Dodaj do ulubionych

Dajecie czasem klapsy????

23.01.08, 19:56
Mój synek ma 15 miesięcy. Wie czego mu nie wolno a jednak robi to na
przekór. Np wyłącza telewizor, majstruje przy gniazdkach ( większość
gniazdek mam zabezpieczone ale do niektórych są podłączone różne
sprzęty np. radio), odrywa listwy przypodłogowe itp. Zawsze
stanowczo i konsekwętnie odciągam od tych rzeczy i zabraniam, i
tłumacze że nie wolno i dlaczego ale to wszystko nie pomaga. Czasem
zdarza mi się dać klapsa, kiedy takie ciągłe tłumaczenie nie pomaga.
Ale czy to dobre rozwiązanie? Pomóżcie
Obserwuj wątek
    • nancy.boy Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 20:00
      Próbowałaś w takich momentach odwrócić jego uwagę, zająć go czymś kompletnie innym?
      • dyzurna Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 20:44
        no to zaraz sie zacznie...minimum 100 postow
        ja klapsow nie daje.
        • megi231 Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 20:47
          No właśnie zazaz sie zacznie... no chyba ze sie mylesmile) A odp na
          pytanie: to owszem zdarzyło mi sie dac klapsa moze 3 razy ale na tym
          koniec bo zrozumiałam że nie tędy droga.
          • palantunio2 Klapsy trzba dawać i tyle! 24.01.08, 11:19
            Kary fizyczne to odwieczny sposób wychowawczy i zdanie nawet 300 oświeconych
            mamusiek nic tu nie pomoże.
            Nasze dziecko jeżeli robi coś nie tak najpierw jest mu to mówione a jeżeli nie
            słucha dostaje klapsa. Proste i skuteczne.
            W wychowaniu najważniejsza jest konsekwencja.
            • izyma nie wolno bić NIKOGO!!!!!!! 24.01.08, 16:12
              tak "klaps" to jest nic innego jak niemożność dorosłego radzenia
              sobie z WŁASNYMI emocjami! ciekawe co powiemy dziecku, które
              niemogąc czegoś wyegzekwować od kolegi z piaskownicy da mu "klapsa"
              dla wiekszej siły przekonywania? że my możemy bić, a on nie? a to
              czemu?
              nic na mnie nie działa tak, jak te niektóre posty pisane w
              duchu "tak się wychowuje dzieci" BZDURA i tyle - same się bijcie!
              i nie ma ŻADNEGO wyjątku od tej reguły!!!
              moja córka ma prawie 4 lata i NIGDY JEJ NIE UDERZYŁAM, a jakoś udaje
              mi się trzymać ją w pionie...
            • yoggi87 Re: palantunio2 22.03.08, 12:08
              >W wychowaniu najważniejsza jest konsekwencja.

              No wlasnie, konsekwencja... nie przemoc!
              czyli rozumiem, Ty konsekwentnie spuszczasz dziecku lanie. A co
              zrobisz jak za 10 lat Ci odda? No tak powaznie pytam. Wtedy co?
              Tobie wolno, to dlaczego dziecku nie?
          • mayesia Re: Dajecie czasem klapsy???? 02.02.08, 14:27
            u mnie było podobnie, dałam małego klapsa córce, która w furii
            rzuciła we mnie butem. Nigdy tego nie powtórzyłam, bo stwierdziłam,
            że wyrzadzam jej krzywdę wyładowując na niej swoją złość. Gdy moje
            córki, szczególnie młodsza, która wciąż bada granice mojej
            cierpliowści, robią coś, czegeo im robić nie wolno, łapię je
            zdecydowanym uściskiem (nie sprawiającym bólu) za rękę i mmówię
            głośno i wyraźnie :NIE WOLNO!miałam kiedyś straszny dylemat, młodsza
            gdyzła, szczypała i biła starszą siostrę, zastanawiałam się czy nie
            zacząć dawać jej po łapach, postanowiłam wytrwale powtarzać że nie
            wolno w tym domu nikogo bić, zajmowałam się poszkodowaną, a młoda
            szła w kąt płakać. W którymś momencie znudziło jej się dokuczanie
            siostrze. Starsza córka jest posłuchana, wystarczy że powiem, że nie
            wolno, i sprawa dla niej jasna, przy młodszej trzeba się dłużej i
            bardziej powysilać ale efekt jest. No i konskwencja też ważna. Jak
            nie wolno raz włazić na stół, to za tydzień też nie wolno, i drugiej
            córce też nie.
        • mama-ola Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 09:16
          dyzurna napisała:

          > no to zaraz sie zacznie...minimum 100 postow

          smile))))))) Masz rację! Ale chyba tylko w połowie, postów będzie
          pewnie ze 200. Krwawakornelia już na posterunku (serdeczności przy
          okazji), tylko patrzeć jak mama303 zawita. Ja tym razem odpuszczam,
          się wyeksploatowałam przy analogicznych wątkach na "Wychowaniu".
          Pozdrowienia!
      • phantomka Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 20:46
        Sama sobie odpowiedzialas na pytanie - skoro dziecko, mimo klapsow,
        robi to dalej, to widac mierna to metoda wychowawcza.
        To jest Twoj problem, zeby odwrocic jego uwage od przedmiotow
        niebezpiecznych, a kazesz jego za to, czego konsekwencji on nie
        rozumie.
        Najlepsza metoda jest nie mowienie "zostaw, nie wolno, itd. po 100
        razy" tylko odwrocenie uwagi, poniewaz skutek jest taki, ze dziecko
        przestaje sie interesowac przedmiotem zakazanym. A jezeli ciagle go
        upominasz, to dla niego znak, ze to jest warte poznaniasmile
    • krwawakornelia Tys chyba oszalala, 23.01.08, 21:05
      oczywiscie ze nie, ale napisz swoje namiary, chetnie na ciebie do
      prokuratury doniose.
    • adrianka00 Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 21:16
      to nie jest dobre rozwiazanie. to jedynie rozladowanie twojej bezsilnosci.
      zamiast dziecka klepcie siebie na wzajem, albo krzeslo. my nie dajemy klapsow.
      nie rozladowujemy swoich frustracji na dziecku. rozumiemy, ze dziecko nie robi
      nam na zlosc. szanujemy nasze dziecko.
    • koza_w_rajtuzach Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 21:31
      No, ale czemu dajesz klapsy? Wiadomo, że dziecko w tym wieku jest bardzo ciekawe
      świata. Jeśli stanowczo będziesz mu coś tłumaczyć, to jest to oczywiste, że
      sobie w końcu to odpuści. Znudzi mu się. Większość męczących, irytujących czy
      niewłaściwych zachowań u dziecka to tylko stan przejściowy, oczywiście jeśli
      konsekwentnie i stanowczo się czegoś zabrania. To ciągła walka o to, aby
      dzieciak zaprzestał jakiegoś działania. Jak w końcu oduczamy robienia dziecka
      czegoś niewłaściwego, to znajduje sobie kolejne zajęcie, niekoniecznie przez nas
      pożądane wink.
      Jestem konsekwentna, ciągle tłumaczę i tłumaczę i wiem, że każde "natręctwo" u
      dzieciaka w końcu mija. W końcu nudzi mu się wywalanie wszystkiego z szafek czy
      odrywanie listew na rzecz innych frapujących go zajęć wink). Mam 24-miesięczną
      córkę i obecnie rzadko zdarza jej się robić coś "niegrzecznego". Po prostu zna
      już lepiej świat niż 15-miesięczne dziecko i robienie wielu głupich rzeczy już
      dawno jej się znudziło.
      • koza_w_rajtuzach Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 21:33
        Aha, zgadzam się z dziewczynami, że odwracanie uwagi to najlepsza metoda smile.
        Sama dzień w dzień ją stosowałam wink. Teraz już nie zawsze skutkuje, ale czasem
        się udaje.. wink)
    • loola_kr nie, nie jest to dobre rozwiązanie 23.01.08, 21:35
      to żadne rozwiązanie.
      A może początek problemów w przyszłości.
    • cleopatra80 Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 23:03
      Ciekawa jestem czy wszystkie robicie tak jak piszecie , czy poprostu
      piszecie zeby tylko napisac czytam czesto rozne posty i czasami mi
      sie tylko smic chce.A wracajac do tematu to klaps a bicie dziecka to
      wieeeelka roznica.
      • phantomka Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 23:19
        Robie tak, jak pisze. Rozrozniam rowniez klaps od bicia. Nie
        zarzekam sie, ze tego pierwszego nigdy nie dam, bo ktoz to moze
        wiedziec...ale w takiej sytuacji? Jak mnie dziecko wpieni, to
        wychodze z pokoju.
      • koza_w_rajtuzach Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 11:08
        > Ciekawa jestem czy wszystkie robicie tak jak piszecie , czy poprostu
        > piszecie zeby tylko napisac czytam czesto rozne posty i czasami mi
        > sie tylko smic chce.A wracajac do tematu to klaps a bicie dziecka to
        > wieeeelka roznica.

        Robię tak jak piszę. Naprawdę nie wiem po co miałabym dawać klapsy? Co najwyżej
        chyba tylko po to, aby się wyżyć.
        Klaps to też przemoc. Emocjonalna na pewno. Ciekawe co zrobiłabyś gdyby mąż
        dawał Ci klapsy w sytuacji kiedy coś mu się nie spodobało? I pomyśl sobie, że
        dziecko przeżywa wszystko bardziej intensywnie i ma bardziej kruchą psychikę.
    • mw144 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 08:20
      Jak zasłuży to daję. Działa natychmiastowo.
      • kitka20061 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 09:24
        Zdarzyło mi sie dać klapsa 2 czy 3 razy. Niestety nie jest to metoda wychowawcza godna polecenia, gdyż nie wywołuje zamierzonych skutków, tylko zastrasza dziecko. Dlatego uzbroiłam się w cierpliwość i tłumacze, tłumacze, tłumaczę..... a jak już nie wytrzymam to wychodzę na chwilę z pokoju aby odreagować i potem znowu tłumaczę. Dziecko nie robi Ci na złość, jego ciekawość poznawania świata jest silniejsza od Twoich zakazów.
        • slonko1335 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 09:33
          I mi się zdarzyło jak nie wytrzymałam nerwowo ze dwa razy, nie
          jestem z tego dumna, potem przez tydzień miałam mega wyrzuty
          sumienia bo dobrze wiem, ze nie tędy droga...za często też krzyczę
          na młodą choć widzę, ze nie przynosi to żadnych rezultatów, mąż
          zawsze wszystko cierpliwie tłumaczy i to jego ona zawsze słucha. Nie
          jestem idealną matką niestety...

          Kiedyś jak Alka była mała trzepnęła babcię w twarz, babcia bez
          chwili zastanowienia jej oddała, oczywiście nie mocno ale tak żeby
          poczuła, zrobiłam straszną awanturę a zdziwiona teściowa nie
          wiedziała o co mi chodzi bo ona tak postępowała ze swoimi dziećmi a
          jednak Alka nigdy więcej na nikogo w twarz nie uderzyła.
          Podobny numer zrobił mój mąz jak pociągnęła go mocno za włosy,
          natychmiast ją pociągnął (chyba z domu wyniósł takie zachowania) tez
          zrobiłam drakę ale problem z ciągnięciem za włosy więcej u nas w
          domu nie wystąpił.
        • kala5 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 09:38
          a ciekawe co byś zrobiła gdyby twoje kilkunastomiesięczne dziecko
          wchodziło na kanapę i próbowało z rozpędem zbiegać na podłogę, też
          byś zostawiła i wyszła z pokoju.
          moja załapała dopiero jak dostała klapsa, chwilkę zapłakała i już
          tego nie robi ( na razie ).
          • jawn7 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 10:06
            Niestety są takie sytuacje kiedy trzeba zareagować szybko,kiedy
            dziecko może zrobić krzywdę sobie lub rodzeństwu a twoje słowa to
            jak grochem o ścianę.Nie wolno wtedy zostawić delikwenta samego bo
            stać sie może coś gorszego niż klaps.Tak ,nie jestem dumna z tego że
            dałam klapsa ale czasem to jedyna(chyba)metoda aby
            dziecko "otrzeżwić".Jestem przeciwniczką klepania bez powodu ale
            przyznaję się,że były sytuacje j.w. kiedy nie było innego
            wyjścia.Bardzo ważne jest to co stanie się potem po klapsie.Wiem,że
            zalezy to też od wieku dziecka,ale nawet te małe dużo rozumieją.Ja
            nie zostawiam dziecka po klapsie samego.Chwilę odczekam i potem
            rozmawiamy,dlaczego to się stało czy mozna było tego uniknąć itp.I
            moje dzieci nie chodzą na mnie obrazone,przeprosimy się nawzajem
            (tak,ja też przepraszam dziecko za klapsa)a potem jest
            przytulanie ,całowanie po prostu sielanka.Pozdrawiamsmile
          • koza_w_rajtuzach Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 11:34
            > a ciekawe co byś zrobiła gdyby twoje kilkunastomiesięczne dziecko
            > wchodziło na kanapę i próbowało z rozpędem zbiegać na podłogę, też
            > byś zostawiła i wyszła z pokoju.
            > moja załapała dopiero jak dostała klapsa, chwilkę zapłakała i już
            > tego nie robi ( na razie ).

            Moje kilkunastomiesięczne dziecko doskonale wiedziało czym coś takiego by się
            skończyło. Nauczyłam jej tego gdy miała 8 miesięcy. Gdy raczkowała po łóżku w
            stronę "przepaści", to pozwalałam jej spadać, łapiąc ją w locie. Zrobiła tak ze
            cztery razy i się bardzo przestraszyła. Potem już normalnie nauczyła się
            schodzić z łóżka. Nigdy nie byłaby tak bezmyślna, żeby z rozpędu zbiegać z łóżka
            na podłogę, bo byłam na tyle pomysłowa, aby nauczyć ją czym coś takiego grozi,
            zamiast bezmyślnie dawać klapsy.
            A co się stanie jak akurat nie będzie Ciebie w pobliżu? Przecież nie nauczyłaś
            dziecka czym grozi takie zachowanie, a jedynie, że dostaje się za to klapsa.
            Moja córka ma obecnie dwa lata i wierz mi, że nigdy jej nie przyszło do głowy,
            aby z rozpędem skakać z kanapy, bo zanim nauczyła się chodzić, to już doskonale
            wiedziała, że zrobi sobie w ten sposób krzywdę.

            Tak więc ja by klapsa dała Tobie, ponieważ nie nauczyłaś córki podstawowych rzeczy.
            • kala5 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 21:10
              i tu się mylisz moja córeczka potrafi bardzo ładnie schodzić z
              kanapy i nauczyła się tego dawno temu.

              > Moje kilkunastomiesięczne dziecko doskonale wiedziało czym coś
              takiego by się
              > skończyło. Nauczyłam jej tego gdy miała 8 miesięcy. Gdy raczkowała
              po łóżku w
              > stronę "przepaści", to pozwalałam jej spadać, łapiąc ją w locie.
              Zrobiła tak ze
              > cztery razy i się bardzo przestraszyła.

              no widzisz Twoja córka się przestraszyła, amoja uznała to za świetną
              zabawę gdy ona spada a mama łapie ją dosłownie w ostatniej chwili.
              serce mi stanęło gdy złapałam ją 5 cm od podłogi, a ona się śmiała.
              i jak miałam jej wytłumaczyć że to nie zabawa,
              (to samo robiła na fotelu)
              • koza_w_rajtuzach Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 21:42
                To może pozwól jej zlecieć z tej kanapy.
                • kala5 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 21:54
                  koza_w_rajtuzach napisała:

                  > To może pozwól jej zlecieć z tej kanapy.

                  chyba żartujesz? z dwojga złego wolę dać klapsa choć mam nadzieję,
                  że nie będę musiała tego więcej robić

                  a tak właściwie to już kiedyś spadła, ale to nic nie zmieniło w tej
                  kwestii tylko trochę popłakała. ona już ma taki temperament,
                  wszędzie wchodzi, wdrapuje się gdzie się da: na krzesło, fotel,
                  łóżeczko i niczego się nie boi.
                  ma to po ojcu: jako dziecko, był wiele razy "szyty i gipsowany" -
                  taki już trudny przypadek.
    • tuberosa77 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 10:06
      Owszem zdarzyło mi się, kiedy wyczerpałam już wszystkie inne metody.
      Zawsze skutkuje natychmiast, ponieważ robię to batdzo żadko.
      Jeśli chodzi o doniesienia do prokuratury, co sugerowała któraś
      mama, to trzeba odróżnić bicie i torturowanie od zwykłego klapsa,
      który działa wychowawczo. W pracy miałam do czynienia z dziecmi
      wychowywanymi bezstresowo (tłumaczenie po 10 razy spokojnym głosem,
      zero kar i klapsów), dzieci te zachowywały się jak małe zwierzątka,
      które chciały zwrócić na siebie uwage za wszelką cenę. Ja dostawałam
      klapsa w moim życiu nie raz i patrząc z perspektywy czasu wcale bym
      nie życzyła sobie żeby ktoś na moich rodziców donosił do
      prokuratury. Należało mi się i dobrze działało, następnym razem
      zanim zrobiłam na złość albo coś głupiego dobrze się zastanowiłam.
      Na szczeście nie jesteśmy w Stanach gdzie nie wolno dotknąć mocniej
      dziecka bo jak widać z tego tworzą się same patologie. Trzeba
      zachować rozsądek i nie dać się dziecku terroryzować.
    • xixx Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 10:19
      Mimo panującego przekonania że klapsy są złe, ja uważam inaczej-
      Julek dostał kilka klapsów - oczywiście nie dotsja ich za każdym
      razem jak coś zbroi, jest to raczej ostatnia deska ratunku i on to
      wie i klaps wtedy działa. Klapsa dostaje za bicie kota. Robi minę
      smutasa ale nie płacze, efekt - Julek nie uderzył kota od bardzo
      dawna. Klaps to nie tłuczenie dziecka, klaps jest dawany na
      pieluszkę i nie boli, raczej jest to peweien mechanizm. Jeśli ktoś
      chce na mnie donieść na prokuraturę chętnie przekaże moje namiary
      na maila.
      • fogito Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 12:42
        Proponuje zadac takie pytanie na forum eksperckim.
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=851
        Mam czterolatka, ktorego nie bije. Mozna tylko trzeba miec troche
        oleju w glowie i byc przygotowanym na rozne etapy w zyciu dziecka.
        • karolkowa1 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 17:00
          fogito napisała:

          > Proponuje zadac takie pytanie na forum eksperckim.
          > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=851
          > Mam czterolatka, ktorego nie bije. Mozna tylko trzeba miec troche
          > oleju w glowie i byc przygotowanym na rozne etapy w zyciu dziecka.

          podpisuje sie pod tym co napisalas rekoma i nogami
          Pozdrawiam
          karolkowa1
      • jasna_olera jak to klaps nie boli? 24.01.08, 14:17
        nie rozumiem, chyba poklepywanie dziecka po pieluszce gdy cos zbroi nie jest
        karą ani tym bardziej straszakiem??? Bezbolesny klaps odnosi jakikolwiek
        skutek??? Dziwne to jakies. Moja mała po pieluszce jest klepana w ramach
        pieszczot, a nawet po gołym tyłku, więc zastanawiam sie jakiej siły musiałabym
        przyłozyć żeby klepanie po pieluszce odnosiło skutek kary...
      • jasna_olera Na glowę mi nie padło... 24.01.08, 14:23
        żeby dziecku klapsa dawać. Jak cos broi to ograniczam jej ruchy fizycznie. To w
        miarę proste np.: wspina się po kanapie i chce skakać, to sciągam z kanapy
        (nawet 15 razy jak będzie trzeba), chce coś zrzucić zabieram i daje cos w
        zastępstwie do zabawy, chce pomajstrować przy kontakcie, odciągam, mówię
        stanowczym tonem "proszę się tym nie bawić" (tonem nie znoszącym sprzeciwu) i
        daje coś innego do zabawy i tak w koło macieju.

        Niech ktoś mi odpowie logicznie, jak mocny musi być klaps żeby był skuteczny? bo
        nie bolący to chyba nie działa?
        • xixx Re: Na glowę mi nie padło... 24.01.08, 14:40
          Klaps nie boli, klaps jest dla dziecka poprostu nieprzyjemny. Nikt
          Ci nie poda siły z jaką należy uderzyć, co byś chciała wiedziec - z
          jaką prędkością ma reką lecieć?
          • jasna_olera Re: Na glowę mi nie padło... 24.01.08, 15:51
            chocby to, prosze o prędkość reki. To kiedy klaps jest nieprzyjemny? chyba wtedy
            gdy boli, w przeciwnym wypadku żadna to nieprzyjemność... Prosze o obiektywne
            kryterium nieprzyjemności... czy jest to wtedy gdy pobolewa, wtedy gdy
            poszczypuje, a może wtedy gdy wywołuje strach dziecka? jeżeli twoje uderzenie
            nie przekracza progu bólowego dziecka to nie moze być odczuwane jako nieprzyjemne.
            • karolkowa1 do tych co daja klapsy 24.01.08, 16:55
              Mam nadzieje ,ze wam rece uschna!
              Bijecie dlatego ,ze dziecko jest slabsze i nie odda??Maz wam tez
              daje klapsy jak zrobicie cos nie po jego mysli?Bicie jest wyzywaniem
              sie na slabszym,bo wiadomo ,ze nie odda(mam nadzieje ze odda jak
              bedzie starsze i silniejsze od was i pokarze jakie to jest
              przyjemne).Klaps jest przemoca fizyczna i emocjonalna.U mnie w domu
              tez stosowali takie kary i bylo mi wtedy tak bardzo przykro,ze do
              tej pory o tym pamietam.Dzieci sie nie bije tylko
              tlumaczy,tlumaczy ...
              • cleopatra80 Re: do tych co daja klapsy 24.01.08, 23:11
                Klaps a bicie to jest roznica.Podaj definicje klapsa i definicje
                bicia bo chyba nie rozrozniasz tych dwuch pojec.
          • phantomka Re: xixx 24.01.08, 17:20
            niezla logika: dziecko bije kota, ty bijesz dziecko - na pewno
            wynosi z tego dobra lekcje, chyba pt. kot wazniejszy ode mnie.
            Jezeli rodzice w takich banalnych sytuacjach bija dzieci, to po
            prostu maja kiepskie metody wychowawcze, a frustraci zawsze
            wyladowuja sie na slabszych - ot prosta zaleznosc.
            • xixx Re: xixx 24.01.08, 18:27
              Szanowwne mamusie - klaps dla mojego dziecka jest karą za najgorsze
              przewinienie, oprócz klapsa jest mu tłumaczone na czym polega jego błąd. Przed
              klapsem wiele razy jest mu tłmaczone że danej rzeczy robić nie wolno, klaps jest
              w tym przypadku karą.
              Mnie na szczęście ręce nie usłchły, może Wam uschną języki, Gadacie bzdury,
              jesteśdcie jednostronne i dodam, że nie będę się przed wami tłumaczyć. Udzielam
              odpowiedzi czym jest klaps w moim rozumieniu i to wszystko. Postępuję słusznie
              i widzę efekty. Radzę się poważnie zastanowić zwłaszcza uwaga do Pani phantomka
              - lubisz uogólniać co? Tylko jak już to robisz to może mądrzej, sensowniej? I j
              eszcze jedno - ja nie biję dziecka. Widisz różnicę? Pewnie nie... Dodam, że
              jesteś bezczelna, jak smiesz nazywać mnie frustratką? Skoro to forum i nie znamy
              się osobiście to Ci więcej wolno?
            • xixx Re: xixx 24.01.08, 18:55
              I jeszcze jedno phantomko - bicie kota po pierwsze nie jest banalną sprawą,
              przynajmniej nie dla nas. Po drugie jestem pewna że moje dziecko ma ciut więcej
              oleju w głowie i rozumie, że nie o to chodzi, że kot jest ważniejszy od niego a
              że kot jest także istotą żywą, ważną - nie zabawką. Spróbuj czasem zrozumieć to
              co czytasz, to Ci ułatwi życie. I nie myśl o sobie, że jesteś nieomylna,
              nieprzyjemnie się słucha twoich autorytatywnych opini zwłaszcza,że żadnym
              autorytetem nie jesteś.
              • phantomka Re: xixx 24.01.08, 19:00
                Oczywiscie, ze powiedzialabym ci to w oczy, ale nie wiem czy klapsa
                bym pozniej nie dostala?
                Cala reszta bez komentarza, bo tlumaczy sie ten, kto ma cos na
                sumieniu - widac ciezko ci z tym klapsemsmile
                • xixx Re: xixx 24.01.08, 19:11
                  Raczej cięzko mi z twoim hmm. nazwijmy to specyficznym sposobem myślenia i
                  oceniania innych smile No i to, że jesteś chamska też nie umila tematu, ale widać
                  taka twoja uroda smile Pędzę lać moje dziecko!
                  • phantomka Re: xixx 24.01.08, 20:08
                    rowniez cieplutko pozdrawiam, klepiac w dupeczkebig_grin
                    • xixx Re: xixx 24.01.08, 20:11
                      Pomyliłaś się, ja Cię nie pozdrawiam raczej smile Jakbym nie odpowiedała na twoje
                      kolejne zaczepki - prowokacje to znaczy, że akurat leję Julka i patrzę czy równo
                      puchnie, wybaczysz mam nadzieję....
              • inia33 Re: xixx 26.01.08, 13:32
                xixx napisała:
                > że kot jest także istotą żywą, ważną - nie zabawką.

                z tego wniosek, że Twoje dziecko nie jest istotą żywą, nie jest ważne,
                jest zabawką-no bo przecież można je bić...
                • ellana1 Re: xixx 26.01.08, 13:37
                  Wlasnie tego tez nie rozumiem ale nie wnikam .
                • xixx Re: xixx 26.01.08, 13:40
                  Syn nie jest bity, kot był. Proszę nie sprowadzaj zwierząt do domu ina ze swoim
                  podejściem bo może się TOZ do Ciebie odezwać przy neisprzyjających okolicznościach.
                  • ellana1 Re: xixx 26.01.08, 13:54
                    czy rzeczywiscie uwazasz ze jedyną metodą na nauczenie dziecka ze
                    nie wolno bić kota jest klaps wymierzony dziecku ?
                    Ja bym wybrała droge dłuższą ale nie metody siłowe .
                    • xixx Re: xixx 26.01.08, 14:01
                      Ellana nie będę się powtarzać, przeczytaj naszą wcześniejszą - wczorajszo-nocną
                      dyskusję, gdzie opisąłam Ci jak to u nas wygląda. Ja już naprawdę się z tego
                      tematu wyłączam. T
                      Tak uważam że klpas w niektórych sytuacjach jest słuszny i gdy zajdzie taka
                      potrzeba - dam klapsa. Natomiast jestem pełna nadzieji że potrzeby nie będzie.
                      Pozdrawiam i do zobaczenia w innym wątku.
                      • ellana1 Re: xixx 26.01.08, 14:06
                        Ok . Jasne jest ze jedna drugiej nie przekona więc chyba trzeba
                        kończyć .
                  • inia33 Re: xixx 26.01.08, 14:04
                    chyba Ci się literki poprzestawiały, bo kompletnie nie zrozumiałam Twojej wypowiedzi...
            • fogito Re: xixx 24.01.08, 23:04
              Nie bij kota, bo oberwiesz... to dobre. Nie przyszlo by mi do glowy,
              zeby przemoc karac przemoca. To sie nazywa oko za oko i zab za zab
              jak nasi starsi bracia w wierze juz dawno zauwazyli.
              Im wiecej czytam takich postow, to tym bardziej rece mi do ziemi
              opadaja - niedlugo bede pisac pod stolem surprised

              Pozdrawiam wszystkie madre mamy, ktore nie bija dzieci.
              Reszta niech sie nad soba zastanowi...
    • alexa-75 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 19:38
      Mój 3-letni synek dostał ode mnie do tej pory w pupę raz. Stał przy
      ubikacji i sikał, ja stałam zaraz za nim. Skończył, odwrócił się i
      nagle ugryzł mnie w udo. Ugryzł tak porządnie, że przez 2 tygodnie
      miałam siniaka, a właściwie krwiaka. I wtedy przyłożyłam mu
      porządnie na jego gołą dupę. Bardziej był to odruch, ogólnie raczej
      nie stosuję kar cielesnych.
      • alkara Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 21:26
        Madzia ma 14 miesięcy i nigdy nie dostała od nas klapsa. Zawsze
        zastanawiam się skąd moje dziecko będzie wiedziało że dostało klapsa
        bo coś zrobiło nie tak, ono po prostu się mnie przestraszy ale na
        pewno nie skojarzy tego z tym że zrobiła coś nie tak. No i jak mocno
        musiałabym ją uderzyć żeby naprawdę zabolało bo po pieluszcze jest
        klepana regularnie w ramach wygłupów smile) Efekt późniejszy będzie
        taki że dziecko będzie się mnie po prostu bało. Nigdy moje dziecko
        nie podniosło na mnie ręki (po rączkach też jej nie biję) a
        widziałam jak dziecko sąsiadki - roczne, które dostaje po łapkach
        już nie raz na mamusię się zamachnęło.
    • miamia Re: Dajecie czasem klapsy???? 25.01.08, 11:08
      Tak, dajemy. Nie często ale czasem jako kara, za świadome nieposłuszeństwo.
      Znajomy ma syna którego wychowuje "bezstresowo", mały ma się sam nauczyć gdzie
      są granice itp. Tyle, że nikt ich nie chce widzieć u siebie w domu bo małemu
      wolno wszystko, co prawda jak coś zrobi źle - tatuś mu tłumaczy co zrobił źle i
      że tak nei wolno itp. Kiedyśsłodki maluszek kopnął psa wspólnej przyjaciółki -
      tatuś mu oczywiście po raz setny wytłumaczył, że tak nie wolno .... Maluszek
      znowu kopnął psa, widocznie jeszcze nie zrozumiał....
      Kiedy indziej kopał piłkę w parku a ja miałam moje dziecko w chuście - wtedy
      jeszcze bardzo małe, ten sam wychowywany bezstresowo maluszek kopnął piłkę mocno
      tak, że trafiła w głowę mojego dziecka. Tatuś oczywiście wytłumaczył ale
      maluszek nie zrozumiał i szykował się do kolejnego strzału, tatuś dalej
      tłumaczył a maluszek szykował się do kolejnego strzału... mój mąż wstał i
      przywalił, żeby było jasne - przywalił, nie klepnął, małemu solidnego klapsa w
      dupę wyprzedzając o sekundy kolejny strzał w głowę naszego niemowlaka. To była
      owszem - spontaniczna reakcja, nasze małe dziecko zanosiło się płaczem i miało
      dużą szansę na oberwanie od wychowywanego bezstresowo maluszka w imię
      bezstresowego wychowania.

      Tak więc daje klapsy, uważam że są momenty gdy są konieczne, jestem dobrą matką
      i mam w pogardzie wszechwiedzące mamy (te co im ręce pod stół wpadają, i te
      specjalistki od psychologii które tak doskonale wiedzą, którzy rodzice są
      sfrustrowani a którzy nie) wyrażajcie swoje zdanie ale nie zachowujcie się jak
      wyrocznie. Nauczcie się wyrażać swoje zdanie bez obrażania innych, myślę, że
      daleko Wam do ideału a Wasze metody w niektórych budzą zachwyt, w innych śmiech.
      • loola_kr no ja jednak widzę różnicę 25.01.08, 12:17
        w wychowaniu bezstresowym a wychowaniu bez klapsów.
        To nie to samo!
        • fogito Re: no ja jednak widzę różnicę 25.01.08, 12:26
          Wychowanie bez bicia to wychowanie bez przemocy a
          wychowanie'bezstresowe' to brak wychowania. Proste to a jednak
          ludzie nie rozumieja.
          Dla mnie uderzenie dziecka to przemoc i nie ma dla niej zadnego
          usprawiedliwienia. Moj syn nigdy nie byl bity a nie jest agresywny i
          umie sie zachowac. Wszystko jest kwestia wlaczenia do wychowania
          szarych komorek - jak sie ich nie ma to trzeba uzyc reki.
          • tuberosa77 Re: no ja jednak widzę różnicę 25.01.08, 13:48
            No, dzieci bywają rózne, niektórym niestety nie wystarczy
            tłumaczenie po 100 razy.

            >Wszystko jest kwestia wlaczenia do wychowania
            > szarych komorek - jak sie ich nie ma to trzeba uzyc reki.

            Widać ze i Tobie klaps w dzieciństwie by się przydał. Może byś się
            nauczyła ze nie należy obrażać innych.
            Nie propaguję bicia i przemocy nad dziecmi ale wychowawczy klaps
            czasami się przyda. No i trzeba uważać zeby kiedyś nie oberwać od
            własnego dziecka wychowywanego bez tzw przemocy, którą określasz
            klaps.
            • fogito Re:tuberosa 25.01.08, 16:11
              Musze cie rozczarowac dostawalam klapsy w dziecinstwie i jak widac
              nie pomogly w wychowaniu smile Jesli zas ciebie urazaja ostre slowa pod
              adresem zlych rodzicow, to wyobraz sobie jak sie musi czuc dziecko
              bite za zle zachowanie. Ciekawe jak bys zareagowala, gdybym dala ci
              klapsa - pewnie wezwalabys policje... i slusznie, bo to przemoc i
              upokorzenie.
              I coz to za eufemizm - klaps wychowaczy?. Zaden klaps nie jest
              wychowawczy. To po prostu wykorzystanie przewagi fizycznej nad
              dzieckiem. Jak dla mnie zero usprawiedliwienia i wyraz bezsilnosci i
              glupoty rodzica.
              • tuberosa77 Re: fogito 25.01.08, 17:25
                Dużo w Tobie agresji jak na osobę nie stosującą przemocy fizycznej.
                No mnie klapsy zdecydowanie pomogły w wychowaniu. Niestety nie mogę
                sobie wyobrazić jak to jest być bitym, gdyż klapsa nie uważam za
                bicie. Zgadzam się ze klaps jest wyrazem bezsilności rodzica,
                pojawiać się powinien kiedy inne środki nie skutkują.

                > Jak dla mnie zero usprawiedliwienia i wyraz bezsilnosci i
                > glupoty rodzica.
                Dla mnie osobiścię BICIE ( nie klaps), niczym się nioe różni od
                używania wyzwisk, które Ty stosujesz w stosunku do mnie również,
                próbując mnie wychowywać. Myślę ze swoją frustrację powinnaś
                skierować w inną stronę i aprzestać obrażania osób które mają inne
                zdanie niż Twoje. Zdrowy rozsądek jest wskazany w każdej dziedzinie
                życia również w wychowywaniu dzieci. Nie należy popadać w skrajność
                i porównywać klapsa z biciem czy katowaniem dziecka. No i współczuję
                CI, że miałaś głupich i bezsilnych (Twoim zdaniem) rodziców.
                • fogito Re: fogito 25.01.08, 17:58
                  Masz racje, ze sporo we mnie agresji, ktora narasta z kazdym
                  przeczytanym postem o tym jak to sie dzieci biciem wychowuje. Takich
                  watkow bylo mase i w wiekszosci ludzi bija swoje dzieci. Dla mnie to
                  koszmar i zachowanie karalne. Oczywiscie nie w tym zasciankowym
                  kraju, gdzie dzieci nie maja praktycznie zadnych praw.

                  Dziwie sie, ze oburza cie epitet 'glupi' a nie wlasne karygodne
                  zachowanie. Zauwaz jednak, ze ja ostre slowa kieruje do doroslego,
                  ktory moze sie bronic a nie do dziecka nad ktorym mialabym przewage.
                  W kazdym razie przestanmy ciagle owijac w bawelne i nazywac
                  klaps 'wychowawaczym' ustalmy raz na zawsze, ze latwiej dziecku
                  przylozyc niz zacisnac zeby i poszukac madrzejszego rozwiazania.

                  Co do moich rodzicow to masz racje. Ojciec nie bil, bo ogolnie
                  wszystko mu zwisalao, a mama bila, bo nie dawala sama rady z trojka
                  dzieci. Mam do niej zal o to do tej pory i juz kilka razy byla na
                  ten temat awantura. Tak naprawde wychowywala mnie babcia, bo mama
                  pracowala. Babcia nie bila pomimo, ze miala trojke na glowie przez
                  caly dzien, a nie tylko wieczorem.

                  I dlatego, ze bylam bita nigdy nie uderze. Pamietam to koszmarne
                  uczucie zalu do matki. Przez cale dziecinstwo mialam nerwice i bylam
                  zastraszonym dzieckiem.
                  • tuberosa77 Re: fogito 25.01.08, 18:44
                    Naprawde bardzo mi przykro że byłaś bita w dzieciństwie przez mamę.
                    Rozumiem Twój żal do rodziców. Ale chyba się nie zrozumiałyśmy. Ja
                    nie chodzę i nie daję klapsa mojemu dziecku za każde
                    nieposłuszeństwo kilka razy na dzień. Poprostu zdażyło mi się kilka
                    razy w życiu dać klapsa. Naprawdę nie jestem jakąś niezrównoważoną
                    warjatką lejącą swoje dziecko gdzie popadnie. Jestem normalną mamą a
                    moje dziecko wydaje się być całkiem zadbane i szcęśliwe. Ja nie
                    propaguje przemocy i katowania dzieci poprostu uważam że lekką
                    przesadą jest podawanie do prokuratury matki która dała dziecku
                    klapsa. Lepiej poświęcić czas na piętnowanie prawdziwych patologii i
                    przemocy jaka panuje w wielu rodzinach niż na wyżywanie się na matce
                    której zdaży się dać klapsa.
                    Wydaje mi się ze nie miałabyś zalu do rodziców którzy parę razy w
                    życiu daliby Ci klapsa, więc wnioskuje że często byłaś tak karana i
                    ze nie były to klapsy a właśnie bicie i ze zdażało się to często.
                    Ja też dostawałam od rodziców klapsy i nie mam im tego za złe i nie
                    czuję zeby to wpłynęło na moją psychikę i w jakiś sposób zmieniło
                    moje zycie na gorsze, poprostu te kilka klapsów w życiu mi się
                    należało.
                    • fogito Re: fogito 25.01.08, 19:14
                      Nie potepiam jednorazowego klapsa, bo kazdemu sie moze reka
                      wymsknac, ale nie podnosilabym klapsow do rangi metody wychowawczej.
                      Uzywajac twojej terminologii - prawdziwe lanie paskiem dostalam
                      tylko raz - za kradziez jablek z ogrodu sasiada, mialam chyba kilka
                      lat i mama powiedziala, ze dostajemy z bratem lanie dlatego, ze
                      jablka byly jeszcze zielone, a nie dlatego ze kradlismy surprised, Reszta
                      to byly klapsy w locie + dostalo mi sie po glowe czasami. Nie
                      nazwalabym tego patologia tylko polskim standardem.
                      • tuberosa77 Re: fogito 25.01.08, 19:27
                        No wlaśnie, mnie się z takiej bezsilności zdarzyło, że ręka się
                        omskneła.Nie jestem z tego dumna ale uważam że nie należy robić z
                        kilku klapsów w życiu torturowania a z rodziców psycholi, bo odwraca
                        się uwagę od prawdziwych patologii. Jesteś pewnie "wrażliwcem" i
                        dlatego takie klapsy w locie spowodowały że byłaś zastraszonym
                        dzieckiem i masz z tym problem do dziś. No, ja też nie należe do
                        twardzieli ale na mnie na szczęście klapsy nie odcisnęly piętna.
                        • fogito Re: fogito 25.01.08, 19:30
                          a moze gdyby odcisnely to nie podnioslabys reki na dziecko wiecej
                          niz jeden raz.
                          W kazdym razie nie chce mi sie juz o tym gadac poki co, pozdrawiam
        • jasna_olera słuszna uwaga 25.01.08, 12:29
          pomiędzy tzw. bezstresowym wychowaniem a wychowaniem za pomocą klapsów istnieją
          formy pośrednie. Można wymagać,można ustalać reguły i granice, można być
          konsekwentnym w egzekwowaniu reguł i jednocześnie można dziecka nie poniżać za
          pomocą klapsa.
      • mayavi Re: Dajecie czasem klapsy???? 25.01.08, 16:31
        hehe, niezlewink, a swoja droga jak zareagowal ojciec tego nieznosnego
        dzieciaka?
      • mama303 Re: Dajecie czasem klapsy???? 27.01.08, 20:50
        miamia napisała:

        > maluszek nie zrozumiał i szykował się do kolejnego strzału, tatuś
        dalej
        > tłumaczył a maluszek szykował się do kolejnego strzału... mój mąż
        wstał i
        > przywalił, żeby było jasne - przywalił, nie klepnął, małemu
        solidnego klapsa w
        > dupę wyprzedzając o sekundy kolejny strzał w głowę naszego
        niemowlaka.

        Ciekawa historyka, a czemu szanowny małżonek nie przywalił
        tatusiowi "głupiego" dzieciaka?
    • asia06 Re: Dajecie czasem klapsy???? 25.01.08, 11:55
      Klaps to wyraz bezsilności rodzica. Jak rodzic nie potrafi sobie z
      dzieckiem poradzić, to daje mu w tyłek. Jeśli dałabym klapsa małej,
      uzałabym to za swoją porażkę. Dziecko należy pilnować, a nie
      zabraniać. 15-miesięczniak szybko zapomina, dlaczego czegoś nie
      można, poza tym często nie można z bardzo abstrakcyjnych powodów,
      więc dla malucha niezrozumiałe.
      (Nie mówię tu o fizycznej przemocy, ale to mogą być i początki
      własnie takiej przemocy, choc to raczej zbyt na wyrost teza.)
    • loola_kr popatrzcie na swoje dziecko 25.01.08, 16:32
      i wyobraźcie sobie szeroko otwarte oczy, łzy tryskające i płacz
      "mama biju, biju"
      czy właśnie wasze dziecko zostało wychowane?
      A może jak się przyłoży jeszcze raz to będzie lepiej wychowane?
      • haja197222 nie n/t 25.01.08, 19:35

    • nataliam2 ja daję 25.01.08, 23:02
      Studiuje pedagogikę i mnie uczą, żeby unikać wychowywania bezstresowego (właśnie
      osoby wychowywane bezstresowo dojrzały do odpowiedniego wieku i teraz w śród
      młodzieży dzieję się to co się dzieje) ponieważ, gdy będziemy dziecku
      maksymalnie ograniczać stres to w przyszłości nie poradzi z nim sobie.
      Z definicji wiem, że wychowywanie bezstresowe to maksymalne ograniczenie dziecku
      stresujących sytuacji, dokonywania wyborów.
      Ja nie biję, tylko daję klapsy a to różnica. Możecie nawet zawiadomić
      prokuraturę. Robię to dla dobra mojego dziecka.
      Nigdy nie dlatego że czegoś nie mogę wyegzekwować np. posprzątania, ułożenia
      czegoś na miejsce itd.
      Daję klapsa gdy mały wkłada paluchy albo coś innego do kontaktu, skacze po
      łóżku, podkłada ręce pod kuchenkę, wchodzi do pralki lub zmywarki, otwiera
      piekarnik (z kuchenką i piekarnikiem ostatnio sobie poradziłam po prostu
      pokazałam, że jest ciepły a przecież nie włożę mu palców do kontaktu żeby
      zobaczył jak prąd kopie).
      W czasie ciąży byłam uczestnikiem śmiesznej sytuacji w autobusie miejskim. Jak
      ktoś będzie chciał to opowiem.
      • xixx Re: ja daję 25.01.08, 23:20
        Opowiedż smile Jestem ciekawa bo też ostatnio bywam świadkiem conajmniej dziwnych
        sytuacji z udziałem dzieci które mogą dużo za dużo. I które wiedząc, że i tak
        nie spotka je za to żadna kara - robią swoje. jednak uważaj bo i tak zaraz
        zostaniesz posdądzona o torturowanie dziecka, poniżanie, bycie frustratką, nie
        radzenie sobie z właśną słabością i takie tam. Mądrze piszesz ale niektóre
        mamy tutaj mają swoją jedyną słuszną wizję świata i jak twoja jest odmienna -
        oberwie Ci się tak czy siak.
        • nataliam2 Re: ja daję 25.01.08, 23:40
          Mam gdzieś czy mi się oberwie. Z wykształcenia jestem nauczycielem i mam czasem
          dość uczenia dzieci wychowywanych bezstresowo. I nie tylko ja. Szkolny pedagog
          już nie wyrabia.
          No wiec kiedy byłam w ciąży i siedziałam sobie w autobusie na pewnym przystanku
          weszła starsza kobieta. Obok mnie siedziała matka z dzieckiem, próbowała
          przekonać dziecko by usiadło jej na kolanach i puściło babcie. dziecko że nie ma
          ochoty. Probowała i probowała, tłumaczyła ale bez skutku. Na końcu popatrzyła na
          mnie. Robiła to tak jak by chciała dać mi do zrozumienia że mam wstać. Byłam w 8
          miesiącu. Wstałam bo uważam że starszym należy się szacunek. Ja mam młode nogi a
          babunia już w swoim życiu dość się nastała.
          Kobieta obok popatrzyła ma mnie przepraszająco i powiedziała że wychowuje syna
          bez bicia i raczej bezstresowo.
          W końcu pewien Pan z tyłu chyba się wkurzył (nie widziałam że ktoś to widzi)
          podszedł do owej Pani, opluł ją i powiedział że taż był wychowywany w ten sposób
          i wyszedł z autobusu.
          Moje dwie kuzynki też były wychowywane w ten sposób i wyzwały moja babcię od
          kur... dziw... itd. Z trzecim dzieckiem nie popełnili tego błędu.
          Ja też czasem dostałam klapsa i wyrośli ze mnie ludzie. jak będziemy dziecku
          małemu dawać klapsy to w wieku np. 3 lat nie będziemy już tego robić. Bo nasze
          dzieci nie będą już wkładać paluchów do kontaktu itd. Inne rzeczy można
          wytłumaczyć.
          Mój mąż też był przeciwko karom cielesnym, mały wchodził mu na głowę, przy mnie
          chodził jak w zegarku. Mąż zrezygnował i teraz też czasem daje klapsa.
          My jakoś z tym żyjemy i nasze dzieci też.
          Oczywiście nie uderzyła bym małego dziecka które nic nie rozumie, mój syn czasem
          robi mi na przekór, kiedy mu czegoś nie pozwalam potrafił rzucić czymś we mnie.
          Teraz sie to skończyło i wszyscy się dziwią jakie mam grzeczne dziecko. Nie ma
          co patrzeć na sposoby wychowywania innych. Każde dziecko jest inne. Jedne
          potrzebują tego klapsa inne nie.Jednym wystarczy raz powiedzieć i słuchają.
          Pozdrawiam i nie daj się
          • ellana1 Re: ja daję 25.01.08, 23:57
            Sory ale w historię z życia wzieta z dzieckiem w autobusie nie
            wierzę . Słyszłam podobną kilka lat temu jako coś w rodzaju dowcipu
            na temat bezstresowego wychowywania dzieci .

            Rodzice którzy nie biją dzieci to nie od razu rodzice wychowujący
            bezstresowo . Można dziecko ukarać w inny sposób niż uderzyć .
            W sposób mądrzejszy , taki który rzeczywiscie daje efekty .
            Wg mnie bicie niczego nie nauczy .
            A juz uderzenie dziecka za to ze uderzyło kota to nieporozumienie .
            • xixx Re: ja daję 26.01.08, 00:04
              A ja nie wierzę Tobie że twoje metody przynoszą dobry skutek smile

              I nieporozumieniem jest dla mnie twoja wszechwiedza.Skąd Ty wiesz co działa na
              moje dziecko? Skąd Ty wiesz jakie jest moje dziecko? I o ile nie doczytałaś -
              KLAPS PRZYNIÓSŁ SKUTEK , dziecko nie bije już kota a fajnie się z nim bawi. Czy
              ty tylko mówisz (piszesz) czy potrafisz też czytać(rozumieć)?
              • ellana1 Re: ja daję 26.01.08, 00:11
                Może masz wrazenie ze ja Ciebie atakuję ale ja wcale nie mam takiego
                zamiaru .

                Twoje dziecko , Twoje metody .
                Mi nic do tego .

                Ja tylko czuję instynktownie ze w przypadku mojego dziecka taka
                metoda się nie sprawdzi .
                Tak jak napisałam moje dziecko klapsa dostało i w tej samej chwili
                wiedziałam ze nie tedy droga .
                Ja piszę tylko o sobie .
                Ja chce zeby moje dziecko czuło respekt , nie chcę zeby się mnie
                bało . Ukochana osoba która zadaje ból (niewazne duży czy niewielki)
                to jest dla dziecka szok . Nie chce mojemu dziecku dostarczac takich
                ``atrakcji`` .
                I nie wiem dlaczego uwazasz ze moje metody nie przynoszą skutku ...
                • xixx Re: ja daję 26.01.08, 00:17
                  Nie wiem czy nie przynoszą, podejrzewam, że może si ę okazać ze nie przyniosą
                  ale oczywiście nie wiem tego na pewno. Wiem natomiast, że na moje dziecko klaps
                  dany po wielu tłumaczeniach podziałał i tym smaym nie bylo już potrzeby dania
                  kolejnego klapsa.
                  Niee uważam, że mnei atakujesz, zbulwersoało mnie tylko kolejne uzycie terminu
                  "bicie" oljeny raz w tym wątku. Faktycznie po przeczytaniu Twojej wypowiedzi
                  raz jeszcze przyznaję, że nie atakujesz a wyrażasz swoją opinię nie obrażając
                  innych.
                  Ach, dodam, że też dostawałam od rodziców klapsy natomiast nigdy mnie nie bito.
                  Byłam szczęśliwym, pogodnym dzieckiem a do rodziców mam duży szacunek do dziś.
                  • ellana1 Re: ja daję 26.01.08, 00:27
                    Mi się często wydaje ze moje gadanie nie przynosi skutku az do
                    momentu kiedy moje dziecko pokazuje albo mówi ze tego nie wolno ,
                    nie dotyka czegoś czego zabroniłam dotykac .
                    Czasem mi się wadaje ze gadam do sciany ale po jakims czasie okazuje
                    się ze tak nie jest .


                    • xixx Re: ja daję 26.01.08, 00:34
                      No widzisz, a mój syn odkąd mamy kota próbował go stłuc. Trwało to dwa miesiące
                      dzień w dzień kiedy tłmaczyłam mu na różne sposoby, że nie wolno. I niby juz
                      nie tłukł aż przyłapałam go, jak obkładał kota pięścią gdy myślał, że ja nie
                      widzę. Dostał wtedy zasłużonego klapsa, spojrzał na mnie, zrobił podkówkę ale
                      nie popłakał się - kota już więcej nie uderzył a był z nim sam na sam wiele razy
                      po tym. Więc może jednak warto pozostawić kwestię karania dziecka instynktowi
                      matki przy założeniu, że mówimy o normalnej, zdrowej psychicznie, kochającej
                      swoje dziecko kobiecie. Dzieci są naprawdę różne.
                      Uciekam teraz spać, dobranoc.
                      • ellana1 Re: ja daję 26.01.08, 00:49
                        Wlasnie to jest to o czym napisałam trochę niżej .
                        Dziecko może czasem doprowadzić do granic wytrzymałości psychicznej
                        robiąc po raz setny coś czego nie wolno , co było już wałkowane i
                        czego już nie robił .
                        Bo taka jego natura .
                        Musi testowac .

                        A jesli chodzi o koty to nie wiem co w nich jest ze prawie wszystkie
                        dzieci muszą je bić , tarmosić , ciągnąc za ogon .
                        W moim dziecku też budza takie instynkty . Tylko u nas łatwiej bo my
                        kota nie mamy , mają znajomi i tu była szybka sprawa bo kot się
                        wkurzył i uciekł w takie miejsce ze nie można go było tarmosić .
                        • xixx Re: ja daję 26.01.08, 00:58
                          Tak ale w przypadku istoty żywej, jaką jest kot postanowiłam nie czekać na
                          koniec tych testów. i gdyby się przydażyła sytuacja gdzie Julek miałby testować
                          kosztem istoty żywej - także nie pozwolę na to.

                          Kitka 20061 - nie wiem czy zauważyłaś ale Twoja wypowiedz skierowana do
                          nataliam2 na samym końcu jest zwyczajnie chamska? Czy to ma jakiś cel
                          wychowawczy? Pokażesz później dziecku na własnym przykładzie jak należy się
                          odzywać do innych gdy braknie już argumentów?

                          Naprawdę idę już spać bo tak doczytuję ciągle a to już pierwsza w nocy!
                          • xixx Re: ja daję 26.01.08, 01:01
                            Kitka20061 cytuję: "skoro jesteś wdzięczna za każdego klapsa, to może Ty lubisz
                            takie "przyjemności"?". Komentarz naprawdę na poziomie...
                            • kitka20061 do xixx 26.01.08, 01:10
                              Nie jestem chamska, tylko pytam, bo mi jakos przyjemnosci klapsy nie sprawiały. Wręcz przeciwnie, pamiętam je do dziś i mam żal za to do mojej mamy. A nie chciałabym też aby moja córka miała nauczycielkę która uważa, ze klaps to droga do "sukcesu", czyli wykształcenia i bycia "kimś". Cytuję za nataliam :" Moja siostra pracowała w szkole na wsi. Opowiadała że rodzice na wywiadówce
                              mówili o tym czy dają dzieciom klapsy a 90% uczniów zachowywała się bardzo
                              dobrze. Teraz pracuje w przedszkolu, tam chyba nikt nie stosował klapsów i mówi
                              że tak nie wychowanych dzieci nie widziała (a to dopiero przedszkole) rodzice
                              oczywiście nie wierzą w winę swych pociech."
                              Od kiedy dziecko bite jest dobre, a takie które nie obrywa klapsów złe??? Dla mnie ta dziewczyna nie wie co pisze. Mądrzejsi ode mnie wypowiadają sie że nie wolno stosować klapsów, więc wolę zdecydowanie ich posłuchać!!!
                              • nataliam2 Re: do xixx 26.01.08, 11:29
                                A mądrzejsi ode mnie mówią, że dawać.
                                na priv mogę ci podać nazwiska profesorów, doktorów itd. Mnie oni przekonali
          • tuberosa77 Re: ja daję 26.01.08, 10:01
            Bardzo mądrze piszesz, ja parę postów wyżej też prubowałam tłumaczyć
            że istnieje róznica pomiędzy laniem i torturowaniem a daniem klapsa
            raz na jakiś czas ale zostałam objechana. W prawdzie nie jestem
            pedagogiem ale trzeba mieć zdrowy rozsądek i nie popadać w
            skrajnośći ( ktoś tu chciał mnie lub inną mamę podawać do
            prokuratury). No i tak jak napisałaś każde dziecko jest inne...
            • nataliam2 Re: ja daję 26.01.08, 11:25
              Dzięki
              Czasem myślę, że tylko ja nie zgadzam się ze zdaniem ogółu. Ale fajnie wiedzieć,
              że jest nas więcej.
              Aż boję się otwierać posty pod moimi, zaraz mnie żywcem skatują.
              Pedagogiem jeszcze nie jestem,
              tylko zwykłym nauczycielem i naprawdę ciężko jest z naszą młodzieżą.
              Mnie pewnie też będą po sądach ciągać smile
              Ja uważam, że do każdego dziecka trzeba podchodzić indywidualnie i nie ma co
              uogólniać. Jednym pomoże innym nie.
              • tuberosa77 Re: ja daję 27.01.08, 09:48
                Ja mam wrazenie że niektóre Dziewczyny nie rozumieją ze, to czy
                dobrze wychowamy dziecko nie zależy od tego czy dostanie w życiu
                pare klapsów, czy nie. Odrazu bezmyślnie obwiniają o głupotę i
                bezsilność. Ale są przecież dzieci spokojne którym klapsa dawać nie
                trzeba i są małe diabełki które terroryzują rodziców, wymuszają itd
                ( naprawdę znam takie). Nie o to chodzi żeby zastraszać dziecko,
                tylko żeby czuło jakiś respekt a zdaża się ze trudno to wyegzekwować
                powtarzając 100 razy że czegoś nie wolno. Ja też widziałam w szkole
                zdziwione mamy, które szeroko otwierały oczy i mówiły "nie to
                niemożliwe żeby mój WOjtuś..., nie, nie Ania nigdy by tego nie
                zrobiła...". Oj niestety możliwe możliwe...
          • monkamaj Re: ja daję 06.02.08, 22:56
            "Mój mąż też był przeciwko karom cielesnym, mały wchodził mu na głowę, przy mnie
            chodził jak w zegarku."

            aha, czyli dla Ciebie ważne jest by dziecko było jak wytresowane zwierzę?
            studiujesz pedagogikę powiadasz? książki MIller czytałas? polecam, czas sie
            wyedukować
      • ellana1 Pytanie do Miamia ... 25.01.08, 23:33
        A jak zareagował tata dziecka któremu Twój mąż przywalił ???
        Bo jestem w szoku po tym opisie .
        Przecież można było piłkę dziecku zabrac .

        Mi nerwy puściły raz . Syn dostał klapsa i dopiero w tym momencie
        poczułam ze wszyscy psychologowie którzy mówią o tym ze dzieci bić
        nie wolno! mają 100% racji .
        Bardzo to przeżyłam . Poczułam jak głupio i zle zrobiłam , ze ten
        klaps był wyrazem mojej bezsilności .
        To był odruch . W ostatniej chwili się opanowałam i uderzenie było
        całkowicie bezbolsne , na moim dziecku nie zrobiło to wrazenia . Ja
        nie mogłam spac w nocy bo nie liczy się to ze nie bolało tylko sam
        czyn .
        Mam nadzieje ze nigdy nic takiego się nie przytrafi .

        Bicie jest złe i czuje ze zle zrobiłam .
        Nie moge sobie wyobrazic ze mogłabym bicie (klapsy) traktować jako
        sposob karania dziecka .

        Czasem trzeba gadać aż do znudzenia . Mi się wydaje ze moje gadanie
        wpada dziecku jednym uchem a drugim wypada ale jak się po jakimś
        czasie okazuje ze jednak pamięta co mówiłam , ze pokazuje ze czegoś
        tam nie wolno jestem dumna ze go tego nauczyłam bez metod
        siłowych .Im dziecko bedzie starsze tym więcej bedzie do niego
        docierac . Trzeba tylko poswiecic dużo czasu .
        W sytuacjach skrajnych bede stosować kary ale nie bicie .
        • xixx Re: Pytanie do Miamia ... 25.01.08, 23:37
          A ktoś tu się przyznał do bicia dziecka? Bo niezauważyłam.
          • ellana1 Re: Pytanie do Miamia ... 25.01.08, 23:51
            Ale o co chodzi ?
            Chodzi o rozroznienie między ``klapsem`` a biciem ?
            Czy o co ?
            Klaps to jest uderzenie dziecka .
            • xixx Re: Pytanie do Miamia ... 25.01.08, 23:57
              Dokładnie o tą różnicę chodzi...Ja się z tego tematu wyłączam i pozdrawiam
              zdrowo myślące, nienawiedzone mamy.
              • ellana1 Re: Pytanie do Miamia ... 26.01.08, 00:03
                To nie chodzi o siłę uderzenia .
                Przecież jesli mąż uderzy żonę w twarz to ból jest niewielki .
                To nie boli fizycznie tylko psychicznie .

                Czy wg Ciebie zdrowo myśląca , nienawiedzona mama to taka która bije
                dziecko ? Bo nie rozumiem .
                A kazda przeciwniczka klapsów to od razu nawiedzona .
                Nie jestm przeciwniczką kar . To jest ogromna róznica .
                Dziecko musi wiedziec ze moze je spotkac jakaś kara ale nie klapsy .
                Klaps może zadziałać jak szok w danej chwili . Dziecko przestanie to
                coś robić ale nie koniecznie nauczy się ze tak nie wolno .
                Mi czasem gardło wysiada ale wole gadać do skutku niż bić .

                • nataliam2 Re: Pytanie do Miamia ... 26.01.08, 00:08
                  A jaką kare mam dać rocznemu dziecku, słodyczy nie je, zabawkami się nie bawi?
                  Starszemu owszem, wytłumaczysz, zabierzesz ulubioną zabawkę a ja co mam zrobić
                  (mój lubi myć zęby, może go ukarzę i nie umyję, albo wiem nie dam mleka na dobranoc)
                  • kitka20061 do nataliam2 26.01.08, 01:16
                    Rocznemu dziecku chcesz klapsy wymierzać? To na pewno zrozumie za co i nigdy tego nie zrobi!!! Napisaabym dosadniej Pani pedagog, ale czasami trzeba sie niestety ugryźć w język. Ciekawe gdzie Pani studiuje ta pedagogike??? W krajach trzeciego świata, chociaż tam tez nie stosują takich kar.
                    • nataliam2 Re: do nataliam2 26.01.08, 11:20
                      Tak mojemu dziecku daję klapsy, ma rok i 3 miesiące. Dostał ich może 5 ale muszę
                      Cię zawieść bo skutkują.
                      Poza tym nie chce mi się już dyskutować.
                      U mnie metoda się sprawdza, u mojej siostry, cioci, kuzynek też.
                      Zobaczymy jak będzie u Ciebie. Też mogłabym napisać bardziej doraźnie tak żeby w
                      pięty niektórym przemądrzałym mamą poszło. Pedagogiem jeszcze nie jestem,
                      zostało mi 1,5 roku do magistra (nie ukrywam że kolejnego) studiuję na
                      Uniwersytecie Gdańskim (dane mogę podać na priv).
                • xixx Re: Pytanie do Miamia ... 26.01.08, 00:09
                  No i widzisz, dalsza dyskusja nei ma sensu bo jestem zupelnei innego zdania -
                  nie uważam, żeby cioś strasznego działo się z psychiką mojego dziecka. Klapsy
                  zaliczył w życiu 3, na szczęście nie było okazji do kolejnych ale jak będą
                  powody to i klapsy się pojawią.
                  Nawiedzone mamy to te które krzyczą o biciu dziecka, tworząc wokoł tematu
                  atmosferę patologii.
                  Naprawdę wielki szacunek miaąłbym dla kogoś kto wychowa dziecko bez jedneho
                  klapsa na porządnego człowieka ale nie znam jak do tej pory dobrego przykładu.
                  Bo słowa typ - moja córka nie dostake klaspsów i jest dobrze wychowana - do
                  mnei nie przemwiają, między innymi dlatego, że to za wccześnei aby oceniać.
                  Zobaczymy co będzie za kilka lat.
                  Naprawdę ta dalsza dyskusja nie ma sensu bo mamy odmienne poglądy na wychowanei
                  dziecka, na szczęscie nie musimy mieć takich samych i niech tak zostanie. Ty nie
                  przekonasz mnie, ja Ciebie, może mamy ine dzieci, może to faktycznie tylko
                  kwestia odmiennych poglądów.
                  Pozdrawiam.
                  • nataliam2 do xixx 26.01.08, 00:28
                    Ja też kończę dyskusję. Wiem z doświadczenia że każde dziecko jest inne i do
                    każdego trzeba podchodzić indywidualnie.
                    Choć widzę po sobie że rodzice dobrze mnie wychowali i oni często mi o tym
                    mówią. Moje dziecko dostało klapsa 5 razy no może 6.
                    Też od razu przyniosły skutek.
                    Zobaczymy co będzie za 10 lub 15 lat.
                    Życzę tylko sobie, by rodzice którzy tłumaczą swoim dzieciom że coś jest złe
                    robili to bardziej dosadnie bo u mnie w pracy ich metody się nie sprawdzają,
                    dzieci nie mają szacunku do osób dorosłych i do samych siebie, a potem
                    przychodzą biedni rodzice do szkoły i mówią to nie możliwe mój syn/córka by tak
                    nie postąpili.
                    Dobrze że w szkole w której pracuję i na jej terenie zainstalowano monitoring
                    wtedy mam czarno na białym.
                    Moja siostra pracowała w szkole na wsi. Opowiadała że rodzice na wywiadówce
                    mówili o tym czy dają dzieciom klapsy a 90% uczniów zachowywała się bardzo
                    dobrze. Teraz pracuje w przedszkolu, tam chyba nikt nie stosował klapsów i mówi
                    że tak nie wychowanych dzieci nie widziała (a to dopiero przedszkole) rodzice
                    oczywiście nie wierzą w winę swych pociech.
                    Klapsy nie są dla każdego dziecka. Uważam że rodzice strasznie są wpatrzeni w
                    swoje dzieci i to czasem od nich trzeba by było zacząć proces edukacji.
                    Kiedyś się to zmieni, po prostu jest moda na wychowywanie bezstresowe, ale
                    kiedyś ona przeminie.
                    Zegnam wszystkich. Może nie każdy mnie zrozumiał, może czasem za mało
                    precyzyjnie się wyrażam. Nie chcę nikogo urazić, nie zamierzam się kłócić i siłą
                    wciskać niektórym swoich racji. Każdy z nas się przekona na kogo wyrośnie jego
                    dziecko.
                    • ellana1 Re: do xixx 26.01.08, 00:43
                      Ja zawsze dziecku mówię dosadnie ze czegoś nie wolno .
                      Czasem wystarczy jedno słowo i on wie ze ma tak nie robić .
                      Niestety to jest chyba w naturze dziecka ze musi próbowac ,
                      testowac , powtarzac coś i sprawdzac czy dalej nie wolno czy moze
                      coś się zmieniło .
                      Nie jest powiedziane ze znowu nie zrobi czegos zakazanego .
                      I wtedy nasza rola jest taka zeby kolejny raz mówić nie!

                      Są rzeczy którymi moje dziecko bardzo chce się bawić a ich w swoje
                      ręce dostać nie może . I mimo ze bedzie płakać , zawodzić nie
                      dostanie tego i już .Bo to np niebezpieczne . Ale musi sprawdzac i
                      ja to rozumiem chociaz czasem rece mi opadają . Wreszcie akceptuje
                      ze nie wolno .
                      Czasem szybciej , czasem potrzebuje czasu .

                      Chciałabym zeby wystarczyło jedno nie! ale wiem ze wychowanie to
                      jest droga długa . Czasem się złoszę ale pozniej dochodzę do wniosku
                      ze to jest dziecko które przyszło na świat z zerową wiedzą .
                      Ja muszę go wszystkiego nauczyć .
                      Wlozyc do głowy setki rzeczy .
                      Na to potrzeba czasu . Nie ma metod ekspresowych .


          • kitka20061 Re: Pytanie do Miamia ... 25.01.08, 23:57
            A czy jedyną karą dla dziecka są klapsy??? Czy to w ogóle może być sposób na karę??? Przecież psychologowie wyraźnie mówią że NIE WOLNO dawać klapsów. Ciekawe co powiecie za kilka lat jak dziecko Wam odda. Bo skoro bije mama czy tata, to dziecko też może. Nie jestem za "bezstresowym" wychowaniem dzieci. Ale dziecku trzeba tłumaczyć, a jak to nie pomaga, to czsem można zastosować "karnego jeżyka" czy odmówić czegoś co dziecko bardzo lubi. Mam dwuletnią córcie - żywe srebro, wszedzie jej pełno. Nigdy nie miała żadnych zabezpieczeń. Zawsze tłumaczyła i jakoś odnosiło to skutki. Jak pisałam wcześniej mała dostała dwa czy trzy razy klapsa. Pierwszych nie poczuła, za ostatnim razem niestety tak. Jak zobaczyłam jej minę dziecka nieszczęśliwego i zastraszonego powiedziałam sobie nigdy więcej.
            U mnie w domu mama potrafiła mi czasem dać klapsa czy zdzielic po tyłku ścierka do naczyń. Ja bardzo źle to wspominam. Nie dlatego ze bolało, ale dlatego że podniosła na mnie rękę. Mój tata nigdy nie tknął mnie palcem. Jak zrobiłam coś źle to tłumaczył. Zarówno jak byłam mała jak i teraz po wielu latach mam do niego o wiele większy szacunek i jest on bliższy mojemu sercu. Również moi bracia mają takie same odczucia.
            • nataliam2 Re: Pytanie do Miamia ... 26.01.08, 00:06
              Ja też dostałam więcej klapsów od mamy od taty tylko raz ale to właśnie do niej
              mam większy szacunek.
              Poza tym byłam świadkiem w szkole jak jeden uczeń znęcał się nad innymi.
              wezwałam rodziców. Tłumaczyli że nie wiedzą skąd w dziecku tle agresji, bity
              nigdy nie był, komputera nie mają itd. No i oczywiście ich synek jest taki
              dobry, kochany itd.
              Skończyło się gdy pobił ojca i złamał mu 3 żebra.
              Nie jestem za karanie klapsami każdego dziecka, ale nieraz nie da się inaczej.
              Ja nie mam w domu żadnych zabezpieczeń, choć mam bardzo żywe dziecko, wszędzie
              go pełno a nawet jak przyniosę pracę do domu to wie że ze stołu nie można ściągać.
              Każdy wychowuje tak, jak podpowiada mu rozum, w końcu to my rodzice później
              będziemy "cierpieć" za nasze dzieci (chodzi mi o ich zachowanie, bo wszystko
              wypłynie jak one dorosną).
              Jestem wdzięczna mojej matce za każdego klapsa, dzięki niej jestem z siebie
              dumna i ona ze mnie też bo dzięki niej zaszłam tak daleko. Kto wie co by ze mnie
              wyrosło.

              • kitka20061 do nataliam2 26.01.08, 00:47
                Az trudno uwierzyć że jesteś po studiach pedagogicznych. Twój przykład z chłopcem-uczniem jest doprawdy mało przekonujący. To że znęcał się nad innymi, nie mmusi mieć żadnego związku z klapsami. Może chciał w ten sposób zwrócić na siebie uwage rodziców, może obracał sie w nieodpowiednim towarzystwie (np. dzieci z rodzin patologicznych). Powodów może być tysiące.
                Następny przykład: Pan w tramwaju opluł matkę dziecka za to że ono nie chciało ustąpic miejsca starszej Pani. Super przykład dla tego dziecka. W końcu uczymy sie od dorosłych.
                Twoje kuzynki wyzywały babcie. Prawdopodobnie takiego słownictwa używało sie w domu na co dzień i nie widziały w tym nic złego.
                I uwierz, dzieci wychowywane bez kar cielesnych nie kończą w wiezieniach. Są pożądnymi i wykształconymi obywatelami.
                A skoro jesteś wdzięczna za każdego klapsa, to może Ty lubisz takie "przyjemności"?
                • phantomka Re: do nataliam2 26.01.08, 10:12
                  To nie bywale - na ktorych uczelniach pedagogicznych ucza, ze dzieci
                  nalezy bic?!
                  Trzeba byc wyjatkowo ............ tu sobie wstawcie odpowiednie,
                  pejoratywne okreslenie, co by nie bylo, ze znowu wszystkich obrazam,
                  zeby nie znac roznicy miedzy bezstresowym wychowaniem a wychowaniem
                  z uzyciem kar fizycznych. I to pisze osoba, ktora jest pedagogiem.
                  Bezstresowe wychowanie ma na celu usuwanie wszelkich przeszkod,
                  niebezpieczenstw, stresow, problem, itd. tak zeby dziecko ich nie
                  doswiadczalo i jednoczesnie nie mialo mozliwosci popelniania
                  bledow/wystepkow/itd.
                  Moja corka ponosi konsekwencje za kazda zabroniona rzecz, wie
                  dokladnie, co jej wolno a czego nie, ma wyznaczone granice, ktorych
                  z reguly nie przekracza - a jak przekroczy, to zwracam jej uwage,
                  mowie, ona przeprasza, pokazuje zawstydzenie.
                  Od dawna wiadomo, ze dla dziecka najwieksza kara nie jest bicie, a
                  rozmowa z rodzicem, bo wtedy uswiadamia sobie, ze postepuje zle.
                  Klaps jest tylko przystankiem, na zasadzie "najwyzej dostane klapsa,
                  co mi tam"
                  I nie pisz wielka pedagozko, ze kazde dziecko jest inne, bo to chyba
                  norma dla przedszkolaka. Ciekawe wiec, dlaczego mimo tej prawdy
                  objawionej, jest rzesza specjalistow czy laikow (rodzicow) ktorzy
                  jednak potrafia wychowywac madrzej.
                  Mnie rodzice w domu nie bili, ale jak mnie mama wolala na pogadanke
                  do pokoju, to czulam moc tej kary.
                  • xixx Re: do nataliam2 26.01.08, 11:37
                    A czy Ty naprawdę nie umiesz dyskutować bez obrażania, chamskich prowokacji tp?
                    Już poza temetem samego klapsa, jakim Ty jesteś wzorem dla dziecka skoro nerwy
                    Ci piszczają i nie darujesz sobie jak komuś nie dokopiesz, nie zasugerujesz, że
                    jest ..... . Przeczytaj cały wątek i zauważ, że można dyskutować kulturalnie.
                    Nie jesteś dla mnie przykładem dobrego rodzica. W moich oczach jesteś porywczą
                    osobą która nie umie się na pewnym poziomie komunikować, troszkę kulturty
                    mamusiu, żebyś się później nie muasiała za dziecko wstydzić jak zacznie Twoje
                    zachowania - odzywki powtarzać.
                    • xixx Re: do nataliam2 26.01.08, 11:41
                      Oczywiście ten post był skierowany do Phantomki.
                      • phantomka Re: do nataliam2 26.01.08, 12:41
                        Nie jestem rodzicem zadnej z Was, nikogo tu nie wychowuje. Potrafie
                        byc chamska w wypowiedziach, bo tylko tak moge wyrazic swoje
                        oburzenie na ....big_grin...wole robic to tutaj niz wyżywac sie na wlasnym
                        dziecku, ale jak kto woli. Dla mnie metoda rozladowania wscieklosci
                        na dziecko, moze byc walniecie reka w sciane, nigdy w dziecko -
                        teraz pomysl, czy Twoj sposob kulturalnej dyskusji i bicie dziecka
                        rownoczesnie, sa rzeczywiscie duzo lepsze od moich wypowiedzi.
                        Bylam opiekunem rodzin, w ktorych wystepowaly dysfunkcje w
                        kontaktach z dziecmi. I uwierz, ze poetycki jezyk do nich nie
                        przemawial, a ja nie bylam tam po to, zeby gladzic po glowce. Moje
                        metody mialy byc skuteczne i byly, bo dzieki naszej pracy, jakies
                        dziecko nie bylo bite czy poniewierane. Wiec w nosie mam kulture
                        jezyka w rozmowie z kims, kto stosuje przemoc wobec dziecka.
                        Na koniec link www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3342314.html
                        szczegolnie wypowiedzi specjalistow - to jest debata o klaspach w
                        duzej mierze. I wypowiadaja sie tam osoby, ktore moze jestes w
                        stanie uznac za autorytety, skoro nikt inny nie przemawia do Ciebie.
                        • xixx Re: do nataliam2 26.01.08, 12:52
                          Wi·ęc sama sobie wystawiłaś świadectwo, jeżeli Twoim zdaniem Twoje chamstwo jest
                          usprawiedliwione to współczuje Tobie i Twojemy dziecku.
                          Wracam do swojej dysfunkcyjnej rodziny w której lejemy, tłuczemy i krzywdzimy
                          syna. Kobieto puknij się w główkę i pomyśl, troszkę wysił umysł - napewno
                          potrafisz jak się postarasz bo na razie ma się wrażenie, że się rozmawia z
                          zaprogramowanym robotem. Wystawiasz sobie nieciekawe swiadectwo. Z Tobą nie mam
                          już więcej ochoty rozmawiać - mam nadzieję, że twoje dziecko nigdy nie stanie
                          mojem na drodze a ja w życiu będę spotykała mądrzejsze, umiejące rozmawiać,
                          grzeczne mamy i takie ich dzieci.
                          I co tu dużo mówić, klaps Tobie by się chyba jednak w dzieciństwie przydał
                          sądząc po tym, co reprezentujesz teraz.... i jak wybiórczo usprawiedliwiasz samą
                          siebie, ja w każdym razie Twojego CHAMSTWA nie jestem w stanie usprawiedliwić
                          niczym, a wytlumaczyć je mogę brakiem wychowania lub, co gorsze, zwykłą głupotą.
                    • agatar-m Re: do nataliam2 26.01.08, 18:27
                      staram się nie dawać klapsów, stosuje kary, siedzenie w kąvie, coś w
                      rodzaju karnego jeżyka. działa tylko trzeba być konsekwentnym
                      niestety i to długo siedzi, płacze i pałacze, próbuje wstawać,
                      sadzam go jeszcze raz i jeszcze raz....aż sie uspokoi i wszystko
                      przechodzi. mówie jak trzeba podniesionym głosem (nie wrzeszcze)
                      przytrzymuje rękę....ale przyznam sie, raz ode mnie tak dostał
                      klapsa,że sama później płakałam. wchodziłam wózkiem do bramy a on
                      jak nie ruszył spod bramy na ulice, złapałam go w ostatnim momencie.
                      przyrżnęłam jak mogłam...na razie na ulice nie biega już. mozecie
                      mnie podać do prokuratury... ( wiadomo do kogo te słowa).nie chce
                      dawać klapsów, uważam to za brak wyjścia... ale moim zdaniem to nie
                      zbrodnia, są większe....
                      • phantomka Re: do nataliam2 26.01.08, 21:19
                        Agatar-m, wlasnie o takie sytuacje mi chodzi, kiedy w sekundzie
                        reagujesz na syt. gdy dziecku moze stac sie ogromna krzywda - to sa
                        takie momenty, kiedy nie zachowujemy sie racjonalnie, kiedy nasza
                        bezsilnosc niestety bywa rozladowana na dziecku...ja juz kiedys
                        gdzies pisalam, o syt. kiedy mama przylala mi raz w zyciu klapa na
                        tylek: przyszlam do domu z rozwalona buzia, bylam po prostu zlana
                        krwia az do samych nog. Spadlam z hustawki, na ktora nie mozna mi
                        bylo chodzic( bo szalalam na niej) - no i mama spelnila swoja
                        zapowiedz. To nie bylo mile, ale tez z perspektywy czasu rozumiem
                        jej bezsilnosc, przerazenie i zlosc, jak mnie taka zobaczyla.
                  • nataliam2 Re: do nataliam2 26.01.08, 11:39
                    Nie jestem pedagogiem.
                    Nie chce mi sie już dyskutować. Nie uważam, ze wszystkie dzieci należy karać
                    klapsem. Na niektóre dzieci nic innego nie skutkuje. I znam dzieci wychowane bez
                    klapsów które są super, świetnie się zachowują, mają dobre oceny itd. Ale nie
                    można tego uogólniać.
                    Dla mojego syna na razie klaps to największa kara. Coś mi się wydaję, że ja żyję
                    w innym środowisku, bo jak widzę matki w sklepach, na spacerach to co druga bije
                    swoje dziecko.Coś mi się wydaje że nie chcą one sie przyznać bo nie chcą mieć
                    tyle nie przyjemności co ja.
                    Tu nie chodzi o przekonywanie kogoś dco swoich racji. Ja się już odcinam bo
                    właśnie ten wątek staje się polemiką na argumenty a nie oto chodzi, tylko o
                    powiedzenie własnego zdania, nie ocenianie.
                    Poza tym nie ma czegoś takiego jak pedagozka?
                    Tak samo jak mie ma magisterka, doktorka?
                    To formy niepoprawne jest: pedagog, magister, doktor ( nawet jeśli chodzi o
                    osobę która jest kobietą)
                    • phantomka Re: do nataliam2 26.01.08, 12:29
                      no wlasnie - Ty nie jestes pedagogiem, jestes pedagozka co najwyzej,
                      bo poglady masz zupelnie nie pedagogiczne. A i uogolnianie
                      wizerunkowi nie sluzy.
                      • blanka_32 To po prostu śmieszne! 26.01.08, 12:44
                        Jest to po prostu śmieszne, że po takich autorytetach jak Korczak,
                        Pestalozzi czy choćby Kamiński, istnieje jeszcze coś takiego
                        jak: ,,klaps jeszcze nikomu nie zrobił krzywdy, a co najwyżejsz uczy
                        dyscypliny''. Czy rzeczywiście tak przyjemne jest klapsowanie dzieci?
                        Czy naprawdę tak trudno zauważyć, że dziecko to taki sam człowiek,
                        tylko że mały i też czuje ból?
                        Żaden normalny pedagog NIE POWIE, że klapsowanie (czy bicie) dzieci,
                        jest dobre.
                        To nigdy nie było, nie jest i nie będzie dobre. Istnieją inne kary,
                        które równiez są skuteczne, a przynajmniej nie zadają dziecku
                        fizycznego i psychicznego bólu.
                      • ellana1 Re: do nataliam2 26.01.08, 12:47
                        Form typu socjolożka , podagożka nie trawię , przez gardło mi w
                        życiu nie przejdą ale są podopbno poprawne . Mimo ze jak słyszę to
                        zgrzytam zębami .

                        Co do klapsów ...
                        Ja już się wypowiedziałam . Powtarzać się nie będę .

                        Dla mnie dziwaczny był wątek chyba 1,5 roku temu jak mama napisała
                        ze dała klapsa 3 miesieczniakowi . Lekko . Coś jej rozum odebrało .
                        Zaraz znalazło się grono mam potepiajacych i straszacych
                        prokuraturą .
                        Nowa w swojej roli matka , z całkowitej bezsilności dała klapsa
                        dziecku które niczego przeciez z tego nie rozumiało .
                        Sama o tym wiedziała ze nie było to mądre .
                        Jej czyn swiadczył o tym ze była bardzo zmęczona itd
                        Nie trzeba było prokuratura straszyc tylko poradzic co robic zeby
                        juz się to nie powtorzyło .

                        I to jest przypadek klapsa który mimo całej głupoty czynu można
                        zaakceptować . Matka też człowiek i może popelnaic bledy .

                        Jednak wpisanie klapsa to spisu kar swojego dziecka jest dla mnie
                        nie do pojęcia .

                        Zastanawiałam się czego nie bede tolerować u mojego dziecka jak
                        pojdzie do przedszkola : bicia innych dzieci , doczuczania młodszym
                        lub słabszym , ponizania ich . Jeśli moje dziecko bedzie się tak
                        zachowywac bedą kary . Bede konsekwentna i bede temat wałkować az do
                        skutku . Bez bicia - bo jakbym mogła mówić dziecku nie bij i nie
                        ponizaj jesli ja sama biję i ponizam (bo niestety klaps jest
                        ponizajacy szczegolnie w przypadku starszego dziecka , wymierzony
                        przy innych ludziach , w parku czy w sklepie ).

                        Raz jeszcze : nie chcę nikogo pouczac ani mówić ze coś zle robi .
                        To są tylko moje przemyslenia dotyczące mojego dziecka .
                        • nataliam2 Re: do nataliam2 26.01.08, 13:26
                          Tak z innej baczki, formy te nie są poprawne. Feministki chcą, zeby były takie a
                          nie w rodzaju męskim. Ale jak na razie nawet taki autorytet jak Mrożek nie idzie
                          w tą stronę i na dzień dzisiejszy formy poprawne są takie jak kiedyś.
              • mama303 Re: Pytanie do Miamia ... 27.01.08, 21:12
                nataliam2 napisała:

                > Jestem wdzięczna mojej matce za każdego klapsa, dzięki niej jestem
                z siebie
                > dumna i ona ze mnie też bo dzięki niej zaszłam tak daleko. Kto wie
                co by ze mni
                > e
                > wyrosło.
                >
                Kto wie moze bez klapsów zaszłabyś jeszcze dalej....
                • nataliam2 Re: Pytanie do Miamia ... 27.01.08, 21:57
                  Myślę,że nie. Jestem ego pewna na 200%, zbyt duży szacunek miałam do niej żeby
                  ją zawieść.
                  • mama303 Re: Pytanie do Miamia ... 27.01.08, 22:17
                    nataliam2 napisała:

                    > Myślę,że nie. Jestem ego pewna na 200%, zbyt duży szacunek miałam
                    do niej żeby
                    > ją zawieść.

                    Możesz myśleć ale pewności nie masz. Nie wiesz przeciez jak
                    wygladałoby Twoje życie bez klapsa.
                    • nataliam2 Re: Pytanie do Miamia ... 27.01.08, 22:27
                      Wiem, bo jak mama była w szpitalu i zajmował się nami tata, to mogłam robić co
                      chciałam (tata nigdy nie dał mi klapsa) i co ....
                      stoczyłabym się na dno.
                      Kim bym była, rozchulaną dziewczyną, bez szkoły, pracy itd
                      • kitka20061 Rdo nataliam2 27.01.08, 22:56
                        Polemika z Tobą jest wyjątkowo trudna. Wychowanie bez klapsa, a nieinteresowanie zupełne się swoim dzieckiem to dwie skrajności, ale istnieje jeszcze wychowanie bez klapsów, z zakazami i nakazami, bez kar cielesnych. Tylko nie wszystkim mamom chce się tłumaczyć setki razy, lepiej dać raz w tyłek bo to najprosciej i ma się wiecej czasu dla siebie.
                        Jeszcze raz cytuje za Dorotą Zawadzką "Supernianią" (z wykształcenia pedagog i psycholog rozwojowy - autorytet w tej dziedzinie) - NIE KRZYCZ, NIE DAWAJ KLAPSÓW. Zapraszam równiez do lektury jej ksiązki" I Ty możesz mieć super dziecko", bo jako przyszłemu pedagogowi zdecydowanie by Ci się ta pozycja przydała.
                        • nataliam2 Re: Rdo nataliam2 28.01.08, 00:16
                          Czytałam, próbowałam i nie działa. Trzeba by było napisać książkę o każdym
                          dziecku bo każdy jest inne. Niestety na studiach nie mamy tej pozycji a nawet
                          jest ona odradzana z powodu zbyt ogólnego potraktowania tematu. U nas traktowana
                          jest jako książeczka do poduszki a nie podręcznik akademicki z jakimkolwiek
                          autorytetem.
                          Może i książka jest dobra, ale nie dla wszystkich u nas to nie działało. Mój syn
                          nic nie robi sobie z nagród w postaci magnezu na lodówce, myślę, że kiedyś się
                          to zmieni, ale nie teraz. Jest na to za mały.
                          • kitka20061 Re: Rdo nataliam2 28.01.08, 00:57
                            Trudno zeby dla 15 miesiecznego dziecka magnez był nagrodą. Ty chyba w ogóle nie rozumiesz psychiki dziecka w tym wieku. Do odpowiedniego wieku należy dostosować odpowiednie nagrody i kary!!!
                            Ksiązka jest napisana dla matek, ojców, a nie dla studentów czy pedagogów, dlatego jej treść musi być łatwa i dostepna dla laika. Wszystko podane jest jak "na talerzu". Nie broń sie tym że każde dziecko jest inne, bo nawet dwóch ludzi na tym świecie takich samych nie ma, chyba że niedługo zaczną nas klonować. Ja też mam bardzo żywiołowa dwulatke, która niczego się nie boi, a jej ciekawość świata jest wręcz niewyobrażalna, ale aby ją "utemperować" nie stosuję kar cielesnych. Dziecko ma rozumieć że czegos ma nie robić bo tak nie wolno, bo jest to np niebezpieczne dla niego lub nie jest jego i.t.d., a nie dlatego że będzie mu się kojarzyło z bólem.
                            Byłabym wdzięczna podanie podrecznika akademickiego, w którym aprobują stosowanie kar cielesnych.
            • mamadominicka Re: Pytanie do Miamia ... 21.03.08, 18:38
              nie chce mi sie czytac wszystkich postow ale powiem jedno - dawalam
              klapy i nic nie pomogly wiec przestalam pozniej krzyczalam jak byl
              niegrzeczny tez nie pomoglo - zaczal na mnie krzyczec a teraz slucha
              sie bo jak jest niegrzeczny to stawiam do kata i .... POMAGA
              naprawde juz nie musze krzyczec ani dawac klapsow wystarczy ze
              powiem BO POJDZIESZ DO KATA i..... DZIALA tylko mojego meza sie
              nadal nie sluch bo maz nie jest konsekwentny w swoim postepowaniu a
              ja jestem i to jest podstawa
    • koza_w_rajtuzach Re: Dajecie czasem klapsy???? 26.01.08, 16:02
      Szczerze urażona się czuję w momencie kiedy ktoś zalicza mnie do rodziców
      wychowujących bezstresowo, tylko dlatego, że jako metody wychowawczej nie
      stosuję klapsów.
      Spotkałam się z dziećmi wychowywanymi bezstresowo, a właściwie to
      niewychowywanymi a hodowanymi. Moi rodzice bezstresowo hodowali moją najmłodszą
      siostrę, która zawsze sprawiała problemy wychowawcze i teraz mając 11 lat w
      dalszym ciągu potrafi kopnąć mnie (lub kogoś innego), czy wyzwać od zdzir ot tak
      z nudów. Poza tym nie zna takich uczuć jak wstyd, ponieważ każde jej złe
      zachowanie było zazwyczaj zbywane śmiechem. Dawano jej w ten sposób do
      zrozumienia, że jej niewłaściwe zachowanie jest śmieszne, a nie w jakiś sposób
      gorszące.
      Klapsów nie zamierzam córce dawać, bo uważam to za nadużycie względem dziecka,
      ale również nie zamierzam jej hodować bezstresowo. Zresztą klapsowanie dziecka
      też nie nazwałabym wychowaniem, a tresurą.
      Sama byłam _wychowywana_ bez klapsów. Nie sprawiałam większych problemów
      wychowawczych i byłam postrzegana jako grzeczne i bezproblemowe dziecko.
      Właściwie to z mojego powodu moja mama zdecydowała się na hodowanie mojej
      siostry, bo chciała, aby była pewniejsza siebie niż ja, miała wysokie poczucie
      własnej wartości i nie była w żaden sposób przytłumiona przez jakiekolwiek
      nakazy i zakazy. Rzeczywiście ma wszystkie te cechy, ale gratisowo ma również o
      wiele gorsze cechy.
      Moja dwuletnia córka mimo braku klapsów nie sprawia mi żadnych problemów
      wychowawczych. Dużo jej tłumaczę, rozmawiam z nią, zawsze znajdę na nią jakąś
      metodę. Nie mam problemów z posłuszeństwem, mimo, że zdarzały się jakieś "bunty"
      u córki. Uważam, że świetnie ją wychowuję, bo zawsze szukam normalnego sposobu
      na rozwikłanie problemu. Tresury nie stosuję i nie będę stosować. Wychowanie
      dziecka jest dla mnie bardzo ważne. Jeśli moja córka zrobi coś nie tak, to nie
      dam jej klapsa, aby zaprzestała jakiegoś działania, za to wysilę trochę swoją
      głowę i przemówię do jej rozsądku.
    • bj32 Re: Dajecie czasem klapsy???? 26.01.08, 18:58
      No owszem, kilka razy nie zdzierżyłam i przyrżnęłam w tyłek... Jak
      na przykład podpaliła ścierkę. Tylko miała wtedy prawie 4 lata...
      Ale:
      "Mój synek ma 15 miesięcy. Wie czego mu nie wolno a jednak robi to
      na przekór" Nie dajesz się ponieść fantazji? Dziecko niewiele ponad
      roczne *wie*? No, to masz dziecko niedość, ze bardzo mądre, to
      jeszcze cosik złośliwe...
      • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 26.01.08, 21:02
        Poczytalam sobie i strasznie mi smutno, ze zyje w takim kraju sad

        wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=290990
        forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=423&mode=threaded
        www.sciaga.pl/tekst/65470-66-bicie_dzieci_metoda_wychowawcza_czy_przejaw_agresji_rodzic_w_wobec_dz
        iecka
        • nataliam2 No wlaśnie 26.01.08, 21:29
          Cytuję
          Jedyną sytuacją, w której użycie siły wobec dziecka nie wydaje się w świetle
          k.k. bezprawne jest taka sytuacja, w której celem takiego użycia siły jest
          uchronienie dziecka przed zagrożeniem, które w przeciwnym razie mogłoby się
          natychmiast zrealizować – czego przykładem może być np. lekkie trzepnięcie ręką
          małego dziecka, które usiłuje wsadzać palce do kontaktu. Taki wniosek wynika z
          lektury art. 26. § 1 tego kodeksu, który stanowi, że

          „nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego
          niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli
          niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia
          wartość niższą od dobra ratowanego”.

          Jakkolwiek uderzenie dziecka w takiej sytuacji może mieć pewien walor
          wychowawczy, to głównym celem takiego postępowania osoby dorosłej jest
          uchronienie dziecka przed bezpośrednio grożącym mu niebezpieczeństwem – nie zaś
          wymierzenie mu kary za wcześniejsze zachowanie, które dorosły ocenił negatywnie.

          Jak pisałam nie daję klapsów, za nieposprzątanie, brojenie tylko za np.
          wkładanie paluchów do kontaktów, otwieranie piekarnika gdy coś właśnie piekę itd.
          Osoby które w tym poście napisały że dają klapsy robiły to zawsze dla
          bezpieczeństwa swoich dzieci.
        • nataliam2 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 26.01.08, 21:32
          Nie mówimy tu o aktach przemocy, w tych tekstach wymienione były: gryzienie,
          kopanie itd.
          My tu mówimy o klapsach.
          A co ma Hitler do klapsa. To że jak mój syn dostał kilka razy to będzie np. jego
          następcą. Ludzie opanujcie się.
          • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 26.01.08, 21:47
            www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=6
            • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 26.01.08, 21:52
              www.psychologia.edu.pl/druk.php?id=58
            • nataliam2 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 26.01.08, 22:32
              No nie wiedziałam, że my tu o przemocy mówimy?!
              • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 08:22
                czlowiek sie uczy do smierci
                • tuberosa77 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 10:12
                  Proponuję, zeby wszystkie mamy, które kiedykolwiek dały klapsa
                  zgłosić do prokuratury a ich dzieci oddać do domu dziecka, napewno
                  będą tam szcęśliwsze bo nikt nie będzie stosował wobec nich przemocy.
                  Jak tylko usłyszę płacz dziecka w mieszkaniu obok zadzwonię na
                  błękitną linie i na policję, trzeba szybko reagować. Po co zajmować
                  się prawdziwą opatologią i przemocą lepiej skupić się na
                  wyszukiwaniu choćby najmniejszych objawów przemocy w normalnych
                  zdrowych rodzinach. Można by te matki pognębić. To co,że ktoś ma 4
                  dzieci jeśli się matka zdecydowała na taką ilość to teraz musi dać
                  radę a klapsów dawać nie wolno. Zadzwońmy na policję bo mama na
                  spacerze krzykneła głośniej na dziecko a to może je zastraszyć i
                  spowodować zmiany w psychice. Trzymajmy dzieci pod kloszem, zadnego
                  krzyku (to też przemoc) i żadnych klapsów, nie uczmy agresji, po co
                  one się tego same nauczą. Jak być skrajnym to na całego.
                  Phantomka napisała w którymś poście, ze woli uderzyć ręką w ścianę
                  jak już nie wytrzymuje, to też jest zastraszanie (jeśli robi to przy
                  dziecku), zgłośmy to na policje. Jak być skrajnym to na całego.
                  • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 10:20
                    Uderz w stół a nożyce sie odezwa smile

                    Ja jak sie juz maksymalnie wkurze na syna to klaszcze glosno w
                    dlonie. On juz wie wtedy, ze przekroczyl wszelkie granice i uspokaja
                    sie natychmiast. Moze sprobuj tej metody - chociaz pewnie po
                    klapsach to ju nie zadziala.

                    Rodzina, w ktorej bije sie/klapsuje dzieci to nie jest zdrowa
                    rodzina.

                    Ciekawa jestem, czy meza tez bijesz jak smieci nie wyniesie. Zapewne
                    nie, bo by ci pewnie oddal.

                    Mysle, ze nawet w naszym polskim piekielku dojdzie kiedys do
                    sytuacji, ze ludzie zaczna potepiac bicie dzieci... ale sadzac po
                    niektorych postach musi chyba wymrzec jedno pokolenie uncertain
                    • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:05
                      Nie daj sie ponieść fantazji!
                      "Rodzina, w ktorej bije sie/klapsuje dzieci to nie jest zdrowa
                      rodzina."
                      Nie rozumiesz różnic między "biciem", a "daniem klapsa"? Ja nie
                      jestem zwolenniczką przemocy fizycznej, nie wychodzę z założenia, ze
                      skoro ja dostawałam łomot, czy mój mąż i nam nie zaszkodziło, to
                      dziecku też nie zaszkodzi. Tylko tu nie ma mowy o katowaniu,
                      wymierzaniu źle pojętej sprawiedliwości na zimno i przeliczxaniu
                      parametrów przewin na ilość i siłę uderzeń skórzanym pasem.

                      Jedna historia: wracałam z młodą [na wiosne, miałą ponad 5 lat] z
                      rehabilitacji. Na skwerku wyrwała mi sie z ręki i przez 15 minut
                      ganiałam za nią po trawniku. Do jezdni było dość daleko, ale
                      rozszalałe dziecko nie patrzy, gdzie leci. Ja byłam głodna jak pies
                      i zmęczona, a ona wiedziała, że zamiast uciekać ma iść jak człowiek
                      ze mną do domu. Jak ją w końcu dorwałam, to byłam tak wściekła, że
                      aż sie gotowałam. Wiesz, ja jej na prawdę rzadko daje w tyłek i
                      wtedy też oberwała. Nawet nie protestowała. Za to zaprotestował
                      jakiś jełop z samochodu, bo mi wrzasnął "Zostaw tego dzieciaka!". I
                      nie zacytuję, co mu odpowiedziałam, ale zaprosiłam go, żeby
                      przyszedł przedyskutować ze mną problem. Wiesz, że nie przyszedł?
                      Nawet nie wiem, z którego samochodu wrzeszczał.

                      Są sytuacje, kiedy człowiek zwyczajnie nie wyrabia. Ale po pierwsze
                      nikt nie jest aniołem, a po drugie co innego jest katować dziecko
                      regularnie, a co innego raz na kilka miesięcy w nerwach zapodać
                      klapsa, nie sądzisz?

                      Co do męża... Nie oddał by mi. Może Twój Tobie tak, ale mój nie ma
                      takich tendencji. Tylko zwróć uwagę, że jest zasadnicza różnica
                      między niewyniesieniem śmieci, a, powiedzmy, próbą urżnięcia sobie
                      paluchów ostrym nożem przez niedoświadczonego młodego człowieka.
                      • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:16
                        Usprawiedliwiamy sie, co?
                        Szkoda, ze maz ci nie odda - moze gdyby to zrobil, to przestalabys
                        wyzywac swoja frustracje i bezsilnosc na dziecku.
                        Ciesze sie, ze nie jestem jedyna osoba na swiecie, ktora reaguje na
                        bicie dziecka w miejscach publicznych - jest nadzieja w narodzie smile
                        A tobie proponuje szklaneczke melisy albo silownie dla rozladowania
                        nadmiaru agresji.

                        Moj maz nie bije ani dziecka ani mnie smile wiec nie ma sie czego
                        obawiac.
                        • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:32
                          Nie mamy powodów się usprawiedliwiać, bo nie katujemy swojego
                          dziecka. A jednocześnie jesteśmy spokojni, że nieprędko zechce
                          wywołać w domu pożar, bo nauczone jest, ze od użycia ognia może
                          zaboleć tyłek.
                          "przestalabys wyzywac swoja frustracje i bezsilnosc na dziecku" Ty
                          na prawdę nie przyswajasz tego, co czytasz? Ja nie tłukę dziecka
                          nagminnie. Zdarzyło mi się kilkakrotnie w sytuacjach zagrożenia dla
                          dziecka głównie.
                          Ja żałuję, że ten pan był mocny tylko w pysku, zamiast wysiąść.
                          Wiesz, łatwo sie wymądrzać zarówno do moich pleców z jadącego
                          samochodu, jak i strofować mnie zza osłony monitora. Szklaneczkę
                          melisy mozesz sobie wypić sama, bo ja zazwyczaj jednak jestem
                          spokojna. Jak Ci dzieciak wbiegnie na jezdnię, to podyskutujemy o
                          pójściu na siłownię dla rozładowania, OK?

                          "nie ma sie czego obawiac." Nie obawiam sięsmile Tylko jak czytam takie
                          mądrości, to sobie myślę, ze może gdybyś raz dostała od niego
                          solidnego kopniaka w tyłek, to nauczyłabyś sie odróżniać sporadyczne
                          danie klapsa od maltretowania.
                          Pozdrawiam i wiecej empatii życzę.
                      • tuberosa77 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:28
                        Rozsądny głos w dyskusji. Nie da się jednak polemizować z fogito, bo
                        Ty napiszesz o klapsie a ona widzi lanie i codzienną przemoc. No ja
                        doskonale rozumiem że dałaś klapsa w takiej sytuacj poprostu się
                        należało, ja też bym nie wytrzymała. Ale Fogito albo jest
                        Najświętszą Panienką bez grzechu pierworodnego i albo jej dziecko
                        to Archanioł Gabryjel a ona sama żyje w oderwaniu od rzeczywistości.
                        BO przecież nie chodzi o bezmyślne walenie dziecka ale o KLAPS!!!
                        • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 16:00
                          Nie jestem Najswietsza Panienka - ale dziekuje mimo wszystkosmile
                          Moje dziecko wiele razy probowalo wybiec na ulice, ale ja zawsze
                          bylam przygotowana na taka ewentualnosc i nigdy mu sie to nie udalo.
                          Male dziecko latwo utrzymac za reke a starsze juz rozumie, ze na
                          ulicy jest niebezpiecznie. Przeciez to takie proste. Ja zreszta
                          nigdy byl nie uderzyla dziecka gdyby cos takiego sie stalo, bo
                          reakcja taka jest kompletnym nonsensem i nie ma w sobie za grosz
                          logiki. Cos w rodzaju - stluke cie jak wpadniesz pod samochod uncertain

                          Jesli male dziecko wybiega na ulice to jest to zawsze mniejszy lub
                          wiekszy blad rodzica i nie widze powodu, dla ktorego nalezaloby
                          dziecko karac za niekompetencje rodzica.

                          Gdyby tak sie stalo w moim przypadku upatrywalabym winy w sobie a
                          nie w dziecku, ktore nie jest w stanie ocenic zagrozenia.

                      • mama303 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 21:28
                        bj32 napisała:

                        > Nie rozumiesz różnic między "biciem", a "daniem klapsa"?

                        Szczerze mówiąc ja tez nie rozumiem, może wytłumacz gdzie jest ta
                        granica, której przekroczenie zmienia klapsy w bicie.

                        > Są sytuacje, kiedy człowiek zwyczajnie nie wyrabia. Ale po
                        pierwsze
                        > nikt nie jest aniołem, a po drugie co innego jest katować dziecko
                        > regularnie, a co innego raz na kilka miesięcy w nerwach zapodać
                        > klapsa, nie sądzisz?


                        Alez jest wiele takich sytuacji, nie tylko z dziećmi. Mnie np
                        ostatnio wkurzył przełożony w pracy i co.... mam dac po pysku? a
                        uwierz że miałam ochotę.
                        • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 28.01.08, 01:12
                          "Klaps" to jeden klaps na tyłek, ręką, nie mocno. "Bicie" jest
                          znacznie mocniejsze, może być przy użyciu rozmaitych urządzeń typu:
                          pasek, smycz, trzepaczka, pięść... Niekoniecznie na tyłek, ale na
                          przykład gdzie popadnie. Moze być?

                          A czym Cię wkurzył? Zwrócił Ci uwagę, że nie przyniosłaś mu
                          rozliczenia, czy klepnął Cię w tyłek? Bo jak klepnął, to jak
                          najbardziej powinnaś mu dać po pysku.
                          • mama303 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 28.01.08, 20:12
                            bj32 napisała:

                            > "Klaps" to jeden klaps na tyłek, ręką, nie mocno.
                            Acha, czyli chodzi o ilość, a wobec tego dwa klapsy na tyłek ręką -
                            to co to jest?, a trzy? oczywiscie też na tyłek reką?

                            >"Bicie" jest
                            > znacznie mocniejsze,

                            A jak mierzyc moc klapsa i bicia?

                            może być przy użyciu rozmaitych urządzeń typu:
                            > pasek, smycz, trzepaczka, pięść... Niekoniecznie na tyłek, ale na
                            > przykład gdzie popadnie. Moze być?

                            Podajesz chyba definicję katowania. Faktycznie od przyzwolenia sobie
                            na klaps do bicia, czy katowania duzo bliżej niż od nieprzyzwalania
                            sobie nigdy na takie pseudometody. I dlatego starajmy sie byc od
                            tego dalej niż bliżej.
                            Zbytnie usprawiedliwianie klapsów uważam za coś złego.
                            Im wiecej osób będzie klapsy potępiać, a mniej je usprawiedliwiac
                            tym mniej bedzie właśnie katowania.
                            I tu miałabyś pole do popisu jako moderator ale nie korzystasz z
                            tego Moja droga.

                            > A czym Cię wkurzył? Zwrócił Ci uwagę, że nie przyniosłaś mu
                            > rozliczenia, czy klepnął Cię w tyłek? Bo jak klepnął, to jak
                            > najbardziej powinnaś mu dać po pysku.

                            Nie klepnął mnie w tyłek. A jak nie klepnie w tyłek to juz niczym
                            innym nie może mnie wkurzyć??
                            Zdarzyło sie tez że wkurzył mnie ktos inny ale nigdy nie waliłam
                            nikogo po pysku.
                            • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 30.01.08, 07:47
                              "A jak mierzyc moc klapsa i bicia?"
                              Dzielisz włos na czworo. W dodatku upierasz sie, że nie rozumiesz
                              czegoś, co większość społeczeństwa przyswaja bez problemu. Nie będę
                              wnikać, czy to kwestia niecheci czy odporności na wiedzę.
                              "Podajesz chyba definicję katowania."
                              Pitolisz. Jeszcze 30 lat temu manto pasem było normą. Nie było to
                              dobre. Wyrastało z tego mrowie frustratów i histeryków. Ale nie
                              wszyscy. I też nie było to katowanie. Owszem, bardzo dobrze, że
                              takie "metody wychowawcze" odeszły do lamusa.
                              "I tu miałabyś pole do popisu jako moderator ale nie korzystasz z
                              tego Moja droga. "
                              Jako moderator nie jestem od pouczania, o czym pisaąm już wcześniej.
                              Ja tu tylko sprzątam. Reszty tej wypowiedzi nie skomentuję, bo mi
                              wszystko opadło, nie tylko ręce.
                              "Zdarzyło sie tez że wkurzył mnie ktos inny ale nigdy nie waliłam
                              nikogo po pysku." Mi sie zdarzyło, że ktoś mnie tak wkurzył, że
                              oberwał. I to ktoś moich rozmiarów, a nawet większy. I też nie
                              miałam poczucia winy.
                              • mama303 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 30.01.08, 22:52
                                bj32 napisała:

                                > Dzielisz włos na czworo. W dodatku upierasz sie, że nie rozumiesz
                                > czegoś, co większość społeczeństwa przyswaja bez problemu.

                                Zgodze sie że wiekszośc społeczeństwa niestety bija swoje dzieci
                                nazywajac to "pieknie" klapsowaniem smile
                                Jak zwał tak zwał: klapsowanie czy bicie to jest dokładnie to samo,
                                zgodze sie że może być cześciej, rzadziej, mocniej, lżej ale to jest
                                to samo. Owszem może być klaps pieszczotliwy ale chyba nie o takim
                                tu mowa.
                                > Pitolisz. Jeszcze 30 lat temu manto pasem było normą. Nie było to
                                > dobre. Wyrastało z tego mrowie frustratów i histeryków. Ale nie
                                > wszyscy. I też nie było to katowanie. Owszem, bardzo dobrze, że
                                > takie "metody wychowawcze" odeszły do lamusa.
                                Nie było to katowanie? to co to było? okrucieństwo i tyle. A to że
                                kiedys cos było normą nie ma tu znaczenia.
                                > Jako moderator nie jestem od pouczania, o czym pisaąm już
                                wcześniej.
                                > Ja tu tylko sprzątam.
                                Juz sie tak nie tłumacz, sprzątaj jak lubisz

                                >Reszty tej wypowiedzi nie skomentuję, bo mi
                                > wszystko opadło, nie tylko ręce.
                                A jednak skomentowałaś smile

                                >Mi sie zdarzyło, że ktoś mnie tak wkurzył, że
                                > oberwał. I to ktoś moich rozmiarów, a nawet większy. I też nie
                                > miałam poczucia winy.
                                Wielka odwaga naprawdę, ostra jesteś ale przy kilkulatku warto się
                                pohamować, bo to żałosne
                                • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 31.01.08, 21:20
                                  "Nie było to katowanie? to co to było? okrucieństwo i tyle. "
                                  Nigdy nie oberwałaś od mamy czy babci? Czujesz sie ofiarą
                                  maltretowania? Nie twierdzę, ze to była frajda. Ale przerysowujesz.
                                  "A to że kiedys cos było normą nie ma tu znaczenia."
                                  Generalnie nie ma znaczenia. Tyle, ze gdyby wszyscy ci rodzice
                                  posłuchali Twoich wywodów i zaczęli zbiorowo popełniać samobójstwa,
                                  to bezrobocie spadłoby do zera.
                                  "Juz sie tak nie tłumacz, sprzątaj jak lubisz"
                                  Nie tłumaczę się. Po grzyba ruszasz temat bez związku?
                                  "Wielka odwaga naprawdę, ostra jesteś ale przy kilkulatku warto się
                                  pohamować, bo to żałosne"
                                  Żałosne to jest raczej to, co piszesz... Nie jestem ostra. A
                                  zwłaszcza do kilkulatka. Zdaje się, że Ty zwyczajnie nie jesteś w
                                  stanie pojąć prostych komunikatów...
                                  • mama303 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 03.02.08, 08:42
                                    bj32 napisała:

                                    > Nigdy nie oberwałaś od mamy czy babci?

                                    Otóż - nigdy. Jak do tej pory nie oberwałam tez nigdy od nikogo. Dla
                                    Ciebie to dziwne?
                      • monkamaj Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 06.02.08, 23:23
                        "Tylko zwróć uwagę, że jest zasadnicza różnica
                        > między niewyniesieniem śmieci, a, powiedzmy, próbą urżnięcia sobie
                        > paluchów ostrym nożem przez niedoświadczonego młodego człowieka. "

                        no własnie, przez NIEDOŚWIADCZONEGO młodego człowieka, ale tego doświadczenia
                        nie nauczysz uderzając dziecko uncertain
                        nie mierz dziecka swoją miarą, to jest dziecko i wielu rzeczy nie rozumie i nie
                        zrozumie jeżeli bedziesz je odstraszała klapasem, kiedy mój dwulatek biega jak
                        szalony kiedy robię coś niebezpiecznego np prasuję to zeby mu rozjaśnic w główce
                        dotykam jego rączką ciepłego materiału i mówię, że żelazko jest jeszcze bardziej
                        gorące i trzeba uważać, skutkuje, dzieci nie sa głupie, co najwyżej szybko
                        zapominaj i trzeba mieć na ne ciągle baczenie, klaps niczego nie załatwi
                    • tuberosa77 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:21
                      > Ja jak sie juz maksymalnie wkurze na syna to klaszcze glosno w
                      > dlonie. On juz wie wtedy, ze przekroczyl wszelkie granice i
                      uspokaja
                      > sie natychmiast. Moze sprobuj tej metody - chociaz pewnie po
                      > klapsach to ju nie zadziala.

                      Jeśli u Ciebie to działa super, u innych może nie zadziałać

                      > Rodzina, w ktorej bije sie/klapsuje dzieci to nie jest zdrowa
                      > rodzina.
                      Rodzina w której się bije nie jest zdrowa. Zgadzam się w 100 %
                      Rodzina , w której dziecko dostało klapsa parę razy w życiu jest jak
                      najbardziej zdrowa. Nie popadaj w skrajności bo z tąd bliska droga
                      do faszyzmu.

                      > Ciekawa jestem, czy meza tez bijesz jak smieci nie wyniesie.
                      Zapewne
                      > nie, bo by ci pewnie oddal.

                      > Mysle, ze nawet w naszym polskim piekielku dojdzie kiedys do
                      > sytuacji, ze ludzie zaczna potepiac bicie dzieci... ale sadzac po
                      > niektorych postach musi chyba wymrzec jedno pokolenie uncertain
                      Tak tak może będzie u nas jak w Ameryce lub w Szwecji, to takie
                      cudowne przykłady dla nas do naśladowania. Antykoncepcja w wieku 12
                      lat i akceptacja adptowania dzieci przez homoseksualne pary. Bierzmy
                      co najlepsze od naszych zachodnich sąsiadów. Na codzień mam do
                      czynienia z takimi "ludzmi zachodu" i wcale mi się nie wydaje ze są
                      godni naśladowania w czymkolwiek, 70 % z nich zachowuje sie jak
                      zwirzęta (zapewne nikt ich nie klapsował.
                      Napiszę jeszcze RAZ POTĘPIAM przemoc ale nie róbmy z 1 klapsa
                      przemocy i nie popadajmy w skrajność. NIE BIJĘ swojego dziecka ani
                      nikogo innego ale nie potępiam matki którym ZDAZYŁO się dać klapsa
                      parę razy w życiu bo o to przecież chodzi a nie o MALTRETOWANIE I
                      nagminne bicie.
                      Nie biję ani męża ani dziecka
                      • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:29
                        Ja tez mam do czynienia z 'ludzmi zachodu' od 8 lat codziennie. Moj
                        maz jest Amerykaninem i nie jest o dziwo chodzaca patologia smile Jego
                        rodzina jest rowniez normalna - cokolwiek by to mialo nie oznaczac.
                        Od 8 lat spedzam tez kilka miesiecy w roku w Stanach i tam nigdy nie
                        zauwazylam nikogo bijacego dziecko w miejscu publicznym. U nas
                        wystarczy, ze wyjde na ulice sad
                        Nie potepiam jednorazowego klapsa w przyplywie bezsilnej zlosci...
                        ale powinien byc to klaps pierwszy i ostatni. A nie taki jest
                        niesety stard w Polsce.
                        • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:39
                          Jeżusiu chrustusiu... Chyba faktycznie masz dziecko wybitnie
                          niekłopotliwe... Pierwszy i ostatni klaps w życiu. Dooobre. Czyli
                          raz przyrżnęłaś za pchanie paluchów do kontaktu, ale na tyle
                          skutecznie, ze teraz boi się drgnąć bez instrukcji? Nie wymyśla
                          nowych rozrywek? Nie próbuje wypaść za okno, kroić cebuli nożem
                          rzeźnickim, rzeźbić w ścianie śrubokrętem, odpalać piekarnika w celu
                          zrobienia sobie grzanki itd? No ba! Znaczy, amerykańskie metody
                          wychowawcze genialne są. A my tu, w ciemnogrodzie to jedynie
                          sadyzmem się trudnimy...
                          • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 15:54
                            smile)) dziekuje za komplementy w kierunku mojego dziecka. Obawiam sie,
                            ze jednakze jest ono takie jak wszystkie inne dzieci. Ja nigdy nie
                            uderzylam dziecka za pchanie raczek do kontaktu, bo kontakty mialam
                            zabezpieczone i nie bylo problemu. Troche wyobrazni dziewczyny i
                            dobrej wolismile
                            Ja nie wiem dlaczego tak trudno uwierzyc, ze da sie wychowac dziecko
                            bez bicia/klapsowania. Jest wiecej dziewczyn na tym forum, ktore
                            nigdy dziecka nie uderzyly, wiec na szczescie nie jestem wyjatkiem.
                            Mam tylko nadzieje, ze niedlugo... moze za 30 lat wyjatkiem bedzie
                            bicie dzieci a nie odwrotnie. No ale poki co jest jak jest.

                            A tak miedzy nami, to dlaczego takie watki nie sa zakladane na forum
                            eksperckim? Pewnie ze strachu przed pania psycholog smile
                            • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 19:08
                              Jeszcze raz: danie klapsa to *nie jest* bicie. Na prawdę nie widzisz
                              różnicy? Czy zwyczajnie nei chcesz jej widzieć, bo każdy, kto da
                              dziecku klapsa wiecej niż raz w życiu jest nieuleczalnym bandytą?

                              Ja nie miałam zabezpieczonych kontaktów i też Młoda nigdy nie
                              oberwała za pchanie tam paluchów, bo... nie pchała.

                              A czemu nie na eksperckim, to autorkę spytajsmile
                        • tuberosa77 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:44
                          > Ja tez mam do czynienia z 'ludzmi zachodu' od 8 lat codziennie.
                          Moj
                          > maz jest Amerykaninem i nie jest o dziwo chodzaca patologia smile

                          Dlatego nie napisałam że 100 %smile
                          Poprostu nie chcę bezmyślnie przyjmować standardów zachodnich bo one
                          nie zawsze się sprawdzają.

                          > Nie potepiam jednorazowego klapsa w przyplywie bezsilnej zlosci...
                          > ale powinien byc to klaps pierwszy i ostatni.

                          No i właśnie o to mi chodzi, zeby nie potępiać jednorazowego klapsa
                          i nie traktować go na równi z biciem. Nikt tutaj nie napisał ze
                          przemoc jest super i należy ją popierać ale za to pojawiły się
                          głosy skrajne na temat mam dających klapsy.
                          Ja tylko nie lubię skrajności ani w jedną ani w drugą stronę.
                          • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 16:22
                            Nie bicie dzieci powinno byc standardem swiatowym a nie wschodnim
                            czy zachodnim. Mysle, ze dzieciom jest wszystko jedno, po ktorej
                            czesci swiata mieszkaja w tym akurat wypadku.
                    • nataliam2 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 12:39
                      Zastanów się kobieto nad tym co piszesz.
                      Nie dam klapsa dziecku które np. śmieci nie wyniesie. Nauczcie się czytać, coś
                      mi się wydaje że jesteście tak rozjuszone że ktoś ma inne zdanie, że z tej
                      paranoi czytacie co drugą linijkę.

                      I teraz do wszystkich. Tak dam mężowi klapsa jak np. będzie chciał sprawdzić czy
                      umie latać z 10 piętra, jak będzie palce pchał do kontaktu itd itd.
                      • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 16:28
                        smile) a ja bym nie dala klapsa, gdyby chcial skoczyc, bo to w koncu
                        dorosly facet i jego decyzja smile
                        A tak powaznie to ja wiecej razy mialabym ochote przylozyc co
                        poniektorym doroslym, ktorzy pomimo lat doswiadczenia nie umieja sie
                        zachowacsmile
                        A jesli chodzi o dzieci to uwierzcie naprawde nigdy mnie taka chec
                        nie nachodzi. Zwykle dzieci karane sa z powodu nieudolnosci
                        wychowawczych rodzicow, ktorzy z uporem maniaka twierdza, ze jak
                        przyleja to lepiej wychowaja surprised Totalna bzdura i bledne kolo. I jak
                        zawsze najbardziej dzieci zal.
                        • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 19:23
                          "Zwykle dzieci karane sa z powodu nieudolnosci wychowawczych
                          rodzicow, ktorzy z uporem maniaka twierdza, ze jak przyleja to
                          lepiej wychowaja"
                          Zwykle karanie to nie tylko bicie. To po pierwsze. Odesłanie do kąta
                          [na przykład] czy choćby zezwolenie na ponoszenie konsekwencji
                          własnych czynów [wlazłaś w kałużę - masz mokre nogi] to też kara.
                          Zwykle dzieci karane są nie z powodu nieudolności, tylko za coś
                          konkretnego.
                          Zwykle jeśli dostają klapsa to nie ot tak, dla draki, tylko jak już
                          rodzicom nerwy okrutnie puszczą. Jeśli ktoś tłucze dziecko za to, ze
                          się przewróciło, to faktycznie jest głupawy.
                          Zwykle normalni rodzice nie twierdzą, że jak przyleją, to lepiej
                          wychowają. Już prędzej, że przylali w nerwach.
                          Na prawdę takie to skomplikowane?
                          • kitka20061 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 22:15
                            Bardzo przykre jest, ze moderatorem forum "Małe dziecko" jest osoba, która uważa że klaps od czasu do czasu nie jest niczym złym. Chciałabym sie dowiedzieć, czy istnieje możliwosć aby Cie z tej funkcji odwołać? Podam tu za Pania Dorotą Zawadzką, autorytetem w swojej pracy (z wykształcenia pedagog oraz psycholog rozwojowy) "nie dawaj klapsów, nie krzycz". Wszystkie zwolenniczki klapsów zapraszam do lektury książki "I Ty możesz mieć super dziecko", aby przekonać się, ze bez klapsa mozna wychować wspaniałe dziecko.
                            Nie wiem jak można uważac, ze klaps to nic złego, bo w końcu żeby odniósł skutek, to musi zaboleć!!! Jeśli nie zaboli, to raczej forma zabawy, pieszczoty.
                            • mama303 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 22:19
                              kitka20061 napisała:

                              > Bardzo przykre jest, ze moderatorem forum "Małe dziecko" jest
                              osoba, która uważ
                              > a że klaps od czasu do czasu nie jest niczym złym. Chciałabym sie
                              dowiedzieć, c
                              > zy istnieje możliwosć aby Cie z tej funkcji odwołać?

                              Zgadzam się. Swego czasu niejaki pan Cejrowski propagował te metodę
                              wychowaczą i niezbyt dobrze sie dla niego to skończyło.
                              • iwles Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 28.01.08, 09:15
                                mama303 napisała:

                                > Zgadzam się. Swego czasu niejaki pan Cejrowski propagował te
                                > metodę wychowaczą i niezbyt dobrze sie dla niego to skończyło.




                                straszysz czy grozisz ?


                                bo że nie widzisz różnicy pomiędzy wyrażaniem swojego zdania w
                                dyskusji a propagowaniem - to już wiem.
                                • mama303 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 28.01.08, 20:16
                                  iwles napisała:


                                  > straszysz czy grozisz ?

                                  A bo to sie która mamunia łatwo podnosząca łapke na kilkulatka
                                  przestraszy?
                                  A kto jej co zrobi?
                                  • iwles Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 30.01.08, 00:17

                                    Więc czemu miały służyć te słowa ?

                                    "Swego czasu niejaki pan Cejrowski propagował te metodę
                                    wychowaczą i niezbyt dobrze sie dla niego to skończyło."



                                    -
                            • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 28.01.08, 01:23
                              Wybacz, ale wyrażam tu swoją prywatną opinię. Nie jako moderator,
                              tylko jako zwykła forumowiczka. Zatem nie wiem, co ma jedno z drugim
                              wspólnego. Ale jeśli chcesz... spytaj tutaj:

                              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=299

                              Tak jak Ty masz prawo do wyrażania swojego zdania, tak i ja mam, nie
                              sądzisz? Klaps, żeby odniósł skutek nie musi boleć. Poza tym pisałam
                              juz kilkakrotnie, że *nie stosuję* klapsów jako metody wychowawczej.
                              Bo wtedy byłaby to tresura, a nie wychowywanie. Po prostu
                              kilkakrotnie zdarzyło się, że puściły mi nerwy. Kilkakrotnie w ciągu
                              sześciu lat. Czy to takie skomplikowane i okropne, że nie da sie
                              tego zrozumieć?
                              Nie wątpię, że pani Zawadzka jest autorytetem i wie, co mówi.
                              Niemniej będę się upierać, ze nie jestem ani aniołem, ani matką
                              idealną [a pokaż mi taką] i mam prawo do popełniania błędów.
                              "jak można uważac, ze klaps to nic złego" Napisałam coś takiego?
                              • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 28.01.08, 07:49
                                ale moze jako moderator w ramach edukacji spoleczenstwa powinnas
                                jednak przerzucic ten watek na forum 'Wychowanie bez porazek'. Bo
                                poki co wiekszosc tutaj reprezentuje jednak poglad na wychowawcze
                                dzialanie klapsow - co jest jak dla mnie wychowawcza porazka.
                                W koncu przenosilas wiele watkow - np. o zdrowiu, wiec dlaczego
                                akurt nie ten. Moze w koncu ekspert rozstrzygnalby spor i watek nie
                                ciagnalby sie miesiacami.
                                A moze jakas mama przestala by bic dziecko nazywajac to kolokwialnie
                                klapsem wychowawczym.

                                No ale to ty tu rzadzisz i decyzja nalezy do ciebie.
                                • iwles Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 28.01.08, 09:09

                                  No cóż, skoro już jako autorytet została przywołana pani Dorota
                                  Zawadzka - to ja przytoczę również inną jej wypowiedź (Dzień Dobry
                                  TVN - około 2 lata temu):
                                  "Jeżeli matce już zdarzy się dać klapsa, bo wiadomo człowiek jest
                                  tylko człowiekiem - taka matka NIE powinna w żadnym wypadku wpędzać
                                  się z tego powodu w poczucie winy."
                                • tuberosa77 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 28.01.08, 09:55
                                  Już nie moge Cię czytać fogito. W jednym wątku piszesz że nie
                                  potępiasz jednego klapsa, w drugim, że klaps to jednak bicie, jak
                                  już brakuje argumentów to atakujesz Moderatora za wyrażanie własnej,
                                  prywatnej opini. Ten wątek jest zatytułowany "Czy dajecie czasem
                                  klapsy?" a nie "czy jesteście za stosowaniem lania i torturowania
                                  jako sposób wychowania". Załóż taki wątek to bnaprawdę znajdziesz
                                  godne przeciwniczki do polemiki. Bo w tym wątku żadna osoba nie
                                  opowiedziała się za taką formą wychowania. Nie dałaś dziecku w życiu
                                  klapsa? to super. U Ciebie działa klaskanie i masz żelazne nerwy i
                                  pewnie w każdej sytuacji zachowujesz się właściwie. MOże jak
                                  będziesz wychowywała 3 dzieci to trochę zmienisz podejście.
                                  Jeżeli ktoś tu jeszcze raz użyje słów "propagowanie bicia" to ja go
                                  podam do prokuratury za pomówienie.
                                  Jeśli chodzi o światowe autorytety, gdybym chciała importować do
                                  swojego życia wszystkie ich rady to musiałabym robić 1000
                                  wykluczających się nawzajem rzeczy. Codziennie pojawia się jakaś
                                  nowa opinia na dany temat a brylują w tym amerykańscy naukowcy.
                                  Niektóre te "prawdy objawione " nadają się do kosza prosto. Ja
                                  dziękuję Bogu ze mieszkam w Polsce i ze jeszcze nie wszystkie
                                  standarty światowe przyjeły się u nas. Naprawdę nie mamy czego
                                  zazdrościć ani innym Europejczykom ani tym bardziej Amerykanom. Oni
                                  natomiast powinni się uczyć od nas.
                                  A swoją drogą zastanawiam sie gdzie Ty mieszkasz że widujesz
                                  codziennie na ulicy matki bijące dzieci. W moim otoczeniu zdarzyło
                                  mi się ze dwa razy zobaczyć mame krzyczącą na swoje dziecko, klapsa
                                  widziałam może raz, bicia nigdy. Może trochę Cie fantazja ponosi.

                                  > A moze jakas mama przestala by bic dziecko nazywajac to
                                  kolokwialnie
                                  > klapsem wychowawczym.

                                  Już mi się niedobrze robi od tego BICIA Twojego.

                                  • fogito Re: tuberosa... 28.01.08, 13:23
                                    ja cie nie zmuszam do czytania smile
                                    U mnie dziala klaskanie, bo bylo stosowane od samego poczatku. Nie
                                    mam zelaznych nerwow - maz twierdzi, ze mam raczej nature
                                    choleryczna smile
                                    Jednakze mam olbrzymi szacunek dla wlasnego dziecka i dla dzieci w
                                    ogole smile Wiekszy niz dla niektorych dorslych.
                                    I chcialabym miec wiecej dzieci, bo wtedy latwiej jest je
                                    wychowywac. Wychowywanie jedynaka wbrew pozorom narazone jest na
                                    wiele niebezpieczenstw - np. rozpieszczenie do bolu i zbyt silne
                                    zwiazanie z matka.

                                    Mam nadzieje, ze nie chcesz uczyc Amerykanow bicia dzieci - chyba by
                                    cie smiechem zabili smile))) albo aresztowali za niepoczytalnosc surprised
                                    Mieszkam w Warszawie i czesto widuje bicie dzieci na placach zabaw,
                                    ulicach, w centrach handlowych - tam to juz nagminnie, bo ludziom na
                                    zakupach czesto nerwy puszczaja;/

                                    I tak na koniec - "kochaj blizniego swego jak siebie samego". Albo
                                    dla niewierzacych - "nie rob drugiemu co tobie niemile"
                                    Nie chce byc bita wiec nie bije. Chce byc kochana wiec kocham.
                                    Zasady proste i nawet opinie swiatowych autorytetow nie sa
                                    potrzebnesmile

                                    ps. ja tez sie ciesze, ze mieszkam w Polsce, ale zal mi serce
                                    sciska, ze u nas akcetowane sa powszechnie zachowania wymagajace
                                    potepienia.
                                    • tuberosa77 Re: tuberosa... 28.01.08, 15:38
                                      Nadal nie widzę w dawaniu klapsów zadnej patologii, jeśli jest to
                                      klaps zasłużony a Ty podajesz same przykłady tych niezasłużonych.;
                                      uderzanie dziecka w sklepie bo mi nerwy pusciły jest bez sensu
                                      rzeczywiście, dziecko jest znudzone i zmęczone. Osobiście nie
                                      zabieram córki do centrów handlowych, bo to żadna atrakcja dla
                                      dziecka. To jest ewidentny przykład niezasłużonego klapsa. Coś
                                      musiało być rzeczywiście nie tak w Twojej rodzinie ze klapsy aż
                                      takie piętno na Tobie odcisnęły. Amerykahnów nie chce uczyć bicia
                                      ale klapsy wielu z nich zdecydowanie by się przydały (no chyba że
                                      się amerykańskich filmów w których jest sam sex i przemoc
                                      naoglądałam). Ciekawe czy rzyeczyzwiście stosujesz w zyciu zasade
                                      nie rób drugiemu..., Wątpię szczerze mówiąć. Możesz mi w każdym
                                      poście mówić że biję dziecko itp, itd ja wiem swoje. Moja córcia
                                      jest jeszcze za mała na klapsy, ma 1,5 roku ale jak podrośnie i
                                      będzie się nalezało to napewno dam jej klapsa w ostatecznosci. Nie
                                      chcę wychować zwierzątka które niczego się nie boi i nikogo nie
                                      szanuje. Jeśli klaps będzie potrzebny to się nie zawaham, nie znam
                                      nikogo kto by umarł od tego a czasem działa otrzeźwiająco.
                                      Ja mieszkam w Krakowie i nie zauważam bicia dzieci na ulicach ani w
                                      centrach handlowych, ale może w Warszawie ludzie jacyś bardziej
                                      zestresowani sa...
                                      • fogito Re: tuberosa... 28.01.08, 16:50
                                        Ja nie znam zadnego przykladu klapsa 'zasluzonego' bo dla mnie kazde
                                        uderzenie dziecka jest niezasluzone.

                                        Obawiam sie, ze moja rodzina byla standardowa, czyli pojawialy sie
                                        klapsy zasluzone + jedno bicie za jablka. Tu nie chodzi o odcisniete
                                        pietno tylko o szacunek dla wlasnego dziecka. Ja nie wiem dlaczego
                                        to jest takie dla ciebie trudne, zeby zrozumiec, ze sa ludzie,
                                        ktorzy nie chca i nie musza dawac klapsow w celach 'wychowawczych'.
                                        Ja za bardzo kocham swoje dziecko i szanuje, zeby je bic z
                                        jakichkolwiek powodow. Podobnie zreszta moj maz, ktory pochodzi ze
                                        zgnilego zachodu smile))


                                        A propos zwierzatek to w ich zycie z zalozenia wpisany jest
                                        strach... zwlaszcza jesli mowimy o tych zyjacych na wolnosci.

                                        No i nie wiem skad pomysl, ze jak nie uderzysz to szacunku nie
                                        nauczysz :o Chyba jest wrecz odwrotnie - jesli nie uderzysz to
                                        wlasnie nauczysz szacunku.

                                        Anyway dyskusja dalsza chyba nie ma senu, bo wydaje mi sie, ze
                                        funkcjonujemy w dwoch roznych swiatach.
                                        • tuberosa77 Re: tuberosa... 28.01.08, 17:22
                                          Rzeczywiście ta dyskusja mi się wydaje śmieszna. Ja jestem kochającą
                                          mamą kochanego dziecka, która nigdy go nie uderzyła. Funkcjonujemy
                                          jak najbardziej w tym samym świecie. Tylko ja uawzam ze klaps od
                                          wielkiego dzwonu można rodzicowi wybaczyć a Ty przekroczyłaś granice
                                          skrajności. Ty zupełnie nie rozumiesz co czytasz , a ja czytając
                                          Twoje wypowiedzi mam wrażenie ze rozmawiasz z kimś innym. Dla mnie
                                          to jest łatwe jak budowa cepa, zeby zrozumieć ze ktoś może klapsów
                                          nie stosować i że ja absolutnie do tego nikogo nie namawiam.
                                          Niestety dla Ciebie jest niemożliwe do zrozumienia, że ja poprostu
                                          mamy dające klapsy (podkreślam nie bijące)rozgrzeszam bo wiem co
                                          potrafią robić dzieci. Ale prawdopodobnie i tak nie zrozumiesz i
                                          bedziesz dalej ze mnie robić matke bijącą i torturującą, chociaż
                                          nigdy dziecka nie uderzyłam. Bez sensu jest to pisanie, bo ja
                                          napisze o klapsie "3" razy w życiu a Ty to przerobisz na swoje
                                          potrzeby w propagowanie przemocy, bicie i tortury. Jezu zrobiłaś ze
                                          mnie kogoś kim zupełnie nie jestem. No i jeszce jedno ja też nigdy
                                          nie tknęłabym palcem dziecka, które ma niedosłuch lub jakąkolwiek
                                          inną dysfunkcję, dlatego doskonale Cie rozumiem. W tym przypadku też
                                          zgłosiłabym taką matkę do prokuratury
                                          • fogito Re: tuberosa... 28.01.08, 18:44
                                            surprised No to teraz w szoku jestem. Uwazasz, ze ja dziecka nie bije, bo
                                            moj syn ma niedosluch surprised
                                            Dobrze, ze siedze. Zaczynasz popadac w paranoje i dzielic dzieci na
                                            lepsze i gorsze. Czy mam rozumiec, ze matki - wedlug twojej teorii -
                                            nie powinny dawac klapsow np. dzieciom, ktore nosza okularysmile))
                                            Jestem jak najbardziej za! Ale wedlug mnie nie nalezy bic zadnego
                                            dziecka niezaleznie od jego kondycji psychicznej czy fizycznej.

                                            A skoro juz przywolalas - jak to ladnie okreslilas - dysfunkcje
                                            mojego syna (!?) to spiesze cie powiadomic, ze o wadzie sluchu
                                            dowiedzialam sie jak syn mial 2,5 roku i przed tym faktem tez go nie
                                            bilam/nie dawalam klapsow. Chociaz zdarzaly sie sytuacje pelne
                                            napiec wlasnie ze wzgledu na klopot z porozumieniem.

                                            Moj syn slyszy rowniez bez aparatow i dlatego wada zostala wykryta
                                            pozno. Mam nadzieje, ze twoja corka w pozniejszym wieku nie straci
                                            sluchu z powodu zapalen uszu albo jakiegos antybiotyku, albo nie daj
                                            Boze nie zalozy okularow, bo wtedy nie wolno ci bedzie jej bic...

                                            A na koniec zycze ci, zeby twoja corka w wieku 3 lat nauczyla sie
                                            mowic w dwoch jezykach i byla tak inteligentna jak moj syn smile
                                            • tuberosa77 Re: tuberosa... 28.01.08, 22:02
                                              Czytałam kiedyś wątek w którym pisałaś o niedosłuchu swojego dziecka
                                              i z tąd moja dygresja na ten temat, która nie miała Cie rozzłościć
                                              absolutnie. Dlaczego nie mogę się odwołać do tego co pisałaś
                                              wcześniej. Skoro opowiadasz o czymś na forum publicznym, nie bądz
                                              zdziwiona że ktoś to czyta z uwagą

                                              "Zaczynasz popadac w paranoje i dzielic dzieci na
                                              lepsze i gorsze"

                                              Dobrze że siedze bo teraz to mnie naprawde obraziłaś, co potwierdza
                                              jedynie moją teorię, ze nie umiesz zrozumieć tekstuy pisanego.
                                              Proszę mi wskazać w którym zdaniu użyłam sformułowania że dzielę
                                              dzieci na lepsze i gorsze, lub chociaż dałam jakąś sugestię.
                                              Niedosłuch z medycznego punktu widzenia jest dysfunkcją, tak jak
                                              moja wada wzroku, czy wada postawy u mojego męża. Ktoś kto nie
                                              rozumie słowa DYSFUNKCJA
                                              • tuberosa77 Re: tuberosa... 28.01.08, 22:04
                                                i obraża się o jego użycie, powinien zajrzeć do słownika i się
                                                doedukować. Absolutnie nie jest to wyraz obraźliwy. Tobie chyba te
                                                klapsy od rodziców zaszkodziły bardziej niż myślałam.
                                            • tuberosa77 Re: tuberosa... 28.01.08, 22:09
                                              Mam nadzieje, ze twoja corka w pozniejszym wieku nie straci
                                              > sluchu z powodu zapalen uszu albo jakiegos antybiotyku, albo nie
                                              daj
                                              > Boze nie zalozy okularow, bo wtedy nie wolno ci bedzie jej bic...
                                              >
                                              > A na koniec zycze ci, zeby twoja corka w wieku 3 lat nauczyla sie
                                              > mowic w dwoch jezykach i byla tak inteligentna jak moj syn smile

                                              po co te złośliwości. Czy poczułaś się urażona że przytoczyłam to o
                                              czym kiedyś pisałaś? Po co wobec tego wypisujesz o tym na forum?
                                              O inteligencję mojej córki się nie martw, ma ją jak w banku po
                                              rodzicach i dziadkach.
                                              Ja Ci zyczę zeby Twoje dziecko kiedyś było tak inteligentne jak moja
                                              córcia.
                                      • kitka20061 do tuberosa 28.01.08, 17:13
                                        A mozesz podać przykład zasłuzonego klapsa, bo jeszcze o takim nie słyszałam. I nie wyrabiaj sobie opinii o Amerykanach tylko na podstawie filmów, bo rzeczywistość jest zupwłnie inna. Zresztą Ameryka jest dużo większa od Polski i tak jak w Polsce tam równiez niestety są rodziny patologiczne. Ale w zwykłej amerykańskiej rodzinie bardzo dba się o dzieci i prawidłowy ich rozwój i nie klapsuje się ich. Wiem, bo sama miałam przyjemność przebywać wśród takich rodzin.
                                        • bj32 do Kitka20061 28.01.08, 18:46
                                          "A mozesz podać przykład zasłuzonego klapsa, bo jeszcze o takim nie
                                          słyszałam." Ano, na przykład jak wspomniałam wcześniej: dziecko
                                          biega przez kwadrans po trawniku usiłując mnie wyminąć i na moją
                                          grzeczną prośbę o przyjście do mnie [wszak obładowana siatami nie
                                          będę dziecka ścigać po tym trawniku] usiłuje sie oddalić biegiem w
                                          kierunku jezdni. Dziecko ma blisko 6 lat i jest juz dość duże, zeby
                                          rozumieć proste komunikaty typu: "Nie biegnij w kierunku jezdni"
                                          oraz "Chodź do mnie". Zatem w końcu pochwycone dziecko zasługuje na
                                          karę. Jak je mogę ukarać? Zabronić mu oglądania dobranocki, która
                                          będzie za dwie godziny i nic wspólnego z sytuacją nie ma? Nie dać
                                          kolacji? Powiedzieć, ze nie kocham? Obrazić się i przestać odzywać?
                                          Na moje oko jedyna doraźna metoda to... klaps. Szczególnie, jak
                                          jestem aż sina z wściekłości.
                                          Masz lepszy pomysł?
                                          • fogito Re: bj23 28.01.08, 19:21
                                            Przyklad ktory podalas wedlug mnie to przypadek klapsa z
                                            bezsilnosci.
                                            Faktycznie dziwne, ze tak duze dziecko probuje wybiec na ulice
                                            pomimo ostrzezenia. Moj czterolatek tak nie robi. No ale dzieci sa
                                            rozne i moze byl to po prostu test cierpliwosci mamy.
                                            Ja w powyzszej sytuacji rzucilabym siaty i zlapala dziecko. Uklekla
                                            bym przy nim i stanowczo powiedziala, ze teraz bierze ode mnie czesc
                                            zakupow - w koncu to duzy czieciak - i pomaga mi zaniesc je do domu.
                                            A w domu porozmawialabym powaznie o skutkach takiego zachowania i
                                            prawdopodobnie nie byloby bajki w telewizji przed snem w ramach
                                            czasu na przemyslenia wlasne dziecka i przeczytanie jakiejs ksiazki
                                            o ruchu drogowym ( my mamy taka).

                                            6 latek to duze dziecko i od razu nasuwa sie pytanie - czy wczesniej
                                            zdarzaly sie takie sytuacje. U mojego syna zdarzaly sie jak mial 2
                                            lata i pozniej juz nigdy. Nigdy go nie uderzylam tylko lapalam pod
                                            pache i na chodniku tlumaczylam niebezpieczenstwo. Teraz ma cztery
                                            lata i jak wychodzimy to prosi, zebym dala mu reke, bo na ulicy
                                            jezdza samochody i jest niebezpiecznie.

                                            Ja w ekstremalnych przypadkach, kiedy syn zaczyna robic cos naprawde
                                            niebezpiecznego pytam, go czy ma ochote pojechac do szpitala. On
                                            oczywiscie odpowiada, ze nie i zaprzestaje np. skokow po kanapach.
                                            Moze mi sie trafilo wyjatkowo inteligentne dziecko, ale Maly daje
                                            sobie wytlumaczyc wiele rzeczy i doskonale pamieta moje przestrogi.
                                            No a poza tym nie cierpi lekarzy i wcale nie ma ochoty na wizyte u
                                            chirurga. Zwlaszcza, ze juz mial szyta buzie po upadku i doskonale
                                            to pamieta.


                                            • tuberosa77 Re: bj23 28.01.08, 22:17
                                              To wszystko pewnie z tej niebywałej inteligencji jaką Twój Syn
                                              posiada. Po co wogóle z Tobą dyskutować, Ty jesteś nieomylną matką
                                              wybitnie uzdolnionego dziecka. My tutaj same głupole bez szkół a i
                                              dzieci w porównaniu z Twoim przygłupie. Niezłą masz poczucie własnej
                                              wartości. Tylko za często nie mów Synkowi, jaki jest wybitnie
                                              inteligentny bo popadnie w samozachwyt a z tąd niedaleka droga do
                                              faszyzmu. (złośliwości są zamierzone tym razem, to za te gorsze i
                                              lepsze dzieci)
                                            • bj32 Re: bj23 29.01.08, 12:37
                                              Twój czterolatek zapewne nie ma niedosłuchu i nie wykorzystuje tego
                                              faktu do rżnięcia głąba. Ksiażki o ruchu drogowym mogę jej zatem
                                              czytać przed snem do rozpęku. Mowa gestu jest dla niej nieco łatwiej
                                              przyswajalna.
                                              Ty w powyższej sytuacji mogłabyś zrobić, co uznasz za stosowne i ja
                                              też zrobiłam. Efekt był widoczny i to nie w postaci sińca. Nie, nie
                                              zdarzały sie takie. Zazwyczaj rozumie wszystko znacznie szybciej,
                                              bez klapsa i po jednokrotnym tłumaczeniu. Ale po grupowej
                                              rehabilitacji zazwyczaj ogarnia ją szaleństwosmile
                                              A Ani sie jeszcze nie zdarzyło, żeby skutkiem własnej zabawy i mojej
                                              anielskiej cierpliwości i dobroci miała szyte cokolwiek. Lekarzy
                                              zaś, dentystów i fryzjerów uwielbiasmile
                                              • bj32 Re: bj23 29.01.08, 12:39
                                                A przepraszam, dopiero teraz wyczytałam, ze ma niedosłuch... A
                                                głęboki?
                                                • fogito Re: bj23 29.01.08, 13:11
                                                  Nic nie szkodzismile Nosi aparaty od 1,5 roku a niedosluch ma mieszany
                                                  wiec wacha sie na okolo 60 DB.

                                                  • bj32 Re: bj23 30.01.08, 07:51
                                                    A nie... No Ania nosi od 5 lat i ma niedosłuch rzędu 10-90 dB... I
                                                    genialnie potrafi to wykorzystywać. Ale po testach wyszło, ze jest
                                                    na 10 stenie, co ułatwia jej kombinowaniesmile
                                                  • fogito Re: bj23 30.01.08, 12:23
                                                    surprised nie wiedzialam, ze mozna miec az tak rozbierzny zakres sluchu od
                                                    10 do 9O db.
                                                    I co to znaczy "na 10 stenie" - moze jakas litera wypadla, bo nie
                                                    rozumiem ;/
                                                    Moj jeszcze nie kombinuje, ale to pewnie kwestia czasu. Zwykle moj
                                                    maz udaje, ze nie slyszy sad ale to chyba norma u facetow, ze
                                                    zrzedzenia zony nie slysza.
                                              • fogito Re: bj23 29.01.08, 13:19
                                                Moj mial szyta warge, bo upadl na placu zabaw i uderzyl sie w cos
                                                metalowego. Tego wypadku nie dalo sie przewidziec, a plac zabaw jest
                                                jednym z 'najbezpieczniejszych' w W-wie.
                                                Moj syn nie cierpi fryzjerow i dentystow sad Po wypadku mial leczona
                                                kanalowo jedynke, bo zab zaczal obumierac i niestety trzeba bylo
                                                podac dormicum dwa razy, zeby w ogole dal sie dotknac. No ale moze
                                                za dwa lata bedzie latwiej uncertain
                                                Ale przynajmniej na ulice mi nie wybiega smile)) Nie mozna miec
                                                wszystkiego smile
                                                • bj32 Re: bj23 30.01.08, 11:28
                                                  Nie no, Anka też nie wybiega. Ja po prostu biorę pod uwagę, ze może
                                                  sie rozpędzić, nie przewidzieć, nie zdążyć wychamować, potknąć sie
                                                  itd. i przypadkiem sie wpakować pod samochód. Mam silnie rozwinięty
                                                  odruch kwoki i jeśli tylko nie jestem przeładowana siatami, to ja
                                                  trzymam za rękę, a przed jezdnią ona sie zatrzymuje normalnie, w
                                                  końcu nie spadła z obłoków. Kanałowo miała leczoną dwójkę, to
                                                  siadziała grzecznie godzinę i 40 minut; ale robił jej student. Jak
                                                  tylko podchodziła jakaś dziewczyna, to Ania miała mnóstwo innych
                                                  zajęćwink)) No i to było też jakoś z półtora roku temu.
                                                  Ale dzieci zwyczajnie są różne, mają różne temperamenty itd. Tak jak
                                                  i rodzicesmile
                                                  • fogito Re: bj23 30.01.08, 12:29
                                                    Godne podziwu, ze corka dala sobie zab leczyc kanalowo bez 'glupiego
                                                    jasia'. U nas nie ma takiej opcji. Syn nawet po dormicum przywalil
                                                    lekarzowi w twarz i prawie odgryzl mu palec surprised
                                          • kitka20061 do bj32 29.01.08, 00:32
                                            Jak już piszesz historie zapewne wyssane z palca, to chociaz trzymaj się cały czas tych samych szczegółów. Raz piszesz cytuję "Na skwerku wyrwała mi sie z ręki i przez 15 minut ganiałam za nią po trawniku. Jak ją w końcu dorwałam...." a za chwilę, znów cytuję "na moją grzeczną prośbę o przyjście do mnie [wszak obładowana siatami nie będę dziecka ścigać po tym trawniku] usiłuje sie oddalić biegiem w
                                            kierunku jezdni". To w końcu ganiałaś ją po tym trawniku czy nie? Nie umiałaś 5-cio letniego dziecka przez 15 minut złapać? No to radze trochę potrenowac kondycje. A tak na powaznie to doprawdy dziwi mnie, ze dziecko w tym wieku nie wie jak sie ma zachować. Moje owszem uciekało mi, ale jak miało półtora roku, ale ja tłumaczyłam, tłumaczyłam aż wreszcie zrozumiało i nie trwało to do 5 roku życia. Teraz wie, że jak zblizamy sie do ulicy to musi iść za rękę. Owszem, może sie zdarzyć, ze człowiek nie wytrzyma, ma gorszy dzień i da klapsa, ale to nie jest metoda wychowawcza i nie należy jej pochwalać. A zdecydowanie mogłaś zastosować inną karę np. zabrać na jeden-dwa dni ulubioną zabawkę, nie poczytać bajeczki na dobranoc, a zaraz po zaistniałym incydencie wytłumaczyc dlaczego nie wolno uciekać i poinformować o karze jaką zastosujesz.
                                            Zaś co do, cytuję:"Nie wymyśla nowych rozrywek? Nie próbuje wypaść za okno, kroić cebuli nożem rzeźnickim, rzeźbić w ścianie śrubokrętem?", to Twoim ozowiązkiem jest tak zabezpieczyć te wszystkie rzeczy aby nie miało do nich dostępu, to wtedy nie będą mu takie pomysły do głowy przychodziły. Moja rada na koniec: zamiast siedzieć cały dzień przed komputerem i przenosić wątki, lepiej zajmij się swoim dzieckiem i naucz go co wolno a czego nie. Bo zdaje mi sie, że pewne jego zachowania spowodowane są chęcią zwrócenia na siebie uwagi.
                                            • bj32 Re: do bj32 29.01.08, 12:54
                                              Pospacerowałam sobie za nią po tym skwerku. I nie jest to historia
                                              wyssana z palca.
                                              Dzieci mają różne charaktery i temperamenty. Widocznie Twój mały
                                              geniusz tak sie zmęczył słuchaniem Twoich tyrad, ze dla świetego
                                              spokoju woli iść potulnie, niż wysłuchiwać pitolącej godzinami
                                              mamusi.
                                              "Owszem, może sie zdarzyć, ze człowiek nie wytrzyma, ma gorszy dzień
                                              i da klapsa" Otóż to.
                                              "to nie jest metoda wychowawcza i nie należy jej pochwalać" Gdzie
                                              napisałam, ze jest albo, ze pochwalam. Po prostu wychodzę z
                                              załozenia, że ni popadnę w depresję i nie targnę się na linę, bo
                                              dałam dziecku klapsa.
                                              "A zdecydowanie mogłaś zastosować inną karę np. zabrać na jeden-dwa
                                              dni ulubioną zabawkę" A jaka jest zależność między uciekaniem, a
                                              zabawką? Zabawkę mogę jej zabrać, jeśli zacznie tę zabawkę niszczyć.
                                              A po kilku godzinach dziecko tym bardziej nie wyłapie tej
                                              zależności. Tak wyczytałam u panów Samsona i Eichelbergera.
                                              " to Twoim ozowiązkiem jest tak zabezpieczyć te wszystkie rzeczy "
                                              Doprawdy jesteś w stanie przewidzieć *każdy* pomysł, na jaki wpadnie
                                              dziecko? Musiałabym ja chyba trzymać w pustym pokoju z gumowymi
                                              ścianami i w kaftanie bezpieczeństwa, zeby nic nigdy nie
                                              narozrabiała.
                                              "Moja rada na koniec (...)" Hehehe.
                                              Moja rada: zamiast siedzieć pół dnia przed komputerem i radzić mi o
                                              radę nie poproszona postudjuj moze psychologię. Bo równie dobry z
                                              Ciebie domorosły psycholog jak i wróżka. Walca wiesz o moim życiu, o
                                              tym jak wygląda na codzień i ile czasu poświecam dziecku oraz w jaki
                                              sposób. Moderowanie mi się dziwnie nie kłóci z opieką nad dzieckiem.
                                              No i nie jestem samotną matką. Więc z tą Twoją opinią to trochę nie
                                              w te drzwi.
                                              • kitka20061 do bj32 29.01.08, 13:55
                                                O, teraz trzecia wersja - pospacerowałaś sobie!!! Jakbyś uważnie czytała, to byś wiedziała że moja mała również jest zywiołowym dzieckiem i wszędzie jej pełno. Ale właśnie dzieki temu, ze duzo z nia rozmawiam, to uczy się zasad życia w społeczeństwie i wie co jej wolno a czego nie. I choc geniuszem niestety nie jest, to nie muszę jej godzinami "pitolić", bo po kilku razach, gdy mama postawiła na swoim i wytłumaczyła i wpoiła kilka zasad, teraz wystarczy zwrócic jej uwagę raz lub zaledwie kilka. Ale niestety klapsem się nie wychowa i kultury nie nauczy.
                                                Między uciekaniem a zabraniem zabawki jest taka zależność, ze będzie na drugi raz wiedziała, ze lepiej nie uciekać, bo sie nie będzie mogła pobawić ulubiona zabawką. Czy to takie trudne do zrozumienia. Dla dziecka to ogromna kara, a chociaż bezbolesna. Nie zabiera sie zabawki tylko za to, ze dziecko chce ją zniszczyć. To co wg Ciebie karą za uciekanie powinno być odcięcie nóg? Wtedy jest zaleznosć? A skoro wracałas z dzieckiem do domu, to chyba nie miałyscie jeszcze kilku godzinnej drogi, aby dziecko zapomniało o karze?
                                                Wszystkich pomysłów dziecka nie przewidze, ale jak tak dużo czytasz to powinnaś juz była doczytać, że obowiazkiem rodziców jest zapewnienie bezpieczeństwa w domu, czyli m.in. schowanie noży i śrubokrętów tak, aby dziecko nie miało do nich dostepu.
                                                I wyobraź sobie, że ani ze mnie wróżka, ani psycholog i dlatego właśnie tak dużo wiem, bo czytam mnóstwo ksiazek o wychowywaniu dziecka aby być mądrą matką i popełniać jak najmniej błędów. Chętnie podeślę Ci kilka ciekawych tytułów, jeśli masz czas i ochote poczytać.
                                                Tobie moderowanie może się nie kłóci z opieka nad dzieckiem, ale może kłóci się dziecku? Bo ja odpisuje na posty tylko jak dziecko spi, a Twoich wpisów widzę tu mase i o różnych godzinach. Ale oczywiscie nic mi do tego.
                                                • bj32 Re: do bj32 30.01.08, 11:59
                                                  Zaprawdę Twoja odporność na wiedzę, poczucie misji zbawienia świata
                                                  przed sadystycznymi rodzicami i maniacki upór wmówienia mi, że
                                                  jestem jak Freddy Jason są niezmierzone.
                                                  Trzecia wersja... O bogowie! To, co uprawiasz, to nie jest dyskusja.
                                                  To nawet nie są wybiegi sofistyczne. To jest zwyczajne szukanie
                                                  drugiej dziury w... całym.
                                                  Między uciekaniem, a zabraniem zbawki nie ma zależności. I już.
                                                  " To co wg Ciebie karą za uciekanie powinno być odcięcie nóg?"
                                                  Kompletnie Cie pogięło?
                                                  " A skoro wracałas z dzieckiem do domu, to chyba nie miałyscie
                                                  jeszcze kilku godzinnej drogi, aby dziecko zapomniało o karze?"
                                                  Otóż miałam. Na rehabilitację jeżdżę dość daleko. Powrót zajmuje mi
                                                  w najlepszym razie półtorej godziny. Zazwyczaj dłużej.
                                                  "ale jak tak dużo czytasz to powinnaś juz była doczytać" Jak jak
                                                  dużo czytam?
                                                  "obowiazkiem rodziców jest zapewnienie bezpieczeństwa" Jakieś dowody
                                                  na to, że ja nie zapewniam? Akurat noży chować nie muszę, bo moje
                                                  zaniedbane i pobite dziecko od zawsze wie, że ostrych nozy jej
                                                  ruszac nie wolno. I nie muszę tego pilnować. I nie musiałam
                                                  powtarzać ileś razy.
                                                  "Chętnie podeślę Ci kilka ciekawych tytułów, jeśli masz czas i
                                                  ochote poczytać." Nie, dziekuję. Czytałam i Eichelbergera, i Spocka
                                                  i masę innych.
                                                  "Tobie moderowanie może się nie kłóci z opieka nad dzieckiem, ale
                                                  może kłóci się dziecku? Bo ja odpisuje na posty tylko jak dziecko
                                                  spi, a Twoich wpisów widzę tu mase i o różnych godzinach. Ale
                                                  oczywiscie nic mi do tego."
                                                  Oczywiście, że nic Ci do tego. Zwłaszcza, ze nie masz pojecia o
                                                  rozkładzie naszego dnia. Zwłaszcza, ze nie przyjdzie Ci do głowy, że
                                                  zrobić jeden czy dwa wpisy w biegu nie wymaga półtoragodzinnego
                                                  ślęczenia przy komputerze. Chyba, ze ktoś ma problem z przyswajaniem
                                                  słowa pisanego i musi długo dumać nad tym co czyta i pisze... No i
                                                  sześciolatki zazwyczaj w dzień nie sypiają... Za to bywają w
                                                  przedszkolu, albo z tatą na spacerze. Rozumiesz, nie?
                                                • atommicha Re: do bj32 19.03.08, 14:21
                                                  Jezuuuu, kitka20061, nie mogę Cię już czytać....jakie to musi być
                                                  dołujące mieć taką idealną matkę.
                                • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 28.01.08, 11:36
                                  Jako moderator nie jestem od edukowania społeczeństwa, tylko od
                                  sprzątania na forum.
                                  Na fora eksperckie są kierowane wątki, w których są pytania do
                                  ekspertów. W tym wątku padło pytanie do innych forumowiczek, nie do
                                  eksperta, zatem przeniesienie go na Wychowanie bez porażek odpada.
                                  Jeśli życzysz sobie porady eksperta - w każdej chwili na forum
                                  eksperckim mozesz zadać stosowne pytanie.
                                  • adolf1973 Do bijących i klapsujących matek 28.01.08, 16:17
                                    Jak czytam tutaj opinie pewnych matek, to aż się we mnie gotuje.
                                    Skoro teraz, w XXI wieku istnieja ludzie, dla których klaps nie jest
                                    zły, to znaczy, że cos jest nie tak. Klaps jest zły - też zadaje
                                    ból, też wprowadza atmosfere strachu, też powoduje, że dziecko boi
                                    się własnego, rzekomo kochającego go rodzica.
                                    Dobrze by wam było, gdyby własne dziecko was uderzyło? Nie
                                    odczuwałybyście bólu i strachu? Chyba raczej nie byłoby to dla was
                                    przyjemne.
                                    Czy naprawde ludzie się nie rozwijają? Czy naprawde niektórzy mają
                                    jeszcze średniowieczne myslenie? Tacy wszyscy mądrzy, wykształceni,
                                    a stosuja kary, które zadaja drugiej, młodszej, i bezbronnej osobie
                                    ból?! Tak się zachowują ludzie wykształceni, ludzie XXI wieku? NIE!
                                    To jest złe, bijąc czy klapsując dziecko uczymy je, by ono robiło to
                                    samo.
                                    Później rodzice zdziwieni, czemu w szkołach dochodzi do przemocy
                                    fizycznej i psychicznej - a skąd w dzieciach agresja? Skąd ona się
                                    bierze? Z domu rodzinnego dziecka!
                                    Moi rodzice nigdy mnie nie uderzyli, a zawsze jakoś byłem spokojny,
                                    szczęśliwy, nigdy nie stosowałem przemocy w szkole, teraz nie bije
                                    własnego dziecka.
                                    Jeżeli nadal tak pójdzie, to takie ,,zwykłe i niewinne'' klapsy
                                    nigdy nie znikna ze społeczeństwa. Jeżeli ludzie dalej bedą
                                    opóźnieni i będa uważali klaps za jedną z metod wychowawczych, to w
                                    tym świecie będzie coraz więcej osób, które będa torturować, gnębic
                                    itp.
                                    Przemoc rodzi przemoc. Czy wy nie macie za grosz szacunku dla
                                    dziecka? Czy wy nadal nie widzicie, że dziecko CZUJE?
                                    Jeszcze proszę, aby każda klapsującą czy bijąca matka, pamiętała o
                                    tych cytatach:
                                    ,,Wszystko co osiągnięte tresurą, naciskiem, przemocą - jest
                                    nietrwałe, niepewne, zawodne''
                                    ,,Kiedy jesteście zmęczeni i źli, wtedy kiedy dzieci są nieznośne i
                                    wyprowadzają was z równowagi, wtedy, kiedy gniewacie się i
                                    krzyczycie, wtedy, kiedy chcecie karać w uniesieniu - pamiętajcie o
                                    zaleknionym, szybko bijącym sercu dziecka''
                                    • tuberosa77 Re: Do bijących i klapsujących matek 28.01.08, 16:49
                                      Klaps jest zły. Rzeczywiście ma być czyms nieprzyjemnym i ma zaboleć
                                      wtedy dziecko zapamięta że tak robić nie wolno. Kara i stawianie do
                                      kąta czy krzyk też jest nieprzyjemny, ale nie żyjemy w raju i nie
                                      wszystko ma być fajne i przyjemne.

                                      > ,,Wszystko co osiągnięte tresurą, naciskiem, przemocą - jest
                                      > nietrwałe, niepewne, zawodne''
                                      Lekka przesada w odniesieniu do klapsa.

                                      Ja dostawałam klapsy i wyszło mi na dobre. Rozumiem moich rodziców i
                                      nie potępiam ich za to. Natomiast Ciebie nikt do dawania klapsów nie
                                      zmusza. Niech każdy wychowuje po swojemu. I proszę Cię nie wyjeżdzaj
                                      mi zaraz ze stosowanie przemocy i bicie jest złem, ja z tym poglądem
                                      się zgadzam. Chodzi o zwykły klaps a nie o tortury i bicie. Ludzie
                                      prosze o troche zdrowego rozsądku i nie popadanie w skrajność.
                                      • mama303 Re: Do bijących i klapsujących matek 28.01.08, 20:19
                                        tuberosa77 napisała:

                                        > Klaps jest zły. Rzeczywiście ma być czyms nieprzyjemnym i ma
                                        zaboleć
                                        > wtedy dziecko zapamięta że tak robić nie wolno.

                                        To walnij z 10 pasków na goły tyłek, bedzie jeszcze bardziej
                                        nieprzyjemnie i w/g Twojej teorii dziecko powinno lepiej zapamietać.
                                        O... napewno zapamięta, gwarantuję.
                                    • bj32 Re: Do bijących i klapsujących matek 28.01.08, 19:12
                                      "Skoro teraz, w XXI wieku istnieja ludzie, dla których klaps nie
                                      jest zły, to znaczy, że cos jest nie tak."
                                      Ktoś napisał, ze nie jest zły? Czy może, ze z powodu jednego, czy
                                      kilku doraźnych klapsów nie ma sensu się samobiczować?
                                      "Dobrze by wam było, gdyby własne dziecko was uderzyło? Nie
                                      odczuwałybyście bólu i strachu?"
                                      Dobrze się czujesz? Pierwszy raz zaserwowałam dziecku klapsa jak
                                      miało coś blisko 3 lata. Mnie dziecko tłukło nieraz już dużo
                                      wcześniej. Całkiem naturalna reakcja zresztą. Nie powiem, zeby była
                                      to jakaś wybitna frajda dla mnie, ale ból i strach? e tak strasznie
                                      boli, jak kilkulatek przyleje, że aż człowiek chowa się w kąciku i
                                      płacze? Nie przesadzasz?
                                      "Później rodzice zdziwieni, czemu w szkołach dochodzi do przemocy
                                      fizycznej i psychicznej - a skąd w dzieciach agresja?"
                                      Kolejna bzdura... Jak ja chodziłam do szkoły, to owszem, chłopaki
                                      tłukli sie miedzy sobą, ale nikt nie wsadził nauczycielowi kubła na
                                      łeb. Taka agresja to raczej efekt błędnie pojmowanego "wychowania
                                      bezstresowego", a nie kilku klapsów. Mi też sie zdarzyło dostać
                                      klapsa i jakoś nie zostałam mordercą...

                                      Cudnie mieć ideały, ale życie toczy się swoją drogą...
                                    • fogito Re: Do bijących i klapsujących matek 28.01.08, 19:24
                                      Dzieki adolf za piekne slowa, bo zaczelam sie tutaj czuc jak Don
                                      Kichot walczacy z wiatrakami.
                                      • tuberosa77 Re: Do bijących i klapsujących matek 28.01.08, 22:37
                                        Rzeczywiście walczysz tu chyba z wiatrakami, bo żadna z uczestniczek
                                        dyskusji nie powiedziała ze bicie jest cacy a klaps to najlepsza
                                        metoda wychowawcza. Ale tak to jest jak się w poczuciu misji nie
                                        doczyta co piszą inni i co gorsza nie zrozumie.
                                        Zatrudnij się w pomocy społecznej tam z pewnością znajdziesz pole do
                                        popisu i będziesz mogła edukować na temat klapsów i bicia.
                                        Po co edukować kogoś kto nie stosuje przemocy i nie bije nikogo. Te
                                        matki którym w desperacji zdazyło się dać klapsa są według Ciebie
                                        godne potępienia a według innych nie.Ot i wszystko na ten temat.
                                        • fogito Re: Do bijących i klapsujących matek 29.01.08, 07:51
                                          Tuberosa, daruj juz sobie. Po tym jak probowalas uzasadnic moje 'nie
                                          bicie dziecka' jego wada sluchu wlasciwie nie mam ci juz nic do
                                          powiedzenia.
                                          Zreszta napisalas, ze nie bijesz dziecka, ale nie wykluczasz w
                                          przyszlosci, wiec nie jest to raczej desperacja tylko przemyslany
                                          krok.
                                          I po raz setny napisze - jestem w stanie zrozumiec danie klapsa z
                                          bezsilnosci, ale juz powtarzanie go i nazywanie wychowawczym uwazam
                                          za chore.
                                          • tuberosa77 Re: Do bijących i klapsujących matek 29.01.08, 16:01
                                            Coś mi się wydaje ze na forum mnóstwo osób pisze wyidealizowane
                                            posty o zyciu. Widzę tutaj idealne matki idealnych dzieci, które
                                            mają niesamowitych mężów, ich dzieci nigdy nie robią nic głupiego,
                                            nie są niegrzeczne ani złośliwe, na wszystko są za mądre i za
                                            dorosłe. To mi się kojarzy z krainą o nazwie Utopia. Nie ma
                                            nieomylnych ludzi, idealnych dzieci; to wszystko ikony z obrazka.
                                            Mam wrażenie ze Ty byś chciała zeby życie wyglądało jak z Twoich
                                            postów, bo to poprostu fikcja literacka. Ja się nie boję napisać ze
                                            jestem tylko człowiekiem, wiele razy się mylę a moje dziecko wpada
                                            na szalone pomysły, no i mam swoje zdanie, którego staram się bronić
                                            nawet w trudnych dyskusjach. Ja nie znam osobiście zadnych idealnych
                                            matek i super genialnych dzieci, ja zyję w normalnym świecie gdzie
                                            ludziom zdaży się upić i zakląć a dzieciom być niegrzecznym. Pewnie
                                            dlatego czytam ten wątek z takimi emocjami i zaangazowaniem, bo
                                            czasem miło posłuchać bajeczek o zyciu autorstwa dorosłych. Dziękuję
                                            za dyskusję i przepraszam ze wyjechałam z tym niedosłuchem, to było
                                            zupełnie niepotrzebne a mnie poniosły emocje i się zagalopowałam.
                                            Dziękuję też że nie padły pod moim adresem epitety i wyzwiska, jakie
                                            czasem piszą forumowiczki prezentujące inne zdanie. Szanuje Twój
                                            punkt widzenia i mam nadzieję ze jednak powstrzymam nerwy i klapsa
                                            nie popełnię, ze nie będzie takiej potrzeby. Pozdrawiam.
                                            • adolf1973 do tuberosa77 29.01.08, 16:22
                                              Napisałaś:
                                              Nie ma
                                              nieomylnych ludzi, idealnych dzieci

                                              Wydaje mi się, ze dziecko też jest człowiekiem. Mogłas
                                              napisać: ,,nie ma nieomylnych ludzi dorosłych i idealnych młodych
                                              ludzi''

                                              ,,Nie ma dzieci - są ludzie; ale o innej skali pojęć, innym zasobie
                                              dośwaidczenia, innych popędach, innej grze uczuć. Pamiętaj, że my
                                              ich nie znamy''
                                              • tuberosa77 Re: do tuberosa77 29.01.08, 16:47
                                                Mogłam ale nie napisałam, wybacz jeśli Cie to uraziło.

                                                > Wydaje mi się, ze dziecko też jest człowiekiem. Mogłas
                                                > napisać: ,,nie ma nieomylnych ludzi dorosłych i idealnych młodych
                                                > ludzi''
                                                >

                                                Mnie też się wydaję, ze dziecko jest człowiekiem więc terminów tych
                                                można używać zamiennie. Po co pisać młody człowiek skoro oznacza to
                                                dokładnie to samo co dziecko. Po co kogoś łapać za słówka istotny
                                                jest kontekst.
                                            • fogito Re: Do bijących i klapsujących matek 29.01.08, 17:14
                                              surprised No nie tuberosa!- ja nie jestem idealna smile)) Maz, ktoremu sie
                                              czesto obrywa za rozne meskie przewinienia na pewno by sie pod tym
                                              podpisal surprised Poza tym jestem zlosliwa, leniwa z natury i mam
                                              wybuchowy charakter.
                                              Ja po prostu mam morze cierpliwosci dla mojego dziecka. Moze
                                              dlatego, ze dlugo nie moglam zajsc w ciaze, moze dlatego, ze
                                              urodzilam go jak mialam juz 32 lata i stabilne poglady na zycie,
                                              moze dlatego, ze jak mial dwa lata to wyladowal na OIOM'ie i omal go
                                              nie stracilam, moze dlatego, ze moja 95 letnia babcia od zawsze mi
                                              powtarza, zebym nigdy go nie uderzyla, a moze dlatego, ze jak w
                                              koncu zalozono mu aparaty sluchowe i zaczal mowic to okazalo sie, ze
                                              jest nieprzecietnie inteligentnym i wrazliwym chlopcem, ktory tylko
                                              gdy podniose glos mowi mi - mamo nie krzycz, bo nie wolno. A moze po
                                              prostu dlatego, ze kocham go nad zycie i nie wyobrazam sobie, ze
                                              moglabym uderzyc go skoro nie bije nikogo innego. A lista przewinien
                                              co poniektorych osob jest baprawde dluga;/
                                              I na koniec uprzejmie donosze, ze moj maz tez nie jest chodzacym
                                              idealem - jest najzwyklejszym facetem pod sloncem smile
                                              Pozdrawiam pokojowo i mysle, ze juz dosyc tych przepychanek
                                              slownych. Przynajmniej ja czuje sie zmeczona dyskusja.
                                              • kitka20061 Odpowiedź eksperta z forum: Wychowanie bez porażek 29.01.08, 21:04
                                                Oto odpowiedź Pani Justyny dąbrowskiej na zadane przeze mnie pytanie: Bardzo proszę o Pani komentarz, jako eksperta w tej dziedzinie, na temat "Czy dajecie czasem klapsy", który rozpetał wojnę na forum "Małe dziecko" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=74775245&a=74775245. Czy klaps może byc formą kary? CZy rzeczywiscie nie da się w inny sposób wytłumaczyć dziecku co mu wolno a czego nie? Będę wdzieczna za wyczerpującą odpowiedź.

                                                Oto odpowiedź.
                                                Nie dawać. Nie dodam nic więcej od tego co powiedziała Basia Smoliśka w naszej
                                                rozmowie.
                                                www.edziecko.pl/rodzice/1,79362,3333003.html
                                                Pozdrawiam

                                                JD

                                                Myślę, że to wreszcie przemówi co do poniektórych mam.
                                                Pozdrawiam
                                                • bj32 Re: Odpowiedź eksperta z forum: Wychowanie bez po 29.01.08, 22:31
                                                  "Czy klaps może byc formą kary? CZy rzeczywiscie nie da się w inny
                                                  sposób wytłumaczyć dziecku co mu wolno a czego nie?"
                                                  To jeszcze zalinkuj wypowiedź czyjakolwiek, która będzie świadczyła
                                                  o podstawności takiego pytania. Zapewne zechcesz zalinkować *moja*
                                                  wypowiedź względem tego upiornego skwerku. Zatem przypomnę, że byłam
                                                  obładowana siatami, zmęczona i wściekła. I nie planuję mieć poczucia
                                                  winy.
                                                  "Myślę, że to wreszcie przemówi co do poniektórych mam."
                                                  Obawiam sie, ze do niektórych mam-idealistek nic nie przemówi...
                                                  • kitka20061 do bj32 30.01.08, 00:51
                                                    Walnąć w stół, a nożyce się odezwą. Dziewczyno, ja nie zatytuowałam tego postu "do bj32", tylko "odpowiedź eksperta" i akurat nietety nie Ciebie miałam tu na mysli a "nataliam2", która podobno studiuje pedagogikę i która napisała: "A mądrzejsiode mnie mówią, że dawać. na priv mogę ci podać nazwiska profesorów, doktorów itd. Mnie oni przekonali.", bo jeszcze nigdy nie słyszłam, aby pedagodzy zachęcali do klapsów. Ale skoro tak Cie to dotkneło, to chyba jednak zrozumiałaś wreszcie, ze klapsy nie sa środkiem wychowawczym.
                                                    To, ze dałaś małej klapsa to, jak wcześniej pisałam, mnie również sie zdażyło, ale wyciągnęłam z tego daleko idące wnioski na przyszłość. Oczywiscie, ze sie z tego powodu nie powieszę, ale gdy spojrzałam na minę mojej córki, to już wiem, ze nie zrobię tego błędu wiecej. Nie bede mojego zmeczenia i kłopotów wyładowywać na dziecku, które akurat coś zbroiło i jest okazja aby sobie na nim ulżyć. CZy Ty zawsze wszystko robisz tak jak trzeba i jak inni od Ciebie wymagają? Mogę się założyć że nie. I nikt Ci za to klapsów nie daje.
                                                    Szkoda tylko, że po sytuacji na skwerku, gdy juz opadły emocje, nie pomyślałas, ze jednak nie było to najmądrzejsze posunięcie i na następny raz mogłabyś to inaczej załatwić. Życzę Tobie i wszystkim mamom, aby wasze pociechy dostawały jak najmniej klapsów, bo w to ze nie bedą ich dostawać w ogóle jakos trudno mi niestety uwierzyćsad
                                                  • nataliam2 Re: do bj32 30.01.08, 01:06
                                                    Nie pisałam kilka dni bo postanowiłam zgłębić temat.
                                                    I chyba zaczynam się wahać, nie dlatego, że mnie przekonałyście (w metody D.
                                                    Zawadzkiej z mężem nie wierzymy), ale mam kilkanaście fachowych lektur i na
                                                    dokładkę wypożyczyłam kilka nowych.
                                                    I fakt, klaps nie może być traktowany jako metoda wychowawcza (czasem na
                                                    otrzeźwienie, jako doraźna "pomoc" - tak zostało to nazwane). Jeszcze nie mam
                                                    stanowiska i muszę bardziej się w tym pobabrać, w piątek mam zajęcia, popytam
                                                    profesorów (chyba innych niż tych z którymi miałam już zajęcia).
                                                    Ale niestety to prawda, że teraz w szkołach rządzą dzieci wychowane bezstresowo,
                                                    bez szacunku do osób starszych, tylko dlatego, że kiedyś na fali było
                                                    powiedzenie "wychowuję swoje dzieci bezstresowo".
                                                    Mojemu dziecku czasem wystarczy tłumaczenia, ale niestety pomaga tylko klaps.
                                                    I nie mam zamiaru z tego powodu mieć jakichkolwiek wyrzutów sumienia.
                                                    Ja nie jestem ekspertem, nie w tej dziedzinie, pedagogikę studiuję tylko po to
                                                    by mieć więcej kierunków w papierach a nie harować za 100 zł jak doradziły mi
                                                    dziewczyny z innego forum. I po moim stażu już doszłam do wniosku, że nigdy nie
                                                    mogłabym pracować w szkole bo wykończyłabym się nerwowo a i na dzieci nie
                                                    miałoby to dobrego wpływu. Jestem cholerykiem który nie potrafi tego poskromić.
                                                  • bj32 Re: do bj32 30.01.08, 12:26
                                                    No, wcześniej padłą propozycja, żeby przenieść wątek na eksperckie i
                                                    odpowiedziałam, ze przenieść sie nie da, ale spytać można tam
                                                    bezpośrednio, zatem wyszło mi, że sie zastosowałaś tylko deczko od
                                                    czapy w stosunku do moich wypowiedzi.
                                                    "chyba jednak zrozumiałaś wreszcie, ze klapsy nie sa środkiem
                                                    wychowawczym." Słuchaj, to sie zapłakać mozna... Gdzie ja, u diabła,
                                                    napisałam, ze są?!
                                                    "Szkoda tylko (itd)" Zbyt daleko idące wnioski. Nic nie pisałam na
                                                    temat tego, co było potem, jak wyglądały moje przemyślenia itd.
                                                    Zatem nie wciskaj forumowiczkom kitów na temat tego, co pomyślałam,
                                                    a czego nie, OK?
                                                • mama303 Re: Odpowiedź eksperta z forum: Wychowanie bez po 29.01.08, 23:00
                                                  kitka20061 napisała:

                                                  > Oto odpowiedź Pani Justyny dąbrowskiej na zadane przeze mnie
                                                  pytanie

                                                  Dzięki za pierwszą pomoc od NIE MODERATORA.
                                                  Mądry artykuł.
                                                  • bj32 Re: Odpowiedź eksperta z forum: Wychowanie bez po 29.01.08, 23:20
                                                    "Dzięki za pierwszą pomoc od NIE MODERATORA."
                                                    Skąd w Was tyle jadu?
    • cynamonowe_mysli Re: Dajecie czasem klapsy???? 31.01.08, 07:08
      zacznijmy od tego ze jak bylam mala bylam karana na rozne sposoby,
      bylo bicie i to nie tylko klapsy, bylo stawianie w kacie, albo nawet
      kleczenie, bylo odsylanie do swojego pokoju, zakaz telewizora, zakaz
      wychodzenia z domu itd. Kiedys nawet jak juz nic nie skutkowalao
      mama zabronila mi czytac ksiazki, bo uwielbialam i mama wiedziala ze
      to bedzie dla mnie najgorsza kara smile
      Niektore kary byly zbyt bolesne, bicie mocniejsze niz glupi klaps,
      czy stawianie w kacie, ale skutkowaly. Mama rozmawiala ze mna na
      kazdy temat tlumaczyla dlaczego nie wolna a ja i tak to robilam
      wychodzac z zalozenia ze dopoki sama sie nie oparze to nie uwierze i
      mialam wtedy naprawde tylko kilka lat. Mieszkalismy na wsi wtedy i
      mama zabronila wchodzic po drabinie na gore stodoly gdzie skladowali
      siano, bo to wysoko, nie ma zadnego zabezpieczenia, i w jednym
      iejscu podloga jest dziurawa i wpada sie prosto w miejsce gdzie stoi
      bardzo grozny byk. A dla mnie to miejsce bylo jak kraina czarow i
      jak tylko mama sie odwracala ja juz tam bylam i wstyd sie przyznac,
      ale dopiero kilka klapaow doprowadzalo mnie do pionu. To samo bylo z
      nauka, ja nie chcialam sie uczyc, uciekalam z domu przez okno do
      pobliskiego lasu itd pamietam jak uczylam sie tabliczki, dopoki mama
      tlumaczyla, prosila pomagala to jakos nie chciala mi wejsc, a jak
      sie wkurzyla i powiedziala ze za kazdy blad dostane pasa na dupe to
      mowie Wam od razu mi umysl otworzyl.

      Te przyklady nie znacza ze bicie jest dobre, zadna kara nie jest
      dobra..znajoma karajac dziecko odstawia je na kilka minut do
      lazienki inna mowi dziecku ze jest niedobre i mamusia przestanie je
      kochac.

      Pomyslcie jak Wy byliscie dziecmi, wiem ze Wasze dzieci maja moze po
      kilkanascie miesiacy i nie pamietacie co sie wtedy z Wami dzialo,
      ale co bylo gdy byliscie troche starsi?

      Jak ukarac dziecko zeby nie czulo sie zranione, upokorzone,
      odepchniete, niekochane?

      Poruszacie temat pedagogiki, ja tez studiowalam pedagogike jest taka
      ksiazka i oczywiscie za cholere nie moge przypomniec sobie autora,
      ale wlasnie o bezstresowym wychowaniu - jak wykopie to Wam podrzuce
      autor pisze, ze bezstresowae oznacza rozmowe przede wszystkim,
      tlumaczenie a nie karanie

      i ze czasami w sytuacjach zagrazajacych zyciu dziecka, jesli rozmowa
      nie pomoze klaps, nie bicie- klaps jest wskazany.

      Moj syn ma 18 miesiecy, tam gdzie diabel nie wlezie tam moj syn
      idzie pierwszy smile Wlazi na wszytskie szafki, wklada rece w kazda
      dziure, skacze ze wszytskiego na co wejdzie i generlnie jest urwis.

      Dwa razy dostak klapsa, lekkiego- raz gdy wszedl na parapet-
      podsunbal sobie pod okno pudeklo w ktorym sa zabawki, odwrocil do
      gory nogami i juz stal na parapecie- owszem mamy kraty w oknach i
      mieszkany na parterze, ale kolezanka do ktorej czesto chodzimy
      mieszka na 4 pietrze...
      on doskonale wszystko rozumie, gdy mowie podaj picie, pozbieraj
      zabawki, idziemy myc raczki itd, wiec wiem ze rozumie gdy mowie ze
      nie wolno, bo spadnie, bo bedzie bach i bedzie bardzo bolalo itd itd
      jesli wiec mimo wszystko wszedl na ten parapet dostal klapsa...

      nie wchodzi juz na parapet i teraz jak robi cos na przekor wystarczy
      ze powiem ze bedzie klaps i on ucieka smiejac sie i klepiec sie po
      pupie smile ale nie robi tego czego mowie ze nie wolno.

      owszem ktos napisal ze coreczka skkala z lozka i owa mausia lapala
      dziecko kilka cm nas podloga, dziecko sie przestaszylo i przestalo
      skakac.
      To nie jest dobra metoda. Moj syn uwaza ze jest dobra zabawa, nie
      boi sie niczego skacze z oparcia lozka liczac ze go zlapie.
      Owszem wiadomo ze zlapie, ale co bedzie gdy okaurat bede w kuchni,
      toalecie czy poprostu nie bedzie mnie tam gdy on bedzie lecial ?

      moze spadnie, moze nauczy sie ze tak nie wolno i nic mu nie bedzie
      a moze spadnie tak niefortunnie ze zostanie kaleka na cale zycie .

      nie ma w tym zlotej rady, czasami rozmowa nie skutkuje...
      uwazam tylko ze karanie w stylu, odepychanie dziecka, stawianie do
      kata, na jakies jezyki , zamykanie w innym pokoju czy w lazience -
      upokarzaja dziecko i zostawiaja slady na psychice bardziej niz lekki
      klaps.
      • yarpen111 Re: Dajecie czasem klapsy???? 31.01.08, 12:25
        Coz, uwazam,ze to my jako rodzice powinnismy przede wszytskim dbac o
        bezpieczenstwo naszego dziecka. Powinnismy tak zabezpieczyc dom, aby uniknac
        wszelkich wypdkow. Naprawde dla mnie nie jest tlumeczeniem,ze dlalam klapsa, bo
        dziecko chcialo dotknac piekarnika!! Sparwa prosta,zalozyc bramke w kuchni, tak
        by dziecko nie wchodizlo i nie mialo mozliwosci dotkniecia , etc,etc.
        Dziecko, jest ciekawe swiata, ale do pewnego wieku nie wie, ze cos moze mu sie
        stac, gdy zrobi tak a nie inaczej. To,ze dostanie klapsa napewno je tego nie
        nauczy. Wystarczy poczytac troche o rozwoju emocjonalym dzieci na roznych
        etapach wiekowych- to,ze dzieci probuja wsadzc place do gniazdka jest normalne
        i, to,ze nie wiedza,ze tak nie mozna tez jest normlane- zamiazst klapsa
        odwracajmy uwage, zabezpieczmy gniazdka i moze wiecej bawmy sie z nimi, poprostu.
        Mam synka 14 miesecy i nie wyobrazam sobie by mu dac klapsa, za co,
        przepraszam?? Za to,ze poznaje swiat i jest ciekawy??Zabezpiecyzlam wszlekie
        niebezpieczne miejsca w domu, i jest ok. Wiem,ze nic mu sie nie stanie, a jesli
        probuje czegos , czego nie wolno, zabieram go z danego miejsca, i daje co innego
        do zabawy. Dzieci w tym wieku latwo przekonac do zmiany zajecia, naporawde ,
        tylko wymaga to nieco inwencji.
        No, a juz klaps za bicie kotka to szczyt!! Moze dziecko daje kotkowi klapsa , bo
        skoro kotek jest slabszy to niech dostanie klapa, tak jak i dziecko.
        Sama mam psa w domu i czasem moj syn probowal go ciagnac za siersc, do znudzenia
        pokazywalam mu jak sie glaszcze pieska i w koncu zalapal i teraz TYLKO go
        glaszcze. Wiec da sie nawet z takim maluchem dojsc do porozumienia.
        Ja sama nie bylam bita, ani nie dostawalam klapsow,i moze dlatego nie wyobrazam
        sobie takich metod. Nie bylam wychowywana bez stresowo, bo to zupelnie co
        innego. Rodzice duzo ze mna rozmawiali, nie zamykali mnie tez w lazince,ani nie
        stawiali do kata! Naprawde zamiast klapsa czy takich wymyslnych kar , czy tez
        bezstresowego wychowania jest jescze cos pomiedzy, cos,co wypracowali moi
        rodzice- rozmowa, tlumaczenie, traktowanie dziecka jak partnera do rozmowy i to
        skutkowalo. Mam andzieje,ze uda mi sie byc takim rodzicem, bo mam naprawde dobry
        przyklad wyniesiony z domu.
        • delfina77 Re: Dajecie czasem klapsy???? 31.01.08, 23:43
          Wszedzie pozakladasz bramki? A jak ci sie dziecko wyrwie na ulicy by poleciec
          pod samochod i nie bedzie chcialo sluchac twoich tlumaczen to gdzie zalozysz
          bramke? Lepszy klaps niz bycie trupem lub kaleka do konca zycia
          • mama303 Re: Dajecie czasem klapsy???? 03.02.08, 08:44
            delfina77 napisała:

            A jak ci sie dziecko wyrwie na ulicy by poleciec
            > pod samochod i nie bedzie chcialo sluchac twoich tlumaczen to
            gdzie zalozysz
            > bramke? Lepszy klaps niz bycie trupem lub kaleka do konca zycia

            Jak sie wyrwie i będzie trupem lub kaleką to po fakcie.Klaps nie
            pomoże.
      • delfina77 Re: Dajecie czasem klapsy???? 31.01.08, 23:41
        Cynamonowe mysli, nic dodac, nic ujac. Podpisuje sie pod tym co napisalas, a ci,
        ktorzy mysla, ze moga owinac folia caly swiat by zabezpieczyc dziecko przed jego
        wlasna glupota sa bardzo mlodzi albo bardzo naiwni. Nie daje klapsow mojej corce
        i mam nadzieje, ze nie bede musiala ale nie uwazam tego za najwieksze zlo
        • kitka20061 Re: Dajecie czasem klapsy???? 01.02.08, 00:44
          Ręce opadają!!! Jestescie madrzejsze od ekspertów - ludzi którzy kształcili sie po kilka lat, są pedagogami, psychoterapeutami, psychologami, ludzi, którzy pracują z dziećmi często skrzywdzonymi przez takich kochajacych rodziców, którzy wychowaywali i wprowadzali dyscyplinę klapsami a niejednokrotnie, pasami, ścierą i innymi miłymi przyrządami do bicia. Jak można pochwalać metody bicia pasem za to, ze dziecko nie chciało sie nauczyć tabliczki mnożenia, czy kilka klapsów na tyłek? Teraz juz wiem, dlaczego tak często pokazują skatowane do nieprzytomności dzieci walczące o życie!!! Przecież to istna patologia. "Cynamonowe mysli" - dziewczyno zastanów sie co piszesz, Ty która podobno studiowała pedagogikę??? Ciekawa jestem gdzie??? Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś i zastanów się nad tym. Dajesz klapsy 18-to miesiecznemu dziecku, lekko jak piszesz. Co to znaczy lekko, nie poczuł? Czy też poczuł na tyle, że az płakał? Gdyby był lekki, toby nie zadziałał, bo byłaby to forma pieszczoty.
          Jak czytam te brednie to wydaje mi sie, ze cofnęłam sie do co XIX wieku, czasów "Janka Muzykanta".
          • fogito Re: Dajecie czasem klapsy???? 01.02.08, 07:33
            albo Anielki - "buch do pieca na trzy zdrowaski" surprised
            • loola_kr to akurat Rozalka była... 01.02.08, 10:34
              a Anielka to malaria...
              smile
          • tuberosa77 Re: Dajecie czasem klapsy???? 01.02.08, 09:36
            KLAPS wg słownika Kopalińskiego - z jęz. niemieckiego lekkie
            uderzenie.

            Nie widze tu nawiązania do lania pasem ani bicia ścierą.

            Jak można pochwalać metody bicia pasem
            > za to, ze dziecko nie chciało sie nauczyć tabliczki mnożenia, czy
            kilka klapsów
            > na tyłek?

            No nie wiedziałam że można. A ktoś tu pochwala??? To proszę o cytat.
            To że ktoś dostawał od rodziców jeszcze nie znaczy że to pochwala..
            Szczerze powiedziawszy przez ten wątek nie mogę spać w nocy. Jedna
            mama pisze ze dała klapsa i zaraz rzucają sie na nią domorosłe panie
            psycholog, że torturuje dziecko i propaguje przemoc. Naprawde nie
            uważam klapsa za dobrą metode wychowawczą. Ale dziewczyny chyba
            przeceniacie znaczenie kilku klapsów lub ich braku w wychowaniu. Ja
            dostawałam klapsy i nie odcisnęło to na mnie żadnego piętna, znam
            osoby których nie klapsowano i są również normalne. Oczywiście nie
            mówię o klapsowaniu kilkunastomiesięcznego dziecka, które nie ma
            sensu bo dziecko nie rozumie, ze coś zrobiło źle, poprostu poznaje
            świat. Ale jak czytam tutaj o patologii z powodu dania klapsa no to
            wybaczcie ale chyba wszystkie rodziny na świecie są patologiczne (no
            może z małymi wyjątkami).
            • delfina77 Re: Dajecie czasem klapsy???? 01.02.08, 23:19
              No wlasniesmile Smiac sie chce jak czytam te nawiedzone wypowiedzi. Coz z tego, ze
              jakas pani psycholog powie, ze klaps jest be? Czy ta pani ma dzieci? Czy te
              dzieci, wychowane bezstresowo, spelnia sie w zyciu jako dorosle jednostki i sa
              przykladem dla innych? Poczekajmy moze na jakies konkretne wyniki badan skoro
              tak sie upieramy przy psychologii? Ja dostalam klapsa moze 2 razy w zyciu i
              chyba musialam byc wyjatkowo nieznosna, nie odbilo sie to na mojej psychice bo
              nawet tego nie pamietamsmile Podobnie bylo w rodzinach moich kolegow/kolezanek,
              obecnie wszyscy sa po studiach, maja dobra prace i udane zycie osobiste. Co ma
              klaps do bicia kogos mokra szmata, kijem czy pasem?smilesmile
              • mamalolka-2 Jak wychowywano dzieci w l 6070 80 bez psychologów 01.02.08, 23:56
                Zgadzam się z Delfiną, TO NIE ZNACZY, ŻE POPIERAM BICIE DZIECI !!!
                Każdy dzieciak z mojego podwórka (jestem rocznik 74) czasem dostał
                od rodziców klapa, albo przysłowiową ścierką od mamy, _nie
                korzystano wtedy z rad Super Niani, a z psychologów
                sporadycznie),ale nie pamiętam, żeby dzieci w wieku lat 12 masowo
                biły swoich kolegów, poniżały koleżanki, molestowały seksulanie,
                okradały z pieniędzy, napadały staruszki, zdaje się, że to niestety
                głównie bezstresowy wychów, dał nam takie efekty, czyż nie ?
                • fogito Re: Jak wychowywano dzieci w l 6070 80 bez psycho 02.02.08, 17:15
                  Obawiam sie, ze to gorszy przeplyw informacji za komuny utrzymywal
                  nas w przeswiadczeniu, ze nic zlego sie nie dzialo. Nie bylo
                  prywatnej telewizji,internetu, komorek... a glowne wiadomosci to
                  byly realizacje planow piecioletnich. Nikt sie takimi glupotami jak
                  wychowywanie dzieci nie przejmowal, bo wtedy ludzie walczyli w
                  kolejkach o to, zeby bylo co do garnka wlozyc. Sama kiedys stalam 6
                  godzin, zeby chleb kupic. Mialam kilka lat i kiedy juz przywiezli,
                  to myslalam, ze nas dorosli stratuja. bo tak sie pchali.
                  Dzieci w owych czasach po prostu mialy siedziec cicho i nie sprawiac
                  problemow, bo wokol bylo ich dosyc.
                  Z dziecinstwa pamietam ponizanie przez kolegow chlopca, ktorego
                  ojciec sie powiesil. To bylo straszne - on siedzial i plakal na
                  chodniku, a wszyscy sie z niego smiali. Do dzisiaj mam poczucie
                  wstydu, ze nie rzucilam sie w jego obronie. Mielismy wtedy pewnie
                  okolo 10-12 lat i niczym sie nie roznilismy od tych dzieciakow,
                  ktore niedawno obrzucily ceglami jakas staruszke - byl artykul w GW.
                  Mysle, ze ilosc oberwanych przez nas klapsow nie miala zadnego
                  wplywu na nasze okrutne zachowanie.
                • mama303 Re: Jak wychowywano dzieci w l 6070 80 bez psycho 03.02.08, 08:59
                  mamalolka-2 napisała:

                  ale nie pamiętam, żeby dzieci w wieku lat 12 masowo
                  > biły swoich kolegów, poniżały koleżanki, molestowały seksulanie,
                  > okradały z pieniędzy, napadały staruszki, zdaje się, że to
                  niestety
                  > głównie bezstresowy wychów, dał nam takie efekty, czyż nie ?

                  Nie, takie rzeczy zdarzały sie i bedą sie zdarzac jak świat światem.
                  Róznica jest taka, ze teraz media bardziej skutecznie szukaja takich
                  afer i bardziej je nagłaśnija bo z tego żyją.
                  W PRL wszystko było cacy, ludzi szczesliwi a dzieci w
                  szkołach "bardzo grzeczne".
                  • delfina77 Re: Jak wychowywano dzieci w l 6070 80 bez psycho 03.02.08, 21:21
                    Dzieci same w sobie nigdy nie sa grzeczne ale gdy panuje dyscyplina latwiej nad
                    nimi zapanowac. Jest zdecydowana roznica w zachowaniu dzieci w szkole w latach
                    70-80tych a tym co sie dzieje teraz. Na niekorzysc terazniejszosci, niestety.
                    Kiedys uczniowie konczacy podstawowke musieli umiec pisac po polsku, teraz nawet
                    maturzysci nie umieja, bo nie musza - bezstresowe wychowanie, ech...
                    • mama303 Re: Jak wychowywano dzieci w l 6070 80 bez psycho 04.02.08, 11:11
                      delfina77 napisała:

                      > Dzieci same w sobie nigdy nie sa grzeczne ale gdy panuje
                      dyscyplina latwiej nad
                      > nimi zapanowac.

                      Po pierwsze wcale nieprawda że dzieci same z siebie nigdy nie są
                      grzeczne....
                      Po drugie dyscyplina nie jest jedynym sposobem na dzieci i młodzież.
                      Jak chodziłam do liceum to mieliśmy róznych nauczycieli, ale
                      najwiekszy autorytet i sympatie wzbudzała jedna kobitka, która
                      lubiła nas i szanowała i z pasją "sprzedawała" swoją wiedzę. U niej
                      mieliśmy najwieksze luzy i swobodę - super pedagog.

                      Jest zdecydowana roznica w zachowaniu dzieci w szkole w latach
                      > 70-80tych a tym co sie dzieje teraz.

                      Jasne - kiedys siedziały jak trusie a teraz miewaja swoje zdanie.
              • mama303 Re: Dajecie czasem klapsy???? 03.02.08, 08:53
                delfina77 napisała:

                Czy te
                > dzieci, wychowane bezstresowo, spelnia sie w zyciu jako dorosle
                jednostki i sa
                > przykladem dla innych?

                A te klapsowane sie napewno spełnią?
                > Ja dostalam klapsa moze 2 razy w zyciu i
                > chyba musialam byc wyjatkowo nieznosna, nie odbilo sie to na mojej
                psychice bo
                > nawet tego nie pamietamsmile Podobnie bylo w rodzinach moich
                kolegow/kolezanek,
                > obecnie wszyscy sa po studiach, maja dobra prace i udane zycie
                osobiste.

                Nie pamiętasz ale jednak....pamiętasz smile
                A bez klapsów i Ty i Twoi znajomi napewno stoczyliby sie na dno, nie
                sądzisz?
                • delfina77 Re: Dajecie czasem klapsy???? 03.02.08, 21:23
                  Nie wiem czy stoczyliby sie na dno ale mogliby nie zrozumiec, ze pewnych rzeczy
                  nie wolno robic i mogliby skonczyc np. pod kolami samochodu. Klapsow nie
                  pamietam, pytalam kiedys mame wiec mi powiedziala jak bylo, stad wiem
                  • mama303 Re: Dajecie czasem klapsy???? 04.02.08, 11:16
                    delfina77 napisała:

                    > Nie wiem czy stoczyliby sie na dno ale mogliby nie zrozumiec, ze
                    pewnych rzeczy
                    > nie wolno robic i mogliby skonczyc np. pod kolami samochodu.

                    O tak, napewno zginęliby tragicznie pod kołami samochodu. Tylko
                    klapsy od tego chronią. smile
                    Jak ja musiałam iśc z małym dzieckiem obok ruchliwej ulicy to
                    poprostu trzymałam bardzo mocno za rekę. Klapsowane czy nie klapsowe
                    dziecko - tak samo może sie wyrwać matce. A jak matka nie umie
                    dopilnowac to żaden klaps nie pomoże.

                    Klapsow nie
                    > pamietam, pytalam kiedys mame wiec mi powiedziala jak bylo, stad
                    wiem
              • yarpen111 Re: Dajecie czasem klapsy???? 03.02.08, 12:55
                Akurat ta pani psycholog, z ktora rozmawialam dziecko ma, lat 19.
                Problemow wiekszych wychowawczych z nim nie miala,przez to,ze nie dostawal
                klapsow, wszystko starala sie tlumaczyc itp.
                Kary owszem stosowala, ale nie typu - zamkne cie w ciemnym pokoju, lazience czy
                nie odstaniesz kolacji.
                I jescze raz podkreslam nie istenieja tylko DWIE metody wychowawcze - KLAPS lub
                BEZSTRESOWE WYCHOWANIE!!!Ludzie najpierw poczytajcie troche literatury o rozwoju
                emocjonalym dzieci, o wychowaniu, a potem sie wypowiadajcie.
                Jak widac, kazdy z nas pamieta klapsy czy lania, takze cos w tym musi byc,ze tak
                latwo sie tego nie zapomina, mimo,ze lata mijaja.
                • delfina77 Re: Dajecie czasem klapsy???? 03.02.08, 21:30
                  A moze po prostu miala spokojne, nie sprawiajace klopotow dziecko - marzenie
                  kazdego rodzica, ale nie wszystkie dzieci sa takie same. Super, ze udalo sie jej
                  bez klapsow, tak by bylo najlepiej ale jesli sie nie uda to chyba nie jest tragedia
                  • yarpen111 Re: Dajecie czasem klapsy???? 04.02.08, 00:53
                    Moge tylko dodac,ze mam psa, ktory nigdy nie dostal ode mnie klapsa.
                    Wychowalam go metoda nagord, a nie kar. Pies jest super ulozony, ma I stopien
                    psa towarzyszacego. Wiec skoro psa da sie ulozyc ,bez bicia smycza czy gazeta,
                    no to wybaczcie , ale dziecko chyba tym bardziej. I nie wyobrazam sobie dawania
                    klapsow dziecku, skoro nie uderzylam nigdy psa.
                  • mama303 Re: Dajecie czasem klapsy???? 04.02.08, 11:25
                    delfina77 napisała:

                    > A moze po prostu miala spokojne, nie sprawiajace klopotow dziecko -
                    marzenie
                    > kazdego rodzica, ale nie wszystkie dzieci sa takie same.

                    Ja nie mam i nie miałam nigdy takich marzeń. A moje dziecie do
                    aniołków nie należy. Bardzo rzadko używam kar, czasem krzyknę, bywam
                    bezwzgledna jesli chodzi o egzekwowanie panujacych zasad i moich
                    próśb ale nigdy nie zastosowałam klapsa bo uważam, że to była by
                    moja porażka rodzicielska i straciłabym wiele autorytetu jaki sobie
                    wypracowałam.
                    • fogito Re: Dajecie czasem klapsy???? 04.02.08, 12:27
                      Moj czterolatek tez nie jest spokojnym dzieckiem a klapsow nie
                      dostaje. Zreszta co to znaczy spokojne dziecko... moze chore? Jak
                      moj Maly jest za spokojny to mu temperature mierze :0
                      • kimba2008 Re: Dajecie czasem klapsy???? 04.02.08, 13:41
                        Nigdy nie podniosłam ręki na własne dziecko i nie zamierzam tego
                        robić. Stosuje inne kary, które przynoszą efekty i są skuteczne, ale
                        nie maja one nic wspólnwgo z przemocą fizyczna i psychiczną.
                        Jestem przeciwna dawaniu dziecku klapsa, który rzekomo ma byc kara
                        dla dziecka i ma go nauczyc dobrego, bezpiecznego zachowania.
                        Dziecko trzeba szanować, nikt nie ma prawa bić dzieci.
                        Jestem w szoku, że takie kary, jak dawanie klapsa czy bicie, są
                        jeszcze powszechne i stosowane przez ok. 90% rodziców.
                        _____________________________
                        ,,Kocham uśmiech na twarzach pacjentów, ich dobre samopoczucie,
                        powracające zdrowie. Nic nie daje mi większej radości''
                        • delfina77 Re: Dajecie czasem klapsy???? 06.02.08, 00:06
                          Niech kazdy wychowuje dzieci po swojemu, ja wiem, ze nawet jesli zdarzy mi sie
                          dac dziecku klapsa to nie tragedia i nie oznacza to, ze jestem zla matka,
                          chociaz wiele osob pewnie na podstawie tego co tu pisze mnie za taka uzna.
                          Kocham swoje dziecko i wiem, ze zrobie wszystko, zeby wychowac je na madrego i
                          szczesliwego czlowieka, tak jak moi rodzice wychowali mnie.
                          • kimba2008 do delfina77 06.02.08, 16:05
                            Cytat delfina77:
                            ,,zrobie wszystko, zeby wychowac je na madrego i
                            szczesliwego czlowieka''
                            Ty nie wychowasz dziecka na szczęśliwego człowieka, bo ono nie staje
                            się człowiekiem, tylko już nim jest.
                            • delfina77 Re: do delfina77 06.02.08, 23:53
                              Nie przeczesmile Chodzi o to, czy w przyszlosci bedzie szczesliwym czlowiekiem, bo
                              teraz na pewno ma szczesliwe i radosne dziecinstwo
    • kobraluca Re: Dajecie czasem klapsy???? 14.03.08, 18:58
      nie czytam calego watku,choc dyskusja na pewno jest ciekawa,za dlugi
      jest

      Dodam tylko od siebie, ze jako dziecko bylam bita dosyc czesto i
      skutek byl dwrotny do zamierzonego. Wzbudzalo to tylko moja
      agresje,czesto celowo robilam na przekor rodzicom. Wiem,ze nie tedy
      droga.

      Moj synek ma 5 miesiecy, wiele wyzwan wychowawczych jeszcze przede
      mna,ale obiecalam sobie,ze bic nie bede. Mam nadzieje,ze dotrzymam
      danego sobie slowa...
      • rzukers Re: Dajecie czasem klapsy???? 15.03.08, 21:20
        Dlaczego tak mało piszecie o innych karach bicie jest złe i pokazuje wyłącznie
        naszą bezsilność. Czasem niestety tłumaczenie to za mała jak masz w domu
        dwulatka o temperamencie diabła tasmańskiego. U nas najlepiej działa tradycyjny
        kąt stawiamy syna do kąta odkąd skończył 1,5 roku zawsze najpierw go ostrzegamy,
        mówimy "nie wolno" jeśli to nie działa mówimy "jeszcze raz to zrobisz to
        pójdziesz do kąta" najczęściej działa sama groźba.
        • delfina77 Re: Dajecie czasem klapsy???? 19.03.08, 21:39
          Dobre z tym katem, a jak dlugo stoi? Co bys zrobila, gdyby odmowil
          stania w kacie? Pytam z ciekawosci, moja cora ma dopiero 14 miesiecy
          i na razie nie daje mi jakos szczegolnie popalic ale zastanawiam sie
          co przyniesie przyszloscwink
    • nikita2976 odwrócić sytuację 20.03.08, 14:37
      Klaps jest na pewno czymś złym. Wystarczy wyobrazic sobie sytuację,
      gdy ktoś nam "daję klapsa". Ostatnio zdarzyła mi się taka sytuacja:
      byłam na zakupach, wybierałam spokojnie warzywa i jakiś starszy ,
      chyba nie do końca zdrowy na umyśle pan,zaczął mnie mocno ppopychać,
      że niby blokuję dostęp do ogórków. Był dość agresywny. Odebrałam to
      bardzo źle, właśnie dlatego, że ktoś naruszył moją
      cielesność.Właściwie to byłam lekko zszokowana. Nie jesteśmy w końcu
      przyzwyczajeni do agresji od innych osób. Jakbyśmy się czyły gdyby
      np. mąż nie zgadzając się z nami dawał nam klapsa?

      Jeśli jednak jakiejś mamie zdarzy się klaps, też nie robiłabym z
      tego wielkiego halo-pod warunkiem, że jest to wyjatkowa sytuacja,
      mama ma świadomośc, że nie jest to dobra metoda wychowawcza.
    • bukmacherka666 Re: Dajecie czasem klapsy???? 22.03.08, 20:17
      Są inne metody. Nie, nie dajemy klapsów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka