do rzeczy? Nie każdy w Niego wierzy, więc i nie każdy musi
                        postępować z Jego nakazami. A dramat wierzących homoseksualistów to już zupełnie
                        inna bajka.

                        > Tylko skad od niepamietnych czasow biora sie ludzie?

                        Mam Cię uświadamiać?
                        • vortex21 Czy ludzie biorą się ze 'zdrowego' zwiazku ... 02.05.06, 16:29
                          homoseksualnego? No, uswiadom nie, juz nic nie rozumiem ... wink

                          pzdr.
                          • xtrin Re: Czy ludzie biorą się ze 'zdrowego' zwiazku .. 02.05.06, 16:42
                            Oj biedaku, mamusia nie opowiadała o pszczółkach i kwiatuszkach? Jak rozumiem
                            wtrąciłeś to nie mające związku z dyskusją pytanie z nadzieją, że wreszcie się
                            dowiesz?
                            No więc dzieci biorą się z połączenia jajeczka z plemnikiem, o szczegóły dopytaj
                            tatusia.
                            • vortex21 Właśnie! Jajeczka i plemnika ... 02.05.06, 18:11
                              Tak też powstały moje dzieciaki (jestem ojcem trójki). I to właśnie sprawia że
                              hompseksualizm nie ma racji bytu jao coś naturalnego i zdrowego. Są dwa jajeczka
                              albo dwa plemniki.

                              Pzdr.
                              • xtrin Re: Właśnie! Jajeczka i plemnika ... 02.05.06, 18:53
                                > Tak też powstały moje dzieciaki (jestem ojcem trójki).
                                > I to właśnie sprawia że hompseksualizm nie ma racji bytu
                                > jao coś naturalnego i zdrowego. Są dwa jajeczka
                                > albo dwa plemniki.

                                Jabłka są naturalne i zdrowe, a przecież nie ma z nich dzieci... Więc to jakaś
                                pokrętna logika uznawać coś za zdrowe, jeżeli są z tego dzieci.
                                Z bliższych tematyce przykładów - seks (z mężczyzną) kobiety po menopauzie jest
                                "nienaturalny i niezdrowy"? Przecież z tego dzieci też nie będzie!
                                Dzieci gratuluję i życze im, by żadne z nich nie odkryło w sobie homoseksualnych
                                zapędów, bo z takim ojcem może to oznaczać tylko problemy (jakkolwiek Tobie być
                                może takie doświadczenie jednak by się przydało).
                  • pavlikmedvid Re: Przykład ... 02.05.06, 22:00
                    vortex21 napisał:

                    (...)"Dzieci są przyszłością społeczeństwa.
                    > Pary homoseksualne nie mogą z przyczyn biologicznych mieć potomstwa. To tylko
                    > kilka przykładów, jest ich setki.
                    >
                    > Pzdr."
                    -----------------------------------

                    Takie dziecko jak Ty wydaje mi się gwarantem marnej przyszłości... smile

                    Setki przykładów, ale czego? Setki Twoich steków bzdur, którymi zawsze możesz
                    obniżyć poziom tej dyskusji?

                    Wydaje mi się, że bezczelna ignoracja niektórych posterów świadczy tylko i
                    wyłącznie, że Ci, którzy obnoszą się ze swoją ignorancją mają na celu
                    udowodnić, że nic więcej poza nią do dyskusji nie wnosią...
          • xtrin Re: A mi żal ciebie, bo nie rozumiesz jednej ... 02.05.06, 12:43
            > podstawowej zasady - tolerancja = akceptacja. Jeżeli akceptujesz
            > homoseksualistów jako coś normalnego, dlaczego nie zakceptujesz pedofili, tych
            > 'dobrych'? Zastanów się nad tym. Przecież takie właśnie jest przesłanie tego
            > artykułu.

            Lepiej poćwicz czytanie ze zrozumieniem. Artykuł nijak nie propaguje
            "tolerancji" dla "dobrych pedofilii"! Gdzie Ty zauważyłeś takie przesłanie?!
            Artykuł jest zaskakująco rzetelnym i obiektywnym spojrzeniem na to zjawisko, bez
            oburzenia i napiętnowania, jednakże twardo stoi po stronie przeciwników takich
            zachowań, o czym niech świadczą chociażby cytowane w artykule wypowiedzi
            specjalistów.
      • wuk4 Re: Dewiacja, dewiacji i raz jeszcze dewiacja ... 02.05.06, 09:15
        vortex21 napisał:

        > Mielśmy już 'dobrych homoseksualistów', teraz będą 'dobrzy pedofile', niedługo
        > 'dobrzy nekrofile' oraz 'zoofile'. Ludzie, jak dlaeko zmierza dewiacja? Jak
        > długo bedziemy się jej przyglądać a dewianci będą promować swoją dewiację w
        imi
        > ę
        > praw mniejszości? tolerancja = akceptacja, czy chcemy akceptować dewiację? Są
        > gdzieś granice tej tolerancji, są też szpitale i więzienia jeśli trzeba.

        Odpieprz się od gejów ze swoimi zboczonymi fantazjami i bzdurnymi teoriami i
        uważaj, bo twoje teorie użyte w drugą stronę uznają, że jesteś chorym dewiantem
        i przestępcą. Dlaczego? Bo mogę wymyśleć sobie, że każdy heteroseksualista bije
        swoją żonę i molestuje dziewczynki (również własne córki). Oczywiście nie
        podpisuję się pod takimi bredniami, bo nie jestem taki głupi jak ty. Zapamiętaj
        raz na zawsze, że normalny gej\ normalna lesbijka NIE UPRAWIA stosunków
        seksualnych z dziećmi (podobnie jak normalny hetero). Jeśli więc zostało ci
        jeszcze trochę szarych komórek w mózgownicy, to zastanów się nad tym problemem,
        bo jeszcze okaże się, że wylądujesz w szpitalu, albo więzieniu. Tam
        rzeczywiście powinni się znaleźć wszyscy którzy dręczą seksualnie dzieci. Ale
        tylko idiota może skojarzyć z pedofilią dwóch facetów po 30-stce, którzy śpią
        ze sobą i żyją w stałym związku i nawet nie myślą o tym, żeby mieć dzieci.
        • vortex21 Właśnie, normalna heteroseksualna relacja ... 02.05.06, 09:29
          już niedługo może być uważana za zboczenie. Uważam, że wypadki złego traktowania
          partnera czy dziecka mogą zdarzyć się w każdym związku, niezależnie od 'rodzaju'
          partnerów. Homoseksualizm, tak jak pedofilia oraz inne odchyły, są chorobą.
          Wiem, teraz powiesz, że to nieprawda - przytocz dowody. Są na świecie prowadzone
          badania nad tymi zjawiskami i już niedługo, podobnie jak wiele innych dotąd
          nieuleczalnych chorób, będą uleczalne. Jeszcze jedno - zawsze, kiedy dyskutuję z
          homoseksualistami lub ich poplecznikami dostaję niezłą salwę oszczerstw oraz
          przekleństw. Czy wy tak wszyscy?

          Pzdr.
          • shygay Re: Właśnie, normalna heteroseksualna relacja ... 02.05.06, 09:39
            Jakie masz dowody na chorobliwość homo? No i jakie masz dowody na "uleczalność"
            z homo? Tylko, proszę nie cytuj błędnych metodologicznie badań pana Spitzera.
            Sam przyznał, że ich metodologia nie była prawidłowa.
            • vortex21 Jakie masz dowody że nie są ... 02.05.06, 09:46
              Co do uleczalności to fakt, narazie nie ma antidotum. Nie wiem czy znasz
              angielski, oto link do strony poświęconej badaniom nad dolegliwością zwaną
              homoseksualizmem www.narth.com/docs/bioresearch.html

              Pzdr
              • shygay Re: Jakie masz dowody że nie są ... 02.05.06, 09:48
                Wiem co to NARTH. Publikuje m.in. błędne metodologicznie badania Spitzera. Jest
                to organizacja fundamentalistów chrześcijańskich, która nagina naukę do swoich
                celów. Sojusz religii i nauki (pseudo?) zawsze kończy się przekłamaniami.

                serwisy.gazeta.pl/czasopisma/1,42478,2690659.html
                • vortex21 Ty tak sądzisz .... 02.05.06, 10:00
                  czy masz jakieś kontr-argumenty? Czy możesz przytoczyć dowody obalające
                  metodologię jaką oni stosują?

                  Pzdr.
                  • shygay Re: Ty tak sądzisz .... 02.05.06, 10:19
                    Proszę bardzo. Ze strony www.psychologia.edu.pl

                    ===
                    Orientacja seksualna ustalana przed urodzeniem
                    2003-10-22

                    Orientacja seksualna jest związana ze zmianami w pracy mózgu i kształtuje się
                    jeszcze w trakcie życia płodowego - najnowsze wyniki naukowców brytyjskich
                    publikuje pismo "Behavioral Neuroscience". Według statystyk, około 4 proc.
                    mężczyzn i 3 proc. kobiet ma orientację homoseksualną. Podłoże tego zjawiska
                    jest od lat przedmiotem badań i budzi liczne kontrowersje - część badaczy uważa,
                    że ważną rolę mogą tu odgrywać uwarunkowania genetyczne, część spycha
                    "odpowiedzialność" na czynniki środowiskowe. Koncepcja genetycznego podłoża
                    homoseksualizmu nie znalazła jak dotąd wiarygodnego potwierdzenia. W ostatnich
                    latach pojawiły się jednak doniesienia, że na orientację seksualną w dorosłym
                    życiu mają wpływ procesy zachodzące w życiu płodowym, w tym zmiany poziomu
                    hormonów płciowych (m.in. testosteronu) w organizmie matki. Najnowsze wyniki
                    zespołu dr Qazi Rahmana z University of East London dostarczają dowodów na
                    poparcie teorii, że orientacja seksualna nie jest nabyta i ustala się w życiu
                    płodowym w czasie rozwoju mózgu. Naukowcy zbadali natężenie mimowolnej reakcji
                    zaskoczenia, a dokładnie reakcji mrugania powiekami w odpowiedzi na ostry
                    dźwięk, u osób różnej płci i różnej orientacji seksualnej. Wyniki oceniano w
                    odniesieniu do reakcji uczestników na łagodne dźwięki. Okazało się, że
                    najsłabszą reakcję na ostry dźwięk mieli mężczyźni heteroseksualni, a
                    najsilniejszą heteroseksualne kobiety. Reakcja homoseksualnych mężczyzn była
                    nieco słabsza niż u mężczyzn heteroseksualnych i była przy tym bardzo zbliżona
                    do wyników homoseksualnych kobiet. "Badana przez nas reakcja jest mimowolna, nie
                    da się jej nauczyć. Jest kontrolowana przez stary ewolucyjnie obszar mózgu, tzw.
                    układ limbiczny, który reguluje również zachowania seksualne" - tłumaczy dr
                    Rahman. Zdaniem badacza najnowsze wyniki dowodzą, że orientacja seksualna
                    również kształtuje się w mózgu ludzkim przed urodzeniem. Jak wyjaśnia biorący
                    udział w badaniach dr Glenn Wilson, badanie mimowolnej reakcji na zaskoczenie
                    jest stosowane do oceny zdolności mózgu do filtrowania i przetwarzania
                    informacji z zewnątrz. "Nasze prace wskazują, że w toku ewolucji rozwinęły się
                    zależne od płci różnice w pracy mózgu" - komentuje dr Wilson. Autorzy liczą, że
                    najnowsze wyniki pomogą nie tylko lepiej zrozumieć podłoże orientacji
                    seksualnej. Chcą je również wykorzystać w badaniach nad zależną od płci i
                    orientacji seksualnej skłonnością do różnych chorób psychicznych. "Te badania
                    mogą nam dostarczyć wskazówek do zrozumienia, dlaczego homoseksualni mężczyźni i
                    kobiety mogą czasem cierpieć na inne rodzaje chorób psychicznych niż osoby
                    heteroseksualne tej samej płci" - tłumaczy dr Rahman. Według badacza, pozwoli to
                    lepiej dobierać metody terapii dla każdej z grup.
                    ===
                    Tutaj o badaniach pana Spitzera:

                    KONTROWERSJE W SPRAWIE MOŻLIWOŚCI SKUTECZNEGO LECZENIA HOMOSEKSUALIZMU
                    2001-05-16

                    Do przeciwstawnych wniosków doszli autorzy dwóch badań nad możliwością zmiany
                    orientacji seksualnej, przedstawionych w środę na konferencji Amerykańskiego
                    Towarzystwa Psychiatrycznego (APA) w Nowym Orleanie. Psychiatra z Uniwersytetu
                    Columbia dr Robert Spitzer przebadał 200 homoseksualnych mężczyzn i kobiet,
                    którzy chcieli zostać heteroseksualistami i szukali w tym celu pomocy
                    psychoterapeutów. Spitzer przeprowadził z każdym z nich wywiady telefoniczne
                    trwające po 45 minut. Osoby biorące udział w badaniu musiały odpowiedzieć na 60
                    pytań dotyczących ich odczuć i zachowań seksualnych przed rozpoczęciem i po
                    ukończeniu terapii. Wszyscy stwierdzili, że zmienili orientację płciową, przy
                    czym 66 proc. mężczyzn i 44 proc. kobiet zadeklarowało, że pozostają w dobrych
                    związkach z partnerami płci przeciwnej przez co najmniej pięć lat. Większość
                    badanych przyznała, że zastosowała więcej niż jedną strategię terapeutyczną.
                    Około 50 proc. uznało że najbardziej pomocną metodą była pomoc specjalistów -
                    najczęściej psychologów. Tymczasem dwaj psychologowie nowojorscy: Ariel Shidlo i
                    Michael Schroeder, badali 202 gejów i lesbijek, którzy w latach 1995-2000 także
                    przeszli podobną terapię. Na podstawie półtoragodzinnych rozmów z nimi ustalili,
                    że 178 spośród nich nie udało się zmienić orientacji seksualnej, 18 osób
                    deklarowało, że znalazły się w wewnętrznym konflikcie albo przestały się
                    interesować seksem, i tylko sześć powiedziało, że zostały heteroseksualistami.
                    Spitzer przyznał, że badana przez niego grupa nie była reprezentatywna dla całej
                    populacji homoseksualnej i składała się głównie z osób pochodzących ze środowisk
                    religijnych o konserwatywnych przekonaniach. Uczony przyznał ponadto, że nie
                    może oszacować na podstawie swoich wyników, jaki w rzeczywistości procent
                    homoseksualistów może zmienić swoją orientację. Podkreśla jednak, że jego
                    badania wskazują na istnienie takiej możliwości przynajmniej dla niektórych
                    osób. Wyniki badań Spitzera powitali z uznaniem działacze organizacji
                    konserwatywnych, natomiast lobby homoseksualne napiętnowało jego konkluzje jako
                    "nienaukowe". David Elliot, rzecznik National Gay and Lesbian Task Force w
                    Waszyngtonie podkreśla, że badana grupa jest źle dobrana i zupełnie
                    niereprezentatywna dla społeczności gejów i lesbijek. Psycholog dr Douglas
                    Haldeman z University of Washington uważa, że badania Spitzera nie dostarczają
                    żadnych przekonujących dowodów na temat możliwości zmian orientacji płciowej. Dr
                    Haldeman argumentuje to tym, że uczestnicy badań pochodzili ze środowisk
                    konserwatywnych, a ich psychoterapeuci wydawali się wyjątkowo negatywnie
                    nastawieni do homoseksualistów. Spora ich grupa była polecana przez Narodowe
                    Stowarzyszenie na Rzecz Badań i Terapii Homoseksualizmu (National Association
                    for Research and Therapy of homosexuality), której członkowie uważają
                    homoseksualizm za chorobę powstałą w wyniku zaburzeń rozwojowych. Osoby, które
                    poddały się takiej terapii mogły być więc wyjątkowo silnie przekonane, że ich
                    orientacja seksualna jest zła i odczuwały wyjątkowo silną presję, aby ją
                    zmienić. Nauka nie ustaliła dotąd, jakie czynniki decydują o orientacji
                    seksualnej, ale większość uczonych uważa, że biologia, w tym czynniki
                    genetyczne, odgrywa w tym dużą rolę. W 1973 r. Amerykańskie Towarzystwo
                    Psychiatryczne usunęło homoseksualizm ze swojej listy zaburzeń psychicznych
                    publikowanej w podręcznikach psychiatrii.
                    ===
                    I na koniec po raz wtóry ten sam link do artykułu "Homo-geny":
                    serwisy.gazeta.pl/czasopisma/1,42478,2690659.html
                    • vortex21 To jedna z teorii, kapujesz? Rozumiem ... 02.05.06, 10:21
                      podoba się wielu lecz nie jest ona w NICZYM bardziej wierygodna niż ta, któą
                      przytaczałem.

                      Pzdr.
                      • shygay Re: A jednak terie, które przytaczasz 02.05.06, 10:23
                        zostały już dawno obalone przez obiektywną naukę.
                        Przeczytałeś o badaniach Spitzera? I o metodologii?
                        W tym moim poprzednim poście?
                        • vortex21 Zapoznam się z nimi, dzieki za post ... 02.05.06, 10:32
                          Chcę powiedzieć, drogi oponencie, że nie zgadzam się z twoimi argumentami lecz
                          cenię dyskusję. Nie mam teraz czasu na dalsze jej prowadzenie, praca, lecz gdyby
                          była okazja, chętnie podyskutuję (zapoznawszy się z argumentami).

                          Pzdr.
                          • shygay Ok. dzięki i pozdrawiam 02.05.06, 10:33

              • pavlikmedvid Re: Jakie masz dowody że nie są ... 02.05.06, 10:47
                vortex21 napisał:

                > Co do uleczalności to fakt, narazie nie ma antidotum. Nie wiem czy znasz
                > angielski, oto link do strony poświęconej badaniom nad dolegliwością zwaną
                > homoseksualizmem www.narth.com/docs/bioresearch.html
                >
                > Pzdr
                -----------------------------------

                Od czasów rzymskich to oskarżający powinien udowodnić winę, a nie odwrotnie,
                więc to Ty powinieneś sformułować swoje zarzuty i przedstawić dowody!
                • vortex21 Czy ja kogokolwiek oskarżam? ... 02.05.06, 12:25
                  Czy stwierdzenie że ktoś jest chory jest oskarżeniem? Zastanów sie o czym w
                  ogóle piszesz ...

                  Pzdr.
          • wuk4 Re: Właśnie, normalna heteroseksualna relacja ... 02.05.06, 10:09
            vortex21 napisał:

            > już niedługo może być uważana za zboczenie. Uważam, że wypadki złego
            traktowania
            > partnera czy dziecka mogą zdarzyć się w każdym związku, niezależnie
            od 'rodzaju
            > ' partnerów.

            Gratuluję, że choć tyle odróżniasz...



            Homoseksualizm, tak jak pedofilia oraz inne odchyły, są chorobą.
            > Wiem, teraz powiesz, że to nieprawda - przytocz dowody. Są na świecie
            prowadzon e
            > badania nad tymi zjawiskami i już niedługo, podobnie jak wiele innych dotąd
            > nieuleczalnych chorób, będą uleczalne.


            Homoseksualizm nie jest na liście chorób, domorosły szarlatanie. A jeśli nie
            umiesz odróżnić homoseksualizmu (czy heteroseksualizmu) od pedofilii, to
            świadczy o niedorozwoju umysłowym (który rzeczywiście jest chorobą). Żebyś
            wiedział na przyszłość: aktywny pedofil (homo- bądź heteroseksualny) przez
            uprawianie seksu z dzieckiem wyrządza krzywdę ciału i psychice owego dziecka
            (chłopczyka bądź dziewczynki), czym popełnia przestępstwo. Natomiast gej lub
            lesbijka ma swojego partnera/partnerów to dorosła osoba decydująca o swoim
            życiu seksualnym, tak jak wszyscy inni obywatele.
            Poniał? Jak nie, to nie będę wyjaśniał po raz drugi jak krowie na rowie.




            Jeszcze jedno - zawsze, kiedy dyskutuję
            > z homoseksualistami lub ich poplecznikami dostaję niezłą salwę oszczerstw oraz
            > przekleństw. Czy wy tak wszyscy?

            Pierwszy rzucasz oszczerstwami, więc otrzymujesz ripostę w postaci drwin. Jeśli
            kogoś zaczniesz opluwać, to nie licz na to, że ten ktoś pozostanie obojętny.
            Oszczerstwa nie są w moim stylu, więc ich nie używam. Używam ironicznego
            zniekształcenia chorych poglądów i drwin. Ale domyślam się, że tak naprawdę
            chyba nie jesteś nekrofilem albo zoofilem.
            • vortex21 W którym miejscu kogokolwiek obraziłem? ... 02.05.06, 12:31
              Ciekawe, mnie się jednak wydaje że hamstwo jest twoją naturą. Poza tym, każdy,
              kto nie zgadza się z tobą jest, cytuję: domorosłym szarlatanem, niedorozwinięty
              umysłowo (chory), jest 'krową na rowie', etc.

              Komentarze są zbyteczne ...
        • krytyka.org Re: Dewiacja, dewiacji i raz jeszcze dewiacja ... 02.05.06, 22:41
          Gej w szkole, czyli homoseksualizm a pedofilia:
          krytyka.org/pokaz_opinie.php?id=27
      • kaczor551 Re: Dewiacja, dewiacji i raz jeszcze dewiacja ... 02.05.06, 09:43
        > praw mniejszości? tolerancja = akceptacja, czy chcemy akceptować dewiację? Są
        > gdzieś granice tej tolerancji, są też szpitale i więzienia jeśli trzeba.

        Co się popsuło, trzeba po prostu naprawić.
        Zboczeńca Misiaczka na przymusowe leczenie i zakaz kontaktu z dziećmi- można przecież uchwalić odpowiednie prawa na podobieństwo zakazu pochwalania ideologii ludobójczych.
        Homoseksualistów też warto ustawić do pionu, bo na razie niektórzy pozostają w błędnym mniemaniu że a) homoseksualizm jest normalny i b) że mają poparcie.

        K.
        • xtrin Re: Dewiacja, dewiacji i raz jeszcze dewiacja ... 02.05.06, 12:59
          > Homoseksualistów też warto ustawić do pionu, bo na razie niektórzy pozostają w
          > błędnym mniemaniu że a) homoseksualizm jest normalny i b) że mają poparcie.

          Homoseksualizm nie jest oczywiście "normalny" w znaczeniu "właściwy większości",
          ale "normalny" w znaczeniu "naturalny, nieszkodliwy" jest jak najbardziej.
          Co w tym kontekście ma oznaczać "ustawić do pionu"?
          I po cholere wyciągać temat homoseksualizmu w dyskusji na temat pedofilii i
          związków dorosłego z dzieckiem? Jaki widzisz związek?
    • pakola1 Jaki jest cel tego artykulu? Moze brak tematu? 02.05.06, 08:32
      Proponuję Pani Grzebałkowskiej zabrać się za jakąś robotę. Bo z nudów stać ją
      tylko na te bzdury. Życzę wreszcie jakiegoś sukcesu. A tak na marginesie ma
      Pani dzieci?
    • ggross Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 08:42
      Piszę nie dla uczestników tego forum - podejrzewam, że wpisów jest już mnóstwo. Piszę i zadaję pytanie tym, którzy - być może - śledzą te wątki, a należą do wymienionych w tekście organizacji zajmujących się wyłąpywaniem pedofili. Nie rozumiem jednego: jak to nie można się dowiedzieć kim jest "Misiaczek"?? Posiadanie stron na serwerach w innych krajach naprawdę gwarantuje już pełną anonimowość?? Naprawdę nie można zlokalizować tego człowieka i poddać go inwigilacji?? Wszyscy uwierzyli, że on tylko się masturbuje?? Czy gdybym założył stronę "Jak zabić..." (hmm - np. prezydenta?), "Jak zrobić bombę- najlepszą do użycia w autobusie" itp. i podawałbym tam przepisy na wyroby "domowe", okraszał to cytatami z literatury oraz co drugie zdanie pisał, że ja tylko teoretyzuję - to naprawdę nikt by się mną nie zainteresował?? Rozumiem, że takich stron pełnych prowokacji są tysiące, ale z tego co przeczytatałem wynika, że ten człowiek/ta grupa zadaje sobie naprawdę dużo trudu, żeby stronę utrzymać. Więc nie są już prowokatorami w stylu onetowskiego Pawiana czy Lexusa. To człowiek/ludzie którzy powinni zostać odnalezieni! Nie wierzę, że jego/ich działalność ogranicza się tylko do teoretyzowania na stronie www.
      P.S. Mam 5-cio letniego syna. Z żoną uczulamy go na niebezbieczeństwa tego świata. Ale do głowy nam nie przyszło, że istnieć może "dobre" pedofilstwo!!Dziękuję autorowi/autorom artykułu, że zwrócili uwagę na ten aspekt.
      Z poważaniem,
      (jak ktoś chce, łatwo mnie znajdziewink)
    • 2zm Dlaczego TAKA ilustracja do TEGO artykulu??? 02.05.06, 08:42
      dlaczego artykul o zboczeniach jest ilustrowany rysunkiem mężczyzny fotografujac
      ego dziecko??? Artystce A.Rainert facet robiacy zdjecie dziecku kojarzy sie
      nieodparcie z pedofilem, nie zas z ojcem tego dziecka lub fotografikiem,
      zajmujacym sie fotografią. Byc moze artystka A Rainert miala zle kontakty z
      tatusiem, ale to nie znaczy ze wszyscy tatusiowie robiacy zdjecia swoim dzieciom
      sa chorzy. Na Boga, ludzie, czy ktos tu czasem uzywa mózgu?? Portal reklamuje
      ten artykul za pomoca tego rysunku z podpisem pedofil. Niedlugo wyjde z moimi
      blizniaczkami na spacer lub plaze, zrobie im kilka fotek i bede sie gesto
      tlumaczyl strazy miejskiej z wianuszkiem "moherow" wokol. Co za kraj...
      • xtrin Re: Dlaczego TAKA ilustracja do TEGO artykulu??? 02.05.06, 12:56
        > dlaczego artykul o zboczeniach jest ilustrowany rysunkiem
        > mężczyzny fotografujacego dziecko???

        A przeczytałeś ten artykuł? W nim znajdziesz wyczerpującą odpowiedź na to pytanie.
    • otis_tarda Chłe, chłe, chłe - czyli hipokryzja GW 02.05.06, 08:43
      Czytaliście może artykuł w papierowym wydaniu? Parę stron za wywwiadem z p.
      Misiaczkiem są jakieś modelki. W tym jedna zcternastolatka "zrobiona" na osobę
      co najmniej pięć lat starszą.

      Tyle w temacie walki z pedofilią w mediach.
    • ta_laura Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 09:05
      To jest straszne, ci ludzie czują się coraz bardziej bezkarni...
      Nie chciałabym aby moje dzieci spotkały kiogoś o takich zainteresowaniach
      seksualnych
      • otis_tarda Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 09:18
        Na początek zakaż im czytywania "Alicji w Krainie Czarów". Według dzisiejszych
        standartów Dodgson był ewidentnym pedofilem...
        • asiaasia1 Re: Mówi, że jest dobrym pedofilem 02.05.06, 09:27
          Tak, ale sexu z małoletnimi przyjaciółkami m.in. siostrami Liddell nie uprawiał.
          Uprawiał za to całkiem niezłą literaturę, całkowicie przeciwstawną stanadardom wiktoriańskiej Anglii smile
          • otis_tarda Seksu, owszem, nie było. 02.05.06, 09:33
            Były za to zabawy w stylu p.Misiaczka (może nie staczanie się z górki, ale
            podobne), były kieszenie pełne cukierków dla małych dziewczynek, była cała masa
            pieszczot (choć raczej w tym "niewinnym", dawno zapomnianym znaczeniu) i
            całusów, było uważanie dziewczynek powyżej trzynastego roku życia za nudne -
            tudzież było fotografowanie małolat (tak, poniżej 13 roku życia) w różnych
            przebraniach albo zgoła bez nich. Pedofil, jak w pysk strzelił. W USA zgniłby w
            wiezieniu, a paru tutejszych forumowiczów pewnie gościa wykastrowałoby z
            niekłamaną przyjemnością.

            Czytałem o tym we wstepie do stillerowskiego tłumaczneia "Alicji..." i,
            przyznam, byłem - i wciąż jestem - trochę zażenowany.
            • asiaasia1 Re: Seksu, owszem, nie było. 02.05.06, 09:39
              Wszystko to działo się za zgodą rodziców.

              Czytałam jednak, że matka Alice Liddell na jakiś czas zabroniła jej spotykać się z pastorem...

              Rzeczywiście,wielu forumowiczów ( szczególnie rodizców dziewczynek , bo chłopców nie lubił...) wykastrowałoby autora "Alicji...".

              Masz rację , pedofil ,jak w mordę strzelił,a na dodatek pastor, jąkający się ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka