Dodaj do ulubionych

moi rodzice....

05.02.10, 13:34
wiem, ze rodzice nie muszą pomagać przy wychowywaniu wnuków. Nie
maja takeigo obowiązku. Ale moi robią to w białych rękawiczkach...
Nasze ostatnie rozmowy to ciągłe kłótnie, bo ja im zarzucam brak
zainteresowania, a oni udają ze nie wiedzą o co chodzi. Wiem ze nie
powinnam tak postępować, ale nerwy mi puszczają. Wróciłam do pracy,
rodzice obiecali ze będą opiekować się małym na zmianę z drugimi
dziadkami. Ok. Super. I co? Za każdym razem jak przypada ich termin
to mają jakąś wymówkę i przesuwają termin przyjazdu. I tak moi
teściowie od kilku tygodni opiekują się małym... Jest mi wstyd,
tłumaczę ich ,ale w śroku się gotuję. BO ich wymówki to np. W środę
mam lekarza to w tym tygodniu nie przyjade (godzina drogi od nas), w
czwratek mam spotkanie u adwokata i się denerwuje wiec nie przyjade
w tym tygodniu bo nie mogłabym opiekować się dzieckiem bo jestem w
stresie, albo - ostatnio to był hit - matkę bolało gardło od trzech
tygodni. Nie posła do lekarza wcześniej, tylko dzień przed ich
przyjazdem i oświadczyłą mi ze nie przyjadą bo jest chora!!! Amogła
pójść do lekarza dwa tygodnie wcześniej. Nie poszla bo "leczyła się
sama i myślała ze jej przejedzie...". Jest mi cholernie przykro,
płakać mi sie chce jak rodzice ciągle szukaja wymówek, wolałabym
zeby mi powiedzieli otwarcie, ze nie chcą. Ostatnio powiedziałam im
w ramach prowokacji, że chyba będę musiałam wynająć opeikunkę a oni
na to: " no ale chyba babcia Zosia by na to nie pozwoliła?" Prawie
się rozpłakałam, bo wolałabym usłyszeć ze oni by na to nie
pozwqolili. Z drugiej strony jak widzą sie z małym to są mili, bawią
się z nim, dbvaja o niego. JA tylko nie potrafię zrozumieć, zę mozna
być tak obojętnym wobec jedynego wnuka, jak widzę jak teścioweie
szaleją za małym to mam porównanie.... Jak z nimi porozmawiać?
chciałabym zeby mały miał z nimi kontakt dlatego ich porawie
zmuszam, ale czasem mam ochotę wykrzyczeć im to wymigiwanie się.
Sama nie wiem co zrobić...
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: moi rodzice.... 05.02.10, 13:39
      Niestety nie mozesz polegac na ich wizytach, trudno. To ladnie, ze chcesz ich
      przyblizac do wnuka, ale skoro nie chca... Co do opieki, musisz polegac na
      kochajacych tesciach i ewentualnie rzeczywiscie opiekunce. Pomysl, jak fajnie za
      to miec kochajacych wnuka i chetnych do pomocy tesciow.
    • moninia2000 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 13:40
      Co robic?...
      Coz tylko cieszyc sie boskimi tesciami i tym, ze sa blisko.
      Cieszyc sie, iz masz ta szanse ich pomocy, ze dziecko ma dobrze z
      dziadkami.
      Pogadaj z rodzicami czy moze nie chca po prostu sie opiekowac malym?
      Moi nigdy nie opiekowali sie, bo nie chcieli, mimo ze mama nie
      pracuje.
      Boli brak zainteresowania permanenty, ale brak opieki....coz, nie
      moge wymagac od nich tego.
    • kawka74 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 13:47
      Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale tu są chyba dwie różne kwestie - jedna to kontakt dziadków z wnukiem, a druga to sprawa długofalowej opieki - dziadkowie mieszkają tydzień u Was?
    • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 13:58
      ale czy Twoi rodzice muszą opiekować się twoimi dziećmi?
      oni już swoje wychowali
      Zatrudnij opiekunkę
      Poza tym oni chyba nie mają 20 lat i po tylu latach pracy mają prawo do
      prawdziwej emerytury a nie do zapieprzania za free u córki
      • des4 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:14
        tylko, że jej rodzice wcześniej pomoc zadeklarowali i obiacali...

        a tobie bedzie miło jak ci matka powie: ja cię odchowałam i tyle,
        prz twoim dzieciaku zapieprzać za darmo nie bedę

        fajne masz relacje rodzinne...
        • kawka74 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:22
          > tylko, że jej rodzice wcześniej pomoc zadeklarowali i obiecali.

          Ano właśnie. I teraz, choć najwyraźniej chęci im przeszły, nie potrafią wyjść z tego z twarzą, tylko mamią obietnicami i wymyślają wymówki.
          Gdyby nie obiecywali, problemu by nie było (chyba że problem z kontaktem w ogóle, ale to ciut co innego). Nie chcemy, nie możemy, nie w takim układzie - i pozamiatane, można układać program dnia inaczej.
        • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:25
          moja matka nie jest od opiekowania się moimi dziećmi
          to mój obowiązek a nie jej
          dziadkowie są od bycia kochanymi dziadkami a nie przejmowania na siebie
          obowiązków rodziców
          • kawka74 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:34
            Ależ oczywiście.
            Clou jest w innym miejscu - dziadkowie się zadeklarowali i słowa nie dotrzymali. Zakładam, że mówić umieją; jeśli nie chcieli się opiekować wnukiem w takim zakresie czy wcale, mogli to po prostu powiedzieć. No, chyba że autorka wątku wywarła na nich jakąś presję wink
            • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:45
              fakt zadeklarowali sie, po jakimś czasie zobaczyli, że jest im ciężko, możne
              znając charakter córki i jej fochy, przesrtaszyli się, że ciężko będzie im teraz
              wycofać się
              • kawka74 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 15:03
                Mam wrażenie, że oni nawet nie zdążyli zobaczyć, czy im ciężko, czy nie.
                Nie byłabym taka wyrywna do obciążania winą autorki wątku, chyba że jako jedyną formę kontaktu i sprawdzian dla dziadków uznaje ona warowanie przy wnuku bez względu na okoliczności.
                • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 15:21
                  i taka możliwość istnieje smile
                  • kawka74 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 15:30
                    Jeśli tak jest, to się dziadkom nie dziwię, że usiłują zrzucić jarzmo z pleców ;p
                    Autorka przedstawiła dwie sprawy jako jedną, jestem ciekawa, jak to faktycznie wygląda, czy jest problem z kontaktem, czy z opieką, czy z jednym i drugim.
      • gazeta_mi_placi Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:21
        >ale czy Twoi rodzice muszą opiekować się twoimi dziećmi?
        oni już swoje wychowali
        Zatrudnij opiekunkę
        Poza tym oni chyba nie mają 20 lat i po tylu latach pracy mają prawo do
        prawdziwej emerytury a nie do zapieprzania za free u córki.

        No muszą.
        Skoro teściowie zapieprzają to sprawiedliwie byłoby gdyby drudzy dziadkowie też
        zapieprzali,prawda?
        • des4 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:25
          napisz coś o swoich dzieciach i jak są zaangazowani twoi rodzice...

          gazeta_mi_placi napisała:

          > >ale czy Twoi rodzice muszą opiekować się twoimi dziećmi?
          > oni już swoje wychowali
          > Zatrudnij opiekunkę
          > Poza tym oni chyba nie mają 20 lat i po tylu latach pracy mają
          prawo do
          > prawdziwej emerytury a nie do zapieprzania za free u córki.
          >
          > No muszą.
          > Skoro teściowie zapieprzają to sprawiedliwie byłoby gdyby drudzy
          dziadkowie też
          > zapieprzali,prawda?
        • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:28
          no fakt - od tego w końcu są dziadkowie
          zeby za free robic przy wnukach i jeszcze uśmiechać sie a poza tym przy okazji
          ugotować, posprzątać, zrobić zakupy i wysłuchać żalów córki, że czegoś tam
          jeszcze nie zrobili
          • des4 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:43
            tak, rodzice są od tego aby pomóc przy wnukach jesli taką pomoc
            zadeklarowali...

            a ja jestem od tego aby pomóc im kiedy się zestarzeją...

            za free...kartą milosci w rodzinie nie kupisz...
            • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 15:18
              opieka nad małym dzieckiem to nie pójście na spacer, to całodniowa praca - min
              8-9 godzin i ja osobiście nie widzę powodów - wiedząc ile bierze opiekunka - aby
              moi rodzice na starość - bo oboje po 60-tce mieli zaharowywać się przy moich
              dzieciach
          • jmama Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:57
            nie, nie są od tego, ale skoro obiecali a potem okazało się, że nie dają
            rady/nie chcą/za bardzo ich to męczy to chyba wypadałoby powiedzieć, że zmienili
            zdanie a nie zwodzić córkę, że tak, tak oczywiście zajmiemy się a potem w
            ostatniej chwili zadzwonić i martw się bo w końcu to Twoje dzieci. Dziadkowie to
            ponoć dorośli ludzie i jeżeli coś im nie pasuje to powinni z córką porozmawiać.
            • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 15:20
              fakt - powinni byli powiedzieć ale czasem nie jest to łatwe
              może rodzice autorki wątku mają obawy, że odmowa opieki popsuje relacje między nimi
              • jmama Re: moi rodzice.... 05.02.10, 15:24
                ale ciągłe zwodzenie autorki może skutkować tym samym smile
                • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 15:27
                  Toteż proponuję szczerość zarówno z jednej jak i z drugiej strony smile
                  aha i bez fochów jeśli rodzice nie będą chcieli podjąć się opieki nad wnukami
                  Bo opieka a kontakty z wnukiem to dwie różne sprawy smile
                  • jmama Re: moi rodzice.... 05.02.10, 15:37
                    dokładnie, jeżeli autorce zależy na dobrych kontaktach wnuków z dziadkami to nie
                    może się na nich obrazić czy też mieć pretensji jeżeli stwierdzą, że nie chcą
                    stale zajmować się jej dziećmi.
    • lubie.garfielda Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:10
      ty chcesz mieć bezpłatną opiekę nad dzieckiem czy żeby dziecko miało
      kontakt z dziadkami? bo to dwie oddzielne kwestie.

      Mimo wszystko uważam, że zostawianie cię na lodzie z dzieckoiem jest
      jednak poza wszelką krytyką i rodziłabym jednak o tym porozmawiać z
      rodzicami bo ich wyskoki poważnie rozkładają ci życie.

      A czy oni obiecywali ci opiekę na pełny etat czy pomoc?
    • kosmitka06 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:10
      Doskonale Cie rozumiem, mam podobną sytuację jak Ty.
      Tyle tylko, że moi rodzice właściwie są na miejscu (mieszkają ulice dalej) a do
      teściów jest godzina jazdy samochodem.
      Teraz też mam avanti i kłótnie bo są ferie, przedszkole nieczynne, oboje
      rodziców (dziadków) w domu więc myślałam, że nic sie nie stanie jak zaopiekują
      się przez te 10dni małą (nie wliczając weekendów).
      Wszystko było jasne, ustalone... My wyjeżdżamy do pracy o 6.30 umawialismy się,
      że któreś z dziadków bedzie już u nas w domu i albo zostaną u nas albo beda u
      dziaków. I co? Poniedziałek jeszcze uszedł, wtorej już nie za bardzo, w środe
      wielkie avanti jak poszłam do nich po małą (dodam, że wychodzę z pracy o 15 i
      15.20 prosto z pracy odbieram od nich dziecko). Okazało się, że mała jest
      spakowana że muszę sobie "chyba" wziac wolne na jutro bo oni nie bedą już
      opiekowac się małą. Tłumaczyłam, że nie mogę bo ost. mała często chorowała i
      siedziałam na zwolnieniu. Usłyszałam: "to Twoje dziecko i Twój problem" sad
      Ok- ubrałam małą i wyszłam. Szczęście że teściowa ma taką prace jaką ma i bez
      problemu może wziąc wolne. I tak od czwartku teściowa opiekuje się małą. A moi
      rodzice siedzą sami w ciszy i spokoju tak jak chcieli.
      Mi także było głupio bo zostałam w sytuacji bez wyjścia.
      Pozdrawiam
    • julus2 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:29
      MYśle,że przyszedł najwyższy czas nie nażucac się i przestac prosic
      o pomoc.Nie wstydzić się teściów tylko zapytac czy to oni mogli by
      sie zaopiekowac dzieckiem,gdyż na swoich rodziców nie możesz
      liczyć.Wiem,że to przykre bo mam podobny problem gdyż czesto o pomoc
      przy dziecku prosze zupełnie obcych ludzi.Niestety tak już jest i
      nic na to sie nie poradzi a szkoda sie zadręczac.Pozdrawiam.
    • jmama Re: moi rodzice.... 05.02.10, 14:30
      dobre stosunki wnuków z dziadkami możesz zapewnić poprzez w miarę częste wizyty,
      niekoniecznie musi to być etatowa opieka.

      Rozumiem jednak, że rodzice najpierw obiecywali, że zajmą się wnukami a gdy
      przyszło co do czego zaczęli się wymigiwać. W takiej sytuacji spytałabym wprost
      czy chcą Ci pomóc w opiece czy nie? bo nie może być tak jak dotychczas, że Ty
      dzień wcześniej dowiadujesz się, że musisz szukać opieki bo coś tam. Gdy
      powiedzą, że chcą i sytuacja się powtórzy to już w ogóle odpuściłabym ten temat.
      Jeżeli powiedzą, że zmienili zdanie i nie mają siły czy chęci na opiekę nad
      wnukami to musisz to uszanować i porozmawiać z teściową czy da radę zajmować się
      wnukami przez cały czas czy też musisz pomyśleć o opiekunce.

      Swoją drogą dziwię Ci się, że jeszcze nie porozmawiałaś szczerze z rodzicami.
      • des4 dla mnie niektórzy są z kosmosu 05.02.10, 15:01
        ci ktorzy twierdzą że dziakowie nie sa od opieki nad dziećmi...

        od razy widac jakie relacje panują w ich rodzinach...

        nikt tu nie każe dziadkom opiekowac się dziecmi zamiast rodziców
        (abstrahując od specyficznych sytuacji losowych), ale pomoc dzidków
        w noermalnych kochajacych się rodzinach jest naturaklna i normalna i
        nikt tego nie przelicza na pieniądze...

        co ci dziadkowie mają tak naprawdę robić kiedy są na emeryturze,
        owszem mogla malować, jeździć dookola swiate, grac w warcaby i
        tzw. "samorealizować się", tylko jaki odsetek z nich ma takie
        rozliczne zajecia/zainteresowania i mozliwosci ich uprawiania?

        moi rodzice wymusili wprost na nas aby zrezygnowac z niani na dwa
        dni w tyogdniu, bo mama się nudzi i woli posiedzieć z młodym i coć
        nam ugotować niż w kolko plotkowac z przyjaciolkami, tak samo
        zaproponowali, ze wezma starszego syna ze soba latem na wczasy do
        Bułgarii, z kolei teściowie już pytaja się kiedy przyjedzie do nich,
        mamy więc miesiąc wakacji dla starszego z bańki wink

        nie wyręczamy się rodzicami, ale cieszymy się z ich pomocy i
        doceniamy ją kiedy pracujemy w roznych godzinach, czesto dlugo i nie
        mamy czasu aby zawieźć dzieci po lekcjach na basen czy język, sami
        staramy się jak najlepiej odplacać za te pomoc, pomagajac im w
        roznych sprawach...

        to jest normalne zycie i relacje rodzinne, a nie licytowanie się co
        do kogo nalezy i ile kosztuje...
        • mama.studentka nie, no zartujecie z tym, ze to nie jest ich 05.02.10, 15:33
          obowiązek.

          To niestety jest dziadkow obowiazek, by opiekowac sie wnukami.
          Dlaczego? Mowi o tym polskie prawo, w przypadku gdy np. jeden z
          rodzicow nie pokrywa kosztow utrzymania swojego dziecka, w nastepnej
          kolejności sa jego rodzice. Czyli dziadkowei dziecka.

          Nie wyborazam sobie, żeby mi nie siedzieli z dizeckiem!!
          W ogole dalabym w dupe takiej babce jaka ma autorka watku. Co to
          znaczy do lekarza.. kurde. Ja iem opieki, do lekarzap ojdziesz za
          tydzien.
          Jestes dla nich za dobra. Postaw sprawe rygorystycznie. No wybacz,
          ale masz placic opiekunce za opieke, jak dziadki siedza i co.. no co
          robia? seriale ogladaja..
          Powiedzmy sobie szczerze, ze tep ierdoly o podrozach dookola siwata,
          o droguich lekach, to meidzy bajki mozna sobie wlozyc...

          Zrszta mam wrazenie, ze sama taki stosunek wytwarzasz, proszac ich,
          postaw przed faktem dokonanym. i przestac wchodzic w subtelenosci..
          typu: bylo mi przykro, mialam smutną mine. Kobieto!
        • attiya Re: dla mnie niektórzy są z kosmosu 05.02.10, 15:34
          des4 napisał:

          > ci ktorzy twierdzą że dziakowie nie sa od opieki nad dziećmi...

          no nie są. Od tego są rodzice.
          >
          > od razy widac jakie relacje panują w ich rodzinach...
          >
          jest to zupełnie normalna sytuacja i tyle. To jest moje dziecię i to mój problem
          a nie moich rodziców

          > nikt tu nie każe dziadkom opiekowac się dziecmi zamiast rodziców
          > (abstrahując od specyficznych sytuacji losowych), ale pomoc dzidków
          > w noermalnych kochajacych się rodzinach jest naturaklna i normalna

          o dkoładnie - pomoc w wyjątkowych sytuacjach a nie wysługiwanie się starszymi ludźmi

          > nikt tego nie przelicza na pieniądze...

          ależ dlaczego nie?
          skoro u mnie opiekunka kosztuje plus minus 2 tyś zł to chyba łatwo obliczyc ile
          zostanie w kieszeni jeśli za free zrobią to dziadkowie

          >
          > co ci dziadkowie mają tak naprawdę robić kiedy są na emeryturze,

          odpoczywać?

          > owszem mogla malować, jeździć dookola swiate, grac w warcaby i
          > tzw. "samorealizować się", tylko jaki odsetek z nich ma takie
          > rozliczne zajecia/zainteresowania i mozliwosci ich uprawiania?
          >

          Sory ale jeśli ktoś przechodzi na emeryturę mając 65 lat to ja już wolę aby taka
          osoba jednak odpoczywała. Poniewaz wiem, że opieka nad dziećmi to nie gra w warcaby.

          > moi rodzice wymusili wprost na nas aby zrezygnowac z niani na dwa
          > dni w tyogdniu, bo mama się nudzi i woli posiedzieć z młodym i coć
          > nam ugotować niż w kolko plotkowac z przyjaciolkami, tak samo
          > zaproponowali, ze wezma starszego syna ze soba latem na wczasy do
          > Bułgarii, z kolei teściowie już pytaja się kiedy przyjedzie do nich,
          > mamy więc miesiąc wakacji dla starszego z bańki wink
          >
          > nie wyręczamy się rodzicami, ale cieszymy się z ich pomocy

          jasne, że nie wyręczacie się przy okazji łatwo policzyc ile zostaje w kieszeni,
          chyba, że jednak płacicie im za opiekę

          > doceniamy ją kiedy pracujemy w roznych godzinach, czesto dlugo i nie
          > mamy czasu aby zawieźć dzieci po lekcjach na basen czy język, sami
          > staramy się jak najlepiej odplacać za te pomoc, pomagajac im w
          > roznych sprawach...
          >
          > to jest normalne zycie i relacje rodzinne, a nie licytowanie się co
          > do kogo nalezy i ile kosztuje...

          sory to nie jest normalne jeśli ktos majac 60 kilka lat na stare lata zostaje
          darmową opiekunką
          No chyba, że Twoi rodzice przeszli na emeryturę mając 55 lat
          • mama.studentka Re: dla mnie niektórzy są z kosmosu 05.02.10, 15:38
            HAHAHA. Wiesz co.. sama palc dziadkom za opieke. Jka na razie placi
            im z moich podatkow panstwo na emerytury??
            I na co mieliby tą kase wydac?
            Moze na podróz do afryyk,i skoro maja tylko po 65 lat..

            Poslugujesz sie utartymi formułkami. Nie wierze w to, ze jestes az
            taka idealistką.
            Ludzie kazdy grosz oszczedzaja, itp.. a maja wydawac kase na
            opiekunki, podczas gdy dziadek z babka siedza blok dlaej i nie wiem
            co robią.
            Weź sie zastanoów.
            Mniej obludy!!
            • attiya Re: dla mnie niektórzy są z kosmosu 05.02.10, 16:15
              trollom dziękujemy
              • des4 Re: dla mnie niektórzy są z kosmosu 05.02.10, 19:18
                współczuję rodziców...
                • attiya Re: dla mnie niektórzy są z kosmosu 05.02.10, 19:48
                  des4 napisał:

                  > współczuję rodziców...

                  że mi współczujesz? Ale dlaczego? Dobrych mam rodziców i kochanych.
                  Lepszych mieć nie mogę. I jako kochające dziecko nie chcę aby jeszcze na starość
                  zasuwali u mnie przy dziecku. Jak pisałam - dziadkowie są od dobrych rad,
                  kochania i rozpieszczania wnuków.
                  I sumienia nie miałabym aby moi rodzice mając blisko 65 lat - a wiec ludzie
                  starsi niż w średnim wieku zaiwaniali po 10 godzin przy moim dziecku.
                  No ale niektórzy - jak zapewne ty - muszą z rodziców ostatnie soki wycisnąć bo
                  przecież od czegoś ci starzy są.
                  Poza tym moi rodzice opiekowali się mną, wychowali mnie więc jak mogę
                  chcieć,żeby mając tyle lat jeszcze moje dziecko chowali. To mój obowiązek a nie
                  ich.
                  I naprawdę bardzo ale to bardzo współczuję tym wszystkim rodzicom, którzy
                  chcieliby odpocząć po tylu latach pracy a muszę jeszcze wnuki chować.
          • jmama Re: dla mnie niektórzy są z kosmosu 05.02.10, 15:50
            mój tata poszedł na emeryturę jak miał 50 lat i przez niecałe 1,5 roku zajmował
            się moją córką za darmo, bo chciał, to była jego i tylko jego decyzja. Jednak z
            biegiem czasu zauważyłam, że coraz mniej mu się to podoba bo nie wziął pod uwagę
            np. tego, że jak dziecko jest chore to on jest uziemiony w domu. Dlatego gdy
            tylko córka skończyła 2,5 roku zapisałam ją do przedszkola. A sama jestem teraz
            na wychowawczym bo wiem, że tata nie chce być na stałe uwiązany w domu z
            dzieckiem i ok., nie mam żalu, rozumiem to. Dodam jeszcze, że mieszkamy w tym
            samym domu więc gdyby opieka nad wnukami była obowiązkiem dziadków to mając ich
            na miejscu tym bardziej powinnam tego wymagać smile
            • mama.studentka Re: dla mnie niektórzy są z kosmosu 05.02.10, 15:52
              Zuawaz tez ,ze jesli chodzi o adopcje to dizadkowi są wymieniani w
              pierwszej kolejnosci, przed obcymi.

              Sadze tez ze 2,5letnie dizecko moze isc do przedskziola. Moje
              chciało.
              • jmama Re: dla mnie niektórzy są z kosmosu 05.02.10, 16:01
                moje też chciało smile Tylko jak córka była mała to mój tata twierdził, że po co
                dziecko ma iść do przedszkola skoro tylu ludzi w domu, potem już nic na ten
                temat nie mówił smile Można niektóre sygnały wyłapać a można też nie zauważać bo
                tak mi na rękę.
    • nenia1 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 16:09
      Pomijajać kwestię co dziadkowie powinni, a czego nie powinni,
      wyraźnie widać, ze szwankuje u was szczera komunikacja.

      Nie zarzucaj im braku zainteresowanie, tylko powiedz
      co czujesz.
      Powiedz, ze boli cię to, że obiecuję ci opiekę, a potem
      się z tego nie wywiązują. Zapytaj dlczego tak się
      dzieje, i że odbierasz to jak olewanie własnego wnuka
      i ciebie.
      Poproś nich szczerze powiedzą, dlaczego nie chcą
      opiekować się na zmianę z twoimi teściami dzieckiem.

      Może mają jakieś swoje powody, o których nie mówią
      ci wprost, niestety, wiele osób nie potrafi
      powiedzieć szczerze, o co chodzi, tylko zachowaniem
      każą się drugiemu "domyślić".
      To bywa pozornie łatwiejsze niż otwarta kominikacja
      i konfrontacja, ale tak faktycznie to tylko zwiększa chaos.


    • anga1976 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 16:14
      może się niejasno wyraziłam - nie zalezy mi na darmowej opiece tylko
      na kontaktach z dziadkami!!! najdziwniejsze jest dla mnie to, ze
      mnie w praktyce wychowała babcia bo rodzice całe życie pracowali
      zawodowo. Z kolei babka ze strony ojca olewała nas całe życie i
      dopiero teraz chce zawiązywać kontakty kiedy reszta (poprzednio
      ubóstwianych wnuków) ją olała. Ech... Mama całe życie mówiła mi, ze
      nie rozumie jak jej teściowa mogła nas tak traktować, a teraz
      zachowuje się podobnie. Przed powrotem do pracy wielokrotnie pytałam
      czy zechcą czasem opiekowć się małym (dwa tygodnie teście, tydzień
      oni). Zgadzali się, zresztą i w czasie mojego urlopu wychowawczego
      przyjezdzali i wydawało się ze bedzie ok. Na nianię nas stać, żaden
      problem, ale skoro rodzice powiedzieli ze chcą.... A tu nagle taka
      dziwna sytuacja. Jest mi po prostu przykro. A co do darmowej
      opieki.... Czy jak rodzice będą starzy mam im powiedzieć, ze nic za
      darmo? Dla mnie zupełnie naturalna jest pomoc w rodzinie. Dodam ze
      kilkakrotnie wysyłaliśmy rodziców na zagraniczne wczasy, wspomagamy
      ich finansowo, niedawno kupiliśmy mały domek w górach, gdzie oni
      zamierzają spędzać więszość roku.... Oddałabym dla nich wszystko i
      jak teraz patrzę, ze oni udają zainteresowanie a tak naprawde nie
      chcą nam pomóc to jest po prostu przykro. I nie chodzi o to, ze
      teraz żądam zeby się odwdzięczyli, po prostu uważam ze pomoc w
      rodzinie to rzecz zupełnie naturalna. Ale faktycznie chyba zrobię to
      co powyżej mi poradzono - spytam ich otwarci czy chcą się zająć
      małym czy już nie (najpierw łyknę coś na uspokojeniewink A jak odmówią
      to poprosze teściów, chociaż nie mam sumienia tak ich wykorzystywać.
      Ach... dodam jeszcze ze moja mama jest pedagogiem. I uwielbia ponoć
      dziecismile A relacje mamy naprawde dobre. SPędzamy razem część
      wakacji, zanim pojawił się mały jeździliśmy razem po Europie,
      owdiedzaliśmy się... Prawie codziennie rozmawiamy przez telefon.
      Tylko to jedno zżera mnie od środka. Bo ja pamiętam co czuje małe
      dziecko, kiedy babcia olewa i nie ma ochoty na kontakty. Pamiętam to
      aż za dobrze i chciałabym, aby mały uniknął pytań dlaczego
      dziadkowie do niego nie przyjezdzają... NO i jedno ważne - opeika
      nad małym ma trwać około roku.. nie dożywotiosmile
      • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 16:49
        A co do darmowej
        opieki.... Czy jak rodzice będą starzy mam im powiedzieć, ze nic za
        darmo? Dla mnie zupełnie naturalna jest pomoc w rodzinie.

        co innego opiekować się rodzicami a co innego wnukami
        dzieci są chyba bliższe pokrewieństwem niż wnuki a poza tym zawsze można
        powiedzieć, że oni tobą jak byłaś mała też za darmo opiekowali się
        Poza tym kto powiedział, że będziesz nimi się opiekować?
        • chloe30 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 19:55
          attiya napisała:

          > zawsze można
          > powiedzieć, że oni tobą jak byłaś mała też za darmo opiekowali się

          A ja przyznam, że tego argumentu nigdy nie rozumiem.
          No co mieli zrobić?? Chcieli mieć dziecko to sie opiekowali, co w tym dziwnego??
          Ja oczywiście nie neguję konieczności zaopiekowania się rodzicami na starość,
          ale argument "Bo oni też" kompletnie do mnie nie przemawia.
          • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 20:35
            dlatego też nie użyłam tego jako konkretnego argumentu smile
            i dlatego też użyłam słów "zawsze też można powiedzieć"
            Bo oczywiście w wypadku gdy decydujemy się na dzieci to decydujemy się też na
            wydatki z nimi związane.
            I wcale nie upieram się przy nim smile
            • chloe30 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 21:45
              Wiem Attiya, u Ciebie był to przykład, jednakże nierzadko pada w dyskusjach jako
              poważny argument.
              No ja się z nim nie zgadzam, po prostu smile
              • attiya Re: moi rodzice.... 05.02.10, 22:06
                no bo jak się nie ma argumentu....smile
                ja tez takowych wręcz poniżej pasa używam czasami ale zdarza się to rzadko i w
                dyskusjach gdy racjonalne i sensowne argumenty wcale nie trafiają do rozmówcy
                a dziwne jest, ze właśnie takowe trafiają smile
      • asia_i_p Re: moi rodzice.... 05.02.10, 16:59
        Może być tak, że kiedy rodzice przestaną być brani pod uwagę jako regularna
        opieka do dziecka, towarzyskie kontakty mogą stać się częstsze. Jeśli wprost
        ustalicie, że dzieckiem się opiekować nie chcą i nie będą, łatwiej im będzie
        wybrać się z wizytą, z perspektywą godzinnej zabawy z wnuczkiem, a nie
        ośmiogodzinnej opieki nad nim.
      • asia_i_p Re: moi rodzice.... 05.02.10, 17:03
        Jeśli stać was na wakacje w Europie, stać was i na opiekunkę. Czemu jej nie
        chcecie? Boicie się, że będzie się źle zajmować dzieckiem? Jeśli weźmiecie z
        agencji albo jeszcze lepiej z polecenia znajomych, ryzyko jest nieduże.
        Wydaje mi się, że zatrudnienie opiekunki paradoksalnie może zwiększyć częstość
        kontaktów dziadków z wnukiem, ale o tym już pisałam post wyżej.
      • szpil1 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 19:44
        anga1976 napisała: A co do darmowej
        > opieki.... Czy jak rodzice będą starzy mam im powiedzieć, ze nic za
        > darmo? Dla mnie zupełnie naturalna jest pomoc w rodzinie.

        A czy rodzicom płaciłaś za to, że się tobą opiekowali jak byłaś dzieckiem?
        Choćby za to, że cię wychowali to chyba należy im się opieka na starość?

        A co do argumentu jednaj z forumek, że skoro teściowie się opiekują to byłoby
        sprawiedliwie, żeby rodzice też się dzieckiem zajęli... A może rodzice maja inną
        wizję życia na emeryturze niż teściowie i wcale nie marzą o siedzeniu z wnukiem?
        Jeśli chcą całymi dniami np. oglądać seriale i siedzieć na tyłku - ich prawo. Są
        starszymi ludźmi i mają prawo nie chcieć obowiązków. Chyba dosyć się w życiu
        napracowali?
        Anga1976, chyba jednak chodzi ci o pieniądze. Bo najpierw piszesz, że stać was
        na opiekunkę, a potem nagle, że jak nie rodzice to jednak teściowie. Też za
        darmo, co? Gdybyś tak naprawdę chciała rozwiązać ten problem, to już dawno byś
        kogoś zatrudniła, a nie kombinowała: bo może teściowie, a może jednak ubłagam
        rodziców, którzy jasno swoim zachowaniem dają do zrozumienia, że do opieki wcale
        się nie palą.

        • anga1976 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 23:13
          nie , nie chodzi o kasę. Teściowie jak byłam na wychowawczym wciąż
          się dopytywali kiedy wróce do pracy bo chcieli przejąć władzę nad
          małymwink wiec wiedziałam ze tu mam lądsmile
          No i szczerze - nie wierzę, że opiekunka może być lepsza od babci.
          Po prostu. Ale jak będzie trzeba to ją zatrudnie na ten rok a potem
          i tak przedszkole.
          Mi po prostu jest przykro, pomimo zrozumienia ze mogą nie chcieć i
          mają takie prawo - jest mi przykro. A chyba mam prawo do takich
          uczuć? Pamiętam ile serca wkładała moja babcia w kontakty ze mną i
          tego samego chciałam dla malucha.
          Ale teraz tak sobie myślę, że może faktycznie jak nie bedą czuli
          presji to sami zwiększą zainteresowanie wnukiem? Rodzice maja po 60
          lat, są sprawni, zdrowi i energiczni. I są dobrymi ludźmi.
          Musiałam wyrzucić z siebie to rozczarowanie i cieszę się ze to
          zrobiłam, bo kilka postów zmusiło mnie do pwnych refleksji a na
          jakąś inspirację właśnie liczyłamsmile
    • suazi1 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 16:39
      No i dlatego moja kumpela zamiast rodziców zatrudniłą nianię. Może
      warto spróbować, o ile bierzesz taką możliwość pod uwagę?
    • kol.3 Re: moi rodzice.... 05.02.10, 18:42
      Nie mają obowiązku się opiekować, ale nie powinni obiecywać, to byś
      wiedziała na czym stoisz. Wystawili Cię do wiatru.
      • bi_scotti Re: moi rodzice.... 05.02.10, 23:40
        Diabel mieszka w szczegolach wink
        Jak sie dogadywalas z rodzicami to zapewnie nie ustaliliscie szczegolow ani nie
        umowiliscie sie na wypadek przypadku jesli cos tam. I takie sa skutki - Ty masz
        zal, rodzice zapewne nie umieja Ci uczciwie powiedziec, ze tydzien dzien-w-dzien
        z maluchem to nie jest taka frajda jak odwiedzenie wnuka RAZ na tydzien na
        godzine czy dwie!
        Ale teraz Ty juz wiesz, ze na pomoc ze strony rodzicow nie masz co liczyc wiec
        jestes bogatsza o te wiedze smile Poszukaj opiekunki, wynajmi, a rodzicom
        zakomunikuj o jej istnieniu PO fakcie zatrudnienia. To jest decyzja Twoja i
        twojego meza, jesli Was stac to jest OK. Akurat wedlug mnie przyzwoita opiekunka
        jest ZAWSZE lepsza od najlepszej nawet babci czy cioci, ale to akurat moje zdanie.
        Na przyszlosc staraj sie byc bardziej przewidujaca gdy sie bedziesz z rodzicami
        umawiac na cokolwiek dlugoterminowego. To sa starsi ludzie, ma prawo Im sie
        odmienic, moga sie przestraszyc odpowiedzialnosci, znudzic, zmeczyc ... Ludzka
        rzecz smile
    • czar_bajry Re: moi rodzice.... 06.02.10, 00:52
      Sama nie wiem co zrobić...

      Powiedz im że bardzo dziękujesz za pomoc i nie spodziewałaś się czegoś takiego
      oraz że mogli Ci powiedzieć że nie chcą/ nie mogą pomóc a nie robić z siebie
      idiotów.
      Powiedz teściom jak wygląda sytuacja i spytaj czy są w stanie sami zajmować się
      wnukiem jeśli nie to szukaj opiekunki.
    • dvoicka Re: moi rodzice.... 07.02.10, 00:07
      wiesz, co mi się wydaje?
      że Twoi rodzice mają problem, którego sobie nie uświadamiają. nie mają ochoty
      opiekować się Twoim dzieckiem, przeraża ich to - jest to pewnie zobowiązanie,
      które ich przerasta, co nie jest takie dziwne, jeśli swoim dzieckiem zajmowali
      się w mniejszym stopniu - i mają do tego prawo. tylko nie chcą się do tego
      przyznać, wydaje im się, że powinni być superdziadkami, takimi jak Twoja
      "lepsza" babcia, a nie ta, którą krytykowali.
      ponieważ nie chcą się do tego przyznać przed samymi sobą, ale ich to męczy i
      przeraża, to wychodzi jak wychodzi.
      pewnie jak będą wobec wnuka występować "z wolnej stopy", to będzie im łatwiej.
      możesz o tym z nimi pogadać, ale nie spodziewaj się, że się przyznają.
      jeśli masz takie fajne układy z teściami (sytuacja naprawdę do
      pozazdroszczenia), to powiedz "babci Zosi" - wygląda na to, że na moich rodziców
      nie ma co liczyć, co robimy? i albo zatrudnicie opiekunkę w ich miejsce, albo
      babcia Zosia będzie się zajmować dzieckiem ciągle a rodzice tylko czasem lub wcale.
      zrozum, że oni tego nie robią specjalnie ani nawet świadomie to będzie Ci
      łatwiej się nie denerwować. oni nie udają, że nie wiedzą o co chodzi. oni chyba
      naprawdę nie wiedzą. a to, że nie szaleją na jego widok tak spektakularnie jak
      drudzy dziadkowie, nie znaczy, że go mniej kochają.
      (na marginesie przyznaję się, że mi podobnie wychodzi praca dla męża lub taty)
    • kol.3 Re: moi rodzice.... 07.02.10, 08:18
      Dodatkowym problemem Twoich rodziców jest zapewne to, że mieszkają
      godzinę drogi od Was. To jest bardzo daleko. Rozumiem, że do dziecka
      trzeba przyjechać wcześnie rano (7.15-7.30?). Jeśli oni mają do Was
      godzinę drogi, to o której by mieli wstawać? O 5 rano? Ludzie na
      emeryturze, mimo dobrej formy, naprawdę mają naprawdę mniej siły.
      Nie przeginasz z tymi pretensjami i wymaganiem opieki?
      Jeśli tak jak piszesz, jesteś w dobrej sytuacji finansowej, to nie
      wiem dlaczego nie wynajmiesz opiekunki.
      Niestety, obserwuję zjawisko, kiedy młode, zdrowe, zamożne kobiety
      zaganiają do pracy przy swoich dzieciach stare matki.
    • wieczna-gosia Re: moi rodzice.... 07.02.10, 09:05
      Pogonic, zatrudnic opiekunke i tyle. Za nich ochoty do kontaktow z
      dzieckiem nie zachcesz musza sami.

      Mnie tez wychowywala babcia w zasadzie. Co cie dziwi ze ludzie ktorzy
      nie zajmowali sie toba nagle poczuja miete do zajmowania sie
      dzieciakiem tylko dlatego ze ich wnuk?

      Moja mame prosze tylko i wylacznie jak mam noz na gardle i inne
      sposoby zawiodly. Raz nawet zostawilam dzieci pod opieka mojego ojca
      ale juz umialy mowic i wziac sobie chleb z dzemem smile

      Inna strona medalu to taka ze ja am dzieci w duzym rozstrzale
      wiekowym i moja mama dostrzega ze one potrafia byc straszliwie
      pomocne. No i nieco zmodyfikowala stosunek w ziazku z tym smile
    • lola211 Re: moi rodzice.... 07.02.10, 09:23
      Nie kazdy nadaje sie na opiekunke dzieci i nie ma to nic wspolnego z
      miloscia do wnuczat czy wlasnych potomków.
      Moja mama , sama bedac mocno nerwowa matka, ma anielska cierpliwosc
      do dzieci nieswoich.Pomagala mi przy corce, przez jakis czas byla
      niania- z tymi dziecmi utrzymuje kontakt do dzis, a minelo 10 lat.
      Ja jestem innym typem i mnie dzieci po 2 godzinach zaczynaja dzialac
      na nerwy.Lubie, ale na krótko.Sama sie zastanawiam, czy kiedys sie
      to zmieni i bede w stanie opiekowac sie wnukami, czy tylko spotykac
      okazjonalnie.

      Na twoim miejscu pogodzilabym sie z sytuacja i poszukala
      opiekunki.Jesli tesciowie chca pomoc, to swietnie- mozna to
      pogodzic, opiekunka nie musi byc na caly etat.
      A rodzice najwidoczniej nie maja zadatkow na opiekunów i tyle.
    • tully.makker Re: moi rodzice.... 07.02.10, 12:47
      Twoi rodzice zwyczajnie nie lubia zajmowac sie malymi dziecmi, lubia za to
      korzystac z pomocy duzych. kiedy bylas mala, podrzucili cie do babci, kiedy
      fundowalas podroze po Europie, zaraz polubili kontakt z toba, ale teraz, gdy
      mieliby okazje dotrzymac danego slowa, to nagle niestety nie moga.
      Niemoznosc ta nie rozciagnie sie najpewniej na korzystanie z waszego domku w gorach.

      babcia zajmie sie dzieckiem, niz opiekunka - w wiekszosci wypadkow to bylaby
      prawda, ale nie w tym, niestety.
      • chwilabezimienia1 Re: moi rodzice.... 07.02.10, 13:47
        Wiesz wydaje mi się ,że to jest tak jak napisała dziewczyna gdzies powyzej tzn.Twoi rodzice chcieli by mieć kontakt z dzieckiem , ale nie opiekowac się nim na cały czy tez pół etatu.Zauważyłam ,że jest ogromna preja społeczna wywierana na takich starszych ludzi i oni rowniez musieli ja odczuc.Dlatego pewnie zgodzili się na opieke.bo przeciez babcia...i pewnie ich samych gnebi ztego powodu poczucie winy,dlatego nie umieja powiedziec wprost i wymyślaja mase preteksow.
        Sa oczywiscie babcie ktore uwielbiaja zjmowac sie wnuczetami,sa i takie ktore maja inne priorytety.Np moja mama z wykształcenia pedagog dopiero teraz zapisała sie na uniwersytet trzeciego wieku na historie sztuki maluje sobie jakies bohomazy.i przynosi nam co tydzien swoje nowe opus vitae.Ma b.dobry kntakt z naszym synkiem ,raz na dwa tyg. wezmie go do siebie na weekend. i wystarczy .natomiast moja tesciow jest taka babcia z prawdziwego zdarzenia i ona uwielbia spedzac z małym czas,gotuje mu nalesniki ,robi z nim figurki z masy solnej i takie tam,ale rowniez nie mogłabym jej obarczyc pełnoetatowa opieka,bo było by mi zwyczajnie glupio.dlatego mamy nianie i podejrzewam ,ze w twoim wypadku byłoby to najlepsze rozwiazanie.Jesli oczywiscie zalezy Ci na dobrym kontakcie dziecka z dziadkami, anie na pieniadzach.pozdrawiam.
      • wejscie.smoka Re: moi rodzice.... 07.02.10, 22:01
        Mnie też uderzyło, że planują spędzać dużo czasu w górach jak nerwy im
        nie pozwalają ruszyć się godzinę od domu na umówione spotkanie.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka