edit38
26.02.09, 15:07
Moja córeczka niedługo skończy 21 m-cy. Od jakiegoś tygodnia zaczęły się lęki
nocne (myślę że to jest to) Mała zawsze o tej samej godzinie (mniej więcej 2
godziny od zaśnięcia) zrywa się z płaczem, czasami nie daje się uspokoić nawet
do 30 min., dwa razy zdarzyło się że od tego płaczu i histerii zwymiotowała
(płacze tak donośnie że aż sąsiadkę obudziła kiedyś, przyszła zapytać co się
dzieje z dzieckiem) W czasie tego płaczu nic do niej nie dociera, zachowuje
się tak jakby mnie nie słyszała i nie widziała, często odpycha mnie i nie
pozwoli się przytulić, drży na całym ciele.
Tak się zastanawiam czy jest jakiś sposób aby pomóc dziecku? Mała ma od zawsze
bardzo uporządkowany dzień, o tych samych godzinach zawsze je, śpi , kąpie się
itd. Ostatnio ograniczyliśmy jej TV. Popija czasami herbatkę z melisą, może
więcej melisy pomogłoby. Może mogłabym jej podawać jakieś delikatne środki
uspokajające, magnez ponoć jest dobry przy stresie. Zastanawiam się też czy
nie byłoby dobrym pomysłem wybudzić dziecko ze snu po około 1,5 godz. ale boję
się że wtedy zamiast płakać o 23 będzie płakać o 24 lub o 1 w nocy. Czy ktoś
próbował może takiego sposobu?
Jak długo mogą trwać te lęki kilka miesięcy czy kilka lat? Wiem że leki mają
dzieci w wieku od 6 m-cy do kilku lat ale czy mogę liczyć że po kilku
tygodniach (czy nawet 2-3 m-cach) minie jej to czy raczej muszę się pogodzić z
myślą że nawet przez kilka lat będziemy się z tym męczyć. Powiem szczerze że
strasznie mnie to przeraża, w tych chwilach staram się być opanowana ale gdy
tylko mała zaśnie to ja już zaczynam się bać następnego „ataku”. Wykańcza mnie
to psychicznie. Najgorsze są te wymioty bo po tym ona zaczyna histeryzować
jeszcze bardziej co z kolei znowu pobudza wymioty i koło się kręci. Nie wiem a
może powinnam udać się z nią do psychologa. Tylko czy to ma sens u tak małego
dziecka które jeszcze nawet nie mówi?