Dodaj do ulubionych

do ateistek

16.09.09, 21:46
chciałabym poznać opinie ateistow, skoro w nic nie wierzycie to jak sobie
radzicie w skrajnych cięzkich sytuacjach, na przyklad
-nagle ktos z was lub wasza bliska osoba zapada na cięzką chorobę np.raka, w
kim szukacie nadzieji, wsparcia, w co tak po ludzku wierzycie u kogo
pokładacie nadzieje , we wszechswiecie ,w nicości w czym ??macie jakieś
swiatełko w tunelu?
-umiera wam matka lub inna bliska wam osoba na przykład dziecko,
nie macie całego tego obrzedu pochówku katolickiego,wiec co ? w kim
zapełniacie pustke,swoje cierpienia ,jak radzicie sobie z bólem
samotnością,strachem .pytam osoby niewierzące w nic, nie Muzułmanów, Buddystow
,Hinduistow, czy Konfucjalistów. pytam ateistów bo sporo tu takich na
forum,powiedzcie jak to z wami jest
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: do ateistek 16.09.09, 21:47
      Jak to co? Jesteśmy w czarnej doopie tongue_out
    • 18_lipcowa1 Re: do ateistek 16.09.09, 21:50

      > -nagle ktos z was lub wasza bliska osoba zapada na cięzką chorobę
      np.raka, w
      > kim szukacie nadzieji, wsparcia, w co tak po ludzku wierzycie u
      kogo
      > pokładacie nadzieje , we wszechswiecie ,w nicości w czym ??macie
      jakieś
      > swiatełko w tunelu?


      Po prostu mam nadzieje i wierze ze wszystko bedzie dobrze.
      Bez powolywania sie na wszechswiat, boga czy inne takie cuda.


      > -umiera wam matka lub inna bliska wam osoba na przykład dziecko,
      > nie macie całego tego obrzedu pochówku katolickiego,wiec co ? w
      kim
      > zapełniacie pustke,swoje cierpienia ,jak radzicie sobie z bólem
      > samotnością,strachem .



      Nie wiem, bo mnie to nie spotkalo ale wyobrazam sobie placz, zal,
      cierpienie, smutek, w koncu pogodzenie sie z losem, pamiec.
      Co ma do tego wiara???????????


      pytam ateistów bo sporo tu takich na
      > forum,powiedzcie jak to z wami jest


      Normalnie. Przezywamy jak inni ale nie szukamy ulgi w modlach.
    • hexella Re: do ateistek 16.09.09, 21:53
      caroline555 napisała:

      > -nagle ktos z was lub wasza bliska osoba zapada na cięzką chorobę
      np.raka, w
      > kim szukacie nadzieji, wsparcia,

      w lekarzach?
      w ich wiedzy, doświadczeniu? To pierwsze co mi przychodzi do głowy.
      Jest jeszcze rodzina i przyjaciele, to w nich w takich wypadkach
      szuka się wsparcia.
      • bi_scotti Re: do ateistek 16.09.09, 21:54
        A po co chcesz to wiedziec?
        To sa wybitnie intymne pytania. Jakas prace piszesz czy co?
        • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 22:00
          Pyta pewnie z prostej ciekawości jak radzą sobie inni. Sama dzisiaj
          o tym myślałam, bez żadnej złośliwości.
      • attiya Re: do ateistek 17.09.09, 07:26
        dokładnie jak wyżej
        jeśli jestem chora idę do lekarza a nie do księdza
        mam oparcie w rodzinie, znajomych, przyjaciołach - do ich pomocnego ramienia -
        realnego ramienia odwołuję się
        • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 07:30
          ja mam inne pytanie

          jak tłumaczycie dzieciom smierć? tzn. co im mówicie kiedy umiera
          bliska dziecku osoba - babcia, dziadek lub zwierzątko?
          pytam nie ze złośliwości.
          • attiya Re: do ateistek 17.09.09, 07:46
            tak nie z tematem - sory ale jak zawsze widzę Twój nick to myślę o tym twoim
            cholernym szwagrze smile
            myślę, że zwyczajnie - bo tak naprawdę co jest po śmierci to nikt z nas nie
            wie...domyślamy się, wierzymy, albo chcemy wierzyć....
            babcia odeszła, umarła bo nadszedł jej czas na tym świecie...nei wiem - jeszcze
            na szczęście jestem na etapie, że nie muszę tego tłumaczyć ale na pewno nie będę
            się bawić w owijanie w bawełnę, bo z własnego doświadczenia wiem jaką można mieć
            z tym związaną traumę....
            • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 07:53
              attiya napisała:

              > tak nie z tematem - sory ale jak zawsze widzę Twój nick to myślę o
              tym twoim
              > cholernym szwagrze smile

              hahaahabig_grin
              ale teraz jest spokojniesmile tzn. ja mam spokójbig_grin mojemu drugiemu
              szwagrowi (mężowi szwagierki) się obrywabig_grinbig_grin

              > myślę, że zwyczajnie - bo tak naprawdę co jest po śmierci to nikt
              z nas nie
              > wie...domyślamy się, wierzymy, albo chcemy wierzyć....
              > babcia odeszła, umarła bo nadszedł jej czas na tym świecie...nei
              wiem - jeszcze

              podczepił się mój post akurat po Twoją wypowiedź - nie miałam
              takiego zamiarutongue_out
              attiya, napisałaś 'domyślamy się, wierzymy, albo chcemy wierzyć'...
              Przyznam szczerze, że osoba wierząca mówi zwykle, że babcia,
              załóżmy, poszła do Nieba, do Pana Boga, że opiekuje się nami z góry,
              że modli się za nas i, że za wiele, wiele lat, jak i my umrzemy
              spotkamy się z nią i będziemy wszyscy już na zawsze razem...
              A ateista?
              Co mówi?
              Żeby być z zgodnie z własnym światopoglądem, który, jak wiele z Was
              pisze, przekazuje własnemu dziecku powinien powiedzieć, że po
              śmierci nie ma nic i tyle.
              • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 08:03
                > Żeby być z zgodnie z własnym światopoglądem, który, jak wiele z Was
                > pisze, przekazuje własnemu dziecku powinien powiedzieć, że po
                > śmierci nie ma nic i tyle.

                chciałam zauważyć, że niewiara w Boga nie musi implikować niewiary w jakieś równoległe pozażycie

                "babcia umarła, nie ma jej z nami, ale patrzy sobie na nas z chmurki" - gdzie tu miejsce na Boga widzisz?

                to opcja dla tych którzy mają parcie na jakieś tłumaczenia
                ja nie mam i nie widzę problemu w prostym przekazie: babcia była chora/stara i po prostu przestała żyć, już jej nie ma
                po śmierci mojej żadne pytanie co z nią teraz jest nie zaświeciło mi się w mózgu
                • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 08:10
                  syriana napisała:


                  > chciałam zauważyć, że niewiara w Boga nie musi implikować niewiary
                  w jakieś rów
                  > noległe pozażycie

                  czyli nieśmiertelność duszy?
                  sorka, ale z wypowiedzi osób niewierzących zrozumiałam, że one nie
                  wierzą w to, co nieracjonalne... Hmmm...niewiele rozumiem z tego
                  ateizmu.


                  >
                  > "babcia umarła, nie ma jej z nami, ale patrzy sobie na nas z
                  chmurki" - gdzie t
                  > u miejsce na Boga widzisz?

                  ja?
                  no ja widzę, ale ja jestem wierząca.
                  a Ty faktycznie wierzysz, że zmarli siedzą na chmurkach?
                  to odnośnie przekazywania dziecku własnego światopoglądu...

                  >
                  > to opcja dla tych którzy mają parcie na jakieś tłumaczenia
                  > ja nie mam i nie widzę problemu w prostym przekazie: babcia była
                  chora/stara i
                  > po prostu przestała żyć, już jej nie ma


                  jeśli masz dziecko, to pewnie wiesz, że dla dziecka 'nie ma'
                  niewiele oznacza. Później pojawia się pytanie - ale gdzie jest? czy
                  wróci? albo chcę iść do babci, co się z nią stało, gdzie poszła. To
                  chyba faza pytań jakoś koło 4-5 r.ż.

                  > po śmierci mojej żadne pytanie co z nią teraz jest nie zaświeciło
                  mi się w mózg
                  > u

                  są dzieci bardziej i mniej zainteresowane życiem.
                  • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 08:17

                    > czyli nieśmiertelność duszy?
                    > sorka, ale z wypowiedzi osób niewierzących zrozumiałam, że one nie
                    > wierzą w to, co nieracjonalne

                    nie wierzę i nie stanowi to dla mnie żadnego przedmiotu rozmyślań co się stanie
                    po śmierci
                    tekst o chmurce podałam jako przykład tego, co można dziecku sprzedać jeśli nie
                    ma się pomysłu na inne wytłumaczenie

                    > są dzieci bardziej i mniej zainteresowane życiem.

                    jak sama napisałaś, więc wierzę w to, że można dziecku sprzedać info o śmierci
                    bliskiej osoby bez angażowania w to istot pozaziemskich
                    a moja babcia umarła 5 lat temu, więc argument o nieznośnym smutku który musi
                    znaleźć ukojenie w wierze naprawdę odpada
                    • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 08:21
                      syriana napisała:

                      >

                      > a moja babcia umarła 5 lat temu, więc argument o nieznośnym smutku
                      który musi
                      > znaleźć ukojenie w wierze naprawdę odpada

                      moja też umarła 5 lat temu i przyznam, że nawet dzisiaj zdarza mi
                      się płakać, tęsknię za nią, to nie tak, że wiara ukoiła mój smutek i
                      ból związany z tą stratą, ale wierzę, że ona nade mną czuwa, że
                      pomimo, że nie ma jej obok, jest z Bogiem i, że sie z nią spotkam. A
                      to daje mi bardzo wiele.
                      • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 08:25
                        a ja jestem bez serca widocznie, bo świadomość tego że fizjologiczne zużycie
                        organizmu robi swoje, wystarcza mi za wszelkie pytania o jej stan teraz
              • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 08:11
                > Żeby być z zgodnie z własnym światopoglądem, który, jak wiele z Was
                > pisze, przekazuje własnemu dziecku powinien powiedzieć, że po
                > śmierci nie ma nic i tyle.

                zależy od wieku dziecka. że np. Babcia umarła, czyli zasnęła na zawsze. że już
                się z nią nigdy nie spotkamy, ale mieliśmy wielkie szczęście, że spędziliśmy z
                nią tyle wspaniałych chwil i mamy tyle wspomnień z nią związanych. Że teraz żyje
                w naszych sercach i pamięci.
                • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 08:14
                  mondovi napisała:

                  >
                  > zależy od wieku dziecka. że np. Babcia umarła, czyli zasnęła na
                  zawsze. że już
                  > się z nią nigdy nie spotkamy, ale mieliśmy wielkie szczęście, że
                  spędziliśmy z
                  > nią tyle wspaniałych chwil i mamy tyle wspomnień z nią związanych.
                  Że teraz żyj
                  > e
                  > w naszych sercach i pamięci.

                  To dobre dla dziecka, które myśli abstrakcyjnie, ale dla myślącego
                  konkretnie 4-5 latka chyba nie, bo pojawiają się wtedy pytania
                  dodatkowe.
                  Ja oczywiście w 100% zgadzam sie z tym, co napisałaś - osoby
                  wierzące też tak mówią swoim dzieciom w sytuacji śmierci +
                  oczywiście aspekt religijny.
                  • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 08:21
                    > To dobre dla dziecka, które myśli abstrakcyjnie, ale dla myślącego
                    > konkretnie 4-5 latka chyba nie, bo pojawiają się wtedy pytania
                    > dodatkowe.

                    to wtedy odpowiada się na pytania dodatkowe. wiadomo, że to pytania trudne, ale
                    można na nie odpowiedzieć. dzieci wiele odpowiedzi przyjmuje naturalnie, bo są
                    dopiero na etapie uczenia się świata. mój trzylatek przyjął do wiadomości i
                    zrozumiał, że dziadek zasnął na zawsze, bo już był bardzo zmęczony. że nie
                    możemy już go odwiedzić, ale możemy odwiedzić jego pomnik. (idei cmentarza nie
                    rozumie na pewno, ale taka odpowiedź go zadowoliła). trudniejsze niż wyjaśnianie
                    co się dzieje z dziadkiem, było uspokojenie go, że mama i tata nie zmęczyli się
                    na tyle, żeby "zasnąć na zawsze".
              • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 08:15
                ja mojmu synkowi 3latkowi, ktory zaczyna zadawac pytania o smierc mowie, ze ktos
                byl bardzo chory, bardzo stary, bardzo zmeczony, nie dawal juz rady wstawac z
                lozka, chodzic i dlatego umarl tzn. zasnal i odpoczywa ale juz sie wiecej nie
                obudzi. Moj syn wie tez ze sie takie osoby chowa, byl na pogrzebie, wie ze
                bliscy sie smuca i placza bo jest to pozegnanie ze zmarlym. Na razie przyjal to
                z naturalnoscia i bez zadnego strachu ale dzieci juz tak maja, ze boja sie tego,
                czego ty sie boisz, a jesli ty sie nie boisz to dajesz im poczucie pewnosci i
                bezpieczenstwa. Zobaczymy co bedzie dalejsmile
              • bri Re: do ateistek 17.09.09, 10:37
                Ja mówię, że po śmierci człowiek łączy się z ziemią i na jego
                prochach rośnie nowe życie. I że w ten sposób jesteśmy
                nieśmiertelni, bo jesteśmy częścią niekończącego się cyklu życia i
                śmierci.
                • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 10:39
                  My z mezem w podobny sposob mamy zamiar tlumaczyc w przyszlosci dzieciom sprawe
                  smiercismile Mnie natchnela bajka o Krolu Lwiesmile
          • echtom Jeszcze jedno pytanie 17.09.09, 08:25
            Czy bez wiary możliwe jest bezwarunkowe przebaczenie?
            • bogoosia Re: Jeszcze jedno pytanie 17.09.09, 10:24
              wszystko jest możliwe, wystarczy być dobym człowiekiem, a to, że
              ktoś jest wierzący, to wcale nie oznacza z marszu bycia takim
              człowiekiem właśnie...
    • triss_merigold6 Re: do ateistek 16.09.09, 21:54
      Normalnie. Krótki czas od nieudanej operacji mojej matki do pogrzebu
      przetrwałam na silnych lekach uspokajających. Pustki nie zapełniło
      nic ale czas wycisza. Nie mam żadnego światełka w tunelu, śmierć to
      game over, zostają wspomnienia.
    • fajka7 Re: do ateistek 16.09.09, 21:55
      Brak wiary w boga czy bogów w ogole nie kłoci sie z wiara w zycie,
      ludzi, marzenia i inne ogolnodostepne wartosci smile
      Jednych Bog obdarowuje roznymi perypetiami zyciowymi, innym zsyla je
      los, bo takie jest zycie. Tak po prostu.
    • wieczna-gosia Re: do ateistek 16.09.09, 21:55
      chcialam zauwazyc ze w przypadku osob wierzacych- wiele szuka
      wsparcia u Boga ale wiele sie od wiary odwraca w sytuacji
      beznadziejnej.

      co do sedna- to sa sytuacje z gatunku niewyobrazalnych- nie mam
      pojecia jak zachowam sie w obliczu prawdziwej tragedii. W obliczu
      tragedii znajomych- trwalam, wspiralam i pocieszalam, wiara ani
      modlitwa nie byla mi potrzebna, po prostu trzymalam kciuki zeby sie
      udalo. Racjonalizujac bardziej- mocno chcialam zeby zakonczenie bylo
      szczesliwe i mocno wierzylam w to ze sie uda- w sama osobe chora.
    • dzidaa Re: do ateistek 16.09.09, 21:55
      jest takie cos jak pogrzeb swiecki, rozni sie tym ze nie ksiadz odprawia
      ceremonie pozegnania a osoby swieckie...
    • broceliande Re: do ateistek 16.09.09, 22:02
      Moi rodzice mieli świeckie pogrzeby.
      W nikim nie pokładam nadziei, bo w nikim nie mogę. I nie mam
      światełka w tunelu. Moje cierpienie nie zostanie nagrodzone.
      Jakoś żyję, wychowuję dziecko.
    • deela Re: do ateistek 16.09.09, 22:24
      w sobie pokladam nadzieje w sobie szukam swiatla w tunelu w sobie szukam pocieszenia
      mam wrazenie ze wierzacy (ci wierzacy od swieta) nie maja odwagi szukac w sobie
      czegokolwiek
      prawde mowi stare przyslowie
      jak trwoga to do boga
    • krejzimama [...] 16.09.09, 22:29
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • dzidaa Re: do ateistek 16.09.09, 22:30
        a co to gragi???tongue_out
        • krejzimama Re: do ateistek 16.09.09, 22:32
          Tak juz sie naprułam ze nie wiem co pisze.
          Jak ja w ogole sie nauczyłam pisac bez bożej łaski i znajmości bogurodzicy.
          • iwles Re: do ateistek 16.09.09, 22:36


            pisać, jak pisać, ale jak bez znajomości Bogurodzicy maturę zdalas ?
            • krejzimama Re: do ateistek 16.09.09, 22:46
              Za pół swini i wczasy dla przewodniczacego komisji.
      • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 22:33
        Nigdy tak o ateistach nie myślałam, ale dzięki Tobie chyba zacznęsad
    • myelegans Re: do ateistek 16.09.09, 22:31
      Trzeba byc baaardzo mocno wierzacym i spirytualnym czlowiekiem, zeby
      czerpac z wiary ukojenie i zeby ta byla ucieczka. Ilu takich
      wierzacych jest w spoleczenstwie? 90% to ci katolicy 2 razy w roku
      chodziacy do kosciola, a 50% to Ci niedzielni.

      ten sam stan mozna osiagnac poprzez medytacje i joge.
      • krejzimama Re: do ateistek 16.09.09, 22:34
        > ten sam stan mozna osiagnac poprzez medytacje i joge.

        najszybciej to po 0,7 Finlandii.
        • dzidaa Re: do ateistek 16.09.09, 22:43
          jak na łebka to dla mnie samolocik i nirwana...
          • krejzimama Re: do ateistek 16.09.09, 22:47
            aaa widzisz, czyli mozna sie poczuc jak w niebie.
      • zonka77 Re: do ateistek 17.09.09, 09:13
        > Trzeba byc baaardzo mocno wierzacym i spirytualnym czlowiekiem, zeby
        > czerpac z wiary ukojenie i zeby ta byla ucieczka

        nieprawda smile Jeśli pozwalasz Bogu żeby działał w Twoim życiu i chcesz przyjąć od
        niego ukojenie to dostaniesz. Doświadczylam osobiście kiedy zmarła moja ukochana
        mama. Tego kojącego spokoju który nagle przychodzi w najgorszym bólu nie da się
        opisać.
    • daria_nowak Re: do ateistek 16.09.09, 22:38
      nagle ktos z was lub wasza bliska osoba zapada na cięzką chorobę np.raka, w
      > kim szukacie nadzieji, wsparcia, w co tak po ludzku wierzycie u kogo
      > pokładacie nadzieje , we wszechswiecie ,w nicości w czym ??macie jakieś
      > swiatełko w tunelu?

      Nie szukam nadziei, bo po co? Staram się być silna, mam wsparcie bliskich mi
      ludzi, szukam realnej pomocy - lekarzy, specjalistów. Stawiam na ludzi (w tym
      siebie), naukę. Koncentruję się na działaniu, a nie pokładaniu nadziei.

      umiera wam matka lub inna bliska wam osoba na przykład dziecko,
      > nie macie całego tego obrzedu pochówku katolickiego,wiec co ? w kim
      > zapełniacie pustke,swoje cierpienia ,jak radzicie sobie z bólem
      > samotnością,strachem

      nie do końca rozumiem pytanie. Bo jak ma się pochówek katolicki (czy jakikolwiek
      inny) do zapełnienia pustki?
      Są pogrzeby świeckie.
      Nie zapełniam pustki, tylko pamiętam człowieka, który odszedł. A reszta? jak
      wyżej - moja siła, wsparcie bliskich..
      • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 22:48
        Koncentruję się na działaniu, a nie pokładaniu nadziei - chyba
        trochę przesadzacie w chęci dokopania nam , biednym , głupim
        wierzacym, a tyle macie do powiedzenia o szacunku dla waszego
        światopoglądu. Uważasz, że działanie wyklucza nadzieję, albo
        nadzieja działanie? Nie masz nadziei, że zastoswan terapia
        przyniesie poprawę, że lekarz dobierze odpowiednie leki? To po co
        podejmujesz w ogóle jakieś działanie? Nie wmówisz mi, że w obliczu
        poważnej choroby kogoś bliskiego nie masz nadziei na jego
        wyzdrowienie i wiary w to, że ten ktoś sobie poradzi - przynajmniej
        do pewnego momentu.
        • daria_nowak Re: do ateistek 16.09.09, 22:51
          joanna35 napisała:

          > Koncentruję się na działaniu, a nie pokładaniu nadziei - chyba
          > trochę przesadzacie w chęci dokopania nam , biednym , głupim
          > wierzacym, a tyle macie do powiedzenia o szacunku dla waszego
          > światopoglądu. Uważasz, że działanie wyklucza nadzieję, albo
          > nadzieja działanie? Nie masz nadziei, że zastoswan terapia
          > przyniesie poprawę, że lekarz dobierze odpowiednie leki? To po co
          > podejmujesz w ogóle jakieś działanie? Nie wmówisz mi, że w obliczu
          > poważnej choroby kogoś bliskiego nie masz nadziei na jego
          > wyzdrowienie i wiary w to, że ten ktoś sobie poradzi - przynajmniej
          > do pewnego momentu.

          Chyba się zagalopowałaś odrobinę?

          Nadzieję mam, nie muszę jej nigdzie szukać, ani w niczym pokładać. Po prostu
          jest. We mnie, nie zewnętrzna. A mój sposób na stres to działanie. Proste.
          • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 22:53
            Gdzie się zagalopowałam?
            • daria_nowak Re: do ateistek 16.09.09, 22:59
              tu:
              "chyba
              trochę przesadzacie w chęci dokopania nam , biednym , głupim
              wierzacym, a tyle macie do powiedzenia o szacunku dla waszego
              światopoglądu"
              Chyba szukasz przejawów dokopywania, jeśli w fakcie, ze stawiam na działanie,
              widzisz próbę dokopania.
              • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 23:01
                Daria akurat wszystko skoncentrowało się w odpowiedzi na Twój post,
                ale przeczytaj inne posty(nie wszystkie) to zrozumiesz o co mi
                chodzi.
                • daria_nowak Re: do ateistek 16.09.09, 23:16
                  Nie rozumiem, ale się staramsmile
    • franczii Re: do ateistek 16.09.09, 22:50
      ja kiedy stracilam tate to bol byl tak wielki, ze probowalam sie nawrocic,
      uwierzyc, zaczelam sie modlic i nawet przez jakis czas chodzilam do kosciola.
      Chcialam uwierzyc, ze bog istnieje, ze zmartwychwstal i ze smierc to nie koniec.
      Nie potrafilam sie nawrocic nawet za obietnice ukojenia i nadziei ze kiedys sie
      z moim ukochanym tata spotkam. Suma sumarum to bolesne doswiadczenie raczej
      mnie utwierdzilo w niewierze niz nia zachwialo.
      A moja babcia, wierzaca i praktykujaca po utracie syna czyli mojego taty nie
      potrafila wybaczyc bogu, ze odebral jej syna. Do konca swoich dni o tym mowila.
      Wiara wcale jej nie pomogla i nie ukoila.
      • broceliande Re: do ateistek 16.09.09, 22:54
        Czyli wiara nie daje nadziei i nie koi?
        Bo ja to żałuję... ale widać, ze wiara też nie chroni.
        • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 22:59
          Trochę w życiu przeszłam i nadal wierzę, chociaż ani ja nie narzucam
          się Bogu z prośbami, ani on mnie z cudami. Odkąd pamiętam wyznaję
          zasadę - umiesz liczyć licz na siebie, ale istnienia Boga mimo
          wszystkich moich doświadczeń nie neguję.
        • echtom Re: do ateistek 16.09.09, 23:01
          > Czyli wiara nie daje nadziei i nie koi?

          Po prostu nie zawsze wytrzymuje próbę. Tak jak miłość.
          • broceliande Re: do ateistek 16.09.09, 23:04
            Hmmm, to do mnie...
            Nie wiem jak waira wytrzymuje próbę. Miłość nie wytrzymała. Pewnie
            jakieś wnioski powinnam wyciągnąć.
            • echtom Re: do ateistek 16.09.09, 23:15
              Nie znam Twojej historii. Próbę wiary przeszłam raz, kiedy modliłam się o nawrócenie człowieka, który zszedł na złą drogę. Wtedy boleśnie doświadczyłam, czym jest "milczenie Boga". Aż w końcu dotarło do mnie, że nie powinnam się wtrącać w sprawy między Nim a innymi ludźmi, a przebaczyć mogę nawet wtedy, gdy sprawca nie okazał skruchy.
        • iwles Re: do ateistek 16.09.09, 23:08


          > widać, ze wiara też nie chroni.


          wiara to nie jest umowa kupna - sprzedazy czyli modle sie - i mam
          załatwione.
          Wiara daje ukojenie w momencie modlitwy, daje silę na potem. To nie
          jest tak, że wiara zastepuje smutek i ból po stracie. Daje jednak
          nadzieję, że smierc to nie koniec.
          I tez czasami się zastanawiałam, czy wierzącym nie jest "łatwiej"
          przeżyć żalobę ? Bo mają nadzieję, że kiedys nastapi ciag dalszy ?
          • mamamonika Re: do ateistek 17.09.09, 08:17
            Wierzący też mają "nadzieję", bo nikt nie daje certyfikatu z
            gwarancją i nie pokazuje prezentacji niebieskich włości tongue_out
            "Milczenia Boga" i pustki doświadczały też osoby powszechnie uważane
            za święte i żyjące jak święci - np matka Teresa. Opublikowano jej
            pamiętnik - przez bardzo wiele lat żyła bez poczucia że "coś tam
            jest", ale trzymała się swojej drogi. Podobno na sam koniec poczucie
            obecności Boga jej "wróciło", ale chyba nie ma tego w jej osobistych
            zapiskach - czytałam tylko artykuły, nie oryginał.
            Takie poczucie pewności, że śmierć to nie koniec to naprawdę dużo.
            Można oczywiście twierdzić, że to lekko oszałamiająca neurochemia
            mózgu tongue_out. Pożyjemy, zobaczymy. Mi osobiście jest dużo łatwiej z
            jakimś irracjonalnym, ale żywym przekonaniem o kontynuacji żywota. Z
            wyłączeniem wtyczki po śmierci bym się pewnie pogodziła (bo ile można
            pić tongue_out), ale to w sumie takie jałowe i nielogiczne jak się pomyśli.
    • aluc Re: do ateistek 16.09.09, 23:01
      nadzieje pokładam w korzystnym dla mnie rozkładzie prawdopodobieństwa
      • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 23:03
        Czyli ateizm nie wyklucza nadziei i wiary w "coś"
        • broceliande Re: do ateistek 16.09.09, 23:06
          Według mnie ateizm wyklucza wiarę w cokolwiek.
          W ateizmie nie ma miejsca a wiarę. Nie ma żadnego "czegoś".
          • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 23:09
            A takie przykłady - wiara w kompetencje i wiedze lekarza(krócej)
            wiara w lekarza - wiara w powodzenie terapii. Widzisz broceliande
            mnie się to wydaje po prostu ludzkie, ze w obliczu najgorszego(jakie
            by ono nie było) ma się wiarę i nadzieję, ze będzie lepiej.
            • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 23:11
              I, zapomniałam dodać, nie ma to nic wspólnego z Bogiem.
              • dorianne.gray Re: do ateistek 16.09.09, 23:14
                Oczywiście, że nie ma to nic wspólnego z Bogiem, bo nadzieja na to, że
                terapia przyniesie skutek, nie ma żadnego logicznego związku z wiarą,
                Joanno.
                • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 23:15
                  Wiarą w co?
            • daria_nowak Re: do ateistek 16.09.09, 23:20
              Za słownikiem pwn:
              wiara
              1. «określona religia lub wyznanie; też: przekonanie o istnieniu Boga»
              2. «przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że coś się spełni»
              3. «przeświadczenie, że istnieją istoty lub zjawiska nadprzyrodzone»

              To są różne kategorie. Czym innym jest religia/wiara w boga, a czym innym
              przekonanie, ze coś się spełni.
              To jakby porównywać stwierdzenie "mam nadzieje, że zdążę dziś pojechać do banku"
              i mistyczną wiarę w siłę wyższą.
              • joanna35 Re: do ateistek 17.09.09, 00:38
                Rozumiem, że wiara numer1.wyklucza momentalnie wiarę 2 lub 3?
            • broceliande Re: do ateistek 16.09.09, 23:24
              Joanno, ja mam nadzieję. Nie nazywam jej wiarą.
              Mam męża i syna.
              W obliczu najgorszego, to znaczy, gdybyś któreś było chore,
              pokładalibyśmy nadzieję w lekarzach. To chyba naturalne.
              Czy chcesz mnie zapytać o najgorsze?
              Mój mąż albos syn ne przeżyje i co ja na to?
              No to faktycznie nie wiem, co bym zrobiła...
              • joanna35 Re: do ateistek 17.09.09, 00:37
                Nie, nie chciałam Cię zapyta o najgorsze, tylko jakoś ciężko mi
                uwierzyć, że nigdy nie padły z Twoich ust słowa " wierzę, że zdam
                ten egzamin", "wierzę w siebie", " wierzę, że dam radę" itp.
                Zastanawiające, że dla mnie - osoby wierzącej w istnienie Boga słowo
                wierzę ma wiele znaczeń(odniesien), a dla ateistów kojarzy się
                jednoznacznie z Bogiem.
                • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 01:00
                  W tym wątku chodzi o wiarę w Boga. Nie w siebie, danie rady czy
                  zdanie egzaminu.
                  Czy od wątku o najpiękniejszych zamkach Polski też wymagasz, by
                  pisano o zamkach do drzwi?
                  • joanna35 Re: do ateistek 21.09.09, 16:43
                    angazetka napisała:

                    > W tym wątku chodzi o wiarę w Boga. Nie w siebie, danie rady czy
                    > zdanie egzaminu.
                    Popatrz, a mnie się wydawało, że Autorka wątku pytała jak ateisci
                    sobie radzą w trudnych momentach bez odwoływania się do Bożego
                    wsparcia.
          • daria_nowak Re: do ateistek 16.09.09, 23:15
            Dla mnie wyklucza wiarę w jakąkolwiek siłę sprawczą, moc silniejszą, pana nad
            nami, mistycznego opiekuna.
            Można za to wierzyć, ze będzie dobrze i starać się robić wszystko by tak było,
            albo wierzyć, ze da się radę.
            • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 23:16
              > Można za to wierzyć, ze będzie dobrze i starać się robić wszystko
              by tak było,
              > albo wierzyć, ze da się radę.
              A nie o tym pisałam w swoich postach? Nie o to Was pytałam?
              • daria_nowak Re: do ateistek 16.09.09, 23:23
                Pytałaś i uzyskałaś odpowiedź. W którymś poście wyżej wyjaśniłam różnicę
                pomiędzy różnymi znaczeniami słowa wiara. Tam właśnie leży pies pogrzebany.
                • joanna35 Re: do ateistek 16.09.09, 23:51
                  No nie, mnie słowo wiara nie kojarzy się jednoznacznie. A najlepszym
                  dowodem na to jest fakt, ze gdyby tak było w ogóle nie zaczynałabym
                  tej dyskusji.
                  • daria_nowak Re: do ateistek 17.09.09, 00:01
                    Napisałaś:
                    " takie przykłady - wiara w kompetencje i wiedze lekarza(krócej)
                    wiara w lekarza - wiara w powodzenie terapii. Widzisz broceliande
                    mnie się to wydaje po prostu ludzkie, ze w obliczu najgorszego(jakie
                    by ono nie było) ma się wiarę i nadzieję, ze będzie lepiej.". Nawet
                    podkreślając, ze ta wiara nie ma nic wspólnego z bogiem - i tak są to rożne,
                    nieporównywalne kategorie wiary. Jedna jest mistycznym pokładaniem nadziei w
                    sile wyższej, druga optymistycznym, zdrowo (lub mniej zdrowowink) rozsądkowym
                    przekonaniem, ze cos się uda, bo jest statystyczna szansa.
                    • joanna35 Re: do ateistek 17.09.09, 00:11

                      Która wiara , z podanych przeze mnie przykładów, jest mistycznym
                      pokładaniem nadziei w
                      > sile wyższej, ?
                      • daria_nowak Re: do ateistek 17.09.09, 00:15
                        Napisałaś
                        "Widzisz broceliande
                        mnie się to wydaje po prostu ludzkie, ze w obliczu najgorszego(jakie
                        by ono nie było) ma się wiarę i nadzieję, ze będzie lepiej."

                        ma się wiarę i nadzieję. Tyle, ze owa wiara i nadzieja jest różna.
                        • joanna35 Re: do ateistek 17.09.09, 00:31
                          Dario, męczy mnie już ta dyskusja. Za wszelką cenę usiłujesz mi
                          udowodnić, że wierzący myślą zero jedynkowo, natomiast ateisci są
                          tacy elokwentni i jak nikt inny rozumieją znaczenie słów wiara i
                          nadzieja, mimo, że nigdzie w żadnym moim poście nie znajdujesz
                          odpowiednich cytatów. W podanym przykładzie nie ma ani słowa na
                          temat mistycznej wiary w ocalenie czy jak tam chcesz to nazywać.
                          • daria_nowak Re: do ateistek 17.09.09, 00:38
                            Od pierwszej odpowiedzi do mnie wyładowujesz frustrację na całokształt postów,
                            co zresztą sama przyznałaś. Nie odpowiadają Ci? Nie mój problem. Naskakuj na
                            tych, których posty Cię zabolały, a nie skupiaj tego na mnie.

                            Faktycznie męczące jest to, ze nie rozumiesz, ze to zupełnie inny rodzaj wiary.
                            I różnica nie polega na tym, ze jedna jest gorsza, a druga lepsza, ale na tym,
                            że są diametralnie rózne, bo róznią się podstawami.

                            Masz chyba jakiś problem z ateistami, bo usiłujesz mi udowodnić, że staram się
                            zrobić z Ciebie "gorszą". Nie, to Ty szukasz kopów, tam, gdzie ich nie ma.
                            W podanym poście stawiasz znak równości. A ja się z tym nie zgadzam.
                            • joanna35 Re: do ateistek 17.09.09, 00:46
                              > Od pierwszej odpowiedzi do mnie wyładowujesz frustrację na
                              całokształt postów,
                              > co zresztą sama przyznałaś. Nie odpowiadają Ci? Nie mój problem.
                              Naskakuj na
                              > tych, których posty Cię zabolały, a nie skupiaj tego na mnie.

                              Chyba przesadziłaś w interpretacji

                              > Faktycznie męczące jest to, ze nie rozumiesz, ze to zupełnie inny
                              rodzaj wiary.
                              > I różnica nie polega na tym, ze jedna jest gorsza, a druga lepsza,
                              ale na tym,
                              > że są diametralnie rózne, bo róznią się podstawami.

                              No i co z tego wynika? Jedna wyklucza drugą? Czy skoro wierzę w Boga
                              nie mogę też wierzyć w siebie, w swoje możliwości? Ja mogę(jako
                              osoba wierząca), Ty nie(jako ateistka) - na tym polega różnica. Ty
                              wierzysz(liczysz na siebie) tylko w siebie. To wszystko.


                              > Masz chyba jakiś problem z ateistami, bo usiłujesz mi udowodnić,
                              że staram się
                              > zrobić z Ciebie "gorszą". Nie, to Ty szukasz kopów, tam, gdzie ich
                              nie ma.
                              > W podanym poście stawiasz znak równości. A ja się z tym nie
                              zgadzam.


                              Dopóki nie zaczęłam pisać z Tobą nie miałam żadnego problemu z
                              ateistami, chociaż bardziej mi przypominasz Świadka Jehowywink. Z
                              czym się znowu nie zgadzasz?
                              • joanna35 Re: do ateistek 17.09.09, 00:50

                                Czy to chodzi o ten post:
                                A takie przykłady - wiara w kompetencje i wiedze lekarza(krócej)
                                wiara w lekarza - wiara w powodzenie terapii. Widzisz broceliande
                                mnie się to wydaje po prostu ludzkie, ze w obliczu najgorszego(jakie
                                by ono nie było) ma się wiarę i nadzieję, ze będzie lepiej.

                                No więc gdzie tu piszę o wierze w Boga i między czym a czym stawiam
                                znak równości?
                                • daria_nowak Re: do ateistek 17.09.09, 01:00
                                  A cytowałam jakiś inny?
                                  tu:
                                  mnie się to wydaje po prostu ludzkie, ze w obliczu najgorszego(jakie
                                  > by ono nie było) ma się wiarę i nadzieję, ze będzie lepiej.
                                  Piszesz, ze ma się wiarę i nadzieję, a ja jedynie mówię, że nie bardzo można
                                  postawić między nimi (wiarą mistyczną i przekonaniem) znak równości, właśnie
                                  dlatego, ze zupełnie innych rzeczy wyrastają. I powtórzę się, bo znów uznasz, ze
                                  Ci robię kuku - są różne ale żadna nie jest od drugiej lepsza.
                                  Przy czym sądzę, ze wiara mistyczna, dla osoby wierzącej moze mieć ogromną,
                                  pozytywną moc, której ateiści nigdy nie poznają.
                              • daria_nowak Re: do ateistek 17.09.09, 00:54
                                > Chyba przesadziłaś w interpretacji

                                Tak, jasne, jasne

                                Autor: joanna35 16.09.09, 23:01
                                Dodaj do ulubionych Skasujcie
                                Odpowiedz cytując Odpowiedz
                                Daria akurat wszystko skoncentrowało się w odpowiedzi na Twój post,
                                ale przeczytaj inne posty(nie wszystkie) to zrozumiesz o co mi
                                chodzi.

                                > No i co z tego wynika? Jedna wyklucza drugą? Czy skoro wierzę w Boga
                                > nie mogę też wierzyć w siebie, w swoje możliwości? Ja mogę(jako
                                > osoba wierząca), Ty nie(jako ateistka) - na tym polega różnica. Ty
                                > wierzysz(liczysz na siebie) tylko w siebie. To wszystko.

                                Tak, u ateisty wyklucza. Ale nie to jest podstawową różnicą. Nie da się postawić
                                znaku równości (i właśnie z tym się nie zgadzam) między wiarą mistyczną i wiarą
                                - optymistycznym przekonaniem. Czego w tym nie rozumiesz?

                                > Dopóki nie zaczęłam pisać z Tobą nie miałam żadnego problemu z
                                > ateistami, chociaż bardziej mi przypominasz Świadka Jehowywink. Z
                                > czym się znowu nie zgadzasz?

                                Nie zniżę się do argumentów ad personam i nie zacznę w pośpiechu wymyślać do
                                czego by Cię tu porównać, bo to jakieś byle jakie by było. Bez klasy.
        • anyx27 Re: do ateistek 17.09.09, 11:20
          joanna35 napisała:

          > Czyli ateizm nie wyklucza nadziei i wiary w "coś"

          oczywiscie, ze nie. Jestem ateistką, czyli nie wierze w bóstwa, bożki, Boga itd.
          , ale wierzę w siebie, w innych ludzi, a nawet w przeznaczenie.
          • babcia47 Re: do ateistek 17.09.09, 16:27
            anyx27 napisała:

            > joanna35 napisała:
            >
            > > Czyli ateizm nie wyklucza nadziei i wiary w "coś"
            >
            > oczywiscie, ze nie. Jestem ateistką, czyli nie wierze w bóstwa,
            bożki, Boga itd
            > .
            > , ale wierzę w siebie, w innych ludzi, a nawet w przeznaczenie.


            w zasadzie ateism jest wiarą..ja na przykłąd wierzę, że nie ma
            żadnego boga smile)
    • franczii Re: do ateistek 16.09.09, 23:27
      Pamietam z bibli, jak bog kazal Abrahmowi zlozyc w ofierze jedynego syna Izaaka.
      I Abraham posluchal boga i gotowy byl dziecko poswiecic. Oczywiscie ta historia
      zakonczyla sie happy endem, bo to byl tylko taki zarcik a Abraham nie musial
      dziecka poswiecac ale jest to dla mnie najbardziej wstrzasajaca i niezrozumiala
      opowiesc w calej bibli. Ten fragment utkwil mi w pamieci bo juz jako 6letnie
      dziecko sie zastanawialam nad okrucienstwem boga i posluszenstwem Abrahama oraz
      jego ufnoscia w slusznosc boskich planow. I na tym dla mnie wiara polega i tej
      wiary ja raczej nigdy nie bede miala.
      • iwles Re: do ateistek 16.09.09, 23:35


        No widzisz, tak samo dla mnie jest niezpojęte, że np. w obozach
        koncetracyjnych rodzice (chodzi mi głównie o Żydów), aby ratowac
        siebie nie przyznawali sie do własnych dzieci i patrzyli, jak szły
        one na smierć.
        Tak samo dla ciebie niepojete jest zachowanie Abrahama, gotowego
        poświęcic własnego syna.
        • daria_nowak Re: do ateistek 16.09.09, 23:39
          to akurat mogę zrozumieć. Sytuacja obozowa jest całkowicie inną od normalnej.
          Nie rozpatruję jej w odniesieniu do normalnych realiów. Z drugiej strony można
          być dumnym z Korczaka, ale nie oznacza to, ze w takiej sytuacji człowiek by się
          na taki czyn zdobył.
          A rodzice zjadający dzieci podczas głodu na Ukrainie? W pierwszej chwili
          niepojęte. Ale wystarczy trochę poczytać na ten temat i nagle rozumiemy, min. ze
          długotrwały, dotkliwy głód ma rujnujący wpływ na psychikę.
          • glonik Re: do ateistek 17.09.09, 02:37
            daria_nowak napisała:

            > to akurat mogę zrozumieć. Sytuacja obozowa jest całkowicie inną od
            normalnej.
            > Nie rozpatruję jej w odniesieniu do normalnych realiów. Z drugiej
            strony można
            > być dumnym z Korczaka, ale nie oznacza to, ze w takiej sytuacji
            człowiek by się
            > na taki czyn zdobył.
            > A rodzice zjadający dzieci podczas głodu na Ukrainie? W pierwszej
            chwili
            > niepojęte. Ale wystarczy trochę poczytać na ten temat i nagle
            rozumiemy, min. z
            > e
            > długotrwały, dotkliwy głód ma rujnujący wpływ na psychikę.

            Rozbity samolot w Andach.
            Tam dodatkowo zastosowano regułę: nie jemy bliskich.
            Kultura?
            Próba zachowania się jednak w pewnych konwnecjach?
            Czyich?
            • daria_nowak Re: do ateistek 17.09.09, 07:42
              > Czyich?

              Swoich?
        • bi_scotti Re: do ateistek 16.09.09, 23:50
          No dodaj jeszcze na przyklad ukranskich rodzicow zjadajacych swoje
          dzieci w czasie glodu zafundowanego Im przez Stalina - instynkt
          samozachowawczy (prawie) ZAWSZE jest silniejszy od instynktu
          rodzicielskiego. Dlatego tak fantastyczna byla ofiara Ojca Kolbe.
          Czymkolwiek nie byla podyktowana... wiara, miloscia do czlowieka,
          wspolczuciem, odruchem... Chapeaux bas!

          Ale okay, pytanie bylo jak przezywa ateista vs. przezycia osoby
          wierzacej. Nie mam pojecia jak przezywa tragedie osoba wierzaca -
          zewnetrzne oznaki typu szeptanie Zdrowasiek czy klekanie przed
          figura niczego o samym "przezywaniu" mi nie mowia wiec moge tylko o
          sobie ...
          Nie wierze w ZADEN Absolut majacy jakikolwiek wplyw na nasz swiat i
          na nasze osoby a wiec w sytuacjach dramatycznych, gdy trafialy sie
          tragedie, zawsze padalo jedno wewnetrzne pytanie "czy widze sens
          zycia dalej?". I jak dotad zawsze padala ta sama odpowiedz. A potem
          to juz po prostu trzeba byc konsekwentnym - jesli decyduje sie zyc,
          staram sie to robic jak najlepiej umiem. Pod kazdym wzgledem.
        • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 00:43
          To, o czym ty piszesz tez jest dla mnie niepojete. Ja nie oceniam tych ludzi bo
          ich nie rozumiem, bo ich rzeczywistosc jest mi znana tylko z ksiazki, filmu i
          opowiesci.
          Tak samo nie oceniam Abrahama bo jego tez nie rozumiem. Nie potrafie zrozumiec
          jak mozna tak slepo byc poslusznym, tak wierzyc i ufac, ze ten co zada
          najwyzszej ofiary ma jak najlepsze zamiary i jakis plan. No tego nie pojmuje.
          Ja nie potrafie wierzyc bo nie potrafie byc tak posluszna. Chyba niewiara mnie
          ratuje przed nienawiscia. Chyba lepiej mi znosic przeciwnosci przypisujac je
          slepemu los a nie zamierzonemu wystawianiu na probe.
          • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 07:25
            franczii napisała:

            >
            > Tak samo nie oceniam Abrahama bo jego tez nie rozumiem. Nie
            potrafie zrozumiec
            > jak mozna tak slepo byc poslusznym, tak wierzyc i ufac, ze ten co
            zada
            > najwyzszej ofiary ma jak najlepsze zamiary i jakis plan. No tego
            nie pojmuje.

            Bo Abraham wiedział, że może Bogu zaufać, bo On go nie skrzywdzi, bo
            to On dał mu jedynego syna...
            • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 08:02
              To to ja wiem, z teoriiwink
              W praktyce, to gdybym to ja byla na miejscu A. to bym boga znienawidzila,
              dlatego nie potrafie wierzyc.
              • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 08:11
                franczii napisała:

                > To to ja wiem, z teoriiwink
                > W praktyce, to gdybym to ja byla na miejscu A. to bym boga
                znienawidzila,
                > dlatego nie potrafie wierzyc.

                nie gdybyś była osobą wierzącą w Boską Wolęwink
                ale jak pisałam - łaska wiary nie jest dana wszystkim, a czasem
                przychodzi późnowink
            • melmire Re: do ateistek 17.09.09, 12:09
              Hiobowi laska wiary byla dana, tez ufal i co? Bog mu rodzine w pien wyrznal uncertain

              Ja za to zawsze mialam problem i Kainem i Ablem. Oboje daja Bogu owoc swojej
              ciezkiej, uczciwej pracy. Z Abla jest zadowolony, ofiare jego brata odrzuca, i
              jeszcze kaze mu sie uspokoic i zmienic! I dziwi sie ze go ciezka cholera bierze.
        • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 01:04
          > No widzisz, tak samo dla mnie jest niezpojęte, że np. w obozach
          > koncetracyjnych rodzice (chodzi mi głównie o Żydów),

          Pewnie, że głównie, bo głownie oni w tych obozach przebywali. Ale co
          szkodzi troszkę Żydom dokopać, nie?

          > aby ratowac
          > siebie nie przyznawali sie do własnych dzieci i patrzyli, jak szły
          > one na smierć.

          Aha. Jak to miało ich ratować? I co mieli robić, widząc te dzieci
          idące na smierć? Rzucać się na hitlerowców?
        • glonik Re: do ateistek 17.09.09, 02:42
          iwles napisała:

          >
          >
          > No widzisz, tak samo dla mnie jest niezpojęte, że np. w obozach
          > koncetracyjnych rodzice (chodzi mi głównie o Żydów), aby ratowac
          > siebie nie przyznawali sie do własnych dzieci i patrzyli, jak szły
          > one na smierć.
          > Tak samo dla ciebie niepojete jest zachowanie Abrahama, gotowego
          > poświęcic własnego syna.

          Tak kompletnej bzdury w życiu nie czytałam i nie słyszam!!!
          Rodzice żydowscy odpychali od siebie dzieci, żeby nie miały stygmatu
          Żyda!!!
          Próbowali dać im szansę: bo mkoże miały piękne aryjskie złote loki i
          oczka niebieskie...

          Historio, historio, cóżeś ty za pani, że za tobą ida wciąż
          niedouczani.
          • glonik I znowu czekaam na odpowiedź 18.09.09, 01:25
            iwles napisała:
            >
            > >
            > >
            > > No widzisz, tak samo dla mnie jest niezpojęte, że np. w obozach
            > > koncetracyjnych rodzice (chodzi mi głównie o Żydów), aby ratowac
            > > siebie nie przyznawali sie do własnych dzieci i patrzyli, jak
            szły
            > > one na smierć.
            > > Tak samo dla ciebie niepojete jest zachowanie Abrahama, gotowego
            > > poświęcic własnego syna.

            To znaczy, że wszystkie inne nacje ochoczo parły do komór gazowych?
            Z dziećmi.
            Czytaj, słuchaj.
            Halter, Frister, i, oczywiście ,Krall.
            Dziwię się, że tylko ja zwróciłam uwagę na tę wypowiedź.
            • angazetka Re: I znowu czekaam na odpowiedź 18.09.09, 01:28
              Nie tylko Ty.
              • glonik Re: I znowu czekaam na odpowiedź 18.09.09, 02:03
                angazetka napisała:

                > Nie tylko Ty.

                Chyba nie jestem jedyna tongue_out

                www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,2555322.html
                Jej się objawiło nagle, po tylu latach niewiedzy. Heh...

                A, zapomniałabym dodać, że jak Żydzi <szept> byli poza obozami, to
                wiesz, co robili???
                Chrześcijańskie dzieci porywali, żeby z ich krwi zrobiono macę.
                A teraz półserio: ta krew to chociaż koszerna była?
      • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 07:23
        franczii napisała:

        > Pamietam z bibli, jak bog kazal Abrahmowi zlozyc w ofierze
        jedynego syna Izaaka
        > .
        > I Abraham posluchal boga i gotowy byl dziecko poswiecic.
        Oczywiscie ta historia
        > zakonczyla sie happy endem, bo to byl tylko taki zarcik a Abraham
        nie musial
        > dziecka poswiecac ale jest to dla mnie najbardziej wstrzasajaca i
        niezrozumiala
        > opowiesc w calej bibli. Ten fragment utkwil mi w pamieci bo juz
        jako 6letnie
        > dziecko sie zastanawialam nad okrucienstwem boga i posluszenstwem
        Abrahama oraz
        > jego ufnoscia w slusznosc boskich planow. I na tym dla mnie
        wiara polega i te
        > j
        > wiary ja raczej nigdy nie bede miala.

        Chodzi tutaj o to, że Bóg wymaga od nas poświęceń i nie zawsze wiemy
        jaki ma w tym cel. Ważne, żeby spełnić Jego Wolę, bo On wie, co
        robi - mówiąc skrótowo. I, że wystawia nas i naszą wiarę w Niego na
        próbę.

        P.S ja też byłam przerażona tym fragmentem jako dziecko, bo nie
        bardzo kumałam, dlaczego Pan Bóg tak postanowił i po co chce zabrać
        Abrahamowi jedynego Syna. Później zrozumiałam. Czasami trzeba
        poczekać na łaskę wiary.
        • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 08:04
          No to ja to juz wiem i to zrozumialam kiedy przyszla pora na moje male
          poswiecenie i proby nie przeszlam.
          • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 08:16
            a co z Mikołajkami?
            czy dzieci dostają prezent od Mikołaja?
            Nie wiedzą kim był Św. Mikołaj? a tego uczą w przedszkolu, a
            niewierzący nie uznają świętych, prawda?
            albo 1.listopada - kiedy wszyscy idą na groby modlić się za
            zmarłych...
            To przecież elementy nie tylko religii, ale też tradycja...
            • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 08:22
              Czczenie i pielegnowanie pamieci o zmarlych to nie jest wymysl chrzescijnstwa,
              chce tylko przypomniec.
              Nad Mikolajem bede sie zastanawiac, kiedy przyjdzie na to pora. U nas akurat
              Mikolaja sie nie obchodzi a Sw. Lucja przynosi prezenty. To juz jest krok do
              tego, zeby pokazac dziecku jak rozne sa tradycje i wierzenia. Moje dzieci akurat
              od nas na Mikolaja nie dostaja a dopiero na gwiazdke. Na Lucje dostaja od
              wierzacej rodzinywink
              • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 08:27
                franczii napisała:

                > Czczenie i pielegnowanie pamieci o zmarlych to nie jest wymysl
                chrzescijnstwa,
                > chce tylko przypomniec.

                ale w Polsce obchodzimy dzień Wszystkich Świętych.
                Ponadto, jak pisała autorka tego watku, nie chodzi o
                chrześcijaństwo - chodzi o opinie osób niewierzących ( a nie
                wyznawców innych religii). Ja akurat pytam o 1.listopada, bo np. ja
                nie uczestniczę w obchodach uroczystości wyznawców innych religii...

                > Nad Mikolajem bede sie zastanawiac, kiedy przyjdzie na to pora. U
                nas akurat
                > Mikolaja sie nie obchodzi a Sw. Lucja przynosi prezenty.

                no właśnie, ale przecież Wy nie wierzycie w świętych.

                • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 08:31
                  > ale w Polsce obchodzimy dzień Wszystkich Świętych.

                  obchodzi się też Boże Ciało, co nie znaczy, że niewierzący w tym uczestniczą.
                  można spokojnie chodzić na cmentarz 1 listopada i się nie modlić. A co do św.
                  Mikołaja - ja mówię po prostu Mikołaj, czy tam Gwiazdor, a dziecka na prawdę
                  mało interesuje jego świętość, tylko prezenty.
                  • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 08:35
                    mondovi napisała:

                    > > ale w Polsce obchodzimy dzień Wszystkich Świętych.
                    >

                    > można spokojnie chodzić na cmentarz 1 listopada i się nie modlić.

                    pewnie i można, ale PO CO?
                    • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 08:37
                      > pewnie i można, ale PO CO?

                      dla mnie jest to tradycja. idę na cmentarz zapalić znicz, symbol mojej pamięci o
                      zmarłym.
                    • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 08:41
                      światło, ogień i ich symbolika nie jest własnością chrześcijaństwa
                      to uniwersale symbole, weź sobie rozważ np. czemu się znicz olimpijski zapala
                      • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 08:50
                        zresztą zauważyłam Tabakiera, że masz w głowie taki obraz świata, religii, tradycji w którym przed chrześcijaństwem nie było nic

                        nagle następuje wielkie buch i pojawia się eksplozja symboli, wierzeń, obrzędów, konkretnych dat obchodzenia świąt itp.

                        a tu moja droga wszystko już było, wszystko jest wtórne w chrześcijaństwie, nie ma nowych pomysłów, są tylko nowe ich interpretacje
                        i dlatego nie możesz zrozumieć co niewierzący może robić na cmentarzu ani jak spędza święta
                        • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 08:57
                          syriana napisała:

                          > zresztą zauważyłam Tabakiera, że masz w głowie taki obraz świata,
                          religii, trad
                          > ycji w którym przed chrześcijaństwem nie było nic

                          wink aha...


                          > i dlatego nie możesz zrozumieć co niewierzący może robić na
                          cmentarzu ani jak s
                          > pędza święta

                          czy nie mogę zrozumieć...mogęwink
                          wiem natomiast w jakim celu ja chodzę na cmentarz w Dzień Wszystkich
                          Świętych i wiem, dlaczego ja nie uczestniczę w świętach, mnie nie
                          dotyczących...dlaczego jem wieprzowinę i nie zachowuję szabatu
                          (judaizm) i dlaczego nie idę do Mekki - chociaż mogłabym pójść, a na
                          pytanie 'dlaczego tam idę jeśli nie, żeby się modlić' napisać, że
                          lubię chodzić, że dbam o kondycję, że idę się przejść...
                          • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 09:03
                            > wink aha...

                            a nie?
                            nie wiedziałaś, że data BN to czysta pogańszczyzna
                            btw motyw umierającego i zmartwychwstającego na wiosnę boga to klasyka mitologii bliskowsodnich więc się nie przywiązuj za bardzo do inwencji chrześcijan

                            teraz robisz oczy gdy ktoś mówi, że dla niego taki czy inny symbol znaczy co innego niż dla katolika

                            ja nie obchodzę świąt, ja sobie wybieram z nich elementy, które są świeckie
                            • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 09:13
                              syriana napisała:

                              > > wink aha...
                              >
                              > a nie?
                              > nie wiedziałaś, że data BN to czysta pogańszczyzna
                              > btw motyw umierającego i zmartwychwstającego na wiosnę boga to
                              klasyka mitologi
                              > i bliskowsodnich więc się nie przywiązuj za bardzo do inwencji
                              chrześcijan

                              a nie.
                              A Tobie się wydaje, że dla osoby wierzącej BN sprowadza się do daty?
                              wybacz, ale śmierć Jezusa na krzyżu nie jest 'motywem' czy innym
                              wymysłem - to jest akurat fakt! a autentyczność Całuna Turyńskiego
                              udowodniono naukowo, wieć nie wmawiaj mi, że ktoś wykorzystał
                              motyw 'motyw umierającego i zmartwychwstającego na wiosnę boga', bo
                              to żenujące.

                              >
                              > teraz robisz oczy gdy ktoś mówi, że dla niego taki czy inny symbol
                              znaczy co in
                              > nego niż dla katolika
                              >
                              a my tu mówimy o katolikach i ateistach?
                              bo miałam wrażenie, że o wierzących (niezależnie od wyznania) i
                              niewierzących.
                              • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 09:20
                                > A Tobie się wydaje, że dla osoby wierzącej BN sprowadza się do daty?
                                > wybacz, ale śmierć Jezusa na krzyżu nie jest 'motywem' czy innym
                                > wymysłem - to jest akurat fakt! a autentyczność Całuna Turyńskiego
                                > udowodniono naukowo, wieć nie wmawiaj mi, że ktoś wykorzystał
                                > motyw 'motyw umierającego i zmartwychwstającego na wiosnę boga', bo
                                > to żenujące.

                                a ja słyszałam, że jest udowodnione, że całun turyński powstał w średniowieczu.
                                Poza tym, dla Ciebie, może to być i żenujące, ale z całym szacunkiem, dla
                                ateistów chrześcijaństwo to jedna z wielu religii, a z lotu ptaka widzi się
                                powtarzające się symbole. możesz się oburzać, ale na tym też polega ateizm, że
                                nie widzi się świętości (co nie oznacza, że nie szanuje się cudzych wierzeń),
                                tam gdzie wyznawcy innych religii ją widzą.
                                • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 09:32
                                  mondovi napisała:


                                  >
                                  > a ja słyszałam, że jest udowodnione, że całun turyński powstał w
                                  średniowieczu.


                                  niczego nie udowodniono

                                  pl.wikipedia.org/wiki/Ca%C5%82un_tury%C5%84ski#Badania_ca.C5.82unu



                                  a z lotu ptaka widzi się
                                  > powtarzające się symbole.


                                  ja wiem o tym doskonale!

                                  możesz się oburzać, ale na tym też polega ateizm, że
                                  > nie widzi się świętości (co nie oznacza, że nie szanuje się
                                  cudzych wierzeń),
                                  > tam gdzie wyznawcy innych religii ją widzą.

                                  no i cieszy mnie to.
                                  • aniela_z_gazowni Re: do ateistek 17.09.09, 09:34
                                    no to w końcu udowodniono jego autentyczność czy niczego nie udowodniono?
                                  • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 09:35
                                    no to co z tym całunem? bo zaczynasz zjadać własny ogon
                                    • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 09:35
                                      nie powiesz chyba, że notka w wikipedii Twoją wiarą zachwiała..
                                    • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 09:36
                                      syriana napisała:

                                      > no to co z tym całunem? bo zaczynasz zjadać własny ogon

                                      Fakt, przyznaję.
                                      nie ma jednoznacznych badań - to teraz sobie użyjecie, co?
                                      • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 09:39
                                        > Fakt, przyznaję.
                                        > nie ma jednoznacznych badań - to teraz sobie użyjecie, co?

                                        takie masz zdanie o ateistach czy o forumowiczach? wink
                                      • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 09:40
                                        nie, zebrałaś już bęcki publicznie
                                        do następnego razu bo nie wątpię że nastąpi, ;>

                                        choć nie powiem, lubię czuć się więcej wiedząca w dziedzinie, w której
                                        przeciwnik z racji swoich przekonań, jak w tym wypadku, powinien błyszczeć
                                        • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 09:45
                                          syriana napisała:


                                          >
                                          > choć nie powiem, lubię czuć się więcej wiedząca w dziedzinie, w
                                          której
                                          > przeciwnik z racji swoich przekonań, jak w tym wypadku, powinien
                                          błyszczeć

                                          uważaj, żeby ta duma Cię nie rozerwała od środka.
                                          jedna jaskółka wiosny nie czyni - to, że sprawdziłaś, że nie ma
                                          jednoznacznych badań uważasz za swą wielką przewagę 'wiedzową'?
                                          proszę Cię...
                                          • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 09:48
                                            o rany, z Tobą to trzeba łopatologicznie
                                            to Ty wyciągnęłaś argument niby naukowy, mnie ta kwestia nie zajmuje
                                            • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 09:51
                                              syriana napisała:


                                              > to Ty wyciągnęłaś argument niby naukowy, mnie ta kwestia nie
                                              zajmuje

                                              i przyznałam się do błędu.
                                  • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 09:35
                                    no i widzisz. zresztą, ta dyskusja strasznie na manowce zeszła.
                              • maurra Re: do ateistek 17.09.09, 09:25
                                a autentyczność Całuna Turyńskiego
                                > udowodniono naukowo, wieć nie wmawiaj mi, że ktoś wykorzystał
                                > motyw 'motyw umierającego i zmartwychwstającego na wiosnę boga', bo
                                > to żenujące>
                                stan twojej wiedzy jest mocno nieaktualny i to jest dopiero żenujace
                                • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 09:34
                                  maurra napisała:

                                  >
                                  > stan twojej wiedzy jest mocno nieaktualny i to jest dopiero
                                  żenujace

                                  zatem oświeć mnie.
                                  Może faktycznie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, że to jest ten
                                  Całun, ale nie ma dowodu, że to nie on...
                                  Badacze nie potrafią dojść do jednoznacznej odpowiedzi.
                                  • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 09:37
                                    no nie ma odpowiedzi
                                    a chwilę temu Całun podałaś za naukowy dowód na historię Chrystusa oburzając się
                                    na mnie, że wytknęłam wtórność chrześcijańskich pomysłów na życie i śmierć boga
                                    • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 09:40
                                      syriana napisała:

                                      > no nie ma odpowiedzi
                                      > a chwilę temu Całun podałaś za naukowy dowód na historię Chrystusa
                                      oburzając si
                                      > ę
                                      > na mnie, że wytknęłam wtórność chrześcijańskich pomysłów na życie
                                      i śmierć boga

                                      stwierdziłaś, że 'wymyślono' sposób śmierci Jezusa - no tak, czy nie?

                                      www.kosciol.pl/article.php/20060414011945256
                                      • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 09:43
                                        > stwierdziłaś, że 'wymyślono' sposób śmierci Jezusa - no tak, czy nie?

                                        sorka, że się wtrącę, ale nie. Syriana napisała tylko o motywie śmierci i
                                        zmartwychwstania, a nie śmierci na krzyżu. która zresztą, jak wiadomo, nie była
                                        niczym nadzwyczajnym 2000 lat temu.
                                        • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 09:48
                                          mondovi napisała:

                                          > > stwierdziłaś, że 'wymyślono' sposób śmierci Jezusa - no tak, czy
                                          nie?
                                          >
                                          > sorka, że się wtrącę, ale nie. Syriana napisała tylko o motywie
                                          śmierci i
                                          > zmartwychwstania, a nie śmierci na krzyżu. która zresztą, jak
                                          wiadomo, nie była
                                          > niczym nadzwyczajnym 2000 lat temu.

                                          Cytatsyriana napisała:
                                          > btw motyw umierającego i zmartwychwstającego na wiosnę boga to
                                          klasyka mitologi
                                          >


                                          wybacz, ale jej wypowiedz ewidentnie sugeruje, że 'motyw'
                                          umierającego Boga wywodzi się z mitologii.
                                          • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 09:50
                                            > wybacz, ale jej wypowiedz ewidentnie sugeruje, że 'motyw'
                                            > umierającego Boga wywodzi się z mitologii.

                                            no właśnie tak napisałam, o krzyżu nic nie było w mitologiach bliskowschodnich
                                            co tu do wybaczania?
                                          • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 09:52
                                            > wybacz, ale jej wypowiedz ewidentnie sugeruje, że 'motyw'
                                            > umierającego Boga wywodzi się z mitologii.

                                            a bo to prawda. polecam lekturę "Słownika mitów, tradycji i kultury" Kopalińskiego.
                                            • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 09:55
                                              pardon za błąd w tytule "słownik mitów i tradycji kultury"
                                      • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 09:45
                                        no właśnie Ci próbowałam wytłumaczyć, ze nie wymyślono tylko skorzystano z
                                        koncepcji która istniała (wiosna, śmierć + zmartwychwstanie, symbolika nowego
                                        początku)

                                        a strona pod adresem kościół.pl, to wybacz, nie jest dla mnie wiarygodne źródło
                                        genezy symboli i synkretyzmu wierzeń gdy idzie o przyznawanie się do pogańskich
                                        korzeni i wpływów
                                        • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 09:51
                                          syriana napisała:


                                          > a strona pod adresem kościół.pl, to wybacz, nie jest dla mnie
                                          wiarygodne źródło
                                          > genezy symboli i synkretyzmu wierzeń gdy idzie o przyznawanie się
                                          do pogańskich
                                          > korzeni i wpływów

                                          yyy???
                                          to jest akurat fragment książki, którą zacytowano.
                                          podstawowy argument takich dyskusji to właśnie kwestionowanie źródła
                                          informacji.
                                          Podobnie z resztą robią osoby krytykujące homoseksualne pary -
                                          kwestionują wszelkie artykuły pochodzące ze stron 'homo' - więc
                                          pewnie nie powinno mnie to dziwić...
                                          • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 10:04
                                            > Podobnie z resztą robią osoby krytykujące homoseksualne pary -
                                            > kwestionują wszelkie artykuły pochodzące ze stron 'homo' - więc
                                            > pewnie nie powinno mnie to dziwić...


                                            rozumiem, że nie należysz do takich osób?
                                            • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 10:06
                                              syriana napisała:


                                              >
                                              > rozumiem, że nie należysz do takich osób?

                                              nie to jest tematem tej dyskusji.
                                              pisałam o kwestionowaniu źródła informacji. O parach homo jest wątek
                                              morgen.
                                              • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 10:10
                                                zarzuciłaś mi ideologiczną stronniczość w traktowaniu źródeł, sugerując między
                                                wierszami, że Tobie taka postawa jest obca

                                                proszę więc o odpowiedź na pytanie, czy strony światopoglądowo Ci obce
                                                traktujesz z całą powagą i za pewnik przyjmujesz wiadomości na nich podane
                                                • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 10:25
                                                  no jak nic przypadek wymownej ciszy nam się trafił
                              • daria_nowak Re: do ateistek 17.09.09, 09:25
                                > wymysłem - to jest akurat fakt! a autentyczność Całuna Turyńskiego
                                > udowodniono naukowo


                                Pomyłka. Stwierdzono różne rzeczy, min. to, ze jest zbyt "młody". Chrystus nie
                                miał szans być weń zawinięty. Kościół również nie potwierdza jego
                                autentyczności, pozostawiając to osądowi wierzących.
                              • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 09:27
                                okej, nie zrozumiałaś nic z tego co napisałam

                                > a autentyczność Całuna Turyńskiego
                                > udowodniono naukowo,

                                no toś pojechała teraz
                                udowodniono, że jakiś procent materiału i resztek roślinnych pochodzi z Iw n.e.
                                i tyle udowodniono

                          • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 09:06
                            > wiem natomiast w jakim celu ja chodzę na cmentarz w Dzień Wszystkich
                            > Świętych i wiem, dlaczego ja nie uczestniczę w świętach, mnie nie
                            > dotyczących...dlaczego jem wieprzowinę i nie zachowuję szabatu
                            > (judaizm) i dlaczego nie idę do Mekki - chociaż mogłabym pójść, a na
                            > pytanie 'dlaczego tam idę jeśli nie, żeby się modlić' napisać, że
                            > lubię chodzić, że dbam o kondycję, że idę się przejść...

                            te niedotyczące ateistów święta są częścią polskiej tradycji, chodzenie do
                            mekki nie.
                            lubię choinke i barszcz wigilijny. lubię spotkania z rodziną, z którą właśnie
                            wtdy mam okazję się spotkać, bo na codzień jesteśmy rozsiani po Polsce i
                            świecie. nie wiążę tego z religią (bo zresztą nie mają z nią nic wspólnego). nie
                            modlę się, nie idę na pasterkę.
                    • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 10:25
                      > > można spokojnie chodzić na cmentarz 1 listopada i się nie
                      modlić.
                      >
                      > pewnie i można, ale PO CO?

                      Bo jest to polski sposób na pokazanie, że się pamięta o bliskich
                      zmarłych.
                      • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 10:33
                        > Bo jest to polski sposób na pokazanie, że się pamięta o bliskich
                        > zmarłych.

                        I nie tylko polski
                      • iwles Re: do ateistek 17.09.09, 10:38

                        > Bo jest to polski sposób na pokazanie, że się pamięta o bliskich
                        > zmarłych.


                        hehehehehehe....
                        bo to jest hipokryzja tongue_out

                        Wszystkich Świętych - 1 Listopada to święto tylko i wyłącznie
                        chrzescijańskie
                        , a nie polska tradycja.
                        • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 10:40
                          1 listopada swieto zmarlych obchodzili Celtowie
                          • iwles Re: do ateistek 17.09.09, 10:44


                            Nie chodzi mi o datę a o nazwę, czy Celtowie też nazywali ten
                            dzień "Wszystkich Świętych"?
                            • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 10:48
                              "Czy to, co zwiemy różą, pod inną nazwą mniej by pachniało?"
                              O nazwę chodzi czy o zwyczaj? Co ważniejsze?
                            • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 10:49
                              Nie, to bylo swieto zmarlych. Ale mnie nie obchodzi jak sie ten dzien nazywa,
                              dla mnie to bez znaczenia bo i tak swietych nie czcze a moich zmarlych. Mnie
                              nie przeszkdza ze to sie nazywa wszystkich swietych w kalendarzu bo jestem
                              tolerancyjna osoba dlaczego tobie przeszkadza, ze ja wtedy zapalam swieczke na
                              grobie u taty?
                              • iwles Re: do ateistek 17.09.09, 10:54


                                nie przeszkadza, ja tylko pytam, jakie znaczenie ma dla
                                niewierzących palenie zniczy ?
                                bo w chrześcijaństwie ogień na grobie ma swoją historię i znaczenie.

                                Interesuje mnie więc tylko dlaczego ? Kwiaty - rozumiem, żeby
                                przystroić grób, ale świeczka ?
                                • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 12:08
                                  > Interesuje mnie więc tylko dlaczego ? Kwiaty - rozumiem, żeby
                                  > przystroić grób, ale świeczka ?

                                  Po to samo co kwiaty. Jest to dla mnie symbol pamieci nawiazujacy do
                                  zamierzchlej tradycji palenia ognia zeby oswietlic zmarlym droge.
                                  Ogien to chyba jeden z najstarszych symboli, wystepowal w obrzedach plemion i
                                  ludow duzo wczesniej zanim pojawilo sie chrescijanstwo.
                                  Nie mam pojecia, jaka ma geneze palenie swieczki na grobie w chrzescijanstwie,
                                  zawsze bylam przekonana, nawet w czasach kiedy bylam wierzaca i praktykujaca ze
                                  ten zwyczaj zostal zaadaptowany od pogan, jesli tak nie jest to mam nadzieje ze
                                  wyjasniszsmile
                        • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 10:43
                          > Wszystkich Świętych - 1 Listopada to święto tylko i wyłącznie
                          > chrzescijańskie
                          , a nie polska tradycja.

                          Nie załamuj mnie. "Dziady" chyba są nadal w lekturze szkolnej...
                          • iwles Re: do ateistek 17.09.09, 10:51

                            To Ty mnie nie załamuj, jesli wiedzę o jakiejkolwiek religii
                            czerpesz z literatury pięknej - to ja nie mam dalszych pytań.
                            • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 10:54
                              Teraz Ty mnie załamałaś nieprzemakalnością.
                              • iwles Re: do ateistek 17.09.09, 10:56

                                wiesz co - poświęcę się i chętnie poslucham twoich wyjasnień.
                                • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 11:05
                                  Wyjaśnień juz było tu pełno. Raz, że chrześcijaństwo nie ma monopolu
                                  na pamięć o zmarlych. Zwłaszcza że przejęło datę - przełom
                                  października i listopada, kiedy to ludy pogańskie czcziły rózne
                                  swoje noce duchów (Mickiewicz "Dziadów" nie wymyślił przecie) - na
                                  własne święto. Początkowo chrześcijaństwo zwalczało pomysł palenia
                                  ognia na grobach, jako pogański własnie (odpędzano w ten sposób
                                  demony od grobu zmarłego), potem przejęło. Dlatego palenie znicza na
                                  grobie bliskich zmarłcyh jest naturalne dla ludzi naszego kręgu
                                  kulturowego. Nie pisz więc, że to chrześcijański zwyczaj, do którego
                                  niewierzący nie mają prawa.
                                  • iwles Re: do ateistek 17.09.09, 11:16

                                    w dalszym ciągu się nie zgadzam.
                                    Dziady - to odpowiednik dziesiejszych "zaduszek" czyli 2 listopada.
                                    A mi chodzi o dzień "Wszystkich Świętych"
                                    • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 11:20
                                      Przywykłam te dwa dni traktować zbiorczo, zwłaszcza że mam do
                                      odwiedzenia więcej niż jeden cmentarz. Symboliką - dla osób
                                      niewierzących, ale też dla wielu wierzących - te dwa dni się nie
                                      różnią.
                                      PS. Ładnie wykręcasz kota ogonem.
                                      • iwles Re: do ateistek 17.09.09, 11:41

                                        Nie odwracam kota ogonem, bo już gdzieś dużo wyżej napisałam, że
                                        chodzi mi własnie o dzień "Wszystkich Świętych".
                                        (a łączenie tych dni - to niestety - ale pozostałość po PRL sad )

                                        A jesli chodzi o symbol palenia zniczy na grobach, to też się
                                        upieram przy swoim, że mają one wymierny symbol i są przede
                                        wszystkim dla ludzi, wierzących w duszę. Czy to wspólczesnych, czy
                                        to przywołanych przez ciebie prasłowian.
                                        • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 11:48
                                          > A jesli chodzi o symbol palenia zniczy na grobach, to też się
                                          > upieram przy swoim, że mają one wymierny symbol i są przede
                                          > wszystkim dla ludzi, wierzących w duszę. Czy to wspólczesnych, czy
                                          > to przywołanych przez ciebie prasłowian.

                                          a dla mnie symbolizują moją pamięć o zmarłym.co wynika z tego, że dla Ciebie
                                          symbolizuje co innego? IMO nic.
                                          • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 12:13
                                            A dla mnie swieczka na grobie to ladny folklorystyczny zwyczaj sluzacy do
                                            wyrazenia pamieci o zmarlym i tyle.
                    • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 10:37
                      > pewnie i można, ale PO CO?

                      Po to zeby uczcic pamiec o drogiej zmarlej osobie i przekazac te pamiec
                      dzieciom. Spotkac sie raz w roku z ludzmi z ktorymi nas laczy pamiec o danej
                      zmarlej osobie. To tak dla przykladu
                  • bri Re: do ateistek 17.09.09, 12:03
                    Nawet jeśli ja nie wierzę w świętych nie muszę przed dzieckiem
                    ukrywać, że inni wierzą. Ukrywanie przed dzieckiem w Polsce
                    istnienia wiary katolickiej, katolików i katolickich obrzędów,
                    szczególnie wziąwszy pod uwagę, że mam katolików w najbliższej
                    rodzinie mogłoby skutkować daleko posuniętą schizofrenią. Nawet
                    kiedy przedstawiam swoją wizję śmierci dodaję, że różni ludzie
                    postrzegają to na różne sposoby i na tyle na ile jestem w stanie
                    opowiadam o innych religiach czy sposobach widzenia świata.
                • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 10:23
                  Tabakierka ale ja nie uczestnicze w zadnych obchodach ani obrzedach zadnej
                  religi. Do pamieci o zmarlych niepotrzeba byc wyznawca zadnj religii. Wydaje sie
                  ze macie monopol na pamiec o zmarlych. 1 listopada nie czcze swietych, a jest
                  to dla mnie dzien pamieci o zmarlych, o moich bliskich zmarlych, ja bardziej niz
                  inni mam prawo czcic pamiec o zmarlych bo mnie jako niewierzacej pozostaje tylko
                  pamiec. A sama data zostala przejeta przez chrzescijanstwo z tradycji Celtow bo
                  oni w tym dniu obchodzili swieto zmarlych. Zwyczaj palenia swiatla na grobie tez
                  pochodzi z kultur poganskich. Jestem niewierzaca, nie wchodze o waszych
                  przybytkow ale jestem takim samym zlepkiem roznych kultur, tradycji i obrzedow
                  jak ty katoliczka i ktos innego wyznania. Dla ciebie swieto zmarlych ma inny
                  wymiar niz dla mnie.

                  A co do Lucji to ja oczywiscie nie wierze w zadnych swietych i wiary ze to Lucja
                  przynosi prezent a nie ciocia Iza w dziecku nie krzewie.
            • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 08:23
              Twoja troska o kalendarz niewierzących ujmuje

              1 listopada odwiedza się groby, modlitwa przy nich chyba nie jest obowiązkiem,
              prawda?
              a z Mikołajem w czasach czerwonych grubasów w każdej reklamie tivi, naprawdę nie
              widzę problemu

              hmm.. ciekawe jak katolicy radzą sobie z wielkanocnym zajączkiem przynoszącym
              prezenty?
              nie słyszałam o takiej inkarnacji bóstwa w chrześcijańskich wierzeniach..
              • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 08:34
                syriana napisała:

                > Twoja troska o kalendarz niewierzących ujmuje
                >
                > 1 listopada odwiedza się groby, modlitwa przy nich chyba nie jest
                obowiązkiem,
                > prawda?


                modlitwa za zmarłych jest obowiazkiem osoby wierzącej, a jesli nie
                idzie się na cmentarz zapalić znicz ( ogień - światło - światłość
                dla zmarłych) i odmówić za zmarłego modlitwę, to po co?


                > hmm.. ciekawe jak katolicy radzą sobie z wielkanocnym zajączkiem
                przynoszącym
                > prezenty?
                > nie słyszałam o takiej inkarnacji bóstwa w chrześcijańskich
                wierzeniach..

                zajączek nie symbolizuje bóstwa.
                To symbol świecki akuratwink
                U mnie w domu nie było nigdy zajączka - były prezenty, których się
                szukało (jako dziecko), ale nie była dorobiona żadna ideologia do
                tegowink
                • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 08:40

                  > modlitwa za zmarłych jest obowiazkiem osoby wierzącej, a jesli nie
                  > idzie się na cmentarz zapalić znicz ( ogień - światło - światłość
                  > dla zmarłych) i odmówić za zmarłego modlitwę, to po co?

                  posprzątać grób

                  > zajączek nie symbolizuje bóstwa.
                  > To symbol świecki akuratwink

                  co z tego, że świecki skoro w niektórych regionach występuje jako postać magiczna, przynosząca dobro?
                  to ta sama kategoria co wiara w słoniki na szczęście
                  wielu wierzących sobie taki synkretyzm wierzeń miksuje, czemu nie dociekasz czemu to robią, czemu im ich wszechmocny Bóg nie wystarcza?

                  • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 08:48
                    syriana napisała:

                    >
                    > wielu wierzących sobie taki synkretyzm wierzeń miksuje, czemu nie
                    dociekasz cze
                    > mu to robią, czemu im ich wszechmocny Bóg nie wystarcza?
                    >

                    raczej pseudo -wierzących.
                    chodzą jeszcze do wróżki, podniecają sie horoskopami...itd. itp...
                    • syriana Re: do ateistek 17.09.09, 08:52
                      może i pseudo, ale jakoś gromów na takie ich zwyczaje ze strony wierzących to
                      sobie nie przypominam

                      a tu proszę, ateiści są co i rusz o niekonsekwencje światopoglądowe oskarżani, o
                      próby zagarniania świętych obrządków posądzani
                      • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 09:00
                        syriana napisała:

                        > może i pseudo, ale jakoś gromów na takie ich zwyczaje ze strony
                        wierzących to
                        > sobie nie przypominam

                        ???
                        tzn. jak miałabyś sobie je przypominać?
                        chodzisz do kościoła?
                • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 10:28
                  > modlitwa za zmarłych jest obowiazkiem osoby wierzącej, a jesli nie
                  > idzie się na cmentarz zapalić znicz ( ogień - światło - światłość
                  > dla zmarłych) i odmówić za zmarłego modlitwę, to po co?

                  Niewierzący idzie na cmentarz zapalić znicz (bo taka jest tradycja)
                  i powspominać zmarłych. Naprawdę nie możesz tego pojąć?
                  • iwles Re: do ateistek 17.09.09, 10:33

                    > Niewierzący idzie na cmentarz zapalić znicz (bo taka jest
                    tradycja)


                    ale to chrześcijańska tradycja,
                    no własnie po co niewierzący pali świeczkę na grobie niewierzącego ?
                    • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 10:42
                      > > ale to chrześcijańska tradycja,

                      Pogańska. Słowiańska. Polska.

                      > no własnie po co niewierzący pali świeczkę na grobie
                      niewierzącego ?

                      Bo to ładnie wygląda. Uwielbiam cmentarz w Zaduszki wieczorem,
                      czyste piękno.
                      • iwles Re: do ateistek 17.09.09, 11:05

                        > > > ale to chrześcijańska tradycja,
                        >
                        > Pogańska. Słowiańska. Polska.



                        Nie,
                        chrześcijańska, tyle że wywodząca się z religii pogańskiej, ale
                        jednak z wiary. I nawet wówczas miała ona jakieś znaczenie,
                        była symbolem.

                        Chcesz przez to powiedzieć że jednak wierzysz w jakąs religię ?
                        Etniczną, słowiańska, pogańską, ale jednak wierzysz ?
                        • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 11:08
                          > I nawet wówczas miała ona jakieś znaczenie, była symbolem.

                          I teraz też jest. Symbolem pamięci o zmarlych i zwycięstwa zycia nad
                          smiercią.

                          > Chcesz przez to powiedzieć że jednak wierzysz w jakąs religię ?
                          > Etniczną, słowiańska, pogańską, ale jednak wierzysz ?

                          Mówię tylko, że ogień na grobach to element kultury i tradycji. To,
                          w co wierzę, jest moją prywatną sprawą.
                        • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 12:31
                          A ty chcesz powiedziec ze wierzysz w gusla skoro palisz swojemu zmarlemu
                          swieczke? To nie wiara a wiernosc tradycji. Obrzed przeszedl ewolucje i nie
                          oznacza juz wiary w gusla i w to, ze duszyczki sie przy tym ogniu ogrzeja i
                          droge znajda. Z obrzedow zwiazanych z paleniem ognia chrzescijanstwo zaczerpnelo
                          to, co pasowalo to tej religii a niewierzacy zaczerpneli, co im pasowalo. No
                          chyba nie chcesz sie klocic o to, kto ma wieksze prawo czerpac z poganskiego
                          rytualu.
                          A jeszcze raz powtarzam, ze niewierzacy maja niejako wieksze prawo do
                          upamietniania zmarlych wraz z cala otoczka bo im pozostaje tylko pamietac i nic
                          poza tym.
                    • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 10:45
                      dziady sie klaniajasmile
            • maurra Re: do ateistek 17.09.09, 09:04
              Dostają a czemuż miały by nie dostać? Paczka z zabawkami ma zerowy ładunek
              religijny.
              Na razie Mikołaj jest dla mojego dziecka postacią tak samo bajkową jak siedmiu
              krasnoludków i sierotka Marysia.
              W ich istnienie też nie wierzę co nie przeszkadza mi opowiadać o nich bajek.
              Czuwanie przy grobach to pogański zwyczaj, było o tym z milion razy
        • szyszunia11 skoro juz o Abrahamie mowa, Tabakierko 17.09.09, 18:19
          troche inaczej interpretuje te opowiesc. Nie bardzo wierze w wystawianie czlowieka przez Boga na proby, tzn. moze potocznie, w uproszczeniu mozna tak powiedziec, ale przeciez taknaprawde Bog jest wszchwiedzacy, zna serce ludzkie lepiej niz sam czlowiek, nie musi poddawac go bolesnym zabiegom, zeby sie czegos o nim dowiedziec. Taka sytuacja "oddania swojego Izaaka", czyli najdrozeszego, co mamy, to szansa dla czlowieka na wyzbycie sie przywiazania i uzaleznienia od tego, co Bogiem nie jest oraz na bezgraniczne Jemu zaufanie. To nie chodzi o to, zeby Pan Bog nas wyprobowal, ale zebysmy my "poszli do przodu" w relacji z Nim. Jak sama historia Abrahama pokzauje: celem Boga nie jest odebranie nam najcenniejszych darow, ale nasza wewnetrzna wolniosc, poza tym On czesto dziala w ostatniej sekundzie ostatniej minutywink
    • fayette Re: do ateistek 17.09.09, 00:16
      Światełkiem w tunelu jest samo życie, świadomość, że ono się nie zatrzymuje, że trwa. Pomaga mi też świadomość, że nie jestem sama - wsparcie i ciepło jakie dostaję od bliskich, przyjaciół. Czasami to nie wystarcza i trzeba swoje wycierpieć do końca, ale nawet wtedy pozostaje jeszcze kojące działanie czasu.
    • caroline555 Re: do ateistek 17.09.09, 00:17
      dzięki dziewczyny, usatysfakcjonowałyście mnie swoimi wypowiedziami,
      niewiara w cokolwiek byłaby trudna dla mnie,nie wiem czy miałabym siłe przetrwac
      trudne momenty swego zycia ,
      kazdy jest silny i słaby zarazem...
      czuję ulgę

      morgen_stern- błyskotliwa i konstruktywna wypowiedz eh
      • morgen_stern Re: do ateistek 17.09.09, 08:42
        Cytat> morgen_stern- błyskotliwa i konstruktywna wypowiedz eh

        Adekwatna do bezsensownego pytania
        • caroline555 Re: do morgen 17.09.09, 09:33
          nie jesteś w stanie wyłapać sensu w moim pytaniu?
          nie frustruj sie ,szkoda dnia
          • morgen_stern Re: do morgen 17.09.09, 09:39
            Ależ ja się wcale nie frustruję, wręcz mnie twoje pytanie rozbawiło, dlatego tak
            odpisałam smile
            Rozumiem, gdyby pytanie zadało dziecko, nastolatka, ale dorosła kobieta? Twoja
            naiwność mnie rozbroiła, ot co smile
            • szyszunia11 Re: do morgen 17.09.09, 18:22
              pytanie jest trudne, jak ktos wyzej napisal - bardzo osobiste, egzystencjalne i merytoryczne ale na pewno nie bezsensowne a tym bardziej- dziecinne.
      • aluc ateiści,m wbrew pozorom, wierzą w masę rzeczy... 17.09.09, 09:31
        ...których nie widzieli na oczy i które są niesprawdzalne
        w Kopernika wierzą na przykład i w czarne dziury, a nawet w Obamę
        Baracka

        oraz pokładają nadzieję - ja na ten przykład pokładam nadzieję w
        rozkładzie frontów nad Atlantykiem, że w sobotę rano będzie piękna
        słoneczna pogoda

        sam sposób postawienia pytania i dalsze prowadzenie dyskusji jest
        dla mnie dowodem prawdziwie głębokich przemyśleń w temacie
        religia/wiara/nadzieja oraz zaawansowanych poszukiwań semantycznych
    • glonik Re: do ateistek 17.09.09, 02:26
      caroline555 napisała:

      > forum,powiedzcie jak to z wami jest

      Po pierwsze: nienawidzę konieczności obecności przy pochówku
      bliskiego - przezyłam.
      Po drugo: po usłyszeniu wyroku - nowortwór złośliwy - po przyjęciu
      do wiadomości, że tak, ja też mogę toto mieć, ułożyłam sobie listę
      priorytetów.
      Zadbać o siebie.
      Nie mówić nic matce.
      Ponaprawiać błędy.
      Pójść do psychologa.
      Fajnie mi to poszło.
      Operacja się udała, pacjent żyje.
      Byłam tak zawzięta na życie, że nawet facet który odszedł i
      sklamrzył, nie był w stanie odebrać mi ŻYCIA.
      Powiedziałam sobie: nie idę do szewca, tylko do lekarzy - a zatem -
      do znających się (albo i nie) na sztuce.
      Co straciłam?
      Gó...arza, ktory nie dorósł do bycia ze mna.
      Co zyskałam: szacunek do siebie, że nie uciekłam w trwodze do boga,
      i siłę, żeby z zaciśniętymi zębami chodzić, chodzić, chodzić...
      Coby się szwy dobrze goiły.
      Boga przy mnie nie było.
      Byłam ja i lekarze.
      I JA wybrałam.
      Jaki tunel? Jakie światełko?
      Spalić, a nawet przez okno wyrucić. To tylko powłoka.
      • caroline555 do glonik 17.09.09, 09:05
        nie ma konieczności obecności przy pochówku. Nikt przeciez nie nakazuje ci tego
        robić, to wyłącznie od ciebie zalezy czy do konca chcesz byc z osobą zmarłą,czy
        tez w tym czasie w smutku pić wódkę w (jak sugerowała jedna z was), lub
        sluchac muzyki dochodząc do siebie powtarzając game over.
      • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 11:13
        > Spalić, a nawet przez okno wyrucić. To tylko powłoka.
        Przyznam, że dziwnie to brzmi w ustach (klawiaturze) ateisty wink
        • glonik Re: do ateistek 17.09.09, 13:54
          figrut napisała:

          > > Spalić, a nawet przez okno wyrucić. To tylko powłoka.
          > Przyznam, że dziwnie to brzmi w ustach (klawiaturze) ateisty wink

          Być może źle to sformułowałam, ale mnie teksty powaliły i ręce latały.
          Emocjonalnie pisałam. Skrót mi wyszedł.
          Jest tylko powłoka, o którą tyle zadbań jest. Ja bym wolała na części chociaż
          się nadać (noszę w dokumentach odpowiednie oświadczenie), a jeśli nie, to aby
          nie zaśmiecać środowiska - choć kiedyś się tam rozłożę - to poproszę o spalenie.
          I, przyznam się, dałam się lekko zindoktrynować w tej polemice, ze użyłam słowa
          "powłoka", co zakładałoby, że jest jeszcze coś.
          Ale ja od czsu operacji tak mówię o sobie i przeniosłam na ekran.
          • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 14:19
            Ja bym wolała na części chociaż
            > się nadać (noszę w dokumentach odpowiednie oświadczenie), a jeśli nie, to aby
            > nie zaśmiecać środowiska - choć kiedyś się tam rozłożę - to poproszę o spalenie
            W przyrodzie nic nie ginie. Jeśli oddasz swoją powłokę na części, to będzie ona
            (ta powłoka) dalej funkcjonować, ale nie będzie już Tobą. Choćby dwie ręce, dwie
            nogi, serce, nerki, wątrobę, oczy, większą część mózgu (bo i do tego kiedyś
            dotrzemy) przeszczepić z Twojej powłoki jednemu człowiekowi, to i tak nie stanie
            się on Tobą. Skoro można każdą z tych części powłoki utrzymać przy życiu
            doczepioną do innego ciała, to oznacza, że mogą one sobie żyć, funkcjonować,
            pracować bez Ciebie. Czym (wybacz, że nie napiszę KIM, bo chodzi niejako o
            części osoby) w takim razie jesteś Ty ? Twoje ciało w grobie się rozłoży. Będzie
            z tego jakaś tam masa biologiczna, pożywka dla robali, nawóz dla roślin, ale nie
            zniknie. Jeśli pójdzie na przeszczepy, będzie nadal w stanie, w jakim było za
            Twojego życia na tej ziemi, ale nie zniknie. Gdzie w takim razie podzieje się
            Twój umysł, Twoje istnienie ? W co one się przetworzą ?
            • glonik Re: do ateistek 17.09.09, 14:28
              figrut napisała:
              Gdzie w takim razie podzieje się
              > Twój umysł, Twoje istnienie ? W co one się przetworzą ?

              Mój umysł kończy się ze śmiercią mózgową. I dlatego właśnie wtedy organy są
              pobierane.
              Mój umysł, myśli, przekazy, rozmowy pozostaną do tego momentu, kiedy ostatni
              mnie pamiętający umrze.
              Może dam "pożywkę" umysłową komuś innemu, i to, i tylko to przetrwa.
              A umysł innego człowieka przetworzy to po swojemu.
              Ot i masz odpowiedź.
              PS istnienie moich organów w innym człowieku nie wzbudza we mnie żadnych emocji,
              w końcu i ten co to ode mnie coś dostał, też życie swe zakończy.
              A teraz ad absurdu.
              Ten zmarły, co to ode mnie coś dostał, oddaje dalej i tak da capo al fine.
              Jest taki "robaczek" - niesporczak się nazywa.
              I ja się czymś takim czuję.
              • glonik PS 17.09.09, 14:33
                Ad absurdum, co jasne.
              • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 14:38
                OK. przyjmijmy, że Twój umysł kończy się wraz z śmiercią mózgową, ale wiesz
                chyba o tym, że w przyrodzie nic tak naprawdę się nie kończy. Może się
                przeistoczyć w coś innego (jak np. ciało w ziemię), ale nie zniknie. W co
                przeistoczy się Twój umysł ?
                • glonik Re: do ateistek 17.09.09, 14:47
                  figrut napisała:

                  > OK. przyjmijmy, że Twój umysł kończy się wraz z śmiercią mózgową, ale wiesz
                  > chyba o tym, że w przyrodzie nic tak naprawdę się nie kończy. Może się
                  > przeistoczyć w coś innego (jak np. ciało w ziemię), ale nie zniknie. W co
                  > przeistoczy się Twój umysł ?

                  Umysł jest pochodną pracy (albo i nie tongue_out) mózgu. Jest energią, która nie ginie,
                  ale która przekształca się w inną. Już nie moją.
                  Mój umysł zgaśnie, tak jak gaśnie u ludzi chorych na Alzheimera.
                  Mielinizacja, tak jak w przypadku SM jest nieodwracalna.
                  Jak zwoje się wyprostują, to nie ma nic!
                  I daruj, proszę, opowieści o budzących się po latach ze śpiączki, bo to inna
                  kwestia.
                  Umiera mi mózg, umiera jego energia, umieram ja.
                  Jako nawóz mogę wystąpić. Też daje energię.
                  • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 14:58
                    > I daruj, proszę, opowieści o budzących się po latach ze śpiączki, bo to inna
                    > kwestia.
                    > Umiera mi mózg, umiera jego energia, umieram ja.
                    > Jako nawóz mogę wystąpić. Też daje energię.
                    Podaruję sobie opowieści o ludziach wychodzących ze śpiączki i widzących
                    światełka w tunelach tongue_out Nie podaruję sobie jednak czegoś, o czym większość
                    słyszała - Nostradamus. Dość znany, prawda ? Rozsławiły go przepowiednie nad
                    którymi siedziało już sporo uczonych. Jakim cudem gość, który żył ileś tam setek
                    lat temu (chyba 400 jeśli dobrze pamiętam) był w stanie nauczyć swój mózg wizji,
                    które potwierdziły się w przyszłości ? Tego jeszcze nie było, nie zaistniało,
                    nie powinien też zaistnieć bodziec prowokujący do takich wizji, a jednak coś
                    takiego miało miejsce.
                    Druga sprawa - jako dziecko (2-3 klasa podstawówki) widziałam wraz z bratem
                    postać, której nie widział nikt z dorosłych. Obydwoje potrafiliśmy opisać tą
                    postać w szczegółach każdy z osobna i wszystkie szczegóły opisywane były tak
                    samo. Jakim cudem widzieliśmy coś, czego nie widzieli inni, skoro nie istnieje
                    coś takiego jak życie po życiu. OK. załóżmy, że postać nie była człowiekiem, ale
                    czymś jednak była i z całą pewnością istniała, choć inni jej nie widzieli. Nie
                    piszę tu o cieniach, stukaniu, skrzypieniu itp., a o czymś, co było faktem.
                    Skoro nie ma nic po za TYM życiem, to skąd świadomość Nostradamusa co do
                    przyszłości której nie miał prawa znać, albo też postaci którą widziało dwoje
                    dzieci ?
                    • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 15:11
                      czytałaś przepowiednie Nostradamusa? przecież do tego można przypisać bardzo
                      wiele...
                    • glonik Re: do ateistek 17.09.09, 15:11
                      figrut napisała:
                      Jakim cudem widzieliśmy coś, czego nie widzieli inni, skoro nie istnieje
                      > coś takiego jak życie po życiu. OK. załóżmy, że postać nie była człowiekiem,

                      Nie wiem. Bujna wyobraźnia?

                      Co do Nostradamusa się nie wypowiem, bo jego mętne, zresztą, wywody można
                      interpretować, jak chcieć.
                      Co tyczy też i pamiętników, ale to znowu kolejna kwestia wink
                      Pamiętasz, co chcesz, albo Ci wmówiono, albo sen w jawę poszedł - i znowu inna
                      kwestia - heh, dochodzimy do ściany.
                      • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 15:48
                        To co widziałam jest faktem (postać). Nie piszę tu o cieniach, przedmiotach
                        które się "przemieściły", odgłosach. Cienie mogą być przywidzeniem, odgłosy mogą
                        "siedzieć w głowie", a przedmioty sami mogliśmy przenieść i o tym fakcie
                        zapomnieć. Widziałam to samo, co widział mój starszy o 3 lata brat (obudziła nas
                        ta sama postać w tym samym czasie). Wiele lat później brat ponownie widział tą
                        samą postać w zupełnie innym mieszkaniu, również w nocy.
                        Nostradamus owszem, pisał niejasno, ale jednak to jego przepowiednie są
                        najbardziej znane ze względu na trafność (zdarzenie po zdarzeniu, rozpoznawalne
                        symbole).
                        Trzecia sprawa - w lutym zmarł mój Ojciec. Umierał w hospicjum. W nocy jego
                        śmierci coś w umyśle mówiło mi "jedź, powinnaś jechać, bo to już koniec".
                        Obudził się mój młodszy syn z wielkim płaczem, wypowiedział między innymi słowa,
                        że dziadka nic nie boli i że dziadek dał mu całuska. Coś mnie tam gnało właśnie
                        tej, a nie innej nocy. Tata właśnie wtedy umarł. Siła umysłu ? Siła mózgu ?
                        • glonik Re: do ateistek 17.09.09, 15:54
                          figrut napisała:
                          Siła umysłu ? Siła mózgu ?

                          Siła miłości. I, jednak ostateczność oczekiwanego.
                        • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 16:04
                          Figrut, dla mnie to musi byc sila umyslu jeszcze tej chwili niewytlumaczalna
                          ale wytlumaczenie z pewnoscia istnieje. Ja sama mam n koncie kilk absurdalnych i
                          niewytlumaczalnych zdarzen w tym nastepujace: wybudzilam sie o dziwnej godzinie
                          nad ranem zupelnie przytomna, popatrzyklam na zegarek, tego samego dnia
                          zadzwonila mama i powiedziala ze tata zmarl i podala godzine i to byla ta
                          godzina o ktorej ja sie obudzilam. Moj tata byl w kwiecie wieku, nie byl
                          przewlekle chory, smierc byla nagla i zupelnie niespodziewana, nie moglismy sie
                          na nia przygotowac. To niezwykle zdarzenie uzmyslowilam sobie dopiero kilka dni
                          po smierci ojca. Ale to mnie nie przekonuje do wiary. Poza tym, czy trzeba sie
                          okreslac czy wierze czy nie? Robimy zaklady, kto ma racje co sie stanie z
                          umyslem po smierci? Mnie tak naprawde nie interesuje zgadywanie co sie stanie.
                          Nie mam sprecyzowanej wizji , w ktora wierze i ktorej sie trzymam. Wszystkiego
                          sie dowiem w swoim czasie i na pewno nie przegapie rozwiazaniawink
                          • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 17:02
                            Czym w takim razie jest ta siła miłości, która potrafi pokonać prawie 20
                            kilometrów, "wyfrunąć" sobie z mózgu jako myśl i trafić do drugiego mózgu ?
                            Skoro ta siła miłości potrafi opuścić mózg i oddalić się ileś tam kilometrów, to
                            ta miłość może żyć sobie sama własnym życiem, a więc nie jest nierozerwalna z
                            ciałem, może je opuścić i istnieć sobie bez ciała ( w końcu prawie 20
                            kilometrów, a mam jeszcze myśl dziadka z prawie 400 kilometrów w zanadrzu tongue_out to
                            nie byle jaka odległość). Mózgu nie da się wypuścić z głowy w świat, aby sobie
                            żył własnym życiem pozbawiony krwi, która go dotlenia. Pewnie sporo z Was ma w
                            zanadrzu podobne zdarzenia których nie jest w stanie udowodnić w żaden sposób,
                            ale jednak niezaprzeczalnie miały one miejsce i najczęściej dotyczyły jakiejś,
                            myśli, przekazu zwykle od bliskiego który nie żyje.
                            Tak na marginesie. W ubiegłym roku wpadła mi w ręce "Wróżka". To taka śmieszna
                            gazetka o duchach, cudach itp. która zawsze wywoływała u mnie uśmieszek, że
                            ludzie w takie bzdury wierzą. Gdzieś ją schowałam zamiast puścić z dymem w
                            warsztatowym piecu. Schowałam, bo ostatnia strona (okładka) zawierała
                            przepowiednię dotyczącą tragedii z 11 września. Sęk w tym, że gazetka z tą
                            przepowiednią (bardzo jasną, nie pokrętną) wyszła sporo czasu przed tragedią.
                            Jak znajdę, wkleję zdjęcie.
                            • glonik Re: do ateistek 17.09.09, 18:23
                              figrut napisała:
                              Schowałam, bo ostatnia strona (okładka) zawierała
                              > przepowiednię dotyczącą tragedii z 11 września. Sęk w tym, że gazetka z tą
                              > przepowiednią (bardzo jasną, nie pokrętną) wyszła sporo czasu przed tragedią.
                              > Jak znajdę, wkleję zdjęcie.

                              Jasssssne.
                              Są też zdjęcia któregoś z banknotów dolarowych, co to wszystko przewidziały.
                              I atak na dwie wieże (Tolkien się kłania) i Pentagon i ...
                              Dlaczego dopiero PO ludzie znajdują pociechę w czym?
                              W banknotach?
                              A tak, to mogę zrozumieć. ;-PPPP
                              • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 19:28
                                Nie zrozumiałaś mnie. Wróżki czy innych cudów zwykle nie czytam chyba, że nudzi
                                mi się w warsztacie i coś mi w ręce wpadnie. Toto miałam spalić jak i wszystko
                                inne, co przywiozę od mojej Mamy papierowego. Zapewne bym spaliła, gdyby
                                przepowiednia była gdzieś w środku gazety, ale to było z tyłu na okładce, więc
                                rzuciło mi się w oczy. Nie znalazłam tego w roku tragedii, a chyba z dwa lata po
                                niej. Nie byłam na gorąco, aby doszukiwać się faktów w jakiejś tam przepowiedni.
                                Nie wierzę w większość, co nie dotyczy mnie bezpośrednio. Z przymrużeniem oka
                                patrzyłam też na piktogramy w Wylatowie (bliziutko, mogę podskoczyć te kilka
                                kilometrów samochodem), bo to śmierdzi mi niezłym oszustwem. Jednak ta
                                przepowiednia nie była zawiła, zagmatwana, a dziwnie jasna.
                            • franczii Re: do ateistek 17.09.09, 19:28
                              No widzisz a u mnie ta sila pokonala tysiace kilometrow i inne strefy czasowe bo
                              moj ojciec byl wtedy na innej polkuli. Wedlug mnie to moze byc jakas forma
                              telepatii. Jestem pewna, ze w przyszlosci zjawisko bedzie mozn wytlumaczyc
                              racjonalnie, jesli juz nie mozna.
                              • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 19:41
                                Wedlug mnie to moze byc jakas forma
                                > telepatii. Jestem pewna, ze w przyszlosci zjawisko bedzie mozn wytlumaczyc
                                > racjonalnie, jesli juz nie mozna.
                                Pewnie tak jak piszesz, to forma telepatii. Jednak skąd pędząca myśl, skoro
                                człowiek już nie żyje ? Skoro nie żyje człowiek, to nie żyje również mózg, więc
                                myśl nie powinna już istnieć, bo mózg nie pracuje. O tym, że mój dziadek nie
                                żyje, wiedziałam zanim zadzwonił z tą wiadomością mój brat. Nie wiem w jaki
                                sposób, bo nie potrafię tego wyjaśnić, ale jak zadzwonił mój brat to pierwsze
                                słowa jakie do niego skierowałam brzmiały "dziadek nie żyje". Brat był zdziwiony
                                tym, skąd wiem. Nikt do mnie nie dzwonił wcześniej, dziadek na nic nie chorował,
                                więc nie było podstaw do tego, aby przypuszczać, że umrze w danym roku nie
                                mówiąc już o dniu. Dziadek zmarł przed południem, a ja już "wiedziałam" o tym po
                                godzinie 15, a więc kilka godzin po śmierci dziadkowego mózgu.
                        • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 19:49
                          > Coś mnie tam gnało właśnie
                          > tej, a nie innej nocy. Tata właśnie wtedy umarł. Siła umysłu ?
                          Siła mózgu ?

                          Tak, mózg jest cudowną i nie do końca jeszcze poznaną machiną.
                • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 14:52
                  OK. przyjmijmy, że Twój umysł kończy się wraz z śmiercią mózgową, ale wiesz
                  > chyba o tym, że w przyrodzie nic tak naprawdę się nie kończy. Może się
                  > przeistoczyć w coś innego (jak np. ciało w ziemię), ale nie zniknie. W co
                  > przeistoczy się Twój umysł

                  myślenie polega na przewodzeniu impulsów elektrycznych. w duzym uogólnieniu
                  rzecz jasna.
                  • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 15:03
                    > myślenie polega na przewodzeniu impulsów elektrycznych. w duzym uogólnieniu
                    Pewnie, np. powodowanie ruchu ręką, oddychanie itp. Jest jednak jeszcze inny
                    rodzaj myślenia który od dawna nie daje mi spokoju. Mogłabym założyć nowy temat,
                    ale postanowiłam się podpiąć, co by nam ematki nie zaśmiecać wieloma tematami.
                    Jeśli nie istnieje Bóg i umysł bazuje tylko na tym, czego doświadczył, czego się
                    nauczył, to jak w takim razie wytłumaczyć zjawiska dotyczące ludzi, których w
                    żaden sposób nie da się wytłumaczyć ?
                    • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 15:12
                      > Jeśli nie istnieje Bóg i umysł bazuje tylko na tym, czego doświadczył, czego si
                      > ę
                      > nauczył, to jak w takim razie wytłumaczyć zjawiska dotyczące ludzi, których w
                      > żaden sposób nie da się wytłumaczyć ?

                      na przykład?
                    • spin3 Re: do ateistek 17.09.09, 15:33
                      Co to znaczy, że nie da się wytłumczyć?? Narazie nie potrafimy tego wytłumaczyć i tyle. To, że nie potrafimy zrozumieć jakiegoś zjawiska nie jest to argument na istnienie boga bądz innej siły sprawczej.Gdzieś spotkałam się z terminem "bóg od luk". Myślę, że idealnie pasuje do takiego toku rozumowania.
                      • echtom Re: do ateistek 17.09.09, 19:20
                        W sumie ciekawe, że tylu ludzi sądzi, iż wszystkie precyzyjne mechanizmy przyrody, nie wspominając o zjawiskach "nadprzyrodzonych", powstały ot, tak same z siebie, bez żadnego zamysłu i siły sprawczej.
                        • wespuczi Re: do ateistek 17.09.09, 19:30
                          prawie 90% ludzi na swiecie wierzy w wyzsza sile,
                          nieprzypadkowo sa to w wiekszosci ludzie slabi i niewyksztalceni lub
                          niedoksztalceni.
                          • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 19:43
                            > prawie 90% ludzi na swiecie wierzy w wyzsza sile,
                            > nieprzypadkowo sa to w wiekszosci ludzie slabi i niewyksztalceni lub
                            > niedoksztalceni.
                            Bardzo śmiałe stwierdzenie sugerujące, iż ta większość z tych 90% ludzkości to
                            ten "gorszy" bo słabiej wykształcony rodzaj człowieka.
                            • szyszunia11 Re: do ateistek 17.09.09, 19:54
                              hmm, pierwszymi, ktorzy zobaczyli nowonarodzonego Jezusa byli pasterze, czyli z pewnoscia nie "mili pastuszkowie" z szopki dla dzieci a proste, nieokrzesane chlopy, nie wspominajac o wyksztalecniu. W Ewangelii sa slowa: "Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że Tajemnice Królestwa objawiłeś prostaczkom..." no tak to juz jest, kto dostal wiecej bogactwa (mam na mysli nie tylko bogactwo finansowe) ten bardziej skory jest do stawania sie samemu sobie Bogiem. A z punktu widzenia Boga, ktory i tak wszystko czlowiekowi daje, takze madrosc, sile itd. roznica intelektualna miedzy chlopkiem malorolnym (z calym szacunkiem) a profesorem Harwardu jest... zadna.
                              nie chce przez to powiedziec, ze w Boga wierza nieudacznicy zyciowi bo tak po prostu na szczescie nie jest, a raczej - ze tzw. ludziom sukcesu moze, choc nie musi - byc trudniej.
                              • wespuczi Re: do ateistek 17.09.09, 20:11
                                ta
                                wystarczy poczytac biblie,
                                szczegolnie nowy testament,
                                wejsc do kosciola,
                                od razu wiadomo ile ma to wspolnego z wspolczesna religia.

                                poza tym
                                po co sie katolikom w takim razie ksztalcic?
                                dzieci do szkol wysylac, gromadzic dobra materialne,
                                odgradzac sie plotami od innych,
                                skoro to nie sluzy niczemu he?
                                hipokryzja to chyba nazywali...
                                • szyszunia11 Re: do ateistek 17.09.09, 20:34
                                  wespuczi napisała:

                                  > ta
                                  > wystarczy poczytac biblie,
                                  > szczegolnie nowy testament,
                                  > wejsc do kosciola,
                                  > od razu wiadomo ile ma to wspolnego z wspolczesna religia.

                                  nie rozumiem co masz na mysli
                                  >
                                  > poza tym
                                  > po co sie katolikom w takim razie ksztalcic?
                                  > dzieci do szkol wysylac, gromadzic dobra materialne,
                                  > odgradzac sie plotami od innych,
                                  > skoro to nie sluzy niczemu he?
                                  > hipokryzja to chyba nazywali...

                                  zgodze sie co do "odgradzania plotami od innych" (oczywiscie jesli to metafora) - to niczemu nie sluzy. Co do pozostalych rzeczy - absolutnie nie napisalam, ze te rzeczy niczemu nie sluza, owszem sluza i to bardzo. Co nie znaczy, ze w Bozych oczach czlowiek wyksztalcony, przebojowy, zamozny itd. jest "wyzej w hierarchii".
                                  • wespuczi Re: do ateistek 17.09.09, 20:45
                                    mam na mysli to ze nauki kosciola, oraz co wazniejsze dzialania jego nie sa
                                    spojne z tym co glosi biblia - nie sa spojne to za malo powiedziane co prawda.
                                    to bylo odnosnie pasterzy i tamatego wywodu.

                                    Co nie znaczy, ze w Bo
                                    > zych oczach czlowiek wyksztalcony, przebojowy, zamozny itd. jest "wyzej w hiera
                                    > rchii".

                                    skad taki dobor cech?
                                    • szyszunia11 Re: do ateistek 17.09.09, 20:48
                                      wespuczi napisała:


                                      > to bylo odnosnie pasterzy i tamatego wywodu.

                                      ale chyba nie rozmawiamy tu o pasterzach Kosciola, tylko o wierze i niewierze

                                      >
                                      > Co nie znaczy, ze w Bo
                                      > > zych oczach czlowiek wyksztalcony, przebojowy, zamozny itd. jest "wyzej w
                                      > hiera
                                      > > rchii".
                                      >
                                      > skad taki dobor cech?
                                      >

                                      ano z Twojej konstatacji, ze wierza w sile wyzsza przede wszystki ludzi slabi i niewyksztalceni.
                            • wespuczi Re: do ateistek 17.09.09, 20:13
                              figurt
                              twoje poszukiwanie 'dowodow'
                              dowodzi jedynie jak mala twoja wiara jest,
                              ba chyba nawet grzechem jest.
                              • figrut Re: do ateistek 17.09.09, 20:20
                                Wespuczi, nigdzie nie napisałam, że jestem katoliczką. Moja wiara ma chyba
                                silniejsze podwaliny, niż wiara niektórych katolików. Wierzę widząc Boga w
                                codziennym życiu. Wierzę używając logiki, choć Tobie ta logika może wydać się
                                nie logiczna. Niewierny Tomasz nie został wyklęty za poszukiwanie dowodów.
                                • wespuczi Re: do ateistek 17.09.09, 20:28
                                  Niewierny Tomasz nie został wyklęty za poszukiwanie dowodów.

                                  grzechy sa po to zeby je wybaczac.
                          • echtom Do Wespuczi 18.09.09, 08:10
                            Przeciwstawienie wiedzy i wiary to naiwny stereotyp z innej epoki smile
                            Pamiętam, w jakie zakłopotanie wprawiłam 30 lat temu moją baaardzo
                            praworządną polonistkę, interpretując fragment wiersza jako wyraz
                            harmonii wiedzy i wiary wink O ten chodziło:

                            Za każdym krokiem w tajniki stworzenia
                            Coraz się dusza ludzka rozprzestrzenia,
                            I większym staje się Bóg!
                        • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 19:55
                          Nikt nie wie, jak powstały. Wszyscy tylko wierzymy w jakąś koncepcję
                          tego, jak powstać mogły.
                    • glonik Memetyka. 17.09.09, 15:39
                      Memetyka jest częścią nauki o kulturze.
                      Podaje przykłady dziedziczenia kulturowego, na zasadzie gen - nośnik informacji
                      genetycznych; mem - nośnik informacji kulturowych.
                      Podaję źródła:
                      "Świat Nauki" 12/2000; s. 51-52
                      "Wiedza i Życie" 2/2001; s. 37-40.

                      Tak jak te "robaczki", które przeleciały przez labirynt, zostały zmielone i
                      podane kolejnemu pokoleniu, które szybciej ów labirynt pokonywały.
                      Moja reakcja mózgowa istnieje do czasu, kiedy działają neurony, a dendryty
                      próbują naprawić zniszczone ścieżki.
    • glonik Re: do ateistek 17.09.09, 03:41
      caroline555 napisała:
      ,jak radzicie sobie z bólem
      > samotnością,strachem .pytam osoby niewierzące w nic,

      Radzimy sobie.
      Ponieważ nie wierząc w wielkie nic, jesteśmy zdani sami na siebie.
      Kiedy zmarł mój Ojciec (zawał), byłyśmy tylko moja matka i ja.
      I razem się wspierałyśmy. To był trzeci zawał, czyli wręcz
      oczekiwany.
      Ale kiedy to się stało, byłyśmy same.
      Boga wtedy nie było.
      Nie złożył kondolencji, nie zapewnił, że Ojciec już w niebie jest...
      A dlaczego, do cholery miałby być w niebie???
      Umarł.
      Minęło wiele lat od Jego śmierci, a ja o Nim myślę.
      Nie, nie codziennie, ale często.
      I to JA i moja matka dajemy Mu życie wieczne.
      Bo pamięć, to jest to właśnie.
      Jak nas zabraknie, to i Ojciec umrze, już na zawsze.
      • angazetka Re: do ateistek 17.09.09, 10:31
        > I to JA i moja matka dajemy Mu życie wieczne.
        > Bo pamięć, to jest to właśnie.

        Pięknie napisane.
      • elf1977 Re: do ateistek 17.09.09, 13:28
        Pytanie wydaje mi się naiwne. Czy tylko wiara nadaje życiu sens? Czy
        człowiek wierzący nie przechodzi przez żałobę, nie odczuwa bólu,
        wściekłości, że nieszczęście właśnie jego spotkalo? Ludzie nie od
        razu godzą się ze stratą, obojętnie w co wierzą.
        Kiedy umierał najbliższy mi człowiek - walczyłam. Kiedy odszedł -
        poddałam się, przeszłam przez wszystkie etapy żałoby i zaczęłam żyć
        na nowo. Nie, nie wierzę w życie pozagrobowe, czy przez to jestem
        uboższa? Uważam, że to, że przeżyłam stratę jako tak młoda osoba nie
        jest związane z winą, karą, wiarą czy jej brakiem - po prostu takie
        jest życie, zbieg okoliczności, że na mnie trafiło.
        Lubię ludzi, żyję tak, żeby pozostawić po sobie ślad i sercach, nie
        przyznaję się do niewary, bo chcę, żeby dostrzegli mnie, nie moje
        przekonania. Ja tak samo mam przyjaciów wśród wierzących (moja
        jabliższa znajoma jest teologiem), jak i niewierzących. Nie
        klasyfikujmy ludzi na tych gorszych i lepszych. Bądźmy.
    • mondovi Re: do ateistek 17.09.09, 07:09
      > -nagle ktos z was lub wasza bliska osoba zapada na cięzką chorobę np.raka, w
      > kim szukacie nadzieji, wsparcia, w co tak po ludzku wierzycie u kogo
      > pokładacie nadzieje , we wszechswiecie ,w nicości w czym ??macie jakieś
      > swiatełko w tunelu?

      w nauce, w doświadczeniu lekarzy, w tym, ze chory ma silny organizm...

      > -umiera wam matka lub inna bliska wam osoba na przykład dziecko,
      > nie macie całego tego obrzedu pochówku katolickiego,wiec co ?

      pogrzeb świecki to raz, ale w zasadzie to sprawa drugorzędna, bo zauważ, że
      ateiści nie kochają tylko ateistów, matka/ojciec/mąż mogą być wierzący.


      > zapełniacie pustke,swoje cierpienia ,jak radzicie sobie z bólem
      > samotnością,strachem

      ja uważam, że NIKT nie jest w stanie dać do końca wsparcia cierpiącej osobie.
      współczucie drugiego człowieka nigdy nie umniejszyło mojego bólu. Pustki po
      zmarłym nie jest w stanie zapełnić nic, z czasem zaczynają wystarczać
      wspomnienia i w ten sposób zmarły zyje we mnie. nie w Niebie.
    • truscaveczka Re: do ateistek 17.09.09, 10:16
      Są pogrzeby świeckie, ale mnie cmentarz w ogóle do szczęścia nie jest potrzebny
      - mój ojciec zmarł parę lat temu, pogrzeb świecki miał, ale jego miejsce jest w
      moim sercu, cmentarz to tylko klimatyczne, ciekawe i fajne miejsce.
      Śmierć to game over - fajne określenie smile
      Co do choroby - jak ja sobie nie pomogę to kto mi ma pomagać? Ten gość, co to
      najukochańszych najbardziej doświadcza - vide historia niejakiego Hioba?
      Można powiedzieć, ze moim bogiem jestem ja i nie ma bogów innych przede mną.
      Żadna siła wyższa za mnie nie zwalczy choroby ani mi tabletki na uspokojenie nie
      poda.
      Pycha panie jak nic, nieprawdaż.
    • marajka Re: do ateistek 17.09.09, 10:20
      umiera wam matka lub inna bliska wam osoba na przykład dziecko,
      > nie macie całego tego obrzedu pochówku katolickiego,wiec co ?

      Nie- ateiści też sobie bez niego radzą. Kiedy do ludzi dotrze, że
      katolik to nie jest synonim chrześcijanina?
    • bogoosia Re: do ateistek 17.09.09, 10:22
      caroline555 napisała:

      > chciałabym poznać opinie ateistow, skoro w nic nie wierzycie

      a niby dlaczego zakładasz, że w nic nie wierzymy? nie upraszczaj...


      to jak sobie
      > radzicie w skrajnych cięzkich sytuacjach

      po prostu "jak trwoga, to nie do Boga"...


      >w kim szukacie nadzieji, wsparcia, w co tak po ludzku wierzycie u
      kogo
      > pokładacie nadzieje , we wszechswiecie ,w nicości w czym ?


      w dobrych ludziach chociażby...

      ?macie jakieś
      > swiatełko w tunelu?

      nie, jestem oszczędna i zbędne światełka wyłączam...

      > -umiera wam matka lub inna bliska wam osoba na przykład dziecko,
      > nie macie całego tego obrzedu pochówku katolickiego,wiec co ?

      a moja matka akurat wierzy, to ma taki pochówek... jak mi umrze
      dziecko, to będzie akurat najmniejszy problem, jak do pochowam...

      w kim
      > zapełniacie pustke,swoje cierpienia ,jak radzicie sobie z bólem
      > samotnością,strachem .

      jw. dobrymi ludźmi chociażby... pozytywnym myśleniem, afirmacją,
      graniem, czytaniem, oglądaniem, słuchaniem...

      pytam ateistów bo sporo tu takich na
      > forum,powiedzcie jak to z wami jest


      a zdziwisz się, ale zupełnie normalnie, nie mamy 3 oka, nie rosną
      nam cycki na plecach...
    • alabama8 Re: do ateistek 17.09.09, 12:16
      Droga autorko wątku,
      ateiści przede wszystkim wierzą w siebie i nie muszą zapełniać
      swojego świata prośbami do Boga. Bo na czym w istocie polega
      katolicki obrządek? Na ciągłym proszeniu! ... prosimy cię Panie,
      wybaw nas Panie, uchroń nas Panie, uchowaj, daj nam to, tamto,
      siamto. Zamiast zakasać rękawy i poprawiać świat - katolicy w
      niedzielę lezą do kościoła i proszą, i proszą, i proszą, daj to,
      tamto, wstaw się za nami.
      Gdy bliska osoba zapada na raka - ateista nie leci do kościoła żeby
      jej wymodlić zdrowie, tylko jedzie do chorego, zmywa mu gary, gotuje
      herbatę, rosół, poprawia poduszki, zabawia rozmową i bierze na
      spacer.
      • tabakierka2 Re: do ateistek 17.09.09, 12:20
        alabama8 napisała:

        > Droga autorko wątku,
        > ateiści przede wszystkim wierzą w siebie i nie muszą zapełniać
        > swojego świata prośbami do Boga. Bo na czym w istocie polega
        > katolicki obrządek? Na ciągłym proszeniu! ... prosimy cię Panie,
        > wybaw nas Panie, uchroń nas Panie, uchowaj, daj nam to, tamto,
        > siamto. Zamiast zakasać rękawy i poprawiać świat - katolicy w
        > niedzielę lezą do kościoła i proszą, i proszą, i proszą, daj to,
        > tamto, wstaw się za nami.
        > Gdy bliska osoba zapada na raka - ateista nie leci do kościoła
        żeby
        > jej wymodlić zdrowie, tylko jedzie do chorego, zmywa mu gary,
        gotuje
        > herbatę, rosół, poprawia poduszki, zabawia rozmową i bierze na
        > spacer.

        umarłam ze śmiechu właśniebig_grinbig_grinbig_grin
        droga alabamo, katolicy i wyznawcy innych religii o wiele więcej
        dziękują i przepraszają, ale pewnie wiesz lepiejwink
        a te czynności o których pisałaś w przypadku choroby nie zależą od
        wyznania, a od poziomu człowieczeństwa.
      • echtom Re: do ateistek 17.09.09, 13:23
        > Gdy bliska osoba zapada na raka - ateista nie leci do kościoła
        żeby jej wymodlić zdrowie, tylko jedzie do chorego, zmywa mu gary,
        gotuje herbatę, rosół, poprawia poduszki, zabawia rozmową i bierze
        na spacer.

        Wierzący robi to samo, a prócz tego się modli. To nie jest takie
        głupie, bo modlitwa daje pozytywną energię i może wspomagać proces
        leczenia.
      • szyszunia11 Alabamo 17.09.09, 18:44
        oczywiscie bardzo uproscilas, katolicki obrzadek jest duzo bogatszy w formy i znaczenia niz tylko proszenie. Ale w gruncie rzeczy.... ktos madry powiedzial, ze wbrew pozorom najglebsza forma modliwty jest wlasnie modlitwa blagalna, taka z glebi duszy, bo tylko w niej tak naprawde niczego Bogu ni e"dajemy", jestesmy calkowicie bezradni i zdani tylko na Niego i taka postawe mamy w sercu. Wlasciwa postawe. On moze wszystko, ja nic, On lepiej wie, co dla mnie dobre. Smiesznym byloby nie proscic, jesli sie w to wierzysmile
        zarzut, ze wierzacy uciekaja od obowiazkow dla codziennego na rzecz wysiadywania w kosciele jest po prostu smieszny, nawet nie bede go komentowac, powiem tylko, ze chyba niewiele znasz osob wierzacychsmile
        jest takie powiedzenie: dzialaj, jakby wszystko zalezalo od Ciebie a przy tym ufaj, jakby wszystko zalezalo od Boga.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka