Witam Was drogie mamy.
Jestem mamą od prawie dziesięciu miesięcy i wydaje mi się że radzę
sobie świetnie ale..........
Otóż-mój mąż twierdzi że mam nerwicę natręctw-a ja zaczynam się
zastanawiać czy to nie jest prawdą?
Wymienię parę rzeczy które mi nie pasują ale nie potrafię ich zmienić
a może nie chcę ale tak nie można!!!!!!!!!
Strasznie boję się wszelkich chorób,zarazków,bakterii.......
kilka razy dziennie dezynfekuję łapy płynem anty..a jak mi się kończy
to w ruch idzie czysty spirytus(zakupiony kiedyś do przemywania
kikutka pempowinowego)
-szlag mnie trafia gdy ktoś chce dotknąć mojego dziecka(wiecie tak np
na spacerze jakaś znajoma istotas czy ktoś tam)
-w dalszym ciągu gotuję małej butelki-i potrafię robić to trzy razy
bo nie jestem pewna czy wcześniej to już zrobiłam,
-nie wyobrażam sobie że mogłabym zacząć sama dziecku gotować bo
niepewność że wszystko zrobiłam prawidłowo i że małej to nie
zaszkodzi chyba by mnie zabiła
-nie uwierzycie ile słoiczków z z jedzonkiem dla maluchów wyrzuciłam
bo.....ZA CICHO KLIKNĄŁ!!!!!!!!!
-kobiety czy ja jestem nie normalna???
Jeśli chodzi o samą siebie to tak się nie dzieje tylko jeśli chodzi o
małą i męża.
Pomóżcie bo się wykończę gotując po 15razy wodę na mleko bo nie
jestem do końca pewna czy ona już się gotowała

(((