Dodaj do ulubionych

Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie...

18.04.11, 15:12
Dzisiaj wielu ludzi decyduje się na jedno dziecko aby poza finansami również logistyka nie szwankowała. Nie mylę się, prawda? Sprawdza się takie kalkulowanie? Czujecie, że macie prościej niż znajomi, rodzina z większą ilością dzieci?
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:15
      Z własnego doświadczenia wiem, że najbardziej się zorganizowaliśmy logistycznie też właśnie wtedy, gdy na świecie pojawiło się trzecie nasze dziecko. I tak nam zostało do dziś big_grin No prawie wink
    • broceliande Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:19
      Ja raczej żałuję, że mam tylko jedno.
      Podoba mi się, jak jest podział, rodzice - dzieci. A my jesteśmy po prostu trójka. Łatwo go wszędzie ze sobą zabrać, łatwo zapanować - to fakt, łatwo spełnić marzenia (jeśli wiążą się z finansami).
      Rzeczywiście proste.
      Ale inne rzeczy nie są proste.
    • zabulin Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:19
      Nie do konca to takie proste- jedno dziecko, latwiej logistycznie.

      Dla przykladu- my mamy obecnie jedno dziecko- żebym mogła wyjść, musi byc mąż, czasem mój tata. I odwrotnie.

      Siostra męża ma bliźniaki. Oboje z mężem są w domu max. o 15.00. W domu mieszkaja z nimi emerytowanie tesciowie szwagierki i pare razy w tyg. wpada moja teściowa, zeby córce obiad podrzucić i pomóc przy dzieciach smile
      W porownaniu do mnie, to ona ma luz smile
      U nas wszystko jest na zegarek. Ona chce wyjść, mówi tesciowej i no problem. Albo mamie i no problem smile

      Nie ma reguły.
      • laaisa Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:24
        a jak ten post ma się do wątku?
        • zabulin Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 19.04.11, 00:02
          > a jak ten post ma się do wątku?


          A normalnie się ma. Autorka pyta czy rodzice jedynaków mają łatiwej logistycznie.
          Ja odpowiadam, ze niekoniecznie. Można mieć troje dzieci i do opieki nad nimi czworo dziadków +rodziców_ szwagra domatora -nieżonatego smile

          No i przeciwnie- mozna mieć jedynaka, za to upiorne godziny pracy, miejscepracy daleko oddomu i świadomość, ze nie można utknąć w korku, bo w przeciwnym razie jedynak utyka w przedszkolu po godzinach i nie ma na podorędziu kogoś ktogo ewentulanie odbierze.

          Moj post ma sie więc do pytania jak najbardziej, ale wyłoże jasniej.

          Nie, niekoniecznie posiadając jedno dziecko ma się łatwiej logistycznie. Zalezy to od bardzo wielu czynników.
          • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 10:47
            zabulin napisała:

            > > a jak ten post ma się do wątku?
            >
            >
            > A normalnie się ma. Autorka pyta czy rodzice jedynaków mają łatiwej logistyczni
            > e.
            > Ja odpowiadam, ze niekoniecznie. Można mieć troje dzieci i do opieki nad nimi c
            > zworo dziadków +rodziców_ szwagra domatora -nieżonatego smile

            Co za durne dywagacje. A jak się ma 7 dzieci i złamaną rękę to w ogóle jest przekichane. Pytanie jest w oczywisty sposób o porównanie nakładu pracy w podobnych okolicznościach różniących się tylko liczbą dzieci.
      • maja_sara Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:32
        Dla mnie mieszkanie z emertyowaną teściową, do tego wpadająca mamą, czy szwagierką na kilka godzin, to byłoby piekło. Wszystkie te osoby "życzliwe" wtrącajace się i biegające po moim domu, byłyby dla mnie jak zaraza, od której chciałabym jak najszybciej uciec. Wolę wszystko zrobić sama, niż dzielić dom z kimś na stałe lub na wiele godzin.

        cyt: W porownaniu do mnie, to ona ma luz smile
        Dla mnie taki pełen dom, to koszmar byłby, a nie luz. Ale ja lubię samotość i świety spokój. Twoja szwagierka widoczie jest inna.

        cytsuspicious U nas wszystko jest na zegarek. Ona chce wyjść, mówi tesciowej i no problem. Al
        > bo mamie i no problem smile

        A ja biorę od lat wszędzie dziaciaka ze sobą i no problem. wink I nie muszę się prosić, ani pędzić do domu, by kogoś zwolić.
        • zabulin Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 19.04.11, 00:10
          A ja biorę od lat wszędzie dziaciaka ze sobą i no problem. wink I nie muszę się
          > prosić, ani pędzić do domu, by kogoś zwolić.
          >


          No, nie wiem czy dladziecka to jest no problem. Zakladam, ze chodzisz do fryzjera,np. Czy do dentysty. I co?? Twoje dziecko siedzi sobie godzinkę w poczekalni, czy asystuje dentyście ?? Raczej nie widzę w tej roli dwu, czy tzrylatka.

          I o tym mówię. Muszę wszystko układać z kalendarzem, zegarkiem. Pod grafik swój, męża, bo w razie czego ktoś musi zostać z małym.
          Tu nie chodzi o to, czyje życie lepsze. Bo ja się cieszę, ze jesteśmy samodzielni. Pytanie było czy przez fakt, ze dziecko jest jedno ma się łatwiej??
          Moim zdaniem nie. Mozna mieć trójkę i pięć osób do pomocy i ma się łatwiej. Nie wiem, czy lepiej. Pewnie nie, ale łatwiej na pewno.



          I nie, ja nie będe ciągać trzylatka do ginekologa ze sobą. W poczekalnie nie zostanie sam. Do środka tym bardziej go nie zaproszę smile
    • maja_sara Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:21
      Często logistyka szwankuje u rodzin z jedynakiem, bo wszystko bywa podporządkowane pod to jedno, konkretne dziecko i to dziecko rządzi domem i rodzicami. A rodziny wielodzietne potrafią logistycznie być niemal idealne, właśnie dlatego, że tam każdy musi myśleć o każdym, a nie tylko o jednej osobie. I nie ma czasu a marnowanie czasu, bo zawsze jest coś do zrobienia wink Mama czwórki dzieci, to mama często b.dobrze zorganizowana, bywa, że "wysupła" dla siebie więcej wolego czasu, niż matka jedynaka-takiej często czas przecieka przez palce. Nie ogólniam, piszę jak bywa. A bywa różnie.
      • el_jot Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:28
        maja_sara napisała:

        > Często logistyka szwankuje u rodzin z jedynakiem, bo wszystko bywa podporządkow
        > ane pod to jedno, konkretne dziecko i to dziecko rządzi domem i rodzicami.

        Co ty za rodziny znasztongue_out
        • kropkacom Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:37
          Ale Wy el_jot tez robicie jakieś ekwilibrystyki z jednym dzieckiem. O ile dobrze kojarzę wątki.
          • el_jot Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:46
            To źle kojarzysz:p
            • kropkacom Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:51
              Nie kłócę się ale coś mi tam zostało, że wasze dziecko siedziało ileś godzin w szle czekając na autobus.
              • el_jot Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:55
                A to jest ekwilibrystyka? Już nie siedzitongue_out
                • kropkacom Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:56
                  Bez urazy ale dla mnie jest.
                  • el_jot Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:58
                    Co?
                    • el_jot Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:59
                      Już nie siedzi, dwa razy siedziała, potem p. dyrektor zmieniła plan tak, że nie siedzi. CZy jeszcze mam coś wyjaśnić?
                      • kropkacom Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 17:01
                        Nie, nie musisz.
          • maja_sara Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 20:46
            big_grin
    • kawka74 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:27
      Znajoma, która ma troje dzieci (każde w innym wieku), opowiadała, jak z mężem ustalają plan na każdy dzień, kto, gdzie, z kim wymienia się samochodem, kto odbierze, przyjedzie, zaprowadzi, wcześniej wyjdzie z pracy, itd. Jedno dziecko nie wymaga aż takiej ekwilibrystyki.
    • bri Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:28
      Tak. Znacznie prościej.
    • joanna_poz Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:29
      > Czujecie, że macie prościej niż znajomi, rodzina z większą ilością dzieci?

      tak.

      chociazby nie mam problemu typu: jednego trzeba zawieźć/ odebrac z przedszkola, a drugiego do szkoły; jak to zgrac żeby było po drodze i zdązyć wszedzie
      co zrobić jak jedno chore, a drugie zdrowe.
      • rybalon1 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:35
        tak jest łatwiej z jedynakiem nawet jak się nie ma pod ręką blisko babci smile
        Widzę jaką ekwilibrystykę wykonują sąsiedzi z 2 czy 3 dzieci ....jedno zawsze w kryzysowej sytuacji ktoś przygarnie na chwilkę ( sąsiadka/koleżanka ) .
    • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 15:33
      Gdy obserwuje moja 2 dzietna kolezanke i jej akrobacje logistyczno-czasowe to jestem pewna, ze mi jako rodzicowi jedynaczki odpada masa problemow.Mam wiecej czasu dla siebie i nie musze z wywieszonym jezorem ganiac ze sprawami jak nie jednego to drugiego potomka i to wszystko zgrywac sensownie.Po prostu- wszystkie obowiazki trzeba pomnozyc przez 2.Jakies wywiadowki, wizyty lekarskie, wyjazdy, etc.
      I to co mnie zdumiewa- ona np wyjezdzajac tak wszystko planuje, by dzieci sie pozbyc, tzn- najlepiej by caly dzien spedziły na wyjezdzie same z soba.Ja przeciwnie- lubie wolny czas spedzac z córka.
      • kropkacom Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:35
        Pewnie, że odpada. Tylko jednego nie jarzę: mieć jedno dziecko, mieszkać z partnerem w mieście, mieć dobrą sytuacje finansową i wymagać od placówek darmowej opieki do Bóg wie której. Dwójka dzieci to by was pogrążyła normalnie.
        • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:44
          A co tu jest trudnego do zrozumienia? Kazde z nas pracuje (i placi podatki miedzy innymi na szkolnictwo) i przez to ma trudnosci z dopasowaniem sie do nierealnych wymogów szkoly- odebranie dziecka do 17 , wywiadowki, konsultacje na 16.00- jakby szkola funkcjonowala w jakiejs innej rzeczywistosci.
          Radzimy sobie z niezlym skutkiemi,radzilibysmy sobie nawet z czwórka.Gdybysmy tylko chcieli brac sobie na glowe tak liczny inwentarz.Ale nie chcemy.
          • przeciwcialo Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:47
            Byłabyś chyba zachwycona druga zmianą w szkole Afrikany. Tam dzieci mają lekcje do 18-19. Do południa swietlica. Świetnie pasowałoby co do grafiku pracy. Miałabys poczucie dobrze wydanych twoich podatków.
            • afrikana Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 23:23
              big_grin Zapraszamy big_grin
          • kropkacom Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:49
            Wychodzi na to, że dla was jedno dziecko to za dożo. Tyle się mówi o rodzinach wielodzietnych, że rodzice albo pracują dużo aby gromadkę utrzymać albo trudno lawirować miedzy dziećmi w różnych placówkach. A Ty piszesz, że masz problem pójść do jednego dziecka na wywiadówkę?
            • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 23:31
              Gdzies napisalam, ze mam problem nie do przejscia?
              Nie, po prostu musze zwalniac sie godzine wczesniej z pracy, czego osobiscie nie lubie.
              Rodzic z dwojka bedzie musial zwolnic sie dwa razy czesciej i to bynajmniej nie jest dobrze widziane przez pracodawce.
              • mor_lena Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 19.04.11, 07:59
                lola211 napisała:


                > Rodzic z dwojka bedzie musial zwolnic sie dwa razy czesciej i to bynajmniej nie
                > jest dobrze widziane przez pracodawce.

                A czemu generalizujesz? Rodzic z dwójką może na przykład:
                - pracować do 15
                - mieć własną działalność
                - pracować w domu
                - być bezrobotnym
                - być na urlopie wychowawczym z trzecim dzieckiem tongue_out
                • kropkacom Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 19.04.11, 08:22
                  Do Loli. Nabieram jednak wrażenia, że jedno dziecko macie po to abyście oboje mogli pracować długo. Tylko, że jeśli promujemy rodzenie chcianych i perfidnie zaplanowanych dzieci w miarę idealnych warunkach to powinien być wkalkulowany tutaj oprócz pieniędzy też czas. Zawsze rodzicie matkom tutaj zmień pracę, obciążaj po równo ojca, zorganizuj pomoc itd. I te rady skierowane są do babek przedstawiających swoje życie w gorszym świetle na forum niż robisz to Ty. To jak?
                  • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 19.04.11, 08:49
                    Odwrotnie.Majac jedno dziecko mozemy sobie pozwolic na normalny tryb pracy(wiekszosc moich znajomych pracuje 9-17) i nikt na tym nie cierpi.To nie praca zdecydowala o ilosci dzieci, tylko ilosc dzieci o trybie zycia.Dziecko do 6 rz.bylo pod moja stała opieka.Sadze, ze poswiecilam mu duzo wiecej czasu niz statystyczna matka oddajaca kilkumiesieczne dziecko pod opieke niani,a potem przedszkola.Bylam 24 na dobe z dzieckiem w tym czasie, gdy ono najbardziej matki potrzebuje.
                    W miare dorastania dziecka czas mu poswiecony sie skraca, bo starsze dzieci wrecz sie ciesza, gdy rodzicow nie ma w domu.I wcale nie musi to prowadzc do patologicznych sytuacji pt dziecko samopas -rodzic nie wie co sie z nim dzieje.
                    U nas to sie swietnie sprawdza.

                    Zawsze rodzicie matkom tutaj zmień pracę, obciąż
                    > aj po równo ojca, zorganizuj pomoc itd. I te rady skierowane są do babek przeds
                    > tawiających swoje życie w gorszym świetle na forum niż robisz to Ty. To jak?

                    Po pierwsze- nie jestem zapracowana matka malego dziecka,tylko nastolatki- to zasadnicza roznica. Odchowalam dziecine i w momencie optymalnym dla wszystkich podjelam pelnoetatowa prace.A mnostwo moich znajomych pracuje po 8 godz dziennie majac male dzieci.Po macierzynskim wracaja do pracy.
                    Po drugie- ja takich rad innym nie udzielam, bo uwazam je za malo realne.A ze jakies ematki to robia? Ja sie z nimi nie identyfikuje.
                • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 19.04.11, 08:28
                  Tak to nic nie da sie porównac.Porównuj porównywalne.
                  W tej samej zawodowo-rodzinnej sytuacji majac 1 dziecko bedzie zawsze latwiej logistycznie niz z dwójka czy kilkorgiem.Chyba ze roznica wieku bedzie tak duza, ze starsze pomoze rodzicom.

                  Gdy matka jedynaka zabiera go np do kina to po prostu sobie do tego kina ida.A matka dwojki musi juz kombinowac np co w tym czasie zrobic z drugim -mlodszym.Itd, itp.

                  Gołym okiem widac roznice np pomiedzy mna a kolezanka z dwojka dzieci.Obie mamy taka sama sytuacje zawodowa.Zgadnij, ktora ma wiecej obowiazkow i komu czesciej zdarzaja sie kolizyjne sytuacje?
                  • kropkacom Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 19.04.11, 08:30
                    Jej się zdarzają bo ma dwójkę. Tobie się zdarza bo?
                    • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 19.04.11, 08:53
                      Bo sie oboje rozłozylismy na grype?
                      Na palcach jednej reki moge policzyc sytuacje, gdy trzeba bylo kombinowac.I najczesciej chodzilo o pobyt w szpitalu.
                  • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 11:53
                    lola211 napisała:

                    > Gdy matka jedynaka zabiera go np do kina to po prostu sobie do tego kina ida.A
                    > matka dwojki musi juz kombinowac np co w tym czasie zrobic z drugim -mlodszym.I

                    A co tu kombinować? Przecież też do kina.


                    • bri Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 11:55
                      Trzylatka na Harrego Pottera, który to film chce zobaczyć dziesięciolatek.
                      • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 12:09
                        bri napisała:

                        > Trzylatka na Harrego Pottera, który to film chce zobaczyć dziesięciolatek.

                        Zależnie od trzylatka, można go zabrać na ten film albo wysłać 10-latka a z 3-latkiem zająć się czymś innym. W szczególności innym filmem. Nadal nie widzę problemu.
                        • bri Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 12:39
                          Pewnie, że da się to zrobić. Nikt tutaj nie twierdzi, że nie da się wychowywać dwójki, trójki czy nawet czwórki dzieci. Po prostu przy podobnym trybie życie łatwiej jest się zorganizować rodzinom z jedynakiem niż tym z większą ilością dzieci. Dla urażonych tym stwierdzeniem: to nie znaczy, że rodziny z jedynakiem są lepsze.

                          Mając jedynaka masz mniej wydatków, mniej prania, mniej prasowania, mniejsze kolejki do łazienki, wystarczy Ci zwykły osobowy samochód, żeby pojechać na wakacje, nie musisz organizować opieki dla pozostałych dzieci, kiedy idziesz gdzieś tylko z jednym, z rana szykujesz tylko jedno śniadanie na wynos i zaplatasz jeden warkoczyk, kupujesz jedną wyprawkę do szkoły i chodzisz na zebrania tylko do jednego, itd.

                          Naprawdę uważasz, że Harry Potter jest dla trzylatków? Większość trzylatków jakie miałam okazję poznać w swoim życiu w ogóle miało trudność, żeby wysiedzieć na jakimkolwiek pełnometrażowym filmie (nawet jeśli pochodziły z rodzin wielodzietnychwink. Owszem można wysłać 10-latka samego do kina, ale rzecz w tym, że wtedy Ty razem z nim tego filmu nie oglądasz. Jedno wspólne przeżycie mniej.
                          • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 12:56
                            bri napisała:

                            > Pewnie, że da się to zrobić. Nikt tutaj nie twierdzi, że nie da się wychowywać
                            > dwójki, trójki czy nawet czwórki dzieci. Po prostu przy podobnym trybie życie ł

                            Ale wiele stwierdzi że nie da się na odpowiednim poziomie suspicious

                            > atwiej jest się zorganizować rodzinom z jedynakiem niż tym z większą ilością dz
                            > ieci. Dla urażonych tym stwierdzeniem: to nie znaczy, że rodziny z jedynakiem s
                            > ą lepsze.

                            Przy dokładnie takim samym stosunku do wychowywania dzieci to cóż, czysto arytmentycznie łatwiej operować jedną zmienną niż kilkoma. I tu w sumie nie ma co pytać.
                            Problem w tym że zatwardziali jedynakowicze to jest pewien stan umysłu (dość niezależny od dzietności). Który to umysł jest przekonany że dziecko wymaga nadzoru i interakcji 365/7/24. A prawda jest taka, że wystarczy wychować dzieci w samodzielności, odpowiedzialności i zapewnić im w miarę bezpieczny habitat (usunąć gołe druty z wyrwanego gniazdka, zabrać piłę tarczową do piwnicy a z młockarni zdjąć pas) i opieka robi się znacznie mniej absorbująca.

                            > Mając jedynaka masz mniej wydatków, mniej prania, mniej prasowania, mniejsze ko
                            > lejki do łazienki, wystarczy Ci zwykły osobowy samochód, żeby pojechać na wakac

                            Zwykły osobowy samochód to wystarcza aż do trójki dzieci.

                            > je, nie musisz organizować opieki dla pozostałych dzieci, kiedy idziesz gdzieś
                            > tylko z jednym,

                            Niewiele jest miejsc w które chodzisz "tylko z jednym", a gdzie nie dałoby się zabrać drugiego jeżeli trudno jest je z kimś zostawić.

                            > z rana szykujesz tylko jedno śniadanie na wynos i zaplatasz jed
                            > en warkoczyk, kupujesz jedną wyprawkę do szkoły i chodzisz na zebrania tylko do
                            > jednego, itd.

                            Tak, to są pewne oczywistości z którymi nie ma co dyskutować. Ale widzisz - piszesz "szykować śniadanie na wynos". Rodzice wielodzietni (w sensie stanu umysłu) powiedzą "dzieci szykują sobie śniadania na wynos" smile I w tym jest róznica.
                            Mało tego. Dziecko może przygotować śniadanie dla całej rodziny, drugie dziecko wrzuci pranie do pralki, trzecie wyprowadzi psa. W czasie kiedy ojciec będzie się golił a matka ubierać. Czyż to nie jest prostsze? Ale znowu - to wymaga nastawianie umysłowego innego niż "dzieckiem trzeba się zająć".

                            > Naprawdę uważasz, że Harry Potter jest dla trzylatków? Większość trzylatków jak
                            > ie miałam okazję poznać w swoim życiu w ogóle miało trudność, żeby wysiedzieć n
                            > a jakimkolwiek pełnometrażowym filmie (nawet jeśli pochodziły z rodzin wielodzi

                            Zależy od dziecka. Ale zapewniam Cię że są trzylatki które bez trudu wysiedzą 90 minut. Nie mówię że wszystkie.

                            > etnychwink. Owszem można wysłać 10-latka samego do kina, ale rzecz w tym, że wted
                            > y Ty razem z nim tego filmu nie oglądasz. Jedno wspólne przeżycie mniej.

                            Za to dla dziecka jedno "dorosłe" przeżycie więcej. Takie przeżycia też są potrzebne.
                            Zresztą żeby dziecku było weselej można zorganizować wyjście dwójki 10-latków i nich razem oglądają. To dopiero będzie szpan jak w szkole powiedzą że "byli sami razem w kinie" smile

                            Chociaż w sumie to trochę śmiech ponury, bo jeszcze kilkanaście lat temu 10 -latek sam w kinie to by nie była żadna sensacja.

                            • bri Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 14:19
                              miliwati napisała:
                              >>>>Ale wiele stwierdzi że nie da się na odpowiednim poziomie
                              Cóż, ten poziom to sprawa indywidualna.
                              >>>>>Przy dokładnie takim samym stosunku do wychowywania dzieci to cóż, czysto arytmentycznie łatwiej operować jedną zmienną niż kilkoma. I tu w sumie nie ma co pytać.
                              Ja właśnie tak zrozumiałam to pytanie.
                              >>>>>>>>>Problem w tym że zatwardziali jedynakowicze to jest pewien stan umysłu (dość niezależny od dzietności). Który to umysł jest przekonany że dziecko wymaga nadzoru i interakcji 365/7/24.
                              Po pierwsze zdecyduj się, czy rodzice jedynaków ograniczają się do jednego, bo chcą mieć czas na fryzjera, czy są pochłonięci obsesją absolutnej 365/7/24 kontroli nad swoim wychuchanym jedynym dzieckiem.
                              Po drugie nawet jeśli habitat jest bardzo bezpieczny z jednym jest łatwiej niż trójką. Wyobraź sobie, że nawet rodzice jedynaków lubią sobie ułatwiać życie i rzadko kto chodzi krok w krok za dzieckiem podkładając mu poduszkę pod kolanka, kiedy jest ryzyko, że się przewróci.
                              >>>>>osobowy samochód to wystarcza aż do trójki dzieci.
                              Tak, w momencie kiedy wyrosną z fotelików. W przeciętnym osobowym samochodzie nie ma z tyłu nawet pasów, żeby bezpiecznie przypiąć trzy foteliki, że nie wspomnę już o tym, że nie ma to miejsca.
                              >>>>>>..Tak, to są pewne oczywistości z którymi nie ma co dyskutować. Ale widzisz - piszesz "szykować śniadanie na wynos".
                              No właśnie nie rozumiem, czemu Ty postanowiłaś dyskutować z oczywistościami? Nawet jeśli nauczysz trójkę dzieci takiego drygu, że będą absolutnie bezobsługowe (co przyznaj, jest mimo wszystko możliwe, dopiero w momencie osiągnięcia przez nie pewnego wieku), same zrobią zakupy dla pięciorga osób, same ugotują, upiorą, posprzątają, same się odprowadzą do szkoły i do dentysty, itd. to i tak Tobie pozostaje zaszczytna rola zarobienia na większą ilość żywności, wody, prądu, gazu, proszku do prania itd. No chyba, że rodzice (umysłowo) wielodzietni także i ten obowiązek lubią na dzieci scedować?

                              >>>>Zależy od dziecka. Ale zapewniam Cię że są trzylatki które bez trudu wysiedzą 90 minut. Nie mówię że wszystkie.

                              Nie napisałam, że nie ma. Ale jest ich niewiele – przez 10 lat pracowałam w sieci kin i wątpię żebyś wiedziała na ten temat więcej niż ja.

                              >>>>Za to dla dziecka jedno "dorosłe" przeżycie więcej. Takie przeżycia też są potrzebne.

                              Jako najstarsza z trojga dzieci rodziców umysłowo wybitnie wielodzietnych (wiejska rodzina) - używając Twojej terminologii - wiem doskonale jakie są blaski i cienie życia w takiej rodzinie. Pójście do kina tylko z mamą zdarzyło mi się raz w życiu i było to dla mnie bardzo dorosłe przeżycie, chociaż sama chadzałam do kina odkąd skończyłam lat 7. Nie o tym jednak jest ta rozmowa. Rozmowa jest o tym czy łatwiej jest zorganizować się rodzicom jedynaków. Otóż jeśli rodzic jedynaka chce iść do kina z dzieckiem to wybiera film i idzie. Rodzic dwójki dzieci nie ma tak prosto i musi wziąć pod uwagę więcej rzeczy.
                              • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 14:41
                                bri napisała:

                                > miliwati napisała:
                                > >>>>>Przy dokładnie takim samym stosunku do wychowywania dz
                                > ieci to cóż, czysto arytmentycznie łatwiej operować jedną zmienną niż kilkoma.
                                > I tu w sumie nie ma co pytać.
                                > Ja właśnie tak zrozumiałam to pytanie.

                                Przy takim zrozumieniu to nie ma o czym gadać. Ciekawie się robi jak je zinterpretować szerzej.

                                > >>>>>>>>>Problem w tym że zatwardziali jedy
                                > nakowicze to jest pewien stan umysłu (dość niezależny od dzietności). Który to
                                > umysł jest przekonany że dziecko wymaga nadzoru i interakcji 365/7/24.
                                > Po pierwsze zdecyduj się, czy rodzice jedynaków ograniczają się do jednego, bo
                                > chcą mieć czas na fryzjera, czy są pochłonięci obsesją absolutnej 365/7/24 kont
                                > roli nad swoim wychuchanym jedynym dzieckiem.

                                A czy ja coś mówię o czasie na fryzjera? Ja mówię o czasie potrzebnym na zajmowanie się dzieckiem w "niezbędnym zakresie" - ich zdaniem oczywiście.

                                > Po drugie nawet jeśli habitat jest bardzo bezpieczny z jednym jest łatwiej niż
                                > trójką. Wyobraź sobie, że nawet rodzice jedynaków lubią sobie ułatwiać życie i
                                > rzadko kto chodzi krok w krok za dzieckiem podkładając mu poduszkę pod kolanka,
                                > kiedy jest ryzyko, że się przewróci.

                                Chyba mało znasz rodziców jedynaków. Poduszka (w przenośni co prawda, ale jednak) to często stosowany przedmiot.

                                > >>>>>osobowy samochód to wystarcza aż do trójki dzieci.
                                > Tak, w momencie kiedy wyrosną z fotelików. W przeciętnym osobowym samochodzie n
                                > ie ma z tyłu nawet pasów, żeby bezpiecznie przypiąć trzy foteliki, że nie wspom
                                > nę już o tym, że nie ma to miejsca.

                                Nie ma pasów? Halo, współczesność dzwoni! Maluchy od lat nie sa produkowane! Normalny, typowy samochód ma teraz na tylnym siedzeniu minimum 2 pasy 3-punktowe. I to jest "teraz" obejmujące przynajmniej 10 lat. 2 foteliki z tyłu to jest bułka z masłem. Komplikacje mogą się pojawić w niektórych samochodach kiedy potrzeba trzeciego fotelika - ale przy trójce dzieci to i tak można się szybko przestawić na podkładkę.

                                > >>>>>>..Tak, to są pewne oczywistości z którymi nie ma
                                > co dyskutować. Ale widzisz - piszesz "szykować śniadanie na wynos".
                                > No właśnie nie rozumiem, czemu Ty postanowiłaś dyskutować z oczywistościami? Na
                                > wet jeśli nauczysz trójkę dzieci takiego drygu, że będą absolutnie bezobsługowe
                                > (co przyznaj, jest mimo wszystko możliwe, dopiero w momencie osiągnięcia przez
                                > nie pewnego wieku),

                                Do samodzielnego zrobienia sobie śniadania "pewien wiek" to 5-6 lat.

                                > same zrobią zakupy dla pięciorga osób, same ugotują, upior
                                > ą, posprzątają, same się odprowadzą do szkoły i do dentysty, itd. to i tak Tobi

                                Do samodzielnego dojścia do podstawówki zdolny jest już pierwszak.

                                > e pozostaje zaszczytna rola zarobienia na większą ilość żywności, wody, prądu,
                                > gazu, proszku do prania itd. No chyba, że rodzice (umysłowo) wielodzietni także
                                > i ten obowiązek lubią na dzieci scedować?

                                Ale my mówimy o organizacji życia czy o zarabianiu pieniędzy, co?

                                > >>>>Zależy od dziecka. Ale zapewniam Cię że są trzylatki które
                                > bez trudu wysiedzą 90 minut. Nie mówię że wszystkie.
                                >
                                > Nie napisałam, że nie ma. Ale jest ich niewiele – przez 10 lat pracowałam
                                > w sieci kin i wątpię żebyś wiedziała na ten temat więcej niż ja.

                                I jako ten pracownik sieci kin tak specjalnie zwracałaś uwagę akurat na 3-latki?

                                > >>>>Za to dla dziecka jedno "dorosłe" przeżycie więcej. Takie p
                                > rzeżycia też są potrzebne.
                                >
                                > Jako najstarsza z trojga dzieci rodziców umysłowo wybitnie wielodzietnych (wiej
                                > ska rodzina) - używając Twojej terminologii - wiem doskonale jakie są blaski i
                                > cienie życia w takiej rodzinie. Pójście do kina tylko z mamą zdarzyło mi się ra
                                > z w życiu i było to dla mnie bardzo dorosłe przeżycie, chociaż sama chadzałam d
                                > o kina odkąd skończyłam lat 7. Nie o tym jednak jest ta rozmowa. Rozmowa jest o

                                No to jak sama chodziłaś do kina w takim wieku to cóż to jest za pytanie o tego 10-latka?

                                > tym czy łatwiej jest zorganizować się rodzicom jedynaków. Otóż jeśli rodzic je
                                > dynaka chce iść do kina z dzieckiem to wybiera film i idzie. Rodzic dwójki dzie
                                > ci nie ma tak prosto i musi wziąć pod uwagę więcej rzeczy.

                                Praktyka wykazuje że z dziećmi w zbliżonym wieku idzie się w gruncie rzeczy jak z jednym. A jak ktoś ma jakąś bezsensowną różnicę wieku w rodzaju 10 lat i nic pomiędzy, to problem rozwiązuje się przez naturalną dojrzałość starszego.
                                • bri Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 14:55
                                  > Chyba mało znasz rodziców jedynaków. Poduszka (w przenośni co prawda, ale jedna
                                  > k) to często stosowany przedmiot.

                                  Sama mam jedno dziecko i w najbliższej rodzinie i wśród znajomych mam prawie same takie rodziny. Nikt z nich nie zachowuje się tak, jak Ty to sobie wyobrażasz. Dlatego właśnie wszyscy Ci tu powtarzają, że patrzysz przez pryzmat stereotypu, w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości.

                                  nie sa produkowane! No
                                  > rmalny, typowy samochód ma teraz na tylnym siedzeniu minimum 2 pasy 3-punktowe.
                                  > I to jest "teraz" obejmujące przynajmniej 10 lat. 2 foteliki z tyłu to jest bu

                                  Zdecyduj się w takim razie. Nadal uważasz, że przy trójce dzieci zwykły osobowy samochód w zupełności wystarcza?

                                  > Ale my mówimy o organizacji życia czy o zarabianiu pieniędzy, co?

                                  Jak dla mnie zarabianie pieniędzy to jest pewien element organizacji życia. Jeśli chcesz więcej zarabiać to zazwyczaj musisz więcej pracować, doszkalać się itd.

                                  I jako ten pracownik sieci kin tak specjalnie zwracałaś uwagę akurat na 3-latki
                                  > ?

                                  Nie tylko, ale na to również.

                                  > Praktyka wykazuje że z dziećmi w zbliżonym wieku idzie się w gruncie rzeczy jak
                                  > z jednym. A jak ktoś ma jakąś bezsensowną różnicę wieku w rodzaju 10 lat i nic
                                  > pomiędzy, to problem rozwiązuje się przez naturalną dojrzałość starszego.

                                  Bądź w takim razie łaskawa zawężyć swój pogląd do rodzin wielodzietnych z dziećmi w zbliżonym wieku i zaznaczać jaką różnicę wieku między rodzeństwem uważasz za bezsensowną wink
                                  • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 15:07
                                    bri napisała:

                                    > > Chyba mało znasz rodziców jedynaków. Poduszka (w przenośni co prawda, ale
                                    > jedna
                                    > > k) to często stosowany przedmiot.
                                    >
                                    > Sama mam jedno dziecko i w najbliższej rodzinie i wśród znajomych mam prawie sa
                                    > me takie rodziny. Nikt z nich nie zachowuje się tak, jak Ty to sobie wyobrażasz

                                    Ja sobie nic nie muszę wyobrażać, ja to widzę. A to że Wy nie zauważacie w swoim zachowaniu tylko celowość i doskonałość...

                                    > . Dlatego właśnie wszyscy Ci tu powtarzają, że patrzysz przez pryzmat stereotyp
                                    > u, w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości.

                                    Nie ma to jak na niewygodne obserwacje z życia wzięte oświadczyć że to stereotypy smile

                                    > nie sa produkowane! No
                                    > > rmalny, typowy samochód ma teraz na tylnym siedzeniu minimum 2 pasy 3-pun
                                    > ktowe.
                                    > > I to jest "teraz" obejmujące przynajmniej 10 lat. 2 foteliki z tyłu to je
                                    > st bu
                                    >
                                    > Zdecyduj się w takim razie. Nadal uważasz, że przy trójce dzieci zwykły osobowy
                                    > samochód w zupełności wystarcza?

                                    No przecież cały czas mówię że tak. Nie rozumiem czego nie rozumiesz.

                                    > > Ale my mówimy o organizacji życia czy o zarabianiu pieniędzy, co?
                                    >
                                    > Jak dla mnie zarabianie pieniędzy to jest pewien element organizacji życia. Jeś
                                    > li chcesz więcej zarabiać to zazwyczaj musisz więcej pracować, doszkalać się it
                                    > d.

                                    I znowu wyłazi z Ciebie to o czym mówię - MUSIMY więcej zarobić bo inaczej nie zapewnimy WŁAŚCIWEGO POZIOMU.

                                    > I jako ten pracownik sieci kin tak specjalnie zwracałaś uwagę akurat na 3-latk
                                    > i
                                    > > ?
                                    >
                                    > Nie tylko, ale na to również.

                                    A jak to się, ciekawość, zwraca uwagę na te 3-latki i po co? Akcje promocyjne? Jakoś nigdy taka akcja nie trafiła na mnie, więc coś wątpię.

                                    > > Praktyka wykazuje że z dziećmi w zbliżonym wieku idzie się w gruncie rzec
                                    > zy jak
                                    > > z jednym. A jak ktoś ma jakąś bezsensowną różnicę wieku w rodzaju 10 lat
                                    > i nic
                                    > > pomiędzy, to problem rozwiązuje się przez naturalną dojrzałość starszego.
                                    >
                                    > Bądź w takim razie łaskawa zawężyć swój pogląd do rodzin wielodzietnych z dzieć
                                    > mi w zbliżonym wieku i zaznaczać jaką różnicę wieku między rodzeństwem uważasz
                                    > za bezsensowną wink

                                    Dzieci w zbliżonym wieku mają zbliżóne potrzeby i problemów jest mniej niż z pakietem przedszkolak+podstawówkowicz+gimnazjalista+licealista+student.
                                    A bezsensowna różnica wieku to taka, kiedy już się zdążyło zapomnieć jak to jest z małym dzieckiem, zanim się zrobi następne.
                                    • bri Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 15:36
                                      Dyskusja nasza nabiera cech absurdu, bo raz mówisz, że to oczywiste, że rodzice jedynaków mają łatwiej, a zaraz potem sobie zaprzeczasz. Zatem kończę, pozdrawiam, życzę zdrowia psychicznego i zachowania odpowiedniego mindsettingu.
        • bri Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 18:23
          Są ludzie, którzy pracują od 9:00 do 17:00 i wtedy mogą dzieci odbierać tylko po 17:00. I są ludzie, którzy pracują np. 8:00 do 16:00, albo 7:30 - 15:30 i Ci mogą wprawdzie odebrać dzieci wcześniej, ale też zazwyczaj wcześniej je do placówek zawożą. Czas jaki dziecko spędza w przeszkolu/szkole jest podobny, więc złośliwości wobec osób, które kończą pracę o 17:00 są kompletnie bez sensu.
      • przeciwcialo Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:45
        A ile tego czasu wolnego macie? Skoro piszesz że odbieranie o 17 to jakies straszne wyrzeczenie to pewnie w tygodniu nie masz dla niej zbyt wiele czasu.
        • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 23:37
          Mam tyle ile wiekszosc rodzicow- kilka godzin.Bo pracuje 8 godz dziennie, jak wiekszosc ludzi.
      • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 10:57
        lola211 napisała:

        > I to co mnie zdumiewa- ona np wyjezdzajac tak wszystko planuje, by dzieci sie p
        > ozbyc, tzn- najlepiej by caly dzien spedziły na wyjezdzie same z soba.Ja przeci
        > wnie- lubie wolny czas spedzac z córka.

        Nie ma to jak uwiązać dziecko do matki. Jak to dobrze robi na rozwój, jakie to dziecko jest potem samodzielne i radzi sobie w życiu...
        • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 11:52
          Nie wiem o jakim uwiazaniu piszesz.
          Mam na mysli np weekendowe wypady raz na jakis czas.Mnie sie to wydaje dosc smutne, gdy traktuje sie wlasne dzieci jak dopust bozy i marzy tylko o tym, by sie ich pozbyc na caly dzien.
          • joanna_poz Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 12:06
            Mnie sie to wydaje dosc smu
            > tne, gdy traktuje sie wlasne dzieci jak dopust bozy i marzy tylko o tym, by sie
            > ich pozbyc na caly dzien.

            mnie też zadziwia ta radośc rodziców wiecej niz 1 dziecka, że nie muszą się nimi zajmować, bo dzieci zajmują się same sobą. faktycznie, dopust bozy..
            • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 12:20
              joanna_poz napisała:

              > Mnie sie to wydaje dosc smu
              > > tne, gdy traktuje sie wlasne dzieci jak dopust bozy i marzy tylko o tym,
              > by sie
              > > ich pozbyc na caly dzien.
              >
              > mnie też zadziwia ta radośc rodziców wiecej niz 1 dziecka, że nie muszą się nim
              > i zajmować, bo dzieci zajmują się same sobą. faktycznie, dopust bozy..

              Wy chyba albo nie znacie znaczenia zwrotu "dopust boży", albo musicie się gwałtownie same prezd sobą usprawiedliwić ze ślepego zapatrzenia w jedynaka.

              • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 12:27
                Słabo ci idzie to prowokowanie- bardziej sie przyłóż..
                • aurita Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 12:30
                  prowokowanie moze i slabo ale za to gadanie glupot opanowala na 5 z plusem!
          • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 12:19
            lola211 napisała:

            > Nie wiem o jakim uwiazaniu piszesz.

            Córusi do mamusi, czego tu nie rozumieć?

            > Mam na mysli np weekendowe wypady raz na jakis czas.Mnie sie to wydaje dosc smu

            Weekendowo raz na jakiś czas to i wielodzietni z dziećmi wyjeżdżają. Żadne to wielkie halo.

            > tne, gdy traktuje sie wlasne dzieci jak dopust bozy i marzy tylko o tym, by sie
            > ich pozbyc na caly dzien.

            Tu z kolei ja nie rozumiem, o jakim dopuście bożym mówisz. Jak dziękujesz za 16. kawałek sernika to dlatego że zjadłaś już 15 i Ci wystarczy na jakis czas, czy dlatego że uważasz sernik za dopust boży?

    • 18_lipcowa1 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:14
      organizacyjnie z jednym dzieckiem jest pikuś

    • vibe-b Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:21
      Jedyny aspekt, gdzie moglabym sie doszukac przewagi posiadania wiecej niz 1 dziecka jest ten, iz dzieci sie bawia ze soba; podczas gdy u mnie- i podejrzewam innych rowniez- jest tak, ze jedno z rodzicow jest zajete "zajmowaniem sie" dzieckiem.
      Mysle jednak ze tenze plus czasowo - organizacyjny jest wielce przewazony przez mase minusow kategorii codziennosc szkola- praca- zakupy- chorowanie.
    • przeciwcialo Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 16:50
      Ja nie narzekam na logistyke z trójka.
      • ssdd1975b Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 17:01
        mysle ze logistyka przy jednym czy dwojce nie stanowi problemu o ile sa w podobnym wieku - problem jest chyba wiekszy gdy dzieci sa duzym odstepie czasu od siebie (powiedzmy 5-6 lat), bo jedno do szkoly, drugie do przedszkola itd itp...

        Co do pracy to u mnie przy jednym jest z tym problem - ja koncze prace o 17:30 +40min rowerkiem do domu, zona roznie (aczkolwiek plusem jest tez to ze moze pracowac z domu czasami).

        Jakies wyjscia wspolne odpadaje (nie mamy rodziny w poblizu), wiec tylko jakies babysittery czasami - wiec pod tym wzgledem tez da sie zalatwic...

        Co do drugiego to planujemy ale niestety zmiany prac znow ta opcje odsunely na chwile...
    • triss_merigold6 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 17:09
      Organizacyjnie z jednym dzieckiem mam lightowo TERAZ, kiedy partner pracuje na zmiany i ze 3x w tygodniu załatwia przyprowadzanie dziecka + część zajęć pozalekcyjnych + jest w domu jeśli młody choruje.
      Z nowym dzieckiem, jak skończy się macierzyński i wypoczynkowe, a jeszcze nie zacznie żłobek, będą kombinacje alpejskie. Dobrze, że żłobek/przedszxkole i szkoła są blisko siebie, a ja mam genialny dojazd do pracy.
    • izabellaz1 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 18:16
      Uważam, że mam zdecydowanie prościej. I dziadkowie też mają prościej big_grin
      • tolka11 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 19:20
        Z jednym było łatwo, duzo łatwiej. Fakt. Tyle, że ja miałam dziecko typu : mamo, tato pobaw się ze mną. I po dniu pracy zwyczajnie chciałam dla siebie 15 minut na ochłonięcie, a tu tysiąc pytań na dzień dobry.Yyyy.
        Owszem przy 3 obecnie jeśtesmy logistycznie zorganizowani niemal perfekcyjnie, dzieci zajmują się sobą, wiec mam te moje 15 minut. Ale jakakolwiek przygoda w systemie (dłużej w pracy, choroba dziecka - nigdy nie choruja razem, choroba rodzica) powoduje jego załamanie i kombinowanie na szybko, co i jak.
        W pewnych sprawach jest łatwiej, ale niech mi nikt nie mówi, ze przy 3 dzieci, gdy rodzice oboje pracuja to jest cud miód i jest lepiej niz przy jednym. Bo nie jest.
        Ale i tak wolę mieć 3tongue_out
        • izabellaz1 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 19:26
          Szczerze podziwiam, serio smile Widocznie osoby lepiej zorganizowane i odporniejsze ode mnie mają trójkę, bo ja bym pewnie oszalała smile
    • alabama8 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 19:43
      Z siorką bliźniaczką mamy 3 dzieci chodzących do 3 różnych szkół w trzech różnych miastach, do tego 3 domy w trzech różnych miejscach i czasem ogarnięcie tego kto gdzie śpi, kto z kim, kto będzie na noc i co będzie jadł (bo jedno dziecko na ścisłej diecie) to jest dopiero ekwilibrystyka.
      Ale i tak jest super smile
    • agni71 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 20:05
      Ja mam trójke dzieci i zdecydowanie latwiej jest logistycznie wszystko ogarnąc z jednym dzieckiem. I łatwiej, wbrew temu, co ktos pisał, byłoby, gdybym miała dzieci z większą róznicą wieku - jak wszystkie małe, to choroba jednego rozwala cały misterny plan wink
      • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 11:08
        agni71 napisała:

        > dzieci z większą róznicą wieku - jak wszystkie małe, to choroba jednego rozwala
        > cały misterny plan wink

        Bo kluczem jest umiejętność improwizacji, a nie planowania smile
    • aagata4 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 20:48
      Jak miałam jedno dziecko to się dziwiłam jak to robią inne kobiety, że mają czas na zajmowanie się pracą i dwójką dzieci albo i więcej i jeszcze mają czas dla siebie.

      jak urodziłam drugie dziecko to się zastanawiałam co ja tak długo robiłam przy jednym dziecku ... szczerze zupełnie nie pamiętam jak to się działo, że miałam mniej czasu niż przy dwójce teraz.

      Myślę, że każda sytuacja ma swoje plusy i minusy. Przy jednym dziecku łatwiej logistycznie a trudniej wychowawczo natomiast przy kilkorgu dzieciach łatwiej wychowywać ale logistycznie trudniej wszystko pogodzić.

      Jeżeli lubimy z dziećmi przebywać, realizujemy się przez wychowywanie dzieci to każda ilość dzieci nie będzie za duża ( oczywiście jeżeli zdrowie i finanse pozwolą). Jak lubimy mieć wszystko zaplanowane i każda niespodzianka nas wyprowadza z równowagi a także lubimy całkowity spokój, ciszę to faktycznie lepiej mieć tylko jedno dziecko,, a czasem lepiej wcale.

      Z drugiej strony to się zmienia ... ile znam takich kobiet co mówiły iż nigdy nie chcą mieć dzieci bo zabraknie im czasu dla siebie .. a później dziecko staje się jedynym interesującym dla nich tematem. Myślę, ze podobnie z tym, czy lepiej mieć jedno dziecko czy więcej. Najważniejsze to akceptować taki stan rzeczy jaki jest i wtedy i dziecku jest dobrze. Jeżeli nie akceptujemy to tym samym powodujemy, że dziecko jest nieszczęśliwe. Nawet jak staramy się tego nie okazywać to dzieci i tak wyczują.

      Życzę abyście były zadowolone z dzieci które macie. Nie ważne ile, ważne abyście akceptowały ten stan rzeczy. Posiadanie niechcianych dzieci jest straszne zarówno dla tych dzieci jak i rodziców. Również niemożność posiadania dzieci lub tylu dzieci ile by się chciało jest wielkim nieszczęściem dla par.

      pozdrawiam

      Agata
    • lilka69 statystycznie z dwojka dzieci jest trudniej 18.04.11, 21:16
      finansowo to raz, a dwa z powodu opieki.

      mnie kwestia finansowa nie martwila tylko wlasnie opieki- abym mogla wyjsc kiedy chce nie czekajac ma meza. przy pierwszym dziecku mialam nianie od urodzenia syna a teraz jak niedawno starsze dziecko poszlo do przedszkola niania nadal jest okazjonalnie do opieki oraz sprzatania i czekamy- ja, maz i ona na jesien az urodzi sie drugie. nie wyobrazalam sobie miec drugiego dziecka i nie miec pomocy zewnatrz.

      im mniej dzieci tym zawsze prosciej, jakby nie patrzec- mimo wszystko!
      • kejt202 Re: statystycznie z dwojka dzieci jest trudniej 20.04.11, 21:00
        lilka69 napisała:

        . nie wyobrazalam sobie miec drugiego dziecka i nie miec pom
        > ocy zewnatrz.

        To zrozumiałe w twoim wypadku. Gdyby nie pomoc z zewnątrz to twoje dziecko leżałoby gołe i bose. Bo kto by jej ubrał jak nie mamusia a potem mąż....
        • lilka69 kejt 22.04.11, 08:46
          wole wypoczeta po przyjeciu pomocy z zewnatrz zajmowac sie dziecmi niz padac ze zmeczenia i byc niezadowolona z zycia. chce sie cieszyc dziecmi a nie umarwiac. sa matki, ktore wlaczaja telewizor na pol dnia aby wypoczac, ja tak nie robie. dziwi cie to?
    • lilka69 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 21:18
      no i jeszcze kwestia wieku- z roznica roku latwiej, z roznica 7 lat trudniej.
      • tacomabelle ??? 18.04.11, 21:38
        Decydowanie się na 1,2,3...dzieci z powodów "logistycznych"?

        Chore.
        • bri Re: ??? 19.04.11, 11:21
          tacomabelle napisała:
          >>>>>>>>>>Decydowanie się na 1,2,3...dzieci z powodów "logistycznych"?
          Chore.

          Jasne. Decyzję od dzieciach trzeba podejmować z pominięciem wszelkich racjonalnych przesłanek, kierując się jedynie głosem serca i odpowiadając na zew macicy. A najlepiej w ogóle jej nie podejmować, niech los zdecyduje za nas. Jakoś to będzie.
      • agni71 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 22:18
        lilka69 napisała:

        > no i jeszcze kwestia wieku- z roznica roku latwiej, z roznica 7 lat trudniej.

        Twierdzę, że jest odwrotnie. Mam dzieci z różnicą wieku 22 miesiące i 26 miesięcy, w pewnym momencie miałam 4-latke, 2-latke i noworodka. Niewątpliwie łatwiej by mi było przy większej róznicy wieku mdzy dziećmi, chocby z tego powodu, że najstarsze juz by samo chodzilo do i ze szkoły, kiedy kolejne zaczynałyby przedszkole,a potem szkołę. Nie byłoby takim problemem zostawic najstarsze samo w domu, kiedy trzeba odebrac mlodsze z przedszkola czy pójśc z któryms do lekarza itp. sytuacje.
        • lilka69 agni 19.04.11, 10:54
          a w jakim wieku twoim zdaniem dziecko moze isc samo do i wrocic z szkoly? pomijam sytuacje kiedy jak my mamy szkole daleko ( z wyboru) i bedziemy wozic.

          a ile dziecko musi miec lat aby zostalo samo w domu? a do lekarza do wyjscie na 1- 1,5 godz.

          pytam bez zlosliwosci. na pewno w czesci masz racje.

          ja majac dochodzaca nianie ( i nie martwi mnie z kim zostanie mlodsze/starsze jak maz nie bedzie mogl) mysle glownie o placach zabaw, wyjazdach. to co wspolnie interesuje dzieci z mala rozniaca wieku juz nie zainteresuje z duza.

          dla kazdego zreszta te trudnosci
          • agni71 Re: agni 19.04.11, 11:07
            W naszej szkole dzieci nie puszcza sie samych w pierwszej klasie (mówie tu o dzieciach 7-letnich), w drugiej juz widzę, że te 8-9 latki niektóre wracają same do domu (ja swoja córkę, która skończy 9 lat we wrześniu jeszcze odbieram). Nie wiem, jak będzie polityka szkoły względem dzieci młodszych (obecnie 6-latków w I klasach). Ja, w każdym razie, córke, która obecnie ma niespełna 7 lat i chodzi do I klasy, w przyszłym roku nie planuje puszczać samej (ale ona generalnie mało odpowiedzialna jest).

            natomiast w domu zostają obie starsze corki, jak musze wyjśc po lub z najmlodszą (np. do lekarza, czy na zajęcia dodatkowe). Jestem pod telefonem i niedaleko (w ciągu 15-20 minut mogę byc w domu).

            Co więcej, jak musze odebrać starsze ze szkoły, a najmłodsza (w sierpniu skończy 5 lat) jest chora, to zostawiam ją samą w domu. Ale ona z kolei jest rozsądnym dzieckiem.

            Do 3 lat najmłodszej miałam nianię na kilka godzin dziennie i to rozwiązywalo problemy logistyczne. Od kiedy najmłodsza chodzi do przedszkola, płacenie niani za "gotowośc do pracy" (bo przecież nie przychodziłaby, żeby siedzieć ze mną, kiedy wszystkie dzieci sa poza domem) wydało mi się absurdalne. Poza tym, niani urodziła się wnuczka, którą sie zajmuje, więc i tak musiałabym szukać kogos nowego. Ale jednak bywaja okresy, kiedy mi jej bardzo brakuje. Niestety, na dorażną pomoc babć, dziadków nie mogę liczyć.

            to co wspolni
            > e interesuje dzieci z mala rozniaca wieku juz nie zainteresuje z duza.
            >
            To tez racja, stąd posiadanie dzieci z małą róznicą wieku ma tez i zalety, obok wad.
          • miliwati Re: agni 20.04.11, 11:05
            lilka69 napisała:

            > a w jakim wieku twoim zdaniem dziecko moze isc samo do i wrocic z szkoly? pomij

            6 lat. Chyba że ktoś jest skrajnym legalistą, to wtedy według prawa 7 lat.

            > a ile dziecko musi miec lat aby zostalo samo w domu? a do lekarza do wyjscie na

            Też około 6 lat, na krótko to nawet i 5.
            • lola211 Re: agni 20.04.11, 12:23
              Nikt z podstawówki nie wypusci samego dziecka -do 3 klasy.Trzeba je odbierac.
              • miliwati Re: agni 20.04.11, 12:33
                lola211 napisała:

                > Nikt z podstawówki nie wypusci samego dziecka -do 3 klasy.Trzeba je odbierac.

                Chyba z podstawówki twojej starej.
                Jakby mi ktoś taką bajkę w szkole moich dzieci chciał wpierać to by dostał na klatę pytanie o podstawy prawne.
              • agni71 Re: agni 20.04.11, 20:39
                lola211 napisała:

                > Nikt z podstawówki nie wypusci samego dziecka -do 3 klasy.Trzeba je odbierac.

                U nas nie wypuszczaja samych w pierwszej klasie. W drugiej klasie częśc dzieci chodzi sama do domu. Rodzice musieli napisac stosowne oświadczenie.
              • gryzelda71 Re: agni 21.04.11, 16:31
                Trzeba napisać upoważnienie o możliwości samodzielnego powrotu dziecka do domu.Nawet w pierwszej klasie.
    • mozyna Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 21:56
      Np. wyjscie z trojka kilkuletnich dzieci na basen pod opieka jednej osoby - niemozliwe.
      • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 11:02
        mozyna napisała:

        > Np. wyjscie z trojka kilkuletnich dzieci na basen pod opieka jednej osoby - nie
        > mozliwe.

        Ciekawe. Zatem ja dokonuję cudów. I to bez specjalnego wysiłku.
        • mozyna Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 20:34
          miliwati napisała:

          > Ciekawe. Zatem ja dokonuję cudów. I to bez specjalnego wysiłku.


          Wysilek nie ma tu nic do rzeczy. U nas niedozwolona taka (nieproporcjonalna w ilosci dzieci-opiekun) opieka na basenie. Chodzi o bezpieczenstwo malych dzieci.
          • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 11:43
            mozyna napisała:

            > miliwati napisała:
            >
            > > Ciekawe. Zatem ja dokonuję cudów. I to bez specjalnego wysiłku.

            >
            > Wysilek nie ma tu nic do rzeczy. U nas niedozwolona taka (nieproporcjonalna w i
            > losci dzieci-opiekun) opieka na basenie. Chodzi o bezpieczenstwo malych dzieci.

            A to już jest niestety patologia wynikająca właśnie z tych paranoicznych działań których tak nie lubię.
            • tempera_tura Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 12:46
              Te paranoiczne działania mają prowadzić to tego żeby wszystkie dzieci wyszły żywa z basenu... Co z Tobą? Masz 5 niezaopiekowanych dzieci i chcesz zeby wszystkie wokół tak miały....? Albo wogole nie masz i nie wiesz o czym piszesz...
              • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 13:00
                tempera_tura napisała:

                > Te paranoiczne działania mają prowadzić to tego żeby wszystkie dzieci wyszły ży

                Na basenie są ratownicy, przypominam. Do zastosowania w jakimś wyjątkowym, ostatecznym przypadku kiedy w wodzie głębokości niecałego metra zacznie się topić 6-latek.


                > wa z basenu... Co z Tobą? Masz 5 niezaopiekowanych dzieci i chcesz zeby wszystk
                > ie wokół tak miały....? Albo wogole nie masz i nie wiesz o czym piszesz...

                Taaa, jakie to typowe. Nie ma 1 dziecko - 1 opiekun, znaczy się dziecko jest niezaopiekowane. No tak to sobie tłumacz, jak naprawdę musisz.

            • mozyna Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 19:35
              miliwati napisała:

              > A to już jest niestety patologia wynikająca właśnie z tych paranoicznych działa
              > ń których tak nie lubię.


              Ja ciesze sie bardzo, ze u nas ta patologia i paranoiczne dzialania, ktore mysla za tych "madrych" i pewnych siebie rodzicow...mysla o ich dzieciach. Pomimo, ze nawet ratownicy na basenie sa :o
        • agni71 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 20:41
          Czy wszystkie twoje dzieci nie umieją pływać? Jesli tak, to podziwiam, że sobie radzisz. Chyba, ze te dzieci to nastolatki świetnie pływające wink
          • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 11:48
            agni71 napisała:

            > Czy wszystkie twoje dzieci nie umieją pływać? Jesli tak, to podziwiam, ż
            > e sobie radzisz. Chyba, ze te dzieci to nastolatki świetnie pływające wink

            Dzieci to przedszkolaki. Pływać umieją w różnym stopniu, te które nie potrafią same pływają z różnymi deskami i innymi wynalazkami.
            Przypominam też że basen to nie jest tylko wielka niecka głęboka na półtora chłopa, ale także mniejsze baseniki przeznaczone właśnie dla dzieci. Owszem, na "dorosłym" basenie jedno nie pływające samodzielnie dziecko na opiekuna wystarczy. Ale w innych miejscach spokojnie można się opiekować kilkorgiem.
            • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 12:54
              W tym czasie, gdy ty sie bidulo opiekujesz kilkorgiem, ja sie relaksuje w basenie, a córka plywa obok, pod moim okiem.Albo ja pod jej, bo ona pływa lepiejwink.Dla mnie -matki jedynaczki- basen to przyjemnosc,a dla ciebie -praca,bo musisz ogarniać cale towarzystwo.
              • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 13:38
                lola211 napisała:

                > W tym czasie, gdy ty sie bidulo opiekujesz kilkorgiem, ja sie relaksuje w basen
                > ie, a córka plywa obok, pod moim okiem.Albo ja pod jej, bo ona pływa lepiejwink.D

                O, no to zupełnie jak ja. Tylko koło mnie pływa więcej dzieci.

                > la mnie -matki jedynaczki- basen to przyjemnosc,a dla ciebie -praca,bo musisz o
                > garniać cale towarzystwo.

                A co tu jest do ogarniania? Siedzą w wodzie i to wszystko. Ewentualnie przechodzą z jednego basenu do drugiego.
                • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 15:10
                  Bajki opowiadasz.
                  Chyba ze masz na mysli basen na wylacznosc,gdzie jestescie tylko wy i ratownik.
                  No i jeszcze napisz, ze nie ma zadnej roznicy jesli chodzi o plywanie w morzu.Bierzesz cala trojke na gleboka wode i sobie pływaja.A jak wszystki zaczynaja sie topic, to je lekkim twistem zgarniasz na brzeg.Jedna ręka.
                  • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 15:15
                    lola211 napisała:

                    > Bajki opowiadasz.
                    > Chyba ze masz na mysli basen na wylacznosc,gdzie jestescie tylko wy i ratownik.

                    Ach, więc powinien być jeszcze 1 ratownik na 1 pływającego, inaczej nie zadziała?

                    > No i jeszcze napisz, ze nie ma zadnej roznicy jesli chodzi o plywanie w morzu.B
                    > ierzesz cala trojke na gleboka wode i sobie pływaja.A jak wszystki zaczynaja si
                    > e topic, to je lekkim twistem zgarniasz na brzeg.Jedna ręka.

                    Teeeeeek. Nie wyszło ze straszeniem basenem to spróbujesz może się uda postraszyć morzem. I jesteś dumna i blada jak to mnie złapałaś na niekonsekwencji. Tylko że to co ja mówię o pływaniu z dziećmi w głębokim, dorosłym basenie tchórzliwie zapomniałaś suspicious
                    • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 23:48
                      Idac do takiego np aquaparku nie masz szans samemu pływajac pilnowac skutecznie jednoczesnie kilkorga dzieci.Jedno mozna stracic z oczu wsrod reszty pływajacych, a co dopiero kilka sztuk.
                      Na basenie jesli jest wiele osob, tez nie ogarniesz calosci.
                      A juz na otwartym akwenie tym bardziej.
                      Oczywiscie bedziesz tu udowadniac ze jest inaczej, ale nikt tego brac na powaznie nie bedzie.
                    • afrikana Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 22.04.11, 00:07
                      No z tym basenem to już nie przesadzajciewink W przedszkolach dzieci mają zajęcia na basenie i nigdzie nie jest tak, zeby było po jednym opiekunie na każde dzecko. Nie wiem po ile głów maja pod opieką, ale z pewnością po kilkoro i nic złego się nie dziejesmile
                      • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 22.04.11, 09:18
                        Ale ratownik pracuje i obserwuje basen,zas rodzic pływa i ma mocno ograniczona mozliwosc kontroli.
                        Co roku na basenie topi sie jakies dziecko.Ratownik to nie 100% gwarancja.
                        • marzena88-1 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 23.04.11, 11:51
                          JA PODZIWIAM TE MAMY KTORE MAJA WIECEJ NIZ JEDNO DZIECKO PONIEWAZ DLA MNIE JEST CIEZKO Z JEDNYM CHLOPCEM, NIE MAM CZASU PRAWIE NA NIC,ZAJMUJE SIE SOBA TYLKO WTEDY GDY MALY SPI.
                      • analist73 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 22.04.11, 16:05
                        Szkoła podstawowa 1 klasa:
                        dzieci około 20, 1 lub 2 ratowników(instruktorów) w wodzie, ratownik na brzegu, nauczycielka na brzegu,
                        przedszkole: grupa max 15 osób, dwie nauczycielki.
                        Żadna z tych osób nie popływa sobie dla przyjemności smile.
              • gryzelda71 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 21.04.11, 16:35
                A ja z dwójka mam luz,bo nie dość ze pływają świetnie,to chodzę na basen gdzie są ratownicy w liczbie mnogiej i nie ma opcji,ze dzieci toną.
                A jak chcę sama popływać to idę bez dzieci.
    • marghe_72 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 18.04.11, 23:27
      kropkacom napisała:

      > Dzisiaj wielu ludzi decyduje się na jedno dziecko aby poza finansami również lo
      > gistyka nie szwankowała. Nie mylę się, prawda? Sprawdza się takie kalkulowanie?
      > Czujecie, że macie prościej niż znajomi, rodzina z większą ilością dzieci?

      Nie mam pojęcia. Bo mam jedno dziecko wink
    • black-cat Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 19.04.11, 10:33
      Cóż, nie wiem jak to jest mieć więcej niż jedno, sądzę, że jak byśmy musieli, to byśmy się zorganizowali i z gromadką. Aczkolwiek, jak odwiedzam znajomych z dwójką i więcej dzieci, lub znajomi odwiedzają mnie to cieszę się, że mam jedno.
      • lilka69 blac- cat ma racje! 19.04.11, 10:59
        ja tez jak mnie odwiedzaja znajomi z 2 to ciesze sie , ze mam jedno smile

        ale juz niedlugo... postawilismy sobie z mezem warunek- musi byc niania na state do pomocy zaby sie nie zarznac. i jestem w ciazy. niania po prostu przejdzie plynnie od starszego dziecka do mlodszego. jakby nie bylo stac na swobodne wyscie i odpoczynek kiedy chce -samodzielni eczy z mezem to bym dzieci nie miala. nawet nie chodzi o wypoczynek dajmu na to ale trzeba isc czasem cos zalatwic- w urzedzie, isc na poczte, do sklepu...

        mimo , ze jestem w ciazy jestem nadal za jedynakami bo statystycznie jest latwiej.
    • tully.makker Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 19.04.11, 11:25
      Mamy 3 dzieci, spodziewamy sie czwartego. Jedno dziecko mieszka w innym miescie i trzeba je przywozic i odwozic, co troche komplikuje sprawy, choc teraz jest juz na tyle duze, by przynajniej czesciowo samo odbywac podroze.
      Za to mlodszego mozemy zostawic z najstarszym, jak chcemy gdzies wybyc, mozemy tez liczyc na pomoc obu rodzin - oczywiscie my tez im pomagamy, kiedy zajdzie taka potrzeba. generalnie sadze, ze z jednym dzieckiem byloby nam nie tylko trudniej, ale przede wszystkim - nudniej.
      • lilka69 tully! 20.04.11, 10:41
        mam wrazenie, ze macie te czworke dzieci (no , prawie JUZ macie) ale widze, ze od samodzielnej opieki UCIEKACIE ( jedno w innym miescie, zostawienie mlodszego ze starszym, liczenie na pomoc rodziny).
        • miliwati Re: tully! 20.04.11, 11:01
          lilka69 napisała:

          > mam wrazenie, ze macie te czworke dzieci (no , prawie JUZ macie) ale widze, ze
          > od samodzielnej opieki UCIEKACIE ( jedno w innym miescie, zostawienie mlodszeg
          > o ze starszym, liczenie na pomoc rodziny).

          I to jest właśnie ten niedowład rodziców jedynaków (przy czym ten stan umysłowy może trwać także przy późniejszych dzieciach, bywają typy trudno dojrzeewajace). To przerażenie że można nie zajmować się 24 godziny na dobę dzieckiem, zostawić je z sąsiadami/u kolegi/u dziadków, a już najstraszniejsza zgroza to opieka starszego rodzeństwa nad młodszym. Bo przecież takie rzeczy to tylko w rodzanach patologicznych, nie?

          • lilka69 Re: tully! 20.04.11, 20:07
            ja decydujac sie na drugie dziecko nie zakladalam, ze bede mniej placic za nianie bo starszak sie mlodszym zajmie. wrecz przeciwnie- zakladam, ze NA MNIE I MA MEZA spadnie obowiazek opieki. ale wiadomo-kazdy robi jak uwaza.
            • miliwati Re: tully! 21.04.11, 11:49
              lilka69 napisała:

              > ja decydujac sie na drugie dziecko nie zakladalam, ze bede mniej placic za nian
              > ie bo starszak sie mlodszym zajmie. wrecz przeciwnie- zakladam, ze NA MNIE I MA
              > MEZA spadnie obowiazek opieki. ale wiadomo-kazdy robi jak uwaza.

              No właśnie o takim ograniczeniu myślenia mówię.
        • lacitadelle Re: tully! 21.04.11, 11:37
          lilka69 napisała:

          > mam wrazenie, ze macie te czworke dzieci (no , prawie JUZ macie) ale widze, ze
          > od samodzielnej opieki UCIEKACIE ( jedno w innym miescie, zostawienie mlodszeg
          > o ze starszym, liczenie na pomoc rodziny).

          To się uśmiałam - taki tekst od osoby, która razem z mężem nie potrafiła sobie poradzić z jednym dzieckiem bez niani smile

          Liluś, Ty nie czujesz, że jak komuś płacisz za opiekę nad dzieckiem, to też uciekasz od samodzielnej opieki?

        • tully.makker Re: tully! 21.04.11, 13:41
          widze, ze
          > od samodzielnej opieki UCIEKACIE

          Sluszna diagnoza. Uwazamy, ze dziecko powinno wychowywac sie nie tylko z rodzicami, ale w rodzinie rozszerzonej, co jest najlepsze dla jego zrownowazonego rozwoju. Cieszymy sie bardzo, ze taka rodzine naszym dzieciom stworzylismy - w postaci zaangazowanych dziadkow i rodzenstwa, ktore lubi ze soba przebywac. Malo tego - cieszymy sie bardzo, ze nasze dziec maja tez rodzenstwo przyrodnie i staramy sie wspierac takze tamte wiezi - np moj starszy syn ma 5, a wkrotce bedzie mial juz 6 przyrodniego rodzenstwa. Diodan jeszcze, ze swieta spedzimy z przyrodnim bratem corki chlopa, czyli synkiem exi z 2 malzenstwa, z czego tez sie bardzo cieszymy, bo wscieklak bedzie mial towarzystwo prawie rowiesnika.
    • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 10:55
      kropkacom napisała:

      > Dzisiaj wielu ludzi decyduje się na jedno dziecko aby poza finansami również lo
      > gistyka nie szwankowała. Nie mylę się, prawda? Sprawdza się takie kalkulowanie?
      > Czujecie, że macie prościej niż znajomi, rodzina z większą ilością dzieci?

      Tak jest, z jedynakiem jest ciężej niż z kilkorgiem. Jedynak jest cały czas absorbujący, zwłaszcza jak jest mały. Nie będzie sie długo bawił sam, bo się znudzi. No chyba że tak się go wytresuje że nie będzie miał odwagi zajmować czasu rodzicom. Z jedynakiem ludzie często nie umieją wyważyć i zwalają sobie na głowę mnóstwo zbędnych obowiązków związanych z dzieckiem (angielskie, tenisy, judo, kółko teatralne, nauka pianina, joga, pani terapeutka bo pusiaczek coś jakby przemęczony). Jak się ma więcej dzieci to się po prostu umie rezygnować z głupot. I robi się nagle więcej czasu dla dorosłych - a dzieci bawią się ze sobą w sąsiednim pokoju.

      • lola211 Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 11:58
        Tyle teoria.
        A praktyka- dzieci cale dziecinstwo nic tylko sie kłoca, spedzaja czas w osobnych pokojach i co lubi jedno, to nudzi drugie.Trzeba wowczas zapewniac rozrywke juz nie jednemu,ale dwojgu.
        Tak wlasnie wyglada sielanka pt "kochajace sie rodzenstwo" u moich znajomych.
        • miliwati Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 12:22
          lola211 napisała:

          > Tyle teoria.
          > A praktyka- dzieci cale dziecinstwo nic tylko sie kłoca, spedzaja czas w osobny
          > ch pokojach i co lubi jedno, to nudzi drugie.Trzeba wowczas zapewniac rozrywke
          > juz nie jednemu,ale dwojgu.

          Cóż, każdego można spieprzyć wychowaniem. Rodzice tych dzieci to za to z pewnością papużki-nierozłączki, wspólnie mieszające ciasto i wspólnie zbijające szafeczki, co?

    • moofka Re: Jedynak i organizacja czasu, radzenie sobie.. 20.04.11, 11:24
      jak to mawia moj dyrektor
      dwoje dzieci to już instytucja
      i wie co mowi
      jesli jest na to jeden niepracujacy rodzic ktory obrabia tylko to
      to o zadnej ekwilibrystyce mowy byc nie moze
      a nawet jest latwiej bo dzieci bawia sie razem
      jezeli jednak oboje pracuja jest niezla jazda
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka