Akceptowany i lubiany...
I też szerokie pojęcie, bo co dla kogoś snobizm, to dla kogoś innego oczywistość.
No i ten snobizm to też trochę dziwactwo czy ekscentryzm.
Dla mnie snobizmem jest lans dziećmi.
Ale podoba mi się, jak rodzice na wieść, że trzylatek lubi koniki, organizują mu jazdę konną. Sama lubię się chwalić, że rosyjski, angielski, joga, ju-jitsu jest w ramach czesnego, przykro mi.
Albo markowy sprzęt narciarski dla dzieci, które go używają dwa tygodnie, a potem jest za mały. Też mi imponuje. Zwłasza, jak ktoś ma troje dzieci...
Lubię też powiedzieć, że nie uznaję "nowoczesnych bzdur", czyli mam maszynkę do mięsa na korbkę ( i był kłopot z kupieniem, wszędzie te elektryczne), nakręcany zegarek, generalnie powiedzieć, że nie ma to jak płyta analogowa, te sprawy. NIE dla gadżetów
Jestem snobką w kwestii imion dla dzieci, niestey zwracam na to uwagę, także na nazwiska, liczbę książek w domu, łapanie cytatów z książek i filmów...
A na przykład denerwuje mnie, jak ktoś uważa, że wino w kartonie to nie wino. Ja tam uważam, że dobre wino obroni się obojętnie w czym.
I lubię ludzi, którzy twierdzą, że piwo to tylko niemieckie albo czeskie i płacą więcej za butelkę, bo TAK.
Mam nadzieję, że mi wyprstujecie pojęcie snobizmu z przykładami