Siedziała w łóżeczku, chwyciła barierkę i hop! już na nogach. Patrzyła na nas
zadziwiona, to na mnie to na przyszłego, a kiedy wybuchnęliśmy dzikim
rechotem, zrobiła podkówkkę i w bek. Ale zaraz jej przeszło.

Parę razy tak
posprężynowała. W ogóle jak się ją sadza to ona nogi zaraz prostuje, a kiedy
stoi to humor jej momentalnie wraca. Ech.