Dodaj do ulubionych

proszę o radę od emacoszek alimenty

05.11.04, 21:42
witam
chciałabym się dowiedzieć takiej kwestii:
syn mojego M lat 17 ma zasądzone alimenty 600zł
mamusia chciała dużo argumentując tym że syn się uczy i potrzebuje kasy na
korepetycje prawda taka że niezdał ale chodzi dalej do szkoły tym razem
zawodówka
mój syn 19m-cy ma zasądzone 300zł alimentów

czy M mógłby się starać o wyrównanie tych alimentów aby różnica nie była aż
dwukrotna pomiędzy alimentami?proszę o radę najlepiej od osób które miały
doczynienia z alimentami
Obserwuj wątek
    • bei jejQ 06.11.04, 00:40
      znowu dwie strony.......widzisz- ja mam syna 15 latka....i do jesieni na
      utrzymnaiu miałam 21 -latka...starszy studiuje...młodszy to gimnazjalista....
      od 12 lat mój były nic nie łoży na utrzymanie synów- jak byliśmy "razem"...to
      też żadna pomoc nie wynikała- bo uważal- że daje sobie rade...
      Latami woziłam dzieci do niego- by mialy kontakt z ojcem....
      teraz zawoze J do niego raz w miesiącu- w obie strony 1300km....i opłacam
      rozmowy J- by mógł w weekendy porozmawiać z tatą....
      600 pln.....och...to żałosnie mało- na utrzymanie dziecka.....
      Wiadomo- rośnie......na stopę 44 nie kupię butów za 60 pln- bo zaraz sie
      rozpadną....nosi duże męskie rzeczy.....sam dojazd do szkoly- to 100pln....nie
      wspomnę o lekcjach prywatnych- językismile.....base....jest alergikiem- minimum
      120 pln to lekarstwa....To załosne tłumaczyc sie z wydatków na jedzonko,
      soki....ksiazki....noga mu rośnie w szybkim tempie....no i w ogóle chłopak
      rośnie.....J dużo nie wymaga...nie prosi o markowe drogie ciuszki....potrafi
      przechodzić w 2 parach jeansów...nawet zeszyty oszczędza....smile
      Gdybym miała egzekwować alimenty- to te 600 pln tak łatwo rozliczyć w budzecie
      dziecka....oczywiscie- można łatwo rozliczyć wydatkowanie 600 pln na malutkie
      dziecko- ba- każdą kwotę można szybko rozpisać na wydatki- które można zręcznie
      umotywować....

      To trudne......
      jeśli Mama syna Twojego M ma niski dochód- to jest jej b. cieżko....dla niej te
      600 pln to b. mało....

      Nie dostaje nic- bo nie miałam siły użerać sie i udowadniać- że pieniądze dla
      dzieci są mi potrzebne- i że tata moich dzieci- jest wydolny zaspokoić ich
      finansowe potrzeby- to mój błąd...taka decyzja nie jest pochwalana- bo facet
      powinien czuc odpowiedzialnosć za utrzymanie dzieci- które tak świadomi
      wspólpowoływał do życiasmile

      Dlatego- pomimo, że jest na niekiedy cieżko bardzo z finansami- nie pozwalam-
      by mój Anioł ulegal namową prawnika- i drastycznie zmniejszyl alimenty na P ( P-
      to synek Aniola...mieszka z nami przez 3/4 miesiąca....A płaci za jego
      tygodniowy pobyt u mamy wysokie alimenty- plus wysokie czesne...i wszystkie
      ekstrasy......Nie chę- by ktoś kiedys powiedzial- że dlatego- że A jest ze mną-
      to P ma gorzej....Przecież wiedziała, że A ma synka...i jakie ma z tego tytulu
      zobowiązania finansowe....to była moja decyzja.....Będziemy mieć wspólne
      dziecko- i utrzymanie jego nie powinno być kosztem P....
      Jak dziecko było przyzwyczajone do okreslonego standartu- to nie można go
      obniżać....
      wiem...w normalnej rodzinie- jak spada stopa tej rodziny- to dzieci ponoszą
      konsekwencje...
      a jak rodzina jest rozbita....to cieżko wówczas jeszcze bardziej obciazać to
      dziecko....

      Myslę...że porównywanie potrzeb nastolatka...i malucha- nie jest
      sprawiedliwe...... ale ja nie znam tak realnie potrzeb Twojego maluszka....ani
      potrzeb syna Twojego partnera....
      • lala2002 Re: jejQ ja odpowiem tak 06.11.04, 08:04
        słuchaj mnie nie interesuje to jak oni żyją pytam się w kwestii prawnej czy na
        tej podstawie można jakoś wyrównać te alimenty

        to że eks żona ma niski dochód to jej sprawa natomiast ja nie pracuję także
        uważam takie alimenty za mało sprawiedliwe.ale spoko chcę się dowiedzieć czy w
        takiej sytuacji M może starać się o jakiekolwiek wyrównanie pozatym sam M nie
        jest bogaczem więc też ma prawo do jakiegokolwiek życia smile
        • bei .............:) 06.11.04, 08:29
          teoretycznie- to możesz wykazac, że Twój Maluszek wymaga nakładu ze strony taty
          600 pln- pampersy, mleko i okoliczne- i już dużo nie trzeba- jakies wizyty, czy
          nauka pływania.....
          gorzej jest obniżyć "potrzeby" nastolatka ....
          ale dalej- teoretycznie....- to musicie zbierać rachunki- na
          WSZYSTKO...prowadzenie domu,lekarz, lekarstwa, każde śpioszki...och WSZYSTKO!
          Wówczas możecie wykazać- czy Was stać na wypłacanie takiej kwoty- czy nie....
          Pozdrawiam....
        • zyletta Re: jejQ ja odpowiem tak 06.11.04, 20:38
          > to że eks żona ma niski dochód to jej sprawa natomiast ja nie pracuję

          I to tez Twoja sprawa. Idz do pracy, wtedy moze sie przekonasz, czy tak latwo
          miec wysokie zarobki i czy to bedzie tylko Twoja sprawa, czy tez Twojego
          pracodawcy.

          Porownywanie potrzeb nastolatka i malego dziecka jest nie tylko
          niesprawiedliwe, ale i smieszne. Kazdy sad potwierdzi, ze wraz z wiekiem
          dziecka rosna jego potrzeby, a i Ty sie przekonasz z czasem, ze to prawda.
    • agusia12344 Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 06.11.04, 16:24
      Lala w Sądzie trzeba mieć argument na zmianę wysokości alimentow. Syn z
      małżenstwa M chodzi do szkoly i potrzebuje znacznie wyższych alimentów niz
      twoj. Niezbyt mądre jest to co mówisz o tym o sytuacji Ex, gdyż jeśli jej
      sytuacja finansowa nie jest dobra moglaby zawsze wystąpić o alimenty na siebie
      (o ile rozwód byl orzeczony z winy M). To czy Ty pracujesz nie ma za to
      znaczenia, bo mając status konkubiny jesteś nikim prawnie dla M On nie ma
      żadnych obowiązków finansowych wobec Ciebie). To co pisze Bei jest prawdą
      zbieraj kwity, może sąd Ci podwyższy, ale nie koniecznie obniży byłej żonie M.
      • lala2002 Re:alimenty 06.11.04, 20:02
        dziewczyny
        sprawa wyglada tak ja nie chce wystepowac o podwyzszenie alimentow na syna
        chodzi o to ze moj M chce wystapic o wyrownanie tych alimentow wobec dwoch jego
        synow.sedzina na naszej sprawie powiedziala ze szkoda ze tamta sprawa zostala
        zakonczona no ale coz mnie sie zdaje ze M moze wystapic o wyrownanie tych
        alimentow chce sie was spytac czy mialyscie kiedys z tym do czynienia?
        co do eks zony nie chce sie wypowiadac jednakze male zarobki nie sa jednyna
        przeslanka do wystapienia alimentow na nia.
    • szymon00 Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 06.11.04, 23:54
      lala2002 napisała:

      > witam
      > chciałabym się dowiedzieć takiej kwestii:
      > syn mojego M lat 17 ma zasądzone alimenty 600zł
      > mamusia chciała dużo argumentując tym że syn się uczy i potrzebuje kasy na
      > korepetycje prawda taka że niezdał ale chodzi dalej do szkoły tym razem
      > zawodówka
      > mój syn 19m-cy ma zasądzone 300zł alimentów
      >
      > czy M mógłby się starać o wyrównanie tych alimentów aby różnica nie była aż
      > dwukrotna pomiędzy alimentami?proszę o radę najlepiej od osób które miały
      > doczynienia z alimentami

      odp: prawo stanowi jasno, potrzeby uprawnionego i możliwości zarobkowe
      zobowiązanego, jeśli chodzi o te wyskości to wg mnie są ok i tu raczej nie ma
      podstaw.

      Można tu zastosować jeden manewr ale jest dość ryzykowny.

      pozdrwiam
    • bei !!!!!!!! 07.11.04, 17:31
      ....a moze pomyśl tak- syn Twojego M.....jest już nastolatkiem....
      jeszcze tylko kilka lat- i M będzie go wspomagał wówczas tak ekstrasmile.....Wasz
      wspólny syn będzie mial większe potrzeby i bardziej konsumpcyjne wymagania...i
      bedzie sprawiedliwosć....
      Myślę, że teraz tez jest sprawiedliwiesmile
      Twój maluszek ma wymagania- ale ( chyba) łatwiej im sprostać- np- łatwiej jest
      decydowac- w czym ma chodzic ubrany- ze starszym dzieckiem trzeba brać pod
      uwagę jego gust...albo- dziecko w wieku szkolnym musi mieć kilka par obuwia-
      takie do ubran galowych, sportowe, na hale czy salę gimnast, klapki na basen....
      a maluszek- moze mić tylko sportowe...lub tylko wizytowesmile
      Mlodsze- gdy ubrudzi kurtkę- i ona nie wyschnie- moze jeden dzien nie isć na
      spacer- ze starszym- to juz większy problem...młodsze powinno mić zabawki- ale
      moze mieć- jedna raz na kiedys- a w szkole mogą wołać co chwile o podrecznik,
      ćwieczenia- czy okoliczne edukacyjne rzeczy....och...wymieniać moge duuużo...

      Wiem..na dzieci można stracic wszystkie- i kazde pieniadze- ale trzeba to
      jednak robić zdroworozsadkowo...


      Nie myśl o synu Twojego M- jako o wrogu- to dziecko...dlaczego ma tracic na
      rozstaniu Rodziców...
      Twój M i Eksia- byli razem- został im obowiązek- nie można teraz zwalac
      wszystkiego na mamę chłopca!
      Trzeba jej...trzeba im pomóc...wierz mi- że te 600 pln to niewiele- gdy Ona
      wychowuje dziecko SAMA!
      Martwi się- dlaczego kasłal w nocy...albo za co kupić nowe spodnie czy buty....
      myśli o tym, że im sie nie udało- a syn przez rozpad zwiazku czuje sie
      źle...nie ma pełnej rodziny....nie ma też tego komfortu- gdy rodzice byli
      razem....
      nie można wszystkiego przeliczyć na pieniążki....nawet jak b. drastycznie ich
      brakuje....myślę, że wcześniej Twój M nie ukrywał, że ma syna....i zobowiązania
      wobec niego...
      .
      • domali Re: !!!!!!!! 07.11.04, 18:59
        Czyli jednym slowem twierdzisz, ze na mlodszym latwiej oszczedzac? No i poza
        tym fakt, ze ma pelna rodzine sprawia, ze ma mniejsze potrzeby, czy tez mniej
        mu szkodza jakies braki? Gdzie tu zasada, ze dzieci powinny zyc na tym samym
        poziomie?
        Wiesz, Twoja postawa, pewnie godna podziwu dla wielu osob, moim zdaniem jest
        jakos tak nierealna. W koncu kazda matka dba o swoje dziecko i wybacz, ale
        trudno, zeby w imie dobrego samopoczucia innego dziecka (bo kilka par butow to
        jednak juz nie jest potrzeba podstawowa) ograniczala do totalnego minimum to,
        co ma jej dziecko.

        bei napisala:

        > Wiem..na dzieci można stracic wszystkie- i kazde pieniadze- ale trzeba to
        > jednak robić zdroworozsadkowo...

        Dokladnie. I dziala to w obie strony.

        Oczywiscie argument, ze na dziecko nastoletnie i kilkumiesieczne (bo chyba
        takie ma lala) potrzeba tyle samo pieniedzy nie jest zgodny z prawda, ale tez
        mysle, ze trzeba w takim samym stopniu wziac pod uwage potrzeby i tego malego,
        i tego duzego dziecka. A nie twierdzic, ze teraz to mniejsze bedzie mialo
        mniej, bo za kilka lat to juz to starsze nie bedzie finansowane (a i to moze
        nie byc prawda - zdarzaja sie przeciez dorosli juz ludzie, ktorzy ciagle
        oczekuja finansowania przez rodzicow, szczegolnie tych, ktorzy powinni placic
        alimenty).
        • agamagda Re: !!!!!!!! 07.11.04, 19:20
          Nie bardzo rozumiem twoje uwagi Domagali. Bei stwierdza, że małe dziecko ma
          mniejsze potrzeby co jest zgodne z prawdą. Prawdą jest też ze łatwiej jest
          nieco ograniczyć się z maluchem niż z nastolatkiem.
          Jesli chodzi o sytuacje lali, to nie ma podstaw prawnych do obniżenia
          alimentów. Przede wszystkim, dlatego ze nie ma czegoś takiego w postępowaniu
          cywilnym jak wyrównanie alimentów dla obu synów. Wysokość alimentów zależy od
          potrzeb uprawnionego (czyli dziecka)i możliwości zarobkowych
          zobowiązanego (czyli ojca). Tu proporcja wg mnie jest dobrze rozłożona.

          W koncu kazda matka dba o swoje dziecko i wybacz, ale
          > trudno, zeby w imie dobrego samopoczucia innego dziecka (bo kilka par butow
          to
          > jednak juz nie jest potrzeba podstawowa) ograniczala do totalnego minimum to,
          > co ma jej dziecko.
          Lala chce zapewnic lepszy byt synkowi, proszę bardzo, ale nie kosztem syna M.
          Nich sama idzie do roboty.
          • domali Re: !!!!!!!! 07.11.04, 19:28
            agamagda napisała:

            > Bei stwierdza, że małe dziecko ma mniejsze potrzeby co jest zgodne z prawdą.

            Oczywiscie.

            > Prawdą jest też ze łatwiej jest nieco ograniczyć się z maluchem niż z
            > nastolatkiem.


            Wiesz, zalezy jakiego typu wydatki sie ogranicza. Jesli jest to ciecie
            ekstrasow, to pewnie, ze latwiej ciac je maluchowi (bo i niewiele tych
            ekstrasow kilkumiesieczniak potrzebuje). Ale jesli jest to ciecie podstawowych
            wydatkow na mlodsze, aby zapewnic ekstrasy starszemu, to juz jest to nie fair,
            moim zdaniem.


            > Lala chce zapewnic lepszy byt synkowi, proszę bardzo, ale nie kosztem syna M.
            > Nich sama idzie do roboty.

            To, co zrobi lala, to jedna sprawa. Ja dopisalam sie pod postem bei, z ktorego
            moim zdaniem wyzierala rada, zeby to nawet kosztem dziecka lali utrzymac poziom
            zycia starszego dziecka.
        • konkubinka Re: !!!!!!!! 07.11.04, 19:21
          mnie sie wydaje , ze dzieci powinny zyc na poziomie takim samym ale jak
          rodzice .I tu moze to roznie wygladac.No , bo dajmy na to , ze mnie i M zle sie
          wiedzie no to i naszym dzieciom zaczyna gorzej sie powodzic ale jesli w tym
          czasie zaczyna sie swietnie wiesc (wiezdz???)ojcu mojego syna z pierwszego
          malzenstwa i mialby swoje nowe (jeszcze go nie ma ale moze bedzie miec) dziecku
          zapewnic raząco lepsze zycie niz mojemu i jego synowi ...
          Trudny orzech do zgryzienia - oczywiscie dla tych , ktorym jest bardzo ciezko
          lub dla tych , ktorzy chca zaoszcedzic na pierwszym dziecku dla dobra kolejnej
          rodziny.
          Wszedzie duza role odgrywa sumienie.
          U nas wszystkie dzieci maja rowno.Od nas oczywiscie.Sa na przyzwoitym poziomie
          wiec nie badam teraz szczegolowo kwestii drugiej strony choc uwazam , ze i ojca
          mojego syna i matke mojej pasierbicy stac na wiecej.
          • konkubinka Re: !!!!!!!! 07.11.04, 19:32
            dodam jeszcze cos- co chyba jest oczywiste.Uwazam ze next nie powinna
            oszczedzac na alimentach dla pasierba , bo na przyklad ma wlasne , dla niej
            wazniejsze, potrzeby.Uwazam tez, ze nie nalezy oszczedzac na alimentach, zeby
            dziecko , ktore mamy z ojcem pasierba mialo super.Brzydko brzmi "niech lala
            idzie do roboty"- brzydko i przykro - ja to wiem najlepiej , bo roznie sie
            ukladaja losy i rozne mamy mozliwosci ale nie mozna wymagac by to matka dziecka
            stawala na glowie a ojciec stal na czym stoi.Kazdy powinien sie starac we
            wlasnym zakresie o to , by dziecko mialo to czego potrzebuje.
            A zrownanie alimentow to dla mnie pojecie baaaaaardzo dziwne.
            Dajmy na to sa przypadki , ze next wystepuje o alimenty bo w razie czego chce
            byc zabezpieczona (tzn jej dziecko)na przyszlosc.No ale w takim momencie next
            powinna wystapic o alimenty malutkie i w ten sposob zrownywac potrzeby, bo
            skoro jej dziecko ma dostawac malutkie to i tamto.Bzdura.Kazde dziecko ma inne
            potrzeby a rodzicielstwo to zobowiazanie- tak uwazam wobe siebie jako
            rodzica , ze powinnam dzieciom zapewnic to czego potrzebuja (w tym start, np
            mieszkanie, spore wiano.....), tak i inni rodzice maja takie obowiazki- w tym
            moi.Bo ani ja ani moje dzieci i zadne inne dzieci na swiat sie nie prosza
            same.Ot co.W przypadku Lali to facet winien isc do roboty- np na noc czy drugi
            etat- a nie lala.
            • domali Start - troche OT 07.11.04, 19:45
              konkubinka napisała:


              > rodzicielstwo to zobowiazanie- tak uwazam wobe siebie jako
              > rodzica , ze powinnam dzieciom zapewnic to czego potrzebuja (w tym start, np
              > mieszkanie, spore wiano

              No wlasnie, to jest bardzo wazne zdanie. Czasami chyba z roznego podejscia do
              tematu typu 'start', 'podstawowe potrzeby' powstaja konflikty. Bo na przyklad
              (sytuacja hipotetyczna) eks uwaza, ze 'start' to mieszkanie, spore wiano, a
              facet, ze to zapewnienie wyksztalcenia - reszta to juz sprawa dziecka. (Na
              odwrot tez, oczywiscie). I teoretycznie oboje rodzice powinni w rowni
              finansowac start tego dziecka, ale jaki kompromis co do wydatkow osiagnac? To
              samo tyczy sie wydatkow na 'podstawowe potrzeby', czy 'uzasadnione ekstrasy'.
              Moim zdaniem na przyklad, start, jaki powinni zapewnic rodzice to zapewnienie
              wyksztalcenia na takim poziomie, jaki dziecko uzna za stosowne. Czyli - poki
              dziecko chce sie uczyc, poty rodzice pomagaja (nie mowie o patologiach, czyli
              przedluzaniu studiow w nieskonczonosc). A mieszkanie, samochod, oszczednosci -
              w koncu do tego powinno dziecko dojsc samo. Bo inaczej bedzie to traktowalo i
              szanowalo.
              • konkubinka Re: Start - troche OT 07.11.04, 20:01
                sluchaj Domali, ja akurat napisalam to znajdujac sie w swojej sytuacji,znajac
                ja doglebnie.Nie odnosze tego do innych.Poprostu to ciezka sprawa.Wiem , ze
                niektorzy nie moga dzieciom zapewnic mieszkania, inni wyksztalcenia, inni nawet
                kawalka chleba.Mysle, ze kazdy powinien dazyc do tego aby swoim dzieciom
                zapewnic jak najwiecej.A jesli powiedzmy ojciec zaklada nowa rodzine to nie
                powinien stwarzac sytuacji aby nowa zona - kobieta byla jakos zalezna od
                finansow wobec jego dziecka z poprzedniego malzenstwa.
                Ja wiem , ze np moja matka nie zapewnila mi startu i dalej nie pomaga w pewnych
                kwestiach ze wzgledu na swoj egoizm.Ja nie jestem w tej chwili zapewnic
                dzieciom np mieszkania na przyszlosc ale moj ojciec moze przeznaczyc pewna
                kwote miesiecznie na nas i wybralam opcje zeby zalozyl mojemu synowi fundusz
                powierniczy .Nie chce aby kupowal mnie czy dzieciom bzdury, niech lepiej tam
                wplaca, tak sie dogadalismy i tym sposobem ja jestem spokojniejsza i on nie
                marnotrawi kasy.Od czasu do czasu sie doloze pamietam o tym.Moja mama mimo ,
                ze miala mozliwosci nigdy nawet ni epomyslala chocby o ksiazeczce mieszkaniowej
                a miala jedno dziecko, prace, mozliwosci.Ale to moj ojciec wplaca.On zawsze
                placil regularnie alimenty i sponsorowal inne atrakcje.Nie musi tego robic.Moja
                mama nie starala sie gdyz uwaza ze poswieceniem z jej strony jest to , ze mnie
                w bolach urodzila (wielokrotnie to slyszalam) i nic wiecej winna mi nie
                jest.Poprostu inne podejscie- moja mama uwaza ze powinnam byc jej wdzieczna za
                istnienie- ja uwazam ze przeze mnie moje dzieci sa na swiecie.
                I tu znowu wchodzimy w temat sumienia, czystego lub brudnego.Ja mysle o
                dzieciach nie o sobie- mam czyste.Inni mysla o sobie nie o dzieciach i tez
                maja czyste o dziwo.Mysle , ze jesli ojciec staje na glowie i to nic nie
                przynosi bo taki juz los to nikt pretensji miec nie bedzie.Ale jesli ojciec
                zyje na poziomie swietnym jednoczesnie odbierajac cos dziecku, to ktos zawsze
                sie przyczepi.O to mi chodzilo
                • domali Re: Start - troche OT 07.11.04, 20:06
                  konkubinka napisała:

                  > sluchaj Domali, ja akurat napisalam to znajdujac sie w swojej sytuacji,znajac
                  > ja doglebnie.Nie odnosze tego do innych.

                  Ok, a ja opisalam swoje podejscie.

                  > Mysle, ze kazdy powinien dazyc do tego aby swoim dzieciom zapewnic jak
                  > najwiecej.


                  Widzisz, a ja mysle, ze moze to jednak troche wypaczyc takiego dziecko. Sa
                  dzieci, ktore doceniaja kazdy wysilek rodzicow, kazda zlotowke, ktora ci
                  rodzice na nie wydaja. A sa i takie dzieci, ktore tylko kombinuja, co by to
                  zrobic, aby jak najwiecej wyrwac. I nie przyjmuja do siebie swiadomosci, ze
                  rodzcicom pieniadze z nieba nie spadaja.
                  Oczywiscie nie mowie o tym, ze dziecko w wieku 18 lat powinno samo na siebie
                  zarabiac. Ale tez nie uwazam, ze rodzice powinni sposnorowac mieszkanie. To
                  jest po prostu moje zdanie. Gdyby moi rodzice mieli jakeis ekstra pieniadze,
                  wolalabym, zeby pojechali sobie za nie na super wakacje i mieli spokojna
                  starosc, a nie kupowali mi mieszkanie. Sama je kupie i inaczej mi ono
                  bedzie 'smakowalo'.
          • domali Re: !!!!!!!! 07.11.04, 19:35
            konkubinka napisała:

            > mnie sie wydaje , ze dzieci powinny zyc na poziomie takim samym ale jak
            > rodzice .

            Czy ja wiem... Dotad czytalam tu i na samodzielnych, ze dzieci powinny miec
            taki sami poziom zycia. Oczywiscie dotyczylo to sytuacji, gdy dziecku z
            drugiego zwiazku bylo lepiej, a nie gorzej.



            > Trudny orzech do zgryzienia - oczywiscie dla tych , ktorym jest bardzo ciezko
            > lub dla tych , ktorzy chca zaoszcedzic na pierwszym dziecku dla dobra
            > kolejnej rodziny.


            Pewnie ze to trudny orzech do zgryzienia. Najlatwiej, jak poziom zycia bylych
            malzonkow jest zblizony. A jak nie? Widzisz, nie zawsze oszczedza sie na
            pierwszym dziecku dla drugiego. Bei na przyklad wezwala lale do oszczednosci na
            drugim, dla pierwszego.
            • konkubinka Re: !!!!!!!! 07.11.04, 19:41
              wlasnie z tym sie nie zgadzam.I uwazam ze dzieci nie powinny zyc na rownym
              poziomie a na takim jak rodzice.To jakas paranoja zeby moja mała miala zyc na
              takim poziomie jak Gosia skoro matka Gosi swiadomie obniza jej poziom zycia np
              wydluzajac stare spodnie a nie kupujac nowe.
              Dodam ze moje wypowiedzi sa wylacznie z mojej perspektywy choc wydaje mi sie ze
              maja sens i wytlumaczenie.I dlatego uwazam ze to nie lala powinna isc do roboty
              czy oszczedzac (to stwierdzenie mnie wkurzylo) ale dopingowac ojca tych dzieci
              do tego by dazyl aby kazde z dzieci mialo lepiej i to on powinien sie
              starac.Lala najwyrazniej moze cos zapewnic dziecku a dziecko meza to dziecko
              meza.Mnie osobiscie dopingowanie dobrze wychodzi.
              • domali Re: !!!!!!!! 07.11.04, 19:49
                konkubinka napisała:

                > wlasnie z tym sie nie zgadzam.I uwazam ze dzieci nie powinny zyc na rownym
                > poziomie a na takim jak rodzice.To jakas paranoja zeby moja mała miala zyc na
                > takim poziomie jak Gosia skoro matka Gosi swiadomie obniza jej poziom zycia
                > np wydluzajac stare spodnie a nie kupujac nowe.


                Wiesz, ja tez sie nie do konca z tym zgadzam, a wlasciwie drazni mnie to, ze
                pojawia sie skrajny relatywizm w tym podejsciu. Tzn - jak drugie dziecko ma
                dobrze, to powinno i rownie dobrze miec pierwsze. Jak drugie ma kiepsko, to
                coz, wina next, ze sie na nie decydowala.
                I jeszcze inna sprawa - to, o czym mowisz. Jesli Twoja corka ma dobrze, bo Ty
                sie o to starasz, to dlaczego Twoj M ma rowny poziom zapewniac swojej corce,
                jesli jej matce na tym nie zalezy? Jesli poziom zycia mojego dziecka bedzie
                rewelacyjny dlatego, ze ja na to zarobie, to nie widze podstaw do zadania
                rownego poziomu dla syna mojego meza. I tu sie zgadzam z Toba w pelni.
      • wipsania Re: !!!!!!!! Do Bei 07.11.04, 21:11
        Bei - pięknie to napisałaś. Zgadzam się z każdym Twoim słowem.
        Mój pasierb ma 24 lata. Skończył studia 2 lata temu i mimo że nie zarabia
        kokosów (praca na uczelni) zrezygnował z alimentów od mojego M. Powiedział, że
        wiedzie mu się nieźle, dorabia korepetycjami, jego żona też pracuje i na dwoje
        im to całkowicie wystarcza. I wie, że jeśli będzie potrzebował czegoś ekstra,
        to zawsze może na nas liczyć.
        A dla mnie więcej niż wszystkie pieniądze świata znaczy to, jak bardzo się
        kochają z moją i M. córką. I jaki jest jego stosunwk do mnie, pełen miłości -
        tak, miłości i szacunku. Bo wie, że nigdy nie występowałam przeciwko jego
        potrzebom (mimo że były okresy, kiedy "życzliwi" usiłowali mu to wmówić) a
        kiedy okazało się, że w testamencie babci M. został potraktowany o wiele
        bardziej szczodrze niż Mała i rodzina M. zastanawiała się, jak to dalej będzie,
        to ja powiedziałam przy nim, że mieszkania (bo o to chodziło) nie da się
        przerąbać na pół i uważam, że tak powinno zostać.
        Bo start swojej córece zapewnię, póki mojego życia. A właściwie i tak już jest
        dość nieźle zabezpieczona.
        W
    • agamagda Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 07.11.04, 20:05
      Wiem że brzydko brzmi to co napisałam wyżej (niech lala idzie do roboty), ale
      czy ładnie brzmią pytania i postępowanie lali, która chce zabrać (bo do tego
      faktycznie się jej pytanie sprowadza) część alimentów starszego syna M.
      M ma zobowiązania w stosunku do starszego dziecka, i nowy związek nie powinien
      być budowany kosztem starszego dziecka. Lala wiedziała że M ma zobowiązaniai
      decydując się na dziecko z nim.
      Jeśli chodzi o poziom życia to 300 zl dla malucha i 600 dla nastolatka
      pozwalają zapewnić wyrównany poziom dla obu chłopców.
      • natasza39 Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 07.11.04, 20:15
        No jestem takiego samego zdania co agamagda.

        Niestety wiażąc się z facetem, który ma już dzieci i łoży na nie trzeba
        pogodzić sie z tym, że tak juz będzie dopóki to dziecko sie nie usamodzielni, a
        nawet jak się usamodzielni, to zawsze będzie jego dzieckiem i jego prawem a
        przede wszystkiem obowiazkiem jest łożenie na to dziecko.
        Jesli w nowym zwiazku pojawiaja się nowe dzieci, to trzeba po prostu "dorobić"
        na te nowe dzieci i nie ma innego wyjscia.
        Jesli ojciec nie może podołać, to powinna równiez zona (oczywiście mam na mysli
        ta nową zone).
        Nie może być tak aby dziecko ze "starego " zwiazku cierpiało niedostatek z tego
        powodu, że ojciec ma nowa rodzine.
        Oczywiście nie mówie tutaj o sytuacjach, kiedy pierwsze dziecko (dzieci) maja
        na prywatne lekcje tenisa, a drugie dziecko nie ma na lizaka, ale o normalnym
        podejsciu i potrzebach.
        Napewno potrzeby nastolatka sa większe niz potrzeby malucha i nie ma tutaj
        dwóch zdań nawet.
        Gdyby wychowywali sie oboje w tym samym domu zobaczyłabyś ze nastolatek ma o
        wiele wieksze i kosztowniejsze potrzeby niz taki maluch i tylko to powinno być
        wykładnia kwot które należy wnosić w ramach alimentów.
          • agusia12344 Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 07.11.04, 22:18
            Konkubinko, Nie ważne kto ma iść do roboty, choć w tym wypadku to lala nie
            pracuje, a Ex żona M pracuje, co w sumie daje do myślenia.
            Chodzi o to żeby nie wyrownywać w dół starszemu synowi. Skoro drugie dziecko
            jest wspólne Lala i M muszą się postarać więcej zarobic a nie oszczędzac na
            starszym.
          • bei to jest bardzo trudne..... 07.11.04, 22:24
            Trudne i już! Wiem dobrze, że są sytuacje- gdzie nie mozna łatwo znaleźć
            kompromisu...rację bedzie miała i Domali...i Konkubinka i Lala.....i każda z
            nas..i moze sie zdarzyć- ze zdanie będziemy zmieniać.....bo ...wiadomo
            dlaczego......
            można tylko teoretyzowac....
            a życie jest zyciem.....


            Pozdrawiam.....
    • femalespirit Ocieramy sie o absurd 08.11.04, 12:17
      Ja czegos tu nie rozumiem: dla cudzego dziecka, rozpad rodziny ktorego nie jest
      w zadnym stopniu moja wina mialabym poswiecic swoje dziecko? Przeciez to
      absurd! Mysle, ze kazda matka stara sie dziecku zapewnic jak najlepsze warunki,
      swojemu dziecku. Nie mowie tu o skrajnosciach, typu dziecko z pierwszego
      malzenstwa przymiera glodem, a z drugiego jezdzi na egzotyczne wakacje. Chodzi
      mi o ROWNY standard dla nich. Jasne, ze ja rowniez mam obowiazek utrzymywac
      moje dziecko, nie tylko jego ojciec, ale mam prawo do tego samego, co
      otrzymywala pierwsza zona mojego M., kiedy wychowywala jego dzieci. Przez ponad
      10 lat nie pracowala, ja wiec takze nie zamierzam isc do pracy zaraz po
      macierzynskim tylko dlatego, by sie dzieciom z jego pierwszego malzenstwa
      standard nie obnizyl (bardzo wysoki spadnie co najwyzej do wysokiego). Nie
      zamierzam poswiecac najwazniejszych trzech lat z zycia mojego dziecka tylko w
      imie jakies "moralnie usasadnionej" zasady nie obciazania moim dzieckiem
      tamtego. Niestety, to jest normalne, ze jak sie rodzi kolejne dziecko, to ta
      sama kwote pieniedzy trzeba przeznaczyc na wiecej osob, tak sie dzieje w
      malzenstwie, wiec dlaczego mialoby byc inaczej w nowym zwiazku? Ukarac nowe,
      niewinne niczemu dziecko za to, ze jego ojciec smial sie rozwiesc z pierwsza
      zona?

      agamagda napisala:
      > M ma zobowiązania w stosunku do starszego dziecka, i nowy związek nie
      powinien
      > być budowany kosztem starszego dziecka.
      Gdyby tak myslec, nalezaloby sie sterylizowac obie strony po rozwodzie i
      odmowic prawa do samorealizacji ludziom, ktorzy juz podjeli jakiekolwiek
      zobowiazania wczesniej. Absurdalny postulat! Oczywiscie, ze kazdy nowy zwiazek
      JEST budowany kosztem starszego dziecka, nawet jesli sie usilnie staramy, by
      jak najmniejszym. Chocby poprzez ograniczony czas, ktory ojciec czy matka beda
      w stanie mu poswiecic. I pieniadze. Takie jest zycie, tak realnie to wyglada,
      niestety, idealizmem sie swojego dziecka nie nakarmi/nie ubierze/nie
      wyksztalci. Przeciwnie, uwazam, ze obowiazek moralny, to mamy przede wszystkim
      wobec wlasnych dzieci, potem do innych. Jasne, ze wiedzialam, ze moj M. ma
      zobowiazania i nie protestowalam przeciwko alimentom poki bylo nas na nie stac.
      I byc moze, ze wrocimy do nich, jesli nasza sytuacja sie poprawi. Ale na dzien
      dzisiejszym stane na glowie, by je obnizyc. Nie czuje, bym zrobila jakas wielka
      krzywde jego dzieciom, bo nadal nie beda mialy zle, ale - spojrzmy prawdzie w
      oczy bez hipokryzji i umoralniania - gdyby zasoby byly nawet mniejsze, bralabym
      nadal pod uwage zarowno swojego dziecka potrzeby, jak i tamtych. Dobrym
      przykladem jest np. to, ze byc moze, ze mlodszy syn mojego M. bedzie musial
      zrezygnowac z prywatnej szkoly. A dlaczego nie? Jesli on nie zrezygnuje z
      prywatnej szkoly, ja bede musiala zrezygnowac z wystarczajaco dobrego
      wyposazenia dla mojego synka, wyposazenia, jakie jego przyrodni brat mial w
      dziecinstwie. Moglabym chciec jeszcze wiecej dla swego synka, ale nie chce, bo
      traktuje te dzieci po rowno. Nie widze powodu, dlaczego tylko jedno z dzieci
      mialoby byc czegos pozbawione. Jesli srodki nie pozwalaja na utrzymywanie
      dotychczasowego poziomu, wszystkie dzieci, takze z poprzedniego zwiazku z
      czegos musza zrezygnowac.
      Jesli Lala uwaza, ze dostaje za malo na synka, to powinna wystapic o wieksze
      alimenty, a jesli ojciec nie jest ich w stanie zaplacic, to byc moze, ze bedzie
      musial poszukac dodatkowej pracy lub obnizyc alimenty na starszego syna.
      Pieniadze nie sa z gumy i jesli ich nie podzielimy rowno, zawsze bedzie ktos
      pokrzywdzony. Stanowczo protestuje przeciwko zakladaniu a priori, ze to maja
      byc dzieci z drugiego zwiazku.
      • domali Re: Ocieramy sie o absurd 08.11.04, 12:29
        femalespirit napisała:

        > Mysle, ze kazda matka stara sie dziecku zapewnic jak najlepsze warunki,
        > swojemu dziecku (...) Przeciwnie, uwazam, ze obowiazek moralny, to mamy
        > przede wszystkim wobec wlasnych dzieci, potem do innych.


        Zgadzam sie z Toba calkowicie. Eks zona mojego meza dba TYLKO o swoje dziecko
        (i ok), ja mam prawo dbac TYLKO o SWOJE dziecko. A to juz sprawa mojego meza,
        jak to pogodzi (tzn zrownowazy).


        > Jasne, ze ja rowniez mam obowiazek utrzymywac moje dziecko, nie tylko jego
        > ojciec, ale mam prawo do tego samego, co otrzymywala pierwsza zona mojego M.,
        > kiedy wychowywala jego dzieci.

        Dokladnie. I tylko ja mam prawo z tego zrezygnowac (ja tak na przyklad
        zrobilam, bo to, jaka droge wybrala eks mojego meza mi nie pasuje)
        • zyletta Re: Ocieramy sie o absurd 08.11.04, 12:54
          > Eks zona mojego meza dba TYLKO o swoje dziecko
          > (i ok), ja mam prawo dbac TYLKO o SWOJE dziecko.

          Wlasciwie to nawet sie z Toba zgadzam. Nie obchodzi mnie dziecko next i nie
          wymagam, by ja obchodzilo moje.

          > A to juz sprawa mojego meza,
          > jak to pogodzi (tzn zrownowazy).

          I tutaj tez sie zdadzam w calej rozciaglosci. Szkoda tylko, ze wlasnie ci
          tatusiowie tego nie rownowaza, podobnie jak Twoj maz tego nie rownowazyl przez
          wiele lat. A wlasciwie oni to moze i rownowaza na swoj sposob, a mianowicie
          taki, zeby w domu miec swiety spokoj i nie wysluchiwac ile to pieniedzy z
          budzetu domowego "ucieka".
          • domali Re: Ocieramy sie o absurd 08.11.04, 22:40
            zyletta napisała:

            > Szkoda tylko, ze wlasnie ci tatusiowie tego nie rownowaza, podobnie jak Twoj
            > maz tego nie rownowazyl przez wiele lat.

            Ja mam taką prośbę małą... Może przestań mi tak namiętnie te szpileczki wbijać,
            ok? Bo zaczyna wyglądać jak jakies hobby. Ktoras z samodzielnych kiedys mowila
            o jakichs laleczkach woo-doo. Moze Ci zafundowac?


            > A wlasciwie oni to moze i rownowaza na swoj sposob, a mianowicie
            > taki, zeby w domu miec swiety spokoj i nie wysluchiwac ile to pieniedzy z
            > budzetu domowego "ucieka".

            A dlaczego zakladasz od razu, ze next musi na ten temat ciagle suszyc glowe
            swojemu facetowi?
      • zyletta Re: Ocieramy sie o absurd 08.11.04, 12:32
        > przykladem jest np. to, ze byc moze, ze mlodszy syn mojego M. bedzie musial
        > zrezygnowac z prywatnej szkoly.

        Dla mnie to jest obrzydliwe. A dlaczego? Ano dlatego, ze zmiana szkoly jest dla
        dziecka bardzo stresujaca. Zrezygnowac moge z butow firmowych na rzecz
        tanszych, zrezygnowac z jakis malo znaczacych zajec dodatkowych, typu np.
        karate, z wakacji za granica kosztem tanszych w kraju. Generalnie z jakis
        extrasow. Ale nie z wybranej szkoly. To jest moje prywatne zdanie.

        > A dlaczego nie?

        Ano dlatego nie, ze skoro jego ojciec zdecydowal sie finansowac szkole prywatna
        dziecka, to powienin dotrzymac zobowiazan. Skoro dziecko juz uczeszcza do
        takiej szkoly nie powinno sie tego zmieniac, a juz urodzenie sie dziecka na
        pewno nie powinno byc powodem tej rezygnacji.
        I nie sadze, zebys miala takie samo podejscie, gdyby chodzilo o Twoje dziecko.
        Szkoda tylko, ze kazdemu ojcu blizsze jest dziecko, ktore ma przy sobie, a to,
        co daleko musi sie ograniczac.
        • chalsia Re: Ocieramy sie o absurd 08.11.04, 12:37
          Mamo, dlaczego muszę zmienić szkołę? Nie chcę !!! Tu mam kolegów, podoba mi
          się, etc etc.
          Synku, przykro mi bardzo ale mamy i taty nie stać dłużej na tę szkołę.
          Ale dlaczego mamo?
          Bo masz nowego braciszka - tacie urodził się synek i tata musi też utrzymywać
          jego.

          Miła rozmowa, nieprawdaż. To niech w takim razie tata przeprowadzi ją z
          dzieckiem.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
      • new_live Re: Ocieramy sie o absurd 08.11.04, 12:35
        Femalespirit
        Po pierwsze :
        1. Po rown- to jest wtedy gdy nie odwlujesz sie do czasow przeszlych a do
        terazniejszosci. Czyli - nie mozesz zadac tego samego - bo wtedy gdy bylo to
        zapewniane pierwszemu dziecku - innych dziecinie bylo, nie bylo innyhc
        zobowiazan i byly inne mozliwosci finasowe. teraz sie zmniely. Traktowanie
        dzieci- On bedzie musial zrezygnowac z kolegow, szkoly siktorej sie
        przyzwyczail aby wyprawak mego dziecka dorownywalawyprawce jaka On mial - nie
        jest rownoscia ..
        Rownosc jest wetdy gdy On zresygnuje z pewnych roszczen i ty..
        A Ty nie rezygnujesz. prarfrazujac Ciebie powien, ze On tez moze powiedziec ze
        gdyby cienbie nie bylo mohglby dostac jeszcz wiecej- wiec ma prawo zadac
        jeszcze wiecej.
        Po drugie zasad- On mial- moje dziecko musi miec wiecej- ni jest wg .mnie
        czytas zadroscia, zawiscia i nie ma nic wspolnego z rownoscia..
        A co do lalai. Ona sama napisala, ze nie chce wiekszych alimantow na swoje
        dziecko -wiec pewnie jej chodzi tylko oo obnizenie na tamto..

        Tak ja w malzenstwei. Jesli rodzi suie drugie dziecko i warunki finasowe sie
        zmniejaj t, to nie tylko na zasadzie- musimy kupis wszystko co najlepsze i
        wszystko co mialo strsze dziecko - bomamiec taksam jak mlodzse a strzemu teraz
        zabieramy..
        Nie ytylko troche zabiera sie starzemu a troche rezygnuje sie z duzej wyprawki..
        I jeszcze Ciekaw jestem czy Twoje dziecko bedzie w wieku tego pierwszego
        chodzilo do prywatnej szkoly - jeskli tak to jak zamierzesz zrekompesowac ten
        brak rownoswci starszemu po takim czasie- przeciez to bedzie jawan nierownosc
        nie do rekompensowania ( oczywiscie przyjmujac twoje zasady rownosci)
        • femalespirit Re: Ocieramy sie o absurd 08.11.04, 13:01
          new_live napisała:

          > 1. Po rown- to jest wtedy gdy nie odwlujesz sie do czasow przeszlych a do
          > terazniejszosci.
          Szkola prywatna to luksus, wiec dla swojego dziecka tez moge oczekiwac
          luksusowego wyposazenia i rownie dobrej opieki. Abstrahujac juz nawet od tego,
          co tamto dziecko mialo w przeszlosci. A nie oczekuje. Oczekuje przyzwoitego
          wyposazenia dla mojego i przyzwoitej (ale panstwowej) szkoly dla tamtego, bo na
          te dwa luksusy zwyczajnie nas nie stac. Gdyby kierowac sie takim mysleniem,
          jakie tu niektore dyskutantki promuja, to mojemu dziecku powinnam kupic
          wszystko uzywane, wozic go najtanszym wozkiem i karmic go najtanszym jedzeniem,
          by tamten mial co roku nowo deske surfingowa i uczeszczal do drogiej szkoly,
          ktora bynajmniej mu dobrze nie robi. No bo nieposiadanie co roku nowego modelu
          deski to przeciez obnizenie standardu. Absurd.

          > On bedzie musial zrezygnowac z kolegow, szkoly siktorej sie
          > przyzwyczail aby wyprawak mego dziecka dorownywalawyprawce jaka On mial - nie
          > jest rownoscia ..
          Oczywiscie ze jest. Ludzie sie przyzwyczajaja do mysli, ze male dziecko niczego
          nie potrzebuje. To ewidentna nieprawda. Nie bede krzywdzic mojego synka (np.
          zbyt wczesnym powrotem do pracy) tylko dlatego, ze tamten moze miec problemy z
          rozstaniem ze szkola. Zycie jest nieustannym wyborem miedzy dwoma dobrami,
          trzeba rozwazyc, ktore jest wazniejsze. Rzadko trafiaja sie latwe wybory, gdzie
          jeden wybor jest czarny, a drugi bialy. Dla mnie jest oczywiste, ze moje
          dziecko nie moze ponosic wiekszych ofiar z powodu "krotkiej koldry" finansowej
          niz jego rodzenstwo.

          > Rownosc jest wetdy gdy On zresygnuje z pewnych roszczen i ty..
          > A Ty nie rezygnujesz.
          Oczywiscie, ze rezygnuje. Przeczytaj uwaznie moj post, pisze wyraznie, ze
          moglabym zadac duzo wiecej, gdybym nie rozumiala, ze musze zrezygnowac. I
          placilismy alimenty, rezygnowalam z wielu rzeczy, do tej pory mam nieurzadzone
          mieszkanie, nie ma bardzo wielu rzeczy, ktore oni maja, ale poki to dotyczylo
          tylko nas dwojga bylo ok, jak sie pojawia dziecko, to juz nie moge oczekiwac,
          ze ono tez bedzie rezygnowac, bo moim obowiazkiem jest zapewnic mu dobry start.
          Zreszta juz adwokat orzekl, ze z pewnoscia obnizenie alimentow uzyskamy, bo
          dysproporcja bylaby razaca.

          > On tez moze powiedziec ze
          > gdyby cienbie nie bylo mohglby dostac jeszcz wiecej- wiec ma prawo zadac
          > jeszcze wiecej.
          Patrz punkt o sterylizacji. Wedlug Twojego myslenia, to powinien zazadac od
          ojca, by sie nigdy nie ozenil i nie ulozyl sobie zycia na nowo i w wieku 40 lat
          zostal juz tylko sluga swego syna, ktory mam prawo chciec wiecej i wiecej.
          Piekny model wychowawczy, nie ma co.

          > Po drugie zasad- On mial- moje dziecko musi miec wiecej-
          Nigdzie nie napisalam wiecej. Napisalam ROWNO.

          > Ciekaw jestem czy Twoje dziecko bedzie w wieku tego pierwszego
          > chodzilo do prywatnej szkoly - jeskli tak to jak zamierzesz zrekompesowac ten
          > brak rownoswci starszemu po takim czasie- przeciez to bedzie jawan nierownosc
          > nie do rekompensowania ( oczywiscie przyjmujac twoje zasady rownosci)
          Na pewno zaplacimy za jego studia. A moje dziecko prawdopodobnie nie bedzie
          chodzilo do prywatnej szkoly, bo to nic dobrego.
          • new_live Re: Ocieramy sie o absurd 08.11.04, 13:12
            Tak - ale to juz kwestia wychowania i zasad. A dziecko ma byc wychowane wedlog
            zasad jego matki i ojca- to bylo odnoscnieze nie bedzie chodzilo do prytwanej
            szkoly ...
            A jego ojciec podjal takie zobowiaznie - wobec niego. Juz raz podjal
            zobowiaznie wobec niego i zlamal je., znowu podjal i znowu zlalam...
            No i jesli Ty uwazasz szkole prywatna za luksus - i za zle- wiedz zmierzasz do
            zmiany w wychowaniu dziecka- ktorego nie ty powinnas wychowyac, ale zapewnisz
            pewnie swemu dziecku co innego . Np Ty nie bedziesz pracowac, cz cokoliwek
            innego - co tamata matak uwaza za lusus. A tu nie chodzi o to bys Ty decydowala
            co jest badz nie jest luksusemczy jak powinno byc wychowywan tamto .
            Czy stanie sie tak jak piszesz- okarze sie. Ale wydaje mi sie, ze na rowne
            traktowanie tamto dzieckonie ma co liczyc. Bo ty chcesz dyktowac jak powinno
            byc wychowywane - a to sie nigdy nie uda.
          • leeya Re: Ocieramy sie o absurd 08.11.04, 14:17
            femalespirit napisała:

            > Nie bede krzywdzic mojego synka (np.
            > zbyt wczesnym powrotem do pracy)
            ------------------------------------
            O cholender... Nie, no ja juz dzis w ogole stwierdzam, ze dziwna jestem...

            Fajnie, ze Ty i Twoj M. bedziecie mieli/macie dziecko, gratuluje. Przykro mi,
            ze Twoj M placi wysokie alimenty. Wiem, ze w Twoich oczach sa one
            niesprawiedliwe i bedziecie dazyli (znaczy Twoj M bedzie dazyl, bo chyba tak
            powinno byc?) do ich obnizenia. Po to, aby Wasz synek (to znaczy Twoj i M) tez
            mial dobrze... Taaaa... Super.... A wiesz, moja corcia ma porzadna wyprawke
            firmy PEPE, a nie chicco i tez zyje. Uzywamy ULTRA SOFT BABY a nie pampersow.
            Wozek mamy tez polski, a nie najnowszy model chicco. Cholender, a Kulcia sie
            normalnie rozwija. I wiesz co, miesieczne koszty utrzymanie Kulki kosztuje
            okolo 600PLN, bo najwiekszym wydatkiem jest moja fanabaria w postaci mleka
            Bebilon. Czyli statystycznie rzecz biorac przysluguje mi 300PLN alimentow. Ale
            pewnie Twoje dziecko zasluguje na wiecej niz moje... Coz, miedzy innym na to,
            zebys z nim w domu byla do czasu az skonczy 3 latka. Bo widzisz, ja
            zaczne "krzywdzic" moje dziecko juz 1 marca 2005, kiedy wroce do pracy, a Kulka
            bedzie miala niecale pol roczku. I zeby nie bylo, ze sie uzalam nad soba w
            zwiazku z powrotem do pracy, to dodam, ze nie jestem tylko MAMA Kuleczki, ale
            tez czlowiekiem, ktoremu do samorealizacji potrzebna jest praca. I nie widze w
            tym ZADNEGO objawu krzywdzenia mojej corki.

            Zycze powodzenia na sprawie o obnizenie alimentow. Chociaz nie wiem po co, stac
            Was na dobrego adwokata... A druga strone tez stac...???

            Leeya
    • agamagda Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 13:52
      Moja droga, bierzesz faceta po przejściach, który ma zobowiązania i
      zobowiązania te musi wykonać. Koniec kropka. Decydując się na następne dziecko
      trzeba tak ustawić budżet jakby było dochodu było mniej o alimenty. Dziecko
      było w życiu twojego M przed tobą i może się zdarzyć ze będzie i po Tobie,
      skoro M już raz się rozwiódł. Dlatego stoję na stanowisku że przyszłość
      dziecka, mojego czy tamtego jest ważniejsza niż czyjeś egoistyczne przekonanie
      że skoro Ex nie pracowała to ja też nie będę. Niestety, nie można urządzać
      sobie wygodnego życia czyimś kosztem.
      Absurdalna dla mnie właśnie taka postawa Next jak Twoja.
      • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 14:12
        jak się ma do tego opcja 'podwyższenie alimentow"? załózmy że decydując się na
        dziecko wliczamy istniejące alimenty jako obciążenie. A tu trach - podwyżka o
        100%. Po drugie jak sie ma do tego opcja "utarta/zmiana na gorzej płatną
        pracy"? zęby w ścianę bo na prywatną szkołę trzeba mieć? czy może właśnie w
        związku z pogorszeniem sytuacji finansowej rozważenie zmiany szkoły na
        państwową? czy to że eks nie pracowała oznacza że może nie pracowac do końca
        życia? etc.etc.
        • zyletta Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 14:25
          > jak się ma do tego opcja 'podwyższenie alimentow"? załózmy że decydując się
          > na
          > dziecko wliczamy istniejące alimenty jako obciążenie. A tu trach - podwyżka o
          > 100%.

          To nie w porzadku.

          > Po drugie jak sie ma do tego opcja "utarta/zmiana na gorzej płatną
          > pracy"? zęby w ścianę bo na prywatną szkołę trzeba mieć? czy może właśnie w
          > związku z pogorszeniem sytuacji finansowej rozważenie zmiany szkoły na
          > państwową?

          Jesli utrata pracy rzeczywista, a nie sfingowana, to jest to dla mnie powod do
          zastanawiania sie zmiany szkoly, bo obnizyly sie zdolnosci zarobkowe ojca,
          czyli spadl jego poziom zycia, nie na jego zyczenie, ale przez parszywosc losu.

          > czy to że eks nie pracowała oznacza że może nie pracowac do końca
          > życia?

          Nie. Ale tez nie oznacza to, ze next ma nie pracowac, bo ex nie pracowala. Jak
          meza nie stac na utrzymanie w pelni jej i dzieci to powinna isc do pracy i
          partycypowac w kosztach utrzymania wspolnych dzieci, tak jak ex utrzymuje w
          polowie swoje.
        • leeya Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 14:26
          Mikawi, nie zaperzaj sie bezpodstawnie. Z tego, co wyczytalam w postach
          Famelspirit nie ma mowy o zmianie dochodow czy podwyzszaniu alimentow przez ex,
          jest mowa o NOWYM dziecku z jej zwiazku z M. Wydaje mi sie, ze ma racje
          Agamagda mowiac, ze w tym przypadku nalezy brac pod uwage dochody odejmujac od
          razu alimenty, a nastepnie planowac przyszlosc. Wiem, ze to bardzo
          niesprawiedliwe z punktu widzenia kazdej nexi, ale niestety jest tak, ze jak
          sie bierze faceta z przeszloscia w postaci dzieci, nalezy brac pod uwage takze
          alimenty na to dziecko/dzieci. A skoro tak bardzo chce zabezpieczyc swoje
          dziecko, niech wystapi o alimenty na nie. I niech sie uzera z kwitkami,
          paragonami, rachunkami... Ciekawe ile wywalczy..?? Widzisz, my samotne matki
          mamy zle doswiadczenia w tej kwestii, niestety..
          Leeya

      • zyletta Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 14:17
        Zgadzam sie w calej rozciaglosci z Agamagda smile Ale mysle, ze adresatki tego
        postu to nie przekona. Ona ma wyznaczone jasno cele, po trupach. A malzonek jak
        to zwykle w takich przypadkach bywa kladzie uszy po sobie, coz moga go
        inetresowac emocje i uczucia jego wlasnego dziecka, skoro nie kocha juz matki
        dziecka, to i dziecko jakos mniej.
        • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 14:32
          nie rozumiem szczerze mówiąc - wiadomo że każda matka będzie dbała o SWOJE
          dziecko i tak jak eks żony nie obchodzi raczej kwestia dobra drugiego dziecka
          przy notorycznym podwyższaniu alimentów NA SWOJE, tak i next nie musi obchodzić
          że dziecko meża MUSI chodzic do prywatnej szkoły, którą MUSI finansować mąż, a
          ich wspólne dziecko nie ma na bebilon tylko musi sie zadowalac gorszym mlekiem
          (przykład). Nie rozumiem dlaczego next MUSI mieć na uwadze w pierwszej
          kolejności dobro dziecka męża a jesli nie jest pietnowana jako hetera? i nie
          dziwię się famale - jesli mąż płaci bardzo wysokie alimenty na które go w
          momencie pojawienia się drugiego dziecka nie stać - normalne że powinien je
          obniżyć. I krzywda pierwszemu że nie dostanie kolejnego bajeru sie nie stanie.
          Płacil wysokie właśnie dlatego że jego dziecko było JEDYNYM dzieckiem, teraz
          juz tak NIE JEST.
          • leeya Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 14:43
            Oj, nie zgodze sie z Toba Mikawi... Ja ktora nigdy zlotowki od exa nie
            widzialam na Kulkesmile)

            M Famale nie jest juz z matka jego pierwszego dziecka, zgadza sie? Pytanie, czy
            gdyby z nia wciaz byl, to czy mieliby drugie dziecko? Na pewno musieliby sie na
            to zdecydowac w oparciu o budzet rodzinny, zgadza sie?

            I teraz ja, jako FSTRETNA SAMODZIELNA pytam: dlaczego dziecko M. Famale z
            pierwszego zwiazku ma placic teraz obnizeniem standardu do ktorego przywyklo za
            fanaberie tatusia w postaci nowego dziecka?????

            Wiem, ze przeginam w tym momencie i zaraz sie na mnie gromy posypia, ale czy
            nie uwazasz, ze byloby SPRAWIEDLIWIEJ gdyby dziecko z poprzedniego zwiazku nie
            odczulo, ze tatus ma nowe dziecko? Bo wiesz, juz brak ojca w domu, rzadsze
            kontakty z nim po urodzeniu dziecka z drugiego zwiazku moga dziecku nasunac
            pytanie: czemu ojciec mnie tak olewa? To nie wina dziecka, ze tatus i mamusia
            sie nie mogli dogadac, wiec moze by tak nie krzywdzic go bardziej??

            Leeya

            PS> Tylko mi nie mowcie, ze po urodzeniu drugiego dziecka tatus bedzie tak samo
            kontaktowal sie z pierwszym, bo padne ze smiechu....
            • konkubinka Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 16:48
              leeya napisała:

              > Oj, nie zgodze sie z Toba Mikawi... Ja ktora nigdy zlotowki od exa nie
              > widzialam na Kulkesmile)
              >
              > M Famale nie jest juz z matka jego pierwszego dziecka, zgadza sie? Pytanie,
              czy
              >
              > gdyby z nia wciaz byl, to czy mieliby drugie dziecko? Na pewno musieliby sie
              na
              >
              > to zdecydowac w oparciu o budzet rodzinny, zgadza sie?
              >
              > I teraz ja, jako FSTRETNA SAMODZIELNA pytam: dlaczego dziecko M. Famale z
              > pierwszego zwiazku ma placic teraz obnizeniem standardu do ktorego przywyklo
              za
              >
              > fanaberie tatusia w postaci nowego dziecka?????
              >
              > Wiem, ze przeginam w tym momencie i zaraz sie na mnie gromy posypia, ale czy
              > nie uwazasz, ze byloby SPRAWIEDLIWIEJ gdyby dziecko z poprzedniego zwiazku
              nie
              > odczulo, ze tatus ma nowe dziecko? Bo wiesz, juz brak ojca w domu, rzadsze
              > kontakty z nim po urodzeniu dziecka z drugiego zwiazku moga dziecku nasunac
              > pytanie: czemu ojciec mnie tak olewa? To nie wina dziecka, ze tatus i mamusia
              > sie nie mogli dogadac, wiec moze by tak nie krzywdzic go bardziej??
              >
              > Leeya
              >
              > PS> Tylko mi nie mowcie, ze po urodzeniu drugiego dziecka tatus bedzie tak
              > samo
              > kontaktowal sie z pierwszym, bo padne ze smiechu....
              no to padnij Leyya
              U nas to sie nalozylo.Fakt urodzenia sie Malgosi siostry pomogl nam zwiekszyc
              jej kontakty z nami.Teraz Malgosia jest z nami praktycznie caly nas.W domu u
              matki tylko spi.A wiec zywimy ja, ubieramy, dbamy o edukacje jak sie da, wozimy
              pare razy w tygodniu wiele kilometrow.A alimenty pozostaly takie same.Prace M
              ma o wiele gorsza, staje na glowie zeby zarobic.Ja staram sie dorabiac i ze
              swych pieniedzy utrzymywac dom.A on szuka teraz pracy na noce.
              Padłas?
              Do tego wczoraj np Malgosia nie chciala wracac do matki i sila ja wyciagalismy
              z domu by zdazyc na czas.
              Powtarzam sa ludzie i ludziska a ojciec jak chce to potrafi.
              • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 16:55
                ale w sytuacji takiej jak wasza, gdy w zasadzie tylko wy dbacie o dziecko -
                płacenie alimentów w niezmienionej wysokości w formie gotówki do rąk matki jest
                właściwie sprzeniewierzaniem pieniędzy, które moglibyście wydać właśnie na
                małgosię, na podniesienie JEJ standardu zycia a nie opłacanie utrzymania eks
                żony M.
                • konkubinka Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 17:03
                  tak ale teraz one maja nowe mieszkanie a Malgosia ma tam swoj duzy pokoj-
                  warunki dobre.Jest to ich mieszkanie , ktore musza oplacac a nie jak kiedys
                  mieszkaly u babci, w beznadziejnych dla Gosi warunkach i placily grosze.
                  Dlatego o to juz sie nie czepiam.Na forum zostalam przekonna ze czynsz nalezy
                  dzielic po polowiesmile
              • leeya Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 17:38
                konkubinka napisała:

                > no to padnij Leyya
                > U nas to sie nalozylo.Fakt urodzenia sie Malgosi siostry pomogl nam zwiekszyc
                > jej kontakty z nami.Teraz Malgosia jest z nami praktycznie caly nas.W domu u
                > matki tylko spi.A wiec zywimy ja, ubieramy, dbamy o edukacje jak sie da,
                wozimy
                >
                > pare razy w tygodniu wiele kilometrow.A alimenty pozostaly takie same.Prace M
                > ma o wiele gorsza, staje na glowie zeby zarobic.Ja staram sie dorabiac i ze
                > swych pieniedzy utrzymywac dom.A on szuka teraz pracy na noce.
                > Padłas?
                > Do tego wczoraj np Malgosia nie chciala wracac do matki i sila ja
                wyciagalismy
                > z domu by zdazyc na czas.
                > Powtarzam sa ludzie i ludziska a ojciec jak chce to potrafi.
                --------------------------------------

                Konkubinka,
                Fakt, ze sa ludzie i ludziska, ale tak zdroworozsadkowo patrzac... Gdyby
                Malgosia nie spedzala z Wami tyle czasu, u Was w domu, tlko Twoj M musialby do
                niej jezdzic i tam z nia spedzac czas, to na pewno bylby to ten sam wymiar
                czasu spedzany z dzieckiem przed urodzeniem Twojego i M dziecka, czy jednak
                mniejszy...??? Nie chce mowic za Twojego M, ale wydaje mi sie, ze jednak
                mniejszy... Jednak w domu pojawia sie dzidzius potzrebujacy opieki i czulosci
                od obojga rodzicow i sila rzeczy poswieca sie mu wiecej czasu. Nie mam zamiaru
                tego oceniac, wydaje mi sie to naturalne. Ale czesto odbywa sie to kosztem tego
                drugiego dziecka. Echhhhh... Ciezkie to wszystko jest. Konkubinko, macie
                swietny uklad z Malgosia, nie wiem, czy potrafilabym w ten sposob postepowac z
                Kuleczka. Chyba nie....

                A co do tego co napisala Mikawi, tez uwazam, ze skoro Malgosa spedza u Was
                wiekszosc czasu, a do domu wraca tylko, zeby spac, to powinniscie wystapic o
                obnizenie alimentow. Czynsz czynszem, ale skoro Malgosia tam tylko spi...

                Pozdrowienia
                Leeya
          • agamagda Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 14:45
            Mikawi, a co robisz jeśli wzięłaś długoletni kredyt i są wahania kursowe i
            nagle okazuje się że masz wyższa ratę? Spłacasz. To samo jest z dzieckiem.
            Płacisz, bo masz zobowiązanie.
            Nikt nie powiedział że rola Next jest prosta, ale decyzję Next podejmuje w
            momencie wejścia w związek z facetem z przeszłością.
              • new_live Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 14:54
                Malo sie znasz na kredytach. W momencie wysokiego kurs i dlugoletenigo kredytu -
                przewolutowanie po pierwszepociaga koszty, po drugi - zwieksza zobowiazanie...
                W stosunku do tego co bralasi wlasiwei przewalutowyanie w monecie gdy zmienia
                sie kurs na niekorzystny sie nieoplaca- trzeba przeczkac..
                A co jesli starcisz prace??????

                Splacasz. Jak nie to bank zbiera wszystko...
                • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 14:59
                  mag - dokładnie to samo można napisać eks żonie - "wyobraź sobie że dziecko z
                  twoim eks męzem to taki kredyt, właśnie współkredytobiorcy obniżyła się
                  zdolność majątkowa - i co? zlicytujesz mieszkanie czy będziesz dalej spłacać?"

                  porównywanie dziecka do kredytu a do tego jeszcze do niuansów pt. zmiana waluty
                  jest meg(a) bzdurą
                  • new_live Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 15:04
                    To ty pisalas o zmianie walut - nie ja - wiec wybacza - ja tylko wyjasnilam,
                    ze ntwoje rozwiaznie a Ty napisalas Przewaltuwalabym kredy na zlotowki - nie ma
                    sie dobrze do rozwiazania - bo ... czlowiek sam sobie wtedy szkodzi.

                    Zly przykald , zaden bak nie wezmie pod uwage przy rozliczaniu sie z
                    kredytobiorca ze urodzilo mu sie dziecko- tylko bedzie sciagal raty...

                    tak i bpowino byc w tym przpadku.
                    A i jesli jakis ban da kredt danej ososbie - mimo ze jest obciazona juz
                    kredytem - to , sciagalnosc jest w kolejnosci- najpierw pierwszy ban - potemm
                    drugi- ten drugi juz wiedzial jakie ryzko podejmuje...
                    • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 15:11
                      sama zaczęłaś porównania z kredytem - w takim razie kontynuując - przy kredycie
                      w zlotowkach, malejących ratach moje zobowiązania są po pierwsze PRZEWIDYWALNE
                      bo bank nie wyskakuje z podwyżką wedle własnego widzimisię co pół roku, po
                      drugie MALEJĄ a nie rosną
                      • new_live Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 15:19
                        Po pierwsze MIkawi- albo oczekuje przeprosin - albo wskazania dokladnego postu
                        gzie ja zaczynam od porownywania z bankiem.
                        Ad dwa- tak- ale jesli masz kredyt w walucie to aby przewalutowac musisz miec
                        policzony jeszcze raz ile to bedzie wynosilo w zlotowka- jesli kurs waluty
                        wzrosl i przeliczysz po szytowym kursie - to mozeto wyjdzie Ci duzpo wiecej niz
                        masz- lub wzielas- liczac sie z faktem ze -moze sie zdarzyc iz masz ten kredy
                        na lata. Jesli Wluta jest chwiejan - oplaca sie to zrobi w momencie spadku
                        ceny.. na wmoemnice szystowania.
                        Co do kredytu w zlotowkach- jest tak ze stopy procentowe- potrafia roznac -
                        wiec i kredty twoj bedzie rosnal. Jest to we wszystkichj banakch i kredytach
                        dlugoterminowych. + inflacaj ...

                        Do tego przy przewalutowywaniu dochadza koszty - zazwyczaj jest to porcent
                        przewalutowanego kredytu - co oraz koszty operacyjne.. Co biorac pod uwage ze
                        kredyt jest dlugoterminowy i z waluta moga sie dziac w tym czasie i zwyzki i
                        znizki - ogolnie sie nie oplaca...

                        A i sprawdzone jest , ze przy dlugoterminowych kredytach nie opalca sie barc w
                        zlotowkach...
                        • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 15:25
                          a faktycznie, przepraszam porownanie do kredytu to dzieło agamaagdy

                          prosze - nie przedstawiaj mi wyliczenia związanego z przewalutowaniem kredytu
                          oraz analizy kursów bo to nie to forum; wynika z tego bowiem że najlepiej nie
                          brac kredytu (nie mieć dziecka - co by nie bylo konkurencji dla pierworodnego w
                          nieograniczonym dostepie do pieniędzy taty)
                          • new_live Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 15:27
                            Mikawi- samap to sprowokwals -udowadniaj c mize kmozna przewalutowac. Nie nie
                            chodzi o konkurencje do pieniedzy - nietak to widze- ale prawo do stabilnosci i
                            wybacza odpowiedzilnosc rodzicow. Jesliktos bierze takie zobowaiznie na swoje
                            barki winie go starc sie wypelnic. Jesli chce wziacsc jeszcze jedno- jego prawo-
                            ale i to winie wyplenic nie kosztem pierwszego
                        • new_live Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 15:25
                          Tak aby uprosci przeliczenia -wzielasc 50000 kredytu w euro po 4 zl za euro.
                          czyli w zlotowkach - relatywnie wzielas -20 0000 zl.
                          Dajmy na to rze zamiecias euro wzroslo kosztuje 4,8 - tak jak u nas to bylo-
                          przwelatowujesz.
                          To musisz przeliczyc na zlotowki to liczysz 50000 x 4,8 =240000 - i od tego
                          placisznp1.5% za przewaltuwyanie- juz jestes w plecy i to ogromne syum. Dlatego
                          ludzi ektorzy biora kredyt musza- przeczekac- bo okazuje sie ze za 4
                          miesicewaluta spada do dawnegoi poziomu .z jakis czas psadnie jeszczenizej, a
                          zjakis znowu sie podniesie...
                              • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 15:38
                                jeśli ktos bierze kredyt w złotówkach w ratach malejących - nie ma ryzyka
                                kursowego, a udowadnianie że stopy wzrosną jest jałową gadką, bo po pierwsze
                                musiałabyś byc wróżką (jeśli potrafisz prognozowac sytuację makroekonomiczną na
                                20-30 lat to gratuluję) a po drugie - porównując stopy % kredytów zl sprzed 10
                                lat - zdecydowanie zmalały; no i miesięczne obciążenie przy ratach malejących
                                maleje a nie rośnie - ale rozumiem ze prawdę objawioną co do dzieci i kredytów
                                posiadasz tylko ty
                                • new_live Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 15:45
                                  Nie nie jestm worzka- wystarczy ze wzrpstna stopy podnoszen przed dziecesi lat.
                                  Tak jak kurs dolara z przed dzieciedu lat znacznie zmalal.
                                  A przwealtuwywanie pociaga za soba koszty i przeliczeni po nowym kursie wluty -
                                  co przedsztawilam w wyliczeniu no i tak jak z waluta - tak i z zwrostem lubnie
                                  stup procetnowych dlaje isteniej ryzyko zmiany .. wiecjak jest szansa ze sie
                                  zycks?? przwie rzadna. A jeszczd doaje sie sobie kwoty kreytu - bo kwota
                                  kredytu realnie w damym moemnice wzrata +koszty manipulacujen. I powiedz mi
                                  Mikawi - Kotry to doradac finasowy radzi Ci wziasc kredyt dlugoterminowy na
                                  lata w zlotowkach ????
                                  Poradze zanjomymby go omijali..
                                  Stopy w zlotowkach spadly -ale zapominasz chyba ze miedzy czasie byal ogromna
                                  inflancja i denominacja...
                                    • new_live Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 15:55
                                      Mikawi- najpierw sama zaczynaszi cochwila kontynujesz dyskusje- a potem -
                                      wysylaszmnie gdzie indzie.Gdy prubuje pokazac , ze Twoe -rozwiazani moga sie
                                      nieprwadzic wrzeczywstocia w formie prostych obliczen...
                                      Jesli nie chcesz kontyuwoac- nieodpowiadaj- ja sie nieralizujetym, ale dosc
                                      mama byle odpowiedzi na zbyctypu"przewalutowyqwal bym na zlotwki" - bo to
                                      traci tylko walka na slowa a nie argumetacja - bo niestey nie da sie tego tak
                                      ladnie zrobic jak pisze i to chcialam Ci wykazac. W sprawei wuychowania
                                      trudniej Wykaca ze tylko mowisz i poslugujesz sie haslami - w prawie rachunkow -
                                      latwiej.
                                      • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 16:02
                                        nie rozumiem dlaczego próbujesz mnie przekonac na siłe że kredyt w zł jest
                                        gorszy niz w walucie, a w walucie tez zły bo jest ryzyko, i w ogóle kicha.
                                        Każdy bierze taki kredyt jaki chce, przewalutowuje jak chce, rodzi dziecko jak
                                        chce i na nic sie zda twoje przekonywanie o stratach - tak, jeśli będzie taka
                                        potrzeba dzieci M. stracą na gotówce w związku z zobowiązaniami M. wobec
                                        naszego dziecka. Zawsze ich mama może zacząc pracować żeby im te straty
                                        wyrównać.
                                        • new_live Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 16:11
                                          Mikawi - ja nie przeknuje cie jaki kredyt jest gorszy ajaki lepszy. Zwracam Ci
                                          tylko uwage ze twierdzeni - w razie zacghwianaii kursu waluty w jakiej ktos ma
                                          kredyt - konkretnie wzrostu - i w tym momencie przewalutowywanie go ja
                                          radzilas - jest ignorancja..Bo nie mozna zrobic nic gorzego niz niz to co
                                          proponujesz prz szczytowaniu danej waluty.

                                          Jezelli , a wydaje mi sie( to prywatnbe spostrzezeni) tak jak w tym temacie,
                                          rzucasz hasla o dziecich , potrzebach, i o sprawiedliwosci z taka sama postawa
                                          jak o kredycie - to mam takie a nie inne zdanie na temat Twoje wiedzy w tym,
                                          temacie.
                                          Na tomias wierze w towje umiejetnosci i iwedze w temacie- jak dziecim mego M
                                          obnizyc alimenty- i tu moge z lekkim serv=cem- polecic kazdej next - w tym
                                          temacie tam Pani nie jest ignoratnka...
                                  • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 09.11.04, 09:32
                                    new_live napisała:
                                    > Kotry to doradac finasowy radzi Ci wziasc kredyt dlugoterminowy na
                                    > lata w zlotowkach ????
                                    > Stopy w zlotowkach spadly -ale zapominasz chyba ze miedzy czasie byal ogromna
                                    > inflancja i denominacja...

                                    niemal każdy doradca finansowy doradzi kredyt złotówkowy właśnie ze względu na
                                    brak ryzyka kursowego w takl długim horyzoncie czasu jak 20 czy 30 lat. Kredyty
                                    walutowe są nadal tańsze niż złotowe, ale różnica ta nie jest na tyle duża aby
                                    rezygnowac ze złotówki. Bo spłacając kredyt w walucie po 10 latach może się
                                    okazać że nie dość że masz tyle samo do spłacenia, co że masz jeszcze więcej. A
                                    kursu waluty za 20 lat nikt ci nie odwazy się nawet prognozować.
                                    Ogromna inflacja i denominacja????? Przecież właśnie dlatego stopy % spadły że
                                    po '89 roku udało się obnizyc inflację z galopującej (a najpierw zatrzymać
                                    hiperinflację) i sprowadzić ją do jednocyfrowej wartości. Spowodowało to
                                    umocnienie złotego i spadek stóp % - zarówno lokat jak i kredytów, a w
                                    konsekwencji zwiększyło popyt na te ostatnie, bo stały sie one po prostu
                                    dostępne dla przecietnego Polaka. Mój kuzyn kilka lat temu miał kredyt złotowy
                                    na ponad 20%, teraz stopa ta wynosi 8%. Jest róznica? Denominacja? A co ona ma
                                    wspólnego z obniżka stóp? W przeciwieństwie do denominacji, która miała miejsce
                                    za komuny - ta akurat nie zmieniła siły nabywczej pieniądza i dokładnie tyle
                                    samo można było kupić za 1 zł po denominacji co za 10000 sprzed.
                                    Może i na dzieciach się znasz, ale w procesach makroekonimicznych orientujesz
                                    się tak samo mocno jak w zasadach pisowni polskiej.
                        • domali Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 22:44
                          new_live napisała:


                          > A i sprawdzone jest , ze przy dlugoterminowych kredytach nie opalca sie barc
                          > w zlotowkach...

                          A przez kogo? Bo ja od wielu osob, co to sie na kredytach NA PEWNO znaja (nie
                          wiem jak na dzieciach), ze akurat zlotowki przy DLUGOTERMINOWYCH kredytach to
                          nie jest takie zle rozwiazanie i zeby sie nie dawac skusic tym 'atrakcjom' we
                          frankach i innych takich, bo nawet w skali miesiaca moze byc tak, ze obslugiwac
                          bedziemy tylko roznice kursowe, nie sam kredyt.
                          Od razu uprzedzam - nie chce Twojego na ten temat wykladu, mag, bo po pierwsze
                          tak w sprawie kredytow, jak i dzieci inne autorytety niz Ty mam. Po drugie, nie
                          ku temu to miejsce. Chociaz pewnie ten argument do Ciebie nie trafi, bo mikawi
                          go powtorzyla chyba kilka razy i nic.
                          Pozdrawiam i 'podziwiam' upor (maniaka?)
                  • agamagda Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 15:09
                    Porównanie do kredytu nie jest bzdura. Alimenty na dziecko to zobowiązanie. A
                    Ty jako next masz możliwość przewalutowania i zmiany faceta - ale tylko takie.
                    W analogii do kredytu chodzi o zobowiązanie z którego nie wychodzi się tylko
                    dlatego że Tatuś chce mieć nową rodzinkę a Nexia chce bawić dzidziusia w domu.
            • natasza39 Oj nie za dobrze się już czyta ten wątek 08.11.04, 15:31
              Zaczęło się od dylematu, czy 500 zł to dużo czy mało na nastolatka i czy osesek
              ma takie same potrzeby jak nastolatek, a skończylo się na szkołach prywatnych,
              paralotniach i deskach surfingowych.
              Dziewczyny!!!!
              Czy wy realnie myślicie, czy zdajecie sobie sprawe za ile ludzie musza zyc w
              kraju?
              Przed jakimi wyborami muszą stawac?
              Przecież to śmieszne....
              A wogóle to wspólczuję tym chłopom rozdartym pomiedzy poprzednie a nastepne
              dzieci, a tak naprawde pomiedzy stare i obecne zony.
              Dylematy z prywatnymi szkołami i nie pracujacymi nexiami są jak dla mnie
              śmieszne !!!!!!
              • konkubinka Re: Oj nie za dobrze się już czyta ten wątek 08.11.04, 16:37
                ja nie pracuje i urodzilam niedawno dziecko ale to w zaden sposob nie wplywa
                na dziecko M i eksi.M nigdy nie dal mi do zrozumienia , ze powinnam czuc sie
                odpowiedzialna finansowo za jego dziecko ale i ja nigdy nie naciskalam aby on
                czegos swej corce ujmowal na rzecz mnie i naszej corki.
                W ogole nie widze powodu do ogromnej dyskusji w tym watku.Wszystko zalezy od
                tego na co pozwala nam sumienie.A bezposrednie utrzymanie dziecka lezy w rekach
                jego rodzicow.Nie macoch czy ojczymow.Macochy i ojczymowie moga tylko wplywac
                negatywnie badz pozytywnie na swych partnerow.Niestety wiecej jest tych
                negatywnych.Ja na szczescie mam czyste sumienie, bo z wielu rzezy nawet
                zrezygnowalam na rzecz dziecka M.Bo zgadzam sie w wiekszej czesci z Agamagda-
                widzialy galy co braly, a dziecko bylo wczesniej i byc moze tez i pozniej.
    • ania_rosa Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 16:32
      Strategia "iść po trupach" jest dobra do momentu, dopóki ktoś inny nie
      zastosuje tej samej strategii wobec nas. Wówczas dokonuje się zadziwiający
      relatywizm, który Sienkiewicz ujął w skrócie "Kali ukraść krowę- dobrze, Kalemu
      ukraśc krowę- źle".
      Ad rem:
      300 zł dla młodszego, 600zł dla starszego wydaje mi się byc dośc równym
      podziałem. To nie socjalizm, gdzie każdemu po równo i każdemu g..no. Rację mają
      te dziewczyny, które zauważają, że jednak utrzymanie nastolatka i niemowlęcia
      to dwie, zupełnie inne pary kaloszy.
      Ja jestem ex, ale jestem też partnerką "Macocha" czyli ojczyma mojego dziecka.
      Mam wysokie alimenty, relatywnie bardzo niskie w stosunku do pensji Exa.
      Zawarliśmy umowę, że w momencie podjęcia przeze mnie pracy (studiuję na dwóch
      kierunkach) alimenty ulegną automatycznemu zmniejszeniu o 400 zł (aktualnie
      alimenty są na mnie i dziecko, ale są ustalone polubownie). Nie przewiduję
      robienia żadnych hop siupów Exowi i mam nadzieję, że moge liczyć na rewanż.
      Uczciwość jest cechą zdecydowanie demode, ale ja nie ulegam modom. Zwłaszcza,
      że fortuna kołem się toczy i kiedyś mogę znaleźć się pod wozem. Wolałabym
      wówczas umieć jednak spojrzeć w lustro.
      Jesli Exowi urodzi się dziecko, to przede wszystkim nie będzie to dziecko Exa,
      a brat/ siostra przyrodnia MOJEGO SYNA. I ta perspektywa determinuje dla mnie
      wszystko. To nie sa obce sobie dzieci i wysokich lotów ekonomia sprawdza się
      może świetnie na gruncie teorii "pójścia po trupach", ale w codziennym życiu
      przyzwoitego człowieka już niekoniecznie.
      Ja oczywiście rozumiem racjonalizacje w stylu "zgadzałam się na alimenty dla
      dziecka Exa, ale kiedy urodzi się moje, to te alimenty obniżę" bo, primo: jest
      to doskonała racjonalizacja, secundo: jest to relatywizm pierwszej próby. To
      nie znaczy jednak, że wszyscy muszą podzielac mój pogląd, bo ogólnie trudno być
      odpowiedzialnym człowiekiem, a uczciwym jeszcze trudniej.
      Moje dziecko chodzi aktualnie do prywatnego przedszkola, choć wgryzamy z
      Niemężem zęby w tynk. I ni dudu nie starcza nam z alimentów na prywatną
      placówkę, a taka była niestety konieczność ( zdecydowanie wolelibyśmy, aby Kuba
      chodził do przedszkola państwowego, ale nie udało się). Nie wystąpiłam o
      podwyższenie alimentów, a Ex był bardzo kreatywny jeśli chodzi o wybór
      prywatnych przedszkoli oraz odwrotnie kreatywny jeśli chodzi o temat płatności
      czesnego. Trudno. Między innymi dlatego sami opłacamy to przedszkole, bo łaska
      pańska na pstrym koniu jeździ i nie chciałabym kiedyś uzależnić sajko mojego
      syna od ekonomicznych poglądów Neksi, wedle których tnie się to, co mozna
      obciąć komuś innemu.
      Nie uważam, że mojemu dziecku nalezy się wszytsko i sądzę, że jest to niezła
      filozofia do wzięcia pod uwage zarówno przez każdą Ex i Next. Uważam jednak, że
      w sytuacji rodzin rozbitych naszym psim obowiązkiem jest dbanie o
      sprawiedliwość wobec wszystkich dzieci, która jednakowoż nie przekłada się
      na "sprawiedliwie to po równo". Dlatego IMHO dobrym pomysłem jest między innymi
      ustalenie alimentów na młodsze i starsze dzieci jako zróżnicowanych, bo
      potrzeby też są zróżnicowane. I jak ktoś napisał: pozbawienie noworodka
      wyprawki Chicco nie wydaje mi się być zbrodnią. Jednakowoż wyrwanie nastolatka
      z jego szkolnego środowiska w imię tej metaforycznej wyprawki- jest nieco
      bardziej wątpliwe moralnie. Ale to moja opinia.
      W ogóle zgadzam się z Nataszą, której pióro swoją drogą podziwiam.

      Rosa
      • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 16:41
        tak samo jak noworodek nie wymaga wyprawki chicco (zgadzam się) tak i
        nastolatek nie musi ubierac sie tylko i wyłącznie w markowe ciuchy od majtek i
        skarpetek począwszy;
        o ile ok jest dla mnie że M. oddaje max. na swoje dzieci dopoki jesteśmy sami,
        o tyle w sytuacji pojawienia sie naszego dziecka - uważam że powinien
        uwzględnić w swoich wydatkach również nasze; i mówienie że powinniśmy zachowac
        dotychczasowe alimenty nie jest fair, bo właśnie dlatego mogły on być w
        dotychczasowej wysokości bo chodziło o DOROSŁE osoby, które mogły z wielu
        rzeczy zrezygnować i to robiły.
        • zyletta Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 20:03
          > tak samo jak noworodek nie wymaga wyprawki chicco (zgadzam się) tak i
          > nastolatek nie musi ubierac sie tylko i wyłącznie w markowe ciuchy od majtek
          > i skarpetek począwszy

          Zgadzam sie w pelni. Tylko autorka pisala o zmianie szkoly. Nigdzie nie
          wypowiedzialas sie, czy dla Ciebie w tej sytuacji ta zmiana szkoly jest
          sluszna, we wszystkim uciekalas z porownaniem do extrasow (jakimi dla mnie sa
          markowe ciuchy, kursy paralotni, czy deski surfingowe).

          > o ile ok jest dla mnie że M. oddaje max. na swoje dzieci dopoki jesteśmy
          > sami,

          A ja mysle, ze alimenty powinny byc jakos tak skalkulowane (przez sad
          oczywiscie, na ktory nie mamy niestety wplywu), aby nie pochlanialy calych
          zarobkow, czy nawet ich wiekszej czesci na jedno dziecko. Powinien zostac ten
          zapas na przynajmniej jedno "dodatkowe" dziecko, gora dwoje, czyli w sumie
          trojke dzieci na jedego faceta, wszystko ponad trojke to poza konkursem jak dla
          mnie i tatus powienin sobie od ust odjac. I tak fajne bylyby jakies widelki,
          ktore rozwiazywalyby ten problem, ze na jedno dziecko od tyle do tyle, w
          zaleznosci od wieku dziecka w uzaleznieniu do zarobkow ojca. Wtedy pojawienie
          sie kolejnego dziecka nie byloby powodem obnizania alimentow na pierwsze
          dziecko. Ale to niestety tylko takie wolne dywagacje.

          > o tyle w sytuacji pojawienia sie naszego dziecka - uważam że powinien
          > uwzględnić w swoich wydatkach również nasze

          Zdecydowanie tak.

          > i mówienie że powinniśmy zachowac
          > dotychczasowe alimenty nie jest fair

          Ale co innego jesli ojciec zarabia 2000 zl a placi z tego 400 zl, a co innego
          jesli ojciec zarabia 2000 zl, a placi 1800 zl, prawda??? Ja uwazam, ze powinna
          byc gorna granica w stosunku do pensji zasadzanych alimentow.

          A jakbys sie czula, gdybys byla exia, ktora ma placone 400 zl, wiesz, ze ex
          zarabia 2000 zl, pojawia sie dziecko i oni razem wspolnie strwierdzaja, ze
          teraz ich juz nie stac na tak wysokie alimenty? Czy wtedy tez uwazasz obnizke
          za uzasadniona? Bo ja nie. Tak juz nieuzasadnione uwazam placenie alimentow
          rownych, czy zblizonym do zarobkow.
          Oczywiscie jest cala masa problemow co zrobic jak ojciec straci prace sad Ale to
          w ogole temat rzeka i jak widac bardzo drazliwy sad
          • mikawi Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 09.11.04, 09:18
            > Zgadzam sie w pelni. Tylko autorka pisala o zmianie szkoly. Nigdzie nie
            > wypowiedzialas sie, czy dla Ciebie w tej sytuacji ta zmiana szkoly jest
            > sluszna, we wszystkim uciekalas z porownaniem do extrasow (jakimi dla mnie sa
            > markowe ciuchy, kursy paralotni, czy deski surfingowe).

            zmiana szkoły to na pewno poważna decyzja, ale gdyby okazało się że sytuacja
            fiannsowa zmieniła sie na tyle mocno i na tyle trwale że nie stać rodzica na
            płacenie czesnego - tak, rozważałabym decyzje o zmianie szkoły


            > Ale co innego jesli ojciec zarabia 2000 zl a placi z tego 400 zl, a co innego
            > jesli ojciec zarabia 2000 zl, a placi 1800 zl, prawda???

            oczywiście - odnosiłam się do naszej sytuacji, w ktorym alimenty pochłaniają
            większość tego co zarobi M. Póki jesteśmy sami i ja zarabiam na tyle, że nam
            starcza ok. Ale jesli pojawi się dziecko - będę od M. wymagała (w końcu to same
            samodzielne piszą że matka ma wręcz obowiązek wymagać bo to kasa dla dziecka)
            by M. łożył na utrzymanie malucha.
            • zyletta Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 09.11.04, 09:34
              > zmiana szkoły to na pewno poważna decyzja, ale gdyby okazało się że sytuacja
              > fiannsowa zmieniła sie na tyle mocno i na tyle trwale że nie stać rodzica na
              > płacenie czesnego - tak, rozważałabym decyzje o zmianie szkoły

              Tylko dla mnie takimi powodami jest np. utrata pracy, jakies powazne klopoty
              finansowe, a nie urodzenie sie ojcu drugiego dziecka (zakladajaca rozsadnie
              zasadzone alimenty)

              > oczywiście - odnosiłam się do naszej sytuacji, w ktorym alimenty pochłaniają
              > większość tego co zarobi M.

              Twoja sytuacja jest specyficzna i jak dla mnie dziwna. Zakladam oczywiscie, ze
              wykazywane dochody sa prawdziwe i alimenty pochlaniaja ich wiekszosc.

              > Ale jesli pojawi się dziecko - będę od M. wymagała by M. łożył na utrzymanie
              > malucha.

              I slusznie!
      • domali Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 23:32
        Bardzo podoba mi sie Twoj post. A ta czesc: "Jesli Exowi urodzi się dziecko, to
        przede wszystkim nie będzie to dziecko Exa, a brat/ siostra przyrodnia MOJEGO
        SYNA. I ta perspektywa determinuje dla mnie wszystko. To nie sa obce sobie
        dzieci i wysokich lotów ekonomia sprawdza się może świetnie na gruncie
        teorii "pójścia po trupach", ale w codziennym życiu przyzwoitego człowieka już
        niekoniecznie." szczególnie!
        • natasza39 Jejku domali, ale Cie przycisło!!! 08.11.04, 23:46
          Wyluzuj domali... i tak nie rozwiażesz w tym watku problemów kredytów
          złotówkowo-walutowych, alimentów, równości społecznych oraz relacji ex-next,
          tudzież relacji przyrodniego rodzeństwa.
          Watek sie "rozbuchał" do nieprawdopodobnych rozmiarów!
          Ubiłysmy w nim kupę piany a wynika z niego.... KUPA!
          • ania_rosa Nasza dzielna bohaterko 10.11.04, 02:17
            Laluniu, powiem Ci tak, słoneczko: Twoja wredna Ex, która domaga się
            astronomicznych kwot alimentacyjnych, cytuję:

            "pozatym sięgnąc pamięcią parę m-cy wstecz eks żonka też myślała tylko o
            swoich dzieciach ale jak myślała(chciała 1800 przy pensji 2000zł) dobre co?"

            jest faktycznie bardzo dobra.
            No wręcz przednia anegdotka o podłej Eks, która chce krwawicę Twojego M.
            wydrzeć.
            Niestety solidaryzuję się z tą Wredną Małpą całym sercem, bo gdyby mój małżonek
            zrobił mi taki kic na boczek, jak zrobił to Twój M. to nie tylko bym wydarła mu
            krwawicę, ale przede wszytskim zainteresowałabym prokuraturę faktem, że w
            momencie zajścia w ciążę miałaś lat szesnaście, a ojcem dziecka był meżczyzna
            czterdziestoletni, notabene czyjś legalny mąż. Drugim krokiem byłoby złożenie
            pozwu o rozwód z orzeczeniem o winie, bo Pan Mąz nie dość, że postarał się o
            dziecko z nieletnią, to zrobił to mając żonę i dwójkę nastoletnich dzieci
            powodując przez to trwały i nieodwracalny rozpad więzi małżeńskiej. Tym samym
            uszczuplił dochody na swoje małżeńskie dziatki. Przypominam Ci tez, że w poście
            nt. aborcji, którą rozważała pewna Emama, napisałaś:
            "uważam, że powinniśmy ponosić odpowiedzialnośc za swoje czyny".
            Nie widzę odpowiedzialności w fakcie, że obecnie przeszkadza Ci wysokość kwoty
            alimentacyjnej na 16letniego syna M., skoro wiedziałaś, że poniesiecie
            konsekwencje powołania do życia trzeciego dziecka i utrzymania go. Pieniądze
            nie są z gumy.
            Trzecim krokiem byłoby wystąpienie do sądu o przyznanie mi alimentów na siebie,
            jako że rozwód nastąpiłby z orzeczeniem winy Eksa.
            Można powiedzieć, że była żona Twojego M. wykazała się wielkim sercem i
            wyrozumiałością poprzestając na kwocie 600zł.
            Czasem warto sobie wrzucić nick w wyszukiwarkę, aby przeczytać zaskakującą
            historię czyjegoś tupetu.
            Tak, Laleczko najsłodsza- masz tupet nie z tej ziemi, skoro w tej sytuacji
            jeszcze myślisz o zmniejszeniu alimentów na dzieci z poprzedniego związku
            Twojego M.

            Rosa

            Ps. Gratuluję świadectwa z wyróżnieniem. To dobrze, że się świetnie uczysz - i
            piszę to bez ironii- bo na pewno jest Ci trudno jako uczącej się matce małego
            dziecka. Dobrze też, że poważnie myslisz o przyszłości planując pójście na
            studia.
            Szkoda tylko, że w Twojej szkole nie wykłada się "wstępu do etyki" i "podstaw
            logicznej argumentacji". Nie zaszkodziłoby też zerknąc do słownika i sprawdzić
            definicję słowa "konsekwencja".
    • petrea Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 08.11.04, 21:10
      Przeczytałam całą dyskusję, własciwie hobbystycznie, bo dzieci nie mam.
      Cała sprawa więc póki co mnie nie dotyczy.
      Ale mimo to pozwolę sobie na jedną małą uwagę:
      sprawiedliwie NIE oznacza równo!!!
      Traktowanie sprawiedliwe nie jest tożsame ze równością, i to moim zdaniem
      dotyczy wielu sfer życia, nie tylko alimentów.
      • chalsia Re: proszę o radę od emacoszek alimenty 09.11.04, 00:09
        > sprawiedliwie NIE oznacza równo!!!
        > Traktowanie sprawiedliwe nie jest tożsame ze równością, i to moim zdaniem
        > dotyczy wielu sfer życia, nie tylko alimentów

        No i to właśnie usiłowało wiele dyskutantek wyjaśnić Lali i Femalespirit.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • marcepanna tez uwazam 09.11.04, 08:29
      ze jak sie bralo faceta z przeszloscia to sie trzeba liczyc ze jest wiele rak
      ktore wyciagaja sie do jego portfela
      a Femalespirit jest cwane babsko - zwykla strategia MALYMI KROCZKAMI

      • domali Re: tez uwazam 09.11.04, 08:53
        marcepanna napisała:

        > ze jak sie bralo faceta z przeszloscia to sie trzeba liczyc ze jest wiele rak
        > ktore wyciagaja sie do jego portfela

        Liczyc sie trzeba, co nie oznacza, ze bezwarunkowo na to godzic.
        • marcepanna Re: tez uwazam 09.11.04, 09:21
          Domali w sumie te wasze chlopy sa biedne , jka ktos tu juz napisal
          miotaja sie miedzy kolejnymi dziecmi i kolejnymi babami, chlop female mial
          dodatkowy problem ktorego nie mial z pierwsza zona , finansowanie drogiego
          leczenia swojej drugiej zony zeby mogl sprowadzic kolejnego potomka na swiat
          w sumie nie ma zcego zazdroscic facetowi , ktory jest pod pantoflem Female
          • nooleczka podsumowując, 09.11.04, 10:25
            nie ma takiego prawnego paragrafu, który zrównywałby alimenty na wszystkie
            alimentowane dzieci. Bo i byłoby to głupie i niesprawiedliwe. Alimenty wylicza
            się na podstawie zapotrzebowania dziecka i dochodów rodzicow. To do Lali.

            A do female. Uważam za moralnie baaaaaaardzo watpliwe i wręcz nieetyczne to do
            czego nakłaniasz obecnie swojego M. To jest dla mnie straszne, pani psycholog,
            która z założenia powinna wykazywac się wileką empatią tak potrzebną do
            pomagania ludziom, a tu - oschłość,brak sumienia i wewnętrzna zgnilizna moralna.
            Pamietam że dzieci męża female po ich ślubie praktycznie przestały się z
            tatusiem spotykac, powoli staje się dla nich bladym wspomnieniem zabaw z
            dzieciństwa. Emocjonalna smierc więzi z ojcem pewnie już nastąpiła, co pewnie
            bardzo odbije się na ich późniejszych związkach.
            A teraz co? a teraz trzeba im także zabrać częśc alimentów, bo cytując
            pewną "fstrętną samodzielną", tatuś ma fanaberię w postaci kolejnego dzidziusia.
            A więc tamte dzieci stracą na tym kolejnym małżeństwei podwójnie. Zupełnie nie
            rozumiem, jak tak można? Jak mozna iść po trupach, osiągac swój cel kosztem
            innych dzieci?
            Jeśli female uważa, że tatuś za mało będzie łożył na ich wspólne dziecko (bo są
            tamte), to niech tatuś dorobi, zamiast zabierać tamtym, albo mamusia.
            Tu chciałam podkreślić, że odnoszę się tylko do, IMHO, obrzydliwych posunięć
            female. Natomiast np. sytuacja mikawi jest juz zupełnie inna; jest kuriozalna,
            bo "sąd" zasądził kretyńskie alimenty nie biorąc pod uwagę rzeczywistych
            zarobków ojca. Mikawi postępuje IMHO moralnie bardzo w porządku, bardzo
            etycznie, choć mogłaby np. "niechcący" postarać sie o dzidziusia i obniżenie
            alimentów. Nie robi tego i chwała jej za to.
            • lala2002 Re: podsumowując dzięki za posty ale ich dużżo! 09.11.04, 16:35
              Dziewczyny!
              Dzięki za wszystkie posty nawet i za te które "każą mi iść do roboty" serdeczne
              dzięki
              a co do tej roboty to narazie nie ma o czym mówić jestem w klasie maturalnejsmile
              a tak wogóle to jeszcze będzie się myśleć jak zmniejszyć tamte alimentysmile
              Wiem że moje posty budzą kontrowersje ale już taka jestem -obchodzi mnie tylko
              mój syn pozatym sięgnąc pamięcią parę m-cy wstecz eks żonka też myślała tylko o
              swoich dzieciach ale jak myślała(chciała 1800 przy pensji 2000zł) dobre co?
            • chalsia Re: podsumowując, 09.11.04, 19:17
              Nooleczko,

              mnie tez postawa Female zniesmaczyła.

              Pozdrawiam,
              Chalsia

              PS. tym bardziej, że nie jestem sobie w stanie wyobrazić JAKA to musiałaby być
              wyprawka i wyposażenie dla noworodka i maluszka, zeby starsze dziecko pozbawić
              prywatnej szkoły.
              Wiem ile kosztuje mnie i eksa moje dziecko (bardzo dużo), ale połowę tej
              wysokiej kwoty stanowi koszt opiekunki. I można na to patrzeć tak - eks pokrywa
              koszty opiekunki po to bym ja mogła pracować i zarobić na całą resztę. Jak bym
              nie pracowała, to pewnie domagałabym się od niego więcej, bo jedyne co mogłabym
              wnieść to opieka bezpośrednia. A dom, jedzenie etc ciągle tyle samo kosztują. A
              Female chce zostać w domu.
              • marcepanna Re: podsumowujac 09.11.04, 20:49
                Ja bym to dosadnie napisala ale dostalam ostrzezenie. I takie wlasnie
                osobistosci pisza na 30tkach. dretwe i koszmarne jak female i ewok itd...a
                Pysia placze....

                a Lalunia sie nadstawila i tatusiowi i synkowi tylko ze synalek nie ma kasy
                wiec bedzie szarpac starego , w sumie ten sam porfel i tak wiec sprawa
                zostalaby w rodzinie

                • ania_rosa źle mi się wkleiło- powinno być tutaj: 10.11.04, 02:19
                  Laluniu, powiem Ci tak, słoneczko: Twoja wredna Ex, która domaga się
                  astronomicznych kwot alimentacyjnych, cytuję:

                  "pozatym sięgnąc pamięcią parę m-cy wstecz eks żonka też myślała tylko o
                  swoich dzieciach ale jak myślała(chciała 1800 przy pensji 2000zł) dobre co?"

                  jest faktycznie bardzo dobra.
                  No wręcz przednia anegdotka o podłej Eks, która chce krwawicę Twojego M.
                  wydrzeć.
                  Niestety solidaryzuję się z tą Wredną Małpą całym sercem, bo gdyby mój małżonek
                  zrobił mi taki kic na boczek, jak zrobił to Twój M. to nie tylko bym wydarła mu
                  krwawicę, ale przede wszytskim zainteresowałabym prokuraturę faktem, że w
                  momencie zajścia w ciążę miałaś lat szesnaście, a ojcem dziecka był meżczyzna
                  czterdziestoletni, notabene czyjś legalny mąż. Drugim krokiem byłoby złożenie
                  pozwu o rozwód z orzeczeniem o winie, bo Pan Mąz nie dość, że postarał się o
                  dziecko z nieletnią, to zrobił to mając żonę i dwójkę nastoletnich dzieci
                  powodując przez to trwały i nieodwracalny rozpad więzi małżeńskiej. Tym samym
                  uszczuplił dochody na swoje małżeńskie dziatki. Przypominam Ci tez, że w poście
                  nt. aborcji, którą rozważała pewna Emama, napisałaś:
                  "uważam, że powinniśmy ponosić odpowiedzialnośc za swoje czyny".
                  Nie widzę odpowiedzialności w fakcie, że obecnie przeszkadza Ci wysokość kwoty
                  alimentacyjnej na 16letniego syna M., skoro wiedziałaś, że poniesiecie
                  konsekwencje powołania do życia trzeciego dziecka i utrzymania go. Pieniądze
                  nie są z gumy.
                  Trzecim krokiem byłoby wystąpienie do sądu o przyznanie mi alimentów na siebie,
                  jako że rozwód nastąpiłby z orzeczeniem winy Eksa.
                  Można powiedzieć, że była żona Twojego M. wykazała się wielkim sercem i
                  wyrozumiałością poprzestając na kwocie 600zł.
                  Czasem warto sobie wrzucić nick w wyszukiwarkę, aby przeczytać zaskakującą
                  historię czyjegoś tupetu.
                  Tak, Laleczko najsłodsza- masz tupet nie z tej ziemi, skoro w tej sytuacji
                  jeszcze myślisz o zmniejszeniu alimentów na dzieci z poprzedniego związku
                  Twojego M.

                  Rosa

                  Ps. Gratuluję świadectwa z wyróżnieniem. To dobrze, że się świetnie uczysz - i
                  piszę to bez ironii- bo na pewno jest Ci trudno jako uczącej się matce małego
                  dziecka. Dobrze też, że poważnie myslisz o przyszłości planując pójście na
                  studia.
                  Szkoda tylko, że w Twojej szkole nie wykłada się "wstępu do etyki" i "podstaw
                  logicznej argumentacji". Nie zaszkodziłoby też zerknąc do słownika i sprawdzić
                  definicję słowa "konsekwencja".

                  • leeya Re: źle mi się wkleiło- powinno być tutaj: 10.11.04, 06:10
                    ania_rosa napisała:
                    > ale przede wszytskim zainteresowałabym prokuraturę faktem, że w
                    > momencie zajścia w ciążę miałaś lat szesnaście, a ojcem dziecka był meżczyzna
                    > czterdziestoletni
                    --------------------------------
                    Nazwalam w ktoryms watku mojego bylego "starym Satyrem".
                    Przepraszam i wycofuje w kontekscie tego co przeczytalam!!!!!!!!!
                    Moj mial 37 podczas gdy jego nowa zdobycz "az" 19.....
                    Boszszszszsze, co sie na tym swiecie wyrabia.....

                    Pozdr,
                    Leeya
                    • chalsia Re: do ania-rosa 10.11.04, 12:01
                      A od kiedy to forum publiczne służą udzielaniu rad? Od tego są np. koła
                      samopomocy chłopskiej.
                      Tu się pisze, co się chce. Istotne by w takiej formie by nie naruszać netykiety.

                      Pozdrawiam,
                      Chalsia

                      PS. Przecież rad dostałaś na tym forum co niemiara. Teraz i wczesniej (bo
                      przecież fakt, że masz zasądzone alimenty na swoje i M dziecko jest wynikiem
                      wniosków jakie wysnułaś na podstawie WIELU postów z jednego z Twoich wątków)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka