Dodaj do ulubionych

chowanie pod kloszem

20.10.10, 13:50
ja juz wiem z chyba ponad 3-letniej lektury forum jedne sa zwolenikami chowania pod kloszem inne nie. ja jestem goracym! czyli przedszkole(rzecz jasna tylko prywatne) tylko goscinnie dla urozmaicenia tygodnia i socjalizacji (2 razy w tyg), szkola tylko prywatna z indywidualnym podejsciem i 12 dziecmi w klasie, eliminowanie stresu i nieprzyjemnych sytuacji w zyciu, brak rodzenstwa bo to by moglo spowodowac mniejsza ilosc pieniedzy , ktora mozemy wydac na dziecko i na pewno spowodowaloby mniejsza ilosc czasu.

trzymam dziecko w cieple, spokoju i bez stresu. aaaaa, to wcale nie oznacza, ze wychowuje je bezstresowo. jestem za zelazna dyscyplina! ale nie za karaniem recznym i wcale nie za karami. bardziej za motywacja w postaci nagrod.
duzo z nim rozmawiam(y), przebywamy.
zelazne zasady dotycza np. zawsze siedzimy przy jednym stole jak jemy, mycia rak przed i po posilku, nie podnoszenia glosu w stosunku do rodzicow, bezwzglednie zasady dobrego wychowania (w tym mowienie sasiadom dzien dobry), zawsze kapiel o 19.30 i zawsze czytanie oraz pojscie spac o 20 chocby statek kosmiczny wyladowal. itd.

ale ponad to przychylanie dziecku nieba nawet kosztem wlasnych marzen w zyciu. jaj juz sie ma dziecko to trzeba zmienic sie i dostosowac aby bylo mu najlepiej. nie sadziecie?


a moze uwazacie ,ze zimny wychow:emocjonalny i fizyczny jest lepszy?
Obserwuj wątek
    • lilka69 Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 13:54
      czesc za was na peno bedzie na nie tylko dlatego, ze JA zalozylam ten watek. mam racje?
      • elza78 Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 13:57
        ja tam staram sie nie przeginac w zadna strone, dla dzieciakow zrobilabym wszystko zdecydowanie one w moim zyciu maja pierwszenstwo, do przedszkola nie chodzili, nad szkola w sumie nie bede sie zastanawiac neiwiadomo ile bedzie panstwowa na bank nie popieram szalu na placowki prywatne jednak te panstwowe maja wieksza renome, chodzilam do panstwowki i zyje wink
        • kocianna Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:04
          Mnie częściowo pasuje tutaj (w Rosji) dość powszechnie panujący model wychowania pt. "życie jest ciężkie i im wcześniej się człowiek o tym dowie, tym dla niego lepiej". Istnieją jeszcze radykalne odmiany tego trendu: jest możliwość oddania roczniaka do całodobowego żłobka, a niektóre przedszkola wyjeżdżają na lato na dacze (przedszkole na wsi z olbrzymim terenem zielonym) i rodzice odwiedzają dzieci w weekend.

          Aż tak hardcorowa nie jestem, ale cieplarnianych warunków dziecku stwarzać nie zamierzam. Raczej statystyczna średnia i obserwowanie, czy sobie w tej statystyce dzieć daje radę.
          • kocianna Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:07
            Bardzo sztywne rytuały są wg mnie bardziej stresujące, niż rytuały z możliwością zmiany. U nas jest zawsze kąpiel-czytanie-przytulanie-sen, ale może to być o różnych porach i w różnych miejscach, niekoniecznie we własnym domu i własnym łóżku, czasami musi wypaść z rytuału kąpiel.
            • bri Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:27
              Zgadzam się.
    • morekac Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:00
      I młody tak już do 18-tki będzie chodził kapać o 19.30. a spać o 20.00? wink
      IMHO: w wychowaniu dzieci nie ma niewzruszonych zasad.
    • triss_merigold6 Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:06
      Nie mam żelaznych zasad, za to przekazuję pewne prawdy np. dotyczącego tego, że kasę trzeba zarobić i po to się pracuje; że każdy ma jakieś obowiązki i że ogólnie rzecz biorąc nie wszystko w życiu musi nam się podobać. D
      • kajmanik Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:17
        na pewno staram się eliminować stres i nieprzyjemne sytuacje w zyciu, ograniczam do zera możliwosc kontaktu z osobami chorymi lub niepełnosprawnymi czy niewydolnymi społecznie. i konsekwentnie przekazuę dziecku mój system wartości, mamy stały plan dnia, córka ma swoje obowiazki i nagrody. wie ze zawsze , bezwzgłednie i w kazdej sytuacji bedę za nią stać . niby nie mówię - jak mój mąz - ze ,,pani jest głupia i nie musisiz jej słuchac" ale przekazuę małej sygnał ze lepiej podchodzić do innych z rezerwą. podsycam jej poczucie własnej wartości. rozpieszczam. wydaje mi się ze ten ,,klosz"w naszym przypadku jest niewielki.
        • rodriga Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:28
          A po co ograniczać dziecku kontakty z chorymi, niepełnosprawnymi, niewydolnymi społecznie? To dopiero będzie stres, jak w wieku 18 lat lub Twojej choroby/ niepełnosprawności / biedy (nie życzę) odkryje ich istnienie.
        • bri Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:28
          >>>ograniczam do zera możliwosc kontaktu z osobami chorymi lub niepełnosprawnymi czy niewydolnymi społecznie.

          Czemu to ma służyć?
          • kajmanik RE 20.10.10, 14:34
            to czemu ? chronieniu dziecka przed kontaktem z tym co moze być dla niego nieprzyjemne lub niebezpieczne. załozę się ze sama nie pokazujesz dziecku pijanych/oszpeconych/brudnych ludzi i ze np. nie chciałabys aby miało kontakt z kimś chorym (i nie mówię o sąsiedzie z cukrzycą czy podobnej sytuacji)
            • rodriga Re: RE 20.10.10, 14:42
              Oszpeceni, pijani, brudni są wśród nas. Czy uważasz, że z powodu braku dłoni powinnam dzieci odseparować od ich własnego dziadka? Jak ja zbrzydnę, też się powinnam odsunąć od dzieci?
              Przed chorobami nie chronię, więc też nie chorują.
            • wieczna-gosia Re: RE 20.10.10, 14:44
              a jak sama no nie wiem oblejesz sobie twarz wrzatkiem czy poparzy cie w porzaze to zrzeczesz sie praw rodzicielskich bo jestes oszpecona? no mam nadzieje jeszcze sie dzieciach zestresuje.

              nie, oczywiscie ze NIE POKAZUJE dziecku pijanych bezdomnych i na wozkach. I nie chodze soecjalnie po melinach albo nie wystaje pod szkola specjalna zeby sie napatrzylo- ale oni sa.
              • kajmanik Re: RE 20.10.10, 14:51
                są. obie o tym wiemy ale dziecko - przynajmniej moje- nie musi tego wiedzieć ani widzieć. jest na to za mała. i nie mówimy o ograniczeniu kontaktów z chorym członkiem rodziny ale z osobami obcymi. to raz. dwa- widziałam jakiego szoku doznał wówczas 7 letni syn mojej kolezanki na widok osboy niepełnosorawnej intelektualnie. ja mojemu dziecku chcę tego oszczędzic.
                • wieczna-gosia Re: RE 20.10.10, 14:59
                  no opowiedz mi jakiegoz to SZOKU mozna doznac- znaczy co smial sie i palcami pokazywal czy wpadl w stupor czy sie poplakal, no co takiego sie stalo?

                  U mnie na podworku mieszka niepelnosprawna intelektualnie kobieta- gluchoniema na dodatek. Dzieci sie niepewnie czuja w jej towarzystwie ale ona jest zawsze z mama- przywykly- bawi sie w piasku czasami, obserwuje dzieci, smieje sie. Jest tez facet ktory bardzo ladnie sie przedstawia i prosi o imie ktore to imie wpisuje sobie w kajecik. A nastepnie pamieta to imie do konca swiata oraz rozne inne rzeczy gdyz ma takie zachowania sawantowskie smile nie mam z tym problemu dzieci tez mi sie nie mocza.

                  Moja corka w USA na zajecia chodzi z gosciem w typie stephena Hawkiga z cala ta aparatura i tez ie zwierzala sie ze councelling potrzebny.

                  no ja rozumiem ze czlowiek sobie na sile nie szuka znajomych z chorym dzieckiem. Ale jakis specjalnych akcji nie podejmuje by dzieci bron boze sie nie dowiedzialy ze ktos jest umyslowo chory....
                • landora Re: RE 20.10.10, 15:43
                  Ojejajeja, muszę się spytać rodziców, co sobie myśleli, kiedy mnie posłali do integracyjnej podstawówki. Pewnie mi skrzywili psychikę na resztę życia! Kto w ogóle miewa takie pomysły, żeby NIEPEŁNOSPRAWNYCH wypuszczać na ulicę, jeszcze się nie daj Boże nasze kochane, wypieszczone dzieci zestresują!

                • thegimel Re: RE 20.10.10, 21:52
                  Wiesz, jak mój niespełna dwuletni syn był zdziwiony, że duży pan w wózku jedzie (w Zoo), to wytłumaczyliśmy mu, że ma w nóżki aua i wystarczyło. Nie wychodzisz z dzieckiem z domu, żeby tych niepełnosprawnych nie zobaczyło, czy jak?
                • c2h6 Re: RE 21.10.10, 13:51
                  kajmanik napisała:

                  > złonkiem rodziny ale z osobami obcymi. to raz. dwa- widziałam jakiego szoku doz
                  > nał wówczas 7 letni syn mojej kolezanki na widok osboy niepełnosorawnej intelek
                  > tualnie. ja mojemu dziecku chcę tego oszczędzic.

                  Widocznie koleżanka to poj*bka, która "chciała oszczędzić dziecku TAKICH widoków póki jest małe". No i dzieciak dostał nagle z buta w twarz rzeczywistością jak się okazało że świat nie zawsze jest taki ładniusi jak pokazywała mamusia.
                  • falka32 Re: RE 21.10.10, 16:22
                    > Widocznie koleżanka to poj*bka, która "chciała oszczędzić dziecku TAKICH widokó
                    > w póki jest małe". No i dzieciak dostał nagle z buta w twarz rzeczywistością ja
                    > k się okazało że świat nie zawsze jest taki ładniusi jak pokazywała mamusia.

                    Też tak sądzę. Dzieciak 2-3 letni przyjmuje świat takim, jakim jest, z całym syfem, który zaobserwuje i uznaje to za naturalny wygląd świata. 7-latek, który nigdy nie widział nic odbiegającego od zdrowej, białej normy, ma prawo dostać szoku. Jeszcze większego szoku doznałby, jak by odkrył istnienie chorób, niepełnosprawności i biedy w wieku nastoletnim czy jeszcze późniejszym.
                    Chociaż to ostatnie nie jest złe. W końcu w ten sposób zaczynał sam Budda big_grin
            • bri Re: RE 20.10.10, 14:47
              Choroba to szerokie pojęcie, chorych zakaźnie unikamy. Innych nie. Sam fakt, że ktoś w otoczeniu mojego dziecka jest pijany ryzyka nie stwarza. Dopiero pewne zachowania mogą być groźne; zachowania, które niestety zdarzają się także u trzeźwych. Oszpeconych i kalekich ludzi nie unikamy, czego tu się bać? Nie przypominam sobie, żeby moja córka zareagowała ze strachem na taką osobę. Zwykle jest ciekawa, dlaczego ktoś wygląda inaczej i np. jak sobie radzi ze swoim kalectwem. Skrajny brud budzi obrzydzenie, ale o ile nie muszę wchodzić w kontakt fizyczny też nie widzę żadnego zagrożenia dla siebie ani dziecka.

              Jak w ogóle to robisz? Jak widzisz w sklepie kogoś na wózku inwalidzkim albo z parchem na twarzy to zasłaniasz dziecku oczy?
              • kajmanik RE 20.10.10, 14:53
                odwracam uwagę małej, a osobę omijam szerokim łukiem. nie wiem dlaczego wydaje Ci sie to takie dziwne.
                • bri Re: RE 20.10.10, 15:00
                  Bo pierwszy raz mam okazję rozmawiać z osobą, która postanowiła dziecko trzymać w nieświadomości, że na świecie żyją ludzie z pewnymi niedostatkami.

                  Jeszcze jedno pytanie jeśli pozwolisz. W jakim wieku zamierzasz dziecku zdradzić tą straszną tajemnicę?
                • magdakingaklara Re: RE 20.10.10, 15:00
                  a wiesz ze niepelnosprawnosc intelektualna to nie tylko osoby z ZD ktore sie z ta choroba rodza?? A co zrobisz jak nie daj Boże ktos z Twojej rodziny np.babcia, maz zachoruje na zapalenie opon mozgowych i zostanie osobna niepelnosprawna intelektualnie?? rozwiedziesz sie z mezem aby uchronic dziecko??
                  Współczuje dziecko z takim podjesciem.

                  Ja pracuje z osobami niepelnosprawnymi i moja corka mimo ze ma 16 m-c ma z nimi kontakt i bedzie miala aby wiedziec jak zachowac sie przy takich osobach a nie jak Ty omijac ich wielkiem lukiem i udwac ze swiat jest piekny. Sory ale zalosna jestes
                • zabulin Re: RE 20.10.10, 15:26
                  Bo to jest ...chore???

                  Słuchaj, a pomyslalaś co zrobisz jak przestaniesz byc ladna- nie wiem poparzysz twarz, np??
                  Twoje dziecko musiałoby się chyba wyprowadzic, żeby na ciebie nie patzreć.

                  Albo gdyby ktoś z twojej rodziny- ty, dziecko, dziadek musielibyście życ na wózku to porozbijasz lustra, czy odseparujesz dziecko od takiego widoku??


                • thegimel Re: RE 20.10.10, 21:54
                  Wiesz, rozumiem omijanie szerokim łukiem kaszlącego żula (może mieć gruźlicę), ale zespół Downa zaraźliwy nie jest, serio.
                • iwles Re: RE 20.10.10, 22:11

                  kajmanik napisała:

                  > odwracam uwagę małej, a osobę omijam szerokim łukiem. nie wiem dlaczego wydaj
                  > e Ci sie to takie dziwne.


                  dodaj jeszcze, że na twarzy przybierasz mine obrzydzenia, co ?

                  żal mi ciebie, bo w ten sposob możesz przeoczyć wielu wspanialych ludzi.
                • q_fla Re: RE 20.10.10, 23:27
                  Przyjdzie jeszcze czas, że ciebie i twoje dziecko ludzie będą omijać szerokim łukiem ze względu na uczuciową niepełnosprawność, szkoda tylko dziecka....
                • trissie Re: RE 21.10.10, 14:39
                  Chcę nauczyc moje dzieci szacunku dla odmiennosci drugiego człowieka. Nawet jeżeli jest brudny i smierdzi. Dbamy o to, żeby nasze dzieci doskonale wiedziały o tym, ze na swiecie istnieje bieda, choroby i ludzie potrzebujący pomocy. Nasz czterolatek swietnie to rozumie, jest pogodnym i radosnym dzieckiem, a nawet - o zgrozo potrafi sam z siebie pomodlić sie za taką osobę, co uważam za nasz sukces wychowawczy. Naprawdę bardzo bym chciała, zeby w dorosłym życiu słowo tolerancja oznaczało dla niego cos wiecej niz tylko szanowanie praw dla odmiennosci seksualnych. Istnieją również alkoholicy, nieuleczalnie chorzy, niepelnosprawni, glupsi itd. Przyznam szczerze, ze troche zdziwil mnie twoj punkt widzenia - nie zaskoczy cie to, ze kiedy bedziesz stara,chora, i nieatrakcyjna twoje dziecko wyeliminuje cie ze swojego zycia?
            • nowi-jka Re: RE 20.10.10, 14:52
              kajmanik napisała:

              > to czemu ? chronieniu dziecka przed kontaktem z tym co moze być dla niego niepr
              > zyjemne lub niebezpieczne. załozę się ze sama nie pokazujesz dziecku pijanych/o
              > szpeconych/brudnych ludzi i ze np. nie chciałabys aby miało kontakt z kimś cho
              > rym (i nie mówię o sąsiedzie z cukrzycą czy podobnej sytuacji)

              Rany, i dziwiec sie potem ze rosna tacy pozbawieni empati oderwani od swiata egoisci.

              Rozumeim seperować dziecko od kontaktu z sasiadką gdyby miała trąd bo to ponoć zarazliwe okropnie ale dlatego ze jest brzydka, brudna albo pokrzywiona reumatyzmem?? Nawet pijak mi nie przeszkadza jesli jakos agresywnie po pijaku nei jest do mnei nastawiony.
              Koszmar to Twoje metody wychowawcze.
              • justyna302 Re: RE 20.10.10, 17:25
                Nieee... Podobno nawet z trędowatym trzeba bardzo długo obcować, żeby się zarazić!
                A ja myślę, że kajmanik nas prowokuje. Trudno mi uwierzyć, że poważnie tak myśli i tak prostolinijnie o tym pisze..
                • kooreczka Re: RE 20.10.10, 21:00
                  Z trądem nie ma reguły- czasem nie złapie się po latach wspólnego życia, czasem wystarczy przypadkowy kontakt.
                • kajmanik RE 21.10.10, 11:09
                  naprawdę dziwię się ze was to tak dziwi. jako dziecko sam nie zdawałam sobie sprawy z istnienia osób chorych, niedołeznych itp. moi rodzice słusznie uznali ze to nie są tematy dla dziecka. oczywiście kazde przegięcie jest chore ale postawę podobną do mojej obserwuję wsród znajomych. no, pomijajac extema w stylu moje kolezanki pokazującej dziecko menela i mówiace ,,tak skończysz jak sie nie będziesz uczył".
                  • erillzw Re: RE 21.10.10, 14:17
                    No jasne.. trzeba wszakze pogarde przekazac dalej coby tradycja rodzinna nie wyginela..
                    masz z czego byc dumna..

                    Moi znajomi jakos nie probuja wmawiac i udawac przed dziecmi ze swiat jest piekny niczym rozowy balonik, tylko ze czasem zdarzaja sie rzeczy przykre, czasem zdarzaja sie ludzie chorzy lub poszkodowani. Ale rozumiem, ze lepiej dobierac ludzi o podobnym poziomie pogardy do gorszych od siebie. W koncu swoj do swego ciagnie.
                  • angazetka Re: RE 21.10.10, 15:56
                    > oczywiście kazde przegięcie jest chore

                    Dobrze, że przynajmniej wiesz, że przeginasz, tworząc na potrzeby dziecka jakiś sztuczny świat - jednocześnie cukierkowy i chamski.
                  • justyna302 Re: RE 21.10.10, 16:09
                    kajmanik napisała:
                    jako dziecko sam nie zdawałam sobie sp
                    > rawy z istnienia osób chorych, niedołeznych itp. moi rodzice słusznie uznali ze
                    > to nie są tematy dla dziecka.
                    Kajmaniku, z całym szacunkiem dla Twoich rodziców, ale nie mieli racji. Dzieciństwo to najlepszy okres do przyswajania sobie w sposób naturalny takich informacji. Dziecko chłonie takie rzeczy swobodnie i to procentuje na przyszłość. My, współcześni dorośli jesteśmy sztywni i spięci w kontaktach z niepełnosprawnymi - dziecko swobodnie zapyta czy może pojeździć wózkiem tego pana, pożyczy kulę babci, żeby się na niej pohuśtać.
                    Pamiętam taką rzecz ze swojego dzieciństwa: znajomi rodziców mieli syna z ZD i odwiedzali nas czasami. Z tym synem bawiliśmy się i m.in. graliśmy razem w Chińczyka - niestety on nie umiał zapamiętać zasad tej gry. W ogóle mi to nie przeszkadzało - wprowadziłam nasze zasady - każdy przesuwał pionek tyle pól ile mu się podobało. I co? Czy dziecko nie umie się odnaleźć w takiej sytuacji? Znacznie lepiej niż Ci się wydaje. Wcale nie trzeba go chronić. Nie należy. Nie wolno..
                    • falka32 Re: RE 21.10.10, 16:42
                      co to znaczy, że to nie są tematy dla dziecka? Czy dzieci nie chorują, nie ulegają wypadkom, nie mają poważnych chorób genetycznych, nie mają nowotworów, nie tracą kończyn pod autami, nie umierają? Nie dotyczą ich wojny, głód, zamachy terrorystyczne, klęski żywiołowe? To wszystko dotyczy dzieci. Sprawy nie dla dzieci to jest to, czy mama woli od tyłu albo ile kasy wzięła od taty na waciki.
            • angazetka Re: RE 20.10.10, 18:49
              > to czemu ? chronieniu dziecka przed kontaktem z tym co moze być dla niego niepr
              > zyjemne lub niebezpieczne

              Dawno nie czytałam czegoś tak bezdusznego. Czym człowiek z bliznami czy na wózku zasłużył sobie na twoją pogardę?
              • kajmanik Re: RE 21.10.10, 11:12
                a czy moje dziecko musi być siwadome faktu istenia takich osób? tym bardziej ze z wielu rzeczy nie zdaje jeszcze sobie sprawy? po co wzbudzać w dziecku lęk, obawę czy inne - niekoniecznie pozytywne-emocje związene z kontaktami z taką osobą ?
                • landora Re: RE 21.10.10, 13:14
                  po co wzbudzać w dziecku lęk,
                  > obawę czy inne - niekoniecznie pozytywne-emocje związene z kontaktami z taką os
                  > obą ?

                  A dlaczego kontakt z osobą niepełnosprawną ma wzbudzać negatywne emocje? Mam kolegę na wózku, jest niesamowicie pogodną osobą i kontakt z nim wzbudza mój podziw i sympatię. To całkiem pozytywne emocje, moim skromnym zdaniem.
                • c2h6 Re: RE 21.10.10, 13:56
                  kajmanik napisała:

                  > a czy moje dziecko musi być siwadome faktu istenia takich osób? tym bardziej z
                  > e z wielu rzeczy nie zdaje jeszcze sobie sprawy? po co wzbudzać w dziecku lęk,
                  > obawę czy inne - niekoniecznie pozytywne-emocje związene z kontaktami z taką os
                  > obą ?

                  A to my mamy wiedzieć? To tylko twoje emocje.
                • iwles Re: RE 21.10.10, 14:36

                  to sa twoje emocje i twoje lęki, dziecko może całkowicie inaczej odbierac świat, no chyba że je odpowiednio źle nastawisz.
                • thegimel Re: RE 21.10.10, 15:02
                  Dziecko przyjmuje wszystko naturalnie. Jeśli zapyta czemu pan jest na wózku albo nie ma nogi, to przyjmie twoją prostą odpowiedź i mu ona wystarczy. A jak zamierzasz potem tę wiedzę wprowadzać? A emocje dziecka zależą w tym momencie od ciebie. Jeśli wdrukujesz mu, że od niepełnosprawnych lepiej się trzymać z daleka, to tak mu już zostanie i będzie ich uważało za dziwnych, nieestetycznych, zaburzających wizję świata. A niepełnosprawnych na ulicach będzie coraz więcej. Raz, że medycyna jest coraz lepsza i wiele osób, które dziesięć lat temu by umarło, teraz ma szansę na życie, nawet jeśli jest oszpecona, lub jeździ na wózku. Dwa, że jest coraz więcej udogodnień dla niepełnosprawnych. Trzy, zmienia się podejście, upośledzonego dziecka już raczej nie trzyma się na łańcuchu w stodole. Budujesz dziecku zaburzoną wizję świata i tyle. A brzydkich i grubych też omijasz?
                  • kajmanik Re: RE 21.10.10, 15:12
                    >>A brzydkich i grubych też omij asz?<<

                    Moja córka ostatnio sama stwierdziła na widok otyłej kobiety w supermarkecie ze ,,taka gruba i jeszcze ciastka kupuje". niektóre rzeczy dziecko słyszy podczas rozmów rodziców czy dalszych członków rodziny, pewne przekonania już w tym wieku z domu wynosi i tworzy własny, spójny z rodzicielskim - obraz świata.

                    • q_fla Re: RE 21.10.10, 15:18
                      niektóre rzeczy dziecko słyszy podczas
                      > rozmów rodziców czy dalszych członków rodziny, pewne przekonania już w tym wie
                      > ku z domu wynosi i tworzy własny, spójny z rodzicielskim - obraz świata.

                      ...który nie ma nic wspólnego z dobrym wychowaniem, empatią i dobrocią.

                      Krótko i dosadnie mówiąc: dziecko chamieje, bo ma rodziców chamów, w myśl przysłowia "jabłko od jabłoni daleko nie pada"
                      • kajmanik Re 21.10.10, 15:25
                        czyli nie rozmawiasz z meżem albo rodzicami czy znajomymi na trudniejsze tematy? nie masz wyrazistych poglądów? nie komentujesz rzeczywistości? czy robisz to tak zeby dziecko nie słyszało? bo nie wiem w czym widzisz problem.
                        • c2h6 Re: Re 21.10.10, 15:31
                          kajmanik napisała:

                          > czyli nie rozmawiasz z meżem albo rodzicami czy znajomymi na trudniejsze tematy
                          > ? nie masz wyrazistych poglądów? nie komentujesz rzeczywistości? czy robisz to
                          > tak zeby dziecko nie słyszało? bo nie wiem w czym widzisz problem.

                          Podczas ostatniej rozmowy na trudny dla ciebie temat przepisów ruchu drogowego okazało się że masz poglądy nie wyraziste, tylko niedouczone, a to co komentowałaś to nie była rzeczywistość tylko twoje fantazje. Więc z czym do ludzi?
                        • q_fla Re: Re 21.10.10, 15:33
                          Ależ oczywiście, że rozmawiam, komentuję i to przy dziecku, ale nigdy w formie obraźliwej, dyskwalifikującej osobę ze względu na jej urodę, chorobę (alkoholizm, niepełnosprawnośc, otyłość), stan majątkowy etc.
                          • kajmanik Re: Re 21.10.10, 15:40
                            nie męczy cię taka autocenzura?
                            • q_fla Re: Re 21.10.10, 15:43
                              Nie i nie rozumiem jak coś takiego może męczyć.
                              • kajmanik Re: Re 21.10.10, 15:55
                                a tak z czystej ciekawości - nigdy nikogo nie krytykujesz ? nie wyrażasz negatywnych emocji?
                                nie plotkujesz?
                                • iwles Re: Re 21.10.10, 16:08

                                  chcesz odizolować od tego swoje dziecko, a własnie krytykując tę panią z ciasteczkami córka dała wyraz swoim negatywnym emocjom i niestety, bezpodstawnemu krytykanctwu. Czyli zrobiła dokładnie to, przed czym chcesz ja ochronić, na co jej nie pozwalasz.
                                • q_fla Re: Re 21.10.10, 19:00
                                  Zawsze chamów, nierobów, buraków wszelkiej maści.
                                  Nie zauważyłaś, że ciebie krytykuję?
                                  Przecież należysz do pierwszego i trzeciego zestawu.
                                  Jesteś niepełnosprawna emocjonalnie i nie masz wpojonych zasad dobrego wychowania.
                            • angazetka Re: Re 21.10.10, 15:54
                              To się nazywa kultura osobista, ale ty raczej nie znasz tego pojęcia.
                        • iwles Re: Re 21.10.10, 15:48

                          jeżeli dziecko ma się uczyć świata tylko z podłuchanych niepochlebnych komentarzy dorosłych, a to co prawdziwe jest przez tychże rodziców przed dzieckiem chowane - to oczywiście, że przyjmuje dokładnie ten sam ton i to samo widzenie, co dorosli, których podsłuchuje. Bo innego świata po prostu nie zna.
                          Wychować kalekę społeczną sad
                          • kajmanik Re 21.10.10, 15:59
                            ale przeciez to my - rodzice - decydujemy co jest na tym etapie rozwoju ,,prawdziwe" i dobre dla dziecka. i nie ma opcji podsłuchiwania bo nie ukrywamy swoich rozmów/pogładów/opinii przed córką.
                            • iwles Re: Re 21.10.10, 16:10

                              a skąd córce przyszło do głowy, żeby widząc otyłą osobę już ją krytykować i źle oceniać ?
                    • thegimel Re: RE 21.10.10, 15:25
                      Aha, mam jeszcze jedno pytanie. Jak się natkniecie na kogoś niepełnosprawnego w supermarkecie to co dziecku mówisz? Że mu się przywidziało i takich ludzi nie ma, czy też informujesz dziecko, że to wina tego pana skoro jeździ na wózku?
                    • erillzw Re: RE 21.10.10, 15:37
                      Jestes z tego zachowania przepraszam dumna??
                      Ze uczysz dziecko chamstwa i prostactwa?
                      W sumie.. skoro sama ten poziom reprezentujesz to sie trudno dziwic by cokolwiek innego dziecku przekazac..

                      Ja nie moge.. a ja sie potem zastanawiam skad sie bierze to prostactwo, chmstwo i brak kultury u mlodych.. a tu prosze. O takich jak Ty rodzicow..
                      • kajmanik Re 21.10.10, 15:48
                        Po Twoim zgorszeniu ( lub oburzeniu) wnioskuję ze obracamy się w zupełnie innym towarzystwie - bo jak już wcześniej napisałam- wśród moich znajomych duzo osób podobnie wychowuje dzieci. Cóz, nie wszyscy muszą być idealniwink
                        • c2h6 Re: Re 21.10.10, 15:54
                          kajmanik napisała:

                          > Po Twoim zgorszeniu ( lub oburzeniu) wnioskuję ze obracamy się w zupełnie innym
                          > towarzystwie - bo jak już wcześniej napisałam- wśród moich znajomych duzo osób

                          Margines ciągnie do marginesu.

                          > podobnie wychowuje dzieci. Cóz, nie wszyscy muszą być idealniwink

                        • angazetka Re: Re 21.10.10, 15:55
                          Swój do swego ciągnie...
                          • kajmanik Re: Re 21.10.10, 16:02
                            No jasne, bo jak ktoś ma poglądy inne niż te uznane w wąskiej grupie za ,,właściwe",nie ma ,,dobrego serduszka" i nie jest słodki do bólu to jest marginesem. Zabawnewink czego to się mozna dowiedzieć przy okazji gadki o wychowywaniu dzieciwink
                            • c2h6 Re: Re 21.10.10, 16:09
                              kajmanik napisała:

                              > No jasne, bo jak ktoś ma poglądy inne niż te uznane w wąskiej grupie za ,,właśc
                              > iwe",nie ma ,,dobrego serduszka" i nie jest słodki do bólu to jest marginesem.
                              > Zabawnewink czego to się mozna dowiedzieć przy okazji gadki o wychowywaniu dzieci
                              > wink

                              Nie okłamuj sama siebie, nikt tu nie jest słodki, nikt się nie domaga pacykowania świata na ładne kolorki. Wszyscy są po prostu normalni. Jedyny kto ma tu coś do czynienia ze słodkością to ty, bo cukier robi się z buraków.
                            • iwles Re: Re 21.10.10, 16:11

                              nie chodzi o twoje poglądy, chodzi o to, że robisz dziecku krzywdę.
                              • falka32 Re: Re 21.10.10, 16:47
                                To ty tworzysz dziecku nierealny obraz świata pełnego dobrych serduszek Gumisiów, pięknych ludzi i różowych kucyków. Większość tutaj piszących nie ma problemu z zapoznaniem dziecka z realem.
                                • iwles Re: Re 21.10.10, 16:57

                                  ja ??
                                  • falka32 Re: Re 21.10.10, 18:00
                                    big_grin
                                    no raczej chyba ty takich poglądów nie wyrażałaś big_grin
                        • erillzw Re: Re 21.10.10, 16:41
                          Nie tylko musza ale nie moga wink taka ot nasza natura wink

                          Mozna sie naturalnie ludzic, ze jest inaczej i taka rzeczywistosc utopija tworzyc, ino ona ma to do siebie, ze czesto peka z bolesnym trzaskiem smile

                          Zycze wszystkiego dobrego gdy sie zestarzejesz i twoj walsny cud swiata ktorego tak strasznie chronisz i uczysz jak gardzic ludzmi zacznie gardzic i Toba bo przestaniesz pasowac do wizji idealnego swiata ktora mu wtloczylas smile)
        • erillzw Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 16:12
          kajmanik napisała:

          > na pewno staram się eliminować stres i nieprzyjemne sytuacje w zyciu, ogranicza
          > m do zera możliwosc kontaktu z osobami chorymi lub niepełnosprawnymi czy niewy
          > dolnymi społecznie.

          Przeczytalam kazda twoja kolejna wypowiedz w tym watku i jestem przerazona ze swoja fobie odnosnie osob ktore nie mialy szczescia urodzic sie zdrowe, lub cos sie wydarzylo po drodze lub okazaly sie zbyt slabe psychiczne i upadly na droge np. alkoholizmu przekazujesz dziecku.
          To jest chore. I Ci niepelnosprawni, chorzy sa bardziej ludzccy niz Ty w swoim podlym wobec nich postepowaniu. Ignorwowanie, usilne proby udawania przed dzieckiem ze pewnych rzeczy na tym swiecie nie ma uczy go tylko i wylacznie tego, ze takie osoby nie istnieja, nie maja prawa istniec a ich obecnosc bedzie wywolywac w niej obrzydzenie.
          Zle Ci nie zycze i mam nadzieje, ze nie dostaniesz nie wiem wylewu, udaru, przestaniesz chodzic bo tkos Cie potraci w wypadku i nie bedziesz miala okazji zobaczyc z jaka pogadra i niesmakiem patrzy na Ciebie wlasne dziecko ktorego tego wlasnie nauczylas.
          Nie masz za grosz wyobrazni. Smutne...
        • kas.88 Re: chowanie pod kloszem 21.10.10, 14:19
          kajmanik napisała:

          > na pewno staram się eliminować stres i nieprzyjemne sytuacje w zyciu, ogranicza
          > m do zera możliwosc kontaktu z osobami chorymi lub niepełnosprawnymi czy niewy
          > dolnymi społecznie

          może cofnijmy się w czasie i zamknijmy wszystkich chorych, słabych i starych ludzi w obozach? wtedy Twoje dziecko nie będzie musiało ich oglądać. a później zdziwienie, że ludzie nie są tolerancyjni uncertain

          mam siostrę, jeździ na wózku, jest chrzestną mojego syna i najwspanialszą ciocią.
        • woman_in_love haha! mam nadzieje,ze takze dziecko cie odseparuje 21.10.10, 15:41
          kiedys od wnukow - jak juz bedziesz chora lub niepelnosprawna. Oczywiscie w celu eliminacji stresu u wnuka i nieprzyjemnych sytuacji w jego zyciu. A ze raczej sie starzejesz a nie mlodniejesz, wiec i prawdopodobienstwo ulomnosci jest coraz wieksze.

          PS. Skad biora sie tacy kretyni jak ty?
    • wieczna-gosia Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:23
      chcialabym wychowac czlowieka ktory wie w czym jest dobry a w czym slaby. Ktory umie sobie poradzic w kazxdej sytuacji. Ktory wie ze jesli sobie nie poradzi- to jestem jako ta brzytwa ktorej chwyta sie tonacy, nie jako materaz zeby sobie d.upki nie odbil.
      Chce wychowac ludzi swiadomych wlasnej wartosci, z marzeniami i planami. Spontanicznych, pomyslowych.

      nie chce by byli wychowani pod kloszem, wrecz przeciwnie chce by wiedzieli ze cokolwiek ich w zyciu spotka- telefon do mamy to jest cos co zawsze mozna zrobic. Nie widzialam zadnego powodu dla ktorego moje dzieci mialyby nie chodzic do przedszkola, do szkoly publicznej. nie bylo im potrzebne indywidualne podejscie, smigaly jak zloto. Kazde z nich jest unikalnym bytem i robi unikalne i ciekawe rzeczy. Ciesze sie z kazdego dnia w ktorym dane mi bedzie z nimi przebywac, klocic sie, scierac, przytulac. Cieszyc sie z porazek i opijac sukcesy. Przez te lata macierzynstwa robilam w zyciu rzeczy o ktorych mi sie nie snilo dzieki dzieciom. Znam na pamiec przepisy regatowe i o co chodzi w skokach przez przeszkody. Pzypomnialam sobie jak sie gra na flecie i na dzwonkach. Umiem odroznic ziebe od czegokolwiek i wiem dlaczego drzewa traca liscie na zime- tylko dlatego ze mam dzieci, co innego mogloby sprawic ze opanuje te wiedze?

      Kiedy usiluje sobie przypomniec jakie zasady panuja w domu- to jednak z nich z pewnoscia brzmi ze nie wolno pchac palcow do kontaktu smile kolejna- ze kazdy na swoje obowiazki w kazdym dniu tygodnia i ma sie z nich wywiazywac bo jesli nie- cierpi na tym caly dom. I ze w ogole dla rodziny trzeba cos zrobic- czasami cos poswiecic. Czasami tylko pomyslec. Ze zasady sa dla czlowieka a nie czlowiek dla zasad.

      Raczej mam staly rytm dnia wyznaczany zajeciami naszych dzieci. Trzeba polozyc maluchy kolo 21 najpoznej, do tej godziny obowiazku musza byc wykonane. Jemy przy stole. Raczej. Ale zdaje sobie sprawe ze czasami zyjac w kolowrocie trzeba schowac zegarek, wylaczyc komorke i spac do poludnia, zjesc pizze na wynos. Pojechac w gory w piatek a wrocic w poniedzialek. Isc spac o polnocy ogladajac gwiazdy.

      Nie porezygniwalam z niczego bo dzieci- raczej modyfikowalam swoje plany. Na szczescie ialam dzieci na tyle wczesnie ze nikt mi nie zdarzyl powiedziec czego z dziecmi sie nie da. Wiec robilam z dziemi mase rzeczy ktorych sie z nimi nie da robic i podobno jest to meczenie dzieci.

      No i nawet gdy maja chore gardlo- daje im lody smile
      • kocianna Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 17:08
        Wieczna, ja Cię kocham, wiesz?
    • zabulin Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:28
      zelazne zasady dotycza np. zawsze siedzimy przy jednym stole jak jemy, mycia
      > rak przed i po posilku, nie podnoszenia glosu w stosunku do rodzicow, bezwzgled
      > nie zasady dobrego wychowania (w tym mowienie sasiadom dzien dobry), zawsze kap
      > iel o 19.30 i zawsze czytanie oraz pojscie spac o 20 chocby statek kosmiczny wy
      > ladowal. itd.


      zasady mi sie podobaja. mamy podobne. Tylko, ze z tym chodzeniem spać "o jednej godzinie i już" smile to mało realne w naszym życiu,
      Sporo podróżujemy, zwiedzamy, bywamy. Czasem do domu docieramy poźno i dziecko chodzi spać jak wrócimy. Np o 22.00 (straszne,wiem smile)


      Co do reszty (jedno dziecko, prywatne wszystko, itp.) juz troche inaczej to widzxę.

      Na szczescie nie musze sie martwic, że majac drugie dziecko, starsze coś straci (finansowo czy emocjonalnie).
      Do przedszkola pojdzie prywatnego, bo szanse na państwowe mamy bliskie zeru.
      Ale szkola??
      Prywatna mnie przeraza.
      W ciągu ostatniego roku miałam kontakt z czworką dzieciakow chodzacych do prywatnych (rożnych ) szkol ( w różnych miastach)
      Szkoly wg rodzicowsurprisedCH, ACH- male klasy, 500 godzin ang, 500 godz japońskiego, szachy i kurs wiązania krawata smile
      jeden chlopak czytał przy mnie na glos - 11 lat, a dukał jak analfabeta (same piatki w szkole).
      Druga panna wg szkoły uzdolniona wybitnie muzycznie (w sensie wokal), a wyje tak, ze uszy puchną, ze o fałszowaniu nie wspomnę.

      Dochodze do wniosku, ze te prywatne szkoły dają tumanom piątki za pieniądze wplacane co miesiąc przez rodzicow na konto.

      I pisze to ja- kiedys wielka entuzjastka prywatnych szkol.

      Ale co kto lubi
    • magdakingaklara Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:31
      jestem mloda mama i ciezko mi stwierdzic jak wychowuje. Ale wiem napewo ze w zyciu nie posle swojego dziecko do zadnej prywatnej szkoly (sama zaliczylam 2 szkoly prywatne). Uwazam ze w PL nie sa one jeszcze dobrze rozwiniete chodz pewnie zdarzaja sie "dobre" szkoly ale sa one nie liczne. Rowniez jesli bedzie studiowac rowniez bede polecala jej studia panstwowe a nie prywatne uczelnie co wiadomo z jakich przyczyn. Jakie szkoly sredniecz i studia maja opinie i jak potem przyszli pracodawcy patrza na taki papierwink
      Ja jak i moj facet jestesmy dzicmi zlobkowymi i mimo ze stac nas na najlepsza nianie i wyobrazalam sobie zamykac jej w kloszu w 4 scianach i chowac dziecko zwane - stara malenkasmile dlatego od wrzesnia chodzi do zlobka panstwowego i jestem bardzo zadowolona i poki co nie zmieniamy tego.
      Co do dyscypliny narazie ciezko wprowadzaj jakies zakazy, nakazy wieksza bo ma dopiero 16 m-c wiec ta kwestia dopiero sie rozwija ale nie zamierzam zakazywac. Uwazam ze dziecko duzo rzeczy musi dojsc sam, jak i sprobowac. Oczywiscie staram juz jej wpajac dobre wychowanie typu jak jej cos daje mowie glosno i znaciskiem - dziekuje tak jak i prosze jak jej daje cos. prosze aby mowila papapap ludzia a ja mowie do widzenia. Co do spania chodzi wtedy kiedy widze ze chce ale najczesciej kolo 20 juz spi ale zdarzaja sie dni jak wczoraj poszla o 22 bo byla podniecona nowa zabawka.
      nie bede karac, bede starac sie tlumaczyc az zrozumie ale to wszystko przed nami wink
      • kocio_007 Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 15:07
        Chyba nie trzymam pod kloszem. Moje dzieci wiedzą, że ludzie są różni (widziały pijaków, bezdomnych i facetów przebranych za kobiety smile. Wiedzą też, że każdy ma prawo być, jaki chce i ponosi tego konsekwencje. Np. zamiast trucia nastolatkowi o narkotykach pokazałam mu narkomanów z bliska - więcej nie trzeba było, wierzcie. Do dziś, a jest już prawie dorosły, pamięta to dobrze. Zasad nie ma u nas żadnych, ani obowiązków (ze zgrozą sobie to uświadomiłąm właśnie, nie jemy przy stole!) ale dzieciaki same proponują pomoc jak trzeba.
        Czego uczymy, to przekonania, żeby brać sprawy we własne ręce i nie oddawać nikomu kontroli nad swoim życiem. Dlatego np. nie chodzimy do kościoła, chociaz jesteśmy ludźmi wierzącymi. Aha, ludzie mogą wierzyć w różnych bogów, i każdy jest OK.
    • bez_seller Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:37
      Mozesz na glowie stawac, a z dzieciaka i tak wyjda, predzej czy pozniej, geny Twojej toksycznej mamuski czy znienawidzonej, glupiej tesciowej.
      • miaowi Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 14:59
        To co, może w ogole olejemy wychowanie? Po cholerę się starać, poświęcać, jak i tak geny wylezą?

        Trochę przeceniasz te geny.
        • bez_seller Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 15:03
          miaowi napisała:

          > To co, może w ogole olejemy wychowanie? Po cholerę się starać, poświęcać, jak i
          > tak geny wylezą?
          >
          > Trochę przeceniasz te geny.

          Alez, gdyby nie wychowywanie mialabys w domu zwierze, a tak ,masz kopie dziadka. smile
    • moofka Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 15:02
      chowanie pod kloszem ktore opisujesz wydaje mi sie mocno szkodliwe

      ale nie dlatego ze chcesz dobrze dla dziecka
      bo ja wierze ze chcesz
      kazdy chce

      ale z powodow z ktorych ono wynika
      z leku przed swiatem, przed ludzmi
      z pogardy dla innych, z poczucia lepszosci?? czy aby

      w takiej atmosferze hodowane dziecko chocby na puchu spalo, marcepany jadlo i mialo swoja prywatna guwernantke mowiaca szescioma jezykami
      wyrosnie na zwichrowanego socjofoba


      mi pojecie dobrego wychowania ewoluuje wraz z wiekiem dzieci
      o ile u malenstwa stawiam na maksymalną bliskosc, nieskrepowany rozwoj i maksimum poczucia bezpieczenstwa
      o tyle u dziecka troche starszego na pierwszy plan wysuwa mi sie samodzielnosc
      i wlasny dziecka rozsadek
      ja go za reke nie poprowadze, samo musi wiedziec jak sie zachowac w okreslonych sytuacjach
    • suazi1 Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 15:17
      Widziałam kilka takich wychowywanych pod kloszem... Wystarczyło tylko, że starzy zniknęli za rogiem, od razu delikwent/ka pokazywał/a pełen wachlarz swoich "możliwości" (z zalewaniem się "w szpadel" i nieplanowaną ciążą włącznie). Chowanie pod kloszem to na prawdę nie jest sposób na uchronienie dziecka przed złem tego świata...
    • franczii Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 15:25
      Nie chowam pod kloszem ale tez nie stosuje zimnego wychowu. Wedlug mnie mieszasz dwie rozne sprawy, ktos moze chowac pod kloszem a jednoczesnie nie zaspakajac podstawowych emocjonalnych potrzeb dziecka. Ja nie nakladam limitu na czulosc wobec moich dzieci a z takim limitowaniem spotykam sie od czasu do czasu na forum dziecko i to w dodatku w wypowiedziach troskliwych zadawaloby sie matek.
      Co do sztywnych rytualow to ja jestem wyznawczynia teorii ze zdrowemu dziecku nie jest potrzebny sztywny rytual bo jest w stanie ogarnac i to szybciej niz nam sie zdaje, ze sa rozne sytuacje i w roznych sytuacjach roznie sie zachowujemy. Sztywny rytual moze byc korzystny dla dzieci z jakimis problemami natomiast zdrowemu dziecku moze tylko przeszkodzic w prowadzeniu normalnego zycia. Ja nie mialam zadnych problemow z dziecmi mimo ze od najmlodszych nie mialy kapieli o tej samej porze i nie byly kladzione spac o tej samej porze.
      Jesli chodzi o przedszkole to u mnie ostatni rok przedszkola jest obowiazkowy ale i tak prawie wszystkie dzieci chodza od 3lat. Te ktore nie chodzily maja potem problemy w szkole.
      Do szkoly prawdopodobnie posle prywatnej ale z bolem serca bo calym sercem jestem za dobra szkola publiczna. Niestety we Wloszech szkola publiczna bardzo podupada ostatnio. Jesli jednak uda mi sie znalezc publiczna placowke, ktorej udaje sie bronic mimo ogolnego trendu to posle bez zastanowienia.
    • alabama8 Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 15:28
      lilka69 napisała:
      ... nie podnoszenia glosu w stosunku do rodzicow ...

      Nooo jasne, niech dzieciak ogon podkuli, zaciśnie zęby, przełknie łzy i siedzi cicho smile Rodzic nie jest nieomylnym półbogiem. Jeśli dzieciak jest na mnie wściekły, jeśli nie mam racji, jeśli spór jest emocjonujący to ma prawo wykrzyczeć swoje racje. Ma prawo mnie zbesztać, ma prawo mnie pouczyć, ma prawo postawić na swoim.

      No i to twoje "spać o 20" ... bo przychylam ci nieba ale o 20 mam cię już dosyć i chcę mieć czas dla siebie, tak? Bez wyjątku, choćby nawet statek kosmiczny wylądował - nie pozwolę ci zerknąć nawet zza rogu zasłony, bo takie są u nas żelazne reguły śmułi i masz się do nich stosować! Gorączka, wymioty, obstrukcja czy biegunka także są WYKLUCZONE po godzinie 20:00!
    • teraz_asia Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 15:40
      Nie da się wychować dziecka według takich żelaznych zasad dłużej niż kilka lat. Bo życie się zmienia. Bo nie żyjecie w kosmosie, tylko w rzeczywistości, która nieustannie przynosi niespodzianki, w tym także te niemiłe. Bo czasem może się okazać, że lepiej i mądrzej jest posiedzieć z dzieckiem do 22, zaśmiewając się przy fajnym filmie. Bo może się okazać, że nie jest źle, kiedy dziecko zobaczy, że ty też nie jesteś robotem i czasem także nie przestrzegasz zasadsmile Bo kiedyś puszczą ci nerwy, kiedyś nakrzyczysz niesprawiedliwie na dziecko, a potem przeprosisz, kiedyś będziesz musiała je pocieszać, bo w szkole spotkała je niezasłużona krzywda, której nie unikniesz niezależnie od rodzaju tej szkoły. Zasady są ważne. Ale dziecko jest ważniejsze od zasad. I jeszcze jedno - dziecko jest ważne. Ale nie jest ważniejsze od ciebie. I od całej rodziny. Jeśli tego mu nie przekażesz, to według mnie jesteś na prostej drodze do wychowania egocentrycznej, niezdolnej do prawidłowego funkcjonowania w świecie osoby, która będzie miała spore problemy emocjonalne.
    • erillzw Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 16:26
      lilka69 napisała:
      >czyli przedszkole(rzecz jasna tylko p
      > rywatne) tylko goscinnie dla urozmaicenia tygodnia i socjalizacji (2 razy w tyg
      > ),

      big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      Ty tak na serio? Traktujesz przedszkole, zajecia w nich w ramach "urozmaicenia"???

      > szkola tylko prywatna z indywidualnym podejsciem i 12 dziecmi w klasie,

      Masakra. Nigdy w zyciu bym tak dzieci nie skrzywdzila zeby im kontakty z rowniesnikami w taki sposob ograniczacz. Czy wiesz ze w ten sposob ograniczasz jego rozwoj?? takie dziecko sie nie socjalizuje, nie nauczy sie wspolpracy z innymi dziecmi, nie nauczy sie tego, ze nie ma wszystkiego juz teraz, ze nie zawsze jest w centrum uwagi, ze nie zawsze kazdy w kazdym momencie ma dla niego czas. Wychowujesz malego egotyste.

      > elim
      > inowanie stresu i nieprzyjemnych sytuacji w zyciu,

      I co myslisz, ze dziecko Ci podziekuje ze nie umie sobie ze stresem radzic? No chyba, ze cale zycie zamierzasz robic stresujace rzeczy za niego, lacznie ze zdobywanie pracy, zmaganiem sie z tym ze ma sie szefa, zdawaniem egzaminow?
      Przepraszam, wyjasnij mi dlaczego zabraklo Ci wyobrazni ze stres, nieprzyjemne sytuacje w zyciu sa nierozlaczymi elemenatmi zycia kazdego czlowieka i stykanie z nimi dziecka je hartuje? tak samo jak fakt, ze ono choruje bedac w przedszkolu wzmacnia swoj uklad odpornosciowy? (nie dalej jak dwa tygodnie temu byl watek na ten temat tutaj).

      > brak rodzenstwa bo to by mog
      > lo spowodowac mniejsza ilosc pieniedzy , ktora mozemy wydac na dziecko i na pe
      > wno spowodowaloby mniejsza ilosc czasu.

      ????????????????????????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Ze przepraszam co?!?!?!?!?!
      Proponuje Ci napisz poradnik "jak wychowac malego egoiste, 10 prostych zasad".


      > trzymam dziecko w cieple, spokoju i bez stresu. aaaaa, to wcale nie oznacza, ze
      > wychowuje je bezstresowo. jestem za zelazna dyscyplina! ale nie za karaniem re
      > cznym i wcale nie za karami. bardziej za motywacja w postaci nagrod.

      A co robisz jak jednak postpi zle?
      Myslisz, ze nie danie mu nagrod nie jest dla niego wlasnie kara? big_grin
      Sama nie do konca zdajesz sobie chyba sprawe z mechanizmow jakie stosujesz.
      Ponad to.. poczekaj jak bedzie mial/o 15 lat i zacznie wymagac od Ciebie zaplaty za pozmywanie naczyn i wyniesienie smieci i przynoszenie piatek.. W koncu musi sie poczuc zmotywowany...



      > ale ponad to przychylanie dziecku nieba nawet kosztem wlasnych marzen w zyciu.
      > jaj juz sie ma dziecko to trzeba zmienic sie i dostosowac aby bylo mu najlepiej
      > . nie sadziecie?

      No faktycznie masz sie czym chwalic.. Ze pielegnujesz w sobie narastajaca frustracje "oddajac" wszystko dziecku. Naprawde wierzysz ze to do Ciebie nie wroci?
      Gwarantuje Ci ze jak tylko twoje dziecko okaze sie nie byc takim jak chcialas je wymodelowac zaczniesz mu to rezygnowanie z marzen wypominac. To zawsze tak pieknie, altruistycznie i dumnie brzmi.. odejmuje sobie, zeby dac Tobie.. poki jestes taki jak ja chce..

      Uwazam, ze owszem swiat sie kompletnie zmienia kiedy pojawia sie dziecko. Uwazam, ze nalezy w ogromnym stopniu przeorganizowac zycie kiedy ono jest. Natomiast zdecydowanie nie zgadzam sie z tym, zeby uczyc dziecka tego, ze nalezy mu sie wszystko kosztem nawet wlasnych rodzicow i ich marzen. Nawet majac dziecko ma sie prawo do realizacji pewnych marzen, po prostu nalezy je poczatkowo odroczyc albo po prostu realizowac wspolnie. Bo to uczy dziecka, ze marzenia warto spelniac tylko to wymaga troche pracy, czesto poswiecenia. Uwazam, ze jest to o wiele zdrowszy przyklad.
      • morekac Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 23:36
        szkola tylko prywatna z indywidualnym podejsciem i 12 dziecmi w klasie,
        >
        > Masakra. Nigdy w zyciu bym tak dzieci nie skrzywdzila zeby im kontakty z rownie
        > snikami w taki sposob ograniczacz. Czy wiesz ze w ten sposob ograniczasz jego r
        > ozwoj??

        Przesadzasz. Ale ogólnie się dziwię, że Lilka - przy swoich poglądach wychowawczych - zamierza posłać dziecko do szkoły, jakby o homeschoolingu nie słyszała... wink
    • karra-mia Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 17:34
      Normalny wychów preferujętongue_out
      Czyli uchyliłabym nieba moim dzieciakom, ale jednocześnie wymagam od nich trzymania się pewnych zasad. Nie upraszczam im wszystkiego, nie eliminuję stresów, ale staram się je minimalizowac. No normalnie ich wychowuję, żeby wiedzieli, że w życiu są dobre i złe chwila, ale wszystko da się przeżyć.
    • asia_i_p Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 17:54
      Ja się jeżę na żelazne zasady i wszelkie inne skrajności. Strasznie szpitalnie mi to jakoś wszystko brzmi.
      Ten system, który proponujesz, brzmi niby fajnie, ale ma kilka wad drobnych, o które mniejsza, i jedną zasadniczą - to rodzice decydują, czego dziecko chce. To oni zakładają, że dziecko woli przedszkole 2 razy w tygodniu od przedszkola 5 razy w tygodniu i pieniądze oraz czas rodziców od rodzeństwa. Zagłaskują dziecko na śmierć, ale według własnego przepisu. I co z tego, że dziecku nieba przychylisz, jak się okaże, że to nie jego niebo?
      Za dużo wyrozumowane, za mało na instynkt, za dużo przemyśleń, za mało obserwacji i słuchania dziecka, za dużo prezentów i poświęceń, za mało uznania w dziecku człowieka, który może mieć własne pomysły na życie. Brzmi to na jakiś chory układ: ty będziesz idealny, my będziemy idealni.
      Dziecko tak wychowane, w zależności od charakteru, może wyrosnąć na książątko, które przeżyje szok, kiedy świat nie będzie chciał wokół niego skakać albo na dziecko z dobrego domu, za wszelką cenę usiłujące wynagrodzić rodzicom ich wysiłki. Będzie mu ciężko konstruktywnie kłócić się z rodzicami, ciężko oderwać od nich i odejść w świat, który może się wydawać bardzo nieprzyjazny.
      • grzalka Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 18:22
        asia_i_p napisała:

        > Ja się jeżę na żelazne zasady i wszelkie inne skrajności. Strasznie szpitalnie
        > mi to jakoś wszystko brzmi.

        I co z tego, że dziecku nieba przychylisz, jak się okaże, że to nie jego niebo?
        >

        podpiszę się pod tym, w ogóle cały post asi_i_p mi pasuje
      • emilro Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 18:32
        Asiu, zagladam na forum tylko od czasu do czasu. Raz na kilka dni, raz na kilka tygodni. Absolutnie kazdy Twoj post jest dla mnie super. Baaardzo bym chciala poznac Cie w realu. Jestes jedna z niewielu osob, o ktorych zawsze mysle "tak, to madra kobieta". A tekst Kabaretu Potem jest absolutnie HITOWY i stal sie moim mottem zyciowym. Pozdrawiam!
        • asia_i_p Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 20:50
          Się rumienię bardzo i też pozdrawiam wink.
    • wyssana.z.palca Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 18:55
      Straszne to, co piszesz. Mam tylko nadzieję, że posiadasz na wychowaniu córkę a nie syna...
      • bi_scotti Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 19:11
        Mam wrazenie, ze nie pogodzilas sie z tym, ze wychowanie to droga do celu a nie sam cel! Warto miec jakas ogolna wizje czlowieka, na jakiego sie chce swoje dziecko wychowac i do tej wizji (celu) dostosowywac droge, modyfikowac w miare koniecznosci, wydluzac, skracac ... Z Twojego opisu nie bardzo jestem sobie wyobrazic jaki jest ten 20-latek, 30-latek, ktorego chcesz spotkac na koncu drogi jaka jest to Twoje "chowanie pod kloszem".
        Ja chcialam spotkac doroslych ludzi, ktorzy beda samodzielni, odpowiedzialni, ciekawi swiata, zyczliwi ludziom, beda miec poczucie humoru i radosc zycia, beda spelniac wszystkie warunki tego, co ja (i Ich tata) uwazam za "fajnego czlowieka". Majac taki obraz koncowy, codzienne dzialania wychowawcze byly tylko kolejnymi krokami do tego spotkania. A czyniac owe kroki bralismy nieustannie poprawke na INDYWIDUALNE potrzeby/mozliwosci/niemozliwosci/zachcianki/pomysly naszych dzieci. I taki to byl taniec - step forward, two backward wink Ale jak inaczej?
        • kajmanik Re: chowanie pod kloszem 21.10.10, 15:15
          bi_scotti napisała:

          >,beda spelniac wszystkie warunki tego, co ja (i Ich tata) uwazam za "fajnego czlowie
          > ka".
          ok, tyle ze dla kazdego ten ,,fajny" człowiek i ten zaplanowany model docelowy moze oznaczać coś zupełnie innego.
    • angazetka Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 19:25
      > a moze uwazacie ,ze zimny wychow:emocjonalny i fizyczny jest lepszy?

      Między zimnym wychowem a tym koszmarem, który opisujesz, jest całe morze możliwości.
    • czar_bajry Re: chowanie pod kloszem 20.10.10, 23:34
      a moze uwazacie ,ze zimny wychow:emocjonalny i fizyczny jest lepszy?

      Jasne że lepszy, ja swojego do roboty posyłam niech się dzieciak przyzwyczajatongue_out
      • papalaya nauczycielka lilcia 21.10.10, 10:43
        i jej dzieci w prywatnej szkole

        bez komentarza
        • verdana Re: nauczycielka lilcia 21.10.10, 11:53
          Wychowanie pod kloszem i zimny wychów wcale nie są przeciwieństwami. Pod kloszem oznacza, ze rodzice nie dopuszczają do kontaktów dziecka ze światem zewnetrznym - wydaje im się, ze oni wiedza najlepiej, co jest dla dziecka dobre, oni chcą decydować o kazdej minucie jego zycia. Zimny wychów w takich warunkach jest jak najbardziej możliwy, bo zimny wychów to nie zaniedbanie, tylko nie zwracanie uwagi na potrzeby dziecka. Dziecko, cały dzień w domu, w ktorym panuja sztywne zasady, w ktorych nie wolno podnoscic glosu na mamusie, o 17.15 trzeba sprzatnąć zabawki, a do łóżka iść o 20, nawet gdy są goście - to jak najbardziej zimny wychów pod kloszem. I sam pomysł, ze dziecko zamkniete w domu z matka, izolowane, samotne (bo jedynak) jest chronione od stresów to bzdura.
          Największym stresem dla dziecka jest własnie mama, która Zawsze Wie Lepiej. I brak towarzystwa.
    • fajnykotek Re: chowanie pod kloszem 21.10.10, 14:24
      Rób tak jak piszesz a jak Twój syn zetknie się w końcu z normalnym światem zewnetrznym, to popadnie w ciężką depresję, bo po prostu sobie z normalnym, codziennym życiem NIE PORADZI. A przecież nie będziesz w stanie chronić Go do końca jego życia? Chcesz być taką mamą jak na ostatniej reklamie ing banku? Mamą, która wszystko za synusia załatwi i pod nos podstawi? I Ty wybierzesz mu też pewnie żonę, bo inaczej biedaczek się zestresuje big_grin.
    • lilka69 na koniec... 22.10.10, 20:43
      odpowiem na zarzuty nie w kolejnosci i jak zapamietalam.

      otoz u mnie w domu jest w tygodniu sporo dzieci. zapraszam i my tez czesto wychodzimy, przedszkole 2 razy w tygodniu a czasem 3 to zaledwie polowa mniej niz pobyt waszych dzieci wiec skad to przeczulenie na punkcie przedszkola. dziecko moze duskutowac ale ma nie drzec sie-przynies mi cos tam, zrob cos tam, ja chceeee, ja muszeeee itp. wasze dzieci moga sie do was odnosic bez kultury? ok, nie moje.
      spotykamy sie wylacznie z ludzmi bez objawow chorobowych i syn chodzi do centrow handlowych. no skoro wy uwazacie, ze dzieje mu sie krzywda to wy puknijcie sie w glowe. raz na miesiac idzie, wybieramy co mu sie podoba i tyle. zabawki i ksiazki kupuje na biezaco co mi sie spodoba i zreszta znam syna preferencje.

      a na koniec-ja tez bylam wychowywana pod kloszem. i dzis jestem w zyciu bardzo zadowolona. rodzice robili za mnie wszystko. i wdzieczna im jestem.
      • erillzw Re: na koniec... 22.10.10, 20:50
        lilka69 napisała:
        > raz na miesiac idzie, wybieramy co mu sie podoba i tyle.

        Dla mnie to oksymoron.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka