Poruszam ten temat, bo się zdesperowałam!!!! (Czytałam niedawny
wątek wiecznejolki) 2-latek o wadze 12 kg jest niejadkiem. Kilka
miesięcy temu zaczęłam go karmić przed tv i rzeczywiście jadł. Ale
ostatnio zaczął robić coś takiego: bierze jedzenie do ust i połyka,
krztusi się, zwraca. Albo żuje, gryzie, przetrzymuje (gapiąc się w
ekran)i wypluwa. Więc zrezygnowałam z tv. Karmię go w kuchni,
tłumacząc wciąż, że zje i będzie oglądał. No i zaczęło się, je o
połowę mniej, wypluwa prawie wszystko, drze się, itp. nie będę
opisywać,na pewno sobie wyobrażacie; jest to dla mnie STRASZNE.
Myślę, żeby jutro zastosować głodówkę. I teraz pytanie: czy
faktycznie nic mu nie dawać przez cały dzień czy tylko przysłowiowy
chleb i wodę, jak zawoła? Proszę Was o radę!!!!
PS. Mój Tato jak czasem słyszy i widzi te cyrki przy jedzeniu, mówi:
prosię, jak mu się nie da jeść przez jeden dzień, na drugi - je aż
mu się uszy trzęsą

Nie zastosowałam głodówki do tej pory, bo
jakoś się trzymałam, ale dziś przebrała się miarka...