anga1976
05.02.10, 13:34
wiem, ze rodzice nie muszą pomagać przy wychowywaniu wnuków. Nie
maja takeigo obowiązku. Ale moi robią to w białych rękawiczkach...
Nasze ostatnie rozmowy to ciągłe kłótnie, bo ja im zarzucam brak
zainteresowania, a oni udają ze nie wiedzą o co chodzi. Wiem ze nie
powinnam tak postępować, ale nerwy mi puszczają. Wróciłam do pracy,
rodzice obiecali ze będą opiekować się małym na zmianę z drugimi
dziadkami. Ok. Super. I co? Za każdym razem jak przypada ich termin
to mają jakąś wymówkę i przesuwają termin przyjazdu. I tak moi
teściowie od kilku tygodni opiekują się małym... Jest mi wstyd,
tłumaczę ich ,ale w śroku się gotuję. BO ich wymówki to np. W środę
mam lekarza to w tym tygodniu nie przyjade (godzina drogi od nas), w
czwratek mam spotkanie u adwokata i się denerwuje wiec nie przyjade
w tym tygodniu bo nie mogłabym opiekować się dzieckiem bo jestem w
stresie, albo - ostatnio to był hit - matkę bolało gardło od trzech
tygodni. Nie posła do lekarza wcześniej, tylko dzień przed ich
przyjazdem i oświadczyłą mi ze nie przyjadą bo jest chora!!! Amogła
pójść do lekarza dwa tygodnie wcześniej. Nie poszla bo "leczyła się
sama i myślała ze jej przejedzie...". Jest mi cholernie przykro,
płakać mi sie chce jak rodzice ciągle szukaja wymówek, wolałabym
zeby mi powiedzieli otwarcie, ze nie chcą. Ostatnio powiedziałam im
w ramach prowokacji, że chyba będę musiałam wynająć opeikunkę a oni
na to: " no ale chyba babcia Zosia by na to nie pozwoliła?" Prawie
się rozpłakałam, bo wolałabym usłyszeć ze oni by na to nie
pozwqolili. Z drugiej strony jak widzą sie z małym to są mili, bawią
się z nim, dbvaja o niego. JA tylko nie potrafię zrozumieć, zę mozna
być tak obojętnym wobec jedynego wnuka, jak widzę jak teścioweie
szaleją za małym to mam porównanie.... Jak z nimi porozmawiać?
chciałabym zeby mały miał z nimi kontakt dlatego ich porawie
zmuszam, ale czasem mam ochotę wykrzyczeć im to wymigiwanie się.
Sama nie wiem co zrobić...