36 latek za pasem, slowa uznania od tego samego mezczyzny od ponad
10ciu lat tylko slysze i sily ani czasu na flirty uboczne raczej nie
mam wiec zdazylam zapomniec cobym podobno niesamowity seksapil
miala

A tu dwa takie anegdotki w jednym tygodniu, o prosze:
Odnalazla mnie w sieci siostra kolegi sprzed 15stu laty, stracilam
kontakt z cala ta rodzina w sumie. Zadzwonila do mnie na ploty, w
sumie 15 lat do obgadania, jak spytalam o jej brata to na chwile
zamilkla a potem wali czy moze spytac czy miedzy nami cos bylo.
Ja 'przez telefon wielkie oczy' i autentyczne zaskoczenie bo nic nie
bylo, owszem raz pamietam ze chcial mnie pocalowac a ja jakies uniki
robilam bo bylam z kim innym, ale tyle tego tylko. A ona na to ze
brat z rozpaczy za mna ozenil sie z dnia na dzien z jakas
przypadkowa laska i cala rodzina przezywala. Powiedzial im ze i tak
nigdy nie bedzie szczesliwy bo nie moze miec mnie wiec obojetne z
kim sie ozeni, i sie ozenil. !!!!!!!!! Szok.
Pare dni pozniej email od...bylego narzeczonego, po 12stu latach.
Romans to byl nie z tej ziemi aczkolwiek rzecz dziala sie na dwoch
kontynentach i nie wytrzymala odleglosci, to byly czasy przed
Skypem, a nawet emaile dopiero sie rozpowszechniac zaczynaly. No i
pisze mi ze nigdy sie z nikim nie zwiazal na stale, ze cale te lata
zalowal ze mnie stracil, ze nie dosc ze bratnia dusza to taka
najpiekniejsza, itd itp!!!
Zal mi tych panow, nie wiedzialam nawet ze taka dewastacje po sobie
pozostawiam ale na ego mi to bardzo dobrze zrobilo, od razu
spojrzalam w lustro inaczej! I chyba powiem malzowi zeby sie
przyjrzal z kim sie ozenil i docenil to jakos...A pozniej zimny
prysznic wezme!