Dodaj do ulubionych

Pogoń za przyszłością

02.03.04, 22:38
Sądzę, że jest to wazki problem, i ze warto wielu z nas nad tym "popracowac".
Obserwuj wątek
    • sojanka Re: Pogoń za przyszłością 10.03.04, 13:01
      Gdzie jestem teraz?

      Jedną noga na wakacjach - kiedy przeżuwam na obiad niskotłuszczową sałatkę
      myślę o tym, że latem będę dobrze wyglądać w stroju kąpielowym. Drugą - w
      minionej sobocie, kiedy to na świat przyszła moja siostrzenica. Lewą rękę
      trzymam w jutrze - kiedy to pójdę na spotkanie służbowe, prawą trzymam w
      sklepie z nowymi meblami, o których wciąż myślę planując przeprowadzkę.

      Czy jakaś część mnie jest tu i teraz? Szukam jej. Rozglądam się w okół. To
      przecież czas, który zdażył mi się tylko tu i dzisiaj.
      Już nigdy się nie powtórzy.

      Uczę się wciąż być obecna. Zachęcił mnie do tego p. Eichelberger w
      książce "Zatrzymaj się". Idzie trochę trudno. Czasem zacinam się, gubię...
      Lubię wtedy znaleźć coś co przywoła mnie do porządku, cofnie na prawidlowy tor.

      Takie artykuły są potrzebne. Choć traktuja o rzeczach oczywistych są jak
      drogowskaz, jak znak stopu na drodze. Myślę, że o prostych prawdach,
      oczywistych jak to że niebo jest na górze, a trawa na dole warto przypominać
      jak często się da. Bo te najprostsze z prostych rzeczy naszybciej uciekają z
      głowy.

      I żyjąc tu i teraz łatwo o tym całkiem zapomnieć.
    • utalia Re: Pogoń za przyszłością 10.03.04, 22:05
      Bardzo prawdziwe i madre słowa tylko prawie niewykonalne! Nie jesteśmy dziecmi
      i przyszłość nie jest dla nas abstrakcją. Nie sposób nie spieszyć się ze
      śniadaniem czy poranną toaletą kiedy wiadomo, żę nadchodzi godzina rozpoczęcia
      pracy. Utalia
    • mumin_ek Re: Pogoń za przyszłością 11.03.04, 09:01
      Witam,

      Bardzo to trudne nie myslec o tym co sie wydarzy za chwile.

      Cwicze. Zaczelam od tego, ze nie wiem, co bedzie i czy wogole bedzie i ze jedno
      co mam to to co jest teraz. Ale caly czas sie nie da o tym pamietac.

      Wiec zaczelam od prostej rzeczy, bawiac sie z Muminkiem, a nawet tylko z nim
      siedzac na podlodze nie robie nic innego tylko z nim jestem. Nie mysle o
      zmywaniu, ktore czeka, praniu do zaladowania, kurzach umozliwiajacych
      zostawianie niani informacji na meblach, spotkaniu w prracy, zakupach, braku
      snu itd. Jestem w tej chwili dla niego, nawet jesli ograniccza sie to do
      patrzenia zachwyconym wzrokiem na budowanie wiezy z klockow. Nie ogladam
      telewizji, nie rozmawiam przez telefon, nie buszuje w necie.

      Bardzo trudne, ale jakie efekty! Rozesmiany wzrok Muminka, mama jest ze mna, po
      prostu jest, nawet jak pada na nos. Oczywiscie, jak tylko mam wiecej sily,
      bawimy sie i szalejemy. Jest super, warto sie zatrzymac, choc piorunsko ciezko
      wyhamowac.

      Pozdrawiam,
      Kasia
    • d.orka Re: Pogoń za przyszłością 12.03.04, 18:25
      W mojej "pogoni za przyszłością" jest czas na "tu i teraz".
      Nie da się zrezygnować ze spoglądania w przeszłość i zaglądania w przyszłość -
      nie rozwijalibyśmy się.
      Najważniejsze jest jednak tu i teraz.
      Uwielbiam być. Kocham to poczucie szczęścia, które pojawia się, gdy patrzę na
      moje śpiące Sikorki, kiedy pokazuję im zielone łodyżki kwiatów wyrastających z
      ziemi, gdy słyszę śpiew ptaków, kiedy widzę, jak dziewczynki bawią się z tatą.
      Dużo jest tych chwil, nie sposób zliczyć. Teraz jest czas mojego macierzyństwa.
      Przyjmuję je z radością. Nie zapominam jednak o sobie. Lubię czuć siebie - że
      jestem. Tu i teraz.
      Dorka
      mama Sikorek
      i wkrótce Leonka
    • jola-zet Re: Pogoń za przyszłością 19.03.04, 09:15
      Artykul bardzo ciekawy, trochę mnie przybił, trochę zmobilizował, zmusił do
      zastanowienia, przemyśleń na trasie dom-praca (wtedy czytam Waszą gazetę i
      TYLKO wtedy), podjęcia pewnych postanowień. To dlatego przedwczoraj, zaraz po
      pracy zostawiłam stertę w zlewie (mąż pozmywał), zasiadłam z dzieckiem na
      dywanie do zabawy. Dlatego wczoraj, wieczorkiem (mąż przecież nie może wciąż
      zmywać, dlatego zaraz po pracy zajęłam się właśnie tym wink) zasiadłam z niunią
      do książeczki, a potem pobuszowałyśmy na łóżku. Zawsze tego czasu jest za mało,
      zawsze muszę wybrać czy wziąć się za prasowanie czy poświęcić czas dziecku.
      Pewnie tak musi być. Postanowiłam nie przejmować się tym, że grozi nam
      zarośnięcie brudem. Moje dziecko TERAZ jest małe i TERAZ mnie potrzebuje
      najmocniej - to jest TERAZ najwazniejsze. Dzięki.
    • bazylia_am Re: Pogoń za przyszłością 19.03.04, 09:43
      Zawsze wydawało mi się, że potrafię cieszyć się każdą obecną chwilą i że dbam o
      to, aby czuć spokój, żyć w zgodzie z sobą. Np. rok temu podjęłam decyzję, że
      zmienię pracę, bo praca w szkole, w TEJ szkole wyczerpywała psychicznie a
      finanse pozostawiały wiele do życzenia. I wtedy wszystko zaczęło się układać,
      znalazłam pracę która daje mi radość i spokój i większe pieniądze. Ale
      ostatnio, podczas kilkudniowego zwolnienia (kiedy to ja ostatnio byłam z
      dzieckiem na zwolnieniu?) okazało się, że nie potrafię wyhamować. Miałyśmy
      każdy kolejny dzień dla siebie, na bycie ze sobą. Mama i córka. I co? Dopiero
      po ponownej lekturze artykułu zmobilizowałam się do nicnierobienia. Do leniwych
      spacerów, do czytania córce książek – ile tylko zechce, do pieczenia,
      gotowania, jedzenia i nie-sprzątania. To akurat może poczekać... Dało nam to
      naprawdę dużo radości, polecam.
      Aga
    • ekasia Re: Pogoń za przyszłością 30.03.04, 00:02
      Ten artykuł wiele mnie nauczył, tak jak poprzednie z tego cyklu. Dzięki niemu
      zaczęłam zastanawiać się nad sobą, nad swoim życiem.A chyba właśnie nakłonienie
      do zastanowienia było jego celem. Doszłam do wniosku, że dużo tracę. Wychowuję
      dziecko sama, nieraz czuję się odsunięta na boczny tor, nie pracuję, więc nie
      mam kontaktu z ludźmi. Wiem, że to jeszcze tylko rok i mała dorośnie. Pójdę do
      pracy, do ludźi. I co? Będę myślała jak to będzie, kiedy wezmę urlop i będę
      siedziała z córką.
      To nie łatwe, ale staram się cieszyć teraźniejszością. Po prawie miesięcznym
      treningu nawet mi się udaje. Chyba autor osiągnąl swój cel. Przynajmniej co do
      mojej osoby.
    • mamitka Re: Pogoń za przyszłością 30.03.04, 00:32
      Każdy z nas goni za przyszłościa - ta blizszą i ta dalszą. Co będzie jutro, za
      tydzień za rok i za 5 lat... Ja ciąglę mysle kiedy mój synek zacznie siadać,
      chodzic, mówić? Wybiegam w przyszłośc mysląc jak to bedzie cudownie kiedy powie
      pierwszy raz mama. I wspominam jak było pięknie kiedy byłam w ciązy i czułam
      mojego szkraba w brzuszku. I łza mi się kręci na to wspomnienie. A co z TERAZ?
      Człowiek nie mysli co jest teraz bo to teraz jest. Zaczynamy o tym myslec kiedy
      dziś staje sie wczoraj... Od kiedy przeczytałam artykuł nie pozwalam sobie na
      to marnotrawstwo. Przeciez to dziś własnie mój synek usmiecha się do mnie, mąz
      daje buziaka na powitanie, kot doprowadza do śmiechu turlając sie po
      podłodze... A jutro? Może nie nadejść. Nie wiemy co szykuje dla nas los. Staram
      sie teraz zyc chwilą, cieszyć się drobiazgami, być szczęsliwą codziennościa.
      Nie jest to łatwe ale jakie piekne staje sie zyciesmile))
      Pozdrawiam!
    • dylan2002 Re: Pogoń za przyszłością 30.03.04, 10:53
      Ja żyłam przyszłością do momentu urodzenia mojej córki. Cały czas wyobrażałam
      sobie lepszą mnie za kilka miesiecy, tygodni, lat. Będąc w kinie czy na
      imprezie myślałam o tym, co będzie jutro, nie umiałam cieszyć się życiem.
      Wylądowałam u lekarza (nie z tym problemem, przyznaję) i próbowałam żyć chwilą
      obecną, smakować ją. Ale nie bardzo mi się to udawało: wesele, kolejne wakacje,
      narodziny dziecka - to wszystko było cały czas w mojej głowie. Ale kiedy
      urodziła się Emma - wszystko minęło. Liczy się tylko tu i teraz. Uwielbiam na
      nią patrzeć, uwielbiam, że jest taka malutka i nie myślę o tym, co przyniesie
      los. Teraz nawet planowany przez nas wyjazd do Nowego Yorku nie jest dla mnie
      pretekstem do planowania. Będzie, co ma być. Ważna jest tylko moja córeczka
      patrząca z zachwytem na zabawki nad swoim łóżeczkiem smile
      pozdrawiam
    • aneto Re: Pogoń za przyszłością 28.04.04, 13:42
      Nareszcie, ktoś zdobył się na odwagę, żeby głośno powiedzieć, że dzieci nas
      naprawdę potrzebują. Gratulacje! To wspaniała akcja, artykuł pana Wojciecha
      daje bardzo dużo do myślenia o tym co jest naprawdę ważne, zapadł mi głęboko w
      serce i umysł. Mój synek ma trzynaście miesięcy i zaczęłam się zastanawiać czy
      nie czas już wracać do pracy. Dziękuję za przystopowanie i rozjaśnienie obrazu
      mojego świata.
    • netus Re: Pogoń za przyszłością 24.05.04, 14:33
      To znaczy że nie jestem odosobniona w tym odczuwaniu zycia rodzinnego. pracuję
      dużo, nie zgadzam się na to i wewnetrznie przezywam dużo sprzeczności, że
      dzieci odbieram późno z przedszkola, a i tak biegnę po nie zaraz po pracy itp.
      A jak mam wolny dzień łapię się na tym, że moje plany i oczekiwania co do
      spędzenia wolnego czasu z mężem i dziećmirozmijają się z rzeczywistością.Tak
      jakbym ciągle o czyms innym marzyła, co budzi jakieś wewnętrzne niepokoje i
      napięcia. Czesto brak czasu albo nawet myśl o braku czasu powoduje
      zniechęcenie. A nie mogę pozwolić sobie i rodzinie na rezygnację z pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka