flurcia
13.10.04, 08:32
Mam roczną Ole z którą siedzę w domku - wychowawczy. Mąż wracaz pracy ok. 17, więc mała jest cału dzień ze mną. Bardzo lubi sie bawić z tatą i aż piszczy z radości na jego widok. Wszystko jest dobrze jak jest w zasięggu wzroku mama, czyli ja. Jak mnie nie ma to jest jkeden wielki wrzaski krzk, płacz, histeria, sama nie wiem jak to nazwać. Nie mogę w ogóle ruszyć się z domu. Ostanio jak mąż wrócił z pracy wyskoczyłam do sklepu po drobne zakupy. Mąż mówi, ze jak tyko zakapowała, że wyszłam, nic nie pomagało, żadne zabawianie, pozwalanie, na rzeczy, których jej nie wolno-wywalanie ciuchów z szafy, nic po prostu nie skutkowała. Stała pod drzwiami i wyła. Jak wróciłam od razu usmiech od ucha do ucha, jakby się nic nie stało.
Niedługo popadniemy w paranoję, mąż boi się z niązostać, żeby nie zaczęła odstawiać cyrków, a potrafi też się zanieść. Ja jestem umówiona na sobotę do kosmetyczki, zejdzie mi sie chyba ze dwie godziny i prawdopodobnie odwołam ta wizytę. Nie wiem już co mam robić.
Czy to jets akurat taki okres w jej życiu, czy przyzwyczaiła się byc ze mną?
Poradźcie co robić. Zbliża się zima, wieczór coraz wcześniej, zimo, nie będę mogła wszędzie z nią iść, czasmi nawet dla własnego samopoczucia chce się wyjść samemu nawet do sklepu po ziemniaki. Co ja mam zrobić, żeby nie wyprawiała takiej histerii - sama nie wiem jak już to nazwać - jak mnie nier ma.