Dziewczyny, nawet dziwnie mi to napisac ale jak zmotywowac do grania na pianinie cztero i polletnia dziewczynke? Wiem, ze to pytanie wydaje sie glupie ale...
Mam na stanie taka wlasnie osobniczke, ktora zaczela chodzic na montessorianskie umuzykalnienie. No i okazalo si dosc szybko, ze nie tylko czyta nuty ale i gra je na pianinie, jak dostanie przed nos, to powie, co to za jedne i zagra je wlasciwie, do tego rozwala mnie jak przebiera palcami po klawiszach. NIE twierdze, ze jest fenomelna, genialna, ani nawet wybitnie zdolna. Po prostu jest jak jest, lubi to i jej dobrze wychodzi. No i w momencie, gdy po dwoch dniach cwiczeni uslyszalam, ze "zrobila duze postepy", to tym bardziej uwazam, ze powinna codziennie po te 10 minut pocwiczyc. Ma bardzo zabawna ksiazke, do nauki pianina. dostosowana (prawie, bo jest to ksiazka dla 5-6) do wieku.
Problem w rozbierznosci miedzy jej potencjalem, mozliwosciami, a rozwojem osobowym, w tym wieku jeszcze sie nie mysli perspektywicznie, a swiat sklada sie w pierwszej linii z ksiazeczek z Basia, parku kolo domu i bajek na dvd (ktorych unikam jak ognia, a pozwalam, zeby slyszala w domu wiecej j. polski - mieszkamy za granica).
Cuduje juz, zabawy, czasem maly szantaz

, jednak czasami trace cierpliwosc, samej mi sie nigdy nie chcialo cwiczyc, a wiem, ze jestem daleko slabsza od niej (no ale gram jej i z nia, robie, co moge).
Macie pomysl na motywacje ?