Dodaj do ulubionych

Waga problemów-refleksje

18.03.04, 16:32
Bardzo poruszył mnie wczorajszy post maji252 i znowu naszły mnie refleksje na
temat ludzkich problemów i mojego w tym wszystkim miejsca. Dopóki człowiek
nie słyszy lub nie czyta o problemach innych ludzi, to sobie żyje w swoim
małym światku i jakże często narzeka na bardzo błahe sprawy, mnie też się to
ciągle zdarza i dramatyzuję, że nie mamy własnego mieszkania, że mieszkam u
rodziców, że mąż z nami nie mieszka, bo pracuje w innym mieście i jest tylko
weekendy, że nie mogę sobie kupić nowych spodni czy bluzki,bo nie mam
pieniędzy i tak dalej i tak dalej... Ale moje problemy są naprawdę śmieszne w
obliczu tragedii o których tu czytam i w takich momentach jest mi po prostu
głupio i wstyd, bo wiem ze ja nie mam prawa narzekać. I ciągle się uczę
cieszyć wszystkim co mam, bo czasem można to wszystko stracić w jednej
chwili. I apeluję o to do wszystkich.
Obserwuj wątek
    • bazylia_am Re: Waga problemów-refleksje 18.03.04, 17:47
      Ja też czasami użalam się nad jakimiś błahostkami, że jest mi ciężko, że za
      mało kasy, za dużo obciążeń itp. Ale wtedy dochodzę do wniosku, żen ie to jest
      w życiu najważniejsze... Możliwość zrealizowania kilku materialnych celów wcale
      mnie nie usatysfakcjonowała. Owszem, fajnie kupić wymarzoną rzecz, ale to nie o
      to chodzi. Moim szczęściem jest moja rodzina, taka zwyczajna, normalna ale
      kochająca. Mąż w którym mam wsparcie (choć nie raz się o coś sprzeczamy),
      córeczka, rodzice, dziadkowie.
      Dwa tygodnie temu dalekim znajomym umarł dwuletni synek. Nie chorował, umarł w
      ciągu jednego dnia. Sepsa. Czym więc jest szczęście? Czym są nasze zwyczajne
      problemy wobec takiej tragedi?
    • andzia001 Re: Waga problemów-refleksje 19.03.04, 09:31
      Nic dodać, nic ująć.
      "Rękami i nogami" podpisuję się pod twoim postem.
      Dzięki takiemu właśnie myśleniu już od dawna na nic nie narzekam. Zawsze, ale
      to zawsze, kiedy nachodzi mnie chandra czy zwiątpienie i już na końcu języka
      mam jakieś "biadolenie" nad sobą i swoim losem, uzmysławiam sobie ile jest
      wokół mnie ludzi z prawdziwymi problemami, a nie takimi wyolbrzymionymi
      błachostkami.
      I potrafię wtedy docenić to co mam - kochającego męża; zdrowe, wiecznie
      uśmiechnięte dziecko; pracę; kąt do mieszkania i miłość.
      Mam tak wiele.......
      I czasem czuję jedynie wielki żal do niesprawiedliwości tego świata - dlaczego
      wszyscy nie mamy szczęscia?!?!?!

      Dziękuję Ci bardzo, że napisałaś.
      Może niektóre mamusie robiące z igły widły trochę przystopująsmile)))))

      pozdrawiam cieplutko i przedwiosennie
      Anka, mama Marcinka
      a to moje słoneczko:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10458885&a=10962048

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka