Dodaj do ulubionych

Dziecko nie ma prawa być w kościele???

    • deodyma Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 15:00

      No i jak wychodziłam z tego kościoła jakaś pani
      > wyszła z ławki i podeszła do mnie z tekstem:"ludzi przychodzą się
      tu modlić a
      > nie patrzeć jak dziecko biega jak w parku".



      tak swoja droga, to po co ta kobieta szla do kosciolka?
      zeby sie modlic?
      czy moze zeby innych parafian sobie poobserwowac a pozniej ich
      poobgadywac?
      skoro tak, to chyba nie powinna sie przejmowac biegajacym dzieckiem
      po koscielebig_grin




      I tuż przy wyjściu z kościoła podszedł
      > z kolei mężczyzna i powiedział, że nie powinnam przyprowadzać
      dziecka do
      > kościoła(!!!).


      tym bym sie akurat nie przejmowala, bo znam sporo osob, ktorym
      dzieci przeszkadzaja i to niezaleznie od tego, czy sa one w
      kosciele, w parku czy bawia sie na osiedlusmile
      a!
      i nie chodze z dzieckiem do kosciolasmile
    • hanalui Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 16:01
      Odbiegajac od tematu nieco zastanawia mnie czy te mamy co ciagna
      rozbrykane maluchy do kosciola, tam cierpliwie za nimi biegaja i
      uspokajaja, ucza prawidlowego zachownia to samo robia w kolekach, na
      pocztach, supermarketach, aptekach, przychodniach czyli cierpliwie
      biegaja za dzieckiem, uspokajaja, ucza cierpliwego czekania i
      cichego zachowania smile. Bo zawsze w watkach o przepuszczaniu w
      kolejkach wiekszosc matek jest swiecie oburzona jak ludzie nieczuli
      sa, i ze z dzieckiem ich nikt nie przepuszcza, bo kazdy winieni
      wiedziec ze dziecko sie nudzi, nie bedzie w stanie tyle stac itd
    • iwoniaw Zabieram dzieci do kościoła od maleńkości 27.07.09, 16:10
      Nie daję im tam jedzenia, picia, nie pozwalam biegać i krzyczeć. Jeśli zaczynają
      się zachowywać nieodpowiednio - wychodzimy na zewnątrz. Natomiast mam w głębokim
      poważaniu spojrzenia i komentarze niekulturalnych osób, którym przeszkadza, że 2
      czy 4-latek szeptem o coś zapyta czy przekłada zabawkę w wózku, a same
      jakoś nie widzą problemu w tym, że choć niby dorosłe, świadome i w ogóle - kręcą
      się w ławkach gorzej niż przedszkolaki, chrząkają, komentują (nie szeptem
      bynajmniej), w torebkach grzebią w czasie Podniesienia itd. wink

      I dodam jeszcze, że rozumiem, iż komuś przeszkadza konkretne
      zachowanie innej osoby
      (także i dziecka), ale - moim zdaniem - kulturalny i
      zrównoważony człowiek powinien wówczas poprosić o korektę konkretnego
      zjawiska (np. proszę, żeby dziecko nie krzyczało w kościele), albo leczyć swą
      nerwicę natręctw (jeśli "przeszkadza" mu zjawisko z rodzaju "10 metrów ode mnie
      3-latek skubie swój szalik i szepce do matki coś, czego nie słyszę").
      • truskawkowe_studio Re: Zabieram dzieci do kościoła od maleńkości 27.07.09, 20:03
        amen
      • undomestic_goddess Re: Zabieram dzieci do kościoła od maleńkości 28.07.09, 18:08
        Iwoniaw, ja sie znow moge pod Twoim postem podpisac. Malo tego, moje
        maloletnie dzieci lepiej sie zachowuja niz starsze czy dorosli, bo dla
        nich to wazne, cotygodniowe spotkanie z Bogiem.
    • mama-ola Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 20:05
      IMHO obie strony mają rację. Dziewczyna lubi chodzić na msze, a
      skoro ma dziecko, to chce chodzić z dzieckiem. Starsi państwo lubią
      chodzić na msze, a skoro nie lubią dzieci, to przyjemność z mszy, na
      której są dzieci, mają popsutą. I tyle...
      • agsa22 powinny byc osobne msze dla rodzin i staruszkow! 27.07.09, 21:34
        ooooooooooooo na taki pomysl wpadlam i dla mlodziezy tez osobne byc powinnybig_grin
        • aurita Re: powinny byc osobne msze dla rodzin i staruszk 28.07.09, 07:21
          to jak Lapicki z aktualna zona pojda razem na msze? wink
      • anettchen2306 Re: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie... 28.07.09, 11:38
        W Ewangelii wg św. Marka czytamy: „Przynosili Mu również dzieci,
        żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A
        Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie
        dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im
        ; do takich
        bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie
        przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». I
        biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je” ... i
        wszystko na ten temat. Widac ci oburzajacy sie na widok niesfornego
        malucha w kosciele nie maja pojecia o Pismie sw. i jego przeslaniu a
        uwazaja sie za "znawcow" i "praktykujacych", czyli takich, ktorzy
        Ewangelie wcielaja w zycie.
        Zastanawia mnie tez, ze ci sami "praktykujacy" skarza sie na to, ze
        nie moga sie skupic na odprawianiu mszy, gdy widza wedrujace po
        kosciele dziecko a jakos skupiaja sie (tylko nie wiem na czym...)
        klepiac jednoczesnie podczas calej mszy sw. zdrowaski rozanca,
        sluchajac kazania i obserwujac z zaciekawieniem otoczenie.
        Zabieralam i zabieram moje dzieci do kosciola od najmlodszych
        miesiecy. Wlasnie po to, by przyzwyczaily sie do atmosfery
        koscielnej: ciszy, skupienia, a to, ze nie zawsze im sie to udaje,
        to co innego. Przyzwyczajanie 4-5 latka, by godzine wytrzymal w
        ciszy i na "bacznosc", gdy przedtem nigdy tego nie doswiadczyl jest
        bardziej skomplikowane.
        W wielu parafiach praktykuje sie juz zwyczaj niedzielnej mszy
        swietej dla rodzin z dziecmi. Warto wybierac sie w miare mozliwosci
        na takie msze: wszystko dostoswoane do mozliwosci dziecka - skoczne
        piesni koscielne (nawet z elementami tanca!), dzieciece kazanie,
        wspolna modlitwa powszechna, no i trwa taka msza zdecydowanie
        krocej smile)
    • nombrilek Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 28.07.09, 15:31

      Ja chodze prawie co niedziele z mezem i dzieckiem 14 miesięcy, i
      jest cala masa dzieci latających, bawiących sie i jest nawet stolik
      zabawki kredki itd i nie ma czegos takiego jak msza dla dzieci, sie
      przychodzi na kazda msze i ksiadz tylko zacheca zeby od urodzenia z
      dzieckiem uczestniczyc. We wczesniejszej parafii było tak samo
    • urodzajka Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 28.07.09, 17:21
      też mam 1,5 roczne dziecko-2 razy byliśmy z nim w kosciele z mężem-masakra-po
      ok 10 minutach trzeba było wyjsc-bo nie bede za nim biegac przeciez.druga sprawa
      a jesli go puszcze samopas to moze cos sobie zrobić-nie upilnuje go.Chciałabym z
      nim iść ale mam mieszane uczucia bo juz mam przekonanie jak się zachowuje.byc
      moze w dużych miastach jest wiecej swobody ja jednak mieszkam w mnejszym i nie
      ma takiego luzu-swoja drogą nigdy go nie puszczę żeby biegał po kościele-masa
      ludzi może nawet sie zgubic
    • undomestic_goddess Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 28.07.09, 18:04
      Czytam te komentarze i az przykro mi sie robi. Dziecko ma prawo byc w
      kosciele tak samo jak babcia w pierwszym rzedzie i dziadek tuz kolo
      niej. Jak kazdy. Dlaczego tak kolezance dowalacie? Podjela sie trudu
      wychowania dziecka zgodnie ze swoimi przekonaniami i jest
      konsekwentna. Zamiast jej rzucac klody pod nogi w postaci wrednych
      komentarzy nie lepiej sie usmiechnac zyczliwie i napisac, ze
      trzymacie kciuki za wychowanie malej chrzescijanki? Podobnie powinny
      zrobic niezyczliwe osoby w kosciele, bo kto jest bez winy... i
      pozwolcie dzieciom przychodzic...

      W naszym kosciele ciesza sie z kazdego malucha, ktory przychodzi i
      polski ksiadz w polskim kosciele wyznaczyl mi miejsce dla mnie
      specjalne, zebym mogla przyjsc z niemowlakiem na msze i nawet go w
      jej trakcie nakarmic bez bulwersowania publiki. Mysle, ze gosc dobrze
      kombinuje inwestujac w maluchy i nie stresujac ich rodzicow.

      A ja sie do Ciebie Awtorek zyczliwie usmiecham, wiem, co robisz, nie
      jestes sama smile
    • ruminacja Dlaczego wszystko rozbija sę o tę "grzeczność" ?! 29.07.09, 08:15
      Dla mnie uderzające jest to, że z w większości Waszych odpowiedzi wynika, że dla
      katolika najważniejsze jest, żeby jego dziecko nauczyło się GRZECZNIE i
      cicho spędzić mszę świętą.

      Powiało grozą...

      Czy nie ważniejsze, żeby głównym argumentem prowadzenia do kościoła było
      przekazanie, że odbywa się właśnie wielkie święto, dziękczynienie,
      dzieją się ważne rzeczy, niezwykłe i piękne. Są kwiaty, śpiewy, odświętny strój,
      przygotowania.
      Moim zdaniem już mały szkrab jest w stanie dostrzec, że święto to święto i może
      sie też na swój sposób w nie włączyć, stąd istotne,żeby miał tę możliwość.

      Czekać aż wszystko zrozumie można całe życie, chodzi o to, żeby przez przykład
      rodziców zakiełkowało mu w głowie, sercu, że to ważny dzień. No chyba, ze rodzic
      też tego nie czuje.

      Uzależniając chodzenie do kościoła od poziomu dojrzałości emocjonalnej czy
      umysłowej można by poddać pod wątpliwość uczęszczanie tam osób chorych, z
      problemami, niepełnosprawnych czy z niskim IQ. To co dzieje się na Eucharystii
      nie polega tylko na wysłuchaniu i czysto rozumowym poznaniu i jest dokładnie dla
      wszystkich.

      Jasne, nie należy pozwalać by dziecko rozniosło kościół, są msze dla dzieci, są
      masze krótkie, z pięknymi śpiewami, wystarczy pomyśleć, trochę zaplanować. Nie
      przeginajmy jednak debatując nad tymi nieszczęsnymi chrupkami czy zabawkami w
      kościele, co z tego, ze dziecko je czy się trochę bawi, to dziecko! Pierdoły na bok!

      Co do oburzonych staruszek, cóż...zabrakło im cierpliwości, mają prawo do
      swojego zdania, trzeba by się zastanowić czy miały rację. Może nie miały, można
      im to wybaczyć chyba, co? Pewnie zabrakło im miłości, czy akceptacji, bywa...
      Nie wolno nam jednak zapomnieć, że Kościół to wspólnota, każdy jest ważny i
      potrzebny i nie ma co się obrażać tylko postępować zgodnie z sumieniem, w moim
      przypadku- chodzić na mszę całą rodziną.

      Nie piszcie tylko, ze gdzieś tam proboszcz nakrzyczał na rodziców, czy staruszka
      krzywo spojrzała, albo masze są nudne a księża głupi...nie wierzę, że to taki
      problem znaleźć mszę, kościół czy wspólnotę, gdzie poczulibyście sie dobrze idąc
      razem na Eucharystię.

      ...i dajcie spokój z ta grzecznością i cichością bo wyrośnie pokolenie
      zwiewających z kościoła niepokornych i kryjących sie tam tchórzy. Bóg kocha
      każdego takim jaki jest
      (nie przeinterpretowywać proszęwinknie trzeba sie tak
      strasznie starać i męczyć. To największe oszustwo a propos KK, że życie w nim to
      wieczne kompromisy i stanie na baczność na nudnej mszy. Nie chcę się rozwlekać
      ale warto czasem poczytać żywoty świętych (polecam "Święci nie-święci
      Craughwella)i zobaczyć, czy prawdziwa wiara polega rzeczywiście na takiej za
      przeproszeniem "świętojebliwości".

      Pozdrawiam!smile
      • undomestic_goddess Re: Dlaczego wszystko rozbija sę o tę "grzeczność 29.07.09, 09:00
        Dobra, doleje oliwy do ognia w temacie grzecznosci. Babcie w mojej
        parafii, gdy moje najmlodsze dziecko zaczynalo miec dosyc, zebym
        mogla sie spokojnie pomodlic, zabawialy je swoimi okularami (!) Dla
        mnie to jest wspolnota i milosc blizniego. Zeby nie bylo, ze to
        dziala tylko w jedna strone, ja tez jestem mila dla babc. Nikt nigdy
        krzywo nie spojrzal na moje dzieci w kosciele. Dziecko nie musi byc
        mega grzeczne, wiadomo, trzeba uczyc szacunku dla innych, ale
        tresowac? Osobiscie czesto tlumacze dzieciom, co sie akurat dzieje na
        mszy (nie mamy innej mszy do wyboru, sa tylko 2 tygodniowo, z czego
        jedna niedzielna).
        A pojscie do kosciola cala rodzina to swieto, ktore ma dawac m.in.
        radosc. Za malo w KK mowi sie o radosci zycia, o usmiechu do Boga i
        ludzi.
        • ar1011 Re: Dlaczego wszystko rozbija sę o tę "grzeczność 29.07.09, 10:07
          Przez kilka lat mieszkałam we Włoszech.
          Na mszę przychodziły całe rodziny.Dzieci chodziły sobie po Kościele i jakoś
          nikomu to nie przeszkadzało.Czasem ktoś się do nich uśmiechnął,czasem zagadał,a
          nawet jak podeszły pod ołtarz to ksiądz przerywał kazanie i chwilkę rozmawiał z
          tym dzieckiem(mnie to bardzo ujęło,bo w Polsce jest to raczej niemożliwe).Kiedy
          była modlitwa surprisedjcze Nasz... ksiądz wołał wszystkie dzieci do ołtarza i
          tworzyli koło.Był również kącik dla dzieci,gdzie leżały różne kolorowe
          książeczki.Kiedy była potrzeba dzieci dostawały picie czy jakąś bułkę,były
          karmione nawet piersią .
          Dziecko ma prawo chodzić do Kościoła.
      • awtorek Re: Dlaczego wszystko rozbija sę o tę "grzeczność 29.07.09, 13:41
        Ja się nie obraziłam ani na kościół ani na tych ludzi, co zwrócili mi uwagę. Do
        kościoła chodzę i będę chodzić z dzieckiem. W mojej parafii księża i parafianie
        są na szczęście normalni. (Chociaż gdyby moje dziecko naprawdę przeszkadzało to
        może inaczej bym to zorganizowała. Ale podkreślam po raz n-ty: moja córka po
        prostu chodzi w tę i z powrotem na moim widoku, czasem np. podbiega do mnie ale
        rzadko. I to tyle z jej karygodnego zachowania, które ma niby uniemożliwić innym
        skupienie się na modlitwie).
        Uderzyła mnie po prostu taka rażąca nietolerancja i wręcz klapki na oczach tych
        ludzi. Ręce mi opadły po prostu.
        A jeszcze jak czytałam na forum, że faktycznie nie powinnam zabierać córki do
        kościoła bo komuś tam może przeszkadzać chodzące dziecko to już w ogóle zabrakło
        mi słów.
        Ale każdy ma swoje zdanie. Wszystkie je szanuję. Zdecydowanie pozostaję jednak
        przy swoim.
    • mettea Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 29.07.09, 15:50
      Zgadzam się z autorką wątku. Zszokował mnie ton wypowiedzi
      niektórych osób, dlatego dodaję swą opinię, choć od dawna nie bywam
      na tym forum. DZIECI MAJĄ PRAWO CHODZIĆ DO KOŚCIOŁA NIEZALEŻNIE OD
      WIEKU.
      Jeśli komuś to przeszkadza to z powodu jakichś głęboko
      zakorzenionych kompleksów, które powodują tak ostrą i bezpodstawną
      reakcję, jak u tych starszych osób w Kościele, jak u niektórych
      forumowiczów.
      Podstawowa sprawa - dzieci są przyjmowane w poczet wiernych poprzez
      chrzest. Ile mają wtedy? Zazwyczaj kilka-kilkanaście tygodni - czy
      ktokolwiek ma coś do zarzucenia rodzicom, które wówczas przynoszą
      dzieci do Kościoła?
      Awtorek, nie przejmuj się, myślę że większość osób zgadza się z
      Tobą. Jednak to krytykę najbardziej się przeżywa, zwłaszcza tak
      pełną jadu, jak tu spotkałam (współczuję dzieciom, ktore mają takie
      mamy).
      Nie rozumiem argumentów, żeby na mszę chodzić osobno. Rodzice
      pracują całe dnie, więc mają prawo, by rodzinnie, z dziećmi i ze
      sobą spędzić tę godzinę w Kościele. Jeśli ktoś to szkaluje to coś
      jest nie tak w jego rodzinie. Najcenniejsze chwile to wspólne chwile
      Rodziny - jak już ktoś napisał. Poza tym nie każdy ma pod ręką
      dziadków do opieki...
      My chodzimy na mszę, ale stoimy przed Kościołem, mimo że wśrodku
      jest sala dla dzieci tuż przy ołtarzu. Przyzwyczajam dzieci do
      uczestnictwa we mszy, ale wolę być nieco dalej, (chyba intuicyjnie
      to robię, bo mogłoby mnie spotkać to samo, co Ciebie), ale zmierzam
      do tego, że są głośniki i na zewnątrz też można się skupić - jeśli
      się chce.
      Bo jeśli ktoś idzie na msze z obowiązku - to i w ciszy się nie
      skupi, chyba że na oglądaniu sąsiadów.
      Odkąd pamiętam moje dzieci, ani dzieci innych rodziców na mszy nie
      otrzymały uwag od obcych osób. Rodzice zazwyczaj reagują w porę (tak
      jak autorka wątku).
      Skąd ta niechęć w dzisiejszych czasach? Zwłaszcza wśród starszych
      osób?
      Pozdrawiam
      • hanalui Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 29.07.09, 16:34
        mettea napisała:
        > DZIECI MAJĄ PRAWO CHODZIĆ DO KOŚCIOŁA NIEZALEŻNIE OD
        > WIEKU.

        Tak masz racje...maja, ale to nie jest rownoznaczne z tym ze maja
        przeszkadzac innym, nie tym ze sa dziecmi tylko tym jak sie
        zachowuja, co robia i co na to rodzice.

        > Jeśli komuś to przeszkadza to z powodu jakichś głęboko
        > zakorzenionych kompleksów, które powodują tak ostrą i bezpodstawną
        > reakcję, jak u tych starszych osób w Kościele, jak u niektórych
        > forumowiczów.

        Rozumiem ze wlazace ci np pod sukienke slubna obce dziecko,
        dralujace miedzy ksiedzem, oltarzem a para slubna dziecko,
        wrzeszczace na glos w tym waznym dla ciebie mamencie bedzie na
        twarzy twojej budzic blogi usmiech big_grin

        > My chodzimy na mszę, ale stoimy przed Kościołem, mimo że wśrodku
        > jest sala dla dzieci tuż przy ołtarzu. Przyzwyczajam dzieci do
        > uczestnictwa we mszy,

        To bardzo znamienne smile..."stoimy na zewnatrz"
        Jaki idziesz na koncert plenerowy odbywajacy sie np na jakims
        stadionie to tez stoisz na zewnatrz??? Z pewnoscia jest tak glosno
        ze wszystko slychac big_grin
        Najwazniejsze to sie oszukiwac...ze sie bylo ale stalo na zwenatrz big_grin
        • awtorek hanalui 29.07.09, 20:39
          Nie mam pojęcia skąd się bierze w tobie tyle jadu i wrogości. Daję słowo, że aż
          człowiekowi skóra cierpnie. Nawet nie chcę komentować tego, co napisałaś. Powiem
          tylko, że twój przykład z dzieckiem wchodzącym pannie młodej pod sukienkę nijak
          się ma to mojego postu bo moje dziecko po prostu chodziło po kościele, jadło
          chrupki i pod koniec już na ogłoszeniach faktycznie biegało przed ołtarzem ale
          jak się zaczynała rozkręcać to ją wyprowadziłam. Więc nie sądzę aby było to
          zachowanie, które powinno spowodować zaprzestania chodzenia a dzieckiem do kościoła.

          Ale abstrahując, czytając Twoje posty widać, że jest w tobie wiele złych emocji.
          • hanalui Re: hanalui 29.07.09, 21:14
            awtorek napisała:
            > Powie
            > m
            > tylko, że twój przykład z dzieckiem wchodzącym pannie młodej pod
            sukienkę nijak
            > się ma to mojego postu bo moje dziecko po prostu chodziło po
            kościele,

            Ale to nie bylo do ciebie...co sie tak rzucasz i wszystko odbierasz
            za personalny atak na ciebie i twoje dziecko. Chyba wyraznie bylo to
            pod cytatem forumowiczki i do jej wypowiedzi sie odnosilam.
            Dla niej dziecko moze byc w kosciele bez wzgledu czy przeszkadza czy
            nie, bo nawet jesli to sa to zakorznione kompleksy smile, a ja mam
            odmienne zdanie na ten temat bo mam prawo do wlasniego zdania.

            Przyklad z sukienka.. takowy widzialam, lazace wszedzie dziecko,
            ksiedzu pod nogi, mlodym pod nogi...byli wrecz "zachwyceni" kiedy
            podczas przysiegi stalo na 4tego big_grin, rodzice odciagali, zaczal sie
            niesamowity koncert. Mysle ze super nagranie maja z przysiegi big_grin

            > spowodować zaprzestania chodzenia a dzieckiem do kośc
            > ioła.

            Ale ty czytasz ze zrozumieniem??? Prawie nikt tu nie mowi o
            zaprzestaniu...mowi o tym by chodzic na odpowiednie msze dla dzieci,
            ewentualnie do specjalnych pomieszczen dla rodzin z dziecmi...

            > Ale abstrahując, czytając Twoje posty widać, że jest w tobie wiele
            złych emocji

            NO tak...bo mam odmienne zdanie od twojego to zle emocje, jady i w
            ogole. PO co zakladalas temat skoro chcesz by wszyscy sie zachwycali
            twoim dzieckiem ktore przeszkadzalo (co sama stwierdzilas) i
            dodatkowo przyznawali ci racje? Skoro prawie przez cala msze nikt
            nie zwracal ci uwagi ze dziecko przeszkadza wiec widocznie nie
            przeszkadzalo i bylo ludziom obojetne twoje dziecko, jak zaczelo
            przeszkadzac zwrocono ci uwage i tyle, korona ci z glowy spadla ze
            ktos to stwierdzil i o tym ci powiedzial. Tez w tobie jakies
            negatywne emocje, zale i jady ze sie wyraze twoim jezykiem skoro sie
            tak zaperzylas, nadasalas i focha strzelasz. Czyzby nikt nie mogl ci
            zwrocic ci uwagi ze w kosciele twoje dziecko sie zle zachowuje???
            Skoro zrobily to az 2 osoby z roznych koncow kosciola to jakos
            wydaje mi sie ze dziec czasu dal niezlego. Czesto rodzice slepi i
            glusi niestety na wybryki big_grin
            • awtorek Re: hanalui 30.07.09, 08:25
              Nie chodzi o to, że masz odmienne zdanie. To dla mnie jasne jak słońce, że każdy
              ma inne. Napisałam kilka postów wcześnie, że szanuję każdy pogląd i tak jest.

              Uważam, że jest w Tobie wiele złych emocji bo często komentując czyjś post
              przypisujesz komuś... negatywne intencje. Mam wrażenie, że zniekształcasz to, co
              ktoś mówi. Np. poprzedniczka napisała, że stoi przed kościołem i jest w stanie
              się skupić i modlić. A Ty od razu zakładasz, że ona na pewno przychodzi tylko
              odbębnić mszę i bo takie uczestnictwo (na zewnątrz) jest tylko pozorne itd. Nie
              rozumiem, dlaczego tak negatywnie to wszystko interpretujesz i bez powodu komuś
              "dowalasz". Dlatego napisałam o tych emocjach. Ale to moje osobiste odczucie.

              Uwagi tych ludzi w kościele nie dotyczyły konkretnego zachowania córki pod
              koniec mszy. Całą msze było niby wszystko ok. Te uwagi miały miejsce jak już
              wychodziłam i potem przed kościołem. I odnosiły się do całej mszy (że biegała i
              że nie powinnam brać dziecka do kościoła). I żebyś wiedziała, że korona mi z
              głowy spadławink bo ja zawsze pilnuję, że córka nie przeszkadzała innym i nie
              jestem z tych "ślepych rodziców". Pisałam już że jestem na ten temat wyczulona.
              Sama czuję się poddenerwowana, jak podczas mszy dziecko gada na cały kościół
              albo płacze i zagłusza księdza. Albo zachowuje się głośno przy kasie w sklepie,
              czy w autobusie. Uważam, że każdy ma prawo do względnego spokoju i że dziecku
              nie powinno się pobłażać w każdej sytuacji bo są też obok inny ludzie. I na
              tamtej mszy też pilnowałam córki i daję słowo że nie działo się nic co mogłoby
              uniemożliwić komuś skupienie się. (A jeszcze ten kościół jest ogromny - katedra,
              i było mało ludzi, więc nie było tak, że córka przepychała się między ludźmi,
              czy chodziła komuś "pod nosem"). A mimo to, tym ludziom w kościele chyba w ogóle
              przeszkadzał fakt, że jest dziecko i nie stoi w ławce jak dorosły tylko się
              przemieszcza.
              No i jak pisałam wcześniej, uderzyła i oburzyła ta nietolerancja! Może gdybym
              nie przejmowała się zachowaniem córki i ktoś rzuciłby mi taką uwagę to bym to
              olała i nadal chodziła do kościoła z wrzeszczącym dzieckiem. Ale tu sytuacja
              była inna i dlatego mnie to dotknęło.
              • hanalui Re: hanalui 30.07.09, 10:25
                awtorek napisała:
                > Napisałam kilka postów wcześnie, że szanuję każdy pogląd i tak
                jest.

                NIe wiem czy to szacunek skoro wyjechalas z jadami, negatywnymi
                emocjami itp. Mam zdanie takie jakie mam a ze ci sie nie podoba to
                juz twoj problem

                > Mam wrażenie, że zniekształcasz to, c
                > o
                > ktoś mówi. Np. poprzedniczka napisała, że stoi przed kościołem i
                jest w stanie
                > się skupić i modlić. A Ty od razu zakładasz, że ona na pewno
                przychodzi tylko
                > odbębnić mszę i bo takie uczestnictwo (na zewnątrz) jest tylko
                pozorne itd.

                A co tu znieksztalcac? Czemu ktos przychodzenie POD KOSCIOL nazywa
                przychodzeniem do kosciola? Jeszcze byloby to zrozumiale gdy kosciol
                malenki, ale tam bylo nawet miejsce specjalnie wyznaczone dla
                dzieci, a mimo to forumowiczka stoi na zew. Czy jak idzisz na
                wesele, przyjecie (bo tym jest w koncu msza) to tez stoisz na
                zewnatrz??? Momo ze przygotowano dla ciebie miejsce????
                Wiesz ile razy u mnie ksiadz w parafii nim rozpoczal msze,
                nabozenstwo to prosli "wiernych" o pedejscie do oltarza, bo kosciol
                pusciutki, a lud na zewnatrz smile. Naprawde rozumiem ze trzeba czasem
                wyjsc z dzieckiem, ze ktos moze poczuc sie slabo, ze kosciol maly i
                ludu nie miesci, ale jesli przychodzi z zamierzeniem stania na
                zewnatrz i nawet do kosciola nie wchodzi by woda swiecona sie
                przezegnac to niestety dla mnie to tylko i wylacznie przyjscie dla
                odstania, dla bycia zobaczonym przez sasiadow itd
                • awtorek Re: hanalui 30.07.09, 13:40
                  Nie mam już czasu na kontynuowanie naszej fascynującej dyskusji.
                  Wiedz tylko, że "wyjechałam z jadem" nie dlatego, że masz inne zdanie (!!!)
                  tylko dlatego, że zauważyłam, że odpowiadając na posty innych zawsze zakładasz
                  złe intencje, o których pisałam. Od razu negatywnie interpretujesz zachowanie
                  innych. Ale oczywiście nie znam cię, więc w sumie nie powinnam cię oceniać. To
                  są tylko moje subiektywne odczucia, czytając twoje posty.

                  I nie wiem o co ci chodzi z tymi "sąsiadami" i z "pokazywaniem się". Mieszkam w
                  bardzo dużym mieście i naprawdę u mnie w parafii ludzie się praktycznie nie
                  znają i nigdy w życiu nie pomyślałabym że ktoś może iść do kościoła, żeby się
                  "pokazać"! Dlatego aż nie mogę uwierzyć, że przyszło ci to do głowy i właśnie w
                  tym kontekście odczytałaś wiadomość tamtej forumowiczki. I zapewniam Cię, że ja
                  też często stoję przed kościołem (jak jestem z dzieckiem i jest ładna pogoda).
                  Jest dobre nagłośnienie a ja mam córkę na oku. Oczywiście wchodzę do kościoła
                  żeby się przeżegnać, dać na tacę i przyjąć komunię. Ale daję ci słowo, że nawet
                  przed kościołem można się skupić i w pełni uczestniczyć we mszy. I nie oznacza
                  to "odbębnienia". Dodam, że jak jestem bez dziecka to oczywiście zawsze jestem w
                  środku.
                  • hanalui Re: hanalui 30.07.09, 14:45
                    awtorek napisała:
                    > I zapewniam Cię, że ja
                    > też często stoję przed kościołem (jak jestem z dzieckiem i jest
                    ładna pogoda).
                    > Jest dobre nagłośnienie a ja mam córkę na oku. Oczywiście wchodzę
                    do kościoła
                    > żeby się przeżegnać, dać na tacę i przyjąć komunię. Ale daję ci
                    słowo, że nawet
                    > przed kościołem można się skupić i w pełni uczestniczyć we mszy. I
                    nie oznacza
                    > to "odbębnienia".

                    NIe zebym sie czepiala...smile
                    w takim razie nie majac z kim zostawic dziecka rownie dobrze mozesz
                    wysluchac mszy w radio (chyba jeszcze ktoras stacja to robi, kiedys
                    takowe bywaly), chyba wowczas jeszcze latwiej sie skupic i w pelni
                    uczestniczyc we mszy...kosciol jako budynek do tego widac nie jest
                    ci niepotrzebny, skoro i tak stoisz na zewnatrz big_grin...
                    A moze jest ci do czegos potrzebny?????
                    • zona_mi Re: hanalui 30.07.09, 19:40
                      Hanalui, co prawda nie ze mną akurat dyskutujesz, ale wnerwiająca w
                      tym momencie jesteś okropnie - czegoś się dziewczyny czepiła?
                      Ona be - ty me, wyłapujesz fragmenty bez większego związku z tym, co
                      chce przekazać i narzekasz - co ci przeszkadza, że chodzi "pod
                      kościół"? Ma słuchać radia, żebyś ty lepiej się poczuła i nie
                      musiała pisać, że ona najwyraźniej źle się modli, źle i na pokaz
                      spędza czas w kościele? Bo przy radiu łatwiej się skupić? Nie
                      każdemu (zresztą zaraz pewnie okazałaby się moherem z RM).
                      Chyba kiedyś sama zostaniesz taką czepliwą staruszką, obojętnie -
                      przy kasie, czy w kościele...

                      > NIe zebym sie czepiala...smile

                      Nie, no skądże wink
                    • awtorek Re: hanalui 30.07.09, 22:10
                      Żebyś wiedziała, że słuchałam mszy w radiu jak córka była malutka i ciągle albo
                      karmiłam ją piersią albo spała (tylko na moich rękach). A teraz chodzę do
                      kościoła albo przed kościół bo przez radio nie można przyjąć komuniiwink
    • an52 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 29.07.09, 18:14
      Olej takich ludzi luźnym sikiem. U mnie w kościele jest kaplica, w
      której urządzono kącik dla dzieci. Są zabawki,misie, lalki, kocyki,
      klocik. To wszysko na miękim dywanie. Dzieci się wspólnie bawią a
      rodzice w miarę uczestniczą we mszy św. bo kaplica jest nagłośniona.
      Zaproponuj coś takiego waszemu proboszczowi. Myślę że jest bardziej
      wyrozumiały niż te rozmodlone paniusie.

      Mnie np. nie przeszkadzają dzeci i zawodzące baby.
      • zabulin Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 29.07.09, 23:26
        Awtorek, ja się zgadzam z toba i rozumiem twój żal, spowodowany całą
        sytuacją.
        Ale moim zdaniem nie zrozumiałaś hanalui- nie odbieram jej postu
        jako krytyki wobec ciebie.
        Ja też np. przeczytałam tu, że na mszę to całą rodziną itp. Jak już
        napisałam - u mnie w ksciele nie ma kacika dla dzieci, Mały nie
        wytrzymuje bezgłośnie 5 minut a ja nie bedę całą mszę za nim latać
        po kosciele, bo ruchliwy tez\ jest. Inne dzieci mi nie
        przeszkadzają, jak sobie biegaja- ja za nimi latać nie muszę smile


        Chodzimy z męzem na zmianę allbo zostaje z dziadkami- w sensie
        czasem z teściową (bo teść wiecznie poza krajem) albo z moim tatą
        idzie na spacer kiedy my jedziemy na msze.
        Jak ktoś słusznie zauważył- nie każdy ma dziadków do dyspozycji- nie
        każdy ma też dziecko, które pragnie przebywać w kościele w wieku np.
        10 miesięcy.

        Mi inne dzieci nie przeszkadzają, niech sobie chodzą- widze jak to
        wygląda czasem: dzieciak lata, a matka za nim, albo głowa kreci we
        wszystkie strony, gdzież to sie podziało maleństwo. A czasem
        dzieciątko malunie a cała msze przesiedzi w wózku. Takim to dobrzesmile

        Natomiast skandaliczne zachowanie zaobserwowałam kiedys na chrzcie u
        bliźniąt w naszej rodzinie. Ksiadz chrzci a 2 letni chłopczyk turla
        sie po podłodze, mówi na głos- brak reakcji ze strony rodziców (to
        mnie głównie bulwersuje). Na slubie tez nieraz słyszałam (a
        właściwie nie słyszałam),jak młodzi przysiege składają a tu jakiś
        dzieciak zaczyna na głos krzyczeć, gadać , biegać a rodzice
        rozanielonym wzrokiem na to patrzą. Ciekawe czy jak sami ślub brali,
        to nie chcieli żeby w czasie przysiegi było słychac ich a nie cudze
        wrzaski???


    • jakw Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 30.07.09, 00:37
      Ja tam wolę z młodą pójść na mszę dla dzieci. Przynajmniej sama mogę
      się trochę skupić na mszy. A w kościele na Rakowieckiej jest
      specjalne miejsce dla rodziców z dziećmi.
    • qwerty3.5 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 30.07.09, 13:36
      Ja uważam że dopóki nie kopie księdza to jest ok i ma być
      parafianinem smile
      Są też msze dla dzieci i wtedy niech żaden "moher" się wtrąca w
      wychowanie czy zachowanie dziecka...oczywiście trzeba czuwać też nad
      właściwym zachowaniem dziecia w kościele.
    • qwerty3.5 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 30.07.09, 14:19
      mam 6,5 letniego synka z którym chodzimy do koscioła od poczatku
      jego narodzin.Gdy był mały , wiadomo, traktował kosciół jak pole do
      zabaw i miejsce wydawania okrzyków zadowolenia lub złości.Oczywiście
      kontrolowalismy aby nie poszło w przesadę i nie zakłócało za bardzo
      skupienia innych..ale zawsze wybieralismy msze dla dzieci.Chcielismy
      żeby na kazdym etapie jego życia kościół był obecny.Najpierw
      traktował to jako kolejne miejsce na spacer, z czasem usłyszał
      znajomą melodię,koledę która też była obecna w domu- podobało mu
      się, pózniej dowiedział się , że do kościoła mozna przyjść i się
      pomodlić za wszystko co dobrego doświadczyło się i za to co ma
      nastąpić, że można podziękowac za zdrowie, słońce, udany
      wyjazd.Teraz przychodzi do koscioła i wie po co,zeby się pomodlic-
      po prostu od początku go wychowywaliśmy tak..choc wiadomo jak jest
      na początkuwink.Jednym słowem -z nieokiełznanego dziecia wyrasta
      katolik, wierzący w Boga.
      Mam tez 11 miesiecznego synka, którego podobnie bedę
      wychowywać...cierpliwie, nie bacząc na zadanie "zbulwersowanych ,
      agresywnych moherów"smile
    • agusiak.1 Nie przejmuj się! 30.07.09, 14:54
      My z naszym dzieckiem do kościoła zaczęliśmy chodzic od momentu
      kiedy skończył 3 tygodnie. Teraz ma 25 miesięcy. Chodzimy na rózne
      Msze, ale przeważnie Msze dla dzieci. Mysle, że synek zachowuje sie
      podobnie jak Twoja Córeczka. Tez chodzi, troszkę biega. Jeszcze
      niekt nam uwagi nie zwrócił, ale czekam tylko na to. W Pismie sa
      słowa Jezusa: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie. Do takich
      nalezy królestwo Boże" Niech mi tylko ktoś zwróci uwag. A teksty
      typu: dziecko i tak niczego nie rozumie i dlatego powinno siedzieć w
      domu, mnie draźnią. Mieszkamy sami z mężem. Nie mamy z kim zosrawić
      dzicka, a przecież jesteśmy rodziną i na Mszę też chcemy chodzić
      razem. Dziecko niczego nie rozumie, ale uczy sie. A ludzie, którzy
      twierdza, że nie potrafia się skupić, niech odpowiedza sobie na
      pytanie: czy gdy mi przeszkadzało dziecko w kościele to poprosiłem
      Ducha św. o dar skupienia i wycieszenia? Czy podziękowałem Panu za
      to,że sa dzieci? Nie? To w takim razie nie przyszli do kościoła by
      sie modlić tylko po to by obserwować i krytykować.
      • deszcz.ryb Re: Nie przejmuj się! 30.07.09, 22:13
        Słuchajcie, tak was czytam - skąd w was tyle zajadłości? To małe dziecko, nie umie się inaczej zachowywać. Dzieci zachowują się jak dzieci; dopiero powoli można je uczyć zasad dobrego wychowania w kościele. I tak, uważam, że TRZEBA je tam prowadzać "od małego".[Przypomina mi się tu dawna dyskusja, w której jakaś mamusia była oburzona, że w szkole księża wymagają od dzieciaka takich "trudnych" rzeczy jak "Ojcze nasz" i "Wierzę w Boga" na pamięć. No cóż - skoro nie nauczyła go tych rzeczy do tej pory - co było jej obowiązkiem jako katoliczki - to niech się nie łudzi, że on teraz łatwo i szybko je przyswoi. I tak samo podchodzę do chodzenia do kościoła - wierzący katolik musi tam chodzić co tydzień i dzieci prowadzić ze sobą. I tłumaczyć, po co one tam idą i jak mają się zachować.]

        Byłam na mszy u dominikanów w Krakowie jakiś miesiąc temu. Jeden tatuś trzymał malutkie, półroczne dziecko na rękach. I jak mu to dziecko nagle nie zaczęło rzygać! big_grin [dla delikatnych: zwracać]. Prawdopodobnie dzieciak był lekko przekarmiony i nie wymiotował, tylko mu się ulewało, ale mówię wam - to był widok! Na pół metra dookoła fontanną leciało. Całe szczęście, że akurat ludzie szli do komunii, więc nikt za bardzo nie ucierpiał. I teraz najważniejsze: NIKT nie powiedział złego słowa rodzicom - przeciwnie - wszyscy się uśmiechali i pożyczali im chusteczki i pieluszki. Rodzice posprzątali, ludzie stanęli tam z powrotem po komunii i wszyscy o tym zapomnieli. Tak powinna wyglądać życzliwość człowieka dla człowieka. A nie gadanie "zabierz pan dzieciaka, bo mi przeszkadza"!.
    • m.polkawnecie awtorek 31.07.09, 08:01
      Masz rację. Kościół jest dla nas. Do kościoła chodzi się z całą
      rodziną żeby się pomodlić. Nam różni księża mówili że dziecko tak
      się właśnie modli. Trudno to zrozumieć ludziom. Do nas już należy
      żeby wyjść kiedy dziecko już tak glośno się zachowuje zeby nie
      przeszkadzać, ale nie wtedy kiedy po swojemu spiewatongue_out
      • agar2208 Re: awtorek 31.07.09, 22:29
        Jak ktoś się chce pomodlić, to może to zrobić w każdych warunkach. Wydaje mi
        się, że osoby, które autorce zwróciły uwagę, były raczej z tych obserwujących a
        nie modlących hihihi.
        Jak ktoś ma ochotę iść z dzieckiem do kościoła, to czemu nie. Kościół jest domem
        bożym i jest otwarty dla wszystkich.
        Jeżeli rodzice pilnują swoje dzieci, żeby zbytnio nie szalały to jest ok.
        U nas czasami dzieci zachowują się bardzo głośno, biegają, wchodzą na ołtarz
        itp, a rodzice nie reagują. Nikt jednak nie zwraca im uwagi.
        Wydaje mi sie, że jeżeli rodzic wybiera sie z dzieckiem do kościoła, to powinien
        troszkę to kontrolować. Jak już dziecko nie wytrzymuje, to ja bym wtedy wyszła,
        a nie trzymała dziecko na siłę w kościele.


        • joxanna Re: 04.08.09, 10:58
          > Jak ktoś się chce pomodlić, to może to zrobić w każdych warunkach.< - na dobrą
          sprawę w ogóle nie musi iść do kościołasmile. Ten argument łatwo sprowadzić do
          absurdu.

          Są pewne standardy zachowania w kościele i nie należy do nich: łażenie za
          ołtarzem, hałaśliwe zabawy, głośne rozmowy itp. Dokładnie tak samo, jak trochę
          niestosowne byłoby głośne rozmawianie przez telefon.

          Nie sądzę, żeby komukolwiek przeszkadzały spokojne dzieci. Ale dzieci szalejące
          niech chodzą na msze dla dzieci i tam większy hałas, większe bieganie jest
          akceptowane. Chociaż mnie osobiście razi włażenie za ołtarz, czy dotykanie
          krzyża, głaskanie Jezusa na krzyżu (w moim kościele na mszach dla dzieci
          zdarzają się i takie zachowania - ksiądz zwraca rodzicom uwagę).

          Ale na mszach dla dorosłych - dlaczego rozszalałe dzieci mają terroryzować
          osoby, które przyszły do kościoła się modlić w spokoju, przeżywać msze? Dzieci
          mają takie same prawo do bycia w kościele, jak dorośli do modlitwy w skupieniu.

          Ja mam małe dzieci. Jeśli idę z nimi do kościoła - to dla mnie ta msza jest
          stracona. Bo ja lubię właśnie skupić się i przeżyć mszę, a nie wyrecytować
          formułki - a do tego sprowadza się dla mnie uczestnictwo w mszy, kiedy pilnuję
          dzieci.

          Natomiast co do akceptowanych zachowań - nie tylko dzieci mają niezłe jazdy.
          pewnego dnia widziałam, jak dwóch dziadków skonfliktowało się bodajże o
          siedzenie i okładało się laskami.... To było do popatrzeniasmile
    • karolina10000 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 31.07.09, 10:50
      Bardzo dobrze robisz, że chodzisz z dzieckiem do kościoła. Wspaniały
      przykład.
      Ja z pierwszym dzieckiem (córka, obecnie prawie 5 letnia)
      wychodziłam z założenia, że po co, ze za mała , nie kuma i może
      przeszkadzać,ale to co- zostawiac dzieci np z dziadkami i czekać z
      rodzinnym chodzeniem do kościoła az skoncza powiedzmy 7-8 lat??Bez
      sensu.Teraz jak synek ma roczek, chodzimy razem, we czwórkę.Od
      początku trzeba dziecku tłumaczyc po co chodzimy i jak nalezy się
      zachowac, ale właśnie chodzenie na normalna mszę jest najbardziej
      wychowawcze.

      Są msze dla dzieci, to prawda,ale jest to jedna z opcji. Rodziny
      mają pełne prawo pójść na każdą inną mszę.Podejrzewam, że obecność
      takich rodzin jest milsza Bogu niż tych zgryźliwych i bądź co bądź
      niezyczliwych staruszków.Zignorowałabym zupełnie takie uwagi.
      Jedynie mozesz odpowiedziec, że Jezus powiedział, "pozwólcie
      dzieciom przychodzić do mnie", własnie jak apostołowie je odganiali
      w obawie, że będa przeszkadzać. Sądze, że to zamknie usta każdemu.
    • sylwik81 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 31.07.09, 21:25
      Zgadzam się z Tobą awtorek i wspieram Cię w 100%. Mam 2letnią córeczkę i co niedziela jesteśmy w kościele na Mszy Św. Jesteśmy katolikami w ten sposób dziecko od najmłodszych lat uczy się uczestnictwa we Mszy Św., naśladuje gesty, zaczyna śpiewać i modlić się. Jest to całkiem naturalne dla mnie, że dzieci nawet te najmłodsze uczestniczą w nabożeństwach bo przecież są członkami Kościoła.

      Ja niestety też często widzę nadąsane miny starszych osób, którym pewnie się nie podoba to, że moje dziecko spaceruje po kościele, czy od czasu do czasu wyda z siebie jakiś dźwięk. Ja po prostu na to nie reaguje i myślę sobie, że jeżeli osobę w tym wieku rozprasza jak dziecko chodzi i trzy razy w czasie Mszy coś mu się zdarzy powiedzieć to dlaczego oczekują od takiego berbecia by skupiło się przez całą godzinę. Ono się dopiero uczy.

      A tym osobom. które uważają, że dziecko nic nie rozumie i że nie powinno uczęszczać do Kościoła dziwię się że mają takie zdanie.Ja uważam, że moja córeczka rozumie wiele aspektów wiary na swój sposób, zresztą tak samo jak rozumie po swojemu cały świat, który ją otacza.
    • majka_77 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 03.08.09, 11:38
      ma prawo. tylko po co ciągać takiego malucha do kościoła? jeśli rodzice mają
      silne potrzeby religijne mogą się dzielić i chodzić na różne msze, a maluchowi
      zapewnić rozrywki odpowiednie do wieku, np. latanie po parku
    • kra123snal Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 03.08.09, 13:53
      Następnym razem odpowiedz: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie"
      i olej pseudo katolików a jak chcesz być chamska, to wspomnij, ze
      nie znalazłaś informacji, ze msza jest zabroniona dla dzieci, bo
      jest dla starych i schorowanych.
    • reteczu Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 09.08.09, 11:38
      Niedawno wróciłam z kościoła i przypomniał mi się Twój wątek.
      Postanowiłam wyrazić swoją opinię na ten temat.
      Moim zdaniem, dziecko ma prawo być w kościele. To normalne, że
      dziecko się tam nudzi i nie usiedzi w miejscu - bez względu na to,
      czy msza jest z nazwy dla dzieci, czy dla dorosłych.
      Uwagami starej kąśliwej baby w ogóle bym się nie przejmowała - w ten
      sposób okazała poziom swj miłości do bliźniego.
      W Twoim zachowaniu nie podoba mi się to, że uczysz dziecka jedzenia
      podczas mszy. Moim zdaniem, kościół to nie stołówka, a poza tym
      zapychanie dziecka chrupkami uważam za niezdrowy nawyk.

      Ja chodzę do kościoła obecnie z 6-latką i 2-latką; za miesiąc
      przybędzie jeszcze jeden towarzysz (z usg wynika, że tym razem to
      towarzysz, nie towarzyszka).O ile 6-latka zaprowadzana do kościoła
      od maleństwa teraz w 95% całej mszy zachowuje się bez zarzutu, o
      tyle 2-latka zachowuje się przyzwoicie tylko w 5% mszy: chodzi,
      biega, udaje pieska lub kotka, zagląda tu i ówdzie, chce wwejść na
      ołtarz, wydaje z siebie różne dźwięki itp. itd. Wiem, że tylko
      cierpliwość i konsekwencja z mojej strony i męża nauczą ją
      właściwego zachowania w kościele.


      A jeśli chodzi o to skupianie się w kościele...kwestia względna, co
      kogo rozprasza - jednych zachowanie dzieci (na mnie nie działa w
      ogóle), innych (tak jak mnie) woń niedomytego dorosłego, brzydki
      zapach z ust.O!
    • aagnes Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 09.08.09, 11:50
      Trzeba bylo odpowiedziec, ze miejsce chorych jest w domu ew w szpitalu, a nie
      lazenie i roznoszenie zarazków - mysle, ze odpowiedz na podobnym poziomie co
      zwracajace Ci uwage baby i dziadygi.
      Do kosciola katolickiego nie uczeszczam, ale nie rozumiem jak mozna zwracac
      uwage matce w ten sposob i oczekiwac, ze wyjdzie!! i na co byly te modły? i tak
      sploną w ogniu piekielnym za nienawisc do blizniego swego.
    • a.g.r.e.s.t Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 12.08.09, 16:38
      Głos poparcia dla Awtorek!
      Zrobiłabym tak samo jak Ty. Zasadniczo chodzę z dzieckiem do
      kościoła na msze dziecięce, gdzie nikomu nie przeszkadza swobodne
      zachowanie; kiedy nie ma takiej możliwości, staram się stanąć gdiześ
      w kącie, żeby zminimalizować przeszkadzanie. Jeśli mały jest za
      głośno, wychodzę - tak jak Ty. Na ogół spotykamy się raczej z
      życzliwością.
      Nie zgadzam się, że malego dziecka nie należy zabierać do kościoła i
      obłudne są dla mnie teksty o skupieniu. Msza niedzielna to chwila,
      kiedy każdy członek wspólnoty ma prawo być w świątyni. Co innego,
      gdybyś zabrałą małą na ślub obcej osoby czy na jakieś czuwanie
      modlitewne. Co warta jest religijność, której przeszkadzają inni
      ludzie.
      Nie podoba mi się też z drugiej strony przetrzymywanie małych dzieci
      na długich nabożeństwach, kiedy wyraźnie jest to dla nich torturą,
      czy niewyprowadzanie długotrwale rozwrzeszczanego dziecka.
      Uważam Twoje zachowanie za zupełnie w porządku.
      • pazdana Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 14.08.09, 12:35
        Ja mam troszkę inną sytuację z kościołem. Otóż mieszkam na wsi gdzie nie ma mszy
        przeznaczonych dla dzieci i generalnie ksiądz nie pozwala na to żeby małe dzieci
        przychodziły do kościoła(gdyby jeszcze biegało chyba by zawału dostał). Stanie z
        dzieckiem na dworze też odpada gdyż proboszcz nie włącza głośników i nic nie
        słychać...Dodam jeszcze że mój mąż bardzo często w niedziele pracuje a ja nie
        mam z kim zostawić 2-letniej córki i kończy się na tym że do kościoła po prostu
        nie chodzę. Dlaczego???? Bo mi nie wolno!!!! Moim zdaniem jeżeli tylko księdzu
        nie przeszkadza biegające czy jedzące dziecko (dodam że ja uważam za naturalne
        że małe dziecko ma swoje prawa i wolno mu jeść czy biegać) nie watro przejmować
        się ludźmi. Przychodzą do kościoła żeby się pomodlić a nie obserwować czyjeś
        dziecko!!!! aha i delikatna uwaga poza tematem: kościół rozpacza że z roku na
        rok traci wiernych...Mnie to osobiście nie dziwi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka