sebalda
25.05.10, 15:40
Nie jestem stałą czytelniczką forum, zatem z góry przepraszam, jeśli ten temat
już się przewijał tutaj. Jeśli się nie przewijał, to myślę, że możemy o nim
podyskutować, bo bez wątpienia budzi wiele różnych emocji i jest zgodny z
tematyką forum.
Kościół dba o interesy najsłabszych, jak zatem rozumieć sprzeciw wobec tej
ustawy: www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=2010519_0 ?
Problem przemocy w rodzinie, w moim odczuciu, dotyczy niestety wielu rodzin i
powinien być przedmiotem troski państwa. Dotychczasowy model, w którym kobieta
i jej dzieci maltretowane przez alkoholika, musiały uciekać z domu, jest w
moim odczuciu nie do przyjęcia. Jestem też gorliwą przeciwniczką kar
cielesnych stosowanych przez rodziców i opiekunów. Rozumiem troskę o
nadużycia, ale jeśli system oceny będzie skuteczny i wydolny, myślę, że więcej
przyniesie korzyści niż zagrożeń.
Najbardziej dla mnie kuriozalny jest ostatni punkt: "Jednocześnie pragniemy
zwrócić uwagę, że przejawem największego poziomu agresji i przemocy w rodzinie
jest zabijanie dzieci i rozwód rodziców".
Zabijanie jak najbardziej i prewencji w tym zakresie ma między innymi służyć
Ustawa, ale rozwód jako przejaw agresji i przemocy? Znaczy Kościół nadal stoi
na stanowisku, że skrajnie sadystyczny mąż i ojciec jest lepszy niż ucieczka
od niego, niż odseparowanie go od narażonych na jego agresję (czasami ze
skutkiem śmiertelnym) dzieci?
Ustawa dla niektórych jest kontrowersyjna (dla niekatolików też), czy również
dla Was?
Czy zwierzchność kościelna powinna w to ingerować?
Tutaj najkrócej o Ustawie:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7852014,Sejm_uchwalil_ustawe_o_przeciwdzialaniu_przemocy_w.html