Dzisiaj po południu kurier przywiózł zamówione przeze mnie meble.
Dzwonił domofonem,ale nie usłyszałam,bo mam bardzo cicho ustawiony więc
zadzwonił na komórkę.
Pyta czy nie ma nikogo w domu,ja mówię że jestem tylko nie usłyszałam
domofonu,ale nie mogę zejść na dół(4 piętro),bo jestem sama w domu z małym
dzieckiem.
Pyta czy wnieść te paczki,ja na to,że jak pan da radę to proszę wnieść.
Wszedł bardzo zasapany na to 4 piętro,ani be ani me,na mnie nawet nie
spojrzał,położył paczkę i powiedział"ostatni raz takie ciężkie paczki wnoszę!".
Po czym poszedł po następną.Próbowałam mu powiedzieć,że informowałam o
tym,żeby kurier wcześniej zadzwonił kiedy będzie,tak aby był ktoś do pomocy,bo
wiedziałam,że paczki bardzo ciężkie.
Pan mnie nie słuchał,zachowywał się jakby był obrażony i poszedł po drugą paczkę.
Przyszedł z nią,powiedział żebym się podpisała i zaczął schodzić po schodach.
Ja na to "może mi pan wnieść te paczki do przedpokoju?"Kurier nie reaguje i
schodzi po schodach.A ja dalej "halo może pan to wnieść do
przedpokoju?"Kurier-"już pani wniosłem".
I tyle go widziałam.
Po obejrzeniu paczek w domu okazało się,że brakuje jeszcze jednej.
Dowiedziałam się,że ma być jutro.
Chyba znowu szykuje się spotkanie z przemiłym panem kurierem