Dodaj do ulubionych

Chyba mam dola

02.09.10, 16:17
Jestem od prawie trzech lat po rozstaniu,od rozwodu minal rok.
Zdradzil mie,mial przelotny romans.Ale najgorsza byla cala otoczka po..
Kiedy sie dowiedzialam,zostawil tamta wynaja mieszkanie niedaleko mnie i probowal wszystko
ratowac(15 lat malzenstwa)moze by i uratowal ale..
Tamta wydzwaniala do mie z obelgami(chociaz nigdy nie widzialam jej na oczy),wydzwaniala nawet
matka tamtej obwiniajac mnie,ze corka probowala sobie zycie odebrac i lezy w szpitalu(manipulacja)
Dostawalam smsy,w ktorych pisala zebym wziela tabletki,popila wodka a ona chetnie zaopiekuje sie
wtedy moimi dziecmi.horror trwal kilka miesiecy.Istne pieklo,nie mialam sil zeby zyc.Pozbieralam sie,z
exem ustalilam warunki na jakich ma sie spotykac z dziecmi.Okrzeplam,zycie toczy sie dalej.
Pisze to abyscie ocenily sytuacje,ktora zaistniala kilka dni temu.
Okolo roku temu poznalam dziewczyne wujka moich dzieci(brat exa).Bardzo sie polubialysmy,ona
pomagala czasem mi,czasem ja jej.Myslalysmy obie, ze moze z tego bedzie fajna przyjazn.
Znala moja historie i wspierala mnie,ja ja rowniez wspieralam bo nie ukladalo sie jej ze swoim.
Tydzien temu przyszla pogadac,powiedziala,ze poznala "tamta".
Jej facet mial do zalatwienia sprawy zawodowe w miescie,w ktorym mieszka "tamta"ponoc
wszystko przeciagnelo sie i nie mieli gdzie przenocowac,wiec jej facet spontanicznie zadzwonil do
starej znajomej i pojechali tam spontanicznie.Mowila, ze wiedziala do kogo jedzie,ale ciekawosc byla
silniejsza od niej.Nocowali tam,zjedli kolacje,sniadanie,milo konwersowali,stwierdzila nawet,ze to
bardzo fajna dziewczyna.
Rozstalysmy sie chlodno..ja jestem w szoku uwazam to za zlamanie mijego zaufania,ona twierdzi,ze
przesadzam.
Ja juz nie potrafie jej zaufac,ona szuka kontaktu ze mna.
Dodam jeszcze,ze akurat jest sama po rozstaniu ze swoim facetem.
Czy ja rzeczywiscie przesadzam?
Obserwuj wątek
    • wespuczi Re: Chyba mam dola 02.09.10, 16:44
      nie nie przesadzasz
      mimo ze rozsadek mowi inaczej to moje stosunki z kolezanka by sie ochlodzily -
      oczywisce najpierw opowiedzialabym dokladnie co sie wydarzylo...
      • almaya Re: Chyba mam dola 02.09.10, 17:07
        No wiec wlasnie,rozsadek rozsadkiem ...ale moje wszystkie stare demony znow wrocily..myslalam, ze
        jestem juz zdystansowana ale jednak nie...
        Czuje sie strasznie zraniona,nie wiem nawet jak to okreslic,zrobiona w konia?
        Dla mnie to niewyobrazalne:siedziala tam i ucinala sobie pogawedke z kobietami(bo byla tam i
        matka "tamtej"),ktore obrzucaly mnie blotem, nie dawaly pozbierac sie w przelomowej sytuacji
        zyciowej..
        I jeszcze ten komentarz na koniec,ze to fajna dziewczyna:/....(moze i fajna ale wiedzac co przeszlam
        mogla sobie poprostu darowac)
    • roza06 Re: Chyba mam dola 02.09.10, 17:14
      Ja uważam że nie przesadzasz. A ten tekst o fajnej dziewczynie to już jest k...o
      z jej strony. Ja tez przeżyłam podobną historię i do tej pory nie potrafię
      zapomnieć o tej "zdradzie"
    • turzyca Re: Chyba mam dola 02.09.10, 18:23
      Mam w kregu szeroko pojetych znajomych faceta, o ktorym od mojego najblizszego
      przyjaciela dowiedzialam sie, ze jest swinia kalibru takiego, ze trudno opisac,
      dosc wspomniec, ze mlodego chlopaka ledwo udalo sie odratowac, bo owze znajomy
      doprowadzil go do samobojstwa. Dla drugiego mojego przyjaciela to skrzyzowanie
      mentora z przyjacielem, facet, do ktorego na pewno mozna zwrocic sie o pomoc i
      nigdy nie zawiedzie, czlowiek na tyle wazny, ze byl swiadkiem na jego slubie.
      Ludzie niestety nie sa jednowymiarowi, umieja jednym zrobic koszmarne swinstwo,
      a dla innych gotowi sa skakac w ogien. To ze Twojej next padlo kiedys na rozum
      zupelnie do tego stopnia, ze w ten sposob sie zachowywala, nie oznacza, ze wobec
      innych nie moze byc sympatyczna. Ja bym nie brala zachowania bratowej eksa za
      zdrade, choc pewnie nie byloby mi przyjemnie. Ale przeciez nie moge dyktowac
      ludziom ich zachowania. Jesli kobieta jest warta przyjazni to zamknelabym sprawe
      i do niej nie wracala, jesli nie jest, to potraktowalabym calosc jako pretekst
      do zerwania stosunkow.
      • almaya Re: Chyba mam dola 02.09.10, 18:44
        Tylko,ze ja teraz nie wiem czy ona jest warta przyjazni...to dopiero miala byc przyjazn.
        Owszem lubimy sie,pomagalysmy sobie ale to bylo jeszcze wszystko na zasadzie sprawdzania sie.
        A teraz? teraz mam znow rozpierduche emocionalna,wrocily do mnie tamte telefony,ciagle dzwonia mi
        w glowie obelgi,ktore wtedy uslyszalam.
        Ja nie twierdze,ze "tamta" nie jest mila sympatyczna osoba ale powiedz,po co mi ta wiedza?
        Po co dziewczyna,ktora starala sie do mnie zblizyc przekazuje mi takie rewelacje?
        Dlaczego w ogole sie tam znalazla?

        Wiesz dla mnie to nie pojete,naprawde.
        Wiesz jak sie kiedys rozkleilam i pokazalam jej esemsy od "tamtej"to ona (przyjaciolka)mowila:nie placz
        to zwykla sucz jest.Ja pomimo krzywdy jakiej od "tamtej"doznalam nigdy tak nie o niej powiedzialam.
        Wiec teraz ona jedzie tam(w sumie do dzis nie wiem poco??) i pije kawke z osoba,o ktorej mowila
        sucz,szmata?
        Psmirk
        "tamta" nie jest moja next,przyjaciolka nie jest moja bratowasmile
        • turzyca Re: Chyba mam dola 02.09.10, 20:23
          > Wiec teraz ona jedzie tam(w sumie do dzis nie wiem poco??)

          Wiesz, z Twojego opisu wynika, ze z jednej strony "tak wyszlo" - byli w tamtym
          miescie, potrzebowali naglego noclegu i zrobienie szopki "nie bedziemy nocowac u
          Twojej starej znajomej, bo ona zrobila pieklo z zycia mojej nowej znajomej"
          raczej jej wlasnemu zwiazkowi na dobre by nie wyszlo. Jakbyscie juz byly
          zazylymi przyjaciolkami, to sila argumentu bylaby jednak nieco inna. Do tego
          dochodzi zwykla ludzka ciekawosc.
          No i odkryla, ze kobieta, ktora zachowywala sie w jej mniemaniu jak szmata, jest
          w sumie normalna babka, dosc sympatyczna. Dysonans poznawczy.

          Kiedys mialam takie warsztaty, na ktorych prowadzacy opisal nam kilkuepizodowa
          scenke, a my mielismy sobie wyobrazac, ze to nas dotyczy. Na koniec mielismy
          opowiedziec o naszych uczuciach podczas tych wyobrazen. Reakcje na te same
          sytuacje byly od radosci do ciezkiego wk... Do mnie wtedy dotarlo, jak bardzo
          nasze emocje zaleza od nas samych, a nie od okolicznosci. I teraz rozumiem skad
          sie biora Twoje emocje, ale to nie jest jedyna mozliwa reakcja w tej sytuacji. I
          dlatego zanim im ulegniesz i wpadniesz w czarno-bialy schemat, chce dorzucic
          troche kolorow, pokazac, ze postepowanie bratowej Twojego eksa nie musialo byc
          skierowane przeciwko Tobie i nie musisz go odbierac jako skierowanego przeciwko
          Tobie. To jest Twoja decyzja.


          I jeszcze jeden drobiazg - Twoja next chciala Ci zadac bol. Reagujac tak, jak
          reagujesz, dajesz jej zwyciestwo. Po raz kolejny. Czy ona jest tego warta? Czy
          slowa tej osoby moga cos dla Ciebie znaczyc? Tak naprawde? Jesli nie umiesz
          sprawy sama przepracowac tak, zeby czytajac te smsy odczuwac np. tylko litosc z
          powodu malosci, miernosci tej osoby, to moze warto porozmawiac z kims madrym?
          • almaya Re: Chyba mam dola 02.09.10, 20:47
            > I jeszcze jeden drobiazg - Twoja next chciala Ci zadac bol. Reagujac tak, jak
            > reagujesz, dajesz jej zwyciestwo. Po raz kolejny. Czy ona jest tego warta? Czy
            > slowa tej osoby moga cos dla Ciebie znaczyc? Tak naprawde? Jesli nie umiesz
            > sprawy sama przepracowac tak, zeby czytajac te smsy odczuwac np. tylko litosc z
            > powodu malosci, miernosci tej osoby, to moze warto porozmawiac z kims madrym

            Turzyco dla jasnosci ona nie jest moja next.
            Tak chciala mi zadac bol i niewatpliwie zadala.Piszesz,ze reagujac tak jak reaguje daje jej powod do
            zwyciestwa?Jakiego?Czy ona wie, ze wystrzelila mnie na pol roku na inna orbite?
            Czy odpisalam jej kiedykolwiek na jej "zaczepki"?Czy prosilam o wstawiennictwo moja rodzine ,tak jak
            ona to zrobila?
            Wiesz,czytam to forum od dawna i wiem, ze popularny jest tu poglad:zdradzil cie facet,trzymaj sie
            zdaleka od jego kochanki,bron boze nie chciej konfrontacji,nawet nie mysl zeby do niej wydzwaniac i jej
            ublizac,zachowaj klase.wydawalo mi sie,ze wlasnie tak postapilam.Nie pisz mi prosze, ze tematu nie
            przepracowalam,bo nie wiesz czy tak jest w rzeczywistosci,bo nie wiesz czy nie skorzystalam z
            fachowej pomocy,poprostu tego nie wiesz.
            Ale mam prawo do moich odczuc i nie chce ich wypierac,myslalam,ze ten temat juz do mnie nie
            powroc,zylam juz w miare spokojnie.. a jednak stalo sie inaczej za sprawa kobiety ,ktora zabiegala o
            moje towarzystwo,ktora miala nadzieje zostac moja przyjaciolka i ktora ten moj dlugo wypracowany
            spokoj zburzyla.

            Co do reszty,ja naprawde resztkami mojego obiektywizmu przyjmuje do wiadomosci,ze "tamta"moze
            byc wspanila osoba ale czy koniecznie musialam to uslyszec od kogos komu ufalam i zwierzylam sie z
            calego tego szamba jakie mnie kiedys zalalo?Wyobraz sobie, ze ja nic o niej nie wiedzialam do tej pory i
            mialam nadzieje aby tak pozostalo.
            Jaki mialo to cel?
            • turzyca Re: Chyba mam dola 03.09.10, 00:58
              > Turzyco dla jasnosci ona nie jest moja next.

              No to zle Cie zrozumialam.

              A to co ponizej pisze, pisze tez wiedzac tylko tyle, ile tu napisalas, i jest to
              wylacznie moja subiektywna opinia. Ale niestety nie umiem ujac tego w slowa tak,
              zeby ten relatywizm byl obecny w kazdym zdaniu.

              Piszesz,ze reagujac tak jak reag
              > uje daje jej powod do
              > zwyciestwa?Jakiego?Czy ona wie, ze wystrzelila mnie na pol roku na inna orbite?

              A czy nie bylo to w jakis sposob jej celem? Chciala spaskudzic Ci zycie?
              Chciala. Uzyskala to? Uzyskala. Po paru latach znowu paskudzi Ci zycie, samym
              wspomnieniem.
              To ze ona nie wie o tym, ze uzyskala swoj cel, niczego nie zmienia w kwestii,
              czy go uzyskala czy nie, zabiera jej tylko satysfakcje.

              Nie pisz mi pr
              > osze, ze tematu nie
              > przepracowalam,bo nie wiesz czy tak jest w rzeczywistosci,bo nie wiesz czy nie
              > skorzystalam z
              > fachowej pomocy,poprostu tego nie wiesz.

              Nie wiem, czy korzystalas z pomocy, fachowej czy nie, nie wiem, czy pracowalas
              czy nie, ale widze jaki jest efekt koncowy. W moim zdaniu nie bez powodu bylo
              "jesli nie umiesz sprawy przepracowac tak" - ten warunek jest bardzo
              wazny. Mi sie udalo z paroma problemami uporac, czy to samodzielnie czy to z
              pomoca madrych ludzi (bo czasem wystarczy pare wlasciwych slow, zeby przestac
              sie zadreczac), ale kilka ran nie chce sie zabliznic i przy dotknieciu wciaz
              bola. Nad niektorymi juz probowalam pracowac, ale mimo ze czasem jest lepiej, to
              wciaz sie odzywaja. Kiedys bede musiala sie w sobie zebrac, oczyscic te stare
              rany i dac im sie wreszcie porzadnie zagoic. Ze to mozliwe nawet przy bardzo
              glebokich ranach, widze z bliska.
              Znam bowiem bardzo blisko taka pare, ktora rozwodzila sie w niesamowicie
              burzliwy sposob, z olbrzymia porcja nienawisci. Z calej tej rodziny o tym
              rozstaniu jest w stanie spokojnie mowic tylko matka, ktora jako ze jest
              terapeutka, musiala na swojej terapii ten temat dokladnie przerobic, inaczej
              przeciez nie moze wykonywac zawodu. I ona opowiada o tym wszystkim faktycznie
              spokojnie, dostrzega nawet zalety. Cala reszta - dzieci, byly maz, nawet rodzice
              tej pary - unika tematu jak moze, a jak juz mowi, to glos sie lamie i wyraznie
              temat nie jest obojetny. A rozwod byl 25 lat temu...


              > Ale mam prawo do moich odczuc i nie chce ich wypierac,myslalam,ze ten temat juz
              > do mnie nie
              > powroc,zylam juz w miare spokojnie.. a jednak stalo sie inaczej za sprawa kobie
              > ty ,ktora zabiegala o
              > moje towarzystwo,ktora miala nadzieje zostac moja przyjaciolka i ktora ten moj
              > dlugo wypracowany
              > spokoj zburzyla.

              Masz prawo do swoich emocji. Ale masz tez prawo do wybrania, jakie emocje
              bedziesz czula. Nie musisz byc zakladniczka nienawisci tamtej.


              > Jaki mialo to cel?

              A musialo miec jakis cel? Mnostwo dzialan ludzi nie ma celu, a rownie spora, jak
              nie wieksza czesc nie jest dokladnie przemyslana. A czasem jest dokladnie
              przemyslana, ale komus inne rozwiazanie wydaje sie lepsze.
              Przeanalizuj wariant odmienny - bratowa eksa nocuje u tamtej, ale nie mowi Ci
              nic. (Podtrzymajmy moje zalozenie, ze unikniecie noclegu wiazaloby sie z
              problemami.) Jesli za pare miesiecy przy jakiejs rozmowie wymksneloby sie jej,
              ze wtedy nocowala u tamtej i przemilczala to starannie przed Toba, to jakbys sie
              czula? Lepiej, gorzej? Mozliwe, ze bratowej eksa wydawalo sie, ze powiedzenie Ci
              wprost jest lepszym rozwiazaniem niz przemilczanie. Moze uznala, ze lepsza nawet
              gorzka prawda niz budowanie przyjazni na klamstwie? Nie wiem, jaka jest prawda,
              ale moze naprawde bratowa eksa nie chciala Ci zrobic przykrosci i nawet nie
              podejrzewala, ze moze Ci zrobic przykrosc.

              Wyobraz sobie, ze ja nic o niej nie
              > wiedzialam do tej pory i
              > mialam nadzieje aby tak pozostalo.

              Jesli zdecydujesz sie na podtrzymywanie kontatku z bratowa eksa, to prosty
              komunikat w stylu "Kasiu, mam serdeczna prosbe, nie chce slyszec nic o Basi" i
              ew. przypomnienie, spokojnym tonem, w wiekszosci przypadkow dzialaja. Jak nie
              dzialaja, to dla mnie sa powodem do uznania znajomosci za szkodliwa i
              rozluznienia jej do zera.

              Ja nie mowie "przesadzasz, wszystko jest w normie", rozumiem skad sie biora
              Twoje uczucia, nie namawiam Cie do utrzymywania kontaktu. Decyzje musisz podjac
              sama. Ale moze dzieki moim postom i innemu spojrzeniu nie bedziesz sie czula tak
              paskudnie z racji kolejnej, tym razem moze tylko domniemanej, zdrady?
              • almaya Re: Chyba mam dola 05.09.10, 14:34
                Turzyco
                Dziekuje,ze poswiecilas mi czas,dziekuje,ze pokazalas inna optyke.
                To bardzo wazne w zyciu umiec spojrzec na sprawy dotyczace nas samych z innej strony,ja sie
                staram tez partzec w ten sposob.Czasem wychodzi,czasem nie.
                Tym razem chyba mi nie wyjdzie.Nie potrafie zmusic sie do kontaktow z osoba,ktora nie potrafi
                przewidziec jak jej zachowanie moze wplynac na osoby ,z ktorymi ma kontakat.
                Gdybym sprobowala nie byloby to szczere a tak nie potrafie.
                Jeszcze jedno:
                Kiedys bede musiala sie w sobie zebrac, oczyscic te stare
                > rany i dac im sie wreszcie porzadnie zagoic. Ze to mozliwe nawet przy bardzo
                > glebokich ranach, widze z bliska.
                > Znam bowiem bardzo blisko taka pare, ktora rozwodzila sie w niesamowicie
                > burzliwy sposob, z olbrzymia porcja nienawisci. Z calej tej rodziny o tym
                > rozstaniu jest w stanie spokojnie mowic tylko matka, ktora jako ze jest
                > terapeutka, musiala na swojej terapii ten temat dokladnie przerobic, inaczej
                > przeciez nie moze wykonywac zawodu. I ona opowiada o tym wszystkim faktycznie
                > spokojnie, dostrzega nawet zalety. Cala reszta - dzieci, byly maz, nawet rodzic
                > e
                > tej pary - unika tematu jak moze, a jak juz mowi, to glos sie lamie i wyraznie
                > temat nie jest obojetny. A rozwod byl 25 lat temu...
                Moich ran nie potrzebuje oczyszczac,bo zrobilam to juz dawno temu.
                Owszem bola czasami ale to dlatego,ze jeszcze sie goja.A w tej chwili ktos mi je posypal sola,wiec
                chyba zrozumiale,ze bol jest okropnysad

                O moim rozwodzie,moge mowic spokojnie,z exem mam stosunki bardzo poprawne,moze nawet, na ile
                sie da serdeczne.Ale nie to jest tematem mojego watku.

                Pozdrawiam seerdeczniesmile
    • gacusia1 Re: Chyba mam dola 02.09.10, 19:39
      Nie przesadzasz. Wspolczuje Ci tej sytuacji.
    • karra-mia Re: Chyba mam dola 02.09.10, 21:07
      nie przesadzasz, nie da się dwóch srok za ogon trzymać. Cięzka sytuacja, ale jakoś musisz to rozpracować.
    • miminko Re: Chyba mam dola 03.09.10, 21:22
      almaya,
      takiej lojalnosci spodziewalabym sie raczej od swojej przyjaciolki, a nie od
      kogos, kto potencjalnie moze nia byc i kogo znam tylko troche.
      bylam kiedys w podobnej sytuacji. i bylo to dosc ciekawe, bo dziewczyna ktora
      hmm powiedzmy wyrzadzila mi krzywde unikala jak ognia moich bliskich
      przyjaciolek, ktorych nastawienie oscylowalo od totalnej niecheci wobec niej do
      pewnego rodzaju niezdrowej ciekawosci, w sensie "a co, pogadalabym z nia jakbym
      miala okazje i dowiedziala sie co siedzi w jej glowie". dalsze znajome czesto
      mialy stosunek ambiwalentny. jedna z nich odwiedzila ja i mojego bylego nawet ze
      swoim chlopakiem (panowie sie przyjaznili) i jedyny komentarz byl taki ze tamta
      bardzo sie starala, zeby spotkanie wypadlo fajnie, nawet jesli w rezultacie bylo
      troche dretwo. mialam sie obrazic?

      ja sobie z tym jakos poradzilam. zdarza sie, ze ona pojawia sie w rozmowach,
      wiekszosc moich bliskich nie ma o niej dobrego zdania i uwaza, ze ma powazne
      problemy ze soba, ale nie jada na nia tylko po to, zeby mi bylo przyjemnie, a
      jak ja zaczynam jechac ucinaja rozmowe, albo kiwaja zatroskani glowa. dlatego
      staram sie na nia nie jechac, bo wiem ze to mnie sama glownie truje ten jad. raz
      jedna bliska osoba pozwolila sobie nawet na komplement wobec tamtej (ze jest
      dobra w swojej dziedzinie), co mnie oczywiscie zabolalo - w moim odczuciu bylo
      po prostu niepotrzebne ale nadal sie przyjaznimy bo mamy do tej przyjazni duzo
      innych powodow czy motywacji. staram sie takie rzeczy puszczac w niepamiec.
      chcac sie z kims przyjaznic musze szanowac jego zdanie, gust, odmienne
      spojrzenie. lojalnosc jest wazna, ale wazniejszym jej przejawem jest pomoc w
      potrzebie a nie bezkrytyczne podzialanie mojego podejscia do innych.

      staram sie pamietac o tym, ze wsrod moich znajomych, przyjaciol jest sporo osob,
      ktore komus gdzies jakas krzywde wyrzadzily, a to zdradzily, a to porzucily.
      gdybym miala ich wszystkich wyeliminowac z otoczenia bo nie pochwalam -
      zostalabym sama (a moze i bez siebie, bo tez mam za uszami wink

      nie badz malostkowa. sprobuj byc ponad to - sama sie zdziwisz jak fajne to
      uczucie. jej relacje z innymi ludzmi to w koncu zupelnie inny rozdzial, ktory
      ciebie juz nie dotyczy.
      • izabela3108 Re: Chyba mam dola 03.09.10, 22:41
        Sama piszesz, ze ona moglaby byc Twoja przyjaciolka, ze wszystko na to wskazywalo i ze sie
        jeszcze "sprawdzalyscie"
        Wniosek jest jeden. Nie sprawdzila sie.
        Przyjaciolki powinny byc solidarne i nie wyobrazam sobie zeby prawdziwa przyjaciolka a nawet dobra
        kolezanka zrobila cos takiego.
        Bo ja nie moglabym patrzec na osobe ktora zrobila taka krzywde mojej przyjacoilce a co dopiero
        jechac, rozmawiac i jeszcze polubic. I spowodowac, ze Toje zle wspomnienia wrocily.
        Ja bym skreslila ta znajmosc.
        • gonia_29 Masz prawo mieć doła 04.09.10, 16:16
          Sprawa jest jasna. Ja nie mam dzieci ale takie zachowania jakie te pani i jej
          matka odwaliły w stosunku do Ciebie zostają w człowieku. Niestety. Demencja by
          się przydała.
          Prawdę mówiąc nie czytałam wszystkich wpisów ale te co przeczytałam zadziwiły
          mnie. Prawdę mówiąc wisiałoby mi to {bo ani by mi to humoru nie poprawiło ani
          nie poinformowało/uświadomiło mi, że moja krzywda jest mniejsza/jaśniejsza bo ta
          pani jest w gruncie rzeczy ok, tylko "czasem" jej odp.... No sorry?!
          Po czymś takim{ po teoretycznej przyjaźni}, co przeszłaś/zwłaszcza, że jak SAMA
          piszesz pokazywałaś jej smsy/gadałaś z nią o tym, nocowałabym w
          samochodzie/jakimś przydrożnym hoteliku {z lojalności, z empatii, ze wstrętu do
          tej persony, która by tak moją koleżankę urządziła} a nie z nią
          konwersowała/jadła. Hitler też był podobno miłym człowiekiem, a Goebbels lubił
          dzieci i co z tego{mordowali i poniżali innych dzieci też}? Poza tym nie zawsze
          poznasz z kim masz do czynienia jedząc posiłek, nie?
          Na Twoim miejscu jak ta pani zadzwoni wzięłabym przed{skoro dzwoni co jakiś czas
          można się jakoś samej "uprzedzić} leki ziołowe uspokajające i rzetelnie
          poinformowałabym co czuję plus zażyczyłabym sobie braku kontaktu! Bez histerii,
          żalu i tak żeby jej w pięty poszło! Wtedy nawet jak wykasujesz numery jej tel. i
          poczujesz się winna co by jednak zadzwonić -spalisz mosty i nie wrócisz a i ona
          Ci nie będzie sztucznie "wrabiała" w poczucie winy i udawanie, że robisz z igły
          widły!
          Bo nie ROBISZ -więcej zaufania do siebie KOBIETO {ja wiem trudno}.
          To tak jak bym wiedziała ze facet tłucze moje koleżankę ale dobrze mi by się z
          nim gadało więc przymykałabym oko tylko dlatego, że dobrze mi się z nim o
          Sokratesie konwersuje. Nie ma. Ona wyjątkowa chamica -i nawet to co ta
          babka/matula jej Ci zrobiły jest gorsze niż zdrada faceta/ rozwód. To był
          podwójny nóż w plecy! Pieprzył...bym czy ta pani ma uśmiech jak z reklamy pasty
          Signal i czy roztacza miłą woń a także, że jest sympatyczna PO CZYMŚ TAKIM!
          Generalnie zdziwienie moje jest takie - nie bałaś się po tym wszystkim co
          przeszłaś , utrzymywać/zaprzyjaźniać się z dziewczyną eks -szwagra? Mogła mu
          wszystko wygadywać itp. Dwa szwagier się tam zatrzymuje/ Zatrzymywał to jeszcze
          na dodatek jego znajoma? Czy ta pani i jej matka prowadzą hostel dla rodzin,
          które rozbijają?
          • gonia_29 przepraszam za błedy 04.09.10, 16:19
            Wnerwiłam się. Niektórzy prócz mózgu nie mają serca.
          • almaya Re: Masz prawo mieć doła 05.09.10, 14:48
            Gonia
            Bardzo dziekuje za twojego posta,ja mam teraz metlik w glowie a ty oddalas to tak, jak ja to widze i
            czuje.


            ona
            > Ci nie będzie sztucznie "wrabiała" w poczucie winy i udawanie, że robisz z igły
            > widły!
            > Bo nie ROBISZ -więcej zaufania do siebie KOBIETO {ja wiem trudno}.

            Wlasnie,nie dosyc,ze znow musze sie zmierzyc z demonami z przeszlosci,to jeszcze mam poczucie
            winy,ze nie potrafie sie wzniesc ponad to i kontynuowac z nia znajomosci.

            Serdecznie pozdrawiamsmile
            • gonia_29 A bardzo proszę 05.09.10, 15:35
              To niestety nie jest normalne, że po takich przejściach jakie Ty miałaś {i nie
              ma co grać/być nadmiernie tolerancyjnym bo to się mści niestety} twoja rzekoma
              koleżanka wysuwa takie wnioski i jeszcze Ci to mówi. Wiedząc jak ta pani nie
              tylko się Ci "przysłużyła" {choć to facet ślubował Ci wierność, miłość etc. a
              nie ta pani z którą Cię zdradził}, ale także co się działo po. Podwójny szok {ja
              pomijam w tej chwili jak było WAM w małżeństwie} raz zdrada, dwa takie teksty
              kiedy człowiek nie jest stabilny psychicznie i po prostu nieszczęśliwy. Dlatego
              nawet jeśli chciała musiała ta Twoja koleżanka tam być mogła sobie darować tego
              typu uwagi. Wystarczy trochę mózgu i empatii.
              Poczułabym się tak po prostu zawiedziona i zraniona i na pewno przyszłoby mi do
              głowy czy aby ta moja koleżanka na pewno zrozumiała/rozumiała moja
              sytuację/samopoczucie{ czy może bo są i takie osoby, trochę na tym moim
              cierpieniu" popasożytowała", zdarza się}.
              Najgorzej właśnie, że wpędza Cię w poczucie winy i zachowanie typu może ja
              rzeczywiście przesadzam? Otóż nie przesadzasz. Czy gdybym miała straszne
              przejścia z matką, by mnie tłukła, upokarzała i gdybym poradziła się koleżanki,
              która widziała moje problemy/siniaki a potem ta koleżanka poszłaby do mojej
              Matki i stwierdziła, że w zasadzie to nic wielkiego bo mama uśmiechnięta
              otworzyła jej drzwi i dała herbatę to by znaczyło {wskutek zachowania
              koleżanki}, że moje problemy są wydumane a to w końcu matka{matkę masz tylko
              jedną, czyż nie}, więc nie ma o czym mówić. To trochę jak by przekreślić moje
              odczucia/problemy.
              Oczywiście możesz z nią porozmawiać{koleżanką} ale obawiam się, ze jeśli ona
              TERAZ nie kuma, że coś poszło nie tak to być może sztucznie Cię
              przeprosi/zrozumie na odczepnego bez głębszej refleksji. Pytanie czy chce Ci się
              udawać, że czujesz się ok!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka