moja mama mieszka sama. do pracy ma dosc blisko, ale pracuje na zmiany i boi sie wracac wieczorami przez osiedla, ktore do bezpiecznych nie należą.
od kiedy została sama, po smierci taty, wszyscy sie nad nia zamartwiali, ze och co ona teraz zrobi, ze jak sobie poradzi, ale jak dla mnie to byly takie zaciekawione pytania, a nie faktycznie wspołczujące. Jedna z ciotek nawet dodała przysięgłabym, że z satysfakcją "no teraz dopiero zobaczysz". ciocia jest osobą samotną z wyboru i dość kiepsko jej się powodzi.
to samo mama miała w pracy. do tej pory odwozona i odbierana przez tate z pracy, przyklad wzorowego zwiazku i szczescia. zero problemów.
no i mama odwazyla sie kupic sobie samochod. nie jakas wypasiona fure, tylko skromne 10 letnie auto, tyle ze w super stanie i ladnie wygladajace i dobrze wyposazone. no szczyt luksusu jak na standardy matsudy zapewne

no i się zaczeło.
ciotka przestała się odzywac. dosłownie, bo przed zakupem dzwonila do mamy kilka razy w tygodniu, a po tym jak sie dowiedziala o zakupie, przestała dzwonic. wczesniej skomentowała "och jednak kupilas" i tyle.
w pracy jeden z panow z satysfakcja spytal "to co przestala pani juz szukac auta"? (mama wczesniej wspomniala ze byla z moim mezem na poszukiwaniach i ze nosi sie z zamiarem kupna)
Kiedy mama odpowiedziala, ze tak, bo juz kupila i tylko zalatwia formalnosci zwiazane z rejestracja, a auto stoi u mechanika w celu wymiany opon na zimowe i wymiany plynow i innych czesci ktore sie wymienia po kupnie uzywki, pan ponoc sie zapowietrzyl.
no i tez nie odczuwa juz takiej sympatii jaka kazdy dawal jej odczuc wczesniej.
dodam ze mama jest skromna osoba. naprawde. kompletnym przeciwienstwem mnie
i teraz jak tak czytam te watki na emamie dotyczace aut, to widze z czego to wynika. mama powinna zapitalac piechtą do pracy, uzalac sie nad soba, nie kupowac sobie nic nowego do ubrania. serio pogorszyly jej sie warunki materialne. nie ma juz wielkich zakupow w marketach i rozpieszczania wnuków.
ale tego nie widac. widac za to nowe ciuchy (schudla po smierci taty i nie miala w czym chodzic), widac auto - no jak tak mozna!
tata ja zabezpieczyl. mama ma mieszkanie wlasnosciowe i dostala odszkodowanie po smierci taty, ktore pozwala jej spac w miare spokojnie.
najgorsze, ze w jej pracy maja byc zwolnienia. a jej przełożona to wdowa bez auta...
z moim szefem zaczely mi sie psuc relacje, kiedy tym nieszczesnym hummerem zaczelam jezdzic do pracy. ciagle o nim gadal i nie przyjmowal do wiadomosci, ze nie jest moj. ciagle mówił, ze ja nie musze pracowac, bo jezdze hummerem. czlowiek wykształcony, zamożny i niestety głupi jak....