Dodaj do ulubionych

dziecko samo w domu

10.11.03, 10:23
Czy zostawiacie male dzieci w domu same? By np. iśc do piwnicy po sok, kompot
czy coś tam. By zejść na dół podrzucić pieskowi kości po obiedzie. By pójść
do sklepu po zakupy. Ja tak. Wychodzę mówiąc dzieciom po co i kiedy wrócę.
Włączam im bajkę na video gdy idę do sklepu (5 do 10 minut) by się nie
nudziły i by nie wymyśliły jakiejś genialnej choc niebezpiecznej zabawy.
Zastawiam czasem na chwilę całą trojkę. Nawet mały Marcinek nie buntuje się
gdy wychodzę a on zostaje ze starszymi. Gdy zaczyna płakać to odkładam
wyjście na później (no chyba że muszę iść po Romka do przedszkola a mały
przeziębiony i nie mogę go zabrać, ale wtedy Agnieszka się nim chętnie
zajmuje tzn karmi chrupkami kukurydzianymi, układa z nim klocki i gdy wracam
po paru minutach nie ma śladu łez). Wiem że jestem na tyle w dobrej sytuacji
że dzieci nie zostają samotnie bo mają siebie i wiem że nie robią sobie
krzywdy nawzajem). Gdy najstarszy Romek miał cos koło 2 latek to też
zostawał sam gdy wychodzilam do sklepu pod blokiem i nie moglam go zabrać.
Oglądał wtedy bajkę i nie sprzeciwiał się mojemu wyjściu. A wcześniej (gdy
byl jeszcze młodszy) wychodziłam gdy spał. Mam koleżankę z córeczką prawie 5
lat która nigdy ani na chwileczkę nie została sama w domu, bo mama boi się ją
zostawić nawet na czas zejścia do piwnicy. Czy tylko ja jestem takim
nieodpowiedzialnym dziwolągiem. Dzieci nigdy nie zrobiły nic co bo mnie
zaniepokoiło gdy były same. Choć prawdę mówiąc czasem przychodzi mi do głowy
że zawsze musi być pierwszy raz i że dzieci mogą mieć różne pomysły... Oby
nie... A jak to jest u Was?
Obserwuj wątek
    • mama_wiktora Re: dziecko samo w domu 10.11.03, 10:25
      Sześciolatek ok, ale dwulatek sam w domu?? Żartujesz oczywiście?
    • marina2 Re: dziecko samo w domu 10.11.03, 10:51
      Wszystko zależy od dziecka jego samodzielności i rozgarnięcia.W tej chwili mam
      trójke 11,7, 5,5 i moge ich zostawic pod warunkiem ,że z najstarszą
      córką.Wieczorem jakśpia zdarza mi się wyjść na basen za rogiem.Jak są chorzy
      lecę do apteki czy do banku, sklepu .Zostawiam im przekąski i dzbanek herbaty
      na wszelki wypadek.Dwulatka bym nie zostawiła .Ani czterolatka samego.Zresztą
      nie wiem na ile jest to obecnie aktualna regulacja prawna , ale kiedys
      wyczytałam na stronie www.zaginieni.pl ,że nie wolno zostawiać dzieci samych
      w domu poniżej 9 roku życia jak i puszczać na dwór samego dziecka poniżej 6
      roku zycia.Jest cos na rzeczy.Jakkolwiek jak mi niemowlę spała sprintem
      wyrzucałam śmieci.Do piwnicy nie schodziłam - owoc straszenia mnie w
      dzieciństwie przez rodziców.Faktem jest ,ze sąsiadkę w piwnicy pobito i
      zgwałcono, znaleziono po kilku godzinach ha! ponieważ w domu płakał jej
      pięciolatek.Mając ten lękliwy obraz w pamięci do piwnicy nie chodzę choć nawet
      pół gwałciciela tam nie widziałam.Pozdrawiam.M
      • katarka Re: dziecko samo w domu 10.11.03, 12:30
        Ja wlasnie z takiego powodu bym nie zostawila - zawsze to tobie! moze cos sie
        stac i wtedy te dzieci siedza uwiezione i nie wiedza co sie dzieje (mozesz:
        spasc do tej piwnicy ze schodow i stracic przytomnosc, moga spasc ci klucze do
        mieszkania do dziury w windzie, moze cie potracic samochod w drodze do sklepu,
        mozesz zostac okradziona/zgubic klucze na wlasnej klatce schodowej). Ze dwa
        razy mialam taka ekstremalna sytuacje ze musialam zejsc po cos do samochodu do
        garazu pod blokiem na 5 min i caly czas drzalam zeby nic sie nie stalo.
    • pysia-2 Re: dziecko samo w domu 10.11.03, 13:08
      Ja nie zostawiam, ale tylko dlatego, ze nie mam takiej potrzeby. Po prostu
      zazwyczaj ktos oproocz mnie jest jeszcze w domu.
      Ale wydaje mi sie ze niektoore z was sa nieco przewrazliwione... Nie widze nic
      zlego w tym, ze mama zostawi dziecko samo na chwilke. Oczywiscie, ze wszystko
      zalezy od stopnia samodzielnosci dziecka, ale czy ten stopien samodzielnosci
      nie wynika ze sposobu wychowywania? Znam przypadek, kiedy matka (babcia, ojciec
      itd) bali sie zostawic w domu 12 i 10 letnie dzieci nawet na chwilke, bo:
      1. podpala dom
      2. wypadna przez okno
      3. pobija sie i cos sobie zrobia
      4. inne
      Te same dzieci nie potrafily i nie potrafia nadal (teraz juz 13 i 11 lat, same
      zostaja czasem w domu):
      1. zrobic sobie herbaty
      2. posmarowac nalesnika dzemem
      3. nalac wody do szklanki z duzej butelki
      4. zrobic sobie kanapki
      5. nalozyc obiad na talerz
      6. inne

      Moja tesciowa zostawiala swojego 2-letniego synka samego w domu i gnala na
      rowerze do miasta zrobic zakupy (byla samotna matka i mieszkala sama, nie mial
      kto jej pomooc, nie miala innego wyjscia).
      Moja mama zostawiala nas samych w domu odkad pamietam. Nie dlatego, ze byla
      nieodpowiedzialna, tylko dlatego, ze wychowywala 3 dzieci w zblizonym wieku
      praktycznie sama (tata niewiele sie udzielal w tej kwestii). Dzieki temu w
      wieku 6 lat potrafilam zrobic wszystko, lacznie z zajeciem sie mlodszym
      rodzenstwem (ktoore zreszta samo potrafilo swietnie sie soba zajac) i
      ugotowaniem jakiegos prostego dania (nie obiadu, ale budyn i te sprawy jak
      najbardziej).
      Tak ze nie przesadzajmy. To, ze mama zejdzie na chwile do piwnicy nie oznacza
      ze na pewno zlamie sobie noge a dziecko przez ten czas podpali dom. Nie trzesmy
      sie jak kury nad jajkami!
    • zgagusia Re: dziecko samo w domu 10.11.03, 13:26
      zdarza sie ze zostawiam moich chlopcow (15,5 m-ca i 4,3 lat) doslownie na
      kilkanascie sekund zeby zejsc na parter wyjac listy ze skrzynki - na klatce
      jest chlodno, musialabym ich ubrac co malemu jednoznacznie kojarzy sie z
      wyjsciem na spacer i bylby okropny lament przy probie powrotu. Raz zostawilam
      ich samych nie dluzej niz na 5 min - potrzebowalam na gwalt czegos do kuchni
      (zabraklo a bez tego skladnika jedzenie byloby do niczego) i zeszlam do sklepu
      ktory miesci sie w naszym bloku. Maly wtedy spal i wlasnie dlatego starszy tez
      zostal w domu - gdyby z jakichs (odpukac!) powodow nie byloby mnie dluzej a
      maly sie obudzic starszy potrafi go przez chwile zabawic, w ogole jest dosc
      zaradny - potrafi odebrac telefon i porozmawiac, podniesc domofon i
      zapytac 'kto tam?' i ewentualnie wpuscic. Gdy starszy byl niemowlakiem pod moja
      nieobecnosc maz zostawil go spiacego i wyszedl do sklepu - sklep byl kawalek
      drogi od nas, musialo to trwac jakies kilkanascie min. We mnie sie wszystko
      zagotowalo gdy sie dowiedzialam, awantura ze maz jest nieodpowiedzialny, ze
      dziecko moglo sie przez sen zakrztusic i udusic, ze on mogl sobie zlamac noge
      po drodze, mogl go ktos napasc itd. - maz nie mogl zrozumiec mojego
      czarnowidztwa. Ale to juz stare dzieje...

      Agnieszka
      • rubi21 Re: dziecko samo w domu 10.11.03, 14:00
        A ja mówie stanowczo nie zostawianiu mojego dziecka samego w domu. Obecnie ma
        trzy lata, ale wszedzie chodiz ze mną, ponieważ nie ma z kim zostać. I nie jest
        to moje czarnowidztwo, bo nistety różne sytuacje sie zdarzają. A mało razy
        dzieic byly same w domu i wybuchł pozar? wcale nie mówię ze to właśnie te
        dzieci go wywołaly tylko wybuchł z zupełnie innych powodów. Poza tym u nas jest
        sporo wlaman do mieszkan, nawet nie chce wiedziec co by się stało gdyby. Pewnie
        mogłabym zostawić dzieic same ale tylko pod opieka sporo starszego rodzeństwa.
        I dodatkowo, w Anglii nie owlno dzieci zostawiać samych w domu do ukonczenia 12
        lat (jakby co zawsze jakas usłużna sąsiadka zadzwoni na policje i doniesie) ani
        ni wolno dzieci do tego wieku wysyłać samych na plac zabaw czy po zakupy, u nas
        nie do pomyślenia ale zauważcie jak bardzo ograniczyło to porwania dzieci - W
        UK zdarzaja sie dużo rzadziej niz w Polsce. Odbiegłam nieco od tematu ale
        myślę, że najważniejsze jest dobro dzieka. Pozdrawiam Apa.
      • mamaizyimoniki Re: dziecko samo w domu 11.11.03, 22:13
        zgagusia napisała:
        > podniesc domofon i
        > zapytac 'kto tam?' i ewentualnie wpuscic.

        Ok, ja czasami na chwilę zostawiam. Czasami, zaznaczam, i na kilka minut
        dosłownie.
        Ale włos mi się zjeżył na głowie kiedy przeczytałam j.w.
        I nie boisz się, że wpuści kogoś do domu??????????????? Bo piszesz o tym ot tak
        sobie.........
        • kangureq Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 12:20
          a ja zostawalam sama, jak bylam mala. Może nie jako niemowle ale rano jak mama
          i babcia byly w pracy to rano tata szedl po zakupy a ja sie w tym czasie
          ubieralam. Mialam wtedy 3,5 roczku i umialam sama nawet sznurówki wiazac. Inne
          czasy były. wieczorem na wczasach rodzice mnie zostawiali w pokoju i slzi np
          obok na karty, albo do innego budynku na disco... fakt ze ktos tam obok w
          pokojach byl. Jak mialam 8 lat to zostawalam z moim bratem 2 latkiem i tez
          sobie radzilam. Bylam zaradna i dawałam sobie rade. A do domu nie wpuściłabym
          nikogo. Rodziców nie ma w domu i koniec.
          Ja swojego nie zostawiam samego ale ma dopiero 7 miesiecy. i nie ma takiej
          potrzeby bo zawsze ktos jest. Ale to chyba zalezy od zachowania maluchów. sa
          takie którym obecnośc rodziców nie jest potrzebna i zachowują sie razem
          grzecznie, a są takie że obecnść rodziców nie przeszkadza im w rozrabianiu smile
          pozdrawiam
        • zgagusia Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 15:10
          mamaizyimoniki napisała:

          > zgagusia napisała:
          > > podniesc domofon i
          > > zapytac 'kto tam?' i ewentualnie wpuscic.
          >
          > Ok, ja czasami na chwilę zostawiam. Czasami, zaznaczam, i na kilka minut
          > dosłownie.
          > Ale włos mi się zjeżył na głowie kiedy przeczytałam j.w.
          > I nie boisz się, że wpuści kogoś do domu??????????????? Bo piszesz o tym ot
          tak
          >
          > sobie.........


          ??????????? Wlasnie dlatego ze sie boje nie zostawiam ich notorycznie, sytuacja
          gdy wyszlam calkiem z domu miala miejsce JEDEN RAZ i to wyjatkowo!!! A w
          slowach 'ewentualnie kogos wpuscic' miesci sie mniej wiecej taki schemat:
          zapytac przez domofon, gdy uslyszy w odp: Joziu, tu babcia, mama, tata,
          dziadek - nacisnac guzik potem popatrzec przez wizjer i gdy pozna otrzworzyc
          drzwi (nie ma obawy, elektryka nie wpusci). W omawianej sytuacji mialam
          nastepujace mozliwosci:
          a) pozwolic aby moje godzinne starania kulinarne poszly na marne
          b) wziac starszego do sklepu - trwaloby to jakies 15 min zamiast 5 gdybym
          poszla sama i przez ten czas maly bylby w domu sam
          c) zbudzic malego i z 2 isc do sklepu - maly na pewno by plakal zbudzony
          d) isc samej do sklepu zostawiajac spiacego malucha i bawiacego sie starszego i
          liczyc ze wroce najpozniej za 5 min - i tak tez bylo
          Umiejetnosci mojego dziecka ktore budza w Tobie przerazenie uratowaly zycie
          pewnej dziewczynce - nie tak dawno w jakims programie na zywo w TVN
          przedstawiono taka historie: wieczor, w domu matka z 4 letnia corka, ktos do
          niej przychodzi i brutalnie ja morduje. Dziewczynke uratowano dzieki temu ze
          nastepnego dnia rano umiala odebrac telefon, opowiedziec co sie stalo i wpuscic
          obca osobe do domu ktora wyciagnela dziecko z tego koszmaru. To wlasnie po tej
          historii nauczylam synka odbierac telefon i rozmawiac.
          Ja wierze w przeznaczenie, jasne ze nie nalezy 'kusic losu' ale co komu pisane
          i tak go nie minie. Chocby ta historia powyzej - jak wynikalo z wstepnych
          ustalen policji ta kobieta morderce znala, nie wpuscila do domu kogos zupelnie
          obcego. Inna historia z mojego dziecinstwa - dziewczynka ok. 10 lat wychodzila
          do szkoly, zawsze ktos z doroslych patrzyl przez okno jak szla. Tego dnia
          dziewczynka w ogole nie wyszla z klatki, rodzina bardzo szybko zaczela jej
          szukac - ktos ja zaciagnal do pomieszczenia na zsyp w klatce, zgwalcil,
          zamordowal i wrzucil do zsypu sad(
          A z czego wynikaja obawy ze w ciagu 5 min niespodziewanie wybuchnie w domu
          pozar a dzieci splona razem z calym dobytkiem?? Pozar sam z siebie nie wybucha,
          o ile nie zostawi sie wlaczonego zelazka czy dziecka przy kuchence nic sie nie
          stanie! Syn mojego meza z I malzenstwa gdy mial 14 lat zostwil wlaczona
          poduszke elektryczna na drewnianym krzesle - spalilo sie mieszkanie. A to byl
          powazny, zrownowazony chlopak, nikt chyba nie zarzuci ze zostawianie 14-latka
          na jakis czas samego jest nieodpowiedzialnoscia ze strony rodzicow! To byl
          wypadek.
          Chodzenie po listy z 1 dzieckiem nie jest specjalnie klopotliwe ale przy
          wiekszej ilosci dzieci sprawa staje sie trudniejsza wink

          pozdrawiam
          Aga
    • libra.alicja Re: dziecko samo w domu 10.11.03, 14:14
      Nigdy nie zostawiam i nie zamierzam zostawiać małego dziecka samego w domu i
      gdziekolwiek. Ja nie byłabym spokojna i byłby to dla mnie za duży stres, poza
      tym boję się nieszczęśliwych zbiegów okoliczności.

      Niedawno byłam oburzona, jak moja mama przyznała się, że zostawiała mnie śpiącą
      w domu i biegła w tym czasie po zakupy. Potem mi przeszło, w końcu nic złego mi
      się nie stało, poza tym to były czasy, gdy zostawiało się nawet dzieci w
      wózkach przed sklepem.
      Ja jednak nie chciałabym ryzykować, ze stanie się coś złego i będę za to
      odpowiedzialna.

      Ja nawet jak zostawałam sama z córeczką na kilka dni, to brałam ją wieczorem do
      łazienki, żeby wziąć prysznic. Nie chciałam tego robić, jak będzie spała, bo
      mogłabym nie usłyszeć, jak się krztusi lub wymiotuje.
      Ale ja jestem przewrażliwiona, mam bujną wyobraźnię i czarne wizje, więc pewnie
      przesadzam.

      Jednak co do zostawiania dzieci samych w domu, to jest to pozostawienie dzieci
      bez opieki. I nie powinno mieć miejsca.
    • aniask_mama Re: dziecko samo w domu 10.11.03, 14:17
      Nie zostawiam, bo się boję. Koles ma dopiero 3 lata i jeżeli potrzebuję coś
      bezwzględnie załatwic - musi iśc ze mną, był nawet u dentysty ze mną wink).
    • editha2 Re: dziecko samo w domu 10.11.03, 14:26
      Ja też zostawiam.I to nawet codziennie.Mam 8 latka i 6 latkę.
      A wygląda to u mnie tak:rano muszę zawieżć córkę do przedszkola,starszy syn
      idzie do szkoły ok.11h ,12h więc nie ma sensu ,aby wstawał wcześnie i jechal
      ze mną do przedszkola,aby zostawić małą w przedszkolu.Nie ma mnie 30-50 min,bo
      jeszcze po drodze robię zakupy.Po południu odbieram małą i jadę do domu.Kiedy
      zbliża się pora wyjścia ze szkoły(jeśli pada,lub jest brzydko)zostawiam małą i
      jadę do szkoły.Nie ma mnie 15-20 min.Zdarza się,że któreś z dzieci zostaje
      samo nawet 1 godzinkę.Nie boję się,że któreś coś głupiego wymyśli,bo
      przeważnie w czasie mojej nieobecności oglądają bajki.
      Ale jest jedno ale....
      Nie zostawiam dzieci razem.Po prostu zostaje albo jedno,albo drugie.Bo dwójka
      już mogłaby coś niemądrego zrobić.Zdarza się,że jest między nimi walka o
      grę ,zabawkę itp.,jest kłótnia,płacz....Wtedy bałabym się...więc wolę nie
      ryzykować.
      Tak to wygląda u mnie.Pozdrawiam.
      • evee1 Re: dziecko samo w domu 10.11.03, 16:15
        > Ja też zostawiam.I to nawet codziennie.Mam 8 latka i 6 latkę.
        > A wygląda to u mnie tak:rano muszę zawieżć córkę do przedszkola,starszy syn
        > idzie do szkoły ok.11h ,12h więc nie ma sensu ,aby wstawał wcześnie i jechal
        > ze mną do przedszkola,aby zostawić małą w przedszkolu.Nie ma mnie 30-50
        min,bo
        > jeszcze po drodze robię zakupy.Po południu odbieram małą i jadę do domu.Kiedy
        > zbliża się pora wyjścia ze szkoły(jeśli pada,lub jest brzydko)zostawiam małą
        i
        > jadę do szkoły.Nie ma mnie 15-20 min.Zdarza się,że któreś z dzieci zostaje
        > samo nawet 1 godzinkę.Nie boję się,że któreś coś głupiego wymyśli,bo
        > przeważnie w czasie mojej nieobecności oglądają bajki.
        > Ale jest jedno ale....
        > Nie zostawiam dzieci razem.Po prostu zostaje albo jedno,albo drugie.Bo dwójka
        > już mogłaby coś niemądrego zrobić.Zdarza się,że jest między nimi walka o
        > grę ,zabawkę itp.,jest kłótnia,płacz....Wtedy bałabym się...więc wolę nie
        > ryzykować.
        > Tak to wygląda u mnie.Pozdrawiam.

        A ja mam 8-latke i 6-latka i przenigdy ich bym samych w domu nie zostawila
        na dluzej niz dwie minuty (w tym czasie jestem w stanie pogalopowac do
        skrzynki na listy, albo wyrzucic smieci). Oni maja takie pomysly jak ktos z
        nimi jest w domu, ze nawet boje sie myslec jak rozwinela by sie ich wyobraznia
        "na wolnosci".
        Ale nie oznacza to, ze nic nie potrafia zrobic. Gotowania jeszcze starszej
        corki nie ucze, ale kanapki i picie potrafia sobie same zrobic i ogolnie
        potrafia sobie dac rade w domu.
        Jak jestem z nimi sama w domu i musze wyjsc, to po prostu idziemy razem
        i juz.
    • basiaurban Re: dziecko samo w domu 11.11.03, 23:04
      Mój mąż czasami zostawia naszą prawie czterolatkę na chwilę samą w domu, jak
      musi wyjść po coś do samochodu albo po samochód na parking. Jak się pierwszy
      raz o tym dowiedziałam, awantura była oczywiście nieziemska. Zresztą do tej
      pory, jak usłyszę, że mała była sama, to się kłócimy. Dlaczego? Słusznie
      niektóre poprzedniczki napisały, że to nawet nie dziecku może się coś stać, ale
      nam samym. Kiedyś zabrakło mi czegoś do kuchni. Postanowiłam dosłownie na
      chwilę wyskoczyć do sklepu. Wracając wyłożyłam się jak długa przed klatką
      schodową (to była zima, pani dozorczyni nie pofatygowała się posypać
      oblodzonych schodów piaskiem). Prawdę mówiąc do dzisiaj nie wiem jak to się
      stało, że nic mi się nie stało. Chyba Opatrzność czuwała nade mną, bo gdybym
      wyrżnęła głową w kant betonowego schodka (a ocknęłam się z głową dosłownie
      kilka cm od tego kantu), to nie wiem, czy dzisiaj bym ten post pisała. Ale to
      wydarzenie skutecznie mnie wyleczyło z tego, żeby zostawiać małą samą w domu,
      nawet na krótko. I dlatego też tak się pieklę na męża.
      Basia
    • kolorko Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 02:07
      Nie zostawiam i nie wyobrażam sobie jak można to robić!
      Ale to chyba kwestia wyobrażni właśnie???
      pozdrawiam-ANIA[mama prawie 2-letniej Julci i 5,5-letniego Jasia]
    • mal_gosia2 Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 08:19
      Ja nigdy nie zostawiam mojego synka samego w domu, nawet na minutę.
      Mały ma 3 lata i jeszcze długo nie będzie mu dane zaznać co znaczy "wolna
      chata". Chociaż potrafi sie skupić na oglądaniu kreskówki, czy układaniu
      klocków i pewnie nawet by nie zauważył, że wyszłam do zsypu wyrzucić śmieci,
      to skąd ja mogę wiedzieć, że będę mogła do niego wrócić. Bo przecież licho
      nie śpi: zatną się drzwi, urwie klamka (stało sie to u mojej sąsiadki -
      "włamywanie się" do jej mieszkania, aby mogła dostać się do dziecka, to
      historia na inny post). A co do dalszych wypraw na przykład do sklepu - pożar
      w mieszkaniu może wybuchnąć i co wtedy z dziećmi?
      A swoją drogą to dziwiłam się statystyce, która mówi, że w Polsce rocznie pół
      miliona dzieci ulega wypadkom domowym. Myślałam, że to chyba nie jest możliwe,
      no ale skoro maluchy są pozostawiane tak nagminnie bez opieki to już zaczynam
      wierzyć w tę liczbę.
      Pozdrawiam
      Małgosia
      PS. Moje dziecko też czasami choruje i muszę iść do apteki albo zrobić zakupy
      a jednak udaje się to tak zorganizować aby Małego nie zostawiać samego. A do
      piwnicy, czy po listy zawsze chodzimy razem (choć pewnie samej by było
      szybciej).
    • justyna1212 Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 09:42
      Mój małżonek jakiś rok temu poszedł wyrzucić śmieci informując o tym naszą
      dwuipółletnią córkę. Wrócił za 20 sekund i zastał zamknięte drzwi. Dziecko
      przekręciło zamek i nie umiało przekręcić go w drugą stronę. Oczywiście był
      płacz, próby wytłumaczenia jak ma otworzyć, niestety. Skończyło się tak, że
      mąż przechodził do domu przez balkon (mieszkamy na 6.piętrze). Szczęście w
      nieszczęściu, że nasz balkon jest blisko balkonu sąsiada, który na szczęscie
      był w domu. Niby blisko, ale jak sobie o tym przypomnę, dostaję gęsiej skórki.
      To jednak szóste piętro!!! Strasznie się zdenerwowałam dowiedziawszy sie o
      tym, mąż oczywiście dostał ostrą reprymendę. Po tym wydarzeniu przez długi
      czas chodziliśmy razem wyrzucać śmieci. Po jakimś czasie ustaliłyśmy, że ja
      idę ze śmieciami, a córka stoi w drzwiach i "odprowadza mnie wzrokiem" i nie
      wolno jej majstrować przy zamku. Do dziś nigdy nie zamykam drzwi, gdy idę do
      zsypu, zawsze zostawiam szeroko otwarte, słyszę co robi córka. Teraz córka ma
      trzy i pół roku. Zostaje na te 20 sekund sama przy otwartych drzwiach. I nawet
      teraz, gdy wymieniliśmy drzwi (zamek jest wysoko) i nie ma możliwości
      zamknięcia się przez dziecko od środka, też zostawiam otwarte drzwi.
      • grzalka Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 11:41
        Nie zostawiam- mam zbyt bujna wyobraźnię.
        • jagasz Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 12:43
          Kiedys miałam taką przygodę.
          Moje dziecko zasnęło (śpi około 1-2 godzin w ciągu dnia) - wtedy miało około
          1,5 roku. Ja wyszłam na chwilę, chciałam zobaczyć czy jest cos w skrzynce na
          listy, poniewaz mieszkam wysoko, zjechałam windą na dół i wyobraźcie sobie, że
          w powrotnej drodze winda stanęła między piętrami. Zaczęłam walić rękami w
          drzwi, wzywać pomocy, próbować ruszyć, ale nic z tego, nie wiem ile stałam w
          tej windzie, dla mnie to były wieki i ta pracująca wyobraźnia, a może moje
          dziecko właśnie się obudziło, może mnie woła, może próbuje wyjść z łóżeczka....
          Winda ruszyła, weszłam do domu, nawet sobie nie wyobrażacie jak mi drżały nogi -
          na szczęście dziecko spało. Od tamtej pory nie zostawiam córki samej - ma dwa
          lata. I tu właśnie chodzi o to, że to Wam się może coś stać, gdzieś gdzie
          wychodzicie, a nie dzieciom.
          "W każdym istnieniu dziecka wpisane jest życie dwojga ludzi, nie do wymazania i
          na cale życie"
    • ann_mart Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 12:36
      Nie zostawiam i długo nie będę tego robić (Michał ma 21 mies.) gdyż:
      1. Jak pisały poprzedniczki coś się może stać w domu lub w pobliżu, co
      jednocześnie uniemożliwi mi powrót do dziecka lub będzie stanowiło dla niego
      niebezpieczeństwo(vide pożar, akcja policji, zacięty zamek itp)
      2. Coś może się stać mnie (mieszkam na 7 pietrze więc choćby zacięcie windy ale
      też złamana noga, pogryzienie przez psa) lub komuś innemu i będę musiała
      udzielić pomocy (w końcu nie zostawię chorego lub umierającego człowieka).
      3. Coś może się stać dziecku - choćby się je nie wiadomo jak znało i wiedziało
      co potrafi, ono zawsze może wymyślić coś nieprzewidzianego, szczególnie
      zainspirowane telewizją.

      To są rzeczy, które się zdarzają i nie jest argumentem "ja zostawiam i proszę
      nic się nie stało" - bo innym niestety to się zdarza, a chyba w wypadku dzieci
      lepiej jest uczyć się na cudzych błędach. prawda? To tak jakby
      powiedzieć "jestem dobrym kierowcą, co prawda jeżdżę 180 na godzinę w terenie
      zabudowanym, ale jeszcze nikogo nie zbiłem więc ci co mówią, że powinno się
      jeżdzić 60/h to czarnowidze".

      I to nie jest rzadne czarnowidztwo tylko doświadczenie życiowe - wszytskiego
      nie sposób przewidzieć. My tego nie potrafimy, a co dopiero dzieci. Owszem
      siedmiolatek może się zająć dwulatkiem, ale w sytuacji awaryjnej po prostu nie
      będzie wiedział co zrobić, bo my same też możemy tego nie wiedzieć (ale w końcu
      to my jesteśmy dorsłe.

      I jeszcze jedno: pomyślcie czy gdyby, gdyby jednak .... coś się stało... Czy
      byłybyście w stanie sobie to wybaczyć?
      Pozdrowienia
      Anka
      • e.beata Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 13:32
        Wyobrażnię mam bujną, ale nie zostawiam dziecka samego ze względu na moją
        wyobraźnię, ale ze względu na bezpieczeństwo.
        Nie uważam tego za przewraźliwienie ale za zwykłą ostrożność.
        Zły los może sprawić że coś się stanie (winda, gaz itp). Na to wpływu nie mam.
        Ale na to, że nie było mnie wtedy przy dziecku tak.
    • alkra Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 14:46
      I jeszcze taka historyjka: (prawdziwa jak najbardziej)Moi znajomi zostawili
      swego siedmiolatka (jak najbardziej samodzielnego)Wracają po niespełna pół
      godzinie, a młody stoi przy otwartym oknie (1-e piętro) i płacze wniebogłosy,
      gdzie jego rodzice. Oczywiście pod blokiem zbiegowisko sąsiadów. Więcej go nie
      zostawiali samego, a ma już 10 lat.
      Ja swoich dzieci nie zostawiam. Śmieci i listy mogą spokojnie czekać, leki
      kupuję w drodze z przychodni, na obiad może być coś innego. Niegdy nie mialam
      takiej sytuacji, w ktorej musiałabym zastanawiać się czy ich zostawić. Zawsze
      idą ze mną
      • anma Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 15:02
        Mój synek ma 4 lata i 4 miesiące i nigdy nie zostaje sam w domu nawet na
        sekundę. Ja mam bujną wyobraźnię ale on jeszcze bujniejszą i nie wiem na jaki
        szalony pomysł wpadnie za chwilę kiedy jestem koło niego a co dopiero kiedy
        byłby sam. Jak musimy gdzies wyjsc to idziemy razem. List w skrzynce, czy
        smieci moga poczekać. Kied mój synek miał 2 lattka zdarzyła nam się taka
        przygoda. Lato, ciepło, balkon otwarty, oczywiscie balkon bezpieczny dla
        dziecka - na nic nie mozna się wdrapać. No i ja robie cos przy kwiatach na
        balkonie, synek bawi się koło mnie....naraz wyszedł z balkonu i mnie na nim
        zamknął!!! Nie potrafił otworzyć chociaż próbował, bo zamyka się łatwiej
        (klamka w dół) niz otwiera (klamka w gorę). Przeżyłam na tym balkonie
        najdłuższe 20 minut w zyciusad( Wołalam do sąsiadów czy jest ktoś w domu, a
        było to przed południem więc większosć ludzi w pracy. Wreszcie usłyszała mnie
        sąsiadka, ktorej podałam numer telefonu do moich rodziców. Sąsiadka zadzwoniła
        do mamy, mama taksówką do mnie z kluczem od mieszkania...A ja bezradnie
        patrzyłam przez drzwi balkonowe jak moje dziecko wzięlo sobie doniczkę z
        kwiatkiem z parapetu, przeniosło na ławę, wysypało sobie ziemię i się ta
        ziemią bawi. Byłam tak zdenerwowana, ze nie da się tego opisać, bo bałam o
        niego! Bałam sie ze wyjdzie z pokoju do innego pokoju lub do kuchni czy
        łazienki i nie bede widziała co robi! Wyobrażnia pracowała, ze hej! juz
        widzialam oczami wyobraźni jak wyjmuje noże z szuflady, itd. I nawet
        postanowiłam, ze jeśli synek zniknie mi z pola widzenia wybiję okno i wejdę do
        mieszkania. Na szczęscie nadjechala mama z kluczami i wpuściła mnie do domusmile
        Ale jak otwierała drzwi mieszkania to była też zielona ze strachusmile Dzisiaj
        się z tego śmiejemy, ale wtedy...przeżylismy horror.
    • monika.zdz Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 16:30
      Ja nie zostawiłabym mojego dziecka ( 2,8) samego w domu nawet na moment
      pomijając już ,że wpadłoby mu coś niebezpiecznego do głowy typu kontakt
      eletryczny ,zabawa gazem czy nożami albo wpadnie głową do WC jak 1,5 roczna
      córka mojej koleżanki (matka była w pobliżu),to bałabym się ,że jeżeli coś mi
      się stanie w tym czasie ,kiedy będę poza domem,albo wybuchnie tam pożar i nie
      dostanę się z powrotem będzie tragedia.Trzeba mieć świadomość ,że dziecko jest
      niezbyt odpowiedzialne mówiąc oględnie i ryzykuje się ich zdrowiem czy życiem
      pozostawiając bez nadzoru.No,ale może troje dzieci jakoś pilnuje się nawzajem...
      • lexigirl Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 17:21
        Zostawiam dość często mojego 9 letniego syna. Nie lubię tego robić, ale czasem
        ja muszę wyjść, a on np. jest chory. Syn (9 lat) mojej koleżanki jest
        codziennie ok. 4 godzin sam w domu (wraca ze szkoły ok. 12, a ona wraca z
        pracy ok. 16.30). Co prawda jestem jej bliską sąsiadką, także jestem "na
        straży".
        Mam jeszcze młodszego 1,5 rocznego synka i nie przyszło mi do głowy żeby
        zostawić go samegow mieszkaniu nawet na 5 minut, powody opisywały dziewczyny w
        poprzednich postach.
        Wydaje mi się że 9 lat jest to minimum i to też po wczesniejszych próbach
        (zostawianiu na bardzo krótko), aż mamy pewność (powiedzmy że pewność) że
        wszystko będzie OK.

        Pozdrawiam
        Lexi

        • pesteczka5 Re: dziecko samo w domu 12.11.03, 23:50
          Nie zostawiam nie tylko w domu, ale i w pokoju!!! mam dwóch synków,
          trzynastomiesiecznego i niespełna trzylatka.
          Trzylatka zdarza mi się czasem nie widzieć przez dwie, trzy minuty...
          Co nie znaczy, że nie są samodzielni - obaj jedzą sami, ten mały także,
          starszy umie nawet pozmywać, kroi jedzenie nożem 'dla dzieci' (tym obiadowym),
          robi ze mną jajecznicę, budyń itp, powtarzam wciąż zasady bezpieczeństwa i on
          się stosuje.

          Zawsze stoję za młodszym, gdy biega po domu, podnosi, kuca, zagląda itp. Nie
          wyobrażam sobie, ze mogłabym zejść nawet po listy! Raz poszłam wypuścić psa
          gdy mały spał, nie było mnie 15 sekund i byłam prawie mokra z emocji.

          Moja babcia zostawiała swoja szóstkę i szła na trzy godziny do miasta. Jak
          wracała, jedno chodziło w łóżeczku po drugim i robiło mu kupoke na głowę. Albo
          suszyło sie na blasze, bo się posikało. Nic się nikomu nie stało.

          Moi rodzice na wczasach zostawiali mnie i szli potańczyć, tata co pół godziny
          zaglądał, ja wtedy zaciskałam oczy, zeby sobie dalej tańczyli, chociaż było mi
          strasznie smutno i czekałam, kiedy znowu rozlegną sie taty kroki i zapach jego
          wody toaletowej...

          Ale znam dużo przypadków, kiedy nie było tak szczęśliwie. Moja babcia inaczej
          nie mogła, trudno, ale też mówiło się, Bóg dał, Bóg wziął... Grupka dzieci
          szła 7 km przez pola nad rzekę, pchały w wózku niemowlaka, wróciły wieczorem
          no i było.
          Ale moja sąsiadka poszła do piwnicy i jej trzylatek wyspinał się na regał,
          ratowałam go, na szczęście niegroźnie rozbił głowę. Ciotki córeczka zjadła
          cztery tabletki ibupromu z jej torebki. Znajomej córka wypiła panadol, bo jej
          się pić chciało, a mama spała rano. Babcia gotowała obiad na dole, a córeczki
          jednych państwa dopiły szampana po rodzicach, ta trzeźwiejsza, co nie usnęła,
          spadła ze schodów. Poszli się inni państwo kąpać , zostawiwszy dwulatka w
          pokoju hotelowym. Małego zbudziły szelesty, wstał, zamknął dźwierza na kluczyk
          i zasnął jak kamień. A że upał był, to okno otwarte, 10 piętro. Państwo się
          przebiegli odziani w czepki jedno do recepcji, drugie pod to okno, sądzę, że
          im higiena obrzydła na jakiś czas!

          Wszystkie te przypadki skończyły się szczęśliwie, tych dramatycznych Wam
          oszczedzę. pozdrowienia.
    • agniesia33 Re: dziecko samo w domu 13.11.03, 16:06
      a pamietacie dziewczyny historię sprzed 5 dni z jakiegos miasta 3 dzieci: 5,4
      i rok stojące zatrzaśnięte na balkonie w mróz,nieubrane, głodne i brudne na 8
      pietrze wieżowca i wołające do ludzi: dajcie mamę? ona też tylko wyszła na
      chwilę i coś jej się stało
      • stankiee Re: dziecko samo w domu 13.11.03, 16:55
        Moje dzieciaki mają prawie 12 i 7 lat. Starszy jest już samodzielny, młodszy
        nie. I dlatego nie zostają same. Sprawy typu: poczta, sklep, apteka czy pies
        załatwiam, prosząc starszego syna o pomoc. Do lekarza, na badania, do szkoły na
        zebranie, zabieram zawsze młodszego. Inne sprawy załatwiam z pomocą męża. Jakoś
        musimy się wyręczać, dzieci same nie mogą zostać w domu.
        Ale moja koleżanka nie ma oporów by zostawiać (już od paru lat) dzieci, które
        dziś są w wieku 3, 9, 11 lat. Pamiętam dzień, w którym zadzwonił telefon, w
        słuchawce słyszałam jedynie płacz dziecka. Po kilku minutach udało mi się
        wyciągnąć od dziecka informację, że mama jest w pracy a Agusi (najmłodsza
        siostra w wieku niespełna 1 roku) coś się stało. Pobiegłam do mieszkania, drzwi
        zamknięte przez przezorną mamusię, dzieci płaczą, normalny cyrk. Razem z
        sąsiadką dodzwoniliśmy się do zakładu pracy koleżanki i ściągnęliśmy ją do
        domu.Zrobiła mi awanturę o wtrącanie się w nieswoje sprawy. Od sąsiadki
        dowiedziałam się, że ona robi tak od kilku lat zamykając dzieci na kilka godzin
        pracy.Dziś ma nad sobą kuratora i opiekę społeczną.
    • mirka17 Re: dziecko samo w domu 14.11.03, 08:58
      Dziewczyny, czytam Wasze posty i tak sobie myśle że chyba macie bardzo
      stresujące życie. Wszędzie widzicie potencjalne zagrożenia. Może rzeczywiście w
      Waszych miejscowościach takie są. Ja zostawiam na parę minut dzieci gdy nie mam
      innego wyjścia. Na pewno nie dlatego że nie chce mi się ich zabierać ze sobą.
      Ale Wasze argumenty przeciwko mnie powalają. Mieszkam we wiosce, może tu jest
      inaczej: żadne psy które mogłyby mnie pogryżć jakoś się nie pałętają,
      gwałciciela nigdy tu nie było, piwniczki są małe wąskie, nie ma gdzie się w
      nich ukryć i czekać na ofiarę, samochód mnie nie przejedzie bo sklep i
      przedszkole syna mam pod blokiem nigdzie dalej nie chodzę, jak mam pisane
      złamać nogę czy rozbić głowę to wolę nawet przed blokiem niż w łazience na
      płytkach gdzie już w ogóle nikt mnie nie znajdzie (a wtedy dzieci też będą same
      przez parę minut a może parę godzin - kto wie), jak zgubię klucz po drodze (co
      rzeczywiście jest możliwe choć nigdy się nie zdarzyło) to i tak dostanę się do
      domu bez problemu (dzieci mi otworzą) a jak nie to co najwyżej drzwi tego nie
      przeżyją ale to mniej ważne, windy nie mam więc się nie zatnie, gniazdka w domu
      maja zatyczki, gaz zakręcony, woda zamknięta, balkonu nie mam, okien dzieci nie
      potrafią otworzyć, w razie pożaru (którego nie było przez osiem lat od kiedy tu
      mieszkamy, więc niby dlaczego ma sobie wybuchnąc przez owe 5 czy 10 minut)
      dzieci otworzą sobie drzwi i uciekną bez problemu (nawet z półtorarocznym
      Marcinkiem). Wg mnie pożar to szybciej może się pojawić gdy jestem w domu bo to
      właśnie ja używam różnych sprzętów elektrycznych a nie dzieci, to ja mogę
      zrobić jakieś spięcie, zapomnieć coś wyłączyć gdy mnie dziecko zawoła, nasze
      instalacje same się nie zapalą o czym zapewnia mnie mój mąż elektryk. Na szafy
      dzieci nie wchodzą, noże i sprzęty ostre, szklanki itp są wysoko. Jak włączę
      dzieciom video to są tym tak zajęte że nawet jak wrócę to jeszcze długo
      oglądają i nie ruszają się sprzed ekranu. Nie oparzą się od gorącego garnka na
      kuchence gdy go tam nie ma, nie zagazują domu gdy się poprostu nie da, nie
      wyjdą na okno jak nie da rady go otworzyć, nie potną się nożem gdy go nie będą
      miały, nie wsadzą palca do kontaktu bo są pozatykane, nie podpalą domu bo nie
      mają czym itp itp. Zanim wyjdę to sprawdzam mieszkanie czy jest bezpieczne dla
      nich. A dzieci nigdy nie zrobiły nic niepokojącego gdy mnie nie było, są
      rozsądne i spokojne. Jak bym miała się tego wszystkiego bać to chyba bym
      zwariowała. Wyobraźnię mam, owszem, ale to właśnie ona pozwala mi widzieć
      wszystkie za i przeciw i wyeliminować zagrożenia. Nie wiem naprawdę czego
      jeszcze mam się bać? Jeśli wszędzie mam widzeć potencjalnych morderców to
      musiałabym nawet z dziećmi z domu nie wychodzić, a już broń Boże do parku, bo
      jak mnie tam ktoś zamorduje (przecież 6-letnie dziecko mu w tym nie
      przeszkodzi) to jak dzieci wrócą do domu?? Przecież to też jest możliwe,
      prawda. Pozdrowienia, Mirka
      • sylwik7 Re: dziecko samo w domu 14.11.03, 12:13
        Jestem 9 lat starsza od mojej siostry. Masę czasu spedziłam w dzieciństwie
        opiekując się nią.Zostawałam z nią praktycznie odkąd skończyłam 10 lat.
        Potrafiłam przy takim maluchu wszystko zrobić jak rodziców akurat nie było.
        Nigdy przy mnie nic jej sie nie stało.A wtedy nie mieliśmy nawet jeszcze
        telefonu. Moi rodzice jednak wiedzieli ,że jestem bardzo odpowiedzialna i nie
        miewam chorych pomysłów. Sama zostawałam w domu już jak miałam 7 lat.
        Wiedziałam ,że nie wolno mi pod żadnym pozorem otworzyć drzwi obcym. Oczywiście
        nie było to siedzenie po całych dniach ale maksymalnie 4 godziny.
        Inna sprawa, ze rodzice nigdy by tak nie robili gdyby układ był odwrotny i to
        moja siostra była starsza. Ta to dopiero miała pomysły i temperament i jakoś
        tak ciagle coś się jej przydarzało. Zreszta wiele sie nie zmieniło do dzis gdy
        ma 20 lat.
        Teraz sama jestem matką i mam 7 m-czne dziecko. Pewnie nie byłabym tak skora do
        zostawiania go pod opieką innego dziecka. A jeżeli chodzi o zostawianie w domu
        samej to niestety mieszkamy na trzecim pietrze bez windy i nie ma szans, żebym
        zniosła wózzek z dzieckiem. Więc jeżeli akurat nie ma mi kto pomóc a więc
        rzadko - najpierw wózek a mała jest przypięta w foteliku przed telewizorem,
        potem wracam biegiem na górę (ale mam osiągi mówię wam) z kluczami w ręce (nie
        mają mi gdzie spaść)i znoszę mała. Rzecz jasna to sie skończy gdy zacznie
        chodzić. Na pewno wtedy jej nie zostawię. Ale wtedy już kupię sobie lekki wózek
        spacerowy. (Tym obecnym klokiem uszczęśliwiła mnie rodzina bo był bardzo ładny
        ha, ha szkoda że nikt go nie zważył).
        • madeyowa Re: dziecko samo w domu 14.11.03, 12:47
          Moje brzdące zostają czasami na chwilę same np. kiedy idę dać psu coś do
          jedzenia, albo wyrzucić śmieci. Moja nieobecność nie trwa dłużej niż kilka
          minut. Po zakupy bym się nie odważyła iść bez nich mimo, że do sklepu mam
          bardzo blisko. Natomiast z dzieciństwa pamiętam, że mama często stała w
          kolejkach, a my z bratem siedzieliśmy sami.
      • ann_mart Re: dziecko samo w domu 14.11.03, 14:21
        mirka17 napisała:

        > Dziewczyny, czytam Wasze posty i tak sobie myśle że chyba macie bardzo
        > stresujące życie. Wszędzie widzicie potencjalne zagrożenia. Może rzeczywiście
        w
        >
        > Waszych miejscowościach takie są. Ja zostawiam na parę minut dzieci gdy nie
        mam
        >
        > innego wyjścia. Na pewno nie dlatego że nie chce mi się ich zabierać ze sobą.
        > Ale Wasze argumenty przeciwko mnie powalają. Mieszkam we wiosce, może tu jest
        > inaczej

        ITD

        Czy naprawdę uważasz, że Twoja sytuacja jest regułą? No bo skoro argumenty
        przeciw Cię powalają... To chyba znaczy, że są bez sensu? Może w Twojej
        sytuacji, ale doprawdy nie w innych. Bo to są rzeczy, które się ludziom
        zdarzają, nawet jeżeli rzadko to nikt nie ma gwarancji, że nie.

        Porównanie z morderstwem w parku o tyle jest dla mnie bez sensu, że tam racze3j
        nie prosisz się o kłopoty, zaś zostawiając samego dwulatka tak. Wsdzyskich
        potencjalnych niebezpieczeństw się nie wyeliminuje.

        To czy się zostawia dziecko czy nie to jest osobisty wybór każdej z nas. I
        każda sama musi o tym zdecydować. Z Twojego postu wynika, że po odmienny punkt
        widzenia Cię "powala" - wiesz mnie Twój nie powala, choć nie uważam by był
        słuszny. To po prostu Twój wybór. Może będziesz mieć szczęście a może nie. Ale
        to będzie kwestia szczęścia właśnie.
        Ja wiem, że nie mogłabym spojrzeć w lustro gdyby coś się stało mojemu synowi
        kiedy mnie nie ma.

        Pozdrowienia
        Anka

      • aga_rn Re: dziecko samo w domu 14.11.03, 17:02
        mirka17 napisała:

        > Dziewczyny, czytam Wasze posty i tak sobie myśle że chyba macie bardzo
        > stresujące życie. Wszędzie widzicie potencjalne zagrożenia

        Hehe, ja wlasnie nie mam stresujacego zycia bo nigdy nie zostawiam dzieci
        samych. Odpada stres biegniecia na leb na szyje np. do sklepu i myslenia "czy
        w domu wszystko z dziecmi w porzadku ?".
        Zazdroszcze dobrego samopoczucia wink
        AgaRN
        • stankiee Re: dziecko samo w domu 14.11.03, 17:23
          Przecież my nie mówimy o pozostawieniu 15 latka z 10 latkiem na pół godziny.
          Mówimy o pozostawianiu znacznie mniejszych dzieci i to czasami na znacznie
          dłużej. Argumenty o przesadnej zapobiegliwości i o braku usamodzielnienia do
          mnie nie przemawiają.
          Mój brat jest ode mnie młodszy 11 lat. Wiem z własnego doświadczenia, jaka
          odpowiedzialność ciąży na takim dziecku, które samo jest jeszcze dzieckiem a
          już musi dbać o drugie. Moja mama często zostawiała nas samych w domu i szła
          np. na imieniny na drugi koniec miasta. Wieczór, w domu nie było
          nikogo,sąsiedzi daleko a ja siedziałam i nasłuchiwałam, czy ktoś nie próbuje
          włamać się do domu.
          Pamiętam takie samotne wieczory do dziś, choć minęło już 20 lat.Zbyt wcześnie
          musiałam stać się dorosła i bardzo odpowiedzialna.
      • aga_rn Re: dziecko samo w domu 14.11.03, 17:36
        Mirka, a co by sie stalo gdyby Twoje najmlodsze dziecko zakrztusilo sie
        chrupkami kukurydzianymi o ktorych pisalas w pierwszym poscie ?
        Czy to wzielas pod uwage ?
        Nie pytam wcale zlosliwie, tylko naprawde jestem ciekawa. Nawet sporo
        doroslych nie wie co sie robi w takim momencie, a co dopiero niespelna 6-latek,
        w danym momencie odpowiedzialny za dwojke mlodszego rodzenstwa.
        AgaRN
        • aka10 Re: dziecko samo w domu 14.11.03, 22:07
          aga_rn napisała:

          > Mirka, a co by sie stalo gdyby Twoje najmlodsze dziecko zakrztusilo sie
          > chrupkami kukurydzianymi o ktorych pisalas w pierwszym poscie ?
          > Czy to wzielas pod uwage ?
          > Nie pytam wcale zlosliwie, tylko naprawde jestem ciekawa. Nawet sporo
          > doroslych nie wie co sie robi w takim momencie, a co dopiero niespelna 6-
          latek,
          >
          > w danym momencie odpowiedzialny za dwojke mlodszego rodzenstwa.
          > AgaRN

          Tez sie wlasnie nad tym zastanawialam.A swoja droga,to uwazam za k o m p l e t
          n i e nieodpowiedzialne zostawianie 6-cio latka samego z dwojka mlodszego
          rodzenstwa.Wlasnie czytalam o matce,ktora zostawila dwoch synow w domu na pol
          godziny(5 i 7 lat);chlopcy weszli do bardzo bezpiecznej sypialni rodzicow.W
          sypialni stal kufer,z ktorego dzieci wyrzucily bielizne i same tam weszly.Kufer
          sie zatrzasnal,dzieci nie mogly sie wydostac.Jak matka wrocila,byly
          martwe;udusily sie po prostu.Nie chcialabym byc na miejscu tej matki;ani
          wtedy,ani teraz.Pozdrawiam.
      • rubi21 Re: dziecko samo w domu 15.11.03, 07:23
        Sama rozpoczęłaś ten wątek i pytałaś co sądzimy na temat zostawiania dzieci
        samych w domu, odpowiedziałysmy tak jak myślimy i wcale nie domagałysmy sie
        oceny naszego postępowania z Twojej strony (Dziewczyny, czytam Wasze posty i
        tak sobie myśle że chyba macie bardzo
        > stresujące życie. Wszędzie widzicie potencjalne zagrożenia.) Pozdrawiam
        serdecznie Apa
    • nariolla Re: dziecko samo w domu 14.11.03, 22:51
      Przed laty ,codziennie przebywalyśmy z siostra same w domu ,ona jest młodsza o
      5 lat .Moja mama do dziś nie wie wszystkiego co wyprawiałyśmy-a zawsze
      sądziła ,że ma odpowiedzialne ,grzeczne córeczki hehe .Jednym z wielu pomysłów
      było wykonanie fajerwerków z benzyny do zapalniczki taty -opaliło nam brwi i
      rzęsy ,co tłumaczyłyśmy zabawą w fryzjera ,bo oczywiście skróciły nam się
      grzywki ,namiętnie dzwoniłyśmy z głupimi kawałami gdzie się dało ,nie
      wspomnę ,że tłukłyśmy się niesamowicie-obie z temperamencikiem i uparte jak
      osły .Sprowadzałyśmy do domu stada bezdomnych psów i kotów ,które
      wcześniej "łowiłyśmy" w piwnicy ,albo na okolicznych podwórkach .Spaliłyśmy
      firankę ,którą zaraz zmieniłyśmy na nową z szafy ,a tamta
      gdzieś "zniknęła" .Najtrudniej było się wytłumaczyć ze złamanego obojczyka
      mojej siostry -spadła z piramidy z krzeseł jak usiłowałyśmy ujawnić prezenty
      przed gwiazdką .No więc teraz ,pamiętając dobrze to wszystko ,tooo raczej wolę
      swoich dzieci nie zostawiać samych w domu .Pa.
    • chalsia Re: dziecko samo w domu 15.11.03, 12:14
      Wychodzę (zwłaszcza latem np. do ogrodu) z domu wieczorem jak mały śpi, ale
      jestem w "zasięgu" - mam elektryczną nianię i słyszę, czy wszystko OK. Zasięg
      to max. 300 metrów.
      Kiedyś przyszło mi do głowy, że coś mogło by mi się stać, więc nie jeżdżę po
      zakupy, ani nie odchodzę nigdzie dalej. Kluczy nie mam gdzie zgubić, etc.
      Jednak, będąc samotną mamą, nie mam szans miec swojego dziecka (22 miesiące)
      non stop w polu widzenia. Robiąc sobie czy jemu jeść mogę go nie widzieć przez
      kilka minut bo jest w innym pomieszczeniu, a w kuchni nie ma drzwi (ale słysze
      co robi i jak mi się coś nie podoba to oczywiście idę sprawdzić). Bywa tak, że
      on zostaje w swoim pokoju sam (max. na 10 minut). Z tym, że mam "bezpieczny
      dom" (a w jego pokoju to już w ogóle - tam może sobie zrobic tylko taką
      krzywdę, jaka nawet i pod moim okiem mogła by się trafić np. uderzyć czy
      przewrócic). Co ciekawe, gdy mówię mu, że mama idzie np. do łazienki i za kilka
      minut przyjdzie i żeby poczekał na mnie, to on z reguły tylko chwilę się bawi,
      a potem sam sobie idzie położyć się do łóżeczka albo na materac na ziemi i tak
      na mnie czeka.
      Ale zgadzam się, że nie należy zostawiać dzieci samych. I dlatego nawet
      przysłowiowy brak soli nie skłonił by mnie do zostawienia dziecka - albo
      idziemy razem, albo będzie niesłone.
      Może to niespójne, ale dla mnie jest to duża różnica, czy wychodzi się po za
      granice własnego mieszkania/domu czy nie, gdy dziecko nie śpi. To pierwsze
      uznaję za niebezpieczne (większa mozliwość, że mi się cos stanie i niemozność
      szybkiej reakcji, gdyby dziecko coś zrobiło), to drugie jest akceptowalne.

      A kwestia ilości urazów u dzieci - ponad 80% urazów u dzieci powstaje w czasie,
      gdy dziecko jest POD BEZPOSREDNIĄ opieką (tzn. opiekunowie SĄ w domu z
      dzieckiem).

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • adzia_a Re: dziecko samo w domu 15.11.03, 13:59
        chalsia napisała:
        > A kwestia ilości urazów u dzieci - ponad 80% urazów u dzieci powstaje w
        czasie,
        >
        > gdy dziecko jest POD BEZPOSREDNIĄ opieką (tzn. opiekunowie SĄ w domu z
        > dzieckiem).

        Ano tak, z tym, że ta statystyka wynika chyba najbardziej z tego, że ludzie
        generalnie nie zostawiają dzieci samych. Chyba, żeby w próbce była liczba
        osób "zostawiających" równa liczbie "nie zostawiających" wink))

        Co do wypadków w domu: parę dni temu moja trzyletnia córeczka przewróciła się
        na schodach. Obiła sobie czoło i odrapała nosek - w kazdym razie przestraszyła
        się śmiertelnie, no i raczej było to dla niej bolesne. Nie wiem, co by z nią
        było, gdyby w tym czasie nikogo nie było w domu...
      • aga_rn Re: dziecko samo w domu 15.11.03, 15:26
        chalsia napisała:

        > A kwestia ilości urazów u dzieci - ponad 80% urazów u dzieci powstaje w
        czasie,
        >
        > gdy dziecko jest POD BEZPOSREDNIĄ opieką (tzn. opiekunowie SĄ w domu z
        > dzieckiem).
        >
        Hehe, Chalsia, jednym slowem dziecko bez opieki jest bezpieczniejsze niz w pod
        opieka, o rany, opiekuna (za duzo tych "opiek")
        wink
        Pozdrow.
    • editha2 Re: dziecko samo w domu 15.11.03, 17:39
      Ok. w większości dziewczyny nie zostawiłybyście dziecka samego w domciu.Ale
      przecież kiedyś nastąpi ten moment,że już będzie mogło zostać samo jakiś
      czas.Jak uważacie gdzie jest ta granica?Ile musi mieć lat abyście poszły
      zrobić zakupy bez obaw,że cos stanie się waszemu dziecku?
      • magda0 Re: dziecko samo w domu 16.11.03, 23:14
        no wlasnie, mam 4 i pol latka, ktory oponuje przede wyjsciem na spacer a ja
        czasami muszeuspic coreczke roczna w wozku bo inaczej sie nie da, zawsze
        zabieram go ze soba, ostatnio zaczelam sie zastanawiac, czy moze zostawic go
        samego na te 15 min. , pomyslalam sbie ze moze najpierw naucze go otwierac i
        zamykac drzwi, w razie awarii, alw w sumie troche sie boje, najbardziej tego ze
        to mnie mogloby sie cos stac wklasnie w ciagu tych 15 min. Magda.
      • wieczna-gosia Re: dziecko samo w domu 16.11.03, 23:57
        starszaki zaczely zostawac same kiedy starsza miala 7 a mlodsza 6 lat (ze
        wzgledu na mlodsza wlasnie). Odbywalo sie to etapami, dzieci umiay juz wtedy
        zamykac i otwierac drzwi, korzystac z telefonu oraz znaly droge do babci,
        ktora mieszka dosyc blisko. Pierwszy raz poszlismy do kina kiedy mialy kolo 10
        lat, kiepsko sie bawilam wink) zas one cudownie wink) ale wtedy tez umowilam sie z
        sasiadka ze zajrzy okolo 22 czy wszystko jest OK.
        Teraz dziewczyny robia czasami za babysitterki, ale- maluchy sa uspione
        nakarmione itp, zeby nie trzeba sie bylo nimi zajmowac, i zdarza sie to bardzo
        rzadko. I tak w ogole za taka opieke dziewczyny zarabiaja jak na babysitterki
        przystalo. Prawde mowiac ufam bardziej 14 letniej corce niz 18 letniej
        obcej wink)
    • amj02 Re: dziecko samo w domu 17.11.03, 05:19
      Nigdy nie zostawialm i nie zostawiam dziewczynek samych w domu. Pamietam zbyt
      dobrze jakie ja mialam z moimi siostrami pomysly a byla spora roznica wieku (5
      i 10 lat). Najmlodsza chodzila do zlobka wiec z nia nie bylo problemu. Nasi
      rodzice pracowali na zmiany, mama rano , ojczulek popoludniu wiec zawsze byla
      luka po wyjsciu taty (2 godz)za nim wrocila mama. Oczywiscie tata nas zamykal
      na klucz (haha do calkiem nie dawna o tym nie wiedzieli, prawie 30 lat zyli w
      nieswiadomosci co ich dobrze wychowane corcie robily).Otorz obserwowalysmy
      przystanek autobusowy czy tata juz pojechal po czym zrzucalysmy klucze
      kolezance , ktora mieszkala na parterze. To ona nas uwalniala. Wowczas bylo
      hulaj dusza na plac zabaw. Przed powrotem mamy grzecznie wracalysmy do domu.
      Teraz zupelnie inaczej na to patrze chyba przez to ,ze sama mam dzieci i
      jestem zwarjowana na ich p-cie. Wlasnie teraz mam taka sytuacje. Maz jest w
      pracy , powinnam pojsc na spacer z psem. Jest 10 w nocy i dziewczynki spia.
      Mam w domu jeszcze monitorek ,ktory ma dosc duzy zasieg wiec slyszalbym
      wszystko co sie dzieje. Nie pojde bo sie zwyczajnie boje. Jesli by ktoras sie
      obudzila a tu nie ma zadnego z nas w domu. Gdyby cos sie stalo to czasami
      licza sie sekundy. Np. kiedys Aly spadla z lozka i rozciela glowke. Przyszla
      do nas w nocy, pocichutku sie polozyla , nawet nie wiedzielismy kiedy az do
      momentu kiedy uslyszelismy rumor i pisk Aly. Teraz wyobrazcie sobie taka
      sytuacje gdyby nikogo z opiekunow nie bylo. Dziecko by sie wykrwawilo, na
      szczescie skonczylo sie na 5 szfach i ogromnym strachem. Tutaj gdzie ja
      mieszkam nie wolno zostawiac dzieci samych bez opieki do 13 roku zycia.
      Uwazam ,ze to wcale nie jest przesada. Na pewno jest to uciazliwe i wiele razy
      b.trude .Ja wszystkie ( a sa w jednym wieku , 5-o letnie trojaczki) cigam
      razem ze soba albo wychodze z domu tylko wtedy gdy one sa pod opieka meza lub
      w szkole.Wiem ile maja pomyslow (co 3 glowki to nie jedna haha)i wiele razy
      jestem na wyciagniecie reki i nie jestem w stanie zapobiec upadkowi, guzowi
      itd.
      Pozdrawiam Gosia
    • judytak Re: dziecko samo w domu 17.11.03, 08:41
      Córce gdzieś od kiedy skończyła 6 lat, daję czasami wybór, czy chce iść ze mną
      czy zostać sama w domu. Zostaje w domu sama najdłużej do godziny. Ma 9 lat.

      Syn skończył już 6 lat, ale jego zostawiłabym najdalej na jakieś 15 minut, bo
      miewa znacznie "ciekawsze" pomysły, niż córka. Myślę że gdzieś za rok dojdzie
      też do etapu, kiedy można będzie go spokojnie zostawić na 30-40 minut.

      Razem nie zostawiłabym ich na dłużej, niż parę minut (typu wynieść śmieci
      itp.). Na wzajem stymulują się pomysłami, mogą się pobić, popychać, i
      nieszczęście gotowe.

      1,5-rocznego nie zostawiłabym ani samemu, ani z bratem, ani z siostrą. Jest
      bardzo ruchliwy i nie słucha się nikogo, jeśli ma pomysł. Jak był młodszy,
      gdzieś do roku, można było go zostawić z siostrą na ten moment, jak wynosiłam
      wózek.

      Teraz teoretyzuję, ale mi się zdaje, że dziecko około 12 lat jest gotowe, żebyć
      spędzić dłuższy czas samemu w domu w dzień, a w nocy (późnym wieczorem) jeszcze
      później, gdzieś ok. 14 lat. Ale trzeba znać swoje dziecko, i umówić się z nim
      co do warunków, to najważniejsze.

      Pozdrawiam
      Judyta
    • justyna1212 Re: dziecko samo w domu 17.11.03, 11:13
      Wiecie, wczoraj czytałam córci "Wilk i siedem koźlątek". Od razu to
      opowiadanie skojarzyło mi się z tą dyskusją na tym forum. Coś w tym jest.
      • jolach73 Re: dziecko samo w domu 18.11.03, 13:00
        Mnie też zdarza się zostawiać dzieci same na góra 5 min. Nagle coś muszę kupić
        bo za chwilę zamkną sklep albo po coś do samochodu. Ale chodzę wtedy schodami
        do windy nie wsiadam bo mogłaby się zepsuć, mam przy sobie telefon. Sklep mam
        pod domem nie muszę przechodzić przez zadną ulicę.
        Córce tłumacze że idę na chwilkę do sklepu czy zostanie sama jeżeli wyraża
        twierdzi ze zostanie to ja wychodzę ale tylko w przypadku kiedy młodszy syn śpi
        i wiem że się w ciągu 5 minut nie obudzi a w razie czego córcia do zajmie
        chwileczkę. Ale żadnych większych wypadów nie urządzam. Bo ta chwila to dla
        mnie cała wieczność.
        Chociaż znam kobietę, która nie ma w pobliżu żadnej rodziny ani nikogo gdzie
        mogłaby zostawić dziecko, zostawia swojego syna od 1-go roku życia samego w
        domu gdy np. mały jest chory a musi coś pilnie załatwić. Podziwiam ją ten mały
        na teraz 5 lat i jego mama wychodzi np. do fryzjera lub na większe zakupy
        zostawiając go 3 godziny samego. O ZGROZO!!!!!!!
        Dziecko w ciągu minuty potrafi coś wymyśleć a co może zrobić w ciągu 3 godzin
        aż strach pomyśleć.

        Pozdrawiam
        Jola
    • kingaolsz Re: dziecko samo w domu 18.11.03, 19:39
      Na to tylko jest jedno zdanie:
      glupota ludzka nie zna granic.....
      A wczoraj tak sie z mezem zastanawialam ze wiekszosc wypadkow z udzialem
      dzieci to wina glupoty ( zeby nie napisac mocniej) rodzicow. I nie ma co tym
      rodzicom tlumaczyc bo i tak do nich nic nie dotrze ale pozalowac tych
      dzieci....
    • ann_mart Re: dziecko samo w domu 30.12.03, 12:58
      No i pociągam ten wątek, bo zdarzyło mi się coś co całkiem każdemu może się
      trafić czy na wsi czy w mieście i nie trzeba mieć wcale "stresującego życia",
      jak tu pisano, żeby to sobie wyobrazić. Choć mi to akurat pradę mówiąc nie
      przyszło do głowy.

      Otóż: Michał był po południu w domu, z nianią, było juz po 16, ja wracałam do
      domu. Awaria prądu w mieszkaniu - wysiadły korki na klatce schodowej. Jak
      zgasło światło mały dostał histerii ze strachu. Niania nie wiedziała co robić
      bo do skrtzynki na klatce schodowej nie mogła się dostać, sąsiadów nie było. W
      końcu do mojego powrotu (kwadrans) przesiedzieli prz świecy. Jak wróciłam
      Michał był przerażony.
      I właśnie gdyby Michał był sam a to by się stało.... Nawet gdyby to trwało
      tylko pięć minut...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka