Dodaj do ulubionych

Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy?

    • anetus1981 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 13:47
      Nie, ja mam mgr, mój mąż jest tylko po technikum. Ale dla nas nie
      stanowi to najmniejszego problemu.
      • superslaw Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 13:49
        nie..ja mam licencjat z rachunkowości a moj mąż liceum plastycznesmile)
    • lukashh80 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 13:50
      Temat wałkowany na tym forum już kilkakrotnie.
      Ja znam taki przypadek: Ona bardzo inteligentna, obecnie kończy
      doktorat. W dodatku przepiękna. On - jak miał ponad 20 lat próbował
      zdać maturę w szkole dla dorosłych. Próbowałem nauczyć go
      matematyki. Wymiękłem na etapie mnożenia. Niezbyt ładny.
      Wzorowe, szczęśliwe małżeństwo.
    • 4v Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 14:14
      nie chodzi o wykształcenie, a o różnicę w inteligencji, percepcji świata itp.
      wykształcenie jest jakąś tam zmienną, ale mniej ważną i jedynie pomocniczą.

      co do samego związku, to wszystko zależy jacy ludzie się dobiorą. jeśli jedna
      osoba ma potrzebę dominować nad drugą, a ta druga ma potrzebę być uległa, to gdy
      obie się dobiorą to jest perfekt.

      zresztą w przypadku wykształconych inteligentnych kobiet jest jeszcze jedna (a
      właściwie dwie) sprawy: one się czują tak mądre, niezależne i silne, że nie chcą
      lub nie potrafią podporządkować się (choćby i tylko seksualnie) facetowi. no
      chyba, że facet jest od nich sporo głupszy, prymitywny, potrzebujący wręcz
      "przewodniczki" po skomplikowanym świecie. wtedy taka kobieta go do siebie
      dopuści, uznając że ona dominuje na jednym polu, on na drugim i jest....
      perfekt, czyż nie?
      • altruizyna Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 14:44
        Często jednak /chociaż nie zawsze/ wykształcenie idzie w parze właśnie z
        szerszym poglądem na świat i inną jego percepcją. Oczywiście, nie dotyczy to
        osób, które nie miały możliwości zdobycia wykształcenia /małe miasteczko, biedna
        rodzina, itp/. Jednak jeśli oboje partnerzy pochodzą z dużego miasta, różnica w
        wykształceniu nie rokuje dobrze na przyszłość, niestety znam to z własnego
        doświadczenia...
        Nie zgadzam się, że inteligentne kobiety poszukują partnerów, nad którymi
        mogłyby dominować intelektualnie - wręcz przeciwnie - człowiek inteligenty stara
        się szukać towarzystwa mądrych ludzi...
        • trans.sib Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 15:38
          altruizyna napisała:

          > Często jednak /chociaż nie zawsze/ wykształcenie idzie w parze
          właśnie z
          > szerszym poglądem na świat i inną jego percepcją.

          A np. ja najbardziej poszerzyłem swoje poglądy i percepcje świata, gdy
          mój ukochany tata brał mnie na wagary w swoje służbowe podróże.
        • 4v Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 23:27
          altruizyna napisała:
          > Nie zgadzam się, że inteligentne kobiety poszukują partnerów, nad którymi
          > mogłyby dominować intelektualnie - wręcz przeciwnie - człowiek inteligenty star
          > a
          > się szukać towarzystwa mądrych ludzi... \


          to zależy od człowieka. znam dziewczyny, które (same będąc najlepszymi
          uczennicami w szkole) wprost nie mogły znieść mojego towarzystwa (wykształcenie
          wyższe, raczej przystojny, wierny, mądry - i same mi to mówiły) za to z wielką
          ochota lądowały w łóżkach, ramionach itp prymitywów, chłopaków po zawodówce.
          brzydkich (obiektywnie!) chudych jak szczapa, nie to że jakichś napakowanych
          "męskich".

          prawda jest taka że b inteligentne dziewczyny mają często różne "odpały" i nie
          da się ich jakoś wspólnie sklasyfikować.

      • misself Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 10:01
        4v napisał:

        > nie chodzi o wykształcenie, a o różnicę w inteligencji, percepcji świata itp.
        > wykształcenie jest jakąś tam zmienną, ale mniej ważną i jedynie pomocniczą.

        Jaką zmienną? Nawet debil dostanie zaocznie magistra na filii Uniwersytetu
        Małopomorskiego w Wólce Wielkiej i wcale nie będzie przez to bardziej
        inteligentny. I na pewno jego percepcja świata nie będzie taka sama jak
        chociażby magistra filologii romańskiej na UW, który studiował dziennie i
        korzystał z możliwości kulturalnych, jakie daje duże miasto.

        Sam papier nie jest żadnym wyznacznikiem inteligencji, wystarczy spojrzeć na
        polityków, nawet Renata Beger ma wyższe.
    • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 14:49
      Tak i znam wiele takich zwiazkow ,ktore sa bardziej udane anizeli
      te z pasujacym spolecznie do siebie wyksztalceniem.Te sie zazwyczaj
      rozlatuja lub zawierane sa wylacznie dla korzysci pseudonaukowych
      badz rzadziej pracowniczych.

      W zwiazku liczy sie IQ,potrzeby i kasa,a niestety panowie z dr kasy
      nie maja i checi do pracy.....

      Ja takiego problemu co prawda nie mam,mam wyzsze wyksztalcenie,ale
      gdybym miala do wyboru przystojnego pana z interesem bez
      wyksztalcenia o dobrym sercu i pana z dr lub magisterem na dorobku
      wybralabym to pierwsze...

      No,niestety takie jest zycie.....Z doswiadczenia wiem,ze nalezy
      unikac tzw."naukowcow" w kontaktach...
    • wiz666 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 14:50
      pewnie przy dużych różnicach ma.
      Moja dziewczyna kończy studia, ja skończyłem średnią i dogadujemy się znakomicie.
      • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 14:56
        Wyksztalcenie nie ma znaczenia,bo dla mezczyzna po kierunku
        technicznym w kontaktach osobistych niczym sie nie rozni od pana po
        zawodowce...Tak samo jak i malo inteligetny pan po jakims tam
        uniwerku.A znaczenia to ma zawód i to wielkie....Wrecz kardynalne!
        • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 15:03
          czyli reasumujac:facet ma miec zawód na którym zarabia super
          kase.Poziom wyksztalcenia jest nieistotny.

          Facet z dr rzadko ma zawód i kasę.Za wyjatkiem kilku profesji (gdzie
          zniesiono cos tak bezsensownego jak mgr).
          • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 15:06
            tak samo jak i facet z zawodem (tytulem dobrym) BEZ KASY lub z
            zamalo kasa niestety ODPADA....

            Tu wszystko jest bardzo proste.
        • kecsam74 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 15:06
          Hehhee
          Moja żona ma tytuł magistra anglistyki Uczy w gimnazjum angielskiego. Ja mam
          średnie techniczne wykształcenie.
          Jakiś czas po ślubie żona powiedziała mi że wprowadziłem się do niej z gołym
          tyłkiem oraz że biorąc z nią ślub awansowałem do wyższej klasy społeczeństwa.
          A tak dodając jeszcze to napiszę że któregoś dnia żona zaczęła mówić o moich
          rodzicach twierdząc że większość swojego dorobku przez swoje zady przepuścili
          zamiast oszczędzać .
          No i jak tu nie wierzyć w różnice wykształcenia małżonków
          • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 15:37
            mgr anglistyki? co to za zawod? dla mnie to mniej niz licencjat z
            ekonomii.
    • trans.sib Papierowe wykształcenie ma jakikolwiek związek z.? 18.07.10, 15:16
      Ja nie mam męża ani żony, ale na ten temat się wypowiem.
      Dziś papierowe wykształcenie nie jest żadnym wyznacznikiem
      inteligencji, umiejętności czy błyskotliwości. Kobiety się chwalą, że
      są lepiej wykształcone... Tylko, przepraszam bardzo, zbyt wiele
      widziałem tych wykształconych humanistek, które używały takich
      dziwnych słów jak rozplenione na niebywałą skalę "włanczać", aby
      wierzyć w jakość dzisiejszego dyplomu magistra.

      Mam za to kolegę (bardziej znajomego niż przyjaciela), który wbrew
      panującym tendencjom ukończył technikum, miał zawsze wiele
      zainteresować i jedną pasję połączył z zawodem. W wieku lat 20
      zasuwał do brudnej roboty w kanale zamiast studio-/impre-zować za
      tatusiowe pieniądze i w wieku lat 25, zawodowe doświadczenie i
      umiejętności doprowadziły go do całkiem istotnej funkcji w jego
      firmie, za którą wynagradzają go w wysokości 5 - 6 tys. zł, podczas
      gdy jego rówieśniczki z dyplomami rozpoczynają cudowne kariery,
      najczęściej urzędniczej biurwy z pensją 1600 zł.

      To moje przemyślenia nie tylko na temat doboru partnerów, ale i w
      ogóle współczesnego "systemu".
      • iamhier Re: Papierowe wykształcenie ma jakikolwiek związe 18.07.10, 15:20
        Tak naprawdę liczy się tylko to wyksztalcenie gdzie obowiazuje
        numerus clausus na studia .Tylko ono jest prestizowe i stawia ciebie
        w wyzszych grupach spolecznych.Taka renome maja dla mnie wylacznie
        kierunki medyczne...
        • iamhier Re: Papierowe wykształcenie ma jakikolwiek związe 18.07.10, 15:22
          czyli nadal osoby z wyksztalceniem medycznym naleza do bardziej
          ekskluzywnych grup anizeli pozostali usadowieni juz w grupie
          inkluzywnej dzieki mędrcom z uczelni i grupom lobbistycznym o IQ
          chłopa małorolnego.Ekskluzywni dzieki komercjalizacji przestali byc
          prawnicy.
          • iamhier Re: Papierowe wykształcenie ma jakikolwiek związe 18.07.10, 15:44
            i zapewne dzieki pazernosci uczelni prawniczych i kompletnemu
            brakowi obiektywizmu nie uda sie prawnikom przez najblizszych 20 lat
            dobic do poziomu lekarzy zarowno pod wzgledem mozliwosci
            zarobkowania jak i pozio,u elitarnosci grupy zawodowej i moznosci
            wplywania na spoleczenstwo.

            A i ze zdrówkiem mędrców z akademii prawa moze byc roznie....
        • bzychnur to masz waskie horyzonty 18.07.10, 19:26
          jakiez to ekskluzywnosc, jesli pieniadze zaczyna sie zarabiac w
          momencie objecia stanowiska ordynatora? (studia trwaja 6 lat, potem
          staz potem doktorat). bujasz sie czlowieku do 40 na dyzurach i
          nadgodzinach, wsadzasz nos ludziom w takie miejsca w ktore ja reki
          nie sobie nie wsadze, a jak wsadze to zaraz myje...

          tylko informatyka! te studia daja solidna wiedze, ktora mozna
          zastosowac w kazdym kraju ( w przeciwienstwie np do prawa, ktore
          dotyczy zazwyczaj 1 konkretnego kraju i po kazdej zmianie przepisow
          sie deaktualizuje) wsrod 25 letnich miliarderow, ktorzy nie
          odziedziczyli majatkow po nadzianych rodzicach od 30 lat sa i byli
          glownie informatycy. zalozyciele microsoftu, appla, oracle, google,
          facebooka, yahoo, ebaya, skypa itd, itd. podaj mi nazwisko jednego
          absolwenta medycyny ktory by pasowal do tego towarzysta.
          medycyna jest dla sredniakow. dobry medyk finansowo niczego
          ciekawego nie opwie dobremu informatykowi, ale bardzo dobry
          informatyk moze zatrudniac cale pociagi bardzo dobrych medykow...
          • suazi1 Zuważyłam ciekawą rzecz, że... 19.07.10, 17:00
            ...wszyscy informatycy cierpią na przerost własnego ego. No tak,
            jajka się wam przegrzewaja przy kompach, to czymś musicie nadrobić
            braki. wink Gratulacje
    • tautschinsky Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 16:48
      truskawki_trzy napisała:

      > Nie chodzi mi o zawód, ale o poziom wykształcenia.
      > I drugie pytanie: czy uważacie, ze związek z facetem o niższym od
      > waszego wykształceniu ma szanse?



      Pytanie, co rozumiesz przez wykształcenie?
      Bo chyba nie papierek z Wyższej Szkoły
      Rozdawania Emgerów produkujących "pedagożki",
      "markentygowców" i innych takich nic niewartych
      cudaków?




      < Czy też poziom wykształcenia nie ma
      > w ogóle znaczenia.


      Ma. Czasem ogromne. Ale to się tyczy
      prawdziwego wykształcenia a nie papierkowego.
      • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 17:47
        uniwersytety w Polsce nie są lepsze od takich szkół.....Wszystko
        jest kwestią bardzo indywidualną.Nie można na polskiej uczelni
        budowac jakiegokolwiek przekonania o wyzszym wyksztalceniu..
    • sonia.2009 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 17:09
      ma znaczenie!!!!!

      nigdy w zyciu nie wyszlabym za kogos bez wyksztalcenia
      nie ten poziom
      nie to srodowisko
      nie ci ludzie

      nie wyszlabym za robola
      o czym ja bym z nim rozmawiala? o jego pracy hahahaha
      nie no wolne zarty

      nie wyszlabym tez za kogos kto ma wykszyalcenie z jakiejs uczelni-krzak -
      magister z wyzszej szkoly ekologiczno-biznesowej z koziej wolki

      potrafie sie bawic w towarzystwie mechanika samochodowego ale nie... dzielic z
      nim zycire i mysli - o ile takowe posiada - nie ma mowy
      • marychna31 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 17:17
        > potrafie sie bawic w towarzystwie mechanika samochodowego ale nie... dzielic z
        > nim zycire i mysli - o ile takowe posiada - nie ma mowy

        Naprawdę uważasz, że jak ktoś jest mechanikiem samochodowym to nie myśli? Skąd
        taka pogarda dla innych ludzi?
      • 130xe Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 17:17
        raz, dwa, trzy, cztery maszerują wyższe sfery smile
        • protozoa Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 17:38
          Ludzi musi coś ze soba łaczyć, nie tylko seks - tak jak bywa w pierwszym okresie
          małżeństwa i wtedy róznice wykształcenia mają mniejsze znaczenie. Po latach gdy
          łózko jest tylko jednym, i nie zawsze najważniejszym, elementem małżeństwa
          drastyczna róznica w wykształceniu, środowisku, z którego się pochodzi,
          mentalności , poglądach politycznych, podejściu do religii ma znaczenie i to
          olbrzymie.
          Ludzie muszą o czyms ze sobą rozmawiać. I nie musi byc to filozofia
          egzystencjalna, bo pewnie mało takich rozmów prowadzi się w domach, ale trudno,
          żeby człowiek po studiach ( nie mylić studiów z Wyższą Szkoła Kupowania
          Dyplomów) mógł dogadać się z partnerem po zawodówce. Jeśli ktoś ma szersze
          horyzonty i aspiracje nie kończy edukacji na zawodówce. Nie ma takiej siły,
          która nie zmusiłaby go do kontynuowania nauki na wyższym szczeblu.
          O ile róznica w wykształceniu jest niewielka ( na niekorzyść żony) np. mąż jest
          po studiach magisterskich, zona licencjackich nie dochodzi do spięć. Gorzej gdy
          żona jest po studiach a mąż po zawodówce/technikum. Siła rzeczy ciągnie połowicę
          w dół. Jego męskie ego cierpi gdy małżonka ma jeszcze większe aspiracje np. robi
          doktorat i , nie daj Boże, więcej zarabia. Jeśli kobieta jest na wyższym
          stanowisku np. kierownikiem oddziału w banku a mąż kierowcą będzie robił
          wszystko, żeby nie awansowała. Awantury w domu stuprocentowe.
          My mamy z mężem bardzo podobne wykształcenie - z tym, że ja mam przed nazwiskiem
          dr, mąż dr hab- już niedługo bo go gonię. W hierarchii zawodowej mąż jest o 2
          szczeble wyżej i tu go gonić raczej nie będę.
          Znam sporo małżeństw, które rozpadły się z powodu róznicy w wykształceniu - ona
          nauczycielka, on budowlaniec, ona inżynier, on BHP-owiec po maturze i kursach,
          on lekarz ona pielęgniarka itd.
          Dla mnie ważne jest to, zeby ludzie byli na zbliżonym poziomie i kulturowym i
          środowiskowym i mieli podobne wykształcenie.
          • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 17:49
            do protozaoa-jak pieniedzy brak to i rownosc wyksztalcenia nie ma
            znaczenia..Nie ta klasa,nie ten poziom zycia....z mgr czy
            bez.Przykre lecz prawdziwe...
          • 130xe Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 18:00
            ludzi łączy miłość, jeśli zostają małżeństwem to widocznie się już
            dobrali więc chyba nie ma o czym mówić. Jeśli jest inaczej, to
            zrobili głupstwo. Inną sprawą jest ile ze związków rozpadło się, bo
            musiały być zawarte z puszczalstwa. Myślę, że statystyka "rozpadów"
            połączona ze statystyką puszczalstwa tychże par, da wynik taki, że
            wykształcenie dobiera się samo.
            • protozoa Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 18:54

              Żadne małżeństwo nie przetrwa próby czasu jeśli oprócz miłości nie ma przyjaźni,
              porozumienia, wspólnych zainteresowań, pasji, podobnych poglądów.
              Miłość z czasem ewoluuje, coś innego się liczy, coś innego jest priorytetowe.
              Miłość - często przez bardzo młodych ludzi mylona jest z fascynacją seksualną.
              Nie twierdzę, że jurny absolwent zawodówki zaspokoi seksualnie - może w niezbyt
              wyrafinowany sposób, ale zawsze, pania magister, ale po latach ich horyzonty
              umysłowe, zainteresowania, pasje bedą tak rózne, że nie ma szans na dogadanie się.
              Małżeństwo przetrwa gdy:
              - absolwent zawodówki zarabia dużo i jest wstanie zapewnić pani magister niezły
              byt ( wtedy ona jest z nim dla jego kasy, a swoje potrzeby - nie tylko
              seksualne, ale i intelektualne, zaspakaja gdzie indziej)
              - absolwent zawodówki pociągnie w dół panią magister tak, że schowa ona dyplom
              do szuflady i równa do jego poziomu
              - absolwent wyższej uczelni zrobi z pani po podstawówce/zawodówce/maturze
              służącą, która upierze, uprasuje, ugotuje i jest dobra w łóżku. Pokazać jej
              kolegom z pracy, którzy mają wykształcone żony wstyd, bo pomyli Krasickiego z
              Krasińskim czy Odrodzenie z Oswieceniem. W domu ma służącą a na mieście
              przyjaciół(ki) czasem równie dobre lub lepsze w łóżku. No i nie kompromitujące.
              - oboje żyją swoim zyciem - ona z przyjaciółkami w filharmonii on z kumplami na
              piwie, i nie rozwodzą się bo im sie nie chce, bo dzieci, bo pieniądze, Brutalna
              prawda!
              P.S. Oczywiście rozwody zdarzają się w każdym środowisku, ale róznica
              wykształcenia jest ważka.
              • kropkacom Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 19:02
                > - oboje żyją swoim zyciem - ona z przyjaciółkami w filharmonii on z kumplami na
                > piwie, i nie rozwodzą się bo im sie nie chce, bo dzieci, bo pieniądze, Brutalna
                > prawda!

                Żyjesz jakimiś stereotypami protozoa. Myślisz, że wszyscy po wyższych uczelniach
                kochają filharmonie a nie cierpią piwa big_grin W jednym masz rację, aby związek
                przetrwał musi być przyjaźń. Dyplom uczelni wyższej ani jego brak nie ma tu
                jednak nic do tego.
                • protozoa Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 19:36
                  Jak widać emamy rozumieją wszystko bardzo dosłownie. Oczywiście, ze nie wszyscy
                  absolwenci wyższych uczelni kochają filharmonie i nie cirpia piwa. Tym nie mniej
                  upieram się, że oprócz fascynacji seksualnej ludzi musi cos jeszcze łaczyć. I
                  bardzo ważnym ogniwem jest wspólnota intelektualna, podobne aspiracje, ambicje,
                  dążenia itd.
                  Bardzo lubię Wesele Wyspiańskiego, cytuję Radczynię - może niezbyt dokładnie,
                  ale oddaje sens:" Ja wiem, że twa uroda, niejedną trudność przesili, żeś sobie
                  młoda...... A o czym wy będziecie mówili, jak nadejdzie wieczór długi, mówic się
                  nie chce trza posiedzieć, on wykształcony, ty bez szkół".
                  Ludzie kończący studia ( nie mylic z niedzielnymi szkółkami, w ktrych kupuje sie
                  dyplomy) mają jakieś ambicje, aspiracje, zainteresowania, biora udział w ruchu
                  studnckim, mają do czynienia z ludźmi nauki. Korzystają z tego więcej lub mniej,
                  ale zawsze. Absolwent zawodówki - juz nie. Dla niego mistrzem i nauczycielem
                  jest majster, ambicji nie ma, bo gdyby miał to by sie uczył, aspiracje mizerniutkie.
                  O czym tacy ludzie mają rozmawiać? Jakich moga mieć wspólnych znajomych?
                  Koleżanka nauczycielka ( z męzem adiunktem np. na historii sztuki) zaprasza
                  koleżanke nauczycielkę z mężem hydraulikiem i co.... o czym panowie mają
                  rozmawiać? Jak ryba bierze?
                  Kiedyś byłam na przyjęciu. Towarzystwo głwnie, ale nie tylko lekarskie i
                  koleżanka z mężem - kierowcą po zawodówce. Po 2 godzinach panowie zaczynają
                  opowiadac dowcipy - różne, najczęściej polityczne. Kierowca ich nie rozumie, ale
                  tez chce opowiedzieć dowcip. i mówi " Czy znacie dowcip o "lilaróz"? Nie- no to
                  Lila, rusz dupą"...... Żenada. Kierowca był porządnym, dobrym człowiekiem, ale
                  tak odstawał intelektualnie i kulturowo, że po prostu więcej sie nie pojawił na
                  żadnym spotkaniu.
                  • kropkacom Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 20:48
                    > Ludzie kończący studia ( nie mylic z niedzielnymi szkółkami, w ktrych kupuje si
                    > e
                    > dyplomy) mają jakieś ambicje, aspiracje, zainteresowania, biora udział w ruchu
                    > studnckim, mają do czynienia z ludźmi nauki.


                    Przeceniasz studia. A przynajmniej duży procent studentów. Oczywiście miedzy
                    kimś z wykształceniem podstawowym a wyższym jest duży rozdział. To fakt.
                    • protozoa Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 21:31
                      Nie przeceniam studiów. Jako nauczyciel akademicki wiem, że studiuje duzo
                      baranów, ale........mimo wszystko czegoś na tych studiach sie nauczą (
                      powtarzam, mam na myśli normalne studia a nie pseudo uczelnie) , z kimś
                      spotkają, posłuchaja wykładów ludzi, którzy coś w świecie widzieli, cos w nauce
                      znaczą. Obracają się w środowisku ludzi o szerszych horyzontach, ileś książek
                      muszą przeczytać - i cos w tych głowach zostaje. Gdy idą do pracy także obracają
                      się w środowisku ludzi wykształconych i uczą się.
                      Absolwenci zawodówek także się uczą, ale zawodu. Oni nie mają potrzeby
                      podnoszenia swoich kwalifikacji, chyba, że na poziomie bardziej
                      wykwalifikowanego robotnika. Jak juz ktos napisał - po co jeździć za miasto , po
                      co chodzić do teatru.
                      O czym mogą rozmawiać ludzie z dwóch róznych światów? Małżeństwa typu on po
                      zawodówce czy technikum ona po studiach czy z doktoratem mają szanse rok, dwa,
                      gdy żona nie dostrzega braków i luk w wykształceniu męża. Frustruje się widząc
                      zniszczone ręce małzonka, jego gafy przy stole, brak tematów do rozmów z jej
                      kolegami, brak obycia, żenujące braki wiedzy. Po prostu sie tego wstydzi.
                      Może tkwić w związku gdy facet dobrze zarabia albo z przyzwyczajenia.
              • imasumak Protozoa 19.07.10, 00:07
                Nie zawsze jest tak, jak piszesz. Moja siostra ma wyższe studia, zrobioną
                podyplomówkę i doktorat. Zajmuje wysokie stanowisko. Jej mąż dopiero kilka lat
                temu zdał eksternistycznie maturę, nie pracuje zawodowo, jest rencistą, zajmuje
                się domem i ogrodem.
                Miło popatrzeć jak zgodnym i zgranym są małżeństwem. Szwagier nigdy nie blokował
                siostrze kariery zawodowej, zawsze ją wspierał, a ona wiedziała, że jak wróci do
                domu, wszystko będzie zorganizowane jak należy.
                Mimo tego, że ślub brali ponad 20 lat temu, mają mnóstwo wspólnych tematów,
                szwagier dużo czyta, ma ogromną wiedzę historyczną i polityczną. Nie wiem z
                jakich powodów nie zajął się swoją edukacją, ale uwierz, rozmawiając z nim, w
                życiu byś się nie zorientowała, że nie ma on wyższych studiów, a wykształcenie
                średnie uzupełniał w wieku 40 lat.
                • duzeq Re: Protozoa 19.07.10, 13:00
                  Piekny wyjatek, ktory, jak wiadomo, potwierdza regule.

                  Bo statystycznie rzecz biorac jest tak, jak mowi protozoa.
                  • imasumak Re: Protozoa 19.07.10, 13:07
                    duzeq napisała:

                    Bo statystycznie rzecz biorac jest tak, jak mowi protozoa.


                    Statystycznie tak. Ale Protozoa pisała, że nie ma możliwości aby taki związek
                    miał szanse bytu. Nigdy. A przecież to nieprawda smile
                  • bsl Re: Protozoa 19.07.10, 13:10
                    znam kilka małżeństw pielęgniarka - lekarz
                    maja sie dobrze

                    moje tez w stanie ogólnym bardzo dobrym a tylko średnie mam
                    • protozoa Re: Protozoa 19.07.10, 13:46
                      Jeszcze od biedy gdy on ma wykształcenie wyższe niż ona ( typu
                      pielęgniarka-lekarz) ten układ może przetrwać. Od biedy, bo jak żonka otworzy
                      buzię to nie zawsze wiadomo czy śmiać się czy płakać. Natomiast odwrotnie marne
                      szanse. Chyba, że absolwent zawodówki skutecznie pociągnie w dół żonę o wyższych
                      ( kiedyś) aspiracjach i wykształceniu.
                      Wtedy doskonale się dogada z żoną kolegi ( sprzedawczynią w osiedlowym sklepie)
                      czy krawcową, natomiast z koleżankami ze studiów nie znajdzie już wspólnego
                      języka, no bo o czym mają rozmawiać???
                      Nie mam nic przeciwko elektrykom, hydraulikom, mechanikom, dozorcom, spawaczom,
                      budowlańcom itd, ale nie mam ich wśród swoich znajomych. Oni żyją w innym
                      świecie ja w innym.
                      I powtarzam, wykształcenie ma znaczenie. Żaden naprawdę inteligentny człowiek
                      mający szerokie horyzonty i aspiracje nie poprzestaje na zawodówce. A bajki o
                      samoukach władających biegle 6 językami są dobre dla dzieci ( a i tu nie jestem
                      pewna).
                      • imasumak Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 14:13
                        jak otworzy buzię to nie wiadomo czy płakać, czy się śmiać? Ja rozumiem, że bywa
                        różnie, ale chyba nie do tego stopnia?
                        A co z pielęgniarką po AM?

                        Generalnie możesz nie wierzyć w niewykształconych intelektualistów, co nie
                        zmienia faktu, że tacy istnieją.
                        • protozoa Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 14:19
                          Pielęgniarki po studiach ( nawet magisterskich na Uniwersytetach Medycznych)
                          pozostają pielęgniarkami. Większość jednak poprzestaje na licencjatach, które
                          odpowiadają dawnym szkołom pomaturalnym.
                          A niewykształceni intelektualiści? Podaj choć jeden powód dla którego się nie
                          kształcą jeśli mają taką wiedzę.
                          P.S. Idąc tropem Twojego rozumowania przyjmujmy na chwilę, że ktos jest wybitnie
                          wykształconym samoukiem, ale bez papierka. I gdzie pracuje? Przeciez nikt bez
                          formalnego wykształcenia nie zatrudni go na stanowisku innym niz podrzędne.
                          • imasumak Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 14:39
                            Pisałam już, że nie wiem. dlaczego mój szwagier się nie wykształcił, co nie
                            zmienia faktu, że jest z nim o czym pogadać i że moja siostra trwa z nim w
                            szczęśliwym stadle od ponad 20 lat.
                            Pewnie, że nikt go nie zatrudni na innym stanowisku niż podległe, co nie zmienia
                            faktu, że niejednego ze swoich potencjalnych szefów zagiął by wiedzą.

                            P.S. Jak sobie wyobrażasz prace szpitali bez personelu średniego?
                            • protozoa Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 16:29
                              Nie wyobrażam sobie pracy szpitala bez personelu sredniego, ale wątek jest o
                              czymś innym. Nie o pracy personelu sredniego i jego zasadności w szpitalach, ale
                              o małżeństwach.
                              • imasumak Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 16:43
                                no tak, ale jakoś z tym personelem średnim musisz się dogadywać, tak? W jaki
                                sposób to robisz, skoro pielęgniarki to ograniczone kobiety, które jak tylko
                                otworzą buzię, to nie wiesz czy się śmiać, czy płakać?
                                • protozoa Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 16:52
                                  Pielęgniarkom wydaję polecenia, słucham co zrobiły, daję zlecenia. Czasem wypiję
                                  z nimi kawę, czasem zażartuję i....nie przesiaduję z nimi w ich pokoju, nie
                                  przyjaźnie się co nie oznacza, że ich nie cenię. Jest między nami dystans. Z
                                  żadną nie jestem po imieniu.
                          • bsl Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 15:01
                            protozoa napisała:

                            > Pielęgniarki po studiach ( nawet magisterskich na Uniwersytetach
                            Medycznych)
                            > pozostają pielęgniarkami.

                            a kim maja byc elektrykami ??
                            • protozoa Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 16:30
                              Nie, ale same siebie intelektualnie nie przeskoczą.
                              • imasumak Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 16:45
                                protozoa napisała:

                                Nie, ale same siebie intelektualnie nie przeskoczą.


                                Ty siebie też nie.
                                • protozoa Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 16:53
                                  Być może.
                              • bsl Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 16:58
                                a co trzeba skonczyc zeby wzbic sie na intelektualne wyzyny i moc
                                sie odezwac w towarzystwie ( "lepszym ")
                                • protozoa Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 17:48
                                  Pomysl to nie boli.
                                  • bsl Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 18:13
                                    ale mnie interesuje twoje zdanie na ten temat , bo ja swoje juz mam
                          • erillzw Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 15:07
                            protozoa napisała:
                            > A niewykształceni intelektualiści? Podaj choć jeden powód dla
                            którego się nie
                            > kształcą jeśli mają taką wiedzę.

                            Po co siedziec piec lat w szkole by nauczyc sie teorteycznie tego co
                            wie sie juz praktycznie, co sie wykonuje oraz w czym jest sie dobrym?
                            Zeby miec papierowy dowod na to, ze ma sie ta wiedze? faktycznie..
                            dobry powod..


                            > P.S. Idąc tropem Twojego rozumowania przyjmujmy na chwilę, że ktos
                            jest wybitni
                            > e
                            > wykształconym samoukiem, ale bez papierka.

                            Ale co Ciebie tak boli taka mozliwosc? czyzby poczucie, ze ktos kto
                            nie spedzil w szkole tyle lat co Ty moze byc tak samo oczytany i
                            wyksztalcony jak Ty? Albo i bardziej? Bo Twoje zacietrzewienie w
                            udawadnianiu stereotypowego "wyksztalceni z papierkiem sa warci
                            wiecej niz Ci bez papierka" jest az zastanawiajace.

                            >I gdzie pracuje? Przeciez nikt bez
                            > formalnego wykształcenia nie zatrudni go na stanowisku innym niz
                            podrzędne.

                            Widzisz tak sie sklada, ze nie kazdy ma ochote na kierownicze
                            stanowisko. Nie dla kazego bycia glowa czegos jest rownoznaczne z
                            okresleniem inteleku, poziomu wyksztalcenia.
                            Poza tym.. sugeruje spojrzec na Soloża. On ma tylko podstawowke suspicious A
                            daleko mu do zajmowania podrzednych stanowisk wink
                            • protozoa Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 16:32
                              Jeśli człowiek ma jakiekolwiek ambicje i aspiracje jednak zdobywa wykształcenie.
                              A to, ze może się sam nauczyć tego czego uczą na wyższej uczelni jest wierutną
                              bzdura powtarzaną przez ludzi mających kompleksy braku wykształcenia i tego
                              papierka, który jednak w życiu pomaga.
                              • erillzw Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 18:11
                                protozoa napisała:
                                > .
                                > A to, ze może się sam nauczyć tego czego uczą na wyższej uczelni
                                jest wierutną
                                > bzdura powtarzaną przez ludzi mających kompleksy braku
                                wykształcenia i tego
                                > papierka, który jednak w życiu pomaga.

                                Nie moja droga. Gadanie o tym, ze papierek w zyciu pomga jest
                                wierunta bzdura potwarzana jak mantra przez nauczycieli zeby mieli
                                kogo uczyc.
                                Oraz zeby ukryc ich niezadowolenie, ze to nie im zawdzieczaja
                                niektorzy swoja wiedze tylko wlasnym motywacja i umiejetnoscia
                                zdobywania wiedzy.
                                Sciemnianie ludzi, ze nie sa w stanie znalezc sobie wiedzy jest
                                totalna zenada. A juz dodawanie do tego argumentu, ze takowa mozna
                                przekazac tylko na uczelniach to smiech na sali.
                                Wiedza z wielu zakresow na poziomie akademickim jest zenujaco niska w
                                stosunku do tej ktora ma sie na poziomie praktycznym.

                                Zobacz jak wielu ludzi nie pracuje w zawodzie; wszystkiego uczy sie
                                samemu tak naprawde (ewentualnie szkolenia) i wlasnie w tym nie
                                papierkowym zawodzie sa wysokiej klasy specialistami.
                          • ihanelma Re: Protozoa uważasz, że pielęgniarka 19.07.10, 18:18
                            Niejaki William Gates formalnie nie skończył żadnej szkoły zbliżonej
                            do wyższej - możesz sobie sprawdzić tongue_out A podejrzewam, że troszkę
                            jednak wie i jest człowiekiem na poziomie.
                            Ale tym razem się z tobą zgadzam - tez nie znam małżenstwa o dużej
                            różnicy wykształcenia, które dobrze działa. I jest niestety tak,
                            że "niższej rangi" partner ciągnie partnerke w dół, chyba, ze jest
                            naprawdę mocną osobą i się nie daje. Ale wtedy często jest w tym
                            związku średnio spełniona - znam jedną taką parę - formalnie tak
                            smao wykształceni, ale żona lata świetlne przed mężem.
                            Najfajniej jest, jesli jedno mniej więcej nadąża za drugim. I jak
                            mają różne działki - bo podobne to też ryzyko katastrofy czasami.
                      • imasumak A chciałam Ci jeszcze powiedzieć, z całą sympatią 19.07.10, 14:17
                        jaką mam do lekarzy, których mam kilkoro w najbliższej rodzinie, że uchodzą oni
                        za intelektualny beton. Nie zgadzam się z tym poglądem, co nie zmienia faktu, że
                        sobie taki krąży.
                        • protozoa Re: A chciałam Ci jeszcze powiedzieć, z całą symp 19.07.10, 14:20
                          Sa różni, ale z pewnością mądrzejsi niz panienki po maturze czy absolwenci
                          zawodówek.
                          • imasumak Re: A chciałam Ci jeszcze powiedzieć, z całą symp 19.07.10, 14:45
                            protozoa napisała:

                            Sa różni, ale z pewnością mądrzejsi niz panienki po maturze czy absolwenci
                            zawodówek.


                            W sumie to chciałam Ci tylko uzmysłowić, że ze stereotypami różnie bywa i że
                            wyżej przeze mnie przytaczany pogląd o lekarzach jest takim właśnie stereotypem.
                            Natomiast Ty swoją odpowiedzią dałaś mi dowód, że taki beton lekarski istnieje.


                      • erillzw Re: Protozoa 19.07.10, 14:58
                        protozoa napisała:

                        > Żaden naprawdę inteligentny człowiek
                        > mający szerokie horyzonty i aspiracje nie poprzestaje na zawodówce.
                        A bajki o
                        > samoukach władających biegle 6 językami są dobre dla dzieci ( a i
                        tu nie jestem
                        > pewna).

                        Strasznie ograniczone masz horyzonty protoza. Moze warto by nauczyc
                        sie tego, ze skoro Ty sie z czyms nie spotkalas to wcale nie znaczy,
                        ze to nie istnieje??

                        Ja jestem zdania, ze intelekt nie przejawia sie w pieciu sie po
                        schodach edukacyjnych a brak tej zmiennej sprawia ze mamy do
                        czynienia z czlowiekiem nizszej kategorii ktory do piet nie dorasta
                        ludziom ktorzy mgr maja przed nazwiskiem.

                        Nie kazdy ma aspiracje do tego zeby siedziec w szkole i jako
                        inteligentna osoba powinnas to doskonale wiedziec nie zas upirac sie
                        przy podzialach ktore w realanym zyciu okazuja sie byc guzik warte.
                        Zdanie egzaminow na sesji to naprawde nie jest wyznacznik intelektu
                        oraz tego, ze komus cos w glowie faktycznie zostanie. To mocno
                        zyczeniowe myslenia grupy dydaktycznej ze dociera do ludzi ktorzy na
                        studia trafili by uciec przed wojskiem/z nudow/ bo mama kazala/ bo
                        wypada/ bo nie mam co ze soba zrobic/ bo nie mam na siebie pomyslu.
                        Ja to rozumiem, serio. kazdy chce miec poczucie, ze jego ciezka praca
                        oraz przekazywana wiedza, godziny mowienia, przygotowan nie ida na
                        marne.. Ale takie zaklinanie rzeczywitosci nie sprawi, ze kazdy
                        magister bedzie na wyzszym poziomie rozwojowym od osoby ktora studiow
                        nie ma.
                        • protozoa Re: Protozoa 19.07.10, 16:37
                          Studiowanie to nie tylko zdawanie egzaminów w sesji, to także obcowanie z
                          róznymi ciekawymi intelektualnie ludxmi, chłonięcie atmosfery wyższej uczelni itd.
                          Ludzie, którzy poprzestali na podstawówce/zawodówce lub ich pociągnięci w dół
                          współmałzonkowie będą usiłowali tłumaczyć, ze mozna byc genialnym samoukiem bez
                          matury. Bzdura !
                          Rozmawiając z ludxmi moge pomylić się i uznać, że dana osoba nie ukończyła
                          studiów ( a skończyła), natomiast jeszcze nie zakwalifikowałam osoby bez dyplomu
                          do "szufladki" z wyższym wykształceniem.
                          • imasumak Re: Protozoa 19.07.10, 16:52
                            protozoa napisała:

                            Rozmawiając z ludxmi moge pomylić się i uznać, że dana osoba nie ukończyła
                            studiów ( a skończyła), natomiast jeszcze nie zakwalifikowałam osoby bez dyplomu
                            do "szufladki" z wyższym wykształceniem.


                            Jesteś pena , że jesteś lekarzem, a nie kadrową w jakimś budzie? tongue_out
                            • protozoa Re: Protozoa 19.07.10, 16:55
                              Jestem! Na kadrach się nie znam. Z ludxmi mam do czynienia od lat. Sposób
                              formułowania zdań, umiejętność przedstawienia problemu- to zdradza ludzi
                              wykształconych.
                          • erillzw Re: Protozoa 19.07.10, 18:32
                            protozoa napisała:

                            > Studiowanie to nie tylko zdawanie egzaminów w sesji, to także
                            obcowanie z
                            > róznymi ciekawymi intelektualnie ludxmi, chłonięcie atmosfery
                            wyższej uczelni i
                            > td.

                            Plisssss.. a to nie ma poza uczelniami ciekawych intelektualnie
                            ludzi? jakiej atmosfery? Akademickich dyskusji o tym kto ma pytania
                            na kolo/egzamin?
                            Ty widze dawno temu studentka bylas.. Ja sie bardzo czesto spotykam z
                            opiniami studentow wielu kierunkow, wielu uczelni, ze poziom
                            studentow jest tak zenujacy ze wola pogadac z ludzmi przypadkowo
                            spotkanymi na ulicy niz z banda mentalnych gimnazjalistow jakich
                            musza znosic na zajeciach i na korytarzach..
                            Przeceniasz role korytarzy i atmosfry uczelni. Czlowiek ciekawy
                            swiata zawsze znajdzie ciekawych ludzi od ktorych warto sie czegos
                            nauczyc. I wcale nie na uczelni.

                            > Ludzie, którzy poprzestali na podstawówce/zawodówce lub ich
                            pociągnięci w dół
                            > współmałzonkowie będą usiłowali tłumaczyć, ze mozna byc genialnym
                            samoukiem bez
                            > matury. Bzdura !


                            Bzdura sa stereotypy ktore sprzedajsz i irytujesz sie, ze nie dosc,
                            ze nikt Ci nie przyklaskuje to jeszcze przedstawia jasne przyklady ze
                            jest inaczej niz mowisz i chcesz wierzyc ze jest.


                            > Rozmawiając z ludxmi moge pomylić się i uznać, że dana osoba nie
                            ukończyła
                            > studiów ( a skończyła), natomiast jeszcze nie zakwalifikowałam
                            osoby bez dyplom
                            > u
                            > do "szufladki" z wyższym wykształceniem.

                            Aha zatem z z tego jest prosty i logiczny dla Ciebie wniosek, ze
                            takich ludzi nie ma? haha big_grin
                            Wiesz jezeli akademickie srodkowisko prezentuje ten sam poziom co Ty
                            to ja chyba zrezygnuje z dalszej edukacji bo sadzilam, ze uczelnia ma
                            uczyc szerkich horyzonotw i wychodzenia poza swoje pojmowanie nie zas
                            ograniczania swojego poznania tylko do tego co profesor zna, a czego
                            nie zaznal wrzuca na polke "nie istnieje/bzdura"
                        • kali_pso Re: Protozoa 20.07.10, 11:23
                          > Strasznie ograniczone masz horyzonty protoza. Moze warto by
                          nauczyc
                          > sie tego, ze skoro Ty sie z czyms nie spotkalas to wcale nie
                          znaczy,
                          > ze to nie istnieje??

                          Twoje horyzonty nie maja zaś żadnych ograniczeń...a może szkodawink
                          Ilu ty znasz ludzi po zawodówce władających 6 językami?
                          • imasumak Re: Protozoa 20.07.10, 11:30
                            kali_pso napisała:

                            Twoje horyzonty nie maja zaś żadnych ograniczeń...a może szkodawink
                            Ilu ty znasz ludzi po zawodówce władających 6 językami?


                            Ja miałam kolegę, który w podstawówce mówił już 6 językami, serio smile.
                            Teoretycznie, gdyby poszedł do zawodówki i na tym zakończył edukację, byłby
                            absolwentem zawodówki władającym sześcioma językami wink
                          • erillzw Re: Protozoa 20.07.10, 13:18
                            kali_pso napisała:
                            > Twoje horyzonty nie maja zaś żadnych ograniczeń...a może szkodawink

                            Nie szczegolnie zaluje biorac pod uwage czym mozna byc patrzac
                            wypowiedzi protoazy.

                            > Ilu ty znasz ludzi po zawodówce władających 6 językami?

                            Znam troje wladajacych biegle dwoma, oraz jednego ktory wlada trzema.
                            nauczyli sie dla potrzeb pracy.
      • erillzw Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 07:17
        sonia.2009 napisała:

        > ma znaczenie!!!!!
        >
        > nigdy w zyciu nie wyszlabym za kogos bez wyksztalcenia
        > nie ten poziom
        > nie to srodowisko
        > nie ci ludzie

        Dobre sobie.. a jaki poziom Ty soba przepraszam reprezentujesz?
        Pogarda stawia Cie wyzej od innych ludzi wedle arbitanych przekonan o
        swojej pseudo "zajebistosci"?

        > nie wyszlabym za robola
        > o czym ja bym z nim rozmawiala? o jego pracy hahahaha
        > nie no wolne zarty

        Podejrzewam, ze zaden rozsadny czlowiek nie mialby ochoty zyc z kims
        kto pogardza wszystkich poza soba. Bez wzgledu na wyksztalcenie. Co
        wiecej podejrzewam.. a wrecz jestem pewna ze wsrod ludzi o nizszym
        wyksztalceniu znajda sie bardziej kulturalni ludzie i na poziomie od
        tego co Ty soba reprezentujesz.


        > nie wyszlabym tez za kogos kto ma wykszyalcenie z jakiejs uczelni-
        krzak -
        > magister z wyzszej szkoly ekologiczno-biznesowej z koziej wolki

        A Ty przepraszam jaka uczelnie ukonczylas (konczysz)?
        Oksford? Sorbone? A moze Harward?

        > potrafie sie bawic w towarzystwie mechanika samochodowego ale
        nie... dzielic z
        > nim zycire i mysli - o ile takowe posiada - nie ma mowy

        Wspolczuje kazdemu facetowi jaki bedzie mial nieszczescie spotkac Cie
        w zyciu.
        Jakim prawem stawiasz sie wyzej od innych i odejmujesz ludziom
        umiejetnosci myslenia i posiadania czegos wartosciowego do
        powiedzenia? Sadzisz po sobie moze...?
        Patrzac po poziomie wypowiedzi jest to najblizsze prawdy zdaje sie..
    • guderianka Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 17:27
      1. Tak.

      2. Nie ma reguł (akurat mój pierwszy związek , w ktorym taka rożnica
      była-rozpadł się )
      • lalka-on-line Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 17:47
        szczerze mowiac bylam przez chwile z facetem po zawodowce i mimo ze
        nie jestem zwolenniczka klasyfikowania ludzi powierzchownie pt "ma
        studia to juz super wybitny",to jednak cos w tym jest ze brak
        wyksztalcenia rzutuje na swiatopoglad,postawe itp
        przykladem wlasnie D niech bedzie[czyli moj ex]-ksiazek nie czytal
        bo to strata czasu[mozna sie z tv wszystkiego dowiedziec],nie mial
        zadnego hobby ani pomyslu na spedzenie wolnego czasu oprocz gapienia
        sie w tv albo picia piwa,caly czas psioczyl na studentow,magistrow
        jaka to holota,robil wprost koszmarne bledy ortograficzne[wspomne ze
        potrafil napisac "nakącu" zamiast "na koncu"],nie mial zadnych
        ambicji zeby np wiecej zarabiac[1000 zl plus mieszkanie u mamy bylo
        ok].
        a z drugiej strony byl dobrym,poczciwym czlowiekiem,zupelnie nie
        wyrachowanym czy cynicznym,ujal mnie ta prostolinijnoscia.
        ja tego wszytskiego powyzej nie wytrzymalam,nie wiem ,moze sa
        zwiazki gdzie roznice w wyksztalceniu sie zacieraja ale to musi byc
        ktos ambitny i inteligentny sam z siebie
        • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 17:55
          No,wiesz ,a ja jak patrze na swoje kolezanki,notabene tez po
          studiach to jednak lepiej w karierze wiedzie sie tym,ktore maja
          panow gorzej uposazonych intelektualnie.I do dzis nie wiem na czym
          ten paradoks polega.....A gdy swojego niewyksztalconego pana
          wymienia na lepszy model,to jednak ten zwiazek sie im nie udaje??
          Hmm....Czyżby pierwotny wybor byl sluszny?? Moze te panie mimo
          wyksztalcenia sa na nizszym poziomie ogolnym?? Dodam panie z rodzin
          inteligenckich...


          No,coz .....życie nas weryfikuje najlepiej!
          • lalka-on-line Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 18:06
            a to do mnie czy ogolnietongue_out?
            wiesz,jak napisalam,nie staram sie nikogo klasyfikowac z gory i nie
            wiem jakich to swietnych,"gorzej uposazonych intelektualnie"[brzmi
            jak zespol chorobowytongue_outP]panow maja twoje kolezanki-ale uwierz ze
            takie waskie horyzonty i brak apiracji/wyksztalcenia itp potrafi
            obrzydzic zycie.
            tak jak ktoras forumka napisala wyzej-taki koles 9/10 przypadkow
            bedzie sciagal w dol partnerki.
            bo wyjda kompleksiki[a faceci sa pod tym wzgledem gorsi od kobiet w
            tej samej sytuacji],bo bedzie czul sie gorszy[nawet jak mu nie dasz
            odczuc,to wyniknie samo],bo skoro on nie ma aspiracji to czemu ktos
            ma miec,moznaby mnozyc przyklady.
            • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 19:02
              Hmmm.....powroc do tego co napisalam wczesniej....kobieta naprawde
              inteligetna,ktora odniesie sukces dzieki swojemu wyksztalceniu
              potencjalnemu nie zainteresuje sie takim mezczyzna....Ani malo
              inteligetnym wyksztalocnym-ten to dopiero bedzie ja sciagal w dol...

              Po wtore.znam sporo takich zwiazkow i wierz mi:kobiet biorace sobie
              mezczyzn nie dla siebie pod wzgledem intelektu i obycia ogolnego
              potrzebuja dominacji i postawienia na swoim.....i to one slutecznie
              beda tego pana ograniczaly.....

              Kobieta z natury powinna leciec na kogos lepszego od
              siebie.Dlaczego? Bo to dobre dla jej potomstwa...Co oczywiscie nie
              oznacza,ze pozwoli sobie na to,by nie robic co jej sie podoba!

              Tak wiec panie sobie gadaja,a ja jako pani wiem swoje.Ja sie
              podniece seksualnie kimś kto jest tępy.One tak.Co z tego wynika? Że
              same są tępe.Czy to nie jest prawda?
              • lalka-on-line Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 19:28
                strasznie chaotycznie piszesztongue_out

                1.nikt nie ma na czole wypisanego wyksztalcenia wiec kobieta sukcesu
                moze sie nabrac na jego atrakcyjny wyglad np i zadurzyc ,zwlaszcza
                jak facet ma przyzwoicie opanowany bajer[nie jest to koniecznie
                tozsame z wyksztalceniem i inteligencjasmile mozna byc urodzonym
                lamaczem serc]
                2.sugerujesz ze kobiety wyksztalcone biora sobie skromnych
                robotnikow zeby nad nimi dominowac?dobresmile)mysle ze to bardziej
                zalezy od charakteru faceta[pantoflarz tchorz ,ulegly domator]niz
                rzeczywiscie wyksztalcenia-niejeden robotnik w zyciu nie da soba
                pomiatac ,co w dosadny sposob paniusi wyjasnismile
                3 tu sie zgadzam ,dobre geny podstawasmile))

                nie badz taka pewna kim sie podniecisz bo zycie bywa przewrotnetongue_out
                • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 08:29
                  do lalka online-pochodzenie wiejskie masz wyryte na twarzy.Tytuł
                  tego nie zmieni.Mnie taka osoba nigdy nie podnieciła seksualnie...I
                  tak sie akurat sklada,ze ci ktorzy mnie interesowali mieli przodkow
                  urodzonych w miescie....tak do 5 pokolenia......

                  Wyksztalcenie jesli facet jest ze wsi i ma wiejskie mentalnosc nic
                  dla mnie nie znaczy (nie myslic z interesami prowadzonymi na wsi).
                  • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 08:35
                    Ja sama pochodze z rodziny mieszanej,gdzie wiekszosc moich przodkow
                    jest urodzona w miescie i pochodzi z miasta,niestety nieudolnosc
                    zyciowa niektorych sprowadzila ich na wies i my sie ze soba
                    absolutnie nie dogadujemy.To jedna wielka wojna,ktora nigdy sie nie
                    konczy...No,ale coz .....mentalnosc mam iście miejską i nie lubię
                    prowincjonalnych chłopków-rozstropków z mgr o kułackim pochodzeniu
                    od 4 pokolenia......
                  • lalka-on-line Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 15:29
                    e nie no blagam-wyryte na twarzy?tzn-wiem co masz na mysli ale nie
                    uwazam za regule absolutnie-a jesli matka takiego delikwenta jest
                    rodowita paryzanka od 5 pokolentongue_out , ojciec wsiowym tlukiem a
                    delikwent urodzil sie na wsi to jak bedzie wygladal?poznasz po nim
                    czy nie?
                    wies to stan umyslu nie miejsce zamieszkania
                    • imasumak Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 15:48
                      lalka-on-line napisała:

                      wies to stan umyslu nie miejsce zamieszkania

                      Zgadzam się - przykładem na tego rodzaju wieś, jest Twoja rozmówczyni
            • sonic84 To nie wykształcenie jest ważne ale.. 18.07.10, 19:46
              ale..pochodzenie.Uważam,że ludzie najlepiej czują się wśród przedstawicieli
              swojej klasy społecznej.Chłopstwo z chłopstwem,mieszczanie z mieszczanami.O
              arystokratach i inteligentach nie piszę,bo u nas w kraju ostali się tylko
              nieliczni,ale oczywiście ta reguła obowiązuje także ich.
              Ja niestety nie zniosę na dalszą metę osoby z pochodzeniem wiejskim.Na studiach
              miałam sporo koleżanek/kolegów owej proweniencji.Takowe pochodzenie miało też
              wielu nauczycieli akademickich z mojej uczelni.Pomimo oczywistej różnorodności
              posiadali oni całkiem spory zespół cech,których ja mieszczuch od kilku ładnych
              pokoleń,znieść nie mogę.Mianowicie:
              -język.Do purystów nie należę ale nie toleruję ''schamszczeń ''typu: ja
              rozumie,chcem (!!!),riobiom i inne tego typu,włanczać (już mnie mdli),komponenta
              (!!!).
              -maniery a właściwie ich brak.Ćwok nie wie,że pewnych rzeczy w pewnych miejscach
              nie wypada robić,że łokcie przy jedzeniu należy trzymać przy sobie a nie pod
              kątem prostym do tułowia,że sztućce odkłada się po posiłku na tzw. godzinę piątą
              a nie na obrusie/stole (!!!!),że nie zajada się kiełbasy w postaci pokaznego
              15cm kawałka w czytelni pochlipując przy tym gorący płyn z termosa,że zawsze
              mówi się cześć osobie znanej bo i z tej samej grypy studenckiej,że istnieje
              słowo proszę i przepraszam,że kultura wymaga włączenia w rozmowę osoby
              zaproszonej do stołu i tak dalej.Przykłady można byłoby w nieskończoność mnożyć.
              -gust dotyczący stroju,fryzury,mebli i tak dalej.Częsta gość niezgody w
              mezaliansach.
              -rodzina takiego delikwenta-przesrane.Bezzębny ojciec o horyzontach
              niewyobrażalnie wąskich i bezzębna matka wieloródka.Ludzie
              niereformowalni,narzucający swopją wolę wybrance/wybrankowi swej
              latorośli.Wiejski patriarchat.
              -krętactwo,nieuczciwość,zasada że granicą mojego świata jest mój płot.
              -najgorsza ze wszystkich wad-kompleksyzwiązane z pochodzeniem.Jeszcze nie
              spotkałam człowieka ze wsi,który by ich nie miał.
              -nieudolne,budzące uśmiech naśladowanie stylu mieszczuchów.Mieszczuchem nie
              można zostać,trzeba się nim urodzić (podobnie jest z
              inteligentem,arystokratą,artystą,geniuszem ecc).
              Ludzie posiadający ten oto śliczny pakiecik wkurzających mnie (i nie tylko )cech
              mieli wyższe wykształcenie.I co? Dalej uważacie,że jest ono takie ważne w
              związkach damsko-męskich?
              • protozoa Re: To nie wykształcenie jest ważne ale.. 18.07.10, 19:58
                Zgadzam się !!!!!!!
                Ludzie pochodzący ze srodowisk inteligenckich, w których dyplom ukończenia
                studiów jest absolutnym minimum bardzo rzadko nie kontynuują nauki na wyższej
                uczelni. Sama zanm jeden(sic!) taki przypadek. I nikt mi nie wmówi, że absolwent
                zawodówki wyniósł z domu dobre maniery, jest oczytany i kulturalny. Co nie
                oznacza, że nie może byc dobrym człowiekiem, ale nie mężem dla osoby po studiach.
                • pieskuba Re: To nie wykształcenie jest ważne ale.. 19.07.10, 15:15
                  Protozoa, i zgadzasz się nawet na określenie "przesrane"? Ty, taka
                  na wskroś inteligencka i wykształcona?
                • wrednaboruda protozoa... 19.07.10, 18:16
                  > Zgadzam się !!!!!!!

                  nie dziwię się, że zgadzasz się z przedmówczynią. obie prezentujecie podobny
                  brak klasy oraz pogardę wobec ludzi, którzy w waszym mniemaniu znajdują
                  się niżej w hierarchii społecznej. dowodzi to temu, że dziś faktycznie każdy
                  może skończyć studia i nie istnieje coś takiego jak inteligencki etos-jego dwie
                  największe obrończynie wykazują się żenująco niskim poziomem dyskusji.
                  • protozoa Re: protozoa... 19.07.10, 18:53
                    Nie pogardzam, ale się z nimi nie przyjaźnię, nie zapraszam do domu, nie mam
                    wspólnych spraw. Moge zlecić naprawienie kranu, kontaktu i o tym rozmawiamy. Koniec.
              • wrednaboruda Re: To nie wykształcenie jest ważne ale.. 19.07.10, 00:06
                ,że sztućce odkłada się po posiłku na tzw. godzinę piąt
                > ą
                gwoli ścisłości: równolegle do siebie na talerzu, tzw. piąta dwadzieścia

                > -gust dotyczący stroju,fryzury,mebli i tak dalej.Częsta gość niezgody w
                > mezaliansach.
                nie wiem co to jest gość niezgody, ale to pewnie dlatego, że jestem ze wsi.
                z resztą twojej wypowiedzi też się nie zgadzam, zwłaszcza z uogólnianiem, że wszyscy wieśniacy są tacy, jak napisałaś. zgadzam się, że istnieją tacy ludzie, ale nie jest to jednoznaczne z tym, że wszyscy o pochodzeniu wiejskim są tacy.
                i powtórzę się: w związku nie jest ważne wykształcenie czy pochodzenie, ale ogólny poziom umysłowy mężczyzny i kobiety.
                • gabi683 sonic84 maniery sie wynosi z domu czubie jak już 20.07.10, 18:01
              • imasumak Re: To nie wykształcenie jest ważne ale.. 19.07.10, 00:46
                Tylu bzdur naraz dawno nie czytałam.
                Tym co napisałaś dowiodłaś, że mimo pochodzenia mieszczańskiego, którym się tak
                szczycisz, brak Ci klasy.
                Co więcej, tej klasy nigdy nie będziesz miała, bo osoba wykazująca się taką
                pogardą wobec innych, mieć jej nie może.
                • gabi683 Re: To nie wykształcenie jest ważne ale.. 20.07.10, 18:01
                  imasumak napisała:

                  > Tylu bzdur naraz dawno nie czytałam.
                  > Tym co napisałaś dowiodłaś, że mimo pochodzenia mieszczańskiego, którym się tak
                  > szczycisz, brak Ci klasy.
                  > Co więcej, tej klasy nigdy nie będziesz miała, bo osoba wykazująca się taką
                  > pogardą wobec innych, mieć jej nie może.




                  I tu się zgadzam w 100%
    • pazdzioszek2010 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 19:04
      > I drugie pytanie: czy uważacie, ze związek z facetem o niższym od
      > waszego wykształceniu ma szanse?

      Ponieważ - statystycznie biorąc - kobiety w Polsce są lepiej wykształcone od mężczyzn (na co zresztą feministki bez wytchnienia zwracają uwagę opinii publicznej), obawiam się, że albo część pań będzie się musiała zadowolić jednak nieco mniej uczonym od siebie partnerem, albo wybrać samotność. To przykre.

      Proponuję przy okazji przeprowadzić, kochane Panie, pewien pouczający eksperyment myślowy: ja mam tylko maturę (i żeby było śmieszniej - postradałem świadectwo), żona zaś, jak przystało na pilną studentkę, jest na najlepszej drodze ku dyplomowi. Co się według Was stanie z naszym związkiem, gdy już go (ten dyplom) żona moja zdobędzie? Aż strach pomyśleć… sad
      • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 19:08
        Nie bedzie musiał.....Kto powiedział,że każdy coś musi? Jeśli jest
        inteligetna i wyksztalcona/ksztalcaca si to zdoła zainteresowac soba
        pana na swoim poziomie.No,chyba ,ze sila wyższa jej w tym
        przeszkodzi? A jesli nie...No,coz wowczas zadowoli jak taki pan o
        jakim piszesz.....Zreszta u kobiet liczy sie tez uroda....Nie
        oszukujmy sie....
        • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 08:42
          albo nie zadowoli nigdy.....Raczej to drugie!
        • gabi683 proteza z jakiego pola pochodzisz ,bo burakiem 20.07.10, 18:10
          zajeżdża....
    • gaja78 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 19:08
      truskawki_trzy napisała:

      > Nie chodzi mi o zawód, ale o poziom wykształcenia.

      Tak.

      > I drugie pytanie: czy uważacie, ze związek z facetem o niższym od
      > waszego wykształceniu ma szanse?

      Jeśli tak, to mizerne.
      • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 19:12
        Taaa? Jeśli ma szmal to całkiem spore....
        • epistilbit Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 19:28
          wink
          lol
    • peonies Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 20:10
      truskawki_trzy napisała:

      > Nie chodzi mi o zawód, ale o poziom wykształcenia.
      razem: wyższe mgr

      > I drugie pytanie: czy uważacie, ze związek z facetem o niższym od
      > waszego wykształceniu ma szanse? Czy też poziom wykształcenia nie ma
      > w ogóle znaczenia.
      moim zdaniem nie ma znaczenia.
      wykształcenie nie idzie w parze z intelektem.

      > Samodzielność jest wtedy, gdy sama z sobą dzielisz swe obowiązki a
      > swoje sukcesy zawdzięczasz sobie.
    • annataylor Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 21:58
      moja mama ma wyższe studia, tata tylko szkołę pomaturalną - nie mają z
      tym problemów, świetnie się dogadują, mój tata jest bardzo oczytany i
      zawsze błyszczy w towarzystwie w dyskusjach, więc mogę powiedzieć, że
      różnica w wyksztlaceniu nie ma dużego znaczenia
    • aala43 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 18.07.10, 23:58
      faceci miewaja z tym duzy problem, zwlaszcza w PL, mam dr i
      widzialam te reakcje, gdy poznawalam kogos, kto byl zainteresowany
      jakos a potem chyba wolal szukac kogos ze swojej bajki (nie chodzi o
      moj wyglad, jak mowilam, ze pracuje w szkole - zatajajac, ze na
      uniwerku - to panowie nadal byli zainteresowani bardzo)....praktyka?
      smetna zatem, najlepiej mi z tym, z ktorym jednak mam o czym pogadac
      (poza codziennoscia)...
      • kellss Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 00:25
        yeah, najfajniej jak sie single powypowiadaja, znawcy tematu/....

        moj maz (od 6 lat ) ma wyksztalcenie srednie, ja mgr. (Kiedy sie poznalismy,
        byl po zawodowce. Nigdy - powtarzam - nigdy nie bylo problemu z dogadaniem sie.
        Jestem osoba oczytana - ksiazki czytam , ba, polykam "na kazdy posilek", mam ich
        kilkanascie tys. (niemodne, wiemsmile))) uczestnicze w zyciu kulturalnym - teatr,
        kino, wystawy itp. Zjezdzilam sporo swiata jako tlumacz (mgr fil. ang.) itp.

        Nigdy nie mialam problemu typu - maz tlumok, ja alfa-i-omega itp. Maz nigdy nie
        mial problemu typu
        -o-jezu-jaka-ona-obcykana-a-ja-matol-ktory-w-dodatku-nic-nie-kuma. Zawsze sie
        dogadywalismy - a to dlatego, ze madrej glowie dosc 2 slowie;_))))) no - i
        drogie przedmowczynie - surpise, surprise - poziomu czlowieka papierem nie
        zmierzysz.
    • erillzw Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 07:03
      Mysle, ze to nie jest kwestia papierka, trzech/dwoch literek przed
      nazwiskiem tylko mentalnosci, charakteru, motywacji oraz inteligencji
      i blyskotliwosci.

      Moj obecny prawie maz jest po zawodowce; ja za rok koncze studia.
      Nigdy ( a znamy sie ponad 4 lata) nie odczulam tego, ze jest gorzej
      wyksztalcony ode mnie, ma waskie horyzonty, nudne/brak
      zainteresowania. Wrecz z zafascynowaniem slucham tego jak duza ma
      wiedze w sporym zakresie (szczegolnie tym zawodowym ktory go
      interesuje) i z jaka latwoscia znaduje wiedze na tematy ktore go
      zaciekawia. I to nie ze slomianym zapalem tylko az do znudzenia drazy
      temat nim nie przeczyta wszystkiego co sie da by wiedziec wiecej.
      Czasem zazdroszcze mu takiej wytrwalosci i zmotywowania bo mnie samej
      czasem jej brakuje.
      Powodem dla ktorego ma takie a nie inne wyksztalcenie byl fakt, ze
      dosc szybko poszedl do pracy; w ktorej de facto teraz jest bardzo
      cenionym specialista do ktorego ludzie przychodza po pomoc. I jesli
      jest cos czego nie wie natychmiast ta wiedze uzupelnia by wiedziec w
      przyszlosci.
      Nie moge tez powiedziec nic zlego na temat jego slownictwa, spsoobu
      przekazywania mysli oraz tego jak postrzega swiat. Potrafimy
      prowadzic ze soba wielogodzinne dywagacje na rozne tematy.

      Jakkolwiek.. moi poprzedni partnerzy..
      Jeden byl mentalnym chlopakiem po zawodowce. Bardzo prostym, z
      waskimi horyzontami, majacym awersje do czytania, nie potrafiacym sie
      dobrze wyslowic, ze nie wspomne o prowadzeniu rozmowy o czyms innym
      poza "planem dnia dzisiejszego". Dla niego lepszym ulokowaniem
      energii bylo kladzenie kafli czy wstawianie okien niz czytanie
      ksiazek. Co prawda dzieki mnie zrobil mature i zdaje sie, ze nawet
      zrobil jakies studia (na uczelni wojskowej) ale szczerze bardzo,
      bardzo watpie by jego mentalnosc sie jakos mocno zmienila.
      Rozmawialam z nim przez troche pare lat po rozstaniu i w ogole nie
      odczulam zmiany.. a juz byl w trakcie studiow (albo i nawet po).

      Jeszcze innyz kolei zaczynal kilka kierunkow, nigdy zadnego nie
      skonczyl. Inteligencji czy bystrosci bym mu nie odmowila ale on
      sosbie raczej kreowal PR jaki to jest mundry i oczytany a moze raz
      przez dwa lata widzialam go z ksiazka. Nic poza nim samym go nie
      interesowalo a braki w wiedzy zalatwial telefonem do kgoos kto sie na
      tym znal.. Czasem dochodzilo do kuriozalnych sytuacji gdy
      kilkakrtonie dzwonil z tym samym problememe bo zapomnial jak sie go
      pozbyc wink

      Dzisiaj papier nic nie potwierdza.. no moze poza tym, ze ktos piec
      lat chodzil czasem na uczelnie.

      A propo tych uczelni wyzszych platnych. Nie kazda prywatna szkozla do
      przechowalnia na 3 lata by moc wydac papierek. Ja sama studiuje na
      prywatnej uczelni ale szczerze powiedziawszy przez 4 lata nie
      odczulam tego, zeby z samego faktu placenia za ta szkole nalezalo mi
      sie zaliczenie czegokolwiek. Musze wlozyc sporo pracy i przygotowan
      by przechodzic na kolejne semestry i nikt nie daje nam taryfy ulogwej
      "bo placimy".
    • jarekbezkota Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 07:29
      W moim związku jest tak, że ja mam tylko średnie ogólnokształcące a moja druga połowa skończyła dwa kierunki i robi doktorat. Nie widzę żadnych róznic związanych z wykształceniem. To ja częściej zabieram ukochaną na wystawy, do kina czy do teatru, mam więcej czasu na szukanie ciekawych propozycji. Ja lubię czytać tygodniki, Mika woli czytać ksiązki,czasem podsyłam artykuł do przeczytania albo dostaję książkę do przejrzenia. Tematów do rozmów nigdy nam nie brakuje. Sądzę, że obycie kulturę ogładę zyskuje się poprzez wychowanie a nie tytuły naukowe. Myślę, że róznica w wykształceniu może być problemem dla osoby, która ma niskie poczucie własnej wartości zarówno w przypadku partnera czy partnerki.
      • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 08:26
        No bo ostatecznie i tak o przyszlosci w zwiazku decyduje sex i
        uroda...U facetow na pewno......Gdybym miala zyc z
        wyksztalconym ,bogatym,brzydkim ,nieatrakcyjnym facetem to wolalabym
        byc sama....Przykro mi ,prawa natury sa bezwgledne....
        • iamhier Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 08:52
          Takze facet bardzo dobrze wyksztalcony z dobrym zawodem ,ale o
          prowicjomalno-wiejskich korzeniach od pokolen moze byc co najwyzej
          moim kochankiem,bo męzem juz nie....przez wzgląd na uraz psychiczny
          do wsiowych mentalnie chłopów i pań.
    • enro_n [...] 19.07.10, 09:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mechantloup Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 11:07
      Olaboga! Dramat! Nieszczęście! Zmarnowałam sobie życie, bo mój już za chwilę
      ślubny, ma tylko średnie. Laboga,co robić!

      Czytając forum e-mama i cip mam wrażenie, że dostęp do internetu powinien być
      warunkowany wykształceniem....
    • suazi1 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 16:52
      Oboje z mężem mamy tytuł magistra, on - inżyniera, ja - sztuki.
      Myślę, że poziom wykształcenia nie ma większego znaczenia dla
      trwałości czy jakości związku. Przykład: mój szwagier, doktor
      inżynier w trakcie habilitacji, spotyka się z kobietą, która (o ile
      dobrze pamiętam) ma wykształcenie ogólne.Są ze sobą od dłuższego
      czasu, jakoś ze sobą wytrzymują, dogadują się, zanosi się na coś
      poważniejszego. To nie wykształcenie ma wpływ na trwałość związku,
      ale to, czy ludzie chcą ze sobą być i stworzyć coś wartościowego.
    • nataliam2 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 17:48
      Ja uważam że wykształcenie nie ma znaczenia, miłość nie wybiera.
      Ja mam wykształcenie wyższe i dalej się uczę a mój mąż nie ma matury.
      Jeśli chodzi o finanse to zarabia 3 razy więcej niż ja, czasem nawet 4.
      Poza tym uważam, że wykształcenie nie świadczy o tym, że ktoś jest mądry czy
      głupi, ja uważam, że choć mój mąż nie ma nawet matury jest dużo mądrzejszy,
      bystrzejszy niż ja.
      • protozoa Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 17:55
        To dlaczego tej matury nie zrobił skoro jest takim bystrzakiem?
        Prędzej czy póxniej osobę wykształconą zaczna razic "teście i teściówki",
        "Janki", "na co jej to", "mandrowanie przy kontakcie", "kurde", błędy
        ortograficzne, trzymanie noża i widelca jak tasaka, podpieranie się łokciami
        przy jedzeniu, pociąganie nosem zamiast używania chusteczki, czarne obwódki pod
        paznokciami czyli portret własny pana po zawodówce. Aspiracje - obejrzeć mecz,
        naprawić kontakt, iść z kolegami na piwo ( oby jedno).
        Ale w sumie to Wasi mężowie, którzy pewnie Was podniecają śmierdzącym potem.
        • suazi1 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 18:32
          Lepszy śmierdzący mąż niż własny palec tongue_out
          • gabi683 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 18:04
            suazi1 napisała:

            > Lepszy śmierdzący mąż niż własny palec tongue_out


            oplułam się przestań nowink
        • erillzw Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 18:46
          protozoa napisała:
          > Prędzej czy póxniej osobę wykształconą zaczna razic "teście i
          teściówki",
          > "Janki", "na co jej to", "mandrowanie przy kontakcie", "kurde",
          błędy
          > ortograficzne, trzymanie noża i widelca jak tasaka, podpieranie się
          łokciami
          > przy jedzeniu, pociąganie nosem zamiast używania chusteczki, czarne
          obwódki pod
          > paznokciami czyli portret własny pana po zawodówce. Aspiracje -
          obejrzeć mecz,
          > naprawić kontakt, iść z kolegami na piwo ( oby jedno).
          > Ale w sumie to Wasi mężowie, którzy pewnie Was podniecają
          śmierdzącym potem.

          Boze jestes tak strasznie ograniczona, ze brakuje mi slow na opisanie
          tego. Wole zadawac sie w prostymi ludzmi niz z takim "poziomem"
          intelignecji jaki soba reprezentujesz. Zenada po prostu.
          I to ma byc kwat wyksztalconej inteligencji?! Matko Boska.. ja sie o
          swoje dzieci boje jesli ludzie Twojego pokroju maja ich uczyc takiej
          pogardy dla innych.. i takiego ograniczenia umyslowego.
          • protozoa Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 18:51
            Boli kilka słów prawdy??? Tak, lepiej i bardziej poprawnie politycznie jest
            mówić i pisać, że papierek jest bez sensu, a absolwent zawodówki jest
            intelektualnie rózny z absolwentem np. UW czy Jagiellonki.
            Tak, prawda boli i wychodzi kompleks braku wykształcenia.
            • erillzw Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 19:41
              protozoa napisała:

              > Boli kilka słów prawdy???

              Moja droga.. to nie mnie boli to, ze moje wyksztalecenie z
              papierekiem moze byc mniej warte od tego ktore ma czlowiek bez tego
              papierka wink
              Ciebie boli prawda dlatego sie tak bulwersujesz i usilnie probuejsz
              wywyzasz nad ludzi bez dokumentu.. robiac to na tak zenujaco niskim
              poziomie dyskusji i argumentow, ze az szkoda slow.

              >Tak, lepiej i bardziej poprawnie politycznie jest
              > mówić i pisać, że papierek jest bez sensu, a absolwent zawodówki
              jest
              > intelektualnie rózny z absolwentem np. UW czy Jagiellonki.

              Poprawie to lansujc sie na taka intelektualistke wypadaloby umiec
              czytac ze zrozumieniem zas wymyslanie bajek zostawic pisarzom.

              > Tak, prawda boli i wychodzi kompleks braku wykształcenia.

              U Ciebie wychodzi kompleks nie nalezenia do "prestizowej i wyzszej"
              kasty spolecznej ktora de facto nie istnieje. Och jak to musi Cie
              bolec... Wspolczuje..
              • protozoa Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 21:00
                Nic mnie nie boli bo znam swoja wartośc. I nie podniecałby mnie w łóżku
                niewykształcony robol, sorry absolwent zawodówki, który ma aspiracje, jest
                oczytany tylko jakoś do szkoły mu było pod górke.
                Ciebie pewnie podnieca. Sa takie kobiety.
                Dyskusja zaczęła się od tego - tu przypominam- czy związek /małżeństwo dwojga
                ludzi z róznicą w poziomie wykształcenia może być dobrym, dobranym, szczęśliwym
                - przetrwać.
                Moim zdaniem nie. Jednak z tego co widzę i czytam wiele pań po studiach zniża
                sie do poziomu panów po podstawówkach, zawodówkach góra technikum. Powodzenia.
                • wrednaboruda Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 21:42
                  > Nic mnie nie boli bo znam swoja wartośc. I nie podniecałby mnie w łóżku
                  > niewykształcony robol, sorry absolwent zawodówki, który ma aspiracje, jest
                  > oczytany tylko jakoś do szkoły mu było pod górke.
                  > Ciebie pewnie podnieca. Sa takie kobiety.

                  czyli jednak wszystko sprowadza się do łóżka, wg ciebie? idąc twoim tokiem
                  rozumowania: a gdyby ten niewykształcony robol okazał się demonem seksu? eee,
                  nieeee, bo przecież jest robolem.
                  nie rozumiem jak człowiek światły, mądry i wykształcony może być
                  jednocześnie tak ograniczony. uogólniasz tak wszystkich? nie pogadasz z
                  taksówkarzem, bo co on może wiedzieć o świecie? a może skończył pięćdziesiąt
                  kierunkow studiów i napisał doktorat, a taksówką jeździ, bo lubi? a może nie
                  skończył liceum, ale pasjonuje się historią najnowszą i filozofią i ma wiedzę na
                  poziomie akademickim?
                  piszę ci to wszystko, bo myślę, że jesteś bardzo nieszczęśliwym i sfrustrowanym
                  człowiekiem, który stara się doskoczyć do jakiejś społecznej "półki", którą
                  miało zapewnić ukończenie medycyny. udało się, bo jak sama pisałaś studia można
                  skończyć nie będąc przesadnie bystrym, ale okazało się, że człowiekiem
                  inteligentnym, obeznanym ze światem, nie staje się automatycznie wraz z
                  uzyskaniem mgr. a nawet dr. i kto tu ma kompleksy? ty, która plujesz na ludzi o
                  niższym wykształceniu, a nawet odmiennym zdaniu(!), czy tzw. robole? nie
                  uogólniaj. nie zakładaj z góry, bo do człowieka nie da się przyłożyć miarki i
                  wsadzić do szufladki.
                  pozdrawiam.
                  • protozoa Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 21:53
                    Jestem zbyt doświadczona życiowo i mam zbyt duzo lat, zeby wszystko sprowadzać
                    do łózka.
                    Powtarzam - nie pogardzam ludźmi, w każdym razie nie pogardzam ludźmi, którzy
                    nie są idiotami.
                    Powtarzam po raz kolejny - małżeństwa z róznicą w wykształcenu ( zwlaszcza typu
                    on zawodówka ona wyższe) nie sprawdzają się. Tych ludzi nic nie łaczy prócz
                    łóżka, nie mają wspólnych tematów, ambicji, aspiracji. Chyba, że on pociągnie
                    partnerkę w dół i jej ambicje są na poziomie zawodówki.
                    Ludzie wywodzący sie z podobnych środowisk, kręgu kulturowego, mający zbliżone
                    poglądy polityczne, wykształcenie, stosunek do religii - dogadają się także
                    póxniej, nie tylko w okresie fascynacji seksualnej.
                    Gdy za dużo dzieli, a róznice w wykształceniu to ogromna przepaść, prędzej czy
                    póxniej narastają konflikty, frustracje, pretensje.
                    Ludzie mający ambicje kończą studia.
                    Ja jestem osobą spełnioną - mam dobry zawód, który lubię, dwoje udanych
                    studiujących dzieci, męża mającego ten sam zawód, będącego moim przyjacielem.
                    Nie muszę się dowartościowywac. Moge się pośmiać jak złościcie się i usiłujecie
                    zaprzeczać rzeczom oczywistym.
                    E....... idę operować, skończył się dyżurny spokój, będziecie miały mnie z głowy.
                    • erillzw Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 02:16
                      protozoa napisała:

                      > Jestem zbyt doświadczona życiowo i mam zbyt duzo lat, zeby wszystko
                      sprowadzać
                      > do łózka.

                      Och, och.. uwazaj bo nagle zaczniesz byc autorytetem z racji samego
                      wieku..

                      > Powtarzam - nie pogardzam ludźmi, w każdym razie nie pogardzam
                      ludźmi, którzy
                      > nie są idiotami.

                      Ach widzisz.. jest tylko jeden maly myk. Dla Ciebie KAZDY bez
                      papierka jest idiota.

                      > Powtarzam po raz kolejny - małżeństwa z róznicą w wykształcenu (
                      zwlaszcza typu
                      > on zawodówka ona wyższe) nie sprawdzają się.

                      A ja sugeruje nauczyc czytac sie ze zrozumieniem poniewaz padlo tutaj
                      kilkanascie przykladow na to, ze jednak sie sprawdzaja.

                      > Tych ludzi nic nie łaczy prócz
                      > łóżka, nie mają wspólnych tematów, ambicji, aspiracji.


                      W Twoim mniemaniu ktore z rzeczywistoscia nie maja nic wspolnego
                      czego usilnie starasz sie nie widziec a jeszcze wrecz temu
                      zaprzeczac.

                      > Chyba, że on pociągnie
                      > partnerkę w dół i jej ambicje są na poziomie zawodówki.

                      Tak, tak bo naturalnie nie ma takiej opcji zeby bylo odwrotnie. W
                      Twoim zamknietym umysle jest to nie do pomyslenia.

                      > Ludzie wywodzący sie z podobnych środowisk, kręgu kulturowego,
                      mający zbliżone
                      > poglądy polityczne, wykształcenie, stosunek do religii - dogadają
                      się także
                      > póxniej, nie tylko w okresie fascynacji seksualnej.

                      Ciekawe ze wiele malzenstw spelniajacych te warunki i tak sie
                      rozpada.. Ale oczywiscie nie znasz takich przypadkow wiec nie
                      istnieja. Na bank.

                      > Gdy za dużo dzieli, a róznice w wykształceniu to ogromna przepaść,
                      prędzej czy
                      > póxniej narastają konflikty, frustracje, pretensje.


                      Roznica w wyksztalceniu jest jedna ze zmiannych ktora moze roznice
                      zwiekszac gdy w zwiazku sie psuje. Ale to nie znaczy, ze obecnosc
                      owej ZAWSZE sprowadza sie do rozwodu.

                      > Ludzie mający ambicje kończą studia.

                      No tak zapomnialam, ze ludzie na studiach ZAWSZE maja ambicje. LOL!
                      big_grinbig_grinbig_grin

                      > Ja jestem osobą spełnioną - mam dobry zawód, który lubię, dwoje
                      udanych
                      > studiujących dzieci, męża mającego ten sam zawód, będącego moim
                      przyjacielem.

                      Tak, tak jasne. A te wszystkie wiadra jadu na ludzi ktorzy nie maja
                      papierka to tak dla rozrywki? wink


                      > Nie muszę się dowartościowywac. Moge się pośmiać jak złościcie się
                      i usiłujecie
                      > zaprzeczać rzeczom oczywistym.

                      LOOOL!!!! big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin Jaaaasneeee.. big_grinbig_grinbig_grin
                      Twoja smiesznosc przeszla wlasnie w zalosc smile

                      > E....... idę operować, skończył się dyżurny spokój, będziecie miały
                      mnie z głow
                      > y.

                      Obawiam sie, ze od ludzi bedacych taki prostakami jakim sie wykazales
                      poprzez swoja pogarde do innych nie mozna miec spokoju nigdzie. Jest
                      ich niestety za duzo na tym swiecie.
                      • sta-fraszka Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 18:12
                        erillzw napisała:

                        > protozoa napisała:
                        >
                        > > Jestem zbyt doświadczona życiowo i mam zbyt duzo lat, zeby wszystko
                        > sprowadzać
                        > > do łózka.
                        >
                        > Och, och.. uwazaj bo nagle zaczniesz byc autorytetem z racji samego
                        > wieku..
                        >


                        No bo tak jest, jak zaczyna brakowac innych, logicznych argumentow, to sie
                        wysuwa wielce wazki argument wieku.




                        > > Gdy za dużo dzieli, a róznice w wykształceniu to ogromna przepaść,
                        > prędzej czy
                        > > póxniej narastają konflikty, frustracje, pretensje.
                        >
                        >
                        > Roznica w wyksztalceniu jest jedna ze zmiannych ktora moze roznice
                        > zwiekszac gdy w zwiazku sie psuje. Ale to nie znaczy, ze obecnosc
                        > owej ZAWSZE sprowadza sie do rozwodu.

                        Mialam to samo napisac, wiec tylko przyklasne moze.

                    • gabi683 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 17:55
                      protozoa napisała:

                      > Jestem zbyt doświadczona życiowo i mam zbyt duzo lat, zeby wszystko sprowadzać
                      > do łózka.
                      > Powtarzam - nie pogardzam ludźmi, w każdym razie nie pogardzam ludźmi, którzy
                      > nie są idiotami.
                      > Powtarzam po raz kolejny - małżeństwa z róznicą w wykształcenu ( zwlaszcza typu
                      > on zawodówka ona wyższe) nie sprawdzają się. Tych ludzi nic nie łaczy prócz
                      > łóżka, nie mają wspólnych tematów, ambicji, aspiracji. Chyba, że on pociągnie
                      > partnerkę w dół i jej ambicje są na poziomie zawodówki.
                      > Ludzie wywodzący sie z podobnych środowisk, kręgu kulturowego, mający zbliżone
                      > poglądy polityczne, wykształcenie, stosunek do religii - dogadają się także
                      > póxniej, nie tylko w okresie fascynacji seksualnej.
                      > Gdy za dużo dzieli, a róznice w wykształceniu to ogromna przepaść, prędzej czy
                      > póxniej narastają konflikty, frustracje, pretensje.
                      > Ludzie mający ambicje kończą studia.
                      > Ja jestem osobą spełnioną - mam dobry zawód, który lubię, dwoje udanych
                      > studiujących dzieci, męża mającego ten sam zawód, będącego moim przyjacielem.
                      > Nie muszę się dowartościowywac. Moge się pośmiać jak złościcie się i usiłujecie
                      > zaprzeczać rzeczom oczywistym.
                      > E....... idę operować, skończył się dyżurny spokój, będziecie miały mnie z głow
                      > y.



                      Ty idź sobie poszukaj kochanka bo te nocki gó... Ci dają,niech Cie w końcu ktoś
                      przeleci może zaczniesz normalnie mówić
                • erillzw Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 02:08
                  protozoa napisała:

                  > Nic mnie nie boli bo znam swoja wartośc.

                  Nie kłam smile jakbys ja znala nie plulabys na kazdego kto slepo nie
                  przyklaskuje Twojemu zdaniu smile

                  > I nie podniecałby mnie w łóżku
                  > niewykształcony robol, sorry absolwent zawodówki, który ma
                  aspiracje, jest
                  > oczytany tylko jakoś do szkoły mu było pod górke.

                  Podejrzewam niestety ze NIKT Cie w lozku nie podnieca. Inaczej bys
                  nie byla az tak zjadliwa wink najpewniej wynika to z tego, ze nie ma
                  takiego faceta ktory dorastalby do twoich aspiracji, motywacji oraz
                  wyksztalcenia suspicious


                  > Ciebie pewnie podnieca. Sa takie kobiety.

                  Podobnie jak sa ozieble. To sie podobo leczy ale akurat ja nie
                  wybralam specializacji z seksuologii.

                  > Dyskusja zaczęła się od tego - tu przypominam- czy związek
                  /małżeństwo dwojga
                  > ludzi z róznicą w poziomie wykształcenia może być dobrym, dobranym,
                  szczęśliwym
                  > - przetrwać.
                  > Moim zdaniem nie.

                  Super. Ale skad taka nienawisc do kazdego kto twierdzi inaczej? osoba
                  KULTURALNA, wykształcona i nie bedaca zwyklym PROSTAKIEM rozumie inne
                  punkty widzenia. Ty zas usilnie probujesz torpedowac kazdego kto
                  twierdzi inaczej, dyskredytowac kazdego kto nie nalzy do nie
                  istniejacej kasty "wyksztalconym inteligentow" ktora Cie nie wpuscila
                  mimo skonczonych studiow.
                  Podpowiem, ze moze to wynika z Twojej pogardy do ludzi bez papierka.
                  Oraz braku kultury w wypowiadaniu sie o innych ludziach ktorych nawet
                  nie znasz. Albo i z tego, ze sie tak strasznie wywyzszasz. osoby
                  prozne ktorym sie wydaje, ze sa ponad innymi raczej nie traktuje sie
                  z szacunkiem.

                  >Jednak z tego co widzę i czytam wiele pań po studiach zniża
                  > sie do poziomu panów po podstawówkach, zawodówkach góra technikum.

                  Ciezko jest cokolwiek zobaczyc majac tak rozdmuchane ego. Na dodatek
                  patrzac przez waziutki tunelik jakim sa Twoje poglady.
                  • protozoa Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 07:36
                    ysalę, że po nocy spędzonej z absolwentem zawodówki, czujesz się
                    dowartościowana. Twój Robert czy inny Arek pokazał co umie smile smile

                    Nie muszę się dowartościowywać, bawią mnie takie lale, które opowiadają jaki to
                    on pieknie grał na gitarze, jak recytował wiersze przy księżycu, a potem
                    zasilają szeregi samodzielnych. Cóz, bywa i tak.
                    Na emamie pojawiam się na dyżurach, dla rozrywki., może rzecywiście, żeby
                    rozładować stres pooperacyjny.
                    Ty zabawiasz się w łóżku z Mietkiem-elektrykiem, ja ratuję zycie. Taka jest
                    między nami róznica.
                    P.S. Mam męża, prawie od ćwierćwiecza tego samego. Imponuje mi , a jednym z
                    powodów jest kilka(naście) literek przed nazwiskiem zdobytych w młodym wieku.
                    No, ale kobieta machera tego raczej nie pojmie.
                    • erillzw Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 07:59
                      protozoa napisała:

                      > ysalę, że po nocy spędzonej z absolwentem zawodówki, czujesz się
                      > dowartościowana. Twój Robert czy inny Arek pokazał co umie smile smile

                      Lepiej Ci? smile tak dosrac komus z samego rana z naiwna mysla, ze udalo
                      Ci sie trafic? Widze ze rozkrecasz sie ze swoim poziomem big_grin Czekam na
                      wiecej big_grin Z przyjemnoscia patrze jak z kolejna wypowiedzia
                      pokazujesz coraz wieksze bagno jakim jestes smile



                      > Nie muszę się dowartościowywać, bawią mnie takie lale, które
                      opowiadają jaki to
                      > on pieknie grał na gitarze, jak recytował wiersze przy księżycu, a
                      potem
                      > zasilają szeregi samodzielnych. Cóz, bywa i tak.

                      Naprawde zostac wymyslanie bajek pisarzom. Oni sie na tym znaja smile

                      > Na emamie pojawiam się na dyżurach, dla rozrywki., może
                      rzecywiście, żeby
                      > rozładować stres pooperacyjny.

                      Fajna masz rozrywke zatem smile Ale juz mnie przestalo dziwic ze
                      poprawisz sobie humor wywyzaniem sie nad innymi i pluciem z pogarda
                      na ludzi ktorych nawet nie znasz smile
                      Ou yeah, bawmy sie smile

                      > Ty zabawiasz się w łóżku z Mietkiem-elektrykiem, ja ratuję zycie.

                      och jej.. i co myslisz, ze nagle okaze Ci szacunek bo masz dyplom
                      lekarza i ztrudnil Cie szpital?


                      > Taka jest
                      > między nami róznica.

                      Miedzy nami podstawowa roznica jest taka, ze ja nie gardze ludzmi
                      oraz nie pozuje na wielce wyksztalcona inteligentke ktora zachowuje
                      sie jak skonczona prostaczka pani doktor. Kazda kolejna wypowiedzia
                      tylko to potwierdzasz smile


                      > P.S. Mam męża, prawie od ćwierćwiecza tego samego. Imponuje mi , a
                      jednym z
                      > powodów jest kilka(naście) literek przed nazwiskiem zdobytych w
                      młodym wieku.

                      Ciekawe czy osoba o tak niskim poziomie kiltury osobistej tak samo
                      imponuje jemu czy po prostu jest z Toba bo mu tak wygodnie. No chyba,
                      ze reprezentujecie taki sam poziom prostactwa, chamstwa i braku
                      wychowania oraz obycia to wtedy faktycznie mialby Ci czym imponowac
                      smile

                      > No, ale kobieta machera tego raczej nie pojmie.

                      I co myslisz, ze udalo Ci sie mnie urazic? big_grin
                      Postraj sie bardziej. wink
            • gosia.w40 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 19.07.10, 23:49
              "Jagiellonka" to biblioteka a nie uniwersytet szanowna pani dr. Jak więc można
              być jej absolwentem???
              • protozoa Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 07:37
                Jagiellonka to POTOCZNA NAZWA Uniwersytetu Jagiellońskiego.
                • imasumak Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 09:51
                  protozoa napisała:

                  Jagiellonka to POTOCZNA NAZWA Uniwersytetu Jagiellońskiego.


                  Studiowałam na UJ i nigdy nie słyszałam, żeby ktoś go tak potocznie nazywał.
                • gosia.w40 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 16:32
                  biblioteki przynajmniej w Krakowie, uniwersytet to "UJOT"
        • nataliam2 Re: Wasi mężowie mają takie wykształcenie jak wy? 20.07.10, 09:32
          Chore jest to co napisałaś.
          Mój mąż nie zrobił matury bo mu się nie chciało i sam się do tego przyznaje. W
          podstawówce ido 2 klasy liceum był jednym z lepszych uczniów, naprawdę, później
          wpadł w złe towarzystwo, nawet z w-fu miał 2 i z religii też.
          Potem mąż założył własną firmę, i uznał że to tego nie potrzeba matury. Ciągle
          za to robił kursy doszkalające w kierunku w jakim idzie firma. Mąż założył
          zakład trudniący się serwisem sprzętu AGD, oraz pieczy centralnego ogrzewania na
          groszek, miał, gaz itd. Nie wraca do domu spocony. Zastanawiam się w jakich
          godzinach pracuję wszyscy magistrzy czy doktorzy? Bo mój mąż wstaje najszybciej
          o 9 czasem o 10 i wraca do pracy ok 16.30.
          Moi teściowie natomiast to ludzie wykształceni, a strasznie prości.
          Ja jestem mgr filologii polskiej a robię masę błędów ortograficznych co mojemu
          mężowi się nie zdarza.
          Mam z nim o czym porozmawiać, lubi teatr, jazz (gdzie ja wolę POP) i naprawdę
          wydaje mi się że w dzisiejszych czasach, wykształcenie nie ma znaczenia. Każdy
          kto ma pieniądze może je zdobyć, kiedyś było to zarezerwowane dla elit a teraz?
          Nie długo będzie można zrobić mgr przez internet. I proszę nie piszcie mi że
          wszystko zależy od uczeni, bo sama chodziła na jeden z lepszych uniwerków i
          naprawę nie za dużo się natrudziłam. Podczas 5 lat mojej nauki może ze 2 razy
          kułam po nocach a średnią na studiach miałam po wyżej 4 (przez pierwsze 2 lata
          miałam stypendium naukowe) i same sobie pomyślcie jaki tak musiał być poziom.
          • nataliam2 protoza 20.07.10, 09:39
            doczytałam do końca Twoje wypowiedzi i uważam, że jesteś denna i pusta.
            Jak możesz człowieka bez matury nazwać robolem?
            Nie uważam, że mój mąż to robol, siedzi za biurkiem, dyryguje ludźmi i jeszcze
            kasę przynosi. Dla mnie robolem jest człowiek pracujący po ok 10 godzin dziennie.
            Mam taki przykład. Kolega inż. mgr kopie rowy pod kanalizę, dosłownie, bo więcej
            może zarobić, czasem pracuje z koparką ale rzadko i co i to jest ok?
            A ja, co zarobię 1200 (na początek), potem może dobiję do 2 tys i będę musiałam
            pracować na to 8 godzin a maż zarabiający 5 tys a pracujący ok 6 godzin to
            robol? W jego oczach ja będę robolem.
            -
            Wiktor ur. 29.11.2006 godz. 9.20 waga 4170
            Matylda ur. 02.02.2009 godz. 12.50 waga 3350
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka