czyli rzecz o zakazach...
To raczej wątek adresowany do mam trochę starszych dzieci, np. już umiejących
się poruszać samodzielnie, ale jestem ciekawa opinii Was wszystkich.
Czy macie jedną, raz na zawsze ustaloną granicę między tym, czego wolno, a
czego nie? Innymi słowy: czy jesteście konsekwentne?
U mnie z tym bywa różnie: generalnie Frutce nie wolno wspinać się po łózku do
parapetu, bawić się kabelkami, wyjmować wszystkiego z szafek w kuchni i
jeszcze kilku rzeczy też. Czasem, gdy już jestem naprawdę bardzo zmęczona
udaję że nie widzę np. zabawy kablami. Tylko zakaz wspinania się do parapetu
jest BEZWZGLĘDNIE przestrzegany, ale pech chciał, że to ostatnio jej ulubiona
zabawa

Oczywiście przy innych rzeczach też staram się trzymać ustalonych
zasad, ale, jak już napisałam wyżej, nie zawsze je egzekwuję.
Kiedyś myślałam, że moje dziecko nie będzie jadło słodyczy. Przykład z mojej
rodziny, gdy dziewczynka nie je prawie nic innego oprócz "pychotek" tak na
mnie podziałal. Ale ostatnio pomyślałam sobie, że przesada w żadną stronę nie
jest dobra i Frutka kilka razy dostała herbatnika czy biszkopta.
I teraz pora na moje ulubione pytanie: jak z tym jest u Was ?