Mam dylemat wychowawczy

Otóż mój 5-letni synek słuchając bajek pyta, czy
to prawda, czy tak kiedyś było - np. czy wodniki istnieją, gdzie trzymają
skrzypce, żeby się nie zamoczyły, czy kiedyś na świecie były złe czarownice,
które więziły królewny w wieżach itp. A ja nie wiem, co mu odpowiadać, bo z
jednej strony z tymi wodnikami i czarownicami to przecież blef, a z drugiej
widzę, że on chce jeszcze w to wierzyć, ale coś mu zaczyna nie pasować. Np. na
pytanie o wodnika odpowiadam, że nie wiem, nigdy wodnika nie widziałam, ale
kto wie - może w szuwarach sobie mieszka... - wtedy synek przygląda mi się
przenikliwie i badawczo, a po chwili zadaje pytanie: a gdzie wodniki trzymają
skrzypce, żeby im się nie zamoczyły?
Jak Wy "radzicie sobie" z podobnymi pytaniami? Mówicie prawdę, czy podsycacie
iskierkę niepewności?