Błagam pocieszcie mnie.Wczoraj ważyłam w przychodni moje półtoraroczne dziecko - oczywiście przeżyłam to co zawsze przy takiej okazji, czyli niemiłe rozczarowanie - waga pokazała niecałe 10 kg.Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy ona w ogóle kiedyś przekroczy magiczną liczbę 10 kg (czekam na to od ok.11 m-ca jej życia).

Nie będę ukrywać, ze mała nie jest żarłokiem, a wręcz przeciwnie - wiele trzeba sie namęczyc by cokolwiek zjadła (oczywiście w towarzystwie książeczek i zabawek...). Pocieszcie mnie drogie ememy, że nie jestem mamą najdrobniejszego półtoraroczniaka na swiecie.A może macie jakieś sposoby, żeby "bezinwazyjnie" wcisnąć dzieciaczkowi coś wartościowego do jedzenia??