Dodaj do ulubionych

''weselne'' dylematy

06.09.10, 21:32
Co sadzicie o takiej sytuacji; dziewczyna wychodzi za mąż, ma dwie 16- letnie kuzynki.
Jedną z nich zaprasza z chłopakiem, druga chłopaka nie ma, ale nikt jej o to nie pytał , tzn może mieć. Dostaje zaproszenie z młodszym bratem.
Uprzedzam zarzuty , że 16- latka nie musi być zapraszana z osoba towarzyszącą (bo nie musi), a także nie wchodza tu w grę kwestie finansowe.
Chodzi mi o takie ''różne'' potraktowanie.
Obserwuj wątek
    • piegowata9 Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 21:39
      Jak dla mnie - nie do przejścia. Przy doborze gości starałam się mieć jasny klucz, właśnie po to, by uniknąć takich sytuacji. A tu wprowadzono zasadę "równych i równiejszych".
      • iuscogens Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 21:45
        My tez zawsze z osobą tow. zapraszamy, nawet jak wiemy ze ta osoba nikogo nie ma, może przecież przyjść z kolegą np.
        bez osoby towarzyszącej zaprosiliśmy 3-letniego syna mojej kuzynki wink no i moją babcię, dziadek nie żyje, babcia by sobie nie życzyła żeby ją z os. tow. zapraszać.
    • cherry.coke Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 21:47
      Nie pytali, to nie znaczy, ze nie wiedza, w koncu to rodzina... Moze zapytali rodzicow, i gdyby miala oficjalnego znanego rodzinie chlopaka, to takie byloby zaproszenie.
      • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 21:51
        Nie zapytali rodziców, ani samej dziewczyny. Przynieśli zaproszenie (wspólne), dla siostry i brata.
      • iuscogens Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 21:52
        cherry, ale wg mnie zaproszenie powinno być nie tylko dla oficjalnego chłopaka, moje samotne kolezanki w liceum czasem z kolegami chodziły na wesela jak nie miały chłopaka, mi się wydaje ze to dobry pomysł.
        • cherry.coke Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 22:00
          To widocznie zalezy od obyczaju... U mnie w rodzinie i okolicach z osobami towarzyszacymi zaprasza sie tych, ktorzy aktualnie maja faktycznie z kim przyjsc. Unika sie wtedy sytuacji szukania na sile albo takich, ze ktos akurat sie rozstal ze swoja para, a tutaj ma nagle podwojne zaproszenie w skrzynce i przykro... Jesli ktos chce przyprowadzic nadmiarowa osobe, to kontaktuje sie z organizujacymi po dodatkowe zaproszenie.
          • iuscogens Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 22:03
            ale przecież nie trzeba szukać na siłę, jak chcesz to przychodzisz z kimś, jak chcesz sama to sama, ja dopóki byłam sama to też sama chodziłam, ale zawsze byłam zapraszana z os. tow. Nie uważam, ze był jakiś przymus ze muszę sobie kogoś znaleźć, ale jakbym chciała to miałam taką możliwość.
            • cherry.coke Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 22:06
              iuscogens napisał:

              > ale przecież nie trzeba szukać na siłę, jak chcesz to przychodzisz z kimś, jak
              > chcesz sama to sama, ja dopóki byłam sama to też sama chodziłam, ale zawsze był
              > am zapraszana z os. tow. Nie uważam, ze był jakiś przymus ze muszę sobie kogoś
              > znaleźć, ale jakbym chciała to miałam taką możliwość.

              Ale jesli wesele jest policzone na jakas tam liczbe osob, to nieprzyprowadzanie zaproszonych towarzyszacych skutkuje placeniem za "martwe dusze", no i to nieladnie w stosunku do organizatorow, bo mogli zaprosic kogos innego, kto mial ochote przyjsc...
              • sadosia75 Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 22:07
                Przeciez przy potwierdzeniu przybycia na slub i wesele mowi sie czy idzie sie w sztuce jednej czy w sztukach dwoch.
                przynajmniej u nas tak jest.
                • cherry.coke Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 22:13
                  Mowi sie albo nie mowi, ale to trwa i jest marudne smile Jedna z moich kolezanek wlasnie sie ostatnio tak wkopala, ze iles osob zaproszonych sie nie pojawilo, ale kiedy daly znac, bylo juz za pozno, zeby zaprosic kogos innego. I to byly wlasnie takie osoby niekluczowe, raczej "na doczepke".
                  • sadosia75 Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 22:18
                    Eeeee to chamstwo zrobili dziewczynie. dlatego ja nie uznaje zapraszania z os. tow. wlasnie z takich wzgledow i jeszcze tego, ze dziewczyna nie ma co ukrywac ale smarkata racze,j przyprowadzi jakiegos Wiesia i ow Wiesio nie dosc, ze sie napije jak prosie to jeszcze moze wstydu dziewczynie przyniesc a pozniej tlumacz sie matce Wiesia dlaczego to Wiesio nawalony do domu wrocil o ile w ogole wrocil. a dziewczyna przed rodzina wstydzic sie bedzie do kolejnego wesela.
                  • iuscogens Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 22:35
                    Ja zawsze potwierdzałam czy będę sama czy z kimś właśnie po to, żeby nie było tych "martwych dusz". zawsze był termin do którego się określało czy się przychodzi, czy nie, czy samemu czy z kimś tak, aby można było podać ostateczną liczbę gości. My zresztą tez tak robiliśmy, nie bylo problemu, wszyscy nam podali info. wiadomo, ze mogą się zdarzyć coś i ktoś nie przyjdzie, ale na to nie ma wpływu, nie da się zaplanować wszystkiego.
          • julek_i_ja Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 11:54
            cherry.coke napisała:

            > To widocznie zalezy od obyczaju... U mnie w rodzinie i okolicach z osobami towa
            > rzyszacymi zaprasza sie tych, ktorzy aktualnie maja faktycznie z kim przyjsc. U
            > nika sie wtedy sytuacji szukania na sile albo takich, ze ktos akurat sie rozsta
            > l ze swoja para, a tutaj ma nagle podwojne zaproszenie w skrzynce i przykro...

            Ja też uważam to za rozsądne podejście. Po co zapraszać na wesele przypadkowe osoby, jeśli ja za to płacę. My wysyłaliśmy jedno zaproszenie na dom i staraliśmy się w nim w miarę wszystkich wymienić. Żeby nie było kwasów, bo możemy nie być na bieżąco, wyjaśniliśmy, że zaproszenie jest symboliczne i każdy powinien potwierdzić czy i z kim przychodzi. Singli prosiliśmy o przyjście samemu, co okazało się strzałem w 10 - było ich ok 30% gości i wszyscy się świetnie bawili w grupie. Odpadał problem z szukaniem przypadkowego partnera na wesele, zajmowaniem się nim bo nikogo nie zna, można było bawić się z innymi singlami a w teorii nawet kogoś fajnego poznać, zintegrować się. Inaczej na weselu wszyscy dzielą się na pary i każdy kisi się we własnym sosie, a osoby, które są same z wyboru, nawet nie mają z kim pogadać.
            Moim zdaniem zrobili słusznie z tymi zaproszeniami.
            • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 12:07
              Może się zdarzyć i tak, że singli będzie dużo, ale w różnym wieku. Może też wogóle nie być singli, poza babciami i małymi dziećmi. co ma robić sama 16- latka, jeśli rówieśnicy maja pary? Poza tym nikt nikomu nie kaze szukać osoby towarzyszacej - można przyjść samemu, ale to decyzja osoby zaproszonej.
              • julek_i_ja Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 12:20
                Ale jeśli będzie wiedzieć, że będą tam inni single, to chętniej przyjdzie sam/sama. Inaczej zacznie kogoś szukać, bo "co ja będę sam(a) robił(a)". I będzie zmuszać się do czyjegoś towarzystwa, żeby się tylko nie nudzić.
                • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 12:29
                  Ale jakoś się nie zapowiada, żeby tam miały być tłumy singli, w dodatku odpowiedniej płci i w wieku stosownym dla 16- latki.
                  Chodzi mi o możliwość wyboru - nikt nie każe na siłę szukać sobie pary. Poza tym , wypadałoby się jednak upewnić, że ta druga kuzynka jednak nie ma chłopaka. Choćby pytając rodziców.
                  Na dzień dzisiejszy - wszystkie młode osoby zostałły zaproszone z kimś, prócz tej jednej dziewczyny. Dotyczy to rodziny panny młodej.
                  • julek_i_ja Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 16:20
                    No ok, jeśli nie będzie tam innych osób wolnych i zapowiada się, że będzie sama jako jedyna to mogłaby kogoś zaprosić. Nie widzę też problemu, że jeśli nie została zaproszona z kimś, to można zadzwonić i zapytać się, czy może przyjść z osobą towarzyszącą - podejrzewam że zaproszenie to wynikło raczej ze stwierdzenia "z tego co wiem, ona nie ma z kim przyjść" niż "niech absolutnie nikogo nie przyprowadza, jest za młoda". Przecież to najbliższa rodzina, po co te podchody i fochy, nie lepiej wyjaśnić i będzie spokój?
                    Może ją do pilnowania brata zatrudnili? No bo on też bez pary wink i co wtedy z nim?
                    • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 17:33
                      Uważam, że bardziej lekceważące jest podejście ''ona nie ma z kim przyjść'', niż ''ona jest za młoda''. To tak, jakby założyć, że i tak nikogo nie znajdzie.
                      • julek_i_ja Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 18:01
                        Ale to nie ma negatywnego wydźwięku, to tylko stwierdzenie stanu faktycznego (podejrzewanego). To nie chodzi o to, że nie znajdzie, tylko że w tym wieku (pierwsze miłości i związki) szukanie kogoś i zaproszenie go może być zbyt stresujące i będzie wolała przyjść sama. W tym wieku dziewczyny strasznie boją się odrzucenia i raczej nie odważą się zaprosić chłopaka, który im się podoba a ponadto skonfrontować ze swoją, niekoniecznie trzeźwą, rodziną. To samo będzie z kolegą, co on sobie o niej pomyśli. Tak mi się wydaje...
                        Albo uznali, że jeśli nie ma chłopaka, to ją te sprawy jeszcze nie interesują... Możemy sobie gdybać.
            • pitahaya1 Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 12:25
              julek_i_ja napisała:


              Singli prosiliśmy o przyjście samemu, co okaz
              > ało się strzałem w 10 - było ich ok 30% gości i wszyscy się świetnie bawili w g
              > rupie.

              I tak samo potraktujesz 40-letnią ciotkę-singielkę oraz 18latka-singla?
              • julek_i_ja Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 16:33
                Właśnie tak. Proszę zwróć uwagę, że podałam ten przykład na mojej rodzinie - byli single ciotki i wujkowie (w tym już owdowiali i rozwodnicy) i młodzi ludzie jeszcze bez połówek. Ogólnie wszyscy goście w wieku od 16 do 60 lat. I bawili się razem, tak, razem, może nie każdy z każdym i pewnie szukali osób bardziej ze swojej grupy wiekowej, ale nie przesadzajmy, to nie jest aż taka różnica wieku, żeby się nie dogadać podczas wspólnego picia i zabawy.
                • pitahaya1 Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 17:47
                  Ja z kolei spojrzałam na problem przez pryzmat mojej rodziny.
                  Mam za sobą kilka wesel, przede mną dwa.
                  Te za mną, oceniając pod kątem "bawili się, nie bawili" oceniam jako średnio dobrane. Za duży rozstrzał wiekowy ludzi samotnych, ludzie z dwóch obcych sobie rodzin. Poza kurtuazyjnym "dzień dobry, czy można do tańca", do końca wesela obie rodziny pozostały sobie obce. Każdy mimo wszystko bawił się w swoim gronie.
                  Po naszej stronie jedyną osobą samotną była moja mama. Większość wesela spędziła za stołemsad Owszem, rozmawiała, poznawała ludzi ale mimo wszystko poza kilkunastoma minutami rozmowy o niczym, po chwili każdy szedł w swoją stronę. Jeden na parkiet, drugi na spacer.
                  Więc teraz, dla odmiany...zaproszono też jej byłego męża a mojego ojcasmile))) Już czuję klimat tej imprezy, zakładając, że rozwodzili się niekoniecznie w przyjaznej atmosferze.

                  Często jest tak, że ludzie poznają się dopiero na takim przyjęciu. Co innego, gdy dane osoby się znają, jest ich większe grono, przykładowo idzie ciocia wdowa i szwagier rozwodnik. Wiek podobny, nie ma problemu.

                  Ale czasami jest tak, jak w przypadku mojej mamy, kiedy to poza nią osobami samotnymi byli tylko nastolatkowie i małe dzieci.
                  • julek_i_ja Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 18:24
                    Faktycznie współczuję takiego wesela.
                    U mnie się tak szczęśliwie złożyło, że rodzina męża była raczej cała sparowana i to z mojej strony był ten wysyp singli. Może dlatego łatwiej im było się dogadać, choć większość z nich słabo się znała. Z młodszych byli moi przyjaciele i kuzynostwo. Była też para gejowska, która obtańcowywała z werwą wszystkie panie i rozmawiała dużo z innymi osobami próbując zachować pozory.
                    A integrację między rodzinami (tu się zgodzę że o to ciężko) pomagał nawiązać bar, do którego trzeba było iść po alkohol oraz wyjścia przed lokal na dymka lub zaczerpnąć świeżego powietrza.
    • barbaraonly Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 21:55
      Nie przyszloby mi nigdy do glowy, zeby zaprosic 16-latke z osoba towarzyszaca, jesli wiem dobrze, ze nie ma chlopaka.
      W ogole nie podoba mi sie ten zwyczaj zapraszania na sile osob towarzyszacych, bo potem szuka sie w panice, z kim pojsc na wesele. Bylam na kilku weselach, na ktorych byl stol dla singli i uwazam, ze to super pomysl.
      Tez mi sie taka 16-letnia kuzynka obrazila, ze na moje wesele ja zaprosilam bez osoby towarzyszacej, dla mnie jej pretensje byly smieszne.
      • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 22:01
        Szczerze mówiąc, to absolutnie nie było pewności, czy dziewczyna ma chłopaka.
        A zaproszenie z osoba towarzyszacą nie zobowiazuje, aby z kimś przyjść, ale daje taką możliwość. Poza tym dlaczego jedna kuzynkę zapraszać z chłopakiem, a druga samą?
        • menodo Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 22:38
          Moze jedna dziewczynka na facebooku ma ustawiony status "pozostajacej w zwiazku" i mnostwo fot swiadczacych o zazylosci tej wiezismile A druga - ze jest "w stanie wolnym", wiec zapraszanie jej z chlopakiem mogloby sie okazac niezrecznoscia?



          • azile.oli Re: menodo 07.09.10, 08:06
            Zależy od dziewczyny. Moja córka nigdzie w necie nie ma wstawionego zdjęcia, z chłopakiem nie wstawiłaby tym bardziej. To nie jest źródło wiedzy o rodzinie. Albo się pyta, albo zaprasza obie z osobami towarzyszącymi, albo obie bez. Czy w tym wieku , aby dobrze się bawić nie wystarczy dobry kolega? Pomijając już fakt, że dziewczyny nikt nie zapytał, czy chce z kimś pójść. A nie zapytała, bo zaproszenie dostała wspólne z 15- letnim bratem i nie miała zielonego pojęcia, że tamta zaproszona z chłopakiem. Bo choć obie są kuzynkami panny młodej, to dla siebie nie są żadną rodziną, ale dobrze się znaja, chodzą do jednej szkoły.
            O ''nierównym'' potraktowaniu dziewczyna dowiedziała się tydzień przed weselem.
            • menodo Re: menodo 07.09.10, 09:52
              Zartowalamsmile
              O "statusach" na facebooku wiem od corki (17 lat); sama nic nie zaznaczyla, bo uwaza, ze to obciach.

              Co do zaproszenia - tez widze w tym niezrecznosc, ale ja jestem osoba dosc prostolinijna, zle znosze poczucie niejasnosci w relacjachsmile i nawet juz w wieku 16 lat chyba sama zapytalabym kuzynke, czy moge przyjsc z chlopakiem/kolega na jej wesele.
              • azile.oli Re: menodo 07.09.10, 10:36
                Niby mogła zapytać. Ale zaskoczyło ja to wspólne zaproszenie z bratem. Nie tylko napisane, ale i wypowiedziane. Czyli dziewczyna założyła, że wg zapraszajacych jest za młoda na osobę towarzyszacą.
                Druga kuzynka była zaproszona wcześniej, więc wiedzieli, że przyjdzie z chłopakiem.
                • menodo Re: menodo 07.09.10, 11:25
                  A jest jeszcze czas, aby sie upomniec? Bo moze tamta dziewczynka po prostu zapytala wprost - czy moge przyjsc z chlopakiem?

                  Gdybym ja byla organizatorem takiej imprezy, zapraszalabym pary tylko w sytuacji, gdybym miala swiadomosc ich istnienia. To zreszta bardzo delikatna sprawa.
                  Moj syn, ktory "dopiero" w maturalnej poznal milosc swojego zycia za kazdym razem czerwienil sie,kiedy rubaszni wujkowie (na szczescie rzadko spotykani) zadawali mu pytania w stylu - hehe, a jak tam u ciebie z dziewczetami.
                  Z kolei moja corka byla zdumiona,kiedy jej chlopak po kilkumiesiecznym zwiazku zaprosil ja na wesele przyrodniej siostry. Powiedziala wprost, ze to dla niej zbyt trudna sytuacja. Teraz pewnie by poszla - bo poczula sie zaakceptowana przez rodzicow chlopca, poznala siostre i bardzo sie polubily.

    • sadosia75 Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 21:57
      Wg. mnie jesli zaprasza sie jedna kuzynke z os. tow to i druga sie powinno zaprosic z os. tow. a tak w ogole to ja jestem przeciw zapraszaniu z os. tow tak mlodych ludzi.
    • sandra1301 Re: ''weselne'' dylematy 06.09.10, 22:18
      a ja bym obie zaprosiła bez osoby towarzyszącej. 16-latka to małolata jeszcze, przy rodzicach.
    • czar_bajry Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 00:04
      uważam że obie powinny być potraktowane tak samo.
      • lullanka07 Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 08:56
        jesli dziewczyny maja po 16 lat powinny byc zaproszone z osobami towarzyszacymi,to od nich zalezy czy z takowymi przyjda ale panstwo mlodzi powinni brac taka opcje pod uwage.
        • kropkacom Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 09:01
          Jeśli ktoś zaprasza nastolatki czy kogokolwiek z osobami towarzyszącymi to powinno się to odnosić do wszystkich zainteresowanych, a nie tylko do tych o których wiemy, że kogoś mają.
    • lilly_about Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 09:16
      Trzeba być konsekwentnym w takich kwestiach.
    • pitahaya1 Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 11:08
      Powinny być traktowane jednakowo. Co to za wyróżnianie i to w takim momencie?

      Ale, że sama za kilka dni idę na wesele, już mnie nic nie zdziwi.
      Mój syn ma ukończone 18 lat, na wesele został dopisany jako "z dziećmi". Ok, nie ma co dramatu robić. Najwyżej znów będzie podpierał ściany (u nas jest bardzo duża różnica między dziećmi i mamy albo takich "dorosłych" mężczyzn, albo małe dziaciaki).
      Ale już 20-letnia kuzynka została zaproszona z osobą towarzyszącą, choć nikogo stałego nie ma.
      Dodam, że wesele z rozmachem, impreza na 250-300 osób, dwudniowa, z wynajęciem hotelu dla gości.

      Kiedy powinno się zapraszać z osobą towarzyszącą?
    • magdakingaklara Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 12:25
      ja majac 17 lat mialam w rodzinie w ciagu roku az 4 wesela. Na kazde dostalam zaproszenie z osoba towarzyszaca. Oczywiscie bylam wtedy singlem ale na wesela szlam z osoba towarzyszaca a byli nimi kuzyn albo kolega.
      Mysle ze powinnas wyslac zaproszenie z osoba tow. a czy z kims przyjdzie i czy przyjdzie to juz jej sprawa.
      • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 12:31
        Gdybym to ja organizowała wesele, to bym zaprosiła z osobami towarzyszacymi.
        • kropkacom Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 12:35
          Myślę, że gro ludzi w ogóle nie zaprasza z osobami towarzyszącymi. Co więcej, spotkałam się nawet z tym, że z mężem nie można było przyjść. No cóż, finanse ...
          • arwena_11 Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 16:13
            A może młodzi chłopaka jednej znają, i dlatego go zapraszają?
            Druga nie ma stałego chłopaka, więc nie zapraszają z os. towarzyszącą, żeby nie było problemów. Jeszcze przyjdzie z jakimś kolesiem, który się nachla i zrobi cyrk.
            Ja bym w sumie żadnej nie zaprosiła z os. towarzyszącą. Os. towarzyszące ewentualnie od 18 lat.
            • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 17:27
              Wybacz, ale dobór osoby towarzyszacej należy do zaproszonego gościa. I trzeba bardzo nie szanować swojej najbliższej kuzynki i jej rodziców (ojcowie dziewczyn sa braćmi), żeby zakładać, że dziewczyna przyprowadzi ochlaptusa.
              Druga kuzynka idzie ze swoim rówieśnikiem - jak myślisz, na ile 28-letnia panna młoda może go znać i wiedzieć, jak się zachowa?
    • kosher_ninja Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 20:06
      Nie rozumiem zupełnie tego żądania "traktowania po równo". Nie podoba się zaproszenie? No to proszę nie iść! Dziewczyna nie ma chłopaka, ale dym trzeba zrobić, prawda? NO BO TAMTA LEPSZA.

      Moi rodzice mają bliskich znajomych. Z tymi znajomymi ja również utrzymuję bliski kontakt, jeżdżę do nich na wakacje (jeździłam do nich razem z mężem, jak jeszcze był moim narzeczonym). Utrzymuję kontakt z ich dziećmi (są w moim wieku) i chociaż widzimy się raz na rok, to zawsze wiemy, co u nas słychać itp.
      Rodzice mojego męża też mają taką parę znajomych. Nigdy ich nie poznałam, mąż ledwo pamięta ich imiona. I oni też mają dzieci, których nie znam ani ja, ani mąż.

      Przy okazji obiadu poślubnego wyszedł właśnie taki kwas, że znajomi moich rodziców z dziećmi zostali zaproszeni, a znajomi rodziców męża nie. I dlaczego nie po równo? Ano dlatego, że ci moi znajomi to dla mnie przyszywana rodzina (a mam ją bardzo małą), a znajomi rodziców męża obcy ludzie. I nie chodziło tu o możliwości finansowe, a chęć spędzenia tego dnia z nieprzypadkowymi ludźmi.

      Tu może być tak samo. Panna młoda/pan młody może znać owego chłopaka szesnastolatki, mogą z tą kuzynką utrzymywać bliskie kontakty i jako że jest im bliższa, to własnie bardziej wyróżniona. A o tej drugiej mogą wiedzieć tylko tyle, że jest. I gdyby budżet wesela był mneijszy, to równie dobrze ta druga szesnastolatka mogłaby zostać w ogóle niezaproszona.
      • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 21:50
        Nie gdybaj sobie. Ojciec tej ''gorszej'' kuzynki to brat ojca panny młodej, który się angażował bardzo w wychowanie , rozrywki, prezenty dla tejże. Był ukochanym wujkiem.
        Wybacz, ale albo się ma dla kogoś szacunek i zaprasza tak, żeby się dobrze bawił, albo mozna nie zapraszać wogóle.
        I nie przesadzaj - dorośli ludzie są na bank bardzo zżyci z 16- letnim chłopakiem kuzynki.
        • whiteczeremcha Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 22:03
          Niepotrzebnie się podniecasz,nie podoba się,trudno ,nie pomyślałaś,że może są jakieś ograniczenia;np. finansowe, lokalowe itp.
          • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 22:13
            Nie ma ograniczeń finansowych, ani lokalowych; młodzi dostana zresztą od rodziców ''gorszej'' kuzynki 10 tys zlotych.
            A problem jest taki, że dziewczynie nie wypada nie iść na wesele, bo to za bliska rodzina.
            Nie bardzo może powiedzieć - nie podoba mi się, więc nie idę.
            • saraanna Re: ''weselne'' dylematy 07.09.10, 22:33
              Jezeli to bliska rodzina,to nie mozna sie normalnie spytac zamiast robic kwasy.Poza tym jezeli dziewczyna nie ma stalego chlopaka, to nie rozumiem o co kaman.Jak by miala 40 to rozumiem,ze bylo by nietaktem ale 16 latka ?
              ------
              Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
              • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 08.09.10, 08:39
                To bliska rodzina, ale tydzień przed weselem to za późno, aby pytać. Można zapraszać nastolatki bez osób towarzyszacych, ale wtedy wszystkie. A nie jedną z bratem.
                Jak jest zbiór nastoletnich singli, to ok, jak jest jedna sama dziewczyna to już nie bardzo.
                To, że druga kuzynka idzie z chłopakiem wyszło na jaw w ostatniej chwili. Rezerwacja zakończona, o co się tu upominać?
                40-latka, zaproszona sama, której to nie pasuje, może na wesele nie pójść. !6- latka ma rodziców, którzy jej co prawda nie zmuszą, ale czemu ma znosić namowy i uwagi, jeśli cała sytuacja nie jest z jej winy?
                • menodo Re: ''weselne'' dylematy 08.09.10, 09:52
                  Eee tam, co to znaczy ze rezerwacja zakonczona; u krolowej brytyjskiej to wesele sie odbywa?
                  Nie mozesz po prostu zadzwonic do tej rodziny i szczerze powiedziec jaki jest problem? Oni najprawdopodobniej nie maja pojecia,ze dziewczynce zalezy aby przyjsc z chlopakiem/kolega a tamta pewnie sie upomniala albo rodzice cos wspomnieli.
                  Nie sadze, aby odmowili, bez przesady; w razie czego mlodzi moga siedziec na jednym krzesle i jesc z jednego talerzykasmile

                  Ja bym nie wyrobila takiej atmosfery domyslow, kwasow i fochow ogolnych i juz dawno zalatwilabym te sprawe smile
                  Nie sadze, aby para mloda chciala zrobic dziewczynce syf, zwlaszcza ze to bliska i jak rozumiem zaprzyjazniona rodzina. Po prostu nie pomysleli, nie domyslili sie, nie przewidzieli ...- co przed weselem ma prawo sie zdarzyc, bo jest duzo spraw i zarowno panstwo mlodzi jak i ich rodzice zazwyczaj sa bardzo zestresowani.

                • cherry.coke Re: ''weselne'' dylematy 08.09.10, 14:21
                  azile.oli napisała:

                  > To bliska rodzina, ale tydzień przed weselem to za późno, aby pytać. Można zapr
                  > aszać nastolatki bez osób towarzyszacych, ale wtedy wszystkie. A nie jedną z br
                  > atem.
                  > Jak jest zbiór nastoletnich singli, to ok, jak jest jedna sama dziewczyna to ju
                  > ż nie bardzo.
                  > To, że druga kuzynka idzie z chłopakiem wyszło na jaw w ostatniej chwili. Reze
                  > rwacja zakończona, o co się tu upominać?
                  > 40-latka, zaproszona sama, której to nie pasuje, może na wesele nie pójść. !6-
                  > latka ma rodziców, którzy jej co prawda nie zmuszą, ale czemu ma znosić namowy
                  > i uwagi, jeśli cała sytuacja nie jest z jej winy?

                  Kombinujesz jakos potwornie, naprawde. Nie mozesz do nich zadzwonic, skoro to bliska rodzina i w tak dobrym kontakcie, zamiast sie kisic w urazie? A zreszta - skoro twoja corka nie ma chlopaka, a fakt pewnie ten jest im znany i stad cala sprawa, to kogo przyprowadzilaby jako osobe towarzyszaca? O co ten caly kolowrot?
    • deelux Re: ''weselne'' dylematy 08.09.10, 14:05
      O matko przenajświętsza. I takie kwasy robisz w rodzinie tydzień przed weselem o TAKĄ pierdołę?

      Z tego co piszesz 16-letnia córka, która nie ma stałego chłopaka została zaproszona z 15-letnim bratem. I co w tym złego? Gdybym miała w rodzinie podobny przypadek zrobiłabym identycznie. To w końcu dwoje dzieciaków. Naprawdę uważasz, że na wesele powinno zapraszać się 16-latke z osobą towarzyszącą? Może 15-latek też powinien być zaproszony ze swoją "dziewczyną"?

      Z tego właśnie powodu na nasze wesele zapraszamy tylko osoby powyżej 18rż. Takich 15-16 latków wyszło nam w obu rodzinach ~ 15. Nie nadążam za częstotliwością zmian "chłopaków" i "dziewczyn" do chodzenia, dlatego nikogo nie wyróżniamy. Nie wyobrażam sobie robić wesela w którym 1/3 gości miałaby 16 lat, bo kazdy musi przyjść z osobą towarzyszącą.
    • memphis90 Re: ''weselne'' dylematy 08.09.10, 15:33
      Nigdy nie zaprosilabym 16-latki z chłopakiem... Jak to ma być zorganizowane- mają spać potem razem? Rodzice go puszczą na całonocną imprezę do nieznajomych ludzi?
      • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 08.09.10, 16:58
        Zawsze jest opcja, że chłopaka ktoś po imprezie odwiezie do domu.
        Nie w tym rzecz - sama uważam, że to kłopotliwe, dlatego , gdyby moja córka była zaproszona z osoba towarzyszaca, to chłopak byłby pełnoletni.
        Nie tyle chodzi mi o to, że nie zaproszono jej z kimś, ale o to, że jej równolatkę, o takim samym stopniu pokrewieństwa zaproszono.
        Dodam, że piszę na forum, ale w rodzinie nie robię kwasów tydzień przed weselem. O nic się nie upominam, bo za późno.
        Co do tego, że wszyscy wiedzą, że dziewczyna nie ma chłopaka, to akurat strzał kula w płot - nikt o to nie pytał samej zainteresowanej, ani rodziców.
    • azile.oli Re: ''weselne'' dylematy 08.09.10, 17:06
      A co do brata... Logiczne, że normalni rodzice nie braliby odpowiedzialności za niepelnoletnią dziewczynę na weselu, więc chłopak poszedłby sam.
      Wogóle, problemy dotyczace opieki nad osobami towarzyszącymi nie dotyczą państwa młodych, ale rodziców, którzy zgadzaja się, żeby dziecko z kimś przyszło.
      Czyli biorac osobę niepełnoletnią uzgadniaja z jej rodzicami kwestię powrotu itd. No i oczywiście otrzymują ich zgodę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka