lipsmacker
23.11.09, 21:38
W ubieglym tygodniu zamiescilam post o tym jak wzbudzic elementarna
ambicje u siostrzenicy pomieszkujacej u nas. Dzis nie chce juz nic
pobudzac, chce zeby zaczela zachowywac sie jak kulturalna dorosla
osoba bo z niechecia przebywam wieczorami we wlasnym domu. Wchodzi
przez drzwi, z cierpietnicza mina przychodzi do salonu, kiwa w nasza
strone glowa w powitaniu po czym zamyka sie w lazience. Wychodzi,
udaje sie do swojego pokoju (czyt. mojego biura), wlacza komputer.
Wsadzam tam glowe (jestesmy w trakcie remontu i nie ma drzwi
wewnetrznych) i mowie "jest salatka z kurczakiem" i slysze w
odpowiedzi "nic nie chce". Koniec. Mina nabzdyczona. Zabieram
laptopa do kuchni bo nie chce pracowac z tym niemym nabzdyczeniem w
tle. Nastepnego dnia na pozdrowienie reaguje placzem, dowiadujemy
sie ze sie do niej nie odzywamy, ona ma dosc (!!!). Czy ja do
cholery nie moge zyc jak chce we wlasnym domu, musze skakac nad
dorosla baba jak nad zubrem pod ochrona? Nie moge poprosic by nie
rzucala petow na schodki, nie plamila farba do wlosow dywanika, nie
podbierala mi tamponow (w pierwszym dniu cyklu przypominaja krwotok,
siegam do pudeleczka ktore bylo pelne tymczasem stoi sobie puste,
gdyby chociaz wyrzucila wiedzialabym z gory ze nie ma), nie rzucala
pustej rolki po papierze toaletowym na podloge zamiast do kosza, na
kazda uwage obraza i placz.