linulina
13.11.13, 11:27
Od dłuższego czasu czytuję wątki dotyczące małych kibelków, spotkań ze starszymi uczniami, obecności lub nie papieru toaletowego i innych technicznych wymogów, które muszą być spełnione aby 6-latki mogły sczęśliwie iść do szkoły. Dyskusje te skłoniły mnie do stworzenia tego wątku - bardzo chcę poznać opinie polskich rodziców na zupełnie inny temat.
Na podstawie moich krótkich doświadczeń ze szkołą, moim zmartwieniem jest zupełnie coś innnego,a mianowicie nauczyciele i ich podejście do dzieci oraz sposób nauczania. Co więcej, nie widzę specjalnej różnicy między 6 a 7 latkami i myślę, że obie grupy mają podobne wymagania edukacyjne.
Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że oprócz pięknych podręczników, ćwiczeniówek itp w szkolnictwie NIC się nie zmieniło od 30 (, a świat i realia zmieniły się bardzo). Dzieci zmuszane są do nauki od A do B, nie ma miejsca na kreatywność. Jeżeli dziecko odważy się zrobić coś inaczej niż Pani kazała, sprowadzone jest do pionu przy użyciu pieczątek, kwadratów (, a w starszych klasach pewnie ocen) itp Z pewnością wkrótce odechce mu się obnoszenia z własnymi pomysłami i rozwiązaniami. Panie nie potrafią prowadzić zajęć z młodzymi dziećmi w sposób, który będzie dla nich interesujący (doświadczenia, nauka przez zabawę). Powtarzam, nie widzę różnicy między 6 i 7 latkami, więc nie o to mi chodzi by 'ratować mluchy'. Moim zdaniem, ratować trzeeba polski system, którego celem jest generowanie robotów biegłych w nauce pamięciowej, ale niezdolnych do praktycznego wykorzystania zdobytych informacji. Czy tak jest czy mnie się wydaje - będę wdzięczna za wszelkie opinie?