Dodaj do ulubionych

odwiedziny u noworodka

08.06.10, 13:20
Witam wszystkie emamy. Dwa tygodnie temu siostra męża urodziła
synka. Z racji, że kontakt face to face ograniczony, to pozostawały
nam rozmowy telefoniczne lub smsy. I tak też w ubiegłym tygodniu
podczas wymiany smsowej szwagierka moja napisała w treści jednego
taką oto informację dl nas, żebysmy przyjechalli jak sie mąż mój
wykuruje (bo akurat podziębiony jest), ale bez córki (bądź co bądź
jej chrześnicy i bratanicy, mała ma 4 lata) bo małego przestraszy.
No jakby mnie kto obuchem w łeb strzelił. Oczywiście nie odpisałam
nic - nie miałam ochoty kontynuowac tego wątku. Mąż zdziwiony, że
siostra jego z takimi tekstami. Chyba się zorientowała, że źle
zrobiła, bo na drugi dzień napisała smsa z pytanie, czy cos napisała
nie tak i że pewnie o młoda naszą chodzi, że jesli tak, to ok
żebyśmy ja wzieli ze soba, co będzie to bedzie. Na co mąż mój juz
sam odpisał że za póżźno teraz. Ona oczywiście próbowała się bronić.
My zdecydowaliśmy, że długo tam nie zajrzymy. Ale same powiedzcie,
czy ja jestem jakaś nawiedzona? i nie wyolbrzymiam sprawy? Bo mnie
trzyma do dziś ta sprawa. Jak termos.
Obserwuj wątek
    • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 13:23
      yoluha napisała:

      > Witam wszystkie emamy. Dwa tygodnie temu siostra męża urodziła
      > synka. Z racji, że kontakt face to face ograniczony, to
      pozostawały
      > nam rozmowy telefoniczne lub smsy. I tak też w ubiegłym tygodniu
      > podczas wymiany smsowej szwagierka moja napisała w treści jednego
      > taką oto informację dl nas, żebysmy przyjechalli jak sie mąż mój
      > wykuruje (bo akurat podziębiony jest), ale bez córki (bądź co bądź
      > jej chrześnicy i bratanicy, mała ma 4 lata) bo małego przestraszy.
      > No jakby mnie kto obuchem w łeb strzelił. Oczywiście nie odpisałam
      > nic - nie miałam ochoty kontynuowac tego wątku. Mąż zdziwiony, że
      > siostra jego z takimi tekstami. Chyba się zorientowała, że źle
      > zrobiła, bo na drugi dzień napisała smsa z pytanie, czy cos
      napisała
      > nie tak i że pewnie o młoda naszą chodzi, że jesli tak, to ok
      > żebyśmy ja wzieli ze soba, co będzie to bedzie. Na co mąż mój juz
      > sam odpisał że za póżźno teraz. Ona oczywiście próbowała się
      bronić.
      > My zdecydowaliśmy, że długo tam nie zajrzymy. Ale same powiedzcie,
      > czy ja jestem jakaś nawiedzona? i nie wyolbrzymiam sprawy? Bo mnie
      > trzyma do dziś ta sprawa. Jak termos.

      Cóż, zachowujecie się jak idioci. Siostra sama się zorientowała że
      walnęła głupotę? Starała się to naprawić? No to w takiej sytuacji
      obrażanie się na początkującą matkę której pewnie jeszcze kotłuje
      sie w głowie mieszanina paniki i ekscytacji to bucówa i tyle.
      • lila1974 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 13:32
        Dokładnie.
        O co się tu obrażać?
        Widząc takiego smsa odpisałabym, że poczekamy aż dziecko będzie mniej płochliwe tongue_out
      • kfiatuszek80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:22
        Początkująca mama więc palnęła glupstwo,nie powinnaś sie obrazać
        tylko normalnie pojsc i zapomniec o tym dziwnym sms-ie.Swoją drogą
        nie cierpie i początkujacych mam takiej nadopiekuńczosci nad
        maluchem np ubierania grubo w upał bo się zaziebi,chdzenia w domu na
        paluszkach bo spi,biegania ze smoczkiem po goraca wode by go
        wyparzyć bo na podłoge spadł itd itp..
    • dziub_dziubasek Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 13:34
      Jak dzieci w piaskownicy a nie dorośli ludzie. I o co się tu obrażać? Ok,
      niefajnie napisała, ale sama sie zorientowała i błąd próbowała naprawić. No ale
      wy już focha na całego macie...
    • bacha1979 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 13:35
      Pogratulować braku innych problemów, bo tylko tak można tłumaczyć to czepianie
      się o pierdoły.
      • yoluha Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 13:46
        Czepianie sie o pierdoły? Dla mnie to jest obraza dziecka, które ma
        prawo do szacunku. Młoda pyta teraz, kiedy do cioci pojedzie, wiec
        jak jej wytłumaczyc fakt że ciocia jej sobie nie życzy? I jak
        napisała lila właśnie poczekamy jak młody urośnie, zeby nie
        wypłoszyć, wystaszyć i takie tam.
        • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 13:52
          yoluha napisała:

          > Czepianie sie o pierdoły? Dla mnie to jest obraza dziecka, które
          ma
          > prawo do szacunku. Młoda pyta teraz, kiedy do cioci pojedzie, wiec
          > jak jej wytłumaczyc fakt że ciocia jej sobie nie życzy? I jak

          Przecież ciocia sobie życzy, czemu chcesz okłamać dziecko? Tylko się
          boi o swojego noworodka. Głupio się boi i bez sensu, ale młode matki
          tak mają i nie ma co robić z igły wideł.
          A zresztą skoro siostra zna bratanicę to może i realnie się obawia
          że będzie biegać i wrzeszczeć?

          > napisała lila właśnie poczekamy jak młody urośnie, zeby nie
          > wypłoszyć, wystaszyć i takie tam.

          Cóż, pozostaje mieć nadzieję że ta wasza córka nie wda się w swoich
          rodziców strojących szczeniackie fochy bez powodu.
        • pieskuba Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 13:55
          Daj spokój, zniszczysz dobre relacje z rodziną, to nie ma sensu, nie
          warto... Dziewczyna chlapnęła coś głupiego, rzeczywiście, ale
          przecież hormony jej szaleją, boi się o dziecko i coś sobie
          ubzdurała. Odwiedźcie ją i pokażcie, że nic się nie dzieje.
        • matsuda Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 14:00
          "Dla mnie to jest obraza dziecka, które ma
          prawo do szacunku" - a dla mnie wyglada na to ,że POGRYWASZ swoim dzieckiem,
          obraziłaś sie na dziewczynę bo nie chciała spotkać się z TWOIM dzieckiem, którym
          teraz zasłaniasz jakieś głupoty. Wstyd.
        • ira_07 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 14:16
          Jaka obraza dziecka? Ciocia po prostu boi się o małego, nie jest tak, ze sobie nie życzy Twojej córki w ogóle.
        • lila1974 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 14:17
          Ale lila nie pisała, aby trwać w milczącej obrazie - tak dla wyjaśnienia smile

          Do siostry męża należy zadzwonić i po ludzku pogadać, z dużą dozą wyrozumiałości
          dla świeżo upieczonej matki.
        • attiya Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 15:26
          i co? pewnie córka ma teraz głęboki uraz psychiczny a wy pewnie jeszcze większy.
          Tak bardzo cię uraziło? Jeśli tak to współczuję.....ale siostrze męża, że taką
          bratową ma.
        • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 18:50
          CytatMłoda pyta teraz, kiedy do cioci pojedzie, wiec
          jak jej wytłumaczyc fakt że ciocia jej sobie nie życzy?


          O, następna, co się własnego dziecka boi i projektuje na dziecko swoje fochy tongue_out

          Wytłumaczyć normalnie - do wyboru jest milion powodów, w dodatku są to powody
          racjonalne. Raz, że można dzieciątku przywlec jakieś paskudztwo, które
          przedszkolakowi nie zrobi nic, a w nieodpornym organizmie noworodka może zrobić
          kuku i pani doktor zabroniła odwiedzać maluszka jeszcze przez, załóżmy, miesiąc,
          dwa - że ciocia i dzidziuś są zmęczeni i chcą przez jakiś czas pobyć sami i się
          ze sobą zapoznać dobrze, ciocia chce cały czas poświęcić maleństwu i nie będzie
          miała czasu (ani siły) przyjmować gości i tak dalej. Albo - maleństwo jest
          bardzo wrażliwe, nie lubi hałasu i zamieszania, boi się wtedy i płacze, trudno
          je uspokoić, pójdziemy jak troszkę podrośnie. I tak dalej. Da się wyjaśnić
          wszystko, o ile nie będzie się do tego podchodzić w stylu "ochh, ochh, brzydka
          ciocia, nie chce cię widzieć, bo się boi o swoje maleństwo, niedobra ciocia,
          biedactwo ty moje, to straszne".

          Możesz pokazać dziecinie na kalendarzu, kiedy będzie Dzień Odwiedzin U Małego
          Kuzyniątka, do tego czasu np. pójść do sklepu i wybrać fajny prezent. I tak dalej.
          A jeśli sama konieeeecznie musisz zobaczyć dziecko siostry męża, i czujesz że
          się udusisz jak nie zobaczysz - zorganizuj to tak, aby twoje dziecko nie
          wiedziało o tym, że idziesz odwiedzić noworodka.

          Młoda twoja pyta teraz "kiedy do cioci pojedzie" - odpowiedź prosta: pojedziemy
          15 lipca, jak dzidziuś troszkę podrośnie a ciocia odpocznie. Twoje dziecko nie
          pyta: dlaczego nie mogę pojechać do cioci, tylko "kiedy pojadę do cioci" - nie
          musisz nic tłumaczyć.
          • sylwiawkk Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 18:57
            boże ja chyba jestem z innej planety: choc wiem że porody i takie tam sa rózne
            jedne lżejsze inne cieższe ale nie wmówisz mi że 2 tygodnie po porodzie nie masz
            siły na odwiedziny i jestes tak zmęczona że padasz po 5 minutach. A tak na
            marginesie to kiedy wy mieliscie pierwszą wizytę rodziny znajomych. PO
            ROKU!!!!!!!!!!
            • kawka74 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 19:06
              Ja nie miałam siły na odwiedziny i padałam po pięciu minutach przez trzy
              tygodnie po porodzie.
              Faktycznie jesteś z innej planety.
            • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 19:56
              2 tygodnie po porodzie chciałam mieć spokóóóój. I miałam. Miałam też mnóstwo czasu wolnego na robienie tego, na co miałam ochotę.
              A na przyjmowanie rodziny i znajomych, odpowiadanie na miliony pytań, zachwyty nad noworodaskiem itp. zdecydowanie ochoty NIE MIAŁAM. Proste jak budowa cepa. Jak nie mam ochoty na przyjmowanie gości, to gości nie przyjmuję, nawet jak walą drzwiami i oknami i kuszą "prezencikami dla maleństwa". Nie mam też oporów żadnych aby po jakimś czasie wizyty np. przyjaciółki powiedzieć "jestem zmęczona, fajnie się gadało, Alu, ale teraz chcialabym odpocząć". I, o dziwo, przyjaciółka rozumie (nie zaprzeczam, że mam również taką, co nie rozumie tongue_outtongue_out) i nie zrywa ze mną kontaktów - szanuje mój wolny czas, tak samo jak ja szanuję jej wolny czas.

              Nie, nie miałam pierwszej wizyty po roku. Miałam wtedy, kiedy MIAŁAM NA TO OCHOTĘ i nie miałam problemu z odmową.

              I nie, nie jesteś z innej planety. Po prostu lubisz gości i miałaś ochotę przyjmować ich w 2 tygodnie po porodzie. Tym się różnimy. Więc proszę nie narzucaj swoich upodobań jako jedynych obowiązujących.
            • franczii Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 13:43
              Ja gosci przyjmowalam juz na drugi dzien. jedyne co mnie krepowalo to ci, ktorzy
              wpadli do szpitala ale wyczuli sytuacje i poszli po kilku minutach. Natomiast w
              domu mialam wizyty rodziny i znajomych juz w pierwszym tygodniu. Fakt, ze nie
              poczuwalam sie zupelnie do obowiazku zajmowania sie goscmi, to nie ja ich
              obslugiwalam i kiedy tylko chcialam to wychodzilam do sypialni pod jakimkolwiek
              pozorem i polegiwalam na wyrkubig_grin
              Ale rozumiem, ze nie wszyscy tak musza miec, a skoro sa kobiety, ktore wizyty
              mecza to trudno to kwestionowac bo maja prawo nie czuc sie na silach, byc
              obolale, skrepowane, zostawione w spokoju itp.
          • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 00:45
            Przekonajmy dzieci klamstwami i przekupstwem, baaaardzo pedagogiczne podejscie.
            Zawsze da sie wszystko wyjasnic, oj da sie.
            • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 00:50
              To odnosnie postu powyzej, w ktorym zawarte sa ''bezcenne'' porady jak przekonac
              dziecko do WLASNEGO zdania i jak traktowac je przedmiotowo.
              • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:23
                carmita80 napisała:

                > To odnosnie postu powyzej, w ktorym zawarte sa ''bezcenne'' porady jak przekonac dziecko do WLASNEGO zdania i jak traktowac je przedmiotowo.

                Wiesz, jest spora przestrzeń między traktowaniem przedmiotowym, a traktowaniem dzieciątka jak śmierdzącego jajka, które przy najmniejszej krytyce czy uświadomieniu, że nie jest najważniejszym jajkiem na świecie i jego zachciewajki nie zawsze będą spełniane i nie wszędzie będzie traktowane z właściwym nabożeństwem, pęknie i dozna traumy wiekopomnej.
                Mieści się w niej traktowanie podmiotowe dziecka, odnoszące się do jego rozumu. Które wyżej przedstawiłam.
                Oczywiście, można zapewnić dziecko, że doskonale rozumiemy, że jest mu przykro, że nie może teraz zobaczyć dzidziusia choć bardzo chciało (bo rozumiemy), ale patrz punkt pierwszy: nie każda zachcianka może być od razu spełniona, z najrozmaitszych powodów.

                Nota bene, wg ciebie najlepiej jest przeprojektować na dziecko własne fochy odnośnie do obrazy majestatu?
                Wg mnie najprościej jest dziecku wyjaśnić racjonalnie. Odwołując się do rzeczy dziecku znanych, do jego empatii. Bez grania na uczuciach "biedactwo, ciocia cię nie zaprosiła, fe ciocia fe, głupia przewrażliwiona ciocia".
            • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:17
              carmita80 napisała:

              > Przekonajmy dzieci klamstwami i przekupstwem, baaaardzo pedagogiczne podejscie.

              1. Pokaż, gdzie w moich wyjaśnieniach są kłamstwa

              2. Pokaż, gdzie mówię o przekupstwie (wiem, co sugerujesz - pisząc o pójściu do sklepu po prezent, miałam na myśli wspólny wybór prezentu dla noworodka - więc nie trafiłaś).

              Oczywiście, można dziecku powiedzięć wprost: "ciocia nie chce cię widzieć, bo się boi że na przykład krzykniesz głośno i przestraszysz maleństwo". Ale niektóre osoby w tym wątku sugerują, że takie postawienie sprawy wywoła u dziecka traumę, więc podałam kilka innych, bardziej dyplomatycznych sposobów.
              • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:07
                Mamo-kotulo wymienilas kilka ''wytlumaczen'' jakie mozna dac dziecku, ktore nie
                sa zgodne z prawda (przyczytaj swoj post), kupowanie zabawki na otarcie lez tez
                nie jest wychowawcze i na przyszlosc zle rokuje, do tego nie robiszsz tego z
                dbalosci o czyjes odzucia, bo gdyby tak bylo to pomyslalabys o odczuciach
                dziecka, a wynika to z twojej egocentrycznej natury, w kazdym poscie podkreslasz
                ''ja'', ''moje'' - poglady, zyczenia (nie)widzenia kogosc, (nie)zapraszania
                kogos itd. oczywiscie przyklepujac to zawsze pasujacym mam prawo. Nie
                chodzi o spelnianie kazdej zachcianki dziecka, 4-latek, ktory czekal pare
                miesiecy (dla dzieka to wiecznosc) na narodziny swojego kuzyna bedzie
                zawiedziony, ze go zobaczyc nie moze i choc mama moze mu to wytlumaczyc i pewnie
                obejdzie sie bez klamstw i przekupstwa to nie zmieni faktu, ze bedzie mu smutno
                i moze miec poczucie, ze zostal ukarany za nie bycie niegrzecznym, bo w tym
                wypadku ciocia, bliska rodzina, choc martwi sie o swoje dziecko i ma hustawke
                hormonow to jest jednak duza dziewczynka i moglaby wytrzymac krotla wizyte brata
                z rodzina i zaspokoic pragnienie 4-latki pokazujac dziecko z odleglosci 1m.
                • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:26
                  Carmito, pozwól, że wyjaśnię:
                  - zabawka nie jest na otarcie łez, ale to już wyjąśniłam - zabawka ma być
                  prezentem dla noworodka.

                  Cytat4-latek, ktory czekal pare miesiecy (dla dzieka to wiecznosc) na
                  narodziny swojego kuzyna bedzie zawiedziony, ze go zobaczyc nie moze


                  Więc może trzeba było tego 4-latka przygotować na narodziny kuzyna? I nie
                  wkręcać mu, że zaraz po urodzeniu dzidziusia można lecieć zobaczyć bobo?


                  Cytatw tym wypadku ciocia, bliska rodzina, choc martwi sie o swoje dziecko i
                  ma hustawke hormonow to jest jednak duza dziewczynka i moglaby wytrzymac krotla
                  wizyte brata z rodzina i zaspokoic pragnienie 4-latki pokazujac dziecko z
                  odleglosci 1m.


                  No, czyli jak pisała Miliwati: uczucia pusiaczka są święte, a uczucia starej
                  ciotki są mało ważne.
                  W imię czego ciotka ma "wytrzymywać" coś na co najwyraźniej nie miała ochoty
                  (świadczą o tym słowa z drugiego smsa "co ma być, to będzie" - wyraz
                  zniechęconej rezygnacji)? W imię tego że święty pusiaczek ma 4 latka i nieeee
                  rozuuuumieeeeeee i jeeeest muuuu przyyyyykrooooo? Dlaczego stara ciotka ma
                  zaspokajać pragnienia siostrzenicy, skoro nie ma na to ochoty, a siostrzenica
                  nie może zaspokoić pragnień ciotki?

                  Ty myślisz WYŁĄCZNIE o odczuciach swojego dziecka, uznając, że są one
                  najważniejsze. Owszem, są - dla ciebie i dla dziecka. Nie muszą być dla całego
                  świata. Tego nie jesteś w stanie pojąć. Że ta stara ciotka też ma jakieś
                  odczucia, nie jest robotem - i wcale nie musi "wytrzymywać i uginać się przed
                  wolą dalszej rodziny, ktora MUSI zobaczyć bobo bo się udusi.
                  • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:36
                    Mamo-koltulo ja nie mysle wylaznie o odczuciah swojego dziecka, potrafie
                    odmowic, bez oklamywania i przekupstw, tlumaczac racjonalnie, choc nie zawsze
                    sie udaje, zniose placz itd., ale tez potrafie zrozumiec ,,stare ciotki'' lub
                    nie zrozumiec, w zaleznosci co ''stare ciotki'' wymysla.

                    Co do reszty patrz ostatni post joluchy.

                    • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:43
                      No jakoś z tego wątku nie wynika, że potrafisz zrozumieć/nie zrozumieć starych
                      ciotek, skoro wymagasz od nich, aby zachowywały się jak "duże dziewczynki" i w
                      imię niewiadomoczego poświęcały się i "wytrzymywały" coś, na co nie mają ochoty smilesmile
                      • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:53
                        Potrafie zrozumiec lub nie w zaleznosci od okolicznosci jak napisalam powyzej.
                        • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:57
                          Nie wymagam tego co sugerujesz, za to zawsze mam dobre kontakty z osobami
                          wykazujacymi odrobine zdrowego rozsadku.smile
                          • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 11:02
                            carmita80 napisała:

                            > Nie wymagam tego co sugerujesz, za to zawsze mam dobre kontakty z osobami
                            > wykazujacymi odrobine zdrowego rozsadku.smile
                            pod warunkiem, że wykazują ten zdrowy rozsądek wg twojego widzimisię?
                          • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 11:07
                            carmita80 napisała:

                            > Nie wymagam tego co sugerujesz, za to zawsze mam dobre kontakty z osobami
                            wykazujacymi odrobine zdrowego rozsadku.smile

                            Ale wiesz, że pojęcie "zdrowy rozsądek" to pojęcie subiektywne? smile

                            Ja, swoją drogą, mam również dobre kontakty z osobami które nie tylko nie
                            wykazują się zdrowym rozsądkiem wedle mojego pojęcia, ale co więcej! przyznaję
                            im pełne prawo do posiadania zupełnie irracjonalnych dziwactw, fanaberii i
                            manii/fobii i nie stukam się z tego powodu w czoło.
                            • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 11:20
                              Ale wiesz, że pojęcie "zdrowy rozsądek" to pojęcie subiektywne?
                              :
                              Tylko na pewnych plaszczyznach, w innych zdroworozsadkowe podejscie jest jedno
                              sluszne.
                              Alez ja tez mam dobre kontakty z osobami w moim odczuciu bedacymi dziwakami, tez
                              przyznaje im do tego prawo a pukam sie w glowe lub nie w zaleznosci czego dane
                              fanaberie dotycza, przy czym nie robie tego zlosliwie. Zdaje sobie sprawe, ze i
                              ja ma swoje fanaberie, ktore u kogos wywoluja podobne rakcje.
                              • dynema Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 11:52
                                zdroworozsadkowe podejscie jest jedno
                                > sluszne.


                                Heh, ale zycie byloby latwe jakby mozna bylo tak sobie pojsc na
                                latwizne.
                                Nie ma czegos takiego jak jedyne sluszne podejscie zdroworozsadkowe.

                                Czy dziecko w wieku 5 lat powinno sie bawic z dziecmi w swoim wieku?
                                .
                                Czy odpowiedz bedzie taka sama jesli dziecko ma AIDS i zero
                                odpornosci?

                                Przyklad ekstremalny, ale pokazuje, ze jest zbior zasad, ktory jest
                                zdroworozsadkowy dla wiekszosc dzieci, moze byc nawet
                                zdroworozsadkowy dla wszystkich dzieci jakie ja znam, co nie zmienia
                                faktu ze jednego slusznego podejscia nie ma.

                                • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 12:08
                                  W zaleznosci od plaszczyzny na jakiej zroworozsadkowe podejscie bedzie rozpatrywane.

                                  Czy dziecko w wieku 5 lat powinno sie bawic z dziecmi w swoim wieku?
                                  > .
                                  > Czy odpowiedz bedzie taka sama jesli dziecko ma AIDS i zero
                                  > odpornosci?

                                  Jesli ma AIDS i zero odpornosci powinno bawic sie z dziecmi w jakim wieku?
                                  • dynema Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 12:32
                                    Np. W takim w ktorym dziecko/ nastolatwek jest w stanie pamietac o
                                    srodkach ostroznosci i pamietac o zachowaniu higieny.
                                    • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 13:04
                                      5-latek ma sie bawic sam czy z nastoslatkami?
                                      Sczerze nie rozumiem o co co chodzi.
                                      • dynema Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 13:20
                                        Ty na serio uwazasz ze celem mojej wypowiedzi byly dywagacje na
                                        temat z kim ma sie bawic pieciolatek z AIDS czy udajesz beton?
                                        • najma78 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 13:52
                                          No wiec z kim ma sie bawic? Z innym 5-latkiem chorym na AIDS? Zasady
                                          zdroworozsadkowe to:
                                          1. Musi byc pod kontrola lekarza.
                                          2. Musi przyjmowac najnowoczesniejsze leki, ktore pozwalaja osobom z ta choroba
                                          prowadzic calkiem zwyczjane zycie, chodzic do przedszkoli, szkol, pracowac itp.
                                          chyba o tym wiesz?
                                          3. Musi przestrzegac pewnych srodkow ostroznosci, ktore sa zalecane przez
                                          lekarzy spejalistow.
                                          O o ci chodzi? O czym chcesz dywagowac? Jak dotad nic istotnego nie napisalas. A
                                          jesli masz problem z przetwarzaniem mysli w slowo pisane to wyluzuj.
                                          • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 13:57
                                            Dokladnie, probujesz podjac dyskusje, ale nie bardzo wiesz o co ci chodzi.
                                            • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 18:18
                                              carmita80 napisała:

                                              > Dokladnie, probujesz podjac dyskusje, ale nie bardzo wiesz o co ci chodzi.
                                              och żabko ja wiem, że się starasz ale nędznie Ci wychodzi smile
                                              takie teksty u 20-stoletnich dziewcząt to norma, gorzej jeśli takie teksty rzuca
                                              ktoś, kto sam ma problem ze zrozumieniem pisanego tekstu smile
                                          • dynema Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 14:07
                                            Zacytowalam do ktorego fragmentu wypowiedzi sie odnosze.

                                            Moj przyklad pokazuje ze nie ma JEDNEGO zdroworozsadkowego podejscia
                                            do kazdego pieciolatka, trzylatka czy 2 tygodniowego niemowlaka.
                                            Wbrew twierdzeniu pani C..80, nie ma prawd objawionych, ktore sa
                                            zawsze zdroworozsadkowe.

                                            Co wyraznie napisalam w drzewku ale nalezaloby czasem moze na nie
                                            spojrzec, a nie biegac z kata w kat i szczekac na kazdy nowy post
                                            ktory sie pojawia.
                                            • najma78 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 14:28
                                              nie biegac z kata w kat i szczekac...

                                              to sie tyczy tez ciebie, zwlaszcza, gdy sie nie wnosi nic istotnego.
                                              • dynema Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 14:33
                                                > to sie tyczy tez ciebie, zwlaszcza, gdy sie nie wnosi nic
                                                istotnego.

                                                Szczegolnie dobrze to brzmi w kontekscie twoich dwoch ostatnich
                                                wypowiedzi. Belka w oku mocno uwiera?
                                              • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 14:37
                                                Istnieje cos takiego jak zdrowy rozsadek czyli nie przesadzanie w zadna strone,
                                                stosowanie ogolnie przyjetych zasad podkresle roznew zaleznosci od
                                                okolicznosci, inne zasady zdroworozsadkowe beda dotyczyly kobiet w ciazy, inne
                                                tych w pologu, inne dziecka 3-letniego zdrowego, a inne 3-latka np. a astma,itd.
                                                ale do kazdego z tych przypadkow istnieja i w kazdym z nich mozna je zastosowac.
                                                Przyklad:
                                                Zdroworozsadkowe zasady w przypadku niemowlat zdrowych:
                                                - karmienie naturalne jako najlepsze, a mm w razie problemow
                                                bo nie zaglodzisz dziecka, ani nie podasz mu mleka prosto od krowy.
                                                - ubieranie dostosowane do warunkow panujacych,
                                                bo przegrzewanie ani zbytnie wyziebianie nie jest korzystne
                                                - wychodzenie na spacery
                                                bo swieze powietrze jest korzystne
                                                - slanianie od slonca w najwiekszy skwar
                                                bo moze dostac udaru lub poparzen
                                                - unikanie nadmiaru wrazen
                                                bo moze miec problemy ze snem, byc nie spokojne
                                                - unikanie kosmetykow
                                                bo to chemia i moze zaburzyc naturalna oslone skory
                                                itp. czyli uniwersalne zasady zdroworozsadkowe
                          • franczii Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 13:13
                            Ja nie mialam zadnych problemow z odwiedzinami, odwiedziny przyjmowalam od
                            samego poczatku po porodach, siedzialam z goscmi tyle ile mialam ochote, czasem
                            to byla godzina czasem kwadrans, po czym sie zegnalam i szlam do sypialni
                            korzystajac z przywilejow kobiety w pologutongue_out Obawy o dziecko w zwiazku z
                            odwiedzinami byly mi kompletnie obce. Niemniej jednak uwazam, ze kobiecie,
                            ktora dopiero co urodzila dziecko mozna spokojnie wybaczyc brak rozsadku a
                            wrecz przewrazliwienie w kwestii odwiedzin a takze w wielu innych kwestiach. Za
                            to my mozemy sie wykazac w takiej sytuacji odrobina zdrowego rozsadku i nie
                            robic z tego afery, nie boczyc sie i nie pytac glupio : "to co mam teraz dziecku
                            powiedziec, ze ciocia go nie chce?" tylko wytlumaczyc co sie z ciocia dzieje i
                            dlaczego z ciocia teraz sie widziec nie mozna.
                • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:58
                  nie przesadzaj, z niecierpliwością to można czekać aż siostra czy brat się
                  urodzą, poza tym no proszę, co dziecko - paznokcie sobie gryzie, spać po nocach
                  nie moze - haha - wyszukujesz różne cuda wianki na siłę - odpuść sobie
                  • dynema Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 11:08
                    Tez tak mysle, dla 4 letniego dziecka ciaza w rodzinie jest to
                    calkowita abstrakcja, dla czesci ojcow czy rodzicow poloznicy jest
                    to w jakims tam sensie abstrakcja az do momentu porodu.

                    Tak wiec jesli rodzice tak wiec jesli rodzice(lub inne babony w
                    rodzinie) nie nakrecaja dziecka "dzidzius bedzie i sie z nim nawic
                    bedziesz juz jutro", to wiekszosc 4latkow ma powazniejsze problemy
                    biezace niz snuc sie po przedszkolu i oczekiwac w stresie kiedy to
                    nastapi.
                • franczii Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 12:26
                  Carmita, z mojej znajomosci 4latkow wynika, ze dla nich wyczekiwanie na
                  spotkanie z nowonarodzonym kuzynkiem czy nawet braciszkiem nie wyglada tak jak
                  to sobie wyobrazasz. Bardziej uwierze, ze tesknic moga za kochana ciocia, ktora
                  wczesniej duzo czasu poswiecala a teraz z okazji porodu kontakt zostal uciety.
                  Moim zdaniem jak najbardziej mozna 4latkowi wytlumaczyc, ze ciocia i nowy
                  kuzynek potrzebuja spokoju i odpoczynku i odwiedziny beda troche pozniej.
                  A kobiecie we wczesnym pologu, zmeczonej, znajdujacej sie w bardzo delikatnej
                  sytuacji nie ma sie co dziwic, ze jej mysli zajmuje tylko i wylacznie
                  nowonarodzony i chwilowo nie ma miejsca na myslenie o odczuciach bratanicy.
                  Madrzy rodzice nie powiedza dziecku "widzisz, ciocia juz cie nie chce" tylko
                  wytlumacza mu w sposob dla niego przystepny co sie teraz z ciocia dzieje a sami
                  dadza cioci troche czasu az wszystko sie pouklada i powroci na wlasciwe miejsce.
                  • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 12:37
                    franczii napisała:
                    > Madrzy rodzice nie powiedza dziecku "widzisz, ciocia juz cie nie chce" tylko
                    wytlumacza mu w sposob dla niego przystepny co sie teraz z ciocia dzieje

                    Wg Carmity będzie to okłamywanie dziecka. Patrz post wyżej skierowany do mnie.
                • memphis90 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 18:14
                  to jest jednak duza dziewczynka i moglaby wytrzymac krotla wizyte brat
                  > a
                  > z rodzina i zaspokoic pragnienie 4-latki pokazujac dziecko z odleglosci 1m.
                  ja, szczerze mówiąc, już się zgubiłam kto tu jest dużą dziewczynką i ma
                  pokazywać noworodka(bratowa?). Ale, sorry, noworodek to nie zabawka ani
                  zwierzątko w zoo, żeby 4-latka musiała je oglądać już, teraz, zaraz, bo chce i
                  musi, bo się naczekała. Gdzieś się dbanie o uczucia dziecka kończy- i jest to
                  punkt, w którym ktoś inny musi o swoich własnych uczuciach i potrzebach zapomieć.
            • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:18
              carmita80 napisała:

              > Przekonajmy dzieci klamstwami i przekupstwem, baaaardzo
              pedagogiczne podejscie.
              >
              > Zawsze da sie wszystko wyjasnic, oj da sie.

              Czyli proponujesz że skoro pusiaczek życzy sobie zobaczyć bobo, to
              ruszamy oglądać bobo niezależnie od tego, co sobie myśli jego matka?
              • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:28
                miliwati napisała:
                Czyli proponujesz że skoro pusiaczek życzy sobie zobaczyć bobo, to
                > ruszamy oglądać bobo niezależnie od tego, co sobie myśli jego matka?

                Oczywiście, bo inaczej urazimy jakże wrażliwe uczucia pusiaczka. Uczucia
                niepusiaczkowe mamy w doopie, w końcu to są tylko uczucia jakiejś tam
                przewrażliwionej ciotuni, której do pusiaczka daleeeko wink
    • deodyma Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 13:56

      I tak też w ubiegłym tygodniu
      > podczas wymiany smsowej szwagierka moja napisała w treści jednego
      > taką oto informację dl nas, żebysmy przyjechalli jak sie mąż mój
      > wykuruje (bo akurat podziębiony jest), ale bez córki (bądź co bądź
      > jej chrześnicy i bratanicy, mała ma 4 lata) bo małego przestraszy





      a Twopja corka to jakis OBCY z innej galaktyki, ze mialaby im
      noworodka wystraszyc?big_grin
      czy ona dobrze sie czuje?big_grin
      • sylwiawkk Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 14:05
        daj spokój nie ma o co sie obrażać mój brat tez od 6 dni jest ojcem [ po raz
        pierwszy] i ja tez miałam nerwa ze dał znać że urodzilo mu sie po kilku
        godzinach dopiero, i jest między nami wiele wiele do uporania sie, ale tez mam
        dwoje dzieci [jednego jest chrzesnym] i tez mu przeszkadzają czasem i tez nie
        raz palnął takie głupoty o bratowej to juz nie wspomnę i jakos dajemy radę- oni
        sie staraja my tez i choc niespecjalnie kochajacą jestesmy rodziną ale zawsze to
        rodzina.
        • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 14:34
          sylwiawkk napisała:

          > daj spokój nie ma o co sie obrażać mój brat tez od 6 dni jest
          ojcem [ po raz
          > pierwszy] i ja tez miałam nerwa ze dał znać że urodzilo mu sie po
          kilku
          > godzinach dopiero, i jest między nami wiele wiele do uporania sie,

          No tak, jakże tak można - dziecko się urodziło a on dopiero po kilku
          godzinach się odzywa? Przecież normalny człowiek jak mu się dziecko
          rodzi to natychmiast:
          a. Rozsyła SMS-y.
          b. Relacjonuje na bieżąco na blogu postępy rozwarcia
          c. Zakłada dziecku konto na NK, Fb i Linkedin
          d. Dzwoni żeby się upewnić że SMS-y doszły
          e. Robi zdjęcie i wrzuca na NK.
          A potem, ewentualnie, może już sobie pobyć z dzieckiem i jego matką,
          jeżeli ma takie ekscentryczne potrzeby.


          ale tez mam
          > dwoje dzieci [jednego jest chrzesnym] i tez mu przeszkadzają
          czasem i tez nie
          > raz palnął takie głupoty o bratowej to juz nie wspomnę i jakos
          dajemy radę- oni
          > sie staraja my tez i choc niespecjalnie kochajacą jestesmy rodziną
          ale zawsze t
          > o
          > rodzina.
          • sylwiawkk Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 15:08
            wyobraź sobie że mój kochany braciszek był u mnie w domu 12 godzin po moim
            porodzie, i przyprowadził ze sobą 6 osób aby mogli sobie podziwiać moje nowo
            narodzone dziecko, a bratowa przed wyjsciem spytała: to co jutro wy do nas
            przyjedziecie? to ja chyba moge w zamian oczekiwać że zadzwoni i sie pochwali
            troszkę wczesniej i pozwoli mi złozyc gratulacje żonie.
            • sylwiawkk Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 15:10
              wyobraź sobie że faktycznie pierwszy raz zobaczyłam bratanka na NK a dopiero
              potem na żywo. wiec skoro miała czas wystawic fotki na NK to chyba znajdzie
              chwilkę aby zadzwonic do siostry.
            • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 19:58
              sylwiawkk napisała:

              > wyobraź sobie że mój kochany braciszek był u mnie w domu 12 godzin po moim porodzie, i przyprowadził ze sobą 6 osób aby mogli sobie podziwić moje nowo narodzone dziecko,



              Jakby to był mój braciszek i wykręcił mi taki numer, to obawiam się, że mogłoby się to skończyć trwałym kalectwem.
            • memphis90 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 18:22
              Dziewczyno, chyba oszalałaś... Gdyby ktoś próbował dzwonić do mnie tuż po
              porodzie i gratulować- to chyba usłyszałby kilka nieparlamentarnych słów.
              Ostatnią rzeczą, o której myślałam, było rozmawianie z kimkolwiek o czymkolwiek.
              gdyby ktoś próbował zwalić mi się na głowę z osobami towarzyszącymi, to też
              zostałby delikatnie, acz skutecznie wyrzucony za drzwi porodówki.
        • memphis90 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 18:20
          ja tez miałam nerwa ze dał znać że urodzilo mu sie po kilku
          > godzinach dopiero,
          A co- miał na żywo z porodówki relacjonować "krocze się napina, wyrzyna się
          główka, o- łożysko wyszło" i fotki wysyłać? Kilka dni- rozumiem, można się
          trochę obrazić, ale kilka godzin?
    • kub-ma Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 14:08
      Młoda matka często ma dziwne pomysły jeżeli chodzi o własne dziecko.
      Pewnie większość z nas ma takie na koncie. Moja mama czasami
      przypomina mi moje przy pierwszym dziecku. Na szczęście nie obrażała
      się. Ty też się nie obrażaj. Siostra męża za miesiąc lub dwa pewnie
      będzie się śmiała ze swoich pomysłów. Pozwól jej przeżyć swoje
      macierzyństwo i popatrz na nią jak starsza, bardziej doświadczona
      siostra z przymrużeniem oka.
    • ira_07 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 14:15
      Tak, jesteś nawiedzona.

      Chyba się zorientowała, że źle
      > zrobiła, bo na drugi dzień napisała smsa z pytanie, czy cos napisała
      > nie tak i że pewnie o młoda naszą chodzi, że jesli tak, to ok
      > żebyśmy ja wzieli ze soba, co będzie to bedzie.

      Może się boi, że mała będzie głośno, że będzie dziecko np. ciągnąć za rączki. Domyślam się, ze to pierwsze dziecko szwagierki?

      . Na co mąż mój juz
      > sam odpisał że za póżźno teraz. Ona oczywiście próbowała się bronić.
      > My zdecydowaliśmy, że długo tam nie zajrzymy.

      Nie pójdziemy już do twojej piaskownicy, bo podmieniłaś ostatnio łopatki! Obrażamy się!- no, tak to mniej więcej wygląda. Zachowujecie się jak idioci, inaczej tego nazwać nei można.
    • deczko Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 14:23
      Czterolatki bywaja nieobliczalne.
      Moze Wy w swojej corce widzicie aniola, ale pewnie szwagierka boi
      sie ze corka moze z czyms wyskoczyc, ze nie bedzie dostatecznie
      pilnowane.

      Takze moim zdaniem szwagierka ma prawo do stresa.
      A Wy zachowujecie sie jak rozwydrzone czterolatki, moze na jakis
      czas opusccie piaskownice corki i wczujcie sie w role doroslych?
      • tully.makker Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 15:22
        > Czterolatki bywaja nieobliczalne.
        > Moze Wy w swojej corce widzicie aniola, ale pewnie szwagierka boi
        > sie ze corka moze z czyms wyskoczyc, ze nie bedzie dostatecznie
        > pilnowane.

        Absolutnie, 4-latki to prawdziwe demony, ktore nalezy trzymac jak
        najdalej od innych dzieci w rodzinie co najmniej przez rok. a jak
        sie urodzi maluch w rodzinie, gdzie jest 4-latek, to koniecznie
        odeslac 4-latka z domu na kilka miesiecy, bo stanowi prawdziwe
        zagrozenie.

        W domu wszyscy zdrowi?
      • deodyma Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 16:02

        deczko napisał:

        > Czterolatki bywaja nieobliczalne.
        > Moze Wy w swojej corce widzicie aniola, ale pewnie szwagierka boi
        > sie ze corka moze z czyms wyskoczyc, ze nie bedzie dostatecznie
        > pilnowane.





        wybacz, ale nawet mlodsze dzieci nie bywaja nieobliczalne.
        dziwne, ze moj syn, ktory nie ma jeszcze 3 lat potrafi sie ladnie
        bawic z dziecmi w swoim wieku, jak i z mlodszymi dzieciakami,starsze
        dzieci od siebie bardzo lubi i ma wsrod mnich swoich ulubiencow a w
        stosunku do niemowlakow nie zdarzylo sie na razie, zeby z czyms
        wyskoczyl czy zrobil dziecku krzywde.
        bez przesady.
    • q_fla Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 14:24
      Jesteś nawiedzona i robisz z igły widły.
      I przypomnij sobie jak tobie po porodzie hormony waliły na mózg.
    • najma78 Re: yoluha 08.06.10, 15:08
      Przeczytalam twoj post i tak spodziewalam sie, ze napisza ci ze przesadzasz,
      jestes nawiedzona i ze dziecka wszedzie ciagac nie musisz.
      Moim zdaniem - jak to jedna na forum twierdzi, ze na to cierpi, to jest
      odpieluchowe zapalenie muzgu, baby blues, hormony, pierwsze dziecko, ktore ma
      dwa tygodnie i w wiekszosci spi, nie rozpoznaje twarzy itd. Ja bym jej
      odpuscila. Zadzwonilabym i powiedziala, ze rozumiesz, ale niech ona tez
      zrozumie, ze 4-latek jest bardzo podekscytowany malenkim kuzynem i bardzo chce
      go zobaczyc, ze nie jestescie dzikusami i chorzy nie przyjedziecie, ze wizyta
      nie bedzie dluga i oczywiscie wytlumaczysz dziecku jak ma sie zachowywac, jesli
      moj dwulatek rozumial gdy widzial niemowaleta to 4-latek na pewno. Pozdrawiam.
      • czar_bajry Re: yoluha 08.06.10, 23:16
        yoluha się obraziła za brak zrozumienia i poparcia na forumtongue_out
        • attiya Re: yoluha 09.06.10, 07:16
          czar_bajry napisała:

          > yoluha się obraziła za brak zrozumienia i poparcia na forumtongue_out
          ta, rzuciło mi się to w oczy
          no nikt nie napisał, że siostra męża to głupia, niemądra, walnięta i 10 zwrotek
          na bis a ona sama taka biedna pokrzywdzona i jeszcze jej dziecię pomijają w
          odwiedzinach
          skoro więc 95 procent tak pisze, to może jednak droga autorko wątku coś jest na
          rzeczy ?
    • chococino Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 15:13
      W jaki sposób twoje dziecko ma przestraszyć noworodka?
    • attiya Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 15:24
      może jest ciągle zmęczona po porodzie, może dziecko z lekka przeziębione, może
      przynajmniej na razie chce spokoju i ciszy a nie biegającej po całym domu i być
      może głośno zachowującej sie czterolatki
      troche zrozumienia - smile Jeszcze córka zdąży zobaczyć nowo narodzonego kuzyna
    • siasiunia1 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 15:31
      Młoda matka ma często dziwne pomysły, jest przewrażliwiona na
      punkcie swojego dziecka, pewnie nasłuchała się jak to kontakt duzego
      dziecka z małym może wpływac bla bla bla.
      Ale się zreflektowała i przeprosiła.
      I nie napisała o waszym dziecku że jest potworem, bahorem co to nie
      będzie się umiało zachowac ale po prostu że obawia się ze wystraszy
      noworodka.

      A Wy zamiast podejsć z luzem i wyrozumiałością to piszecie "teraz to
      już za późno". Ciekawa jestem jakie Ty miałaś autorko pomysły świeżo
      po porodzie. hem?

      a tak na marginesie to świnie z Was jak nie wiem. Ja bym zrozumiała
      i porozmawiała z punktu widzenia doświadczonej matki, poradziła a
      nie focha strzelała.
      • verdana Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 15:50
        Ja sama uwazam odwiedziny 4-latki u noworodka za chybiony pomysł. W
        tym wieku dzieci rzeczywiście mogą zachowywać się w sposób, ktory i
        dla dziecka i dla matki jest męczacy. nawet rodzeństwo w tym wieku
        jest często uciążliwe...
        • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 15:53
          verdana napisała:

          > Ja sama uwazam odwiedziny 4-latki u noworodka za chybiony pomysł.
          W
          > tym wieku dzieci rzeczywiście mogą zachowywać się w sposób, ktory
          i
          > dla dziecka i dla matki jest męczacy. nawet rodzeństwo w tym wieku
          > jest często uciążliwe...

          Ta, jasne. Bo w takiej wizycie chodzi przecież o pogłębioną dyskusję
          metafizycznego znaczenia heideggerowskiej koncepcji buddystycznej
          idei duszy w ujęciu pism Karetzjusza. Przy 4-latce nie da rady się
          na tym skupić.
          • verdana Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 16:00
            Cóż, widziałaś kiedyś żywiołową czterolatkę? przy niej nalezy skupic
            się na zapewnieniu bezpieczeństwa noworodkowi oraz łapaniu szklanek
            i wazonikow.
            • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 16:08
              verdana napisała:

              > Cóż, widziałaś kiedyś żywiołową czterolatkę? przy niej nalezy
              skupic
              > się na zapewnieniu bezpieczeństwa noworodkowi oraz łapaniu
              szklanek
              > i wazonikow.

              Spośród całkiem sporej liczby widzianych przeze mnie w akcji
              znajomych 4-latek jeszcze nie trafiła się taka rodem z tych
              paranoicznych bzdurnych historii o dzieciach-niszczycielach. Nawet
              jeżeli występowały w grupie, biegały i trochę hałasowały.

              Bajki o tłukących się wazonach i zagrożeniu dla leżącego w łóżeczku
              noworodka przystoją matce z 2-tygodniowym stażem, ale każdy inny
              powinien się ich wstydzić.
              • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 16:53
                Nie chodzi o niszczycielstwo. Widziałam 4-5-latki tak podekscytowane
                "dzidziusiem", że rzeczony dzidziuś dostawał spazmów, jak mu dziewczątko
                rozentuzjazmowane piszczało znienacka nad głową "słodziaczek, słodziaczek!",
                mimo napomnień rodziców.

                Ad rem - w ogóle uważam, że odwiedziny u dwutygodniowego noworodka i jego matki
                w połogu to chybiony pomysł, ale zdaję sprawę sobie, że to niepopularny pogląd.


                Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa
                narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz.
                - by Lezbobimbo
                • kawka74 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 17:26
                  Widziałam 4-5-latki tak podekscytowane
                  > "dzidziusiem", że rzeczony dzidziuś dostawał spazmów, jak mu dziewczątko
                  > rozentuzjazmowane piszczało znienacka nad głową "słodziaczek, słodziaczek!",
                  > mimo napomnień rodziców.

                  Ano.
                  Moja córka ryczy jak zarzynana, kiedy jej małoletnie kuzynostwo wsadza głowy do
                  wózka i piszczy z zachwytu.
                  Co do odwiedzin, na samo wspomnienie tego, co wyprawiała moja rodzina, trafia
                  mnie szlag.
                • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:21
                  mama_kotula napisała:

                  > Nie chodzi o niszczycielstwo. Widziałam 4-5-latki tak

                  Jak komu. Verdanie chodzi, wyraźnie napisała.

                  podekscytowane
                  > "dzidziusiem", że rzeczony dzidziuś dostawał spazmów, jak mu
                  dziewczątko
                  > rozentuzjazmowane piszczało znienacka nad głową "słodziaczek,
                  słodziaczek!",
                  > mimo napomnień rodziców.

                  No to trzeba napominać skutecznie. Zresztą - skąd się to wzięło temu
                  dziecku jak nie z wzorca od rodziców? Sami pewnie tak piszczą, więc
                  niech się nie zasłaniają dzieckiem.

                  > Ad rem - w ogóle uważam, że odwiedziny u dwutygodniowego noworodka
                  i jego matki
                  > w połogu to chybiony pomysł, ale zdaję sprawę sobie, że to
                  niepopularny pogląd.

                  Dlaczego chybiony? Jeżeli rodzice dziecka mają ochotę na odwiedziny,
                  to w czym problem?

                  > Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie
                  masz prawa
                  > narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz.
                  - by Lezbobimbo
                  • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:27
                    miliwati napisała:
                    > No to trzeba napominać skutecznie. Zresztą - skąd się to wzięło temu
                    > dziecku jak nie z wzorca od rodziców? Sami pewnie tak piszczą, więc
                    > niech się nie zasłaniają dzieckiem.


                    Hehe. A rodzice dwulatków rzucających się na ziemię też się rzucają na ziemię i wrzeszczą. Rodzice dzieci wylewających sok na podłogę zapewne też wylewają. Rodzice dzieci wyrywających zabawki innym dzieciom na bank między sobą się szarpią o np. pilota od tv albo o myszkę od kompa. Rodzice dzieci które rysują po ścianach zapewne nic nie robią, tylko latają z markerem i tworzą freski. A ja od kilku dni codziennie rano siedzę na środku pokoju i z obrażoną miną warczę do niemęża "nieeee, nie będę się ubierać, ty mnie ubierz!!!!" tongue_outtongue_out
                    • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:33
                      mama_kotula napisała:

                      > miliwati napisała:
                      > > No to trzeba napominać skutecznie. Zresztą - skąd się to wzięło
                      temu
                      > > dziecku jak nie z wzorca od rodziców? Sami pewnie tak piszczą,
                      więc
                      > > niech się nie zasłaniają dzieckiem.
                      >
                      >
                      > Hehe. A rodzice dwulatków rzucających się na ziemię też się
                      rzucają na ziemię i
                      > wrzeszczą. Rodzice dzieci wylewających sok na podłogę zapewne też
                      wylewają. Ro

                      Weź mnie nie osłabiaj, to są zupełnie różne grupy zachowań. Ty
                      mówisz o poszukiwaniu granic zachowania, zupełnie normalnej fazie
                      rozwoju człowieka.
                      Ćwierkanie nad bobasem to sprawa czysto wyuczona.

                      > dzice dzieci wyrywających zabawki innym dzieciom na bank między
                      sobą się szarpi
                      > ą o np. pilota od tv albo o myszkę od kompa. Rodzice dzieci które
                      rysują po ści
                      > anach zapewne nic nie robią, tylko latają z markerem i tworzą
                      freski. A ja od k

                      Ściana jest powierzchnią jak każda inna - dlaczego jej nie ozdobić
                      skoro można ozdabiać kartki papieru?

                      > ilku dni codziennie rano siedzę na środku pokoju i z obrażoną miną
                      warczę do ni
                      > emęża "nieeee, nie będę się ubierać, ty mnie ubierz!!!!" tongue_outtongue_out

                      Poszukiwanie granic, próba decydowania o sobie.
                      • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:37
                        CytatĆwierkanie nad bobasem to sprawa czysto wyuczona.

                        Ale zdajesz sobie sprawę, że dziecię lat 4, 5, 6 uczy się nie tylko od rodziców?
                        Dostaję piany na ustach, jak słyszę "słodziaczek", niemowląt nie lubię i nie
                        ćwierkam nad nimi, nawet nad swoimi nie ćwierkałam. Niestety, "słodziak",
                        "słodziaczek" jest ukochanym słowem mojej córki i jej koleżanek z przedszkola.
                        Każdy napotykany pies, kot, niemowlak jest przez dziewczątka witany dzikim
                        entuzjazmem i okrzykami "ooo, jaki słodziaczek, jaki słodki dzidziuś, jaki
                        słodki kociaczek". Rzyg, rzyg, rzyg.
                        • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:40
                          mama_kotula napisała:

                          > CytatĆwierkanie nad bobasem to sprawa czysto wyuczona.
                          >
                          > Ale zdajesz sobie sprawę, że dziecię lat 4, 5, 6 uczy się nie
                          tylko od rodziców
                          > ?
                          > Dostaję piany na ustach, jak słyszę "słodziaczek", niemowląt nie
                          lubię i nie
                          > ćwierkam nad nimi, nawet nad swoimi nie ćwierkałam.
                          Niestety, "słodziak",
                          > "słodziaczek" jest ukochanym słowem mojej córki i jej koleżanek z
                          przedszkola.
                          > Każdy napotykany pies, kot, niemowlak jest przez dziewczątka
                          witany dzikim
                          > entuzjazmem i okrzykami "ooo, jaki słodziaczek, jaki słodki
                          dzidziuś, jaki
                          > słodki kociaczek". Rzyg, rzyg, rzyg.

                          No dobra, masz rację. Jest to niewątpliwie maniera wyuczona, ale
                          rzeczywiście nie musi być od rodziców.
                          • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 13:08
                            miliwati napisała:


                            > No dobra, masz rację. Jest to niewątpliwie maniera wyuczona, ale
                            > rzeczywiście nie musi być od rodziców.

                            Miliwati - szacun smile
                    • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 12:56
                      dobre, dobre mamo_kotula smile
                      ale wątpię czy każda tu osoba odpowiednio i ze zrozumieniem odbierze to smile
    • kawka74 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 17:24
      Nie wiem, czy jesteś nawiedzona, ale sprawę wyolbrzymiasz na pewno.
    • sueellen Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 17:51
      Tez bym nie chciala odwiedzin malego dziecka zaraz po porodzie.
      • kol.3 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 19:06
        Dokładnie. Małe dzieci są najlepszymi roznosicielami zarazków,
        zwłaszcza przedszkolnych, ich zachowanie może być zbyt żywiołowe jak na
        noworodka. Tam gdzie jest noworodek nie należy zwalać się zbyt wielką
        grupą rodzinną ani na zbyt długo.
        • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:24
          kol.3 napisała:

          > Dokładnie. Małe dzieci są najlepszymi roznosicielami zarazków,

          Te biedne, ginące jak muchy od chorób maleństwa - nowo urodzone
          rodzeństwo przedszkolaków... Ach, ach...

          • sueellen Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:03
            Mnie bardziej chodzi o to, że lubię dzieci, ale wlasne, innych
            niekoniecznie. Po porodzie wszystko mnie drażnilo, mialam problem ze
            zniesieniem obecności dorosłych, cudze dziecko, jeszcze jakby było
            żywiołowe, doprowadziłoby mnie do furii.
          • memphis90 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 18:29
            Nigdy nie wiesz, kiedy choroba się wykluje. Jak brat zarazi brata, to trudno-
            ale jak zarazisz obce dziecko, to robi się głupio. Moja mała rozwinęła piękną
            trzydniówkę tuż po wizycie u mojej siostry i ciężarnej koleżanki z dzieckiem. I
            ja wtedy dzwoniłam, uprzedzałam i przepraszałam, że nieświadomie zarażające
            dziecko im przyprowadziłam.
    • najma78 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 19:03
      Tak, dwa tygodnie to jest zaraz po. W tym czasie juz pewnie zdazyla
      wyjsc z nim kilkanascie razy na spacer.
    • shellerka Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 19:09
      powiem tak - ja bym do noworodka nie zabrała moich dzieci. i sama oczekiwałabym,
      że nikt mi do noworodka takiego małego dziecka nie przyprowadzi. dlaczego? bo
      takie małe dzieci są głównym i bardzo silnym przenosicielem wszelkich zarazków.
      pani pewnie tez bardziej chodzi o to, niż o to że je przestraszy.

      pomyśl czy byłabyś szczęśliwa gdyby do ciebie i twojego pierwszego własnie
      narodzonego dziecka (kobieta w połogu jest nieco niezrównoważona i
      przewrażliwiona) przyszli goście z przedszkolakiem?
      • sylwiawkk Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 19:22
        to zapytam inaczej czy wasze dzieci to jakies niewydarzone bachory wiecznie
        chore rozwydrzone, do których komunikat: ciocia jest zmęczona a dzidzius malutki
        więc trzeba byc cichutko NIEDOCIERA!!!!!
        moje dzieci [7 i 3 lata] potrafią jakos zrozumieć. o zarazkach sie nie
        wypowiadam bo ja bardzo luzacka jestem w tych sprawach, o zmęczeniu tez nie bo
        jakos nie wierzę że aż 2 tygodnie po porodzie nie masz siły na nic[ choć
        przyjmuje do wiadomosci że mozna]. A kiedy babcia dziadek byli pierwszy raz u
        was, bo moi byli już w szpitalu ledwo doszłam do okienka ale nie robiłam im
        wyrzutów że chcą zobaczyć swoją wymarzona wnuczkę.
        • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 19:37
          Wlasnie sylwiakk, mnie i dzieci odwiedzano juz w szpitalu, wiekszosc
          nowonarodzonych dzieci i ich mam cale rodziny czyli babcie,
          prabacie, dziadkowie itd. odwiedzano juz w szpitalu, nikogo to nie
          dziwilo, pradziadek calkiem juz pomarszczony fotografowal sie z
          malenstwem trzymajac je na rekach, a taki dopiero mogl je
          przestarszyc. Poprostu bliscy ciesza sie z nowego czlonka rodziny i
          chca zobaczyc, otaczaja tez mame opieka dzieki temu moze i baby
          bluse latwiej przechodza. Abstarchujac w polskich szpitalach nie ma
          warunkow do takich odwiedzin bo chocby zwyklych zaslonek brak, ale
          tez nie jest to popularne, bo matki trzesa sie nad dziecmi i nad
          soba. Jak czytam ''ja bym nie pozwolila na wizyte przedszkolaka u
          noworodka'', juz widze ta mamuske wyparzajaca wszystko co sie da,
          myjaca kilka razy dziennie podlogi itd. a co jesli ma sie wlasne
          dziecko w wieku przedszkolnym, to sie wywozi na kilka tygodni czy
          jak? Odrobacza, antybiotykoterapie stosuje profilaktycznie,
          karantanne? Przesada - a i tak dzieciaki choruja na potege, bo kazdy
          katarek urasta do rangi duzego problemu.
          Polog to nastepny mityczny stan, wielkie podpaski ociekajace krwia,
          piersi zalane mlekiem, rozmemlanie itd.
          Nie mowie, ze kobiety musza czuc sie swietnie, ale nie
          przesadzajcie. Takie uzalanie sie nad soba od momentu zobaczenia
          czerwonej kreski na tescie do kilku miesiecy po porodzie.
          • kawka74 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 19:52
            Wlasnie sylwiakk, mnie i dzieci odwiedzano juz w szpitalu, wiekszosc
            > nowonarodzonych dzieci i ich mam cale rodziny czyli babcie,
            > prabacie, dziadkowie itd. odwiedzano juz w szpitalu,

            Gratuluję taktu i zdrowego rozsądku.
            Zdumiewa mnie radość z własnej bezmyślności.
          • ms135pt Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 22:56
            80 to od daty urodzenia???czyli urodziłaś sie poza Polska, albo kłamiesz.
            W latach 80 nie wpuszczano na oddzial poporodowy NIKOGO. A o fotografowaniu w
            szpitalu nie wspomnę.
            Super, wiesz czego ccesz dla swojego dziecka, jeżeli je masz lub kiedykolwiek
            miec bedziesz i mozesz zaprosic do noworodka i cale przedszkole. Ale nie
            krytykuj matek ktore moze i przesadnie sie boja o swoje dziecko-NOWORODKA
            • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:12
              Jesooo...
              • ms135pt Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:20
                aha
                • nchyb Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 12:30

                  ms135pt, faktycznie się nie popisałaś...

                  Jeżeli Carmita80 urodziła się w 80tym, to jej dzieci urodziły
                  całkiem niedawno...
        • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 20:03
          sylwiawkk napisała:

          A kiedy babcia dziadek byli pierwszy raz u was, bo moi byli już w szpitalu ledwo doszłam do okienka ale nie robiłam im wyrzutów że chcą zobaczyć swoją wymarzona wnuczkę.

          Moja mama była przy porodzie. Bo CHCIAŁAM i ŻYCZYŁAM sobie jej obecności.
          I, moja mama również uszanowałaby to, że ledwo jestem w stanie dojść do okienka - potrafiłaby się wynieść poza swoją egoistyczną chęć zobaczenia wnusi. Przykro, że twoja mama ma w doopie własną córkę i jej odczucia, bo MUSI zobaczyć wnusię zaraz po porodzie.
          • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 20:13
            Nie kazdy nie zyczy sobie odwiedzin po porodzie. Co dla niektorych
            jest glupota dla innych jest zupelnie normalna i naturalna sprawa i
            wcale ci inni nie sa w mniejszosci.
            Moje drugie dziecko jest wczesniakiem i nie bylo zakazu odwiedzin,
            maly urodzil sie wieczorem a na drugi dzien rano maz i corka - o
            zgrozo 4,5 latka wtedy poszli zobaczyc malucha, w trzeciej dobie
            moglam go przytulic kilka minut a jego siostra- siedlisko zabojczych
            bakterii poglaskala go po glowce i pocalowala. Maly zyje i ma sie
            dobrze.
            • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 20:18
              carmita80 napisała:

              > Nie kazdy nie zyczy sobie odwiedzin po porodzie. Co dla niektorych
              > jest glupota dla innych jest zupelnie normalna i naturalna sprawa i
              > wcale ci inni nie sa w mniejszosci.

              Ależ ja nie uważam, że odwiedziny są głupotą.
              Natomiast to jest to samo, co w wątku o zapraszaniu/niezapraszaniu dzieci na wesele - skoro ktoś NIE ŻYCZY sobie odwiedzin/zapraszania dzieci, to ja to uszanowuję.
              PS. Nie, nie mam fobii zarazkowej. Niemniej o zgrozo wywaliłam szanownego ojca moich dzieci, który do kilkugodzinnego noworodka przyszedł z gorączką i glutem po pas, bo on "chce przytulić córkę". Na tyle tolerancyjna nie jestem.
              • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 21:08
                I tak też w ubiegłym tygodniu
                podczas wymiany smsowej szwagierka moja napisała w treści jednego
                taką oto informację dl nas, żebysmy przyjechalli jak sie mąż mój
                wykuruje (bo akurat podziębiony jest), ale bez córki (bądź co bądź
                jej chrześnicy i bratanicy, mała ma 4 lata) bo małego przestraszy.

                Gdzie tu widzisz podobienstwo do watku o zapraszaniu gosci bez
                dzieci na uroczystosc weselna?
                To zupelnie inne okolicznosci.
                Gdybym byla na miejscu autorki watku zapytalabym ja kiedy bedziemy
                mogli przyjsc z dzieckiem, po uzyskaniu odpowiedzi powiedzialabym,
                ze wtedy przyjdziemy czyli tak jak ty uszanowalabym wole matki
                niemowlaka, oczywiscie nie poszlabym tam tylko z mezem. Jesli tak
                bardzo boi sie o dziecko to widocznie potrzebuje czasu, nie
                chcialabym byc pozniej oskarzona o przekazanie bakterii, wirusa,
                przestraszenie dziecka czy zaczarowanie, nie chcialabym tez
                przeszkadzac w pologu. Sprawe zapraszania gosci nalezy przemyslec.
                Nie chodze tez do szpitali i nie wymagam aby kobiety po porodach
                mnie goscily wbrew swojej woli. Zwyczajnie czekam na zaproszenie.
                • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 21:42
                  Istnieje również potencjalna opcja, że dziecko autorki wątku nie jest takim
                  słodkim uroczym wychowanym maleństwem, tylko rozwrzeszczaną histeryczką, si? Na
                  przykład taką, która ryczy wniebogłosy z byle powodu i wszędzie wprowadza
                  nerwową atmosferę. Oraz robi rózne rzeczy na złość, typu "Aniu bądź cicho,
                  proszę", a Ania rozdziera japę jeszcze bardziej.
                  Z kolei przykład mojego syna - mój syn jest zaburzony i pewnych rzeczy nie kuma.
                  Nie zabrałabym go z wizytą do noworodka, bo on by tego noworodka zamęczył,
                  obskakując go i całując czule, zamaszyście i bez cienia wyczucia co pół minuty.


                  No więc można przyjąć opcję, że świeżo upieczona mama jest świadoma - że wizyty
                  pociechy brata nie należą do najspokojniejszych (a krótko mówiąc są zwyczajnie
                  męczarnią). A nie ma zwyczajnie ochoty na konfrontację z "uroczą" brataniczką (i
                  jej mamusią, która stoi jak cielę i nic nie robi).
                  Oczywiście, to tylko jedna z możliwych hipotez, o której nikt tu jeszcze nie
                  wspomniał.



                  Mam ci ja koleżankę, której ostatnio powiedziałam, że bardzo chętnie spotkam się
                  z nią i jej dzieciątkiem, ale pójdziemy wszyscy razem na plac zabaw. W moim domu
                  nie podejmuję się ich gościć, bo to kosztuje mnie i moje dzieci (oraz sąsiadów)
                  za dużo nerwów i energii (dzieciątko koleżanki ustawia mamusię, mamusia tańczy
                  jak dzieciątko zagra, dzieciątko nota bene gra baardzo głośno tongue_outtongue_out, mamusia nic
                  z tym nie robi - dlaczego ja mam nieudolność wychowawczą mamusi znosić we
                  własnym domu, nie wiem).
                  • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 21:52
                    Za duzo historii wymyslasz. Moze poprostu kobieta o ktorej pisze
                    austorka watku jest przewrazliwiona, moze za jakis czas jej minie i
                    spojrzy zupelnie inaczej i wtedy 4-latek najprawdopodoniej zupelnie
                    zwyczajny a nie z zaburzeniami czy zle wychowany nie bedzie juz
                    zagrozeniem? Zwyczajnych, przecietnych 4-latkow jest jednak
                    wiekszosc, ty masz akurat dziecko z dysfunkacjami a twoja kolezanka
                    zle wychowane, jednak to nie powod aby wszystkich oceniac wedlug
                    wlasnych doswiadczen.
                    • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 22:16
                      CytatZa duzo historii wymyslasz. Moze poprostu kobieta o ktorej pisze
                      austorka watku jest przewrazliwiona, moze za jakis czas jej minie i
                      spojrzy zupelnie inaczej


                      Dlaczego ja mam przyjmować potencjalną opcję, że kobieta jest przewrażliwiona, a ty nie możesz przyjąc potencjalnej opcji, że dziecko autorki wątku jest koszmarne? winkwinkwink

                      Niewiadomo, co kieruje tą kobietą - ani ty o tym nie wiesz, ani ja, możemy jedynie snuć przypuszczenia. Niemniej fakty były takie, że zwyczajnie nie życzyła sobie towarzystwa 4-latka przy swoim dziecku. Mogła? Mogła. Miała prawo. Choćby było to najbardziej irracjonalne prawo, ale TRZEBA JE USZANOWAĆ.
                      Oczywiście, można to uznać jako zamach na własne dziecko i strzelić focha giganta. Ale po co tongue_out
                      • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 22:47
                        Dlaczego ja mam przyjmować potencjalną opcję, że kobieta jest
                        przewrażliwiona,
                        > a ty nie możesz przyjąc potencjalnej opcji, że dziecko autorki
                        wątku jest koszm
                        > arne? winkwinkwink

                        Dlatego, ze wiekszosc dzieci nie jest koszmarna, zwlaszcza 4-latki
                        sa zupelnie do rzeczy, mozna im wytlumaczyc i posluchaja, potrafia
                        zachowac sie cicho, nie dotykac dziecka, ogolnie zastosuja sie do
                        polecen rodzica. Ty piszesz o wyjatkach, a chyba jednak dziecko
                        autorki wyjatkowo niegrzeczne nie jest skoro ja to zdziwilo, nic nie
                        wspomniala o tym zreszta.
                        Dopisujesz historie, wymyslasz aby uzasadnic wlasne poglady jedynie
                        sluszne i oparte na wlasnych doswiadczeniach. Proponuje spojrzec
                        dalej a mozna zobaczyc calkiem normalnych rodzicow z fajnymi dziecmi.
                        • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:07
                          Cytata chyba jednak dziecko
                          autorki wyjatkowo niegrzeczne nie jest skoro ja to zdziwilo, nic nie
                          wspomniala o tym zreszta.


                          Wiesz, moja koleżanka też nie uważa, że jej córeczka jest koszmarna tongue_out
                          I nie rozumiem, doprawdy, dlaczego jesteś agresywna w stosunku do mnie. Bo mam
                          inne poglądy na temat odwiedzin u noworodka?
                          • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:11
                            A gdzie ty widzisz agresje?
                            Uwazasz, ze kazdy kto twierdzi ze jego dziecko jest grzeczne jest w
                            bledzie?
                            • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:19
                              carmita80 napisała:

                              > A gdzie ty widzisz agresje?

                              Uważam, że rzucanie się na kogoś z krzykiem "wymyślasz, nadinterpretowujesz, dopasowujesz fakty!!!" to agresja. Zauważ, że moja opcja nie jest nieprawdopodobna, ponieważ NIC nie wiemy o dziecku autorki wątku.
                              Być może "jeszcze małego przestraszy" jest wynikiem przewrażliwienia cioci, ale nie wykluczam opcji, że ciocia ma jakieś podstawy aby sądzić, że dziewczynka może przestraszyć noworodka (niecelowo, na litość, nie musi to być celowe; naprawdę widywałam już przypadki "zagłaskania kotka na śmierć", bo "ooooo dzidziaaaa mamoooo dzidzia!!!!!" - bez żadnych złych intencji, wystarczy zwykłe podekscytowanie).

                              Cytat> Uwazasz, ze kazdy kto twierdzi ze jego dziecko jest grzeczne jest w bledzie?

                              Nie, skąd ten wniosek? Aaa, pewnie s†ąd, że dopuszczam opcję, iż dziecko autorki wątku, to biedne niezaproszone dziecko, może być wcieleniem koszmarów o superniani. No dopuszczam, nie mam podstaw żadnych aby takową odrzucać, bo dziecka autorki wątku nie znam. Niemniej z równym prawdopodobieństwem dopusczam opcję, że dziecko autorki wątku, to biedne niezaproszone dziecko, może być aniołem w ludzkiej skórze. Rozumiesz teraz?

                              Moja aktywność w tym wątku streszcza się do: uważam, że każdy ma prawo wybierać sobie, kogo sobie życzy widzieć 2 tygodnie po porodzie, a kogo nie, podając ku temu jakikolwiek powód albo nie podając powodu wcale.
                              • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:40
                                Nie stawiam wykrzyknikow wiec wedlug netykiety nie krzycze.
                                Ciagle widzisz jakies negatywne przypadki.
                                Aaa, pewnie s†ąd, że dopuszczam opcję, iż dziecko
                                > autorki wątku, to biedne niezaproszone dziecko, może być
                                wcieleniem koszmarów o
                                > superniani. No dopuszczam, nie mam podstaw żadnych aby takową
                                odrzucać, bo dzi
                                > ecka autorki wątku nie znam. Niemniej z równym prawdopodobieństwem
                                dopusczam op
                                > cję, że dziecko autorki wątku, to biedne niezaproszone dziecko,
                                może być aniołe
                                > m w ludzkiej skórze. Rozumiesz teraz?


                                Nie wymienilas pozytywnej opcji, twoje nastawienie dopiero zaczyna
                                sie zmieniac,zaczynasz widziec jasniejsza strone, co cieszy.

                                Moja aktywność w tym wątku streszcza się do: uważam, że każdy ma
                                prawo wybierać
                                > sobie, kogo sobie życzy widzieć 2 tygodnie po porodzie, a kogo
                                nie, podając ku
                                > temu jakikolwiek powód albo nie podając powodu wcale.


                                Moja aktywnosc w watku streszcza sie do: uwazam, ze matka dziecka
                                przesadza, choc ma prawo, matka 4-latki powinna odpuscic czyli nie
                                obrazac sie ale przekazac, ze poczeka ze swoja rodzina na lepszy
                                moment do odwiedzin.
                        • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 07:30
                          carmita80 napisała:

                          >
                          > Dopisujesz historie, wymyslasz aby uzasadnic wlasne poglady jedynie
                          > sluszne i oparte na wlasnych doswiadczeniach. Proponuje spojrzec
                          > dalej a mozna zobaczyc calkiem normalnych rodzicow z fajnymi dziecmi.
                          teraz to ty wymyślasz, tworzysz obraz walniętej położnicy, co to nikogo do
                          siebie nie dopuszcza - a raczej do dziecięcia swego.
                          Dopisujesz historie, wymyślasz aby uzasadnić własne poglądy jedynie słuszne i
                          oparte na własnych doświadczeniach. Proponuję Carmito spojerzec dalej a może
                          zobaczysz całkiem fajne i normalne kobiety po porodzie smile
                          • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:29
                            Jak na razie to widze sporo ponadprzecietnie przewrazliwonych mamusiek na tym
                            forum, ale mam nadzieje, ze w realu jest inaczej, a tu tylko daja upust swoim
                            irracjonalnym dziwactwom, bo chec odwiedzin przez brata z zona i 4-latka,
                            kobiety dwa tygodnie po porodzie, fizycznie ok, bo nie widzialam wpisu autorki o
                            komplikajach, ktora sama zaprasza, to faktycznie napasc i pogwalcenie jej
                            prywatnosci jako poloznicy oraz narazanie niemowlecia na traume do konca zycia.
                            Nadinterpretacja tekstu autorki postu czy wydziwianie i dopisywanie historii?
                            • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:34
                              Carmito. Czy ty jesteś w stanie pojąć, że ktoś NIE MA OCHOTY NA ODWIEDZINY W DANYM MOMENCIE, niezależnie od swojego stanu fizycznego, psychicznego, jakiegokolwiek? Z powodu, który jest moim ulubionym powodem, a który brzmi "A BO TAK"?

                              Położnica może być w doskonałym stanie, fikać koziołki i biegać dziennie półmaraton - ale jej prawem jako człowieka, nie położnicy, jest przyjmowanie gości wtedy, kiedy ma na to ochotę i w takim składzie, jak ma na to ochotę. Odrzuconych gości prawem jest wtedy uznanie położnicy za kretynkę, nieuprzejmą sucz, przewrażliwioną mamuśkę, ale mają obowiązek USZANOWAĆ jej decyzję i co najwyżej mogą stukać się w czoło i strzelać megafochem.
                              • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:45
                                Oczywiscie, ze to pojmuje, jak tez szanuje i stukam sie w czolo jednoczesnie,
                                ale nie dlatego, ze ktos nie ma ochoty przyjmowac gosci, tylko gdy widze
                                idiotyczne uzasadnienia jak mamuski z postu. Coz przyjmij do widomosci
                                mamo-kotulo, ze mam inny poglad od twojego dotyczacy odwiedzin, przewrazliwienia
                                na temat wlasnej osoby i niemowlat, porodu, pologu, zapraszania gosci na slub
                                oraz pobudek z jakich sie to robi i pewnie jeszcze wielu innych spraw.smile Pozdrawiam
                                • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 11:08
                                  tak tak, wiemy jakie masz poglądy
                                  urodziłaś kobieto? No to marsz na wały albo do innych robót fizyczno-publicznych
                                  to odechce ci się leżenia po porodzie i nie przyjmowania małych dzieci co to
                                  mają chcicę zobaczyć małe bobo
                                  na szczęście nie każdy myśli jak ty, nawet autorka wątku zrozumiała, że czas
                                  dużo daje i spokojnie poczeka razem z córeczką na dogodniejszą chwilę do odwiedzin
                                  Dobrze, że nie mam Cię w rodzinie uff...
                            • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:35
                              carmita80 napisała:

                              > Jak na razie to widze sporo ponadprzecietnie przewrazliwonych
                              mamusiek na tym
                              > forum, ale mam nadzieje, ze w realu jest inaczej, a tu tylko daja
                              upust swoim
                              > irracjonalnym dziwactwom, bo chec odwiedzin przez brata z zona i 4-
                              latka,
                              > kobiety dwa tygodnie po porodzie, fizycznie ok, bo nie widzialam
                              wpisu autorki
                              > o
                              > komplikajach, ktora sama zaprasza, to faktycznie napasc i
                              pogwalcenie jej
                              > prywatnosci jako poloznicy oraz narazanie niemowlecia na traume do
                              konca zycia.
                              > Nadinterpretacja tekstu autorki postu czy wydziwianie i
                              dopisywanie historii?

                              Nadinterpretacja tak - Twoja. Nikt tu za bardzo nie popiera obaw
                              początkującej matki, właściwie wszyscy się zgadzają że przesadza.
                            • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 11:01
                              bo może szwagierka nie widzi powodu aby dzielić się ze wszystkimi tym, że może
                              jednak źle się czuje
                              a ty widzę, że wszystkie rozumy pozjadałaś i wiesz najlepiej co dla kogo jest dobre
                        • miliwati Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:38
                          carmita80 napisała:

                          > Dlaczego ja mam przyjmować potencjalną opcję, że kobieta jest
                          > przewrażliwiona,
                          > > a ty nie możesz przyjąc potencjalnej opcji, że dziecko autorki
                          > wątku jest koszm
                          > > arne? winkwinkwink
                          >
                          > Dlatego, ze wiekszosc dzieci nie jest koszmarna, zwlaszcza 4-latki
                          > sa zupelnie do rzeczy, mozna im wytlumaczyc i posluchaja, potrafia

                          Za to większość kobiet jest przewrażliwiona i nic im się nie daje
                          wytłumaczyuć, co? suspicious

                          • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 11:26
                            Zwlaszcza miliwati i attiya, gdybyscie uwazniej czytaly to wiedzialbyscie, ze
                            doradzilam nie obrazanie sie i odwiedziny w pozniejszym czasie. Natomiast nie
                            musze zgadzac sie z wieloma opiniami, ktore sa moim zdaniem pozbawione logiki,
                            zdrowego rozsadku, mocno przesadzone i bez zwiazku z trescia postu glownego.
                            • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 13:01
                              carmita80 napisała:

                              > Zwlaszcza miliwati i attiya, gdybyscie uwazniej czytaly


                              ależ my czytamy uważnie - tego nauczyłam się już w podstwówce - uważnie i ze
                              zrozumieniem smile A Ty?

                              to wiedzialbyscie, ze
                              > doradzilam nie obrazanie sie i odwiedziny w pozniejszym czasie.

                              smile

                              Natomiast nie
                              > musze zgadzac sie z wieloma opiniami, ktore sa moim zdaniem pozbawione logiki,
                              zdrowego rozsadku, mocno przesadzone i bez zwiazku z trescia postu glownego.

                              ale o kimś konkretnie piszesz? smile
                              Bo logicznego myślenia też juz w podstawówce nauczyłam się i tak mi już zostało,
                              żeby przynajmniej w miarę logicznie podchodzic do problemu położnic, które
                              przynajmniej na początku nie za bardzo chcą spotykać się z rodziną do 10-go
                              pokolenia. Ich prawo, ich życzenie. A jak to odbierze ta rodzina, no cóż....Nie
                              każdy posiada umiejętność słuchania, zazwyczaj jeśli juz to raczej wsłuchiwania
                              się we własny głos a nie w to co mówią inni.
                          • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 13:07
                            miliwati napisała:


                            > Za to większość kobiet jest przewrażliwiona i nic im się nie daje
                            > wytłumaczyuć, co? suspicious
                            >
                            a w szczególności tym dwa tygodnie po porodzie smile

                            a poza tym w sumie to nie wiem po co ta dyskusja smile
                            i tak każdy będzie myślał, tak jak myślał do tej pory i zrobi tak jak do tej
                            pory robił smile
                            obawiam się, że mało tu która w końcu napisze: "no tak, masz rację" smile
                    • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 07:24
                      carmita80 napisała:

                      > Za duzo historii wymyslasz. Moze poprostu kobieta o ktorej pisze
                      > austorka watku jest przewrazliwiona, moze za jakis czas jej minie i
                      > spojrzy zupelnie inaczej i wtedy 4-latek najprawdopodoniej zupelnie
                      > zwyczajny a nie z zaburzeniami czy zle wychowany nie bedzie juz
                      > zagrozeniem? Zwyczajnych, przecietnych 4-latkow jest jednak
                      > wiekszosc, ty masz akurat dziecko z dysfunkacjami a twoja kolezanka
                      > zle wychowane, jednak to nie powod aby wszystkich oceniac wedlug
                      > wlasnych doswiadczen.

                      a może jednak szwagierka zna dobrze bratanicę i wie, że to krzycząca, tupiąca,
                      biegająca z kąta w kąt, nie mogąca usiedzieć chwili w spokoju czterolatka.
                      Autorka swe dziecię widzi inaczej, jednak gdy ktoś patrzy z boku to wygląda to
                      zupełnie inaczej. I stąd prośba - zapewne - o możliwość nie przychodzenia na tę
                      pierwszą wizytę z dzieckiem.
                      Może położnica jest padnięta, może ciężki poród, może baby-blues, może 100
                      innych powodów - trzeba uszanować jej prośbę, spróbować zrozumieć a nie jęczeć,
                      że cudownego dziecka się nie zaprosiło. Albo może zaproponować pomoc, na spacer
                      zabrać, zakupy zaproponować, zamiast strzelać focha
        • shellerka Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 22:55
          hej, to nie tak. ja też potrafię swojemu prawie czterolatkowi wytłumaczyć, że
          przy dzidziusiu trzeba spokojnie bla bla bla. Ba! on się wręcz umie od początku
          "zaopiekować" niemowlakiem czyli jego 8 już teraz miesięczną siostrą.

          Ale, to nie chodzi o to, że my wiemy że nasze dziecko jest grzeczne i zdrowe.

          Idąc z wizytą ważne jest też to co czują gospodarze.
          I dlatego nei zabrałabym dzieci (no chyba że wiedziałabym, że gospodarzom
          faktycnie na tym bardzo zależy) tam gdzie jest noworodek i to w dodatku jako
          pierwsze dziecię tych gospodarzy.
    • malila Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 19:19
      Abstrahujac od tego, czy Twoja bratowa ma rację obawiając się o
      swoje dziecko, to bardzo mi się podoba jej reakcja na świadomość, ze
      mogła Cię urazić - szczególnie biorąc pod uwagę to, jak bardzo boi
      się o dziecko. Wszyscy zachowują się czasem dziwacznie, wszyscy mają
      na koncie jakieś głupoty - to nie jest nic nienormalnego. Ale z
      rozwiązywaniem problemów, wyciąganiem ręki, podejmowaniem prób
      porozumienia jest już bardzo różnie. Jestem pod wrażeniem tego, jak
      się zachowała ta kobieta. Uważam, ze właśnie na tym powinnaś się
      skupić.
      • phantomka Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 20:26
        U corki w 5 dobie zycia byl kuzyn, wowczas 4 letni. Jak dzieciak
        wychowany, to raczej krzywdy noworodkowi nie zrobi. Przeciez nie
        musi nachylac sie, calowac czy stroic min do noworodka. No ale chyba
        jako czlonek rodziny nie powinien byc pomijany, no chyba ze dzieci
        to nie ludzie. A bakterie/wirusy przenosza rowniez dorosli, nie wiem
        czy wieciesmile
        Natomiast Twoja reakcja jest conajmniej dziecinna.
        • heca7 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 21:53
          Młode matki tak mająwink Potem zwykle przechodzi. Choć w przypadku
          męża szwagierki na razie się nasila. On trzęsie się bnad dzieckiem
          do tego stopnia, że wzywa na wizyty domowe spesjalistów. Czasami
          chodzą do 2 tej samej specjalności żeby porównać diagnozy. A lekarze
          mówią, że dziecię zdrowe jak rydz. I żeby sobie odpuściliwink
          Ja nie miałam tego syndromu bo dość spokojnie podchodzę do tych
          spraw. Bratanice miały wtedy 2l i 8lat. Obejrzały sobie kuzynkę 5
          dni po porodzie ale fakt, były zdrowe. Przy następnych dzieciach nie
          miałam takich poomysłów bo niby co miałabym zrobić z 5-latką? albo 2-
          latkiem? Oddać do babci bo nieobliczalne? Jakby były chore to owszem
          przebolałabym dla dobra noworodka ale zdrowe dzieci? W większej
          rodzinie to zwyczajnie nimożliwesmile Syn się absolutnie nie
          wystraszył. Ostatecznie głosy rodzeństwa słyszał już tak jak inne
          dźwięki przed porodem i zdążył się przyzwyczaić. Był rodzeństwem
          zachwycony.
    • czar_bajry Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:02
      Ale same powiedzcie,
      > czy ja jestem jakaś nawiedzona? i nie wyolbrzymiam sprawy? Bo mnie
      > trzyma do dziś ta sprawa. Jak termos.

      Jesteś nawiedzona i wyolbrzymiasz sprawę, szwagierka też ale ona
      usprawiedliwiona, dopiero urodziła. Potem jej powinno przejść, chociaż jak
      czytam niektóre wypowiedzi, niekoniecznie w tym wątku to odnoszę wrażenie że się
      jeszcze pogłębia. Nawiedzenietongue_out
      • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:14
        ale ona
        usprawiedliwiona, dopiero urodziła.

        Nie dopiero tylko dwa tygonie temu. Kobiety w ciazy i w pologu to
        swiete krowy, sa usprawiedliwone.


        Potem jej powinno przejść

        A co jak nie przejdzie tylko sie poglebi?
        • mama_kotula Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:20
          carmita80 napisała:
          > A co jak nie przejdzie tylko sie poglebi?

          To będzie miała problem. ONA. A nie ty smile
          • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:43
            Wiec jesli JEJ problem sie pojawi jeszcze na e-mamie to na pewno
            pomozeszsmile w koncu wiesz najlepiejsmile
        • czar_bajry Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:46



          Nie dopiero tylko dwa tygonie temu. Kobiety w ciazy i w pologu to
          > swiete krowy, sa usprawiedliwone.

          Masz racje na wały przeciwpowodziowe trzeba ją wysłać, od razu fanaberie jej z
          głowy wywietrzeją.

          A co jak nie przejdzie tylko sie poglebi?

          chociaż jak
          czytam niektóre wypowiedzi, niekoniecznie w tym wątku to odnoszę wrażenie że się
          jeszcze pogłębia. Nienawiedzenie
        • chloe30 Re: odwiedziny u noworodka 08.06.10, 23:49
          carmita80 napisała:

          >
          > A co jak nie przejdzie tylko sie poglebi?

          to będzie chodziła z dzieckiem na wesela tongue_out
          • czar_bajry Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 00:19
            big_grinbig_grinbig_grin
            czyścisz mi monitorbig_grin
          • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 00:24
            to będzie chodziła z dzieckiem na wesela tongue_out

            Nie sadze, bo tam jest glosno i wielu po spozyciu mocniejszych trunkow to sie
            dopiero dziecko przestraszysmile
          • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 07:19
            chloe30 napisała:

            > carmita80 napisała:
            >
            > >
            > > A co jak nie przejdzie tylko sie poglebi?
            >
            > to będzie chodziła z dzieckiem na wesela tongue_out
            >
            >
            bingo Chloe smile
        • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 07:27
          carmita80 napisała:


          >
          > Nie dopiero tylko dwa tygonie temu. Kobiety w ciazy i w pologu to
          > swiete krowy, sa usprawiedliwone.
          >
          >
          no tak, ty od razu pewnie za łopatę chwyciłabyś i na wały pobiegła, worki układać
          empatii w tobie za grosz
          rozumiem, ze dwa tygodnie po porodzie można już w kamieniołomach walić motem
          pneumatycznym?
          Może idąc krok dalej zacznij zbierać podpisy aby zlikwidować urlop macierzyński
          - po co te głupie baby po porodzie siedzą te 5 m-cy w domu - dwa tygodnie i do
          pracy - lenie śmierdzace uncertain
          • carmita80 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:10
            Urlopu macierzynskiego nie likwidowalabym, nawet przedluzylabym, ale ,,kubel
            zimnej wody,, powinna dostawac profilaktycznie kazda, ktora czerwona kreske na
            tescie zobaczy.
            • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 10:59
              przecież to nie kobieta na początku ciąży tylko położnica, która co dopiero
              urodziła, wiec po co dopowiadasz całą historię
            • czar_bajry Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 14:51
              ,kubel
              > zimnej wody,, powinna dostawac profilaktycznie kazda, ktora czerwona kreske na
              > tescie zobaczy.

              A niby czemu?
              • attiya Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 18:20
                czar_bajry napisała:

                > ,kubel
                > > zimnej wody,, powinna dostawac profilaktycznie kazda, ktora czerwona kres
                > ke na
                > > tescie zobaczy.
                >
                > A niby czemu?

                no właśnie, też się podpinam pod pytanie
                wiesz, skoro ty tak mialaś, to nie znaczy, że każda kobieta tak miała
        • deodyma Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 09:27

          carmita80 napisała:

          > ale ona
          > usprawiedliwiona, dopiero urodziła.
          >
          > Nie dopiero tylko dwa tygonie temu. Kobiety w ciazy i w pologu to
          > swiete krowy, sa usprawiedliwone.
          >
          >
          > Potem jej powinno przejść
          >
          > A co jak nie przejdzie tylko sie poglebi?





          najprawdopodobniej w tym przypadku ten stan sie poglebi i z kazdym
          rokiem bedzie sie poglebial coraz bardziejbig_grin
          az dziw, ze ja sie tak nie zachowywalam ani kolezanki, ktore maja
          dzieci,ale dziwolagi podobne i lepsze tez widywalambig_grin
    • mruwa9 rany, ale dziecinada 08.06.10, 23:47
      z obu stron, takie obrazanie sie w stylu "biore zabawki i ide na
      swoje podworko".
      Naprawde w najblizszej rodzinie mozna byc tak malostkowym i obrazac
      sie dozywotnio z powodu jakiegos chlapnietego bez przemyslenia
      banalnego zdania?
    • lubie.garfielda Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 00:37
      Widzę, że twoja szwagierka będzie mamuśką z gatunku tych co to już na wstępie
      każą chodzić na paluszkach przy dziecku. Sama sobie robi kuku! Jak się jej
      roczniak będzie przy kichnięciu budziła to będzie żałowała, że nie wprowadziła
      oseska w świat dźwięków tylko zamknęła w sztucznie bezdźwięcznym kokonie!
      Krzyżyk jej na drogę!
    • jowita771 Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 06:48
      A ja rozumiem autorkę wątku. Mnie tez by było przykro, że ktoś tak potraktował
      moje dziecko. Nie obraziłabym się śmiertelnie, ale odpisałabym, żeby dała znać,
      kiedy będziemy mogli przyjść z córką. Może nawet jakoś tak bym to ujęła, żeby
      młoda mama wyczytała między wierszami, że moja potrzeba zobaczenia jej dziecka
      nie jest aż tak paląca, żebym nie mogła zaczekać.
      • yoluha Re: od autorki wątku 09.06.10, 08:48
        Witam dziewczyny.Odpisuję dopiero dzisiaj, ponieważ dopiero teraz
        mam dostęp do forum, niestety wczoraj nie mogłam z wami kontynuować
        rozmowy. Nie przypuszczałam, że Ta :p sprawa aż taką dyskusję
        wywoła. Więc wyjasniam wszystkim tu obecnym, że może faktycznie na
        początku nerwy mna szarpały, ale nieaż tak, jak sobie to wyobrażają
        niektóre. Nie zamierzałam odwiedzać szwagierki dwa tygodnie po
        porodzie, bo wiem że takie pielgrzymki są niewskazane wobec matki ,
        a zwłaszcza wobec dziecka. Nie jestem śmiertelnie obrażona na
        szwagierkę, bo normalnie rozmawiamy dzisiaj narazie telefonicznie
        lub wirtualnie (ok.ok. nie napisałam o tym). Jest mi po prostu
        przykro, ale to nie powód na to by ze sobą nie rozmawiac. Przyjdzie
        czas, to sobie to wyjaśnimy.
        Co do wypowiedzi o burzy hormonów itp może jest w tym trochę racji,
        ale ile ludzi tyle opini. I nie jest tak, że zasłaniam się swoim
        dzieckiem. Młoda chce zobaczyc kuzyna, bo jest zżyta z ciocią,
        wiedziała że się dzidzius urodzi, więc normalne że chce go zobaczyć.
        Nie tak dawno córka "przerabiała" problem u syna mojego brata. Tez
        byliśmy w odwiedzinach u maluszka i uwierzcie że tragedii nie było,
        bo młoda wie jak ma sie zachować. Także potworem nie jest, jak co
        poniekóre sugerują.
        A tak na marginesie to dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Inny punkt
        widzenia tej samej sprawy daje do myślenia. Miłego dnia dziewczyny smile
        • miliwati Re: od autorki wątku 09.06.10, 10:36
          yoluha napisała:

          > Witam dziewczyny.Odpisuję dopiero dzisiaj, ponieważ dopiero teraz
          > mam dostęp do forum, niestety wczoraj nie mogłam z wami
          kontynuować
          > rozmowy. Nie przypuszczałam, że Ta :p sprawa aż taką dyskusję
          > wywoła. Więc wyjasniam wszystkim tu obecnym, że może faktycznie na
          > początku nerwy mna szarpały, ale nieaż tak, jak sobie to
          wyobrażają
          > niektóre. Nie zamierzałam odwiedzać szwagierki dwa tygodnie po
          > porodzie, bo wiem że takie pielgrzymki są niewskazane wobec
          matki ,
          > a zwłaszcza wobec dziecka. Nie jestem śmiertelnie obrażona na
          > szwagierkę, bo normalnie rozmawiamy dzisiaj narazie telefonicznie
          > lub wirtualnie (ok.ok. nie napisałam o tym). Jest mi po prostu
          > przykro, ale to nie powód na to by ze sobą nie rozmawiac.
          Przyjdzie
          > czas, to sobie to wyjaśnimy.
          > Co do wypowiedzi o burzy hormonów itp może jest w tym trochę
          racji,
          > ale ile ludzi tyle opini. I nie jest tak, że zasłaniam się swoim
          > dzieckiem. Młoda chce zobaczyc kuzyna, bo jest zżyta z ciocią,
          > wiedziała że się dzidzius urodzi, więc normalne że chce go
          zobaczyć.
          > Nie tak dawno córka "przerabiała" problem u syna mojego brata. Tez
          > byliśmy w odwiedzinach u maluszka i uwierzcie że tragedii nie
          było,
          > bo młoda wie jak ma sie zachować. Także potworem nie jest, jak co
          > poniekóre sugerują.
          > A tak na marginesie to dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Inny
          punkt
          > widzenia tej samej sprawy daje do myślenia. Miłego dnia
          dziewczyny smile

          Szacun. Brzmisz rozsądnie.
        • attiya Re: od autorki wątku 09.06.10, 10:56
          no to skoro wyjaśniłaś co i jak to cieszę się, że można jednak dojść do jakiegoś
          złotego środka smile
          Myślę, że jak młoda mama zacznie w końcu wychodzić na spacery, to na pewno
          będzie okazja aby Twoja córa i mały nowy człowiek poznali się smile
          Dajn a razie szwagierce odetchnąć, zapoznać się z nową rolą, dojść do siebie a
          jakieś nieporozumienia na pewno szybko pójdą w niepamięć smile
          powodzenia smile
    • izabellaz1 Śmieszny problem :) 09.06.10, 09:35
      A nie mogłaś zapytać co ma na myśli mówiąc, że jej dziecko się przestraszy?

      Taki to właśnie efekt stosowania krótkich wiadomości tekstowychsmile
      • yoluha Re: Śmieszny problem :) 09.06.10, 12:04
        tak masz racje. smsy itp to z jednej strony wspaniały wynalazek, ale
        z drugiej niejednokrotny powód niesnasek, a bo to ktoś coś źle
        zrozumiał.
        Zachowanie szwagierki biore na przewrażliwienie młodej mamy. I
        czekam jak młody trochę większy będzie.
        • margita78 Re: Śmieszny problem :) 09.06.10, 13:22
          Otorz to, sms-y to krotkie wiadomosci tekstowe np'' czy bedziesz jutro o 5?''
          ''tak/nie'', a szczegolach lepiej porozmawiac. Dziecku wytlumacz, ze ciocia i
          dzidzius jeszcze nie sa gotowi na wasz przyjazd, bedzie mu smutno to pewne, ale
          moze to potrwa krotko?
    • marta-zs Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 11:03
      Nie wiem jakie powody miała świeżo upieczona mama, ale wydaje mi
      się, że nie powinnaś się obrażać, bo powodów może być mnóstwo.
      Moje dziecko jest wyjątkowo odporne, ale ja od chrześnicy, która
      chodzi do przedszkola-łapię wszystkie choroby.
    • douglas.beauty Re: odwiedziny u noworodka 09.06.10, 14:04
      yoluha napisała:

      > Witam wszystkie emamy. Dwa tygodnie temu siostra męża urodziła
      > synka. Z racji, że kontakt face to face ograniczony, to
      pozostawały
      > nam rozmowy telefoniczne lub smsy. I tak też w ubiegłym tygodniu
      > podczas wymiany smsowej szwagierka moja napisała w treści jednego
      > taką oto informację dl nas, żebysmy przyjechalli jak sie mąż mój
      > wykuruje (bo akurat podziębiony jest), ale bez córki (bądź co bądź
      > jej chrześnicy i bratanicy, mała ma 4 lata) bo małego przestraszy.
      > No jakby mnie kto obuchem w łeb strzelił. Oczywiście nie odpisałam
      > nic - nie miałam ochoty kontynuowac tego wątku. Mąż zdziwiony, że
      > siostra jego z takimi tekstami. Chyba się zorientowała, że źle
      > zrobiła, bo na drugi dzień napisała smsa z pytanie, czy cos
      napisała
      > nie tak i że pewnie o młoda naszą chodzi, że jesli tak, to ok
      > żebyśmy ja wzieli ze soba, co będzie to bedzie. Na co mąż mój juz
      > sam odpisał że za póżźno teraz. Ona oczywiście próbowała się
      bronić.
      > My zdecydowaliśmy, że długo tam nie zajrzymy. Ale same powiedzcie,
      > czy ja jestem jakaś nawiedzona? i nie wyolbrzymiam sprawy? Bo mnie
      > trzyma do dziś ta sprawa. Jak termos.

      jestes przerazajaco przewrazliwiona i malostkowa...
      • marchewkowa77 Re: odwiedziny u noworodka 17.06.10, 18:30
        Każda matka ma prawo opiekować się swoim dzieckiem i troszczyć się o nie tak,
        jak sama uważa za stosowne i słuszne. To, że nie życzy sobie wizyt innych dzieci
        to mnie wcale nie dziwi. Matka ma prawo decydować kogo dopuszcza do swojego
        niemowlaka, ma prawo się o nie bać. To ona się o nie troszczyła przez 9 miesięcy
        i skoro tak zadecydowała to cała reszta powinna się do tego dostosować. A jeśli
        ktoś ma zamiar się o to obrazić to niech się obraża, byle na długo, bo takich
        "znajomości" myślę nikomu nie potrzeba. No serio, nie rozumiem, jak można
        obrazić się o to, że ktoś troszczy się o zdrowie i spokój dla swojego dziecka.
        Sama bym też nie zgodziła się na wizytę. Jestem pewna, że nie chodziło o to, że
        dziecko przestraszy się innego dziecka, ale o bakterie, które małe dzieci zwykle
        roznoszą. Noworodkowi taka wizyta nie jest potrzebna (obrażającej się z resztą o
        byle g.... cioci zresztą też).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka