Dodaj do ulubionych

Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie

25.05.10, 15:40
Nie jestem stałą czytelniczką forum, zatem z góry przepraszam, jeśli ten temat
już się przewijał tutaj. Jeśli się nie przewijał, to myślę, że możemy o nim
podyskutować, bo bez wątpienia budzi wiele różnych emocji i jest zgodny z
tematyką forum.
Kościół dba o interesy najsłabszych, jak zatem rozumieć sprzeciw wobec tej
ustawy: www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=2010519_0 ?
Problem przemocy w rodzinie, w moim odczuciu, dotyczy niestety wielu rodzin i
powinien być przedmiotem troski państwa. Dotychczasowy model, w którym kobieta
i jej dzieci maltretowane przez alkoholika, musiały uciekać z domu, jest w
moim odczuciu nie do przyjęcia. Jestem też gorliwą przeciwniczką kar
cielesnych stosowanych przez rodziców i opiekunów. Rozumiem troskę o
nadużycia, ale jeśli system oceny będzie skuteczny i wydolny, myślę, że więcej
przyniesie korzyści niż zagrożeń.
Najbardziej dla mnie kuriozalny jest ostatni punkt: "Jednocześnie pragniemy
zwrócić uwagę, że przejawem największego poziomu agresji i przemocy w rodzinie
jest zabijanie dzieci i rozwód rodziców".
Zabijanie jak najbardziej i prewencji w tym zakresie ma między innymi służyć
Ustawa, ale rozwód jako przejaw agresji i przemocy? Znaczy Kościół nadal stoi
na stanowisku, że skrajnie sadystyczny mąż i ojciec jest lepszy niż ucieczka
od niego, niż odseparowanie go od narażonych na jego agresję (czasami ze
skutkiem śmiertelnym) dzieci?
Ustawa dla niektórych jest kontrowersyjna (dla niekatolików też), czy również
dla Was?
Czy zwierzchność kościelna powinna w to ingerować?
Tutaj najkrócej o Ustawie:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7852014,Sejm_uchwalil_ustawe_o_przeciwdzialaniu_przemocy_w.html
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 16:03
      Sam rozwód - w sytuacji, kiedy ojciec odchodzi i po prostu od pewnego momentu go
      nie ma - nie jest jeszcze tragedią.
      Zło zaczyna się piętrzyć od momentu, kiedy spotykają się: rozwodnik wzgl.
      wdowiec z dziećmi, z rozwódką - również z dziećmi; wówczas są "Twoje dzieci",
      "moje Dzieci" - a z czasem do tego pojawiają się jeszcze "nasze Dzieci"...
      Razem - totalny mętlik.
      • verdana Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 16:08
        Albo szczęśliwe dzieciństwo w wielkiej rodzinie, zamiast z samotną
        matką.
      • magdalaena1977 Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 16:25
        luccio1 napisał:

        > Sam rozwód - w sytuacji, kiedy ojciec odchodzi i po prostu od
        > pewnego momentu go nie ma - nie jest jeszcze tragedią.
        Ja mam wrażenie, że Kościół zbyt mało nacisku kładzie na potępienie takiej
        postawy. Że jeśli ludzie przestają być w sobie tak zakochani jak na początku, to
        rozejście się jest normalną praktyką, a posiadanie mamusi i tatusia
        mieszkających osobno jest równie dobre jak życie w pełnej kochającej się rodzinie.
        • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 16:32
          O to to, zgadzam się.
          Bo to nie o to chodzi, ze sam rozwód jest tragedią, tragedią jest rozpad
          rodziny, którego rozwód jest finałem. Nie o to chodzi, żeby tkwić w małżeństwie
          gdzie ojciec pije i bije, byle się nie rozwieść. Chodzi o to, żeby ojciec nie
          pił i nie bił wcale. Za dużo się mówi o rozwodach, a za mało o dbaniu o życie
          rodzinne i o małżeństwo.
      • paszczakowna1 Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 23:15
        > Zło zaczyna się piętrzyć od momentu, kiedy spotykają się: rozwodnik wzgl.
        > wdowiec z dziećmi, z rozwódką - również z dziećmi; wówczas są "Twoje dzieci",
        > "moje Dzieci" - a z czasem do tego pojawiają się jeszcze "nasze Dzieci"...
        > Razem - totalny mętlik.

        Yyy, ale przecież 3-5 pokoleń wstecz (przy większej śmiertelności) takie rodziny
        były normą - zawierali małżeństwa owdowiali małżonkowie z dziećmi, często
        jeszcze młodzi, i miewali dzieci z drugiego małżeństwa. Też to było to
        "piętrzące się zło"?
    • verdana Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 16:05
      Dla mnie jest kontrowersyjna z trzech powodów - przede wszystkim nie
      do konca dopracowanej definicji co jest przemocą - sa tam zbyt
      ogólne twierdzenia np "poniżanie" czy "cierpienie psychiczne" - nie
      można tego zostawic do swobodnego uznania.
      Po drugie - przykro mi, nie mam az takiego zaufania do pracownikow
      socjalnych. A zrzucenie na ich barki odpowiedzaialnosci w takich
      przypadkach oznacza, ze bedą sie bali dziecka nie zabrać, będą
      bowiem obwiniani o ewentualne nieszczęście. A zagrożenie życia -
      może to byc zarówno ciężko pobite dziecko (i tu sprawa jest
      oczywista), ale takze - dziecko pod opieka nie do konca trzeźwych
      rodziców (mam watpliwosci), albo dziecko na diecie weganskiej, ktorą
      pracownik socjalny uzna za zagrazaącą zdrowiu. Jestem poza tym
      przekonana, ze dzieci będą odbierane ludziom biednym i
      niewyksztalconym, a zamożny adwokat, profesor czy lekarz będzie mogł
      poniżać i lać dziecko kiedy tylko zapragnie.
      Po trzecie - ta ustawa niczego nie załatwie. dzialanie pozorne -
      przeciez i teraz nikt zdrowy na umysle nie zostawił dziecka w
      chwili, gdy zagrożone bylo jego życie.
    • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 16:22
      Temat rzeczywiście był już omawiany, podpisze się zatem pod postem Verdany, bo
      się z nim zgadzam.

      Problem z ta ustawą polega na tym, że są w niej dobre rozwiązania razem ze
      złymi, takim które nie precyzują dokładnie pojęcia przemoc (instrukcja dla
      pracowników soc. nazywa przemocą np. krytykowanie dzieci) oraz które dają
      nieograniczoną w zasadzie władzę pracownikom socjalnym, a ta władza może być
      łatwo nadużywana, za co sroga karę mogą ponieść dzieci - urzędnik będzie mógł
      je zabrać rodzicom na podstawie donosu czy podejrzenia. Jasne, ze tylko na
      trochę, tylko do wyjaśnienia sprawy. Ale kto zagwarantuje szybkie wyjaśnienie
      sprawy? Kto zagwarantuje, zę dzieci nie będą tygodniami tkwić w ośrodku
      interwencji kryzysowej, dopóki nie okaże się, że wrogo nastawiona sąsiadka
      uznała płacz kolkowy za płacz bitego dziecka?


      Moze nie obawiałabym się, gdyby nie takie przypadki, jak sprawa małej Róży. Ale
      uważam, ze w obecnych warunkach ta ustawa niewiele pomoże, a może za to bardzo
      zaszkodzić.
      • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 16:36
        Co zatem w zamian? Jak przeciwdziałać przemocy? Czy już dawno nie należało
        zrobić czegoś z prawdziwie agresywnymi mężczyznami, przez ktorych kobiety z
        dziećmi musiały uciekać z domu? A co z biciem dzieci? W Polsce jeszcze bardzo
        wiele ludzi, z różnych kręgów społecznych jest za karami cielesnymi, czy tak ma
        zostać? W ustawie nie jest mowa o odbieraniu dzieci rodzinom ubogim. Jak sama
        nazwa wskazuje chodzi o ochronę przed przemocą, która wbrew opinii Konferencji
        Episkopatu wcale nie jest taka marginalna. Do tej pory praktycznie nie było
        sposobu na obronę przed agresywnym mężem, jak często czytamy historie, że owszem
        patrol przybył i dał upomnienie bijącemu żonę i dzieci mężowi i nic ponadto?
        Państwo jakoś musi przeciwdziałać agresji i przemocy w rodzinie. Jak to sobie
        wyobrażacie? Przecież nie może zostać tak jak jest i muszą być jakieś narzędzia
        przeciwdziałające sytuacjom, gdy ojciec, ojczym czy jeszcze inny pan bije
        niemowlę na śmierć. Gdy kobieta w koszuli nocnej z dziećmi na ręku ląduje w
        środku nocy na ulicy.
        • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 16:47
          Sebalda, ależ oczywiście. Ale to muszą być rozwiązania skuteczne i takie, które
          nie narażają dzieci na szkody! Jako rodzice nie możemy zgadzać się na
          "rozwiązania byle jakie, byle by były". Należałoby z tej ustawy usunąć te
          zapisy, które dają możliwość nadużywania prawa na szkodę dzieci. Nie o to
          chodzi, żeby tej ustawy nie było, tylko żeby była dobra.
        • verdana Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 16:51
          Ustawa jest konieczna. Ale precyzyjna. Rozrózniająca klaps od lania.
          Ponizanie od karcenia. Oddzielająca przemoc przeciw dorosłym od
          przemocy przeciw dzieciom - to są jednak dwie zupełnie różne
          kwestie.
          Bicie zony (męża) to niezwykle trudna sprawa. Bo co robić z kobieta,
          ktora wycofuje skargę? Przymusowo sadzać męża, choć zona tego już
          nie chce? Jak rozróznić sytuacje, gdy jest zastraszona od tej, gdy
          małzonkowie po awanturze się pogodzili, a zona zostanie bez środków
          do zycia, sama, zamiast z mężem, z ktorym czasem się biją, a czasem
          kochają?
          Sprawy rodzinne są wyjatkowo delikatne. Jestem przeciw karom
          cielesnym, ale jesli zabierzemy dziecko rodzicowi, ktory czasem daje
          lanie, to osobą ukaraną najbardziej, będzie oczywiscie sama ofiara -
          dziecko. I tu jest pies pogrzebany. Niestety, dziecko zabrane
          rodzicom to, poza zupełnie wyjątkowymi przypadkami znęcania się,
          dziecko okrutnie skrzywdzone. Na zawsze.
          Co gorsza to absolutnie nie zapobiega autentycznemu znęcaniu się,
          przecież to jest juz i bez tej ustawy surowo karane. To akurat sa
          sytuacje, ktorym nie da się zapobiec. A gdyby chcieć, na wszelki
          wypadek interweniujac, będziemy mieli setki bezpowrotnie
          skrzywdzonych dzieci, zabranych "na wszelki wypadek".
          Oczywiscie, ze w ustawie nie ma mowy o odbieraniu rodzinom ubogim,
          ale tylko takie rodziny widza pracownicy opieki spolecznej,
          niestety.
      • wiesia140 Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 19:05
        ja też
    • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 19:26
      Ale dlaczego zakladamy, że ustawa będzie nieprecyzyjna, a rozwiązania byle
      jakie? Ja uważam, że potrzeba takiej ustawy, zauważenia problemu, próby
      zwalczania przemocy jest u nas ogromna. Jestem przeciwniczką nawet klapsów, bo
      rodzic czasami w wielkich nerwach może stracić kontrolę nad mocą takiego klapsa,
      bo jeśli klaps, to i potrząsanie, jeśli potrząsanie, to popychanie. Każdy wie,
      co to jest eskalacja przemocy i nikt nie może za siebie ręczyć w 100%. Dzieci
      nie wolno bić, NIGDY!
      Ja mam nadzieję, że ustawa ma działać w całym społeczeństwie, nie tylko wśród
      rodzin ubogich, ale tez rodzin patologicznych, których jest bardzo wiele i tam
      właśnie dzieci cierpią najbardziej, są bezbronne. Państwo musi się nimi
      interesować i o nie troszczyć. Oczywiście, że trzeba pracować nad precyzyjnymi
      kryteriami, ale ustawa była konieczna, to pierwszy krok i należy mieć nadzieję,
      że będzie dopracowywana w praktyce, a potępienie jej w czambuł i nazywanie
      wielkim zagrożeniem życia rodzinnego uważam za poważne nadużycie.
      • wiesia140 Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 19:48
        Znaczy Kościół nadal stoi
        na stanowisku, że skrajnie sadystyczny mąż i ojciec jest lepszy niż ucieczka
        od niego, niż odseparowanie go od narażonych na jego agresję (czasami ze
        skutkiem śmiertelnym) dzieci?

        Stoi na straży świętości sakramentu małżeństwa, zabrania przemocy w rodzinie,
        podkreśla ,że rozwód bywa jej częstym przejawem , bo to często na
        rozprawach rozwodowych i między nimi wyłazi, nie popiera rozwodów ,
        ponieważ małżonków sakramentem małżeństwa związał sam Bóg i tylko On
        może to definitywnie rozwiązać, natomiast w takich przypadkach jak ty
        mówisz dopuszcza separację. Insynuowanie jakoby popierał przemoc nie
        będzie tu tolerowane
      • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 21:24
        > Ale dlaczego zakładamy, że ustawa będzie nieprecyzyjna, a rozwiązania byle
        > jakie?

        Bo jest. Nie ustawa, tylko nowelizacja ustawy. Bo o nowelizacji mówimy.

        Ja uważam, że potrzeba takiej ustawy, zauważenia problemu, próby
        > zwalczania przemocy jest u nas ogromna. Jestem przeciwniczką nawet klapsów, bo
        > rodzic czasami w wielkich nerwach może stracić kontrolę nad mocą takiego
        klapsa, bo jeśli klaps, to i potrząsanie, jeśli potrząsanie, to popychanie.
        Każdy wie, co to jest eskalacja przemocy i nikt nie może za siebie ręczyć w
        100%. Dzieci nie wolno bić, NIGDY!

        To, ze ktoś nie chce bublowatej nowelizacji ustawy, nie stawia go automatycznie
        na stanowisku zwolennika przemocy. Ja jestem przeciwniczką bicia dzieci, nawet
        klapsów. Co nie znaczy, że jak ktoś mi powie "Zakaz bicia dzieci" to ja się
        ochoczo zgodzę na cokolwiek, co jest pod tym zakazem dopisane.

        Oczywiście, że trzeba pracować nad precyzyjnymi
        > kryteriami, ale ustawa była konieczna, to pierwszy krok i należy mieć nadzieję,
        > że będzie dopracowywana w praktyce, a potępienie jej w czambuł i nazywanie
        > wielkim zagrożeniem życia rodzinnego uważam za poważne nadużycie.

        Ale ustawa już jest przecież. Rozmawiamy o jej nowelizacji. I skoro mamy ustawę
        i szykujemy nowelizację, to właśnie jest moment na precyzowanie kryteriów, a nie
        ciągnięcie w nieskończoność niedoróbek.
      • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 21:36
        Na tej stronie masz wyszczególnione zapisy nowelizacji, które budzą obawy
        rodziców, masz tam też link do tekstu noweli.

        www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php
        • wychowanie-w-wierze Re: Moderator 25.05.10, 22:32
          Moderator podjął niełatwą decyzję o wykasowaniu postów, które twierdziły ,
          lub sugerowały, że kościół katolicki, zmusza maltretowane i bite żony (
          mężów), by się temu biernie poddały i znosiły ten horror w domu. Jest to
          przeinaczenie Jego nauki odnośnie tematu rodziny. Kościół sprzeciwia się
          wszelakiej przemocy.Wykasowano również posty , których pozostawienie, po
          wykasowaniu postów, o których wyżej mowa nie miałoby najmniejszego sensu.
          Pozdrowienia
          W
          • sebalda Re: Moderator 26.05.10, 10:00
            Dziękuję za informację. Rozumiem zatem, że jest to forum ściśle cenzurowane i
            nie należy tutaj dokonywać własnej interpretacji wyrażanych przez Episkopat
            opinii. W komunikacie Konferencji Episkopatu Polski znalazło się co najmniej
            niefortunne zdanie i ja nie mam prawa go skomentować? Nie obraziłam nikogo, nie
            odniosłam się z pogardą, nie byłam nawet złośliwa. Takie cenzurowanie wypowiedzi
            uważam za ograniczające i hamujące zdrową dyskusję. Szkoda. W wypowiedzi, która
            nie została tutaj dopuszczona naprawdę nie użyłam niegodnych argumentów, szkoda,
            że innym uczestnikom nie będzie dane ocenić i ewentualnie polemizować z moimi
            poglądami.
            Proszę jeszcze o podanie mi źródeł, z których wynika, że kościół katolicki
            wspiera żony, które nie poddają się biernie maltretowaniu i nie chcą znosić
            horroru w domu, żony które od takich mężów odchodzą. Co w takich sytuacjach
            zaleca KK i dlaczego głosi, że największym przejawem przemocy i agresji jest
            rozwód (w kontekście przemocy rodzinnej)?
            • sulla Re: Moderator 26.05.10, 10:14
              Prawo kanoniczne, kan. 1153 - § 1.

              "Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy
              lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt
              trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę
              odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca, bądź też gdy
              niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą."
              • sebalda Re: Moderator 26.05.10, 11:27
                sulla napisała:

                > Prawo kanoniczne, kan. 1153 - § 1.
                >
                > "Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy
                > lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt
                > trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę
                > odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca, bądź też gdy
                > niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą."

                Sulla, jestem Ci ogromnie wdzięczna za ten przepis. Naprawdę. Po zdaniu o
                przemocy i agresji rozwodu naprawdę zwątpiłam w sens takich wypowiedzi i
                stanowiska Kościoła.

                "lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej
                stronie zgodną z prawem przyczynę odejścia"
                Ale ten fragment też daje ogromną dowolność interpretacji. Też (w stosunku na
                przykład do definicji złego traktowania dzieci) jest bardzo nieprecyzyjny.
                Ogólnie precyzja w tak trudnych sprawach jest szalenie trudna. Co to jest
                "czynienie zbyt trudnym życia wspólnego"? Czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak
                szerokie jest to pojęcie?
                Słabo znam prawo kanoniczne, ale się trochę uspokoiłam. Jeszcze raz dziękuję za
                ten fragment.
                • sulla Re: Moderator 26.05.10, 11:35
                  Myślę, że ten fragment "lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne" jest
                  korzystny, właśnie dlatego, ze daje możliwość interpretacji - nie jest tak, ze
                  "mąż nie bije, więc nie można odejść" nawet, jeśli znęca się psychicznie.
                  • sebalda Re: Moderator 26.05.10, 11:53
                    sulla napisała:

                    > Myślę, że ten fragment "lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne" jes
                    > t
                    > korzystny, właśnie dlatego, ze daje możliwość interpretacji - nie jest tak, ze
                    > "mąż nie bije, więc nie można odejść" nawet, jeśli znęca się psychicznie.
                    >

                    Zgadzam się w 100%. Ale może właśnie dlatego zapis w nowelizacji ustawy, że
                    dziecka nie wolno poniżać, a nie tylko, że nie można go bić, też jest dobry.
                    Piszę z głowy, nie sprawdzałam jeszcze dokładnie tych zapisów, ale ten brak
                    precyzji przeciwników nowelizacji najbardziej boli. Jak widzimy z powyższego
                    czasami precyzja nie jest łatwa, a wręcz niemożliwa.
                    • sulla Re: Moderator 26.05.10, 12:15
                      Ja sobie w pełni zdaję sprawę z tego, ze taka precyzja jest niemożliwa. Tylko
                      widzisz, różnica między Prawem kanonicznym a Prawem państwom jest taka, że jak w
                      oparciu o Prawo kanoniczne ktoś na własny użytek zbyt szeroko sobie przemoc
                      zinterpretuje, to ryzykuje, ze dzieci poniosą konsekwencje rozstania rodziców.
                      Przy czym to rodzice podejmują tu decyzję.
                      Natomiast jak w przypadku Prawa państwowego ktoś sobie za szeroko przemoc
                      zinterpretuje, to dziecko może zostać w ogóle rodziców pozbawione. I tu rodzice
                      i dzieci nie mają nic do gadania - ktoś tę decyzję podejmuje z nich.
    • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 19:36
      sulla napisała:

      > Wiesz, mnie to się wydaje, ze Ty czytasz to, co chcesz czytać. Czy gdzieś
      > Episkopat pisze "daj się kobieto bić i gwałcić, byle się nie rozwieść"?
      > Poza tym nie do końca rozumiem, co jest tu głownym wątkiem rozmowy - czy Ty
      > chcesz napisać o tym, jak Ci się nie podoba formułowanie przez Episkopat sądów
      > nt. rozwodu, czy pytasz rodziców, dlaczego w związku z tą nowelizacją boją się
      > o
      > swoje dzieci? Bo to dwie różne sprawy są.

      Wątek może przebiegać różnymi torami, nie ma przymusu dyskusji monotematycznej.
      Jestem oburzona nazwaniem rozwodu przejawem największej agresji i przemocy, bo
      to nadużycie i automatycznie prowadzi myślenie tokiem: skoro rozwód jest
      najgorszą formą przemocy, to czym jest bicie, poniżanie, przemoc słowna? Jeśli
      rozwód jest najgorszy, to aby go uniknąć i gdy nie da się zastopować agresji,
      trzeba się z nią godzić, ją znosić. Czyż to nie jest jednoznaczne? Jakie wyjście
      ma kobieta bita i gwałcona przez swojego męża, jeśli jeszcze gorszym złem jest
      rozwód? Może mi coś umyka?
      Ale to dobre pytanie: czego boją się rodziny katolickie w związku z nowelizacją
      ustawy w kwestii swoich dzieci? Czyżby rodziny katolickie uznawały konieczność
      kar cielesnych? Czyżby katoliccy ojcowie bali się, że dzielnicowy wyrzuci ich z
      domu? Przecież katolickie rodziny w ogóle pod tę ustawę nie podpadają, mówiąc
      kolokwialnie. Dlaczego zwierzchnicy kościelni boją się, że ustawa naruszy prawo
      rodziców katolickich do wychowywanie dzieci według ich (znaczy tych rodziców) zasad?
      • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 25.05.10, 21:19
        Ja nie jestem rodzina katolicką, a się obawiam - i napisałam już jasno, czego
        się obawiam - nadużywania uprawnień, które w nowelizacji są mocno rozszerzone,
        przy jednoczesnym braku doprecyzowania, kiedy mogą byc użyte. Ja nie wiem, kto
        podpada pod tę ustawę, skoro przemoc definiowana jest w instrukcjach dla
        pracowników soc. jako np. krytykowanie i narzucanie własnych poglądów. Prz
        takiej definicji każdy rodzic podpada pod tę ustawę.
        • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 10:09
          Czy my nie popadamy w paranoję? Jeśli wychowujemy dzieci w poszanowaniu ich
          godności, to czego mamy się obawiać? Kto będzie nas ścigał z urzędu i za co?
          Żeby nasze rodziny były inwigilowane, ktoś musiałby złożyć doniesienie. Kto?
          Jeśli szanujemy nasze dzieci, to przecież nie one, jeśli ich nie bijemy, to nie
          sąsiadka, bo jakie miałaby podstawy?
          Jeśli nowelizacja ustawy zapobiegnie przynajmniej części przypadków
          maltretowania, jeśli choć część kobiet będzie mogła zostać w swoim domu
          bezpiecznie z dziećmi, a sadysta zostanie z takiego domu skutecznie usunięty, to
          ja uznam tę ustawę za sukces.
          Najlepiej jest żyć w uświęconym związku, w miłości i zgodzie, ale gdyby to było
          zawsze możliwe, świat wyglądałby zupełnie inaczej.
          Co Kościół robi, oprócz krytykowania nowelizacji ustawy, żeby przeciwdziałać
          przemocy w rodzinie? Wolno mi zadać takie pytanie?
          • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 10:38


            "> Jeśli nowelizacja ustawy zapobiegnie przynajmniej części przypadków
            > maltretowania"

            No właśnie - jeśli, jak rzekli Spartanie. Napisz proszę, które konkretnie zapisy
            nowelizacji gwarantują Twoim zdaniem zapobieganie przemocy w rodzinie.

            Ja nie wiem, kto mógłby złożyć doniesienie - moja córka ma dwa lata, przechodzi
            okres buntu, potrafi rzucić się na podłogę i ryczeć 15 minut, bo nie pozwalam
            zjeść czekolady przed obiadem. Czy mam pewność, że sąsiadka, która już raz
            złożyła na mnie donos do spółdzielni, ze wystawiłam kartonowe pudło pod swoimi
            drzwiami, nie doniesie, ze dziecko "płacze i zapewne jest bite"?
            Ale ok, nie jestem rodzina patologiczną, powiedzmy, ze o sobie i swoje dziecko
            jestem spokojna. Ale to znaczy, ze mam moralne prawo wspierać tak ryzykowny projekt?

            Na jednego pracownika socjalnego przypada kilak setek rodzin. Oni tego nie
            ogarniają do tego stopnia, ze -czy muszę przypominać??? - nikt nie zorientował
            się, ze pani X kilka razy była w ciąży, kilka razu rodziła dzieci i te dzieci
            potem nagle znikały! Ale ogarnęli za to, ze pani Y ma depresję i już kilkoro
            dzieci w domu, więc na wszelki wypadek zabrano jej dziecko tuż po urodzeniu, a
            ją samą wysterylizowano bez jej wiedzy i zgody.
            Do tego, żeby system działał sprawnie, nie wystarczy rozszerzenie uprawnień.
            Trzeba pracowników socjalnych szkolić, wspierać, dobrze opłacać, wyposażać,
            powinno być ich o wiele więcej. I należy działać jawnie i precyzyjnie. Zapis,
            ze można zakładać rodzinie kartotekę bez jej wiedzy tylko na podstawie donosu
            zakrawa na Orwella.

            Ile dzieci zostanie zabranych z domu "na wszelki wypadek", bo rodziny są biedne,
            tata nakrzyczał na mamę albo mama ma depresję poporodową? Ile dzieci zostanie
            zabranych z domu na podstawie donosu kogoś życzliwego - czy wiesz, ile dzieci u
            rodziców pada ofiarą fałszywych oskarżeń np. o molestowanie seksualne w trakcie
            rozwodów rodziców?

            Wszystko się wydaje proste, jeśli sobie pomyślimy "Ja jestem fajna, mnie to nie
            dotyczy, a z tą bandą patologicznych potworów niech ktoś zrobi porządek, nie
            ważne jakimi metodami". Ale jakoś życie nie wygląda tak prosto. I jakoś jestem
            przekonana, że nawet po tej nowelizacji pan wzięty prawnik nadal będzie mógł
            psychicznie znęcać się nad rodziną i nikt mu nic nie zrobi, za to pani
            sprzątaczce zabiorą dzieci na wszelki wypadek, bo akurat mąż stracił pracę i się
            upił, dzieci się pobiły na podwórku z dziećmi sąsiadów, a ona dwa tygodnie
            płakała w kącie.
            • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 11:07
              Czy dysponujesz danymi na temat porównania liczby przypadków odebrania dzieci
              rodzinom niewydolnym a liczby przypadków znęcania się, maltretowania, bicia,
              molestowania? Ja jednak myślę, że tych drugich jest więcej, jeśli nie znacznie
              więcej.
              > Do tego, żeby system działał sprawnie, nie wystarczy rozszerzenie uprawnień.
              > Trzeba pracowników socjalnych szkolić, wspierać, dobrze opłacać, wyposażać,
              > powinno być ich o wiele więcej. I należy działać jawnie i precyzyjnie.
              Dlaczego zakładasz, że tak się nie stanie? Że w ślad za nowelizacją nie pójdzie
              poprawa jakości działania tych pracownikow, zwiększenie ich liczby?
              Czy osoby, ktore wymyśliły tę nowelizację i ją przeforsowały były
              niepełnosprawne umysłowo i chcą zniszczyć życie rodzinne w Polsce? Dlaczego Sejm
              przyjął tę nowelizację? Tam pracują i działają ludzie bezmyślni, a może to
              celowe działania zmierzające do destabilizacji sytuacji polskich rodzin? Uważam,
              że demonizujemy tę nowelizację.
              • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 11:24
                > Czy dysponujesz danymi na temat porównania liczby przypadków odebrania dzieci
                rodzinom niewydolnym a liczby przypadków znęcania się, maltretowania, bicia,
                molestowania? Ja jednak myślę, że tych drugich jest więcej, jeśli nie znacznie
                więcej.

                Sebaldo, nie wiem - zgłaszam swoje wątpliwości co do zapisów nowelizacji i tego,
                czy takie akurat zapisy zwiększą naprawdę możliwości zapobiegania przemocy w
                rodzinie.

                > Dlaczego zakładasz, że tak się nie stanie? Że w ślad za nowelizacją nie pójdzie
                > poprawa jakości działania tych pracownikow, zwiększenie ich liczby?

                A na jakiej podstawie Ty zakładasz, ze tak się stanie? Gdzie w tej nowelizacji
                jest mowa o tym?

                Ja mam tak, że jeśli chodzi o ludzkie życie, to podchodzę do sprawy ostrożnie i
                z rozmysłem. Uważam, ze niektóre - podkreślam, niektóre - zapisy tej nowelizacji
                są niebezpieczne. Już kilka osób, w tym, ja napisało Ci, o które z tych zapisów
                chodzi, dostałaś także linki. Czekam, aż odniesiesz się od tych zapisów - jeśli
                uważasz, ze jesteś w stanie uspokoić nasz obawy dotyczące tych zapisów, to ja z
                wielką chęcią zostanę uspokojona, naprawdę. Ale same zapewnienia, że "będzie
                dobrze", to trochę za mało.

                IMHO duch tej nowelizacji jest taki, ze im większa ingerencja państwa w życie
                obywateli, tym większe bezpieczeństwo. A ja się odwracam za siebie, widzę parę
                tysięcy lat historii cywilizacji, i wnioski mi się nasuwają skrajnie przeciwne.
                Jasne, ze samowola też do niczego dobrego nie prowadzi. Dlatego trzeba szukać
                możliwie zbalansowanych rozwiązań, słynnego aurea mediocritas.

                Ale tego się nie da zrobić, jeśli zamiast merytorycznej dyskusji nad faktami
                będziemy się przerzucać emocjonalnymi okrzykami.
              • sunday w Sejmie pracują ludzie w większości bezmyślni... 27.05.10, 01:22
                > Czy osoby, ktore wymyśliły tę nowelizację i ją przeforsowały były
                > niepełnosprawne umysłowo i chcą zniszczyć życie rodzinne w Polsce?
                > Dlaczego Sejm przyjął tę nowelizację? Tam pracują i działają ludzie
                > bezmyślni, a może to celowe działania zmierzające do destabilizacji
                > sytuacji polskich rodzin?

                Tak, w Sejmie pracują ludzie w ogromnej większości bezmyślni. Bezmyślnie
                głosujący i gardłujący tak, jak naczelnik partii każe. Ta nowelizacja to nie
                jedyny wypadek. Pamiętam posłów SLD gardłujących przeciw obniżeniu wieku
                szkolnego. I - parę dni później, gdy szefowie partii już dobili targu - tych
                samych posłów równie przekonująco mówiących coś dokładnie przeciwnego.
                Rzeczywista szkodliwość samej ustawy, rzeczywista i oczywista krzywda wyrządzona
                dzieciom, nie miała żadnego znaczenia.
    • sunday argumenety przeciw 26.05.10, 10:09
      Rozsądne podsumowanie argumentów przeciw jest tutaj:
      www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php
    • sion2 Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 10:58
      Pełny tekst ustawy jest tutaj, mam wrazenie sebaldo że nie wiesz o czym mowa, na
      razie twoje watki czy wypowiedzi jawią się jako celowo prowokacyjne i nie jestem
      pewna czy zalezy ci na merytorycznej dyskusji czy raczej na wykrzykiwaniu
      krzywdzacych stereotypow o kosciele katolickim i jego hierachii

      orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/1698

      a teraz bezczelnie kopiuje z bloga Marzek bo napisala podsumowanie na które ja
      nie mam czasu

      Jej założenia to m.in.:

      1) Pracownik socjalny będzie miał prawo odebrać dziecko z rodziny, i to bez
      wyroku sądu. (art. 12a ustawy)

      2) W każdej gminie powstaną zespoły monitorujące nie tylko rodziny, w których
      występuje przemoc, lecz także przemocą zagrożone. Do ich uprawnień należeć
      będzie m.in.: zbieranie i przetwarzanie wrażliwych danych
      (takich jak np. przebyte choroby) o sprawcach przemocy i ich rodzinach, bez ich
      zgody (!) (art. 9a,9b,9c ustawy)

      3) Na podstawie jednego donosu, każdej rodzinie będzie mogła zostać założona
      tzw. Niebieska Karta, także bez zgody osoby dorosłej dotknietej przemocą, a
      gminna komisja złożona z 7 osób, m.in. przedstawicieli organizacji
      pozarządowych, edukacji, służby zdrowia, będzie gromadziła dane o rodzinie,
      obradowała o sposobach rozwiązania jej problemów i wdrażała je w rodzinach.
      (art. 9d ustawy)

      4) Rozszerza się definicję przemocy na takie zachowania jak m.in.: jednorazowe
      albo powtarzające się działanie lub zaniechanie naruszające wolność, w tym
      seksualną, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych
      przemocą. (załącznik nr 3 do uchwały)

      "Poradnik pracownika socjalnego" z 2009 r. (do pobrania) precyzuje, że przemocą
      jest: dawanie klapsów, "zawstydzanie", "krytykowanie" np. "krytykowanie zachowań
      seksualnych" - co powoduje, że każdy rodzic podejmujący normalne działania
      wychowawcze, może być oskarżony o przemoc.

      5) Buduje sie gigantyczną strukturę urzędniczą: od Krajowego Koordynatora do
      spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, w randze ministra, przez
      wojewódzkich koordynatorów, po tzw. zespoły interdyscyplinarne w każdej gminie.
      W sytuacji gdy nie ma ani ministra ds. rodziny, ani nawet programu polityki
      rodzinnej.

      Ustawodawca przewiduje (w pierwszych zdaniach uzasadnienia do ustawy - tekst:
      tutaj, że problem przemocy dotyczy połowy rodzin w Polsce. Oznacza to, że
      społeczeństwo ma zostać objęte systemem inwigilacji, poza kontrolą wymiaru
      sprawiedliwości.

      Przepisy ustawy są niezgodne z Konstytucją RP, która mówi Każdy ma prawo do
      ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do
      decydowania o swoim życiu osobistym. (art. 47)
      ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w
      przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia
      sądu (art. 48 ust. 2)

      Przepisy są niezgodne z prawem międzynarodowym. Konwencja o prawach dziecka ONZ,
      mówi w art. 9:
      1. Państwa-Strony zapewnią, aby dziecko nie zostało oddzielone od swoich
      rodziców wbrew ich woli, z wyłączeniem przypadków, gdy kompetentne władze,
      podlegające nadzorowi sądowemu zdecydują, że takie oddzielenie jest konieczne


      przeczytaj na spokojnie i zastanów sie czy chcesz wlasnie takiej ingerencji
      panstwa w zycie rodziny
      czy uwazasz ze gdy nastolatkowi zabroni sie isc na dyskoteteke to powinien miec
      prawo "donosu" na swoich rodziców na policję że ogrniczaja jego prawa
      • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 11:17
        Wyrażam swoje opinie, mam do tego prawo. Nie rozumiem, dlaczego moje wypowiedzi,
        które w moim odczuciu nikogo nie obrażają, nie są napastliwe są podsumowane jako
        "wykrzykiwanie krzywdzących stereotypów o kościele katolickim i jego
        hierarchii". Gdzie jest to wykrzykiwanie?

        Dziękuję za argument do dyskusji na temat zbyt małej liczby pracowników
        socjalnych i wsparcia dla nich:
        > 5) Buduje sie gigantyczną strukturę urzędniczą: od Krajowego Koordynatora do
        > spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, w randze ministra, przez
        > wojewódzkich koordynatorów, po tzw. zespoły interdyscyplinarne w każdej gminie.
        Zatem może na wyrost jest bicie na alarm, że system monitorowania patologii w
        rodzinach będzie niewydolny i jak kolejne dzieci będą zakopywane w beczkach, to
        ten system będzie w stanie to wyłapać i temu zapobiec.
        Ustawę przeczytam wnikliwie i sprawdzę na ile jest nieprecyzyjna i jakie niesie
        niebezpieczeństwa, tymczasem uważam, że zjawisko przemocy w rodzinie jest tak
        niebezpieczne, że powinno być monitorowane i kontrolowane za wszelką cenę.
        Szanowane od najmłodszych lat w domu dziecko NIGDY nie doniesie na swoich
        rodziców, że nie puścili go na dyskotekę. Żaden rozsądny urzędnik nie weźmie tak
        umotywowanego donosu na serio.
        • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 11:29
          > Wyrażam swoje opinie, mam do tego prawo. Nie rozumiem, dlaczego moje
          wypowiedzi,które w moim odczuciu nikogo nie obrażają, nie są napastliwe są
          podsumowane jak
          o "wykrzykiwanie krzywdzących stereotypów o kościele katolickim i jego
          > hierarchii". Gdzie jest to wykrzykiwanie?

          No, twierdzenie, jakoby Kościół zmuszał osoby dotknięte przemocą do poddania się
          tej przemocy jest głoszeniem nieprawdziwych stereotypów. Już parę osób pisało
          Ci, ze nie ma takiego nauczania Kościoła, ba, podałam Ci nawet przepis prawa
          kanonicznego o całkowicie odmiennym brzmieniu niż te, które Ty próbujesz nam
          wmawiać.

          A wyjaśnij jeszcze, jak koordynatorzy i zespoły in interdyscyplinarne mają się
          do pracowników socjalnych? Koordynatorzy i zespoły będą Twoim zdaniem zajmowały
          się poszczególnymi rodzinami? Mam wrażenie, że nie do końca rozumiesz, na czym
          polega praca pracownika socjlanego, a na czym koordynowanie czy praca
          interdyscyplinarnego zespołu.
          • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 12:00
            "Mam wrażenie, że nie do końca rozumiesz, na czym
            polega praca pracownika socjlanego, a na czym koordynowanie czy praca
            interdyscyplinarnego zespołu".
            A Ty rozumiesz? Przecież to są struktury, które dopiero mają powstać. Dlaczego
            zakładasz, że mają być złe? (tak wynika z tonu Twojej wypowiedzi). Ja wyobrażam
            sobie, że to ma byc właśnie to wsparcie dla pracowników socjalnych, które jest
            tak potrzebne, skoro jest ich tak mało i mają tak mało narzędzi do sprawnego
            działania.

            Nie pisałam, że Kościół popiera przemoc. Raziło mnie zdanie, że rozwód jest
            największym przejawem agresji, bo skoro jest największym (nie wielkim,
            NAJWIĘKSZYM) przejawem, to czym jest sama przemoc? Taka była moja interpretacja
            tego konkretnie zdania. Tyle.
            • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 12:11
              > A Ty rozumiesz? Przecież to są struktury, które dopiero mają powstać. Dlaczego
              zakładasz, że mają być złe?

              Rozumiem tyle, że pracownik socjalny ma pod opieką konkretną rodzinę,
              koordynator zajmuje się koordynowaniem pracy pracowników socjalnych, a specjalne
              interdyscyplinarne zespoły będą się zajmować rodzinami, które wytypować właśnie
              pracownicy socjalni. O tych nieszczęsnych pracowników się tu wszystko rozbija.
              To oni są przeładowani i mało opłacani i to na nich nowelizacja złożyła ogromną
              odpowiedzialność - możliwość odebrania dziecka rodzinie bez konsultacji z
              kimkolwiek, na podstawie własnego tylko rozeznania.

              I ja nie zakładam, Sebaldo, ze to będą wszystko złe rozwiązania. Ja się obawiam
              niektórych z tych rozwiązań, ponieważ dają szerokie uprawnienia państwu, a
              królikiem eksperymentalnym, na którym mamy sprawdzać, czy te uprawnienia będą
              dobrze wykorzystywane, mają być dzieci. Dzieci, które w wyniki każdej błędniej
              decyzji poniosą szkodę nie do naprawienia. A ta nowelizacja moim zdaniem bardzo
              zwiększa ryzyko podejmowania błędnych decyzji "na wszelki wypadek".



              A ponieważ jestem mamą, to dla mnie obawa o to, że te rozwiązania nie są dobre,
              jest wystarczającym powodem, żeby tego
              • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 14:10
                Jestem mamą dwójki dzieci (19 i prawie 15 lat) i wiem z całą odpowiedzialnością
                za swoje słowa, że dzieci wychowywane w poszanowaniu ich godności i ich rodzice
                nie mają najmniejszych powodów do obaw, natomiast dzieci wychowywane inaczej
                może będą lepiej chronione przed złymi zachowaniami rodziców, bo rodzic to nie
                Bóg i czasami trzeba go dyscyplinować, bo może wyrządzić swojemu dziecku
                nieodwracalną krzywdę. Dziecko zawsze kocha rodzica i często jest całkowicie
                zdane na jego łaskę i niełaskę. Dziś moja koleżanka (35 lat) powiedziała, że jej
                matka biła ją notorycznie i bez żadnego umiaru i że ona nigdy nie miała
                najmniejszej nadziei na ratunek. Wcześniej nigdy tego nie mówiła, wiem, że
                bardzo ciężko przeżyła śmierć matki, ale dziś inaczej spojrzałam na jej problemy
                małżeńskie, na jej czasami obcesowy sposób bycia. Człowiek bity w dzieciństwie
                musi się borykać w dorosłym życiu z wieloma problemami, a tam nie było
                patologii, alkoholu, ot zwyczajna polska rodzina.
                Działania "na wszelki wypadek" to inaczej prewencja, ważna zarówno w kwestiach
                zdrowia fizycznego, jak i psychicznego, przecież wszyscy o tym wiemy.
                • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 14:28
                  Sebaldo, ja jestem i mamą i przede wszystkim córka dobrych rodziców - wiem, że w
                  zasadzie rodzice wychowujący swoje dzieci w poszanowaniu ich godności nie mają
                  się czego obawiać.

                  Ale wydaje mi się, że nie widzisz istoty problemu "działania na wszelki wypadek"
                  w przypadku odbierania dzieci rodzicom. Czy nie dostrzegasz, że dla np. 5
                  letniego dziecka nawet i tygodniowy pobyt w ośrodku interwencji kryzysowej "na
                  wszelki wypadek", dopóki nie wyjaśni się sprawa (dajmy na to, ze sąsiadka
                  doniosła o płaczach dziecka i sąd sprawę wyjaśnia)to jest ogromna trama? Że
                  kierowanie dziecka do domu dziecka "na wszelki wypadek" - taka sprawa była
                  głośna ostatnio, gdzie chłopca z biednej rodziny skierowano do domu dziecka
                  "żeby zobaczył lepsze życie" - to jest straszna trauma?

                  Nie można sobie "na wszelki wypadek" zabrać dziecka rodzicom, i "najwyżej się
                  okaże, że to pomyłka".

                  Podziwiam Twoje zaufanie do urzędników pracowników, ze na pewno tak szerokie
                  uprawnienia będą wykorzystywać zawsze dobrze, w sytuacji, gdy praktycznie nie
                  gwarantuje się rodzicom możliwości kontroli ani obrony przed pochopnymi
                  decyzjami. Ja takiego zaufania nie mam i nie jestem skłonna ryzykować dobrem ani
                  własnego, ani żadnego innego dziecka.
                  • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 15:03
                    Jeśli w linku podanym przez sion są zawarte informacje o zmianach w ustawie, to
                    po pobieżnym przejrzeniu stwierdziłam, że oczywiście dokonuje się wielu
                    nadinterpretacji. Dziecko na przykład może być odebrane rodzicom nie w sytuacji,
                    kiedy są oni pod wpływem, ale gdy nastąpiło bezpośrednie zagrożenie ich życia
                    lub zdrowia, W SZCZEGÓLNOŚCI, gdy opiekunowie są pod wpływem alkoholu lub
                    innych środków odurzających. To odrobinę zmienia treść krytykowanego zapisu.
                    Gazety napisały, że zakazem komunii objęte są osoby popierające in vitro, a w
                    komunikacie Episkopatu wyraźnie jest powiedziane, że osoby bezpośrednio
                    zaangażowane w procedurę zabijania zarodków i ustanawiające prawo w tym zakresie
                    są ekskomunikowane, to wielka różnica i nadintrpretacja mediów (w tym
                    katolickich niestety). Podobnie jest pewnie z nowelizacją ustawy. Przeczytam
                    dokładnie całą w wolnej chwili i jeszcze pozwolę sobie na uwagi, jeśli mi na to
                    pozwoli moderatorsmile
                    • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 15:15
                      Jako dyżurujący dziś moderator zapewniam, że nie usunę żadnego posta, o ile nie
                      będzie atakiem personalnym ale fałszowaniem nauk któregoś z chrześcijańskich
                      Kościołów smile
                      • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 16:19
                        Dziękuję za zielone światło, ale pewnie dziś nie zdążę, a jutro mogę trafić na
                        bardziej surowego moderatora/kęsmile.
                        Nadal nie rozumiem dlaczego moje posty zostały wczoraj banowane i usuwane.
                        Wyrażałam swoją opinię, nie wygłaszałam teorii jedynie słusznych i nie żądałam
                        poparcia dla moich interpretacji jednego zapisu z ostatniego komunikatu
                        Konferencji Episkopatu Polski. W moim odczuciu zadziałał tutaj brak tolerancji
                        dla odmiennego zdania, nikogo nie obrażałam swoimi wypowiedziami, a jeśli
                        obraziłam czyjeś uczucia religijne, to musialy być one jednak bardzo wrażliwe na
                        krytykę, czego osobiście nie rozumiem i nie popieram, bo cenię możliwość
                        polemiki, z zachowaniem oczywiście reguły braku ataków personalnych. Jeśli nie
                        Ty, Sullo, zastopowałaś moja wczorajszą wypowiedź, to może jednak pozwolisz mi
                        ją tutaj umieścić. Wczoraj kompletnie nie zrozumialam, dlaczego nie moge wysłać
                        swojej wypowiedzi, przez myśl mi nie przeszło, że może być zahamowana przez
                        moderatora/kę. Zdarzyło mi się to pierwszy raz w życiu, ale nadal nie wiem,
                        dlaczego. Oceńcie sami, gdzie popełniłam grzech:

                        Wiesz Magdaleno, my się zasadniczo we wszystkim zgadzamy,
                        ale mowimy nieco innym językiem. Lepsza jest pełna kochająca się rodzina, to nie
                        ulega
                        wątpliwości, ale co, jeśli utrzymanie takiej rodziny jest niemożliwe? Jeśli
                        ludzie z
                        latami nie tylko przestają być w sobie zakochani jak na początku, ale wręcz się
                        nienawidzą, nie są w stanie powściągnąć złych emocji, stają się dla siebie
                        wrogami, a
                        między tym wszystkim są dzieci, ktore na to patrzą, cierpią, wynoszą potem
                        takie wzorce z domu? Ojciec nie szanuje matki, wyzywa ją od najgorszych, wreszcie
                        bije? Ty mówisz o przejściowych trudnościach w małżeństwie, ja o patologii. Ale
                        Episkopat nazywając rozwód najgorszym przejawem agresji zrównuje te dwa rodzaje
                        rozwodów, rozstań małżonków. Chcemy precyzji w Ustawie, niech zwierzchnicy
                        kościelni też starają się o precyzję wypowiedzi publicznych.
                        W końcowej wypowiedzi dajesz zatem wyraz swojemu poparciu dla rozstania
                        się z mężem oprawcą? Zgadzasz się, że są sytuacje, kiedy nie ma innego wyjścia
                        i pozostaje już tylko ten straszny rozwód?
                        • verdana Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 16:58
                          To ja opowiem historyjke z Izraela, w ktorym podobna ustawa działa.
                          Starszy pan, po 70-tce goscił wnuka, lat 6. Wnuk byl nieznoscny, w
                          napominany wiele razy darł dziadkowi książki, niszczył rzeczy itd.
                          Dziadek nie wytrzymał i dał wnuczkowi klapsa.
                          Wnuczek zadzweonil po policję. Policja przyjechała, na szczęście w
                          domu byli rzemieslnicy przeprowadzający remont, po uslyszeniu ich
                          wersji wydarzeń policjanci uscisnęli dziadkowi dloń i odjechal.
                          Odjechał tez dziadek, ze stanem przedzawałowym, do szpitala.
                          Nie chce widzieć więcej wnuka, boi się. Bo gdyby nie bylo
                          hydraulikow...
                          Przypadek drugi - mija kuzynka w Szwecji ma 4-latka i niemowleta -
                          blixniaczki. Jest też - po porodzie - powaznie chora. Ma w domu
                          straszny balagan, ja się nie dziwię. Ale jej matka straszy ją, ze
                          jesli opieka społeczna wejdzie i zobaczy ten bałagan - zabiora
                          dzieci.
                          Problem w tym, ze opieka społeczna jest przez tego typu ustawy
                          postawiona pod scianą. Pracownik moze odpowiadac, jesli nie zabral
                          dziecka, a dziecku cos się stanie. Pracownicy nie będą ryzykować ani
                          pracy, ani sprawy karnej. Predzej zaryzykują poczuciem
                          bezpieczeństwa obcego dziecka.
                          • wiesia140 Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 19:14
                            no i właśnie między innymi dlatego jestem przeciwna tej ustawie za bardzo
                            stawia tych pracowników pod ścianą i z obawy utraty pracy popełnią błędy, które
                            będą trudne do naprawienia, nie przeczę należy reagować na patologię, ale
                            musi to być uargumentowane.
                        • wiesia140 Re: sebalda 26.05.10, 17:12
                          sebalda zajrzyj na pocztę
                          • wiesia140 Re: ustawa 26.05.10, 20:16
                            link do starego wątku też tego dotyczył
                            forum.gazeta.pl/forum/w,16182,90549949,90549949,Jugdendamt_po_polsku_.html
                        • sulla Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 20:51
                          Sebaldo, ja akurat wczoraj nie dyżurowałam, ale takiej wypowiedzi, jaką tu
                          cytujesz, w wykasowanych postach nie ma. Zostały wykasowane posty, w których
                          pisałaś, że Kościół żąda od ofiar przemocy domowej, żeby się tej przemocy
                          biernie poddawały. To nie jest kwestia Twojej opinii - to jest po prostu
                          nieprawda, co napisałaś. Dlatego posty zostały skasowane.
                          • wiesia140 Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 26.05.10, 21:14
                            Ja to kasowałam , uzasadnienie wysłałam ci dwa razy na maila gazetowego,
                            a wypowiedzi, którą ty cytujesz nie ma w postach kasowanych
    • wiesia140 Re:sebalda 26.05.10, 21:38
      już chyba rozumiem dlaczego ci go nie przesłało , odpowiadałaś na post ,
      który w tym momencie kasowałam , żeby nie wisiał tutaj oderwany ( post
      Magdaleny), w tym momencie gazeta wyrzuciła twój post , nie da się
      odpowiedzieć na post , który jest skasowany ,sama tak miałam ,że
      odpisywałam , a tymczasem moderator wykasował post , na który odpowiadałam
      no i gazeta nie wpuściła mojego wpisu na portal. Pojawiła się mi taka
      informacja :

      Wiadomość nie została wysłana, powód: nie można odpowiedzieć na tę wiadomość,
      zalecamy rozpoczęcie nowego wątku

      Ja cię nie zbanowałam , nie mam takiej możliwości , moderator forum
      prywatnego może cię jedynie usunąć, możliwość zbanowania ma tylko gazeta.

      " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
      pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
      • wiesia140 Re:sebalda 26.05.10, 21:49
        mówiąc o usunięciu uczestnika miałam na myśli fora zamknięte bądź ukryte
        • sebalda Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 13:07
          Nowelizacja ustawy ma na celu ochronę i wsparcie dla najsłabszych. Tak ją
          rozumiem. Skala przemocy w rodzinie jest o wiele większa niż przypadki
          odbierania dzieci rodzicom. Media pokazują przypadki skrajne, niesprawiedliwe,
          co biorąc pod uwagę skalę zjawiska, jest naprawdę marginalne. Pokazanie
          przypadków dzieci uratowanych dzięki odebraniu ich rodzicom wyrządzającym im
          krzywdę jest już mniej interesujące medialnie i tego nam się już nie pokazuje.
          Uważam, że jeśli dzięki tej ustawie część ojców zastanowi się zanim sięgnie po
          pas do bicia dzieci, wstrzyma wymierzany cios, jeśli część znerwicowanych matek
          zamiast wyżywać się na dziecku, poszuka pomocy w terapii radzenia sobie ze
          stresem, jeśli część kobiet z dziećmi pozostanie bezpiecznych w swoich domach
          odseparowanych od sadystycznych mężów, zamiast tułać się po przytułkach i po
          rodzinie, bo oprawca może pozostać w domu i ucieczka była do tej pory jedynym
          ratunkiem, to sporadyczne przypadki nadużycia są skutkiem ubocznym, z którym z
          przykrością trzeba się pogodzić, ale dobro uratowanych dzieci jest ważniejsze.
          Porównanie dziecka chwilowo odebranego rodzicom (piszecie tutaj tak, jakby
          pracownik socjalny miał prawo odebrać rodzicom dziecko na zawsze, pozbawić ich
          bez sądu praw rodzicielskich, a przecież niczego takiego w nowelizacji ustawy
          nie ma) do dziecka zakatowanego na śmierć, bo nikt nie chciał się mieszać do
          sprawy rodzinnej, a kobieta była zastraszona, jednak mnie przekonuje do poparcia
          ustawy. Zgadzam się, że nawet chwilowe odebranie dziecka rodzicom może być dla
          niego traumatyczne, ale wolę dmuchać na zimne niż czytać o poparzonym i
          połamanym niemowlaku. Dlaczego nie widzimy skali? Skali przemocy w rodzinie w
          porównaniu z jednostkowymi przypadkami pomyłek pracowników socjalnych?
          Przemyślałam sprawę wypowiadania się na tutejszym forum. Rozumiem troskę o
          zapobieganie złym praktykom formowym, ale forum to miejsce ścierania się
          różnych poglądów, to miejsce, w którym powinna panować wolność ich wyrażania z
          zachowaniem zasad kultury, ale też z dopuszczeniem polemiki, odmienności
          poglądów i interpretacji. Nawet jeśli ktoś się myli, jeśli pisze nieprawdę w
          naszym odczuciu, powinno się na to pozwolić i najwyżej skorygować błedy i
          uświadomić, że coś jest nieprawdą, a nie kasować posty, które z jakiegoś względu
          nie odpowiadają moderatorkom. Staram się zawsze mieć wyważone posty, być
          obiektywna, zdarzyło mi się dzięki temu, że pisały do mnie prywatnie kobiety z
          prośbą o radę, o obiektywną ocenę. Raz nawet zapobiegłam w ten sposób rozpadowi
          rodziny. Ale tutaj najwyraźniej różnica poglądów jest źle widziana, szkoda.
          I na koniec przemyślenia na temat postawy zwierzchności Kościoła Katolickiego w
          Polsce. Jestem przeciwniczką relatywizmu moralnego, ale jeszcze bardziej martwi
          mnie radykalizacja, bo ta prowadzi czasami do fanatyzmu, a to w moim odczuciu
          grzech najcięższy i przyczyna większości nieszczęść na świecie. Moim zdaniem KK
          w Polsce coraz bardziej oddala się od ludzi, w jakimś rodzaju zadufania
          przestaje się liczyć z realiami i potrzebami zwykłego, często pełnego dobrych
          chęci, ale też słabego człowieka, nie umie wykazać się empatią. KK jest bardzo
          pewien swojej pozycji w Polsce, ale przez to zatraca miarę radykalizmu. Znam
          coraz więcej osób, które odchodzą z Kościoła, nadal wierzą, nadal żyją dobrze,
          nie przestają żyć moralnie, ale do Kościoła, gdzie potępia się, zabrania komunii
          i wyraża ubolewanie dla nieprzeforsowania kar więzienia dla lekarzy
          zaangażowanych w in vitro, przestają chodzić, bo to nie godzi się z ich
          pojmowaniem roli ideologii katolickiej, w której powinno być więcej zrozumienia
          dla człowieka. To takie smutne, bo ci ludzie tracą mimo wszystko kontakt z
          Bogiem i rezygnują z Sakramentu Eucharystii. Czy o to chodzi?
          • sebalda Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 13:20
            I jeszcze drobna uwaga. W poprzedniej dyskusji na temat nowelizacji ustawy
            niejaki Otryt napisał:
            "Kuriozalna jest definicja rodziny zapisana w ustawie, gdzie
            rozszerza się rodzinę o osoby wspólnie zamieszkujące LUB wspólnie
            gospodarujące. Rodzina jest więc chłopcem do bicia, za to wszystko
            co dzieje się w konkubinatach i innego typu związkach. Wprowadza się
            zamęt w głowach, podyktowany ideologią nowego wspaniałego świata,
            który nowi postępowcy chcą budować, lecz tradycyjnie rozumiana
            rodzina stoi im na przeszkodzie".

            Ja to odczytuję w ten sposób: tylko rodzina połączona związkiem sakramentalnym
            jest prawdziwa i tylko ją należy brać pod uwagę przy ustanawianiu praw i
            obowiązków, przy ochronie, przy trosce o dzieci. Każdy inny związek należy
            wyrzucić poza nawias społeczeństwa. Czy tak? To, że nas katolików w jakiś sposób
            razi związek niesakrementalny, brak ślubu kościelnego rodziców gromadki dzieci,
            kochających się i szanujących nierzadko ludzi, ale o odmiennym światopoglądzie,
            nie znaczy, że w ustawach dotyczących ochrony członków społeczeństwa takie
            związki mają być pomijane i odtrącane.
            Znam bardzo wiele wspaniałych RODZIN, których rodzice nie mają ślubu. Nierzadko
            są to lepsze pary niż niejedno małżeństwo sakramentalne i, wybaczcie, mam zamiar
            nadal nazywać ich RODZINĄ i wcale nie dlatego, że jestem piewczynią ideologii
            "nowego wspaniałego świata".
            • sulla Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 13:33
              No i zobacz Sebaldo, znowu czytasz tak, jak ci się podoba, a nie jak jest napisane.
              Owszem, o ile mi wiadomo, KRK uznaje za rodzinę tylko związek sakramentalny.
              Można się z tym nie zgadzać. Ale gdzie Ty wyczytałaś, że tylko taki związek
              należy brać pod uwagę przy ustanawianiu praw i
              > obowiązków? Dobrze pamiętam dyskusje na ten temat z Otrytem, i mimo iż się z
              im nie zgadzałam wiele razy, to na przekręcanie jego słów nie mogę pozwolić -
              Otryt stał na stanowisku, że duża część przypadków przemocy ma miejsce w
              konkubinatach, a nie w rodzinach tak jak on to rozumie, a zatem twierdzenie, że
              to rodziny są źródłem przemocy jest przekłamaniem. I nie, nie zgadzam się z
              twierdzeniem, ze konkubinat nie jest rodziną, ale z tego wcale nie wynika
              postulat pomijania konkubinatów przy tworzeniu prawa.

              Masz prawo nie zgadzać się z nauką jakiegoś Kościoła albo z czyimś poglądami,
              ale uczciwość wymaga, zęby najpierw tę naukę czy te poglądy poznać.
            • sebalda Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 13:43
              > "Kuriozalna jest definicja rodziny zapisana w ustawie, gdzie
              > rozszerza się rodzinę o osoby wspólnie zamieszkujące LUB wspólnie
              > gospodarujące.
              To opinia Otryta. Błagam o czytanie ze zrozumieniem. Ja nie napisalam, że KK
              wyrzuca związki niesakramentalne poza nawias, ale że Otryt tym zdaniem tego
              właśnie się domaga. Z ustawy o przeciwdzialaniu przemocy chce usunąć
              rozszerzenie o związki niesakramentelne i oburza się na ustawodawców, że to
              zrobili. Zatem ON uważa, że takie związki nie powinny być w tej ustawie brane
              pod uwagę. Dlaczego?
              Sullo, czy Ci się to podoba, czy nie, rodziny są źródłem przemocy. To bardzo
              przykra prawda. Nie tylko konkubinaty i dobrze o tym wiemy.
              • sulla Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 13:53

                Skąd pomysł, że "z ustawy o przeciwdzialaniu przemocy chce usunąć
                > rozszerzenie o związki niesakramentelne i oburza się na ustawodawców, że to
                zrobili."? On uważął, ze przemoc to jest problem konkubinatów, nie rodzin, toteż
                na Twoją logikę należałoby uznać, ze Otryt się domaga włąsnie wyjęcia rodzin
                spod działania tej ustawy. Czego się - o ile nie pamiętam - nie domagał.

                Zresztą, co Otryt na ten temat sądzi, to on powinien napisać. Tak sobie możemy
                dyskutować co on myśli na ten temat, podczas gdy tylko on sam to wie na pewno.
                • sebalda Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 14:07
                  Albo jestem bardzo zmęczona, albo się kompletnie nie rozumiemy Sullo.
                  Przytoczę słowa Otryta jeszcze raz:
                  > "Kuriozalna jest definicja rodziny zapisana w ustawie, gdzie
                  > rozszerza się rodzinę o osoby wspólnie zamieszkujące LUB wspólnie
                  > gospodarujące.
                  Jeśli coś określam "kuriozalnym", to uważam to za głupie, niesłuszne,
                  nieodpowiednie. Czyż nie? Zatem mogę przyjąć, że Otrytowi rozszerzenie o związki
                  niesakramentalne definicji rodziny w ustawie nie odpowiada. Nie wiem, jak
                  prościej to napisać. To nie moja interpretacja czy nadinterpretacja słów Otryta,
                  to proste odczytanie napisanej treści.
                  • sulla Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 14:14
                    Widzisz, ja pamiętam wielokrotne rozmowy z Otrytem na temat rodziny i
                    konkubinatów, pamiętam mniej więcej jego poglądy na ten temat. I pamiętam, że
                    NIGDY nie postulował, żeby konkubinaty wykluczać spod działania tej Ustawy. I
                    nadal uważam, ze powinnaś na ten temat dyskutować z Otrytem - tylko on może Ci
                    napisać, co sam myśli.

                    I z góry przepraszam, ale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, ze to "proste
                    odczytanie napisanej treści." Ty już raz w tym wątku "prosto odczytałaś" z
                    jednego niefortunnego sformułowania w oświadczeniu Episkopatu, ze Kościół
                    Katolicki zmusza kobiety i dzieci do poddawania się biernie przemocy.

                    Ja się na tym forum przekonałam wielokrotnie, że czasem trzeba 100 postów, żeby
                    zrozumieć o co komuś chodzi. W bezpośredniej z ta osobą rozmowie. Bo język bywa
                    zawodnym środkiem komunikacji, zwłaszcza w formie forumowej. A Ty się pod
                    nieobecność Otryta upierasz, ze wiesz doskonale co on miał na myśli pisząc w
                    wątku pół roku temu? Bardzo to... brawurowe.
          • sulla Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 13:26
            Sebaldo, postaram się odpowiedzieć po krótce.

            1. Pisaliśmy już wiele razy, ze już ustawa jest. Dyskutujemy jej nowelizację.
            Nowelizację, która opiera się na wierze, że im większa ingerencja państwa w
            życie rodziny, tym większe jest jej bezpieczeństwo. W tej kwestii możemy mieć
            różne opinie - jeśli Tobie się zdaje, że ta nowelizacja sprawi, ze jakiś damski
            bokser zastanowi się, zanim uderzy żonę lub dziecko, to cóż - Twoje święte
            prawo. Masz prawo popierać tę nowelizację, a my mamy prawo mieć w stosunku do
            niej wątpliwości - wątpliwości, że nie powstrzyma ona wcale fali prawdziwej
            przemocy w rodzinie, za to da państwu możliwość separowania dzieci od rodzin po
            prostu biednych lub niewydolnych. Szkoda, że jedyny sposób, w jaki próbujesz te
            wątpliwości rozwiewać, to zapewnianie, ze "wszystko będzie dobrze, a jak nie
            będzie, to trudno".

            2. Jeśli nie podoba Ci się usuwanie postów, w których pisze się nieprawdę na
            temat nauczania jakiegokolwiek Kościoła, to po prostu nie pisz nieprawdy - to
            proste. Możesz to nazywać cenzurą, ja nazywam to braniem odpowiedzialności za
            słowo. Słowo ma moc sprawczą. Tobie może się wydawać, ze głoszenie, iż Kościół
            sankcjonuje przemoc w rodzinie to jest Twoim prawem, bo taką masz opinię, a
            nawet jak się mylisz, to znowu "to trudno". Ale na tym forum staramy się panować
            niepisanej zasady, ze nieprawdy się po prostu nie pisze. Można polemizować,
            można się nie zgadzać, ale w oparciu o fakty, a nie o własne wymysły. Bo w ten
            sposób można narobić wiele szkody.
            • verdana Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 13:40
              Przecież krzywdzenie dzieci JEST zakazane - i co to daje? Nie ma
              zadnej, ale to zadnej możliwosci, by uchronic wszystkie dzieci przed
              przemocą. Jak to sobie wyobrazasz bez zamontowania kamer we
              wszystkich mieszkaniach? Moja bardzo wyksztalcona, sympatyczna,
              kulturalna kolezanka lala malutkie dziecko pasem - jak jej to
              udowodnić? I czy lepiej byloby temu dziecku w DD? Watpię. Czy lepiej
              będzie w DD wszystkim dzieciom alkoholikow? Tez watpię. Jak to sobie
              wyobrazasz? Już teraz można zabrac dziecko rodzicom i robi się to,
              tyle, ze wymaga to wezwania policji, a nie jednostkowej decyzji
              urzędnika.
              Spora beztroską jest stwierdzenie, że zabranie dziecka niepotrzebnie
              jest trauma, ale lepiej zabrac kilkoro niepotrzebnie, niż dopuscic
              do smierci jednego. Trzeba pamiętac, ze zabranie dziecka z domu to
              nie jest przejściowe przykre przezycie, to może być zmarnowanie
              dziecku zycia - przy malych dzieciach choroba sieroca następuje
              szybko, przy starszych poczucie bezpieczenstwa nie zawsze się da
              odbudować. Trzeba powiedziec sobie, ze kazde zabranie dziecka z
              rodziny jest zlem - czasem oczywiscie mniejszym zlem, ale zlem.
              Przyjęcie, ze część dzieci spotka cos zlego "na wszelki wypadek" nie
              jest dopuszczalne.
              • sebalda Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 13:54
                Verdano, dotychczasowa ustawa nie działała dobrze, przemoc w rodzinie szerzy się
                niemal bez żadnych ograniczeń, co zatem należy zrobić? Bo że zostawić tak jak
                jest, chyba się zgodzisz, nie można. Ja może jestem naiwna, ale wierzę, że w
                ślad za tą nowelizacją pójdą jednak jakieś działania, reorganizacje, wparcie
                pracowników socjalnych i inne rzeczy wzmacniające ochronę pokrzywdzonych. Tak,
                jestem idealistką. Wciąż proszę o porównanie skali krzywdy maltretowanych i
                odosobnionych przypadków pomyłek.
                Jesteś pewna, że dla tego malutkiego dziecka, o którym piszesz, bitego pasem
                jest lepiej, że pozostaje pozbawione ratunku z taką matką? Jeśli ona bije
                malutkie dziecko pasem, jaką formę przemocy zastosuje wobec tego dziecka, kiedy
                podrośnie? Dlaczego ono od razu ma trafić do domu dziecka? A może ma bliską
                rodzinę, która mogłaby się nim zaopiekować. Może na czas terapii matki? A może
                ta matka, wiedząc co jej grozi, sama odpowiednio wcześnie podejmie decyzję o
                zgłoszeniu się na terapię. Teraz może powiedzieć: nikogo to nie powinno
                obchodzić, jak wychowuję dziecko, po wejście w życie nowelizacji ustawy zacznie
                się jednak może zastanawiać, co jej się opłaca.
                • verdana Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 14:08
                  Tak, na 100% lepiej. Niestety, taka jest smutna prawda. Znam
                  specjalistkę od adopcji, znam problem i niestety - lepiej dla
                  dziecka jest w rodzinie własnej, gdzie nawet biją (nie katuja
                  oczywiscie, to inna sprawa), ale kochaja - niż w domu dziecka,
                  pogotowiu czy nawet rodzinie zastepczej. Pewnych rzeczy sie nie
                  przeskoczy - uczuc na przyklad.
                  Zabranie dziecka kochającym rodzicom, ktorzy nawet niektore rzeczy
                  robią bardzo źle jest dla dziecka krzywdą i to niepowetowaną. Ma
                  poczucie odrzucenia, ma świadomość, że jego rodzice albo go nie
                  chcieli, albo byli źli (a dziecko jest przecież dzieckiem swoich
                  rodziców, więc dziedziczy po nich cechy), będzie się wychowywało
                  najprawdopodobniej u kogos, kto nie będzie go kochał tak jak
                  rodzice. To wszystko razem oznacza w zatrwazająco wielu wypadkach
                  zmarnowane życie.
                  Lanie dziecka jest karygodne, ale zabranie dziecku kochających
                  rodziców, ktorzy czasem leja, bo uwazają, ze to jest OK - jest karą
                  nieporównanie wyższą.
                  A co do "zastanowienia się" - to wybacz, ale nie bardzo w to wierzę.
                  Dziewczyna, ktora będzie się bała zlac dziecko za to, ze jest
                  niegrzeczne najprawdopodobniej ukarze je w inny sposob, niemniej
                  dotkliwy, a "niekaralny" - mowiąc, ze nie kocha, ze komus odda, nie
                  odzywając się przez pare dni, niszcząc ukochanego misia.
                  Przy czym caly czas mówię nie o kims kto katuje dziecko - to inna
                  sprawa, ale o rodzicach, ktorzy dzieci biją, a nie katują.
                  • sebalda Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 14:49
                    Ale przecież oddanie na zawsze dziecka do DD jest zawsze ostatecznością.
                    Przecież takie bite systematycznie dziecko nawet jeśli trafi pod nadzór
                    pracownika socjalnego może pójść na jakiś czas na przykład do babci, matka w tym
                    czasie może iść na terapię, zweryfikować swoje podejście (na przykład zrozumieć,
                    że nawet jeśli ona była bita, to nie musi tego robić własnemu dziecku,
                    przepracować własne traumy, uczyć się radzić ze stresem)i dalej już być lepszą
                    matką.
                    Verdano, znam bardzo nieszczęśliwych ludzi, którzy byli w domu poniżani i bici.
                    Też uważam, że w pełnej normalnej rodzinie dziecku jest najlepiej, ale czasami
                    te rodziny są wyjątkowo toksyczne, czasami tacy ludzie nigdy nie podnoszą się z
                    tego upadku, do jakiego doprowadzili ich rodzice. A co najgorsze dalej niosą tę
                    traumę w zycie i fundują ją własnym dzieciom, a te kolejnym i tak w
                    nieskończoność. Trzeba położyć temu kres, jakoś, probować coś z tym robić, sama
                    nie wiem.
                    • verdana Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 15:02
                      Nie rozumiesz, czym jest takie przymusowe zabranie dziecka rodzicom,
                      nawet na parę miesięcy. Wystarczy, aby nabawić się choroby sierocej
                      (bardzo prawdopodobne), aby zaburzyć proces przywiązywania się -
                      pamietaj, ze małe dziecko zostaje najpierw zabrane rodzicom, a potem
                      po raz drugi zabrane z miejsca, gdzie już się przyzwyczailo być.
                      Zdarza się, ze takie dzieci nigdy już do nikogo się nie przywiążą.
                      Nigdy.
                      Wszyscy znamy ludzi, ktorzy mieli ciężkie dziecinstwo i bardzo im z
                      tym źle. Znacznie mniej jest ludzi, ktorzy zostali odebrani
                      rodzicom, albo ich stracili i byli przerzucani więcej niz raz do
                      innych rodzin. Ja takich ludzi znam - oni czesto sami nie wiedza,
                      dlaczego ich małżenstwa się sypia, dzieci uciekaja, a oni mając
                      wszystko nikogo nie sa w stanie pokochać. Pamiętaj, ze nie mówimy tu
                      o kompletnej patologii, ktorej dzis także dzieci sa odbierane - i
                      dobrze. Mowimy o przypadkach, gdy rodzice są "tacy sobie", ale wg.
                      ustawy popelniają czyny karalne, na przykład biją dzieci.
                      Takich rzeczy nie zalatwia się, niestety, ustawami. Ustawami
                      sformułowanymi nieprecyzyjnie. Na przyklad przepis, że pracownik
                      socjalny może zabrac dziecko tylko na 24 godziny, potem musi być
                      wyrok sadu. W Polsce? W ciągu 24 godzin? Jak sedzia moze w ciągu 24
                      godzin wydac sprawiedliwą decyzje? Czyli mamy niemal 100% pewność -
                      pracownik socjalny zabiera dziecko, bo się boi, że dziecku cos się
                      stanie (ma rację, albo nie, albo nie lubi rodziny, albo uwaza, ze
                      metody wychowawcze sa niewlasciwe, choć sa tylko kontrowersyjne).
                      Musi, bo jak dziecku cos się stanie, to on pójdzie siedzieć. Potem
                      sedzia, ktory nie ma czasu. Sądzisz, ze jakikolwiek sedzia
                      zaryzykuje oddanie dziecka rodzicom, majac 24 godziny na zebranie
                      informacji?
                      I tak dziecko zostaje rodzicom zabrane - w niewatpliwych przypadkach
                      bylo zabierane i wczesniej, więc mowimy tylko o watpliwych. A jkiedy
                      wroci - jak polski, opieszały sad, zbada sprawę.
            • sebalda Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 14:00
              Dlaczego osobie piszącej nieprawdę (nie złośliwie, ale na przykład przez
              niezrozumienie) nie można tego napisać w odpowiedzi i dać tym szansy na
              wytłumaczenie się i podziękowanie za wyjaśnienie niezrozumienie i
              nieporozumienia, a nie kasować post bez prawa obrony siebie i swojego stanowiska
              tudzież właśnie być może przeproszenia za niezrozumienie. Nie jestem nieomylna,
              często używam w swoich wypowiedziach sformułowania: moim zdaniem, dla mnie
              nieporozumieniem jest takie banowanie forum, które z założenia jest miejscem
              wymiany różnych opinii. Ale oczywiście nie mam przymusu pisania tutaj.
              • sulla Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 14:23
                Sebaldo, ależ ja Ci pisałam ze dwie odpowiedzi. Twoje posty nie zostały
                skasowane bez żadnej odpowiedzi ani też bez wyjaśnienia - Wiesia napisała, że
                wysłała, Ci dwa wyjaśnienia na priv, prawda?

                Poza tym nikt Cię nie zabanował - przecież piszesz na forum. Zostały usunięte
                tylko dwa Twoje posty. Te, w których pisałaś, m.in.
                "To jest jednoznaczne z tym, że skoro rozwód jest największym przejawem agresji,
                to sama agresja powinna być akceptowana przez ofiary w imię niedopuszczenia do
                najgorszego, czyli rozwodu. Inaczej się tego nie da odczytać."

                Tu nie ma - wydaje mi się, moim zdaniem. Tu jest arbitralne stwierdzenie nieprawdy.

                Jeśli uważasz, że te akurat dwa posty zostały niesłusznie usunięte, możesz to z
                Wiesią przedyskutować na priv. Natomiast mimo to moderacja stara się pilnować,
                żeby jawnego pisania nieprawdy na tym forum nie było.

                I jasne, ze nie musisz być na forum, ale mam nadzieję, ze będziesz jednak. Jakby
                na to nie patrzeć, mimo iż ta dyskusja do łatwych nie należy, to jednak coś tam
                w głowie nam wszystkim rozjaśnia.
                • sebalda Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 14:40
                  Dostałam wyjaśnienia od Wiesi, podziękowałam jej, wyraziła zrozumienie, ale
                  zrozumienie nie jest równoznaczne z uznaniem racji.
                  Dlaczego pisanie nieprawdy jest kasowane, a nie prostowane? O to mi tutaj
                  chodzi. Odrobina demokracji nie zaszkodzi, prawda?
                  Przez kasowanie moich postów i postów na które odpowiadalam, straciłam możliwość
                  wyslania jednego postu. Nie było to przyjemne, bo nie było w nim naprawdę nic
                  zdrożnego.
                  Jestem zwolenniczką dyskursu, wyjaśniania nieporozumień, tolerancji wobec
                  odmiennych opinii, a nie zamiatania pod dywan rzeczy niewygodnych, błędnych, nie
                  dość precyzyjnie wyrażonych. Przepraszam za ten dywan, ale kasowanie postów, to
                  jednak rodzaj zamiatania pod dywan. Takie jest moje odczucie. Ale i tak się nie
                  gniewam, wszak ciągle tu jestemsmile
                  • sulla Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 15:09
                    Widzisz, Sebaldo, to jest forum chrześcijańskie, a jako chrześcijanie przede
                    wszystkim powinniśmy świadectwo. My prostujemy nieprawdę. Ale też są sytuacje,
                    kiedy kasujemy posty po to, by po prostu nie stwarzać mylnego wrażenia albo by
                    nie eskalować niepotrzebnych konfliktów. Dla wielu ludzi jedynym źródłem wiedzy
                    o chrześcijaństwie są sami chrześcijanie. I jako chrześcijanie musimy dbać o to,
                    żeby dawać świadectwo prawdzie.
                    Gdybyś napisała, ze są księża, którzy... zdarzają się sytuacje, kiedy... To ok.
                    Ale jeśli piszesz, ze Kościół naucza, ze należy poddawać się przemocy, to jest
                    to nie tylko nieprawda, ale też jest to szkodliwe. Jak już pisałam - słowa mają
                    moc. Błędem jest nie doceniać ich siły.
                    • sebalda Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 15:34
                      I na tym polega wyższość wyjaśniania nieporozumień. Teraz już nareszcie zaczynam
                      lepiej rozumieć wasze intencje.
                      Ale jeszcze trochę podrążę i jeszcze obronię swój tok rozumowania. Czyż
                      Konferencja Episkopatu Polski nie jest głosem wspólnym Kościoła, to nie
                      pojedynczy ksiądz powiedział: "Jednocześnie pragniemy zwrócić uwagę, że
                      przejawem największego poziomu agresji i przemocy w rodzinie jest zabijanie
                      dzieci oraz rozwód rodziców". Cytując te słowa, nie napisałam nieprawdy. Cala
                      reszta moich wypowiedzi na ten temat byla MOJĄ interpretacją tego zdania, zatem
                      pisanie, że piszę nieprawdę jest jednak pewnym nadużyciem. Należało raczej
                      wytknąć mi błąd w rozumowaniu, a nie pisanie nieprawdy, czyż nie? Oświecić
                      błądzącą owieczkę, a nie ciąć jej postysmile
                      • sulla Re:Bardzo długie posumowanie 27.05.10, 15:36
                        Sebaldo, toteż ja się starałam wyjaśnić, jak mogłam. Nawet w poszukałam
                        stosownego przepisu Prawa Kanonicznego, choć jestem protestantką wink
                        • sulla OT 27.05.10, 15:37
                          Niestety muszę teraz zrobić przerwę w nadawaniu. Ale będę wieczorem znowu.
                          • wiesia140 Re: OT 27.05.10, 16:02
                            sebaldo masz wiadomość ode mnie i dzięki,że odpisałaś
                            • sebalda Re: OT 27.05.10, 16:35
                              Dziękuję i cieszę się, że się jednak zrozumiałyśmysmile
                              • sebalda Re: OT 28.05.10, 11:05
                                Wciąż nie mam czasu przeczytać znowelizowaną ustawę (ale mam taki zamiar),
                                przytoczę zatem ważne fragmenty wypowiedzi, pod ktorymi się podpisuję:
                                Te zapisy są dla ofiar" - mówił Duda. Podkreślił, że zakaz bicia dzieci to
                                element edukacyjny, który niczego w układzie prawnym nie zmienia. "Najlepszym
                                nawet prawem nie rozwiążemy problemu przemocy, ale ta dyskusja, która się przy
                                tej okazji przetacza, uwrażliwia Polskę na przemoc" - zaznaczył wiceminister.

                                Także rzecznik praw dziecka Marek Michalak przekonywał, że zakaz bicia dzieci w
                                ustawie ma znaczenie symboliczne, nie niesie sankcji karnych, a wskazuje dobry
                                kierunek. "Prawo powinno opowiedzieć się po stronie słabszych, po stronie ofiar
                                przemocy domowej, które bite nie mogą iść do lekarza po obdukcję, bo ich nie
                                stać, które uciekają z domu, szukając schronienia w noclegowniach; które po
                                latach traumy potrzebują pomocy psychologicznej" - mówił RPD.

                                "Tak, ta ustawa ingeruje w rodzinę, gdyby nie ingerowała, byłaby nieskuteczna.
                                Ale nie w rodzinę dobrą, tylko tam, gdzie dochodzi do patologii. Powinni jej się
                                bać domowi oprawcy, a nie zwykli, porządni obywatele, tak jak nie boją się
                                zapisów Kodeksu karnego" - mówił Michalak, odpowiadając na zarzuty przeciwników
                                ustawy.

                                Podczas debaty do ustawy zgłoszono ok. 20 kolejnych poprawek. Teraz muszą je
                                rozpatrzyć komisje. Następnie, podczas głosowania, które zaplanowane jest w
                                piątek, Senat zdecyduje, czy poprzeć ustawę.

                                Ustawa ma wzmocnić ochronę ofiar przemocy, kładzie też duży nacisk na
                                profilaktykę. Umożliwia skuteczną izolację sprawców od ofiar przemocy; środki
                                separujące sprawców - w tym także nakaz opuszczenia wspólnego mieszkania - można
                                będzie zastosować nie tylko w przypadku przemocy wobec najbliższych, ale także
                                osób niespokrewnionych, ale wspólnie mieszkających, np. dzieci konkubentów.
                                Ustawa wprowadza bezpłatną obdukcję, przewiduje także obowiązkową terapię dla
                                sprawców przemocy.

                                Ustawa uprawnia pracowników socjalnych do interweniowania, gdy zagrożone jest
                                życie lub zdrowie dziecka. Decyzja taka nie może być podejmowana jednoosobowo,
                                ale wspólnie z funkcjonariuszem policji i przedstawicielem służby zdrowia. Daje
                                także rodzicom prawo do odwołania się od tej decyzji. W przypadku zabrania
                                dziecka z domu w sytuacji zagrożenia jego życia, sąd rodzinny musi niezwłocznie,
                                w trybie 24-godzinnym, podjąć decyzję o jego dalszych losach; w takim trybie ma
                                być rozpatrywane także odwołanie rodziców.

                                To ja już w końcu nie wiem, kto może odebrać na 24 h dziecko rodzicom. Z tego,
                                co powyżej, wynika, że jednak nie sam pracownik socjalny i że w trybie
                                24-godzinnym taka sprawa musi być rozpatrzona. To bardzo ważne. Myślę, że
                                niezwykle trudne dla sądu, ale wykonalne, mam nadzieję.
                                • sunday 24 godziny? 28.05.10, 11:34
                                  Tekst nowelizacji tutaj:
                                  orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/2893
                                  > To ja już w końcu nie wiem, kto może odebrać na 24 h dziecko
                                  > rodzicom. Z tego, co powyżej, wynika, że jednak nie sam pracownik
                                  > socjalny

                                  "Decyzję [o odebraniu dziecka], o której mowa w ust. 1, pracownik socjalny
                                  podejmuje wspólnie z funkcjonariuszem Policji, a także z lekarzem, lub
                                  ratownikiem medycznym, lub pielęgniarką." (Art. 12a.3)

                                  Nie jest sprecyzowane, co to znaczy "wspólnie z". W praktyce pewnie wystarczy
                                  zadzwonić na 112/lokalną komendę i poinformować o zamiarze odebrania.

                                  > i że w trybie 24-godzinnym taka sprawa musi być rozpatrzona.

                                  Nie. "Pracownik socjalny ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia sądu
                                  opiekuńczego, nie później jednak niż w ciągu 24 godzin, o odebraniu dziecka z
                                  rodziny" (Art. 12a.4)

                                  Czyli jest obowiązek jedynie "powiadomienia sądu" w ciągu 24 godzin. A sąd
                                  sprawę może dłuuuugo rozpatrywać.
                                  • sunday ok, poprawka 28.05.10, 11:37
                                    Poprawka: rodzice mogą złożyć zażalenie na odebranie dziecka, które musi być
                                    rozpatrzone przez sąd w ciągu 24 godzin. A tryb postępowania Policji ma ustalić
                                    minister w rozporządzeniu.
                                    • sebalda Re: ok, poprawka 28.05.10, 11:57
                                      sunday napisał:

                                      > Poprawka: rodzice mogą złożyć zażalenie na odebranie dziecka, które musi być
                                      > rozpatrzone przez sąd w ciągu 24 godzin. A tryb postępowania Policji ma ustalić
                                      > minister w rozporządzeniu.

                                      Dziękuję za rzetelne podanie poprawki. Ona jednak robi różnicę, i to dużą. W tej
                                      sytuacji jest jednak nadzieja, że dzieci zabrane od rodziców niesłusznie (co
                                      przyznam, może się zdarzyć), nie będę trzymane w domu dziecka w nieskończoność
                                      czy miesiącami. Musimy też pamiętać, że dziecko nie musi trafić od razu na
                                      pogotowie opiekuńcze, do DD czy do obcej rodziny zastępczej, ale na przykład do
                                      babci, najbliższej cioci czy innego bliskiego członka rodziny.
                                      • sunday Re: ok, poprawka 28.05.10, 12:37
                                        Niby tak. Choć nie wierzę, by sąd w trybie ekspresowym zaryzykował oddanie
                                        dziecka rodzinie wbrew opinii pracownika socjalnego. Przecież sprawę trzeba
                                        wnikliwie zbadać, przesłuchać świadków...

                                        No i pozostaje jeszcze reszta zarzutów Stowarzyszenia RPR:

                                        2) W każdej gminie powstaną zespoły monitorujące nie tylko rodziny, w których
                                        występuje przemoc, lecz także przemocą zagrożone. Do ich uprawnień należeć
                                        będzie m.in.: zbieranie i przetwarzanie wrażliwych danych (takich jak np.
                                        przebyte choroby) o sprawcach przemocy i ich rodzinach, bez ich zgody (!) (art.
                                        9a,9b,9c ustawy)

                                        3) Na podstawie jednego donosu, każdej rodzinie będzie mogła zostać założona
                                        tzw. Niebieska Karta, także bez zgody osoby dorosłej dotkniętej przemocą, a
                                        gminna komisja złożona z 7 osób, m.in. przedstawicieli organizacji
                                        pozarządowych, edukacji, służby zdrowia, będzie gromadziła dane o rodzinie,
                                        obradowała o sposobach rozwiązania jej problemów i wdrażała je w rodzinach.
                                        (art. 9d ustawy)

                                        4) Ustawa zawiera bardzo rozszerzoną definicję przemocy względem tego co zwykle
                                        rozumie się poprzez przemoc i tego co zapisane jest w kodeksie karnym. [...]
                                        "Poradnik pracownika socjalnego" z 2009 r. precyzuje, że przemocą jest: dawanie
                                        klapsów, "zawstydzanie", "krytykowanie" np. "krytykowanie zachowań seksualnych"
                                        - co powoduje, że każdy rodzic podejmujący normalne działania wychowawcze, może
                                        być oskarżony o przemoc.

                                        5) W sytuacji gdy nie ma ani ministra ds. rodziny, ani nawet programu polityki
                                        rodzinnej, buduje się gigantyczną strukturę urzędniczą: od Krajowego
                                        Koordynatora do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, w randze ministra,
                                        przez wojewódzkich koordynatorów, po tzw. zespoły interdyscyplinarne w każdej
                                        gminie.
                                        • sebalda Re: ok, poprawka 28.05.10, 13:14
                                          Muszę przeczytać odnośne ustępy w nowelizacji, żeby mieć pewność, że zarzuty nie
                                          są w najmniejszym stopniu naciągnięte, bo często niestety w takich przypadkach
                                          do tego dochodzi, zwłaszcza gdy sprawa budzi tyle kontrowersji. Zwolennicy
                                          przedstawiają sprawę inaczej (tak jak za umieściłam tutaj uwagi pozytywne),
                                          przeciwnicy jeszcze inaczej.
                                          Ale żaden z tych punktów nie budzi we mnie jakichś wielkich sprzeciwów.
                                          Tworzenie specjalnych zespołów, jak najbardziej, wszak sami tutaj podnosiliście
                                          problem zbyt nielicznej rzeszy pracowników socjalnych, oni muszą dostać takie
                                          wsparcie. Uważam, że monitorowanie rodzin zagrożonych też jest potrzebne, to
                                          prewencja, nie tylko przeciwdzialanie już istniejącej przemocy.
                                          Jeśli donos będzie bezpodstawny, to komisja złożona z 7 osób (nie jednej
                                          uprzedzonej pani) powinna być w stanie tę bezpodstawność zweryfikować, zatem
                                          rodziny wychowujące dzieci z poszanowaniem ich godności nie powinny się niczego
                                          obawiać.
                                          Jestem przeciwniczką klapsów, zawstydzania i nadmiernego krytykowania własnego
                                          dziecka. Sama czasami się czuję ofiarą przemocy słownej i wiem jak ona boli.
                                          Krytykowanie zachowań seksualnych naprawdę jest w tej nowelizacji tudzież w
                                          poradniku? Jeśli tak, to rzeczywiście mnie to dziwi.
                                          Nie mam problemu ze zbieraniem i przetwarzaniem danych, zwłaszcza jeśli dotyczą
                                          sprawców przemocy. Dane o ich rodzinach też powinny być zbierane, bo taki
                                          sprawca może zarazić bardzo poważnymi chorobami bliskich, mogą być potrzebne
                                          dane z obdukcji i tak dalej. Nie, nie mam z tym problemu.
                                          Punkt 5 popieram w całej rozciągłości, to narzędzia do walki z przemocą, a ja
                                          uważam, że przemoc należy zwalczać siłom i godnościom osobistomsmile))
                                          • sulla Re: ok, poprawka 28.05.10, 13:31
                                            Sebaldo, jeśli Ty nie masz problemu z tym, ze na podstawie donosu sąsiadki Twoja
                                            rodzina może zostać bez Twojej wiedzy i zgody poddana inwigilacji, to ok. Dla
                                            mnie to jednak kuriozalne i za mocno pachnie poprzednim ustrojem.

                                            A teraz wybacz, ze się przyczepię, ale doprawdy uważasz zawstydzanie i
                                            krytykowanie za przemoc wymagająca interwencji zespołu kryzysowego?

                                            Kto i na jakich zasadach będzie ustalał, kiedy krytyka jest nadmierna? Kto i na
                                            jakich zasadach będzie ustalał, jak "leczyć" nadmiernie krytykujących rodziców?
                                            Czy będą sporządzone specjalne instrukcje, ile krytyki to jeszcze ok, a ile już
                                            za dużo? Czy też zespoły będą decydować "na wyczucie"? A jeśli "na wyczucie" to
                                            na jakiej podstawie mamy im ufać?

                                            I żeby było jasne - ja też jestem przeciwna nadmiernemu krytykowaniu.

                                            Bo widzisz, to nie jest tak, że Ty dostrzegasz problem przemocy, a przeciwnicy
                                            nowelizacji go nie dostrzegają. Różnica między nami przebiega zupełnie gdzie
                                            indziej - Ty masz więcej zaufania do państwa, niż my. Ty wierzysz, ze odgórne
                                            regulacje załatwiają sprawę, ze urzędnicy wypełnią swoje zadanie dobrze, że
                                            pracownicy socjalni będą świetnie przygotowani, rozeznani, profesjonalni i uczciwi.
                                            No więc ja Twojej wiary nie podzielam. Ja mam obawy przed tak poważną ingerencją
                                            państwa w życie obywateli, jak inwigilacja bez ich zgody, jak powierzanie
                                            państwu decyzji, czy ja krytykuję za mocno czy tez zawstydzam za mocno. A mam te
                                            obawy nie bezpodstawnie. Otóż ten system, gdzie państwo tak mocno ingeruje w
                                            sferę prywatności obywateli nigdy się jeszcze nie sprawdził tak, jak się
                                            spodziewano. Począwszy od strażnika moralności Oktawiana Augusta.
                                          • sunday Re: ok, poprawka 28.05.10, 13:40
                                            > Krytykowanie zachowań seksualnych naprawdę jest w tej nowelizacji
                                            > tudzież w poradniku? Jeśli tak, to rzeczywiście mnie to dziwi.

                                            W nowelizacji nie ma definicji przemocy. A w poradniku "krytykowanie zachowań
                                            seksualnych" jest wymienione jako przykład "przemocy seksualnej." W jednym ciągu
                                            z np. wymuszonym seksem z osobami trzecimi.
                                            • sebalda Re: ok, poprawka 28.05.10, 14:34
                                              sunday napisał:

                                              > > Krytykowanie zachowań seksualnych naprawdę jest w tej nowelizacji
                                              > > tudzież w poradniku? Jeśli tak, to rzeczywiście mnie to dziwi.
                                              >
                                              > W nowelizacji nie ma definicji przemocy. A w poradniku "krytykowanie zachowań
                                              > seksualnych" jest wymienione jako przykład "przemocy seksualnej." W jednym ciąg
                                              > u

                                              Dyskutujemy tutaj o nowelizacji ustawy, nie o poradniku, ktory można zmienić w
                                              każdej chwili. Nie rozumiem tego zapisu i nie rozumiem jak on się ma do
                                              wymuszonego seksu, może to to jest wyjęte z kontekstu. Dysponujesz może tym
                                              tekstem w całości?
                                              Dla Ciebie być może "krytykowanie zachowań seksualnych", to zabronienie 16-latce
                                              spotykania się ze starszym chłopakiem, z którym ona na 100% współżyje, a dla
                                              mnie to zawstydzanie dorastającego chłopca, który się onanizuje. Kiedyś się
                                              przywiązywało ręce takiemu chłopcu do ramy łózka i opowiadało, że od tego straci
                                              wzrok. To też jest krytykowanie zachowań seksualnych, czyż nie?
                                              Czy naprawdę uważacie, że pracownik socjalny, lekarz i policjant będą obradować
                                              nad tym, czy nie wsadzić do więzienia matki, ktora będzie tłumaczyła swojej
                                              córce, że z seksem lepiej zaczekać do ślubu/aż się spotka prawdziwą miłość/aż
                                              nabierze się pewności, że to ten jedyny/że trzeba być dojrzałym i odpowiedzialnym?
                                              Uważam, że demonizujemy tę nowelizację, taka jest moja opinia.
                                              • sulla Re: ok, poprawka 28.05.10, 15:42
                                                > Czy naprawdę uważacie, że pracownik socjalny, lekarz i policjant będą obradować
                                                > nad tym, czy nie wsadzić do więzienia matki, ktora będzie tłumaczyła swojej
                                                > córce, że z seksem lepiej zaczekać do ślubu/aż się spotka prawdziwą miłość/aż
                                                > nabierze się pewności, że to ten jedyny/że trzeba być dojrzałym i odpowiedzialnym?

                                                Nie, ale już krytykowanie onanizmu może zostać uznane za przemoc, prawda?

                                                > Uważam, że demonizujemy tę nowelizację, taka jest moja opinia.

                                                A ja uważam, ze w sytuacji, gdy chodzi o dobro dzieci, trzeba być bardzo
                                                ostrożnym i nie brać wszystkiego za dobrą monetę na zasadzie "Będzie dobrze".
                                                Taka jest z kolei moja opinia.

                                                Zwłaszcza u nas. Gdzie ludzie siedzą latami w tymczasowym areszcie bez wyroku -
                                                na wszelki wypadek. Gdzie Urząd Skarbowy potrafi zrobić komuś piekło, a potem
                                                się okazuje, że "się pomylił". Gdzie urzędnicy nie ponoszą osobistej
                                                odpowiedzialności za popełniane błędy. Zaprawdę nie wiem Sebaldo, skąd u Ciebie
                                                tyle optymistycznego zaufania w "system".
                                                • sulla errata 28.05.10, 15:43
                                                  *nawet nie bez wyroku, a bez postawienia zarzutów
                                                  • sebalda Re: errata 28.05.10, 16:11
                                                    Bo jestem idealistką, bo wierzę w dobrą wolę większości ludzi, którzy oddają się
                                                    pracy dla dobra dzieci, bo urzędnicy sądowi i skarbowi jednak różnią się od
                                                    osób, które będą próbowały chronić najsłabsze osoby w społeczeństwie, bo jestem
                                                    naiwna, bo bardzo boleję nad przemoca w rodzinie i z kolei nie uznaję naiwnie,
                                                    że rodzina jako święte stadło nigdy nie jest źródłem przemocy, a to tylko media
                                                    i niektorzy politycy są jej winni. Uważam, że należy uruchomić całą machinę
                                                    działającą na rzecz ochrony ofiar przemocy, bo dotychczasowe przepisy były albo
                                                    za slabo egzekwowane, albo lekceważone, a nade wszystko nie dostrzegano
                                                    problemu. Policjanci wzywani przez ofiary albo zaalarmowanych sąsiadów
                                                    ograniczali się do upomnienia, uważali, że baba histeryzuje, jak chłop czasami
                                                    przyłozy, to widać jej się należało, a dziecko jak nie dostanie czasami pasem,
                                                    to wyrośnie na bandziora. Przeginając w kwestiach monitorowania wyrządzimy
                                                    jednak mniej krzywdy, moim zdaniem, niż lekceważąc problem.
                                                  • sulla Re: errata 28.05.10, 16:17
                                                    Sebaldo, to Ci się chwali. Super.

                                                    Natomiast Twojej wiary w to, ze im więcej ingerencji państwa, tym lepiej, nie
                                                    podzielam.

                                                    Do tej pory jestem zbulwersowana historią brata i siostry, którzy prowadzili
                                                    wspólnie firmę - ich były pracownik oskarżył ich o malwersacje. Do aresztu
                                                    trafili nie tylko brat i siostra, ale także ich małżonkowie, z firmą nie mający
                                                    nic wspólnego. Tak na wszelki wypadek. Dzieci i jednych i drugich zostały z
                                                    dziadkiem. Małżeństwa siedziały w areszcie bez postawienia zarzutów prawie rok.


                                                    Idealizm idealizmem, ale sam idealizm to dla mnie za mało, żeby ryzykować.

                                                    A wystarczyłoby zmienić te kontrowersyjne przepisy nowelizacji.
                                                  • sebalda Re: errata 28.05.10, 16:28
                                                    Sullo, ale te przepisy są kontrowersyjne dla Ciebie, dla mnie nie. Nie jest dla
                                                    mnie kontrowersyjne tworzenie nowych struktur do przeciwdziałania przemocy na
                                                    przykład. Niebieska karta też mnie nie przeraża, bo czytam inne fora i wiem, jak
                                                    taka karta czasami jest potrzebna, jak może pomóc rzeczywistym ofiarom przemocy.
                                                    Zbieranie danych na temat oprawcy i jego rodziny uznaję za formę pomocy, nie
                                                    nadmiernej ingerencji, bo takie molestowane dzieci mogą mieć choroby weneryczne,
                                                    a pobita kobieta powinna miec zrobioną obdukcję, tak samo, jak przypalane
                                                    papierosami dzieci.
                                                    Najbardziej niepokoiło mnie niedoprecyzowanie pojęcia przemocy i ta kontrola
                                                    sposobów wychowawczych, ale okazało się, że tego nie ma w nowelizacji ustawy, a
                                                    jedynie w poradniku dla pracownika socjalnego. Wcale się nie zdziwię, kiedy to
                                                    zostanie zmienione i doprecyzowane, żeby właśnie nie doprowadzać do nadużyć,
                                                    wszak poradniki wydaje się chyba częściej niż nowelizuje ustawy.
                                                  • sulla Re: errata 28.05.10, 16:34
                                                    Sebaldo, ależ ja widzę, że Ciebie nie niepokoją. Tylko czy to, że Ciebie nie
                                                    niepokoją, ma być dla mnie wystarczającym argumentem, żeby się nie niepokoić?
                                                  • sebalda Re: errata 28.05.10, 16:52
                                                    Ależ, gdzie ja napisałam, że Ciebie ma nie niepokoić? Ty mówisz o swoich
                                                    niepokojach, ja o swoich. Niektórzy próbują zaczarować rzeczywistość i
                                                    twierdzić, że rodzina nie jest źródłem przemocy, ja uważam, że niestety często
                                                    jest i ma to taki zasięg, że pozostawienie takiego stanu rzeczy, jaki jest
                                                    obecnie, jest złe.
                                                    KK bije na alarm w sprawie nowelizacji ustawy, ale co proponuje w zamian? Jak KK
                                                    pomaga ofiarom przemocy? Pewnie w niektórych ośrodkach pomaga, ale ja uważam, że
                                                    lepiej, żeby krzywdzona kobieta i jej dzieci mogly zostac w swoich domach i
                                                    dostać instytucjonalne wsparcie niz miałyby uciekać do najlepszych nawet
                                                    przytulisk kościelnych czy innych, bo to załawia ich problem tylko na chwilę.
                                                    Konferencja Episkopatu Polski w swoim komunikacie twierdzi: "Słuszna potrzeba
                                                    przewidziałania przemocy jest dość dobrze zabezpieczona w dotychczasowym
                                                    prawodawstwie Polski". Na jakiej podstawie KEP tak twierdzi? Czy mamy przymykać
                                                    oczy na ogrom cierpienia i bezsilności ofiar przemocy rodzinnej. Czy pomoc w
                                                    zakresie usuwania agresora z domu katowanej rodziny jest złym pomysłem? Brak
                                                    tego uregulowania był naprawdę bardzo krzywdzący.
                                                  • sulla Re: errata 28.05.10, 17:09
                                                    Niektórzy próbują zaczarować rzeczywistość i
                                                    > twierdzić, że rodzina nie jest źródłem przemocy,

                                                    Nie ja.

                                                    ja uważam, że niestety często
                                                    > jest i ma to taki zasięg, że pozostawienie takiego stanu rzeczy, jaki jest
                                                    > obecnie, jest złe.

                                                    Ja też. Rożni nas pogląd na to, co jest skutecznym rozwiązaniem.

                                                    > KK bije na alarm w sprawie nowelizacji ustawy, ale co proponuje w zamian? Jak
                                                    KK pomaga ofiarom przemocy? Pewnie w niektórych ośrodkach pomaga,

                                                    Owszem, pomaga.

                                                    ale ja uważam, że lepiej, żeby krzywdzona kobieta i jej dzieci mogly zostac w
                                                    swoich domach i dostać instytucjonalne wsparcie niz miałyby uciekać do
                                                    najlepszych nawet przytulisk kościelnych czy innych, bo to załawia ich problem
                                                    tylko na chwilę.

                                                    A ja uważam, że lepiej umożliwić obie opcje.

                                                    Czy mamy przymykać oczy na ogrom cierpienia i bezsilności ofiar przemocy
                                                    rodzinnej. Czy pomoc w zakresie usuwania agresora z domu katowanej rodziny jest
                                                    złym pomysłem?

                                                    Ale kto tak twierdzi?

                                                    Brak tego uregulowania był naprawdę bardzo krzywdzący.

                                                    Sebaldo, no my się jednak ani trochę nie rozumiemy. JEST takie uregulowanie.
                                                    Uregulowanie, które wymaga doprecyzowania i dopracowania. I chodzi o to, żeby to
                                                    było DOBRE dopracowanie. Żeby było naprawdę skuteczne, żeby nie wylać dziecka z
                                                    kąpielą. I spieramy się o to właśnie.

                                                    I wybacz, ale naprawdę zaczyna mnie niecierpliwić podział, jaki próbujesz
                                                    zastosować - kto za nowelizacją, ten walczy o prawa uciśnionych, a kto przeciw
                                                    nowelizacji, ten przymyka oczy na przemoc. Nie! To, ze jestem przeciw
                                                    nowelizacji, oznacza tyle, ze uważam iż jej niektóre zapisy są złe,
                                                    nieskuteczne, niebezpieczne. Pisałam to już n razy w tym wątku.
                                                  • sebalda Re: errata 28.05.10, 20:08
                                                    Sullo, wybacz, ale ja w tym wątku nie polemizuję i nie dyskutuję wyłącznie z
                                                    Tobąsmile To, że zostałaś na placu boju w ciągu ostatnich godzin tylko Ty, nie
                                                    oznacza, że moje wypowiedzi kieruję wyłącznie do Ciebie. Tak naprawdę
                                                    rozdrażniło mnie ostatnie stanowisko zwierzchności kościelnej na temat
                                                    nowelizacji tej ustawy, takie potępienie tych prób naprawy sytuacji w czambuł.
                                                    Oni wyraźnie napisali, że w ich mniemaniu dotychczasowe uregulowania są
                                                    wystarczające. A ja z calą mocą sprzeciwiam się takiemu poglądowi, bowiem
                                                    uważam, że nie są, a typowym przykładem najbardziej obrazującym tę
                                                    bezdyskusyjnie ważną kwestię, którą reguluje nowelizacja, jest możliwość
                                                    usunięcia agresora z domu. Wiem, że Ty też uznajesz konieczność poprawienia
                                                    zapisów w ustawie, ale Kościół nie uznaje, dając temu silny odpór (tak ja
                                                    odbieram ostatnią wypowiedź Episkopatu, nie pojedynczych księży, ale to moje
                                                    zdanie, może się mylęwink. I to niestety właśnie w tym oświadczeniu Kościół
                                                    próbuje udowodnić, że w polskich rodzinach nie jest tak źle, że to media,
                                                    rosnąca liczba rozwodów i inne czynniki są groźniejsze niż agresja w rodzinie.
                                                    Ja też uważam, że rozwody są z reguły złem, ale jednocześnie uważam, że sama
                                                    agresja jest jeszcze gorsza. Oświadczenie KEP jest niefortunne i to z nim tutaj
                                                    glównie polemizuję.
                                                  • sebalda Re: errata 28.05.10, 23:17
                                                    Dziś w Senacie:
                                                    "Senatorowie pozostawili zapis jednoznacznie zakazujący stosowania kar
                                                    cielesnych wobec dzieci, przyjęli natomiast poprawkę wykreślającą zakaz
                                                    zadawania cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka, argumentując,
                                                    że są to sformułowania niejednoznaczne.
                                                    Zmienili też brzmienie artykułu, który wzbudzał wiele obaw, uprawniającego
                                                    pracowników socjalnych do interweniowania, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie
                                                    dziecka. Zaakceptowali poprawkę mówiącą, że możliwe jest to tylko w sytuacjach
                                                    związanych ze stosowaniem przemocy w rodzinie".

                                                    Może część osób odetchnie z ulgą. Nie będzie niejednoznacznego zapisu o agresji
                                                    psychicznej i pracownik socjalny nie zabierze dziecka, jeśli sąsiadka powie, że
                                                    pani Kowalska krytykuje swoje dziecko albo stosuje niewłaściwą dietę, albo
                                                    rodzice wypili 2 kieliszki wina do kolacji.
                                                  • sebalda Re: errata 29.05.10, 13:24
                                                    Przyznam, że mnie też niepokoiła niejednoznaczność pojęcia zadawania cierpień
                                                    psychicznych i obawa o zbyt pochopne odbieranie dzieci rodzicom przez pracownika
                                                    socjalnego, czyli rzeczy, ktore niepokoily Verdanę, mam nadzieję, że teraz ta
                                                    nowelizacja dla niektorych osób będzie mniej kontrowersyjna. Pisałam już o tym,
                                                    że powoływanie do życia zespołów monitorujących i inwigilacja wobec rodzin
                                                    zagrożonych przemocą mnie akurat nie niepokoi. Ale czytając niektore wypowiedzi
                                                    przeciwników nowelizacji ustawy (nie tutaj, ale na innych forach i portalach),
                                                    utwierdzam się w przekonaniu, jak bardzo była ona konieczna. Mam wielką
                                                    nadzieję, że dzięki dyskusji nad nią może choć trochę zmieni się stosunek
                                                    niektórych do problemu bicia dzieci. I to nie tego patologicznego katowania, ale
                                                    spuszczania lania nieposlusznemu dziecku. Może parę osób zrozumie, że bicie jest
                                                    zle, okrutne i w dalszej perspektywie nieskuteczne, uczy dziecko, że sprawy
                                                    załatwia się siłowo, a nie polubownie.
                                                    Kościół jest zaniepokojony wzrastającą liczbą rozwodów i związków
                                                    niesakramentalnych i ja to rozumiem, ale przez negowanie skali problemu przemocy
                                                    w rodzinie, przez torpedowanie nowelizacji ustawy, ktora ma szansę zmienić coś w
                                                    tej kwestii, przez bagatelizowanie problemu może doprowadzić do pogorszenia, a
                                                    nie poprawy sytuacji. Patologiczna agresja może rzeczywiście nie dotyka 50%
                                                    rodzin, ale bicie dzieci jest stosowane z pewnością co najmniej w takim zakresie.
                                                    W moim pojęciu Kościół powinien włączyć się w kampanię na rzecz zmiany
                                                    mentalności w kierunku rezygnacji z kar cielesnych wobec dzieci, a nie robić
                                                    odwrotnie. Plakaty ze znanymi osobami z haslem: Nie biję, to mało, gdyby księża
                                                    z ambony przeczytali taki apel, może byłaby szansa, że jakiś rodzic zweryfikuje
                                                    swoje podejście do klapsów, profilaktycznego lania, agresji w jakiejkolwiek
                                                    formie. Takie jest moje ciche marzenie. Czy to by coś dało, nie wiem. Nie mogę
                                                    zrozumieć zwolenników "spuszczania lania dziecku". To taki kolokwializm, a tak
                                                    naprawdę rodzice dzieci biją, nagminnie, za drobne przewinienia, z braku
                                                    argumentów, bo muszą się wyżyć za niepowodzenia w pracy, bo jest na takie bicie
                                                    przyzwolenie społeczne. I właśnie to przyzwolenie mnie niepokoi. Kościół, gdyby
                                                    zechciał, mógłby tutaj zrobić wiele dobrego. Tak myślę.
                                                  • sebalda Re: errata 29.05.10, 14:12
                                                    Mam nadzieję, że to nie jest nadużycie, ale moja koleżanka, mama dwóch słodkich
                                                    dziewczynek, chciałaby się dopisać, przy czym nie jest tutaj zarejestrowana,
                                                    zatem pozwalam sobie wkleić jej wpis:

                                                    "Jedna z funkcji prawa jest funkcja wychowujaca, wzorotworcza. Dlatego mimo ze w
                                                    codziennej praktyce pewnie niepredko sytuacja sie zmieni, to przepis o zakazie
                                                    bicia dzieci uwazam za bardzo potrzebny jako punkt odniesienia".

                                                    W sumie to wyczerpuje moją opinię na temat zapisu w tej nowelizacji o zakazie
                                                    bicia dzieci.
                                                  • verdana Re: errata 29.05.10, 14:15
                                                    Cóż, dla mnie to jednak nie jest jednoznaczne. Zrówanie klapsa z
                                                    laniem IMO bardziej usprawiedliwia tych, co leja, niż przekonuje
                                                    tych, co dadza klapsa za wybiegnięcie na jezdnię. Tym bardziej, ze
                                                    przeciwnicy klapsa zapominaja, ze w wielu wypadkach w wychowaniu
                                                    dziecka i tak używa się przemocy fizycznej - siłą zabierając dziecko
                                                    z jakiegoś miejsca, przytrzymujac (dla mnie niczym się to od klapsa
                                                    nie rózni), nie pozwalając wyjść itd.
                                                    Problem w tym, ze choć nie uwazam klapsa za dobre rozwiązanie, to w
                                                    pewnuych wypadkach jego alternatywa bywa o wiele gorsza.
                                                  • sebalda Re: errata 29.05.10, 14:59
                                                    Verdano, jest taki dowcip, jak przyprowadzają do Pana Jezusa jawnogrzesznicę.
                                                    Jeśli go znasz, pewnie wiesz o co mi chodzismile
                                                    Natomiast jeśli nie znasz, to szkoda, bo nie powinnam go tutaj chyba przytaczać,
                                                    a dobrze by obrazował to, co mi tutaj teraz robiszsmile
                                                    Klaps jest symbolem, tak ja to odbieram.
                                                  • verdana Re: errata 29.05.10, 15:16
                                                    Nie znam, niestety... Tzn. jeden znam, ale to chyba nie tensmile
                                                    Prawo nie zna pojęcia symbolu - prawo to przede wszystkim litera
                                                    prawa. Nie wolno klapsów - to nie wolno klapsów. Nie czego innego. I
                                                    tego "czego innego" to ja się cholernie boję. Boję się też rodziców
                                                    zyjących stale na granicy prawa, co gorsza - rodziców, ktorzy
                                                    przekracajac prawo w jednym wypadku, pojdą latwiej krok dalej. Jeśli
                                                    i tak robia rzecz zabroniona, to czym się rózni klaps od lania?
                                                    Poaz tym - i to jest bardzo istotne - prawo bez sankcji psuje prawo
                                                    i świadomość prawną. Klapsy, ktore sa zabronione, ale nie ukarane
                                                    powodują, ze coraz więcej osob będzie lekcewazylo przepisy istotne.
                                                    Akurat w tym wypadku wiadomo, ze tak jest - przepisy bez sankcji
                                                    wcale nie powstrzymują ludzi, najwyżej powoduja, ze robią coś w
                                                    ukryciu, a jako "przestępcy" są często sklonni do pójścia o krok
                                                    dalej.
                                                    Edukacja tak. Niewykonalne przepisy - nie.
                                                  • sebalda Re: errata 29.05.10, 18:29
                                                    Ale jest tylko jeden dowcip na ten tematsmile Najwyraźniej nie zrozumiałaś
                                                    analogii, ale może ona tylko dla mnie jest jasnawink
                                                    Chodziło o wytrącenie argumentu przez osobę, po której najmniej byśmy się tego
                                                    spodziewalismile
                                                    Rozumiem Twoje wątpliwości, ale ja jednak jestem zwolenniczką propagowania
                                                    rezygnacji nawet z tych klapsów. Mowisz edukacja, nie przepisy. Ale jak czytamy
                                                    oburzone głosy osób, ktore są zwolennikami kar cielesnych wobec dzieci, widzimy
                                                    jak beznadziejne byłyby próby ich przekonania i edukowania, to ludzie, którzy
                                                    sami stosując siłę, tylko wobec siły (kary) mogą zweryfikować swoje postępowanie.
                                                    Z zakazem klapsow widzę pewną analogię do zakazów Kościoła. Kościół zakazuje
                                                    antykoncepcji innej niż naturalna. I to rozumiemy, wiemy z czego to wynika, ale
                                                    jeśli kobieta jest w okresie okolomenopauzalnym, wychowała 4 dzieci i czasami z
                                                    mężem użyją prezerwatywy, bo NPR w tym czasie jest nieskuteczne, to taka kobieta
                                                    chyba dostanie rozgrzeszenie. Jest zasada, ale uzasadnione odstępstwa od niej w
                                                    wyjątkowych sytuacjach powinny być tolerowane, jak ten ostrzegawczy klaps dla
                                                    dziecka wybiegającego na ulicę. Rozwody są potępione, ale gdy mąż okazuje się
                                                    sadystą tudzież molestuje dzieci można doprowadzić do separacji czy
                                                    unieważnienia małżeństwa, co w praktyce jest tym samym co rozwód.
                                                    Chodzi o zasady. Bicie jest niegodne jako postawa, dlatego klapsa też trzeba tu
                                                    umieścić. Zrównanie klapsa z laniem jest dla mnie bardzo podobne do zrównania
                                                    antykoncepcji barierowej dla małżonków z cudzołożeniem, i to grzech śmiertelny,
                                                    i to. Poprawcie mnie, jeśli mówię nieprawdę, bo może od czasów mojej młodości
                                                    coś się zmieniło i teraz antykoncepcja w małżeństwie jest grzechem lekkim.
                                                    Piszesz o sankcjach. I tu masz rację. Jestem bardzo ciekawa, jak będzie
                                                    egzekwowany zakaz tych klapsow. Przecież nie zabieraniem dziecka od rodziców.
                                                    Ale wyobrażam sobie, że teraz mniej się będziemy krępowali zwrócić uwagę matce,
                                                    która w publicznym miejscu stoi nad małym dzieckiem, daje mu silne klapsy i
                                                    wrzeszczy na skulonego ze strachu malucha.
                                                  • verdana Re: errata 29.05.10, 18:56
                                                    Troche OT, choc niezupelnie. Bo akurat chciałabym tu przywolac ten
                                                    sam przyklad zakazu antykoncepcji. Nie ukrywajmy, bardzo wielu
                                                    katolików, nieprzekonanych, albo nie widzących innego, lepszego
                                                    rozwiązania antykoncepcje stosuje. To jest jakby pierwszy wylom w
                                                    przestrzeganiu zasad, ktore nakazuje KK. I jesli juz katolik stosuje
                                                    tą antykoncepcję, grzeszy i tak, to stosunkowo częściej bedzie nie
                                                    przestrzegał kolejnych zasad Koscioła - i tak nie jest już "w
                                                    porządku". Wiedzac, ze nie dostosuje się do tej zasady, zaczyna
                                                    usprawiedliwać sie przed soba i neguje zasady kolejne. Obawiam się,
                                                    ze to samo może być z klapsami - wiele rodziców, uznająć,z ę i tak w
                                                    świetle prawa popeółniają przestepstwo wobec dzieci, może -
                                                    paradoksalnie - iść dalej. A ci, ktorzy uznają,z e panstwo nie ma
                                                    prawa zakazywać klapsów lub że się myli, nie będą wierzyli, ze inne
                                                    rozwiązania dotyczace dzieci i rodziny są słuszne.
                                                    Ja i tak zwrocilam pare razy uwagę komuś, kto lał dziecko na ulicy.
                                                    Obawiam się, ze teraz tego nie zrobię, obawiając sie sankcji karnych
                                                    dla matki. To trochę tak jak z marihuana w szkolach. Kiedy nie bylo
                                                    zakazu posiadania,szkoła , gdy zlapała ucznia na paleniu skręta
                                                    dzwonila do rodzicow. Teraz większość nauczycieli, wiedząc, ze ma
                                                    obowiązek zawiadomić policję, a głupi uczeń trafi przed sąd, woli
                                                    patrzeć w inna stronę.
                                                  • sebalda Re: errata 29.05.10, 20:45
                                                    W kwestii antykoncepcji nie mogę się z Tobą zgodzić. Ominięcie tego zakazu nijak
                                                    nie wpłynęłoby na folgowanie sobie w innych dziedzinach, rozszerzanie zakresu
                                                    tego, co jest grzechem, a co nie jest. Nie myślisz chyba, że jeśli w katolickim
                                                    małżeństwie z jakiegoś powodu małżonkowie, ktorzy nie mogą sobie pozwolić na
                                                    więcej dzieci (na przykład z przyczyn zdrowotnych) i nie mogą stosować NPR, będą
                                                    w grzechu iść dalej, na przyklad, będą się zdradzać. Tu nie działa reguła
                                                    eskalacji zła, jak w przypadku przemocy: dziś klaps, jutro kabel, pojutrze
                                                    porządne lanie pasem, albo dziś klaps słaby, jutro mocny, a pojutrze popchnęlam
                                                    dziecko, bo mi puściły nerwy i nieszczęśliwie upadło na glowę. Poluzowanie zasad
                                                    antykoncepcji nigdy nie skoniloby mnie do posunięcia się w poluzowaniu dalej.
                                                    Ale może masz rację, może u niektórych tak działa, nie wiem.
                                                    Dałaś mi do myślenia z tym zwracaniem uwagi bijącym czy zawiadamianiem policji o
                                                    paleniu marihuany. Może masz rację.
                                                    A masz jakiś pomysł na to, żeby przekonać większość rodziców, że dzieci nie
                                                    wolno bić? To nie jest pytanie zaczepnesmile
                                                  • verdana Re: errata 29.05.10, 22:21
                                                    No cóż, zdradzać nie, bo to akurat nie jest nakaz kosciola, tylko
                                                    zasada raczej ogólna, od tego co głosi KK niezalezna. Ale już na
                                                    przyklad nie chodzić w niedzielę do kosciola, nie spowiadać się, nie
                                                    święcić świąt - tak, sporo znam takich osób, ktore uznająć jedną
                                                    zasadę za niesluszną , zaczęły podwazać następne. Dla mnie to nie
                                                    jest eskalacja zła, ale zwatpienie w zasadność nakazów. Wiadomo, ze
                                                    prawo, na ktore nie ma zgody jest zazwyczaj nieskuteczne, a "psuje"
                                                    cały system prawny - i z powodu zwatpienia w inne zasady i z powodu
                                                    poczucia bezkarności. Nie sądze, aby ktoś, kto da klapsa dziecku
                                                    machnął ręką i zaczął je lać, ale sądze, ze moze zlekceaważyć inne
                                                    nakazy państwa w odniesieniu do dzieci - na przyklad szczepienia,
                                                    obowiązek szkolny - bo panstwo nei wie co robi...
                                                    Ja mam wrażenie, ze nalezy zacząć uczyc rodziców, ze dzieci nie
                                                    wolno bić, nie wolno - tak samo - ponizać. I uczyć czym rózni się
                                                    klaps dany dwulatkowi za wybiegniecie na jednię , od zlania dwulatka
                                                    za niezjedzenie zupki. Jestem przekonana, niestety, ze ustawowy
                                                    zakaz klapsów spowoduje reakcję odwrotną - sprzeciw wielu ludzi,
                                                    ktorzy uznają bicie za złe - wlasnie dlatego, że jest
                                                    nierealistyczny i dlatego też, ze klaps nie jest aż taka krzywdą dla
                                                    dziecka, aby należało za niego karać rodzicow. Boicie jest - a jak
                                                    nie ma rozróznienie, to bijacy poczuja się bardziej usprawiedliwieni
                                                    niż wczesniej, bo zostali ustawieni w równym szeregu z przyzwoitymi
                                                    ludźmi...
                                                    Nie godzę sie na to, by klaps byl nielegalny, a zabranie ukochanego
                                                    misia - nie.
                                                    Nie lubię Superniani, ale moze jej przekaz w sprawie bicia do
                                                    niektorych dotrze. Ja spróbowałabym przez telenowele, to teraz jedno
                                                    z najlepszych źrodeł dotarcia do ludzi.
                                                  • sebalda Re: errata 30.05.10, 15:11
                                                    Pomysł z edukacją przez telenowele przednismile
                                                    Ale wracając do analogii z zakazami kościelnymi. Ja tego tak nie odbieram i nie
                                                    obserwuję takich modeli, że łamiąc jeden nakaz (w czyimś odczuciu bezsensowny),
                                                    łamie się kolejne, np. przestaje chodzić w niedzielę do kościoła, nie spowiada
                                                    się). Wiesz dlaczego osoby zrażone do zbyt radykalnych nakazów kościelnych
                                                    przestają chodzić do kościoła? Bo nie mogą pozostawać we wspólnocie, ktora
                                                    wymaga od nich rzeczy nieprzystających do rzeczywistości, a na dodatek
                                                    pochodzących od osób często niestety skompromitowanych. Obserwuję dwie przyczyny
                                                    odejścia od Kościoła: 1)wielki niesmak i zniechęcenie ludzi do działań wielu
                                                    księży, zwierzchników kościelnych i 2)niemożność pogodzenia własnych poglądów na
                                                    pewne sprawy z nakazami Kościoła. Moja przyjaciółka, która pochodzi z
                                                    ortodoksyjnie katolickiej rodziny i sama byla wiele lat działaczką kościelną (w
                                                    skrócie tak to nazwijmy) napisała ostatnio, że marzy o Kościele, ktorego nauka
                                                    bylaby oparta o zyczliwosc (w jej pojęciu miłość bliźniego w KK niewiele
                                                    znaczy), "serdecznosc, wyrozumialosc i dobroc. Oraz rozum i szacunek dla
                                                    czlowieka i jego psychiki, a nie tępe trzymanie sie litery prawa nieprzystajacej
                                                    zupelnie do ludzkiej natury i potrzeb". Czyli chodzi o to, żeby Kościół przestał
                                                    być tak nieludzki ("nieludzki" nie w znaczeniu okrutny, ale daleki człowiekowi),
                                                    bo niestety jest, a sam pozostawia tak wiele do życzenia (znaczy osoby nim
                                                    zarządzające i ustanawiające te "nieludzkie" zasady, ustanawiające tudzież
                                                    trzymające się ich tak kurczowo).
                                                    I to są powody niechodzenia do kościoła, niespowiadania się, nieświęcenia świąt,
                                                    a nie własny relatywizm. I chyba wolę taką jawną niezgodę na niektore
                                                    postanowienia zwierzchności Kościoła, niż chodzenie co tydzień na Mszę świętą, a
                                                    i tak robienie po swojemu, stosowanie relatywizmu, naginanie do swoich potrzeb.
                                                    A właściwie sama nie wiem, bo jedno i drugie jest smutne.
                                                  • verdana Re: errata 30.05.10, 15:56
                                                    Otóż to właśnie - nieprzystajace do rzeczywistosci. To samo dotyczy
                                                    prawa karnego - nie powinno być nieprzystające, bo zniecheca do
                                                    przestrzegania prawa jako zasady zawsze obowiazującej - o to mi
                                                    własnie chodzi. Głupi, niezyciowy przepis prawa nie wywoluje
                                                    zamierzonych skutkow, a tylko zniecheca ludzi dio uznania prawa jako
                                                    takiego za przyjazne (w miare przynajmniej) i mające na celu
                                                    ochronę, nie tylko karanie. Nie chialabym totalnej niezgody na
                                                    możliwośc ingerencji prawa w zycie rodzinne, a mnie samą to zaczyna
                                                    doprowadzac do takiej konkluzji.
                                                    Najgorsze jest, ze to prawo naprawde maltretowanych dzieci przed
                                                    niczym nie uchroni.
                                                    Wiesz o czym jeszcze mysle - o rzecznikach praw dziecka, telefonach
                                                    zaufania dla dzieci - w kazdym razie miejscach, gdzie dziecko samo
                                                    mogloby przyjśc o pomoc. A gdy chcialam takie telefony umiescić w
                                                    podreczniku dla podstawowki, zeby dzieci wiedzialy, do kogo się
                                                    zwrocić - redakcja nie pozwoliła. A to chyba bylby dobry pomysł, aby
                                                    w szkole wszystkim dzieciom dawano telefony i adresy, aby dziecko
                                                    moglo szukać pomocy.
                                                  • sebalda Re: errata 30.05.10, 16:42
                                                    Rozumiem Twój tok rozumowania, w pewnej mierze jest on słuszny, ale w moim
                                                    odczuciu nie do końca. Jestem przeciwniczką klapsów, nawet tych ostrzegawczych,
                                                    bo one nigdy niczego nie rozwiązują, są tylko wyrazem bezsilności rodzica w
                                                    danym momencie, sposobem odreagowania. A zbyt mocno wymierzony bardzo małemu
                                                    dziecku też może być groźny. Jeśli przepis prawny ma zabronić stosowania kar
                                                    cielesnych, to jednak musi być konsekwentny. Klaps tak, lanie nie. Od jakiego
                                                    momentu zaczyna się lanie, a od jakiego momentu lanie przechodzi w
                                                    maltretowanie? Albo, albo. Działań agresywnych trzeba zabronić od początku, a
                                                    tym początkiem jest jednak klaps. Chodzi o zasadę i o tę rolę wychowawczą i
                                                    postawotwórczą, o ktorej pisała moja koleżanka. Tak uważam.
                                                    > Najgorsze jest, ze to prawo naprawde maltretowanych dzieci przed
                                                    > niczym nie uchroni.

                                                    Verdano, i tu się różnimy chyba zasadniczo. Ty jesteś w tej kwestii pesymistką,
                                                    a ja optymistką (ogólnie w życiu teżsmile. Ja bardzo chcę wierzyć, że ta
                                                    nowelizacja będzie bardziej skuteczna przez rozbudowanie aparatu nadzoru i
                                                    prewencji, ktory niektórych tak przeraża i oburza. Chodzi o inwigilację
                                                    konkretnych środowisk, obszarów patologii, rodzin zagrożonych. Więcej osób
                                                    zostanie w to zaangażowanych instytucjonalnie i może dzięki temu więcej
                                                    przypadków znęcania i maltretowania zostanie odkrytych, a części nawet uda się
                                                    zapobiec. Ja mimo wszystko w to wierzę, cieszy mnie naglośnienie problemu i
                                                    dlatego tak mnie rozgniewała postawa Episkopatu, ktory w pierwszym akapicie
                                                    oświadczenia próbuje przekonać ludzi, że rodzina nie jest źródłem przemocy. Otóż
                                                    jest i negowanie tego uważam za groźne i nieodpowiedzialne. Przepraszam, jeśli
                                                    kogoś uraziłam tak radykalnym poglądem.
                                                    Pomysł z umieszczaniem informacji w podręcznikach - genialny! Dlaczego zostal
                                                    odrzucony? Jakie było wytlumaczenie tej odmowy? To draństwo!
                                                  • verdana Re: errata 30.05.10, 18:05
                                                    Mocno wymierzony klaps to nie jest klaps- to lanie i jako takie
                                                    powinno byc traktowane. Dla mnie pojecie "mocny klaps" to
                                                    sprzeczność.
                                                    I nie zgodzę się, ze klaps nigdy nieczego nie rozwiązuje. Klaps
                                                    niczego dziecko nie nauczy, fakt. Natomiast w pewnych, bardzo
                                                    rzadkich wypadkach moze dziecko oduczyć - tu wymienilabym zachowania
                                                    skrajnie niebezpieczne (wybieganie na jednię, sięganie po wrzątek) i
                                                    jedną niebezpieczna dla innych - gryzienie.
                                                    W Niemczech podobna ustawa absolutnie nie zapobiegla maltretowaniu -
                                                    dlaczego mialaby zapobiec, skoro malteretowanie jest już zakazane i
                                                    już można odebrać dzieci rodzicom? Co ta ustawa tu zmieni?
                                                    Rozbudowanie nadzoru nad rodzinami jest wejsciem panstwa w bardzo
                                                    kruchą i subtelną strukture rodziny - nadzór nad nią powoduje, ze
                                                    nigdzie czlowiek nie jest u siebie w domu. Że zaczyna bac się, gdy
                                                    dziecko spadnie z roweru, gdy rodzenstwo sie pobije, gdy dziecko
                                                    ryczy w nocy. Kazdy jest potencjalnym podejrzanym. Już teraz
                                                    wiadomo, ze uczulenie społeczeństwa na pedofilię przyniosło bardzo
                                                    wiele dramatów, w tym takze dramatów dzieci. Wiele krajow zaczyna
                                                    zastanawiać się, czy nie zrobiono więcej zlego niż dobrego, zaczyna
                                                    sie podejrzliwie patrzeć na oskarzenia, widzieć dramaty dzieci,
                                                    ktore zbytnia podejrzliwość skrzywdzila.
                                                    Rodzina NIE jest źródłem przemocy, w rodzinie moze być przemoc - to
                                                    są dwa, absolutnie różne spojrzenia.
                                                    A dlaczego odrzucono - proste. Dorosli boją się, ze dzieci będą
                                                    mialy prawa i żądały od dorosłych ich przestrzegania. Poczytaj sobie
                                                    o tym, jak niechętnie widziane są prawa ucznia.
                                                  • sebalda Re: errata 30.05.10, 22:59
                                                    Ja jednak nie podzielam tej histerii dotyczącej inwigilacji wszystkich rodzin.
                                                    Monitorowane i nadzorowane mają być rodziny zagrożone przemocą. Musi dochodzić
                                                    do poważnych wykroczeń, do sytuacji naprawdę niepokojących, żeby rodzina zostala
                                                    objęta tym nadzorem. Tak ja to widzę.
                                                    Jak długo problem molestowania w rodzinie był przemilczany? Jestem z tego
                                                    pokolenia, kiedy się o tym jeszcze bardzo malo mówiło. Ile musiało być ofiar
                                                    tego procederu? Nagłośnienie, piętnowanie, karanie jednak coś w tym zakresie
                                                    zmieniły. Uczymy dzieci, co to jest zły dotyk, jesteśmy na to bardziej wyczuleni
                                                    - czy to źle. Ile bezbronnych dzieci musiało cierpieć, żeby teraz niektóre mogły
                                                    się bronić?
                                                    > Rodzina NIE jest źródłem przemocy, w rodzinie moze być przemoc - to
                                                    > są dwa, absolutnie różne spojrzenia.
                                                    Nie rozumiem tego rozróżnienia. Co zatem jest źródłem przemocy? Ojciec jest
                                                    członkiem rodziny i bije niemowlę tak, że robi z niego warzywo, co lub kto jest
                                                    tutaj źródłem przemocy, jeśli nie zwyrodniały ojciec? A dlaczego jest taki? Bo
                                                    jego ojciec też był sadystą, ale bił go nie tak, żeby trwale uszkodzić, bo
                                                    jeszcze dwa pokolenia wstecz bicie było jak najbardziej uznawane i popierane
                                                    jako najskuteczniejsza metoda wychowawcza. Dziecko bite bardzo często bije
                                                    później swoje dzieci. Wszyscy są rodziną, więc, co to znaczy, że rodzina nie
                                                    jest źródłem przemocy?
                                                    Wszyscy jesteśmy zwolennikami szanowania dzieci i ich uczuć, dlaczego tak się
                                                    boimy, że one to wykorzystają? Twoje wykorzystują, Verdano?
                                                  • verdana Re: errata 30.05.10, 23:11
                                                    Niestety, doswiadczenia krajów objętych taka ustawą wskazuja, ze nie
                                                    jest tak dobrze. Nadzorem sa objete przede wszystkim rodziny
                                                    imigrantów i rodziny biedne. A wcale nie te zagrożone - wykształceni
                                                    ludzie na stanowiskach moga nadal spokojnie pić i bić, bo nie maja
                                                    na codzień kontaktow ze slużbami spolecznymi.
                                                    Problem molestowania w rodzinie jest obosieczny. mam przyjaciółkę,
                                                    psychologa, bieglego sadowego w sprawach o molestowanie. To, przez
                                                    co teraz muszą przechodzić dzieci, ktorych matka oskarzyla ojca o
                                                    molestowanie - nie jest niczym lepszym od molestowania, dlugofalowe
                                                    skutki sa takie same. A takich spraw jest nie kilka czy kilkanaście -
                                                    jest ich coraz więcej. To własnie m.in. skutek błędnego prawa.
                                                    Owszem, nalezy uczyć dzieci o złym dotyku (ale bez przesady, wiele
                                                    dzieci boi się już ludzi), nalezy uczulać na to doroslych, ale
                                                    nalezy też być bardzo, bardzo osstrożnym. A prawda jest taka, ze
                                                    wystarczy oskarzenie, aby z zycia dziecka zrobić pieklo, bo w
                                                    dzisiejszej sytuacji zaden są nie odwazy się łatwo uniewinnić
                                                    oskarżonego, choćby dowody, ze jest niewinny byly oczywiste.
                                                    Nazwanie rodziny źródlem przemocy oznaczałoby po prostu, ze rodzina
                                                    jest zła z definicji - jeśli w niej jest źrodlo przemocy, to jedynym
                                                    rozwiązaniem profilaktycznym byloby odbieranie dzieci z takiego
                                                    potencjalnie patologicznego miejsca. To tak, jakby powiedzieć, ze
                                                    maciezyństwo jest źródlem przemocy... Przemoc moze się zdarzyć w
                                                    rodzinie, ale w rodzinie źrodlem przemocy jest ktos konkretny -
                                                    pijany ojciec, zla matka - a nie sama instytucja.
                                                    Żrodlo to miejsce, z ktorego cos wypływa - mowiąc "rodzina źrodlem
                                                    przemocy" mowimy po prostu "z rodziny wypływa zło" - z KAZDEJ
                                                    rodziny. Oskarżamy o maltretowanie instytucję, nie osobe. A więć z
                                                    rodziną należąłoby walczyc, jest niebezpieczna z definicji. I
                                                    takiego rozumienia rodziny bardzo bym się bała.
                                                    Poza tym - naprawdę sądzisz, ze zakaz dawania klapsów powstrzyma
                                                    ojca zabijajacego niemowlę???
                                                  • verdana Taka sobie historyjka.. 30.05.10, 23:38
                                                    W pewnym panstwie borykano się z kradzieżami w sklepach. Problem
                                                    rzeczywiście istniał, był powazny i postanowiono mu zaradzić.
                                                    Ogloszono, ze odtąd kazdy kupujacy będzie uwazany za potencjalnego
                                                    złodzieja, a wszelkie, nawet najdrobniejsze kradzieże będzie się
                                                    karac z całą surowoscią prawa, znacznie surowiej niż teraz. Przy
                                                    czym prosi się obywateli, aby w imię wspólnego dobra donosili o
                                                    każdym podejrzeniu.
                                                    Ludzie ucieszyli się, ze będzie uczciwiej i przez to taniej i
                                                    zaczęli robic zakupy. Ale wkrótce zorientowali się, ze jest im
                                                    bardzo nieprzyjemnie - zakupy ze zwykłego , codziennego zajęcia, czy
                                                    wrecz rozrywki staly zsię czyms bardzo stresujacym. Radość z zakupów
                                                    zniknęła, została obawa - ze coś niechcacy przełożą na inne miejsce,
                                                    stłuką, coś zaplącze im sie w budce od wózka - i ze zostaną uznani
                                                    za złodziei i ukarani. Gdy dzwoniły bramki przy wyjściu już nie
                                                    kazano z uśmiechem pokazać paragonu czy torebki, ale zatrzymywano na
                                                    parę dni do wyjaśniena. Spisywano protokół, a chocby człowiek okazał
                                                    się niewinny, to gdy nastepnym razem bramka zadzwoniła po raz drugi
                                                    czy trzeci - nikt już w tę niewinność nie wierzył. Szedł do
                                                    więzienia - przeciez takie przypadki się nie zdarzają.
                                                    Fakt, zatrzymano sporo drobnych zlodziejaszków - szli do więzienia i
                                                    za kradzież baterii, bułki, i w nielicznych wypadkach zlotego
                                                    zegarka. Ich dzieci szły do DD. Poszło siedzieć też trochę osób
                                                    niewinnych, ale to byly przewidywane koszty własne ustawy. Trudno.
                                                    Ludzie starali sie unikać sklepów, jak długo się dało, bo.nikt już
                                                    nie czuł się w sklepie bezpiecznie, nawet uczciwi.
                                                    Tymczasem sklepy i tak okradano. Do jednego wdarła sie banda
                                                    zamaskowanych bandytów - oni i tak nigdy nie przestrzegali prawa.
                                                    Inny obrobiono nocą, zabijając straznika - cóż pomoże prawo przeciw
                                                    drobnym zlodziejaszkom na morderców?
                                                  • sebalda Re: errata 31.05.10, 13:54
                                                    Verdano, dziękuję za wyjaśnienie różnicy stwierdzeń, że rodzina jest źródlem
                                                    przemocy i przemoc zdarza się w rodzinach. Teraz dopiero zrozumiałam, bo dla
                                                    mnie stwierdzenie, że rodzina nie jest źrodłem patologii i przemocy zabrzmialo
                                                    tak, jakby się mówiło: w katolickiej rodzinie nigdy nie może dojść do aktów
                                                    przemocy, to się zdarza gdzie indziej, to ONI są winni, media, "antywzorce życia
                                                    rodzninnego w środkach przekazu czy fałszywie pojęta tolerancja". A ja uważam,
                                                    że za patologię odpowiedzialne są oczywiście alkohol, ale też dawne wzorce
                                                    wychowawcze nakazujące tresowanie dzieci, stosowanie kar cielesnych,
                                                    niedopuszczanie do głosu, poniżanie i wyżywanie się na najsłabszych, właśnie
                                                    dzieciach. Pruski rygor i dyscyplina. Tego boję się najbardziej. Widziałaś Białą
                                                    wstążkę? Ja wciąż myślę o tym filmie i dlatego tak chcialabym, żeby więcej
                                                    mówilo się o tym, że bicie i brak szacunku dla dzieci są złem w czystej postaci,
                                                    a nie uświęconymi tradycją świetnymi metodami wychowawczymi.
                                                    > Poza tym - naprawdę sądzisz, ze zakaz dawania klapsów powstrzyma
                                                    > ojca zabijajacego niemowlę???
                                                    Boję się, że nie powstrzyma, ale z drugiej strony są ludzie, do których
                                                    przemawia jedynie strach przed karą. Osoby, ktore stosują silę, tylko siłą można
                                                    powstrzymać. Jeśli będzie wiedział, że ma założoną niebieską kartę i jest
                                                    obserwowany, może jednak uzna, że mu się to nie opłaca. To wątpliwe, wiem, ale
                                                    nie widzę skuteczniejszych metod na niektorych patologicznych sadystów. Gdyby
                                                    były 100% skutecznemetody zapobiegania morderstwom, nie byłoby ich, jednak coś
                                                    trzeba probować robić.
                                                  • verdana Re: errata 31.05.10, 14:08
                                                    Ale ciągle mylimy dwa pojecia - przemoc i klapsa. Założenie
                                                    niebieskiej karty w wypadku przemocy jest możliwe już dziś i jak
                                                    widac - przemoc jest nadal. Jakoś nie bardzo sie sprawdza. A
                                                    zakładać niebieską kartę ludziom, którzy dziecku dali klapsa?
                                                    Problem w tym, ze konsekwencją tego może być przecież odebranie
                                                    rodzicom dziecka, a to dla dziecka jest nieporównywalnie,
                                                    nieskonczenie gorsze od klapsów. Dziecko zostało tu potraktowane
                                                    jako rzecz, którą odbiera sie "za karę", ktoś chyba zapomniał o
                                                    uczuciach samego dziecka. Kazdy, kto sadzi, ze lepiej będzie dziecku
                                                    poza rodziną, gdzie zdarza sie czasem lanie (nie popieram lania,
                                                    zeby bylo jasne), gdzie zdarzają się klapsy, gdzie zdarzaja się
                                                    awantury, nie ma pojęcia o potrzebach dziecka i o tym, czym jest
                                                    prawdziwa krzywda.
                                                    Zabieranie dzieci z rodzin, w ktorych rodzice znęcają się nad
                                                    dzieckiem - tak, oczywiscie. Zabieranie z rodzin, gdzie czasem źle
                                                    się dzieje, ale dziecko jest kochane - nie. Zdecydowanie nie.
                                                  • sebalda Re: errata 31.05.10, 14:25
                                                    Ale czy jedyną sankcją dla bijących dzieci będzie ich odbieranie? Mam nadzieję,
                                                    że nie.
                                                    Ja uświadomić Polakom, że: kocham - nie biję?!?
                                                  • verdana Re: errata 31.05.10, 14:42
                                                    Odbieranie, albo ścisły nadzór nad rodziną, ktory jest takim
                                                    pogwałceniem prywatnosci, ze o prawdziwej rodzinie nie ma już mowy.
                                                    Kurator, ktory nadzoruje rodzinę to możliwość wejscia do domu,
                                                    sprawdzenia czy jest czysto. To stały strach rodziców przed oceną -
                                                    co będzie, jesli dziecko zacznie się gorzej uczyć, zwagaruje,
                                                    spadnie z roweru? To dla tych, ktorzy nie biją tylko ze strachu
                                                    przed sankcjami mozliwość stosowania znacznie bardziej
                                                    wyrafinowanych kar. Nieodzywania się tygodniami, dawanie do jedzenia
                                                    tylko tego, czego dziecko nie znosi, zabrania wszystkich ulubionych
                                                    rzecz, ubierania w sposób ośmieszający, nakaz prac domowych od rana
                                                    do wieczora - wszystko zgodne z prawem.
                                                    Weż też pod uwagę, jak trudno jest czasem odróznić przemoc od
                                                    wypadku. Moje dziecko przewróciło się.Efekt - rozcięty łuk brwiowy i
                                                    podbite oko, dziecko wyglądało ewidentnie na pobite. Do tego
                                                    stopnia, ze gdy bylismy na festynie podejrzliwie nam się
                                                    przyglądano. Dobrze, ze było przy jego wypadku 24 swiadków - wyobraź
                                                    jednak sobie, że mielibyśmy chocby za awantury (a zdarzały się
                                                    awantury, owszem) założoną kartę. I świadków by nie było.
                                                    Trzeba też uswiadomić wszystkim, ze bic nie należy, ale absolutnie
                                                    nie wiązałabym tego z miłoscią. To bardzo krzywdzące hasło - bo
                                                    dziecko uderzone zaczyna wątpić w milość rodziców. Co gorsza, nie
                                                    jest prawdziwe. czasem dam klapsa dziecku czy zrobię awanturę bo je
                                                    kocham. Na obcym mi nie zależy, niech robi co chce.
                                                    Problem, dla mnie najwiekszy, jest w tym, ze dziecko można
                                                    skrzywdzić całkowicie bezkarnie, bez klapsów. I na to się nie da nic
                                                    poradzić żadnym przepisem. Dlatego jestem zwolenniczka edukacji, nie
                                                    martwego prawa.
                                                  • sebalda Re: errata 31.05.10, 14:58
                                                    >Dlatego jestem zwolenniczka edukacji, nie
                                                    >martwego prawa.
                                                    Verdano, ja też jestem zwolenniczką edukacji, ale co, jeśli ona na niektóre
                                                    osobniki nie działa? Przeczytaj wszystkie komentarze zwyklych ludzi pod
                                                    informacjami na temat zakazu kar cielesnych dla dzieci. To są normalne, typowe
                                                    matki, ktore nie widzą nic nieodpowiedniego w dawaniu dziecku lania od czasu do
                                                    czasu. Nie widzą nic nieodpwiedniego, a nawet więcej, uważają, że to jedyna
                                                    skuteczna metoda wychowawcza. Takiej pani nigdy nie wyedukujesz, zaręczam.
                                                    Verdano, mój maż też często tłumaczył prześladowanie córki swoją miłością i
                                                    troską. A ja Ci niestety powiem, że to nie miłość jest, ale chęć dominacji. Nie,
                                                    nie zgodzę się, że czasami można uderzyć z troski i miłości. Zdrowa, prowadzona
                                                    nawet podniesionym głosem, ostrzejsza wymiana zdań - tak, ale nie klapsy i
                                                    awantury, sorry, na to się nie godzę, za dużo mam w domu takiej troski i w
                                                    stosunku do dzieci, i w stosunku do mnie. Interesowanie się dzieckiem nie
                                                    oznacza automatycznie monopolu na urządzanie mu awantury, gdy zrobi coś
                                                    nieodpowiedniego. Wiem, mam cudowne dzieci, nigdy nie daly mi powodu do
                                                    poważnych spięć i dlatego tak łatwo mi mówić takie rzeczy, ale przypisuję sobie
                                                    duzą część w tym zasługi, bo zawsze je szanowałam i liczylam się z ich
                                                    uczuciami, teraz zbieram tego żniwo i tego będę uczyła moje dzieci, jak same
                                                    zostaną rodzicami, a może wcale nie będę musiała ich uczyć, córka już wiele razy
                                                    mówila mi, że chcialaby być w przyszlości taką mamą, jaką ja jestem. Jestem
                                                    nieskromna, wiem, trudnosmile
                                                  • verdana Re: errata 31.05.10, 15:19
                                                    Na te osobniki, do ktorych skierowane jest prawo przeciw klapsom,
                                                    może podziałać. Bo prawo przeciw znęcaniu się nad dziećmi juz mamy.
                                                    Problem w tym, ze prawo, którego nie da sie egzekwować rozsądnie nie
                                                    działa, a wywoluje jeszcze wiekszy opór - czyli wcale nie działa
                                                    edukacyjnie, przeciwnie. Jeśli matka, która uznaje lanie za
                                                    najlepszy sposob wychowania zostanie skonfrontowana z prawem,że lać
                                                    nie wolno - będzie lała nadal, straszac jednoczesnie dziecko, ze jak
                                                    sie poskarży, to go pani z opieki zabierze. Albo, jesli się
                                                    przestraszy, to zamiast lać po prostu nie da jeść, czy zrobi coś
                                                    innego, tak samo wiążącego sie z przemocą. Dziecko można zdominować
                                                    i zastraszyć nie tykając go palcem. Tego też się boję - wyznaczać
                                                    prawnie jedyny dopuszczalny sposób odnoszenia się do dzieci, jedyna
                                                    słuszną metode wychowawczą, nie liczac się ani z charakterem
                                                    konkretnych rodziców, ani konkretnych dzieci - to proszenie sie o
                                                    powazne kłopoty wychowawcze w skali globalnej. Weż też pod uwagę, zę
                                                    w przypadku pewnych destrukcyjnych zachowań nastolatków
                                                    rozwiązania "silowe" i nie liczace sie z godnoscią dziecka sa wręcz
                                                    zalecane - np. w wypadku narkomanii. Co robić w takim wypadku?
                                                    Życie rodzinne i wychowanie dzieci jest sferą, gdzie nadmierna
                                                    ingerencja państwa moze zrobić więcej złego niż dobrego. Wszystkie
                                                    dotychczasowe głębokie ingerencje w rodzine zawsze konczyly się źle.
                                                    No i juz widze problem - gdybys była panią z opieki spolecznej
                                                    zakwalifikowałabys mnie automatycznie do grupy złych matek, ktore
                                                    nie kochają swoich dzieci. Bo ja urzadzałam czasem awantury, co
                                                    gorsza - nie żałuję niektorych z nich. Powinnam zatem miec nadzór
                                                    kuratoryjny? Być wyslana na specjane kursy? Udawac przed moimi
                                                    dzieći osobe, ktorą nie jestem? Nie sądzę, aby to moim dzieciom
                                                    wyszło na dobre.
                                                  • sebalda Re: errata 31.05.10, 16:22
                                                    Verdano, chyba nie wiesz, co to jest awantura. Mój mąż też czasami mi mówi, że
                                                    ja krzyczę na dzieci. Ale jakoś tak się składa, że one nie kulą się ze strachu
                                                    przed takim krzykiem i nie kamienieją z przerażenia, jak to czasami się zdarza,
                                                    gdy krzyczy ojciec z czasami najbardziej błahego powodu, jednocześnie je
                                                    oceniając (nie ich zachowanie, ale właśnie cały charakter), ja w takiej scysji
                                                    dopuszczam je do głosu, ojciec nie tylko nie dopuszcza, bo każde tlumaczenie się
                                                    jest pyskowaniem, a one z tego strachu i z bezsilności wobec niemożności
                                                    wyrażenia własnego zdania nie potrafią powiedzieć jednego sensownego zdania.
                                                    Oczywiście, że czasami krzykniemy na swoje dziecko, ale czy tak, że ono jest
                                                    załamane i nieszczęśliwe? Dziecko też swój rozum ma i często po czasie uznaje,
                                                    że mu się należało i jeszcze bardziej szanuje rodzica, ktory w słusznej sprawie
                                                    podniósl głos i doporowadził do przywołania go do porządku. Ale trzeba znać
                                                    granicę tych scysji. Jestem dziwnie przekonana, a to przekonanie graniczy z
                                                    pewnością, że akurat Ty te granice znaszsmile
                                                  • verdana Re: errata 31.05.10, 16:46
                                                    Wiem, co to jest awantura. Ty mnie po prostu nie znasz. Nie
                                                    podejrzewasz, ze moge zrobic awanturę, bo przecież jestem
                                                    inteligentna, wykształcona i z "dobrej rodziny" - o tym wlasnie
                                                    mowię. Jestem poza podejrzeniami, bo podejrzani nie są tacy, jak my.
                                                    My nie mozemy stracić panowania nad soba, tylko "slusznie podnieść
                                                    głos", nasze (moje?) dzieci nie są nigdy przerażone, tylko po fakcie
                                                    uznają słuszność zarzutów. Gdybym nie była profesorem, tylko
                                                    sprzataczka, to pewnie moje zachowanie ocenianoby zupelnie inaczej.
                                                    Tego się, jako socjolog, cholernie boję.
                                                    Weż też pod uwagę, ze takie zachowanie, jak zakaz "pyskowania", nie
                                                    dopuszczanie dziecka do glosu, zastraszenie moze się odbywać bez
                                                    bicia i bez podniesionego glosu i jest wtedy niekaralne. A
                                                    szkodliwość taka sama.
                                                    A co z rodzenstwem? czy będziemy karac 16-latka, ktory zleje 13-
                                                    letniego brata? Pewnie nie. A 10-letnią siostrę? A odwrotnie?
                                                    Zastanów się, gdzie konczy się ingerencja.
                                                    Zastanow się też nad pewnymi implikacjami, ktorych ja się boję.
                                                    Dziecko, ktore ma siniaki (a dzieci siniaki mają) a zachoruje. Ja
                                                    zabiore do lekarza bez zastanowienia. Osoba z tzw "nizin", majaca do
                                                    czynienia z opieka spoleczną może się - i slusznie - bać. Przeczytaj
                                                    sobie na ememie, co spotkalo matkę w Niemczech, ktora zprowadzila do
                                                    lekarki dziecko ze spuchniętą, po ugryzieniu komara, powieką.
                                                    Kolejna sprawa, ktorej się boję - to milczenie dzieci. dzieci,
                                                    których ojciec urzadza pieklo, ktore czasem dostają lanie - będą sie
                                                    bały teraz komukolwiek poskarzyć, bo być moze spotka je za to kara -
                                                    odseparowanie od rodzicow.
                                                    No i wracając do tego, o czym piszesz - nie podoba Ci się, i chyba
                                                    słusznie, zachowanie Twojego męża. Czy wobec tego uwazasz, ze opieka
                                                    społeczna powinna objąć nad Twoją rodziną nadzór kuratorski, albo
                                                    ogrraniczyć Twemu mężowi prawa rodzicielskie? Bo do tego własnie
                                                    dążymy.
                                                  • sebalda Re: errata 31.05.10, 16:58
                                                    > Kolejna sprawa, ktorej się boję - to milczenie dzieci. dzieci,
                                                    > których ojciec urzadza pieklo, ktore czasem dostają lanie - będą sie
                                                    > bały teraz komukolwiek poskarzyć, bo być moze spotka je za to kara -
                                                    > odseparowanie od rodzicow.

                                                    Ale dla niektorych dzieci odseparowanie od rodzicow to nie kara, ale wybawienie,
                                                    wiesz o tym dobrze. Poza tym nowelizacja uwzględnia usunięcie sadysty z domu.
                                                    Jak często matka jest calkowicie zastrasznona, dzieci zupełnie bezsilne i tak
                                                    żyją w patologii, bo nie widzą wyjścia, a gdy usunie się tego sadystycznego
                                                    ojca, moga odżyć, zacząć wreszcie normalnie funkcjonować.
                                                    Nie oceniam, że nie urządzasz prawdziwych awantur na podstawie Twojego
                                                    wyksztalcenia, ale na podstawie Twoich wypowiedzi, ktore swoją rozwagą nie mają
                                                    sobie równych.
                                                  • verdana Re: errata 31.05.10, 17:10
                                                    Tylko dla dzieci maltretowanych, nie takich, ktore czasem chcą się
                                                    poskarzyc na sporadyczne złe traktowanie. Na jedno lanie, sprawione
                                                    przez wyjątkowo wkurzona matke, za jedną awanturę itd.
                                                    O maltretowaniu w ogóle tu nie mówimy, bo przepisy o odbieraniu
                                                    dzieci w tych przypadkach są juz od dawna. I od dawna maltretowanie
                                                    jest absolutnie niezgodne z prawem - i nikt tego nie chce zmienić.
                                                    Akurat z przepisem dotyczacym wyrzucania sadystów z domu całkowicie
                                                    się zgadzam, to bardzo dobry punkt tej nowelizacji.
                                                    Widzisz - rozwaga na zimno wynika z inteligencji (nieskromnie
                                                    piszac) i z zainteresowań zawodowych. To co potrafię zrobić, będąc
                                                    wściekła, wynika z mojego, dosyć wrednego, charakteru. To sa dwie,
                                                    kompletnie rózne cechy. I boje się, ze wlasnie bazując na dobrej
                                                    opinii, moglabym spokojnie znęcać sie nad dziećmi, a wszyscy
                                                    powiedzielby "Ona - nigdy w życiu". A idealna matka, którą znam, ale
                                                    samotna i biedna, bylaby podejrzana przy najmniejszym potknięciu.
                                                    No i wracam (mam wredny charakter, jak już wiesz...0 do mojego
                                                    pytania - co z Twoim mężem? Czy naprawde uważasz, ze nie wystarczy
                                                    Twoja ingerencja, czy uznałabyś za słuszne, aby nad Twoimi dziećmi
                                                    częściową kuratele przejęło panstwo? Bo własnie o tym, dokladnie o
                                                    tym jest mowa - o ustawowym zakazie pewnych zachowań, ktyóre są moze
                                                    niewskazane, ale nie powinny powodować wkraczania wladz do domu.
                                                  • nulleczka przeczytajcie 31.05.10, 21:05
                                                    do czego ta ustawa doprowadziła w Szwecji. Jest to po prostu handel
                                                    dziećmi, a nie walka z przemocą.
                                                    www.rp.pl/artykul/480850_Dyktatura_urzednikow_socjalnych.html
                                                  • verdana Re: przeczytajcie 31.05.10, 21:25
                                                    Ale do takich artykułów nalezy podchodzić krytycznie. W Polsce wcale
                                                    nie ma mniej tego typu spraw - chocby ostatnie dwie nagłośnione.
                                                    I nie bardzo wierze w ten "handel dziećmi" - wierze w nadgorliwość
                                                    urzednikow, ktorzy boja się oskarżeń, ze nie byli dosyć czujnie.
                                                    Bardziej przeraza mnie ten wątek, gdzie powiedzenie do
                                                    dziecka "Jesteś niegrzeczny" kawlifikowane jest jako przemoc.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,21000,112259978,112259978,Przemoc_na_placu_zabaw.html
                                                  • sunday Re: przeczytajcie 01.06.10, 02:14
                                                    > Bardziej przeraza mnie ten wątek, gdzie powiedzenie do
                                                    > dziecka "Jesteś niegrzeczny" kawlifikowane jest jako przemoc.

                                                    No nie da się ukryć, że brak szacunku do dzieci jest nagminny. Też mi szkoda tak
                                                    traktowanych dzieci. Ale do głowy by mi nie przyszło, by za takie traktowanie
                                                    karać rodziców lub dzieci odbierać.
                                                  • sebalda Re: przeczytajcie 01.06.10, 09:39
                                                    Uważam, że w tej dyskusji się zapędzamy. My, tutaj na forum i większość osób
                                                    zaintersowanych ustawą. Piszecie, że poprzednia ustawa juz przewidywała kary za
                                                    maltretowanie. Tak, ale nie była wydolna, nie było wystarczających narzędzi,
                                                    pisaliście o tym, że urzędników jest za mało i nie mają wsparcia. Teraz mają je
                                                    dostać w postaci tworzonych zespołów, które niektorych tak przerażają. Nadzór
                                                    nad patologią musi się zwiększyć, bo do tej pory był niewystarczający.
                                                    Dlaczego wszyscy tutaj piszą wyłącznie o odbieraniu dzieci rodzicom za
                                                    najmniejsze wykroczenie? Przecież to będzie ostateczność. Rodzice nadużywający
                                                    władzy rodzicielskiej mogą być i mam nadzieję będą na przyklad kierowani na
                                                    przymusową terapię, co w przypadku mojego męża byłoby być może bardzo wskazane.
                                                    Z pewnością będzie gradacja wykroczeń i kar czy działań prewencyjnych w kierunku
                                                    poprawy sytuacji. A zakaz klapsów ma uwrażliwić społeczeństwo, tak ja to widzę.
                                                  • skrzynka-3 Re: przeczytajcie 01.06.10, 13:14

                                                    Sebaldo bo znacznie prosciej i bezpieczniej bedzie odebrac dziecko
                                                    rodzinie tylko gorzej sobie radzacej, niz prawdziwej patologii a
                                                    urzednik w statystykach sie wykaze ze dziala.

                                                    Tak jak z mala Roza -ja zabrano a dziwnym trafem w czesci przypadkow
                                                    gdzie zakonczylo sie tragedia (smierc lub powazne uszkodzenie ciala
                                                    dziecka) po fakcie okazywalo sie, ze rodzina miala kuratora, byly
                                                    doniesienia sasiadow (albo i nie bo po pierwszym byli skutecznie
                                                    zastraszeni).

                                                    Wiesz dlaczego obecna ustawa jest niewydolna (m. in)? Bo tajemnica
                                                    poliszynela jest ze istnieja rodziny gdzie policjant na interwencje
                                                    sam nie wejdzie, tym bardziej nie zajrzy tam drobna,kobieta
                                                    pracownica OS czy kuratorka-jesli jej zycie mile.


                                                    Z innej beczki-wierzysz w sensownosci skutecznosc przymusowej
                                                    terapii?? terapia to nie jest czary mary ktore dziala. W przypadku,
                                                    o ktorym mowimy musi dojsc do zmiany postaw wychowawczych, pogladow,
                                                    nauczenia sie radzenia sobie z emocjami i stresem (zeby nie
                                                    wyladowywac go na dziecku). To nie uda sie jesli zainteresowany
                                                    pojdzie na taka terapie pod przymusem zbuntowany, wsciekly i zle
                                                    nastawiony. On musi uznac ze robi zle, ze chce nad soba pracowac i
                                                    to zmienic. Jesli pojdzie z "pistoletem przystawionym do glowy" nic
                                                    to nie da poza zapisem w papierach ze terapie odbyl.
                                                    Tak sie sklada, ze z powodu klopotow wychowawczych z dziecmi
                                                    mielismy "przyjemnosc" wspolpracowac z psychologiem. Szukalismy
                                                    pomocy sami bo doszlismy do sciany, ale uwierz to nie bylo latwe i
                                                    przyjemne. Uswiadomienie sobie wlasnych bledow a potem proba zmiany
                                                    byly momentami bardzo bolesne i trudne. Ale inaczej nie mialoby to
                                                    zadnego sensu.

                                                    I zgadzam sie z Verdana -nasza ocena sytuacji bardzo zalezy od
                                                    statusu materialnego, poziomu wyksztalcenia, inteligencji. Rodzina
                                                    biedna, gorzej sobie radzaca sie nie wybroni urzednikom, a
                                                    inteligencka, zamozna w zaciszu domowego ogniska moze zgotowac swoim
                                                    dzieciom koszmar znacznie wiekszy niz klaps.

                                                    Ps Troche OT ale pamietam sytuacje kiedy moj sredni podczas jednego
                                                    z moich "rodzicielskich kazan" nie zdzierzyl -mamo to moze dasz mi
                                                    klapsa i bedzie po sprawie ale nie bedziesz mi juz gadac bo dluzej
                                                    nie wytrzymam!
                                                  • sebalda Re: przeczytajcie 01.06.10, 13:34
                                                    Na histrorii jednej Różyczki bedziemy teraz budować etos biednej rodziny. Ile
                                                    dzieci jest uratowanych dzięki odseparowaniu od sadystycznych rodziców nie
                                                    wiemy, a mi wyobraźnia jednak podsuwa takie obrazy, choć media jakoś tego nie
                                                    pokazują. Myśląc o biednej Różyczce i jej biednych rodzicach, pomyślmy może o
                                                    bezimiennym martwym chłopcu w Cieszynie.

                                                    > Z innej beczki-wierzysz w sensownosci skutecznosc przymusowej
                                                    > terapii?? terapia to nie jest czary mary ktore dziala. W przypadku,
                                                    > o ktorym mowimy musi dojsc do zmiany postaw wychowawczych, pogladow,
                                                    > nauczenia sie radzenia sobie z emocjami i stresem (zeby nie
                                                    > wyladowywac go na dziecku). To nie uda sie jesli zainteresowany
                                                    > pojdzie na taka terapie pod przymusem.

                                                    Ale taki rodzic za nic nie pójdzie na terapię z przekonania. On nie przyzna się
                                                    przed sobą za nic na świecie, że jest toksycznym rodzicem, że wyżywa się na
                                                    dziecku. To jego metody wychowawcze, on wie lepiej, nikt nie bedzie go uczył,
                                                    jak ma wychowywać dzieci, nikt nie będzie się wtrącal w życie JEGO RODZINY! Wiem
                                                    że pod przymusem źle, ale inaczej najczęściej się nie da.
                                                    Poddaję się, jestem załamana, wszystkie pomysły są negowane, podważane, nic się
                                                    nie uda, wszyscy są słabi, państwo ma się nie wtrącać, rodzice się nie zmienią.
                                                    Normalnie mogiła.
                                                  • skrzynka-3 Re: przeczytajcie 01.06.10, 21:48
                                                    sebalda napisała:


                                                    On nie przyzna się
                                                    > przed sobą za nic na świecie, że jest toksycznym rodzicem, że
                                                    wyżywa się na
                                                    > dziecku. To jego metody wychowawcze, on wie lepiej, nikt nie
                                                    bedzie go uczył,
                                                    > jak ma wychowywać dzieci, nikt nie będzie się wtrącal w życie JEGO
                                                    RODZINY! >
                                                    I tu odpowiedzialas sobie sama na temat skutecznosci terapii. Bo
                                                    dokladnie tak jest. On wie lepiej i nie bedzie sie zmienial.
                                                    Przeciez terapia to nie jest przeprogramowywanie czlowieka bez jego
                                                    udzialu i woli! To tak nie dziala. Pojdzie na nia, przesiedzi
                                                    wsciekly i zamkniety, nie gotowy do przyjecia trudnej i bolesnej
                                                    prawdy o sobie i do trudnej pracy nad zmiana swojego zachowania.

                                                    Pomysl z wychowywaniem spoleczenstwa przez telenowele, programy jest
                                                    dobry. Moze w programie przygotowania do malzenstwa w Kosciele tez
                                                    powinny sie znalezc spotkania z psychologiem dzieciecym na ten
                                                    temat, moze powinno sie o tym mowic w szkolach rodzenia. Kropla
                                                    drazy kamien nie sila, lecz czestym spadaniem.

                                                    Ale we mnie tez budzi gleboki wewnetrzny sprzeciw manipulacja jaka
                                                    jest zrownanie klapsa z biciem i maltretowaniem. Zrownaniem
                                                    kochajacego rodzica, ktory z bezsilnosci da czasem klapsa z oprawca.
                                                    W jednym z programow poslanka SLD pokazala do kamery zdjecie
                                                    zmasakrowanej, zapuchnietej twarzy dziewczynki mowiac to jest
                                                    dziecko po klapsie. Nie, to bylo dziecko pobite i na to jest
                                                    paragraf w obecnych przepisach, jesli bywa martwy to jakim cudem do
                                                    wyegzekwowania bedzie zapis o zakazie klapsow??
                                                  • sebalda Re: przeczytajcie 01.06.10, 22:24
                                                    Pewnie masz rację z tą małą skutecznością terapii pod przymusem, ale może jednak
                                                    po takich spotkaniach choć odrobina przekazu dotrze do mózgu takiego
                                                    niereformowalnego rodzica, może pomyśli, że skoro żona go błagała i tłumaczyła,
                                                    żeby tak nie traktował swoich rodzonych dzieci, a tu jeszcze fachowcy mu to samo
                                                    powtarzają, to co jest na rzeczy. Początkowo się nie przyzna na głos do błędów,
                                                    ale jakieś dobre ziarno zakiełkuje w jego głowie. Tak, tak, wiem, jestem naiwna,
                                                    ale się tego nie wstydzęwink
                                                    Kiedyś też uważalam, że klaps to nie jest nic strasznego, do czasu, kiedy
                                                    przeczytałam wyznanie matki, ktora kiedyś dala dziecku klapsa, ale po nim
                                                    dziecko zachowało się jeszcze bardziej krnąbrnie i wtedy ją tak rozzłościło, że
                                                    je bardzo mocno popchnęła tak, że na to dziecko spadł karnisz i bardzo poważnie
                                                    je uszkodziło, nie pamiętam szczegółów, ale to było coś nieodwracalnego. Matka
                                                    nigdy nie była już w stanie sobie tego wybaczyć. Dziecko na klapsa często
                                                    reaguje jeszcze gorszym zachowaniem, na przekór, a wtedy rodzic może z
                                                    bezsilności zareagować eskalacją przemocy, nie wiemy, kiedy puszczą nam nerwy,
                                                    kiedy się zapomnimy i z jednego klapsa nasza złość zamieni się w potrzebę
                                                    porządnego zlania niegrzecznego, krnąbrnego dziecka. Może o to chodziło w
                                                    przekazie z twarzą zbitej dziewczynki.Czy nie tak jest często z grzechem? Jak
                                                    popełnimy jeden i skalamy sumienie, to potem machamy ręką i dalej brniemy w
                                                    jeszcze poważniejszy grzech?
                                                  • verdana Re: przeczytajcie 01.06.10, 23:12
                                                    Nie, w ten sposób nie mozna rozumować. To nie jest tak, ze każdy,
                                                    kto da klapsa, na następnym etapie dziecko śmiertelnie pobije. Gdyby
                                                    przyjąć ten tok rozumowania, to matka, zamykająca dziecko na pięć
                                                    minut w pokoju, bo nabroilo jest na najlepszej drodze do zamkniecia
                                                    go w piwnicy na lata, a ta, ktora nie dała dziecku czekoladki na
                                                    deser, bo rozrabiało - będzie go potem głodzić.
                                                    A z przykładów bardziej codzinnych - należy uznać, ze kazdy , kto
                                                    czasem pije kieliszek wina do kolacji jest zagrożony alkoholizmem.
                                                    Bo alkoholizm nie grozi tylko abstynentomsmile
                                                    Naprawdę, zasadnicza większość osób dających sporadycznie klapsy nie
                                                    przechodzi potem do regularnego lania, a ci, ktorzy zwracaja uwagę
                                                    podniesionym glodem wcale niekoniecznie urzadzą potem karczemną
                                                    awanturę.
                                                    Przy czym obawiam się, zę nerwy puszczą rodzicom i tak. Nie dadza
                                                    klapsa, ale zniszczą dziecko psychicznie, bo niestety - nie jest
                                                    tak, ze jesli ktos nie da klapsa, to znaczy, ze nie wybuchnie.
                                                    Przkaz z twarza zbitej dziewczynki jest nadużyciem. Zrównuje
                                                    sadystów z rodzicami, ktorzy dali klapsa, bo dziecko sięgało po
                                                    garnek z wrzatkiem.
                                                  • sulla Re: przeczytajcie 02.06.10, 09:52
                                                    Sebaldo, ja rozumiem Twoją frustrację. Problem polega na tym, że żadna siła nie
                                                    zmieni człowieka, który sam nie chce się zmienić. Żadne prawo, żadna terapia.
                                                    Prawo zakazuje kradzieży, zabijania, gwałtów - czy tych, którzy za nic mają
                                                    ludzkie życie, to powstrzymuje? Nie. Prawo umożliwia karanie, ale nie
                                                    powstrzymuje nikogo - ten, dla kogo życie i zdrowie bliźniego nie jest
                                                    świętością, tym bardziej nie potraktuje jako świętość prawa. Prawo ma być
                                                    skuteczne w karaniu przestępstw, ale nigdy nie będzie "wychowawcze".
                                                    Czasem trzeba podjąć decyzję samemu. Jeśli jest bardzo źle - trzeba się ratować.
                                                    Dlatego bardzo popieram zapis nakazujący sprawcy przemocy opuścić dom. Właśnie
                                                    sprawcy przemocy - a nie dzieciom.
                                                  • sebalda Re: przeczytajcie 02.06.10, 12:04
                                                    Jesteście w 100% przekonane, że strach przed więzieniem nie nie powstrzymuje
                                                    CZĘŚCI osób przed kradzieżą? Prawo nie tylko karze, ale też zapobiega. Gdyby
                                                    było tak jak mówicie, po co byłby prawny zakaz aborcji? Wiem, że kobiety w
                                                    naprawdę podbramkowej sytuacji znajdą wyjście i dokonają zabiegu (stąd u
                                                    przeciwników ustawy obawa o podziemie aborcyjne i złe warunki tam panujące), ale
                                                    większość kobiet ze strachu przed karą jednak z aborcji zrezygnuje.
                                                  • sulla Re: przeczytajcie 02.06.10, 12:32
                                                    No ja nie wiem, czy kobiety rezygnują z aborcji ze strachu przed karą, czy
                                                    raczej dlatego, ze sprawę przemyślały... Jesli tyko ze starchu przed karą, to
                                                    kiepsko...

                                                    Żebyśmy się dobrze zrozumiały - nie o to mi chodzi, ze nie należy ustawiać prawa
                                                    - chodzi mi o ustanawianie dobrego prawa. Takiego, które będzie egzekwowane
                                                    przed wszystkim, słuszne, nie wylewające dziecka z kąpielą. Ale ja osobiście nie
                                                    wierzę w "wychowawczą moc" prawa. Prawo w praktyce sprowadza sie do tego, żeby
                                                    sprawców karać i izolować, a nie do tego, żeby ich wychowywać. To, ze ktoś
                                                    czegoś nie robi tylko dlatego, żeby nie pójść siedzieć, oznacza tylko tyle, że
                                                    zrobi to, o ile będzie miał pewność, ze nikt się nie dowie. To jest żadna
                                                    gwarancja. Bo jak już pisała Verdana - można stosować przemoc tak, żeby nikt się
                                                    nie dowiedział, nie domyślił, można się wyłgać wykształceniem i pozycją.

                                                    Prawo jest potrzebne, dobre prawo. Ale wiara w to, ze prawo za nas coś załatwi,
                                                    jest zgubna.
                                                  • verdana Re: przeczytajcie 02.06.10, 13:24
                                                    Przyklad z aborcją jest dobry - bo aborcja w Polsce kwitnie, tyle,
                                                    ze nielegalna. I co gorsza tego typu aborcja może pozbawić zdrowia
                                                    dziewczynę. A zakaza czasem prowadzi do mordowania czy porzucania
                                                    noworodków.
                                                    Zakaz sprzedawania alkoholu w USA rozpił społeczeństwo i doprowadzić
                                                    do powstania ogromnego podziemia przestępczego. Zakaz posiadania
                                                    narkotyków w Polsce nie zapobiega narkomanii, a bardzo utrudnia z
                                                    nimi walkę.
                                                    Ktoś, kto nie da klapsa dziecku, bo boi się kary - to bardzo
                                                    niedobrze. Bo jesli uwaza, ze ten klaps jest OK, to przestaje czuć,
                                                    ze jest pełnoprawnym rodzicem, zaczyna bać się dziecka - bać się, że
                                                    pewne jego zachowania moga mu te dziecko odebrać - i to zachowania,
                                                    ktore obiektywnie rzecz biorą tak bardzo znowu dziecka nie krzywdzą.
                                                    A jeśli to jest nie dobry rodzić, tylko sadysta - cóż, kary na
                                                    sadystów juz są i nic z tego nie wynika.
                                                  • sebalda Re: przeczytajcie 02.06.10, 13:43
                                                    Jeśli nie wierzycie w prewencyjny charakter prawa, to rzeczywiście nie mamy o
                                                    czym dyskutować.
                                                    Verdano, wybacz, ale Twoją odpowiedź na temat zakazu aborcji odbieram jako jego
                                                    krytykę. Skoro i tak kwitnie podziemie aborcyjne, które stwarza
                                                    niebezpieczeństwo dla matki, należy go (zakaz) znieść, dobrze Cię rozumiem?
                                                    Ja wierzę głęboko, że zakaz aborcji uratował wiele istnień ludzkich, choć nie
                                                    pochwalam jego zaostrzenia proponowanego przez Kościół i osoby z jego kręgu.
                                                    Samo przekonanie wewnętrzne matki często nie wystarcza, tym bardziej, że często
                                                    ulega ona presji ojca dziecka tudzież członków rodziny, żeby uniknąć pochopnej
                                                    decyzji o aborcji. W katolickich kraju, jakim są Włochy, aborcja była stosowana
                                                    jak środek antykoncepcyjny. Ile jest matek, ktore początkowo nie chciały
                                                    dziecka, gdyby nie zakaz prawny dokonałyby aborcji, ale ze strachu przed karą
                                                    tego nie robią i potem dziecko jest dla nich objawieniem i źródłem radości, po
                                                    porodzie rodzi się w nich instynkt macierzyński. Wiem, są kobiety, ktore rodzą i
                                                    odrzucają dziecko, ale czy to znaczy, że aborcja może być wykonywana na każde
                                                    życzenie? Czy takie dziecko nie ma szansy na godne życie, może wszak trafić do
                                                    rodziny zastępczej.
                                                  • verdana Re: przeczytajcie 02.06.10, 13:53
                                                    Wierzę w prewencyjny charakter prawa, ale nie wierzę w
                                                    przestrzeganie i wychowawczy charakter prawa powszechnie
                                                    nieakceptowanego. Doskonałym przykladem jest prawo PRL-owskie, które
                                                    znacznie surowiej karało kradzieże z zakładów pracy, niż od osób
                                                    prywatnych - a w opinii spolecznej nadal kradzieź z zakładu pracy
                                                    byla kradzieżą "niczyjego" i niestety - była powszechna, mimo
                                                    wysokich kar. Prawo, aby pełnić funkcję wychowawczą, musi być
                                                    przynajmniej częśćiowo akceptowane, wpisywać się w ogólniejsze normy
                                                    społeczne - inaczej jest prawem martwym, a co za tym idzie -
                                                    szkodliwym.
                                                    Tak, dobrze mnie rozumiesz - moim zdaniem zakaz aborcji należąłoby
                                                    znieść, a zamiast tego skupić się na edukacji seksualnej i
                                                    prawdziwej pomocy dla matek w trudnej sytuacji. Nie chodzi bowiem o
                                                    to, aby kogoś ukarać, ale aby zapobiec aborcji. Ustawa nie
                                                    zapobiega.
                                                    Wg. demografów zakaz aborcji niewiele osób uratował - nie jest
                                                    bowiem możliwy taki spadek urodzeń, jaki był, przy założeniu, ze
                                                    aborcji dokonywano o wiele mniej.
                                                    Rzeczywiscie, ustawa była o tyle dobra, ze wymagała refleksji nad
                                                    aborcją i nie traktowania jej jako obojętnej. Tyle, ze dałoby się to
                                                    pewnie i tak osiągnąć przez edukację, w krajach , gdzie aborcja jest
                                                    legalna też dyskusjie trwają i kobiety (część kobiet) nie robi
                                                    aborcji "ot tak".
                                                    Dziecko urodzone przez niechętną matke, tylko ze strachu przed karą
                                                    to wyjątkowo ponura wizje, bo dla wielu tych kobiet dziecko nie jest
                                                    objawieniem - to własnie te dzieci będą z największym
                                                    prawdopodobieństwem niekochane i maltretowane. Poza tym matki za
                                                    aborcję nie czeka żadna kara - o czym więc mówimy?
                                                    Nie zawsze można oddać dziecko do adopcji, to nie jest takie proste.
                                                    Oddanie do adopcji kolejnego dziecka oznacza na przyklad całkowite
                                                    zaburzenie poczucia bezpieczeństwa u jego rodzeństwa - jesli oddano
                                                    brata, w każdej chwili można oddać i inne dzieci.
                                                  • sebalda Re: przeczytajcie 02.06.10, 14:43
                                                    Nie chodzi bowiem o
                                                    > to, aby kogoś ukarać, ale aby zapobiec aborcji. Ustawa nie
                                                    > zapobiega.

                                                    A ja jestem przekonana, że zapobiega, nie calkowicie, bo to niemożliwe, ale
                                                    jednak zapobiega.

                                                    a zamiast tego skupić się na edukacji seksualnej i
                                                    > prawdziwej pomocy dla matek w trudnej sytuacj.
                                                    Podpisuję się pod tym obiema rękami, ale jak to zrobić w panstwie, w ktorym
                                                    antykoncepcja jest zakazana przez instytucję o takie mocy?

                                                    Poza tym matki za
                                                    > aborcję nie czeka żadna kara - o czym więc mówimy?
                                                    O tym nie wiedzialam. Czyli tylko lekarz odpowiada za aborcję? Jestem
                                                    najwyraźniej niezorientowana. Ale w sumie to chyba na jedno wychodzi, bo liczący
                                                    się z prawem lekarz aborcji nie dokona, a takich jest chyba zdecydowana większość.
                                                  • andrzej585858 Re: przeczytajcie 02.06.10, 17:19
                                                    verdana napisała:

                                                    > Wierzę w prewencyjny charakter prawa, ale nie wierzę w
                                                    > przestrzeganie i wychowawczy charakter prawa powszechnie
                                                    > nieakceptowanego.

                                                    Ja natomiast zastanawiam się, skąd bierze się przemożna wiara iż coraz większa
                                                    ilość przepisów pozwoli na coraz lepszą jakość życia i będzie sprzyjać
                                                    zmniejszeniu się zjawisk patologicznych?
                                                    Prawo ma ustanawiać normy, mieć właśnie charakter prewencyjny i jednocześnie być
                                                    zarówno jak najbardziej zrozumiałe dla przeciętnego obywatela, jak i sumiennie
                                                    egzekwowane.

                                                    Doskonałym przykladem jest prawo PRL-owskie, które
                                                    > znacznie surowiej karało kradzieże z zakładów pracy, niż od osób
                                                    > prywatnych - a w opinii spolecznej nadal kradzieź z zakładu pracy
                                                    > byla kradzieżą "niczyjego" i niestety - była powszechna, mimo
                                                    > wysokich kar.

                                                    Dodałbym jeszcze informację iż osoba która nic nie "skombinowała" i z
                                                    państwowego zakładu uchodziła za osobę mało przedsiębiorczą a nawet za nieudacznika.
                                                    To, że czasem w majestacie prawa otrzymał wyrok szeregowy pracownik za
                                                    wyniesienie worka cementu, było tylko przykrywką dla odpowiednich służb -
                                                    przecież działamy, itd. Tomy na ten temat można by napisać.

                                                    Nie pomogą najlepsze przepisy jeżeli nie będzie współdzialania społeczeństwa.
                                                    Jeżeli sami . w swoim środowisku nie będziemy reagować na przejawy patologii, a
                                                    czekać aż odpowiednie służby zajmą się nimi.
                                                    To, że zgłosimy na policję czy też do innych organów zaobserowany fakt, to
                                                    trochę za mało. Pomijam już fakt że, zwłaszcza w małych miejscowościach, zarówno
                                                    policja jak i inne służby z dużą niechęcią reagują na sygnały dotyczące,
                                                    zwłaszcza awantur domowych.
                                                    Ci ludzie, mieszkają tutaj i po godzinach pracy bardzo często są sąsiadami tych
                                                    osób u których wcześniej byli na interwencji.
                                                    Tworzenie nowych, coraz bardziej szczegółowych przepisów nic tutaj nie da, a
                                                    służy jedynie zbijaniu kapitału politycznego.
                                                    Przepisy istnieją, tylko trzeba je stosować.

                                                    Prawo, aby pełnić funkcję wychowawczą, musi być
                                                    > przynajmniej częśćiowo akceptowane, wpisywać się w ogólniejsze normy
                                                    > społeczne - inaczej jest prawem martwym, a co za tym idzie -
                                                    > szkodliwym.

                                                    Otóż to. Co z tego że istnieją ustawy dotyczące wychowania w trzeźwości, ustawy
                                                    jednoznacznie zakazujące spożywania alkoholu w miejscach publicznych, kiedy są
                                                    kompletnie nieprzestrzegane?
                                                    Jeżeli w piątkowy lub sobotni wieczór widzę wokół różnego rodzaju lokali
                                                    dosłownie tłumy młodzieży z butelkami piwa w ręku i kompletny brak
                                                    zainteresowania ze strony policji to jak powyższe ustawy są przestrzegane?

                                                    Wystarczy przecież abyśmy wszyscy przestrzegali jednego, podstawowego prawa -
                                                    "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" i nie potrzeba ton kodeksów, sądów ,
                                                    prawników.
                                                    O wiele większy efekt przynosi społeczna dezaprobata dla tego co złe, zwracanie
                                                    uwagi oraz edukacja obywatelska niż tworzenie następnych karnych ustaw oraz
                                                    następnych tzw. ciał społecznych które mają przeciwdziałać patologii.
                                                    Nie wiem dlaczego, ale zawsze przypomina mi sie w takich momenach stary
                                                    PRL-owski dowcip. Na wszelkie bolączki najlepiej zwołać plenum KC - tak samo i
                                                    tutaj. Przeprowadzić naukowa analizę klapsa, powołać gminny zespół do
                                                    wyrokowania i jak za dotknięciem różdżki przemoc w rodzinie zniknie.
                                                    Ironizuje, ale naprawdę takie prawo jest złym prawem.
                                                  • sebalda Re: przeczytajcie 02.06.10, 14:09
                                                    Proszę mi wskazać w nowej ustawie fragment, który mówi, że za klapsa odbiera się
                                                    dziecko rodzicom razem z prawami rodzicielskimi i umieszcza się dziecko
                                                    wyłącznie w Domu Dziecka.
                                                  • verdana Re: przeczytajcie 02.06.10, 15:14
                                                    Ależ własnie nie! Klaps jest zakazany i niekaralny!!! W związku z
                                                    tym mamy prawo, piętnujące jako łamiących prawo większość rodziców,
                                                    zrównujace klapsa z laniem (i o to własnie chodzi), a zatem dobrzy
                                                    rodzice będą się czuli fatalnie - a oni i tak dziecka nie zleją, a
                                                    lejacy - poniekąd usprawiedliwieni, bo skoro wszyscy niemal sa na
                                                    bakier z prawem, a w dodatku klaps nie jest karany - to może lanie
                                                    także nie?
                                                    I o to mi chodzi, gdy mowię o "psuciu prawa" i lepszym samopoczuciu
                                                    tych, co leją.
                                                    Ale niepewność pozostaje - przy rodzinach biednych, nie radzacych
                                                    sobie, bardzo latwo jest teraz znaleźć "bat" na nieudolnych życiowo,
                                                    choć kochających rodziców.
                                                    Co do lekarzy... Cóż, znam lekarzy, ktorzy nigdy nie robili aborcji -
                                                    ani przed, ani po ustawie. Niestety, prawda jest taka, ze jest
                                                    mnostwo gabinetów dokonujących aborcji, przy czym w małych
                                                    miejscowosciach oplaca się lekarzom odmawiać zrobioenia zgodnej z
                                                    prawem aborcji w szpitalu. Aborcje, przez to, ze ryzykowne, staly
                                                    się nieprawdopodobnie dochodowym interesem.
                                                    I jako osoba, ktora przez moment zastanawiała się nad aborcja -
                                                    cóż, uważam, ze decyzja świadoma o urodzeniu dziecka jest zupełnie
                                                    czym innym niż urodzenie go ze strachu przed karą. Nie chcę nawet
                                                    mysleć o tym, jak bym sie czula - i co czułabym do dziecka
                                                    absolutnie, zdecydowanie go nie chcąc, marzac o poronieniu, gdyby
                                                    ktoś zmusił mnie do jego urodzenia.
                                                  • andrzej585858 Re: przeczytajcie 02.06.10, 18:35
                                                    Jeszcze jeden bardzo ciekawy artykuł, wart przeczytania. Trochę może niezbyt
                                                    związany z tematem, ale aby nie rozpoczynać nowego wątku pozwolę sobie tutaj
                                                    podać link :

                                                    www.mateusz.pl/wdrodze/nr441/02.htm
                                                  • sebalda Re: przeczytajcie 03.06.10, 14:23
                                                    Danie klapsa dziecku nie musi, ale MOŻE doprowadzić do eskalacji agresji.
                                                    Dlatego powinno się mówić o tym, że klaps nie jest dobrą metodą wychowawczą, a w
                                                    niektorych przypadkach może być niebezpieczny. Kościól zabrania antykoncepcji,
                                                    bo gdyby poszedł tutaj na ustępstwo, ludzie dostawszy palec, chcieliby ręki.
                                                    Jeśli Kościół zgodzi się na prezerwatywę, ludzie będą chcieli korzystać ze
                                                    wszystkich form antykoncepcji, aż dojdą do antykoncepcji wczesnoporonnej. Taka
                                                    jest natura człowieka, zawsze dąży do poszerzenia zakresu swoich nie zawsze
                                                    godnych praw. Tak rozumiem zakaz klapsa.
                                                    Verdano, rozumiem Twoj stosunek do aborcji, ale historia zna przypadki, kiedy
                                                    dziecko niechciane stało się po urodzeniu dzieckiem chcianym. Widziałaś
                                                    Grbavicę? Jeśli nie, polecam gorąco.
                                                  • verdana Re: przeczytajcie 03.06.10, 15:33
                                                    Do eskalacji agresji może doprowadzić praktycznie kazda kara, a
                                                    powiem więcej - tłumienie negatywnych uczuć i wzorowe, sympatyczne
                                                    zachowanie moze doprowadzić do masakry.
                                                    Nie można uznać, ze kara należy się za coś, co może doprowadzić do
                                                    czego innego - za kieliszek wina, bo może on doprowadzić do
                                                    alkoholizmu.
                                                    No i [rzyklad z prezerwatywą jest niezły - przez to, ze
                                                    antykoncepcja jest zakazana przez Kosciół, mamy więcej niechcianych
                                                    ciąż, a zatem aborcji i maltretowanych dzieci.
                                                    oczywiscie, dziecko niechciane moze stać sie dzieckiem chcianym.
                                                    Jednak zmuszenie matki do urodzenia powoduje, z e wiele matek jest
                                                    skłonbnych ryzykowac życie, byle dziecka nie mieć. A jeśli urodzą
                                                    tylko dlatego,że tak kaze prawo - to jednak nie jest to samo, co
                                                    urodzenie niechcianego dziecka, bo podjęło się taka decyzję. Bardzo
                                                    prawdopodobne jest, ze własnie to dziecko będzie bite.
                                                    Znam przypadek dziewczyny, ktora wciąży (to bylo w latach 50-tych)
                                                    usilowała popelnić samobojstwo. Odrartowano ja, dziecko musiało się
                                                    urodzić. Oficjalnie rodzicami byli dziadkowie. "Starsza siostra"
                                                    brata nienawidziła, bila go i wyśmiewała, a gdy dziecko było prawie
                                                    dorosle - wyrzuciła je z domu. Syn się powiesił. To jednak nie jest
                                                    film i na tym polega różnica.
                                                  • sebalda Re: przeczytajcie 03.06.10, 18:35
                                                    tłumienie negatywnych uczuć i wzorowe, sympatyczne
                                                    > zachowanie moze doprowadzić do masakry.
                                                    Twoje rozumowanie nieco mnie przeraża. Czyżbyś była za wyładowywaniem
                                                    negatywnych uczuć? Na dzieciach? Ja i moje dzieci jesteśmy często ofiarami
                                                    takiego pana, co od czasu do czasu musi wyładować negatywne emocje, w pracy nie
                                                    może, do rodziców nie pojedzie i na nich się nie wyżyje, to te negatywne emocje
                                                    wyładowywuje bezkarnie na tych, co mu nic za to zrobić nie mogą. Verdano, jak
                                                    Cię podziwiam, tak takiego stwierdzenia się po Tobie nie spodziewałam.
                                                    Ja wiem, o co Ci chodzi, że czasami puszczają nam nerwy i to jest naturalne, ale
                                                    jeśli kochamy i szanujemy nasze dzieci, nie możemy sobie pozwolić, żeby się na
                                                    nich wyżywać. Ja wiem aż za dobrze, co znaczy bycie ofiarą takiego postępowania,
                                                    dlatego swoim dzieciom nie chcę i bardzo się staram tego nie robić. A jeśli mi
                                                    się zdarzy przesadzić na przykład z pretensjami, bo zaczynam się nakręcać,
                                                    zamiast dać krótki, porosty przekaz, co dzieci zrobiły źle, potem zawsze je
                                                    przepraszam, bo uważam to za bardzo złe postępowanie, takie właśnie odreagowanie
                                                    na nich moich problemów.
                                                    Jakie ciekawe i wiele mowiące byłoby zbadanie, jaki jest odsetek matek, ktore
                                                    początkowo nie chciały dziecka, a potem kochały je bardziej niż niejedna
                                                    świadoma matka, a jaki kobiet, ktore nigdy nie zaakceptowały swojego
                                                    niechcianego pierwotnie dziecka. Ja jednak stawiam na silny instynkt
                                                    macierzyński, ktory dotyczy wielu kobiet, tak w końcu chce natura.
                                                  • sulla Re: przeczytajcie 03.06.10, 19:17
                                                    Sebaldo, ja mam wrażenie, że Ty chciałabyś żeby świat się dzielił na idealne
                                                    mamusie i na wcielone potwory. I te wcielone potwory to nowelizacja jakoś uleczy
                                                    albo zlikwiduje. A jak ktoś napisze, że rodziców idealnych nie ma, to od razu to
                                                    odbierasz jako apelowanie o stosowanie przemocy wobec dzieci.

                                                    Jeśli masz w domu potwora, który wyżywa się an Tobie i na Twoich dzieciach, to
                                                    uciekaj gdzie tylko możesz. Żadne prawo tego potwora nie zmieni. On sam musi
                                                    chcieć się zmienić. To, że przyjdzie pani kurator i go zmusi do terapii, też nic
                                                    nie zmieni. Nie z zewnątrz nie podziała, dopóki on sam nie zrozumie, że stosuje
                                                    przemoc. Żadne prawo, żaden kurator, żaden zespół.

                                                    I nie jest prawdą, że nie możesz nic zrobić Seblado - możesz powiedzieć nie,
                                                    możesz odejść, możesz się bronić. Masz do tego prawo!
                                                  • sulla Re: przeczytajcie 03.06.10, 19:28
                                                    I jeszcze jedno. Mi się zdarza nawrzeszczeć na męża, jak się kłócimy.
                                                    Przepraszam potem i męża, i córkę, jeśli była świadkiem naszej kłótni. Staram
                                                    się tłumaczyć, że czasem tak się dzieje, że ktoś jest zły i pusczają mu nerwy,
                                                    że to się zdarza i to nie jest koniec świata, tzreba potem przeprosić, ale nie
                                                    jest to najgorsza tragedia.

                                                    W związku z tą nowelizacją - jak pisze Verdana - zrównuje się rodziców, którzy
                                                    tak jak każdy podlegają emocjom, popełniają błędy, z tymi, którzy swoje dzieci
                                                    po prostu katuję. Mówi się "Państwo wie lepiej, państwo was nauczy, państwo was
                                                    wręcz wyręczy" - ale państwo to są tacy sami ludzie jak my. Też podeklgają
                                                    emocjom i tez popełniają błey.

                                                    ci, którzy się przejmują tą nowelizacją to nie są ci, którzy w nocy tłuką swoje
                                                    dzieci do krwi, bo płakały i "spać nie dały" - oni to mają w nosie. Ci, którzy
                                                    się przejmują, to ci, którzy czasem krzykną, czasem dadzą ciała, i teraz będą
                                                    drżeć z obawy, żeby im państwo nie wkroczyło do domu i nie przejęło kontroli nad
                                                    dziećmi. i nie pisz, ze to jest bzdura i to się nie zdarzy- bo to się zdarza na
                                                    świecie i nie ma powodu, żeby nie zdarzało się i u nas.
                                                  • verdana Re: przeczytajcie 03.06.10, 20:06
                                                    Tak. jestem za tym, aby - gdy dziecko zachowyje się fatalnie i żywie
                                                    dla niego przejsciowe negatywne uczucia - wrzasnąć i dac wyraz
                                                    negatywnym emocjom. Jak najbardziej. A nie udawać, ze nic nie czuję
                                                    i z milym usmiechem i wsciekloscia w sercu odpuscić lub udzielić
                                                    spokojnej nagany. To jest dopiero fatalne - zapytaj psychologów, jak
                                                    na dzieci działa inny przekaz werbalny i pozawerbalny. Mam prawo być
                                                    wsciekła, mam prawo wrzasnąć, mam prawo ukarać - nie muszę byc stale
                                                    opanowana. To nie oznacza "wyżywania się", ale nie oznacza takze
                                                    tlumienia negatywnych emocji. Wyzywać może się matka, tlumaczac
                                                    cicho i z sympatycznym uśmiechem "Wybacz Jasiu, ale zawiodleś moje
                                                    nadzieje, widzę po Twoim zachowaniu, ze nic dobrego z Ciebie nie
                                                    będzie, marnujesz mi zycie, nie to, co Twoja siostra". Przemoc? jak
                                                    najbardziej, obrzydliwa, niekaralna przemoc. Ta sama matka
                                                    wrzeszcząć "Cholera jasna, znowu mnie oklamałeś, znowu masz trzy
                                                    jedynki, szlag mnie trafi!" - wcale przemocy nie stosuje, a Jaś na
                                                    pewno jest mniej skrzywdzony. I powiem wiecej - za ten wrzask da sie
                                                    przeprosić dziecko (o ile się uwaza, ze się przesadziło), a to
                                                    wypowiedzine spokojnie zdanie - nie. Przepadło.
                                                    Czy naprawdę sadzisz, ze ktokolwiek załatwi Twoje problemy? czy
                                                    uwazasz, ze Twoimi dziećmi i Twoją rodziną powinien zainteresować
                                                    sie kurator, nadzorując to, co się dzieje u Ciebie w domu? Jak to
                                                    sobie wyobrażasz, skoro Ty sama nie umiesz ochronić dzieci - jak ma
                                                    to zrobić ktos z zewnątrz?
                                                    Ja początkowo nie chciałam dziecka i bardzo sie cieszę, ze je mam.
                                                    Ale to byla MOJA decyzja - nie wiem, co by się stało, gdybym
                                                    rodziła zmuszona przez panstwo.
                                                    Instynkt macierzynski wcale nie jest taki silny, a jak wskazują
                                                    badania naukowe, dzisiejsze pojmowanie macierzyństwa pochodzi z XIX
                                                    wieku - przedtem kobiety wcale tak bardzo nie przjmowały sie
                                                    dziecmi, a smierć dziecka byla przykra, ale nie była nieszczęściem.
                                                    A czasem nawet uwazana była za blogosławienstwo, bo ubyla jedna gęba
                                                    do wykarmienia... Sama czytałam relacje z badan na wsi w okresie
                                                    międzywojennym, gdzie matka skarży sie, zę sasiadka ma dobrze, bo
                                                    jej dzieci umieraja, a u niej jest już ośmioro.... I nikogo, łącznie
                                                    z badaczem, to nie dziwi.
                                                  • sebalda Re: przeczytajcie 04.06.10, 14:59
                                                    Verdano, tym razem krótko. Zdarza mi się krzyknąć na dzieci, ale one się wtedy
                                                    nie kulą ze strachu, bo moje krzyki mają konkretną przyczynę i one to wiedzą,
                                                    ponadto nie są straszne, przerażające. Wyładowanie negatywnych emocji rozumiem
                                                    jako niewspólmierne i często niesprawiedliwe napastowanie dzieci, żony,
                                                    słabszych w celu rozładowania własnego stresu. I to oceniam bardzo negatywnie,
                                                    dlatego tak zareagowalam na Twoją poprzednią wypowiedź. Trochę zaczepnie,
                                                    przyznam, tak naprawdę wiedziałam, o co Ci chodziło, ale chciałam ten temat
                                                    zaznaczyć.
                                                  • verdana Re: przeczytajcie 04.06.10, 16:22
                                                    Ależ ja to rozumiem - tylko co ustawa na to pomoze?
                                                    Jesli weźmiemy pod uwagę, ze stosujemy ustawę serio - co mozna
                                                    realnie zrobić
                                                    -odseparować wrzeszczącą osobę od dzieci. OK. A jeśli wrzeszczą
                                                    oboje rodzice?
                                                    -dać rodzinie kuratora. Tu powstaje problem - jeśli np. wrzeszczy
                                                    ojciec, to matka takze zostanie ukarana. Bedzie żyla w starachu już
                                                    nie tylko przed ojcem, ale przed tym, ze cos zrobi xle i dzieci
                                                    zostaną zabrane.
                                                    - jedno z małżonków terroryzuje to drugie. Jednak to drugie z
                                                    różnych wzgledówe woli tkwić w tym ukladzie - czy panstwo ma prawo
                                                    uznać, ze ten uklad trzeba przymusowo zmienić? Bez woli żadnej ze
                                                    stron?
                                                    -państwo przymusowo wysyla terroryzujących rodziców/ małżonkow na
                                                    terapię. Przymusowa terapia nie sprawdza się w żadnym innym wypadku -
                                                    więc i tu będzie na 99% nieskuteczna.
                                                    O to chodzi. Państwo, ingerując w rodzine, nie bardzo ma metody, aby
                                                    rodzinie pomoc, nie niszcząć jej. Dlatego też uważam, ze powinno
                                                    wkraczać wtedy, kiedy zniszczenie rodziny ma sens i jest dokonywane
                                                    dla dobra dzieci. Natomioast iluzją jest przeswiadczenie, ze da się
                                                    ustawowo głęboko ingerować w życie rodzinne, ulepszać je nie
                                                    rozbijając rodziny raz na zawsze.
                                                  • sulla veto 03.06.10, 19:10
                                                    sebalda napisała:

                                                    "Kościól zabrania antykoncepcji,
                                                    bo gdyby poszedł tutaj na ustępstwo, ludzie dostawszy palec, chcieliby ręki.
                                                    Jeśli Kościół zgodzi się na prezerwatywę, ludzie będą chcieli korzystać ze
                                                    wszystkich form antykoncepcji, aż dojdą do antykoncepcji wczesnoporonnej."

                                                    Całkowicie się nie zgadzam. KE-A dopuszcza sztuczną antykoncepcję, ale
                                                    zdecydowanie sprzeciwia się aborcji i stosowaniu środków wczesnoporonnych - i
                                                    jakoś żadnych ruchów dążących do zmiany tego stanu rzeczy nie widać. Nigdy też
                                                    nie spotkałam się w luterańskim środowisku z kimkolwiek, kto by takie zmiany
                                                    postulował.
                                                  • sebalda Re: veto 04.06.10, 10:58
                                                    > Całkowicie się nie zgadzam. KE-A dopuszcza sztuczną antykoncepcję, ale
                                                    > zdecydowanie sprzeciwia się aborcji i stosowaniu środków wczesnoporonnych - i
                                                    > jakoś żadnych ruchów dążących do zmiany tego stanu rzeczy nie widać. Nigdy też
                                                    > nie spotkałam się w luterańskim środowisku z kimkolwiek, kto by takie zmiany
                                                    > postulował.

                                                    W takim razie w żaden sposób nie mogę zrozumieć, dlaczego Kościół zabrania
                                                    antykoncepcji. Do tej pory naprawdę tak uważałam, jak napisałam, znaczy nie, że
                                                    ludzie będą nadużywać antykoncepcji, ale że Kościół tego się obawiając, tak
                                                    sztywno stoi na swoim stanowisku. Jeśli nie takie są obawy i pobudki Kościoła w
                                                    tej kwestii, to ja się poddaję, nijak tego nie rozumiem.
                                                  • sulla Re: veto 04.06.10, 12:09
                                                    Sebaldo, tu Ci niestety nie pomogę, też nie rozumiem, no ale ja akurat rozumieć
                                                    nie muszę wink
                                                  • sebalda Re: veto 04.06.10, 14:46
                                                    Ja na szczęście też doszłam do wniosku, że nie muszęsmile Tak z ciekawości tylko
                                                    pytałam.
                                                    Dziękuję i pozdrawiamsmile
                                                  • andrzej585858 Re: veto 04.06.10, 17:14
                                                    W temacie antykoncepcji polecam poniższy artykuł:

                                                    tygodnik2003-2007.onet.pl/1544,5498,1144041,1,tematy.html
                                                    oraz cały cykl artykułów opublikowanych w TP. Dobra i pouczająca lektura.
    • paszczakowna1 Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 20.07.10, 17:05
      Ustawa (co nieco poprawiona odnośnie najbardziej kontrowersyjnych punków)
      przeszła, teraz ją chcą łatać inna ustawą:

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8157831,Biedne_rodziny_nie_beda_juz_rozdzielane_przez_sady_.html
      Inicjatywa zacna, ale tak bałaganiarsko nie powinno się praw stanowić.
      • sebalda Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 21.07.10, 14:51
        Lepsze łatanie, niż pomijanie. Ja miałam właśnie nadzieję, że ta ustawa będzie
        jeszcze dopracowywana, bo wiem, że nie jest idealna.
        A a propos ideałów. Nigdy nie uda się zadowolić wszystkich. Dyskusja na temat
        tegoż łatania jest m.in. na forum emama. I zdania są podzielone, a
        niezadowolenie, że my mamy finansować pomoc dla biednych rodzin nie jest
        niestety odosobnione. Kompletny brak zrozumienia dla tej inicjatywy u niektórych
        jest naprawdę przykry.
        • verdana Re: Ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie 21.07.10, 15:06
          Mnie doprowadza do szału rozpatrywanie pomocy z punktu widzenia
          rodziców (mamy nierobów dofinansowywać? ), a nie dzieci. Tak, jakby
          dzieci miały odpowiadać za winy rodziców.
    • sulla "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 09:53
      Artykuł w nowym TP bardzo w temacie tego wątku. Ponieważ moje i nie tylko moje
      obawy wydawały się nieuzasadnione, myślę, że warto przeczytać, żeby zobaczyć, iż
      ingerencja państwa w rodzinę nie zawsze jest słuszna i zbawienna. Cytaty z artykułu:

      "Dlaczego uciekli? Megan Coote bała się, że straci dziecko. Służby socjalne
      uznały, że jest za młoda i ma za niski iloraz inteligencji, a zatem nie nadaje
      się na matkę. Nie pomogły zapewnienia, że będzie jej pomagać rodzina. Okazało
      się to wręcz gwoździem do trumny, bo w służbach zapamiętano, że jej ojciec dawał
      kiedyś dzieciom klapsy."

      "Lista przewin, które mogą uzasadniać odebranie dziecka rodzicom – albo
      przynajmniej oddanie go pod nadzór pracowników socjalnych – jest długa. Matka
      jest impulsywna i łatwo daje się ponieść uczuciu gniewu. Dzieci mają nadwagę.
      Niemowlę jest za rzadko przewijane. Dziecko nie chodzi do szkoły, pobierając
      nauki w domu. Matka powiedziała córce, że urodziła ją przez cesarskie cięcie, a
      tym samym naraziła dziecko na ciężki stres. Rodzice ograniczają potomstwu
      rozrywkę, bo nie pozwalają siedzieć godzinami przy komputerze. Nie mówiąc o
      daniu klapsa, co może mieć dla rodziców skutki fatalne,"

      cytat z wersji papierowej, bo całości artykułu nie ma jeszcze w necie:

      ">Zobacz, co zrobiłeś z ciałem swojej mamy<< - zażartowała 36-letnia mieszkanka
      angielskiego hrabstwa Essex, pochylając się w szpitalu nad łóżeczkiem małego
      synka. To wystarczyło, by czuje pielęgniarki złożyły doniesienie do służb
      socjalnych informując, że matka "ma żal do swych dzieci". Chłopiec i jego
      siostra bliźniaczka, na mocy decyzji sądu, trafiły do rodzin zastępczych,
      rodziców zaś ostrzeżono, ze mogą zostać oddane do adopcji. Dlaczego? Ano
      dlatego, ze matka w rozpaczy nakrzyczała na pracowników socjalnych zabierających
      dzieci, orzeczono więc, ze ma problemy z panowaniem nad sobą i może stanowić
      zagrożenie dla dzieci".

      Ok, gdyby to napisały Fakty, to uznałabym, że to wierutne bzdury wyssane z
      palca. Ale to jest artykuł z TP, do którego jednak mam dużą dozę zaufania.
      • sebalda Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 10:28
        Bardzo to wszystko ciekawe i w zamierzeniu przerażające. Ale to wszystko dotyczy
        państw, w których "poprawność polityczna" w wielu sferach czasami posuwa się do
        absurdu. Czy wyobrażasz sobie w naszym katolickim kraju takie reakcje? Takie
        przegięcia? Ja z pewnością nie wyobrażam sobie. W naszym kraju przyzwolenie na
        klapsa czy bicie dzieci "z miłości" dla celów wychowawczych jest tak powszechne,
        tak mocno osadzone w naszych realiach, że tylko garstka rodziców, jakiś promil
        pewnie, jeszcze ośmiela się krytykować wychowanie przez dyscyplinę i upomnienie
        niegrzecznego dziecka klapsem. Czytam różne fora i wiem, jak szerokie jest
        poparcie dla dyrektywnego stylu wychowawczego. Kto będzie egzekwował kary za
        klapsa, skoro wszyscy te klapsy pochwalają?
        Ponadto w naszej ustawie wyraźnie mówi się od kierowaniu zagrożonych dzieci (i
        chodzi o zagrożenie życia lub zdrowia, a nie o krytykę czy zabronienie dziecku
        gry na komputerze) do bliskich członków rodziny, a nie do domu dziecka czy
        rodziny zastępczej. Także może nie przesadzajmy i nie popadajmy w paranoję z tym
        strachem, że ustawa będzie tak restrykcyjna, jak jest może w innych krajach. Tak
        sądzę.
        • sulla Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 10:35
          Sebaldo, w tych krajach też się od czegoś zaczęło, kary cielesne tez tam były
          kiedyś stosowane powszechnie, tak jak u nas, a u nas nie żyją ludzie ulepieni z
          innej gliny. Nie jesteśmy magicznie chronieni przez popadaniem ze skrajności w
          skrajność. I po to właśnie wkleiłam ten link, żebyś Ty - nie ukrywam - przestała
          bagatelizować obawy innych niż Ty sama rodziców, takich jak ja. Żeby rodzicom
          takim jak ja, którzy w stanowieniu prawa domagają się rozwagi, poważnego
          myślenia o sprawach przestano zatykać usta wrzucają ich do "worka z
          paranoikami". Względnie do worka "zwolenników bicia dzieci".

          Dzięki Bogu nowelizacja ustawy została przeprowadzona z usunięciem najbardziej
          kontrowersyjnych zapisów.
          • verdana Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 12:46
            Wiesz, taki artykuł napisać jest bardzo latwo. Tak samo da sie
            napisać o tym, jak lekarze amputują nie tą nogę, sedziowie skazują
            absolutnie niewinnych, a wypuszczaja bandytów, nauczyciele leja
            uczniów, profesorowie biorą łapowki, panie z opieki społecznej
            okradają podopiecznych, a harcerze wyrywaja torebki staruszkom
            przeprowadzanym przez jezdnię. Przy tysiacach wypadkow interwencji i
            tysiacach pracowników opieki musza zdarzać się i przypadki błędów i
            głupoty i złej woli. Nigdzie, w żadnym zawodzie i przy żadnej
            ustawie uniknąć się tego nie da. A kilka przypadkow na cale lata i
            cały kraj- cóż, nie jest to wcale dużo.
            Co mnie martwi - to brak szybkiej drogi odwoławczej od postanowienia
            odebrania dzieci. Tam, gdzie chodzi o dzieci, nie ma mowy o
            przewlekłosci działania sądów - to powinny być wyroki zapadające w
            przeciagu tygodnia-dwóch.
            • sulla Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 12:56
              Tak, tylko mnie martwi coraz więcej takich doniesień - to raczej nie jest jeden
              przypadek na parę lat. To są doniesienia z Niemiec, Szwecji, Wielkiej Brytanii -
              z samej GB ja pamiętam co najmniej 3 doniesienia z ostatniego roku, kilka z
              Niemiec, jedno chyba z Norwegii. W tym artykule jest opisanych takich
              przypadków kilka, w tym jeden przypadek odebrania rodzica dzieciom (córce
              odebrano prawo do opiekowania się starą matką). I ja jakoś tak mam, że jak mi
              ktoś mówi, ze nie ma się czego obawiać ten, kto nie robi dziecku krzywdy, a tu
              się okazuje, że owszem, ma się czego obawiać - bo się czasem komuś coś pomyli,
              to ja się robię nieufna.



              "Tam, gdzie chodzi o dzieci, nie ma mowy o
              > przewlekłosci działania sądów - to powinny być wyroki zapadające w
              > przeciagu tygodnia-dwóch. "

              Tak, tylko z drugiej strony jak chcesz w przeciągu 2 tygodni sprawdzić, czy
              matka ma "żal do swoich nowo narodzonych dzieci"? I czy ten "żal" jest
              zagrożeniem dla tych dzieci?
              • verdana Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 13:21
                Trzy doniesienia z ostatniego roku - z połowy Europy - to naprawde
                jest bardzo, bardzo mało. Zwróć też uwage, ze są to przypadki
                opisywane przez gazety - a gazety nie tylko lubuja się w sensacjach,
                ale też w przypadkach nietypowych, wyjątkowych. Stad mamy wrażenie ,
                ze istnieje jakiś potężny problem - gdyby zaś gazety opisały
                pozostałe kilkadzesiąt tysięcy udanych interwencji - wtedy dopiero
                człowiek zdawał by sobie sprawę z proporcji. A tak ma wrażenie, że
                patologia jest normalnoscią - normalnosci nie opisuje bowiem nikt.
                Weź też pod uwagę, ze czasem znamy relacje tylko jednej strony. Może
                być tak, jak z Różyczką, którą oddano rodzicom, ale kilka tygodni
                później sprawa nie była już jednak taka prosta - okazało sie, ze
                jednak w gospodarstwie rodziców bardzo źle się dzieje i nie
                wykluczone, ze szum medialny przyczynił się do krzywdy dziecka.
                Przez dwa tygodnie spokojnie można przebadać matkę, przepytać
                sąsiadów itd. Bez problemu - to i tak nie trwa dłużej, tylko czeka
                się na rozprawę.
                • sulla Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 14:45
                  Zwróć też uwage, ze są to przypadki
                  > opisywane przez gazety - a gazety nie tylko lubuja się w sensacjach,
                  > ale też w przypadkach nietypowych, wyjątkowych. Stad mamy wrażenie ,
                  > ze istnieje jakiś potężny problem - gdyby zaś gazety opisały
                  > pozostałe kilkadzesiąt tysięcy udanych interwencji - wtedy dopiero
                  > człowiek zdawał by sobie sprawę z proporcji. A tak ma wrażenie, że
                  > patologia jest normalnoscią - normalnosci nie opisuje bowiem nikt.

                  A czy w przypadku bicia dzieci też ta regułą obowiązuje? Czy skoro gazety
                  opisały pobite dziecko, to znaczy, że mamy do czynienia z potężnym problemem,
                  czy też gazety szukają sensacji? Czy jest tak, jak pisze Sebalda, ze większość
                  Polaków tłucze dzieci? Że większość Polaków wychowuje opresyjnie?

                  Ja po to wrzuciłam ten artykuł, żeby pokazać, ze nadmierna ingerencja państwa w
                  życie rodziny nie jest ze wszech miar dobra. Ze daje pole do nadużyć, o których
                  zapewnia się, że się nie wydarzą, ale się wydarzają. I ja się bardzo cieszę, że
                  jest dyskusja na ten temat, że w nowelizacji usunięto najbardziej kontrowersyjne
                  zapisy.
                  • verdana Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 14:53
                    Gazety opisują pobite niemowleta - czyli cos, co wykracza
                    zdecydowanie poza normalność, jest szokujace. A wiec jest to
                    oczywiscie straszne, ale nie jest problemem czestym, ani
                    powszechnym - jest czymś tak rzadkim, ze szokuje.
                    Gdyby pobite niemowleta byly codziennoscią (a kiedys były...), to
                    nikt by o nich nie pisał. Wiekszość Polaków daje dzieciom klapsy, a
                    nie tlucze do nieprzytomnosci niemowlę. I jakoś o tych klapsach -
                    własnie dlatego, z powszechne - w gazetach nie ma śladu.
                    Najlepszy przyklad. Teraz co pewien czas ukazuję sie reportaże o
                    psach przywiazanych do drzewa, czy wyrzuconych oknem. Ukazują się,
                    bo to co powszechne i normalne jeszcze kilkadziesiąt lat temu -
                    okrutne obchodzenie sie ze zwierzetamo staje się rzadkie i budzi
                    oburzenie. Doniesień jest WIECEJ, bo problem znika, a nie sie
                    pojawia - tylko mentalność się zmienia.
                    W podrecznikach szkolnych z XIX wieku zachęca sie do bicia dzieci,
                    wiecej - dobrym przykladem jest zbicie dziecka tak, ze zostało
                    kaleka "bo się poprawiło". Natomiast gazety o znecaniu się nad
                    dziećmi nie pisały, po co? Skoro to nie sensacja.
                    • sulla Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 15:09
                      Wiekszość Polaków daje dzieciom klapsy, a
                      > nie tlucze do nieprzytomnosci niemowlę. I jakoś o tych klapsach -
                      > własnie dlatego, z powszechne - w gazetach nie ma śladu.

                      Też tak mi się zdaje. W związku z czym wydaje mi się, że walka z klapsem powinna
                      się jednak odbywać głównie przez wpływanie na świadomość rodziców, przez
                      edukację (tu jest ogromna rola moim zdaniem Kościołów), a nie przez policję i
                      zabranie dziecka z rodziny - o czym w tym wątku dyskutowaliśmy.

                      • verdana Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 15:14
                        A tak, jeśli chodzi o zakaz klapsów, to dla mnie jest to idiotyzm. I
                        dlatego, ze uwazam sporadyczny klaps za stosunkowo nieszkodliwy i
                        dlatego, ze dziecko da się skrzywdzić nieporownanie bardziej nie
                        używając przemocy fizycznej. Przy czym, niestety, wydaje mi sie, ze
                        rady, jak 'dyscyplinować" dziecko nie używając klapsów są
                        obrzydliwie poniżające i okrutne. Jak przeczytana przeze mnie
                        rada "schowaj na pare dni ulubiona zabawkę".
                        To juz lanie pasem chyba lepsze...
                        • sulla Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 15:32
                          Cóż, w mojej rodzinie od zawsze stosowano bardzo skuteczną karę - zagadywanie na
                          śmierć wink Jak widać, kontynuuję rodzinną tradycję ;p
                  • sebalda Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 22:04
                    Czy jest tak, jak pisze Sebalda, ze większość
                    > Polaków tłucze dzieci? Że większość Polaków wychowuje opresyjnie?

                    Na szczęście jest mecz, syn mnie chwilowo nie potrzebuje, a pranie wywieszę
                    późniejsmile Zatem jeszcze skomentuję: problem opresyjnego, dyrektywnego wychowania
                    bardzo leży mi na sercu. Poruszył mnie do głębi obejrzany w tym roku (a może w
                    zeszłym, czas tak szybko leci) pt. Biała wstążka, bo tam pokazano, co dzieje się
                    w wyniku takiego wychowania, zresztą to nie jedyny film Haneke na ten temat
                    (polecam też wstrząsający film Video Benny'ego). I właśnie dlatego czytam wiele
                    wypowiedzi ludzi na temat metod wychowawczych. Na wszystkich forach dotyczących
                    wychowania i dzieci zdecydowana większość komentarzy pochwala kary cielesne
                    wobec dzieci. Może nie jest tak, że większość Polaków tłucze dzieci, ale
                    większość popiera wychowanie dyrektywne, karanie dzieci w trosce o ich morale i
                    dobrą postawę za pomocą kar cielesnych i wiele osób pisze, że same były bite,
                    wyrosły na porządnych ludzi, to i swoje dzieci tak wychowują. Wypowiedzi jawnie
                    krytykujących kary cielesne jak na lekarstwo, bardzo rzadkie głosy. I właśnie na
                    tej podstawie twierdzę, że Polacy mieniący się w większości katolikami i
                    pochwalający w większości kary cielesne wobec dzieci udowadniają, że taka jest
                    mentalność przeciętnego katolika. Tak to widzę, tak interpretuję, tak może
                    według niektórych nadinterpretuję i chętnie dam się przekonać, że jestem w błędzie.
                    Gdzieś padła tutaj myśl, że Kościół w tej kwestii mógłby wiele zmienić. I to
                    właśnie mnie boli, że tego nie robi. Dlaczego?
              • sebalda Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 13:28
                Dziękuję Verdano za Twój post, bo to jest właśnie to, o czym ja myślę i mówię.
                Też o skali. Jeśli zdarzą się 3 przypadki rocznie nadużycia przepisów, to i tak
                uda się uratować pewnie setki maltretowanych dzieci, bo myślę, że u nas to
                zjawisko jest naprawdę mocno rozpowszechnione, zważywszy na skalę patologii,
                pijaństwa czy nawet zwykłego opresyjnego podejścia do metod wychowawczych. Nie
                twierdzę, że należy bagatelizować problem nadużyć, ale to i tak nie jest
                wygórowana cena za możliwość niesienia pomocy naprawdę potrzebującym, bitym,
                wykorzystywanym seksualnie czy maltretowanych w inny sposob dzieciom.
                I będę się upierała, że nasza polska, katolicka mentalność nigdy nie przybierze,
                a na pewno nie za naszego życia, takiej formy, jak na zachodzie, gdzie panuje
                całkowita tolerancja wobec par homoseksualnych łącznie z wszelkimi prawami im
                przysługującymi, gdzie żaden Kościół nie narzuca norm społecznych, politycznych
                i mentalnych, gdzie od dawna mówi się o prawach dzieci, a nie tylko obowiązkach
                i tak dalej. Jesteśmy tak odlegli od tego wszystkiego, że prawo, ktore będzie w
                stanie egzekwować kary za klapsy prawdopodobnie nigdy nam nie zagrozi. W tej
                chwili większość Polaków jest nie tylko za klapsami, ale nadal za karami
                cielesnymi wobec dzieci. To norma, wszechogarniająca, przerażająca normasad
                • sulla Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 14:38
                  Nie
                  > twierdzę, że należy bagatelizować problem nadużyć, ale to i tak nie jest
                  > wygórowana cena za możliwość niesienia pomocy naprawdę potrzebującym, bitym,
                  > wykorzystywanym seksualnie czy maltretowanych w inny sposób dzieciom.

                  No i teraz wyjdę na świnię, ale gdyby to mnie odebrano dziecko, to uznałabym, ze
                  to JEST wygórowana cena.

                  > I będę się upierała, że nasza polska, katolicka mentalność nigdy nie
                  przybierze, a na pewno nie za naszego życia, takiej formy, jak na zachodzie,
                  gdzie panuje całkowita tolerancja wobec par homoseksualnych łącznie z wszelkimi
                  prawami im przysługującymi, gdzie żaden Kościół nie narzuca norm społecznych,
                  politycznych i mentalnych, gdzie od dawna mówi się o prawach dzieci, a nie tylko
                  obowiązkach i tak dalej.

                  Aaaa, czyli że Kościół narzuca normę społeczną bicia dzieci? I to katolicka
                  mentalność to jest opresyjne wychowanie?
                  Gdybym była katoliczką, to bym się naprawdę poczuła urażona ostro.
                  • wiesia140 Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 14:49
                    Sullo jest odwrotnie dobrze o tym wiesz, ta katolicka mentalność raczej wynika
                    z zaszłości historycznych , kiedyś był to powszechnie stosowany model
                    wychowawczy , nawet w szkołach były kary cielesne.

                    Do sebaldy

                    Mam pytanie , jeśli wiesz to proszę odpowiedz mi.

                    Mam dzieci niepełnosprawne. Syn ma skłonności do histerycznego ataku krzyku
                    z lekko nasilonymi objawami do autoagresji i w związku z tym mam pytanie,
                    czy jeśli jakiś nieświadomy człowiek, usłyszy te krzyki i powiadomi opiekę ,
                    mają prawo od razu mi odebrać dzieci?
                    • sulla Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 14:56
                      > Sullo jest odwrotnie dobrze o tym wiesz

                      No raczej wink

                      Pytam retorycznie, bo chociaż nie jestem katoliczką, to nic mnie tak nie wkurza
                      jak takie enigmatyczne "katolickie mentalności". Co to w ogóle znaczy "katolicka
                      mentalność"? Mentalność polegająca na wypełnianiu nauki KRK? Bo jeśli tak, to
                      KRK nie naucza, że dzieci należy bić, o ile mi wiadomo.

                      W ogóle jak jestem wielką zwolenniczką samokrytycyzmu i naprawiania własnych
                      błędów, tak nie uważam też, że żeby jakiś błąd naprawić, trzeba go najpierw
                      umieć trafnie zdefiniować.
                    • sebalda Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 15:27
                      > Mam pytanie , jeśli wiesz to proszę odpowiedz mi.
                      >
                      > Mam dzieci niepełnosprawne. Syn ma skłonności do histerycznego ataku krzyk
                      > u
                      > z lekko nasilonymi objawami do autoagresji i w związku z tym mam pytanie,
                      > czy jeśli jakiś nieświadomy człowiek, usłyszy te krzyki i powiadomi opiekę
                      > ,
                      > mają prawo od razu mi odebrać dzieci?
                      Oczywiście odpowiem, bo dużo o tym myślę. Znam dzieci jak najbardziej zdrowe,
                      ktore mają takie same objawy, jak opisujesz, dzieci, ktore w bardzo ekspresyjny
                      sposób, czyli zwyczajnie urządzając wielką histerię, wyrażają swoje emocje. I
                      czasami dla postronnej osoby, ktora przechodzi pod oknem to może brzmieć jak
                      płacz katowanego dziecka. Ale nie żyjesz na samotnej wyspie, Twoi sąsiedzi znają
                      zapewne Twoją sytuację i poświadczą w razie czego, jak to wygląda. Zresztą takie
                      zgłoszenia nie pochodza raczej od przypadkowych ludzi, tylko takich, ktorzy
                      robia to w ostateczności, jeśli wiedzą, że rodzina jest podejrzana, że dzieci są
                      bite, a nie że mają taki sposób ekspresji.
                      Ostatnio w domu na przeciwko, gdzie mieszkam, mała dziewczynka darła się w
                      niebogłosy. Ale ja znam tych ludzi i dam sobie rękę uciąć, że to nie był krzyk
                      bitego dziecka, ale zwykła dziecięca histeria. Dlatego nigdy nie przyszłoby mi
                      do głowy, żeby gdziekolwiek dzwonić z interwencją.
                      A z drugie strony zapewne Tobie też przemknęło przez głowę pytanie, gdzie byli
                      sąsiedzi zakatowanych na śmierć niemowląt, czyż nie?
                      • wiesia140 Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 15:39
                        A z drugie strony zapewne Tobie też przemknęło przez głowę pytanie, gdzie byli
                        > sąsiedzi zakatowanych na śmierć niemowląt, czyż nie?

                        nie raz i nie dwa

                        Dobrze , a powiedz , co by było gdyby jakiś sąsiad ma złość i złośliwie
                        zechce zadzwonić? Mam dokument od psychiatry , ale czy to wystarczy?

                        " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
                        pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
                        • sebalda Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 16:03
                          Wiesiu, z całym szacunkiem, ale na tej zasadzie powinniśmy się bać własnego
                          cienia. Złośliwy sąsiad może mnie oskarżyć o wszystko, o co zechce, mam żyć w
                          ciągłym strachu o to? Masz tylko jednego sąsiada, inni nie staną po Twojej stronie?
                          • wiesia140 Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 21:06
                            Ja akurat mam sąsiadów w porządku , wiedzą ,że dzieci są chore , ale
                            chodziło mi o innych , którzy może nie mają takiego szczęścia , co ja. Czy w
                            ustawie są przewidziane narzędzia i osoby weryfikujące pracę pracowników
                            opieki, (nie chodzi mi o sądy)? Czy może to już precyzuje ustawa o
                            pracownikach socjalnych?
                  • sebalda Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 15:10
                    Może napisałam za ostro, ale ostatnio jest w naszym kraju coraz więcej rzeczy,
                    które nie najlepiej świadczą o roli Kościoła w życiu społecznym. Wiele razy
                    starałam się nie oceniać i przymykać oczy na poczynania hierarchii kościelnej,
                    na poczynania, ale też na przemilczanie i tolerowanie w swoim łonie naprawdę
                    złych zjawisk (mam na myśli głównie ojca-dyrektora), ale ostatnie wtrącanie się
                    w nasze życie i politykę przybrało juz takie rozmiary, że nie mogę się z tym
                    pogodzić. W moim odczuciu miarka się przebrala z chwilą wyrażenia przez Kościół
                    ubolewania z powodu odrzucenia ustawy skazującej lekarzy na kary więzienia za in
                    vitro, a w ślad za tym nałożenia ekskomuniki na osoby uczestniczące i
                    uchwalające ustawy z tym związane.
                    Czy katolicka mentalność nie daje przyzwolenia na wychowanie dzieci w
                    dyscyplinie, a ta dyscyplina ma być egzekwowana wystarczająco stanowczo? Skąd
                    takie larum Rady Episkopatu (jeszcze raz wkleję linka:
                    www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=2010519_0
                    z powodu ustawy, która chce zmienić podejście do kar cielesnych wobec dzieci?
                    Nie słyszałam ani nie czytałam ani jednego listu pasterskiego biskupów, w którym
                    potępiono by kary cielesne wobec dzieci, w ktorym nawoływano by o zmianę
                    nastawienia do wychowania z dyrektywnego na bardziej szanujące dziecięce
                    uczucia. Czy Kościół kiedykolwiek zaintersował się losem biednych rodzin
                    wielodzietnych, które po części są wynikiem polityki antyantykoncepcyjnej
                    Kościoła? Kobiet, które ze strachu przed mężem pijakiem i przed księdzem na
                    ambonie, nie stosują antykoncepcji i rodzą co roku dzieci, których nie mają za
                    co wychować i wykarmić ani jak obronić przed agresywnym ojcem?
                    Od wieków normą w katolickich rodzinach było wychowywanie dzieci w bezwzględnym
                    posłuszeństwie, często za cenę zranionych uczuć, bólu i upokorzenia takich
                    dzieci. Dziś nie jest może już to wszystko tak wyraźne i przerysowane, ale sam
                    fakt, że u nas tak bardzo źle społeczeństwo odnosi się do zakazu kar cielesnych
                    wobec dzieci świadczy, że nasz katolicki kraj nadal tkwi w przeświadczeniu, że
                    wychowanie przez bicie jest w porządku. Takie są moje przykre przemyślenia z
                    wielu obserwacji i byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby mnie tutaj ktoś przekonał,
                    że jest inaczej.
                    Malutka dygresja: nasz proboszcz kiedyś na mszy poprosił rodziców małych
                    biegających po kościele dzieci, o to, żeby może z tymi dziećmi przeszli do
                    zakrystii, gdzie wszystko też słychać i można uczestniczyć we mszy, nie
                    zakłócając innym odbioru nabożeństwa. Jak to się ma do Jezusowego: pozwólcie
                    dzieciom przyjść do mnie?
                    Zmierzam do tego, że czym innym są ideały chrześcijańskie, czym innym mentalność
                    przeciętnego katolika, niestety.
                    Sullo, czy Tobie nie przeszkadza to ostatnio bardzo nasilone wtrącanie się
                    Kościoła w Polsce dosłownie we wszystko? Uważasz, że Kościół nie narzuca norm
                    społecznych, politycznych i mentalnych? Nie uważasz, że bardzo ostatnio wtrąca
                    się do polityki? Czasami za bardzo?
                    • sulla Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 15:29
                      Długo napisałaś, więc pozwól, ze sobie podzielę trochę na kawałki Twój post, ok?
                      Po kolei:

                      Czy katolicka mentalność nie daje przyzwolenia na wychowanie dzieci w
                      > dyscyplinie, a ta dyscyplina ma być egzekwowana wystarczająco stanowczo?

                      Co to znaczy katolicka mentalność, pytam się? I gdzie konkretnie KRK naucza, że
                      wolno bić dzieci?


                      Skąd
                      > takie larum Rady Episkopatu (jeszcze raz wkleję linka:
                      > www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=2010519_0
                      > z powodu ustawy, która chce zmienić podejście do kar cielesnych wobec dzieci?

                      Tego mi się już nie chce wałkować enty raz, wiec w skrócie - larum było, o ile
                      mi wiadomo, nie dlatego, że RE pochwala bicie dzieci, tylko że obawia się
                      ingerowania w życie rodziny. Pytanie, na ile te obawy są słuszne, pozostaje
                      otwarte. Ale nie chodzi tu o promowanie przemocy w rodzinie, no nawet ja
                      heretyczka to widzę.

                      > Od wieków normą w katolickich rodzinach było wychowywanie dzieci w bezwzględnym
                      > posłuszeństwie, często za cenę zranionych uczuć, bólu i upokorzenia takich
                      > dzieci.

                      A w muzułmańskich, żydowskich, protestanckich, hinduskich - to nie? To było od
                      wieków normą wszędzie i teraz dzięki Bogu uczymy się temu przeciwdziałać. Ale
                      twierdzenie, że to jest "katolicka mentalność" jest grubym przegięciem.

                      > Malutka dygresja: nasz proboszcz kiedyś na mszy poprosił rodziców małych
                      > biegających po kościele dzieci, o to, żeby może z tymi dziećmi przeszli do
                      > zakrystii, gdzie wszystko też słychać i można uczestniczyć we mszy, nie
                      > zakłócając innym odbioru nabożeństwa. Jak to się ma do Jezusowego: pozwólcie
                      > dzieciom przyjść do mnie?

                      No wiesz co, wybacz, ale jak moje dziecko zaczyna brykać za bardzo w kościele to
                      ja sama wychodzę z nim do przedsionka, raz, żeby samej nie dostać szału, dwa, że
                      w kościele niektórzy chcą słychać pastora, a nie mojej progenitury. I sorry, ale
                      skoro w zakrystii MOŻNA uczestniczyć we Mszy, to w jaki sposób Ty to
                      interpretujesz jako odrzucenie dzieci?

                      Sebalda, serio, mnie się wydaje, że Ty masz baaardzo poważny problem ze swoim
                      Kościołem. Bo obok błędów rzeczywistych wrzucasz do jednego worka wiele własnych
                      interpretacji, niekoniecznie słusznych.

                      Uważasz, że Kościół nie narzuca norm
                      > społecznych, politycznych i mentalnych? Nie uważasz, że bardzo ostatnio wtrąca
                      > się do polityki? Czasami za bardzo?

                      Uważam, ze KRK za bardzo się wtrąca do polityki, np. nawołując do głosowania na
                      określonego kandydata w wyborach. Uważam, ze lekcje religii nie muszą odbywać
                      się szkołach. Ale nie uważam, ze KRK narzuca jakieś normy społeczne i mentalne.
                      25 lat życia spędziłam jako ateistka i nic mnie normy KRK mnie obchodziły. Teraz
                      jestem protestantką i nadal mnie normy KRK nie obowiązują. Powiem więcej, znam
                      kupę katolików, którzy się do norm KRK nie stosują.
                      • sebalda Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 20:39
                        Mam bardzo dużo przemyśleń w związku z tą dyskusją, ale mam też rodzinę i życie
                        prywatne, zatem tylko krótka uwaga.
                        Ściganie przestępstwa molestowania seksualnego dzieci w jakimś sensie też
                        zostawia margines, ktory mogą wykorzystywać osoby chcące w ten sposób na kimś
                        się odegrać. Nastolatka może chcieć się zemścić na ojcu, żona może chcieć się
                        zemścić na mężu i oczernić go, rzucając na niego podejrzenie molestowania.
                        Historia zna takie przypadki. Nawet jeśli sprawa się wyjaśni, taki człowiek
                        często ma poważne problemy, traci nieraz dobrą opinię i przyjaciół, to bardzo
                        delikatna sprawa. Ale czy to wszystko oznacza, że mamy zaniechać dochodzenia
                        prawdy, ścigania takiej zbrodni, ratowania zagrożonych nią dzieci? Wszyscy
                        wiemy, jak potworna jest ta zbrodnia i że nie jest ona wcale tak bardzo rzadko
                        spotykana. Nadużycia mogą się zdarzyć, jak wszędzie, ale problem i jego skala
                        nie pozwalają na rezygnację z działania na rzecz przeciwdziałania. Podobnie,
                        uważam, jest z przemocą domową, ktora jest potworna i często spotykana niestety.
                        I tak, Sullo, mam bardzo poważny problem ze swoim Kościołem (to chyba nie
                        zbrodnia), w pewnym sensie nie wiesz jak poważny, bo Twój Kościół jest bez
                        porównania bliżej ludzi i ich problemów niż nasz. Ten problem bardzo mnie boli i
                        może dlatego jestem tutaj, może podświadomie mam nadzieję, że ktoś z Was mi z
                        tym problemem pomoże się uporać. Będę wdzięczna, jeśli ktoś się odniesie do
                        moich uwag na temat wszystkich zarzutów, jakie postawiłam w stosunku do postawy
                        Kościoła w Polsce w ostatnich czasach.
                        I jeszcze pytanie, czy w zdaniu "Powiem więcej, znam kupę katolików, którzy się
                        do norm KRK nie stosują" miałaś na myśli katolików, którzy nie stosują się do
                        norm ze słabości, czy z racjonalnych ludzkich przesłanek, które stoją z
                        niektórymi tymi normami w jawnej sprzeczności?
                        • verdana Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 20:56
                          To akurat nie jest dobrze dobrany przyklad, niestety.
                          Akurat wykorzystywanie oskarżeń o molestowanie zaczyna być tak
                          powaznym problemem, ze niektóre kraje zachodnie (np. Niemcy)
                          zaczynają zmieniać prawo. Okazało się,z e ilość kobiet,
                          oskarzających ojców i ich całe rodziny o molestowanie, byle tylko
                          się zemscić i nie pozwolić na kontakty z dzieckiem, jest tak duża, a
                          krzywda dzieci w tym wypadku tak ogromna, ze trzeba zahamować
                          wpływanie oskarżeń. Tu akurat sprawdził się najczarniejszy
                          scenariusz...
                          W Polce zaczyna się to samo - mam znajomą, biegłą psycholog,
                          zajmującą się własnie tym tematem. To, co się dzieje jest
                          przrazające. W sumie lawinowo rosnie ilość dzieci
                          faktycznie "molestowanych" przez sądowe dochodzenia. To już nie są
                          pojedyncze nadużycia, to plaga.
                          • sebalda Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 21:42
                            Verdano, ja to wiem, ale sama powiedz, czy to znaczy, że w ogole tego typu
                            sprawy nie mają być badane? Należy zostawić je samym sobie? "Trzeba zahamować
                            wpływanie oskarżeń" W jaki sposób? Jak od początku przesiać prawdę i
                            bezpodstawne oskarżenia?
                            A może nakladać kary na osoby, ktorym udowodni się nadużycie i bezpodstawne
                            oskarżenia? Tak jak z odpowiedzialnością karną za fałszywy alarm bombowy? Tak
                            jak obciąża się karą pieniężną takiego żartownisia za akcję związaną ze
                            sprawdzeniem alarmu, tak taką osobę, ktora bezpodstawnie złożyła oskarżenie
                            obciążyć kosztami dochodzenia policyjno-psychologiczno-pedagogiczno-sądowego? I
                            podobnie z oskarżeniami o znęcanie się nad dzieckiem. Wtedy taki podły sąsiad,
                            ktory chciałby się zemścić na jakiejś rodzinie, może by się trzy razy
                            zastanowił, zanim wezwałby policję.
                            Bodajże dwa tygodnie temu w Polityce był obszerny artykuł o przypadku
                            molestowania córeczki przez sędziego z szerokimi koneksjami, mimo bardzo wielu
                            bardzo rzetelnych ekspertyz psychologów dziecięcych sprawa ciągnie się już chyba
                            dwa lata, bo facet ma taką pozycję, że nie ma możliwości pociągnąć go jak dotąd
                            do odpowiedzialności. Nie umiem sobie wyobrazić bólu i poczucia bezsilności
                            matki tego dziecka. Artykuł brzmi naprawdę rzetelnie i przekonująco. Jak znajdę,
                            wkleję.
                            • verdana Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 21:53
                              Sprawy trzeba badać, ale właśnie nagłosnienie spraw,
                              nadmierna "czujność", spowodowało, ze wahadło przechyliło się w
                              drugą stronę, a wiele dzieci zostało bezpowrotnie skrzywdzonych. To
                              jest pewiem sygnał ostrzegawczy - nadmierna czujność jest tak samo
                              groźna jak brak czujności.
                              • wiesia140 Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 11.08.10, 22:10
                                Do sebaldy

                                A może nakladać kary na osoby, ktorym udowodni się nadużycie i bezpodstawne
                                oskarżenia?

                                To już jest z powództwa cywilnego, karne może być dobrym rozwiązaniem
                                , ale czy nie będzie znów przegięcia w drugą stronę ( ludzie będą bali
                                się zgłaszać w obawie, przed włóczeniem po sądach, a jeśli będą mieli
                                donieś na kogoś kto ma koneksje, to już w ogóle sobie odpuszczą).
                                Trudno tu znaleźć złoty środek. Nie jestem przeciwnikiem ustawy, ani
                                zwolenniczką bicia.
                                • stukotek trochę inaczej 16.08.10, 13:39
                                  Poniżej odpowiednie artukuły Kodeksu Karnego dotyczace karalności
                                  fałszywych i bezpodstawnych oskarżeń.
                                  Tak, że nie jest tak jak piszecie, że dobrze byłoby karać takie
                                  zachwoania, bo one od dawna są wpisane do kodeksu karnego.

                                  Art. 234. Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w
                                  sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie,
                                  wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie
                                  oskarża inną osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub
                                  przewinienia dyscyplinarnego,

                                  podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
                                  wolności do lat 2.

                                  Art. 235. Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne
                                  podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o
                                  przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie,
                                  wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku
                                  postępowania zabiegi takie przedsiębierze,

                                  podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.


                                  Art. 238. Kto zawiadamia o przestępstwie, lub o przestępstwie
                                  skarbowym organ powołany do ścigania wiedząc, że przestępstwa nie
                                  popełniono,

                                  podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
                                  wolności do lat 2.
                        • sulla Re: "Jugendamt niejedno ma imię" 12.08.10, 08:40
                          To już oddzielmy te dwa tematy: Wiesz dobrze, bo ta dyskusja ciągnie się już
                          długo, że ja nigdy nie twierdziłam, że nie należy się sprawą zajmować wcale. Ja
                          tylko zawracam uwagę na zagrożenia i uważam, ze trzeba podchodzić do tworzenia
                          prawa mądrze i z rozwagą, a nie hurraoptymistycznie, co się w praktyce nigdy nie
                          sprawdza.


                          A teraz co do KK - no ja tak coś czułam, że Ty masz z KK poważny problem. I
                          przecież to nie jest żadna zbrodnia, problem to problem, trzeba go rozwiązywać.
                          Od razu zaznaczam, bo czasem odnoszę wrażanie - możliwe, że mylne - że Ty się
                          zaczynasz bronić - nikt Cię o nic nie oskarża, ani nie atakuje.
                          Mój Kościół jest bliżej ludzi na pewno dlatego, że jest nieporównywalnie
                          mniejszy niż KK - przynajmniej w Polsce. Nie wiem, jak jest w innych krajach.
                          A tych katolików, co sie nie stosują do nauk KK, nie sposób mi oceniać. Nie
                          wiem, czy to słabość, niektórzy twierdzą, że jest to ich mocne przekonanie - ja
                          im wierzę. Nie mogę osądzać w tej sprawie.
                          Wiesia założyła dla Ciebie wątek i myślę, że to dobre miejsce, żeby tam
                          porozmawiać o wszystkich Twoich wątpliwościach - więc tam Cię zapraszam.
                          Na razie mogę napisać tylko, że warto jest poznać stan faktyczny, zanim się go
                          odrzuci lub skrytykuje. Ja z racji moderowania tego forum musiałam zacząć
                          mocniej zgłębiać nauczanie KK i okazało się, że jednak o wielu sprawach miałam
                          nieprawdziwe wyobrażenia (np. o Eucharystii w KK). Więc po prostu pogadajmy na
                          spokojnie, mamy czas smile
    • otryt Michał Wojciechowski 27.08.10, 10:32
      Polecam ciekawy głos w dyskusji, którego autorem jest Michał
      Wojciechowski. Autor zwraca m.in. uwagę na to, że państwu wolno
      coraz więcej a obywatelom coraz mniej. Także we własnej rodzinie,
      ale nie tylko..

      www.rp.pl/artykul/527225-Wojciechowski--Obywatelom-wolno-coraz-mniej.html

      "Ciekawe też, że autorom nie przeszkadza więcej przemocy ze strony
      władzy. A to właśnie jest istotą tej antyrodzinnej i
      antywolnościowej ustawy, jak wielu innych w ustroju biurokratycznym:
      władzy wolno coraz więcej, obywatelom mniej. W polityce, gospodarce,
      edukacji, rodzinie…"

      • sulla Re: Michał Wojciechowski 27.08.10, 11:50
        Przeczytałam i mam mieszane uczucia. Sam byłam sceptyczna wobec nowelizacji w
        jej pierwotnym kształcie i nadal sceptyczna jestem, ale np. to:

        "Nowy Testament też wspomina karcenie dzieci, przy czym używany tu czasownik
        „grecki paideuo” (z pochodnymi) w pierwszym znaczeniu odnosi się do chłosty."

        Paideuo w pierwszym znaczeniu odnosi się do kształcenia, nie do chłosty. Od
        paideuo jest przecież grecka paideia. "Karać" to jest jedno z dalszych znaczeń
        czasownika "paideuo". Po co stosować takie nadużycia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka