Dojrzewam powoli do malowania ścian przy schodach z parteru na piętro. Nie ma tam okna, jest dosyć ciemno. Po czterech latach ściany są już koszmarnie brudne, a ja jestem zbyt leniwa, żeby je po raz kolejny myć. Wole pomalować

Poza tym kolor znudził mi się na tyle, że chcę zmian.
I teraz dylemat: malować na jasno, co optycznie rozjaśni i powiększy tą "klatkę schodową", ale ściany szybko znowu będą brudne (hordy nastolatków, mających wstręt do używania poręczy + zwierzęta w ilościach szt. 3 ocierające się po ścianie).
Czy pomalować na ciemny, np. szaro-grafitowy. wtedy pomieszczenie będzie jeszcze ciemniejsze, ale za to nie będzie brudu widać.
Tak, wiem - jestem fleją

Nie odsyłajcie mnie na forum Wnętrza mieszkań, bo nie chcę miażdżącej krytyki, a radę.