Dodaj do ulubionych

Dzieci- granice tolerancji

19.08.05, 09:32
czyli rzecz o zakazach...
To raczej wątek adresowany do mam trochę starszych dzieci, np. już umiejących
się poruszać samodzielnie, ale jestem ciekawa opinii Was wszystkich.
Czy macie jedną, raz na zawsze ustaloną granicę między tym, czego wolno, a
czego nie? Innymi słowy: czy jesteście konsekwentne?
U mnie z tym bywa różnie: generalnie Frutce nie wolno wspinać się po łózku do
parapetu, bawić się kabelkami, wyjmować wszystkiego z szafek w kuchni i
jeszcze kilku rzeczy też. Czasem, gdy już jestem naprawdę bardzo zmęczona
udaję że nie widzę np. zabawy kablami. Tylko zakaz wspinania się do parapetu
jest BEZWZGLĘDNIE przestrzegany, ale pech chciał, że to ostatnio jej ulubiona
zabawa sad Oczywiście przy innych rzeczach też staram się trzymać ustalonych
zasad, ale, jak już napisałam wyżej, nie zawsze je egzekwuję.
Kiedyś myślałam, że moje dziecko nie będzie jadło słodyczy. Przykład z mojej
rodziny, gdy dziewczynka nie je prawie nic innego oprócz "pychotek" tak na
mnie podziałal. Ale ostatnio pomyślałam sobie, że przesada w żadną stronę nie
jest dobra i Frutka kilka razy dostała herbatnika czy biszkopta.
I teraz pora na moje ulubione pytanie: jak z tym jest u Was ?
Obserwuj wątek
    • viviene12 smakuja te biszkopty? 19.08.05, 10:02
      Ciekawa jestem jak reaguja na slodycze dzieci, ktore ich czesto nie dostaja. Ja
      tez zamierzam nie dawac tak dlugo cukru, ile sie da. Ale jak tu nie dawac?
      Zreszta biszkopcik to nie czekolada. A dajesz takie specjalne dla dzieci, czy
      normalne? Pytam, bo w niemczech mowia, ze jajka dopiero po roku (silny alergen)
      • wenus.z.willendorfu Herbatniki bardziej :-) 19.08.05, 10:09
        daję normalne i dostaje jeden na kilka dni. Ostatnio kupiłam specjalne
        herbatniki dla niemowląt, które są trzy razy droższe od zwykłych i oprócz tego
        nie różnią się niczym (no, jeszcze są w kształcie misia, ale smiem wątpić, czy
        dla Frutki to jakaś specjalna atrakcja). To było tylko w ramach eksperymentu i
        już więcej nie zamierzam ich kupować.
        Fakt, w Polsce też białko podaje się dopiero po roku (żółtko kilka miesięcy
        wcześniej), ale zapytałam lekarki i stwierdziła, że jeżeli nic małej nie
        będzie, to mogę dawać.
      • enja11 Re: smakuja te biszkopty? 19.08.05, 11:11
        Dzieci znajomych nie dostawaly w domu czekolady itp. i efekt byl taki ze jak
        wpadaly do nas to doslownie zzeraly wszystko slodkie co wpadlo im w recesmile))
    • zbrojwskas ja uwazam tak 19.08.05, 10:11
      jesli ktos nie zna smaku cukru to jasne jest ,ze nie ma za czym ,,tesknic'' wiec wstrzymac sie mozna , ile sie da. chociaz niedawno juz uslyszalam od bliskiej mi osoby , ze niedlugo to juz chyba podam tabliczke czekolady!!! dobrze ,ze ta osoba nie ma najniejszego wplywu na diete mojej corki.

      miod , czekolada,orzechy,jajko , maslo archaidowe to dla Nicole owoc zakazany .
      w mojej rodzinie i w rodzinie Piotrka nie wystepuja zadne alergie ale gluten w produktach zbozowych i tak nie podam .
    • joa8 Re: Dzieci- granice tolerancji 19.08.05, 10:26
      ja konskwetnie nie pozwalam jeść kabli, kociej karmy i dvd (to ostatnio
      najlepszy przysmak mojego małego - wpija się ząbkami w obudowe i tak trwa smile
      nie oglądam tiwi przy małym, no dobra, za dużo nie oglądam wink

      konsekwetnie usypiam w łóżeczku (no ale to nie zakaz),za to robię to naprwadę
      konsekwetnie.

      ostatnio dałam chrupki kukurydziane (a miałam nie dawać, bo to tylko
      zapychacz), ekstaza na twarzy mojego syna mówiła wszytsko - samodzielne
      pochłanianie pożywienia bardzo mu się spodobało. Biszkoptów nie daje - bo
      gluten, polepszacze, cukier... Daje kawałek banana lub brzoskwini (też słodkie,
      a zdrowsze, tylko ubranka bardziej upaprane)
      Ja chyba nie będę demonizować słodyczy, bo mi potem będzie uciekać do sąsiadki
      na batonika wink, oczywiście wszytsko w granicach rozsądku.

      a konsekwencje doprawiam miłością i da się ją znieść smile, poza tym nie wyrzucam
      sobie, jak coś mi nie wyjdzie, wtedy konsekwetnie wracam do konsekwencji smile))
    • mama_olka Re: Dzieci- granice tolerancji 19.08.05, 10:51
      U nas kable, komorki i piloty - nie (ok, raz dalam swoja komorke ale obsliniona
      gorzej dziala). Dyspenza jest na klawiature (odlaczona)i moj (nieuzywany)
      futeral od okularow z zepsutym zamykaniem wiec bezpieczny. U nas nie bylo
      dotychczas zadnych przekasek ale juz zamowilam przez internet biszkopty
      bezglutenowe. To sprobuje w takim razie chrupek kukurydzianychsmile!
    • mmala6 Re: Dzieci- granice tolerancji 20.08.05, 11:55
      hmmm, mysle ze moj Matus jest jeszcze za maly aby mowic o zakazach typu jedzenie
      slodyczywinkon po prostu je, to co ja mu dam a nie to na co on ma
      ochote.Przyznaje, ze "probowal" juz: czekolade, kabanosa, grzanke i niezywkle mu
      smakowalowink
      Ze slodyczami postaram sie nie dac zwariowac.Tak jak ktoras mama napisala, ja mu
      zabronie, to sie bedzie wymykal do siasiadki albo w gosciach wcinal co sie
      da.Jak bedzie w rzeczywistosci niebawem sie okaze.
      Z rzeczy niejadalnych ale smacznych Matus ma:malutki plastykowy kalkulator,
      bucik (swoj wlasny), rybka z termometrem do kapieli, zakretki od
      gerberkow....inne rzeczy sa poza zasiegiem.
      TV "oglada".Jak zacznie rozumiec i wyciagac wnioski, to trzeba bedzie wylaczac
      zeby mi od tych reklam nie zglupial.
      Co do wchodzenia tam gdzie nie wolno, to napisze jak zacznie sie przemieszczac...

      Aha, ciagnie mnie za wlosy mimo ze to zakaz! i co mam z nim zrobic?wink)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka