Dodaj do ulubionych

czy komus sie udalo

26.09.05, 20:56
stracic juz te 5 kg?
to pytanie do tych mam, co wyrazily chec. jakos temat ucichl, a ja jestem
ciekawa, jak sobie radzicie?

wiem wiem, ze to wredne z mojej strony, ale mi tak zle, ze Wy jecie te
wszystkie eklerki, paczki, makowce i te ciasteczka, co to ich nazwy nie
pamietam (takie co to mialy byc jak ptysie chyba, z kremem w srodku). i
pijecie kawe. i jecie czekolade..... niech ktos powie, ze meczy sie tak jak
ja smile))
Obserwuj wątek
    • pancerniczek Re: czy komus sie udalo 26.09.05, 21:03
      Schaapje, po wizycie na forum "zobaczcie" (przed chwilą) zastanawiam się z
      czego Ty chcesz te 5 kilosów wykrzesać ???? smile))
      • schaapje nie nie - ja nie chce :) 26.09.05, 21:10
        ja nie mam wyboru. i dlatego poszukuje kogos, kto cierpi razem ze mna smile))
        • kangur4 Re: nie nie - ja nie chce :) 26.09.05, 21:27
          Schaapje, nie chcę Cię wkurzyć, bo nie taka jest moja intencja, ale własnie
          pożarłam rafaello (całą paczkę) i kitkata białego. I wiesz co? Czuję się z tym
          okropnie. Co więcej, jestem w domu sama, więc wylazłam z domu w klapkach,
          zostawiając M. śpiącą w łóżeczku, żeby sobie kupić te okropieństwa...
          Przypomina mi to te straszne czasy kiedy zamawiałam Marlboro Lighty przez radio-
          taxi o 12.00 w nocy. (Koszt paczki - 5 plnów, koszt taksówki - 20)
          To jest po prostu straszne. Powinnam skończyć ze słodyczami, bo karmię już
          tylko 3 i pół raza dziennie, więc nawet nie mogę kłamać sama przed sobą, że
          muszę dostarczać sobie energii.
          Aaaaaaaaa! Mąż sie ze mna niedługo rozwiedzie!
          Jakie są ustawowe alimenty?

          A w ogóle to "profiterolki". Pewnie od profitów odkładających się w biodrach.
          • duramgama o! rafaello! 26.09.05, 21:38
            Wiesz Kangur, też bym zjadła. I to całą paczkę. Tyle że nie mam gdzie po to iśc
            (och sklepik całodobowy na dole by się tu przydał).
            Mąż sznowny poszedł z kolegą na browarka, a ja tu sama, więc Rafaello mile
            widziane...
            Cholerka mogłam mu powiedzie, żeby bez Rafaello nie wracał, nie mogłaś napisac o
            tym pół godzinki wczesniej? Ech..
            • zona_mi teraz Was załatwię ;) 26.09.05, 21:42
              Jem słodycze ile mi się chce - marcepanki, delicje, rafaello...
              I nie tyję!
              Do wagi sprzed ciąży doszłam pięć tygodni po porodzie. A potem, w ciągu roku,
              schudłam 12 (dwanaście) kilogramów.
              Zła wiadomość dla Was - nie podzielę się tajemnicą - nie wiem jak. Po prostu
              schudłam...
              • mmala6 Owieczko, za szybko pytasz!! 26.09.05, 21:54
                to doprawdy bardzo niestosowne....bo ten watek byl calkiem niedawno, nie dalej
                jak 2-3 dni temuwink)
                Przeciez by sie dopiero ZBIERAMY do odchudzania, na wlasciwe odchudzanie jeszcze
                nie nadeszla pora.Nie wiesz,ze najpierw trzeba sie przygotowac teoretycznie aby
                potem osiagnac sukces w praktyce?wink))
                • schaapje Re: Owieczko, za szybko pytasz!! 26.09.05, 22:00
                  niedawno? dla mnie to cale wieki temu... ten czas jakos dziwnie plynie, gdy sie
                  zostanie mama smile))

                  Wy sie teoretyzujecie, a ja tu cierpie! samotnie, buuuuuu smile))
                • kangur4 Re: Owieczko, za szybko pytasz!! 26.09.05, 22:18
                  mmala6 napisała:
                  > Przeciez by sie dopiero ZBIERAMY do odchudzania, na wlasciwe odchudzanie
                  > jeszcz e nie nadeszla pora. Nie wiesz,ze najpierw trzeba sie przygotowac
                  > teoretycznie aby potem osiagnac sukces w praktyce?wink))

                  Ja przygotowuję sie do odchudzania praktycznie! A konkretnie obżeram się
                  słodyczami, żeby je sobie skutecznie obrzydzić! Ha!
              • duramgama Re: teraz Was załatwię ;) 26.09.05, 21:56
                Daj spokój Zona! One się odchudzają! Miej litośc!
                I tak mi się dostało za wątek "Co do kawki?" (właśnie! dopisałabyś tam jakieś
                przysmaki!)
                • zona_mi Re: teraz Was załatwię ;) 26.09.05, 22:22
                  Hehe - do kawki to mleczko i kilka kryształków cukru. Tak najbardziej lubię. I
                  klawiaturka wink
                  Chciałam tylko pokazać, że można schudnąć bez wysiłku i wyrzeczeń... wink
    • mama_olka Re: czy komus sie udalo 26.09.05, 22:18
      ja nie w temacie bo akurat jestem chuda jak wieszak, ale chcialam Wam
      powiedziec, ze dzisiaj w desperacji (w domu nic slodkiego a do nocnego nikomu
      sie nie chcialo kopsnac) wyzarlismy Malemu paczke bezglutenowych biszkoptow (z
      dodatkiem drzemu nie byly znowu takie zlewink
      • mmala6 ja ostatnio Danonka zjadlam Matkowi 26.09.05, 22:20
        mialam chcice na waniliwego....
        I kiedys wypilam soczek....

        Wiecej gzrechow nie pamietam...
        • viviene12 toz to dopiero wyrodnosc 26.09.05, 22:26
          zeby dziecku wyjadac slodycze, danonki i soczki. Latwo mi sie to pisze, bo Mysz
          w dalszym ciagu tylko na mlekusmile
      • mama_olka upps, dzemu! 27.09.05, 09:49

      • kangur4 bezglutenowe biszkopty 27.09.05, 10:53
        mamo_olka, a gdzie kupujesz owe bezglutenowe biszkopty? Bo probowalam dawać M.
        chrupki kukurydziane, ale sie krzywi. Może biszkopt jej zasmakuje?
        • mama_olka nie zasmakuje jej!!! 27.09.05, 15:43
          Olek sie krzywdzi niemilosiernie. Te biszkopty to jakas pomylka, nie dosc ze
          niedobre to jeszcze strasznie sie krusza, wlasciwie rozpadaja w rekach. A
          kupilam przez internet w wegetarianin.pl bodajze. W kazdym razie nie polecam,
          chociaz przydaja sie w desperacji, jak u nas wczorajwink
          • kangur4 Dzięki za info 27.09.05, 17:29
            W takim razie nie kupię.
    • viviene12 jestem juz prawie bliska sukcesu:-) 26.09.05, 22:25
      Nie mam w domu wagi,a el postepy oceniam na jakies 2,5 kg... Drugi tydzien
      prawie nie jem slodyczy i wiecej troche sie ruszam. Prawie spoko wchodze juz w
      ciuchy sprzed ciazy, jedyne co zostalo to troche jeszcze wystajacy brzuszek.
      Dzis w nagriode dostalam od meza plaszczyk rozmair sprzed ciazy, takze nie mam
      wyjscia, chce czy nie chce musze schudnac - wchodzi na luza, ale idealnie
      wygladalby z gruuubym golfemsmile
      • mmala6 no to super!!:-))gratuluje silnej woli:-)) 26.09.05, 22:35
        jakze by mi sie ona przydala,ehwinkco prawda w ciuchy wchodze juz dawno ale co z
        tego...sad(
        • kangur4 Re: no to super!!:-))gratuluje silnej woli:-)) 26.09.05, 22:49
          ja tez niby wchodzę w ciuchy sprzed ciazy, ale w moim przypadku wejść to jedno,
          ale wyglądać w nich dobrze to drugie.
        • viviene12 jak to co z tego? 26.09.05, 22:51
          Przeciez celem schudniecia jest wlasnie wchodzenie luzno w ciuchy???
          • wiolkak Re: jak to co z tego? 27.09.05, 08:40
            swiete słowa z tym wchodzeniem, też wchodzę ale to jakoś dziwnie nie to co
            kiedyś, ale dołączę odrobinkę do uciśnionej schaapije Kaśka ma na coś uczulenie
            i wydaje mi się że to kawa albo czekolada, czyli dwie rzeczy które uwielbiamsad((
            • mmala6 to z tego, ze ja wchodze w ciuchy sprzed ciazy, co 27.09.05, 09:29
              wcale nie oznacza ze to super, bo juz przed ciaza bylo jakies 5kg za duzosad
              Wiec jestem w punkcie wyjscia.Najgorsze jest w tym wszystkim to, ze ja dokladnie
              wiem gdzie grzesze -SLODYCZE i wiem, ze jakbym ich nie jadla to byloby super (bo
              nie jadlam przez jakis m-c i kilk kg poszlo w dol).Ale co poradze jak lubie? i
              tak sie ograniczam, wiec jak dla mnie to sukces...
              Z drugiej strony nie jestem fanatyczka odchudzania, bo uwazam ze zycie jest zbyt
              piekne i zbyt krotkie, zeby tracic je na fantazjach o czekoladzie i potem
              borykanie sie z wyrzutami sumieniasmile)
              Wiec wszystko dla ludzi, hihiwink
              nosmile
              • kangur4 Re: to z tego, ze ja wchodze w ciuchy sprzed ciaz 27.09.05, 09:43
                No tak, wszystko dla ludzi.
                Ale sytuacja kiedy kąpię dziecko cztery minuty, byle jak wcieram kremik, pakuję
                w ekspresowym tempie w pieluchę, i wrzucam do łóżeczka, modląc się, żeby
                natychmiast zasnęła, tylko po to, żeby pod osłoną nocy wyskoczyć do sklepu w
                klapkch po rafaello jest po prostu chora. To jakies uzależnienie! I mówię to
                ja, dziecko, którego mama w najgorszych czasach pracowała w Wedlu i słodycze
                zawsze były w domu i wcale mnie do nich nie ciągnęło. Wolałam kiełbasę. Może mi
                czegoś brakuje, chromu na przykład?
                • mmala6 Re: to z tego, ze ja wchodze w ciuchy sprzed ciaz 27.09.05, 10:00
                  to pewnie braki z dziecinstwa sie odzywajasmile))
                  a moze...Matyldzia bedzie miala rodzenstwo?wink)))
                  • kangur4 Re: to z tego, ze ja wchodze w ciuchy sprzed ciaz 27.09.05, 10:08
                    mmala6 napisała:

                    > a moze...Matyldzia bedzie miala rodzenstwo?wink)))

                    Nie, nie będzie, aczkolwiek nie mówię, żebym nie chciała. Ale ja nawet w ciąży
                    nie miałam takiego parcia na słodycze, jak teraz. Może to jednak ten chrom?
                    • viviene12 >>kangurku 27.09.05, 10:42
                      No ym tekstem o rafaello i kielbasie to mnie rozlozylas kompletnie.
                      Znam to, oj znam, choc goprzej mialam, bo moja rodzicielka to musiala stac w
                      dlugasnych kolejkach do wedla albo goplany, zeby nam wpakowac do paczek
                      mikolajkowych czekolade. Ale ciasto bylo czesto za to i inne nalesnikismile
                      Ale nadal nie rozumiem, jaka jest roznica miedzy "wchodzic luzno w ciuchy" a
                      "dobrze w nich wygladac"?
                      • wenus.z.willendorfu Ostatnio przeczytałam w jakimś tabloidzie 27.09.05, 15:01
                        że należy być wyspanym, by chudnąć...
                        No i wszystko jasne sad
    • viviene12 laaaa laaaa laaaaa 28.09.05, 10:31
      A ja juz prawie schudlam!!!!
      Wagowo juz chyba niewiele na plusie jestem.
      No, mam jeszcze minimalny brzuszek, ktory musi sie wciagnac. Wklepuje balsam i
      czekamsmile
      No ale nie ma nic za darmo - podejrzanie o skaze bialkowa u Mysza. W zwiazku z
      tym u mnie podobnie jak u Owieczki dieta na slodycze prawie scisla - nie liczac
      chleba z dzemem lub miodem i innych tego rodzaju wynalazkow. Czy wiecie, ze
      prawie kazdy glupi herbatnik ma w sobie mleko w proszku? Nie wspomne o
      czekoladzie, waflach przekladanych i tych wszystkich slodkosciach o tak
      skomplikowanych nazwach, ze nawet ich nie pamietamsad
      • wenus.z.willendorfu Re: laaaa laaaa laaaaa 28.09.05, 11:00
        Wiemy, wiemy, ja przez okres skazy białkowej frutki jadłam też
        takie "wynalazki" i znalazłam jedne ciastka bez mleka, drożdży itp. Jeżeli masz
        ochotę na jakąs pychotkę, to najlepiej upiecz sama. Jak będę miała chwilę, to
        znajdę kilka przepisów, z jakich korzystałam
        • wiolkak Re: laaaa laaaa laaaaa 28.09.05, 11:04
          widzę że przemawia przez ciebie taka szczera kobieca zawiść - przepisy na
          ciasta byle tylko nam viviene nie schudła i sie nie wyłamała, popieramwink
        • viviene12 ohhh wenus 28.09.05, 11:04
          Ty wiesz, ze ja wlasnie w piatek planuje upiec probnie szarlotke, bo mam nowy
          przepis do wyprobowania i gosci za tydzien. tyle tylko, ze przepis z maslem -
          mozna zastapic wprawdzie margaryna, ale podobno juz nie taka dobra. No i
          wychodzi na to, ze maz bedzie krolikiem doswiadczalnym, bo nie bede przeciez dla
          gosci potem piekla na margaryniesad
          • wenus.z.willendorfu ups, Viviene, mała korekta :-( 28.09.05, 14:16
            przejrzałam właśnie swoje przepisy na "pychotki bez krowy" i ... w każdym jest
            masło! Zapomniałam już, że pod koniec Frutka miała już leciutką tylko skazę i
            masło jej nie szkodziło w ogóle. Pediatra wyjaśniła nam to w mniej więcej ten
            sposób, że im bardziej mleko przetworzone, tym mniej uczula.
            Wybacz, moja droga- kajam się strasznie!
      • schaapje herbatniki bez mleka 28.09.05, 13:52
        nazywaja sie Holenderskie
        ale maja spulchniacze, jak zreszta wszystkie sad
        • mmala6 a co maja spulchniacze do skazy? 28.09.05, 13:54
          bo nie wiem...
          czy tez nie mozna?
          holenderskie oczywiscie BEZ czekoladysmile))

          Swoja droga, duzo jest tych "skazowych" dzieci, prawda?
          • schaapje do skazy chyba nic 28.09.05, 15:02
            ale jak dziecko wrazliwe, to po spulchniaczach pierdzi jak stary dziad smile albo
            jak Glizdeczka smile))
            • mmala6 ahaaa:-))) 28.09.05, 15:06

          • schaapje a co do dzieci skazowych 28.09.05, 15:13
            to mysle, ze wiekszosc z nich skazowa nie jest. tylko lekarze/rodzice dmuchaja
            na zimne.

            bo np moj Glizdoglut nie mial nawet podejrzenia skazy, a przynajmniej nikt tego
            tak nie nazwal. miala kolki, wiec chyba przyjeli zalozenie, ze mleko jej bedzie
            szkodzic. probowalam kiedys wprowadzic kefir (do swojej diety oczywiscie), ale
            dostala jakisc dziwnych reakcji, ulewala koszmarnie, nie mogla odbic, meczyla
            sie w nocy niemilosiernie, wiec nie probowalam dalej. ale tak szczerze, to nie
            byly to objawy typowo skazowe. jedna pani doktor poradzila probowac z kefirem
            za jakis czas, ale ja sie juz balam. wiec do dzis nie wiem, czy to byla reakcja
            na kefir.

            i tym sposobem jem tak niewiele, bo nie mam odwagi rozszerzac diety. zwlaszcza
            ze Glizdzie ciagle cos jest z tym brzuszkiem i nie mialabym pewnosci (jesli w
            ogole mozna ja miec), czy to cos co jem jej szkodzi, czy nie.

            a poza tym dla mnie takie rozszerzanie diety jest upierdliwe. no bo najlepiej
            jednego dnia zjesc jedna lyzeczke, drugiego dnia ze trzy, a trzeciego pol
            szklanki. no i obserwowac dziecko. probowalam z mlekiem kozim, ale nie
            sprzedaja go w ilosci 5 lyzeczek, a otwartego nikt nie chcial pic, bo ono
            jednak nie smakuje jak krowie...

            chyba dzis jakas zrzedliwa jestem smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka