Dodaj do ulubionych

Rozterki powrotu do pracy

14.01.04, 16:29
CZesć dziewczyny
Wiem, czytałam dużo postów na ten temat, le musze się wyżalić. Zwolniono
mnie z pracy, postanowiłam sama zadbać o nas ( moją rodzinę) i założyłam
firmę i sama się utrzymuję, tzn + prca męża. ALe mam swoją firmę i idzie mi
jako tako, jak na poczatek. Wysłałam kilka cv i listów ale szczerzez mówiąc
bez przekonania. Do dziś nie wiedziałam czy zostać na swoim czy iść gdzieś
na posade. Do dziś.Dziś chciałam załatwić jedną rzecz na mieście i
zostawiłam śpiącą Baśkę ( 4 mieisące) z moją mamą i siostrą. Siostra jest
opiekunką do dzieci i skończyła szkołę opiekunek dla dzieci, więc umie
postępować z dziećmi a z resztą mam do nich dwóch 100 % zaufanie. Baśka po
obudzeniu dała im nieżle w kość, nie mogły jej uspokoić. TEraz, po tym
incydencie postanowiłam zostać w domu. Nie weim tylko jak powiedzieć to
mężowi. Nie to żebym się bała. Tak jak mówiłąm idzie mi nieżle ibędzie
lepiej, ale.........
Sama nie wiem. Co myślicie o tym?
Pozdrowienia
monika
Obserwuj wątek
    • marzena.miko Re: Rozterki powrotu do pracy 14.01.04, 17:18
      Hej, Też mam rozterki na ten temat. Mój Michałek ma teraz 7 mcy, macierzyński
      skonczył mi się w listopadzie, teraz jestem na wychowawczym. Nie wiem co mam
      robic, tzn. kiedy wrócić do pracy? Specjalnie na mnie nikt nie naciska ale sama
      boję się, czy po zbyt długiej przerwie uda mi się znów być atrakcyjnym
      pracownikiem, moge po prostu "wypaść z obiegu". Z drugiej jednak strony żal mi
      zostawić Michałka samego, nie wiem jak przeżyję rozstanie nawet tylo na 8
      godzin dziennie. Dobrze mi z nim w domu, widzę jak rośnie jak się rozwija.
      Pierwsze słowo jakie powiedział to mama. Nie wiem co robić???!!
    • ese1 Re: Rozterki powrotu do pracy 14.01.04, 19:54
      Twoja Basia na poczatku tak reaguje, ale pozniej sie przyzwyczai, to jednak nie
      zmienia faktu, ze ona potrzebuje CIEBIE. Masz duzo szczescia z mozliwoscia
      pozostania w domu. Ja wracam do pracy za miesiac i bardzo juz tesknie za moja
      coreczka. Gdubum byla w takiej sytuacji jak ty, na pewno zostalabym ze swoim
      biznesem, czyli mozliwoscia pozostania w domu (o ile dobrze zrozumialam)
      jeszcze kilka miesiecy. Na szukanie pracy zawsze jest czas, jezeli nie dokucza
      wam brak pieniedzy. Mysle, ze twoj maz to zrozumie.
    • mjasud Re: Rozterki powrotu do pracy 14.01.04, 22:47
      Cześc,
      Mam siedmiomiesięczną córeczkę Zuzię i z przerażeniem myślę o zostawieniu jej i
      pójściu do pracy. Mąż nalega, ponieważ nasza sytuacja finansowa jest krytyczna,
      ale ja nie mogę się na to zdobyć.Widzę, jak bardzo jestem jej potrzebna. Z
      drugiej strony, znajomi twierdzą, że zostawienie starszego dziecka, np.
      rocznego jest dla niego jeszcze gorsze, bo jest przyzwyczajone do przebywania z
      mamą. Poza tym, sama często mam dość siedzenia w domu, same wiecie, jakie to
      jest czasem dołujące. A jednak, nie mogę, nie potrafię zostawić mojej córki.
      Wszystko aż we mnie krzyczy na nie.
      Pozdrawiam wszystkie mamy.
      Monika
      • aganieszka_adamczyk Re: Rozterki powrotu do pracy 15.01.04, 17:57
        cześć mam na imie Agnieszka i mam 4-miesieczną coreczkę Klaudię i problem
        podobny do twojego. jestem na zaleglym urlopie i przede mna decyzja: pójsc na
        urlop wych. czy nie. Mąz twierdzi że mama przy dziecku to najwazniejsze i nie
        patrzy na mnie krytycznie gdy coś tam napomknę o wychowawczym.W planie mam
        pojść do pracy gdy malutka będzie miała 6 miesięcy, bo zostawienie jej gdy
        miała 3 miesiące było dla mnie niemożliwe. Sytuacja finansowa nie jest u nas
        ciekawa, a wiem że gdy zostawię ją z teściową ( mam cudownych teściów!!!)mogę
        być spokojna.Ale myśl że bede ja musiała opuścić na 10 godzin przytłacza mnie,i
        ne jest to żaden wykręt przed pracą, to strach, żal,obawa że ktoregoś dnia moja
        malutka powie do babci:mama. Pocieszam sie jedynie tym że dużo moich koleżanek
        musiało zostawić swoja pociechę z tego samego nurtującego problemu i nadal ich
        dzieci z radościa i miloscia witaja mamę w drzwiach.Pozdrawiam i wiem że każda
        Twoja decyzja będzie dobra.
        • mila_md Nie ma jak matka 16.01.04, 23:42
          jesli nie musisz, nie wracaj do pracy zbyt szybko.Ja niestety nie miałam tej
          mozliwosci i caly czas boje sie ze moja Tesciowa bedzie dla Malenkiej blizsza
          niz ja,tymbardziej ze jej wzorce wcale nie sa moimi wzorcami i nie chce zeby
          dziecko bylo podobne do niej.
    • mjasud Re: Rozterki powrotu do pracy 14.01.04, 23:16
      Nie jestem zalogowany. Zalogowana jest moja żona - mjasud. Nie będę raczej
      korzystał z tego serwisu, ale chciałem wtrącić swoje 3 grosze.
      Wydaje mi się, że kobiety nigdy nie są chętne do pracy. Odpowiada im sytuacja,
      kiedy to facet zarabia, a one skupiają cała swą energię na wydawaniu... Dziecko
      jest doskonałym pretekstem do nieróbstwa. Oczywiście - opieka nad dzieckiem
      wyczerpuje, ale w końcu można jednak obejrzeć ulubiony serial, przysnąć wraz z
      maluszkiem w ciągu dnia, iść na spacer, który jest obowiązkiem, ale i
      przyjemnością. Trudniej być zdyscyplinowanym każdego dnia i ponosić
      współodpowiedzialność za materialny byt rodziny. Niestety, drogie emancypantki.
      Wydaje się wam, że wasze poprzedniczki wywalczyły prawo do pracy. Nic bardziej
      mylnego. Prawo do pracy (a nawet nie prawo lecz obowiązek) zstąpił na was wraz
      z rozrostem socjalnych funkcji państwa. Dziś nasze opiekuńcze państwa mają
      takie koszta, że nie stać ich, by leniuchowała połowa społeczeństwa zdolnego do
      pracy zawodowej. Dziś trzeba utrzymywać emerytów, nierobów, leniwe matki itd.
      Dlatego właśnie system w zasadzie wyklucza możliwość utrzymywania rodziny z
      pracy tylko jednego z małżonków - mężczyzny. Takie są fakty. Państwa i rodziny
      nie stać dziś na czułość. Stoi to w dramatycznej sprzeczności z treściami,
      które są wam wpajane przez babskie pisma i zatrudnionych w nich redaktorów i
      specjalistów, którzy rozczulają się nad losem małych dzieciątek. Rzeczywistość
      jest jednak okrutna. Wasze rozbujałe uczucia możecie zamknąć w szafie. Pracować
      trzeba i (jeśli macie odrobinę godności) nie należy przed pracą chronić się pod
      płaszczykiem opieki nad dzieckiem. Ostatecznie różnice intelektualne i
      psychiczne wynikające z wychowania przez matkę czy przez osoby trzecie są żadne
      w porównaniu z różnicami ekonomicznymi wynikającymi z dostatku lub niedostatku
      panującego w rodzinie. Bo nie opieka matki ani bajki czytane przez ojca dają
      lepszy start na przyszłość lecz właśnie kasa! Żadna miłość do waszych dzieci
      nie wyleczy ich przyszłych kompleksów z tytułu zajmowania gorszej pozycji
      społecznej, ukończenia gorszej szkoły i braku środków na rozwijanie ich
      własnych zainteresowań. A pamiętać trzeba, że braki (tak jak zyski) się
      kumulują. I że prawie każdą wadę wynikającą z wychowania może skorygować
      psycholog, ale żaden święty nie da waszemu dziecku kasy na start!
      "kjasud" - mąż "mjasud"
      • utalia Re: Rozterki powrotu do pracy 14.01.04, 23:51
        Oj chlopie! Widac, ze musiales sie wygadac. Lezalo Ci to na sercu. Ale lepiej
        by bylo gdybys choc raz zostal z dzieckiem czy swoimi dziecmi w domu, tak od
        rana do nocy i poogladal wszelkie filmy, ktore Ci sie marza, pospal sobie kiedy
        sennosc Cie ogarnia. A ja po powrocie przepytalabym Cie z tresci obejrzanych
        filmow i spytala czy jestes wyspany. Obstawiam, ze niewiele bys mial do
        powiedzenie i byc moze z nieco mniejsza doza pewnosci siebie wypowiadalbys
        swoje "zlote mysli". Pozdrawiam leniwa Utalia
        • kjasud Re: Rozterki powrotu do pracy 15.01.04, 15:28
          Droga "utalio"! Bardzo się mylisz, sądząc, że nie mam pojęcia o czym mówię.
          Pragnę Cię poinformować, że od pierwszych dni życia opiekowałem się moim
          dzieckiem na równi z moją żoną. Do dziś kąpię małą, często usypiam, karmię i
          czasem wstaję do niej w nocy, kiedy żona jest bardzo zmęczona. Zachęcam też
          żonę, by częściej wychodziła z domu, a kiedy wyjdzie – choćby i na całą noc –
          to ja zajmuje się dzieckiem. Doskonale wiem ile kosztuje to wysiłku. Jeśli nie
          wierzysz, zapytaj moją żonę – mjasud.

          Mimo to PODTRZYMUJE SWOJE ZDANIE!
      • kolorko Re: Rozterki powrotu do pracy 15.01.04, 08:19
        Ja rzeczywiście nie chcę wrócić do pracy. Nie wyobrażam sobie, że mam odbierać
        dzieci (właściwie mąż, bo ja zwykle pracowałam srednio 12 godzin) codziennie o
        17 z przedszkola czy szkolnej świetlicy.Powiem tak- gdyby któraś z babć
        mieszkała blisko(a nie mieszka) zgłosiła chęć zaopiekowania się dziećmi,
        wróciłabym do pracy. Gdybym miała szansę znależć 8 godzinną pracę, też
        wróciłabym do pracy. Nie mam takich możliwości, więc lenię się w domu i
        kombinuję jak wydać pieniążki, żeby na wszystko starczyło. Aha, jeszcze nocami
        pracuję (znajomi podrzucają mi zlecenia, gdy mają więcej pracy, a zdarza się to
        często- na szczęscie).Dlaczego nie robię tego w dzień- bo wtedy drogi tatusiu
        zajmuję się dziećmi, robię zakupy, gotuję, piorę ,prasuję, sprzątam no i lenię
        się -oczywiściewink))
        Wydaje mi się ,że różni się wasze podejście do życia i oczekiwania wobec niego-
        życzę dojścia do porozumienia, choć może być to trudne.
        pozdrawiam- Ania
      • rabarbara Re: Rozterki powrotu do pracy 15.01.04, 14:47
        Chociaż jestem przyszłą matką, to przyznaję sporo racji kjasudowi. Sama mam
        koleżanki, które po urodzeniu dziecka zrezygnowały z pracy bardzo chętnie, na
        rzecz siedzenia w domu. Do ich głównych zainteresowań poza kupką dziecka,
        należy oglądanie seriali brazylijskich po koleii jakie lecą chociaż oczywiście
        w trakcie wykonywania domowych czynności, oraz czytanie ogłupiającej prasy
        kobiecej. Nie neguję, że opieka nad dzieckiem jest zajęciem pochłaniającym dużo
        czasu, ale wkurza mnie wszechobecna postawa moich koleżanek - matek Polek
        męczycielek. A to co wypisują gazety i wątpliwej jakości poradniki tylko mnie
        jeszcze bardziej rozjusza.
        Nie chcę siedzieć w domu. Mam dobrą pracę (dobre zarobki,opłacone studia
        podyplomowe, kursy językowe, prywatna opieka medyczna), ale jeżeli nie wrócę po
        przysługującym mi urlopie macierzyńskin, stracę ją. Wiem również, że z maleńkim
        dzieckiem nikt mnie do pracy nie przyjmie, zwłaszcza, że mam troch męski zawód
        i każdy pracodawca chętniej przyjmie mężczyznę. Gdy tylko wypowiadam głośno
        swoją opinię i chęć powrotu do pracy, spotykam się z krytyką i potępieniem.
        Uważam, że każdy żyje jak może i jak mu się podoba, ale lepiej by było gdyby
        jak potulny baran podażał za całym stadem.
        Moja mama wróciła do pracy po 4 miesiącach od urodzenia pierwszego i drugiego
        dziecka. Mieliśmy z bratem opiekunki i naprawdę nie mam ani sobie, ani
        opiekunkoma, ani mojej mamie nic do zarzucenia. Moja bratowa do pracy wróciła
        po 2 miesiącach od urodzenia, a jej syn miał opiekunkę w postci swojej babci.
        Jest teraz 15-latkiem jak najbardziej normalnym. I jeszcze jedno chciałabym
        podkreslić, wiem, że tylko dzięki temu, że utrzymywali nas rodzice, a nie mieli
        wiele, my z bratem skończylismy studia. I ja teraz nie musiałabym do pracy
        wracać, mamy z mężem bardzo przyzwoitą sytuację materialną, ale chce pracować.

        Pozdrawiam wszystkie mamy. R.
        • mjasud Re: Rozterki powrotu do pracy 15.01.04, 15:19
          Witaj rabarbaro,
          kiedyś miałam, wyobraż sobie, takie same zapatrywania jak Ty. Ale poczekaj, aż
          urodzisz dziecko, pobędziesz z nim trochę, spojrzycie sobie w oczy. I wtedy
          napisz, czy dalej z radością w sercu wracasz do pracy. Pozdrawiam.
          • rabarbara Re: Rozterki powrotu do pracy 15.01.04, 16:32
            Witaj mjasud!

            To co napisałaś jest standardową odpowiedzią na moje zapatrywania. Nic nowego.
            Dziecko jest najważniejsze, ale nie jest jedyne. I tylko mój mąż wspiera mnie
            we wszystkim. Twierdzi, że zrobię jak będę chciała. Jeżeli w listopadzie
            bedziesz jeszcze na tym forum, opiszę Ci o moim zdeżeniu teorii z
            rzeczywistością. Pozdrowienia
      • mila_md Re: Rozterki powrotu do pracy 16.01.04, 23:58
        drogi Panie,
        Prosze nie wybielac tu plci meskiej.Wrocilam do pracy zaraz po macierzynskim,
        bo zarabiam 4 razy tyle co maz i bez mojej kasy zdechlibysmy z glodu,
        najpewniej pod mostem bo tej jednej pensji to by nam braklo na oplaty.Prosze mi
        nie mowic o lenistwie.Praca + dojazdy to dziennie dla mnie do 11 godzin +
        minimum 3-4 godziny wylacznie dla dziecka jako matka ( Malenka ma 8 miesiecy)
        plus 3 godziny obowiazki domowe (pranie,obiadki i cala reszta przyjemnosci, o
        ktorych Pan nie ma pojecia)Na sen zostaje mi przecietnie 5 godzin. Brakujaca
        godzina to toaleta, picie, jedzenie,zakupy (zeby bylo co jesc).Ponaddto
        wyjasniam ze jestem po c.c.,mam anemie i w ogole nie doszlam jeszcze fizycznie
        po porodzie.Gratuluje samozadowolenia!!!Bez powazania.mila.
    • milewicz1 Re: Rozterki powrotu do pracy 15.01.04, 05:14
      u nas bylo to prawie to samo, tylko to nie ja a maz zostawil prace i zalozyl
      swoja firme. Wszyscy byli przeciwko ze mna na czele, bylam wsciekla,
      spodziewalam sie najgorszego, ale on sie uparl. W efekcie, maz zarabia 10 razy
      wiecej (!). Takich postepow (i uporu przede wszystkim) z jego strony sie nie
      spodziewalam. Mysle wiec, ze powinnas byc stanowcza jak rowniez byc
      przygotowana na niezadowolenie ze strony meza. Ale jesli tylko wierzysz w swoj
      sukces, na pewno bedzie ok. Nigdy inaczejsmile
      zycze powodzenia!

      Monika
    • w190998 Re: Rozterki powrotu do pracy 15.01.04, 16:19
      witaj Moniko,ja należę do tych szczęściar które mogły sobie pozwolić na
      wychowawczy. Ale też przyznaję, że w decyzji "pomogła" mi stresująca atmosfera
      w pracy.Ciągłe zwolnienia, opryskliwość szefów itd. Nie żałuję. To co mogłam
      dać córci to dałam ,teraz czas na edukację przedszkolną, którą poniekąd córka
      sama wybrała. Garnie się do dzieci i płacze gdy z przedszkola odbiorę ją
      wcześniej.Ja planuję powrót za miesiąc ,o ile odpowiedź bedzie pozytywna,
      jeśli nie...cóż i tak nie żałuję.Może i ja pomyślę o czymś własnym?
      Może spróbuj popracować jeszcze trochę w obecności opiekunek. Nie wiem jaką
      pracę wykonujesz, ale może przemyśl dokładnie i może się uda. Jeśli nie to
      świat się nie zawali a decyzja jaką podejmiesz będzie na pewno na korzyść
      córci. Rynek pracy jest jaki jest i nieprędko się zmieni. jeśli Was stać na
      urlop wych.to zostań jeśli nie, to przemyśl dokładnie sytuację. Często potem z
      tego rodzą się pierwsze konflikty.
      Zyczę powodzenia i wytrwałości
      Beata i Ola (od wczoraj 2,5 roczku)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka