shavarma
22.07.11, 18:41
Nie wiem może powiecie że przesadzam ale wkurzyłam sie na chłopa. Uścisle sytuacje jak sie da. Otóż chodzi o to że mój mąż przyjechał do polski sprzedać kompy. Troche tego jest i czas goni -i zabrał naszego syna. A dzis okazuje sie że nagle ma czas i kase na wożenie bratanicy w sumie 50 km do tego nowego centrum kopernika(z bratem mam kiepskie stosunki delikatnie mówiąc -jak byłam w ciąży to była taka sytuacja że musieliśmy uciekać z drugim bratem i sie barykadować w pokoju a on groził nam pobiciem-a nasze dzieci pan wujek ma serdecznie w dooopie). Mówiłam mu żeby nie woził jej bo po pierwsze i najważniejsze ma jeszcze kupe pracy z kompami a po drugie mam na pieńku z nim i nie widze powodu żeby robić wycieczki jego dzieciom. Doatkowo brat ma prace, a mój mąż jest bezrobotny bo tu za granicą nie może znależć żadnej pracy.
Do dooopy to wszystko.
Też byście sie wkurzyły czy olały sprawe???