alexolo
12.07.11, 13:57
Kochani mam pytanko, moje dziecko od roku czasu jest pacjentem , pewnewj przychodni neurologicznej, przyjmuje poważne leki, medikinet i depakine,- na nadpobudliwość.
leki dały super poprawę ..i jestem bb zadowolona. Ale leki nie leczą dorażnie wplywają na zach dziecka
dziecko jest ustabilozowane i zaczełam mysleć o terapii, alternatywnymi sposobami. Niestety lekarz jest dziwnie oporny, na moje propozycje wzrusza ramionami, poniewaz nie chce dać skierowania , sama na własną ręke prywatnie zapisałam dziecko na terapie grupowa i indywidualną, terapełci namawiaja mnie aby dziecko przeszło terapię biofitbecku...
W przychodni neurologicznej jest mozliwość w/w terapii , ale lekarz mimo , moich próśb mówi jedynie - "pomyslimy"
Obecnie jestem w trakcie sprawy alimentacyjnej, i sąd zażądał dokumentu od lekarza że koszty które ponoszę ( leki, terapia) są uzasadnione. Jednak nie moge sie dogadac z neurologiem.. wszystko mu opisałam..i poprosiłam o zaświadczenie lekarskie. że dziecko jest jego pacjentem, że ma taki i takie rozpoznanie, bierze leki... Po 2 miesiacach próśb i telefonów w końcu otrzymalam pisemko....ale... jedynie co było w nim do rozczytania to pieczatka lekarza....reszta (2 zdania- ) nieczytelne... moja adwokatka odrzuciła to pismo.... gdy ponownie poprosiłam lekarza o czytelne i jasne pismo usłyszałam - to tajemnica lekarska.
czy mam prawo żądać w/w zaswiadczenia?