Dodaj do ulubionych

Pytałam o kicz, teraz snobizm:-)

02.03.11, 20:41
Akceptowany i lubiany...
I też szerokie pojęcie, bo co dla kogoś snobizm, to dla kogoś innego oczywistość.
No i ten snobizm to też trochę dziwactwo czy ekscentryzm.

Dla mnie snobizmem jest lans dziećmi.
Ale podoba mi się, jak rodzice na wieść, że trzylatek lubi koniki, organizują mu jazdę konną. Sama lubię się chwalić, że rosyjski, angielski, joga, ju-jitsu jest w ramach czesnego, przykro mi.
Albo markowy sprzęt narciarski dla dzieci, które go używają dwa tygodnie, a potem jest za mały. Też mi imponuje. Zwłasza, jak ktoś ma troje dzieci...

Lubię też powiedzieć, że nie uznaję "nowoczesnych bzdur", czyli mam maszynkę do mięsa na korbkę ( i był kłopot z kupieniem, wszędzie te elektryczne), nakręcany zegarek, generalnie powiedzieć, że nie ma to jak płyta analogowa, te sprawy. NIE dla gadżetówsmile

Jestem snobką w kwestii imion dla dzieci, niestey zwracam na to uwagę, także na nazwiska, liczbę książek w domu, łapanie cytatów z książek i filmów...

A na przykład denerwuje mnie, jak ktoś uważa, że wino w kartonie to nie wino. Ja tam uważam, że dobre wino obroni się obojętnie w czym.

I lubię ludzi, którzy twierdzą, że piwo to tylko niemieckie albo czeskie i płacą więcej za butelkę, bo TAK.

Mam nadzieję, że mi wyprstujecie pojęcie snobizmu z przykładamibig_grin
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 20:47
      broceliande napisała:
      > A na przykład denerwuje mnie, jak ktoś uważa, że wino w kartonie to nie wino. J
      > a tam uważam, że dobre wino obroni się obojętnie w czym.


      Dobre wino nie bedzie w kartonie....
      • broceliande Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 20:52
        Ba! Biedne dobre wino nie ma wyboru... chciałoby szlachetnie w butelce, a tu karton. Nie wolno się sugerować.
        A kiedyś to by powiedziało: Co? butelka? Chcę do amfory!
        • krapheika Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 21:37
          Taa ktos placi za niemieckie piwo, a Niemcy kupuja Tyskiesmile 75centow za butelkebig_grin
          • aniorek Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 15:30
            krapheika napisała:

            > Taa ktos placi za niemieckie piwo, a Niemcy kupuja Tyskiesmile 75centow za butelk
            > ebig_grin

            W Bawarii nikt by tej wody zwanej Tyskie nie tknal kijem.
      • kawka74 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 21:05
        Dobre czyli jakie? ;p
      • drinkit Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 22:06
        majenkir napisała:


        >
        > Dobre wino nie bedzie w kartonie....

        Będzie, będzie. Proponuję pobuszowanie po sklepach w takich krajach jak np. Włochy czy Francja. I bynajmniej nie mówię o kartonach 1,5 litrowych wino tinto z Lidla za 6 zł, tylko o kilkulitrowych kartonach z kranami. Naprawdę dobrzy producenci wypuszczają swoje trunki w takim opakowaniu.
        • a1ma Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 22:57
          Mogę prosić o przykłady takich dobrych i tanich?
          Schodzi mi jakieś 100 litrów rocznie, więc jestem żywotnie zainteresowana, jak też mogłabym oszczędzić domowy budżet przed kompletną ruiną.
          • duch_mariana Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 23:52
            > Mogę prosić o przykłady takich dobrych i tanich?

            Liebfraumilch na przykład. To jedyne wino nie będące alpagą, jakie jestem w stanie wypić żeby mi mordy na drugą stronę nie wykręciło, a nawet mi smakuje. jak kupisz w butli 1,5 litrowej, to zapłacisz 39 zeta.
            • a1ma Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 08:02
              duch_mariana napisał:

              > > Mogę prosić o przykłady takich dobrych i tanich?
              >
              > Liebfraumilch na przykład. To jedyne wino nie będące alpagą, jakie jestem w sta
              > nie wypić żeby mi mordy na drugą stronę nie wykręciło, a nawet mi smakuje. jak
              > kupisz w butli 1,5 litrowej, to zapłacisz 39 zeta.

              Pewnie dlatego, że jest półsłodkie wink
              Ja akurat nie lubię słodkich win, piję raczej wytrawne. Słodkie tylko w charakterze deseru, ale nie do popijania mięsa przecież wink
        • duzeq Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 13:07
          > Będzie, będzie. Proponuję pobuszowanie po sklepach w takich krajach jak np. Wło
          > chy czy Francja. I bynajmniej nie mówię o kartonach 1,5 litrowych wino tinto z
          > Lidla za 6 zł, tylko o kilkulitrowych kartonach z kranami. Naprawdę dobrzy prod
          > ucenci wypuszczają swoje trunki w takim opakowaniu.

          Buszowalam, ba! mieszkalam tam. W kartonach stoi wino do gotowania. Zaden szanujacy sie Hiszpan czy Wloch nei postawi Ci kartonu na stole, bo to najgorszy sort wina. Biale da sie przelknac, czerwone jest co najwyzej do urzadzania wyscigow plucia na odleglosc. A takie wielkie kartony z kranami, owszem, widzialam ale w miejscowosciach mocno turystycznych gdzie wiadomo, ze nieznajacy sie na winie zagraniczniacy kupia wszystko za dobra cene.
        • ma_dre Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 14:27
          wez nie pierdusz, we Francji dobre wino w kartonie??? Powaznie? Jak to opowiem znajomym Francuzom to zabija mnie smiechem smile))
          • nissa.fr Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 18:45
            Rycze ze smiechu. Dobrego wina w kartonie nie kupuje sie w supermarkecie i na tym polega Wasz blad. W sklepach w takim opakowaniu spotkac mozna jedynie wina stolowe, ktore nie nadaja sie tak naprawde do niczego, a juz z pewnoscia nie do gotowania. Polecam przejazdzke po winnicach doliny Var (lub innego pieknego regionu) i degustacje.
            • broceliande Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 18:51
              Wino stołowe nie nadaje się do gotowania?
              Ja bym lepszego do sosu nie wlewała...
              • nissa.fr Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 06.03.11, 16:43
                Wedlug mnie nie. Znane mi potrawy na bazie wina lub z jego dodatkiem, stolowym mozna jedynie zepsuc.
                • duzeq Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 06.03.11, 22:27
                  No, i to jest wlasnie snobizm w calej krasie.
    • sotto_voce Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 21:00
      Dla mnie treść tego pojęcia zawiera w sobie bezmyślność. Snobizmem nie jest zapisanie dziecka na coś-tam, ani nawet chwalenie się tym. Ale zrobienie tego i opowiadanie TYLKO I WYŁĄCZNIE po to, żeby Kowalskiej szczena opadła to już tak. Nie można chyba w czambuł potępiać snobizmu, bo - trzymam się przykładu - w końcu dziecko, które chodzi na to coś-tam może z tego realnie skorzystać.
    • kawka74 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 21:02
      Snobizm to wchodzenie w cudzą skórę po to, żeby komuś zaimponować, co może zaowocować tak równaniem do tych, których się podziwia, jak i wywyższaniem się ponad tych, spomiędzy których się wywodzimy. To zachowania dla nas nienaturalne, udawanie, odgrywanie roli.
      Czyli rzygasz piwem czeskim, ale kupujesz i pijesz, żeby znajomi widzieli, jaki z Ciebie koneser.
    • nenia1 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 21:04
      broceliande napisała:

      > A na przykład denerwuje mnie, jak ktoś uważa, że wino w kartonie to nie wino. J
      > a tam uważam, że dobre wino obroni się obojętnie w czym.

      Wino może się i obroni, ale trzymanie butelki wina w dłoni, ostrożne wyciaganie korka,
      cała ta otoczka tworzy specyficzny klimat.
      Karton raczej klimatu nie stworzy.

      Co do książek w domu - mój były szef miał gabinet pełen książek,
      nigdy ich nie przeczytał, wiedział, że wielu ma go za oczytanego, tylko
      dlatego, że stoją na półkach.
    • a1ma Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 21:07
      Ale na winie to Ty się nie znasz, co?
      • krapheika Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 21:42
        Tez sie nie znam, rzadko pijam, dla mnie czerwone wino to czerwone wino, nie odrozniam.Dla mnie wino za 300euro za butelke smakuje jak te za 20.Mnie najbardziej zachwycaja osoby, ktore jadaja cos, bo to jest modne i trzeba, nawet jesli sa to slimakitongue_out nawet w towarzystwie samego krola nie przelknelabym zadnego owocu morza.Probowalam owszem, ale nie powiem jak sie skonczylotongue_out
        • piegowata9 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 21:55
          Oooooooo, to ja jestem snobką, choć nie zdawałam sobie z tego sprawy.
          Uwielbiam owoce morza. Ślimaki też mi smakują. Na myśl o sushi ślinianki tryskają mi niczym fontanny w Barcelonie. Sushi polubiłam, gdy zawitało do Polski (snobizm znaczy się). Na usprawiedliwienie dodam jednak, że małże pożerałam łapczywie już w liceum, budząc tym lekką konsternację rówieśników wink
          • krapheika Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 21:57
            Czytaj ze zrozumieniem, nie chodzi o tych, ktorzy jedza, bo lubia, tylko o tych co jedza bo wypada.Nawet jesli ma sie to zakonczyc pawiem w wc.
            • piegowata9 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 22:02
              Czy po każdym zdaniu muszę dawać emotka, żebyś zrozumiała, że tekst jest z lekkim przymrużeniem oka??? Myślałam, że jeden na końcu załatwi sprawę, ale widocznie się pomyliłam.
              • krapheika Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 22:07
                Z wiele wymagasz o tej godzinietongue_out
        • shellerka Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 17:36
          ja tak mam z szampanem. każden moet i don perignon czy jak to się tam pisze smakuje dla mnie tak samo jak badziew z bąbelkami za 15 zł z marketu.
    • iwoniaw Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 21:52
      Cytat I też szerokie pojęcie, bo co dla kogoś snobizm, to dla kogoś innego oczywistoś
      > ć.


      Dokładnie odwrotnie: snobizm to udawanie, że jest dla mnie oczywistością to, co oczywiste jest dla ludzi, do których pozycji aspiruję. Innymi słowy: obiektywny obserwator z boku może uważać to samo zachowanie u jednych za normalne i zwyczajne, a u innych za snobizm. Bo tu nie chodzi o konkretne przykłady postaw/zachowań, tylko o intencje.
    • drinkit Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 22:03
      I lubię ludzi, którzy twierdzą, że piwo to tylko niemieckie albo czeskie i płac
      > ą więcej za butelkę, bo TAK.
      >

      No w tym wypadku chodzi o jakość piwa. Przywiązanie do konkretnych marek wiąże się z jakością.
    • mathiola snobizm to nie jest 02.03.11, 22:12
      robienie czegoś.
      Snobizm to jest robienie czegoś na pokaz.
      Jestem z innej bajki i tu sobie pozostanę.
    • gladys_g Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 22:12
      Dla mnie snobizmem będzie złoty, bardzo drogi zegarek, po którym widać ile kosztował. Tandeciarstwem będzie zegarek stalowy pomalowany na złoto. A klasą - złoty zegarek wyglądający dla niewprawnego oka jak stalowy.
      Zegarki to tylko przykład. Snobizm ma w sobie ostentację, a ta jest, imo, przejawem braku klasy.
      Ale poznasz snoba po tym, czym i czy się chwali.
    • duch_mariana Picie wina 02.03.11, 22:47
      Większość przypadków jakie znam to czysty snobizm. W Polsce nie ma kultury picia wina i nigdy nie było, a teraz nagle wszyscy wielcy koneserzy i smakosze się zrobili. A gęby im wykrzywia po każdym łyku i tego ukryć się nie da. Ale piją i udają że takie dobre. Ja owszem, próbowałem. I takich za 20 złotych i za 300 i za ponad 1500 też miałem okazję spróbować. Różnicy w smaku nie wychwyciłem, każde tak samo mi nie smakowało, więc wina nie piję i się nie snobuję.
      • a1ma Re: Picie wina 02.03.11, 22:52
        A ja lubię wino i pijam często. Na przykład teraz. Ale nie powiem, jakie piję, to może nie będę uznana za snobkę, co? wink
        • kropkacom Re: Picie wina 02.03.11, 23:23
          Sadząc z ilości postów na temat wina w tym wątku (nic niewnoszących zresztą) to masz problem. Nie wiem czy ze snobowaniem akurat big_grin

          Dla mnie snobowanie to usilne próby zrobienia na kimś wrażenia jakąś rzeczą, zachowaniem, kontaktami, czymkolwiek.
        • duch_mariana Re: Picie wina 02.03.11, 23:58
          Jak lubisz to pij. Ja lubię browara i właśnie teraz piję. Snobizm jest wtedy, gdy się pije dla szpanu i ja to naprawdę widzę po ludziach. Wóda jest paskudna i ludziom gęby wykręca. Ale to się pije żeby się narąbać a nie dla smaku, więc konsumpcję wódki jestem w stanie zrozumieć. Ale po co ludzie piją coś, co im ewidentnie nie smakuje? Kupiliby jabola za 5 zeta to by im chyba bardziej smakował smile
      • minnie_su Re: Picie wina 02.03.11, 22:56
        duch, czasem to ciagle podejrzewanie we wszystkim snobizmu jest gorsze niz sam snobizm. ja lubie wino. niektore wina smakuja mi bardzo, inne mniej. i nie potrzebna mi do tego zadna "kultura", wystarcza mi kubki smakowe. do tego zeby wiedziec ze lubie golabki tez nie potrzebuje kulury jedzenia golabkow. za to nie cierpie wodki.ani piwa. a kulture mamy w tym wzgledzie hoho...
        • duch_mariana Re: Picie wina 03.03.11, 00:02
          Nie mam powodu żeby Ci nie wierzyć, że naprawdę to lubisz. Gdybym Cię zobaczył w momencie konsumpcji wina, to bym widział czy smakuje, czy nie. Ja próbowałem i miałem okazję u prezesa napić się wina za ponad 1500 złotych za butlę. Dla mnie to smakuje tak samo jak i to za 30, kwaśno - słone jakieś, zajeżdża zajzajerem. Naprawdę nie mam pojęcia jak się w takim winie trzeba doszukiwać smaku.
          • minnie_su Re: Picie wina 03.03.11, 00:34
            duchu, dla mnie wino jest przefajne. i jest masa ludzi ktorzy wino uwielbiaja. zanim zaczniesz podejrzewac o snobizm pomysl moze, ze upodobania kulinarne sa rozne. mnie jest trudno zrozumiec, ze komus moze smakowac piwo. jest gorzkie i ma paskudny zapach. czasem pije dla towarzystwa, po dolaniu masy jakiegos slodkiego soku. i poprostu przyjmuje do wiadomosci, ze sa tacy, ktorym smakuje. mimo ze pojac mi to trudno.
            • claudel6 Re: Picie wina 03.03.11, 22:41
              mam tak samo! nie wiem, jak można dobrowolnie pic piwo. dla mnie jest paskudne. a wina smakują mi róznie i potrafię te smaki rozrózniać i mam swoje preferencje
          • duzeq Re: Picie wina 03.03.11, 13:15
            >Naprawdę nie mam pojęcia jak się w takim winie trzeba doszukiwać smaku.

            I to jest cale podsumowanie Twojego problemu.
          • pitahaya1 w sumie... 03.03.11, 14:50
            Dla mnie ciuch od Prady też jest nie odróżnienia od kiecki z innego H&M.
            Ale jak już w tych łachach od Prady kiedyś pośmigam to pewnie wyczuję różnicęsmile

            Skąd wiesz, że tamto wino kosztowało 1500zł? Rachunek po imprezie dostałeś, czy może dyskretnie zerknąłeś na butelkę? Przecież znawcą nie jesteś, nie czarujmy się. Ja kiecki znanego projektanta w życiu nie poznam. No, może kostium od Chanel bym poznała, choć i tu bardzo wątpię.
            Może dlatego więc ktoś te kiecki kupuje a pozostali, czyli m.in. ja, nie mając wyjścia udają, że H&M tez jest cool, więc po co przepłacać, doszukując się jakichś tam różnicsmile
          • ira_07 Re: Picie wina 03.03.11, 17:36
            . Dla mn
            > ie to smakuje tak samo jak i to za 30, kwaśno - słone jakieś, zajeżdża zajzajer
            > em. Naprawdę nie mam pojęcia jak się w takim winie trzeba doszukiwać smaku.

            To samo można powiedzieć o piwiewink Gorzkie, czy to z lokalnego czeskiego browaru za 10 zł, czy za 2 z Biedronki. Ja lubię się napiś piwa, ale nie odróżniam smaków. A w winie takwink
      • lola211 Re: Picie wina 03.03.11, 13:13
        Od niedawna dopiero bowiem Polacy moga sie dobrym ,róznorodnym winem raczyc i moga go po prostu kupic.
        I od niedawna próbuje sie te kulture picia wina szerzyc, czemu przyklaskuje.
        Wino jest alkoholem szlachetnym, zdrowym i potrafi dac tyle pozytywnych doznan jak zaden inny alkohol.
        Ja wino uwielbiam- czerwone wytrawne i prosze mi tu nie imputowac,ze z czystego snobizmu.Nie- z czystej przyjemnosci.
      • mgla_jedwabna Re: Picie wina 03.03.11, 23:02
        Zgadzam się, że w Polsce nie ma kultury picia wina, tzn. bardzo mało jest osób, które wino lubią i mają o nim jakieś pojęcie. Zaraz mnie zunacie za snobkę, bo ja akurat lubię smile Śpieszę sprostować, że wcale nie lubię "elitarności" wina, wręcz przeciwnie, wolałabym, aby wino w Polsce się "zdemokratyzowało". Nie będzie wtedy takich kosmicznych narzutów w sklepach winiarskich, które teraz mogą sprzedawać coś, co za granicą kosztuje równowartość stu zł, za kilkaset. U nas i tak kupią to jelenie, którzy chca się pochwalić, że stać ich na wywalenie kilkuset złotych na jedną butelkę. A różnicy w smaku nie poczują, więc właścicielom nie opłaca się sprowadzać win naprawdę wartych kilkaset zł, a tych wartych sto sprzedawać np. za 120.


        Abstrahując od różnic cenowych między Polską a krajami, nie będącymi winiarskim Trzecim Światem: nie da się tanio kupić bardzo dobrego wina, tzn. takiego o złożonym aromacie, dobrze zbudowanego, o długim finiszu, nadającego się do przechowywania długie lata (powiem więcej; najlepsze wina trzeba właśnie przechowywać długie lata, aby uzyskały wyżej wymienione cechy, otworzone za wcześnie nawet te najlepsze bedą "wykrzywiać gęby"). Niemniej jednak można w miarę tanio (poza Polską raczej) kupić wina, które da się wypić ze smakiem do posiłku albo nawet bez jedzenia. Nie można się po nich spodziewać szałowego zapachu, niesamowitej budowy, finisz będą miały najczęściej krótki i ogólnie będą nieskomplikowane, ale to nie znaczy, że nie będą nam smakować.

        To trochę tak, jak z kosmetykami: podkład Miss Sporty jest znośny, można się nim malować i ładnie wyglądać. Ale to nigdy nie będzie Chanel.

        Powiem szczerze: zdarzyło mi się już pić fatalne wina za kilkaset złotych i niezłe za kilkanaście. Ale nigdy nie zdarzyło mi się żeby wino, które mnie rzuciło na kolana, kosztowało mniej niż 100zł. A zwykle pijąc nie wiem, ile kosztowało, więc nie mogę się sugerować.

        Wracając do snobizmu: dla mnie objawem snobizmu jest właśnie, jak ktoś udaje, że mu smakuje wino, chociaż wolałby colę. A z innych rzeczy: samochody "terenowe" w centrum miasta (nie daj Boże, żeby taka pseudoterenówka miała rysę lub była ochlapana błotem jak prawdziwy samochód terenowy). Wyrażanie się w sposób, o którym dana osoba wie, że jest niezrozumiały dla otoczenia, aby pokazać, że jest się osobą bywałą i zorientowaną w świecie. Może to być np. słownictwo branżowe świadomie używane w rozmowie z osobą spoza branży, jeśli wykonuje się zawód uznawany za prestiżowy albo przynajmniej lepszy od zawodu rozmówcy. Snobizmem jest też dla mnie wyrazanie się o dobrach nie dla wszystkich dostępnych tak, jakby były dostępne ("co za problem poczekać w najbliższej kawiarni" o emerytce, której nie stać na kawę za 12 zł albo "teraz przecież wszyscy jeżdżą do Tunezji" w środowisku ludzi, których na żadne wakacje nie stać). Ubrania i dodatki, po których z daleka widać markę (np. po wielkim logo).

        W ogóle z grubsza rozrózniam dwa rodzaje snobizmu - snobizm elitarny i powszechny. Ten pierwszy to np. chodzenie do opery przez ludzi, którzy nigdy przenigdy nie mają ochoty na słuchanie tej samej muzyki w domu lub w samochodzie. Ten drugi to np. uważanie polskich barów sushi za szczyt haute cuisine, a spędzanie wakacji z Triadą w Egipcie za przejaw luksusowego stylu życia.
    • agazagie Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 02.03.11, 23:02
      Jazda do centrum i stanie w korkach, żeby kupić rumiankowy papier toaletowy Regina w Almie zamiast w Jeżyku tuż pod nosem.
      • undoo Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 08:22
        O wlasnie to jest mega snobizm.
        • a1ma Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 08:31
          I głupota. Alma dostarcza papier do domu wink
          • undoo Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 08:37
            No ale to juz od dawna wiadomo, ze gdyby glupota latala...
      • lola211 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 13:48
        Sila przyzwyczajenia jest duza.
        Ja sama specjalnie wybiore sie do delikatesów zamiast skorzystac z usług najblizszego sklepu.Bo w delikatesach wiem ze dostane to, co chce kupic.I robi mi roznice na co wydam pieniadze.Moze dlatego ze dla mnie "ser" oznacza wybor z ogroma gatunkow, a dla drugiego wsio rawno czy to bedzie gouda czy edamski(bo innych w ogole pod uwage nie bierze).
        Z drugiej strony -uwielbiam buszowac po sklepach typu spolem, gdzie mozna znalezc produkty nie do zdobycia w marketach czy delikatesach.Tanie, pamietajace stare czasy, proste.Zwykle szare mydło czy "szyszki" z dmuchanego ryzu.
    • leeloo2002 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 09:58
      dla mnie snobizmem jest nie posiadanie odbiornika TV od 9 lat. Chwalę się tym przy każdej okazji smile
      • frameit Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 10:05
        Ja tez, ja tez! big_grin
        • papalaya Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 14:38
          ja bym napisała, że to śmieszność nie snobizm
          • sarling Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 14:56
            Ciekawe pytanie, ale jeszcze ciekawsze odpowiedzi. O winku, sushi, pierdu, pierdu.
            Zdecydowana większość piszących tu osób to snoby nad snobami, powtarzające jak papugi to co mówią w tv, uznające za wartościowe to co wartościowe dla ludzi na świecznikach różnego kalibru. Przykład - poparcie dla plakatów z zimą, co powinna już odejść, uznawanie za tzw. "ałtorytety moralne" osób, których cechy powinny być uznane za co najmniej niejasne, ale z poparciem "na górze" itd, itd. Snob myśli, ze myśli, ale tak naprawdę to aspiruje i kalkuje. Ja nazywam to leminżerią, ale leming to w sumie snob, więc wszystko jedno.
            • pitahaya1 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 15:05
              Zabrakło czegoś o tefałenie i wybiórczej.
              Rozumiem, że te wszystkie wywody powstały po przeczytaniu kilku wpisów o winie i rybie w ryżu. To dopiero wyciąganie wniosków. Już lepiej rowy kopać, byle prosto.
              • sarling Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 15:20
                pitahaya1 napisał:

                > Zabrakło czegoś o tefałenie i wybiórczej.

                O, uderz w stół tongue_out

                > Rozumiem, że te wszystkie wywody powstały po przeczytaniu kilku wpisów o winie
                > i rybie w ryżu. To dopiero wyciąganie wniosków.

                Ależ skąd, wręcz przeciwnie. W tym wątku jest niewiele wpisów, bo pewnie nikt tu się za snoba nie uważa. Wnioski mam takie a nie inne po kilkumiesięcznej lekturze tego forum. smile

                • pitahaya1 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 15:27
                  A ty się uważasz za leminga?
    • hexella Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 10:56
      impreza typu: suszi (nie pamiętam jak to sie pisze), jakieś krewetki, spleśniałe sery i mega wytrawne wino, bez dbania o drobny fakt, ze może goście woleliby bigos i sałatke jarzynową oraz piwo lech.
      posiadanie w domu dziwnych ras piesków, takich półłysych, kłaczatych jedynie na głowie i ogonie z wybałuszonymi oczami i ubieranie ich w dziwaczne ciuszki, łańcuszki i dzwoneczki. nabywanie poczytnych autorów książek i nabijanie nimi biblioteczki, bez zadania sobie trudu przeczytania czegokolwiek.
      Ja jestem snobką perfumową, to chyba mój jedyny snobistyczny grzechsmile
      • a1ma Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 12:55
        hexella napisała:

        > impreza typu: suszi (nie pamiętam jak to sie pisze), jakieś krewetki, spleśniał
        > e sery i mega wytrawne wino, bez dbania o drobny fakt, ze może goście woleliby
        > bigos i sałatke jarzynową oraz piwo lech.

        To działa w dwie strony - dużo częściej spotykam imprezy z bigosem i sałatką jarzynową, gdzie nie ma dla mnie NIC, co bym lubiła. Nie narzekam, bo nie idę w gości najeść się i napić, tylko spotkać się z ludźmi. A jeśli wiem, że gusta gospodarzy i moje kompletnie się mijają, to przynoszę wino w "prezencie" i często jestem nim częstowana.
        • lola211 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 13:39
          Mozna by pomyslec, ze biedni Polacy sa katowani winem i serami na spotkaniach towarzyskich, he he.
          A rzeczywistosc jest taka, ze jak sie gdzies idzie to na 90% bedzie sie mialo do wyboru wedliny, salatke warzywna i bigos.No i wódke.

          Ja sie snobuje kulinarnie.Przyrzadzam rozne koniecznie oryginalne dania, przystawki i czekam, az gosciom opadnie szczęka.Na pokaz to robie oczywiscie.A oni zamiast sie wykrzywiac, zmiataja z talerzy wszystko.No i wino podaje miedzy innymi.
          • claudel6 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 22:47
            smile
        • claudel6 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 22:46
          o to byśmy się zrozumiały smile ja nie wiem, dlaczego niektórzy zakładają, ze jak ktoś sie urodził w Polsce, to we krwi ma jedzenie bigosu i kiełbasy
      • pitahaya1 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 13:28
        Czyli:
        -bigos, piwo i sałatka jest ok
        -sushi, sery i wino nie
        -mieszaniec z hodowli podwórkowej jest ok
        -półłysy kłaczasty już nie

        Mnie nikt o zdanie nie pyta stawiając na stole ciasto i kremem, czy inne "piersi z kurczaka". I pewnie nikomu do głowy nie przychodzi, ze to nietakt. I jeszcze pretensje mają, że ja tego kremu nie wp.ierniczam z uśmiechem.
        • hexella Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 14:15
          nienienie...
          żarcie wyrafinowane i wyśrubowane do granic estetycznym i finansowych mozliwości - tak, ale tylko dla zwoleników tegoż, a nie pomimo ich preferencji.
          kudłate łyso-kudłacze- NIE i tylko nie, bo to twory genetycznie pokrecone i pokiereszowane, służące jedynie hołdowaniu chorej estetyce ich właścicieli, płacące za to skłonnościami do wielu chorób.
          • lola211 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 14:32
            A ty kazdego, kogo goscisz pytasz czego sobie zyczy? I sama proszona ustalasz gospodarzom menu?
            Jak sie przyjmuje zaproszenie to sie jest zdanym na gust i mozliwosci zapraszajacego.
            • hexella Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 14:48
              jezu lola, piszę o sytuacji w której gospodarz WIE, że zaproszeni goście mają- nazwijmy to- prosty gust kulinarny i w gruncie rzeczy sami taki mają, ale chcą sie pokazać, bo w serialu o prawnikach z NY widzieli taką kolację...
              I tak, znam upodobania kulinarne swoich gości.
              • lola211 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 15:29
                Nie znam takich ludzi, dlatego mam problem ze zrozumieniem o co ci chodzi.
                U mnie bywaja osoby, o ktorych malo wiem, a juz jakie potrawy preferuja to dla mnie zagadka.
          • el_jot Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 16:03
            hexella napisała:

            kudłate łyso-kudłacze- NIE i tylko nie, bo to twory genetycznie pokrecone i pok
            > iereszowane, służące jedynie hołdowaniu chorej estetyce ich właścicieli, płacąc
            > e za to skłonnościami do wielu chorób.
            Oj, mylisz się bardzo. ZA te kilka tysięcy można kupić kudłacza rasy pierwotnej, który nie ma skłonności do chorób. Ale dobra, nareszcie mogę napisać: jestem snobką, bo mam takiego kudłacza i innego sobie nie wyobrażambig_grin
        • lola211 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 14:20
          Ja juz dawno zauwazylam, ze na forum panuje poglad, iz ma byc skromnie,przaśnie i prosto.Nie daj boze jesli ktos ma ciut wyzsze wymagania od razu jest snobem francuskim pieskiem i zadziera nosa.
          Szare mydlo szary papier i bigos.
    • clk Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 12:16
      Lubie: dobre, markowe kosmetyki, te z wyzszej polki. Perfumy, kolorowke, podklady itd. Natomiast nie uwazam tego za snobizm, dopoki sie z tym nie obnosze.

      Ogolnie, nie uwazam niczego za snobizm, jesli sprawia to tobie radosc, a nie tylko jest na pokaz. Lubisz dobre wino? super. Sushi? jesli ci smakuje, to fantastycznie. Natomiast wiem,ze to 'modne' i wiele ludzi robi to tylko i wylaczenie na pokaz.

      Zycie ponad stan jest snobizmem - mam kolezanki ledwo wiazace koniec z koncem, natomiast wygladaja jak milion dolarow - i nie chodzi tutaj o schludny ladny wyglad, tylko o posiadanie torebki louis vuitton i brak pozniejszych srodkow do zycia.

      Sporo podrozuje (mniej wiecej do 2gi weekend, mieszkam i studiuje poza polska) wiec moge to fajnie i tanio zorganizowac. Czesc osob moze to uwazac za snobizm, ja za cos normalnego.

      Snobizm dla mnie: kupowanie super drogiej porcelany/ rzeczy kuchennych (filizanka za 99zl), kiedy mieszkasz w mieszkaniu 2pokojonym; czytanie ksiazek, ktorych aboslutnie sie nie rozumie/nie lubi, ale wypada; przeylkanie sushi z usmiechem kiedy robi ci sie niedobrze; ogolnie wszystko, co robi sie niezgodnie z sobasmile

      Pozdrawiam
      • pitahaya1 Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 13:22
        clk napisała:


        > Ogolnie, nie uwazam niczego za snobizm, jesli sprawia to tobie radosc, a nie ty
        > lko jest na pokaz. Lubisz dobre wino? super. Sushi? jesli ci smakuje, to fantas
        > tycznie. Natomiast wiem,ze to 'modne' i wiele ludzi robi to tylko i wylaczenie
        > na pokaz.

        >
        > Sporo podrozuje (mniej wiecej do 2gi weekend, mieszkam i studiuje poza polska)
        > wiec moge to fajnie i tanio zorganizowac. Czesc osob moze to uwazac za snobizm,
        > ja za cos normalnego.

        >

        Czyli jak mnie sushi smakuje, a Tobie podejrzewam nie, i robię je sama w domu to jest snobizm.
        Ale jak Ty lubisz podróżować a znajomi niekoniecznie to jest to coś normalnegosmile
        • clk Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 13:27
          nie o to mi absolutnie chodzilo, za duzo mialam w glowie do powiedzenia i nie tak napisalam big_grin

          JEsli smakuje ci sushi to super. I nawet jak jesz je 10 razy tygodniowo dla siebie, to zaden snobizm smile
          • pitahaya1 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 13:32
            Lubię i robię w domu, czasem zamawiam. Nie częstuje nim gości chyba, ze znam ich gusta. smile Nikogo nie katuję serem pleśniowym a wino na imprezę zawsze biorę neutralne, czyli mega wytrawne odpada.
            Nie zaczynam też zdania od "nie wyobrażam sobie jak można schaboszczaka jeść" a zdarza mi się często slyszeć "jak można takie paskudztwo jeść". i tak się zastanawiam co jest paskudnego w ryżu, wodorostach i rybie (w końcu z wędzonej też można sushi zrobić).

            Mnie po prostu posmakowało i tyle. Lubi je moja rodzina, lubią niektórzy znajomi, uwielbiają znajomi synasmile
            • notting_hill Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 13:47
              Eee tam, choćbyś nie wiem jak się tłumaczyła, to i tak uznają Cię za snobkę... Bo są tacy, których boli strasznie fakt, że niektórzy lubią wytrawne wino, te pleśniowe sery, krewetki, oliwki, kalmary i sushi, nijak nie mogą zrozumieć, że komuś to może po prostu smakować, a im nie, więc na wszelki wypadek z góry potraktują Cię epitetem.
              • pitahaya1 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 14:41
                Ludzie mają irracjonalne opory przed nieznanym.

                Jakis czas temu zadzwonił do mnie krewny, że jest blisko i wpadłby (pora obiadowa). Krewny fajny ale kulinarnie nie do ogarnięcia.
                Cóż, u mnie na obiad były akurat tortillesmile Co ja poradzę, że mąż ziemniaków nie je a dzieci bokiem patrzą na bigos.
                Podałam więc te nieszczesne torlille z nadzieją, że niespodziewany gość zje, może nawet pochwali. W zamian usłyszałam "ale co to jest?? ja takiego czegoś nie jem".
                Wkurzyłam się i pytam, czy lubi: pomidory, fasolę, ogórki, korniszony, kukurydzę, kapustę pekińską. Czy ma uczulenie na pszenicę i mięso z kurczaka. Nie ma uczulenia a wspomniane rzeczy bardzo lubi.
                Więc odparlam mu, że to własnie ma na talerzu (ja akurat takie tortille robię). Zdębiał i tylko coś pod nosem mamrotał.
                Czyli niby lubi ale niekoniecznie.
                Po prostu, jak mi to powiedział, obiad bez ziemniaków to nie obiadsad(
                • agata_abbott Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:14
                  No mają. Ale chyba mają prawo je mieć? smile
                  • pitahaya1 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:18
                    Mogą, mogą ale on wtedy nic nie ruszyłsmile
                    Nie ma ziemniaków, nie ma obiadu.
                    • agata_abbott Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:48
                      Akurat odchyły jedzeniowe doskonale rozumiem, sama takie mam (nie wiem, czemu tak jest - być może ma to jakiś związek z zupą fasolową, którą wmuszano we mnie siłą w przedszkolusmile). Nie lubię eksperymentować, jak mi coś nie smakuje to po prostu nie jestem w stanie tego zjeść. Dużej ilości półproduktów po prostu nie lubię, co bardzo zawęża spektrum potraw, które jadamsmile Ale jedzenie nie jest dla mnie celem samym w sobie, jem bo muszę, będąc u kogoś mogę nie jeść i nie robię z tego problemu. Ale bardzo często ktoś robi z tego problem, i to już jest potwornie irytujące.
                      • pitahaya1 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:53
                        agata_abbott napisała:

                        Ale jedzenie nie jest dl
                        > a mnie celem samym w sobie, jem bo muszę, będąc u kogoś mogę nie jeść i nie rob
                        > ię z tego problemu
                        . Ale bardzo często ktoś robi z tego problem, i to już jest p
                        > otwornie irytujące.

                        I pewnie o to chodzi. Widząc kulinarne osiągnięcia mojej ciotki z uśmiechem przechodzę do kolejnego dania. Nie przyszłoby mi do głowy komentować tego, co do ciasta włożyła.
                        Ale korzystając z czyjejs gościnności nie zaczynam zdania od "a czym ty mnie tu pasiesz?".
              • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 14:42
                Bo owoce morza są dla nas obce, a w dodatku bardzo drogie. Nie wspominając o tym, że dostanie odpowiednich i świeżych produktów za znośną cenę jest u nas praktycznie niemożliwe.

                Sushi z wędzoną rybą? To coś takiego ja schaboszczak sojowy? Nazwać można, ale sushi to już nie będzie.
                • a1ma Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 14:50
                  Sushi absolutnie nie musi zawierać surowej ryby, ani nawet w ogóle ryby, żeby zasłużyć na swoją nazwę.
                  • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 15:59
                    Ortodoksyjne sushi to surowy tuńczyk, tkrego cena sięga 300 USD za kilogram.

                    Oczywiście można też polansować się szprotem z puszki.
                    • pitahaya1 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:21
                      A ortodoksyjny rosół jak się gotuje?
                      Rosół z zieleniną to pewnie rosół ale rosół z vegetą to już chyba nie rosół.
                      • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:32
                        piszesz o przyprawach?

                        baza suszi to tuńczyk, ryż japoński z małymi okrągłymi ziarnami, wodorosty nori

                        inne wariacje to schabowy z soi
                        • a1ma Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:37
                          Sushi to RYŻ z dodatkami (ryby, owoce morza, ale też jajka, warzywa, grzyby). Wyjątkiem jest sashimi.
                        • mgla_jedwabna Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 23:06
                          Baza sushi to przyprawiony octem ryż! Cała reszta to dodatki. I wcale nie musi być to ryba lub owoce morza, mogą być też jajko lub pikle warzywne. W Japonii widziałam nawet sushi z z kotlecikiem jak z hamburgera i z surowym (sic!) kurczakiem.

                          Nori jest potrzebne tylko do maki, czyli rolek, a takie np. nigiri (kawałek ryżu ugnieciony w ręku, na to obłożenie), chirashi zushi (miska octowego ryzu, na tym rozrzucone rozmaite dodatki) albo inari zushi (ryż w pochewkach z tofu) wcale nori nie potrzebują.
                    • princess_yo_yo Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 18:05
                      surowy tunczyk to nie sushi tylko sashimi.
                    • mgla_jedwabna Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 23:16
                      Ryba w sushi kiedyś w ogóle nie była surowa, tylko marynowana w tym samym occie, to ryż. Chodziło o możliwość uchronienia jej przed zepsuciem. A dobra, świeża ryba była taką rzadkością, że jadano ją na surowo, bo taką przerobioną można było mieć zawsze, a surowej nie. Stąd wzięło się sashimi. Kładzenie kawałka sashimi na ryżu to stosunkowo niedawny wynalazek.

                      Do sushi w bardzo starym stylu mają więc bliżej nasze śledzie po wiejsku niż surowy tuńczyk wink
                      • mgla_jedwabna Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 23:18
                        Aha, ta marynowana ryba to często była właśnie makrela, więc sushi z wędzoną makrelą jest jak najbardziej OK nawet z dość ortodoksyjnego punktu widzenia.
                • a1ma Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 14:57
                  Czy wszyscy zwolennicy schaboszczaka i schabowych zdają sobie sprawę, jak wyglądała kuchnia POLSKA przed wojną? Że z mięs jadało się coś więcej niż kurczaki, świnie i , różne gatunki ryb, owoce morza też!, warzywa inne niż kapusta i marchew, owoce inne niż jabłka nie wspominając już o deserach? Widzieliście kiedyś menu porządnej polskiej restauracji z poczatków ubiegłego wieku? Jednak 50 lat "przaśności" zubożyło nasze gusta kulinarne bardziej, niż można przypuszczać na pierwszy rzut oka.
                  • a1ma Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 14:59
                    *miało być 'bigosu i schabowych", ale ogólna intencja chyba jasna mimo powtórzenia.
                    • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:02
                      Śledź w śmietanie na wszystkich frontach bije rybę z ryżem i zieleniną.

                      btw szczytem lansu dla młodych dynamicznych metroseksualnych jest Kijów i inne ukraińskie miast gdzie suszibary są na każdym rogu jak u nas kebabownie
                      • a1ma Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:17
                        papalaya napisała:

                        > Śledź w śmietanie na wszystkich frontach bije rybę z ryżem i zieleniną.

                        Tak, Twoja racja jest najtwojsza!
                        • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:22
                          za 10 lat napiszesz, że jedynie słusznie są ciapati z curry bo Hindus otworzy barek za rogiem?
                          • a1ma Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:31
                            Różnica między nami polega na tym, że ja nie definiuję pozycji "jedynie słusznych". Równie chętnie zjem śledzia w śmietanie (najlepiej z ziemniaczkiem w mundurku!) jak i surowego tuńczyka. Bo obydwie potrawy mi smakują, po prostu. Lubię prostotę w jedzeniu, ale lubię tez odkrywać nowe smaki.
                      • pitahaya1 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:20
                        Nie zgodzę się. Mój śledź po kaszubsku na głowę bije Twojego śledzia w śmietanie.
                        • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:25
                          w życiu, śmietana, cebulka, ocet i miatias rulezzzzzz wink

                          też surowizna smile

                          pitahaya1 napisał:

                          > Nie zgodzę się. Mój śledź po kaszubsku na głowę bije Twojego śledzia w śmietani
                          > e.
                          >
                          • pitahaya1 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:31
                            A widzisz, u mnie znajdziesz cebulkę, kandyzowane gruszki, rodzynki, śliwki suszone, przyprawy, nie tylko "śledzia i śmietanę". Aha, matiasa też znajdziesz, cebulę też.
                            A po śmietanie to się ma tyłek jak szafa trzydrzwiowa z nadstawkąwink
                            • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:37
                              za wielki tyłek wiń swoje geny

                              noś czarne luźne spodnie, zawsze ci go zmniejszą optycznie
                              • pitahaya1 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:54
                                W czarnym mi nie do tyłka.
                                Do twarzy też nie.
                  • nanuk24 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:20
                    Toc ba! Pokusilabym sie nawet o stwierdzenie, ze schaboszczak, to zadna nasza potrawa miesna a jakis marny substytut wywodzacy sie z czasow, kiedy to miesa brakowalo i trzeba bylo sie jakos ratowac by rodzine nakarmic. I tak juz nam zostalowink
                    • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:27
                      schabowy to nie tylko polsi wynlazek więz argument substyttuu odpada

                      a zrobiony z dobrego schabu, dobrze ubity i w dobrej panierce kasuje wiele potraw/mięs
                      • pitahaya1 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:33
                        W dobrej a nie "trzy razy maczany".
                        • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:38
                          może być i w cieście, z plastrem dobrego cheddara
                          • a1ma Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:43
                            papalaya napisała:

                            > może być i w cieście, z plastrem dobrego cheddara

                            Taaaaaaaaaak, dobry (!) cheddar jest bardzo polski i ANI TROCHĘ nie snobistyczny! Ładny obrazek nam tu namalowałaś wink
                            • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 21:52
                              cheddar lalka rozdawano za stanu wojennego w paczkach z darami
                          • nanuk24 Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:51
                            Tak,tak i to jest przyklad kuchni typowo staropolskiejwink
                            • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 21:52
                              a kto pisał o ortodoksyjnej kuchni staropolskiej?
                      • a1ma Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 16:41
                        papalaya napisała:

                        > schabowy to nie tylko polsi wynlazek więz argument substyttuu odpada
                        >
                        > a zrobiony z dobrego schabu, dobrze ubity i w dobrej panierce kasuje wiele potr
                        > aw/mięs

                        Znów to samo - "kasuje" - bo Ty tak uważasz? Tobie smakuje bardziej, to i innym musi? Dopuszczasz opcję, że może ludzie miewają gusta kulinarne inne od Twojego?
                        • papalaya Re: Fajnie Ci wyszło:) 03.03.11, 21:53
                          jaasne...inne bo modne...

                          żażeraj się kimczi....będziesz trendi i oryginalna...
                          • a1ma Re: Fajnie Ci wyszło:) 04.03.11, 09:27
                            Nie wiem, co jest modne u Ciebie, ja jem to, co mi smakuje i służy. Innych kryteriów nie uznaję.
      • olifra1 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 16:46
        clk napisała:
        >
        > mam kolezanki ledwo wiazace koniec z koncem,
        > natomiast wygladaja jak milion dolarow - i nie chodzi tutaj o schludny ladny wy
        > glad, tylko o posiadanie torebki louis vuitton i brak pozniejszych srodkow do z
        > ycia.

        ja to nazywam tak: "cały majątek jaki posiadam, mam na sobie"
        i wcale nie jest to rzadkie zjawisko

        pozdrawiam
        • clk Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 19:30
          moja mama nazywala to jakos tak: 'zastaw sie, a pokaz sie' czy jakos tak smile)
    • ma_dre Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 14:37
      Snobizm to robienie pewnych rzeczy na pokaz, nawet jak sie tych rzeczy specjalnie nie lubi, zeby podniesc sobie samoocene. Snobizm to przeciwienstwo prostoty. Snobizm to robienie rzeczy niepotrzebnych, zeby dobrze wypasc w stosunku do kogos. Nie zapomne golegi, ktory do coreczki paplal przy mnie po angielsku, choc obydwoje rodzice to Polacy, no bo ja przeciez do swoich po francusku... z tym ze ja mam szczegola sytuacje... choc wolalabym po polsku. A potem byl dluuuugi wyklad o beznadziejnosci polskiego wybrzeza i przewadze Adriatyku, no bo przeciez ja jezdze nad Atlantyk uncertain A gdzie mam kurka jezdzic, jak do Atlantyku mi najblizej? Do Swinoujscia tez bym chetnie skoczyla, jakby mi bylo blizej...
      Brrr! Mam alergie na snobow!
      • msrp Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 16:54
        Snobizm to po prostu w pewnym sensie udawanie kogoś, kim się nie jest. Jak pisała osoba powyżej: to robienie pewnych rzeczy na pokaz, ciągłe chwalenie się tym, jakim to się jest niby cudownym, światowym itp. itd. Czegoś nie lubię robić/jeść, ale będę to robił/a, aby zaimponować otoczeniu.
      • clk Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 03.03.11, 19:34
        Temat moich podrozy jest ciezki wsrod niektorych moich znajomych.
        Podrozuje sporo, ale po Europie, w ramach weekendow/ przedluzonych itd. Moj facet konczy studia w Madrycie, ja w UK i tak sobie latamy. Nie uwazam tego za snobizm, ale komenatrze od znajomych dalszych i blizszych sa zroznicowane czesto typu 'o powodzi sie' itd.

        Snobizm to wyjazd gdziekolwiek plus potem pokazywanie sie na wszelkich portalach spolecznosciowych. Dlatego nie mam juz naszej klasy od dawnasmile
    • fajka7 Re: Pytałam o kicz, teraz snobizm:-) 04.03.11, 00:48
      "Dla mnie snobizmem jest lans dziećmi.
      > Ale podoba mi się, jak rodzice na wieść, że trzylatek lubi koniki, organizują m
      > u jazdę konną. Sama lubię się chwalić, że rosyjski, angielski, joga, ju-jitsu j
      > est w ramach czesnego, przykro mi.
      > Albo markowy sprzęt narciarski dla dzieci, które go używają dwa tygodnie, a pot
      > em jest za mały. Też mi imponuje. Zwłasza, jak ktoś ma troje dzieci..."

      Ja to odbieram jako życie na ponadprzeciętnym poziomie prowadzone przez normalnych, sensownych ludzi, dbajacych o rodzinę i jej potrzeby, gdy ich na takie życie po prostu stać.
      Takie trochę z reklamy przykłady smile
      ALe są tacy ludzie. To stereotypy mówią, że ludzie zamożni to wyłącznie buraki bez klasy.
      Natomiast zdaje się snobizm polega na kreowaniu jakiejś nieautentycznej kompletnie życiowej pozy i z definicji nie jest sympatyczny, tym bardziej akceptowany.
      Chociaż na mnie zawsze robią wrażenie np. erudyci i cieszy mnie taki kontakt, nawet gdy się z lekka swoją erudycją brandzlują, bo wygrywa ciekawość, a zwykle można się czegoś interesującego nauczyć i samemu poszerzyć horyzonty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka