Kurde, dała mi dzis popalic pani stomatolog. Byłam usunąc ósemke, bolacą (zanim wyrosła do końca juz była zepsuta). Zapodała znieczulenie, zabrała sie za rwanie, a mi swieczki w oczach staneły.Bolało jak jasny gwint, męczyła sie ze mna godzinę. Zab ułamal jej sie w połowie, dalej walczyła tymi dłutami czy innymi narzędziam tortur. Była bardzo zdziwiona(ja wiedziałam,że tak bedzie, mam takie a nie inne zeby, juz raz przeżywałam ekstrakcje-2 h trwała).
I ok,zdarza sie, ale pani była oburzona moimi jękami. Strofowała mnie, narzekała, że co za pacjentka jej sie trafiła,że ludzie pracuja obok (inni lekarze, prywatne gabinety).
Kiedyś, w wieku lat 20 pewnie przeprosiłabym ja jeszcze, ale dziś wkrwiła mnie do białości. Ona,że ciszej, ja jej na to,że mnie strasznie boli i nie nie będe cicho. Ona,że ludzie pracuja, ja na to,że to gabinet detystyczny i raz na jakis czas moga posłuchac. Ona,że słychac komentarze zza sciany, ja na to, że może warto wygłuszyc gabinet. Ona,że co by to było,jakby tak jej 5 osób dziennie krzyczało, ja na to,że chyba w tym zawodzie nie oczekuje sie pomruków rozkoszy od pacjentów. No komedia.
Poinformowała mnie,że nikt nigdy nie krzyczy,że ludzie ja gryzą, drapią, odpychaja, ale nie krzyczą. Odpowiedziałam,że zawsze to jakies urozmaicenie i że chyba lepiej,że jej nie gryzę.
Czy wy u dentysty siedzicie grzecznie nawet jak was boli? No kurde, miałam podwóne znieczulenie, ale to był chyba ropien wierzchołka , bolało pomimo znieczulenia, kobieta rozorała mi dziąsło totalnie, miałam całe mokre dzinsy z tyłu po zejsciu z fotela(nie posikałam sie, choć było blisko) bo z bólu i strachu sie spociłam jak szczur. A teraz tak sie zastanawiam-jestem ewenementem i histeryczką?
Ale się wsciekła jak wyszłysmy po zabiegu-pacjentka czekajaca na swoja ekstrakcje zbiegła z miejsca kazni. A najlepsze jest to, że dentystka chyba nie wypełniła jeszcze kontraktu na NFZ, bo sie czai na moja nastepną osemkę. Już pędzę